IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Środek lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Lis 07, 2014 4:42 pm

Soul naprawdę marnowała swoje bezcenny sekundy oraz energię na bezsensowne krzyczenie za wampirzycą? Nie można przecież zapomnieć o tym, że także odniosła rany w niedawnym starciu, gdy Testmanent użył jej jako swoją tarczę. Była słabszym i młodszym wampirem, przez co takie rany ją osłabiały wraz z utratą krwi. Testament natomiast przestał już krwawić, choć rany jeszcze nie zaczęły się goić.
Gdy obie dziewczęta sprzeczały się między sobą, walcząc przy okazji o życie biednego człowieka, Kanibal postanowił wykorzystać ich nieuwagę, w tym także dekoncentrację Soul, która uwagę skupiła na krzyczeniu na Annę i podpalił obie panny. Jak wiadomo czarny ogień to piekielny instrument do zadawania naprawdę paskudnych obrażeń. Silniejszy niż zwyczajny ogień, szybko zaatakował tułowia (od brzucha po piersi) Anny, przepalają jej ubrania, by zaraz zająć się jej skórą. Można było poczuć swąd palącego się mięsa. Soul miała nieco więcej szczęścia, ponieważ zaatakowane zostały jej ramiona i barki. Tutaj także ubranie zostało przepalone. Ogień w ten sposób utorował sobie drogę do skóry wampirzycy. A jak wiadomo wampiry były podatne na ogień…
Zatem pomysły panien, zarówno ucieczka do lasu, jak i ponowny atak Soul z miecza, nawet nie zostały zrealizowane. Na dodatek przemieniona kończyna Soul ponownie wróciła do swojej dawnej formy (wyjaśniam, że to z powodu ognia, który pojawił się na ciele postaci i obrażeń z tego powodu, a także poprzednich ran, jakie odniosła od postrzału).
Co do Testamenta… Obroża zaczęła działać i mrowić jego ciało. Nie było to jeszcze na tyle silne zjawisko, żeby powalić tego gada na łopatki. Jedyne, co obroża w tej chwili mogła osiągnąć, to większe rozwścieczenie wampira, a to oznaczało większy gniew i zwiększenie działania prądu. Wampir dopadł palącą się Soul, która miała zostać jego celem. Prąd rozchodzący się po ciele Testamenta, dotarł także i do jego ofiary. Mogła poczuć nieprzyjemne drgawki w miejscu, gdzie spoczęły łapy potwora. Ogień z jej przedramion i barków został wycofany, więc jeśli Soul nie obroni się (pamiętając, że jest bardzo osłabiona i poparzona) wampir wgryzie się w jej szyję.

_________________
Powrót do góry Go down
Soul

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1605-soul#33205
Zarejestrował/a : 19/10/2014
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lis 15, 2014 5:43 pm

/A jednak zdążyłam wcześniej

Czarnowłosa nie reagowała? Co za tupet! Człowieka, to Soul by jeszcze zrozumiała, był w końcu ledwie przytomny, lecz nieznajoma wampirzyca, dysponująca na dodatek bronią, po prostu uciekła, rzucając cień hańby na siebie i swój ród. W tym momencie, blondynka nawet nie myślała o tym, że może zginąć. Czuła, że w przeciwieństwie do niektórych, wykonała swój obowiązek. Kanibal mógł przecież z łatwością zabić tamtą dwójkę, sądząc po ich postawie w chwili nieznanego zagrożenia, a Soul przysięgała, że będzie chronić im podobnych, nawet za cenę własnego życia.
- Oby ci moja krew w gardle stanęła!- Krzyknęła, czując, jak czarny ogień przedziera się przez ubranie, do jej skóry. Ledwo powstrzymała się przed wydarciem się na całe gardło z bólu. Lecz mimo to, dalej się nie poddawała. Wszystko byłoby bowiem lepsze, niż błaganie wampira na klęczkach o litość. I widząc, jak wróg zbliża się do niej, ostatkiem sił, nie posiadając już żadnej broni, kopnęła go między nogami w jego "męskość", by choć w taki sposób sprawić mu ból. Co bowiem innego mogła zrobić? Była osłabiona i nadal się paliła, a wampir najwyraźniej wręcz przeciwnie, odzyskiwał siły i był coraz bardziej wściekły. A wykonując ruch, dodatkowo poślizgnęła się na kałuży i upadła plecami na zwilżoną glebę. Teraz, mogła już tylko czekać, aż kanibal skończy to, co zaczął. Przynajmniej ogień przestałby płonąć. Śmierć w płomieniach była jedną z tych, której Soul obwiała się najbardziej. Bała się jej już od dziecka, podsłuchując opowieści o czarownicach palonych na stosie. Nigdy nie chciałaby skończyć jak one.
- Żałosna...- Wysyczała przez zaciśnięte zęby, czując coraz wyraźniej smród palonego mięsa. Chciałaby walczyć dalej, lecz każdy miał swoje granice wytrzymałości i w końcu poczuła, jak odlatuje. Zaczęła widzieć mroczki przed oczami, a spalenie nerwów w miejscach, gdzie na jej ciele był czarny ogień dodatkowo spowodowało, że przestała już cokolwiek czuć. Umrze, czy przeżyje? To już zależało od wampira.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lis 15, 2014 7:34 pm

Walka przesądzona.
Kanibal najwidoczniej dopiął swego, podpalając całą ową trójkę. Choć człowieka nieco oszczędził, zważywszy iż typ już po kopniaku przestał kojarzyć. Dlatego odniesie najmniejsze obrażenia. Co do wampirzyc? Anna nie zdążyła uciec w las, także bowiem padła ofiarą mocy wampira, jak i również Soul. Z czego ta ostatnia nadal walczyła. Ale na darmo. Osłabiona z całą pewnością nie mogła od tak wykonać precyzyjnego ciosu, dlatego z łatwością chwyci nogę w powietrzu, żeby wspomóc jej wywalić się prosto w błoto, a później wiadomo. Ogień zelżał, za to cielsko bestii przygniotło swoją małą ofiarę do brudnej ziemi. Przestał się aż tak wściekać nawet i na obrożę, jak tylko ujął wampirzyce za nadgarstki. Skoro nieprzytomna, koniec dla niej walki. No i oczywiście stwór wgryzł się mocno kłami w szyję ofiary, pijąc jak największą ilość krwi. I zamiast głód uspokoić, wzmacniał go z każdym łykiem. Najwidoczniej moc pochłonęła zbyt dużo energii, dlatego tak... mocno głoduje. Gdy skończył opróżniać Soul z krwi, przeszedł dalej. Oblizując usta zajął się Anną, a później Vincentem. Cała trójka została wyssana. Całkiem zdrowa mieszanka krwi! Stwór aż czknął, czując jak zdrowa krew bulgocze w jego wnętrzu, a dziki zakrwawiony uśmiech zdobi białe lico. I jeśli MG pozwoli, Kanibal cały w piekielnych skowronkach odejdzie.

zatem zt (?)
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Lis 16, 2014 7:04 pm

Czarnowłosa nie zdążyła uciec do lasu, ponieważ została podpalona przez czarny ogień wampira. To ją osłabiło, więc na pewno nie była w stanie nigdzie uciec. Przez to, że Testament później zajął nią, obrażenia Anny były rozleglejsze. O tym jednak później.
Soul zamachnęła się na wampira, który sparował jej atak. A że był silniejszy, nie płonął i nie był wcześniej aż tak ranny, poradził sobie z takim ciosem. Nie oszukujmy się, ale nie był on zbyt celny. Tej nocy jednak nikt nie zginie. Mogła poczuć wreszcie ulgę, kiedy płomień powoli zanikał, aż wreszcie całkowicie zniknął. Zaś Testament skorzystał z tego i wgryzł się w szyję Soul. Pozbawił ją sił, energii, spowolnił gojenie ran, sam zaś nasycił się tym, przyspieszając regenerację swoich ran. Nie, nie były uleczone, ale rany zaczęły się goić. Na chwilę straciła przytomność. Dla jej organizmu było to zbawienne, bo spokojnie zajmie się podtrzymywaniem jej przy życiu i powolną, bolesną regeneracją.
Testament skończył z Soul i zajął się Anną. I u niej zgasił płomienie, dobierając się do szyi, by osuszyć z krwi. Porządnie ją osłabił i miała takie same „objawy” jak Soul, a w ostateczności straciła przytomność. Co do człowieka, oprócz paskudnych śladów na szyi, osłabienia z powodu utraty krwi i poturbowania wcześniejszym uderzeniem, nic strasznego mu się nie wydarzyło.
Wampir spokojnie mógł odejść.

zt dla Testamenta

_________________
Powrót do góry Go down
Soul

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1605-soul#33205
Zarejestrował/a : 19/10/2014
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Sty 08, 2015 4:37 pm

Ile czasu była nieprzytomna? Łatwo to było stwierdzić, bowiem gdy tylko otworzyła oczy, dostrzegła pierwsze oznaki nadchodzącego wschodu słońca. Inną rzeczą, na jaką zwróciła uwagę, była druga wampirzyca i jej towarzysz, leżący nieopodal. Oboje żyli, o czym świadczył płytki oddech chłopaka, oraz to, że nastolatka nie zmieniła się w suchą kukłę lub pył, po opróżnieniu z krwi prze kanibala. Soul również nie czuła się martwa. A może to tylko iluzja? Może tak wygląda czyściec?
- Halo? Pogotowie?- Mruknęła, jeszcze lekko oszołomiona, dzwoniąc na numer ratunkowy. W końcu, dla osób, które wiedziały o nieumarłych, nie było tajemnicą, że w szpitalu były zarówno oddziały dla ludzi jak i dla wampirów. Mogła śmiało zaufać ratownikom w sprawie tej dwójki. Sama jednak, nie miała ochoty na spotkanie ze służba zdrowia, dlatego też, gdy tylko wyjaśniła przez telefon całą sprawę i upewniła się, że karetka przyjedzie, podpierając się o pobliskie drzewa, wolnym krokiem ruszyła w stronę miasta.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lut 21, 2015 9:55 am

NIe spodziewała się takiego obrotu sytuacji. Tracąc przytomność nie wiedziała co było dalej. Kiedy pogotowie przyjechało i zabrali ją i chłopaka, także była tego nie świadoma. Dopiero w karetce odzyskała przytomność. Rozejrzała się powoli po wozie, i przypomniała sobie ostatnie wydarzenia. NIe chciała jechać do szpitala, więc zaczęła się szarpać i wyrywać by uciec. na początku jej to nie szło, ale kiedy zobaczyła strzykawkę z niewidome czym zaatakowała jednego z lekarzy. NIe zabiła go, ale odebrała mu strzykawkę, miażdżąc ją w rekach. Pozwoliła sobie na wgryzienie się w jego szyje, by chociaż trochę sobie pomóc. odrywając się od niego schowała się w cieniu i używając swojej mocy przeniosła się z karetki kilka metrów poza pojazd, gdyż była bardzo słaba, potem zwiała stamtąd.
z/t chyba, że moja postać gdzieś została wciśnięta do szpitale, ale nie wiem, dawno mnie nie było.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lip 13, 2015 1:31 am

Tutaj odbywają się lekcje.

Droga nie trwała długo. Marco szedł szybkim krokiem, jednak dostosował tempo do możliwości uczniów. Nie chciał, aby ktoś się zgubił tylko dlatego, że nie potrafi nadążyć. Co jakiś czas zerkał za siebie, upewniając się, że wszystko jest dobrze. Nie kazał wampirom ustawiać się dwójkami i iść jak na grzeczne dzieci przystało. Uważał, że ta metoda niewiele by dała, a wręcz przeciwnie. Uczniowie zaczęliby się nudzić i przez to wymyślić coś głupiego Wreszcie doszli, do miejsca, gdzie od samego początku blondyn chciał ich zabrać. Uprzednio musiał sprawdzić, na ile ich stać i jak przykładają się do powierzonego zadania. Zatrzymał się i obrócił w kierunku uczniów.
- Tutaj będziemy kontynuować zajęcia.
Przyjrzał się każdemu z osobna, upewniając się, że każdy zrozumiał.
- Podzielę was w pary. Nie ma żadnych zamian – powiadomił. - Reina z Elyse. Simran z Natsuki. Julia i... - zrobił krótką przerwę, patrząc na Herę. Nie potrafił przypomnieć sobie imienia tej dziewczyny – formalnie to ona z swoim braciszkiem nie byli nawet zapisani do Akademii – więc nic dziwnego, że nie wiedział, jak się nazywa. - Rudą – dodał. - Chłopaki, wy jesteście ostatnią dwójką.
Nie bardzo obchodziło go to, czy taki podział im się spodoba. Chciał uczniów nauczyć współpracy, a na pewno nie dokona tego, przydzielając ich do osób, z którymi najlepiej się dogadują. Niech wiedzą, kiedy warto zakopać z kimś topór wojenny.
- Waszym zadaniem jest złapać jakieś zwierze. Mogą to być nawet dwa króliki. Macie przy tym działać razem. Nie liczy się tutaj czas, no może poza tym, że macie zdążyć przed świtem, abyśmy mieli czas wrócić do szkoły – powiedział. - I jeszcze jedno, jeśli czujecie, że to zadanie was przerasta, zrezygnujcie.
Wątpił, aby polowanie na małą zwierzynę – chociaż mogą wybrać co chcą – było bardzo trudne. Wampiry powinny sobie z tym poradzić, nawet nie mając broni. Przecież mają moce. Ach, no właśnie, zapomniał im o czymś wspomnieć.
- Możecie używać mocy, ale nie przesadzajcie.
Dotarło? Powinno.
Pomysł był ryzykowny. Jednak nie nauczy ich niczego, chodząc za nimi. Nawet on nie potrafiłby obserwować każdego. Przecież będą polować w innych częściach lasu, a przynajmniej powinni. Miał inne podejście do uczniów klasy nocnej i dziennej. Zwykłym ludziom na pewno nie dałby takiego zadania.

Na posty czekam czwartku. Każdy pisze w wyznaczonych parach. Jedna para może dać nawet cztery posty, jeśli mają taką potrzebę, np. jest para X i Y. Y daje post, X daje post, Y daje drugi post, X daje drugi post.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lip 13, 2015 12:32 pm

Pomysł na wyjście w teren wydał się dziewczynie ciekawym i zarazem przyjemnym pomysłem. Zastanawiało ją jedynie jakie zadanie otrzymają od nauczyciela. Niemal od razu, gdy weszła do lasu, wzięła głęboki wdech, by rozkoszować się świeżym powietrzem. Oczy wampirzycy skupiły się na rozgwieżdżonym niebie, które w tym miejscu zdawało się być piękniejsze niż w mieście. Przystanęła w momencie, gdy zrobił to nauczyciel, spoglądając na niego i słuchając tego, co ma do powiedzenia.
Kiedy Marco skończył tłumaczyć zadanie, wampirzyca podeszła do wyznaczonej przez niego dziewczyny.
- A więc działamy razem - zwróciła się do niej bez wyraźnego entuzjazmu.
Wciąż nie mogła zrozumieć jednego, dlaczego mieli polować na zwierzęta. Czyżby to był najlepszy sposób aby zintegrować się z wampirzą społecznością? Nie wnikała jednak w to zbyt długo, skupiając się na swojej partnerce.
- Może pójdziemy tamtędy? - zaproponowała, wskazując palcem kierunek z którego wiał wiatr.
Nie bez przyczyny wybrała tą niż inną stronę. Zwierzęta również posiadały wyczulony węch, a lepiej by było aby zapach ofiary trafił do drapieżnika niż drapieżnika do ofiary. W tym przypadku wiatr mógł ułatwić poszukiwania. Gorzej jak wytnie nieprzyjemnego psikusa i zacznie wiać z innej strony.
- Jakie masz moce? - zadała drugie pytanie.
Było ono dość ważne, dzięki takim informacją można było ustalić podział obowiązków i powoli zaczynać szykować strategie dotyczącą polowania. Owszem, mogła od razu przenieść się na zwierzynę i ją pochwycić, ale nie to było celem tego całego wspólnego wyjścia. Miała działać razem z Simran i złapać ofiarę wspólnymi siłami, a nie samodzielnie. Coś czuła, że w ich zespole to ona będzie płoszyć zwierzynę, by wampirzyca mogła ją pochwycić. Najwyżej później, gdy zacznie kończyć im się czas po prostu pochwyci zdobycz samodzielnie, ale będzie to sytuacja wyjątkowa. Jednak wątpiła, że nie uda im się tego dokonać i szczerze mówiąc wierzyła w zdolności przydzielonej do niej dziewczyny.
- Z całą pewnością sobie poradzimy - zwróciła się do towarzyszki, o dziwo, z uśmiechem na ustach.
Teraz była tylko Simran, nikt więcej, dzięki czemu Natsuki nieco wyluzowała. Przestała być tak spięta jak wcześniej i powoli zaczynała zachowywać się normalnie.
- Polowałaś kiedyś?
Jak na razie mogła sobie pozwolić na jakąkolwiek rozmowę, jednak z całą pewnością jeszcze tej nocy zmuszone będą zamilknąć, aby nie spłoszyć znalezionego zwierza.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 132


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lip 13, 2015 8:10 pm

Wizja wyjścia na zewnątrz i zaczerpnięcia świeżego powietrza w lesie bardzo jej pasowała, dlatego poszła grzecznie za nauczycielem. Zasady kolejnego zadania były jasne i klarowne, podział na pary również - wszystko miało sens, wszak działanie w zespole z osobą obcą zamiast z kimś znajomym było bardzo dobrym sposobem na szlifowanie w sobie umiejętności współpracy w każdych warunkach. Wiadomo, że łatwiej było pracować w parze czy grupie z przyjaciółmi, znajomymi choćby z widzenia, bądź co bądź miało się do nich pewną dozę zaufania, było się bardziej zgranym. Inna sprawa gdy chodziło o współpracę z kimś nieznanym...wtedy wszystko należało budować od początku, zaufanie, zgranie, wspólne planowanie "strategii".
Podeszła do Elyse, która została wyznaczona na jej partnerkę w tym ćwiczeniu. Po drodze musnęła niepostrzeżenie dłonią mijane drzewo i kilka krzewów które były tez po drodze. Nic szczególnego, ktoś kto by się jej wyjątkowo intensywnie przyglądał stwierdziłby po prostu, że dziewczyna musi tak lubić naturę, że po prostu taki gest traktuje w charakterze relaksacyjnym. Miało to jednak dużo większe znaczenie, skrzętnie ukryte.
Od partnerki wyczuła krew szlachetną, jednak nie miało to w tym momencie żadnego znaczenia, integracja to integracja, nie było tu podziału na klasy społeczne na podstawie krwi. Skinęła do niej głową stając obok, czekając aż wszelkie wyjaśnienia i instrukcje się skończą. Gdy to nastąpiło, obróciła się do dziewczyny i powiedziała ciszej (cóż, środki ostrożności, w końcu to była jakaś forma rywalizacji między grupami):
- Pozwoliłam sobie skorzystać z jednej z moich mocy, skoro jest to dozwolone. Niedawno, najwyżej dwie godziny, przechodziło tędy kilka saren...Przypuszczam, że kierowały się do strumienia, słychać go stąd trochę. - wampirzy słuch był przydatną rzeczą w takich sytuacjach. "Wspomnienia" które odczytała z drzewa pokazały jej jak spacerujący w okolicy bambi się o nie ocierał, pewnie po to by podrapać grzbiet. I dobrze, przynajmniej obraz był wyraźny i dał jej informację w którą stronę zwierzak poszedł.
- Nie wiem jednak czy nadal tam są, więc pozostaje nam sprawdzić. Jeżeli nie masz innych propozycji rzecz jasna. - posłała jej uprzejmy, delikatny uśmiech jak to zwykła robić by przełamać lody. Rei była osobą kooperatywną i tego też oczekiwała od drugiej osoby - poważnego podejścia do współpracy, ale oczywiście mogła też iść na kompromis, po to to wszystko było czyż nie? Dzielenie się pomysłami.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1109


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lip 13, 2015 8:29 pm

Lekcja wf-u w lesie? Cóż, Shiro na pewno nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, ale właśnie to sprawiło, że robiło się coraz to bardziej ciekawie. Zmiana otoczenia wpłynęła pozytywnie na jego nastrój i sprawiła, że niemalże zapomniał o zachowaniu swojej przyjaciółki. Jak również o własnym pomyśle, który by się skończył dla niego negatywnie.
Więc wszystko zapowiadało się pięknie, aż do chwili, gdy nauczyciel nie zatrzymał się. Rudowłosy wysłuchał jego słów związanych w łączenie w pary, jak również poleceń. Złapanie zwierzęcia? Nie powinno być trudno. Zwłaszcza, że zezwolił na używanie mocy. Gorzej z samą współpracą. Chłopak kompletnie nie znał swojego partnera z pary, więc nie wiedział, czego się po nim spodziewać.
Mimo wszystko postanowił zaryzykować i podszedł do niego. Mówi się, że ten kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje, a w daje chwili, ten wampirek nie miał zamiaru w niczym się poddawać. Przynajmniej na tą chwilę.
- Dobry, jestem Shiro - przedstawił mu się na starcie. - Jesteśmy razem w parze - tak właściwie, to nie kojarzył ciemnowłosego za nic. Był uczniem ich szkoły? Chyba tak, skoro brał udział w tych zajęciach.
Rudowłosy nie wiedział... Cóż, nie wiedział naprawdę, co i jak. A samo polowanie na zwierzątko... On chciałby potraktować to jak zabawę.
- Więc... Jakie zwierzątko chcesz, byśmy złapali? - dla niego to było naprawdę obojętne. I co do złapania... Wystarczyło, że stanie w odpowiedniej odległości i potraktuje swoją ofiarę mocą.
Rozejrzał się ostrożnie. Oczywiście, żadne z nich, zwierząt nie znajdowałyby się tak blisko. Za dużo tutaj osób, a wampiry nie należą do najmilszych istot.
- Im szybciej to załatwimy, tym szybciej będziesz miał spokój - zauważył jeszcze Shiro, mając nadzieję, że to bardziej go zachęci. Meh... Trudno postępować wobec kogoś, kogo się nie znało... Nie licząc Natsuki. Jej to akurat od początku się narzucał. Nawet nie pamiętał od czego się to zaczęło. - Z złapaniem nie będzie problemu - zapewnił go jeszcze. Tak, moc usypiania tutaj bardzo by pomogła.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Lip 14, 2015 9:40 pm

Simran szła tuż za grupą, a gdy wszyscy się zatrzymali i ona to uczyniła. Wysłuchała Marco po czym wejrzała na Natsuki. Odetchnęła z ulgą, że nie jest z kimś szlachetnym. Użyła swej telepatii aby mieć z dziewczyną kontakt. Inni nie musieli znać jej mocy ale skoro działa z nią w drużynie to powinny wiedzieć o sobie trochę. Wybór Natsuki co do kierunku był doskonały. Nie ma to jak iść w przeciwnym kierunku do wiatru podczas polowania.
Jak słyszysz używam telepatii, a drugą moją mocą jest przemiana w wilka. Tylko ona słyszała to co jej przekazuje Simran. Co do polowań to kiedyś polowałam na różną zwierzynę. Na twarzy miała lekki uśmiech. Musiały mieć ale plan co do polowania skoro mają wykonać zadanie razem. Wiedziała jak wyglądają takie polowania gdyż raz brała w takim udział ale było to na dużą zwierzynę i było ich dużo więcej. Z małym zwierzątkiem powinny bez problemu sobie dać radę we dwie, gdyż wiadome, że samemu się łatwiej poluje bo nie trzeba zwracać na innych uwagi. W grupie nie można popełnić ani malutkiego błędu aby nie zepsuć całego polowania.
Masz jakiś plan? Zapytała ją dalej używając telepatii. To im ułatwi polowanie w ciszy.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 462


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 15, 2015 3:24 pm

Las? Polowanie? Ale po co? Nie lepiej zapolować na ludzi? Nie ma przecież prawie żadnej różnicy, a zabawa jest lepsza! Szkoda, że nie mogą złapać jakiegoś człowieka. No nic, odbije sobie to z Herą po lekcji. Został przydzielony do jakiegoś nieznajomego. Co prawda wolał współpracować z Herą albo nawet Elyse. Poszedł do chłopaka, a raczej po prostu bliżej się przysunął.
- Gabriel – rzucił krótko, ilustrując Shira zimnym spojrzeniem.
Jesteśmy razem w parze.
Brawo, Sherlock'u. Wygrałeś talon na popierdalanie po lesie, ważny jeszcze przez dziesięć minut.
Westchnął, słysząc wypowiedziane przez niego słowa. Ten to chyba nie ma co robić, tylko zapewniać, że nie będzie problemu. Gabriel wiedział to nawet i bez rudego.
- Mi to obojętne. Może być króli, sarna, wilk, cokolwiek.
Chciał mieć już to z głowy. Nie sądził, aby złapanie zwierzaka było bardzo trudne, skoro mieli działać w dwójkach. Miał nadzieję, że natrafił na kogoś, kto także ma zamiar jak najszybciej załatwić zadanie i potem odejść. Chyba się przeliczył.
- Dobra, rudy, chodź już, bo zaraz ja ciebie upoluję, jak nie skończysz gadać.
Uroczy typ, prawda? Cóż, wampir nie był zbyt towarzyski i nie przebierał w słowach. Rzadko się odzywał, a kiedy już to robił, mówił co ślina mu na język przyniosła. Ruszył przed siebie. Machnął ręką, dając do zrozumienia, żeby Shiro podążył za nim. Nie pytał się, czy ten zechciałby wybrać kierunek. Zdanie innych interesowało go tyle samo co zeszłoroczny śnieg. Wiatr wiał na nich, niosąc z sobą woń jakiegoś sierściucha. Niedługo się przekonają co to takiego. Szedł wolno, chcąc zachować ciszę. Złapać królika jest łatwo, ale znaleźć go już nieco trudniej.
- Sarny – szepnął, zatrzymując się przy wielkim drzewie.
Od pasącego się stada dzieliło ich około dwadzieścia metrów.
- To co, bierzemy jakąś?
Niestety musiał jakoś dogadać się z rudzielcem. Jeśli ten uzna, że złapanie jednej pasącej się sztuki go przerasta, będą musieli szukać dalej.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 557


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 15, 2015 4:45 pm

Elyse nie mogła uwierzyć, że zrobiła sobie taką siarę przy całej nocnej klasie! Niemniej nikt nie jest idealny, więc wstała z gracją i spojrzała na Gabriela, który - o dziwo! - wydawał się zainteresowany jej stanem. Niech sobie wmawia, że nie! Ja wiem swoje. To tylko rozcięcie co prawda, ale zawsze mogło to pociągnąć za sobą gorsze skutki. Wszyscy wiedzą, jak kusząca jest krew szlachetna. Niemal, jak ludzka. A może i bardziej? Ciężko to porównać zważając na to, jak odległe są to od siebie istoty. Młódka dała się zaprowadzić Marco do odpowiedniego pokoju i bez zbędnych słów przemyć i zabandażować rękę. Zastanawiała się, czy nie użyć mocy aby się wyleczyć, ale po co? W ten sposób może nauczyciel da jej spokój z tymi wszystkimi durnymi ćwiczeniami. Aż jej się humor poprawił, a twarz rozbłysła! Wróciła za mężczyzną na salę, gdzie wszyscy się już zebrali, aby udać się potem do lasu. Ely szybko się przebrała, miała stamtąd blisko do domu, więc nie było sensu wracać później do szkoły.
Będąc już na miejscu z zachwytem patrzyła na otaczające ją widoki drzew, hałas strumyka jak i śpiewających ptaków. Od razu mogła się rozluźnić. Akademia powodowała u niej dziwne napięcie. Nikogo bliskiego tam nie miała, a tutaj? Parę kilometrów dalej mogła spokojnie odwiedzić rodziców, albo nawet ciotkę Yuki! Niestety te przemyślenia musiał przerwać głos nauczyciela, który znów zadał im zadanie.
Zaraz, zaraz - POLOWANIE? Dziewczyna nienawidziła polować! Nie ważne, czy na ludzi czy zwierzęta. Chociaż z dwojga złego, lepiej w tą stronę nie? Rozpuściła włosy, pozwalając by uniosły się na wietrze. Zerknęła na Reinę, która została jej przydzielona i uśmiechnęła się blado, kącikiem ust.
- Cześć, jestem Elyse - od razu się przedstawiła - Od razu mówię, że polowanie nie jest mi bliskie - rzuciła krzywiąc się lekko. Z ust wampira brzmiało to co najmniej idiotycznie! Ale cóż poradzić, taka właśnie była ciemnooka.
Słuchała uważnie, co ma jej do powiedzenia współzawodniczka! Wydawała się taka spokojna, rozważna, jakby już miała plan w głowie. Biedne małe jelonki!
- Hm, myślę że to świetny pomysł. Czas ruszać w drogę, wątpię by reszta się obijała - powiedziała wesołym tonem, chociaż rosła jej gula na samą myśl wbijaniu kieł w te niewinne ofiary! Szybko wyleczyła sobie ranę, aby nic jej nie przeszkadzało w tym chorym zadaniu.
- Która pierwsza ta lepsza - klepnęła Hiou i pobiegła w stronę schowanych w lesie zwierząt, aby dodać trochę zabawy do ich zadania. Nikt nie zabronił zabawy w berka, prawda? Zwłaszcza, że już na WF w niego grali!
W końcu dotarła nad jeziorko w środku lasu, gdzie nie było już żadnych sarenek, ale znalazł się jeden wielki wilk, który pił z wodopoju. Młódka zatrzymała się gwałtownie parę metrów przed zwierzyną i odwróciła lekko głowę w stronę biegnącej z nią koleżanki.
- Co proponujesz teraz? - wyszeptała, gdy wilczur podniósł łeb i spojrzał na nie nieprzyjemnie. Oczywiście musiał ukazać swoje kły, czując zagrożenie od innego gatunku drapieżników - wampirzyc!

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 132


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 15, 2015 6:16 pm

Szlachetna była wyjątkowo energiczna, czego Rei, nie ukrywając zazdrościła trochę, bo sama chyba była już za "stara" i czasem zapominała o pokazywaniu entuzjazmu, radości życia. Jednak przy takich osobach jej energia odrobinę wychodziła na światło dzienne. Jej oczy lekko się rozszerzyły gdy Elyse nagle ją klepnęła po kumpelsku i rzuciła się do biegu wgłąb lasu. Hah no, jak tak to i ciemnowłosa nie będzie tracić ani minuty, zatem pobiegła wraz z nią by wkrótce stanąć oko w oko z czymś co niewinną, roślinożerną sarenką raczej nie było. Wilk. Hmmm okej może schwytanie go będzie nieco mniej przyjemnym widokiem...zwłaszcza że zwierzęta reagowały na Hiou albo strachem, albo wyjątkową agresją. Damn it.
- No to czas na współpracę moja droga - też poklepała ją po ramieniu - Obawiam się, że niestety zwierzaki mnie szczególnie nie lubią...choć ja je tak uwielbiam - westchnęła - ...a ty masz coś w zanadrzu? Jakieś moce które mogą mi kupić trochę czasu? Mam jeden pomysł ale kilka dodatkowych sekund będzie mi potrzebne - spytała. W sumie miała pomysł żeby zaśpiewać swoją kołysankę i wilk zrobi się nieco senny, wtedy zaatakuje, ale potrzebowała by był chodź przez sekundę nie skupiony na niej, by mogła sama skoncentrować się na śpiewie.
- Czemu nie trafiłyśmy na...ja nie wiem...króliki? - westchnęła. Wilk chyba nie miał ochoty na wysłuchiwanie dłużej pogaduszek między wampirzycami, bo rzucił się rozwścieczony w ich kierunku. Rei czym prędzej odciągnęła Elyse by uniknąć kolizji ze zwierzakiem. Żeby odwrócić uwagę wilka, Rei przegryzła sobie czym prędzej nadgarstek, z którego pociekła dość obficie krew, dzięki czemu bestyjka skupiła się przede wszystkim na ciemnowłosej. Wykorzystując to, dziewczyna rzuciła się z wyjątkową zwinnością i bez śladu wahania na futrzaka, zakładając mu niemalże zapaśniczy chwyt i powalając go na ziemię.
- Teraz jest dobry moment na współpracę! Ogłusz go czymś póki trzymam - nie wymagała by El zabiła zwierza, wystarczyło żeby wilk na jakiś czas stracił przytomność...nie musiały go przecież zabijać, mogły jakoś go spętać czy coś, a później wypuścić.

/dopisałam troche Ely może jakoś w następnym poście skończymy...dobre pomysły mile widziane, bo mi wyszły xD/

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4


Ostatnio zmieniony przez Reina dnia Czw Lip 16, 2015 3:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1109


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 15, 2015 6:33 pm

Shiro nie był szczególnie zaskoczony tym "ciepłym" przywitaniem. Jednak mogło być gorzej. Chłopak był gotów założyć z góry, że ciemnowłosy po prostu odmówi współpracy i po prostu gdzieś sobie pójdzie czy coś w tym stylu. Ale wtedy też nie wiedziałby, co ma zrobić, więc ucieszył się w duchu. Jeśli chciał wspólnie działać, był gotów znieść chłodniejsze traktowanie. Ale nie wiadomo, który charakter ukaże się wobec Gabriela.
- Meh... - mruknął jedynie. Naprawdę, tego "rudego" mógłby sobie darować. Nie po to się przedstawiał, by ktoś nadawał mu przezwiska przez jego włosy. I to nawet niezbyt oryginalne. Ale komentarze sobie podarował. I cholernie nie spodobał mu się pomysł polowania na niego. Ta... Powodzenia mógł mu życzyć jedynie.
Jednak bez słowa już ruszył za nim. Słowa sprzeciwu i tak nic by nie dały, więc pozostało mu jedynie zgodzić się na to, co chciał tamten. Skoro i tak nici z zabawy, to przynajmniej szybko zrobi i podręczy Natsuki. Albo coś innego. Może wreszcie znajdzie tą komórkę? Przydałoby się.
Szedł równie cicho co i jego partner. Mimo wszystko to było polowanie, więc ostrożności nigdy za wiele. I na jego słowa o zwierzęciu skinął głową. Czuł również zapach, a po chwili ujrzał stadko.
Skinął twierdząco głową na jego słowa i ocenił wzrokiem odległość. Za daleko. Wiedział, że nie sięgnie, by zadziałało to skutecznie. Zerknął na ciemnowłosego.
- Zbliżę się do nich i jedną uśpię - wyszeptał do niego. Złapanie? Łatwe. Ale nie wiedział też, czy mu się spodoba ten pomysł. W sumie, Shiro odniósł wrażenie, że tamten chciał szybko to zakończyć. A jedno stworzenie wystarczyło.
Dlatego też, przekradając się bliżej, zmniejszył odległość o połowę do najbliższej z ofiary. Dziesięć metrów. Jego moc mogła zadziałać. Nie chciał wywoływać jedynie próby zmęczenia, chciał mieć to z głowy. I jako, że to zwierzę, nie powinien odpłynąć...
Uśmiechnął się lekko do siebie i użył moc. Sarna na początku zamrugała parę razy oczami, wykazując wyraźną senność, zanim powoli upadła na ziemię, zasypiając. Pozostałe zaś ze stadka... Cóż, rudowłosy nie miał pojęcia, czy w ogóle zauważyły, czy też nie, ale po prostu poszły sobie dalej. Nie wykazywały przestraszenia ani nic, więc naprawdę nie wiedział co myśleć o tym. No chyba, że coś przeoczył. Ale owa ofiara była dalej od innych... Aww... Zaczynał się gubić!
Bądź co bądź wyszedł z swojej "kryjówki" i zbliżył się do zwierzęcia. Westchnął cicho. Zapomniał zupełnie, czy miało to być żywe, czy martwe stworzenie przyniesione. Jak na razie spało... Więc spojrzał na wampira.
- Zanosimy je i koniec, ta? - spytał się go, by się upewnić. Tak to jest, gdy zapomni się poleceń nauczyciela.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Lip 16, 2015 2:19 pm

Dziewczynie nie przeszkadzała osoba wyznaczona do pary, szczerze mówiąc nie wybrzydzała by nikim. Może i trzymała się z dala od pozostałych uczniów, jednakże nie traktowała siebie z wyższością. To nie było w stylu tej dziewczyny. Dla niej krew czy przeżyte lata nie miały znaczenia i tak była prawdziwym świeżakiem w tych sprawach. Sama nawet nie wiedziała jakiej jest krwi. Jedynie co miała to słowa Shiro, że nie została przez nikogo przemieniona tylko urodziła się już wampirem. Ale i on nie był do końca tego pewien.
~ Potrafię się teleportować, a także blokować wszelkie ataki fizyczne ~ odparła, korzystając z telepatycznego kontaktu Simran.
Była typowo defensywnym wampirkiem, nic na to nie mogła poradzić. O trzeciej mocy nie wspomniała, bo sama nie zdawała sobie sprawy o jej istnieniu. Owszem, zdarzyło jej się zablokować dar umysłowy innego krwiopijcy, jednak zrobiła to nieświadomie. Miała naprawdę dużo szczęścia, że i tym razem jej ciało samodzielnie nie zablokowało kontaktu towarzyszki.
~ To moje pierwsze polowanie ~ przyznała, posyłając jej ciepły uśmiech. ~ Nigdy wcześniej tego nie robiłam.
Nie kłamała. Nie polowała nawet na ludzi, choć piła ich krew ciężko było to nazwać polowaniem. Nie wyglądało to tak jak w horrorach, nie rzucała się im na szyję wyskakując z cienia. Wszystko było nieco bardziej skomplikowane. Pierwszą, nierozłączną rzeczą była uczciwa, uliczna walka. Dopiero po pokonaniu przeciwnika mogła napić się jego krwi. Nikogo nie tropiła i nie działała z zaskoczenia. Nie była łowcą, a dziewczyną, która nie potrafiła obejść się bez małej bójki.
~ Tak sobie pomyślałam, że mogę płoszyć zwierzynę w twoją stronę, abyś mogła ją złapać. Z moją teleportacją łatwo odetnę zwierzakowi drogę ucieczki, a twoje doświadczenie pozwoli go nam szybciej złapać. Chyba, że masz lepszy pomysł. Jestem otwarta na wszelkie propozycje.
Kompletnie nie znała się na polowaniu, dlatego była gotowa słuchać poleceń Simran. W końcu to ona w tych sprawach była bardziej doświadczona. Natsuki działała jedynie na logikę, która nie zawsze była skuteczna. Czuła jednak, że jej się poszczęściło skoro dostała kogoś, kto brał udział w polowaniach.
Do uszu wampirzycy doleciał cichy szelest, który z całą pewnością usłyszała i Simran. Odwróciła głowę w tamtym kierunku, by dostrzec dwoje, świecących oczu. Stworzenie nie było pokaźnej wielkości i nie należało do groźnych. Za to cechowało dobrą zręcznością. Rudy lis obserwował wampirzyce uważnie, zachowując niezwykłą czujność.
~ Gotowa? ~ zapytała nie odrywając wzroku od zwierzęcia.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Lip 16, 2015 7:10 pm

Słysząc słowa nauczyciela pokręciła głową i podniosła rękę. Nie po to powstrzymywała się przed polowaniami, żeby teraz po prostu zachowywać się jak zwierze. Zacisnęła pięści czując narastające mdłości. Poczekała aż wszystkie inne pary się rozejdą i w końcu podeszła do nauczyciela. Miała niezdrowy kolor skóry a jej oczy wydawały się puste. Dziewczyna odezwała nienaturalnym dla siebie grobowym tonem. Emocje tak w niej kipiały, że jej kiełki lekko się wysunęły. Na prawdę się przejęła ta całą sytuacją. Tym bardziej, ze jej partnerka nie wydawała się zbyt skora do współpracy.
-Przepraszam Marco-sama, ale ja nie czuję się na siłach aby wykonać to zadanie...-
Wzdrygnęła się na samą myśl o tym. Jej słuch wyłapywał dalekie już kroki reszty uczniów. Westchnęła ciężko. Jej mina zrzedła. Dziewczyna skrzywiła się i posmutniała. Prze nią jej koleżanka nie zaliczy lekcji. Ale po prostu nie potrafiła się przemóc. Pewnego dnia postanowiła, że nie stanie się zwierzęciem a polowanie zbytnio ją do tego zbliżało. Spuściła wzrok i splotła ręce za plecami. Głód odezwał się i dziewczyna przygryzła wargę by się uspokoić i ogarnąć.
-Mogłabym wrócić do pokoju? Nie czuję się dobrze...-
Nie do końca kłamstwo. Dziewczynie zbierało się na płacz a nie chciała aby ktoś to zobaczył. Wolała się wypłakać w swoim pokoju. Westchnęła ciężko kolejny raz i podniosła strapione oczy na profesora. Miała nadzieję, ze wampir pozwoli jej zawrócić i nie będzie musiała się już męczyć. Miała wrażenie, ze las ją przytłacza, dusi i więzi. Nie mogła się doczekać chwili kiedy wreszcie się z niego wydostanie.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1691


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Lip 16, 2015 7:29 pm

Lekcja trwała w najlepsze. Każdy z uczniów dostał niezbędne informacje i oddalił się w poszukiwaniu celu wskazanego przez nauczyciela. Nastąpiła wówczas błoga cisza. Gwar, dźwięk piłek, czy zapach krwi ze stłuczonego ciała zniknął równie szybko jak się pojawił. Czy wampir dobrze zrobił pozwalając uczniom na użycie mocy? Na niebie nie było widać ciemnych chmur, a las... cóż. Drzewa stały i stoją nadal. Nikt z młokosów nie bawił się jak na razie w drwala, toteż Marco czekał aż grupa dzieci ukończy swoją misję. Minęła może dłuższa chwila gdy do uszu wampira dobiegły dźwięki. Przyśpieszony i nierówny oddech, szloch oraz dźwięk uderzania stopami o podłoże. Ktoś biegł. Ba. Wyraźne poszlaki słyszalne już z pewnej odległości świadczyły o tym iż ktoś ucieka. Może jeden z uczniów? Ale od razu płacz? Wampirze dzieci nie ryczą z powodu małej stłuczki, a szczerze mówiąc dopiero co zdążyły się solidnie oddalić. Na horyzoncie pojawiła się w końcu sprawczyni odgłosów. Kobieta na oko licząca jakieś 22 lata, odziana w podartą niebieską sukienkę i jednego balerina. Drugi but zaginął gdzieś w akcji, lecz dziewczyna nie miała najmniejszej ochoty by wracać i szukać swojej zguby. Nie zauważając wampira skryła się za jednym z drzew i wyciągnęła telefon komórkowy próbując nawiązać połączenie. Gdy podniosła rękę było widać że jest ranna, jednak nim to jeszcze się stało Marco wyczuł metaliczny kuszący zapach człowieka.
- Halo, halo... czy słyszysz mnie? Zaatakowali mnie... mieli kły... ktos ich wpuścił do lasu na jakieś chore łowy... boję się... Boże, znajdą mnie tutaj. Błagam... chcę wrócić do Akademii!!!- dziewczyna mówiła do słuchawki co chwila energicznie nią potrząsając. W końcu cisnęła aparatem o ziemie i skuliła się ukrywając twarz w dłoniach.


Tylko Marco jest świadkiem tego wydarzenia. Pozostałe grupy mogą spokojnie kontynuować swoje działania

EDIT: Marco i Julia (gdyż z Julia wróciła by poprosić o zgodę na powrót)
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Lip 17, 2015 4:42 pm

Kiedy tylko zdała sobie sprawę, że spóźniła się na lekcje, przez jej obowiązki, aż zaczęła wyklinać pod nosem, co mało kiedy robi. Że też musiało jej tak długo to zająć... łaziła po szkole szukając klasy, gdzie miały być zajęcia, ale zastała tylko pustą sale gimnastyczną. poprosiła jednego z nauczycieli, bo może on wiedział gdzie wybrała się klasa nocna i kiedy tylko otrzymała informacje, o przypuszczanym pobyciu klasy nocnej, od razu tam ruszyła.
Aż zdziwiła się, że lekcje odbywając się w lesie, ale to dobrze, bo nie wieje pewnie nudą i nie trzeba podpierać ścian, a tego Anna nie lubiła i nudziło ją bieganie po sali gimnastycznej, czy coś podobnego. Aby znaleźć klasę nocną musiała się nieco nachodzić, zwłaszcza jeśli byli oni w środku lasu.
Jednak cieszyła się że kogoś zwęszyła, ale ku jej zdziwieniu to był człowiek... Dziwne... Czyżby nauczyciel przygotował specjalnie człowieka dla nocnych uczniów, by zachęcić ich do zabawy, czy polowania? W każdym razie to wpadło na myśl wampirzycy, która spokojnym krokiem skierowała się do człowieka, rozglądając się za innymi. Słyszała, że dziewczyna jest spanikowana i przerażona, było to słychać w jej głosie.
Podeszła do niej nieco bliże, ale na dystans, by nie drażnić jej,
-Ej spokojnie, co się stało? Zgubiłaś się? - Zapytała spokojnym i przyjaznym tonem głosu. Nie okazywała żadnej chęci ataku, czy coś tego typu. Była opanowana i wyglądała jak by się przejęła nieco stanem kobiety.  
Miała na sobie mundurek szkolny i opaskę prefekta. Nie wiedziała czy ma podejść bliżej czy też nie, dlatego zaczęła się rozglądać, za kimś kto spowodował u dziewczyny taką panikę.

sorki że tak się ryje, ale niedawno wyszłam z tematu.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Lip 17, 2015 4:53 pm

Wszyscy uczniowie rozeszli się, aby podołać zadaniu. Jeśli im się nie uda, wcale nie będzie to oznaczało, że obleją. Nie każdy musi być od razu urodzonym łowcą. Jednak liczył na to, że każda para przyniesie jakieś zwierze. Martwe, żywe, obojętnie. Oparł się o drzewo, obserwując okolice. Nie zauważyłby, że dwie dziewczyny zostały – Julia i Hera – gdyby jedna z wampirzyc się nie odezwała. Marco nieco zaskoczony, spojrzał na uczennicę. Nie mogła iść? Źle się czuła?
- Co się dzieje? - zapytał.
Chora? To chyba odpadało. Sam musiał przyznać, że dziewczyna nie wyglądała na okaz zdrowia. Z chęcią pozwoliłby jej wrócić do Akademii. Lecz nie puści jej samej, tym bardziej, ze ta wyglądała, jakby miała zaraz paść niczym królewna Śnieżka. Nope, blondyn nie będzie grał roli księcia, ratującego niewinne dziewczę.
- Jesteś głodna? - Liczył, że to właśnie było przyczyną złego samopoczucia Julii. - Te zwierzęta mają być waszym posiłkiem. Oczywiście nie wszyscy muszą z tego korzystać.
Wtem usłyszał, że ktoś biegnie. Jakiś uczeń? Coś się stało? Ech, czyżby naprawdę wymagał zbyt wiele? Obrócił się w stronę nadbiegającej osoby. To co zobaczył, przewyższyło jego oczekiwania. Jakaś kobieta. Wyglądała na wystraszoną. Zapach był kuszący, jednak przez tyle lat wampir nauczył się panować nad popędem do krwi. Zetknął na uczennicę. Niedobrze, że ona tutaj jest. Tym bardziej, że nie czuła się najlepiej. Ech, mógł przed wyjściem do lasu zapytać się, czy ktoś nie da rady iść. Przecież teraz nie wyśle Julię do akademika.
- Zostań tutaj – rzucił.
Zauważył, że jakaś dziewczyna zjawiła się przy człowieku. Uczennica? Nie widział jej wcześniej na swoich zajęcia – znaczy na tych obecnych. Pierwsza myśl była taka, ze to właśnie ona goniła niewinną kobietę, ale szybko pozbył się tego absurdu z głowy. Podszedł do nich, uważnie przyglądając się Annie. Wagary jej nie wyszły? Cóż... teraz miał inny problem. Musiał zająć się nieznajomą. Niesforna uczennica może poczekać. Oby miała dobrą wymówkę. Sam był młody i nie zawsze trzymał się wyznaczonych reguł, dlatego nie dziwił się, że niektórzy uczniowie czasami odpuszczają sobie zajęcia. Jednak nie tolerował nagminnej nieobecności albo dania się złapać. Jak już ktoś omijał obowiązki, to niech robi to tak, żeby nie spotkać niepowołanych osób.
- Co się pani stało? - zapytał, kucając. Prawie dokładnie słyszał, co mówiła, kiedy dzwoniła. Musi wypytać o więcej szczegół. Ile wampirów ją goniło – nie miał wątpliwości, że to właśnie pijawki. Co dokładnie się stało. - Zostaw mi ją, a ty zajmij się Julią, ta dziewczyna źle się czuje. Nie chce, aby straciła panowanie nad sobą – powiedział do Annie.
Skoro nosiła opaskę prefekta, to chyba może pomóc nauczycielowi?
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 462


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lip 18, 2015 12:35 am

Obserwował jak Shiro zbliża się do stada. Nie do końca był przekonany, czy to dobry ruch. Wystarczy, że jedna sarna zorientuje się w sytuacji i zawiadomi pozostałe. Wtedy ich szanse złapania zwierzyny drastycznie się zmniejszą, a tego chyba oboje nie chcieli? Wampir westchnął. Rudy mógł od razu powiedzieć, że sam załatwi sprawę, wtedy Gabriel nie musiałby się tak wysilać, idąc aż tutaj. Przynajmniej już wiedział kim może się wyręczać, jeśli kiedyś zdąży się podobne zadanie. Najchętniej oddaliłby się i usiadł, a potem czekał, aż zadanie samo się rozwiąże. No, nie do końca samo, przecież tym miał zająć się Shiro.
- Rób co chcesz – burknął.
Udało mu się podejść wystarczająco blisko? Świetnie. Jednak nie wszystko jest kolorowe jak eklerki i zawsze musi być jakieś „ale”. Stado, choć jadło, nie porzuciło czujności. Roślinożercy nie mogą sobie pozwolić na to, aby drapieżnicy ich zaskoczyli. Takie coś mogłoby być bardzo fatalne w skutkach. Jedna łania zauważyła ruch, który wydał jej się niepokojący. Poruszyła łbem niespokojnie i przestała jeść. Reszta, widząc zdenerwowanie koleżanki, także uniosła głowy. Prawdopodobnie uznaliby to za fałszywy alarm, gdyby nie to, że jedna kopytna postanowiła urządzić sobie drzemkę. Stado ruszyło przestraszone. Nic takiego. Wampiry mają już swoją ofiarę, jednak zwierzęta pędziły właśnie na chłopców.
- Rety, a mogło się obejść bez komplikacji – westchnął.
Ukrył się za jednym z drzew, tym samym osłaniając się przed atakiem wystraszonych saren. Nie interesowało go, czy towarzysz zdążył się uratować. Najwyżej będzie miał dwie zwierzyny, a nie jedną, hue. I to nic nie robiąc. Takie zajęcia to może mieć cały czas. Zero wysiłku, a ocena pójdzie w górę. To się chyba nazywa wykorzystywaniem? Gabriel uwielbiał wysługiwać się innymi, a kiedy ktoś jeszcze sam się pchał na pierwszy plan, nie przeszkadzał. Kiedy biegnące jedzenie przestało im zagrażać, czarnowłosy podszedł do Shira. Leżał? Stał? Siedział? Mało ważne, o ile miał jeszcze jakieś zapasy energii.
- Najwyżej – odpowiedział. Kilkanaście kroków wystarczyło, żeby znaleźć się przy zdobyczy. Oddychała. Jeszcze. Może ją zabić? Chyba nauczyciel nie powie, że mają wypuścić ofiary? To byłoby dość wkurzające. - Dasz radę samemu ponieść, Rudy?
Odpowiedź oczywiście miała brzmieć tak. Zdawał sobie sprawę, że nawet dla wampira krwi B podniesienie takiego ciężaru i przetransportowanie go przez znaczną odległość to wielki wysiłek, któremu raczej nie sprosta w pojedynkę.
- Dobijmy ją. Przynajmniej wtedy nam nie ucieknie, jeśli się przebudzi. - Dla niego zabicie człowieka nie było wielkim problemem i udręczeniem, więc pozbycie się worka mięsa tym bardziej nie spowoduje u niego wyrzutów sumienia. - Mogę ją udusić albo zjeść – dodał.
Wolał ludzką krew, która według niego była o wiele lepsza. Zwierzęcą też nie pogardzi, jeśli nie ma innego wyboru. Shiro chyba nie bardzo widział się w roli przekąski?

Uwaga. Ogłoszenie nauczyciela. Kilka osób nie odpisało, więc termin jest do 22.07. W sumie możecie pisać tyle, ile uważacie, że potrzebujecie - oczywiście chodzi o polowanie.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1691


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lip 18, 2015 9:44 am

Marco rozdzielił grupy, jednak na miejscu zbiórki nieoczekiwanie pojawiła się spóźniona uczennica. Prefekt. Dziewczyna podeszła do rannego człowieka mając nadzieję że poniekąd pozycja którą pełni choć po trosze uspokoi ludzką istotę. Nic bardziej mylnego! Widząc że stoi przed nią jeden z adeptów nocnej klasy, dziewczyna zaczęła krzyczeć jakby właśnie znalazła się w filmie o oszalałych zombiech.
-Jeeeezuuuu ratuuuunku – ukryła twarz w dłoniach przyjmując pozycję jaką uczono w przypadku postępowania z groźnymi psami. Może liczyła że ukrywając również szyje zabezpieczy się przed ewentualną próbą konsumpcji? Kto wie. Osoba rannego człowieka w lesie zwróciła również uwagę Marco, który chcąc nie chcąc musiał wybadać całą sprawę. Możliwe że to właśnie jego uczniowie zaatakowali dziewczynę, a taka niesubordynacja wymagała odpowiedniego potraktowania. Nauczyciel wydał polecenie Annie i przyklęknął nad ludzką dziewczyną. Początkowo nie reagowała, jednak w końcu rozchyliła nieznacznie palce, dzięki czemu mogła zmierzyć wampira wzrokiem. Z pewnym wahaniem zabrała dłonie, ukazując ładną, choć zapuchniętą od płaczu twarz.
-Dwóch...dwóch...ch...chłopaków... jeden miał takie...ciemne włosy...drugi czerwone.... oni mówili coś o polowaniu na zwierzynę... i powiedzieli że...że ja jestem człowiekiem i mnie wypiją. Że nauczyciel się nie dowie, oni się najedzą a ja.... że resztka mojego marnego ciała zostanie pożarta przez zwierzaki... nikt się nie dowie... Ten ciemny popchnął mnie na drzewo i się skaleczyłam... poszarpali mi ubranie bo chcieli je zdjąć. Ale... uciekłam. Miałam gaz pieprzowy na psy... Zgubiłam go... Czy Pan może mi pomóc? Błagam... muszę się dostać do Akademii...  - wciąż łkała, ale przyjazny ton Marco zachęcił ją do odpowiedzi. Wszak niejednokrotnie widywała go na korytarzach szkoły, stąd wiedziała że gdyby tylko chciał, mógłby udzielić jej pomocy. Długie palce zacisnęły się na ramieniu nauczyciela i wtedy stało się coś, czego Marco się nie spodziewał.
Księżyc przykryły gęste chmury, które schodząc na ziemię przykryły teren lasu gęstą gryzącą w oczy mgłą. Zjawisko to można było uznać za całkiem naturalne, lecz tylko połowicznie.

Marco – kiedy dziewczyna złapała Cię za rękę poczułeś dziwne uczucie chłodu. Oczy dziewczęcia błysnęły w ciemności i już wiedziałeś że nie masz do czynienia z człowiekiem. Oszukano Cię. Wampirzyca posiadająca moc całkowitej ukrycia swojej aury nie zdarza się nazbyt często. Mgła dopadła Was wszystkich, usłyszałeś ciche szepty w nieznanym dla Ciebie języku, a powieki zrobiły się tak ciężkie że musiałeś poddać się temu działaniu.

Anna – przyszłaś na zajęcia spóźniona i niemal od razu otrzymałaś od nauczyciela odpowiednie wskazania. Marco sam chciał się zająć uczennicą i jako prefekt miałaś obowiązek go usłuchać. Obserwowałaś dziwne warunki pogodowe które wzięły się niemal znikąd... Oczy zaszły Ci łzami, kiedy gryząca mgła dopadła i Ciebie. Senność. To było ostatnie o czym pomyślałaś.

Hera i Julia – stałyście w pewnym oddaleniu od całej akcji, lecz byłyście w pełni świadome tego co się dzieje. Ranna dziewczyna. Czyżby ktoś z waszych kolegów i koleżanek zaatakował człowieka? Mgła zadziałała również i na Was. Powieki stały się ciężkie, a leśne runo... takie miękkie i wspaniałe do spania.


Marco i Julia zostają porwani przez tajemniczych sprawców. Pozostała część wesołej ekipy może się wybudzić, ze świadomością ostatnich zdarzeń. Nigdzie nie widać nauczyciela ani dwóch uczennic (Julii oraz rannego człowieka). Nie ma żadnych śladów wskazujących w którą stronę mogli się udać.

Jeśli posłuchać słów ludzkiej dziewczyny to Shiro oraz Gabriel mogliby maczać palce w porwaniu. Może bojąc się kary za swoją niesubordynację dopuścili się strasznego czynu porwania... Ach te chłopaki.

Marco & Julia zt
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1109


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lip 18, 2015 9:56 am

Cóż... Shiro nie spodziewał się, że aż tak bardzo zdoła przestraszyć stado. Wychodziło na to, że przeliczył się trochę, a nagrodą za to był widok biegnących na niego saren. Zrobił pierwsze, co przyszło mu na myśl - wdrapał się na drzewo. Tutaj akurat miał farta, że nie było problemów z wejściem tam. No i też pozostało mu jedynie podziwianie pięknego widoku przestraszonych stworzeń i skupienie się na tym, by nie oddalić się za bardzo od śpiącej ofiary. Gdy już zniknęły stworzenia, zeskoczył z drzewa. Wtedy przyszło mu na myśl, że mógł swoim działaniem zepsuć plany pozostałych par. Mówi się trudno.
- Shiro - burknął na jego słowa. - Nie "Rudy". Nawet nie wiesz jakie jest to wkurzające, jak ktoś ci nadaje przezwisko przez włosy - Shiro nie jest aniołem i jego cierpliwość z pewnością nie będzie trwała wiecznie. Ma czerwone włosy i kij z tym. To nie znaczy, że ma wymyślać przezwiska, które wkurzają. - Co do przeniesienia... - ta. Chłopak najwyraźniej został wykorzystany. To przez ten jego charakter, mimo wszystko nie udało się spełnić warunków, które uruchamiają ten drugi. Ale jemu... Cóż, było to obojętne. I tak nie wierzył, że kiedyś jeszcze napotka Gabriela. - Może. Nie wiem - ta... Chyba wampir odpadnie w którymś momencie.
- Najpierw zaniosę ją - mruknął. Zdążył pogodzić się z tym, iż będzie wykorzystywany dalej. - Potem zrobisz z nią co chcesz - podszedł do ofiary i skręcił jej kark. Nie było to nawet trudne. Gorzej z przeniesieniem. Ten oto wampirek zastanawiał się czy nie wykorzystać jeszcze jednej ze swoich mocy. Tylko, że po przemyśleniach, uznał, że lepiej nie. Miał bardzo niemiłe przeczucie, że jeśli pójdzie coś nie tak, jego ciemnowłosy towarzysz chętnie zrobi sobie z niego przekąskę. Krew rangi B jednak nie była byle czym. A czerwonowłosy naprawdę nie chciał skończyć jako czyiś posiłek.
- Coś czuję, że będę tego żałować - powiedział cicho, biorąc na barana martwą sarnę. Ciężka. Ale dało się to znieść. Tylko na jak długo? To się jeszcze miało okazać.
Bądź co bądź czekała go fascynująca wyprawa z powrotem. I jakimś dziwnym cudem udało mu się. Najwyraźniej nauczyciel nie był tak daleko... Właśnie, a gdzie nauczyciel? Shiro położył sarnę na trawie i rozejrzał się, wyraźnie skołowany. Zniknął. Czyżby lekcja się skończyła? Wydawało mu się, że szybko to zrobili. Tak, chłopak nie zauważył dwóch pozostałych tutaj dziewczyn, ani innych wyraźnych rzeczy. Był zmęczony. Po prostu tyle. Dlatego też, uznał, że nic tu po nim i poszedł z lasu.

z/t

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 132


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lip 18, 2015 10:38 am

Wilk szarpał się w uścisku Rei, usilnie próbując się obrócić i najprawdopodobniej rozszarpać jej gardło. Poziom siły Hiou ostatnio spadł raczej dotkliwie, z powodu braku transfuzji i raczej sporadycznym okazjom na pożywienie się świeżą, wampirzą krwią...tak, eksperymenty łowców uczyniły z niej kanibala...cóż, jeśli można tak to określić. Musiała albo pić wampirzą krew albo dostawać transfuzje żeby organizm funkcjonował i nie zapadł przedwcześnie w stan hibernacji, bo ani ludzka czy zwierzęca, ani tabletki krwi nie działały. Nie chciała zabijać wilka, jej pacyfistyczny i empatyczny charakter po prostu bronił ją zawsze przed takimi sytuacjami.
W tym momencie jednak jej wampirzy słuch zarejestrował jakieś niepokojące dźwięki z lokacji w której rozstali się z nauczycielem...mogła śmiało stwierdzić, że były to krzyki, jednak z uwagi na odległość raczej ciężko było usłyszeć treść i sens tak burzliwej dyskusji. Straciła na moment skupienie i wilkowi udało się wykaraskać z jej objęć, przy czym skubaniec się nie poddał i nie uciekł jak większość spłoszonych mieszkańców lasu, lecz użył czym prędzej atrybutów podarowanych mu przez matkę naturę i wgryzł się w bark ciemnowłosej pozostawiając dość obficie krwawiącą ranę. Hiou poczuła w powietrzu coś dziwnego, nie tylko jakby zmianę aury całego lasu...ale i jakąś zmianę w składzie atmosfery, śladowe ilości, ale jednak. Co jest?
W tamtej chwili jej umysł jakby włączył zupełnie inny tryb, jak po kliknięciu i przełączeniu na inny kanał - oczy Reiny zabłysnęły burgundowym blaskiem. Ruch dziewczyny odbył się w przeciągu ułamków sekund - bez kropli wahania chwyciła przednie kończyny wilka wyrywając mu je z korpusu, nie zwracając uwagi na jego rozpaczliwe wycie, następnie zrobiła to samo z jego głową, ukręcając ją, powodując rozlew krwi dosłownie wszędzie. Gdy zwierzak, a raczej jego szczątki padły na ziemię, dziewczyna po chwili w bezruchu mrugnęła kilkakrotnie oczętami które zdążyły już zgasnąć, po czym spuściła dość zdezorientowany wzrok na zakrwawiony wilczy łeb, który trzymała nadal w rękach.
Wciągnęła ostro powietrze zszokowana całym zajściem i czym prędzej upuściła ostatni kawałek ofiary, zasłaniając krwawymi dłońmi usta. Właściwie była już cała ubabrana w krwi, ale wyraźnie było widać, że osocze zwierzaka ani trochę na nią nie działa. O co w takim razie chodziło?
- Ja...ja...co...co to było. - szepnęła nie rozumiejąc co tu zaszło. Nie, stop, musiała zebrać myśli, musiała myśleć trzeźwo, przecież coś słyszała, jakiś krzyk....właśnie! Skup się na tym Rei, napad morderczego szału zostawisz na później! Co jeśli coś się stało Julii? Musiała tam szybko wrócić.
- Coś jest nie tak. Słyszałam krzyki z miejsca z którego przyszłyśmy. - powiedziała do szlachetnej ruszając w tamtym kierunku, lecz po kroku zatrzymując się i zwracając do koleżanki - ...i nie mam pojęcia co przed chwilą zrobiłam. Nie umiem wyjaśnić. Wróćmy teraz do nauczyciela. - ruszyła biegiem, mało przejmując się że jest calusieńka we krwi futrzaka.
Docierając na miejsce zauważyła podnoszące się z ziemi dwie dziewczyny, jedną czerwonowłosą...Hera? chyba tak miała na imię, druga natomiast była zdaje się nowa w towarzystwie.
- Co się stało? Gdzie nauczyciel? Usłyszałam krzyki i poczułam coś...dziwnego. - niezwłocznie zaczęła zadawać pytania, nie wyjaśniając niczego na temat swojego obecnego, niezbyt schludnego wyglądu. Gdzie Julia...cholera miała nadzieję, że nie jest w nic zamieszana.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lip 18, 2015 12:12 pm

Jak zapewne zdążyliście zauważyć, lekcje są skończone, temat wolny.

Happy end dla was, bo nauczyciel zniknął i nie ma kto się nad wami pastwić.
Powrót do góry Go down
 
Środek lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: