IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Środek lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lip 18, 2015 2:07 pm

NIe wiedziała jak zareagować, kiedy dziewczyna zaczęła krzyczeć, podniosłą lekko ręce do góry w geście, że nic jej nie zrobi. Nie podeszła bliżej, by nie straszyć człowieka.
-Spokojnie nie zrobię Ci krzywdy.- odparła spokojnie, ale lekko zdenerwowana, bo nie wiedziała co robić. Wtedy ujrzała nauczyciela, który wydał jej polecenie. Skinęła głową na znak że rozumie i skierowała się do Juli bez słowa. Wtedy zauważyła dziwne zjawisko. Mgła? rozejrzała się zaniepokojona za nauczycielem i wtedy jej oczy zaczęły łzawić. Dopadła ją senność i próbowała z nią walczyć poprzez kręcenie głową, ale padła po chwili zasypiając.
Po jakimś czasie zaczęła się budzić... Wstała jak oparzona i spojrzała dookoła. Nie widząc ani Juli, nauczyciela, ani człowieka zaczęła szukać reszty uczniów, taki w każdym bądź razie był plan. podeszła do Reiny, a chyba ona koło niej stała.
-Nie czas na pytania idziesz ze mną i pomóż znaleźć resztę. Wracamy do szkoły- Wydała rozkaz, gdyż z racji tego, że nie było nauczyciela, to właśnie ona teraz przejęła czynności jako dowódcy. No bo któż by inny? Jako prefekt ma dbać o bezpieczeństwo uczniów. Wolała ich zabrać do szkoły
Kucnie najprawdopodobniej po chwili koło Hery by pomóc jej się wybudzić, a jeśli jest zbudzona, to sprawdzi czy wszystko ok.
-K***a mać wszystko się sypie...- Warknęła złą na siebie. czyżby miała wyrzuty sumienia? Że mimo iż jest prefektem to nie potraf nic zrobić? K***a że też musiała się spóźnić...
-Ile powinno być uczniów?- Zapytała Reiny czekając na szybką odpowiedz.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lip 18, 2015 6:55 pm

/bedzie bez pl znakow bo siedze na tablecie/

- Byla nas osemka - odpowiedziala natychmiast porzucajac chwilowo drazenie tematu i wypytywanie. Dziewczyna miala racje, nie czas na pytania i rozkminianie sytuacji, czas na dzialanie.
Przede wszystkim nalezalo zwolac reszte i wtedy dopiero zastanawiac sie jak postapic dalej - Elyse powinna byc tuz za mna. Mielismy w grupie dwoch chlopakow, poszli w tamtym kierunku - wskazala strone w ktora udali sie obaj uczniowie. z tego co pamietala to wlasnie Hera byla dobrana w pare z Julia, a jej nie bylo nigdzie widac. Czy oznaczalo to ze mlodziutka wampirzyca stala sie obiektem tej eskapady? Reina zaczynala sie powanie niepokoic, zwlaszcza po dziwnym napadzie ktory miala w lesie. Dalaby glowe ze cala atmosfera lasu ulegla zmianie na te kilka chwil, wywolala u niej ten niepokoj, impuls.
- Gdzie twoja partnerka, Julia...czy to znaczy ze i ona i nauczyciel sa w to zamieszani? - nie mogla sie jednak wstrzymac z pytaniem na.dlugo. Martwila ja nieobecnosc Julii, chciala ja widziec i wiedziec ze nic jej nie jest.
- Nie wiem czy rozdzielanie sie w tej sytuacji jest najlepszym pomyslem. To miejsce nie jest najwyrazniej bezpieczne. Reszta nie odeszla daleko, powinnysmy ich latwo zlokalizowac. - pamietala mniej wiecej kto w.jakim kierunku posz, nie powinno byc tak trudno ich zwolac.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Amy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1932-amy-brown#41197
Zarejestrował/a : 12/07/2015
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lip 18, 2015 11:19 pm

"K***a mać wszystko się sypie..." Jak wszystko to wszystko xP
Przeciągnęła się leniwie i ziewnęła. Musiała przysnąć, na całe szczęście sen dziewczyny nie trwał zbyt długo, wciąż miała sporo czasu do wykorzystania. Przejechała językiem po swoich równych zębach, wyczuwając w ustach posmak nie tak dawno upolowanej zdobyczy. Najwidoczniej mała drzemka wampirzycy trwała krócej, niż myślała. Wstała z ziemi, wyciągając niewielką gałązkę ze swoich długich, jasnych włosów. Jak ona tego nienawidziła! Pozbywszy się resztek piachu i runa leśnego ze swojego ubrania, ruszyła przed siebie. Postanowiła pokręcić się nieco po okolicy, od tak, dla własnego kaprysu! Tylko raz spojrzała na oddalone od niej ciało ofiary, zastanawiając się czy gdzieś go nie ukryć. Szybko zrozumiała, że najzwyczajniej w świecie nie chciało jej się tego robić. Bo i po co? W końcu była nadczłowiekiem, kimś kogo nie idzie od tak pokonać! Jako drapieżnik doskonały i królowa łańcucha pokarmowego, nie musiała przejmować się takimi drobnostkami.
Daleko nie zaszła, gdy do jej wyczulonych nozdrzy doleciał zapach żywej istoty. Człowiek! Nie tak dawno temu przechodził tędy człowiek, a nawet dwóch! Czyżby zakochana parka? Szczęście nadal nie opuściło Amy, tak szybko znaleźć kandydatów na przyszły obiad! Bez zastanowienia ruszyła w pogoń za swoją następną zdobyczą. Szybko wdrapała się na jedno z drzew, by resztę drogi przejść górą. Dla wampira, nawet takiego jak szesnastolatka, nie sprawiło to większego problemu. W końcu z pomiędzy liści wyłoniła się ciemna czupryna nieznajomej dziewczyny. Amy zeskoczyła z drzewa lądując tuż przed nią. Choć taki skok dla zwykłego człowieka byłby bardzo efektowny, to nieśmiertelny nie zauważyłby w nim niczego niezwykłego.
- Zgubiłyście się? - zapytała je, wyszczerzając swoje równe, ludzkie zęby.
Dobra passa jeszcze się nie skończyła, dostała od losu mały bonus w postaci dodatkowych osób, jak miło! W każdym bądź razie tak myślała ta młoda wampirzyca, bo niby skąd takie świeże, głupiutkie stworzenie mogłoby wiedzieć, że stoi przed innymi nieśmiertelnymi? No co? Nie otrzymała na starcie żadnego tutorialu! Wszystko musiała poznawać własnoręcznie! Jakie to bywało upierdliwe…
- Co robicie same w lesie? - ciągnęła rozmowę z przyjaznym uśmiechem.
Z całą pewnością dalsza pogawędka przebiegałaby równie pięknie co do tej pory, gdyby nie pewien przykry fakt. Wiatr przyniósł ze sobą zapach, który przyćmił trzeźwy umysł wampirzycy. Krew, niedawno był tu ktoś ranny! Słodkawa, przyjemna woń dostała się do nozdrzy szesnastolatki, która zaczęła drżeć jak ćpun na głodzie. Za wszelką cenę starała się poskromić swoje pragnienie, nie chcąc zepsuć rozpoczętego polowania, jednakże jej walka nie trwała zbyt długo. Z zawieszoną głową najzwyczajniej w świecie poddała się krwawym żądzom. Nie patrząc na żadną z dziewczyn warknęła, odsłaniając długie, ostre kły. Stała przez chwilę w bezruchu, jednakże gdy tylko podniosła swój krwistoczerwony wzrok na jedną z uczennic, zaatakowała bez opamiętania. Za pierwszy cel wybrała dziewczynę pełniącą dość ważną funkcję, a mianowicie samego prefekta. Rzuciła się na nią jak dzika, nieokiełznana bestia. Zwykle taki ruch wystarczył by powalić człowieka, ale czy z wampirem pójdzie jej równie łatwo? W końcu nieśmiertelni są znacznie szybsi i zręczniejsi niż ludzie.

_________________
Amy'ssongs

~ I give to you all that you gave to me! ~
Artefakt (jednorazowy):
Tabletka, która przemienia w wilka. Działanie trwa trzy posty.
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Lip 19, 2015 5:36 pm

Ni stąd ni zowąd pojawiła się nowa postać w ich towarzystwie - białowłosa chudzinka, dziewczyna wyglądająca na nie więcej niż 15-16 lat. Może żadna z nich nie zwróciłaby na nowo przybyłą uwagi, gdyby nie fakt, że zeskoczyła z drzewa jak....jak nie człowiek. Choć wiedziała, że nieznajoma to wampir, początkowo nie wytężyła zmysłów by wyczuć w niej krew poziomu E, bo ostatnie wydarzenia trochę zajmowały jej umysł, nie miała czasu myśleć o schadzkach w lesie i poszerzaniu grona znajomych.
- Bynajmniej, własnie wracamy do Akademii - odpowiedziała dziewczynie patrząc przez ramię, nie chciała się obracać cała, bo przecież wciąż była ubabrana w wilczej krwi. Jednak po chwili była do tego zmuszona, albowiem białowłosa nagle odkryła swe prawdziwe oblicze, Reina zobaczyła ten obłęd na twarzy...
- Cholera...poziom E - szepnęła. W ciągu następnych kilku sekund spokojna rozmowa w lesie zmieniła się w jakiś film akcji z milionową sceną walki. Gdy zobaczyła jak Amy szarżuje na prefekta, jej wampirze zmysły i refleks pomogły jej ciału podjąć szybkie działanie - zwinnie zatarasowała fioletowo-okiej drogę i powaliła ją mocno na ziemię odrzucając je obie na bok o kilka metrów, unikając kolizji z Anną dosłownie o centymetry. Reina wiedziała, że jej siła nie wystarczy na walkę wręcz z poziomem E, zwłaszcza gdy była w niezbyt dobrej kondycji...a dziś był ten pechowy dzień. Jednak pozostawał jej jeszcze jeden as w zanadrzu - jej moc. Moc której nie używała już sporo czasu, bo unikała właśnie takich sytuacji. Ciemnowłosa czym prędzej podniosła się z ziemi odskakując i lądując tuż przed Anną, osłaniając ją swoim ciałem. Tymczasem jej oczy błysnęły fuksjowym blaskiem aktywując moc blokady, więc jeśli Amy postanowi się do nich zbliżyć by zaatakować, jej ciało automatycznie się zatrzyma, nie będzie w stanie zrobić krzywdy Rei, a także pani prefekt, którą bądź co bądź Hiou ukrywała za sobą.
- Jeśli masz plan to teraz jest dobry czas na realizację. - szepnęła do Hale póki kupiła im trochę czasu.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Lip 19, 2015 6:12 pm

Jeśli już moge się wtrącić nalegałabym, aby nie mieszać kolejności, bo potem wyjdą flaki z olejem....

Westchnęła na wieść ile jest uczniów, jednak z lekkim zadowoleniem bo mniej jest do szukania i to ją cieszyło.  
-Im mniej tym lepiej...- Odparła z chłodem patrząc na Here, która najwidoczniej jeszcze nie zamierzała się obudzić. Złapała ją za ręke by przerzucić, ją przez ramie, kiedy ujrzała kolejną osobę, co ją powstrzymało. Spojrzała na kolejną babe i wyprostowała się.
-Jeśli nie jesteś uczniem oddal się nim będzie za późno dla Ciebie...- Odparła z namacalną groźbą. po czym spojrzała na Rei. Wtedy zlokalizowała, że nieznajoma wampirzyca rzuciła się na nią przez co wyjęła swoje pistolety kierując w postać wampirzycy. Na pewno mogła poczuć strach, bo jako prefekt ma dostęp do broni anty-wampirą. Skąd można wiedzieć,  czy właśnie takiej nie ma w swoich rękach? Miała zamiar już strzelić, kiedy ujrzała, że Rei ją osłoniła jednocześnie blokując poziom E przed atakiem na prefekta, przez co schowała broń. Lecz sama została odtrącona, lecz na ile na metr, bo Anna, doskonałe opanowała panowanie nad ciałem, przez co zrobiła przewrót w tył, jednocześnie, zatrzymując się dalej od Rei o ok metra.
Tylko skąd Rei mogła wiedzieć, ze wampirzyca jest poziomem E? Tak samo jesli chodzi o Anne Rei niczego nie może być pewna. Nie mają tego wypisane na czole przecież...
-Nie ważne czy mam, ale zabieraj dziewczynę i idź do szkoły zajmę się tą wampirzycą... - wydała polecenie i stanęła obok Rei patrząc na Am
- opisz mi jeszcze podział klasy. Ile Chłopaków i dziewczyn bym wiedziała czy wszystkich znajdę.- Odparła z chłodem i spojrzała na wampirzyce Am. ta zapewne będzie patrzyła na nich, bo skoro chciała atakować, to raczej patrzyła w cel a nie na boki więc Anna to wykorzysta....
- klęknij i nie atakuj, a najlepiej zaśnij- Wydała rozkaz do Am manipulując ją, jak zareaguje biedna Am, na której uwzięły sie wampirzyce.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Amy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1932-amy-brown#41197
Zarejestrował/a : 12/07/2015
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Lip 19, 2015 7:37 pm

Amy cofnęła się do tyłu, gdy usłyszała słowa Anny. Prawa ręka dziewczyny niemal od razu powędrowała do góry, zasłaniając delikatne usteczka szesnastolatki. Szary rękaw nieco przydługawej bluzy zsunął się w dół, ukazując alabastrową skórę. Skupione na wampirzycach oczy przybyłej zdradzały pewną obawę, w końcu ton głosu prefekta nie należał do najprzyjemniejszych i poruszył tą miłą cząstkę charakterku.
- Dlaczego tak mówisz? - zapytała cicho z nieco drżącym głosem. Była niemal bliska płaczu. - Chciałam wam pomóc. Ludzie często się tu gubią, a w nocy nie jest najbezpieczniej.
Niestety rozmowa nie trwała zbyt długo. Jej wrażliwa duszyczka uleciała z tego wychudzonego ciała, dając poszaleć wygłodzonej bestii. Nie panując nad swoim zachowaniem, ruszyła w stronę jednej z uczennic. Wymierzona w nią broń nie zrobiła na niej żadnego wrażenia i nie przerwała ataku. Z całą pewnością jeszcze chwilę temu kuliłaby się ze strachu, jednak obecny stan przyćmił instynkt samozachowawczy. Kompletnie przestała zwracać uwagę na otoczenie, skupiając się wyłącznie na krwi. Była już tak bardzo blisko, jednak na scenę wkroczyła kolejna osoba, odpychając obie dziewczyny.
Niespodziewająca się takiej siły i szybkości Amy, niczym bezwładna lalka leciała w stronę ziemi. Gdyby choć częściowo zachowała trzeźwość swojego umysłu, umiejętności Reiny z całą pewnością dałyby jej wiele do myślenia, co tylko spowolniłoby walkę dając obu stronom dodatkowy czas na przygotowanie strategii. Jednakże ta mordercza część szesnastolatki nie zważała na nic, gdy w grę wchodziła krew. Kolejny podmuch wiatru przypomniał poziomowi E, o co tak dzielnie walczy. Nim uderzyła o ziemię, zdążyła obrócić się w locie i przyhamować, wbijając swoje szczupłe palce w glebę. Na piasku pozostały wyraźne ślady od jej obuwia i lewej ręki. Nad kolejnym posunięciem nie myślała zbyt długo. Nie przejmując się niczym, nawet zdartym naskórkiem, który i tak już niebawem będzie cały, zaatakowała niemal tak samo jak chwilę temu. Choć wcześniejszy atak wyraźnie należał do mało efektywnego, powtórzyła go. Kolejna próba zdobycia krwi zakończyła się porażką. Amy zbliżając się do swoich upatrzonych ofiar, nie zdawała sobie sprawy z mocy jaką posiadała jedna z wampirzyc. Z resztą w chwili obecnej nawet taka wiedza nic by jej nie dała. Szesnastolatka nie panowała nad sobą, te drobne ciałko poruszało się wbrew woli właścicielki. Odruch, był to najzwyklejszy odruch. Działała instynktownie, przestając racjonalnie myśleć.
Przystanęła, wpadając w pułapkę zastawioną przez Reinę. Moc dziewczyny zadziałała, skutecznie powstrzymując napastniczkę. Wygłodniałe, szkarłatne oczy bestii, wpatrywały się w spojrzenie Rei. Choć cała postura zdawała się zastygnąć w bezruchu, usta polującej otworzyły się szeroko, ukazując ostre jak brzytwa kły. Z gardła poziomu E wydobyło się głośne warknięcie. Wyglądała tak, jakby zaraz miała uwolnić się z mocy nieznajomej by zaatakować. Wbrew pozorom umiejętność wampirzycy działała na nią prawidłowo, przez co jedynie czekała wpatrując się w ukrwiony kark niedoszłej zdobyczy. Nie zwracała najmniejszej uwagi na drugą z wampirzyc. Zamyślona nie usłyszała nawet tego, co mówiła Anna. Wilcza posoka na ubraniu Reiny skutecznie zwróciła na siebie uwagę Amy, pobudzając jedynie jej apetyt.

_________________
Amy'ssongs

~ I give to you all that you gave to me! ~
Artefakt (jednorazowy):
Tabletka, która przemienia w wilka. Działanie trwa trzy posty.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Lip 19, 2015 9:22 pm

Ona była gotowa na wszystko
Pomysł jest świetny. W postaci wilka jestem szybsza i łatwiej potrafię ukryć swoją postać. Spoglądała na lisa kątem oka by nie zauważył, że go obserwuje. Już miała dodać, że jest gotowa lecz rozproszyła ją sytuacja dzieląca się niedaleko nich.
Musimy wracać. Powiedziała kończąc przy tym używać swej mocy. Złapała Natsumi za rękę i przybiegła na miejsce gdzie stoją obce osoby i Reina. Rozejrzała się nie widziała innych. Podczas polowania zawsze wszystkie zmysły miała wyostrzone dlatego też wiedziała, że coś jest nie tak. Spojrzała Na Reine i obce osoby.
Co się stało? Miała nadzieję, że pojawią się tutaj również inni. Widząc broń w ręce u jednej z osób wiedziała, że coś tutaj jest bardzo nie tak no i gdzie jest nauczyciel? Czuła od jednej z dziewczyn dziwny zapach krwi. Nigdy nie miała kontaktu z wampirami poziomu E. Wiedziała, że to nie przelewki. Mogła jednak nie ciągnć tutaj ze sobą Natsuki.
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lip 20, 2015 5:11 pm

W ciągu siedmiu wieków swojego życia zdążyła się napatrzeć na wampiry poziomu E, dodatkowo fakt, iż pracowała w laboratoriach rodu Hiou jako jeden z chemików wytwarzając tabletki krwi, miała okazję uczestniczyć w badaniach nad każdą wampirzą grupą...również tymi zdegenerowanymi. Hiou prowadzili w swoich zakładach przeróżne eksperymenty z wykorzystaniem wampirzej krwi, wampirzego ciała, nie zawsze do szczytnych celów jak produkcja tabletek krwi. Zatem dla Rei, identyfikacja takiej osoby była prosta, oparta o naukowe doświadczenie.
Choć akcja sprzed kilku sekund była wyjątkowo dynamiczna i niebezpiecznie wyglądająca, w tym momencie wszystko jakby zastygło w bezruchu...Reina patrząca wciąż na Amy, utrzymując ją pod swoim wpływem, jednocześnie wciąż zasłaniając Annę. Hale wydała rozkaz wampirzycy poziomu E, który najwyraźniej nie zadziałał ze względu zbytniego zamieszania...hmmm ton był podejrzanie pewny siebie, jakby Hale była przekonana że poziom E od razu i bez gadania ten rozkaz wykona. Mogła tylko przypuszczać, że wiąże się z tym jakaś moc...ale nie czas na przemyślenia.
- Sześć dziewcząt, dwóch chłopaków - powiedziała neutralnym tonem - Wybacz, ale nie mogę zostawić Cię z tym bałaganem samą...w każdym razie póki coś zadziałało na tą wampirzycę. - no sorry, ale zdrowy rozsądek i poczucie odpowiedzialności nie pozwalało jej tak po prostu odpuścić, dać Annie uporać się z tym samej. Nie obchodziło ją czy prefekt była na tyle "zasadnicza", że żadnego ucznia nie chciała narażać, czy to duma jej nie pozwalała współpracować...czy była mega silna i zaraz rozszarpie przeciwnika. Mogła być, guzik ją to obchodzi...to nie był najlepszy czas na spory.
- Chyba nie czas na dyskusje...efekt nie potrwa zbyt długo więc jeśli czekasz na odpowiedni moment by działać, to chyba już. - szepnęła do niej stanowczo. Oczekiwała w takim razie od Ann profesjonalnego podejścia i sprawnej współpracy, wykorzystania okazji skoro została podana na tacy.
Wtedy pojawiła się Simran i Natsuki. Okej, z jednej strony to zawsze kilka rąk do pomocy więcej...z drugiej...więcej zagrożonych uczennic, raczej kiepsko. Póki moc ciemnowłosej działała, ona i Anna były bezpieczne, ale nie mogła swoją "barierą" objąć też przybyłych dziewcząt. Miała nadzieję, że wykorzystają też swoje umiejętności...choćby do ucieczki.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lip 20, 2015 9:43 pm

Cóż jej plan się nie powiódł... no niestety bywa i tak i świat się na tym nie wali. Ale zawsze jest plan B, bynajmniej Anna taka była. Westchnęła tylko na to, ze nie powiódł się jej plan i zamyśliła się chwile.
-czyli jeszcze 5- Stwierdziła krótko i westchnęła - To nie bałagan, puść j, albo nie, ja do niech się przejdę.- Odparła z tajemniczym uśmiechem i spojrzała na śpiącą jeszcze dziewczynę. -NIe takie rzeczy się robiło...- dodała po chwili i spojrzała na poziom E i bezceremonialnie, jednak nie ludzkim krokiem, a wampirzym i to szybkim. Wampirzyca poziomu E jest pewnie głodna przez co jej koncentracja słabnie wiec pewnie nie zlokalizuje ruchu prefekta. Nie ma co się dziwić... Wiedziała że może zostać zaatakowana, ale jakoś się tym nie przejęła a zamierzała złapać się czegoś dziewczyny. Jakiejkolwiek części ciała, ale zamierzała złapać ją za koniczynę górną. Uniknięcie mało prawdopodobne... ale moze się jej uda, jednak Anna nie spocznie póki jej nie dotknie więc wyjdzie na korzyść Anny.
Po co ja złapie? Po to by ją przenieść ze środka lasu do centrum miasta do jednej z uliczek. Atak na wampira poziome E będzie mało prawdopodobny, bo wampirzyce Am blokuje Reina. Nie zamierzała się szarpać ze wszystkimi, zwłaszcza, ze kiedy przyszła była już zmęczona patrolowaniem szkoły... Inni obserwatorzy powinni zauważyć, że dziewczyna nagle znika, jak by coś ją pochłonęło.
Sama spojrzy na nową uczennice i westchnęła
-Im więcej tym lepiej. - Odparła

z/t na Amy, chyba, ze jakoś uniknie ataku, ale jak? Anna się nie podda wystarczy dotyk XD

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Amy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1932-amy-brown#41197
Zarejestrował/a : 12/07/2015
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Lip 21, 2015 1:21 am

Moc użyta przez Rei z łatwością zatrzymała wygłodniałą dziewczynę, nie dając jej najmniejszych szans na wykonanie jakiegokolwiek ruchu. Łaknąca krwi wampirzyca mogła jedynie przyglądać się swojemu celowi, który był na wyciągnięcie ręki. Nawet sama natura, w tej właśnie chwili, zakpiła sobie z nieudanych łowów Amy, przynosząc wraz z wiatrem słodkawy zapach tak bardzo pożądanej posoki. Młode ciało szesnastolatki zadrżało tocząc wewnętrzny spór o szkarłatną ciecz płynącą w żyłach stojącej nieopodal dziewczyny. Niewinnie wyglądające usteczka wampirzycy poruszyły się lekko, ukazując jej zabójczy zgryz. Ciche pomrukiwania wydobywające się z gardła nieudolnego myśliwego, świadczyły o pełnym niezadowoleniu nastolatki. Wychudzony organizm po raz pierwszy wszczął bunt przeciwko największemu władcy – pragnieniu, zabraniając atakować upatrzonych zdobyczy. Bliskość ofiary sprawiała, że niemal czuła w swych drobnych ustach ten anielski posmak posoki, roznoszący się po delikatnym podniebieniu! Niestety musiała obejść się smakiem. Na tę chwilę mogła jedynie przyglądać się stojącemu nieopodal niej posiłkowi. Młode ciało Amy wciąż odmawiało jej posłuszeństwa, pogłębiając jedynie już i tak potężny apetyt. Nie było większej tortury dla poziomu E jak postawienie przed nim świeżej krwi i uniemożliwienie mu dostania się do celu. Świadoma tego lub nie Reina, miała zadatki na prawdziwego sadystę!
Pełne obłąkańczej  żądzy spojrzenie nastolatki, skupione było tylko na jednym przeciwniku. Ze zniecierpliwieniem obserwowała pracę przełyku ciemnowłosej, wyczekując momentu, gdy znów będzie zdolna do kontynuacji tak brutalnie przerwanego polowania. Nawet najmniejszy zarys żyłki, prześwitujący spod papierowej skóry niedoszłej zwierzyny wprawiał dziewczynę w większy obłęd. Gdyby tylko mogła zaatakować, zrobiłaby to bez wahania. Zaślepiona swoimi pragnieniami, nie zwracała najmniejszej uwagi na otoczenie. Nawet niezwykle wyraźny głos przybyłej był dla niej ledwo słyszalnym, nic nieznaczącym szmerem. W obliczu wyczuwalnego zapachu krwi, nie potrafiła skupić się na niczym innym. W takiej chwili cały świat wydawał się jej odległym wspomnieniem, dawnym koszmarem z którego zdołała się wybudzić. Nie widziała już nic oprócz krwi, a Rei miała sporo kuszących plam na swojej garderobie. Nic zatem dziwnego, że to ona została wybrana przez Amy na przyszyły cel. Wilcza posoka jedynie zwróciła uwagę szesnastolatki na tę właśnie osobę, pomijając już fakt, że została przez nią odepchnięta.
Przez swoje prymitywne zachowanie, którego nie potrafiła poskromić, nie była w stanie wyczuć zbliżającego się niebezpieczeństwa. Wciąż zapatrzona w tą samą wampirzycę, nie zwróciła najmniejszej uwagi na podchodzącą do niej Annę. Tak jak w przypadku przybyłej Simran, tak teraz kroki nieznajomej stały się bezwartościowym dźwiękiem. Gdyby tylko udało jej się powstrzymać napad głodu i zachować świadomość z całą pewnością wykonałaby sprawny unik i czujnie obserwowała wampirzycę. W końcu takie zachowanie nie jest normalne i świadczy jedynie o podstępie dziewczyny. Nikt normalny nie oddałby swojej krwi dobrowolnie, a sama Anna nie wyglądała na wariatkę. Jednak w samą porę z otępienia zdołało wyrwać ją delikatne uderzenie w twarz. Był to najzwyklejszy owad, który najzwyczajniej w świecie w nią wleciał. Dzięki temu niecodziennemu zdarzeniu zdążyła w porę zauważyć nieznajomą wampirzycę. Odskoczyła do tyłu unikając jej ręki o milimetr. W końcu zdała sobie sprawę, że jest tu ktoś jeszcze. Czujnie obserwując prefekta, zaczęła wycofywać się do tyłu, wyszczerzając swoje kły. Za wszelką cenę starała się unikać kontaktu wzrokowego, najwyraźniej nieco wystraszona tą niepojętą dla niej śmiałością. Ale chwila, przeciwników było znacznie więcej niż przypuszczała! Błyskawicznie wdrapała się na jedno z drzew i zaczęła skakać z gałęzi na gałąź. Zeskoczyła w momencie, gdy wyminęła przybyłe wampirzyce, odcinając im drogę ucieczki. Tym razem czerwone oczy Amy skupiły się na Simran. Wciąż niemogąca przymusić się do ataku na Reinę i Annę, obrała sobie za cel tą właśnie istotkę. Warknęła głośno, napinając wszystkie swoje mięśnie i szykując się do ataku. Znów uwydatniła swoją jedyną broń – uzębienie. Szesnastolatkę w tym stanie trudno by było nazwać wampirem, przypominała bardziej wygłodzoną bestię niż istotę rozumną. Tutaj jednak ciut wysiliła swój prawie że nie pracujący móżdżek. Skoro nie mogła dosięgnąć tamtych, rzuci się na nową sztukę. Przy odrobinie szczęścia krew niebieskowłosej dostarczy jej sił do dalszego polowania. Jeżeli fortuna nie dopisze małolacie, w najgorszym przypadku apetyt będzie jeszcze silniejszy.

Miałam się zbierać, ale postanowiłam, że jeszcze trochę zostanę ze względu na Simran xP Niech też rozrusza nieco swoją postać, a nie tylko ta szara, nudna rutyna w postaci zwyczajnych okrążeń dookoła sali xP I sorki, że Amy tak jakoś dziwacznie "uodporniona" na twoje zdolności xD Tak więc... przeczuwam zabawę w berka xD

_________________
Amy'ssongs

~ I give to you all that you gave to me! ~
Artefakt (jednorazowy):
Tabletka, która przemienia w wilka. Działanie trwa trzy posty.
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Lip 21, 2015 11:36 pm

Połączenie między nią a Amy zostało przerwane w chwili gdy białowłosa została "przebudzona" przez owada. Utrzymanie więzi z poziomem E było o wiele trudniejsze niż z normalną, myślącą istotą, gdyż ten rodzaj wampira był już bardziej podobny do bestii, kierował się podstawową żądzą krwi, więc łatwiej przenosił uwagę na inny cel gdy pierwszy okazał się niedostępny. Nagły odskok bestyjki na drzewo nie wróżył nic dobrego, teraz miała większą perspektywę na okolicę i osoby przebywające w tym miejscu, a to oznaczało, że za chwilę obierze nowy cel. I tak też było, jej ślepia skierowały się na niebieskowłosą Simran.
- Cholera jasna... - syknęła przez zaciśnięte zęby, starając się śledzić ruch wampirzycy poziomu E. Widac jej zwierzęca strona kazała jej się jeszcze "czaić" na ofiarę, ale ataku można się było spodziewać natychmiast. Reina czym prędzej zwróciła się do Anny - Moment nieuwagi jest dobry żeby wykorzystać anty-wampirzą broń - rzekła zauważając dwie kabury umieszczone na pasku od spodni Anny, gdy ta przeszła przed nią podczas próby użycia najprawdopodobniej jakiejś innej mocy na poziomie E - Trzeba ją zlikwidować, albo chociaż przegonić...druga opcja niezbyt dobra dla potencjalnych kolejnych ofiar...Pokładam więc wiarę w twojej celności - dodała. Rana po ugryzieniu wilka spowodowała utratę sporej ilości krwi, nim się zabliźniła, co w efekcie spowodowało dość dotkliwie odczuwalne osłabienie Rei. Obraz przed oczami ciemnowłosej zaczął się co jakiś czas rozmazywać, po chwili powracając z pełną ostrością, ale tak czy inaczej nie wyglądało to dobrze...czuła, że powieki ma coraz cięższe. Potrzebowała transfuzji. Czym prędzej. Nie dawała jednak po sobie tego poznać, mając świadomość, że jeśli Amy wyczuje jej słabość, jej atak może być dla czystokrwistej dużo bardziej niebezpieczny niż normalnie. W tym stanie nie mogła już użyć swoich mocy...była coraz bardziej zmęczona.
- Niech to szlag...straciłam za dużo krwi...muszę się stąd wydostać, bo jeśli to potrwa dłużej padnę na środku lasu. - myślami przeklinała całą tą sytuację. Co gorsza, nadal nie wiedziała gdzie jest Julia...czy była bezpieczna...a może poziom E miał towarzyszy i....nie nie mogła myśleć o najgorszym.
Nie miała na to czasu...jak padnie to i tak się tu nie przyda, chyba że jako mięso armatnie. Postanowiła się wycofać, może niezbyt szlachetnie z jej strony, ale bardziej pomoże jak nie będzie im wchodzić w drogę i spowalniać.
- Straciłam dużo krwi i słabnę. Nie dam rady przy drugim ataku, użycie mocy też wykluczam. Muszę się wycofać, albo będę was spowalniać. Ustrzelcie ją lub zróbcie to samo i znikajcie stąd. - rzekła do Anny, oddychając coraz ciężej. Towarzystwo samych wampirów i na nią nie wpływało zbawiennie, jej organizm również łaknął w tym momencie wampirzej krwi...Nie. Musiała stąd znikać i to już. Użyła zatem resztek swej wampirzej szybkości i zniknęła w ciemności lasu, choć miała świadomość, że poczucie winy spowodowane tchórzowskim zachowaniem jej nie ominą. To nie była jej natura - ucieczka - ale bycie dla kogoś ciężarem również nie należało do jej charakteru...to było najlepsze rozwiązanie.

z/t
/Padnięta jak mucha chyba nie pomogę xP/

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 22, 2015 9:43 am

Simran spoglądała na to co wyprawia Amy i bardzo, ale to bardzo jej się to nie spodobało. Złapała się ręką za szyję pamiętając co dobę temu się stało. Nie może pozwolić sobie na powtórkę. Na szczęście nie była szlachetną więc jej się nie bała.
Nawet się nie waż. Powiedziała głośniejszym tonem wyszczerzając swoje kły. Nie miała zamiaru uciekać w głąb lasu gdyż to by nie wróżyło dobrze. Najlepiej uciec tam gdzie jest więcej wampirów jeśli nie będzie umiała dać sobie rady. Najlepszym rozwiązaniem byłoby rzucić jej woreczek ze krwią tak jak to było w jej przypadku przy sporej utracie krwi. Ale niestety nie posiadała takich rzeczy. Była bardzo czujna i przybrała pozycje w razie czego do ataku. Widziała, że droga ucieczki przez nią została odcięta i wiedziała, że wystarczy mały zły ruch i wszystko może potoczyć się bardzo źle dlatego czujność to najważniejsze co teraz musi wyostrzyć. Zawsze jeszcze pozostaje zmiana w wilka i bardzo szybki bieg przed siebie. Spojrzała na Anne czy i ona w razie czego jest już gotowa na atak.
Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 22, 2015 4:56 pm

No i co? Została przydzielona nawet nie do swojego brata, tylko do jakiejś różowej pipidówy! Uch, już gorzej być nie mogło.
Westchnęła ciężko na polecenia, jakie otrzymała od mężczyzny. Nie bardzo jej leżało całe to użeranie się z partnerującą jej "Barbie" i łażenie w kółko po lesie, by złapać jakieś durne zwierzę. Ale co miała zrobić? Jej brat już ruszył z jakimś rudzielcem na łowy, więc i jej przydałoby się coś na rozgrzewkę, zanim zacznie polować na większą zwierzynę. Już pomijając, że miała mini trening mięśni na sali gimnastycznej, ale to taki mini, c'nie...
Widząc, że wszyscy się rozeszli w swoją stronę, sama również postanowiła się pospieszyć i wraz ze swoim balastem coś futrzastego wreszcie zdobyć. W planach miała zamiar pracę bardziej indywidualną, czyli przemienienie się w lisa i zajebanie jednego samca, jak tylko ten poczuje jej żeńskie feromony i zacznie się wokół niej kręcić. Bardzo melodramatyczne przedsięwzięcie, prawda? Aż szkoda biednego samca, który zostanie zabity w czasie swych własnych zalotów!
Jednak coś nie pykło i dostrzegła, że jej piąte koło u wozu ma jakieś wąty do nauczyciela. Jasne, Hera również wolałaby pracować sama, ale nie protestowała, kiedy przydzielono jej do pary jakąś lalkę z cukru, ani nawet wtedy, gdy kazano jej przynieść pierdolonego zwierzaka w roli obiadu!
Skrzywiła się na słowa kucykowatej laluni.
Takie buty! Chciała się wymigać od zadania, co? Nie ma tak łatwo! Ale miała szczęście, że wampirzyca była dziś w dobrym humorze, więc cichutko zniknęła z pola widzenia nauczyciela, dumnie odrzucając włosy ~ Ta sierota będzie ją jedynie spowalniać, a Hera potrafi sobie doskonale poradzić w pojedynkę, a co!
Po upewnieniu się, że nikt jej nie obserwuje, zmieniła swoją postać na lisią. Pobiegła w stronę jak najdalszego zakamarka lasu, roznosząc w powietrzu swój zapach, aby przywabić do siebie lisiego osobnika płci przeciwnej. Po tym, jak do niej dostatecznie blisko podszedł, łatwo było jej zatopić w nim swoje zęby. Potem ciągnęła go prawie aż do miejsca zbiórki, jednak wypluła go zdziwiona, zauważywszy tam kilka dziewczyn i brak śladu nauczyciela. Nie wiedziała, ile czasu zabrała jej wędrówka tutaj, ale wkurzyła się zaistniałą sytuacją i nieobecnością Marco. Wysilała się tyle PO NIC?! O nie, tak to się bawić nie będziemy!, syknęła w myślach. Postanowiła, że zmyje się stąd i porwie się tym razem na ludzką ofiarę. Warto wspomnieć, iż Herze głód nieco doskwierał, a zwierzęcą krew wypluła obrzydzona. Jedną z lasek rozpoznała, toteż woląc się zabezpieczyć, nie zmieniała postaci. Lepiej będzie, jak się zaninjuje, nie? Później będzie jeszcze: "Byłaś tam, ale nie pomogłaś, bla bla bla...", a ona nienawidziła słuchania tego typu wykładów. Tym bardziej ze względu na relacje, jakie łączyły ją i uczennicę tej szkoły. Znały się w chuj, a Hera nie będzie pomagać byle komu jak miłosierna Samarytanka. Dostrzegając Poziom E, zwęszyła okazję. Ten śmieć chyba nieumyślnie stworzył dla niej pomyślną jej dywersję!
W czasie, gdy Amy odwracała ich uwagę, ruda niepostrzeżenie się oddaliła. W tej chwili jej umysł pracował jak świeżo naoliwione trybiki. Następne miejsce pobytu: Akademia. Następny cel: człowiek. Planowała także napisać sms'a do Gabriela po przemianie. Ale to tak na marginesie ~

[z/t]

Jakby co, to Hery nie było na polu bitwy, ani nawet nie była świadkiem tego zdarzenia z Marco, ale odpisałam później, bo miałam obóz, więc rozumiem ogólne zdezorientowanie odnośnie akcji wykonywanych przez moją postać
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1331


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 22, 2015 10:15 pm

Limit nieszczęścia nigdy nie jest wyczerpany. Zły los lubi spadać najczęściej na tych, który mają w miarę czyste sumienie i są prawie niewinni. Tak było w przypadku uczniów, którzy znajdowali się w lesie. Na początku zapowiadało się całkiem niewinnie. Miała odbyć się zwykła lekcja, polowanie i do domu. Plany zostały zweryfikowane przez porywaczy nauczyciela. Gromada wampirów zastała porzucona i pozostawiona sama sobie. Na dokładkę pojawił się poziom E, łaknący świeżej krwi, pochodzącej od wyżej ustawionych koleżanek. Zdawałoby się, że to już koniec lawiny pecha. Nic bardziej mylnego.
Do lasu postanowiła się udać grupa kumpli. Czego chwili? Oczywiście wyszukać zaginionych owieczek w postaci ludzi. Już po tym można się domyślić, że to kolejne pijawki, poszukujące wrażeń. Na nieszczęście Anny jednym z chłopaków był jej wróg – były uczeń Akademii. Wyleciał właśnie przez wcześniej wspomnianą Annę. Do nie darował jej tego nawet przez minutę. Chciał ją dorwać i odpłacić się pięknym za nadobne. Niestety szatyn był mściwy i nawet przez małą drobnostkę, którą ktoś zrobił przeciw niemu, potrafił długo ścigać. Akurat tak się złożyło, że natrafił na dziewczynę.
Niespodzianka.
Jak tylko ją wyczuł, skierował swoich przyjaciół do niej. To idealna okazja do zemsty. Inna może już nie nadejść. Co z tego, że nie był jakoś specjalnie na to przygotowany. Z swoimi mocami oraz przyjaciółmi powinno mu się udać. A już myślał, że ten dzień nie może być lepszy! Czterech chłopaków na dziewczyny, trochę nierówno. Wszyscy weszli na drzewa, skąd mogli swobodnie obserwować wampirzyce. Te będą miały małe problemu, żeby ich dostrzec. Pozostaje jeszcze węch. Ale czy na coś się przyda? Nim minie ledwo parę sekund, wróg Annie użyje mocy usypiania – tak, bezczelnie odgapiam od Esme - by uśpić Simran, Amy i prefekt. Dziewczyny powinny na początku poczuć, jak nagle spada na nich zmęczenie, a później z większym lub mniejszym efektem paść na ziemię. Dla większego efektu jeden z krwiopijców dołączył iluzję, aby Annie przed zaśnięciem zobaczyła siebie leżącą w kałuży krwi i w nożem kuchennym wbitym w serce.

Krótko, bo tak. |:

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.


Ostatnio zmieniony przez Keiko dnia Sob Lip 25, 2015 11:45 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Lip 23, 2015 9:26 pm

Dzięki całemu czasu przez który czuwała wyczuła zapach innych osób, a raczej wampirów i miała nadzieję, że Reina poinformowała kogoś o całej tej sytuacji , która się wydarzyła i przysłała wsparcie aby im pomóc. Tak też przez to w ogóle się nie rozglądała aby cały czas mieć wzrok skierowany na Amy. Po chwili poczuła się zmęczona. Czyżby ćwiczenia mnie aż tak wykończyły? Zastanawiała się. Po chwili zaczęła ziewać i przymykać oczy co jakiś czas nagle je otwierając by dalej widzieć wampirzyce poziomu E. Nie miała pojęcia co tak naprawdę się wyprawia. A może to przez Dastana czy Rilianne czuje się tak jak się czuje? Po kolejnych niepewnych zastanowień padła na ziemię zasypiając.
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Lip 23, 2015 10:45 pm

A więc zabawami się w berka... Nie ma sprawy czemu nie, zawsze może być ciekawiej prawda? Ale jak widać nie tym razem, niestety. Widząc jak wampirzyca jej zwiała zaśmiała się cicho i bez czekania zaczęła ją gonić, biegnąć jej śladami. Skakała równie zgrabnie po gałęziach, jak znała się na swoich wyuczonych językach, czyli doskonale. Na słowa Reiny tylko skinęła głową. Nie zamierzała jej męczyć i lepiej by właśnie ta poszła odpocząć jak najszybciej.
-Wracaj tu...- syknęła w Amy kierunku i kiedy ta Jeszcze była na gałęzi, Annie udało się ją dogonić będąc gałąź pod nią, przez co bez chwili wahania złapała ją za kopytka i z impetem szarpnęła na dół, by spadła, nieco się tłukąc.
-Koniec zabawy..- warknęła chcąc zeskoczyć na poziom E, ale nagle poczuła zmęczenie. Czyżby zaś ktoś atakował... Syknęła cicho i aby nie paść jak najszybciej, zaczęła skakać po kolejnych gałęziach, by rozbudzić się i nie dać się zmęczeniu, które się nasilało. Skacząc na kolejną gałąź, zobaczyła w oczach dziwny obraz, przez co krzywo stanęła na gałąź i zaczęła spadać z drzewa. Na jej szczęście w ostatniej chwili złapała się instynktownie pewnej gałęzi, po czym dość zwinnie wylądowała na ziemi. Kucnęła na jedno kolano wiedząc że sen zaś ją dopadł, przez co po chwili położyła się, zasypiając. Obraz jaki zobaczyła nie przestraszył, ją ale tylko upewnił w fakcie, że to kolejny atak. Że ten zastany nauczyciel wyprowadził tu uczniów...

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Amy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1932-amy-brown#41197
Zarejestrował/a : 12/07/2015
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Lip 24, 2015 10:48 pm

W przeciwieństwie do Anny, Amy nie miała powodu do śmiechu. Jej wargi nawet nie drgnęły, gdy usłyszała w jak dobrym humorze jest wroga wampirzyca. Nie zwracając najmniejszej uwagi na swoją przeciwniczkę, ślepo pędziła w stronę Simran, aby odciąć drogę niebieskowłosej. Był to kolejny błąd jakiego dopuściła się w tym dość krótkim polowaniu. Nie skupiając się należycie na otoczeniu, nie zauważyła znajdującego się tuż pod nią prefekta. Z całą pewnością reakcja szesnastolatki byłaby nienaganna, gdyby nie silne pragnienie, którego zdążyła się nabawić przez wilczą krew na ubraniu Rei. To ono niejednokrotnie już zagłuszyło racjonalne myślenie nieudolnego łowcy. W starciu z ludźmi nie potrzebowała swojej inteligencji, jednak teraz, gdy miała do czynienia z przedstawicielami własnej rasy, brak instynktu samozachowawczego mógł okazać się zgubny.
Wydała z siebie głośny warkot, gdy poczuła jak szczupłe palce prefekta, zaciskają się na jej kostkach. Nie otrzymała od wampirzycy czasu na jakiekolwiek działania, pociągnięta w dół leciała w stronę ziemi, wyciągając swe ręce ku górze, aby zatrzymać się na jednej z licznych gałęzi drzewa. Tym razem szczęście jej nie dopisało i uderzyła z siłą w wyścielone liśćmi i gałązkami podłoże. Gniew poziomu E znalazł ujście w postaci głośnego krzyku, doskonale zdradzającego furię dziewczyny. Mimo wszystko towarzysząca Amy wściekłość, została pokonana przez głód. Wystarczyło, by Anna oddaliła się od niej, aby na powrót skupiła się na Simran.
Słowa niebieskowłosej nie powstrzymały szesnastolatki przed dalszym dążeniem do zdobycia świeżej posoki, dopiero ukazane przez nią kły ostudziły nieco atmosferę. Spokój nie trwał jednak zbyt długo, po krótkiej chwili spowodowanej zaskoczeniem, nastawienie Amy do wampirzycy uległo pogorszeniu. Przestała być postrzegana jako kandydat na przyszły posiłek, jednakże stała się rywalką, której za wszelką cenę trzeba się pozbyć. Białowłosa nie zamierzała tolerować obecności podobnej do niej istoty, co też udowodniła kolejnym, tym razem znacznie groźniejszym warknięciem. Wyszczerzając swoje zabójcze uzębienie, zaczęła okrążać przeciwniczkę szukając odpowiedniego momentu do ataku. Nawet przybycie kolejnych nieśmiertelnych, nie odwiodło Amy od tego planu, choć w tym niebywale krótkim i nieudanym polowaniu już nie raz dostała nauczkę, że powinna zwracać większą uwagę na otoczenie. Ogłupiona rządzą krwi, nie przerwała swoich działań nawet wtedy, gdy poczuła gwałtownie pojawiające się zmęczenie.
Niecodzienna, senna atmosfera stała się jednak niezwykle zbawienna dla tej wygłodzonej osóbki. Jeden z przeciwników już padł jak kamień na ziemię, drugi był bliski uśnięcia, a nie tak dawno przebudzona, pobudzona przez swoje zwierzęce instynkty wampirzyca, trzymała się z całej trójki najlepiej. Postanowiła wykorzystać moment w którym pozbawione energii ciało Simran bezwładnie runęło w stronę gleby. Była to najdogodniejsza chwila, aby przystąpić do ataku. Powalenie już i tak nie będącej przy zmysłach uczennicy klasy nocnej, nie należało do zbyt trudnych wyzwań. Wygłodniała bestyjka wbiła swoje ostre paznokcie w miękką skórę nieświadomej niczego ofiary, jednak zanim zdążyła zrobić jej większą krzywdę, poddała się tajemniczej mocy i usnęła na przeciwniczce, popełniając kolejny błąd. Zamiast użyć reszty energii do ucieczki, postanowiła spożytkować ją w ten atak, który i tak zakończył się niepowodzeniem. Zupełnie jak całe polowanie. No cóż, tak też bywa.

_________________
Amy'ssongs

~ I give to you all that you gave to me! ~
Artefakt (jednorazowy):
Tabletka, która przemienia w wilka. Działanie trwa trzy posty.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Lip 25, 2015 1:52 am

Natsuki przyglądała się lisowi w milczeniu, na całe szczęście moc Simran pozwalała im polować w ciszy, nie płosząc zwierzyny. Już miała rzucić się na upatrzone zwierze, gdy wtedy odezwała się jej towarzyszka. Rudy ssak pomknął w głąb lasu wyraźnie spłoszony głosem uczennicy. Zielonowłosa spojrzała na wampirzycę, jednak zanim zdążyła się odezwać, ta złapała ją za rękę. Siedemnastolatka nie rozumiała zachowania partnerki, czyżby ta usłyszała coś, na co Natsi nie zwróciła najmniejszej uwagi? Być może. Nie zamierzała jednak sprzeciwiać się dziewczynie i posłusznie dała się prowadzić. W końcu zrozumiała co tak naprawdę przykuło uwagę niebieskowłosej. W samym środku lasu trwała... potyczka? Nie wyglądało to zbyt wesoło. Nauczyciela nigdzie nie było, a napastnik najwyraźniej nie był uczniem szkoły. Nieco poszarpana spódnica atakującej wampirzycy, nie pasowała do wyglądu tradycyjnego ubioru akademii. Dziewczyna nie musiała się długo przyglądać, aby zrozumieć, że nieznajoma jest głodna. Wciąż ukrywając swoje emocje, zaczęła rozglądać się po obecnych.
- Gdzie pozostali? - zapytała.
Brak rudowłosego chłopaka mocną ją wystraszył. Nie dała jednak tego po sobie poznać. Może zadziałała dość egoistycznie, ale zamiast zostać i pomóc dziewczyną, pomknęła dalej w las. Nie, nie uciekała przed walką. Pragnęła znaleźć Shiro, aby upewnić się, że nic mu nie jest. Bała się o niego, zwłaszcza gdy zobaczyła realne zagrożenie. W całym swoim życiu Natsuki miała sporego pecha dotyczącego bliskich osób. Nie chciała, aby stało się coś jej jedynemu przyjacielu. Z resztą chłopak jej obiecał, dał słowo że nie umrze. Wiedziała, że nie był osobą, która łamie dane słowo, ale czy obietnica ma jakąś szansę z przeznaczeniem? Los nie patrzy na to kto komu co obiecał, wysyła zagrożenia starając się zabić każdego, bez względu na wiek, płeć czy dane słowo. Śmierć bywa okrutna. I tutaj mogła pojawić się z zaskoczenia.
Natsuki pokiwała energicznie głową, chcąc pozbyć się ponurych myśli. To nie był czas, aby myśleć o takich rzeczach. Ważniejszy był trop rudowłosego chłopaka, który wychwyciła w lesie. Bez namysłu biegła jego śladem, nie licząc się z tym, że może trafić prosto w paszczę lwa. To nie miało dla niej znaczenia. Przez cały czas była gotowa odtrącać każdego, aby tylko nie mieć przyjaciół. Shiro był inny, nie dawał jej spokoju i co ważniejsze, zdążyła go polubić, dlatego teraz gdy straci kolejną, ważną w jej życiu osobę, równie dobrze może zginąć zaraz po nim. Krocząc dalej dotarła do wyjścia z lasu. Czyżby chłopak kierował się do szkoły?

z/t

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1331


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Lip 26, 2015 12:19 am

Wszystko poszło zgodnie z planem. Chłopacy tylko czekali, aż dziewczyny padną niczym muchy. Szczególnie wyczekiwał tego wróg Annie. Już się cieszył na samą myśl o zemście. Nic tak nie umila dnia, tudzież nocy, jak małe polowanie i udane zakończenie takiej zabawy. Zamiast zwykłej, marnej, bezbronnej, ludzkiej wywłoki miał do swojej dyspozycji poszukiwaną wampirzycę. W pakiecie mógł nawet zabrać więcej niż jedną osobę. Prefekt może się sama nudzić, więc może warto sprezentować jej jakąś koleżankę? Długo nie podejmował decyzji. Szybko wybrał Amy, poziom E. Będzie wspaniała na zabawę. Zadziorny uśmiech zaszczycił oblicze wampira.
- Bierzemy zdechłą Annie i tą zdziczałą – zawiadomił.
Towarzysze kiwnęli głowami. Wystarczyło zejść z drzewa i pojmać dziewczyny. Jednak woleli poczekać jeszcze, aby mieć pewność, że te całkowicie usnęły. Po chwili zeskoczyli na ziemię, zgrabnie lądując niedaleko ofiar.
- Chris, masz te kajdanki od ojca, co zwędziłeś?
Jak się domyślacie albo i nie, Chris posiadał w rodzinie ojca, który zawodowo zajmował się łapaniem wampirów i eliminowaniem tych groźniejszych, tak był łowcą. Niestety los okazał się na tyle ironiczny, że jego jedyny syn został przemieniony w pijawkę. Stwórca okazał na tyle litości, że podzielił się z „swoim dzieckiem” krwią. Przez ten incydent chłopak zaczął zadawać się z innymi przedstawicielami swojej rasy, choć ojciec chciał go od tego ustrzec. Na marne. Znajomi nie mieli dobrego wpływu na Chrisa. Zaczął oszukiwać o okradać łowce, a ten cały czas wierzy w niewinność swojego pierworodnego.
- Tak – odpowiedział.
Przewodnik tej małej bandy przerzucił przez ramię Anne, a inny zajął się Amy. Te dwie powinny starczyć do zabawy i umilenia czasu. Zbliżał się świt. Lepiej szybko się zmyć, jeśli nie chcą lada moment zostać nawozem do kwiatków w postaci popiołu.
Została Simran. Oszczędzili ją. Nie mieli nawet trzech sztuk kajdanek blokujących moc, a nie pozwolą na to, żeby jakaś wampirzyca wyrwa im się przez użycie sztuczek. Nikt nie zadał sobie na tyle trudu, aby obudzić dziewczynę, czy chociaż przenieść ją bezpieczne miejsce. Cudze życie przecież nie jest ważne, kiedy niebo oświetlają pierwsze promienie słońca.


z.t dla Anne i Amy. Idziemy tam.

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Sie 02, 2015 12:28 pm

Simran w końcu po pewnym czasie się obudziła i rozejrzała wokół. Nigdzie nie widziała pozostałych dziewczyn. Spojrzała w niebo, musiała szybko stąd uciec gdyż nie miała ze sobą swego kapelusza, który ochraniał jej twarz przed słońcem. Po chwili szybko ruszyła w kierunku rezydencji gdzie wynajęła niedawno pokój.


ZT
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 457


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Sie 11, 2015 7:25 pm

Lekcja się skończyła, mógł spokojnie się oddalić. Gabriela nawet nie obchodziło, czy coś się stało. Nie jego sprawa. Nie interesowało go też, co stanie się z zwierzęciem, które upolował Shiro. Chciał tylko odnaleźć Herę i Elyse, jednak nie mógł je nigdzie znaleźć. Siostra na początku coś zaplanowała, a teraz jej nigdzie nie było. Poszła bez słowa? Nadal nie uporała się z zadaniem? Skoro nigdzie nie widział dziewczyn, pozostało tylko wyjść z lasu i najlepiej udać się do domu. Jeśli chce zdążyć przed świtem, musi się pośpieszyć. Nie wracał na miejsce zbiórki i tak już tam nikogo nie wyczuwał. Tak więc wyszedł.

Długość tego postu i mnie dobiła, tak.
Zt dla Gaba + Elyse, bo sierota zapomniała się ewakuować.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Euliera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1635-euliera#34072 http://vampireknight.forumpl.net/t1636-euliera#34099 http://vampireknight.forumpl.net/t3380-leandre#72418
Zarejestrował/a : 30/12/2014
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Cze 30, 2017 9:49 pm

Ostatnimi czasy znacznie się rozpogodziło, co uprzykrzało życie małej przybłędzie, błąkającej się po okolicach, niczym cień, nie potrafiącej się przystosować do samotnego trybu życia.
Dnie były coraz dłuższe, słoneczne, więc unikała ich, jak mogła - żałując, że burze ustały. Wtedy chociaż bezpiecznie, ze swojego wiecznego cienia, mogła obserwować typowe życie śmiertelników.
Zawsze jednak pozostała w dziwnym uśpieniu, jakby cały ten pęd życia od dawna jej nie dotyczył. Przebywała w tutaj od przeszło trzech lat, nie osiągnęła jednak nic.
Rozmowę, którą toczyła z rzekomym Zel'em, czy jak mu tam było, przerwała, a tym samym nie dała sobie szansy na lepsze życie - lepsze niż to, które wiodła.
Tabletki już dawno jej się skończyły, a więc musiała się stać tym, czego nienawidziła, a jednocześnie zrobić wszystko, aby jej nie schwytano.
Była zmęczona i cholernie przewrażliwiona.
Minęło tyle czasu, a ona nadal widziała walające się szczątki wszędzie tam, gdzie spojrzała. Nawet teraz jakiś zarośnięty krzak przypominał rozwleczone ciało.
Skrzywiła się z obrzydzeniem, czując jak przez jej ciało przemyka strachliwy dreszcz. Przymknęła powieki, chcąc się pozbyć tego widoku, a gdy ponownie je uchyliła szczątki zamieniły się w grzeczne w kupkę krzaków. Westchnęła, zaciskając wargi.
Musiała odpocząć, ostatnio nie czuła się najlepiej, była przemęczona, głodna i zmarznięta. O ile ktoś taki, jak ona mogła być wrażliwa na zimno, może to chłód epatujący z duszy?
Elazar zachowywał dziwną ciszę, od czasu spotkania z niejakim Veisem, Namiestnikiem Otchłani, wydawał się nieco wycofany. Nie rozumiała tego, ale także nie tęskniła za jego zaborczą, natrętną obecnością.
Nagle zwolniła, gdy zaczęło do niej docierać, że zupełnie nie ma pojęcia, gdzie się znalazła. Goniła za jakimś zwierzęciem, licząc, że jego krew zaspokoi jej pragnienie, wypędzi z kości wieczny chłód, jednak jej myśli odleciały w kosmos, a ona zatraciła wszelką orientację w terenie.
Uspokoiła oddech, chociaż jej serce nadal biło mocno i nieco nierównomiernie, albo biłoby, gdyby ciągle chodziło. Czasami jednak miała wrażenie, że nadal była człowiekiem, niemalże czuła tętniącą w arteriach krew, bicie gorącego serca w piersi. Minęło tyle lat, a ona nie pogodziła się całkowicie ze stratą samej siebie, ale przede wszystkim...
Otrząsnęła się i zmusiła do odsunięcia melancholijnych myśli. Musiała się skupić.
Wilgoć osiadła na drżących gałązkach drzew skapywała na jej głowę. Rozwiana ciemne włosy - przyciemnione dodatkowo farbą - sklejały się w strąki wokół bladego czoła, przykleiły się do policzków, jeden szczególnie niesforny próbował wsunąć się pomiędzy jej wargi.
Strząsnęła go niecierpliwym ruchem prawej dłoni, rozglądając się dookoła. Zabłądziła. Była cholernym wampirem, a nawet teraz najzwyczajniej w świecie błądziła, niczym skończony nieudacznik.
Brązowo zielone oczy przeskakiwały z przedmiotu na przedmiot, oceniając zakątek. Może wyciągnie z tego miejsca coś dobrego, chociażby suche miejsce do spania.
Chciała ognia, pragnęła zapatrzeć się w migotliwe płomienie, snopy iskier strzelające w niebo. Zaczęła rozglądać się za drewnem, niezawilgoconymi szczapami, które zbierała na jedną stertę. Zrzuciła w końcu z ramienia plecak, stawiając go pod jednym z wiekowych drzew, chyba bukiem, którego rozłożysta korona tworzyła swoisty baldachim. Stopą odgarnęła leśną ściółkę, odsłaniając wilgotną ziemię, chciała zabezpieczyć miejsce tak, aby nie wywołać pożaru. Naprawdę nie potrzebowała tego do szczęścia.
Dopiero, gdy upewniła się, że wszystko jest w najlepszym porządku, stworzyła niewielki stos, dzięki hubce i krzesiwu wykrzesała kilka iskier na chrust i rozpaliła ogień, dopiero po czwartej próbie, ale lepsze to niż nic.
Sama usiadła pod drzewem, opierając o jego gruzłowaty pień plecy, otuliła się ciemnym płaszczem z wilczym futrem na kapturze, plecak wtykając pod nogi, gdy docisnęła kolana do piersi.
Siedziała, obserwowała ognisty spektakl, nasłuchując leśnej melodii, nocnego gwaru.

_________________
W upadku najgorsza jest świadomość przez co się upada.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 526


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Cze 30, 2017 10:45 pm

Większość, o ile nie wszystkie filmy grozy nakręcone przez ludzi, mają swój punkt kulminacyjny nocą. Pośród ciemności czai się nieznane. Nieznane zaś to niepewność, strach i zło. Nieprzystosowane do widzenia po zmroku oczy, z trudem wypatrują czegoś w czarnej kurtynie pośród hałasów i niepokojących dźwięków. Mało odważnych lub jak kto woli, normalnych, włóczy się o późnej porze po lesie. Dobry i zawzięty matematyk szybko oszacowałby szanse na spotkanie tu żywej duszy. A jednak determinacja lub desperacja, kazały wyłonić się z czterech ścian jednej, niepozornej osobie.
Smak krwi, przez wampiry odbierany tak, jak smak kawy przez ludzi. Można się nią delektować jeśli pochodzi z dobrego źródła. Pachnąca, orzeźwiająca, mącąca wszystkie zmysły, zwłaszcza ta od młodego, zdrowego człowieka. Jest też całkiem przeciętna i bez wyrazu, jak posoka pochodząca prosto z plastikowego worka. Z domieszką specjalnie dobranej chemii, która ma za zadanie zapobiegać krzepnięciu. Na raz lub dwa może być. Na dłuższą metę zaś staje się nie do zniesienia. Posmak plastiku i sztucznych dodatków odpycha zamiast zachęcać. Nic w tym dziwnego. Nie zostają przecież one dodawane aby pieścić gardło krwiopijców.
Jedynym słusznym wyjściem z sytuacji jest przechadzka po zielonych terenach wokół domu. Jeśli nie wampir, nie człowiek, to najprędzej jakaś łania, którą z pewnością nie pogardzi. Każda świeża krew była na wagę złota. Przynajmniej w obecnej sytuacji.
Wychodząc na taras za domem, pierwsze doznanie jakie zawładnęło umysłem jasnowłosej, to zapach lasu o tej porze. Za dnia musiało być ciepło gdyż woń ciężkiego zapachu była wyczuwalna dokładniej niż zazwyczaj. Las zachęcał nie tylko swą świeżością ale także szumem dobrze rozwiniętych już liści. Było cudownie, idealne warunki na pierwszy, krótki spacer. Zagłębiając się pomiędzy krzewami i dużymi pniami drzew, stopniowo zostawiała za sobą maleńki blask jaki dochodził z okna jej salonu. Jeszcze jeden, dwa kroki i była na tyle daleko, że mogła rozejrzeć się za czymś konkretnym. Na tą jedną małą chwilę zdołała zapomnieć o dręczących ją problemach, na które nie miała jeszcze wpływu. Nastawiając się tylko i wyłącznie na zdobycie pożywienia, ruszyła pewnie ale cicho przed siebie. Chociaż w żaden sposób nie liczyła kroków, to intuicja podpowiadała jej, że zrobiła dobre dwa kilometry. Niemal w tym samym momencie, w którym duża chmura przysłoniła księżyc, dostrzegła bławą poświatę rozpalonego ogniska. To znak, szansa, której nie mogła i nie chciała zmarnować. Zbliżając się do źródła światła z największą ostrożnością, starała się wyłowić wzrokiem przebywające tam postacie. Skoro rozpoczęły się wakacje, to równie dobrze mogli to być młodzi ludzie, którzy rozbili nieopodal namiot. Tego tu jednak zabrakło. Zatrzymując się kilka metrów od paleniska, za grubym drzewem, zamarła w miejscu. Jej ciemne jak noc oczy, dokładnie obserwowały ruchy jedynej osoby. Jak się okazało-kobiety.

_________________
Nadia|Leo



Powrót do góry Go down
Euliera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1635-euliera#34072 http://vampireknight.forumpl.net/t1636-euliera#34099 http://vampireknight.forumpl.net/t3380-leandre#72418
Zarejestrował/a : 30/12/2014
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Cze 30, 2017 11:14 pm

Wysunęła nieco prawą stopę do przodu, trącając noskiem buta jedną z wystających szczap. Konstrukcja zawaliła się do środka, a ku niebu wzleciała kaskada iskier, które gasły, nim sięgły koron drzew.
Nie była pewna, jak długo tu siedziała, pozwalając swoim myślom płynąć leniwie, ale tylko dlatego, że Elazar postanowił zachować ciszę, zdawało się nawet, że zapadł coś w rodzaju letargu, ale i tak czuła go na krańcach własnej świadomości. Zwiniętego, niczym zdradziecka żmija gotowa zaatakować w najmniej spodziewanym momencie.
Mięśnie Euliery rozluźniły się nieco, ale pragnienie sprawiało, iż miała wrażenie, że ściany gardła z przesuszenia przykleiły się do siebie, a język stanowił z nimi jedność.
Musiała ruszyć leniwy zadek, zapolować na coś.
W tym momencie usłyszała właśnie szmer, cichy, ledwie dosłyszalny trzask leśnego igliwia pod podeszwami czyichś stóp, a może raciczek?
Zmrużyła powieki, opierając ostrożnie dłonie o ściółkę, głowę uniosła, rozglądając się bacznie dookoła, a przez jedno mgnienie chwili ciemno zielone ślepia rozbłysły karminową czerwienią, gdy tylko pomyślała o wilgoci spływającej po ściankach gardła.
Chciała zatopić w czymś zęby i ssać, ssać, aż gorący, gęsty płyn wypełni jej żołądek, nasyci swą esencją, a ona na kilka chwil zapomni o wszystkim wokół.
Nasłuchiwała, ale dźwięk się nie powtórzył.
Powoli, z rozmysłem, przesunęła dłonie do przodu, sama przyjmując pozycję częściowo klęczną, jakby szykowała się do biegu.
Ciemne włosy przesłoniły bladą twarz, tylko krawędź opalizującej, srebrzystej blizny na policzku, w kąciku oka odbił poblask płomieni.
- Halo, halo, cukiereczku, pokaż się, daj się skosztować. Niech twa ambrozja zrosi moje gardło, oddaj część swojego życia - szepnęła ledwie dosłyszalnie w przestrzeń, pozwalając zmysłom przejąć kontrolę.
Czasem trzeba było popuścić hamulce, aby nie zwariować od tego ciągłego napięcia w zmaganiu się samej ze sobą.

_________________
W upadku najgorsza jest świadomość przez co się upada.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 526


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lip 03, 2017 12:19 pm

Opierając dłonie o suchą i twardą korę drzewa, nie drgnęła nawet o milimetr. Zupełnie jak martwy posąg, wpatrzony od wieków w jeden punkt. Tak dawno nie piła świeżej krwi. Od czasu zajścia, o którym nie miała pojęcia z powodu wielkiej dziury w pamięci, coś się zmieniło. Zamknięta w domu, odizolowana od reszty społeczeństwa na okres rekonwalescencji, coraz rzadziej skutecznie odróżniała wspomnienia od snów. Nie wiedząc ile z tego co pamięta jest faktem, a ile psikusem jej własnej wyobraźni, czekała aż powróci do całkowitej sprawności.  Czas mijał szybko, a wraz z nim, rosła ilość pytań bez odpowiedzi. Co stało się z jej ciałem, dlaczego ktoś tak okrutnie ją potraktował i dlaczego wymazał pamięć. Na wszystkie zagadki znajdzie odpowiedź, chociaż nie dziś i nie jutro. Najpierw odzyska pełnie władz nad swym ciałem, a do tego potrzeba krwi…
Napięte i gotowe do skoku ciało było nastawione na jeden, konkretny cel. Zdobycie pożywienia stało się priorytetem. Widząc jak kobieta poruszyła się nieznacznie, Nadia oblizała dolną wargę. Podobnie do dzikiego drapieżnika, który czeka w gęstwinie na ten jeden, idealny moment, czekała i ona. Jeszcze nie teraz, jeszcze chwileczkę. Gotując się w środku i czując niemal krew spływającą do gardła, musiała zmusić się do pełnego skupienia. Okazja natrafiła się gdy ów kobieta przekręciła głowę w zupełnie innym kierunku. Teraz albo nigdy. Nie zważając już na porozrzucane niemal wszędzie patyki, które pękały pod ciężarem jej ciała niczym zapałki, przemknęła kilka metrów chcąc dopaść ofiarę znajdująca się w pozycji klęczącej. Najważniejsze stało się uchwycenie jej w swoje szpony i przytrzymanie w parterze. Jeśli jednak cel zerwie się do ucieczki, pobiegnie za nim.

_________________
Nadia|Leo



Powrót do góry Go down
 
Środek lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: