IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Środek lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Cze 24, 2013 12:10 am

Lubiła te wieczne problemy mężczyzn. Czy to człowiek czy wampir, co za różnica? Dało się ich tak samo zauroczyć, czego wampirzyca nie raz i nie dwa próbowała. Wiedziała, że była w tym skuteczna, czasami nawet już nie zauważała, że kusiła samym faktem, że była, stała obok mężczyzn i tylko oddychała. To było takie urocze, gdy tracili dla niej głowę.
Nie wiedziała jaki był Vlad, dlategóż dopiero będzie musiała się rozeznać w tych sprawach, co jednak nie oznaczało, że od razu ma zamiar zadzierać z.. byłym Łowcą, wygnańcem.
Zatem nasz ciemnowłosy był Rosjaninem, to bardzo ciekawe. Veina nic do nich nie miała, a można nawet powiedzieć, że ich lubiła - nie jakoś przesadnie, ale tak naturalnie.
Czarnowłosa otworzyła swoją torbę i po chwili wyjęła z niej paczkę papierosów i zapalniczkę. To jeden z jej nielicznych nałogów. Chociaż do końca nie można powiedzieć, że jest od nich uzależniona. Jako wampir miała silniejszą wolę, a paliła raczej dla przyjemności. Veina wzięła jednego papierosa pomiędzy dwa palce prawej dłoni i wyciągnęła otwartą paczkę w stronę mężczyzny.
- Widziałam, że przez to zamieszanie upadł Ci papieros. Postaram się już więcej nie narażać Cię na taką stratę. - odparła i uśmiechnęła się do ciemnowłosego, unosząc jeden kącik ust. Rzadko miała w zwyczaju świecić wielkim uśmiechem, jednak ten drobny gest uniesienia kącika - w jej wypadku mógł oznaczać naprawdę wiele. Czarnowłosa zapaliła swojego papierosa, a następnie podała zapalniczkę człowiekowi - oczywiście jeśli skorzystał z jej oferty poczęstowania się. Wampirzyca wyjęła papierosa z ust, na którym został delikatny ślad jej ledwo widocznej szminki. Nie lubiła używać zbyt mocnego makijażu. Z pomiędzy jej soczystych warg został wydmuchany szarawy dym o specyficznym zapachu.
- Zawsze możesz tę broń wyjąć z powrotem. Ale pytanie czy warto? - powiedziała opierając się plecami o drzewo, patrząc na człowieka.
- Rzeczywiście, Kruk brzmi tajemniczo i szlachetnie. Jednak wciąż zastanawia mnie jedno. Pomimo tego, że tutaj nie jesteś Łowcą, w pewnym stopniu coś z niego zostało, a pomagasz wampirzycy. Pomijając fakt, że jestem bezbronną i delikatną kobieta, która nie stanowi dla Ciebie żadnego zagrożenia. - powiedziała wkładając papierosa do ust i patrząc Ravenowi prosto w oczy.
Czarnowłosa przyjęła jego pomoc i wzięła jedną chusteczkę, po czym wytarła sobie policzki by sprawdzić czy jej makijaż jest trwały i nic z oczu jej nie spływa, a później próbowała wytrzeć obcas z drobnej ilości ziemi.
- Taka niewinna buźka nie może nie być grzeczna.. A krew to szczegół. - odparła i zlizała resztę krwi z warg.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Cze 24, 2013 3:02 am

No wiadomo że kobietom podobał się taki rozwój wydarzeń, kiedy to facet tracił dla niej głowę i był na każde skinięcie palca, wiesz czy ludzka czy wampirza to fakt, nie miało większego znaczenia jednak zostawała sprawa urody, wampirzyce z reguły były piękne, pewnie od picia tej krwi ale to inna sprawa. Hah nawet nie śmiem wątpić że była w tym skuteczna, ale Vlad mimo że miał słabość do kobiet jak większość facetów to również był szkolony na cholernego agenta i nie zamierzał ot tak się dać wdziękom, no chyba żeby się nieźle postarała to co innego. Nie poleci za każdą spódniczką która tylko pojawi się w jego zasięgu wzroku ponieważ zabrania mu tego trening, te cholerne godziny które spędzał na trenowaniu tego w akcji, wierz mi ciężkie jest służenie Matce Rosji. Dobrze dla niej że nie próbowała tego przy pierwszym spotkaniu, właściwie to drugim bo już ją skądś kojarzył, ale jego łeb był przeżarty przez wodę ognistą i nie pamiętał za dobrze. Jednak zgrywanie damy w opałach zawsze działa, jak widać na obrazku, taki już był. Rycerskość i w ogóle dawne ideały królowały u niego, proszę bez ataku feminizmu bo się chyba popłacze. Rosjanie byli specyficznym narodem a na dodatek mieli duży wpływ w wielu działaniach, nawet cholerny Marcus musiał uszanować odejście Ravena poprzez dokumencik który wręczył od grubego zarządcy w jego ojczystym kraju, co prawda i tak to nie wiele dało i immunitetu dyplomatycznego to on za cholerę nie ma. Natomiast kolejny gest czarnowłosej był całkiem miły, zauważyła że Krukowi wypadła fajka, to poczęstowała go swoją, cóż za hojność domyślał się że dla niej to musiał być wielki akt, nie wygląda na słodką altruistkę. Uśmiechnął się do niej oraz oczywiście skorzystał z jej gestu wyciągając papierosa z paczki i wsunął go sobie w usta cały czas ją obserwując, starając się złapać kontakt wzrokowy. Kiedy odpaliła swojego papierosa, podała dalej zapalniczkę co  również przyjął i odpalił swojego wypuszczając chmurę szarego dymu w górę, oraz oddał jej zapalniczkę łapiąc papierosa w dwa palce i opuścił rękę. Jego dziwnie skrzyżowane palce stały się luźne, co znaczyło że całkowicie opuścił gardę, ale dalej pozostawał groźny z tym swoim zatrutą igiełką, dupek z niego, ale cóż jak mówiłem, przezorny zawsze ubezpieczony.
-Nie wyciągnę tej broni,przynajmniej jak mówiłem do czasu aż będziesz grzeczna. Nie wyszłaś na złego wampira, a na takiego co po prostu żywi się by przeżyć co sprawiło, że nie mam ochoty Cię likwidować, zresztą i tak nie lubię tych pieprzonych dupków z tutejszej oświaty i nie zamierzam wyświadczać im przysługi. - w końcu udało mu się jej spojrzeć prosto w oczy, wsadził jedną rękę w kieszeń naciągając plecy, to znaczy wyprostował się tak że strzeliły mu kręgi.
-Wiesz, jak mówiłem cholernie ich nie lubię, fakt zostało mi coś z łowcy ale powiem Ci że to moja własna krucjata i działam wtedy kiedy uznaję to za konieczne, a nie kiedy jakiś pajac z własnego biura nakazuje mi to zrobić. Mam tylko jednego przełożonego, a ten błazen Namikaze nim nie jest. Pomijając to wszystko, jak mógłbym odmówić kobiecie w potrzebie. -zaśmiał się cicho ale ciepło, jakby jego wrogość zniknęła, czy to pozory czy prawda to już niech Veina oceni. Po chwili uniósł rękę i wsadził znów papierosa w usta ściągając dość spore buchy, a jego ręka znów wisiała w dole po chwili. Wzdychnął głęboko przyglądając się tej "grzecznej" buźce.
-Uznajmy że Ci wierzę chociaż z pewnością mnie okłamujesz, co do tej niewinności. Nie wyglądasz mi na anioła, ale cóż przyznam, że jeśli jesteś demonem to całkiem atrakcyjnym. - o proszę, nawet pokusił się o komplement, taki w jego stylu ale zawsze i z pewnością go doceni, nie często słyszy się takie głupoty kiedy facet się zmiesza nie? Jego uwagę przykuły słowa na temat jego przezwiska, były bardzo miłe co również potraktował jako komplement, no panno Tristesse, bardzo ładnie Ci idzie zawrócenie mu w głowie jak na początek.
-Wielkiej tajemnicy nie ma, mam żółty kolor oczu i ciemne włosy, z tego to się wzięło ale powiem Ci że przypadło mi to do gustu, żebyś wiedziała jak to działa na ludzkie panny ha! - Nie zamierzał jej opowiadać historii dlaczego ma takie oczy, zresztą wątpie żeby uwierzyła, ale poczucie humoru to on miał, czyż nie?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Cze 24, 2013 2:54 pm

Może od razu pominiemy kwestię tego jakie metody miała wampirzyca by usidlić mężczyznę. Przecież nie może od razu odkrywać wszystkich swoich kart, bo zabawa już na początku przestała by być śmieszna. Nie zapominajmy o tym, że każda kobieta powinna mieć kilka swoich słodkich tajemnic, bez tego już nie jest taj zabawnie. Veina dobrze wiedziała, że Łowcy i inni mega tajni agenci musieli być swego rodzaju odporni na względy różnej maści kobiet. Cóż by to była za skuteczność gdyby każdy dawał sobie zawrócić w głowie pierwszej lepszej kobiecie. Ale.. Veina nie jest pierwsza lepsza.
Raven miał rację, że wampirzyca nie była altruistką, jednak jej gest poczęstowania papierosem był spontaniczny i raczej nie miał zamiaru wymuszenia na nim żadnej innej reakcji jak jedynie skorzystania z oferty.
W sumie to dobrze, że Kruk nie podlegał Oświacie, ponieważ później mógłby mieć przez wampirzycę nie małe kłopoty, a także i ona musiała by zupełnie inaczej odnosić się w stosunku do niego. A w takiej sytuacji - mogli spokojnie porozmawiać. Dobrym krokiem było odłożenie broni przez ciemnowłosego, a także późniejsze rozluźnienie palców co Veina oczywiście zauważyła i skwitowała jedynie drobnym uśmieszkiem. Pomimo tego, że póki co zachowywała się w stosunku do człowieka raczej przyjaźnie, nie można zapominać, że jest ona niebezpiecznym wampirem siejącym zgrozę w małych wioskach, porywającym dzieci i uwodzącym mężczyzn.. a nie, to w średniowieczu.
- To dobrze, bo wiesz.. gdy pojawia się broń to atmosfera robi się napięta i przestaje być tak przyjemnie. - odparła kiwając głową i ponownie wkładając papierosa do ust, trzymanego w dwóch palcach prawej dłoni.
- Ja też ich nie lubię. Tylko, że ja jestem w nieco innej sytuacji... Wiesz, kły i te sprawy. - powiedziała łapiąc kontakt wzrokowy z człowiekiem. Jednak wampir to miał bardzo ciężko. Nie dość, że nie mógł się ujawnić to jeszcze miał Łowców na karku. A przecież krwiopijcy nie robili nic złego, jedynie zapobiegali nadmiernemu przyrostowi naturalnemu - przeludnienie to obecnie duży problem w krajach bardzo rozwiniętych. Wampiry jedynie dbają o swoją zróżnicowaną dietę, przecież jakoś jeść muszą. Ludzie jedzą mięso, a wampiry wysysają ludzi - krąg życia!
Czarnowłosa spoglądała na Kruka uśmiechając się znaczącą gdy sprawił jej komplement.
- Och, dziękuję bardzo. Piękne zło jest dużo bardziej atrakcyjne. - wiadomo przecież, że by kogoś czymś zainteresować trzeba mieć coś do zaoferowania. Ludzie lubią mieć korzyści prawie ze wszystkiego. A gdzie ta bezinteresowność?
- O widzę, że wyrabiasz się. Rzeczywiście, żółte oczy u ludzi są dość niespotykanym zjawiskiem. Ludzkie dziewczyny na pewną tracą dla Ciebie głowę, a jak z wampirzycami? - zapytała się wydmuchując kolejną porcję dymu z ust. Ta znajomość zaczynała być co raz bardziej interesująca.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Cze 24, 2013 4:23 pm

Spoko mi pasuje, a no wiadomo że od razu nie wolno odkrywać wszystkich kart, bo zabawa przestanie być zabawą już na samym początku czyż nie? Raven był raczej otwarty, oczywiście nie pokazał całego uzbrojenia i miejsc w którym jest pochowane ale również nie zdradził jakie to zaklęcie przygotowywał na wampirzycę, a niech się głowi. Zresztą wydaje mi się że na chwilę obecną nie musi się przejmować skoro palce zostały rozluźnione. No fakt, nie wydawała się być pierwszą lepszą kobietką która spróbuje mu zawrócić w głowie bo to raczej nie jej styl i nie wolno tak nisko oceniać nazywając ją pierwszą lepszą czyż nie? Domyślam się że miała swoje sposoby, ale dopóki oboje są spokojni można to nazwać ciekawym spotkaniem, a zapowiadał się nudny wieczór. Coś mi się jednak wydaje że nie będzie taki nudny jaki sobie zaplanował były łowca, no cóż nawet mi to na rękę, nie lubił nudy zarówno jak ja jej nie lubię. Dobrym ale może nie rozważnym krokiem faktycznie było odłożenie broni, chociaż zapewne gdyby chciała go zaatakować zrobiła by to właśnie w momencie kiedy się wyluzował, choć kto wie co dzieje się pod tymi czarnymi włosami kobiety. Spoglądnął na nią po czym z uśmiechem stwierdził.
-Faktycznie, sytuacja jest napięta gdy pojawia się broń, ale tutaj jest między nami różnica. Ja bez niej nie jestem groźny, a Ty wciąż na pewno masz swoje sztuczki do zaoferowania. - skomentował obecną sytuację ze swoim sławnym cynizmem, ale pomimo tego jak się zachowywał wiadomo, też był ostrożny. Również spoglądnął na swojego papierosa robiąc podobny akt jak do niedawna, czyli uniósł rękę do góry i wcisnął filtr do ust zaciągając się parę razy i wydmuchał dym w górę, czemu w górę? A no miał jakieś tam poczucie dobrego wychowania i nie uznawał za miłe dmuchanie komuś w twarz.
-Większość mi podobnych to cholerni fanatycy, którzy nie zależnie od tego czy jesteś potulna, zła i tak dalej zaczną strzelać z powodu właśnie że masz kły. To nie w moim stylu, wolę trzeźwo oceniać sytuację. - Wampiry zapobiegały nadmiernemu przyrostowi naturalnemu? Meh, to całkiem dobra teza jednak można ją wykluczyć na sposób że są też dobre strony tego, szkolnictwo na pewno opływa w fundusze oraz jest dużo miejsc pracy dla nauczycieli, ale żeby się nad tym tak całkiem zastanowić to chyba trzeba by było zrobić listę za i przeciw a następnie dojść do wniosku co jest lepsze. Wiadomo, piękne zło jest bardziej kuszące niż piękne dobro, ale tak już działał ten świat, że zachowując się niepoprawnie do społeczeństwa często przykuwamy uwagę innych, która powinna być negatywna, bo niby jak tak można, a działa to zupełnie w drugą stronę. Żółtooki lekko zaśmiał się po jej słowach.
-Wyrabiam się? Dziękuje, to miłe z Twojej strony. Jak z wampirzycami co? Nie wiem, może Ty mi powiesz? Znam zaledwie dwie jak do tej pory, jedna z nich to szlachetna a wiesz jakie one są, wątpię bym był dla niej atrakcyjny heh. -skomentował to wszystko z ironią,  no bo wiadomo ludzkie kobiety patrzą na niego jak na tajemniczego faceta przez te oczy, przez jego zachowanie i tak dalej, ale wampirzyce wiadomo, nie są zainteresowane kimś takim ja on.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Cze 24, 2013 5:00 pm

Veina była bardzo otwarta na nowe znajomości, lubiła poznawać nowych ludzi. Z resztą, przez te podróże to raczej niemożliwe by kogoś nowego nie poznała. Niestety, trzeba również przyznać, że dla większości osób, które poznają wampirzycę nie kończy się to dobrze. Większość z nich to jedynie dla niej posiłek, Raven dzisiaj był świadkiem jej pecha i niesamowitej dobroci w stosunku do człowieka. Normalnie to nie pozwoliłaby mu uciec, a jedynie podbiegła i nawet jeśli nie wyssała to tylko skręciła kark by nie wbiegł do miasta z wielkim okrzykiem na ustach, że przecudowna kobieta i jednocześnie ucieleśnienie Afrodyty próbowała go zabić. Na pewno niezbyt dobrze odbiło by się to na reputacji wampirów, a wiadomo że lepiej jeśli ludzie się o nich nie dowiedzą. Znaczy ta reszta, bo przecież wielu z nich i tak już od dawna zdawało sobie sprawę z istnienia krwiopijców.
Dzisiaj wampirzyca miała pecha z obcasem, dlatego ofiara jej uciekła. Drugim aspektem był były Łowca będący niedaleko wampirzycy. Mogło to sprawić nie najlepszą opinię o kobiecie, jednak nie można od razu przypisywać jej samych najgorszych cech. Raven miał rację, że była to mała szkodliwość czynu, a wampir nie wielbłąd - musi pić. Inne relacje wampirzycy z wampirami to zupełnie coś innego. A Raven może się teraz chwalić, że przetrwał z nią spotkanie. Co prawda, nie można za wcześniej chwalić dnia przez zachodem słońca, jednak czarnowłosa nie miała w planach atakowanie go, ponieważ jej pomógł i nawet okazał łaskę - odkładając broń.
- Nie ukrywam, że broń raczej nie jest mi potrzebna. Jednak Ty też masz coś w zanadrzu, a ja do końca nie wiem jak to działa, więc pewien efekt zaskoczenia również może być i z Twojej strony. - powiedziała podnosząc lewą rękę do góry i machając palcami, które jeszcze niedawno Kruk miał dziwnie skrzyżowane. Czarnowłosa wiedziała, że tu chodzi o jakąś Łowiecką moc, jednak każdy miał inną, a ona jedynie mogła się domyślać co też ta jego może złego wyrządzić wampirowi, bo przecież to dla nich jest najniebezpieczniejsza.
- Dokładnie, a jeśli wampir nie stanowi zagrożenia to po co go zabijać? Mamy takie same prawo do życia jak Wy. A to, że jesteśmy trochę inni to szczegół. Przecież możemy wspólnie koegzystować. - odparła z uśmiechem. Cóż, czy do końca była to prawda? Raven nie powinien jej wierzyć. Veina miała nieco inne poglądy na temat współistnienia z ludźmi, jednak w takich sytuacjach powinna zatrzymać to dla siebie, ponieważ jej radykalne poglądy nie zawsze podobają się innym, szczególnie ludziom. Ale ciii, bo to tajemnica.
- Wiesz to zależy. Wampiry inaczej postrzegają atrakcyjność, tym bardziej jeśli chodzi o człowieka. Na zainteresowanie śmiertelnikiem składa się wiele czynników. Oczywiście wygląd, charakter, a także smak jego krwi. - powiedziała bez ogródek wkładając papierosa do ust. Veina raczej nie gustowała w śmiertelnikach, bo miała wyrobione o nich zdanie. Może się zmieni? Krwiopijcy często mieli sługi, jedynie ze względu na ich krew, a czasami była to też głębsza emocjonalna relacja, to zależy kto z kim i w jakich okolicznościach.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Cze 24, 2013 7:48 pm

No to akurat że ten przerażony człowiek pobiegł, cholera wie gdzie, prawdopodobnie przewrócił się parę razy ze strachu po drodze zanim zorientował się że nikt go nie goni, mógł tylko zobaczyć na swojej ścieżce, łowcę który biegł w przeciwległą stronę z której on przybiegł i nic, poza tym ciemny las w którym możliwe że spotka jeszcze nie jednego wampira. Zależy do jakich kręgów on trafi, jeśli trafi na nieświadomych ludzi zostanie pewnie wyśmiany i uznany za wariata, no a jeśli trafi na kogoś świadomego komu opowie tą historię to można się spodziewać patrolu oświaty w tym rejonie, tak to już bywało, z tym że patrol oświaty nie pasowałby zarówno wampirzycy jak i byłemu łowcy, którego nie darzyli oni szczególnym uczuciem. To akurat że prawdopodobnie sytuacja potoczyłaby się inaczej gdyby Czarnowłosa piękność nie miała pecha i gdyby nie było tutaj Vladimira, ale nie warto roztrząsać i gdybać co by było, to nigdy nic nie dawało a zajmowało tylko niepotrzebnie myśli. W pewnej chwili mogła usłyszeć dźwięk sms'a komórki Ravena, jednak ten wyciągnął, spojrzał i odpisał nie zwracając zbytnio uwagi na telefon ponieważ to niegrzeczne, starał się zachować kontakt wzrokowy, kiedy skończył schował telefon do kieszeni. Kiedy zrobiła ten gest ręką uśmiechnął się znacząco, to znaczy że domyśliła się co robił, cwana bestyjka pomyślał sobie. Akurat temat o wspólnej koegzystencji trafiał do Vlada bardzo ale to bardzo mocno, ponieważ to była jego wizja świata i spodobało mu się to co powiedziała, brawo. Od razu można była zauważyć na jego twarzy jakiś taki dziwny wyraz radości.
-Udało Ci się trafić w to do czego dążę, równowaga mnie interesuje najbardziej, wiem że to prawie że niemożliwy cel ale jakieś trzeba w życiu mieć. Podoba mi się że tak na to patrzysz. - teraz już nie było dla niego ważne w jakim stopniu miała na myśli tą wspólną egzystencje, ważne że wyciągnęła te karty i trafiły do niego bardzo mocno, można powiedzieć, że zdobyła jego zaufanie tym co właśnie powiedziała, może faktycznie nie powinien jej ufać ze względu na to że jest niebezpieczną wampirzycą ale cóż, niektóre słowa tak działają, przekonają największego niedowiarka, a to był jego słaby punkt.
-Nie wiem jak wampiry nas postrzegają, ale faktycznie pewnie jest coś w tej krwi, tak więc muszę zmartwić swoje przyszłe wampirze kochanki, nie oddam jej bo ją bardzo lubię. - zaśmiał się cicho, wiadomo że to był żart i liczył że Czarnowłosa go zrozumie, bo głupio by było jakby wzięła to wszystko na serio, miał specyficzne podejście do życia, nie lubił się zbytnio przejmować wszystkim, no cóż. Cały Kruk nic dodać nic ująć. Dopalił papierosa do końca, następnie rozglądnął się po lesie, no cóż tutaj kosza nie ma tak więc rzucił peta pod siebie i przygniótł butem, następnie poprawił swoje zajebiste włosy i postanowił pomyśleć faktycznie nad tym tematem. Cóż, miał swoją panią która nie piła jego krwi, po prostu szanowali się wzajemnie a jego służba była bardziej czysto biznesowa, można powiedzieć, że to takie interesy, zaiste relacje między wampirami a ludźmi są czasami dziwne, ta do nich należała.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Cze 24, 2013 9:28 pm

Cóż, Veina nie chciała żeby kolejny patrol Łowców wałęsał się po lesie. Podobno już jedna dzielnica jest na tyle przez nich kontrolowana, że nikt bez pozwolenia nie może tam przebywać - tym bardziej wampir o nie najlepszej reputacji. Niedługo Oświata w ogóle zabroni wampirom wychodzenia w nocy, by nie stwarzały zagrożenie dla ludzi. A przecież dzień jest dla nich zabójczy, a one również mają prawo żyć i jako pełno prawni obywatele mogą poruszać się swobodnie po mieście. Miała nadzieję, że ten śmiertelnik nie wywoła żadnego większego zamieszania i wszyscy Łowcy go oleją. Może mieli tyle roboty, że jedno zawiadomienie o ataku wampira nie robi im żadnej różnicy?
Wampirzyca i tak następnej nocy znowu pójdzie na kolację, ale zapewne tym razem będzie jej szukać w mieście - tak łatwiej można znaleźć wariatów, którzy sami chcą oddawać swoją krew. Lub po prostu znajdzie sobie jakiegoś ćpuna - pozbędzie się go z pożytkiem dla społeczeństwa. W sumie, to krew najlepsza jest czysta bez dodatków typu alkohol lub narkotyki - wtedy wydaje się brudna, zanieczyszczona, smak jest zmodyfikowany, a też nie najlepiej wpływa na biorcę, czyli w tym przypadku Veinę. Cholera wie jakie narkotyki bierze taki facet, wampirzyca nie ma zamiaru się truć i potem mieć rewolucji żołądkowych.
Kobieta dopalając papierosa spoglądała na Ravena, który właśnie zwierzył jej się, że chciałby równowagi między ludźmi a wampirami. Cóż, Veina nie wiedziała czy koegzystencja w tym przypadku jest możliwa, skoro jest to związek drapieżnika i ofiary. Pomimo tego co kobieta powiedziała wcześniej, nie uważała tak jak Kruk. Nie lubiła ludzi, nie traktowała na równi ze sobą, a wręcz przeciwnie.
- Cóż, pomarzyć zawsze można. Nie wiem czy współpraca między naszymi gatunkami byłaby możliwa. - powiedziała patrząc na mężczyznę. Powinien się zorientować, że Vei należy do tych złych wampirów i raczej nie będzie dążyć do wielkiego rozejmu. Nie można wiedzieć wszystkiemu co powie wampirzyca, zwłaszcza Veina.
- To dobrze, że jesteś do niej przywiązany, tak jak każdy, z resztą ja ze swoją krwią również się nie rozstaję. Ale wiesz, ja nie wypijam całej od razu. Przyjemnością trzeba się delektować. - powiedziała ukazując swoje białe kły - dobrze utrzymane przez właścicielkę. Czarnowłosa dbała o to by jej kły zawsze były śnieżnobiałe i przypadkiem się nie stępiły, przecież są one wizytówką i chlubą każdego krwiopijcy.
Veina również skończyła swojego papierosa, dlatego wyrzuciła go na ziemię i przydeptała obcasem.
Tak, to spotkanie przebiegało zupełnie inaczej niż powinno. Jako człowiek i wampir, powinni zupełnie inaczej zachowywać się w stosunku do siebie, jednak w tym momencie to ich charaktery i podejście do problemu koegzystencji zawróciło tę znajomość na ten tor.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 11:40 am

W ciemnym lasku dwa gołąbki gruchają sobie i nie zwracają uwagi na nic. Oczywiście dla kogoś to jest na rękę, bo przecież wejdzie w ich towarzystwo prawie nie zauważony! Ba, kanibal mimo tuszy potrafi poruszać się bezszelestnie, w końcu to wampir nie byle jaki. Choć zakładał, że jego dawna znajoma i to z całą pewnością paląca się wrogością do wampira, wyczuje go. Wszak wampirzyca ma o wiele lepszy zmysł węchu i słuchu od łowcy. W każdym bądź razie śmiałym krokiem podszedł do nich. Jak zareagują? Nieważne, olbrzyma to nie obchodzi. Poza tym nudził się strasznie, a noc młoda.
- Dwa gołąbki, wampir i człowiek. Czyżby to była twoja kolacja, Veino?
Zagadał, zerkając gadzim okiem na postać chłopaka. Czy go znał? Nie, a jeśli było by inaczej, kanibal po prostu o nim zapomniał. I chyba z Veina się musi znać, skoro jeszcze był żywy. No i oczywiście co na to nasza wampirzyca. Przecież na przed sobą kogoś, kto zrobił jej kuku w klatkę piersiową. I że jeszcze ma czelności się odzywać!
- Tak sobie ładnie gruchacie, aż zazdroszczę.
Westchnął pełen znudzenia, nie okazując żadnych oznak pójścia dalej. Zostanie sobie tutaj i popatrzy, jak ta urocza parka cieszy się życiem i jak ze sobą rozmawiają. Bowiem bestyjka jest tak znudzona wszystkim, że nie możne znaleźć dla siebie żadnego miejsca, nawet przy Hachiko już nie jest tak jak kiedyś. Wszystko się sypie.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 12:05 pm

Właśnie miał odpowiedzieć ale ktoś mu przerwał jego słodką rozmowę a któż to taki? Wielki zły i brzydki? Czy jak to się mówi brzydki zły i szczery, nieważne. Ładny to on nie był, hah może i ten wielkolud Kruka nie znał, ale Kruk znał jego. Takie życiu Tesiu kiedy Fejm się zgadza. Oczywiście, przed nim ostrzegała cała oświata, trąbiła na jego temat jak cholera, ale bardziej było słychać na temat Samuru, jego synalka. Raven chrząknął nieznacznie a następnie odwrócił żółte ślepia na Kanibala. Cholerny  z niego dupek, pomyślał sobie,a mógł sobie myśleć ile mu się podoba dopóki jego blokady umysłu działają i mają się dobrze. Faktycznie, noc była młoda a łowcy jak widać nigdzie się nie śpieszyło zwłaszcza, że teraz kiedy miało się zrobić zupełnie ciekawie. Co do wcześniejszej rozmowy, no cóż została przerwana, a taki piękny nastrój się szykował eh eh. Veina z Ravenem nie mieli ochoty się atakować, raczej sobie podebatować, zresztą Aristov nie nadawał się na kolację, w jego żyłach zamiast krwi jest już tylko amfetamina i alkohol, nie byłby smacznym kąskiem.
-Sława Cię wyprzedza wielkoludzie, ale czy nazywanie kolacją kogoś kto wydymał Namikaze jest słuszne? Nie sądzę, zanim z góry wywyższać się swoim wampiryzmem, powinieneś przyłożyć wagę do przeszłości, a także przyszłości. - rzucił sobie taką filozofią, patrzcie państwo jaki on mądry, wyszczekany na pewno, też na pewno mu się oberwie ale cóż, bez ryzyka nie ma zabawy, YOLO i tak dalej. Oparł się o jedno drzewo, tak na wszelki wypadek żeby sobie zasłonić plecy, cholera go wie co on tak naprawdę potrafi, pewnie były gdzieś informacje na jego temat, ale jak już wspominałem. Vladimir nie ma wstępu do oświaty pod groźbą prochu z amunicji w tyłku.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 2:46 pm

Czarnowłosa parzyła na Ravena i wyczekiwała jego odpowiedzi, jednak w pewnym momencie jej mina nieco się zmieniła. Do jej noska doszedł dość charakterystyczny i znany zapach. Wiedziała, z której strony nadchodził wampir, jednak pozostała nieruchoma i wciąż przodem zwrócona do człowieka. Dopiero gdy usłyszała głos Testamenta, skrzyżowała ręce na piersiach i obróciła się by być do niego przodem. Może jej twarz nie okazywała zachwytu, jednak w sumie to dobrze, że wreszcie się spotkali po tak długim czasie. Czarnowłosa i tak miała w planach spotkanie się z Kanibalem, jednak myślała, że nastąpi to nieco później, a ona będzie miała odpowiednio więcej czasu na.. nieważne. Wampir na pewno zdawał sobie sprawę, że Veina pamięta co ten jej zrobił i jak zostawił na pastwę losu by się wykrwawiła. Zastanawiał ją jednak fakt czy Kanibal myślał, że Vei nie żyje czy jednak zdawał sobie sprawę ze spartaczonej roboty i tego, że wampirzyca w ostatniej chwili została odratowana?
- To jak wybieram sobie kolację to moja sprawa. Wiem, że zazdrościsz. - odpowiedziała spoglądając na Ravena, który z pozycji gatunków nie znajdował się w najlepszej sytuacji - pomiędzy dwoma wampirami. Czarnowłosa westchnęła gdy usłyszała następne słowa krwiopijcy. Rzeczywiście, nie wydawało się, że Testament ma zamiar szybko stąd odejść. Może to i dobrze, że spotkali się teraz niż później? Będą mieli więcej czasu na.. pogodzenie się i wyrażenie aktu dozgonnej przyjaźni...
- Mam nadzieję, że tęskniłeś za mną. Bo ja za Tobą bardzo - odparła patrząc na Testamenta.
Dobrze, że Raven trzymał fason i nie dał się sprowokować wampirowi. Nie każdy człowiek w obliczu takiego wielkoluda czuje się bezpiecznie i komfortowo.
Wampirzyca poprawiła sobie włosy i stała pewnie z tą samą niewzruszoną miną, jakoś nie miała w planach ucieczki czy czegoś w tym rodzaju, dlaczego mają sobie spokojnie w trójkę nie porozmawiać? Przecież komunikacja jest tak ważnym elementem życia, czy to wampira czy człowieka.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 3:12 pm

Tak, jak myślał. Przerwał milutką rozmowę między parką i jakoś wyrzutów nie miał! Przecież to on się nudzi i ta dwójka musi urozmaicić mu ten długi czas nocy. W zasadzie jak tylko wszedł do lasku, było nieco inaczej niż chwilę temu. Może brakowało mu innego towarzystwa? Nie, raczej nie... w czym innym leży problem.
O ta, Oświata ostrzega przed kanibalem, który atakuje wszystko co się rusza w każdy miejscu i o możliwym czasie. Lecz skoro Raven o nim wiedział, był łowcą i nie atakował poszukiwanej bestii, to coś musiało być z ludzkiem nie tak.
- Mnie wydymanie Marcusa nie rusza. Ofiara, to ofiara - każdy może się nią stać.
Zmarszczył brwi na jego bezczelne słowa, choć jakoś JESZCZE agresją nie zareagował, powód? Veina. Odwróciła uwagę od Raven, pozwalając olbrzymowi skupić się na kobiecie.
- No z całą pewnością. Choć wiesz, że gdybyś go opróżniła z krwi, ja zająłbym się posprzątaniem.
Miły tekst przy Ravenie, no nie ma co. A i czy on w ogóle wiedział o co Kanibalowi chodziło? Jeśli nie, wyjaśniam - pożarłby ciało chłopaka, po tym jak Vei wypiłaby jego ludzką krew. No ale do rzeczy... Ach, wampirzyca tęskniła za nim?! No proszę, a o mało jej nie zabił. Czemu nie wycelował?
- Usychałem z tęsknoty.
Rzekł pełen ironii, choć uśmiechał się jadowicie. Wcisnął łapy w kieszenie płaszcza, wdychając świeże powietrze. W lesie całkiem inaczej niż w mieście... Zaczął sobie krążyć, jak ten rekin wśród rafy koralowej pełnej małych rybek.
- W jaki sposób zdradziłeś dowódcę, człowieku?
Spytał chłodno, wbijając gadzi wzrok w postać byłego łowcy. Czy chłopak w ogóle czuł się z tymi wampirami bezpieczenie, bo jak wiadomo... Kanibal ciągle głodny jest i żadną ofiarą nie pogardzi, nawet zaćpaną i pijaną.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 4:00 pm

No dobra, wcześniej zgrywał cwaniaczka, ale teraz zaczął się trochę obawiać. Wiadomo ta świnka miała gdzieś 2 metry wzrostu, był wielki jak dąb do cholery a Raven? Przy nim to chucherko, wiadomo zadziorny jak cholera, jak cierń w oku, ale nie wiele by pewnie zdziałał, dodając że sytuacja faktycznie mu nie sprzyjała, był sam pomiędzy dwójką wampirów i zaczynali na niego dziwnie patrzeć, wzdychnął głęboko. Jednak nie okaże tego strachu, bo wiadomo to co najgorsze może zrobić, jedyne co pasowałoby okazać to szacunek, wyjął łapy z kieszeni i założył je za siebie. Napiął swoją klatkę piersiową z dumą, że nie jest jakiś tam zwyczajnym dupkiem i chce raczej zainteresować kanibala czym innym niż smakiem swojego ciała, które z pewnością było całkiem niezłe, bo popatrzcie na niego : Nic co wygląda tak zajebiście nie może nie być smaczne! Czy miał pojęcie o co chodziło kanibalowi z tamtym tekstem? Wiadomo że miał, czytał na jego temat zresztą jeśli mówi coś takiego to znaczy że Kruk go musiał trochę tam wkurwiać, dlatego ten postanowił zmienić lekko nastawienie właśnie na jakieś tam pokazy szacunku.
-Watykan siedział mi na dupie przez parę miesięcy, a to wszystko przez to, że tajne informacje przestały być tajne. - zaśmiał się cicho po czym z powagą ale też z lekkim strachem w tych żółtych gałach spojrzał na wielkoluda.
-Przekazałem informacje dotyczące ataku na ratusz do pewnej kobiety, która miała wysłać to do niejakiego Ringo, potem sprawa się skomplikowała dla moich ludzkich "towarzyszy" - rzucił to słowo z pełnią sarkazmu i pogardy. - Znana Ci osoba potem zabawiała się z córką Namikaze, a biednemu staruszkowi wydłubała oko. - uśmiechnął się krzywo bo krzywo, ale zawsze był to jakiś uśmiech. Faktycznie, był człowiekiem, był słabszy, ale swoim zachowaniem pokazuje, że świętoszek to z niego nie jest i z chęcią byłby częścią czegoś większego, neutralność zaczęła go powoli nudzić, a skoro i tak ma przejebane od jednej ze stron, dlaczego by nie wzmocnić swojej pozycji po drugiej stronie. Położył dłoń na twarzy, zasłaniając przez chwilę jednego oko, a międzyczasie jeszcze poprawił włosy, bo wyglądać jakoś trzeba. Spoglądnął potem na Veinę, która wyglądała równie zaskoczoną tą wizytą przynajmniej na obecną chwilę to z pewnością był dziwny zbieg okoliczności. Spoglądnął na Kanibala następnie a w jego głosie pojawiła się pewność w której wcześniej brakowało, co tam jak mówiłem wcześniej, nie musisz mieć strachu jeśli masz SWAG.
-Nie próbuje się chwalić, chodzi mi o to że jestem dobry w tym co robię, nie jestem jednym z was, krwiopijcą. Szczerze mówiąc nie obchodzi mnie polityczna sytuacja w tym mieście, mogą nawet tu być sami krwiopijcy, ale w wojnie są tylko Ci którzy wedle własnej woli przestrzegają praw zwycięzców, albo stają się niewolnikami. Nie nadaję się na niewolnika. - uniósł prawą brew do góry i znów się krzywo uśmiechnął. -Wiesz o czym mówię prawda? - to by było na tyle pogadanki, trzeba wziąć głęboki oddech i cóż, przeżyć i być zapamiętany jako bohater, lub umrzeć i być pamiętany jako tchórz.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 4:23 pm

Powstała nieco głupia sytuacja. Veina nie miała zamiaru teraz stać w tym lesie całe życie, przecież jeszcze musiała znaleźć sobie miejsce na przenocowanie, choćby jednego dnia. Nie miała w tym mieście nikogo zaufanego, zatem będzie musiała pofatygować się do jakiegoś hotelu, który również musi znaleźć przed wschodem słońca - wolała nie ryzykować opalenizną. To spotkanie z Testamentem nieco pokrzyżowało jej plany, jednak nie można powiedzieć, że jest zbędne lub niepotrzebne. Co prawda, w tych okolicznościach nie będzie mogła mu wszystkiego powiedzieć, jednak to może i dobrze.
Raven nie musiał się póki co niczego obawiać ze strony Veiny, która nie miała niemiłych planów w stosunku do niego. Jeśli chciałaby się na nim pożywić to zrobiłaby to już dawno temu, a nie obecnie gdy jeszcze w pewnym sensie musiałaby się podzielić z przybyłym Kanibalem. Czarnowłosa nie była uległa i raczej nie zainteresowały ją zaczepki wampira o ludzkim pożywieniu, w którego roli miałby wystąpić właśnie biedny Kruk. Oczywiście nie było mowy by wampirzyca zaczęła bronić człowieka za wszelką cenę, którą mogłoby się okazać jej własne zdrowie. Jednak po co teraz zabijać Ravena, skoro opowiada tak ciekawe rzeczy, które zainteresowały samego Testamenta? Przecież każdy człowiek może się do czegoś przydać, więcej możliwości będzie jeśli pozostanie żywy lub w miarę oddychający.
- Nie lubię się dzielić jedzeniem. - powiedziała z ironicznym uśmiechem.
Czarnowłosa na chwilę zignorowała rozmowę wampira i człowieka by schylić się po swoją torbę i szybko sprawdzić godzinę. W tym czasie przytrzymywała swoją sukienkę by za bardzo się nie podwinęła. Już dzisiaj problem miała z obcasem i nie życzyła sobie więcej niespodzianek.
- Akurat o tym czy człowiek nadaje się na niewolnika, nie decyduje on sam. - powiedziała brutalnie zakładając torbę na ramię. Niestety, ale taka była prawda i niestety Raven pomimo swojej odwagi - nie mógł temu zaprzeczyć. Nie zazdrościła mu położenia.
- Wiem, że tęskniłeś. Mam nadzieję, że jesteś przygotowany na moją dłuższą wizytę. - odparła patrząc na Testamenta, bez konkretnych uczuć wymalowanych na bladej twarzyczce. To już problem Kanibala, że dobrze nie wycelował - może teraz będzie żałował tego do końca życia? Nie wiadomo czy Veinie będzie się chciało na nim mścić, leniuszek.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 5:04 pm

Ze strony Veiny obawiać się nie musiał, ale ze strony kanibala - owszem. Stwór osobiście nie miał nic do Ravena, dlatego łatwiej będzie mu go upolować i wychłeptać krew co do jednej kropli. Zresztą patrząc tak na chłopaka, chyba zauważył na sobie głodny wzrok potwora i bycie, a raczej udawanie pewnego siebie nic mu nie pomoże. Ale na szczęście ratowało go chwilowe zainteresowanie jego osobą, jako zdrajcy Oświaty. I czy w ogóle jest bezpieczeny i dla wampirów? Zdrajca zdrajcą pozostanie, zwykle takie osoby patrzą na swoje korzyści, niż dla tych których pracuje.
Wysłuchał chłopaka do końca i nawet się zdziwił, że jemu nic nie było o tym wiadomo. Samuru zwykle nie lubił dzielić się z ojcem swoimi złymi występkami, temu też Kanibal znajdował się ostro w tyle z wszelkimi wiadomościami.
- I naprawdę się nie boisz, że w końcu Cię dopadną?
Burknął niespecjalnie przejęty losem chłopaka, no i właściwie dowiedziałby się więcej gdyby chłopaka ugryzł, a może i przyciągnął na swoją stronę jako sługę? Bestia potrzebowała sługi i nieważne kim takowa osoba miałaby być... Kobieta, mężczyzna. Łowca lub nie... po prostu musi. No ale nie wiadomo czy by mu się to powiodło, choć wykorzystanie jakiegoś podstępu mogłoby być trafne.
- Na pewno, Veino. Jeśli nie dałabyś mi chłopaka...
Przerwał by obnażyć swoje zębiska, te ostre jak brzytwy zęby. Veina może mu takiego uzębienia pozazdrościć, no i Raven niech popatrzy co w każdej chwili może mu się wbić w szyję. Ale żeby nie przedłużać, dokończył.
- Musiałabyś oddać mi siebie, ahahah.
Nie no, Stwór aż oblizał wargi i spojrzał na biednego Ravena lubieżnie. Nuta strachu w nim istniała, jak dawno wampira tego nie czuł.
- Tak, tak szkrabie. A teraz słuchaj, mam dla Ciebie propozycję.
Zaczął, podchodząc do eks łowcy. Nachylił się na tyle aby zrównać się z jego twarzą.
- Moje ugryzienie powoduje, że człowiek zyskuje specjalną moc. Możesz lepiej widzieć w nocy, masz szans poruszać się bezszelestnie, no i oczywiście czytasz w myślach wrogów.
O tak, wielka moc potwora. Uśmiech z twarzy mu nie schodził, nie mrugną ani razu. Na Veine jedynie zerknął. Chce zostać dłużej? Proszę bardzo, kanibal ucieszy się na każde z nią spotkanie. I żadnej zemsty się nie obawia.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 6:00 pm

Oj no dobra, już tak tego nie podkreślaj, każdy wie że jesteś groźny i przecież widzisz że Raven się trochę boi, mógłbyś już dać spokój przecież. No proszę, tyle cielska a wciąż potrafi trzeźwo myśleć! Wiadomo jak to było z tymi zdrajcami i bezpieczeństwem w ich towarzystwie. Kruk nigdy jakoś nie myślał o kimś w przypadku zagrożenia, starał się ratować własną dupę bo tak było najwygodniej i najlepiej dla niego, niby dlaczego przeżył tyle prowadząc takie życie jak dotychczas? Stał nad nim anioł stróż? Wątpie, anioły nie pomagają takim dupkom jak Aristov, więc to musiało być coś innego. Co do służby, no cóż, jedna osoba trzyma już smycz Rosjanina i wątpię żeby go tak z własnej woli oddała, szlachetnokrwiste wampiry nie lubią się niczym dzielić tak więc będzie trudno, a przecież nie można zamęczyć tego biedaka o żółtych ślepiach, nie wyrobi na dwa etaty służby plus jeszcze trzeba mieć jakieś życie towarzyskie, przecież taka partia nie może się zmarnować. Spojrzał na niego po czym zaśmiał się cicho bo cicho i bardziej do siebie, ale stwierdził, że z jego słów padł żart. Był śmiały, ale nie martw się, wynagrodzi to innym płaszczeniem się w innym przypadku, lubił zachować swoją dupę całą, nie bardzo pasowała mu strata krwi, kończyć etc.
-Ta beznadziejna zgraja bez polotu i finezji może co najwyżej wynająć lepszych od siebie żeby mnie dopadli, sami są do dupy. Byłem tam i wcale nie podobało mi się jak działają, liczą, że jak będą czekać na wszystko to zło sobie pójdzie do domu. No, kiedyś spróbowali coś zrobić, ale nie wyszło a przyczynę już znasz. - uśmiechnął się do wielkoluda a potem zaczął go analizować, jego zachowanie i jego cholernie wielkie zęby, dobra tym to przecież może zjeść byka w całości. Vlad nerwowo przełknął slinę, i oczywiście miał strach w oczach jakiś tam no bo hellou, jego sytuacja była do dupy, mógł liczyć, że bestia znajdzie jakieś zainteresowanie jego osobom, tego próbował się trzymać. Potem jednak zwrócił wzrok na Veinę, aż zacisnął zęby żeby czegoś nie powiedzieć w gniewie, tekst o niewolnikach zabolał.
-Niewolnikami prawdziwymi zostają Ci pozbawieni dumy, aby dawać się głodzić, bić etc. Wolałbym godnie zdechnąć niż dać się upokorzyć. Nie chce być traktowany równo z wampirami, wiem że brakuje mi umiejętności wrodzonych, a dokładniej atutów, bo umiejętności mam całkiem nieprzeciętne. Na szacunek trzeba pracować, a lubię być szanowany, oczywiście mogę nigdy nie być przez większość waszej rasy, co nie znaczy że nie chcę spróbować. - zwrócił wzrok z powrotem do kanibala po czym pokręcił głową przecząco.
-Wiem co daje wampirze ugryzienie, zachowałbym swoją magię plus obudziłaby się we mnie jakaś umiejętność co? Całkiem przydatne, na dodatek musiałbym cholernie dobrze wyglądać z kłami hah. Wybacz, wolałbym na chwilę obecną pozostać w swojej skórze, zresztą tak mogę się bardziej przydać, nie potrzebuje zastrzyku jak na prochach żeby udowodnić że stać mnie na co nieco.
Co ten kretyn wyczynia? Zachowuje się tak arogancko i pewnie w takiej sytuacji? No cóż, albo tym zaimponuje, albo znajdzie swój pysk w ziemi, to zależało od humorku naszych wampirów którzy razem są silniejsi niż sam jeden biedny Kruczek. Robił tak jak mówił, nie lubi być upokorzony, to dla niego cios mocniejszy niż fizyczny ból.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 7:04 pm

Nie podkreślaj, nie podkreślaj. Testament lubił podkreślać jaki to jest wielki i okrutny, wiedzieli o tym wszyscy, którzy choć trochę go znali - i na nieszczęście należała do nich również Veina. Ale, nie było tak źle - wampir dał jej spokój i skupił się na Ravenie, dla niej to dobrze.
W sumie, człowiek był dość odważny skoro tak stawiał się wampirowi. Pozostaje pytanie kiedy kończy się odwaga, a zaczyna głupota? Obrona swojego honoru to również ważna rzecz, jednak czasami można ustąpić by ocalić życie, które chyba było nieco cenniejsze. Czarnowłosa nie wiedziała czy Kruk miał pana lub panią, jednak służenie Tessowi to nie było dobre rozwiązanie - podejrzewała, że nie traktował ich najlepiej. Sama mając służących, tych jej obojętnych nie traktowała dobrze, czasami nawet się na nich wyżywała, jednak to wampir był kanibalem, a nie ona. Dobrze, że Raven się nie ugiął, jednak widząc jego marną sytuację, co raz mniej wierzyła w to, że zostanie zostawiony w spokoju.
- Godność łatwo stracić, szczególnie ludziom. Zawsze za wszelką cenę chcesz ją utrzymać i próbujesz do upadłego, życzę powodzenia. - powiedziała nieco lekceważąco, chociaż sama wiedziała, że godność to jedyne co czasami nam pozostaje i próbujemy ją chronić za wszelką cenę.
Czarnowłosa otworzyła torbę i wyjęła z niej paczkę papierosów od razu wkładając jednego peta do ust i zapalając go - totalnie olała rozmowę człowieka i wampira. Zapewne po raz kolejny zaproponowała by Ravenowi poczęstowanie się, jednak nie chciała mu przerywać tej jakże interesującej konwersacji. Przynajmniej ona miała spokój...
- Możesz pomarzyć. - odpowiedziała odnośnie tego, że miałaby mu się oddać zamiast Ravena, na moment wyjmując fajka z ust.
O, zapowiada się długi wieczór, na pewno bardzo interesujący dla wampirzycy, ona to zawsze ma szczęście do gospodarowania czasem. Veina ukucnęła sobie, opierając się o drzewo. Teraz mogła jedynie obserwować ten teatrzyk pomiędzy dwoma panami. Cóż, ciekawe czy Raven ulegnie Tessowi. Chociaż sądząc po jego ostatniej wypowiedzi, nie zanosi się na szybką ugodę. No, niech chłopak próbuje. Jest odważny jak na człowieka, więc może mu się udać.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 8:06 pm

Ależ trzeba niemal cały czas podkreślać, jaki to Kanibal jest zły! To takie mini budowanie samo oceny, ot co. A wampirek ostatnio ma coś z nią kiepsko.
W końcu Ravena ktoś dopadnie i skończy się jego funkcjonowanie jako zdrajca. I jeśli zadrze nagle z wampirami, jego życie się okrutnie skończy. Bo jak wiadomo, wampiry w zemście bywają naprawdę pomysłowe i okrutne. Bądź co bądź, na razie Ruskiej mordce nic chyba nie grozi ze strony nocnych istot... do czasu bo przecież jeszcze nie doszło do końca spotkania.
Uniósł brew na to co mówił o łowcach. W sumie to wiedział, że łowcy ostatnio sobie nic nie robią z groźnych wampirów i innych niebezpieczeństw. Wolałą chować się po kątach i czekać aż wszystko się uspokoi, znudzi i zajmie czymś innym, co nikomu nie zagraża. Z tym kanibal się zgodził.
- To zwykli tchórze.
Skinął głową, zerkając sobie na wampirzycę. Nie nudziło jej się tutaj tak sterczeć? Może otworzyła by swój mały dzióbek aby zapyskować. Awrr, no przecież zaczęła się odzywać odnośnie niewolnictwa. Kanibal nie wtrącał się na razie, dopóki czarnowłosa nie skończyła swojej przemowy. Wampirzysko chrzaknęło i po prostu skierował się na mordę ludka.
- Umiesz się podlizać, były łowco! Ale nie z nami takie numery.
Zarechotał wrednie, przeczesując dłonią smoliste kudły. Co jak co, z nich był najbardziej dumny.
Odmówił? Odmówił Kanibalowi? Stwór wyprostował się nagle, a wyraz jego twarzy się nagle zmienił. Zimny wzrok wiercił trzewia chłopaka... On naprawdę igra z ogniem, a jak się bestia wkurzy nie na przebacz. Na szczęście na nowo na jego białym licu zagościł uśmiech - lekki i pełen zagadek. Szponiasta łapą wylądowała tuż obok głowy Ravena, wbijając się pazurami w pień i pociągnął ręką w dół, kalecząc drzewo. Pozostawił po sobie śliczny ślad, normalnie jakby niedźwiedź podrapał drzewo.
- Naprawdę mi odmawiasz? Lepiej się zgódź teraz, a wampirem i tak się nie staniesz.
Delikatny brak cierpliwości dało się wyczuć w głosie potwora. Nie odpuść mu tak łatwo, chyba że nasz uroczy Raven naprawdę chce aby stwor na siłę zatopił w nim kły, a wtedy już tak sympatycznie nie będzie.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 9:09 pm

Oczywiście że umiał się podlizać, hah, retoryka była jednym z tych doświadczeń które nabył podczas swojej kariery, zresztą nie cierpiał otwartej walki, bardziej odpowiada mu wbicie trucizny komuś przy rozmowie niż jeśli miałby się stawiać wręcz, taki już był i nic na to nie poradzimy. Nah, spokojna Twoja czarna głowa, nie bój się o Ravena, nikt go tak łatwo nie dopadnie a już zwłaszcza nie Tess! Spróbuje tutaj później moich mind tricków jak jedi, nie wiem czy mi to wyjdzie, ale się zobaczy jak to wpłynie na kanibala. Wielkolud może nie zwracał na to uwagi, ale Kruk trzymał przecież ręce za sobą, mimo że był oparty o drzewo, a właśnie w tym momencie pozginał palce formując znak swojej Magii, więc jeśli tylko zacznie się zbliżać niebezpieczeństwo to wtedy prawdopodobnie użyje tego na Testamencie, aby go sparaliżować, a potem prawdopodobnie zrobi mu ze trzy rany kłute, aby rozprowadzić we krwi truciznę wyczerpania, taki miał plan w razie ataku, a piszę to tylko dlatego że jesteś game masterem, więc wiesz jak wygląda sytuacja heh. Zwłaszcza że obecnie Kruk czuł już ten przeszywający wzrok kanibala na sobie, niech mi bestyjka uwierzy, zrobię wszystko żeby nie dopuścić do utraty krwi, ale na razie spróbujmy dalej po mojemu.
-Są bezużyteczni, dlatego jak mówiłem. Nie dbam o to, bo prędzej czy później wampiry przejmą to miasto, a ja po prostu chce stać po zwycięskiej stronie, jako żołnierz a nie niewolnik, proste. Może nawet zapiszę się w pieprzonej historii co? - wydobył z siebie śmiech przez zamknięte usta, co znaczy że był szyderczy, spróbuj sobie w domu to zobaczysz jaki to jest. Wiadomo, palce z tyłu były cały czas napięte na wypadek niebezpieczeństwa, był sprytny to fakt, nie lubił pozostawać w sytuacji bez wyjścia, jedynym problemem mogłaby być reakcja Kobiety, ale z tego co udało mu się zaobserwować wcale by się tym nie przejęła, nie darzyli się jakąś szczególną sympatią.
-Ktoś mógłby mieć coś przeciw, że pijesz krew jego sługi, tak tylko mówię. Poza tym Kanibalu, nie jestem bezużytecznym pajacem jak reszta oświaty, do której tutaj nie przynależę. Jestem pewny siebie ponieważ mam ku temu powody, znajdowałem się w gorszych sytuacjach, ale gdyby fart miał imię, to nosiłby moje. Spróbujmy może, raz jeszcze bez tego całego picia krwi? - uśmiechnął się do niego, mimo że ten stał tak blisko i straszył go tymi pazurami, nie wiedział już czy to odwaga, pewność siebie czy głupota jak myślała Veina. Przekonajmy się co?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 9:22 pm

Otwarta walka nie była rozsądnym rozwiązaniem. Nie chodziło jedynie o umiejętności, ale w przypadku Kanibala o same jego rozmiary. Vei wyglądała przy nim dość mizernie, ale Raven był nieco od niej większy - chociaż i tak by nie polecała próbować.
Widziała, że sytuacja robiła się co raz bardziej napięta, jednak to zdenerwowanie jej nie dotknęło, gdyż wampirzyca bardzo spacyfikowana powstała i wciąż opierając się o drzewo była bardziej zajęta swoim papierosem niż ewentualnym łagodzeniem zaistniałej sytuacji. Bo po co mała się wtrącać? Niech panowie sami rozwiążą swoje problemy służenia, gryzienia, Oświaty i innych aspektów związanych z tą konwersacją. Czarnowłosa wolała nie ryzykować i nie stawać między dwoma zdenerwowanymi mężczyznami. W sumie to mogłaby się stąd szybko ulotnić, dzięki swojej mocy, żaden z nich nie mógłby nawet jej złapać, a ona jedynie gustownie odleciałaby sobie w siną dal.
Fakt, że obydwoje skakali sobie do gardeł nie był nowością w takim środowisku, jednak ciekawym aspektem było jedynie to, że jeszcze rozmawiają. Co prawda Kanibal już chwalił się wielkimi kłami i pazurami, za pomocą których może wyrządzić duże kuku - ale pomimo tego jeszcze nie doszło do rękoczynów.
Gdy Raven i Testament rozprawiali o życiu, wampirzyca patrzyła sobie na swojego papierosa, którego końcówka wciąż się tliła i na dym o kształcie kół, który powoli wypuszczała z pomiędzy soczystych warg. To też wbrew pozorom mogło być bardzo interesujące, nie wierzycie? Veina bardzo dobrze się bawiła, a w tle miała jeszcze teatrzyk dwóch aktorów, a w tych czasach jest to niespotykane - te niesamowite dialogi, barwna sceneria i nagłe zwroty akcji. Jako wielbicielka sztuki, doceniała wysiłek aktorów i ich wiarygodne odwzorowywanie postaci. A tak na serio, to ciekawe jak skończy się dzisiejsza eskapada do lasu. A właściwie lepszym pytaniem jest to, dla kogo ona skończy się dobrze.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 9:57 pm

Nie wiedział co potrafi Raven i co już knuje na obronę, wszak kanibal nigdy nie miał z nim styczności, lecz nie byłoby fajnie gdyby tak łowca oddałby mu dobrowolnie krew? Pierwszy lody mieliby złamane, a tak? Krew przymusowo się poleje, powstaną nowe wrogości, a wątpię żeby Kruk poradził sobie z Samuru tak dla przykładu albo z Ringo. A taki kanibal... jak znajdzie się na olbrzyma sposób, można go pokonać. Oczywiście niczego nie zamierzam zdradzać. I czemu Veina nic nie robi, a tylko siedzi sobie na boku i ogląda, jak stwor w sposób pokojowy próbuje dostać się do krwi. Bo tak szczerze, bestię aż w środku trzęsło. Zdradzał to jedynie wygłodzony wzrok.
- Wampiry już dawno przejęły to miasto, a ludzie, że w nim mieszkają powinni dobrowolnie stać się pokarmem panów.
Nie było już tak miło. Zagryzł dolną wargę, patrząc teraz spode łba na łowcę. Co za parszywy gnojek. Bestia aż prychnęła, ściągają brwi w gniewie.
- I wątpię aby jakikolwiek człowiek zapisał się na kartach historii wampirzej społeczności.
Już usunął marzenia łowcy? Wampiry pożrą Ravena jeśli im ten nie będzie już potrzebny, bowiem ludzie zwykle tak kończyli w obecności wampirów. Nie utrzymywali się za długo.
Kolejna odmowa. Kanibal tracił cierpliwość szybko, złość już dawno pojawiła się na jego twarzy.
- Nie obchodzi mnie twój pan czy pani, jeśli Cię to zainteresuje, też poniekąd jestem wampirzym zdrajcą.
Ba, nie bez powodu wołają na niego kanibal - zabija swój gatunek. Morduje, pożera i pastwi się. Kolejny występek na ważną osobistość może się źle dla niego skończyć, jeżeli Rada wtrąci w to swoje trzy grosze.
- I nie przekona mnie nic, naprawdę mi na Twoim istnieniu nie zależy.
No i widzisz, Rav. Gdybyś oddał grzecznie krew, Stwór mógłby go zacząć lubić. A tak? Cofnął się gwałtownie o kilka kroków, aby nie być w zasięgu ręki łowcy i zaatakował go ogniem. Czarne płomienie zajęły jego ubranie od stóp po ramiona. Co na nasza Veina? Ochroni ludzkiego kolegę czy będzie tak siedzieć pełna obojętności?
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 10:17 pm

Nie uważasz że po dobroci jest trochę nudno? Zresztą pff, jak mówiłem dumę miał większą niż wszystko inne, tak więc nie było mowy o dobrowolnym oddawaniu krwi, a to że jej trochę teraz straci to nie miało znaczenia, pasowało się rozruszać, zamierzał dobrze się przygotować na taką ewentualność. Od razu wywnioskował jego zamiary, bo jak się od niego usunął to palce ułożone w znak nic nie dały, teraz trzeba co najwyżej spierdalać, ale najpierw pasuje ugasić płomienie, czarny ogień, cholera jeszcze tego brakowało, trudniej to cholerstwo ugasić. Nie mógł za wiele zrobić na spodnie, nie będzie się rozbierał, znaczy przynajmniej nie do końca. Zrzucił szybko z siebie palącą się bluzę, ale cóż, od stóp do pasa palił się dalej prawda? No to miał trochę przejebane, odskoczył wiadomo, jako łowca miał tam trochę wprawy i zaczął się tarzać po ziemi aby ugasić ogień, to że było trudniej nie znaczy chyba że niemożliwe prawda? Jeśli to mu się udało, to będąc w odległości odskoku od Kanibala, sięgnął za pas po swój mieczyk, tylko on wiedział że ostrze jest pokryte trucizną, nawet jakby Tess potrafił czytać myśli, to łowca był przygytowany na taką ewentualność to znaczy, miał nałożone blokady na umysł i elo, nie ma darmowych wiadomości.
-Nienawidzę zadufanych w sobie skurwieli, zapamiętaj to błaźnie. - rzucił, zanim ugasił ogień, ten zdążył poparzyć jego piękne ciałko, teraz to był bardzo zły, ale to nawet bardzo bardzo. Zacznijmy zabawę zatem. Raven wiedział jakiej rangi wampirem jest Kanibal i nie zamierzał przynajmniej teraz, na takiej przestrzeni stawać z nim w szranki bo to do niczego nie prowadziło, zamierzał wykonać jeden ruch który albo da mu przewagę i czas na ucieczkę, albo wyłoży go na łopatki, to się okaże. Podnosząc się z ziemi, złapał za łańcuszek zwisający na jego szyi, amulecik otoczył się niebieską barwą a atuty fizyczne łowcy zostały zwiększone do granic, taki mały suprise, swoją szybkością i siłą dorównywał teraz wampirom, to tylko bo wątpie by raczej wielkolud spodziewał się czegoś takiego po człowieku. Jeśli to się udało, to także uformował znak z palców, pokrzyżował je, jego następny dotyk będzie miał właściwości paraliżujące. Na spory okres czasu, dość spory aby dał mu szansę na ucieczkę, ale nie zapominajmy o mieczyku którego ostrze wciąż spływało trucizną powodującą cholerne zmęczenie, takie że nawet jeśli paraliż by nie zadziałał wątpię by Kanibalowi chciało się gonić byłego łowcę. To co? Teraz albo nigdy? Spróbował podbiec do wielkoluda, z nadludzką szybkością uwolnioną przez artefakt na krótki czas, i jednocześnie go dotknąć i wbić ostrze gdziekolwiek, byle trucizna dostała się do krwiobiegu, najprawdopodobniej celował w korpus, cielsko jego było ogromne, tak więc tam próbował go trafić, bo było najłatwiej, niech sobie Tesiulka nie myśli, że wszyscy ludzie położą się i będą czekać na ugryzienie, nie tym razem Misiaczku.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Cze 25, 2013 10:35 pm

Dobrze być upartym, ale w granicach rozsądku. Zawziętość jest ciekawą cechą, szczególnie u mężczyzn, co często podoba się kobietom. Jednak ten upór powinien być rozsądny, ponieważ czasami są takie chwile, że nie warto stawiać się silniejszemu jedynie by nie stracić przy tym życia, ewentualnie doznać poważnych ran.
Veina pomimo swojej zawziętości jeszcze nigdy nie musiała ryzykować życiem, także miała szczęście. A wszyscy, którzy ją znali wiedzieli, że jest ona jedną z najbardziej upartych osób na świecie, nie tylko przez to, że jest kobieta, ale głównie przez swój charakter. Była wredną i zawziętą czarnulką, z którą lepiej nie zadzierać. Jednak to nie o to się teraz rozchodzi, a raczej o niemiłą sytuację, która właśnie zaistniała gdy Vei dopalała swojego papieroska.
No jeśli oni na prawdę zaczną walczyć to wampirzyca zaraz się stąd ulotni, ponieważ nie ma zamiaru przypadkiem dostać jakimś niebezpiecznym narzędziem lub ognień w głowę, a także dlatego, że nie będzie tu później robić za czułą pielęgniarkę. Nie miała zamiaru opowiadać się za żadną stroną, w tym momencie pozostanie neutralna na wszelkie wydarzenie, które za chwile nastąpią. Chyba lepiej jeśli panowie załatwią to między sobą, nie mieszając w to panienki. Nie uśmiechało jej się zostać w tym niebezpiecznym miejscu, dlatego już rozważała gustowne ulotnienie się z lasu. A zapowiadał się taki przemiły wieczór, cóż - jak widać, wszystko może się zmienić w kilka minut.
Jednak powrót do miasta to był dobry pomysł, ponieważ tutaj zawsze jest najciekawiej. Niby w innych krajach i miastach też są wampiry, przez które wywoływane są różne niebezpieczne oraz śmieszne sytuacje, jednak w pewnym sensie Veina była już trochę przywiązana do tego japońskiego miasta i póki miała to tutaj robić, nie chciało jej się ruszać gdzie indziej. Była już prawie wszędzie i jakiegoś większego przywiązania do żadnego z tych miejsc - nie czuła.
Ale wracając do sytuacji, Kanibal trochę zaszalał z tym czarnym ogniem, to już nie był miły gest. Raven jako człowiek miał delikatnie mówiąc - przechlapane, ale jednak jakoś udało mu się ugasić te płomienie i nawet zebrać na odwagę by nie popuścić Testamentowi. Czarnowłosa nie spodziewała się, że moment kulminacyjny tego przedstawienie dopiero nadszedł. Broń Kruka była imponująca, Vei przecież również nie podejrzewała, że jest zatruta - przez co walka może być ciekawsza. Tess nie musi się już zastanawiać nad tym czy czarnowłosa pomoże człowiekowi, ponieważ odpowiedź brzmi - nie. Nie ma zamiaru się narażać skoro ta sytuacja w żadnym stopniu jej nie dotyczy.
Veina przesunęła się nieco dalej, ponieważ stanie tuż przy rozjuszonych panach nie zwiastowało niczym dobrym. Odeszła kilka kroków dalej by w razie czego sama mogła się bronić lub po prostu użyć swojej mocy i ulotnić się stąd w jak najszybszy sposób. Teraz pozostało jej jedynie obserwowanie sytuacji i ewentualne domysły co stanie się później. Chyba wreszcie raz była usatysfakcjonowana, że nie brała w niczym czynnie udziału.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Cze 26, 2013 10:22 am

Już na początku wiadomo z czym tak naprawdę przybył kanibal. Wędrował po lesie, poszukując ofiar, a że natrafił na takie towarzystwo, to już należy wynić los. W dodatku padło na Ravena, a nie na Veine. Wiadomo, człowiek... w dodatku nie ugryziony. Taki bez skazy chodzący worek z krwią i to właśnie bestyjke poruszyło, że aż został zmuszony do zaatakowania było łowcy. Zakładam, że gdyby Stwór był najedzony, Raven mógłby być bezpieczny. A tak? Pech.
Kiedy łowca zajął się ogniem, wampir stał kilka kroków dalej, kontrolując swoją moc. Przecież nie chciał od razu zabijać chłopaka, wszak może się jeszcze przydać. I jak ten zaczął tańce z ogień, te zaczęły się zmniejszać, by wreszcie całkiem zniknąć. Oczywiście wszytko się to działo, kiedy człowiek tarzał się po ziemi, chcąc za wszelką cenę pozbyć się płomieni. Zapewne został mocno poparzeny, bo zanim ogień całkiem znikł, to trochę to potrwało i zrobiło swoje.
Ach, ludek! Kanibal widząc co wyczynia łowca, nie mógł stać jak słupek i gapić się jak ten zamierza zaatakować go swoim mieczykiem i mając tak nadnaturalną szybkość! Bestia z głośnym warknięciem wyminęła atak upatrzonej ofiary, a skoro ten tak pędził, to musiał ostro wyhanować. No ale żeby nie przedłużać, Stwór zaś podpalił chłopaka ale tym razem jego całe ciało. Nogi, korpus, głowa. Ogień dosłownie go pożerał... Wampir wściekł się, więc i moc nabrała większej siły, lecz energia potwora się kończyła, co zresztą można było dostrzec - głośno sapał. No ale to Kanibal, walczy do momentu własnego upadku. A jak zareaguje nasz łowca? Zapewne zaś zacznie tańczyć, no ale z poparzonym ciałem to nie bardzo... I ach, nasza Veina siedzi sobie z boku i się nie wtrąca, a myśl nie bycia pielęgniarką dla któregoś z nich jest mylna, bo przecież obowiązkiem kobiety jest pomagać mężczyźnie.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Cze 26, 2013 2:56 pm

Szlag by go trafił, nie może w końcu dać się trafić tylko musi dalej wyczyniać swoje jazdy, no cóż takie było życie, a walki o nie nie były łatwe. Użył wszystkiego czego miał, nie zdało to testu, na dodatek teraz cały się palił no świetnie, po prostu świetnie, jak to ugasić? Nie miał pojęcia, ale też nie zamierzał się poddać. Raven jak to on, zupełnie jak kanibal, walczył do upadłego, jeśli uda mu się przeżyć, czeka go długa kuracja, prawdopodobnie będzie chciał ją przyśpieszyć i popędzi z podkulonym ogonem do swojej pani, aby napoiła go wampirzą krwią, to podobno pomaga w regeneracji. Ah nie martw się, zostaje nieskalany jak cnotka niewydymka,nie da się za nic pogryźć chociaż jak padnie, to nie będzie miał wyboru, takie to już było. Nie zamierzał jednak odpuszczać Kanibalowi. Kiedy jego atak przyniósł mniejsze korzyści niż sobie zaplanował lekko się zdezorientował a jego chęć dalszej walki minęła, na chwilę. Kiedy jednak się palił, nie miał wyboru, musi albo zacząć te swoje tańce z tarzaniem się po ziemi, albo? albo zostać spalony żywcem. Wybrać ból niż śmierć, poparzone ciało tarzające się po brudnej ziemi, tak to nie było mądre, ale było jedynym wyjściem eks łowcy. Zawarczał z bólu kiedy ogień trawił jego ciało, jednak pomimo tego dostał się trochę głębiej w las podczas tego ataku i tam zaczął tańczyć drąc się przy tym jak cholera, wiadomo bolało! Jego siła spadała za każdym przeturlaniem się aby ugasić ogień. Powiedzmy że udało mu się ale jego ubranie, włosy , ciało były spalone, nie do końca ale zawsze coś. Oparł się na mieczu który trzymał w dłoniach i przyklęknął na kolano gdzieś trochę dalej od Tessa, jeśli ten nie pobiegł za nim. Wyglądał jakby przeżył pożar, będąc w jego centrum. Czarny ogień, cholera jakby zwykły nie był dość groźny. Mógł teraz skończyć.. poddać się i poczekać na wychłeptanie krwi przez kanibala, domyślam się ze mocno by to bolało, zwłaszcza że go wkurwił przedtem. Jednak postanowił dać sobie szansę, podniósł się sycząc z każdym ruchem, bolało jak cholera jeśli wyjdzie z tego cało, miał nadzieję że nie zasłabnie póki nie dostanie się do Nadiry. Najwyżej, sparaliżuje sam siebie jeśli ból będzie zbyt mocny, nie będzie już wiedział co się stanie, ale warto spróbować raz jeszcze. Z gniewem w oczach i poszarpanym ubraniem ruszył na bestię raz jeszcze. Uda mu się ? Znów próbował tego samego, wiedział że broń palna nie zda tutaj testu. Jego artefakt wciąż jeszcze działał, dopóki go miał mógł próbować, jeśli jego moc zgaśnie, a zgaśnie po tym ataku to jest w dupie. Czy tym razem uda mu się drasnąć lub sparaliżować oprawcę? Tego dowiemy się później.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Cze 26, 2013 3:11 pm

Cóż, niemiły obrót spraw. Na szczęście Veiny to nie dotyczyło! Ona mogła być spokojna o swoje kły, bo w żadnym stopniu nie przyczyniła się do powstania tego sporu między panami. To były takie mały pogaduchy wampirzo – ludzkie, a jakoś, że chodziło o mężczyzn, musieli oni wykazać się swoją siłą i jakże niebanalnym pomyślunkiem w trakcie walki.
Czarnowłosa nie myślała, że tak to się skończy, jednak przynajmniej teraz miała trochę czasu dla siebie. Najwyżej jeśli będzie to trwało za długo, pójdzie sobie i zostawi ich na pastwę losu, ponieważ jak już wspominałam wcześniej, czarnowłosa nie będzie miała zamiaru robić za seksowną pielęgniarkę, gdyż nigdzie nie było takiego przepisu, a ona ze swoim charakterem jakoś nie pałała do pomocy. W sumie to dla niej było bez różnicy, który z tego wyjdzie z mniejszymi obrażeniami.
Stojąc kilka drzew dalej, obserwowała rozwinięcie sytuacji i aż pokiwała głową gdy zobaczyła jak Testament po raz kolejny używa swojej mocy i atakuje biednego Ravena, który nic na to nie poradzi. Walka z ogniem jest trudna, a pomyśleć, że te czarne płomienie są jeszcze gorsze, bo nieznane innym, tylko Kanibalowi.
Wampirzyca kończyła swojego papierosa i zastanawiała się kiedy Raven padnie ze zmęczenia lub odniesionych obrażeń, no bo przecież póki co to on był na gorszej pozycji. Pomyśleć, że zwykły człowiek miał tyle odwagi by zadzierać z wielkoludem. Cóż, dopiero niedługo dowiemy się jak to wszystko się skończy, gdyż chyba póki co zrobili sobie przerwę.
Dobrze, że żaden z nich nie wciągnął Veiny do tego głupiego sporu. Mogłaby być zakładniczką, któregoś z nich! Nie no, chyba za dużo się filmów sensacyjnych naoglądała. Ale i tak miała dobre miejsce na widowni.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
 
Środek lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: