IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Środek lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1845


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Cze 26, 2013 3:29 pm

Co za uparty typek! Mógłby się chłopak poddać, a wtedy olbrzym dobrałby się do jego szyi, ujebał trochę krwi i zostawił w świętym spokoju, a tak? Wyjdzie z tego ze sporymi poparzenia, no ale nie mu walczyć nie kazał, koleś po prostu lubi chyba dostawać po dupie od silniejszych od siebie.
Ogień ponownie zaatakował, wampir patrzył się morderczym wzrokiem na postać cierpiącego łowcy. Walka o pokarm, serio, aż mu się odechciewało... przecież ostatnio wszystko dostawał pod nosek, a tu? Musi zmusić się do korzystania z mocy. Powaga, bestia nie wstanie po tym przez najbliższe kilka dni! Tak się okropnie zmęczył, no ale z drugiej strony odzyskał trochę pewności siebie, a z nią ostatnio miał naprawdę ciężko. Wracaj do walki...
Chłopak zaś koziołkował w ogniu tracąc siły, Stwór zaś skorzystał z tej samej sztuczki i z każdym ruchem chłopaka, oszczędzał energię, zmniejszając płomienie, które i tak wyrządziły wiele bólu oraz ran ofierze. No i sam potwór poczuł się zmęczony. Obserwał dokładnie łowcę, jak zbierał się z ledwością i raz jeszcze spróbował zaatakować. Rany, czy aż tak jest uparty? Odsunął się od kolejnego ciosu i podłożył chłopakowi nogę. Jak upadnie na ziemię taki obolały, wątpił kanibal że znowu wstanie.
Oczywiście sam już z mocy nie korzystał. Na Veine jeszcze nie zwracał uwagi, był zbyt zajęty swoją ofiarą, która przecież zaś mogła się pozbierać. I oby nie, bo kanibalek uraczy go z pięści w twarz.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Cze 26, 2013 5:18 pm

Oczywiście, że był uparty, jeszcze żaden krwiopijca nie dobrał się do jego szyi, a na dodatek był Rosjaninem, oni z reguły są pojebani i wyhartowani przez klimat Matuszki Rosji. Święty spokój po tym jak paskudny wielki wampir wyssałby mu trochę krwi? Oh nie nie, nie ma nawet takiej opcji, jak mówiłem będzie walczył do skutku albo do całkowitej porażki. Tylko, że tym razem zagra jak na takiego szczura jak on przystało, koniec walki. Kiedy nie dawała ona pożądanego efektu trzeba było się uciec do podstępu. Oczywiście, jego atak nie przyniósł korzyści, przewrócił się o nogę kanabila unosząc jedną z rąk w górę dając znak że jest umierający, nie podejmuje dalszej walki. Przewrócił się na plecy, podczołgał do pierwszego drzewa o które oparł się plecami, chociaż poparzenia bolały jak cholera. Prawą dłoń trzymał za sobą, ale tak z bunkra, tak żeby się nie zorientował. Palce jego były wygięte w znak paraliżu, a koło niego leżał jego desert eagle którego "wyrzucił" w ramach poddania się, to samo miecz spływający trucizną. To będzie jego ostatnia szansa aby przeżyć spotkanie z kanibalem, a i nie tylko co wyjść z niego zwycięsko, bo walkę już przegrał, ale żeby wyjść z godnością że wydymał go na czymś takim prostym. Bestia na pewno będzie chciała się rzucić zwyczajnie na pokarm, nie pomyśli że Raven mógł mieć jeszcze siły zwłaszcza żę się poddał, pokazując że nie da rady walczyć dalej. Jeśli kanibal znajdzie się dostatecznie blisko w zasięgu jego dotyku zostanie sparaliżowany na długi czas, na tak długi że Kruk da rady uciec, zapraszam mistrzu, wygrałeś walkę ale to nie koniec.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 429


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Cze 26, 2013 5:28 pm

Uhuhu! Myślała, że będzie to trwało dłużej.. ale dobrze, że już prawie po wszystkim. Nie doceniała człowieczka, który całkiem dobrze sobie poradził i niestety o jego przegranej zadecydowało jedynie ludzkie ciało, dużo mniej odporne niż to wampirze.
Veina siedziała sobie pod drzewem i z uznaniem pokiwała głową w stronę Ravena, przynajmniej się starał. A może nie pokazał jeszcze wszystkiego?
Czarnowłosa popatrzyła na wampira, który też wydawał się zmęczony, jednak na pewno nie wyglądał tak jak Kruk, który w tym momencie wydawał się być wrakiem człowieka. Krwiopijcy to jednak mają lepiej. Vei z reguł wiedziała, że są oni silniejszą rasą, jednak nie warto o tym tak głośno mówić szczególnie w otoczeniu Łowców i ludzi - może im się ten pogląd nie spodobać, a wampirzyca jest dość przywiązana do swojej czarnej główki.
Powzdychała sobie, pooglądała - brakowało nieco popcornu i zakładu kto wygra, jak na prawdziwej walce bokserskiej lub w klatce. W sumie to takie widowiska nie były złe, trochę rozrywki przyda się każdemu. Ale ona i tak kiedyś się skończy.
Kobieta kończąc swojego papierosa, wydmuchała ostatnią porcję szarego dymu z ust, a peta rzuciła na ziemię przydeptując obcasem.
Teraz patrzyła jak Raven się poddaje. Jednak coś ją zdziwiło - ta schowana ręka. Wiedziała, że Kruk miał jakąś moc związaną z odpowiednim ułożeniem palców, ponieważ przez pierwsze minuty ich znajomości również była w jej zasięgu. Ale oczywiście nie wiedziała, że chodzi tutaj o paraliż czy coś w tym stylu. Nie znała się na tych łowieckich sztuczkach.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1845


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Cze 26, 2013 6:29 pm

O ja pierdziele, Tesu wygrał walkę! Stwór aż się tak podjarał, że zapomniał o swoim zmęczeniu! Będzie miał co Hach odpowiadać! No ale do rzeczy, chłopak się poddał, dając zresztą znak. Kanibal przechylił łeb na bok, patrząc na biedaka, który to z ledwością czoła się pod drzewo. Powaga, Stwór już nie z jednego pieca chleb jadł i wie, jak potrafią być przebiegli łowcy. Zwłaszcza ci ranni, o tak. Popatrzył na Veine, bo może ona ma coś do powiedzenia? Nic z tych rzeczy, nie wtrącała się... Zatem powrócił ponownie do chłopaka.
- A mogłeś się zgodzić.
Rzekł wrogo, schylając się po grubą gałąź drzewa, wiadomo, pełno tu tego. Podszedł szybko do łowcy i bez żadnych ostrzeżeń zaczął tłuc swoją ofiarę, chcąc doprowadzić do nieprzytomności. Nie wiadomo co ten mały paszczur knuł, a potworowi już biegać za ofiarą się nie chciało, głód dawał mu w kość, a cierpliwość już dawno nie istniała.
Co się wydarzy, dowiemy się w postach poniżej. I smutne, że taka Vei nie chciała pomoc eks łowcy, taka z niej niedobra kobieta, ot co.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Cze 27, 2013 1:44 am

Dobrze, stracił cierpliwość o to chodziło cały czas Krukowi, mimo tego że musiał poświęcić swoje ciało i będzie musiał je długo rehabilitować, ale pozostanie dziewicą jeśli chodzi o picie jego krwi, to nie należało się Testamentowi, na pewno nie. Zresztą wszyscy wiemy jaki nasz Kanibal potrafił być niecierpliwy, to dało łowcy prawo do zakończenia tego całego teatru i ucieczki z miejsca zdarzenia. Fakt, nie bił go rękami, chociaż tyle pomyślał, ale wiadomo - gałąź nie jest na tyle długa aby łowca nie zrobił jakiegoś myku i dotknął chociażby nogi Testamenta będąc w tej pozycji, tylko na tyle mógł się pokusić. Tak też spróbował zrobić, kiedy przyjął pierwsze uderzenie, zawył z bólu co mogło tylko nakręcić wampira, sztuczka, ale za to jaka skuteczna. Nie będę przeceniał możliwości Kruka bo to rzeczywiście cholernie. bolało, zwłaszcza w poparzone ciało. Przy drugim ataku uchylił się od kolejnego ciosu łapiąc bestię dłonią którą miał schowaną za sobą, kończąc zaklęcie paraliżu w którym był dość dobry, taki paraliż wytrenowanej do mistrzostwa magii trwał dość długo, na tyle długo aby uciec, ale nie nie. Tesiulka też nie wyjdzie bez obrażeń, skoro już siedzimy w domu i liżemy rany kotku, to razem. Mniemam że udało się to gdyż Bestia nie miała wyjścia. Ravenowi spływały łzy z bólu po policzkach, ale na twarzy zagościł marny, ledwo wykrztuszony uśmiech kiedy bestia była sparaliżowana, nie mógł się ruszyć, co najwyżej mógł popatrzeć co teraz zrobi z zemsty Kruk.
-Mogłem, a Ty mogłeś być pewną zadufaną w sobie świnią skurwysynu. - wymamrotał ledwo co, ale gniewnie dodając do tego ból którego doświadczał cały czas, więc było to nawet na tyle głośne że Veina go usłyszała. Podniósł z ziemi leżący desert eagle i schował go za pasek, nie będzie dziurawił Tessa, bo to i tak nic nie da, wampir jak wampir, zregeneruje się. Jednak podniósł kolejną rzecz leżąca obok niego, zatrute ostrze średniej długości. Spojrzał z zawiścią na wampira o gadzich oczach po czym kaszlnął, a z jego ust wyleciała krew, która można powiedzieć spadła wampirowi na korpus, oj źle z nim było, bardzo źle. Trucizna zmęczenia na Testa? Miał leżeć parę dni w domu? Teraz to chyba będzie leżał miesiąc zwłaszcza że Kruk zamierzał się zemścić za to wszystko. Ostrze które trzymał w rękach, przebiło korpus Bestii na wylot, rozprowadzając truciznę po jego krwiobiegu, wyjął je spływające w krwi Kanibala, a następnie sięgnął do kieszeni bo kolejną buteleczką z trucizną, którą nasmarował ostrze. Miał dużo czasu, zdąży uciec zwłaszcza, że ten po skończonym paraliżu będzie mógł co najwyżej zadzwonić po taksówkę bo nie ruszy się z miejsca. Wracając do akcji, tak więc nasmarował znów ostrze trucizną, i zrobił mu piękne przecięcia na rękach, udach i szyi. Niezbyt głębokie, a takie aby rozprowadzić truciznę. Tak o to Kanibal miał dziurę w brzuchu i nacięcia skóry wszędzie, na koniec jeszcze może jeszcze dodam że wbił mu miecz przez nogę, tak samo na wylot. Odwrócił się od Bestii, spoglądając na Veinę która była gdzieś z daleka, zaczął człapać ledwo w stronę wyjścia z lasu. Teraz jesteśmy kwita.

(W nst poście opuszczę temat ;*)

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 429


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Cze 27, 2013 2:58 pm

No cóż. Człowiek sobie poradził, i to całkiem nieźle. Nie podejrzewała, że tak sprytnie się zachowa. Nie wszystkim udawało się powalić takiego wielkiego Kanibala, szczególnie jeśli ktoś był dużo słabszy pod kątek postury, a także rasy.
Przynajmniej teraz wiedziała co oznaczały te skrzyżowane palce Łowcy, przydatna ta moc paraliżująca. Szkoda, że ona czegoś takiego nie miała. Co prawda sama posiadała trzy inne moce - również fascynujące, bardzo dla niej ważne jak dla każdego wampira. Przecież większość krwiopijców kochała swoje moce, swoją zwiększoną sprawność i wyczulone zmysły - właśnie dla tego wampiry był lepsze i powinny zostać dominującą rasą na świecie. To między innymi dzięki swoim mocom wampiry był tak niebezpieczne - zwłaszcza dla ludzi -, ponieważ każdy posiadał inne wyjątkowe umiejętności. Vei nie lubiła zdradzać przed innymi jakich mocy używa i co jeszcze potrafi, a czego zwykły śmiertelnik nie mógłby dokonać.
Tutaj Raven bardzo ją zaskoczył swoją trzeźwością umysłu po tym jak Testament całkiem nieźle go uszkodził do tego chcą jeszcze by stracił przytomność przez uderzenia tą wielką gałęzią. Czyżby wampir nie lubił brudzić sobie rączek?
Jednak w pewnym momencie po użyciu przez byłego Łowcę jego mocy, to role się odwróciły i tym razem to Tess leżał powalony i do tego sparaliżowany - na pewno nic przyjemnego. Wampirzyca nie zazdrościła mu położenia, jednak nie miała zamiaru powstrzymywać Kruka przed nacinaniem części ciała wampira. Cóż, właściwie to ona sama miała ochotę go zabić po tym jak próbował wyrwać jej serce i to bez konkretnego powodu - który jeśli istniał, nie został poznany przez kobietę. Dlaczego miałaby teraz powstrzymywać człowieka? On się po prostu bronił przed wielkim głodem Kanibala.
Veina widząc, że były Łowca już wstaje i ma zamiaru się oddalić, podeszła do wampira, który był sparaliżowany i popatrzyła na niego z udawaną smutną minką, mając skrzyżowane ręce na piersiach. Wampirzyca na chwilę spojrzała w bok by zerknąć na Ravena.
- Biedny Testament, na pewno boli co? - powiedziała kucając obok niego. Jakoś się nie wzruszyła i nie poczuła powołania by stać się teraz jego pielęgniarką. Pomoc innym przychodziła jej z trudem, więc niech się Tess nie dziwi, że wolała stać spokojnie z boku i jedynie obserwować walką panów, a także tego, że teraz nie ma zamiaru mu pomagać.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1845


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Cze 27, 2013 3:55 pm

No i masz babo placek. Kanibal z dziką satysfakcją i zawziętością miał utłuc chłopaka, lecz niestety nie przewidział jednego... łowca resztką sił skorzystał z magicznego ataku, paraliżującąc cielsko potwora. Normalnie padł jak kłoda, no i w dodatku Podły Raven ośmielił się przedziurawć potwora swoim mieczykiem. Serio, zamiast dać się pogryźć, to zrewanżował się kalecząc wampirka.
Wcale mu się to nie podobało, oj nie... I potwór prędzej czy później dopadnie tego cwaniaka i już się bawić z nim nie będzie!
Mało tego, przez skaleczenia ostrzem łowcy, poczuł ogromne zmęczonie. Nie chciało mu się nawet myśleć, ani ruszyć nogą a nie mówiąc o braku chęci podpalenia Veiny i Ravena. Oczy się same zamykały... Szkoda, że ból przez rany nie mała. Krew się sączyła, no i nie było dobrze. Zwłaszcza gdy zostaje z nim wampirzyca. Jedynie mógł spojrzeć na nią, choć wcale mu się nie chciało na nią patrzeć. Najchętniej zamknął by oczy i zapadł w długą drzemkę... lecz czy to bezpieczne przy niej? Najwidoczniej nie. Veina może być zdolna do wszystkiego, poza tym co z tym chłopakiem, który nie dawno palił się niczym żywa pochodnia? Co za smutny pech spotyka bestyjke, serio. Nie mógł też wezwać pomocy, kompletnie nic mu się nie chciało, nie miał siły. Po prostu się załamie po tym wszystkim.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Cze 27, 2013 6:45 pm

Dobra, przyszedł czas na Kruka aby opuścił ciepły kur**dołek i poszedł na swoje, czyli do domu opatrzyć, lizać rany bo przegranej walce z Testamentem, uratował życie i swoją krew ale zagrał nie czysto. W sumie czysta walka nie miała nic do znaczenia jeśli walczy się o swoje życie i Raven to dobrze wiedział. Z uśmiechem na ustach spoglądnął na leżąca bestię i podchodzącą do niej Veinę, a następnie udał się dalej w stronę wyjścia z lasu. Tak, to było koniec tego miłego spotkania trzech osób które przerodziło się w kino akcji, a jedyną widownią była wampirzyca która i tak nie miała widocznie nic lepszego do roboty, nie chciało jej się pomagać żadnemu z nich, i bardzo dobrze. Byłby w dupie gdyby stanęła po stronie Kanibala, wtedy już nic by nie zrobił i mógłby tam zdechnąć, tak więc dziękował w duchu za to jaka była. Może kiedyś jeszcze się spotkają? Kto wie, trzeba zobaczyć, na razie wyciągnął telefon i jedyne co to nabazgrał niewyraźnego sms'a. Do kogo? A to już sami zobaczycie.

[zt]

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 429


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Cze 27, 2013 9:32 pm

Veina usiadła sobie obok Testamenta i w sumie to zastanawiała się czy opłaca jej się cokolwiek mu teraz zrobić - warto się mścić gdy kanibal jest unieruchomiony? W sumie, wtedy wampir również skorzystał z odpowiedniego momentu i chwilowej dobroci czarnowłosej. Cóż, dała mu wtedy szansę, a on próbował ją zabić - na szczęście nie trafił.
Czarnowłosa ogarnęła wzrokiem całe ciało wampira, nie zazdrościła mu - te rany na pewno bardzo bolały. Czyżby była taką sadystką by teraz się nad nim poznęcać?
- Biedactwo.. - powiedziała i poklepała go po klatce piersiowe. Czy miał tam ranę? Może akurat w jedną trafiła, ale to na pewno niechcący!
Kobieta otworzyła swoją torbę i wyjęła z niej paczkę papierosów po czym jednego fajka włożyła sobie do ust by po chwili go podpalić zapalniczką. Z namaszczeniem zaciągnęła się dymem, po czym trzymając go w dwóch palcach odsunęła od ust i zapytała:
- Chcesz maszka? Podobno wtedy mniej boli. - chyba zawsze żołnierze gdy byli ranni to pili wódkę lub palili papierosa, bo to nieco łagodziło ból. Cóż, Veina była skłonna dać mu pociągnąć z papierosa, miała ich mnóstwo - nie będzie taką cholerną zołzą, troszeczkę się nad nim zlituje - nie wie czyjej się to opłacało, ale cóż - przecież posiadała dobre serce.
Czarnowłosa odwróciła się by sprawdzić czy Raven już odszedł. Nie dziwiła mu się, że woli odejść nim Testament w pełni odzyska sprawność. Człowiek będzie miał przerąbane. Na szczęście czarnowłosa była neutralna i nikt nie może się na niej mścić. Testament nie powinien jej winić za to, że nie stanęła po jego stronie.
- Pewnie żałujesz, że wtedy nie trafiłeś. - powiedziała i popukała się palcem koło lewej piersi gdzie miała teraz ledwo widoczną bliznę. Nie wybaczy mu tego zapewne nigdy, gdzieś głęboko będzie trzymać urazę, jednak była wampirem - kiedyś o tym zapomni, jak o wielu rzeczach w jej życiu.
Czarnowłosa zaciągnęła się dymem i wypuściła go nad twarzą Tessa, akurat w tamta stronę miała zwróconą głowę. Biedny Kanibal, leżał tak sobie zupełnie w niemocy, zdany na łaskę wampirzycy.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1845


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Cze 28, 2013 5:53 am

Raven sobie poszedł. Ten tchórz oszukał wampira... Aż trudno uwierzyć, że mógł zostać łowcą. Oni mają chociaż cząstkę honoru ale ten? W żadnym wypadku go nie miał. Ale to nie koniec, bestia dorwie ruskiego cwaniaka i pokaże, jak bardzo się rozgniewał. Lecz jak na razie musi przeżyć Veine. Że też na nią musiał akurat trafić.
Leżał w bezruchu, gapiąc się na ciemne niebo. Czekał w sumie nie wiadomo na co, choć przy okazji mógł się zastanowić nad pewnymi sprawami. W prawdzie kobieta mu już nie przeszkadzała, jedynie jej zapach drażnił jego zmysły, bo w końcu był głodny, no i oczywiście stracił sporo krwi. Rana w brzuchu daje o sobie mocno znać. Krótki jęk wyrwał się z wampirzych ust, kiedy wampirzyca poklepała po obolałej klatce piersiowej. Wykrztusił nawet krew z ust, jaka mu się nazbierała w paszczy. No ma pecha potwór, nie ma bladego pojęcia w jaki sposób zemści się na nim ta osoba, która wziąć żywiła urazę za tą paskudną ranę.
Ależ on nie chciał papierosa! Wampirzysko zmrużyło oczy, zaś wracając do swoich myśli. Z całą pewnością potrzebował czyjejś pomocy, sam nie wstanie, ale nie liczył na odrobinę szczęścia, wszak Veina go znienawidziła i już nie uraczył go pomocą... Jak za dawnych lat.
Przewrócił gadzie tęczówki w jej stronę, jak zagadała czy nie żałuje....Otworzył szerzej ślepia, usiłując poruszyć ręką. Już coś tam dawał radę, ale to jeszcze nie to. No i oczywiście to przeklęte zmęczenie! Nie da się rady walczyć z tą wampirzycą, jest całkowicie zdany na jej łaskę.
- Następnym razem trafię celnie.
Wydukał z ledwością, marszczonąc brwi. Awr, zamiast się jakoś podlizać aby mu pomogła, to pyskował! No ale to Kanibal, on jak kogoś nie lubi, w życiu nie upadnie tak daleko by się przed takim kimś płaszczyć. Na dym jaki poleciał w jego stronę, warknął groźnie i po prostu ziewnął. Już mu się tej kobiety słuchać nie chciało, hoho.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 429


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Cze 28, 2013 12:00 pm

Veina mogłaby mu zrobić teraz wiele rzeczy, zapłacić mu za to cierpienie, którego musiała doświadczyć. Na szczęście tamten incydent skończył się dla niej szczęśliwie, także za bardzo nie oszpecając jej pięknego ciała. Na pewno gdyby skutki były dużo poważniejsze, Testament mógłby obawiać jej się gniewu, ale tak? Był z niej dość duży leniuszek, zatem nie chciało jej się przygotowywać jakieś wielkiej zemsty niczym w filmie akcji, gdy zostaje zamordowana cała rodzina głównego bohatera, a ten chce pomścić swych bliskich - najczęściej ukochaną żonę i małe bachorki, które przecież w niczym nie zawiniły. To takie dramatyczne!
Czarnowłosa spoglądała na wampira, który próbował się poruszać. Oj, długo nie odzyska swej dawnej sprawności i do tego to zmęczenie, to musi być koszmar dla takiego wampira jak Tess - ta niemoc i pozostawienie swojego losu w rękach zwykłej wampirzycy.
- A jak Ty dojdziesz do domu, co? Przecież ledwo możesz ruszyć ręką.. - powiedziała i zrobiła smutną minkę - bardziej sztucznej się nie dało.
- I co ja z Tobą zrobię? Chyba nie powinnam Cię tutaj tak zostawić. - zaczęła się zastanawiać, w sumie może go tutaj spotkać coś gorszego niż czarnowłosa.
Vei kończyła swojego papieroska, a Testament niestety odmówił zaciągnięcia się dymem, mogłoby mu to nieco pomóc, no, ale skoro nie chciał - przecież nie będzie go zmuszać..
No właśnie, jak za dawnych lat - a przecież nie musiał jej mieć za wroga, chociaż może i dobrze, że tak się stało. Kobieta patrzyła jak z ust wampira wypływa krew i jak bardzo się męczy, a do tego ten nieprzyjemny dym, który właśnie znalazł się nad jego twarzą. Niech tak nie warczy i nie fika, bo Vei się jeszcze zdenerwuje i co to będzie?
Wampirzyca zaśmiała się na jego słowa i dała mu kuksańca w bok z łokcia, wciąż się uśmiechając w jego stronę. Na prawdę sądził, że ta da mu drugą okazję do tego?
- Nawet w takiej chwili nie opuszcza Cię poczucie humoru. - powiedziała unosząc kącik ust do góry. Ach ten jej subtelny uśmiech..
- Zapewne mi nie odpowiesz, ale zapytam Cię o to. Dlaczego to zrobiłeś? - powiedziała wyczekując odpowiedzi. Na serio, chciała wiedzieć jaki miał powód, że podjął próbę wyrwania jej serca, po tym jak była dla niego taka miła, jak pomogła mu dojść do siebie. Teraz miała więcej dowodów na to, że nie warto być dla innych dobrym - wtedy łatwo jest wykorzystać moment słabości wampira.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1845


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Cze 28, 2013 8:31 pm

Niech ona się nie boi. Kanibal ma ten swój nadajnik w obroży, więc jego brygada już go wyniucha. Wystarczy jeden pisk telepatyczny i jest git.
No ruszać się nie mógł, a Veina nawet nie chciała mi pomóc. A to wredna wampirzyca! Kanibal zmarszczył brwi, nie odrywając się do niej. Co jak co, nabijać się z niego nie musiała. On naprawdę tutaj cierpi.
- Nie potrzebuję Twojej łaski.
Warknął zły, nie mogąc patrzeć na tą kobietę. Jakoś nie obdarzył jej sympatią, poza tym ona także go nie lubiła. No i czemu wampirzyca nie chciała się na nim mścić? Miała dobrą ku temu okazję, no sorry.
Awr, nie ma to jak. szturchać rannego wampira, aż ten się skrzywił, warcząc jeszcze głośniej. Już nie chciał z nią tutaj leżeć Chciał iść do domu! No i właśnie użył swojej niezadowdnej telepati. Wiadomość dotarła bez problemu bowiem odbiorca musiał znajdować się w pobliżu.
Ach, żadnego poczucia humoru to on w tej chwili nie miał.
- Bo miałem taką ochotę.
I teraz on ledwo co się zaśmiał i właśnie Ktoś do nich dotarł. Hiro wraz z dwiema służkami - Stella i Siva.
- Więc twój nadajnik nie zawodzi.
Odezwał się, podchodząc do kanibala. Służki oczywiście pozbierały bestię z ziemi, a szlachetny spojrzał na Veine.
- Musimy go zabrać do domu. Do widzenia, pani.
Ładnie się pożegnał, no i we czwórkę wrócili do dużego samochodu z rodziny Hammerów.

z/t
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 429


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lip 01, 2013 12:48 pm

No cóż, nie spodziewała się, że Tess wydobędzie z siebie aż tyle słów. Oczywiście jego odpowiedź nie była do końca racjonalna, ponieważ nie usatysfakcjonowała Veiny. Ona wiedziała, że lubił zabijać dla zabawy, jednak w jej przypadku był to chyba inny powód. Domyślała się jaki, ale chciała to od niego usłyszeć by być pewną. Będzie go dręczyć póki jej nie odpowie, a kto wie - może przygotuje dla niego również nie miłą niespodziankę, i będzie się chciała mścić? Zobaczymy. Strasznie dużo z tym zachodu, a Vei jest leniem.
Gdy miała coś powiedzieć, przyszły inne wampiry po Testamenta. Nie dziwiła sie, ponieważ on sam się ruszać nie mógł - muszą go wziąć na barana. Przynajmniej jeden z nich miał jakiekolwiek maniery, na pewno nie był to nikt z jego rodziny, prawda?
Czarnowłosa wstała i oddaliła się w swoją stronę, patrząc chwilę na wampira z tym swoim wrednym uśmiechem na twarzy. Wampirzyca postanowiła znaleźć sobie jakiś posiłek, ale gdzie? Zapewne teraz udała się do miasta.

[zt]

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 10, 2013 8:29 pm

Elizabeth nie bała się takiego lasu nawet jak była na środku, to że ją otaczała wszędzie mgła to nawet dla niej lepiej przynajmniej jej nikt nie zauważy ale przypomina te czasy młodości. No przecież tutaj spotkała tego młodzieńca Constantine. Wymratała nawet słowa pod nosem
- I tak on mnie nie pozna, to po co wspominać coś co nie było - Odparł spokojnym głosem, grzywka zasłoniła oczy jedynie wyczuła zwierzynę gdzieś nie podal ale nie była głodna i za nią nie pójdzie. Niech żyje ona jeszcze kiedyś pewnie trafi jako ofiara kiedyś dla wampira lub innej istoty żywej. Dziewczyna stała nadal w tym miejscu podziwiając tę okolicę. Wtedy ona odczuwała dziwny chłód po kostkach ponieważ nie miała zbytnio nic ciepłego jedynie futro na siebie założone z fretek. Długie włosy wampirzycy powiewały w różne strony przez delikatny podmuch wiatru w tym otoczeniu. Oddychając świeżym powietrzem nic ją nie koiło właśnie jak ten spacer, po ciemnych zakamarkach. Nigdy nie zastanawiała się jak kto jest bycie człowiekiem, pewnie żmudne i głupie. Teraz nie ma czasu na zastanawianie się nad głupimi wywodami trzeba pracować nad organizacją czerwonego krzyża.


Ostatnio zmieniony przez Elizabeth Mitsuzawa dnia Sro Lip 10, 2013 8:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 10, 2013 8:43 pm

Wylazł do lasu, tak sobie po prostu miał taką ochotę, nie pytajcie go, dlaczego, po co i tak dalej bo to nie miało żadnego sensu tak czy inaczej. Nie będzie się nikomu tłumaczył, że miał ochotę opuścić swoją norę i przestać obżerać się śmieciożarciem z Mcdonalda czy tam innych złych rzeczy od których normalni ludzie chodzą otyli jak świnie. Co jednak było dobrego w wampiryzmie? To że mógł się obżerać ile mu się podoba i nic mu to nie szkodziło, w to wszystko w nim co powodowało te zmiany było i tak od dawna martwe. Znudzony z łapami w kieszeni szedł sobie przez las i rozglądał się za ofiarą do upolowania, tak po prostu żeby zwyczajnie złapać, rzucić się na gardło i zabrać całą krew od żywiciela, jednak jego spotkanie przebiegnie inaczej niż sobie to zdołał wyobrazać na wszystkie możliwe sposoby. Zauważając w oddali postać wytężył jedną ze swoich mocy sprawdzając dokładnie co to za osoba, czy wampir czy człowiek. Po dokładnych oględzinach doszedł do wniosku, że była to młoda wampirzyca, normalnie aż zaczął marudzić pod nosem, że nie będzie jedzenia i takie tam.
-Same wampiry w tym cholernym mieście. - burknął do siebie pod nosem, z takiej odległości że kobieta nie była wstanie usłyszeć tego, następnie jednak postanowił podejść w jej stronę z myślą że może być to szlachetnokrwista, których tak bardzo nienawidził, może w końcu jakieś wyzwanie czy coś? Ostatnią wampirzycę którą spotkał w zrujnowanym kinie, no to cóż stałą się jego normalnie arcywrogiem, była Constantinem tylko że w wersji kobiecej, była tak samo niemiła i wredna, na dodatek myślała sobie że jest bóg wie kim, no zupełnie jak nasz błękitnooki! Podszedł na dość bliską odległość do młodej Elizabeth, którą gdzieś tam kiedyś spotkał, a nawet mu się podobała, no proszę proszę. Wtedy mu się podobała,a spójrzcie państwo jaka ładna kobieta z niej wyrosła no no, teraz to będzie miał pole do popisu swoimi manierami zebranymi na ulicy. To fakt, był z niego typowy ulicznik na dodatek przewodził on podziemnemu gangowi tej calej zbieraniny z szumowin i wampirów niższych klas, to było piękne niczym uliczna poezja. Stając w odpowiedniej odległości za nią chrząknął po czym oczywiście maniery poszły się za przeproszeniem jebać, bo taki już był.
-Hee? Co Ty robisz w lesie stojąc tylko i patrzysz się jakbyś czekała na cud co? W tym cholernym miejscu nie ma żadnego pożywienia, widocznie nie tylko ja pójdę dziś spać bez kolacji pheh. - zaśmiał się cicho i ironiczne, jednak czekał aż się odwróci w jego stronę aby wpakować te swoje lodowate oczy w jej posturę, twarz i tak dalej, był bardzo ciekawy dalszego rozwoju, a to co wyniknie to już się zobaczy. Na razie jedyne o czym myślał to, że jest cholernie głodny i zmęczony całą tą drogą, miał ochotę sobie ponarzekać, ale stwierdził że zrobi to zaraz po tym jak pogada sobie z tą świeżynką.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 10, 2013 8:50 pm

Dziwne słyszała dziwny szmer przecież to nie jakieś dzikie zwierze ani nic podobnego wtedy odwróciła się odpowiadając mu ale zauważyła coś u niego znajomego? Nie może sobie przypomnieć co, wtedy właśnie trzask, była trochę lekko w szoku widząc go co on tu do diabła robi?! Czyżby kurde coś ją wysłuchało że przyszedł właśnie on.
- Hmm... a ja właśnie spaceruję sobie, a co mi nie wolno?! Ja tam nie czekaM na żaden cud, bo nawet w to nie wierzę w dodatku w dobroczynność to już przegięcie - Odparła do niego bezszczelnym głosem, ale śmiech właśnie miała taki jak przedtem wesoły z nutką ironii. Spokojnym wzrokiem spojrzała się na niego. Dziewczyna była zaskoczona, ona szlachetnokrwista? przecież pochodzi z czystej C.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 10, 2013 9:06 pm

No i proszę, to się ciekawie zapowiadało, on nie miał pojęcia kim ona była jego pamięć została wyżarta przez chyba te ilości cukru które codziennie w siebie wlewał, ale z pewnością po czasie sobie przypomni. Zerknął raz jeszcze na kobietę, wyglądała ładnie, strój miała ładny normalnie jak w jakimś filmie, bo kto chodzi do lasu ubrany właśnie tak elegancko, albo może on już miał spaczone patrzenie na modę? Żyjąc w slumsach nie można mu się tego dziwić, tam naprawdę nie panowała inna moda niż podarte jeansy i jakakolwiek bluza lub koszulka. Po czym można było poznać, że Constantine ma trochę forsy? a to po tym że jego jeansy nie były dziurawe to fakt, to było dopiero bogactwo, wszyscy patrzyli na niego z zazdrością ha, był tam królem, właściwie sam mianował się na króla tego miejsca, ale nie byłby pewnie taki hardy gdyby zjawił się ktoś silniejszy. Jedyne co go cieszyło to, to że wszystkie wampiry silniejsze rywalizowały ze sobą o jakieś tam ważne stanowiska, a on? Miał to w dupie, czasami serio zachowywał się jak dziecko i nic z tym nie można było zrobić, taki już był i powodzenia w zmienianiu go, jeśli będziesz próbować, możesz nauczyć się z nim żyć i to będzie jedyne co bym radził na przyszłość. Nie wiedział ze pannica posiada umiejętności czytania w myślach, dlatego nie próżnował sobie, uważał ją za ładną dlatego nie miał zamiaru tego ukrywać, no ale wiadomo że tego nie powie prawda? Na swój sposób był pewnie trochę wstydliwy, ale dajcie spokój co by się stało gdyby chłopaki z ulicy się dowiedzieli? Straciłby by normalnie cały autorytet, który tak długo budował heh, ale strata. Naburmuszył się słysząc jej odpowiedź, no bo jak ona śmie sobie robić jaja z wielkiego i potężnego Consta za którego on się uważał? No tak nie będzie moja droga, ale to wszystko z czasem się zmieni, zarówno jak i z mojej strony. Meh, nawet nie była szlachetna czyli z walki również nici bo on niecierpił tych zadufanych w sobie wampirów ,a ona na takiego mu nie wyglądała. Wrr trzeba czasami przełknąć dumę.
-Ta, pewnie że Ci wolno, po prostu nie spodziewałem się spotkać tutaj kogokolwiek, dlatego mnie zaskoczyłaś hm? Nie wierzysz w cuda? To dobrze, jedynym cudem jaki mi się przytrafił była kanapka z podwójnym serem mimo że zamówiłem z pojedynczym dobre nie? - o czym on w ogóle gadał? Ah tak to przecież jego charakter, cynizm najwyższej klasy, serio Ci współczuje jeśli zamierzasz się do tego faceta przyzwyczaić hah.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 10, 2013 9:14 pm

Spokojnie wzrokiem na niego spojrzała wtedy jednak faktycznie to może być on. No cóż, trzeba się przecież przedstawić mu jak już tak ze sobą rozmawiają o jedzeniu.
- Właściwie nie przedstawiłam się jeszcze, jestem Elizabeth Yui Mitsuzawa - Odparła do niego spokojnym tonem. Wtedy usłyszała dalsze jego myśli.
- Dziękuję za komplement hehe - Odparła znowu mówiąc do niego, wręcz spodobał się on od początku ich niefortunnego spotkania przy okolicach slumsów. Za pewne dopiero ją pozna po nazwisku i imieniu powinien przynajmniej bo zawsze istotę pamięta po tych danych.
- Powiadasz że jesteś głodny? - Spytała go ze spokojnym głosem, ona może teraz była zbyt miła dla niego żeby tak naprawdę go zaprosić do apartamentu lub do restauracji coś zjeść na jej koszt. Dalej spoglądała na niego zimnymi oczami w jego posturę i naturalnie w oczy w których widać było jedynie głębię.
- Ja ciebie pamiętam, doskonale Constantine, ale za pewne nie pamiętasz kiedy widzieliśmy się? Czyż nie? - Odparła pytając się i wtedy uśmiech u niej zagościł  na twarzy. Hah co za zbieg okoliczności ich tutaj przywiał że po tylu latach rozłąki czy nawet nie, ona go poznała po lodowatych oczach i tymbardziej zimnych jak lód. Wręcz ją to kusiło żeby go pocałować, ale nie odważy się na to bo jeszcze uzna za nienormalne lub coś jeszcze dziwnego. Woli spokojnie przemyśleć sprawę niż popełnić głupotę. Ciekawiło ją to czy w końcu ją pozna, bo ona go tak. Jedynie ona teraz czeka jak w końcu ruszy tą łepetyną, co poradzić nie była zbytnio miła dla wszystkich ale ją to nie denerwowało na tyle żeby szarpać się z nim. Spokojnie jedynie czeka splatając ręce na swoim ciele.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 10, 2013 9:36 pm

Jasne, że to był on nie sposób zapomnieć co? Ah dobra przestaję sobie już podnosić ego, po prostu czasami muszę to zrobić dla zajebistego samopoczucia, tak to już bywa w życiu. No przedstawienie się to z pewnością najlepszy sposób aby dotrzeć do wspomnień faceta, wygląd się zmienia a dane bez żadnej pomocy pozostają takie same, powinien się zorientować chociaż kto go tam wie czyż nie? Uśmiechnął się do niej jak się przedstawiła a następnie nawet cicho zaśmiał się z niedowierzaniem, mruknął coś w jej stronę.
-Elizabeth? Znów przedstawiasz się tak cholernie oficjalnie, no skoro moje imię znasz to nie ma sensu powtarzać. - powiedział dość spokojnym tonem głosu, jednak coś w dalszych jej słowach go zaniepokoiło. Świetnie, złapał się za głowę, będzie mu czytać w myślach za każdym razem? No to już sobie poukrywał różne rzeczy, bedzie chodził jak cholerny kamień nie myśląc o niczym żeby tego uniknąć, nawet sobie biedaczysko nie wyjdzie do baru bez jej wiedzy, aleś się wjebał Const, no cóż poleciało się na ładne panienki to teraz żyj z tym bracie.
-Świetnie, na dodatek czytasz w myślach, cholera by to wzięła eh, no i co teraz zrobić? Nie będę przecież kłamał że wcale tak nie myślę. - podrapał się po głowie, żeby następnie wypiąć się dumny jak paw jak tylko usłyszał o żarciu! Pewnie, pewnie że z Tobą pójdzie, trafiłaś na jego najsłabszy punkt, on potrafi zeżreć pół ciężarówki i dalej jest głodny, tak więc jeśli nie wybrałaś całej gotówki z banku to nie brałbym go na swój koszt do restauracji, to najgorsze co możesz zrobić w jego przypadku. Westchnął głęboko a jego oczy aż się powiększyły z radości na wspomnienie, czy jest głodny! Oczywiśćie, zawsze był głodny.
-Pewnie że jestem, jadłem ostatni raz dwadzieścia minut temu, to ciągnie się jak cała wieczność , a co tego spotkania, byłaś strasznie młoda, ale pamiętam. Na pierwszy rzut oka wydałaś się wampirzycą, inaczej bym Cię pewnie zagryzł na miejscu. - uśmiechnął się zalotnie w jej stronę. Taki już był, jego humor był przystosowany dla ludzi z niższych sfer, chociaż może Elizabeth mimo że pochodzi z bogatego rodu przyzwyczai się do tego. Podszedł do niej bliżej krzyżując ręce na klatce piersiowej, jego oczy koloru bardzo jasnoniebieskiego wpatrywały się w nią wręcz na wylot, jakby chciały ją przebić na drugą stronę, a to po prostu była ciekawość, a no i przypomniała mu że jest głodny.
-Hmm, zmieniłaś się od tamtego czasu, gdzie się podziewałaś huh? Za cholerę słuch po Tobie zaginął, nie podobało mi się to, musiałem wrócić do domu i zacząć się wyżywać na członkach swojej ekipy, że nie udało mi się Cię drugi raz zobaczyć, co oni przeżyli. Biedactwa. - to ostatnie zdanie, nie cała wypowiedź a ostatnie zdanie spływało takim sarkazmem że był wyczuwalny aż chyba z miasta, westchnął raz jeszcze wpatrując się na nią z dość mocnym zaciekawieniem. No, no zaintrygowałaś mnie w tym momencie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 10, 2013 9:46 pm

Elizabeth wtedy uśmiechnęła się odwzajemniając jego uśmiech. Wyżywał się on tak naprawdę innych członkach rodziny? Tak tęsknił on za nią, to bardzo. Serce wampirzycy mocniej zabiło przy nim, czyżby to zauroczenie czy miłość, kto wie w ogóle co mogło oznaczać między nimi jedynie czysta chemia posiadająca cel przetrwania w byciu razem.
- Wybacz nie miałam jak pokazać się w drugim spotkaniu które mogło odbyć wcześniej niż teraz, niestety Ojciec mój zaginął, a matkę mi zamordowali przeklęci łowcy wampirów wybiję wszystkich nawet ich rodziny - Odparła zezłości w sercu potwór drzemał u niej. Spokojnie musiała uspokoić się bo uaktywniły się oczy jej na krwistoczerwone.
- Ważne że odnaleźliśmy się - Odparła zbliżając się powoli do niego, nie wiedziała co on zrobi, nie ma zamiaru już czytać mu w myslach wystarczy bo dostanie boleści niestety skutki uboczne czasami jej dawają znać dlatego wyłączyła to. Myślała sobie ona czy powiedzieć mu to czy zachować dla siebie? Jednak woli powiedzieć mu to. Wtedy dziewczyna wzięła jego rękę przybliżając do swojego serca mówiąc mu w oczy.
- Nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłam, sądziłam że ciebie nie spotkam - Odparła do niego spokojnym głosem, ale dobro u niej właśnie ukazało się to czasami jest dziwne bo przecież schowała je głęboko w sobie ale przy nim czuje się inaczej przecież niż zwykle. Czyżby ona coś do niego czuła, a jeśli zakochała się to cóż nie zważała nawet na to że czy dużo je czy nie, bo lubi gotować, a fakt rodzina jej jest bardzo bogata bo jest z pokolenia szlachetnych i czystej B ale niestety to tylko przodkowie jej wtedy pomieszali się z czystą C dlatego tak do tego doprowadziło ale jej to nie przeszkadza.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 10, 2013 10:06 pm

Wyżywał się na członkach swojej ekipy, swoim gangu dla niego to byli nic nie warci ludzie, ale cóż zawsze jakaś rodzina, w sumie jedyna którą miał, więc można było to tak nazwać. Nerwowo poprawił swoje włosy na jej kolejne słowa, no cóż łowcy to skurwiele w większości, nie wszyscy ale no wiadomo. Constantine bał się ich jak cholera, ale wiedział że na nowicjuszy zawsze może się pokusić, tak też robił przeważnie, skoro nie stawiał czoła doświadczona zajmował się zemstą na słabszych, był z niego typowy kozaczek, który robi na złość tylko tym którzy nie wiedzą jak się bronić, no ale pasuje jakoś zareagować na to co powiedziała. Nie zostanie przecież dupkiem bez uczuć na jakiego pozował bo tak było łatwiej nie? Powinien się chłopak trochę przejąć, pocieszyć ją czy coś, cholera żeby to było tak łatwe jak było w jego głowie. Położył jedną dłoń na jej głowie i z uśmiechem zniszczył jej fryzurę ruszając dłonią szybko, jak normalnie wredny starszy brat, ale jego kolejne słowa były cieplejsze.
-Eli, mogę tak mówić nie? - westchnął głęboko. -Nie martw się, ktoś za to zapłaci, na wszystkich przyjdzie pora, wampiry nigdy nie giną nie pomszczone, nie interesuje mnie polityka w tym mieście, ale dla fajnej dziewczyny mogę się coś dowiedzieć, mój status społeczny na to pozwala. - nie powiedział jej czym dokładnie się zajmuje, nawet o tym nie myślał, ale stwierdził że to jej powinno wystarczyć, nie będzie się przecież chwalił własną organizacją przestępczą, brakiem domu, brakiem hajsu, to nie są rzeczy które imponują kobiecie. Tęsknił za nią? tak to fakt, może i tęsknił a to co może być, lub jest między nimi, hah tego się jeszcze dowiemy prawda? Oh, jej kolejny krok lekko go zadziwił, nie był przygotowany na to, a jednak lekko się uśmiechnął, postanowił nic nie mówić tylko skinąć głową, może to było za wcześnie na rozmowę? Może zostawmy to żeby samo wyszło? Zresztą była tu mowa o jakimś żarciu czyż nie?
-Tęskniłaś za mną? Nie zrobiłem chyba nic takiego, tamtego dnia nie? Pamięć mnie zawodzi. - nie powiedział jej tego samego, na dodatek rzucił dość cyniczny tekst, jednak wyraz twarzy zdradzał go aż nadto, był w miarę radosny co było dziwne, zazwyczaj jest radosny jak ktoś przyniesie mu bigMaca czy coś, teraz jednak to była inna sytuacja z którą będzie musiał sobie jakoś poradzić, powiem szczerze że jeszcze w takiej nie był więc nie wiedział jak ma się do końca zachować. Co ona do niego czuła? No pewnie się dowie później, ale jak mówiłem jedzenie czeka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 10, 2013 10:17 pm

- Tak może do mnie tak mówić, bez obaw - Odparł spokojnym głosem. Ją to ucieszyło że spotkali się dlatego usłyszała kolejny jego dziwny tekst z połączeniem cynizmu, a ona wiedziała czemu bo był głodny to normalne bo jej ojciec też był taki i ją to nie przeszkadzało przecież wtedy odpowiedziała mu.
- Tak tęskniłam za Tobą, a co sobie myślałeś hmm? Ja tęskniłam po prostu za twoim widokiem twoich oczu zimnych jak lód bo one są wyjątkowe w każdym calu - Odparła spokojnym głosem trochę z przekąsem, no cóż, czasami trzeba znać swe miejsce w szeregach istnienia. W dodatku ją też dokuczał już głód za długo tutaj zasiedzili w tym cholernym miejscu.
- A co do jedzenia, to zapraszam ciebie do apartamentu za pewne już jedna ze służek coś już ugotowała, a pewno wystarczy dla nas dwojga - Odparła do niego z przekąsem, nie miała żadnych złych intencji tylko widzi biednego wampira który chce w końcu zjeść w spokoju. Ma czasami on dziwne szczęście że spotyka osobę  która jest bogata w dodatku prowadzi Organizację Czerwonego Krzyża czasami, ją to powoli przerasta ale poddawać się nie może bo wstyd przyniesie rodzinie dalszej, a tymbardziej swoim potomkom.
- To jak chcesz wpaść do mnie coś zjeść? - Spytała go delikatnie dotykając jego ręką opuszkami palców, tak to można było potraktować jako troskę i o dbanie jego, co poradzić że dwadzieścia temu jadł i może po prostu nie najadł się lub jest głodomorem, normalnie dobrana para bo ona też nie potrafi najeść do syta.
- W dodatku sorka że czytałam ci w myślach, ale nie patrzę na twoje wady, gdyż one mi nie przeszkadzają i nigdy nie będą - Odparła do niego z lekkim uprzedzeniem co poradzić ona taka już była, wolała być szczera niż to ukrywać to nie leży w jej naturze żeby okłamywać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lip 10, 2013 10:39 pm

Hmm, to całkiem urocze że uważała iż używa cynizmu z głodu, nie kochanie, on po prostu używał go cały czas bo taki już był, był dupkiem i to cholernym, nawet dla ładnych dziewczyn nie potrafił się po prostu z tego wyleczyć, przy niej naprawdę starał się hamować ze wszsytkich sił dlatego przewijał się dalszy cynizm i czasami sarkazm, ale to nie było wredne, to było po prostu wyuczone i nic nie można było na to poradzić. No, ale powiedzmy że postara się być mniej arogancki w stosunku do niej, zresztą jak można było zauważyć wcale jej to nie przeszkadzało, a to już było dziwne, jednak na swój sposób urocze z jej strony. Uśmiechnął się tylko lekko jak usłyszał pozwolenie od niej, na mówienie w taki sposób, zresztą nawet gdyby mu nie pozwoliła to pewnie by tego używał, przecież musi podkreślać jaki on to nie jest i że nic nie wolno mu zabronić, pewnie zmieni zdanie niedługo jak będzie terroryzowany wałkiem do ciasta albo czymś podobnym.
-Miałem kiedyś zielone, to utworzyło się samo, zaiste wampiryzm dziwnym zjawiskiem jest nie? Też je lubię, nadają mi pewnego rodzaju wygląd którego boją się śmiertelnicy, a no i kobietom się podobam o! - kolejne użycie sarkazmu jako samo pojazdu, ale cóż miał własne poczucie humoru i nic mu tego nie odbierze. Kolejne jej słowa zadziwiły go coraz bardziej, czyżby właśnie spotkał kobietę która chce się zmagać z jego wewnętrznym żarłokiem? No normalnie zacznę zaraz pisać powieści jakim jest cholernym szczęściarzem. Oczy normalnie chciały mu wyjść na wierzch gdy tylko usłyszał zaproszenie, od razu złapał ją za rękę, o tak o, po prostu w przypływie radości i popatrzył prosto w jej oczy nachylając trochę głowę, żeby zrównać swój wzrok, z jej.
-Pewnie że chce, idziemy! - scena niczym z komediowego filmu, ale cóż on sam wyglądał jak komendant który chce dojść gdzieś za wszelką cenę a nie ma pojęcia w którą stronę zmierzać, prawdopodobnie da się jej zaprowadzić i tyle, on wyciągnie ją z tego lasu i to by było na tyle jego przewodnictwa. Zignorował już jej kolejne pytanie, jako że jego reakcja chyba mówiła sama za siebie że bardzo chce, bardzo bardzo nawet, więc odpowiedział jej samym zachowaniem. Co do czytania w jego myślach, lekko zmarszczył brwi na jej kolejne słowa i westchnął głęboko, ale żarcie było priorytetem więc nie był o to zły za bardzo.
-Nie ma sprawy, wierze w Twoje zamiary po prostu nie rób tego znowu, irytuje mnie to dobra? - uśmiechnął się do niej lekko i zaczął ją prowadzić w stronę wyjścia z lasu, resztę drogi już musi sama sobie dobrać, ponieważ gdy tylko wejdą do miasta on stanie w miejscu.

2x z/t
Powrót do góry Go down
Isabella

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1089-isabella-carusso
Zarejestrował/a : 24/07/2013
Liczba postów : 201


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Sie 27, 2013 9:12 pm

Było jej strasznie zimno, cała się trząsła kiedy wracała z powrotem do domu. Przemarźnięta cały czas czuła w sobie to ukłucie lodu. Nigdy tego nie zapomni, idąc tak poczuła jak nogi się przed nią uginają. Zatrzymała się, coś tu było nie tak. Obróciła się napięcie by po chwili poczuć silne ukłucie w klatce piersiowej.
Chyba jakaś choroba ją dopadła, niestety czułą się coraz słabiej, upadła na ziemię i schwała głowę w ramionach, jakby starała się być niezauważalna. Nie chciała nikogo spotkać, za pewne zaraz odzyska siły, wstanie i wróci do domu.
Jednak potrzebowała odpoczynku, cały czas była w szoku. Przechyliła się lekko, jednak nic nie mówiła...cały czas milczała..co niby miała mówić? Pomocy nie potrzebowała...niczego nie chciała, jedynie ciszy i spokoju...mimo że robiło się jej coraz zimniej.
Niestety jednak pomyliła drogi i o dziwo znalazła się...w środku lasu. Co teraz?

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Sie 27, 2013 9:22 pm

Frik dawno już nie spacerował od tak dla rozrywki. Bo czemu miałby to robić w swoim egzoszkielecie? Było dość chłodno i późno. Jako łowca wampirów, nie bał się tych poczwar. Niewiele były mu w stanie zrobić przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Ponad dwumetrowego człeka w zbroi zasłaniał długi, czarny płaszcz, przez co ciało jego nie było widoczne. Na widoku jednak pozostawały białe, przydługie włosy, które rozwiewał nieco wiatr. Okuta szczęka sięgała jednak ponad uszy, a więc i włosy musiały być nieco zgniecione przez pancerz.
Faceta było słychać z daleka, ponieważ jego kroki były ciężkie, jakby szedł jakiś mutant. Poruszał się jednak z pewną gracją. Lata praktyki w tym cacku...
Ktoś by mógł wyśmiać Frika. On jednak wiedział co jego egzoszkielet potrafi i nie radziłby nikomu sprawdzać tego na własnej skórze.
Mężczyzna w pewnym momencie spaceru zauważył kobietę na zimnym podłożu. Przyśpieszył on kroku i niedługo potem znalazł się nad nią. Uklęknął nawet niedługo potem i wyciągnął w jej stronę rękę.
-Nic Pani nie jest?-Zapytał przyjaznym i ciepłym głosem. Frik był agentem rządowym tak więc wiedział jak postępować z ludźmi i jak ich przekonywać do siebie.
Powrót do góry Go down
 
Środek lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: