IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Leśny strumień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Leśny strumień   Wto Paź 23, 2012 5:37 pm


Strumień jak strumień. Czysta woda, sącząca się w naturalnym, małym korycie pomiędzy kamieniami. Nie wiadomo gdzie się zaczyna, a gdzie się kończy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Czw Paź 25, 2012 10:30 pm

Czyż noc nie jest przepiękną porą dnia? Każda osoba, każda kreatura znajdzie w niej coś, co podnieci ją i da jej radość na następne dwadzieścia cztery godziny. Naukowiec znajdzie w niej czyste niebo, które będzie mógł podziwiać przez swój teleskop, bacznie obserwując każdą gwiazdę i planetę, która jest widoczna na niebie. Krwiożercze istoty znajdą nocą swoje ofiary, które postanowiły wybrać się na niewinny spacerek, myśląc iż w nocy na ulicy są w zupełności bezpieczni. Jednak osobnicy tacy jak mężczyzna, łowcy wampirów, także mają swoje przyjemności związane z tą ciemną porą dnia. O tej porze 'zwierzyny' dla łowcy jest pełno i znajduje się ona w każdym miejscu na świecie. Co prawda mężczyznę można zakwalifikować do tego z tych, którzy wybrali się na niewinny spacerek, jednak tak może powiedzieć tylko zwyczajny człowiek. Łowca natomiast ma zupełnie inny pogląd na sytuację, on widzi w takim człowieku kogoś, kto szuka swojej ofiary. Emiya miał już plan na dzisiejszy wieczór ułożony w swojej głowie, oczywiście wszystko musiało się udać by plan się spełnił. Szansę na to są bardzo małe, jednak z poprawnym przygotowaniem wszystko powinny być okej.
Mężczyzna sam dokładnie nie wiedział dlaczego przyszedł aż do tego lasu by wykonać swój mały, nikczemny plan. Zawsze mógł udać się do miejskiej rzeki, było bliżej i na pewno bardziej bezpiecznie. Może to właśnie te motyle w brzuchu, które wypełniają człowieka kiedy ten znajduję się w opałach ściągnęły Emiyię taki kawał drogi. Mężczyzna zachowywał się cicho, nie chciał przypadkowo obudzić jakieś leśnej istoty, która smacznie sobie spała, o nie. Chciał on wybawić swoją ofiarę czymś innym, czymś co smakuje jej najlepiej. Tak, Emiya miał zamiar zwabić wampira swoją własną krwią. Nie wiedział czy to zadziała, to był pierwszy raz kiedy próbował. Znajdując małą polankę tuż obok strumyka, Emiya rozciął swój mały palec po czym rozmazał krew po drzewie i liściach, które znajdowały się na polanie. Zaraz po tym mężczyzna podbiegł do strumyka by jak najszybciej umyć swojego palca i pozbyć się krwi. Zaraz po tym Emiya owinął skaleczenie w kawałek bandażu po czym schował się za drzewem, oczekując swojej ofiary z bronią w swojej lewej dłoni. W oczach mężczyzny plan miał wyglądać fantastycznie, jednak jak będzie na prawdę pewnie okaże się niedługo. Teraz wystarczyło tylko siedzieć i czekać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Czw Paź 25, 2012 11:27 pm

Noc była idealną porą dla wampira, drapieżcy i łowcy, który w nim gdzieś drzemał. Pierwotne instynkty myśliwego rozbudzały się powoli, a pragnienie choć trzymane na wody odzywało się niebezpiecznie. Kobieta przemierzała miasto w poszukiwaniu idealnej ofiary na dzisiejszą ciemną, ale jaką iście gwieździstą noc. Mijała wielu ludzi, których tak łatwo mogłaby wszamać, ale jak na razie nikt jej nie przypadł do gustu. Chciała w krwi wyczuć to coś, chciała ją nawet może zdobyć siłą, aby dłużej napawać się swoim zwycięstwem i jej smakiem. O tak uwielbiała kiedy jej ofiary walczyły i broniły się, było to dla niej wówczas jeszcze większy skarb i radość spijać szkarłatny trunek przesycony strachem i bojaźnią, a nieraz i wielkim męstwem i bohaterstwem, zależy na kogo się trafi. Gdy przechodziła powoli tuż obok lasu na samym skraju miasta, a wiatr delikatnie zawiał wyczuła właśnie to na co tak długo czekała. W powietrzu unosił się delikatny zapach krwi, której pragnęła. Oczy na chwilę zabłysły jej głęboką czerwienią, a na ustach pojawił się zadowolony uśmieszek.
-No to idę się z Tobą pobawić mój smakołyku.
Wyszeptała cicho, była to wiadomość dla posiadacza owej krwi, której zapragnęła mimo iż właściciel nie miał nawet najmniejszych szans aby usłyszeć tą wiadomość. Zwróciła się w stronę lasu i dziarskim krokiem zaczęła iść za zapachem. Kiedy woń stała się nieco intensywniejsza zwolniła i stała się znacznie ostrożniejsza, chciała zjeść, a nie od razu paść trupem. W końcu miała już tyle lat na karku, że brała pod uwagę taką możliwość jak zastawienie na nią czy też innego wampira pułapki. Dotarła do polany, ale na nią nie weszła, oparła się o drzewo i rozejrzała, przymknęła na chwilkę oczy koncentrując się na zapachu, był dla niej dziwnie znajomy. Co prawdą dawno już go nie czuła... ale wiedziała, że nie będzie to takie łatwe zdobycie posiłku. Ujęła prawą dłonią rękojeść katany. Och nie, nie miała zamiaru być tak naiwna i dać się odstrzelić wkraczając na niezalesiony teren. Poczęła obchodzić nieco polankę trzymając się drzew i błądząc między nimi.
-Mam rozumieć, że się nie odczepisz ode mnie, do puki Cię nie zabiję?
Gdyby mógł tylko zobaczyć jej ucieszony wyraz twarzy, lubiła zabijać i udowadniać łowcą, że nie są wstanie nic jej zrobić, a na pewno w ich mocy nie było pozbawienie jej życia. Może i zdradziła swoją pozycję odzywając się do niego, ale przecież nudno będzie toczyć z kimś walkę nawet go dobrze nie znając zwłaszcza, że ten facet uczepił się jej jak rzep psiego ogona. Już któryś raz plącze się jej pod nogami, naprawdę zaczynało ją to nieźle irytować, ale z drugiej strony i też nieco ją to kręciło.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Paź 26, 2012 1:43 pm

Widać że wampiry i łowcy tak na prawdę nie są tacy różni. Obydwie istoty spędzają swój nocny czas poszukując swojej ofiary, bo potem się z nią zabawić i na sam koniec zabić. Jedyną różnicą jest że każdy z nich uważa siebie za tego dobrego. Być może łowcy są źli, gdyż pozbawiają życia istoty, które tak na prawdę nigdy im nie zawiniły, ale pod koniec dnia to normalny człowiek zawsze będzie widział bohatera w ludziach takich jak Emiya. Dla nich są ochroną przeciwko złowrogim istotą, które polują na krew ludzką. Pewnie wampiry nie były by takie złe, gdyby nie fakt że jak raz wbija swoje kły w człowieka to potem wysysają z niego każda kropelkę krwi, co prowadzi do śmierci osobnika. Ciekawi mnie tylko czy istnieje inny świat, w którym to łowcy są uważani przez wszystkich za tych złych. Na pewno było by ciekawie żyć w takim świecie, przynajmniej dla łowcy. Ten dreszcz niebezpieczeństwa zawsze dawał mężczyźnie najwięcej ekstazy, dlatego jego pierwsza walka z wampirem jest dla niego taka ważna. Do tego czasu nie znalazł przeciwnika, który dał by mu ten sam poziom przyjemności.
Tutaj zgadzam się z Tobą w 100%, ofiara, która pokazywała wielki sprzeciw zawsze dawała więcej satysfakcji kiedy wykonywało się ten ostatni cios. Sens osiągnięcia czegoś z trudem zawsze poprawiał samo ocenę i zabijał powszechną nudę. W końcu nie było fajnie po prostu wykończyć wampira kilkoma nabojami, dlatego właśnie Emiya najpierw chwytał swoje ofiary, a potem je więził i sadystycznie wykorzystywał. Czasami nawet pozwalał takiej istocie żyć, by potem ponownie ją znaleźć i wykorzystać jeszcze raz rozpoczynając nigdy się nie kończący cykl.
Nie wiem czy to powód do dumy że w oczach wampirzycy Emiya jest 'smakołykiem'. W końcu były nie liczne wampiry które mu już to mówiły, oczywiście każdy skończył marnie. Słysząc głos wampirzycy na polanie iskra pojawiła się w jego głowie. Gdzieś ten głos już słyszał, tylko nie mógł sobie przypomnieć gdzie. Być może miał jakieś wampiry, które nie zostały jeszcze przez niego schwytane. Ciekawe, bardzo ciekawe. Kiedy wiedział że z jego pułapki już nic nie będzie wstał opierając się o drzewo. Za płaszcza wyciągnął artefakt rodzinny po czym spojrzał się w kierunku głosu. Wygląd dziewczyny był bardzo mu znajomy, jednak nadal nie zbytnio pamiętał gdzie ją ostatnio widział.
- Widzę że to samo tyczy się Ciebie wampirzyco. Pora zakończyć tą zabawę. -
To niech ona żałuje że teraz nie widzi wyrazu twarzy mężczyzny. Demoniczny uśmiech sam namalował mu się na twarzy. Emiya do nikogo się nie przyczepiał, ba! On myślał że to własnie wampirzyca się przyczepiła do niego, kto wie, może jego krew na prawdę jest taka smaczna. Nie obchodziło go to zbytnio, miał przed sobą wampira do zgładzenia i to teraz było najważniejsze. Wystrzelił kilka naboi w stronę wampirzycy, po czym natychmiastowo wyciągnął swój miecz i rozpoczął bieg w stronę kobiety. Włączając mechanizm piły, Emiya podbiegł do kobiety po czym próbował odciąć jej rękę jednym uderzeniem.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Paź 26, 2012 4:09 pm

Jedyna różnica taka, że wampiry krew piły, a łowcy nie. Cała filozofia, choć nie można było powiedzieć, że któreś z tych osób było typowym myśliwym, a drugie ofiarą. Szanse były przeważnie rozłożone po połowie. W końcu spotykają się dwa charaktery, które uważają się za `drapieżników`. Ej ona wcale nie uważała się za tego dobrego, miała świadomość, że często pozbawiała życia niewinnych ludzi, ale robiła to aby samemu przeżyć. Popełniała może zło żywiąc się na ludziach, ale ogólnie była całkiem dobrą i miłą istotką. Choć nie zawsze zabijała, czasem zostawiała ludzi przy życiu i puszczała ich wolno, za smaczną krew mieli aby od tak się ich pozbywać, zawsze istniała szansa, że się jeszcze na tego smacznego człowieczka trafi.
I trzeba dodać jeszcze, że nie wszyscy wiedzieli o istnieniu wampirów więc nie mieli również pojęcia o pracy mężczyzny, był dla nich kimś zwykłym, podobnie jak Salome nikt ważny kogo mija się na ulicy. Dodać można więc, że po części mieszkał w takim świecie gdzie był tym złym, bo i niektóre wampiry lubowały się w polowaniach na łowcach. Salome osobiście no jak musiała walczyć to już walczyła, nie uwielbiała tego jakoś szczególnie, ale czego się nie robi aby dostać w końcu swój upragniony kawałek mięcha. Do tego dochodziła ta myśl, że się upolowała krwiste i smaczne jedzonko przesycone adrenaliną i hartem ducha, męstwem. Aż się oblizała, była głodna i chciała już zanurzyć swoje kły w ciele mężczyzny. Irytowało ją to, że ciągle stawał jej na drodze, a nie może go zjeść. Przez bardzo długo po ich ostatnim spotkaniu, które o dziwo nie zakończyło się walką zastanawiała się o co chodzi temu facetowi. Ani ona niebyła wysokiej krwi, ale też nie była poziomem E do likwidacji, ani też jakoś mocarna bardzo, władzy nie miała. Cholera go wie może się zakochał? Na samą tą myśl parsknęła śmiechem co zdecydowanie dotarło do uszu chłopaka. Nie żeby się z niego śmiała, ale tak to właśnie mógł odebrać. A to dobrze, że był smakołykiem, bo nie miała w zwyczaju rzucać się pierwsze lepsze, w końcu to jego krew zwabiła ją do lasu. Gdyby nie to jej tu by nie było, zajadałaby się, albo i nie kimś innym w jakimś ciemnym zaułku.
-Już chcesz kończyć, kiedy ja się dopiero rozkręcam? Jak już tak się do mnie przyczepiłeś to dałbyś mi więcej zabawy z tej naszej znajomości... Bo pomyślę, że dżentelmenem to Ty nie jesteś.
Czyżby oboje znaleźli się w całkiem komfortowej sytuacji? Jeszcze się tak uzależnią od wspólnych zabaw, że pozostawią przeciwnika przy życiu aby móc za jakiś czas znów się po siłować nieco. Ledwo co udało jej się uniknąć pocisków lecących w jej stronę, uff mało brakowała a byłaby wampirzym sitkiem. Niestety to zdarzenie nieco zdekoncentrowała dziewczynę i nie udało jej się całkiem uniknąć ataku przeciwnika. Została boleśnie draśnięta w lewe ramię, ale rękę zachowała, z rany sączyła się powoli krew. Proszę bardzo pierwsza polana krew.
-Nie tak agresywnie chłopczyku.
Wyszczerzyła do niego swoje kły, chciała aby je dostrzegł, aby miał tą świadomość, że to jego wybrała na swoją kolację. Korzystając z tego, że stała kilka kroków od niego i nie mógł jej tak od razu dosięgnąć bronią, wyjęła swoją katanę z charakterystycznym, ale jakże pięknym przy tej broni odgłosem. Ujęła ją solidnie w obie dłoni i przyjęła pozycję w której będzie mogła łatwo zaatakować czy też odeprzeć atak. Spojrzała na swoje zakrwawione ramię.
-Wolałabym aby to była Twoja krew.
Ponownie wzrok przeniosła na niego z uroczym uśmiechem i weszła w jego umysł, większym problemem to nie było, na szczęście dla niej mężczyzna nie posiadał blokady umysłu więc mimo iż wolę miał dość silną to skarby jego lęków należały do niej. Oczywiście zawsze coś mogło pójść nie tak, czy też zadziałać nieco krócej, ale spróbować nie zaszkodzi. Zaszczepiła mu nieco strachu w jego umysł teraz trzeba poczekać i zobaczyć w jakim stopniu sam siebie nakręci.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Paź 27, 2012 10:51 pm

Być może taka jest prawda, ale nie możesz zapominać o tym że łowcy lubią kąpać się w krwi swojej ofiary. Uwielbiają mieć satysfakcję że krew, której tak bardzo wampiry pożądają, znajduje się na ich ciachał. Można to wykorzystać jako upokorzenie poprzez zlizanie jej po czym od razu nadejdzie głośne delektowanie się jej smakiem. Tak, Emiya być może nie był wampirem, ale był sadysta, więc sadystyczne picie krwi mu odpowiadało. Jak by na to nie patrzyć kiedy dwie osoby spotykają się o podobny charakterze, można powiedzieć że od razu mogą zostać najlepszymi znajomymi, w końcu mają ze sobą tyle wspólnego. Chociaż w takich okolicznościach dwa podobne charaktery mogą oznaczać tylko wojnę, gdyż każdy będzie chciał pokazać drugiemu na co go tak na prawdę stać i który w ostateczności jest lepszy. Emiya nigdy nie zostawiał swoich ofiar przy życiu, chociaż zdarzył się jeden czy dwa wyjątki kiedy to wampirzyca dała mężczyźnie tyle przyjemności po sadystycznej zabawie, że najzwyczajniej w świecie darował im życie. Coś za coś jak to mówią.
Fakt to fakt, chociaż kiedy człowiek nie zna zawodu mężczyzny to tak na prawdę nie może nazwać go kimś złym. Przecież zazwyczaj jest dla ludzi miła osobą, która nie ma intencji do skrzywdzenia nikogo. Oczywiście jeżeli się go spotka w okolicy wampira to wtedy rzeczy mogą wyglądać trochę nie ładnie, przynajmniej dla tego, który ta zdarzenie będzie obserwował. Walka z wampirami dla mężczyzny była czysta przyjemnością, uwielbiał tą satysfakcję kiedy przebijał miecz przez skórę ofiary. Uwielbiał te poczucie ekstazy kiedy wpakowywał nabój w klatkę piersiową przeciwnika. Kochał też również ostatnie momenty ze swoją ofiarą, a szczególnie ten ostatni moment kiedy nadeszła pora by uśpić zmysły krwiożerczej istoty. Nie tylko daje to personalna satysfakcję, ale i również pozwała czuć się dumnym z tego co się zrobiło, gdyż na pewno uratowało się wiele ludzi przed pewną, marną śmiercią. Jeżeli gdzieś tam istnieje jakiś bóg, to niech on wynagrodzi wszystkich łowców za ratowanie rasy ludzkiej przed wampirami, które tylko chciał ludzkiej krwi. Zakochać się w wampirze? Nie, to nie możliwe, przynajmniej nie dla mężczyzny. Nie miał zamiaru szukać nawet ludzkiej partnerki jeszcze przez jakiś czas, nie ma w ogóle mowy by ktoś taki jak Emiya miał nawet myśl by zakochać się w wampirze! On te wszystkie wampirzyce wykorzystał tylko do jednego, a potem najzwyczajniej w świecie je zabił jednym, ale celnym strzałem z pistoletu. Śmiech wampirzycy został po prostu przez niego zignorowany, nie miał zamiaru być przez takie coś sprowokowanym.
- Mieliśmy już wiele okazji na zabawę moja droga wampirzyco, teraz nadeszła chwila by posprzątać bałagan a ja to zrobię jak prawdziwy dżentelmen. -
Wspólne zabawy w kotka i myszkę na pewno brzmią ciekawie, jednak znając Emiyię to on z tego na pewno nie skorzysta. Wolał inne zabawy i do nich dojdzie pewnie niedługo. Tym razem nie miał zamiaru pozwolić tej wampirzycy uciec z jego łap, o nie. Można powiedzieć że specjalnie pozwalał jej uciekać, chciał po prostu mieć o wiele większą satysfakcję kiedy to w końcu sadystycznie potraktuję swoją ofiarę. Zadowolony spojrzał się na krwawiącą wampirzycę, widać że to nie ludzka krew dzisiaj się poleje. Ego i satysfakcja chłopaka podrosły w wysokim stopniu, można powiedzieć że nawet go to wszystko przerosło. Ponownie spojrzał się na dziewczynę, ale tym razem wziął swój miecz po czym zlizał z niego trochę krwi dziewczyny. Na jego twarzy widniał demoniczny uśmiech, który tylko prowokował wampirzycę.
- Trzeba przyznać że Twoja krew jest smaczna. Już chyba rozumiem co wy czujecie. -
Zaśmiał się w głos, odsłaniając się w każdym możliwym miejscu i widocznie to zostało przez wampirzycę szybko wykorzystane. Poczuł nagle jak coś wchodzi do jego umysłu i nagle pokazuje się jego dziadek, który właśnie umiera. Strach i gorycz opanowała umysł mężczyzny, jedna mała łza wyleciała z oka Emiyii. Jego nogi ugrzęzły w miejscu, a ręce całe się trzęsły. Czuł wielki strach, ale też i nienawiść w stosunku do wampirzycy.
- Nie daruję Tobie tego, nigdy! -
Jego głos był przepełniony nienawiścią i złością. Podniósł swoją broń po czym wycelował w kobietę. Ze złości zaczął naciskać spust, strzelając w nią jak największą serią naboi. Chciał by ona po prostu teraz zginęła w jak największych cierpieniach, nie miał zamiaru wybaczyć jej za to że tak postąpiła, nigdy!
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Czw Lis 08, 2012 11:32 pm

Niczym Elżbieta Batory? Milutko, swoją drogą miała bardzo interesujące metody pozbawiania życia, powolnej, bolesnej fenomenalnej wręcz śmierci. W sumie to nie każdy łowca tak miał uh też, że Salome musiała trafić na łowce z zapędami wampirzymi, sadomasochistycznymi. Tylko sobie pogratulować. Ładnie jeszcze sobie pomyśli, że ów mężczyzna chce jej zabrać fach. W końcu to ona była tu wampirem i spijała krew, a nie on taki człowieczek marny, sadysta. W takim razie łączyło ich więcej niż się mogło wydawać. Szczerze to kwestia dogadania się, przecież nawet i silne charaktery czasem potrafią pójść na kompromis.
To znaczy, że Sal ma się szykować na śmierć, albo sama zabić? O nie tak się bawić nie będziemy. Wampirzyca nie wybierała się na tamten świat, a faceta tego też raczej nie planowała tak wysyłać, szkoda by było, takiego uroczego chłoptasia. Ta przykładny łowca, poluje na wampiry, ale bez przesady, nie każdy wampir jest taki zły jak się wydaje, ale co tam tłumacz i mów jak do ściany. Może i Salome miała nazwisko, które samo w sobie przyciągało łowców, ale z tego co wiedziała jeszcze nie znalazła się na liście do likwidacji. Był pracoholikiem, jebanym nałogowcem, że tak bardzo brzydko powiem. Tylko by zabijał gorzej niż wampiry. Ha myślał, że jest lepszy od krwiopijców? Grubo się mylił, był jak oni identyczny przepełniony żądzą krwi. Taka kiepska wersja wampira, bez kłów i tak dalej. Ech czemu niektórzy zawsze wszystkich wrzucają do jednej szufladki, nie wszyscy skupiali się na mordowaniu, zdarzały się wampiry, które pragnęły pokoju pomiędzy rasami, nie mówię, że Sal tego chciała, ale są tacy co ludzi kochają i wielbią. Więc proszę tu książki po okładce nie oceniać. Podobnie jak i bywali łowcy co mieli z wampirami dobre układy, czasem nawet łowca służył wampirowi. Dobra ale my nie o tym...
-Nazywasz to wystarczającym czasem na zabawę? Na jakim świecie Ty żyjesz? A nie wybacz zapomniałam, że masz znacznie mniej czasu na cieszenie się życiem, niż ja. Jaka szkoda.
Wysyczała jadowicie zaciskając mocno ząbki. Taki z niego sztywniak, że się bawić nie chciał? Szkoda było by wesoło, czasem trzeba się rozerwać i pobawić się w kotka i myszkę. Ha a kto powiedział, że to on tu jest kotem, a ona myszką? Niech lepiej uważa, bo ona na dobra sprawę może polować na niego. Obserwowała go uważnie.
-Widzę, że jesteśmy do siebie dość podobni. Polujesz na osoby, którymi chciałabyś być.
Tak to przynajmniej wyglądało zwłaszcza, że miał ciągoty do krwi. Widziała jak zmienia się jego wyraz twarzy i w chwili gdy mężczyzna wykrzyknął do niej z pogróżką zorientowała się, że będzie to jednak wielka katastrofa. Wyciągnął broń i zaczął na oślep strzelać w jej stronę. Uh dobre przynajmniej było w tym, że nie koncentrowała się w co dokładnie strzela i jakoś udało jej się uniknąć większości kul, ale... kiedy już myślała, że siedzi sobie bezpiecznie za drzewem poczuła mocne szarpnięcie w łydce. Drasnął ją. Ładnie plus dla niego, niech się cieszy póki może. Postąpiła jak chciała i jak uważała za słuszne i tak będzie cały czas, będzie bezduszna i będzie wykorzystywać jego słabość przy każdej okazji, ha. Czekała teraz na odpowiedni moment w którym będzie mogła się na niego rzucić, kiedy nieco zmieni kierunek oddawanych strzałów. I się doczekała, a wszystko to obserwowała w odbiciu swojej katany, niemal natychmiast chowała broń i wyskoczyła zza drzewa z drugiej strony, dzieliło ją od niego parę kroków które przebiegła najszybciej jak mogła i rzuciła się na niego. Zrobiła to z jego boku aby w nią nie wycelował przypadkiem i kiedy jej dłonie dotknęły jego ramion poraziła go lekko prądem, nie chciałaby tracił przytomność, chciała po prostu go nieco otumanić i sprawić aby broń opuściła jego dłoń. Ciężar jej ciałka choć nie był duży to w połączeniu z pędem spowodował, że mężczyzna się przewrócił z impetem na ziemie, a co za tym idzie ona wylądowała na niej razem z nim. Zawisła nad nim wpatrując się w jego twarz, trzymała go mocno przepuszczając przez jego ciało niewielkie napięcie, aby nie wyrwał się jej zbyt szybko.
-Spokojnie łowco, zabawa się dopiero rozpoczyna.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Wto Lis 05, 2013 10:11 pm

A cóż to za bohater przybył do tego miejsca, zapewne po stoczonej bitwie z jakimś opryszkami. Zapewne był to bój w ochronie jakieś pięknej damy! Ach, kim jest ten wspaniały bohater?! Ta jasne! On i bohater? Może i tak, gdyby nie topiące się ciało jakiegoś pseudo łowcy w stawie. Nie miał nawet pojęcia, co temu typowi strzeliło do głowy, że rzucił się sam na niego. To jakiś test głupoty, czy chciał okazać jaki to jest fajny i złapać wampira? Ech, cóż za żałosny tok myślenia. Nie mniej Sami był mu wdzięczny, w końcu za darmo mógł uzupełnić sobie braki krwi, którą stracił by pokazać mu różnicę ich siły. A więc łowca, okazał się całkiem przydatny. No dobra, łowca to za mocne słowo w tym wypadku. Rozejrzał się po miejscu, w którym teraz było dość sporo śladów krwi. Nie spodziewał się, że jednak będzie musiał aż tak posunąć się do tego, nie mniej gdyby osobnik mądrzej dobrał przeciwnika, może nawet i by go złapał.
Starczy jednak tego dobrego, nie może w końcu sobie pozwolić na dłuższe przebywanie w tym miejscu, no nie? Zatem czym prędzej zabrał się za opuszczanie tego nowego grobu dla tamtego człowieka. Dopiero, po paru minutach zobaczył, że nie był jednak zbyt szybki. Ech, stracił kolejną koszulę przez tego typa, co za skandal! Ta jasne, nawet tym zbytnio się nie przejął, a jedynie wzgardził iż dał mu za dużo swobody.
Powoli zbliżał się w tym czasie jednak do jakiegoś strumienia, gdzie od razu zobaczył lekko nadłamane drzewo. No, cóż można i tak. Podszedł po czym usiadł na zawalonej części. Bo po ciężkiej pracy należy się chwila relaksu. Brakowało mu tutaj tylko jakieś ślicznej panieneczki, która dotrzymałaby mu towarzystwa.
A skoro mowa już o pannach, trzeba jedną zdziwić. A nie będzie to za miła niespodzianka, a raczej za przyjemna. No cóż, dla niej był martwy, a tu nagle pojawia się jakby nigdy nic. Już się nie mógł doczekać jej reakcji, a może tego iż zobaczy jak wyrosła? Jakby go to interesowało, tak na serio chciałby zatopić się w niej, a nie mowa tutaj o kłach i krwi.
- Gdzie to ona jest....
Po chwili znalazł numer, oraz nagryzmolił jakiegoś sms'a. Tyle musi wystarczyć, oczywiście nie powiedział jej kim jest, a tego numeru raczej nie będzie miała, a może się mylił?
Wepchnął telefon do kieszeni, bo nie sądził iż otrzymał od razu odpowiedź, a więc po co go trzymać. I co teraz? Po prostu przymknął oczy, a niech sobie poleniuchuje póki może.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Czw Lis 07, 2013 5:38 pm

Cornelia znów znudzona miastem, postanowiła wybrać się na małą przechadzkę. W mieście ostatnio działo się wiele nieprzyjemnych rzeczy, musiała pomóc ojcu w sprawie z artykułem, jaki zamieściła gazeta. Zresztą, trzeba przygotować jakiś kontratak, co zresztą było spowite tajemnicą, nawet dla niej samej. Rozumiała to. Gdyby wpadła w niepowołane ręce, ktoś mógłby z niej wyciągnąć sprawy dotyczące miasta bądź burmistrza. Miała tylko nadzieję, że ojciec nie zwariuje zupełnie. Tym samym sama musiała przystopować ze swoim pragnieniem, jakie najczęściej napadało ją z niecka, w tłumach, wśród ludzi, na mieście. Różnie to bywało. A gdy ktoś niechcący się zaciął czymś ostrym, wampirzyca szybko kończyła takiego życie delikwenta wciągając go w ciemny zaułek. Musiała wówczas czekać sporo czasu, aż moc z niej zejdzie. Gdy piła krew, niekontrolowane podniecenie po jej spożyciu sprawia, że łuski wyrzynają się ze skóry. Rodzinne geny, nic się na to nie poradzi. Nie umiała kontrolować mocy, głodu czy innych pragnień. Ojciec na pewno nie pomoże, nie miała nawet na co liczyć. Zresztą obawiała się go trochę, a przynajmniej od  czasu, gdy wampir stał się jeszcze bardziej szalony.
Znów postanowiła pożyć od ojca samochód. Ten czarny i sportowy. Marka? Chuj ją to obchodziło, ważne że były cztery koła, kierownica i wszystkie przydatne pedały. Kij, że wciąż nie umiała za dobrze jeździć, omal nie rozbijając się o pobliskie drzewo, gdy brała zakręt prędkością przekraczającą sto kilometrów na godzinę. Kogoś rozjechała? No cóż, zdarza się, nie? Od tego ma się ojca. Poprosi się go, żeby zlikwidował wszystkie mandaty i tyle! Jeszcze włączyła wycieraczki, by zmazać krew z szyby, gaz do dechy i spierdalanie z miejsca wypadku. Tak, to dopracowała do perfekcji.
Z piskiem opon zatrzymała się w znanym już lesie. Opuściła czarną bestię, wciskając przycisk na pilocie i drzwi w magiczny sposób się zamknęły.
– Łał, czary. – trochę techniki i wampir się gubi. Ruszyła z buta leśnymi ścieżkami, przedzierając się przez nagie już gałęzie rozrosłych drzew. Przyjemnie było. Miała nadzieję, że nad strumieniem nie zastanie nikogo. Chciała się wykąpać, lubiła to robić, a ostatnio ktoś jej w tym przeszkodził. I to mężczyzna! Bała się ich i to bardzo, nawet tego nie kryła. Prychnęła pod nosem, wyczuwając krew. A raczej jej słaby zapach, jakby ktoś pachniał obcą, ludzką krwią. Kierując się za świeżym zapachem krwi, dotarła do strumienia, a tam zastała mężczyznę! No nie, znów mężczyzna. Czy na tym świecie nie ma już kobiet? W dodatku gość mówił sam do siebie. Westchnęła, teatralnie łapiąc się za głowę.
– Nie wie Pan, że mówienie samemu do siebie, to choroba psychiczna? – zapytała, spoglądając na niego nieufanie. Dziwnie wyglądał, jakby urwał się z jakiegoś historycznego filmu. Minęła go, nie poświęcając mu więcej uwagi, w końcu przyszła się tutaj wykąpać. Jasne, nie rozbierze się w obecności mężczyzny! Musiałaby być chyba nieprzytomna… Przycupnęła sobie na jakimś kamieniu, w strumieniu, łapki zanurzając w lodowatej wodzie.
– Jest pan jakimś aktorem? -spytała, znów spoglądając na niego z uniesionymi brwiami. A żeby tego było mało, czuła piekący ból na dłoniach. Spojrzała na nie i… łuski zaczęły się wyżynać. No pięknie, gorzej być już nie mogło, naprawdę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pon Lis 11, 2013 10:45 am

Oj..ojoj zagubiona duszyczka się do niego przypałętała? Jak milo, aczkolwiek już myślał, że będzie tutaj sam. A tu taka niespodzianka od losu, nie myśli oczywiście o tym, że może być i to również kara, bo zbytnio nie zna za dobrze dziewczyny. A z tym może być już problem, bo nie zawsze wszyscy co są uroczy, tak jak i ona tak naprawdę muszą być i nader bardzo przyjemni. Nie chodzi tu o przesłodzona słodycz, jak to w przypadku pewnych panienek, oraz również o nie przesadzony mrok. Jaki próbuje wywrzeć na tym mieście pewien błękitnooki wampir, z tlenionym włosami. A więc o co może chodzić rudowłosemu? Może o to, że jedyną nadzieją jaką może mieć to taka, że nie zechce ona walczyć. Nie chciał by krzywdzić tak młodej i pięknej osoby, ani już zapewne nie bez powodu walczyć. A więc powinien ją być może zostawić samą? Ale jaką okazję by stracił, gdyby to zrobił. Oczywiście nie brał tak naprawdę pod uwagę tego, że być może Cornelia woli dziewczyny, a tu już byłby mały problem. Przejdźmy jednak do sedna całego wydarzenia, bo nie będziemy prawić o jego przemyśleniach.
Początkowo nawet nie chciało mu się podnosić, gdy ta wspomniała o tym, że nie powinien rozmawiać sam do siebie, bo to choroba. Dopiero po pytaniu o bycie aktorem zareagował. Znał przyczynę jej pytania, aczkolwiek zechciał się trochę z nią pobawić.
- Być może, a co może chcesz zagrać w mojej sztuce? Będziesz tam główna aktorką, wraz ze mną młoda damo.
Skwitował ironicznie, by następnie całkowicie się zsunąć z drzewa i skierować swoje kroki w stronę dziewczyny.
- Ach, tak zapewne taki tekst byłby badziewny, gdybym chciał cie poderwać. Nie mniej mylisz się. Nie jestem jakimś tandetnym aktorem, a przynajmniej nie takim o jakim myślisz młoda damo.
Dopiero teraz mógł dostrzec całkowitą urodę dziewczyny. Oczywiście, nie była to uroda jaka na przykład dysponowała Hachiko ale nie mogła nic ujmować dziewczynie. Poza raną na dłoni, ach jak on nie lubił gdy kobieta zostaje ranna, a zwłaszcza z jakiegoś błahego powodu. Och, teraz może być jak ten wampir z pseudo bajek? Dracula? Tak, tak mu było. Swoją drogą nie ogarniał logiki tego wampira, był dla niego zbyt nudny? No ale w końcu są ludzie, którzy maja mokro na temat tego pseudo cudu świata. Z tego co słyszał jest tu niby jego potomek, ale zarazem nie miał jakoś ochoty go poznawać. Sorki, ale z byle czym nie będzie się prowadzać. On stanowczo wolał towarzystwo tej oto młodej damy, gdyby było mu dane wybierać.
- Nie mniej jednak proszę o wybaczenie mego daremnego zachowania. Wiesz chciałem się poczuć jak jakiś fajny podrywacz.
No dobrze, koniec zgrywania idioty. Bo ile można? Nie będzie przecież jak inni, którzy myślą iż są fajni i ogólnie tacy mroczni. Co prawda Samiel nigdy nie tonował siebie do statusu złego, on po prostu wykonywał to co mu kazano, a to że robił to z przyjemnością czasami go bawiło.
- A więc jak moja droga młoda dama ma na imię?
Wyciągnął dłoń, by spojrzeć na to co się działo na jej ręce. Dopiero po chwili skwitował z kim może mieć do czynienia. Dobrze mieć czasami informatorów, lub po prostu dostęp do danych. Niestety nie mógł całkowicie określić czy to ona, bo przecież nie widział zdjęcia ale no cóż, mógł oczywiście tak myśleć, no nie?
- Wybacz moje maniery, proszę o twoje imię nie podając swojego.
Z również teatralnym tonem jak i gestem wzgardził swoim zachowaniem, by nastąpienie po puszczeniu jej dłoni, lekko się ukłonić.
- Samiel, Aleister Nicolas de Romanus. Nie mniej wole po prostu Samiel.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Czw Lis 14, 2013 3:57 pm

Wcale nie była zagubiona. Udała się na spacer i doskonale wiedziała dokąd idzie. Co prawda nie znała dobrze tych lasów, ale czas to nadrobić. Lubiła długie spacery. Cornelia wątpiła, że jest urocza czy słodka. Chodzi o sam wygląd. Skóra, która nagle zmienia się w łuski, jaszczurze źrenice, których barwa co chwila ulega zmianie. Nie można zapomnieć o rozwidlonym języku, którym co jakiś czas syczy. Geny, jakie w sobie miała, były silniejsze niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Nawet Samuru był zaskoczony. Poza tym z charakteru także nie była uroczą niewiastą. Jasne, nie można było powiedzieć, że była czystym ojcem, miała uczucia, umiała współczuć, ale wciąż gdzieś w niej pozostawał potwór. Szybko traciła nad sobą kontrolę i napadała człowieka w przypływie adrenaliny i głodu. Nie umiała w ogóle nad sobą panować, co najwyraźniej także było rodzinne.
Cornelia nie wolała kobiet, choć szybciej łapała z nimi w miarę normalny kontakt niż z mężczyznami, od których trzymała się z dala. Nie przepadała za nimi, nie licząc własnej rodziny. Wystarczy, że musiała znosić to, co przechodziła przez nich jej matka. A już na pewno nie da się dotknąć żadnemu patafianowi i jeszcze lepiej, jakby trzymał swojego ptaszka w majtach, bo inaczej poszczuje swoim ojcem. A ten mimo wszystko nie pozwala dotykać swoich. Ot, dla zasady. Rodzina to jego własność, nie koniecznie czuje do nich przywiązanie.
– Nie, dziękuję. Nie interesują mnie nudne akty o stosunkach damsko-męskich. Mam wyższe ambicje. – wzruszyła obojętnie ramionami. Nie zamierzała grać w żadnej sztuce faceta urwanego z innej bajki, który jest jej obcy. Nie była przychylnie nastawiona do takich osób, które otwarcie zachęcając do pewnych, jak dla Corneli, nieprzyzwoitych obietnic. O nie! Ona nie da się wykorzystać! Prychnęła pod nosem, wysuwając język spomiędzy warg. Zasyczała ostrzegawczo i przybrała postawę cofniętą, zamkniętą, chroniła się przed Samielem.
– Nie wiem kim Pan jest, nie wiem co o sobie myślisz i mało mnie to interesuje. – znów się wycofała. Jej postawa nie była agresywna, nie zdradzała po sobie w żaden sposób, że planuje zaatakować mężczyznę. Po prostu była nieufna i ostrożna. Może trochę niemiła, ale tak się na co dzień zachowywała.
– Może Pan sobie odpuścić. Nie przyjmuję żadnych zalotów. – a potem to już znalazła się przy strumyczku, bawiąc wodą. Zaczęła rozwiązywać glany, zdjęła pierw jednego, potem drugiego, to samo czyniąc z pończochami. Uniosła lekko sukienkę, by jej nie zamoczyć i tym samym nie zniszczyć, i weszła do lodowatej wody. O tak, to było przyjemne uczucie. Westchnęła z roztargnieniem, przymykając oczy. Weszła głębiej, tak że woda sięgała ponad kolana. Odwróciła się w stronę mężczyzny słysząc jego nazwisko. Nic ono nie mówiło dziewczynie. Zmarszczyła nosek i złożyła przed nim dygnięcie, niczym księżniczka. Zresztą nią była, jako córka głowy. Była księżniczką swojego rodu.
– Cornelia Kuroiaishita. - przedstawiła się z dumą, znów zaczynając bawić się w wodzie. Odwróciła się tyłem do rudowłosego. Wiatr zawiał, zasłaniając twarz dziewczyny puklami jasnych włosów. Fale w strumieniu przybrały lekko na sile, a pojedyncze krople opadły na włosy. Po chwili puściła sukienkę i rozłożyła ramiona, unosząc głowę ku ciemnemu niebu. Dość pompatyczny widok. Była niczym piekielna anielica.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Lis 17, 2013 6:01 pm

Oj..ojoj jaka oschła z niej młoda dama. Nie mniej, nadal go to bardzo interesowało. Nikczemnie oczywiście nie można powiedzieć, że zechce jej coś zrobić jak to sobie pewnie kobieta wyobraża. Nie należał do tych pseudo wampirów, którzy muszą wszystko brać siłą. No zapewne można by tutaj podać parę rodów, a raczej pseudo rodów. Którzy, to zbytnio starają się pokazać jacy to oni nie są zajebiści. A tak naprawdę tylko chowają się za sławnym nazwiskiem, które to tak naprawdę już nic dla nikogo nie znaczy. No ale oczywiście, dalej będą twierdzić iż nadal są prawowitymi wampirami, a raczej tymi najbardziej znanymi. Jak to się mówi? Marność, nad Marnościami. No ale słysząc nazwisko dziewczyny, lekko się uśmiechnął. Nie spodziewał się spotkać z tego rodu kogoś, a przynajmniej nie zaraz po przybyciu do tego miasta. A tu taka niespodzianka. I to jaka? Kobieta o takiej urodzie, ach dla niego można by powiedzieć, że to ideał. Nie mniej, jak na to zareaguje jego kochana Hachi, bo przecież tylko ją kochał? Tak, tak jasne.
Wróćmy jednak do całej sytuacji, która nas tutaj zastała. Został odtrącony? Jaka szkoda, lecz nie znaczy to, że musi przestać. Zabawnie będzie zdobyć serce tej młodej kobiety, a kto wie? Może nawet nie spojrzy na inną? Podszedł bliżej dziewczyny, lecz nie wpakował się do wody. Woli jak na razie nie zbliżać się do niej. Nie zna umiejętności dziewczyny, a z tego czego się dowiedział, to jej rodzina, nie należy do słabych. Więc po co ryzykować?
- No tak, nie znasz mnie. Punkt, dla ciebie kruszyno. Jednakże ja znam ciebie.
Czy znał? Można tak powiedzieć. Udawanie zmarłego nie powstrzymało go od pracy, a raczej od dowiadywania się wszystkiego na temat rodziny jego Hachi. Nie mógł pozwolić, by jego dama poszła sobie do jakiś patałachów. Czy bodaj boże do tych z pseudo Draculi.
Oczywiście, na szczęście takie coś się nie stało. A ona? Ona wybrała chyba sensownie, oczywiście jeśli tak można powiedzieć o jej mężu. No, nic bardziej jednak można powiedzieć iż interesuje go teraz płeć piękna odłamu tego rodu.
- Masz bardzo urocze imię, moja damo. Czy pozwolisz, bym mógł się do ciebie przyłączyć? Obiecuje jedynie z swojej strony, że nie będę próbował niczego głupiego. A przynajmniej, nie tego co inni by chcieli zrobić z tak piękną osobą.
Skwitował teatralnie. No cóż, niczym wrednym raczej z nią nie ugra. A może się myli? Niestety ciężko jest określić tak naprawdę jeszcze coś na temat Corn. Jakoś, nie zdawała się chętna do rozmowy, a raczej nie była taka jak inne panienki, które na widok byle kogo mają mokro. Co sprawiało, że coraz bardziej ją pragnie. Och, taki mały kaprys a jednak.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Czw Lis 21, 2013 10:01 am

Oschła dama? Nie uważała siebie za oschłą osobę. Była jaka była, nie udawała nikogo. Gdy coś się nie podobała, mówiła to na głos, mając w nosie co sobie pomyślą o niej inni. Gdyby naprawdę miała się tym tak bardzo przejmować, chyba dostałaby co najmniej bólu głowy. Chciał zrobić jej krzywdę? Jasne! Niech spróbuje. Już ona umiała walczyć. Może i wyglądała niepozornie, niewinnie, to dokopać potrafiła. Wszak w jej żyłach płynęła krew Kuroiaishita. I jakby tego było mało, pobiegnie do tatusia na skargę, a ten przecież kocha niszczyć innych. Będzie miała z tego niemałą satysfakcję, więc lepiej żeby nie robił niczego głupiego. Oczywiście Cornelia nie mogła ręczyć tym samym. Miała przecież… pewne kłopoty. Nim się zorientuje, już będzie pędzić jak szalona na Samiela, z kłami na wierzchu, byle tylko wgryźć się w jego szyję.
Cornelia nie nadawała się do związków, a już na pewno nie na przelotny seks, czego zapewne ten wampir oczekiwał. Trafił pod zły adres, bo jakby nie patrzeć, blondynka się szanowała i nie dawała dupy na prawo i lewo. Lepiej nich Samiel zaoszczędzi sobie czasu i uda się gdzieś indziej na polowania, bo z Corneli to twardy orzech do zgryzienia. Ciekawe tylko, kiedy ten wampir to zrozumie i da jej wreszcie święty spokój? Bała się mężczyzn, więc nie chciała przebywać w ich towarzystwie. Niech sobie patrzy na inne, byle tylko dał jej spokój. Z chęcią nawet wetknęłaby mu jakąś pierwszą lepszą z brzegu. A niech sobie idzie!
Słyszała jego kroki i szelest trawy. W dodatku ten zapach. Podszedł bliżej, co nie bardzo podobało się Corneli. Chyba już nigdy nie uwolni się od mężczyzn, którzy to musieli się pchać z butami tam, gdzie nie trzeba. Przesunęła się nieco bardziej, wkraczając głębiej do wody. Chłód jaki okrywał skórę w ogóle nie przeszkadzał blondynce.
– Kruszynko? Nie pamiętam, żebym pozwoliła Panu tak się spoufalać. – warknęła, wyraźnie rozeźlona. Po chwili pojawiły się nawet łuski na dłoni. Musiała się uspokoić. Przez nerwy zaraz zmieni się w jaszczurkę i wampir nie będzie już tak radośnie śpiewał. Wiadomo, pochodziła z gadziego rodu, była zimnokrwista.
– Jeśli tylko spróbuje mnie Pan tknąć, obiecuję że ujebę rączki przy samej dupie. – spojrzała na niego, posyłając mu promienny, radosny uśmiech, jakby właśnie usłyszała z jego strony komplement, a nie zaczęła mu grozić. Przesunęła się jednak, robiąc mu miejsce w korycie strumienia. Wolała trzymać dystans. Zawsze panikowała na widok mężczyzn. Ba! Kątem oka spojrzała na jego krocze, krzywiąc się nieznacznie. Rety, na co TO COŚ było potrzebne mężczyznom? Chyba tylko po to, by straszyć kobiety. Aż wzdrygnęła się, jakby dostała dreszczy. Niekontrolowany przypływ strachu, do tego nerwy i trach! Łuski pojawiły się na drugiej ręce, wstępując coraz wyżej, aż po łokcie. Od razu schowała dłonie za plecy, żeby wampir ich nie dostrzegł. Może będzie na tyle głupi i tego nie zauważy?
– Nie wiem, jaki jest sens w sterczeniu w wodzie obok dziewczyny, która wyraźnie spławiła pańskie… zaloty. – westchnęła, kręcąc z niedowierzaniem głową. Ruszyła w górę strumienia, chcąc odnaleźć ujście strumienia. Wyminęła zatem wampira, kierując się dalej. Jeśli chciał, mógł dołączyć….
W każdym razie, znudziła się, wzięła swoje rzeczy i opuściła leśny zakątek.

[zt]
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Maj 02, 2014 8:58 am

Pragnęła odpocząć w towarzystwie natury. Od razu po bójce z łowca, przybyła nad strumień z czyściutką woda. Była w lekkim szoku, nigdy nie widziała łowcy, który jest człowiekiem i gryzie wampiry. Wyklinała na niego z każdej strony. Łaziła nerwowo po kamykach,  aby się uspokoić  mimo iż była osłabiona.
Miała zamiar iść do pokoju hotelowego i w nim się zaszyć. Była głodna, dawno nie jadła, i jak by tego było mało to jeszcze straciła krwi. Usiadła na jednym z kamieni i jedną ręką sięgnęła do wody. Drugą chwaciła się za kark gdzie nieznajomy ja ugryzł i postanowiła się umyć.
Gdy tylko się umyła podeszła do jednego z drzew i usiadła pod nim. Miała ochotę się przespać. Jednak nie potrafiła tego zrobić, mimo iż było cicho to dla niej było za głośno, wiec się rozglądała do okola.
Wiedziała, że jeśli ktoś jej zakłóci spokój będzie zła i trudno będzie ją opanować. Oczywiście nie  chciała nikomu zrobić krzywdy. To instynkt samozachowawczy, jeśli z nią jest coś nie tak, wtedy każda istotę traktuje jak by było zagrożeniem.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1067


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Maj 02, 2014 10:12 am

Spacerował bezcelowo po lesie. Zamiast iść do swojego apartamentu, to woli sobie spacerować. Trucizna po ostatnim jakoś nie dawała mu spokoju, a nawet było gorzej.
Gdy sobie tak spacerował, usłyszał jakiś kobiecy głośny głos. Słyszał, że kobieta niezłe wyzywała jakiegoś łowce.
-Słownictwo godne damy.-Zaśmiał się pod nosem słysząc wulgaryzmy.
Postanowił to sprawdzić.  Podszedł do za kobiecym głosem.
Szedł powoli by nie spłoszyć nieznajomej. Gdy tylko słyszał szum wody zatrzymał się i nie szedł dalej.
Po chwili zauważył pomiędzy drzewami kobietę o ładnym wyglądzie. Nie wyglądała ona za dobrze.
Myślał o tym żeby podejść, ale odechciało mu się, gdyż zaczęło go piec w klatce piersiowej. Upadł cicho ma ziemie i starał się nie wydać z siebie żadnego dźwięku, mimo iż było to bardzo trudne.
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Maj 02, 2014 2:04 pm

wszystko było by dobrze, gdyby nie fakt, że Anna usłyszała głos. Tajemniczy głos należał do mężczyzny i zdawało się jej, że gdzieś już do słyszała. Nie myliła się, gdy nieznajomy podszedł bliżej wyczuła go i wiedziała,że to łowca, którego spotkało w swoim pokoju hotelowym.
Nie wstawała nie chciała go wystraszyć, a z resztą miała dość jak na razie łowców. Słuchała dokładnie co łowca robi. Gdy zaczęła się przysłuchiwać łowcy, obudził się u niej instynkt łowcy, a jej kły się automatycznie wysunęły. Wiedział że jeśli podejdzie bliżej może się nie powstrzymać i go zaatakować.
-Łowco dla twojego dobra nie podchodź. Jestem w takim stanie, że nie będę wybredna.-Powiedział to niemal krzycząc.
Jej uwagę przykuło małe huknięcie a potem coś podobnego do dyszenia. Odwróciła się w stronę łowcy i zauważyła, że łowca nie stoi a leży lub siedzi.
Po dłuższej chwili uspokoiła się, a jej głód zeszedł na dalszy plan. Teraz planowała pomóc tej istocie. Wstała powoli i zaczęła się kierować wolnym krokiem w stronę leżącego.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1067


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Maj 02, 2014 3:02 pm

Corn był zbyt zajęty swoim problemem by zrozumieć co wampirzyca do niego mówiła. Nie sądził że trucizna da mu tak popalić.
-Ty skurwielu- szepnął cicho.
Próbował się podnieść widząc, że wampirzyca idzie w jego kierunku. Było mu ciężko... to mało powiedziane. Myślał że tam umrze tak klatka piersiowa go piekła. Jego ręce nie odrywały się od niej. Ne miał nawet siły by zapomnieć na chwile o bólu i spojrzeć na nieznajomą. Nawet po głosie jej nie poznał.
-Nie podchodź. -powiedział to proszącym głosem. Po dłuższej chwili ból trochę ustąpił a on leżał spokojnie za ziemi. Oddychał spokojnie i głęboko. Lecz wiedział że nie naciesz się tym długo.
Nie mylił się, po niecałych 5 minutach wszystko zaczęło się na nowo.
-Proszę.... - Miał zamiar ją poprosić o pomoc, lecz przez jego ciało przerzedła następna fala bólu. Nie wiedział dlaczego chciał prosi obcą osobę, ale nie miał wyboru. Gdyby wiedział, że  jest wampirem na pewno togo by nie zrobił. Po chwili zemdlał z bólu i wycieczenia.
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Maj 02, 2014 3:29 pm

Gdy tylko przyglądał się jak ten chłopak cierpi upadłą na kolana i przyciągała jego skulane ciało do siebie. Oglądała go badawczo i doszła do tego że to na pewno nie była sprawka człowieka. Zauważyła piętno na jego ciele, nie widział do dawno i wiedział że nie są to przelewki.
-Coś ty robił? -Bez pytanie o jego zgodę wzięła delikatnie jego ciało na ręce i powoli z nim wstała. Na początku myślał, że się z nim przewróci, osłabienie dawało się we znaki. Gdy tylko stanęła na równych nogach spojrzała na Corna nie spodziewanie chłopak zemdlał.
Anna z nieprzytomnym chłopakiem szła w stronę hotelu w, którym była zameldowana. Jej zęby się wydłużyły, a czerń tęczówek mieszała się z czerwienią. Jeszcze nigdy nie odczuwała tak boleśnie tego, że jest wampirem. Pragnęła zatopić swoje kły w szyi tajemniczego i rozkoszować się słodkim smakiem jego krwi. Nie miała żadnych wątpliwości, że smakowałaby wręcz niebiańsko. Nawet nie zorientowała się, że stoi w miejscu i pochyla nad Cornem. Jej nozdrza drżały delikatnie pod wpływem zapachu, który bił od człowieka. Było w nim czuć młodość i ten specyficzny aromat, który tak bardzo pobudzał Anne.
Wampirzyca oprzytomniała się dopiero wtedy, gdy jej kły już naciskały na skórę mężczyzny, ale jeszcze jej nie przebijając. Poderwała gwałtownie głowę, patrząc się z przerażeniem na łowcę. Coraz bardziej się przekonywała, że nie powinna go brać do siebie. Przecież nie wytrzyma z nim tej nocy. Szybciej przejmie nad nią kontrolę jej druga, mroczniejsza natura, a takim nie chciałaby się pokazać.
Nie chcąc zbytnio ryzykować utraty kontroli nad sobą, przyśpieszyła. Niby dalej szła, ale z taką prędkością, że nawet biegnący człowiek, by jej nie dogonił.

[z/t] Anna i Corn

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Sie 23, 2014 5:24 pm

Słońce już prawie zaszło, a na niebie powoli pojawiały się gwiazdy. Jedna za drugą, jakby ktoś je wysypywał z worka, chcąc tym samym upiększyć nocne niebo. Tylko niestety... na niebie też znajdywały się chmury.
Przewspaniały i jedyny w swym rodzaju panicz Louis postanowił dzisiaj zapuścić się w las, by podziwiać piękno natury i najzwyklej w świecie pobyć samemu. Od dłuższego czasu chłopak był w paskudnym nastroju i najchętniej by się na kimś, bądź na czymś wyżył. Jednak jesteśmy w lesie, nad leśnym strumyczkiem na dodatek i raczej o tej porze trudno o jakąś żywą duszę. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli na kogoś by się natknął i ten ktoś nie byłby wampirem wyższego poziomu niż on sam, to chętnie by sobie poprawił humor.
Podszedł do strumyka i stanął na jednym z kamieni wsłuchując się w szum wody. Może i wyglądał w tej chwili na spokojnego, ale bardzo łatwo jest go wyprowadzić z równowagi, a wściekły Louis, to nic dobrego.
Powrót do góry Go down
Liria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1531-liria#31017
Zarejestrował/a : 22/07/2014
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Sie 23, 2014 5:41 pm

- Mam tego dosyć Luciusie. Dosyć!- Narzekała donośnym głosem młoda dziewczyna, której od ponad ośmiu godzin, nie było dane odetchnąć świeżym powietrzem. Podróż limuzyną, może i wydawała się przyjemna, lecz tylko początkowo. Pośpieszna ucieczka z dworu w Paryżu, dodatkowo pogarszała sytuację.
- Przysięgam ci, że jeśli zaraz mnie nie wypuścisz, będziesz czyścił tapicerkę z krwi.- Nastolatka przybliżyła się do okienka, dzielącego ją i kierowcę, a w dłoni zalśnił jej srebrny sztylet- jeden z ostatnich prezentów od rodziców.
- Spokojnie panienko, już prawie jesteśmy na miejscu.- Odparł z przekąsem służący. Lubił się droczyć z Lirią i nawet trochę ją rozumiał. Wampirom łatwiej było wytrzymać tak długą podróż. I dlatego, nie zważając na błysk ostrza, lecz na dobro swej pani, zdecydował się wreszcie na krótki postój w lesie. Widząc reakcję służącego, Liria odetchnęła z ulgą i nie czekając, aż ten wysiądzie, by otworzyć jej drzwi, szybko wręcz wybiegła z limuzyny, a jej oczom, na samym początku ukazał się widok drzew i strumienia. Dostrzegła również jakiegoś chłopca, stojącego nieopodal.
- Ki diabeł?- Zdziwiła się, nie rozumiejąc co taki młodzik mógł tam robić o tej porze.
- Panienko... Uważaj.- Nagle, pomiędzy nią, a nieznajomym stanął jej kierowca, zasłaniając ją własnym ciałem. Nienawidziła w nim tego. Był nadopiekuńczy, doprowadzając ją tym do szału.
- Lucius, skończ z tym wreszcie! Chyba nie myślisz, że ten stary gad z zamku, nagle przybrał postać jakiegoś chłopaczka. A po za tym, nawet jeśli to wampir... Nie odbierzesz mi tej satysfakcji...- Odsunęła się od służącego, rzucając mu karcące spojrzenie. Nie była już małym dzieckiem, potrafiła się sama obronić.
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Sie 23, 2014 5:55 pm

Ciszę i spokój, którymi napawał się Louis zakłóciły mu dwa byty. Jeden to dziewczyna, która była od niego wyższa o dobrych kilkanaście centymetrów i jej... sługus, pachołek, czy ktoś w tym stylu. Jak łatwo można było się domyślić nie skakał z radości.
Odwrócił się na pięcie, twarzą do przybyłych... ludzi. O tak... to byli prawdziwi ludzie z krwi i kości, a przede wszystkim z krwi. Przyglądał się tej sytuacji w milczeniu. Najchętniej pozbyłby się tego faceta i od razu zabrał się za 'zabawę' z dziewczyną, ale pomyślał, że lepiej będzie poudawać słodkiego i uroczego chłopaczka... przynajmniej do czasu, aż mężczyzna sobie pójdzie. Zastanawiał się, co oni tutaj tak właściwie robią, ale bardziej zastanawiało go to, czy dziewczyna przed nim będzie grzecznym dzieckiem.
Cały czas przyglądał się białowłosej, aż w końcu delikatnie się do niej uśmiechnął. Jak chciał to potrafił wyglądać na słodkie i niewinne dziecko. Niby to chcąc rozluźnić atmosferę przeskoczył z lekkością na inny kamień i w końcu się odezwał, bo jak do tej pory jedynymi osobami, które się odzywały była właśnie dziewczyna i tamten mniej ważny osobnik gatunku ludzkiego.
- Ładny wieczór, prawda? - Uśmiech nie zniknął z jego twarzy, a fiołkowe oczy wpatrywały się w dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Liria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1531-liria#31017
Zarejestrował/a : 22/07/2014
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Sie 23, 2014 7:43 pm

Słyszała, czego może się spodziewać po tutejszych mieszkańcach. Lecz nie ważne, czy wampir, czy człowiek, dziewczyna o wiele bardziej wolała spędzić czas w towarzystwie młodego nieznajomego, niż ze starcem, który już setki lat temu przestał rozumieć młodzież. O czym mogła więc z nim gadać? Prawdopodobnie tylko o polityce i różnych dziedzinach nauki... Nie! Od tego miała nauczycieli i to wystarczyło. A lekki, orzeźwiający wiatr i cichy szum wody tak cudownie koiły nerwy...
- Lubię barwę wieczornego nieba.- Odpowiedziała cicho chłopakowi, przystając bliżej strumienia. Siadając przy brzegu, delikatnie zamoczyła w wodzie dłoń i wsłuchała się w szum natury. Nie zapominając, że nie jest sama.
- Lucius, mógłbyś przynieść z samochodu moją pelerynę? Zimno mi...- Odrzekła do starszego mężczyzny, który słysząc jej słowa, oddalił się na moment od dwójki nastolatków i wrócił do limuzyny. Wówczas dziewczyna podniosła się z ziemi i kątem oka zaczęła przyglądać się chłopakowi. Z pewnością nie osiągnął pełnoletności, lecz raczej nie był wiele młodszy od niej. Może, skoro znalazł się tutaj o tej porze, czuje się dobrze w tych stronach i zna te tereny? I mógłby jej trochę opowiedzieć...
- Jesteś tutejszy?- Spytała, sprawdzając jednocześnie reakcje nastolatka. Może i Lucius wyczuł w nim wampirzą krew, lecz dziewczyna wolała sama się przekonać, czy przypadkiem zmysły staruszka są nadal w pełni sprawne, czy jednak się pomylił.
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Sie 23, 2014 8:06 pm

Rozmowy o polityce, czy przeróżnych naukach zostawmy dorosłym, bo nie oszukujmy się, ale takie sztywne tematy mało którego nastolatka interesowały. Louis wcale nie był wyjątkiem jeśli chodzi o tą sprawę.
- Piękniejsze jest jedynie nocne niebo pełne gwiazd skrzących się na nim... Wiedziałaś o tym, że sierpień to miesiąc spadających gwiazd? Jeśli nam się uda... może jakąś zobaczymy. - W czasie kiedy mówił kilkukrotnie zdarzyło mu się przeskoczyć z kamienia na kamień. Ani razu nie zdarzyło mu się stracić równowagi podczas tej czynności. Och naszej białowłosej jest zimno? Cóż... wypadałoby coś z tym zrobić. Spoglądając na nią fiołkowymi oczami zbliżył się do niej.
- Biedna... jest ci zimno, a noc zapewne nie będzie należała do ciepłych. Gdybym mógł pomóc zrobiłbym to, ale niestety... nie mam jak - Bo co on może zrobić? Sam miał na sobie białą koszulę, kamizelkę i krótkie spodenki. Oczywiście, mu zimno nie było.
- Może chcesz się przytulić, by poczuć odrobinę ciepła? - Zapytał przechylając lekko głowę w bok i przykładając palec do swych ust.
Powrót do góry Go down
Liria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1531-liria#31017
Zarejestrował/a : 22/07/2014
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pon Sie 25, 2014 10:34 am

Nie zdarzało się, by często miała do czynienia z innymi osobami, niż mieszkańcami dworu rodziców. Chłopak jednak, początkowo wydawał się być w porządku i nawet nie miała ochoty go od razu odtrącać, jak to robiła, gdy ktoś się narzucał. Czy się narzucał? No cóż, prawdopodobnie wielu nazwałoby tak propozycje przytulenia przez obcego dzieciaka, który nie był już tak mały, by bliskość drugiej osoby była mu potrzebna. Liria zgromiła więc tylko nieznajomego wzrokiem, by zrozumiał, że woli zachować dystans. Niech sobie przytuli pluszowego misia...
- Peleryna wystarczy.- Odrzekła chłodno, odwracając wzrok od chłopaka. I w tejże chwili, delikatny wiatr odwiał odrobinę włosy z jej szyi, ukazując już lekko zagojone miejsce po ugryzieniu. jednak dla wprawnego oka, dwie małe kropki na bladej skórze nastolatki, nadal były w pewnym stopniu dostrzegalne. Oczywiście, zwykłemu krwiopijcy nie pozwoliłaby się do siebie zbliżyć. Prędzej wbiłaby mu sztylet w serce. Jedynie członkom rodziny pozwalała niekiedy upić trochę krwi.
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.- Odezwała się nagle do nastolatka, a tuż obok niej niczym duch, pojawił się Lucius i podał dziewczynie ubranie. Stojąc przy niej, cały czas nie spuszczał z oka, młodego wampira. W jego spojrzeniu był spokój i lekka ciekawość, lecz niekryta nieufność.
- Chyba nie jesteś skrytym chłopcem?- Zaśmiała się cicho Liria, założywszy na siebie pelerynę. Na jej ustach pojawił się delikatny uśmieszek.
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Sie 27, 2014 8:28 pm

Lou mógł się wydawać osobą nie sprawiającą negatywnych skojarzeń, ale wcale tak nie było. Oczywiście zdarzało mu się być normalnym, ale tak naprawdę nasz ukochany panicz nie miał równo pod sufitem. Był małych sadystą i uwielbiał się zabawiać ludźmi.
Niezadowolenie z niemej odmowy na jego propozycję było wielkie, jednak perfekcyjnie nie dał po sobie tego poznać. W myślach za to już szarpał dziewczynę za to! Na samą myśl jak ją zaczyna gnębić lekko się uśmiechnął pod nosem i zachichotał cicho. Zauważył na szyi dziewczyny ślady po ugryzieniu jakiegoś wampira. W takim razie była ona świadoma ich istnienia, a on mógł się jej śmiało przedstawić jako krwiopijca. Pomimo tego... jeszcze nie chciał tego robić. Zabawa dopiero ma się zacząć!
- Och... wybacz mi Panienko. W takim razie muszę się zrehabilitować i udzielić tobie odpowiedzi. Nie jestem stąd. Przybyłem tutaj, ponieważ zapisałem się do tutejszej szkoły. - Udzielił jej w końcu odpowiedzi na pytanie. Nie kłamał, ale warto dodać, że unika kłamstw, ponieważ nienawidzi być okłamywany. Gardził kłamcami.
Pojawienie się sługi dziewczyny zignorował. Nie będzie poświęcał mu swojej uwagi, bo nie był on tego wart nawet!.
- Co masz na myśli pytając, czy jestem skryty? - Spojrzał na nią swoimi fiołkowymi oczami znów przykładając palec do swoich ust. - Ach właśnie... nawet nie wiem jak masz na imię Panienko. Osobiście lubię wiedzieć z kim rozmawiam - Z uśmiechem na twarzy zbliżył się do niej. Zapach dziewczyny bardzo mu się spodobał, co tylko go zachęcało do późniejszych zabaw z nią!
Powrót do góry Go down
 
Leśny strumień
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Leśny strumień
» Strumień Świetlików

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: