IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Leśny strumień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Liria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1531-liria#31017
Zarejestrował/a : 22/07/2014
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Sie 29, 2014 11:01 am

Chłopak z pewnością sprawiał wrażenie uroczego dziecka. Tak uroczego, że aż wydawało się to podejrzane. A przynajmniej z punktu widzenia Lirii. Oczami wyobraźni dziewczynie ukazywał się jego widok, tulącego do siebie maskotkę. Co by nawet pasowało do tego jego niewinnego uśmieszku.
- Szkoły? Pewnie mówisz o Akademii Cross. Też będę tam... uczęszczać.- odpowiedziała, zerkając nieprzyjemnie na Luciusa. To przez niego w ogóle musiała się przeprowadzać do Japonii. Nawet po śmierci ojca, wampir tylko po części słuchał się rozkazów dziewczyny. A biorąc pod uwagę, że Ren przed odejściem zażyczył sobie, by jego córka została zapisana do dziennej klasy w szkole dla ludzi i wampirów, to nie było przebacz. Liria mogłaby się bronić rękami i nogami, lecz Lucius nadal pozostawałby niewzruszony. Więc się poddała i już jutro włoży na siebie szkolny mundurek. Mimo to, nadal nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Trzeba będzie dzielić pokój z jakimś obcym człowiekiem...
- Gdzie się dostałeś? Do dziennej, czy nocnej klasy? Wszyscy mówią, że nocna jest bardziej elitarna, choć to pewnie przez to, że mało się o niej wie.- Powoli zaczęła spacerować brzegiem strumienia, nie przerywając rozmowy z chłopakiem
- Masz racje, nie przedstawiłam się. Jestem Liria, a ty?- Odparła, zatrzymując się na moment. Co prawda nie bała się swego dziedzictwa, lecz plotki szybko się rozchodzą i nie chciała od razu zrażać do siebie innych złą reputacją rodziny. To nie pomaga zjednać sobie innych ludzi i wampiry. Mgła tajemnicy zawsze musiała pozostać, aż do chwili, gdy dziewczyna nie będzie miała nic do stracenia. Miała tylko nadzieje, że puki co, Lucius tez będzie milczeć, choć po jego mimice twarzy Liria mogła wyczytać, że nuży go już to spotkanie.
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Sie 29, 2014 11:42 am

Och może i wyglądał uroczo, ale to tylko dlatego, że tego chciał. Chociaż wyobrazić go sobie zdenerwowanego może skończyć się napadem śmiechu i bólem brzucha. Swego czasu Louis miał swojego ukochanego, pluszowego misia o imieniu Jean-Pieere, którego ktoś mu niestety ukradł, a jego strata jest dla niego wciąż rzeczą bolesną - serio.
Z większym zainteresowaniem spojrzał na dziewczynę słysząc, że ona również będzie uczęszczała do Akademii Cross.
- Tak, miałem na myśli to miejsce. Szczerze mówiąc nie wyglądasz na szczęśliwą mówiąc, że będziesz tam uczęszczała. Czyżbym się mylił? - Znów wpatrywał się w dziewczynę. Naprawdę miał ochotę pobawić się z nią, a potem zatopić swoje kły w jej szyi.  Ach... już czuł smak jej krwi w swoich ustach... W tym momencie spojrzał na mężczyznę i jedyne czego pragnął od niego to to, żeby sobie w końcu poszedł gdzieś i najlepiej nie wracał.
- Cóż... będę uczęszczał do klasy nocnej, a ty? - Doskonale znał odpowiedź na to pytanie. Gdzie niby ludzka dziewczyna mogłaby pójść, jak nie do dziennej klasy? Jednak nie wiedział, czy zna ona sekret/specyficzną cechę uczniów w białych mundurkach, a szczerze mówiąc nie palił się do tego, by o tym mówić.
- Liria.... Liria-chan - Wypowiedział to stając przed dziewczyną i uśmiechając się słodko. - Ja jestem Louis - Ukłonił się jej i podał swoją dłoń - Miło mi cię poznać. Mam nadzieję, że nasza znajomość będzie trwała długo... bardzo długo... - W jego oczach pojawił się błysk, a na język cisnęło mu się dokończenia zdania słowami "aż po śmierć jednego z nas", jednak powstrzymał się. To raczej nie wzbudziłoby w dziewczynie zaufania wobec jego osoby.
Powrót do góry Go down
Liria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1531-liria#31017
Zarejestrował/a : 22/07/2014
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Sie 29, 2014 1:12 pm

I takiej odpowiedzi właśnie oczekiwała. Aż trudno było dać wiarę, że dzieciak dał się złapać na ten tani chwyt z pytaniem wielokrotnego wyboru, nawet nie zastanawiając się nad swoją odpowiedzią. Przecież jeszcze przed chwilą, dawała mu jasne sygnały o tym, że wie o wampirach. Potrzebowała tylko potwierdzić swoje przypuszczenia, co do chłopaka. Zachowanie Luciusa wobec nieznajomego jej nie wystarczało.
- Nie podoba mi się to, gdyż zostałam do tego zmuszona przez rodziców. Choć nie jestem już dzieckiem i sama mogę o sobie decydować!- Wysyczała gniewnie, nadal patrząc na Luciusa. Nada niewzruszonego jej buntem, przeciwko woli wampirów. A o różnicach między klasami wiedziała, jak to już było widocznej po jej stosunku do tejże szkoły. I zastanawiała się nawet, gdzie by jej się lepiej żyło? W nocnej klasie, wśród dobrze znanych jej istot, wśród których się wychowała? Czy w dziennej, gdzie mogłaby po latach zaznać w pełni ludzkiego, normalnego życia. Co nie znaczyło, że to życie byłoby bezpieczne. Zło czai się w duszach każdej istoty, niezależnie od rasy.
- Schowaj swe kiełki, mały. Jeśli zamierzasz przetrwać w nocnej klasie, to już teraz zacznij się dostosowywać do pewnych zasad.- Odwróciła się do chłopaka, a w jej dłoni błysnął sztylet. Wprawdzie nie zamierzała z niego jeszcze korzystać w wiadomym celu, lecz wolała przestać owijać w bawełnę, jak to zwykle robiła z istotami ludzkimi. Mała pijawka musi się do tego przyzwyczaić, skoro, być może będą się częściej widywać. Dużo częściej...
- Nie zwykłam być zbyt otwarta wobec istot ludzkich. Lecz mój drogi Lucius od razu rozpoznał, czym jesteś. Dlatego lepiej nie próbuj sztuczek, bo stracisz wszystkie ząbki, zanim się spostrzeżesz... W tym mieście, za złamanie zasad może cię ukarać nie tylko Oświata Łowiecka, lecz też inne wampiry.- odrzekła srogo, bawiąc się ostrzem. I miała nadzieję, że chłopak ani drgnie, grzecznie słuchając, co ma mu do powiedzenia. Nie chciała mieć później plam na ubraniu.
- W akademii, zabronione jest napadanie na ludzi i picie ich krwi. Jeśli teraz się do tego przyzwyczaisz, później przyjdzie ci to już dużo łatwiej.
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Sie 29, 2014 2:19 pm

Jak dziecko dał się jej podejść i nabrać. Cóż... trzeba przyznać, że dziewczyna była sprytna i to bardzo. Niestety nasz mały książę żył w swoim świecie i czasami bywał naiwny jak dziecko. Spoglądał na białowłosą cały czas i nadął lekko swoje blade usteczka.
- Skoro cię zmusili, to jednak nadal nie możesz o sobie sama decydować Liria-chan... Poza tym, złość piękności szkodzi. Nie powinnaś się aż tak bardzo denerwować. Bardzo chętnie się tobą zajmę... Jean-Pierre pewnie by cię polubił - Jego buźkę przyozdobił uśmiech i tym razem wcale nie był on słodki. Lou w końcu pokazał swoje prawdziwe oblicze małego, niezrównoważonego psychicznie gnojka z tak zwanego dobrego domu. Niczym wariat zaczął chichotać rozbawiony cholera wie czym, a w jego oczach było widać szaleństwo.
Już chciał się do niej dorwać, nie mógł dłużej wytrzymać bycia grzecznym chłopczykiem. Był głodny i miał ochotę w końcu zaspokoić swój głód. Bycie wampirem ma niestety swoje wady i zalety, chociaż paniczyk wcale nie uważał swojej egzystencji za coś problematycznego. Urodził się jako żywiący się krwią stwór i nigdy nie miał problemu z akceptacją tego faktu. Krew to był jego posiłek,a przecież chłopak nie będzie się głodził! Zaskoczeniem dla niego zaś był sztylet w dłoni dziewczyny. Zaimponowała mu sprytem jak i całą sobą.
- Liria-chan.... - uśmiechnął się przesłodko do niej i przekrzywił swoją główkę w bok - jesteś niesamowita! Uwielbiam istoty ludzkie z charakterkiem, a ty go masz! Proszę... daj mi się z tobą pobawić. Obiecuję, że spodoba ci się to co chcę z tobą zrobić! - Podszedł do niej nie bojąc się tego, że dziewczyna może spróbować go zaatakować w akcie obrony własnej. On miałby się do czegokolwiek przystosowywać? Niestety panicz Louis był paskudnym z charakteru gówniarzem, który myślał o sobie jak o samym Bogu. To on był panem i władcą, a inni mają się słuchać jego. Oczywiście są to tylko jego pyszne wyobrażenia i efekt rozpieszczania.
- Och... grozisz mi? Liria-chan... jesteś aż tak niemiła, by grozić nowo poznanej osobie? Nie rób mi tego, bo ja naprawdę cię lubię... - Chwycił mocno dziewczynę za nadgarstek nad dłonią w której ona dzierżyła sztylet. Nie lubił, kiedy ktoś z kim chciał się bawić miał ze sobą ostre zabawki. Nawet nie starał się być delikatnym w tej sytuacji, a dla swojego własnego bezpieczeństwa chwycił też drugi nadgarstek dziewczyny. Przecież mogła mieć schowany gdzieś drugi sztylet lub inne ostre narzędzie. Trzymając mocno jej nadgarstki zuchwale przejechał nosem po jej szyi stojąc na palcach. Niestety Louis nie należał do tych wysokich, a dziewczyna była przecież od niego wyższa.
- Mmm... pachniesz tak ślicznie. Mógłbym spróbować twojej krwi? Przecież i tak już ktoś inny to zrobił... nadal masz ślady po cudzych kłach na szyi... - polizał jej szyję i się uśmiechnął - Może i w akademii jest zakaz picia ludzkiej krwi, ale my przecież jesteśmy w lesie... nie złamię więc zasad szkoły, prawda? - Wyszczerzył się obnażając swoje kły i zacisnął swoje dłonie jeszcze mocniej na nadgarstkach dziewczyny. To, że była ona ludzką kobietą nie oznaczało, że może nie mieć wcale siły. Nie można aż tak lekceważyć innych.
Powrót do góry Go down
Liria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1531-liria#31017
Zarejestrował/a : 22/07/2014
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Sie 29, 2014 3:25 pm

Mieli więc wiele wspólnego. mały potworek od samego początku był krwiopijnym bachorem, którego nie "kształciło" tylko wychowywanie przez rodziców, lecz również natura bestii, z jaką często próbują się kryć wampiry. A Liria, choć nie była jedną z nim, wychowywana przez wampiry, stała się często bezduszną, księżniczką. Bierze co chce, nawet jeśli nie powinna ze względów moralnych. Lecz przynajmniej jest rozważna w tym, co robi, a nastoletnia pijawka stojąca przed nią... Młody kompletnie się zapomniał. A może naprawdę miał już tak spapraną psychikę, że obecność innego wampira traktował, jak zerowe zagrożenie, choć Louis jakby chciał, mógłby go torturować za to przez wiele godzić. Ach, te dawne metody na karanie innych, oraz wymuszanie od nich posłuszeństwa lub wyznań. Jedną z nich było puszczanie powolnie lecącej wody na tył głowy ofiary... Początkowo taka mała ilość wody nic nie robi, lecz po wielu godzinach, a nawet dniach, gdy skóra i inne tkanki ciała miękną... Każdy ma jakieś granice wytrzymałości.
- Kim jest Jean-Pierre? To jakiś twój krewny?- zapytała, choć w prawdzie średnio ją to interesowało. Wampirek był naprawdę uroczy, nawet gdy wychodziła z niego diabelska natura. Chętnie by go zabrała do zamku. W końcu, w dniach wolnych od nauki, przyda jej się jakieś towarzystwo, przy którym nie musiałaby być pokorna, jak wobec reszty członków rodziny. Taka mała zabawka, byłaby w sam raz. Trudno było jej się dogadywać z wampirami starszymi od siebie... Czasami czuła się samotna.
- Byłam zabawką przez całe życie, chłopczyku. A teraz jestem wolna i zamierzam z tego korzystać ile się da. I ty mi tego nie odbierzesz...- Zaśmiała się, widząc jak mały zaczyna chojraczyć. Gdy nagle, usłyszała za sobą cichy bulgot wody.
- Lucius, przecież to jeszcze dziecko. Takie trzeba bić kwiatkiem, nie doniczką.- Zatrzymała wampira, przed zaatakowaniem chłopaka żywiołem wody. Chciała jeszcze trochę pobyć z tym słodziakiem. Pomógł jej się w końcu zrelaksować po ostatnich, nieciekawych przejściach. I choć wampirek złapał ją za nadgarstki, nadal nie była do niego wrogo nastawiona.
- A chcesz, bym i ja cię lubiła? To chodźmy do limuzyny. Tam z pewnością znajdziemy coś dla ciebie. A jeśli nadal będziesz chciał czegoś ode mnie... Będziesz na to musiał zasłużyć.- Schyliła się na wysokość uszu chłopaka i szepcząc do niego, wskazała samochód wśród drzew. Trzymała tam, w turystycznej lodówce sporo krwi, która w głównej mierze była przeznaczona dla Luciusa. Lecz skoro są już prawie na miejscu, to nic się nie stanie, jak podzieli się zapasami z bliźnim. Przecież chciał dobra Lirii, a ona potrzebowała do szczęścia kogoś młodszego do towarzystwa, niż kilkusetletniego starca.
- Lecz uważaj. Jeśli mi się przestaniesz podobać, to ten miły pan z tyłu, zrobi ci kilka "małych" dziurek w serduszku, co z pewnością nie będzie przyjemne. To jak, idziesz?
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Sie 29, 2014 4:12 pm

Coś mi się wydaje, że Lou i Liria spokojnie znajdą wspólny język, dzięki czemu obejdzie się bez zbędnych zabiegów pod tytułem "tortury". Jeśli zaś chodzi o sprawę psychika naszego małego słodziaka... było z nią źle, a do tego dzieciak nie odczuwał respektu do starszych od siebie, silniejszych, czy też mądrzejszych osobników. Był niewychowany po prostu, bo mamusia wolała puszczać się po kątach ze swoim kochankiem, niż zajmować własnym dzieckiem.
- Jean-Pierre? Jean-Pierre... on był moim przyjacielem, ale został porwany i teraz go ze mną nie ma! To jest straszne... niewybaczalne! - Oczywiście Louis cały czas mówił o swoim pluszowym misiu, którego traktował jak żywą istotę. Chodził z nim wszędzie i stale się do niego odzywał. Mało tego... prowadził z nim rozmowy! - Nikt nigdy nie będzie w stanie mi go zastąpić... - Na twarzy wampira zagościł teraz smutek. Chłopak, który przed chwilą wydawał się być szaleńcem, gotowym wbić swoje kły w szyję Lirii teraz był smutny, a jego fiołkowe oczy zaszkliły się i wyglądało na to, że chłopak zaraz zacznie płakać. Na szczęście tak się nie stało i szybko pozbierał się.
- Liria-chan... - Już przeszła mu ochota na zabawę z nią czyli najzwyklejsze w świecie sponiewieranie jej. - jesteś niesamowita! Uwielbiam cię! - Najzwyklej w świecie przytulił się do niej i nie próbował żadnych sztuczek. Spodobało się mu się to jaka ona jest i mimo, że jest człowiekiem nie ma ochoty zrobić jej krzywdy. Oczywiście nadgarstki dziewczyny były teraz wolne, a Luciusa to on tylko zmierzył wzrokiem. Pamiętał, że on tu jest cały czas, ale po prostu wolał nim sobie nie zawracać swojej ślicznej główki.
Czy chce, by dziewczyna go lubiła? Odpowiedź na to pytanie jest oczywista!
- Oczywiście, że chcę byś mnie lubiła Liria-chan. Jean-Pierre też by tego chciał. Och... szkoda, że nie ma go z nami. - Nie widział nic złego w tym, by udać się z dziewczyną do limuzyny. Skoro już mieli się zakolegować lub zawrzeć inną znajomość, to postanowił w końcu zadać jej pytanie dotyczące jej cienia.
- Liria-chan... a kim jest ten stary piernik, który ciągle ci towarzyszy? Bo szczerze mówiąc nie uśmiecha mi się to, by ktoś taki nawet mnie dotykał.- Dziewczyna może go nawet zganić za nietaktowne nazywanie Luciusa, ale to raczej nic nie da. Chłopak miał niestety paskudny charakter i zapewne dziewczyna przekona się o tym niejednokrotnie.
Powrót do góry Go down
Liria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1531-liria#31017
Zarejestrował/a : 22/07/2014
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Sie 30, 2014 11:57 am

Tak nagła zmiana, w tak krótkim czasie była niepokojąca, lecz dziewczyna nie zamierzała tego po sobie okazywać. Prawdopodobnie za jakiś czas uda jej się wykalkulować, jakie metody stosować wobec tego diabła, lecz na razie zauważyła, że na początku wystarczy zwykła stanowczość. Silna ręka... Zupełnie, jakby nikt do tej pory tego wobec wampira nie stosował. Czyżby rodzice go rozpieszczali? Albo w ogóle nie zwracali na niego uwagi i miał pełną swobodę?
- Mówisz tak teraz, lecz niczego nie możesz być jeszcze pewien.- Odparła, zastanawiając się, kogo młody mógł mieć na myśli. Jean-Pierre, o którym wspomniał, został porwany... Zwykle nie porywa się przedmiotów martwych, tylko osoby. Więc mogło chodzić o żywą istotę. Jeśli tak, to Liria miałaby raczej mieszane uczucia. Nie chciała, by ten ktoś, kim mógł być Jean-Pierre, odebrał jej prawa do wampira. Lepiej więc, by to była tylko zwykła zabawka, a jedynie chłopak traktował ją jak kogoś prawdziwego.
- Widzę, że Jean-Pierre jest twoim całym światem. Mogłabym ci nawet pomóc go odzyskać, jeśli tylko mi go opiszesz, oraz osobę, która ci go zabrała.- Zaproponowała. Choć miała zajęte najbliższe dwa tygodnie, zawsze mogła wysłać Luciusa, jeśli nie okazałoby się to zbyt kłopotliwe. eh, nadal miała przeczucia, że to mógł być ktoś prawdziwy... Głupie.
- To chodź, odwieziemy cię do akademii.- Złapała chłopaka za nadgarstek i zaprowadziła do samochodu. Gdy znaleźli się w środku, rozejrzała się w poszukiwaniu lodówki. Leżała tuż pod okienkiem, za którym znajdowało się miejsce dla kierowcy, w którym Lucius odpalił już silnik.
- Jaką grupę wolisz?- Spytała, podając wampirowi pudełko termiczne, w którym znajdowało się kilka torebek z krwią i lodu. Zimna krew pewnie nie była tak smaczna, jak ciepła, lecz co poradzić...
- Lucius? To sługa mojego ojca, lecz teraz niestety mi truje życie. I nie martw się, nie dotknie cię, puki go do tego nie zmusisz swoim zachowaniem.- odpowiedziała, choć dobrze wiedziała, że jeśli nie będzie tego chciała, Lucius po wypełnieniu zadania, które powierzył mu Ren, zostawi ją samej sobie. Będzie mogła wreszcie o sobie decydować. Lecz to jeszcze przed nią, a teraz chciała zająć się nowym znajomym. Którego imienia nadal nie poznała. Czy to była jakaś tajemnica, czy po prostu nie usłyszał pytanie, które mu zadała kilka chwil przedtem.
- No to jak, zdradzisz mi, jak się nazywasz?
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Sie 31, 2014 1:45 pm

Zapewne tak szybkie zmiany nastroju są niepokojące i pewnie naszemu ukochanemu paniczowi przydałaby się wizyta u terapeuty, ale kto by się tym przejmował? Przecież taki urok tego chłopaka. Mały, słodki, nieobliczalny dzieciak - po co chcieć więcej?
Metody silnej ręki i Lou? On nawet nie wie co to. Wychowywano go... wróc, go nie wychowywano, go rozpieszczano i traktowano po królewsku stąd też wysokie mniemanie o sobie chłopaka i pogarda dla innych. Oczywiście nie zaleca się stosowania tej metody dłużej, ponieważ paniczyk zacznie stroić fochy, tupać nóżkami i krzyczeć, a tego raczej nikt nie chce doświadczyć. Spojrzał na dziewczynę, a jego słodka buźka nie wyglądała na szczęśliwą.
- Zamilcz! Nic nie wiesz o mnie i o Jean-Pierre! On był moim jedynym przyjacielem i nikt nigdy nie będzie tak wspaniały jak on był! - Sprawę jego pluszowego przyjaciela Lou traktował iście poważnie. Nazywanie misia pluszakiem było niewybaczalne i niedozwolone, a on sam, jak można było to zauważyć traktował go jak istotę żywą.
Oczy chłopaka zaświeciły się w momencie, kiedy dziewczyna chciała rysopis porywacza. To oznaczało, że chce ona mu pomóc w odzyskaniu jego skarbu! I jak tu jej nie lubić? Teraz tylko Lou musiał sobie przypomnieć dokładny wygląd Chrisa, bo to właśnie on porwał jego misia.
- On był... był wysoki, wyższy ode mnie i bardzo przystojny... - w tym momencie chłopak zawstydził się nie wiedząc czemu - Ale i tak go nie znajdziesz. To niemożliwe. - Nagle postanowił uciąć temat, co raczej było dziwne. Lou po prostu nie chciał do tego wracać i byłoby dobrze jeśli dziewczyna nie naciskała na niego w tej kwestii. Wolał udać się z nią do limuzyny i dać się odwieść do akademii. Wyjątkowo pozwolił się komukolwiek dotknąć. Szczerze powiedziawszy nie lubił, gdy ktoś go dotykał, ale ten jeden raz postanowił podarować dziewczynie. Niech zna jego dobroć!
Rozsiadł się wygodnie na siedzeniach i spojrzał na niego. No proszę... dziewczyna chce mu nawet podarować krew! Och... to było słodkie i na dodatek humorek paniczyka nieco się poprawił.
- Liria-chan... wolałbym skosztować twojej krwi niż tej z torebki. Proszę... pozwól sprawić sobie przyjemność poprzez wypicie odrobinki twojej krwi. - No cóż... chłopak był wybredny i nie zamierzał tego ukrywać. Poza tym wolał skosztować ciepłej i świeżej krwi prosto z żył młodej dziewczyny niż wątpliwego jego zdaniem pochodzenia krwi z torebki. Warto też wspomnieć o tym, że chłopak jak się na coś uprze to nie odpuszcza i będzie jej wiercił dziurę w brzuchy dalej dopóki ta się nie zgodzi. Przysunął się do niej i patrzył na nią niczym Kot w Butach ze Shreka.
Grzecznie wysłuchał tego, co powiedziano mu o Luciusu vel Starym Grzybie z Kijem w Tyłku, ale tak naprawdę stracił zainteresowanie tym po tym, jak usłyszał, że to sługa ojca dziewczyny.
Wpatrując się przez chwilę w szybę zastanawiał się czy czasami już się jej nie przedstawił. Nie dałby sobie uciąć za to ręki, więc wstał, ukłonił się i postanowił zdradzić jej swoje personalia.
- Jestem Louis d'Auvergne. Wybacz mi proszę tą zwłokę - Jak chciał to potrafił się zachować. W końcu urodził się w nie byle jakiej rodzinie!
Powrót do góry Go down
Liria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1531-liria#31017
Zarejestrował/a : 22/07/2014
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pon Wrz 08, 2014 4:51 pm

Trzeba go będzie wychować, choć to byłaby raczej syzyfowa praca. Słysząc kolejny atak zmiennego nastroju u chłopaka, Liria zaśmiała się pod nosem, przeklinając się za ro, w co się wpakowała. Tak, był miłym odstępstwem od nudnej codzienności, lecz z pewnością po paru tygodniach będzie go miała dosyć. A jeśli dodatkowo jej się nie tylko znudzi, lecz także straci do niego cierpliwość, biedak skończy jako krwista przekąska dla wygłodniałych E, których ponoć masa była w slumsach... Przydałoby się tam kiedyś przejść...
- Spokój!- Krzyknęła natychmiast do Louisa, gdy ten zaczął sobie pozwalać na zbyt wielki brak szacunku dla jej osoby. A nie wstała, unosząc w górę pięść tylko z powodu niskiego sufitu w samochodzie.
- Dobrze się zastanów nad tym, co mówisz! Do tematu twojego kolegi wrócimy, gdy sobie przypomnisz jakieś charakterystyczne cechy porywacza, a nie gadasz mi tu ogólnikami...- Liria skrzyżowała ręce na piersi, mrucząc gniewnie pod nosem.
- Sprawić mi przyjemność? Chyba kpisz! Znamy się dopiero pół godziny, a ty już byś chciał, bym rozcięła przy tobie żyły?! Nie wystarczy, że odwożę cię do akademii?- Odpowiedziała, lecz po krótkiej chwili wytchnienia, postarała się mimo wszystko choć trochę zapanować nad nerwami. Jeszcze by się zrobiła czerwona na twarzy...

Minęło od kilku do kilkunastu minut, gdy limuzyna zatrzymała się pod Akademią Cross. Dziewczynie wręcz ledwie udało się to zauważyć, podczas dość nerwowej rozmowy z wampirem. Gdy jednak Lucius otworzył jej i Louisowi drzwi, nastolatka wyszła jako pierwsza i dłonią nakazała chłopakowi, by również się już zbierał.
- Tutaj masz mój numer. Jeśli zdarzy się coś ważnego, będziesz miał kłopoty lub przypomnisz sobie wygląd poszukiwanej osoby, zadzwoń.- Odrzekła, wracając ponownie do samochodu i odjeżdżając wraz z kierowcą w stronę obrzeży miasta.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Wrz 21, 2014 12:52 pm

Musieli wyjść z akademika, by pozbyć się upartego prefekta, jednak Ruka nie bardzo wiedział gdzie dziewczyna chciałaby iść, sam miał dosyć zgiełku panującego w centrum miasta więc przeszdł tamtędy tylko po to by kupić sobie i dziewczynie coś do picia, a potem udał się tutaj jakby instynktownie, nie wiedział czy dziewczynie będzie się tu podobać, ale sam przywykł do takich miejsc, szum wody uspokajał go i sprawiał, że czuł się o wiele lepiej, na jego ustach nawet pojawił się lekki uśmiech którego w mieście nie można było u niego uświadczyć, las był bardziej jego domem niż miasto. Tylko czy Luci nie będzie się bała mieszkańców lasu? albo ktoś inny? Ruka się tym raczej nie przejął, usiadł sobie na jednym z omszonych głazów i przyglądał w ciszy migoczącej wodzie, wyciągnął z plecaka paczkę cukierków i otwartą położył na sąsiednim kamieniu tak, żeby i ona mogła się poczęstować. W sumie to mogła się cieszyć, że nie zabrał ją na cmentarz, albo do pustostanów, bo to również były ulubione miejsca chłopaka który wolał je niż zamieszkałe tereny miasta
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Wrz 21, 2014 2:24 pm

Była mile zaskoczona tym, że chłopak zabrał ją gdzieś. Szczerze mówiąc dziewczyna myślała, że chłopak będzie kazał jej wyjść z pokoju i dać sobie spokój, a ten... zabrał ją ze sobą i do tego w miejsce, gdzie już żaden prefekt nie będzie im mówił, co wolno, a co nie. Na szczęście chłopaka Lucinda lubiła tego typu miejsca. Często sama błąkała się po różnych nietypowych miejscach takich jak cmentarze, ruiny najbliższego zakładu psychiatrycznego, czy nawet różne magazyny, więc jeśli chłopak będzie miał ochotę na wycieczkę w "nienormalne" miejsce, ona bardzo chętnie z nim się tam uda.
Spojrzała na niego z lekkim uśmiechem na twarzy i podeszła do niego, kiedy ten sobie usiadł na kamyku, a potem się ukłoniła lekko.
- Dziękuję... To naprawdę bardzo miłe, że zabrałeś mnie gdzieś. - Cóż... nieczęsto zdarzało jej się wychodzić z kimś, więc naprawdę doceniała czyn chłopaka, który mu może wydawać się czymś normalnym. Spojrzała na opakowanie cukierków i po chwili wskazała na nie palcem. Cóż... lubiła różnego typu słodkości i szczerze mówiąc zjadłaby coś słodkiego. - Mogę jednego...? - Zapytała dość niepewnie, tak jakby się czegoś bała. Miejmy tylko nadzieję, że nie wyprowadzi chłopaka z równowagi swoim charakterem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Wrz 21, 2014 3:03 pm

Szczerze mówiąc Ruka sam nie wiedział czemu zabrał ze sobą dziewczynę, czy to przez słowa prefekta, czy z poczucia takiego obowiązku, to już i tak nie było ważne, kiedy dziewczyna mu się ukłoniła spojrzał na nią lekko zaskoczony. Nie rozumiał niektórych zachowań ludzi i czuł się trochę głupio kiedy ktoś mu się kłaniał jego zdaniem niepotrzebnie
-Nie dziękuj, po prostu nie zostawię cię samej w akademiku z tym napuszonym rudzielcem.
Odpowiedział spokojnie znów patrząc na wodę, kiedy ta zapytała o słodycze nie odwrócił się ponownie
-Gdybyś nie mogła to by nie leżały na wierzchu... bież ile chcesz.
Stwierdził obojętnie zanurzając rękę w wodzie po chwili wyciągnął jeden z kolorowych kamyków
- Właściwie to jak się nazywasz? Bo jakoś mi to uciekło w tym zamieszaniu...
Zapytał się jej wyciągając z plecaka butelkę jego ulubionego soku, w lesie można było się co prawda napić alkoholu, ale sake już nie było, a za piwem nie przepadał, właściwie to był naprawdę wybredną osobą pod względem tego co spożywał, w przeciwieństwie do większości jego znajomych, w ich pokoju wystarczy na razie jeden pijany facet, Ruka może sobie to na razie darować, a dziewczyna jak coś chciała to mogła się o to upomnieć jak jeszcze byli na mieście, a jeśli tego nie zrobiła to trudno, Ruka jasnowidzem niestety nie był
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Wrz 21, 2014 4:43 pm

Może i blondyn nie wiedział dlaczego zabrał ją ze sobą, ale nie zmienia faktu, że są tu razem, a ona jest mu wdzięczna za to. Lucinda nie chciała go zaskakiwać niczym... po prostu czuła silną potrzebę podziękowania za czyn chłopaka, a kiedy dziękowała bądź przepraszała kłaniała się. Tak już ją wychowano, a ona szczerze mówiąc nie czuła się jakoś źle z tym.
- Ale... ja chcę, bo moim zdaniem mam za co. Mogłeś mnie tam zostawić i nie przejmować się mną, a jednak zrobiłeś co innego... ja, ja doceniam to. - Była wdzięczna i chciała by on o tym wiedział. Dostała pozwolenie na częstowanie się słodyczami, a ona jakby nagle ożyła. Od razu wzięła dwa cukierki i ciesząc się jak dziecko wzięła je do buzi. W tym momencie zachowanie blondynki diametralnie różniło się od tego, co chłopak mógł zobaczyć wcześniej... oby go to tylko nie przestraszyło.
Dziewczyna spojrzała na niego i przechyliła swoją głowę lekko w bok i oblizała swoje usta.
- Lucinda, Lucinda Dumberville, a ty? - Lekkim krokiem podeszła do jednego z kamieni i weszła na niego by zrobić pełen obrót na swoich palcach, a następne zeskoczyła z niego i podeszła do strumyka patrząc jak woda w nim płynie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Wrz 26, 2014 8:56 pm

Pokręcił głową, dobra wszystko było mu jedno co jej się wydawało, spojrzał na nią tylko tak zwyczajnie bez żadnego szczególnego wyrazu
-Raczej nie mogłem, to raczej kwestia wychowania Luci, mogę tak mówić? Lucinda brzmi strasznie oficjalnie. Ja jestem Ruka Karasu.
odpowiedział jej nawet miło przyglądając się zachowaniu dziewczyny z ciekawością zwierzaka widzącego jakąś nowość. Wychodziło na to, że chyba dziewczyna poczuła się poczuła trochę swobodniej, bo już nie wyglądała aż tak "myszkowato" ,kiedy tak skakała nad strumieniem wyglądała ciekawie, zdecydowanie miała teraz więcej energii, może dobrze , że ją zabrał akurat tu gdzie nie było innych ludzi? mógł zobaczyć ją z trochę innej strony, może nawet w nikły sposób była podobna do niego, on też ożywiał się gdy był z dala od miasta i całego tego tłumu, choć może u niego nie było widać aż tak diametralnej zmiany, bo starał się mimo wszystko przystosować, miał twardy charakterek i raczej mało kto mógł go zrozumieć, a co dopiero opanować
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Wrz 27, 2014 9:54 am

W chwilach kiedy chłopak mówił do niej zawsze odwracała się do niego, by mieć lepszy kontakt ze swoim rozmówcą. Co prawda nie miała tej odwagi by patrzeć mu w oczy, więc w chwili gdy ten mówił jej oczy skupiały się na ustach chłopaka.
Chce do niej mówić "Luci"? Podobało jej się to zdrobnienie jej imienia, bardzo. Lekkim krokiem podeszła do niego i nachyliła się nad nim tym razem spoglądając mu w oczy z uśmiechem na ustach.
- Brzmi... ładnie i słodko - w tym momencie dziewczyna sięgnęła po kolejnego cukierka, który po chwili był w jej ustach.
- Ru-ka... Ru-ka sen-pai - powiedziała celowo sylabizując i przechyliła swoją głowę w bok - Będziesz Ruka senpai! - klasnęła w dłonie jakby chciała tym potwierdzić to, że jej ten pomysł się podoba.
Nie dało się tego ukryć, że Lucinda zachowywała się teraz całkowicie inaczej niż w akademiku, ale kiedy była w miejscach gdzie nie ma dużo ludzi zachowywała się tak, a nie inaczej. Oczywiście jej zachowanie nie zmieniło się też ze względu na otoczenie, ale również na towarzystwo. Prawdą było to, że Lucinda w towarzystwie Ruki czuła się dobrze i nie bała się go, dzięki czemu mogła się rozluźnić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Wrz 28, 2014 3:19 pm

kiedy mówił patrzyła na niego, więc mógł od razu rozpoznać, że jest dobrze wychowana, właściwie zupełnie mu nie pasowała do towarzystwa takiego jak Alex czy Anastazja z którą przyszła, tamci byli zupełnie inni, Ruka często spotykał osoby podobne do nich, a ona była zupełnie inna, właściwie ciekawiła go pewna sprawa
-właściwie to ty znasz się dłużej z tą Ukrainką? Jak dla mnie to ani trochę nie wyglądacie na siostry, macie całkiem inną urodę, nie mówiąc już o zachowaniu.
Zauważył przytomnie, dla niego były zupełnymi przeciwieństwami jeśli chodzi o zachowanie, Luci taka nieśmiała w towarzystwie, teraz dopiero rozluźniona, a Anastazja była wyraźnie pewna swojej osoby jakby mogła wszystko i wszędzie jak tylko jej się zachce. No może styl miały trochę podobny, ale to wszystko co stwierdził na ten temat.
Słowa dziewczyny faktycznie pasowały, nawet nie tyle do zdrobnienia co do niej samej w tej chwili, była słodka kiedy się tak cieszyła z takiej głupotki, uśmiechnął się do niej lekko
-może być, Luci-chan
odpowiedział nawet z nutą wesołości, w sumie to mu nawet poprawiła trochę humor zepsuty przez natarczywego gościa w jego nowym pokoju, położył się na ciepłym mchu i patrzył na szczyty drzew przez które przebijały się nieliczne promienia słońca
-lubisz zwierzęta?
zapytał ot tak sobie by dowiedzieć się czegoś więcej o niej, widział , że podoba jej się tutaj najwyraźniej i dobrze nie lubił panikar które potrafiły co pięć minut pytać czy się nie zgubili
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Wrz 28, 2014 8:26 pm

Ach... a więc chłopak nie dał się nabrać na chwyt z siostrami. Skoro on niechętnie uwierzył w tą bajeczkę, to czy inni też? Tego dziewczyna raczej się nie dowie i szczerze mówiąc... na chwilę obecną to ją nie obchodziło.
- Nie... tak naprawdę od dzisiaj jesteśmy współlokatorkami no i... no i tak po paru minutach od poznania się skończyłyśmy u was. Oczywiście to, że jesteśmy siostrami jest pomysłem Anastasji, ale... ona wydaje się być mimo wszystko bardzo fajną i miłą osobą... - na chwilę spuściła wzrok i patrzyła na swoje nogi kopiąc jakąś dziurę w ziemi - Chciałabym być taka jak ona. - To prawda. Ukrainka imponowała Lucindzie swoją odwagą i stylem bycia. Oczywiście dziewczyna widziała swoją nową współlokatorkę w nieco (albo nawet i bardzo) przekrzywionym świetle, ale na to ona już nic nie poradzi.
Błękitne oczy dziewczyny znów zabłysnęły, a ona na dodatek z radości uśmiechnęła się najładniej jak tylko potrafiła. To, co teraz sprawiało jej radość było zwyczajną pierdołą, ale to przyzwolenie od chłopaka było dla niej bardzo ważne.
- Dziękuję, Ruka-senpai! - Wprawiona w nastrój przez całą tą sytuację zaczęła nucić coś pod swoim nosem i pozwoliła sobie usiąść koło chłopaka. W końcu... to nic złego.
- Zwierzęta? Tak... zawsze chciałam mieć kota albo chociaż gryzonia jakiegoś, ale moja ciotka nie przepada za jakimikolwiek zwierzętami. Dlatego zawsze jak natknę się na jakiegoś zwierzaka to najchętniej przygarnęłabym do siebie albo chociaż wygłaskała... to głupie? - Spojrzała na blondyna nieco zawstydzona nie będąc do końca pewną czy nie wyszła teraz na dziwaczkę.
Miała cichą nadzieję, że tak się nie stało.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Wrz 28, 2014 9:33 pm

Takiej odpowiedzi ze strony dziewczyny mógł się spodziewać, znały się parę minut, aż się na to uśmiechnął szerzej
-nie mówię, że jest zła, ale z charakteru zdajecie się przeciwieństwami, ona wydaje się być pewna siebie, ale nie wiem czy to nie jest trochę za bardzo na pokaz, z resztą nie mi ją oceniać, po prostu tak mi się wydaje. Ehh Luci-chan, wiem, że Anastazja może ci imponować, ale po co być kimś innym?
spojrzał na nią spokojnie, jego mina zrobiła się trochę poważniejsza
-Luci, nigdy więcej nie życz sobie bycia jak ktoś inny, to bardzo niebezpieczne marzenia. Ludzie są różni i to jest w nich najlepsze, im bardziej jesteś inna tym bardziej wyjątkowa, a przynajmniej takie jest moje zdanie. Wielu ludzi zazdrości innym ich zalet, kiedy te mogą się okazać tylko zasłoną na coś co wcale nie jest takie wspaniałe, a nie potrafią dostrzec zalet we własnej osobie, które to zalety są prawdziwymi skarbami, więc nie patrz na to, że chcesz być jak ktoś inny, popatrz na siebie, poszukaj w sobie tego czego nie mają inni Luci, to jest ważniejsze.
rozgadał się trochę, ale to była jedna z rzeczy której się nauczył podczas podróży, mówiąc był szczery, choć nie był pewien na ile dziewczyna zrozumie tą myśl niemal filozoficzną.
-Kota? jakoś ja się nie dogaduję najlepiej z kotami, wolę psy, a już najbardziej to te dzikie, wilki albo lisy ich młode są słodkie. Czy głupie? nie wiem, zależy jak podchodzi do tego tematu zwierzak, jak lubi głaskanie to czemu nie? wilki to straszne pieszczochy, uwielbiają głaskanie, ale przygarnąć ich by się nie dało, bo jak? one czują się dobrze w swoim lesie, byłyby nieszczęśliwe zamknięte wśród czterech ścian, ale pies jest już udomowionym stworzeniem, więc człowiek powinien wziąć za niego odpowiedzialność, domowego psa można by przygarnąć, bo on jeśli już nie urodził się bezpański to ma ciężko na ulicy. Gryzonie za to są bardzo strachliwe i też trzeba uważać, bo mogą zareagować różnie jeden ucieknie, drugi da się pogłaskać, a trzeci będzie chciał cię pogryźć z nerwów. Ja bardziej niż przygarnąć wolę je obserwować, wiesz od zwierząt człowiek mógłby się wiele nauczyć gdyby tylko przestał się tak rządzić na świecie, one są bardzo mądre wbrew pozorom.
Znów się rozgadał, ale najlepsze było to, ze on zupełnie się nie przejmował czy jej podoba się jego zdanie, po prostu gadał sobie to co myślał wprost, nie zastanawiając się czy to właściwie , że powie to tak , a nie inaczej.
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Paź 01, 2014 6:22 pm

Chłopak miał stuprocentową rację. Jeśli chodzi o charaktery Anastasji i Lucindy, to były one różne od siebie niczym noc od dnia. Po co być kimś innym? To pytanie sprawiło, że blondynka spojrzała gdzieś w dal i zaczęła się zastanawiać. Nie lubiła siebie samej i chciałaby móc zmienić w sobie choć odrobinę.
Zauważyła jego poważniejszą minę i ona również przestała być teraz rozweseloną dziewczynką. W końcu temat jaki w tej chwili został poruszony należał do tematów poważnych.
- Ja... bo ona wydaje się być odważna i nieustraszona... Jednak masz rację. Nie mam zielonego pojęcia jaka jest naprawdę w środku. - Tu musiała chłopakowi przyznać rację. Lucinda nie znała Anastasji... niby kiedy miała ją poznać? Jedyne co o niej wie, to to, że jest Ukrainką i nie jest tu z własnej woli. Wiedza wręcz obszerna.
Może i chłopak się rozgadał, ale to nie było nic złego. Wygłosił swoją opinię, a błękitnooka wysłuchała go. Słowa chłopaka nie wleciały jednym, a wyleciały drugim uchem, bo dzięki niemu dziewczyna zaczęła nieco myśleć, a to jeszcze nikomu nie zaszkodziło... chociaż w jej przypadku różnie to bywa. Tak czy inaczej... najważniejsza jest szczerość i śmiałe wyrażanie swojej opinii, a to nigdy nie było i nie będzie złe zdaniem dziewczyny.
Temat rozmowy przeszedł na nieco luźniejszy, bo o zwierzęta teraz chodziło. Cóż... perspektywa posiadania własnego zwierzaka którym można byłoby się opiekować jest kusząca, ale... teraz jakoś tak nagle zdała sobie sprawę, że mogłaby to być przyjemność tylko dla niej. Jednak marzyć nadal można!
Z uwagą słuchała chłopaka, uważała go za osobę mądrą i inteligentną oraz kogoś, od kogo może się wiele dowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pon Paź 20, 2014 9:19 pm

Widział, że dziewczyna słuchała go, lubił kiedy osoba która z nim rozmawiała zwracała uwagę na jego słowa, bo wielu to wolało raczej go przegadać nie mając nic sensownego do powiedzenia, sama przyznała, że nie wie nic o Anastazji, więc jej życzenie by być nią było bardziej niż ryzykowne, czy była by szczęśliwa posiadając tą upartość i rzekomą uwagę dziewczyny? nie był pewien czy reszta jej życia tak by się jej podobała. Sam wolał być sobą. Spojrzał na nią dosyć miło
-Wiesz odwaga to dosyć subiektywne stwierdzenie. Są różne rodzaje odwagi, jedna jest na pokaz, a druga ta lepsza jest najmniej doceniana, choć moim zdaniem ważniejsza. Ot co, czy ja jestem odważny? Nigdy nie odzywam się pierwszy do kogoś kogo nie znam, stronię od ludzi i tak dalej, lecz kiedy potrzeba powiedzieć coś prawdziwego to mam wrażenie, że tylko ja się odzywam. Ty na przykład potrafiłaś się przyznać do błędu kiedy nad tym pomyślałaś, jaka na prawdę może być twoja koleżanka. To dużo rzadsze od tej pokazowej odwagi, jak dla mnie ważniejsze to od wciskania się gdzieś jakby się wszędzie było u siebie, wręcz bym nie nazwał tego wcale odwagą, to lekko zachodzi na arogancję, lub pokazówkę, patrzcie jaka jestem wszechstronna. Czasami trzeba się przyjrzeć i stwierdzić, czy cecha którą tak podziwiamy to naprawdę ta cecha, a może tą cechę której tak szukasz jest gdzieś tam w tobie? tylko jej nie zauważasz i dlatego jej nie rozwijasz? Być nieustraszonym, hm... a co to właściwie znaczy? ja słyszałem, że to osoba która się niczego nie boi, ale wtedy to by znaczyło , że ja jestem nieustraszony, ale wiele osób mi mówiło raczej coś w stylu "postradałeś zmysły", "gdzie zgubiłeś piątą klepkę, by tam iść", albo "życie ci chyba nie miłe". Wiele osób mówi, że brak mi instynktu samozachowawczego, ale choć o tym wiem, to nic nie mogę z tym zrobić, zbyt wiele razy wpadałem w kłopoty by przejmować się jeszcze tym czy wpakuję się w kolejne czy nie. Tylko teraz pytanie czy to zaleta czy wada? Bo z naukowego punktu widzenia, każde zwierze ma instynkt by się chronić przed niebezpieczeństwami, więc skoro ja sam siebie nie chronię bo nie czuję takiej potrzeby, to czy to dobre?
Mówił dalej, a kiedy skończył swój mały monolog, który po części był jego własnymi myślami, a nie słowami kierowanymi do dziewczyny, wstał i założył plecak na plecy, a paczkę cukierków wziął do ręki i zaczął iść wzdłuż strumienia, czuł potrzebę ruchu, nie lubił zbyt długo siedzieć w jednym miejscu, a nuż uda im się spotkać jednak jakiegoś mieszkańca lasu, z czasem las się robił bardziej zarośnięty i Ruka zastanawiał się, czy dziewczyna nie zniszczy sobie tutaj ubrań, w końcu była ładnie ubrana, a tu było coraz więcej gałązek i kolczastych jeżyn. Złapał ja za rękę i pomógł jej przejść przez wyjątkowo zakrzewione miejsce po chwili stając i nasłuchując niczym zwierze, gdzieś coś szeleściło, tylko co? i gdzie? zaczął iść bardzo cicho próbując odnaleźć hałasujące stworzonko, przy czym normalny osoba mogła naprawdę stwierdzić, że mu odwaliło skoro zachowuje się jak zwierzę
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Lis 14, 2014 10:18 pm

Zwracała uwagę na chłopaka i słuchała go, ponieważ w jej opinii mówił on mądrze i z sensem. Na dodatek... uznała, że Ruka jest osobą, która może ją wiele nauczyć jeśli chodzi o życie i po prostu spędzić z chłopakiem miło czas.
Faktycznie... życzenie Lucindy było bardzo ryzykowne, bo jak już zdążył zwrócić jej na to uwagę - wcale nie wiedziała jaka Anastasja jest naprawdę i czy aby na pewno chciałaby nią być. Oczywiście podziwianie kogoś to nic złego. Jednakże ten mały monolog blondyna zachwycił dziewczynę. Zachwycił w tym znaczeniu, że wysłuchała go od początku do końca z uwagą i na dodatek myślała nad tym co chłopak powiedział. Przyznała w myślach, że ma on całkowitą rację, a przynajmniej zgadza się z jego poglądami. Może i wypowiedź chłopaka była nieco przydługa, ale Lucindzie wcale to nie przeszkadzało. Uważała, że gdyby go skrócić, to mógłby on stracić na przekazie, a to jest rzecz bardzo ważna.
Spojrzała na Rukę i uśmiechnęła się do niego - Ruka-senpai... jesteś niesamowicie mądry... i inteligentny! Bo ostatnio czytałam, że mądrość i inteligencja to dwie różne rzeczy, a ty jesteś taki i taki... To znaczy... tak mi się wydaje - Cóż... blondynka może i miała nieco dziecinny sposób wypowiadania się i do tego czasami zachowywała się jak dziecko, ale jej samej to nie przeszkadzało. Co prawda standardem było to, że dziewczyna się nieco jąkała, ale kiedyś na pewno z tego wyrośnie. Pewnie stanie się to w momencie, kiedy w końcu nabierze wystarczająco wiary w siebie samą i przestanie bać się odezwać. Nieco żywsza niż zawsze stanęła na swoich palcach i zaczęła lekko stąpać przed siebie udając rusałkę. Nie przerywając swojej zabawy stanęła na jednym z kamieni i po chwili zdjęła ze swoich stóp buty oraz zakolanówki by móc wejść do wody. Mimo zimna jakie odczuwała bawiła się w najlepsze i zaczęła tańczyć oraz robić co jakiś czas piruety. Swoimi niebieskimi oczami spojrzała na chłopaka i wyciągnęła do niego ręce w zapraszającym geście.
- Ru-ka sen-pai... chodź tu do mnie, zabawmy się razem! Będzie fajnie i obiecuję, że cię nie ochlapię wodą! - To było niepodobne do dziewczyny. Z reguły była osobą cichą, spokojną (wręcz apatyczną), a teraz... tryskała życiem. Jednakże jej zapewnienia co do nie podjęcia próby ochlapania chłopaka wodą nie do końca były prawdą. - No chodź, nie każ mi na siebie czekać. Będzie fajnie, zobaczysz! - Chciała popędzić nieco blondyna w podjęciu decyzji, ale i też zachęcić do wspólnej zabawy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Czw Lut 19, 2015 2:59 am

Dziewczyna najwyraźniej nie miała nic przeciwko rozgadywaniu się Ruki i to jak go określała mogło mile połechtać ego chłopaka, lubił kiedy ktoś faktycznie go słuchał, nawet jeśli Luci była dosyć dziecinna to z czasem przestało mu to nawet tak właściwie przeszkadzać, na dodatek dziewczyna wreszcie przestała być taka zupełnie cichutka, zaśmiał się widząc jak dziewczyna bawi się w wodzie, była dosyć słodziutka. Kiedy go namawiała do zabawy na początku nie bardzo chciał mu się wchodzić do wody, ale w sumie? co zaszkodzi? byleby tylko się nie przeziębili, Ruka nie cierpiał kataru...
-Uważaj bo ci uwierzę!- zawołał na jej słowa, że go nie pochlapie, ile to już razy został tak oszukany, a mimo to i tak wszedł do wody i podszedł do dziewczyny dosyć ostrożnie wiedział, że kamienie w wodzie mogą być śliskie i wolał nie skręcić sobie kostki, nawet nie przejął się za bardzo , że ma mokre nogawki, znając życie zaraz i tak wszystko będzie mieć mokre...
Teraz tylko czekał na to co zrobi dziewczyna
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Lut 21, 2015 1:25 pm

Lucinda dziecinna? No oczywiście, że tak! Chłopak w tej kwestii miał stuprocentową rację. Jeśli zaś chodzi o obietnicę blondynki... Przecież chyba każdy wie, że kobiety zawsze kłamią! W tym wypadku nie było inaczej, ale to tylko drobne kłamstewko.
Uśmiechając się niewinnie do Ruki, Lucinda tylko czekała, aż ten podejdzie do niej wystarczająco blisko. W momencie, gdy blondyn był wystarczająco blisko, niewinny uśmiech zniknął z jej twarzy, a ona nie dość, że zaczęła chlapać Rukę zimną wodą ze strumienia, to w pewnym momencie pociągnęła go za rękę. Chciała, by chłopak wpadł do wody i zmókł całkowicie.
- Hi hi hi... Ruka-senpai... nie wiesz, że dziewczyny zawsze kłamią? - Nie przestając się śmiać odsunęła się od chłopaka, by uniknąć potencjalnej zemsty. - Ruka... ale nie jesteś złym człowiekiem i nie będziesz próbował mnie zmoczyć, prawda? - Spojrzała na niego swoimi błękitnymi oczami, jednocześnie przytykając palec do swoich ust i lekko się kołysząc na boki - Nie chciałabym zachorować, a woda jest strasznie zimna... - ciągnęła dalej swój teatrzyk nie mogąc się doczekać, co chłopak zrobi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Lut 21, 2015 4:36 pm

heh, tego się właśnie spodziewał, ale kiedy ta zaczęła go chlapać ten się zaczął śmiać, krzyknął zaskoczony dopiero kiedy go pociągnęła, no i wylądował z pluskiem w zimnej wodzie
waa!! wiedziałem!! a myślisz, że o czym mówiłem jak do ciebie szedłem, ty potworku o ślicznych oczach.
Zaczął się śmiać nie przejmując się nawet już wodą, właściwie to nie miał nic przeciwko, kiedy podróżował z tatą często się kąpał w strumieniach, a zimą to dopiero było zimno, na jej "niewinne pytanie przystawił palec do ust podobnie do niej udając zastanowienie
-czy jestem złym człowiekiem, no... nie wiem, a może jednak jestem.
tym razem na jego ustach pojawił się złośliwy uśmieszek i podniósł się szybko po dwóch krokach stojąc już koło dziewczyny...
-zimno mi teraz muszę się przytulić
stwierdził kategorycznie właśnie to robiąc, nie wrzucił jej do wody, ale nie musiał sam był cały mokry, więc dziewczyna na pewno też nie pozostanie całkiem sucha
-o tak lepiej, a teraz chodź się ogrzać póki jeszcze zostało nam coś ze słońca
śmiejąc się pociągnął ją do brzegu i poprowadził trochę dalej na małą polankę zabierając po drodze plecak i ściągając z siebie mokrą bluzę, jak zostanie w tym ubraniu to szybciej się przeziębi, choć dziewczyna miała teraz na niego niezły widok
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Lut 21, 2015 8:00 pm

Co tu dużo mówić... dziewczyna miała niezły ubaw z zaistniałej sytuacji, a kiedy Ruka wpadł do strumyka zaczęła się śmiać radośnie. Już dawno nie była tak rozweselona jak teraz... to na pewno dobrze jej zrobi.
- Uważaj. – Spojrzała na niego swoimi błękitnymi oczami, oblizując swoje usta – Niektóre potwory są bardzo niebezpieczne dla ludzi… - Uśmiechnęła się do niego tajemniczo. – Ruka senpai… jaką masz grupę krwi? – Zachichotała, ale po chwili wcale jej nie było do śmiechu, ponieważ blondyn postanowił się zrewanżować!
- Brrr! Teraz to mi będzie zimno! – Lekko szturchnęła chłopaka z uśmiechem na ustach i udała się z nim na brzeg. Nawet jeśli była teraz mokra i skończy się to dla niej przeziębieniem, to dzisiejszy dzień będzie wspominała bardzo dobrze. Ubrała na nogi swoje buty, które były chyba jedyną suchą rzeczą jaką obecnie posiadała.
Kiedy dotarli na polanę żałowała trochę, że nie ma teraz wiosny. Mogłaby wtedy zacząć zbierać kwiatki, ganiać za motylkami czy robić inne typowo dziewczęce rzeczy, ale nie miała prawa nawet narzekać. Usiadła sobie na kamieniu i skupiła swój wzrok na blondynie.
- Nie chcesz tego zdjąć? Nosząc przemoczone ubrania przeziębisz się. – Szczerze mówiąc nie zależało jej na tym jakoś specjalnie by ujrzeć chłopaka bez górnej części garderoby, ale nie była też na „nie”.
Powrót do góry Go down
 
Leśny strumień
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Leśny strumień
» Strumień Świetlików

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: