IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Leśny strumień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Lut 21, 2015 9:03 pm

Kiedy dziewczyna oblizała usta i jeszcze zaczęła się pytać o jego krew to zaśmiał się rozbawiony
-A po cóż ci to wiedzieć? Wampirek jesteś? bo mi raczej na takowego nie wyglądasz... odpowiedział tonem żartu, dziewczyna była w pewien sposób słodka, nawet mówiąc o "potworach", choć w sumie od razu sobie przypomniał Krwawą Damę, tak dziewczyna miała rację, były niebezpieczne, ale cóż go to obchodziło? niewiele, mimo tej wiedzy nie bał się ich, nawet jeśli mogły w innych budzić strach, jedynego czego Ruka nie lubił to czegoś co nie było zupełnie związane ani z wampirami, ani nawet z innymi potworami jeśli takie w ogóle istniały.
Jednak udało mu się zrewanżować i poczuł tylko szturchnięcie kiedy dziewczyna była już mokra, teraz im obojgu było zimno, na ostatnie pytanie dziewczyny nie odpowiedział, właściwie to było mu to obojętne, choć nie był pewien jak ona zareaguje gdy zobaczy jego blizny, a nie miał tego jednak mało
-tylko się nie wystrasz, najpiękniejszy to ja nie jestem.
Stwierdzając to zaśmiał się, oczywiście sylwetkę miał ładną, tylko te blizny upodabniały go do tygrysa, a w słońcu było je dosyć widać, choć w sumie dawno już nie czuł ciepła słońca na skórze, w mieście musiał być poubierany, bo ludzie go denerwowali ciągłymi pytaniami skąd to się wzięło, było i już...
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Lut 22, 2015 4:32 pm

Czy była wampirem? Oczywiście, że nie i szczerze mówiąc nawet nie chciałaby nim zostać. Jednak udawanie kogoś takiego, to nie było nic złego w jej opinii.
- Mmm... bystry jesteś - uśmiechnęła się tajemniczo i... nagle zaprzestała tej gry. Wróci do tego, kiedy znów będzie miała na to ochotę.
Siedząc na kamieniu nie spuszczała wzroku z chłopaka. Nieco ją zaintrygował, kiedy oznajmij jej, że ma się go nie przestraszyć. Czyżby Ruka coś ukrywał?
- Ruka-senpai... nasz wygląd nie jest rzeczą najważniejszą. Każdy z nas jest niedoskonały, co na swój sposób może być piękne. - Wstała i podeszła do niego, kiedy ten zdjął z siebie przemoczone ubrania. Jej oczom ukazały się blizny... liczne blizny, które w słońcu lekko się błyszczały. Przyłożyła swój palec do jednej z nich i zaczęła nim śledzić jej przebieg, jakby coś chciała zbadać.
- Ruka-senpai... każdy ma swoją historię. - A ona co nieco na ten temat wiedziała, ponieważ jej lewa ręka... nie należała do tych najpiękniejszych.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Lut 22, 2015 7:44 pm

Zamyślił się na chwilę nadal myśląc nad pytaniem dziewczyny, skoro już zaczęła temat wampirów
-W sumie to jest jakaś różnica w rodzaju krwi jaką się posiada? oprócz transplantacji ja nie widzę żadnej. Ciekawe jak by to musiały widzieć potencjalne wampirki, w sumie nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem...
Myślał głośno, choć wcale nie oczekiwał odpowiedzi, bo i nie spodziewał się aby dziewczyna mogła znać odpowiedź na owe pytania, no chyba, że go czymś zaskoczy. Na zdanie dziewczyny pokiwał głową i westchnął głośno
-Gdyby tylko inni tak do tego podchodzili, lecz większość ludzi to przesadni esteci, piękno ciała liczą sobie ponad piękna innego typu. Po za tym są też przewrażliwieni na punkcie zbędnego współczucia, zapominasz już o czymś a oni ci potrafią wypomnieć zaszłe czasy.
odpowiedział niezbyt entuzjastycznie, poczuł również tępy dotyk na sobie, domyślił się, że dziewczyna musiała się bawić wodząc palcami po bliznach gdzie skóra była twardsza i nie pozwoliła mu odczuć tego tak jak na jej zdrowej części, to było dla niego trochę dziwne uczucie i nie wiedział czy go to bardziej irytuje, czy śmieszy fakt co ona właściwie robi, z dwojga złego chyba jednak bardziej go to bawiło, spojrzał na nią ukradkiem z lekkim uśmiechem
-Jak tak mówisz to czuję się jak książka... a może jak mapa, patrząc na to co robisz, sam już nie wiem, ale zabawnie teraz wyglądasz.
z rozbawieniem zmierzwił jej włosy, była słodka, choć i potrafiła być nawet dosyć poważna z tą badawczą minką, ciekawe co tam odkryje te ciekawskie stworzonko
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Lut 22, 2015 9:35 pm

Problem, który poruszył Karasu był dość nietypowy, ale na swój sposób bardzo interesujący. Lucinda musiała się chwilę zastanowić zanim coś powiedziała.
- Czym tak naprawdę jest krew? To tylko jeden z wielu płynów ustrojowych. Szczerze mówiąc, nie mam bladego pojęcia co zmienia fakt posiadania danej grupy, poza przypadkiem, który wymieniłeś. - Przyglądała się swojej lewej dłoni jak gdyby poszukiwała jakiejś odpowiedzi, ale niestety... nie znalazła nic.
- Ludzie to dziwny gatunek. Czasami są większymi potworami niż dzikie bestie, a ich czyny są w stanie zranić bardziej niż ostrze miecza... Czasami czuję wstyd, kiedy słyszę o kolejnym - Nieco się skrzywiła w tym momencie - przedstawicielu rasy ludzkiej, którego czyny powinny zapewnić mu miejsce na krześle elektrycznym. Ale niestety... nie uważam się za kogoś lepszego. Wszyscy jesteśmy w końcu takimi samymi bestiami. - Raczej nie miała zbyt często okazji do przedstawiania swoich poglądów. Przy Ruce czuła, że może to zrobić bez obaw, więc chciała chociaż raz przedstawić swój punkt widzenia.
Swoimi palcami zaczęła badać coraz to kolejne blizny chłopaka. Zastanawiała się nad tym jak powstały. "Kto je zrobił?", "Dlaczego?", "Czym?" - to były pytania, które pojawiły się w jej głowie. Uniosła swój wzrok na chłopaka. Nie wyglądała na szczęśliwą, a w jej oczach można było dostrzec smutek.
- Ruka-senpai... jaka jest ich historia? - Pytanie raczej nie należało do tych, które wypada zadawać, ale przecież nikt nie każe też na nie odpowiadać chłopakowi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Lut 22, 2015 10:31 pm

na słowa dziewczyny skrzywił się lekko, trafiła tym w czuły punkt Ruki, spojrzał na nią już bez śladu uśmiechu na twarzy, wręcz chłodno
-Ludzie? bestie? ludzie nazywają bestiami zwierzęta które działają wedle własnych praw natury, ludzie uważają się za lepszych, ale również są zwierzętami, a co do tego czy lepszymi... utracili instynkt i prawdziwą empatię, zapomnieli czym na prawdę jest życie na tym świecie. Są gorsi niż zwierzęta, bo zapomnieli dlaczego zwierzęta, żyją tak , a nie inaczej, tworzą świat który niszczy ten zastany, ale każdy płaci za własne błędy, ludzie sami sobie stworzą to co ich zniszczy, przez własną arogancję i głupotę, jednak proszę cię nie wspominaj mi tu o ludziach więcej, las to mój dom, to nie miejsce dla ludzi, póki żyje las jest szansa na to, że jak ludzie doprowadzą się do upadku wróci dawny ład, las pochłonie wszystko co jest zbędne, to tylko kwestia czasu, a dla wyjaśnienia, może urodziłem się człowiekiem, ale na swe szczęście wychowałem z dala od nich, nie chcę mieć z nimi zbyt wiele wspólnego, wolałbym już być naprawdę bestią, o której tyle mówią.
Odpowiedział bardzo poważnie, nie lubił kiedy ktoś w jego miejscu odpoczynku od ludzi ktoś o nich wspominał, więc stracił cały swój dobry humor, choć nadal był szczery, jak zawsze do bólu. Sam nigdy się nie widział jako człowieka, wolał już żyć jak zwierze, zwierzęta przynajmniej miały jakieś prawa, nawet jeśli były ona czasem bardzo drastyczne, to jednak miały swój cel, swój powód istnienia, a ludzkie zachowania? ile razy nie miały sensu by istnieć, a mimo to powstawały? niszczenie czegoś tylko dla zabawy, bez żadnej podstawy, ot cała "potęga" ludzkości, naiwne gadanie.
-To zależy o którą pytasz, większość z nich zrobili ludzie, bo chcieli mnie okraść, albo po prostu chcieli się "zabawić", ten to efekt wypadku w górach, to ślad po zębach Wilka pupila mojego taty ugryzł mnie bo się bał, ludzie chcieli go złapać w sidła. A te są po treningu, kiedyś byłem bardziej nieostrożny i taki tego efekt, a części to już nawet nie pamiętam po czym są...
Nawet jeśli pamiętał coś jeszcze to nie chciało mu się o tym po prostu mówić, dziewczyna musiała się zadowolić otrzymaną odpowiedzią, po chwili wstał zabrał rzeczy i ruszył dalej przed siebie
-chodź, wracamy do miasta, bo potem będzie dla ciebie zbyt ciemno, po za tym musisz się wykąpać jak nie chcesz być chora
zawołał ją ze zwykłym sobie spokojem
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pon Lut 23, 2015 10:26 pm

Widząc, jak krzywi się chłopak zaczęła żałować, że w ogóle się odezwała. Była zła na siebie za to, że poruszyła najwyraźniej drażliwy temat i przez to atmosfera nie była już taka przyjemna. Jednak... skąd miała wiedzieć, że temat ludzkości nie jest ulubionym tematem blondyna. Z miną dziecka, które czuło się za coś winne wysłuchała chłopaka. Było jej niesamowicie wstyd za samą siebie, wstydziła się tego, że wyszła z niej egoistka, która zaczynając jakiś temat, nie zważa na uczucia innych. Nie miała nawet odwagi spojrzeć na niego.
- R-Ruka-senpai... przepraszam. Nie wiedziałam, że... że ten temat... - Już nawet nie umiała się wysłowić.
Pozbawiona wszelakiego humoru przyglądała się bliznom chłopaka. "A więc to tak powstały" - pomyślała. Nigdy by nie doszła do tego, gdyby nie uprzejmość chłopaka. Niepewnie spojrzała na Rukę i zaczęła się zastanawiać nad tym, czy nie pokazać mu swoich blizn. Za pokazaniem ich przemawiał jedynie fakt ich istnienia, chciała pokazać chłopkowi, że nie tylko on jest "oszpecony". Jednak jej blizny są inne. Są pozostałością po autoagresji dziewczyny, a nie różnych losowych wypadków.
- Ja.... wybacz, że jestem taka wścibska. Po prostu wydawało mi się to interesujące na swój dziwny sposób, ponieważ każda z blizn opowiada inną historię - I na dodatek o wiele ciekawszą niż jej historyjkę o dziewczynce, której brakuje piątej klepki.
Nadszedł czas na opuszczenie tego spokojnego i malowniczego miejsca. Lucinda wstała i otrzepała się, ale winiła siebie za taki obrót wydarzeń. Była przekonana, że gdyby ugryzła się w język, to nadal razem z Ruką spędzaliby mile czas. W odpowiedzi na słowa chłopaka jedynie kiwnęła głową.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Wto Lut 24, 2015 6:36 pm

No tok mógł się tego spodziewać, jak tylko dziewczyna zobaczyła, że nie ma humoru znów straciła pewność siebie, w sumie mógł się tego spodziewać, ale ta zmiana zachowania i tak go zaskoczyła, kiedy zaczęła się jąkać zrobiło mu się jej żal, nie chciał jej wystraszyć, naprawdę była taką strachliwą myszką, położył jej rękę na głowie i zmierzwił trochę włoski znów z lekkim uśmiechem
-Nic nie szkodzi, nie mogłaś wiedzieć, że nie lubię tego tematu, ale następnym razem nie mów o nich w lesie. Wiesz przypominasz mi dzikie zwierzątko, takie strachliwe, myszka, czy może mały lisek? liski są słodkie, ale rzadko się je widzi, bo się dobrze chowają.
Znów myślał na głos, a zdecydowanie ona mu się tak kojarzyła, ale to nie było niczym złym, w końcu nie porównywał jej do niczego złego ni tym bardziej brzydkiego. Na jej kolejne przeprosiny zaśmiał się pod nosem
-Wybaczam. Ciekawość to nic złego, nie mam się za co obrażać, choć dla mnie to nic niezwykłego, da się przyzwyczaić. Luci lubisz słodkości? mam ochotę na sernik i dobrą herbatę.
Widząc, że nadal jest trochę smutna zapytał się o to. Tak właściwie i tak miał na to ochotę, a o powrocie mówił prawdę, sam o zmroku miał czasem problem z rozeznaniem, a nie chciał dziewczyny narażać na niebezpieczeństwo, w nocy różne osoby się mogły tu kręcić, lepiej skończyć wycieczkę póki jeszcze była przyjazna

[z/t]
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Wto Lut 24, 2015 8:37 pm

Przyrównanie dziewczyny do strachliwego zwierzęcia to chyba było idealne porównanie. Lucinda po prostu należała do tego typu ludzi, którzy chcą żyć z innymi w zgodzie i unikać nieprzyjemnych sytuacji, nawet jeśli będzie trzeba zapłacić za to gorzką cenę.
Nieco zarumieniona spojrzała na chłopaka, który zmierzwił jej blond włosy. Lekko się nadąsała i ze śmiechem dodała - Ruka-senpai... traktujesz mnie jak małą dziewczynkę! - Aczkolwiek nie przeszkadzało jej to. Jej błękitne oczy znów skupiły się na osobie Ruki, który tym razem porównywał ją do myszki bądź też liska. Zamrugała i przychyliła głowę w bok z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Uważam, że chyba jestem myszką... Jestem strachliwa jak one i czasami mam strasznie piskliwy głos - Powiedziała to lekko się śmiejąc z samej siebie, a po chwili zakręciła nosem.
Słodkości? Czy Karasu właśnie zaproponował jej coś słodkiego do zjedzenia? Lucinda uwielbiała słodkości po każdą postacią, a słysząc propozycję chłopaka, aż oczy jej zabłysnęły.
- Tak! Pójdziemy zjeść coś słodkiego? Mam ochotę na lody! Albo i nie... na kawałek sernika! - Och teraz to się dopiero zacznie. Może tego po niej nie widać, ale z Lucy był straszny łasuch.
Z poprawionym już nastrojem zaczęła iść z chłopakiem w stronę miasta, czy też akademi. Jednocześnie podskakując i klaszcząc w swoje dłonie z zadowolenia.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Gru 23, 2015 4:51 pm

Ciężko powiedzieć, ile czasu upłynęło od przemiany. Tajemniczy doktor o szlachetnych korzeniach chciał zadbać o to, aby jego świeży obiekt hybrydy był jak najlepiej przystosowanego do nowego życia. Oczywiście kondycja ciała, koordynacja ruchowa nie pozostawiały nic do życzenia, aczkolwiek na psychikę niewiele dało się wpłynąć. Jedynie zostały mu usunięte z pamięci chwile zabiegu, co było za mało, aby od razu wyruszyć ku współczesnemu światu i ich cywilizacji. O ile laboratoryjne testy przeszedł bez większych problemów, o tyle jak znalazł się poza murami laboratorium już tak dobrze nie radził sobie z bodźcami, jakie napływały do jego głowy z łomotem. Rozpraszało go wszystko, co ruszało się, szeleściło, szumiało, miało swoją nutę zapachową. Rozglądał się dookoła rozbieganym wzrokiem, niepewnie stawiał kroki, co jakiś czas przyczepiał się plecami do drzew i nasłuchiwał podejrzane dźwięki, aż w końcu natknął się na strumień płynący pośród szaro-burej zieleni przykrytej gdzie-nie-gdzie płatami przymarzniętego śniegu. Naciągnął kaptur na długie uszy, by chociaż na chwilę skupić się na jednej czynności i zbliżyć do wody. Pachniała tak rześko, że nigdy nie podejrzewałby, iż samym węchem mógł już w ustach wyobrazić sobie jej smak. Pospiesznie kucnął i nachylił się tak nad taflą, że językiem chlipał niczym zwierzę hausty wody i pił bardzo długo. Oblizał wargi i westchnął cicho. Nie panował nad swoim dziwnym zachowaniem, wszak mógł nabrać wodę do rąk i chociaż w ten sposób zgasić pragnienie. Ale jakaś część w młodzieńcu narzuciła mu takie postępowanie, nie mógł tego wykorzenić racjonalnymi przebłyskami. Siedział przy brzegu strumienia i nasłuchiwał pluskających się ryb, które leniwie krążyły na dnie. I wtedy znów dostał ataku wścieklicy, bo od razu rzucił się do strumienia nie zważając na brak doświadczenia i próbował złapać rękoma bądź zębami czmychające rybki. Tak mu zapachniały, że musiał je zjeść, toteż szaleńczo próbował je pochwycić, lecz nie udała mu się ta sztuka. I tylko wyziębiony, przemoczony wypełznął na brzeg i otrzepał się jak brudny pies z nadmiaru wody roztrząsając krople wody dookoła. Nic mu nie wychodziło... jak miał wrócić do domu w takim stanie? Jak miał spotkać się z Midori? Objął się za ramiona i siedząc przy brzegu strumyka podkulił kolana pod brodą. Zrobiło mu się zimno od tej durnej wycieczki po wodny posiłek i teraz marznie. Powinien rozpalić jakiś ogień, lecz w tej chwili miał pustkę w głowie jeśli chodzi o logiczne myślenie.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Gru 23, 2015 5:16 pm

W końcu uciekł od tej dziwnej rozmowy ze swoją podopieczną, to nie było łatwe zajęcie, młoda istota w ogóle miała ciężki sposób myślenia, Kojiro musiał uważać na każde słowo, bo ta była w stanie znaleźć w jego słowach zawsze coś czego nie miał na myśli, co było podejrzane. Był zmęczony, ale miał u boku Tonbo na którym wampirzy pies się pozwolił podpierać kiedy szedł spokojnym spacerem. Pewnie by szedł tak dalej bez celu gdyby nie hałas jaki usłyszał niedaleko, skierował się w tamtą stronę, by ostatecznie zobaczyć nad wodą chłopaka który dziko rzucił się do wody chlapiąc niemiłosiernie w totalnym chaosie. Przez chwilę przyglądał się całej tej sytuacji, a kiedy ten w końcu wyszedł z wody z pustymi rękami, co było do przewidzenia i usiadł w miejscu przestając się jakoś szczególnie ruszać, Kojiro mógł się mu teraz lepiej przyjrzeć. Miał blond włosy i długie uszy niczym królik, aż sam psowaty zastrzygł własnymi uszami niemal radośnie, czyżby eksperyment jego brata? Dawno nie spotkał żadnego z przedstawicieli nowego gatunku stworzonego na jego własny wzór. Od razu z lepszym humorem podreptał w stronę hybrydy, ostrożnie by nie narazić się na przypadkowy atak w końcu nie wiedział jak zareaguje ten konkretny osobnik, ale i tak zrobił to dosyć spokojnie, razem z swym psim towarzyszem który szedł tuż za swoim panem również przyglądając się ciekawsko spotkanemu
-Dobry wieczór. Jestem Kojiro, jak się nazywasz?
W przeciwieństwie do przebywania ze zwykłymi ludźmi tym razem nie chował uszu, a postawił je do góry więc nie dało się ich pomylić z włosami. Nie był pewien czy osobnik do którego zagadał wie kto jest przyczyną jego nowego wyglądu więc nie wspominał na początek o bracie, to musiał dopiero wybadać, wiedział, że niektóre hybrydy były pozostawione same sobie.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Gru 23, 2015 5:57 pm

Nie siedział tak długo skulony nad brzegiem. Zdążył tylko nałożyć na uszy otrzymane w prezencie słuchawki, które tłumiły część hałasu, jaki dudnił mu w głowie. Otoczenie doskwierało mu, różniło się od sterylnego laboratoryjnego pomieszczenia. Ale teraz wyraźnie usłyszał czyiś głos. Jak porażony odwrócił głowę w kierunku źródła dźwięku i poderwał się na równe nogi. Trochę za szybko, gdyż uderzyła mu fala krwi do mózgu mając lekkie mroczki przed oczyma. Spiął się jak struna i wbił wzrok w nowo przybyłych. Bezwiednie pociągnął nosem, aby wyłapać ich zapach w locie. Nieco za mocno, gdyż kichnął za chwilę. Mocno zbudowany mężczyzna nie pokazywał po sobie niczego agresywnego, był spokojny i tak jakby zadowolony, że natknął się na chłopaka. Jego psi kompan ciekawsko wpatrywał się w kolczastą kitkę młodzieńca. Chwila mierzenia się wzrokiem i wybadanie podstawowych parametrów w zachowaniu dwójki pozwoliły mu szybko ocenić, czy warto zdradzać imię, czy to tylko zasłona dymna, by zaraz unieszkodliwić Miodowookiego. Zdecydował się przedstawić, tak jak to zrobił Białowłosy. Kojiro. Nigdy nie słyszał podobnego miana, ale było dość przyjemne dla ucha.
-Zyuu.
Chyba podał swoje imię za głośno, bo aż mu uszy drgnęły. Musi coś z tym zrobić, gdyż nawet nauszniki nie pomagały. Wręcz jak widać sprawiły, że przegapiłby zagrożenie, gdyby Białowłosy miał niecne zamiary. Zdjął więc słuchawki z długich uszu i zawiesił je nerwowo na szyi. Teraz znowu słyszał wszystko, nawet coś będące daleko, albo coś drobnego szeleszczące w pobliżu. Drażniły go bardzo szczegółowe przekazy, jakie otrzymywał wyostrzonymi zmysłami. Aż na chwilę pokazał swoje kły dolne i górne z cichym, przeciągłym warkotem niezadowolenia. Musiał się jednak opanować przy przybyszach, nie chciał napytać sobie biedy kolejnymi nieprzemyślanymi gestami. Może powinien spróbować uciec? Nie, to zły plan, pomyślą, że chce coś ukryć przed nimi.
I tak, psa traktował jak równego sobie, przecież posiadał geny także tych czworonogów, także utożsamiał się bardziej z ich naturą i zachowaniem.
-A kolega jak się zwie? I co tu robicie?
Zapytał, nieufnie przenosząc wzrok to na osobnika z psowatymi uszami, to na jego kumpla - dużego psa brązowej maści rasy Tosa. Jeśli przyszli pilnować swego terytorium, to mogli traktować młodzieńca jako intruza. Miał dość napięte ciało zdradzające poddenerwowanie, tym samym dał do zrozumienia, żeby lepiej nie podchodzić. A przynajmniej nie bez wyjaśnień co do swojej obecności. Zyuu nie miał na sobie żadnych ran, sylwetka także nie budziła zastrzeżeń, jedynie psychika nie nadążała za zmianami, jakie zaszły w jego organizmie. Jak więc kiedyś Kojiro spotka się ze swoim bratem, to może mu przekazać swoje spostrzeżenia. Jeśli jednak Białowłosy zechce zbliżyć się mimo ostrzeżenia do zdezorientowanego Blondyna, mógł usłyszeć parsknięcie podobne do tego wydawane przez kota, a źrenice zwęziły się do ledwie widocznych kresek. Zmieszane geny dość mocno gryzły się ze sobą, ale jednak Hiro jako zdolny doktor potrafił pogodzić zwaśnione strony w jednym organizmie.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Gru 23, 2015 6:43 pm

W przeciwieństwie do blondyna szlachetny był spokojny, trochę zmęczony, ale mimo to spokojny. Kojiro uśmiechnął się lekko nie ukazując kiełków by nie wystraszyć bardziej hybrydy, jednak był zadowolony z tego, że ten odezwał się do niego, no i wiedział przynajmniej jak go zwać. Choć wyraźnie był nerwowy, widać było, ze rozpraszały go dźwięki które trzaskały, świszczały, czy szeleściły wokoło a na które sam Kojiro przestał zwracać dawno uwagę, lecz dla młodzika to musiało być wyraźnie nieprzyjemne, nawet warknął, jednak Kojiro stał dalej spokojnie, domyślał się, ze to nie na niego warczy. Po chwili pojawiło się to pytanie które było tak ważne dla Zyuu
-Mój przyjaciel nazywa się Tonbo. A jesteśmy na spacerze, w domu mam trochę zamieszania miałem nadzieję, ze tutaj będzie spokojniej. Choć tu też dużo się dzieje, prawda Zyuu. Nie bój się mnie nie zamierzam atakować. Właściwie dawno nie widziałem nikogo uszatego.
Przy ostatnich słowach zastrzygł wesoło swoimi uszami i przekrzywił głowę na bok przyglądając się wesoło jakby samym wzrokiem mówił, pobawmy się. Chciał przez takie proste gesty pokazać, że nie ma złych zamiarów, również aura wokół niego była wesoła, Tonbo wywalił język sapiąc i patrzył wesoło to na swojego pana to na Zyuu.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Gru 23, 2015 10:00 pm

Dobrze, że miał do czynienia z doświadczonym osobnikiem, który tak jak Zyuu posiadał geny zwierzęcia, dokładniej psa lub wilka. Za to spojrzenie przypominało cwanego lisa, zatem możliwe, iż był uosobieniem wszystkich psowatych. Białowłosy nie skrywał się z okazywaniem wesołości, dobrego nastroju. Wystarczył wymowny wzrok, uszka do góry i przekręcenie głowy, by wyrazić swoją gotowość do zawarcia znajomości z wystraszonym w nowym ciele Blondynem. Młodzik mógłby nauczyć się wiele od starszego kolegi, który wraz z Tonbo nie pokazywali po sobie nic ponad ciekawość. Powinien zatem wyrazić skruchę, za atak na ich osoby. Chociaż zdawali się rozumieć położenie chłopaka, który sam zrobił krok do przodu i spuścił wzrok na dół.
-Przepraszam, że tak... zareagowałem... ciężko mi przyzwyczaić się do tego, kim się stałem.
Zdjął ostrożnie kaptur z głowy i pokazał swoje długie niczym u królika czy osiołka uszy, które odrobinę uniósł ku górze. Zdecydował się też podnieść wzrok i utkwić uważniej w posturze Psowatego. Tryskał takim wigorem, taką pogodą ducha, że aż mu było wstyd, że tak naskoczył na ich przybycie. Tonbo zadowolony patrzył się wciąż na skrępowanego chłopaka, któremu odrobinę burczało w brzuchu, na co zacisnął po kryjomu dłoń na żołądku. O tym pomyśli później, teraz nie wypadało gonić za czymkolwiek. Już i tak ośmieszył się przy "łowieniu ryb".
-Kojiro... zawsze... miałeś psie geny?
Zapytał niepewnie (z przerwami by wyregulować głos do granicy tolerancji słuchu) nie chcąc w jakiś sposób urazić towarzysza i jego psa. Tonbo zdawał się odzwierciedlać kropka w kropkę zachowanie swego Pana, aż brał dziw, że są tak z sobą zżyci. Tak jakby od maleńkości wspólnie bawili się i rozumieli bez słów. Zauroczyła go ta relacja, więc powoli nabierał pewności siebie, iż posiadanie zwierzęcych cech wcale nie będzie końcem świata, a czymś zupełnie innym? Ciekawszym?
Uniósł jedno ucho ku górze i skoncentrował się na dużym czworonogu, które nadal z wielkim zainteresowaniem spoglądał na Zyuu, ale nie podchodził do niego, dając mu przestrzeń osobistą. A Blondyna naszła ochota na zbliżenie się do nieodległego świata, jaki stworzył Kojiro ze swoim pupilem.
-Mogę pogłaskać Tonbo?
Odrobinę otwierał się na ich osoby, wszak w jakiś sposób byli teraz ze sobą spokrewnieni. A być może jakaś nić DNA pojawia się także w kodzie genetycznym Kojiro? Nigdy nie wiadomo, jak dokładnie przebiegał proces przemiany. Tak czy inaczej, bardziej koncentrował się na niespodziewanym towarzystwie niżeli otoczeni, także nawet nie warczał, gdy do uszu dotarł jakiś szmer czy szum.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Czw Gru 24, 2015 1:55 pm

Na szczęście do Zyuu dotarł pogodny nastrój psowatego, no i właściwie faktycznie był mieszanką czegoś między dzikim psem, wilkiem czy lisem, jego gatunek był nazywany na przemian którąś z tych nazw, jednak jemu to nie robiło różnicy, jakkolwiek był sobą, nawet teraz.
Uśmiechnął się wesoło kiedy chłopak jednak zbliżył się do nich i przywitał już bardziej właściwie
-Nic nie szkodzi. To znaczy, że niedawno zyskałeś cechy zwierzęcia? Hoo... ty jesteś w połowie człowiekiem? To faktycznie musi ci być ciężko, ludzie mają tak słaby słuch i wzrok. Ale nie martw się, przyzwyczaisz się.
Odpowiedział mu z tą wesołą nutą i przy okazji zauważając nowe fakty w końcu zobaczył długie uszy kiedy ten ściągnął kaptur i poczuł zapach po części ludzki, chłopak był cieplejszy od Kojiro, ale mimo to nie czuł przy nim głodu, zbyt był podobny do niego samego przez ową zwierzęcość, sam Kojiro też pachniał psem, choć jego zapach mieszał się z wampirzym zbliżonym do tego który posiadał jego brat więc jeśli chłopak pamiętał zapach Hiro może go z nim łatwo skojarzyć.
-Hai, właściwie to jestem Cyjonem, no w części przynajmniej. Za to ty jesteś dla mnie zagadką, pachniesz jak pies, ale masz uszy jak królik. W ogóle jakie ty masz śliczne oczy. Jesteś naprawdę ciekawy. O.. i chyba głodny co?
Zauważył ów gest złapania się za brzuch i spojrzał po okolicznych drzewach, kiedy w końcu zauważył to co chciał podszedł do drzewa i wskoczył na nie po chwili wracając do chłopaka z podając mu trzy eliptyczne nakrapiane jajka
-Proszę, to nie zaspokoi całego głodu, ale nie będzie burczeć, widziałem jak polowałeś na ryby, chyba przyda ci się trochę praktyki, strasznie się szarpałeś.
Na pytanie o głaskanie Tonbo nie odpowiedział, tylko spojrzał na swojego towarzysza i kiwnął głową, a Tonbo sam podszedł do niego i otarł się łbem zachęcając do bliższego kontaktu mrucząc w psi sposób, był równie przyjazny co jego pan, i kiedy tylko będzie miał szansę poliże Zyuu po rękach. Zdecydowanie był najbardziej podobny charakterem do Kojira z całej watahy.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Gru 25, 2015 9:05 pm

Skinął głową. Faktycznie niedawno, dosłownie kilka dni temu, stał się pół zwierzakiem, pół człowiekiem. Zresztą jego nieporadność zdradzała brak doświadczenia w terenie, ale zmysły funkcjonowały jak należy. Trzeba tylko umieć z nich poprawnie korzystać, a to jak słusznie zauważył towarzysz wymagało praktyki i czasu. Najlepiej też umieć rozróżniać wonie, gdyż popełnił błąd oceniając zbyt pobieżnie zapach Długowłosego, który nie promieniował tak ciepłem jak jego psi towarzysz. Czyżby był po części wampirem, tak jego Stwórca?
-Cyjon... rzeczywiście, to wszystko by wyjaśniało -uśmiechnął się przepraszająco, że nazwał go Psem; w zamian za to wyjaśnił, jak to miało się w jego przypadku- Mój Stwórca twierdził, że wykorzystał geny wielu zwierząt. Jakich dokładnie - pozostawił mi do zbadania.
Tajemniczo, ale tak mniej więcej brzmiały słowa Hiro, i nie zamierzał się z tym kryć. Zważywszy, ile ciepła i sympatii wzbudzał swoim zachowaniem starszy i bardziej doświadczony kolega, powiedział prawdę. Może i był naiwny, lecz potrzebował obecnie wsparcia, chociażby psychicznego. Niecodziennie życie wywraca się do góry nogami, a ktoś, kto przechodził przez to samo i wie już, jak przebrnąć przez trudny początek, mógłby mu pomóc. Oczywiście, jeśli Białowłosy miałby taką ochotę, gdyż nikt mu nie rozkaże niańczyć początkującą hybrydę. Sam wszak wspomniał, że w domu już miał dość chaosu, po co mu kolejny problem na głowie?
Oho, zauważył ścisk żołądka. Nie był dobrym aktorem, a tamtemu ten fakt tym bardziej nie umknął uwadze. Zdecydował się nawet zademonstrować swoje możliwości, wcześniej wspominając, iż Zyuu powinien poćwiczyć polowanie. Speszył się wyraźnie, ale nie na tyle, by nie podglądać mistrza w akcji. Widział jego skupione spojrzenie, a potem wyskok z gracją na drzewo i wspinaczkę, by przynieść młodzikowi posiłek. Aż oblizał się prędko od samego zapachu przyszłego posiłku.
-Jejku, nie musiałeś... ale naprawdę dziękuję, Kojiro -wziął do rąk trzy jajka i nim je zaczął łupać, z ekscytacją w oczach spojrzał na swojego "senseia"- Dostrzegłeś coś tak małego z takiej odległości... niesamowite!
Ała, ała, ała. Za głośno zawołał, aż zmrużył oczy, a uszy spuścił po sobie. Rety, kiedy przywyknie do wyłapywania dźwięków o różnej intensywności? Przyglądał się jajkom, które pachniały smakowicie. Bez większego gadania przebił pazurem skorupkę i wychlipał całą zawartość, ze wszystkich sztuk, a skorupki zakopał trzema ruchami dłoni pod ziemią. Przyklepał nogą i otrzepał dłonie z resztek naruszonej gleby. Ale najbardziej w myciu rąk okazał się pomocny Tonbo, który dostał znak, iż może zakumplować się ze Złotookim. Wylizał mu dłonie, na co Długouchemu latała w tyle kitka jak szalona z radości i sam uśmiechał się wesoło, po czym objął rękoma duże cielsko psa i wtulił się w niego mrużąc oczy. Nigdy jako człowiek nie posiadał czworonoga, więc nie wiedział ile go ominęło przyjemności. Dało się też dostrzec małe łezki w kącikach ściśniętych oczu, jakby po części też odczuł ulgę od stresu, nerwów, spięcia i mógł w ten sposób rozładować wszelkie niepowodzenia. Ale wnet opamiętał się i pogłaskawszy Tonbę po głowie oddelegował go do swego Pana, który chyba cieszył się, że bardzo szybko zakolegowali się ze sobą. A to mogło też rzutować na znajomość z samym Kojiro, przecież byli podobni do siebie jak dwie krople wody w harmonii dusz.
Istniała jednak cienka granica, która nie pozwalała mu na tak swobodne działanie wobec Białowłosego, jak wobec jego pupila. Chciał rozwiać wszelkie wątpliwości, stąd zaczął niepewnie:
-Jednego nie rozumiem. Dlaczego masz zbliżony zapach do mojego Stwórcy?
Miał kilka hipotez na ten temat. Pierwsza: Długowieczny pragnął stworzyć nie tylko kogoś z genami zwierząt, ale i swój odpowiednik, swój klon. Może nie chcąc modyfikować swojego ciała, znalazł "ochotnika" i na nim poeksperymentował z pozytywnym skutkiem łańcuch DNA? I kto wie - może testując na kolejnych osobach takich jak Zyuu czy Kojiro szukał najlepszego sposobu na zastosowanie zwierzęcych atrybutów. Druga: tak długo przebywał z Hiro, że wsiąknął jego zapachem doszczętnie - ba, mógł być nawet teraz pod szczególnym nadzorem Szalonego Doktora. Do tego stopnia, że miał dla Wampira śledzić poczynania Blondyna, żeby nie musieć fatygować się osobiście. Trzecia i chyba najprostsza z nich wszystkich: byli rodzeństwem. Wolał mieć rozwiane wątpliwości, chociaż nie wiedział jak powinien w takim razie zareagować na jakąkolwiek z okoliczności.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Gru 25, 2015 10:09 pm

Kojiro uśmiechnął się wesoło
-Wielu zwierząt? Ciekawe, nie myślałem, że już doszedł to tego typu wiązań, ale jak zwykle wszystko dopracował do perfekcji, wyglądasz świetnie, pewnie możesz więcej zdziałać niż zwykły lis.
Stwierdził pozytywnie, mówiąc o zwykłym lisie miał na myśli oczywiście siebie i pierwsze eksperymenty Hiro z pojedynczych zwierząt, jeśli brat dobrze dobrał cechy to Zyuu mógł być lepszy od nich, albo może raczej mógł być tak dobry jak wampir mimo ludzkiej natury, Kojiro podziwiał myślenie ludzi, więc i mieszanki zwierząt z ludźmi wzbudzały w nim większe zainteresowanie, choć tym gorzej było się dostosować do środowiska przez ten drastyczny skok możliwości podstawowych, wampirze hybrydy miały lepsze warunki do dostosowania się. Za podziękowanie pokiwał przecząco głową
-Nie ma za co dziękować, miło widzieć czyjś uśmiech. Tyle mi wystarczy. Po za tym burczenie w brzuchu rozprasza podczas rozmowy prawda?
Stwierdził wesoło, przy nim trudno było mieć zły humor, sam Cyjon aż tryskał pozytywną energią mino bycia wampirem
-Wystarczy tylko wiedzieć gdzie szukać, te lasy są bardzo zasobne w jedzenie, ryby ją najszybciej dostrzegalnym pokarmem, jednak nie jedynym, a na pewno nie najłatwiejszym w schwytaniu kiedy wszystko cię rozprasza, a teraz minie chwila nim ryby wrócą.
Stwierdził to spokojnie patrząc znów na rzekę w której chwilowo się zrobiło pusto, ryby umknęły do brzegów w trawy by nie być złapanymi.
Tonbo zdecydowanie się ucieszył z tulenia, nie miał nic przeciwko swój język kierując na ucho chłopaka które też polizał jako to co teraz miał dostępne, był spokojny i kiedy został puszczony położył się na boku machając łapą, prosił o czułości, a bardzo je lubił.
No i pojawiło się pytanie którego Kojiro mógł się spodziewać, choć po nim ciekaw był co mógł pomyśleć chłopak, jakie teorie wysnuł, jednak nie mógł ich wyczytać z jego myśli, nie miał takiej mocy, a szkoda bo mógłby się pewnie nieźle zaśmiać na teorię z klonem
-Hai, pewnie że mogę podobnie do niego pachnieć, w końcu Hiro to mój starszy brat. Właściwie to przeze mnie zaczął tworzenie hybryd. Widzisz Zyuu kiedy ja się narodziłem, inni śmiali się ze mnie, bo jestem hybrydą, inne wampiry zmieniają się w pełni w zwierzęta, albo wyglądają jak ludzie, a ja cały czas jestem w pół zwierzęciem, a w połowie wampirem. Nigdy nie zaznałem zwykłego życia, ale Hiro stwierdził, że przez to mogę być lepszy niż inni, to dało mi siłę żebym żył, a teraz mogę śmiało stwierdzić że jestem dumny z tego czym lub też kim jestem.
Odpowiedział mu z nawiązką by wyjaśnić to kim był, nie był eksperymentem, był tym kto zapoczątkował wszystko choć same hybrydy jak Zyuu były w całości arcydziełem geniuszu jego zdolnego brata, w pewnym momencie się zamyślił po czym znów spojrzał na Zyuu
-Swoją drogą, jak się miewa Hiro-sama? Dawno go nie widziałem, jest tak zapracowany, jeśli nie zajrzę do niego to prawie w ogóle go nie widuję.
Zapytał ciekawy co powie mu blondyn, a tym samym rozwiewając bezwiednie myśli, że mógłby go śledzić na polecenie starszego Sanguinoso.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Gru 26, 2015 11:54 am

-D-dziękuję...
Zarumienił się odrobinę i speszył się słysząc komplementy ze strony Cyjona. Na początku jak tylko widział, ile zmian w nim zaszło, bał się samego siebie. Będąc człowiekiem nie był przywiązany do żadnego ze zwierząt jakąś szczególną więzią. Lubił robić im fotografie, ale nie przygarnął żadnego pod swój dach. Był wciąż zabiegany i obawiał się, że mógłby zaniedbać swoje obowiązki wobec pupila. Dlatego nigdy nie dane mu było zrozumieć, jak można przywiązać się do czworonoga, albo do kota czy papużek. Może gdyby prowadził inny tryb życia, nie miałby tyle trudności ze zrozumieniem swoich niekontrolowanych zachowań, jak merdanie kitką czy strzyżeniem uszu na dźwięki.
Pod względem adaptacji rzeczywiście wampiry miały lepszy start do rozwoju, jeżeli za sprawą operacji spod ręki Hiro stały się hybrydami, takimi jak Kojiro. Później dowie się, jak to było z jego towarzyszem, na razie dostawał wskazówki odnośnie zdobywania posiłku. Jak przyswoił informacje, według Białowłosego o pokarm nie jest trudno w tutejszych lasach. Ciekawe, sam męczył się trzecią czy czwartą godzinę z wytropieniem czegokolwiek, ale wszystko go rozpraszało dookoła. Pewnie dlatego nici z ryb, zresztą potwierdziły to słowa Długowłosego. Płochliwość i szybkość tych stworzeń przewyższała możliwości Zyuu.
A Tonbo jak tylko domagał się więcej pieszczot, młodzieniec kucnął przy nim i delikatnie tarmosił go po boku dłońmi. Delikatnie, gdyż przeszkadzały mu pazury, których nie umiał schować, a mógłby przez przypadek podrapać za mocno dużego psa. I nawet poklepał po żeberkach i po brzuchu, żeby oddać mu tyle pozytywnej energii, ile pozyskał od niego, i od Kojiro. Nawet nie wiedział, że można być tak wrażliwym na czyjeś nastawienie i jednocześnie samemu nim emanować na lewo i prawo.
Dostał też obszerne wyjaśnienie od Odmieńca, które sprawiło, że Blondyn słuchał uważnie i z przejęciem. Czyli Kojiro borykał się ze swoją naturą już od narodzin. Mógł tylko wyobrazić sobie, jak było mu ciężko. Na szczęście miał oparcie w najbliższej rodzinie, która potrafiła ukoić jego ból z powodu swojej inności. Oryginalności. Nie przerywał mu wypowiedzi, głęboko rozważał jego słowa, ale ocknął się, gdy został zapytany o Krwiopijcę, jego Stwórcę. Nie potrafił mówić do brata Kojiro po imieniu, i teraz zastanawiał się, czy może nadal zwracać się do Białowłosego po imieniu czy z tytułem per Pan. Speszył się odrobinę, niczym spłoszony królik.
-To dlatego...
Utkwił złote tęczówki w swoje dłonie obdarzone pazurami, a później na Długowłosego. Zamyślił się odrobinę z lekkim uśmiechem. Czyli Hiro znalazł w niecodziennym wyglądzie i zachowaniu brata inspirację do swoich badań? To było poniekąd urocze, że eksperymentami pragnął pokazać Cyjonowi, ile może zyskać ktoś mający geny zwierząt. Teraz rozumiał pasję Doktora, miało ono również sentymentalne podłoże. Takie mocne fundamenty sprawiły, iż naprawdę rozwinął się doskonale w swojej branży.
Zacisnął dłonie z determinacją i wyprostowany w kręgosłupie powiedział nieco dziwnie:
-W takim razie postaram się jak mogę nie zawieść Waszych oczekiwań -stwierdził pogodnie, od kiedy został przemieniony nie okazywał tyle radości co przy wesołym Kojiro- Nie po to Hiro-sensei zaszywa się wciąż w swoim laboratorium dniami i nocami, abym teraz zniszczył jego pracę. Bo tak jak mówisz - nie wychodzi zbytnio ze swojego sacrum. Ciągle pracuje, chociaż jak pierwszy raz spotkaliśmy się... był na spacerze w parku. Zrobiłem mu kilka zdjęć, ale zgubiłem aparat i nie wiem, gdzie jest...
Podrapał się w tyle głowy z lekkiego zażenowania i odchrząknął, aby zaraz zmienić temat, żeby nie skupiać się za bardzo na młodzieńcu. Nie był przyzwyczajony do bycia obiektem zainteresowań, pewnie przez niską samoocenę.
-Musisz być kimś wspaniałym, skoro stałeś się inspiracją dla brata, czyż nie?
Zrobił odrobinę cwaniacką minę, że mógł rozgryźć sekret wiecznie zadowolonego Długowłosego. Zaraz jednak westchnął cicho i spojrzał na bok, na jedną z nieudeptanych dróg między drzewami. Zyuu będzie musiał znaleźć jakieś miejsce dla siebie, gdyż nie może wrócić tam, skąd przyszedł. Nie mógłby znieść mieszkania w samym centrum Yokohamy. Jednakże... na tyle otworzył się na Cyjona, że ciężko mu było oderwać się od niego i jego towarzysza Tonbo. Może obawiał się, że drugi raz już ich nie spotka? Byłoby mu przykro, gdyby nigdy nie miałby styczności z "Pierwowzorem", uważał go za skarbnicę wiedzy, a nawet za bardzo dobrego kolegę, mimo początkowej nieufności młodzika.
Czyżby tak bardzo bał się samotności, w której nie wiadomo ile żył sam Kojiro?
-Mógłbym... odprowadzić Was do domu? Chętnie dowiem się czegoś więcej, na przykład jak udało się pogodzić dwie natury. A nie chciałbym Was dłużej zatrzymywać... niepotrzebnie.
Ostrożnie utkwił spojrzenie w jego złotych ślepiach. O, nawet ich tęczówki były tego samego koloru. Niewątpliwie Zyuu to tylko kopia Kojiro, z kilkoma dodatkami, aby jako pół człowiek miał szansę chociaż trochę nadgonić dzielący ich dystans sprawności.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Gru 26, 2015 2:56 pm

Cieszył się, że wyjaśnienie swojej istoty tak zmotywowało Zyuu, nawet zaśmiał się słysząc ten wspaniały wywód, że postara się być lepszy. Kojiro uśmiechnął się do niego wesoło
-Ciesze się, że doceniasz starania mojego brata. Pewnie byłoby mu miło gdyby widział tą radość którą teraz okazujesz. Jego sacrum? Oj tak chyba nawet mnie stamtąd przegania bym czegoś nie namieszał, może znam się na medycynie, ale jego wiedza o łączeniu genów jest już ponad moje rozważania, jest bardzo mądry, ja mu w tym nie dorównuje. Ale fajnie, że jeszcze czasem wychodzi, kiedyś łapałem dla niego zwierzęta do badań, nie lubię być zamknięty w jednym miejscu, w laboratorium nie można biegać, a mnie po paru godzinach nosi.
Znów się trochę rozgadał po czym położył rękę na ustach z lekkim oj... znów zagadywał biedaka, czasem potrafił naprawdę dużo gadać i musiał się pilnować. No i na słowa że jest kimś wspaniałym Kojiro się zarumienił, był czy nie był, sam się nawet nad tym nie zastanawiał
-Czy ja wiem, staram się być do czegoś przydatny, jako wampira inne wampiry nie zawsze mnie traktują poważnie, trochę jak takiego pluszaka, aż mam ochotę czasem na nich warczeć by sobie przypomnieli, że też mam kły jak oni.
Odpowiedział trochę idąc naokoło byle by nie wspominać o jakiejś wspaniałości, raczej prócz brata mało kto uważał go za dobrego wampira, a nie pechowca życiowego.
Po chwili posłuchał Zyuu, odprowadzić? Pomyślał o Amy siedzącej w domu i jakoś jego entuzjazm stopniał co nieco.
-Właściwie to niedawno wyszedłem z domu, ale jeśli chcesz się przejść ze mną to bardzo chętnie. Właściwie zauważyłem, że twoim największym problemem są chyba na razie dźwięki, trochę śmiesznie modulujesz głos, radzę ci spróbować pośpiewać, może uda ci się uzyskać dźwięki których nie słyszą ludzie, to nawet śmieszne mówić coś przy ludziach którzy tego nie słyszą. ~można sobie ponarzekać na wkurzających kolesi~
Specjalnie mówiąc zszedł na tą właśnie tonację która dla Kojiro i Zyuu mogła brzmieć jak bardzo ciężki głos jednak z pewnością jeszcze znośny dla nich w przeciwieństwie do przeciwnych bardzo wysokich dźwięków jakie wydawały czasem myszy. Potem szlachetny zaczął sobie nucić jakaś melodię która miała sporo niuansów i naprawdę dobrze nadawała się do ćwiczeń związanych z modulacją głosu.
-Wiesz, jakbyś chciał to możesz się u mnie zatrzymać w rezydencji jest sporo miejsca, no i psów też, mieszkają tam też inni ludzie i wampiry, w lesie jest o wiele przyjemniej niż w mieście, w mieście jest strasznie dużo nieprzyjemnych dźwięków no i zapachów. A przy okazji mogę ci pokazać jak funkcjonuje las.
Zaproponował luźno by nie narzucać blondynowi swojej woli, jednak podobała mu się rozmowa z nowym kumplem, chciał się podzielić swoim doświadczeniem i pokazać jak piękne i spokojny może być dom za który uważał las. A z czasem może uda się mu trochę pomóc Zyuu w jego nowej formie
-Mówisz, że zgubiłeś aparat, znaczy, że lubisz robić zdjęcia? Szkoda, ze nie masz tego aparatu, chciałbym je zobaczyć, myślisz, że udałoby się go jeszcze znaleźć?
Kojiro sam jako artysta interesował się innymi dziedzinami artystycznymi, a zdjęcia też po części do nich należały.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Gru 27, 2015 11:31 am

To miłe, że i Kojiro zdecydował się powiedzieć coś więcej o sobie. W ten sposób nabierał pewności, że trafił na idealnego kolegę, być może przyjaciela. Jeśli Zyuu zasłuży na to miano rzecz jasna. Na razie był w oczach Cyjona na pewno jakimś przerażonym dzieciakiem, który dopiero co zdołał opamiętać się, i z trudem przyswoić geny zwierząt. Z tego, co Białowłosy powiedział, wywnioskował, iż zna się na medycynie, ale w przeciwieństwie do pana Hiro nie był w stanie długo przebywać w zamkniętym, ciasnym pomieszczeniu. Zew wolności odezwał się nawet w Blondynie, kiedy po operacji, jakieś kilka godzin po dojściu do siebie, miał zapędy na ucieczkę bez jakichkolwiek badań. Ciężko zniósł pierwsze godziny, mimo zapewnienia fachowej opieki.
Tak samo ciężko zniósł komplement Kojiro, co zaciekawiło Zyuu. Najwyraźniej również Długowłosy miał niskie mniemanie o sobie. Poklepał go po ramieniu pocieszająco, na pewno kryło się w nim więcej niż sam fakt przydatności, ale nie musiał zdradzać się z tym przy Długouchym. A co do traktowania jak maskotka... rzeczywiście ujmowało to godności. Ale w oczach młodzika, Kojiro nie wydawał się aż tak potulny, by traktować go jak zabawkę. Inaczej: zdawał sobie doskonale sprawę, jakim drapieżcą potrafi być, mimo pogodnej aury jaką roztacza ze swym psim przyjacielem. To już Zyuu bliżej do maskotki przez te królicze uszy.
I akurat zeszli na temat wychwytywania dźwięków. Kojiro zdradził pewien sekret, który zaintrygował Blondyna. Nadawanie na niższych falach dźwiękowych? To mogłoby być to!
-Nie umiem śpiewać, ale zmodulować głos na niższy... Hm... spróbuję... -zmrużył powieki i kilka razy mlasnął wargami szykując swoje gardło na niższe tony- ~Mam na-dzie-ję... że... nie czę-sto... zło-ścisz się, Kojiro~
Aż tak nisko jeszcze nigdy nie zdołał przemawiać, jednak taka opcja porozumiewania się okazuje się naprawdę przydatna. Musi poćwiczyć, żeby komunikacja na niskiej częstotliwości przebiegała płynniej i swobodnie, bez zbędnego mrużenia oczu i przerw w długich słowach. Ale uśmiech na twarzy Blondyna świadczył, iż spodobał mu się sposób Cyjona na pogaduszki bez wiedzy ludzi. Uszy nie męczyły się, i jakby chętniej przyjmowały tak wypowiadane słowa.
Na propozycję o zamieszkaniu u swego rozmówcy, zaprzeczył od razu. Nie to, że nie ufał mu, lecz już wiedział z poprzednich wypowiedzi, że nie mieszka sam, i że nie jest zbyt spokojnie. Chłopak póki co potrzebował zacisznego kąta, ale z drugiej strony... może nie powinien odcinać się od jakichkolwiek znajomych? Żeby nie zdziczał? Póki co odpowiedział tak:
-Nie chcę sprawiać dodatkowych kłopotów, ale z przyjemnością będę Cię odwiedzać, Kojiro-san. Poza tym muszę wrócić do miasta - na chwilę.
Zrzedła mu mina i spuścił wzrok na ziemię. Nerwowo zaczął drapać się jedną dłonią o nadgarstek drugiej ręki i obniżył pułap długich uszu do podkulonych. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że organizm bezwiednie będzie odzwierciedlać jego nastrój bez użycia siły. I tak myślał teraz bardziej o tym, czy podzielić się szczegółami z Cyjonem, czy zachować dla siebie rozterkę. Jako, że czuł się bardzo samotny, zdecydował się powiedzieć na głos, co go trapi. Tym razem próbując na niskich częstotliwościach, i wyszło mu o wiele płynniej:
- ~Chciałbym... pożegnać się z przyjaciółką, albo chociaż zostawić jej wiadomość. Na pewno martwi się o mnie... Sądzę, że nie zaakceptuje tego, kim się stałem, więc będziemy musieli rozstać się. Wtedy zaszyję się w lesie na stałe~.
Skwitował niemrawym skinieniem głowy, że tak będzie najlepiej. Ale nie będzie. Strasznie tęsknił za Midori: za jej pogodą ducha, za jej ciepłym uśmiechem, który widniał na jej twarzy, gdy tylko spotykali się czy to na kawie, czy w kinie, czy na konkursach Cosplayowych. I właśnie na tym konkursie, udając że ma przebranie, będzie mieć okazję do zerwania znajomości. Nie chciał tego, jednak nie widział innego sposobu. Ludzie nie tolerują takich odmieńców, zresztą Kojiro sam o tym doskonale wiedział. Oczywiście nie znał prawdziwego fachu Czarnowłosej przyjaciółki, więc martwił się wyraźnie. Tylko z nią pragnął pożegnać się, z rodziną już odkąd stał się pełnoletni nie utrzymuje żadnych kontaktów. Od kiedy zawiódł oczekiwania swego ojca, nie był mile widziany, nawet na Święta. Wybrał ścieżkę fotografa, a nie sportowca, i słono za to zapłacił.
Jeśli chodzi o aparat, Cyjon również pragnął pomóc Zyuu w znalezieniu zaginionego aparatu. Docenił jego szczere chęci, ale musiał mu powiedzieć szczegóły, jak doszło do utraty kontaktu z przedmiotem dotychczasowej pracy i przede wszystkim o tym, dlaczego do tej pory Blondyn nie pofatygował się z odnalezieniem zguby.
-Szanse są nikłe. Minął tydzień czasu, a tam, gdzie zapodziałem aparat, codziennie chodzi wiele osób. Jedyna nadzieja, że akurat porzuciłem go gdzieś w gęstych krzakach, gdzie nawet pijak nie ukryje się przed mrozem. Musiałbym mieć szczęście. I... i trochę odwagi, żeby tam wrócić. W parku może być za tłoczno. Ale... to tylko zdjęcia... szkoda zachodu...
Ciche westchnięcie jednak wskazywało, że dla młodzieńca miały one szczególną wartość. Być może dlatego, że prócz zdjęć z panem Hiro, znajdowały się tam kadry z udziałem Midori. Jeśli rzeczywiście ziściłby się czarny scenariusz, byłaby to jedyna pamiątka po przyjaźni z sympatyczną dziewczyną. Aż objął się rękoma za nagie ramiona i pocierał je dodając samemu sobie otuchy. Zatem dłużej nie zatrzymując Białowłosego, ruszyli na spacer z wiernym towarzyszem Tonbo, który nawet wyszedł przed szereg i prowadził dwójkę Odmieńców. Zyuu próbując przeboleć możliwą utratę kontaktu z Midori i faktyczną utratą aparatu, zaczął rozglądać się i zapamiętywać drogę wszelkimi zmysłami: węchem, słuchem, przede wszystkim wzrokiem. Chciałby kiedyś w przyszłości odwiedzić Kojiro, niekoniecznie w ten dzień, kiedy w jego domu nie jest zbyt spokojnie. Co jakiś czas z ust Blondyna wydobywał się kłębuszek pary od różnicy temperatur, ale tylko przy wydechu. Chyba za bardzo przejmował się reakcją Midori, żeby zagadać do swojego nowego znajomego.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Gru 27, 2015 9:53 pm

Zyuu zrobił próbę głosu na niższych dźwiękach i choć przerywane przekaz był zrozumiały dla wampira który zaśmiał się wesoło i pokręcił głową
-Wolę się cieszyć póki mogę niż złościć z byle powodu. Dziś było wyjątkowo inaczej, za dużo wszystkiego na raz, choc ciekawi mnie ten zbieg okoliczności, bo zazwyczaj w rezydencji jest naprawdę cicho, w zachodniej części mieszkam tylko ja z moim sługą i przyjacielem Takeru cichszym od ćmy. W północnej części mieszka parę osób, ale nawet rzadko ich widuję. A dziś udało mi się uratować pewnego wilczego szczeniaka, a po drodze do domu ktoś próbował mnie upolować, potem jak już polowanie zostało zażegnane mam nadzieje na rzecz znacznie lepszej znajomości wpadła do mnie moja zguba. Wiesz jestem szlachetnym więc mogę kogoś zmienić w wampira, tylko nie zawsze to jest planowane, a akurat musiała mi się trafić bardzo cyniczna osóbka i trudno z nią dojść do czegoś wprost, myślę, że minie jeszcze sporo czasu nim w ogóle mi zaufa, ludzie musieli być dla niej naprawdę źli, neguje każdą dobrą wolę.
Nie wiedział czemu się zwierzył z tym Zyuu, ale chyba też poczuł, że młody chłopak może być dobrym kumplem, czuł się do nim dosyć swobodnie co się przekładało na owe gadulstwo. Potem i Zyuu mu się zwierzył z chęci pożegnania się z kimś, a Kojiro zamruczał cicho
-Mi nie będziesz przeszkadzać, wręcz byłoby mi miło mieć z kim pogadać, wiesz Takeru nie jest zbyt rozmowny, z resztą jak go spotkasz to zrozumiesz o czym mówię. A co do twojej przyjaciółki. Jeśli naprawdę nią jest, to nie zostawi cię tylko i wyłącznie z tego powodu.
Mówiąc ostatnie słowa chwycił delikatnie ucho Zyuu podnosząc do góry
-Prawdziwy przyjaciel zostanie przy tobie niezależnie od tego jak zmienisz się na zewnątrz, serce wszak masz te same, lubisz to samo co jako człowiek prawda? tylko widzisz więcej, więcej słyszysz i odczuwasz lepiej to co cię otacza, lecz uczucia masz te same, czy się mylę?
Zapytał uśmiechając się lekko lecz wyraz twarzy miał teraz poważniejszy, jakby pełen jakiejś niezachwianej mocy w tych słowach, był pewien swych słów było to to w co chciał wierzyć, nawet pół zwierze miało swoje uczucia, również pragnęły przyjaciół i dbać o bliskich ich sercu, nie byli głupi.
Jednak co do aparatu wilk musiał chwilę pomyśleć
-Wiec jeśli było tam wielu ludzi to znaczy, ze ktoś go musiał znaleźć, a jeśli ktoś go znalazł to może jeszcze go ma. Może warto wywiesić ogłoszenie, nie jest to duża szansa, lecz zawsze jakaś jest, że znalazca się zgłosi i odda ci aparat. Może sam aparat nie jest wart wiele, ale zdjęcia jeśli sam je zrobiłeś z pewnością mają dla ciebie wartość, to wyjątkowy zapis pamięci. Warto chociaż spróbować
Zasugerował taką próbę, zawsze było te 30% szansy, że nie znalazł go ktoś kto od razu by go sprzedał. A póki nie spróbowali nie mogli się przekonać, jednak Japończycy byli narodem dosyć pomocnym, więc Kojiro liczył, że może się udać, a jak nie to trudno, ale nie będzie można powiedzieć że nie próbowali.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pon Gru 28, 2015 9:00 pm

Jak tak wsłuchiwał się w słowa kolegi, dziw go brał, ile może dziać się rzeczy w jednym dniu. Ratunek, polowanie, ratunek, użeranie się z podopieczną, którą ocalił... i teraz spacer, na którym też nie zaznał spokoju z powodu Blondyna. Wilk musiał mieć pecha, jeśli chodzi o możliwość wyciszenia się w samotności.
-Faktycznie, wiele miałeś dzisiaj na głowie -podrapał się w tyle głowy z lekkim uśmiechem- sądzę, że jeśli będziesz tak miły dla swojej podopiecznej jak wobec mnie - prędzej czy później przekona się co do Twoich intencji. Trudno przeoczyć Twoją pogodną aurę.
Zamerdał ogonkiem i szedł tuż obok swego rozmówcy, przy którym czuł się coraz bardziej swobodnie. Jeszcze miał lekkie ślady nieufności, jednakże wiązało się to bardziej z niepewnością co do przyszłości niżeli z samym Cyjonem. Niepewność także tkwiła w Zyuu z powodu jego metamorfozy. Fizyczne aspekty z czasem okiełzna lepiej lub gorzej, lecz miał niejasne przeczucie, iż może mieć problemy z psychiką pomieszaną z impulsywnością oraz spontanicznością zwierzęcych instynktów. Musi wziąć się ostro do pracy nad sobą, jeśli chce "wyjść na ludzi".
Po chwili nie mógł zrozumieć, dlaczego z taką łatwością i bez skrupułów Białowłosy półwampir zachęcał do zamieszkania kogoś, kogo dopiero poznał. I to takiego, który z wampirami nie miał większego kontaktu niżeli z jego Stwórcą czy teraz - z Psowatym.
-Na pewno, Kojiro-sensei? Naprawdę nie chciałbym narzucać się...
Zaraz zastrzygł uchem, które dotknął i uniósł ku górze Cyjon wraz ze słowami o przyjaźni. Był taki pewny w swoich słowach, że Zyuu aż wyprostował się w kręgosłupie i słuchał kolegi jak mentora. Bardzo możliwe, że właśnie tak zaczął traktować Białowłosego. Jak swojego mistrza. Uczeń uważnie wysłuchał mądrości o przyjaźni, jako instytucji opierającej się na większych wartościach niż sam wygląd. Że przyjaźń bazująca jedynie na powierzchowności nią nie jest. I że skoro chłopak zmienił się jedynie zewnętrznie, nie było przeszkód do przyjaźni z Midori. Co do tego ostatniego nie miał pewności, bowiem dostrzegał w swoim zachowaniu różne odchyłki od normalności. Ale nie będzie siedzieć z załamanymi rękoma, coś z tym zrobi, żeby chociaż trochę poskromić nieodpowiednie zachowanie.
Przez to całe rozmyślanie o przyjaźni na moment zapadł się w swoim świecie, a odrobinę zdołował się także aparatem, z którym rozstał się wbrew woli. No dobra - przez swoje gapiostwo. I na to Kojiro znalazł rozwiązanie, które mogło wybawić młodzieńca z otchłani smutku. Zastrzyk z nadziei podziałał doraźnie.
-Całkiem dobry pomysł -ożywił się dość wyraźnie Blondyn po chwilowej depresji, a to dzięki trafnej radzie- trzeba jeszcze tylko opisać sposób przekazania zguby... Chyba pozostaje odbiór osobisty, bo zniszczyłem komórkę.
Wydobył z kieszonki u spodni jedynie kartę SIM, reszta telefonu była w drobnych kawałkach gdzieś nieopodal domostwa Hiro. Tak bardzo zirytował go dźwięk dzwonienia, że przez nieuwagę zgniótł ją w ręce. W drobny mak. Stąd też nie mógł zadzwonić do przyjaciółki, kiedy to ona wysłała do niego sygnałka. Taki impuls wystarczył, aby zdewastować jedyną nić kontaktu. Pozostawało jeszcze ustnie ustalone spotkanie, na konwencie. Oby wstawiła się na miejsce - z trudem, ale przyjdzie na imprezę. Czego nie robi się w imię przyjaźni.
-Mógłbym... -zaczął jak zwykle nieśmiało- ...poprosić Cię o pomoc z ogłoszeniami? Nie mam niczego do pisania.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Wto Gru 29, 2015 6:52 pm

Słowa chłopaka też trochę podniosły na duchu Kojiro
-Mam nadzieję, ze masz rację. Chciałbym żeby mnie polubiła, na razie jej wzrok jest strasznie nieprzyjemny.
Stwierdził, lecz uśmiechnął się pełen optymizmu wręcz trochę naiwnego, ale co tam. No i sprawa zeszła na zamieszkanie w rezydencji, Kojiro pokręcił energicznie łebkiem na nie
-Gdyby ktokolwiek mi przeszkadzał nie zapraszałbym go do siebie. A tobie przyda się spokojniejsze miejsce prawda? Lepsze to niż pałętać się samemu po lesie, jeśli nie znasz jego praw tylko zmarzniesz i zgłodniejesz. A z czasem zobaczysz, ze jednak dobrze mieć jedno miejsce do którego można wrócić niezależnie od pory dnia czy nocy. A i ja dobrze się będę czuć majac przy sobie kogoś takiego jak ty Zyuu, masz w sobie jakaś żywą energię, cisza jest dobra póki nie jest martwa, jestem psowatym lubię towarzystwo, nie lubię tylko harmidru miasta, jednak dobrze jest mieć dwie, trzy osoby z którymi można pogadać swobodnie.
Uśmiechnął się pogodnie tłumacząc trochę to że Zyuu stałby się elementem jego domu do którego mógłby wracać kiedy by chciał, choć wcale by nie musiał, w końcu dla Cyjona też las był ważny, jednak na sam początek kiedy chłopak był niedoświadczony mógłby się szybko wpakować w jakieś tarapaty jak mały zwierzak, instynkty to nie wszystko, trzeba było jeszcze umieć z nich korzystać, a szlachetny sam się na tym nie raz sparzył.
No i znów Kojiro patrzył na niego wesoło widząc jak ten zareagował na jego propozycję, i kolejny problem który szlachetnego rozbawił chyba najbardziej, zobaczył kartę sim z telefony i dobrą chwilę się śmiał bez skrępowania, po chwili spojrzał na niego wycierajac łezki
-Dobra pierwszą rzecz jaka każę zrobić bratu następnym razem to wyciszyć telefon. Biedny jesteś, ale nie martw się w rezydencji jest chyba jakiś stary telefon, może nie ma tysiąca bajerów ale jak to włożysz to powinien dzwonić, no i jest cichy.
Powiedział mu spokojnie rozwiązując też ten drobny problem, sam Kjiro nie przepadał za elektroniką co nie znaczyło że jej zupełnie nie posiadał, jedynie telewizora trudno byo szukać w domu szlachetnego, największym luksusem było małe radio dostarczające wiadomości z świata do odciętego od niego domostwa cyjona.
-Nie ma sprawy! w takim razie chodźmy do rezydencji, tam mam papieru i tuszu aż nadto, w końcu inaczej nie miałbym w czym pracować. I poznasz resztę sfory, tylko nie przestrasz Shina, chociaż i tak go przestraszysz jak wszyscy inni, on nawet cienia się boi, ale jest kochany. Napiszemy ogłoszenia i będziemy mogli je rozwiesić w parku. Potem chyba wpadną do Hiro-sama, tak dawno go nie widziałem.
Mówił to wszystko tak swobodnie jakby to były najzwyklejsze rzeczy na świecie a za razem na tyle wesoło jakby były najwspanialszymi rzeczami na świecie. Ostatecznie ruszyli w kierunku domu Kojiro gdzie hybryda pierwsze co ujrzy to wejście na teren posesji w typowym starym japońskim stylu

[z.t. X2] ps możesz pisać już w rezydencji cyjona jak chcesz

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 242


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Paź 19, 2016 5:29 am

Zabrał ze sobą Kirę i zdecydował się udać do miejsca, gdzie nie było dużo ludzi. Chciał tam spędzić trochę czasu ze swoją towarzyszką i nie musieć się męczyć w towarzystwie innych. Pewnie zastanawia was, dlaczego? Nie, to nie jest kwestia ostatniego spotkania, którego efektów i tak nie pamiętał. Dotyczyło to akurat faktu, że nie chciał znosić spojrzeć innych, które lekko mówiąc, niekiedy go drażniły.
Przeciągnął się lekko, po czym położył się na trawie, rozkoszując się chwilą ciszy i spokoju. Kira leżała obok niego. Samica, pomimo braku gwałtownych ruchów, zdecydowała się pilnować otoczenia, jak i samego wampira, by uchronić go przed niebezpieczeństwem. Ciemnowłosy jednak nie zwracał na to uwagi. Przytulił ją delikatnie do siebie, mimowolnie uśmiechając się do siebie. Jej towarzystwo powodowało, że robiło mu się cieplej na sercu. Zapewne to była aktualnie jedyna istota na tym świecie, na której zależało Aoi'emu... Jak i na odwrót.
Uniósł dłoń i stłumił ziewnięcie.
- Niby spałem, a ciągle odczuwam zmęczenie - wymamrotał cicho sam do siebie. Przymknął powieki. - Dziwneeee... - dodał przeciągle. To wszystko powodowało, że nie bardzo chciało mu się wstać i powrócić do pokoju, gdzie czekało na niego ciepłe i wygodne łóżko. - Kira, chyba się nieco rozleniwiłem - żachnął jeszcze w jej stronę. Samica Snow Alsatian spojrzała na niego na chwilę, po czym odwróciła wzrok wpatrując się gdzieś przed siebie. Takie zachowanie sprawiło, że na twarzy wampira zagościł lekki uśmiech.
- Jesteś urocza - mruknął natomiast. - Przypilnuj mnie, prześpię się - dodał jeszcze, zwijając się w kłębek i zamykając ślepia. Ktokolwiek zjawiłby się tutaj, ujrzałby białego wilka i śpiącego przy nim długowłosego wampira. Ciekawy widok, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Rahimia

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2962-rahimia-noriko-vukosava http://vampireknight.forumpl.net/t3453-rahimia
Zarejestrował/a : 26/09/2016
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Paź 19, 2016 9:02 am

Spojrzenia innych bywały utrapieniem. Zwłaszcza dobrze o tym wiedziała pewna młoda wampirzyca zmierzająca w kierunku lasu. Była bogata, miała wszystko czego chciała...a tak naprawdę pragnęła czasem chwili spokoju. Usiaść spokojnie i spoglądać wieczorami na piękny księżyc. Nienawidziła gdy ktoś próbował naruszać jej przestrzeń osobistą. Nie była typem samotnika, ale za to oragnęła chwili dla siebie.
No i właśnie dlatego wybrała to samo miejsce, gdzie jest pusto i nikt nie będzie przeszkadzał. Przyjechała tu dość niedawno, ale poprosiła aby jej bagaż został dobrze zabezpieczony w innym miejscu. Natomiast wzięła ze sobą swoje ulubione i bardzo drogie skrzypce, które dostała od brata. Było ich tylko kilka sztuk, ale wiadomo, że wpływowa i bogata rodzina może praktycznie wszystko.
Zawsze szukała odpowiedniego miejsca na granie. Musiało to być coś co orzykuje jej uwagę, a najlepszym wyborem były krajobrazy matki natury. Szła spokojnym i pewnym krokiem siebie dumnie przez las. W końcu była z rodu wampirów o czystej krwi B. Nie okazywała strachu...sytuacja musiała by być na prawdę fatalna aby on się ujawnił. Szła cicho i bezszelestnie wręcz aż doszła do miejsca p, w którym znajdował się chłopak. Od razu dostrzegła postać leżąco na trawie. Jednak bardziej zainteresowała się pięknym zwierzęciem u jego boku. Miała pewną słabość do zwierząt...uważała je za najpiękniejsze istoty na świecie.
Ojciec zawsze uczył ją aby patrzeć strachowi i śmierci oczy wię nawet jeśli zwierzę miałe wrogie zamiary ona nie bała się. Nigdy nie skrzywdziła by istoty tak pięknej jak ta. Jej wzrok wyrażał obojętność i podeszła do strumyka stając przy samej krawędzi. Stała nieco dalej od chłopaka więc nie naruszała jego przestrzeni osobistej. Wzięła skrzypce do siebie i zaczęła grać. Muzyka zaczęła roznosić się wokół. Grała piękną, lecz starą melodię. Był to dźwięk spokojny. Miała dar do intrumentów muzycznych. Wsłuchała się w dźwięki wydobywające się z instrumentu.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 242


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Paź 19, 2016 8:41 pm

Aoi nie spodziewał się, że to akurat muzyka sprawi, że zostanie wybudzony ze słodkawej drzemki. Dlatego też, pierwsze co poczuł, gdy dobiegła do jego uszów to zaskoczenie pomieszane z niepewnością.
Nieznajoma mogła zobaczyć albo chociaż wyczuć, że ciemnowłosy poruszył się nieco, by potem otworzyć zaspane ślepia i podnieść się do pozycji siedzącej. Przeciągnął się nieco, ziewając, by potem skupić czerwone ślepia na niej.
- Kim jesteś? - odezwał się, skupiając na niej swój wzrok. Kira poruszyła się niespokojnie, przybliżając się do wampira. Nie wiedział, co jej chodziło po głowie, ale... Chwila, kto kim właściwie miał się opiekować?
- Pięknie grasz - powiedział jeszcze, unosząc rękę i delikatnie głaszcząc ją po głowie. Uśmiechnął się do niej łagodnie.
Szczerze mówiąc, nie czuł się za pewnie będąc w towarzystwie wampirzycy. To nie tak, że się jej bał czy coś, a to, iż pojawiła się... Zupełnie sama. Chyba, że skończy się na tym, że totalnie zignoruje czarnowłosego. No i właściwie, dlaczego tutaj była? Nie zniechęcało ją to, że pojawił się tutaj jakiś chłopak, który po prostu spał?
Przeciągnął się nieco.
- A zresztą, jak nie chcesz rozmawiać to nie musisz - mruknął jeszcze, powoli podnosząc się z miejsca.
Powrót do góry Go down
 
Leśny strumień
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Leśny strumień
» Strumień Świetlików

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: