IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szosa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Szosa   Wto Paź 23, 2012 5:44 pm

Biegnąca przez pola i łąki, lub pomiędzy nimi szeroka szosa. Przejechać może jeden powóz, z trudem zaś dwa jadące w przeciwnym kierunku. Idąc pieszo, trzeba niestety uważać, na poruszające się pojazdy. Widoki zaś są piękne, szczególnie podczas lata.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Szosa   Czw Lut 21, 2013 4:52 pm

Czas patrolu nadszedł. Czarny samochód marki Hummer przejeżdżał przez szosę, która to ma zaprowadzić ich do wioski. Jakie zadanie? Przeszukać każdy dom! Dotarły głoski iż tutaj właśnie mogą ukrywać się łowcy, temu też muszą wszystko sprawdzać.
Wjechali szybko na dalszą drogę, uważnie oglądając tereny. Wampirze zmysły wiele pomagały, z łatwością wypatrzą każdy ukryty głęboko dom. Szarzy są tuż, tuż.


z/t szarzy
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Pon Lut 15, 2016 9:32 pm

Riecon wychodząc z lasu, gdzie był na spacerze z bratem, nieco był zamyślony. jednak był trzeźwy umysłowo. Szedł lasem, zdając sobie sprawę, że idzie całkiem inną drogą niż wszedł do polany. Zmrużył oczy i pokręcił głową niezadowolony idąc dalej. Nie bał się, że się zgubi, ale nie miał ani samochodu, tylko telefon, a nie wiedział gdzie jest. Musiał walić tyle kilosów z buta.
Idąc lasem, wpadł nagle na asfalt. Uśmiechnął się triumfalnie i zaczął iść w dłuż szosy. W miedzy czasie myślał o bracie zaś. Oczywiście zadowolony i dumny z tego, że w końcu udało mu się go odnaleźć. Po tylu latach. Co jakiś czasu sprawdzał telefon, a jak na złość nikt nie przejeżdżał samochodem, dlatego szedł środkiem ulicy, bo przecież mógł. A gdyby coś jechało, to zdążyłby umknąć.
Ciekawy ile przeszedł, jak i ile jeszcze przed nim. mimo to był spokojny i nie wkurwiał się za to, ze się zgubił. Zwalał to na to, że każdemu się zdarza, nawet najlepszym i najstarszym. Do tego szlachetnym. Cóż. Dopadł go pech i tyle. nic wielkiego. Dla człowieka owszem, ale nie dla Wampira i to wytrzymałego. Na pewno po jakimś czasie, gdzieś dojdzie nie?

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2629


PisanieTemat: Re: Szosa   Pon Lut 15, 2016 10:00 pm

Wraz z odejściem Xin'a, świat wampirka legł momentalnie w gruzach. Pobyt w domu stał się męczący, nie przynosiło mu nic radości. A sen w pustej sypialni także nie oddawał odpoczynku. Fabio się całkowicie załamał i myślał jedynie o ucieczce. Dlatego bez informowania rodzeństwa spakował to co najpotrzebniejsze i udał się przed siebie. Przecież ile można siedzieć na ganku przed wejściem do domu? Ileż ma patrzeć pusto przed siebie, czekając aż Wilk wróci? Każdy dzień stawał się dłuższy, smutny i wypełniony niechcianą samotnością. Historia lubi się powtarzać... Tylko czemu, czemu akurat Xin musiał poddać się instynktowi i opuścić wampirka. Zrobił to dla bezpieczeństwa? A może zapomniał kim jest Fabio? Serce wampirka się krajało, właściwie też nie miał już siły wylewać z siebie łez. Minka wampirka jak była roześmiana, to teraz wyraża okrutny smutek oraz pustkę. Życie zmieniło się na zupełnie gorsze.
Trzymając w łapce jedną małą walizeczkę, a drugą opierał na torbie zawieszonej na ramieniu, szedł przed siebie szosą. Chciał dotrzeć na pociąg i udać się całkowicie do innego miasta w Japonii. Odnaleźć się jakoś, aby nie zgłupieć w domu. Kiedy bracia się zorientują, że wampirka nie ma? Nieważne. Nie myślał o nich, cała główka wampirka wypełniała postać Wilka. Ukochanego którego utracił i nie wiadomo czy kiedykolwiek znowu go zobaczy... Nie przejmował się, że już noc. Właściwie nawet jakby ktoś go zaatakował, nie broniłby się. Bo po co?
Spuścił łebek, patrząc smutnie na dróżkę jaka niosła przed nim. Nie zauważył też wampira, który przechodził Zgubił się obcy? A czy to ważne? Nie, teraz nic się nie liczyło. Wampirek chciał stąd uciec.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Pon Lut 15, 2016 10:20 pm

A może jednak się do niego los uśmiechnął i postawił mu na drodze, dosłownie, kogoś kto mógłby mu pomóc dojść do domu. W prawdzie nie wiedział w jakiej rozsypce jest osoba, którą ujrzał niebawem idąc w przeciwnym kierunku niż ona, bo skąd, lecz wyglądał jak by skądś wracał, albo dopiero się gdzieś wybierał. Podszedł spokojnie do wampira i zatrzymał sie na bezpieczną odległość. Nie bał się nieznajomego, ale nie wiedział jak może odebrać ktoś, jeśli np. złapało się go za ramie, a dopiero wtedy zaczęło o coś prosić. Z innej strony był osobą, która lubiła trzymać się z innymi na dystans, dlatego stanął gdzieś dwa metry od niego i przyjrzał mu się.
-Przepraszam Panią, czy mógłbym poprosić o małą pomoc. Potrzebuje się dostać do miasta, jednak jak na złość zgubiłem się i nie wiem, czy w dobrym kierunki idę.- Zaczął dość cichym i spokojnym głosem, by nie przestraszyć Fabianny, która wziął za kobietę. Nic dziwnego. Fabio miał więcej kobiecych cech i nawet szlachetny go pomylił z kobietą. Do tego było ciemno, co utrudniało nieco widoczność.
Jak na razie nie wykonywał wobec Fabia żadnych gestów, gdyż mogły by być one odebrane w zły sposób. Trzeba na wszystko uważać, zwłaszcza w nocy i to jeszcze w takim miejscu, gdzie spotkanie człowieka, czy też wampira z czystymi intencjami, jest niemal wyjątkiem.
Riecon nie zamierzał nic Robić Fabiowi, nawet jeśli nie chciał by podać mu kierunku do miasta, jednak im dłużej się przypatrywał postaci z opuszczoną głową, tym miał podejrzenie, ze coś się Fabiowi stało.
-Nie chce być wścibski, ale mogę wiedzieć co Pani robi tutaj, czy coś się stało? Jest to dość nietypowe miejsce do spacerów?- Zapytał ostrożnie z wyraźną niepewnością w głosie. Sam był tutaj bo się zgubił, ale dlaczego Fabio tutaj był?
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2629


PisanieTemat: Re: Szosa   Wto Lut 16, 2016 10:16 am

Nie wyczuwał nadchodzącego wampira bo przecież tonąc we własnych myślach, całkowicie się w nich zatracił. Wszystko skupiało się na osobie i ich wspólnych chwilach. Był tak umęczony, że nawet łzy nie chciały wyjść. Dopiero z ciężkiego zamyślenia, wyrwały go słowa. Momentalnie się zatrzymał, unosząc buźkę by spojrzeć na osobę. Pierwsze co, to umysł musiał zniwelować że napotkał Wilka, tylko obcą osobę. Normalnie serce wampirka zakuło mocniej. Ścisnął mocniej łapkę na rączce walizki, przełykając też wysuszone gardło. Co od niego ten mężczyzna chciał? W dodatku został pomylony z kobietą... Gdyby nie tak tragiczny stan wampirka, zapewne by się roześmiał. A tak nawet nie zareagował.
- Zmierza Pan w całkowicie przeciwnym kierunku. Ta dróżka którą idę kieruje się na peron, stamtąd można złapać pociąg do miasta. - nie mógł uśmiechnąć się, mięśnie twarzy odmawiały zbędnej pracy. Właściwie nie miał ochoty wymuszać na sobie nieszczery grymas, to w końcu w nie wampirka stylu. Lepiej pozostać smutnym. Chciał już iść przed siebie, dalej lecz wampir zaś zagadał. Aż tak paskudnie wyglądał, że dało się wyczytać ból? Fabio zacisnął usta w wąską linię aby czasem nie wybuchnąć ogromnym żalem. Powstrzymał się w ostatniej chwili, lecz łebek spuścił i zamknął oczka.
- Muszę... muszę wyjechać. Mój dom nie jest już dla mnie żadnych domem. Stał się pustą budowlą bez ducha. Proszę się o mnie nie martwić, dam sobie jakoś radę. - po tych słowach skierował się dalej. Dojście na peron zajmie może trochę ale jakoś nie zwracał uwagi na czas. Bez Xin'a kompletnie nic nie miało znaczenia. Także wiedział, że żaden mężczyzna nie będzie go w stanie dotknąć bo nie pozwoli. Tylko Wilk miał pozwolenie i nadal je ma. Fabio stał się istnym, tytanowym murem.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Wto Lut 16, 2016 2:46 pm

A jednak szedł z złym kierunku, przynajmniej tak odebrał wysłuchując słów wampirka, który wyglądał jak zagubiony szczeniaczek, który nie wie co ma sam ze sobą zrobić. Był pogrążony w myślach, co było widać, no chyba że akurat Fabio ma taki charakter. Lecz to nie była wina charakteru, a wydarzeń. Riecon nie wiedział jednak co jest rzeczywistością, co nie oznacza, że przejdzie koło tego, jak by nic nie widział. Wysłucham wypowiedzi wampirka i otrzymując informacje o peronie, skinął głową wymownie, że przyjął do wiadomości. Jednak język w gębie ma, dlatego też wypadało by podziękować.
-Dziękuję za udzielenie mi cennych informacji. Wychodzi na to, że kierujemy się w to samo miejsce. Pozwolę sobie dotrzymać Tobie towarzystwa. O ile to nie kłopot.- Szepnął cicho i spokojnie. Było cicho, więc nie musiał mówić głośno, by jego rozmówca rozumiał. A nawet powiem więcej. będąc w takiej ciszy, lepiej szeptać, spokojnie bo i głośniejsze tony głosu mogą tutaj razić. Riecon też dowiedział się że nie tylko szedł w złym kierunku, ale aby dojść do celu będzie musiał pilnować Fabia. Landrynka nie sprecyzowała drogi, dlatego Riecon idąc dalej, miałby mały problem, gdyby wpadł na rozdwojenie drogi.
Słuchając kolejnych słów nieznajomego, spojrzał na niego z niepokojem. Wiedział, ze coś się stało, nie zdradzało już samo zachowanie, ale i słowa ułożone w ten sposób, przez co nie dało się myśleć inaczej. Nie zamierzał go zostawiać. Może to litość, a może zmartwił się stanem chłopaka. Nie był jak większość wampirów, które pewnie wbiły by jeszcze nóż w plecy Fabia. Fabio nie czekając wyruszył, zbliżając się do Riecona, który wyciągnął swoje ramie, tak by zagrodzić chłopakowi drogę.
-Czy może mogę jakoś pomóc? Nie wyglądasz za dobrze. Jestem Riecon Dersarajevo...- Zapytał jak i przedstawił się, mając nadzieje że tym jakoś zdobędzie zaufanie chłopaka. Mimo to wypowiedz o domu, podsunęła mu dość dziwne skojarzenie, związane z domem.
-Czy ktoś Cie skrzywdził?- Zapytał ostrożnie i z widocznym zmieszaniem. Szedł z złym kierunku, jednak próbował jakoś pomóc, a czasem rozmowa pomaga, bo sam się o tym przekonał. Opuścił dłoń po chwili, patrząc uważnie na chłopaka i na to czy przyjmie pomocna dłoń szlachetnego.
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2629


PisanieTemat: Re: Szosa   Wto Lut 16, 2016 6:24 pm

Jeszcze brakowało zeby ktoś obcy zadręczał się problemami wampirka, również sporowadzając na niego okrutne wspomnienia. Oczywiście nie chciał z nikim rozmawiać. Miał zamiar jedynie uciec, zaszyć się i zapomnieć o wszystkim chociaż doskonale wiedział że się tak nie da. Tyle dobrego jedynie, że wspomógł wampira szukającego drogi. Nawet mógł towarzyszyć bo gdy ten tylko zapytał, wampirek skinął łebkiem. Nie odzywał się nic co prawda, tylko nadal szedł i wpatrywał się w dróżkę. Nie informował braci o swojej decyzji, bo wiedział iż zechcieli by powstrzymać przed chęcią opuszczenia domu. Domu które straciło wiele wraz z odejściem Xin'a. Bracia nigdy tego nie zrozumieją i zrozumieć nie zechcą. Właściwie mogli się ucieszyć, że obiekt nienawiści sam odszedł, lecz szkoda iż mogliby zapomnieć przez to o najmłodszym bracie.
Wciąż gnębiły go myśli, nie dając nawet chwili spokoju. Niemal więc wpadł na wampira, gdy ten zagrodził mu drogę. Nieco się wampirek przestraszył, ale nie umiał zrozumieć jednego - Nagle wszystko przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Jeśli ten nieznajomy chciałby go zabić. Nie uczyniłby nic w tej sprawie. Właściwie nawet przestał się bać. Tyle, że nieznajomy chyba nie chciał nic złego zrobić skoro wykazał się bezinteresowna troską...
- A-ale proszę sobie mną nie zaprzątać głowy. P-panie Dersarajevo. - pokręcił łebkiem, zdając sobie sprawę że jednak kurek ze łzami powoli zaczął się odkręcać. Pociągnął noskiem, chcąc iść dalej ale mężczyzna nadal stał. I po co pytał? Wampirek odruchowo przetarł rączką ślepka jakie już zdążyły zwilgotnieć. Czemu akurat przy obcym nieznajomym.
- Naprawdę nie jestem nikim ważnym, proszę mnie zostawić. - skrzywdził... Czy to dobre określenie? Możliwe. Xin poniekąd skrzywdził wampirka poddając się swojej naturze i zostawiając go zupełnie samego. Aż załkał cicho, chcąc iść naprawdę. Co mu po pomocy tego wampira? Nie sprowadzi wilka z powrotem. Wampirek tak czy siak zechce wyminąć go i pójść dalej, cierpiąc sobie w samotności.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Wto Lut 16, 2016 10:19 pm

Szlachetny nie miał w zwyczaju, aby mieszać się nie do swoich sprawa. Jednak ta sytuacja wymagała tego. Przynajmniej Riecon tak uważał patrząc na stan jakim spotkał Fabianne. Był on niepokojący dlatego też Riecon postanowił zintegrować. Może nawet Fabio nie chciał tego, by ktoś mieszał się w jego sprawy, to przecież Riecon nie chciał źle. Zresztą nie był taką skałą by przejść obok osoby z którą się coś dzieje. Nie był zadufanym dupkiem, który myślał tylko i wyłącznie o sobie. Kierował się innymi aspektami w życiu. Jednym z nich była pomoc innym. Do wszystkich był pokojowo nastawiony, nawet do ludzi. Jednak wracając do biednego Fabia.
-Mów mi Riecon. Nie musisz się mnie Obawiać. Nie chce Ci zrobić krzywdy.- Odparł cicho widząc lekki strach w Fabiu. Nie taki był plan, no ale cóż. Widocznie miał przed sobą dość płochliwą istotkę, która na złość jest myślami gdzie indziej. To nie jest dobre połączenie. Obserwował zachowanie chłopaka uważnie i oczywiście już sam gest ręką, dał szlachetnemu do myślenia. Teraz Fabio się zdradził mówiąc że nic się nie dzieje. Albo nic ważnego. Może nie dla Riecona, ale na pewno dla samej Fabianny. Sięgnął do swojej marynatki i wyjął z niej białą, szmacianą chusteczkę. Oczywiście czystą. Wyciągnął dłoń w stronę chłopaka i skinął wymownie ręką, by Fabio odebrał chusteczkę.  
-Przyjmij.- Szepnął cicho, czekając na decyzje Fabianny. Jeśli wampirek odrzuci propozycje, Riecon schowa co jego.
-Może nie jesteś nikim ważnym dla mej osoby, co nie oznacza że nie należy Ci się pomoc. Jeśli nie chcesz rozmawiać o swoich problemach uszanuje to. Dotrzymaj mi jednak towarzystwa w drodze na peron. Chce mieć pewność że wsiądziesz do pociągu cały.- Odparł patrząc na niego ze spokojem i zrobił miejsce chłopakowi by mógł przejść. Sam po chwili również ruszy obserwując towarzysza. Nie wiedział ile zajmie im droga, jednak nie narzekał.
-Pomóc Ci może z tą walizką? Nie ścierpła ci ręka od takiego trzymania ją cały czas?-Zaoponował zaś pomoc ze swojej strony. Nie było to wiele, ale zawsze coś, patrząc że Riecon nie miał ukrytych celów.
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2629


PisanieTemat: Re: Szosa   Sro Lut 17, 2016 8:11 pm

Nieznajomy okazał się wyjątkowo zainteresowany stanem wampirka. Zdziwił się nieco, ze ktoś obcy tak chce mu pomóc. Chociaż mogła być to zwykła podpucha, ale Fabio naprawdę już nie zwracał uwagi. Xin odszedł, zostawiając wampirka samego, mimo iż ten przysiągł że zawsze przy nim będzie. Ścisnął mocniej łapkę na uchwycie, czując aż ból. Może i jemu wypadało się przedstawić? Przez ogarniający go smutek zapominało tak oczywistych manierach.
- P-przepraszam... Jestem Fabio. - ciałko aż przeszedł dreszcz i wampirek następnie zamknął piekące już oczka. Łzy zaś się cisnęły, przez co zaszlochał. Nigdy nie pozbiera się z utraty jedynego Lubego. Czuł się tak, jakby została wyrwana jakaś jego część i już nigdy ona nie powróci.
Znowu otarł oczka, nie zważając z początku co Riecon wyciągnął zza marynarki. Dopiero po słowach, uniósł nieco łebek aby spojrzeć. Czysta, biała chusteczka. Wampirek przyjął ją, skinąwszy główką na podziękowanie. Otarł nią swoje łezki, trzymając materiał blisko siebie. Jeśli zechce Rie, odda ją.
- M-mogę towarzyszyć. To nic złego. - nie chciał zadręczać obcą osobę swoim ciężkim bólem. Był on naprawdę pożerający, wampirka już całkowicie wyżarł przez co ciężko było skupić się na czym innym. Nadal doskwierał mu ból i mimo wylanych hektolitrów łez wciąż mógłby płakać oraz wyć za Xin'em. W dodatku czuł się przez to mocno osłabiony. Bardzo chciałby zaszyć się w łóżku i zasnąć na zawsze, bo życie bez Lubego nie było nic warte.
- Nie trzeba. Dziękuję. - nie chciał aby Riecon mu pomagał. Wampirek trzymał mocno przy sobie swoje rzeczy i szedł w milczeniu ze spuszczonym łebkiem. Wyglądał tak, jakby zaraz miał się rozlecieć na tysiące małych kawałeczków i już nigdy się nie pozbierać. A najgorsze było to, że każdy szelest, czy cień musiał od razu przykuć jego uwagę jakby w nadziei, że jednak Wilk wrócił. Ciosem było to, iż okazywało się to zawsze pomyłką. Wampir znalazł naprawdę nudnego towarzysza do swojej podróży, lecz nic wampirek nie był w stanie zdziałać. Po prostu był w okropnej rozsypce.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Sro Lut 17, 2016 9:12 pm

Fabia może spotykało dużo nieprzyjemnych sytuacji od strony nieznajomych, lecz nie każdy jest tym "złym". Riecon może i miał niekiedy swoje humorki, lecz stanowczo nie był nieprzyjemną osobowością dla innych, zwłaszcza swoich pobratymców. Potrafił wyciągać do nich dłoń, by im pomóc. Potrafił wykonać pierwszy krok do porozumienia za pomocą słów, a nie zasadą pieści. Ogólnie był pokojową nastawioną osobą. Jeśli nikt mu nie chciał nic zrobić, to tym bardziej i Riecon. Nie atakował bez powodu, albo sposobem znanym większości egoistów "zasadą pięści". Przemoc tego typu była ostatecznością. Riecon jednak w tej całej sytuacji nie był najważniejszy. Ważne było by z tą zrozpaczoną i kruchą istotką się nic nie stało. Fabio może i starał się ukryć swój ból po stracie, jednak Riecon był spostrzegawczą osobą.
-Nie przepraszaj za płacz. Bez takich uczuć jesteśmy tylko robotami, Fabio. Cierpienie należy do życia. Jeśli cierpisz, znaczy, że żyjesz. -Spoglądając na Fabia i Riecon nieco robił się zasmucony. Jego smutek to pewnie teraz nic w porównaniu do Fabia, lecz jednak. Smutek ten był wywołany przez świadomość, że Fabio cierpi. Nie potrafił być tutaj rozbawiony, kiedy jego rozmówca płacze. Oddał mu swoją chusteczkę, nie oczekując że do niego wróci. Powiedział tylko krótkie "Zatrzyma", jeśli Fabio podjął próbę oddania materiału. W tej chwili chusteczka, bardziej się przyda Fabiowi niż Rieconowi.
-Dobrze, w takim razie chodźmy.- Rzekł rozpocząwszy chód w kierunku obranego im już celu. Obserwował Fabia uważnie, kiedy zaczęli ponownie iść i nie patrzył na to, że chłopak pogrążony w myślach, idzie dość powoli. Nie poganiał go i dostosował się do jego chodu. Nie nalegał również z pomocą co do bagażu. Tylko skinął głową, po czym rzekł.
-Wyglądasz źle Fabio. Długa podróż przed tobą? Obawiam się, że w takim stanie mógłbyś nie dać rady dotrwać do jej końca.- Martwił się? No a kto by się nie martwił widząc wycieńczoną osobę. Nie chciał się dowiedzieć gdzie Fabio chce uciec, a czy długo zajmie mu droga. Widząc jak Fabio reaguje na każde głośniejsze dźwięki westchnął cicho. Pomyślał sobie, że Fabio oczywiście się czegoś boi, obawia. Że coś wyskoczy z krzaków i zechce go zabić, dlatego też postanowił utaj podtrzymać Fabia na duchu. Jaka szkoda tylko że Riecon nie wiedział że Fabio tak reaguje nie przez strach, a nadzieje.
-Nie musisz się bać Fabio. Cokolwiek może siedzieć tutaj w roślinności, nie zrobi Ci krzywdy. Jesteś bezpieczny. -odparł i nawet go lekko pogłaskał po głowie, lecz tylko chwile, by nie przestraszyć Fabia. Nie chciał by Fabio się bał, stresował bo widział wiele przypadków, gdzie z nadmiaru wiele osób mdlało. A nie chciał by i Fabia to tknęło.
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2629


PisanieTemat: Re: Szosa   Czw Lut 18, 2016 9:11 pm

Nie chciało mu się myśleć o mądrościach Rie Za bardzo zanosił się myślami dookoła Wilka, czując jak serce zaś zgniata się w uścisku bólu oraz smutku. Tak bardzo tęsknił za swoim wilkiem, brakowało mu wszystkiego. A sama myśl, że może już nigdy go nie spotkać, była niczym nóż wbijający się głęboko w ciałko Fabio. Po co żyć? Wampirek wraz z utratą Ukochanego już nie żył.
- Nie chcę żyć! To nie ma sensu. - machnął łapką zupełnie nie chcąc ciągnąć tematu. Riecon chciał być miły, pomocny i aż dziwne, że zainteresował się całkowicie obcym wampirkiem. Doceniał to, lecz nie umiał teraz tego powiedzieć ani uśmiechnąć się. Zaś doznał smutku. Dobrze, że miał chusteczkę. Naprawdę! Łzy wylatywały więc je ścierał, że aż zatarł sobie oczka.
- Dam sobie radę. Muszę bo już nie mogę dłużej tutaj mieszkać. - Riecon tego nie zrozumie. Fabio został znowu sam, a dom w którym mieszkam po prostu stał się ogromną pustką. Przecież nie będzie w stanie zamieszkać tam, gdzie był Xin. W razie powrotu będzie wiedział, bo przecież wciąż miał kolczyk... Strach z niego skorzystać. Ale czasami miał widok na las... Na ciemny, ponury las. Coś strasznego... Ścisnął mocniej łapkę na chusteczce, wzdychnąwszy.
- Tak bardzo chciałbym aby los potoczył się inaczej. Nie wytrzymuję już z tą tęsknotą. - nie kontrolował nawet tego co mówił. Riecon'a może to nie interesowało, ale niech się nie dziwi. Wampirek jest strasznie zmęczony, nie mając pojęcia o tym iż potrzebuje pomocy.
- Nie, nie boję się tylko... Tylko mam nadzieję, że kogoś spotkam. Ale to złudne nadzieje. - nawet na dotyk zareagował piskiem. Zaś wytarł oczka, nie mogąc się smutać. I tak szli razem, wampirek wciąż smutał nie bardzo mając pojęcia o czym mają rozmawiać, o czym dyskutować. Ale niech Riecon się nie zraża, Fabio naprawdę mocno cierpi.
Idąc tak, dochodzili powoli do rozdzielenia dróżki. Fabio przystanął, patrząc na lewą drogę, a później na prawą. Wiedział, że jedna poprowadziła by go z powrotem do domu, a druga... druga miała zakończyć pobyt w domu z braćmi ale bez Xin'a. Zatem co wybrać? A co jeśli Xin wróci, a Fabka w tym czasie nie będzie? Lecz jak nie wróci? Sam ma być? Ciągle sam?!
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Czw Lut 18, 2016 9:56 pm

Riecon mimo lat, mało kiedy był w takiej sytuacji, kiedy był w kropce. Nie wiedział co robić, by pomóc komuś kto cierpi. Słowa to było za mało, jednak szlachetny jako nieznajomy, na razie tylko tyle mógł. Nie nadwyrężał cierpliwości wampirka i nie pytał o coś co bolało Fabia. Młodszy wampirek już i tak był wymęczony i gdyby nie jego postanowienie, to by dawno padł na twarzyczkę. Choć jedno jest pewne... Jak tak dalej pójdzie to Fabio padnie z wycieczenia.  Na słowa o chęciach Fabia w sprawie życia, spojrzał na niego nadal zmartwiony. Poniekąd rozumiał Fabia, lecz nieco w inny sposób. Wiedział że osoba, która jest w kompletnej rozsypce, pogrążona w rozpaczy nie będzie zdolna by się uśmiechnąć, podziękować za próbę pocieszenia. Miał kiedyś podobną sytuacje i zachowywał się niemal tak samo. Jednak zapewne Fabio teraz podejmował decyzje pod wpływem emocji. Czy chciał porzucić to co udało mu się dotychczas uzbierać, zdobyć. Czy chciał zostawić braci, rodzinę i odejść. Najprawdopodobniej bez pożegnania. Czy tego chciał? Czy nie będzie tęsknił? Ucieczka to nie jest najlepsze rozwiązanie, nawet w takiej sytuacji.
-Jesteś zapewne dorosły i wiesz co robisz. - Odparł bo nie zamierzał go pouczać. Nie miał do tego prawa, jednak nie podobało mu się to. Lecz co on mógł? Nie mógł integrować w życie Fabia. Był tylko nieznajomym.
-Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi. Tęsknota nie jest przyjemnym uczuciem, sam również byłem w podobnej sytuacji, a może nawet w takiej samej. Byłem gotowy nawet aby również tak jak ty, chcieć odejść. Jednak miałem jedno pytanie w głowie. Czy osoba za którą tęsknie, chciała by tego? W twoim przypadku może być podobnie. Czy osoba którą straciłeś chciała by Cię widzieć w takim stanie?- Nieco się rozgadał jednak kiedy zdał sobie z tego sprawę, to już była za późno. Zaś szedł w nie tym kierunku. Wiedział, że Fabio tęskni, jednak nie wiedział że został "porzucony" Jeśli to tak można nazwać. Dopiero kolejne słowa dały nowy trop w całej sytuacji. No ale słów nie mógł cofnąć.
Słysząc pisk wampirka, jego ręka od razu niczym spłoszone zwierze odsunęła się od ciała wampirka. Nie z powodu strachu, raczej jak by chciał wycofać czynnik który wywołał taką reakcje Fabia. Na jego twarzy z początku pojawiło się zaskoczenie, które już po chwili stępiło ponownie niepokojowi.
-Przepraszam, nie powinienem. - Odparł tylko tyle. Już nie dotykał Fabia a skierował się dalej, by już po chwili ujrzeć rozdwojenie dróg. Przystanął na chwilę i spojrzał na Fabia.
-Którą teraz?- Zapytał ze spokojem, cierpliwie czekając na odpowiedz.
Jeśli Fabio wybierze jedną z dwóch to będzie można po chwili zauważyć, że koło nich zaczyna się unosić mgła. Powoli i bez pośpiechu, a sam Fabio zacznie odczuwać senność. Był osłabiony, to powinno szybko go uśpić. Dlatego w każdej chwili był gotowy go złapać.
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2629


PisanieTemat: Re: Szosa   Czw Lut 18, 2016 10:23 pm

Najwidoczniej Fabio spotkał kogoś, kto sam miał podobnie. Ale obecnie o tym też nie myślał, zatem ciężko będzie cokolwiek powiedzieć. Wampirek chciał uciec, będąc w silnej rozpaczy z jaką nie potrafił sobie poradzić. Zapomniał zupełnie o całym świecie. Ale co się dziwić? Taki już ma delikatny charakter, a taki pobyt w samotności miał rzekomo mu pomóc. Lecz ile było w tym prawdy?
Słowa Riecona jednak zmusiły wampirka do spojrzenia na niego załzawionymi oczkami. Może miał rację? Ucieczka nie jest wyjściem! Ma braci. A jak wróci Xin faktycznie? Nagle los się odmieni i Fabia nie zastanie w domu? Zacisnął mocniej łapkę na chusteczce, namyślając się jednak nic nie mówił. Nadal myślał, nadal tonął. Nawet stąd ten pisk! Taki strach!
Kiedy dotarli, Fabio znowu obdarzył wampira smutnym spojrzeniem.
- W prawo. - wskazał łapką drogę na peron i już więcej nic nie powie, bowiem Riecon nagle uśpił go. Wampirek co prawda nie zauważył tego, tylko wyczuł osłabienie, senność i nim się zorientuje, znajdzie się już w ramionach wampira. Oby tylko jego bagaży nie zapomniał!
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Pią Lut 19, 2016 3:52 pm

Osoby które cierpią po stracie, ciężko jest pocieszyć. Oni po prostu muszą przecierpieć tą sytuacje. Cierpienie jest wpisane w naszą naturę. Fabio jest bardzo wrażliwy, więc można tylko domyślać się ile potrwa jego rozpacz. Jedno jednak było pewne... Nie będzie ona trwała krótko. Teraz będą raniły każde myśli, wspomnienia, miejsca gdzie byli razem. Wiele rzeczy będzie przypominać coś co miała miejsce tak nie dawno. Coś co radowało serce. Teraz może to i boli, ale jeśli kiedyś Fabio o tym pomyśli to na pewno się uśmiechnie w duchu.  Mimo iż co dobre szybko się kończy, to i tak myśl o chwilach, gdzie było się szczęśliwym potrafi przynieść uśmiech.
Widząc te załzawione oczka wampira, poczuł się źle. Wiedział że Fabio potrzebuje pomocy, bo sam to by nie wiadomo do czego się posunął. Przede wszystkim potrzebuje odpoczynku, dlatego też posunął się do takiego czynu. Był z niego zadowolony, bo kiedy spojrzał na Fabia twarz, kiedy ten został uśpiony, widok ten utwierdził go w słusznym postępowaniu.
-śpij dobrze.- Szepnął i przerzucił wampirka przez ramie, by móc mieć wolną ręke na bagaż Fabia. Dopiero wtedy się udał kierunkiem którym wskazał Fabio.
z/t x2
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Nie Paź 09, 2016 2:16 pm

Nie wiedział o co chodzi w sumie to co on wiedział? Wiedział iż zachował się jak dzieciak, kiedy postanowił zostawić swoją narzeczoną samą sobie. Ale musiał pomyśleć. Jej przyjazd, dziwne zachowanie córki... Nie wiedział zbytnio jak ma o tym myśleć. Cocoro, potrafiła go podnieść na duchu, ale i potrafiła sprawić iż Riecon nawet jeśli nie było tego widać, to cierpiał psychicznie. Nie wiedział wiedział co się z nią stanie, dlaczego uciekła, dlaczego milczała, lecz nie zdołał jej złapać. Żył tyle lat,  a mimo to poczuł się słaby psychicznie, jak i fizycznie.
Pojawił się w garażu, wsiadając do swojego samochodu. Odpalił go, i już po chwili wyjechał z garażu, kierując się do bramy, którą otworzył pilotem. Za nią już zmienił bieg by przyspieszyć. Gdzie jechał? Sam nie wiedział, lecz jadąc szosą, gdzie już spotkał kiedyś Fabia, jeszcze bardziej przyspieszył.
Przebijał cisze, będąc nieco zamyślonym, lecz skupionym na prowadzeniu. Dawał po gazie, znacznie przekraczając normę obrotów silnika. Szosa jakby nie miała końca, dlatego też szlachetny zmniejszał prędkość, tylko przy większych zakrętach, po czym zaś przyspieszał, kierując się do miasta.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1091


PisanieTemat: Re: Szosa   Wto Paź 11, 2016 9:30 pm

Interwencja losu

Czy ktoś właściwie powiedział, że dzisiejszy wieczór miałby być spokojny? Ty? Ty? Tamten? A może on? Nie? Nie wiadomo? Nieważne! Jeśli ktokolwiek uważał, że będzie dobrze...
Niech zapomni o tym.
Dla Riecona los nie będzie taki łaskawy, jakby chciał. Spokój? Cisza? Szczęście? Niech zapomni, nie ma tak dobrze w życiu!
Spokojnie kierowanie... Ale czy na pewno? Wampir mógł zauważyć szelest po prawej stronie, po czym nagle coś wyskoczyło mu przed maskę! Szlachetny stracił chwilowe panowanie nad swoim pojazdem, jednakże skończyło się to jedynie tym, że uderzył w drzewo... Bez większych obrażeń na ciele. Za to samochód to co innego...
Kilkanaście metrów dalej, mógł zauważyć leżące COŚ na ziemi i wyraźnie nieruchome. Czyżby człowiek? Chyba warto sprawdzić, prawda?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.


Ostatnio zmieniony przez Shiro Fuyuki dnia Pią Paź 14, 2016 8:39 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Артём

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2949-topic#62530 http://vampireknight.forumpl.net/t2951-topic#62564
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Szosa   Sro Paź 12, 2016 9:47 pm

Rusek łaził sobie po okolicy. Akurat tak się złożyło, że miał w ręku połówkę która była w 80% opróżniona. Jak można się domyśleć, alkohol już ładnie uderzył mu do głowy. I tak właśnie miało być!
Artyom szedł, a raczej zataczał się. Kierował się w ściśle nieokreślonym kierunku. Wiadomo jednak było, że szedł szosą no i gdzieś tam dojdzie. W sumie to go mało interesowało. Był pijany, podśpiewywał sobie pod nosem i uparcie kierował się do przodu, zataczając się i potykając co jakiś czas. W pewnym momencie stanął, rozstawił szeroko nogi i ryknął prosto w niebo
- JEBOŁ GO DRWALEM! SASZA TY SUKO! - zaraz po tym przyssał się do butelki i opróżnił to, co w niej zostało. Zgarbił się, wytarł gębę rękawem a przez jego plecy przeszedł przyjemny dreszcz. Zrobiło mu się od razu cieplej. Pustą flaszkę cisnął z całej siły na ziemię, a ta rozbiła się na kilka większych i kilka mniejszych kawałków. Rusek splunął, wytarł jeszcze raz gębę i znowu zaczął śpiewać.
Nagle, jakby podświadomie zaczął się kierować w stronę jakiegoś drzewka. Stanął przy nim, a raczej oparł się o nie. Drugą ręką nieudolnie zaczął ścigać dresy z tyłka. Potem majtki. Jego ruchy były tak leniwe i nieporadne, a on sam coś marudził sobie pod nosem jakby sam ze sobą się przekomarzając - to tłumacząc coś sobie uparcie a zaraz potem sprzeczając się sam ze sobą. W końcu wygrał batalię z odzieniem, a z jego męskości trysnęła złota wiązka moczu. Artyom odetchnął z ulgą. Chwila przyjemności nie trwała długo. Chłop usłyszał dźwięk silnika, a zaraz potem okropny trzask. Rusek aż cały podskoczył po czym sie zatoczył i upadł na goły tyłek. Zaraz się podniósł i zaczął iść w stronę auta które najwidoczniej chciało bliżej zaznajomić się z drzewem. Idąc podciągał jedną ręką spodnie a drugą machał, łapiąc równowagę.
- Ja jebu... - bąknął pod nosem. Nie zauważył leżącego na ziemi czegoś. Bo kto wiedział co to jest? Był zbyt pijany i zaaferowany wydarzeniem, którego był świadkiem. Nawet nie zauważył faktu, że obsikał sobie spodnie.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Pią Paź 14, 2016 8:14 am

Nikt nie mówił tego, lecz były takie zamiary. Jednak przy takim szybkim poruszaniu się przez las, nie można zapomnieć o zwierzętach, domownikach tego miejsca, którzy mają tendencje do szlajania się po ulicach własnie o tej porze, której Riecon przejeżdża tymi drogami, czyli nocą.
Przebijał się przez cisze, szybko lecz w miarę cicho, choć obroty silnika, były grubo ponad normą, to samochód został tak zaprojektowany, by nawet w takich chwilach, jechał cicho. Oczywiście nie był on bezdźwięczny, jednak w porównaniu do golfa, jakiegokolwiek, to był cichutki. No ale nie ma co gadać o samochodach...
Był kierowcą nie od wczoraj i potrafił sobie poradzić niezależnie od warunków pogodowych, czy stanu samochodu, dlatego mógł sobie pozwolić na o wiele więcej gazu, niż te młodziki co dopiero zdały prawko.
Przyjmijmy że nie było widać, tego szelestu, bo jakby go widział, to wierz mi zwolnił by i wypadku by nie było. Ale wyskoczyć, wyskoczyło!
Prowadząc pojazd patrzył na odsłaniający przez światło z reflektorów świat, by kierować się tak jak prowadzi droga. Nim zdołał zareagować, coś mu wskoczyło na maskę, przez co na twarzy szlachetnego pojawiło się chwilowe zaskoczenie, po czym pisk. Mimo iż przez to nieco stracił panowanie nad samochodem, to nawet wspomaganie, nie pomogło wyjść zawahania samochodu. Oczywiście towarzyszył temu pisk opon, bo tak szlachetny próbował się zatrzymać.
Poczuł silne uderzenie, a potem szarpnięcie, przy czym już po chwili w twarz, wybuchał mu poduszka powietrzna. No i w oto taki sposób zakończył prowadzenie. Kto wie co by się działo z wampirem, gdyby nie próbował zwolnić samochodu... Przypieprzył by z większą siłą, przez co na pewno ucierpiał by o wiele mocniej...
Przebijając poduszkę, powoli wyszedł i spojrzał na dym dobywający się spod maski samochodu. Był mimo to spokojny, choć ten widok wkurzyłby nie jednego, ale nie Riecona... Westchnął i sięgnął do schowka samochodu sięgając po pistolet, Vis Wz 35.
Rozejrzał się chwile i widząc źródło wypadku, skierował się do niego, może akurat zdoła jeszcze pomóc, bo takie zderzenie na pewno było by zagrożeniem życia, dla człowieka, a dla wampira... Mocnym zderzeniem, z którego wyszedłby z kilkoma złamaniami.
A co do świadka zdarzenia, spojrzał na niego i oczywiście wyczuwał go doskonale, mimo wszystko nie on był tutaj najważniejszy, dlatego póki co został olany.



///Shiro nie dostaniesz ciastek XD... ///

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1091


PisanieTemat: Re: Szosa   Sob Paź 15, 2016 4:41 pm

Ups. Oby Riecon miał trochę pieniędzy na koncie, albowiem z tego samochodu nic już raczej nie będzie... Niestety, uderzenie w dzieło natury, jakim było drzewo, powodowało takie, a nie inne szkody. Mimo wszystko jednak ono dzielnie zniosło to zderzenie z pojazdem, posiadając "ranę" w postaci zniszczonej kory w miejscu zetknięcia.
I nie, nie było czasu na wcześniejszą reakcję, trzeba było nie myśleć o niebieskich migdałach.
Dla przybysza sama sytuacja mogła wydawać się czymś... Nienormalnym? Zdecydowanie, skoro mógł ujrzeć, jak z zniszczonego samochodu wychodzi mężczyzna... Bez żadnych urazów? Normalnie osoba nie powinna dać rady wyjść! Chyba. Bądź co bądź, albo za dużo się już wypiło, albo coś jest nie tak.
Mimo wszystko, Rusek był bezpieczny - wampir nie zainteresował się jego obecnością, albowiem... Skierował się do leżącej istoty, jego ofiary.
Już z daleka dało się wyczuć krew. Można by się zastanawiać, czy Riecon właściwie miał teraz na sumieniu niewinną osobę, czy też nie...? Jednakże, mógł wychwycić wampirzymi zmysłami, że jeszcze żyje. Dlaczego tak? Bo próbowała niezdarnie się poruszyć. Po jej ruchach można powiedzieć, że próbowała się dźwignąć na nogi.

- Po... Pomocy... - po głosie dało się rozpoznać, że ową istotą była kobieta, próbująca się jakoś podnieść.
Więc, co teraz zrobicie? Sytuacja wygląda tak - zniszczony samochód, potrącona kobieta, wampir i człowiek jako świadek zdarzenia. Kto wie, co może się stać...
W oddali rozległ się grzmot.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Артём

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2949-topic#62530 http://vampireknight.forumpl.net/t2951-topic#62564
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Szosa   Sob Paź 15, 2016 10:23 pm

Nienormalnym? Dla ruska? O chłopie, toż Ty chyba nie wiesz co sie na co dzień w mateczce Rosji widuje! Artyom z chłopakami za gówniarza jak kradli auta to potem jeździli aż sie waha skończyła i nie raz w coś przypieprzyli, raz rusek nawet banią szybę wybił no ale chyba nie ma się czym chwalić. W każdym razie nie w tym momencie. Teraz ważne są obecne wydarzenia! Toż rusek jest świadkiem wypadku! Pewnie śmiertelnego w dodatku!
Ledwo dostrzegł jak z auta wysiada jakiś ziomuś, ponieważ był pijany w sztok. No ale dostrzegł. Czy wydało mu sie to dziwne? Nie, zbyt zaaferowany był samym wypadkiem. Chociaż nie, już teraz nie. Kiedy zobaczył co to za furę rozbił jakoś koleś na drzewie to aż się zachwiał. Przetarł oczy w niemalże teatralnym geście i ruszył teraz w stronę furki. Kiedy do niej dotarł, rozpoczął oględziny. Może to i owo da się jeszcze uratować i na złomie opierdzielić za gruby hajs! Przecież takie cuda to stoją wysoko jeżeli chodzi o ceny. Nie no ewidentnie, da się rozebrać przynajmniej połowę samochodu! Artyom aż klasnął w dłonie.
- Ale hajsu wpadnie! - stęknął podniecony a jego twarz wykrzywiła się w durnym uśmiechu. Skierował swoje kroki teraz w stronę właściciela samochodu. Niechętnie bo niechętnie, no ale był obecny więc już chamówy robić nie chciał i mu zderzaki odkręcać za jego plecami.
- Ty kolego ty... - zaczął niechętnie bełkotać, zataczając się w stronę jegomościa - Bo jo to znam takiego Zbycha... on tam w autach robi i...zderzak tylni jak nowy prawie... - mamrotał dalej, ale nie dokończył. Stanął jak wryty i szczęka mu opadła niczym naczelnemu podczas próby wytężenia umysłu nad jakąś banalną czynnością.
- Sztoby tiebia wyjebali w sraku - zaklął paskudnie w tylko jemu dobrze zrozumiałym języku. - Toż to leży tam zhenshchina! - krzyknął. Jego zamroczony alkoholem umysł powoli zaczął dopasowywać elementy tej niesamowicie skomplikowanej układanki, a Artyom zaczął rozumieć co tu się właściwie odyebao. Jego bezmyślne spojrzenie przeniosło się teraz na wampirzego jegomościa. O dziwo w oczach ruska nie było widać paniki ni strachu - bardziej zaskoczenie i niedowierzanie. I co teraz?
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Nie Paź 16, 2016 3:08 pm

Eh... szkoda samochodu, jednak mimo wszystko nie był do końca stracony. Dało by się go naprawić, jednakże trza było by wiele włożyć w niego, a w taki samochód się opłaca, bo nie kosztuje mało! Więc z samochodu na pewno dało by się coś wycisnąć, więc jeszcze nic nie jest stracone, zwłaszcza że nie wiadomo co tam pod maską się stało dokładniej.
Stało się, póki co samochód był na innym planie, a przed nim, na pierwszy miejscu była kobieta którą potrącił. Przypuszczał iż była wampirem, skoro udało jej się tak szybko z krzaków skoczyć na maskę samochodu. Czyżby była spłoszona czymś, coś ją wystraszyło? Póki co nie wiedział tego i prędko się nie dowie.
Umieszczając broń za paskiem, podszedł do poszkodowanej, która chciała wstać. Nie wiedział jak wielkie są jej uszkodzenia, jednak wiedział, ze człowiek po zderzeniu z tak szybką maszyną, nie byłby wstanie się podnieść. Nie ma opcji...
-Już spokojnie, jestem tutaj.
Niezależnie od stanu kokiety, zdradził swoją obecność, pokazując zainteresowanie tym do czego doprowadził, a nie jak większość potrafiła zwyczajnie spierdolić. Zechce podejść i kucnąć przy kobiecie, kładąc spokojnie na niej dłoń, chcąc pokazać jej wymownie by się nie męczyła.
-Nie podnoś się. Odpoczywaj, prosze.
To nie był czas na wyjaśnienia i przeprosiny, trza zabrać się stąd, oczywiście biorąc poszkodowaną ze sobą. Nie zostawi jej teraz w potrzebie. Doskonale słyszał co wyprawia chłop niedaleko niego, jak i co gada, jednak był póki co ignorowany, do czasu aż nie podszedł.
-Ciszej.
Skarcił go jednym słowem, nie komentując jego pozostałych słów, a spojrzał na kobietę ponownie.
-Spokojnie... Nie zrobię Ci krzywdy.
Powiedział już spokojnym, cichym głosem, chcąc sprawdzić jak bardzo poszkodowana została kobieta.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1091


PisanieTemat: Re: Szosa   Sro Paź 19, 2016 6:18 am

Jednak po poważniejszych oględzinach dawało się stwierdzić, że z samochodu albo nic nie będzie, albo... Trzeba było wyłożyć w niego niemałą sumę pieniędzy, by znów był w takim stanie jak wcześniej. Bądź co bądź nic nie jest takie proste, a w tym przypadku, kwestię samochodu lepiej pozostawić dla specjalistów, którzy będą wiedzieli lepiej, co z tym zrobić.
Ważniejsze jest jednak to, co się działo tutaj. Czy nie wydawało się to podejrzliwe dla Riecona? Nie, z pewnością tak, że to dziwne, ale jednak zdecydował postawić na dobrą stronę i zamiast uciekać, gdzie pieprz rośnie, uznał, że lepiej postawić na dobrą stronę osobowości i pomóc biednej ofierze.
Pierwszym złym znakiem było, że pomimo wyczutej krwi, nie potrafił przydzielić jej odpowiednio do rasy. Człowiek? Wampir? Pies? Nie, zdecydowanie nie to ostatnie. Mimo wszystko, to niepokojące, co nie?
Riecon mógł zobaczyć, jak kobieta otwiera powoli oczy koloru pochmurnego nieba, skupiając na nim swoje spojrzenie.

- Ta...ak  - wykrztusiła z siebie. Przestała się ruszać, gdy ten położył na niej swoją dłoń. Patrzyła na niego, nie reagując  w żaden gwałtowny sposób, jedynie obserwując to, co właściwie sam robił.
Jednak...
Czy to właściwie był koniec?
Kobieta uśmiechnęła się do niego w chwili, gdy ten skończył wypowiadać ostatnie słowa. Wyciągnęła rękę przed siebie, podnosząc się, pomimo jego słów, na tyle, by móc dotknąć jego czoła.

- Cieszy mnie to... Że nie chcesz zrobić mi krzywdy. Ale... Ja już niekoniecznie... - wymruczała cicho, wskazującym palcem prawej dłoni dotykając jego czoła, by potem zsunąć go na jego nos, aż jej ręka opadła bezwładnie. Uśmiechnęła się do niego ponuro.  - W końcu cię mam... Wampirku - po tych słowach straciła przytomność.
Tajemne wydarzenie, które kompletnie się nie rozumiało? Szlachetnego przez ten czas zamurowało, gdy ona "to robiła". Zaskoczenie? Szok? A może wpływ sił wyższych, bo zdecydowanie nic nie mógł zrobić z tym. Jeśli wcześniej jeszcze był spokojny, to zdecydowanie teraz już nie - gdy kobieta zemdlała, Riecon zaczął odczuwać dziwne zawroty głowy, jak i nasilający się ból. Również coś nie tak było z jego zmysłem węchu, co zaczęło dopiero teraz do niego docierać. Nieprzyjemne swędzenie doszło do tego wszystkiego.
Jeśli Rusek uważał, że był bezpieczny, mógł się mylić i to śmiało. Riecon miał jedne kłopoty, ale i dla człowieka to nie miał być spokojny czas. Może się to wydawać, że to klasyka - zwabione świeżą krwią wampiry najniższego poziomu zaczęły się tutaj pojawiać, chcąc rozeznać się w sytuacji, jak i zabrać się za ranną ofiarę. Lecz sam widok szlachetnego zaczął ich odrzucać... Ale bezbronny człowiek? Już nie.
Dlatego też jasnowłosy mógł zobaczyć, jak trzy wampiry otoczyło go i zblizało się do jego skromnej osoby. Jeden z nich nie zamierzał czekać na reakcję ofiary i rzucił się na nią, celując w jego gardło.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Артём

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2949-topic#62530 http://vampireknight.forumpl.net/t2951-topic#62564
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Szosa   Sro Paź 19, 2016 9:15 pm

Ciszej? No i tyle, po prostu go uciszył jak niesfornego szczeniaka! No ale co zrobić, człek ten znalazł się tutaj nie dość że przypadkowo, to jeszcze psuł cały klimat sytuacji swoim okropnym zachowaniem! Nie pasował kompletnie, ale co zrobić. I na takich w życiu się przecież trafi, no nie? Przyjdzie taki, obszczy wszystko, obrzyga i w ogóle będzie be i fu.
No cóż, sytuacja nieco nabrała tempa to też warto zauważyć, że Artyom zdążył się dotoczyć niedaleko czarnowłosego jegomościa i tam też się zatrzymał. Jego umysł jakby troszeczkę odżył, powoli niczym nienaoliwiona machina zaczął przezwyciężać upojenie alkoholowe. Nie oznaczało to oczywiście, że stał się nagle trzeźwy. Dalej był nawalony, no bo jak! Na całe szczęście dla ruska był to stan, który znał lepiej niż stan trzeźwości co też warto mieć na uwadze.
Coś tam do siebie pieprzyli, ale w sumie blondas miał to głęboko w poważaniu. Otóż tutaj właśnie przed nim pojawiło się trzech jegomości. W powietrzu od razu dało się wyczuć, że szykuję się napierdalanka. Pff, takie lamusy? Jego nietrzeźwy umysł nie był przeszkodą - odruchowo wsunął rękę do kieszeni i wyjął pałkę teleskopową widząc, jak frajerzy zbliżają się trzech na jednego!
- A wy to szto, kurwie? Wpierdol chcecie pedały jedne? - rzucił w ich kierunku i splunął na ziemię. Ruchem nadgarstka rozłożył pałkę jakby ostrzegając pajaców, coby się do niego nie zbliżali. Całe szczęście że to zrobił! Toż to jakiś ubek rzucił się w jego stronę! No tego za wiele, co za pajace i obszczymury! Toż to nie wiedza takich rzeczy, że człowieka który melanżuje się nie zaczepia? - Opa! - rusek zrobił susa w bok, starając się uniknąć ataku wampira, po czym machnął z całej siły pałką celując tak coby trafić wompierza prosto w łeb - a już najlepiej w skroń. Ale czy mu sie uda to się okaże!
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 235


PisanieTemat: Re: Szosa   Czw Paź 20, 2016 4:02 pm

Ech co robił Rusek? Riecon miał to jak na razie w poważaniu. Co do samochodu również nie był pewny w jakim stanie się zachował, ale wiedział jedno, że już tego dnia ono nie przejedzie już ani metra, ani nie wiadomo czy w ogóle jeszcze da rade... No ale to faktycznie temat nie na teraz, a lepiej się skupić na tym co się działo dookoła.
Pochylił się nad kobieta, będąc nieco wytrąconym z tropu, kiedy nie mógł rozpoznać jej rasy. Było to dziwne jak dla wampira, dlatego też nic dziwnego, że podejrzewał że to wampir, który bawi się po prostu mocami, maskując swoje zapachy. Po co? Eh... nie wiedział Mimo wszystko nie mógł wampirzycy po prostu tak zostawić i udawać, że nic się nie stało.
Poprosił ją stanowczo, lecz ze spokojem by nie podnosiła się, nie chciał by niepotrzebnie się nadwyrężała. Przy okazji zaczął jej się przypatrywać czy nic jej nie ma poważniejszego. No w końcu wystarczyło spojrzeć na szybkość samochodu, uderzenie... Na pewno nie skończyło się to na jakimś tam stłuczeniu, a na czymś poważniejszym więc niech leży spokojnie.
Przyglądał jej się nieco, jednocześnie, nieco ją uniósł użyczając jej swoje udo, jako poduszki pod głowę. Przy tym nieco ją podniósł, po czym zajął się obserwacją. Jednocześnie zdołał uciszyć chłopaka, jak i jeszcze nieco zwrócić się do kobiety, która wydawała się być spokojna.
Po chwili jednak ujrzał dłoń unoszącą się do jego głowy. Nie wiedział jak na nią zareagować, jednak nim cokolwiek zdołał zrobić został dotknięty. Na jej słowa drgnął lekko, jednak było już za późno. Objął ją nieco mocniej, kiedy jej ręka opadła ku ziemi. Zemdlała, więc zaczęła pewnie lać mu się w rękach.
W pierwszej chwili jednak nic nie czuł, jeszcze przez co złapał kobietę pod ramionami, jak i pod kolanami, by po chwili z nieprzytomną wstać. Wtedy dopiero odczuł pierwsze skutki jej działań. Ból, jak i zawroty głowy. Pokręcił głową, patrząc na kobietę mrużąc oczy.
-Coś ty zrobiła?
Mruknął do niej, lecz nie oczekiwał odpowiedzi, skoro ta zemdlała mu. Zacisnął na chwile oczy, po czym przerzucił kobietę przez ramie, jak worek kartofli, zasłaniając swój nos, który zaczął swędzieć, co go zaczęło wkurzać po chwili, bo nie mógł nic zrobić z tym. Mimo to zechce wyjąć telefon, by zadzwonić po brata, by przyjechał po niego, bo nie chciał targać z buta. Zapewne jego konwersacja z bratem będzie zamglona przez nieprzyjemności, ale jeśli mu się uda, to brat na pewno niebawem będzie w drodze!
Ruski miał problemy? Niech sobie na razie sam radzi. Riecon miał swój problem...

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
 
Szosa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: