IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Smok i Panna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Smok i Panna   Wto Lut 27, 2018 9:10 pm


Ostatnie dni sierpnia wyjątkowo rozpieszczały, jeśli chodzi o pogodę. Tak, jakby lato chciało jeszcze dać o sobie znać, zanim uczniowie Akademii Cross rozpoczną nowy semestr. Dla Sumire, która przyjechała do Yokohamy kilka dni wcześniej i już ulokowała się w akademiku, te kilka dni wolnego było jak zbawienie. Potrzebowała prawdziwych wakacji, bo te od nauki szkolnej poświęciła na pracę jako kelnerka w kawiarni w rodzinnej miejscowości. Z nieba lał się żar, a ona musiała biegać w białej koszuli z długim rękawem i granatowej spódnicy z fartuszkiem przewiązanym na biodrach. Przynajmniej zarobiła trochę pieniędzy, by odłożyć je sobie na studia. Głupio było jej ciągle brać je od rodziców, nawet jeśli mieli je pod dostatkiem.
Plaża była ostatnio najczęściej odwiedzanym przez nią miejscem, dzięki czemu jej skóra nabrała zdrowszego odcieniu, a i sama Sumire dobrze się bawiła w towarzystwie licealnych koleżanek, które mieszkały już Yokohamie na stałe, albo tak jak ona zjechały na akademiki. Słońce, woda i kumpele, to idealne połączenie. W sam raz, by odmóżdżyć się przed czekającymi ją szkolnymi trudami. W końcu tym roku zakończy swoją edukację, a przed tym napiszę masę sprawdzianów i egzaminów...
Było dosyć późno, kiedy wracała od jednej ze swoich znajomych. Chłód nocy dawał już o sobie znać, dlatego na obcisłą szarą sukienkę (pod którą miała jedynie bikini) narzuciła jeszcze czarny sweter, a japonki już dawno zamieniła na trampki.
W parku, przez który przechodziła, cykady dawały swój koncert. Momentami tak głośny, że zagłuszał rozmowę przez telefon, którą prowadziła.
-... nie, naprawdę? Nie wierzę i dała mu swój numer?... W sumie, zazdroszczę. Sama chętnie bym się z nim umówiła, hah! - może zachowywała się jak głupiutka małolata, ale w końcu miała 19 lat. Jeszcze okres względnej beztroski i spokoju, bowiem według japońskiego prawa, pełnoletnia będzie dopiero za rok. Obczajanie potencjalnych kandydatów na swoich chłopców i pierwsze miłości to w tym wieku norma - Mam nadzieję, że przez to się nie wykręci z naszego piątkowego spotkania na oblanie wakacji. Przecież obiecała i... AŁAJ NO!
Tak, Sumire, dziecko Pecha i Przypału tym razem nie patrzyła pod nogi, przez co potknęła się i wywaliła twarzą na chodnik. W sumie twarz jeszcze nic, telefon upadł i się rozwalił, a cała zawartość plażowej torby wylądowała wokół niej, a było tego trochę - okulary przeciwsłoneczne, cztery kremy z filtrem, kosmetyczka, dwa ręczniki, wspomniane wcześniej japonki, no i oczywiście portfel z powerbankiem. Do tego okazało się, że rozwaliła sobie kolano. Szkarłatna posoka pociekła po jej łydce, kiedy próbowała dojść do siebie. Dobra, trzeba ogarnąć swoje rzeczy, potem ranę. Z ulgą spostrzegła, że na ekranie nie pojawiła się pajęczynka, a jedynie z telefonu wypadła bateria, która leżała teraz gdzieś w trawie. I jak ją tu teraz znaleźć? O, przyświeci sobie wyświetlaczem! Oh, wait... Nie pozostało jej zatem nic innego, jak próba wymacania zguby na ziemi.
- Choleeera - zaklęła pod nosem zniecierpliwiona. No gdzie to jest? Musi znaleźć się w akademiku przed tym, jak portier się zaprze, że nikogo więcej nie wpuści. W dodatku krew z kolana kusiła wampiry, które mogły znaleźć się w parku przypadkiem, w końcu wybiła ich godzina, zatem niebezpiecznym było dłuższe pozostanie w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 394


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Wto Lut 27, 2018 10:32 pm

Letnia noc. Czy jest jakaś przyjemniejsza pora od ciepłego, wakacyjnego wieczoru? Wszystko w okół odtajało po upalnym dniu, który dawał się we znaki wszystkim, zarówno zwierzętom jak i roślinom. To właśnie w godzinach wieczornych, gdy temperatura zaczyna przyjemnie spadać to komfortowych wartości, ludzie zaczynają wyłączać klimatyzację i wychodzić z mieszkań. Centrum miasta takiego jak Yokohama zaczynało się roić od aut i przechodniów, kolejki do klubów ciągnęły się w nieskończoność a mniejsze bary pękały już w szwach. Wydawać by się mogło, że podczas tej euforii wszyscy zapomnieli czym jest zdrowy rozsądek. Przepełniona chęcią imprezowania młodzież, świętująca ostatnie dni wakacji właziła dosłownie wszędzie, w nawet najokropniejsze miejsca, gdzie w normalnych warunkach nikt przy zdrowych zmysłach nie chciał się udać. Letnia noc. Czy jest jakieś przyjemniejsza pora na polowanie?
Samel doskonale pamiętał noce takie jak ta. Choć spędził w lochu około dekady, pewne rzeczy wyryły się w jego pamięci na stałe. Głosy, światła, zapachy, ta podniecająca atmosfera kiedy wszędzie do koła jak okiem sięgnąć lał się alkohol i ktoś imprezował. Pamiętał również by unikać tego wszystkiego w momencie kiedy nie ma zamiaru pójść w melanż. Wtedy gdy trapiło go dużo głębsze i bardziej palące pragnienie. Zaparkował więc swój samochód gdzieś na uboczu, w pobliżu jednego z wielu wejść do parku. Postanowił zaczaić się tam, wśród drzew na potencjalną ofiarę. Niczym rasowy drapieżnik, cierpliwie czekał, kluczył w mieszaninie zieleni i nieprzeniknionej czerni. Wypatrywał jakiejś niczego nieświadomej sarenki, która na chwilę oddali się od swojego stadka.
Wampirze zmysły zostały spiorunowane przez rozmawiającą potwornie głośno, dziewczynę. Bardzo nieroztropne z jej strony by zachowywać się w taki sposób. Może należała do tych zupełnie nieświadomych zagrożenia ze strony wampirów? Jeżeli tak to nie minie wiele czasu a Asmodey ją uświadomi, że ludzie nie są sami na świecie a tym bardziej nim nie władają. Tak im się tylko wydaje... Sunął niczym cień, drapieżny kot przyczajony w gęstwinie, niewidoczny dla oczu zajętej swoimi sprawami ofiary. Wybrał już sobie odpowiednie miejsce aby ją pochwycić i zaciągnąć w zarośla. Oblizał spierzchnięte wargi jakby już czuł smak jej gorącej krwi cieknącej mu wprost do gardła. Wtedy dziewczyna się przewróciła. Kawałek plastiku odbijając się od chodnika upadł tuż obok jego buta. Wampir pochylił się i podniósł baterię.
- To chyba Twoje. - wykorzystując fakt swojej wampirzej zwinności, obszedł dziewczynę tak, że znalazł się na chodniku, może metr za nią. Z jej perspektywy musiał pewnie wyrosnąć jak spod ziemi. Stał tam świdrując ją swoimi dziwnymi, czarno-czerwonymi oczami i wyciągając w jej kierunku dłoń ze swym znaleziskiem.
Dopiero teraz mógł jej się lepiej przyjrzeć. Ruda, zgrabna, ładna buzia. Niezła na kolację. O tej porze spodziewał się raczej jakiejś nawalonej blachary a ona wyglądała raczej na grzeczną dziewczynkę, spędzającą czas w domu przy książkach. W nozdrza uderzył go zapach słodkich perfum, morza oraz krwi, która ciekła jej ze zranienia na kolanie. Czuł, że długo nie wytrzyma tej gry i po prostu rzuci się na nią z zębami. Godziło to w jego rozdmuchane ego, ale po tak długim pobycie w zamknięciu, instynkty czasem brały nad nim górę.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Sro Lut 28, 2018 7:07 am

Wiedziała o istnieniu wampirów, aż za dobrze. Ciężko jest nie mieć o nich pojęcia, kiedy samemu pochodzi się z rodziny łowieckiej, kiedy najbliżsi wciąż sugerują, że powinna pójść w ich ślady i również zajmować się łapaniem krwiopijców. Udało jej się przekonać rodziców, by do końca szkoły średniej dali jej spokój z rozpoczęciem treningów, ale miała świadomość, że temat wróci wraz ze zdaniem ostatnich egzaminów. Nie miała pojęcia jak im powiedzieć, że wolałaby zostać lekarzem. Nie, nie medykiem z Oświaty. Po prostu lekarzem. Już chyba łatwiej byłoby jej się przyznać do wpadki po imprezie z jakimś nieznajomym typem, niż przekreślić ambitne plany rodziców względem niej. Gdyby oczywiście nie czekała na swojego księcia z bajki nie zwracając uwagi na "zaloty" rówieśników i nie imprezowała tylko z koleżankami. A wiadomo jak wyglądają babskie wieczory: wino, kosmetyki i plotki. Przecież Sumire nigdy nie odwiedziła żadnego klubu, co chyba wyszło jej na dobre.
Omal nie krzyknęła, kiedy mężczyzna się przed nią pojawił. Nie miała pewności, czy jest wampirem, w końcu mógł być tylko chorym, albo naćpanym człowiekiem (stąd możliwa ta jego bladość) o dość nietypowym i wzbudzającym kontrowersję wyglądzie. Kolorowe soczewki, wytatuowane gałki, tunele i inne, których za długo by wymieniać - ludzie mieli teraz najróżniejsze pomysły, więc nawet siusiak na czole by jej nie zdziwił. Co najwyżej rozbawił.
Ale to, że nie musiał być wampirem, nie oznaczało, że była bezpieczna. Mógł być seryjnym zabójcą lub gwałcicielem, albo kanibalem-psychopatą, który wydłubie jej oczy i zamarynuje w słoiczku, żeby było na święta. Dlatego musiała zachować ostrożność, choć bez żadnej broni, z rozwalonym kolanem i utraconą godnością po wywaleniu się w taki głupi sposób, nie miała chyba zbytnich szans na obronę. Musiała zatem liczyć na łaskę jej dziwnego towarzysza.
- Dziękuję - odpowiedziała odbierając od niego baterię. Miał takie zimne ręce... Miała wrażenie, że coś przepełzło jej po kręgosłupie. Strach? O tak, bała się jak cholera. Poskładała telefon i zajęła się zbieraniem swoich rzeczy. Byle jak najszybciej odejść z tego miejsca!
Upchała wszystko do torby byle jak, by następnie podnieść się na drżących nogach. Krew z kolana pociekła prosto po jej łydce, ale nie przejęła się tym zbytnio. Ruszyła przed siebie kulejąc, jednocześnie czekając, aż telefon w końcu się włączy. Jak na złość, coś zaczęło się aktualizować, zatem Sumire nie była nawet w stanie zadzwonić do kogokolwiek znajomego. Albo na policję, jeśli zajdzie taka potrzeba i zdąży.
Powinna jakoś odezwać się do mężczyzny, pożegnać? Chyba nie, mógł uznać to jako flirt, czy coś innego i rzucić się na nią w krzakach. Mało było takich przypadków? Pozostało jej jedynie nasłuchiwać, czy nie idzie za nią. Bo obejrzeć za siebie się bała.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 394


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Sro Lut 28, 2018 1:16 pm

W chwilach takich jak ta czuł się niczym ryba w wodzie. Samotne, przestraszone dziewczę, w miarę odludne miejsce. Był panem i władcą sytuacji. Nieszczególnie brał pod uwagę aktywność łowców wampirów w tym rejonie a tym bardziej nie myślał o tym, że ruda nastolatka może być jedną z nich. Takie rzeczy się raczej nie zdarzają prawda? Kiedy myślał o łowcach przed oczami stawał mu dość stereotypowy obraz ponurego faceta w płaszczu i kapeluszu z szerokim rondem. Niewiele miał z nimi w życiu do czynienia, ale niewiele jeszcze tego życia przeżył. Jak na wampira był młody. Czymże było te prawie trzydzieści lat wobec całych setek jakie go czekały? Oczywiście o ile coś lub ktoś przedwcześnie nie zakończy jego egzystencji, ale takiego scenariusza nie chciał brać nawet pod uwagę.
Oddał dziewczynie jej własność, cały czas nie odrywając od niej wzroku. Jakby chciał ją przewiercić spojrzeniem albo zajrzeć do wnętrza jej czaszki. Jej dłoń była taka ciepła... Niemal poczuł szemrzący tuż pod jej skórą potok szkarłatnej cieczy, której tak bardzo pragnął. Tak bardzo chciał skosztować tego jak rudowłosa smakuje, że niemal nie zauważył tego jak szybko pozbierała swoje rzeczy z chodnika i odwróciła się do niego plecami.
- Zaczekaj. - rzucił zimnym tonem a jego silna dłoń zacisnęła się na jej ramieniu. Nie na tyle mocno by zrobić jej krzywdę, jednak z pewnością uniemożliwi jej to oddalenie się. - Zraniłaś się. Nie powinnaś tego tak zostawiać. - a raczej nie powinna jego tutaj tak zostawiać. Najpierw rozbudza jego żądze i pragnienie a teraz miała zamiar tak po prostu się ulotnić? Nieładnie.
Stanowczym ruchem obrócił rudowłosą tak by znów stała do niego przodem. Jeszcze nie był agresywny. Może tylko stanowczy i bezczelny, jednak do tej pory nie zrobił jej żadnej krzywdy. Ale to się może szybko zmienić. - Pokaż to. - mruknął i kiwnięciem głowy wskazał na ławkę stojącą obok, gdzie mogła oprzeć nieco wyżej zranioną nogę.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Sro Lut 28, 2018 1:45 pm

Boże, Boże, dlaczego ten jebany telefon musiał przestać działać w tej chwili? Tak bardzo potrzebowała chociażby usłyszeć uspokajający głos którejkolwiek ze znajomych. Zadzwonić i udawać, że rozmawia ze swoim chłopakiem. Może wtedy Samael by sobie odpuścił? Może dałby jej spokój, gdyby usłyszał jak przymila się do niby-chłopaka, którym w rzeczywistości jest przyjaciółka?
Zmierzała właśnie w stronę najniebezpieczniejszej części parku. Tej, gdzie było mnóstwo krzaków i zepsuta latarnia. Idealne miejsce na gwałt lub morderstwo. Nikt nie usłyszy jej krzyków, nikt niczego nie zobaczy w ciemności. Patrzyła na czerń, w którą miała wstąpić za jakieś dwadzieścia metrów, kiedy poczuła silną dłoń na ramieniu.
Chciał ją dopaść już, tutaj? Widzieć dokładniej w świetle parkowej lampy przerażenie malujące się w zielonych oczach? Jej lekko rozchylone usta drżały, kiedy do niej przemawiał. Zrobiło jej się nagle zimno, pomimo dodatniej temperatury i założonego sweterka.
- Poradzę sobie - szarpnęła się, ale nie miała szans ze sporo silniejszym wampirem. Właściwie, w tamtej chwili nie wiedziała jeszcze, że ów mężczyzna należał do dzieci do nocy, ale z pewnością wkrótce miała się o tym przekonać.
Zrozumiała jego gest i posłusznie oparła nogę o ławkę, jednocześnie zsuwając dłoń między uda, starając się zakryć to i owo. Sukienka, którą miała na sobie Sumire, była obcisła, zatem napięty materiał odsłaniał dużo, bardzo dużo. Nawet jeśli to było bikini, w którym kilka godzin wcześniej paradowała na plaży, to czuła się zawstydzona.
- Naprawdę, dziękuję za troskę, ale nie trzeba. Trafię do domu - założyła kosmyk rudych włosów za ucho czekając na to, co zrobi mężczyzna. Może rzeczywiście nie miał złych intencji? Oh, nie. Taka naiwna to może i była, kiedy przybyła do Yokohamy, ale liceum dla ludzi i wampirów pozbawiło ja wszelkich złudzeń. Spodziewała się ataku z każdej strony. Zwłaszcza tego zawoalowanego fałszywą życzliwością. Mimo to zrobiła to, co jej kazał. Miała jakieś inne wyjście? Uciec za bardzo nie da rady, a tak przynajmniej może go nie rozzłości i nie sprowokuje do czegoś gorszego.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 394


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Sro Lut 28, 2018 2:27 pm

Bardzo rozsądnie ze strony rudzielca żeby podjąć współpracę w celu zminimalizowania agresji napotkanego faceta. Bądźmy szczerzy, Samael swym niecodziennym wyglądem nie wzbudzał ani sympatii ani zaufania a jego zachowanie było bardziej niż podejrzane. Nawet jeżeli dziewczyna nie byłaby świadoma tego, że wampiry nie są tylko postaciami z filmów i komiksów to z pewnością wzięłaby go za jakiegoś oszołoma. Gwałciciela czy mordercę. Cóż, gdyby cofnąć się te kilka lat wstecz, do czasów przed jego uwięzieniem, na pewno przynajmniej jedno z tych podejrzeń okazałoby się trafne. Nie omieszkałby zgwałcić zgrabnej dziewczyny, zaraz przed tym jak pozbawił by jej życiodajnej krwi. A jaki los czeka ją teraz? Wszystko zależało od rozwoju sytuacji oraz zachcianki Asmodeya. Och, to musiało być bardzo frustrujące i nieprzyjemne uczucie, świadomość, że nasz los zależy tylko od czyjegoś kaprysu.
- Boisz się? Czuję to, wyczytuję z Twojej twarzy. - wampir uśmiechnął się unosząc lekko oba kąciki ust. Nie pokazał jej jeszcze swoich długich, potwornych zębisk. Igrał z nią do samego końca. Puścił jej ramię dopiero w momencie gdy ułożyła nogę na siedzisku ławki. Zgrabna noga, utytłana od kolana w dół we krwi. Brunet lekko przełknął ślinę, starał się wciąć nad sobą panować choć bliskość smakowitego ciała i tej słodko pachnącej krwi wcale nie pomagały zapanować mu nad wewnętrzną bestią. - Masz czym to wytrzeć? W ranę mógł dostać się jakiś syf z chodnika. - burknął w jej stronę, trochę tak jakby to ona zmuszała go do robienia czegoś na co nie miał ochoty. Toczył właśnie wewnętrzną walkę. Oczywiście finał tego spotkania, niezależnie od batalii, zawsze będzie taki sam, czyli posilenie się rudzielcem. Chodziło tylko o formę w jakiej się to stanie i desperacką próbę panowania nad swoją bardziej dziką i zwierzęcą naturą, która stała w sprzeczności z jego nowym ja.
Czekając na odpowiedź czy reakcję ze strony dziewczyny, delikatnie, niemal z namaszczeniem przeciągnął palcem po gładkiej, dziewczęcej łydce, zbierając świeżą stróżkę szkarłatu, cieknącą leniwie z otwartej rany. Teraz mogła się przyjrzeć jego dłoniom. Były równie wytatuowane co reszta ciała. Silne w dodatku wyposażone w spiłowane na ostro, lśniące, czarne pazury. Podczas gdy ona wstydliwie starała się zakryć to co skrywało się pod obcisłą sukienką, on wydawał się być dużo bardziej zainteresowany jej krwawiącą nogą. Ujął ją lewą ręką, tuż pod kolanem. Niezbyt mocno, będąc jednak gotowym do żelaznego uścisku w razie nieoczekiwanej próby ucieczki.
- Tyle się marnuje... - mruknął dość zagadkowo i chyba bardziej do samego siebie niż do rudej. W razie gdyby jednak miała jeszcze jakiekolwiek wątpliwości z kim ma do czynienia... Uniósł umazany palec a cholernie długi i zwinny język starannie zlizał cały szkarłat. Smakowała niecodziennie, do tego wyraźnie czuł na języku posmak jej strachu i niepewności. Świetna mieszanka, która tylko dopełniła jej naturalnego smaku. Uwielbiał takie... słodkie, niewinne i cholernie smakowite.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Sro Lut 28, 2018 5:03 pm

Jedyne czego pragnęła, to aby mieć już święty spokój. Niechże ten zboczeniec pozwoli jej odejść! Może i swoją urodą przyciągała wzrok (w końcu rude włosy i zielone oczy są rzadko spotykane wśród Japończyków), ale to nie powód, by ją straszyć jakimś obmacywaniem. Wystarczyłoby normalnie zagadać i zaprosić ją na randkę.
Chyba, że jest się wampirem i pragnie czegoś innego, niż podziwiania pięknej twarzy i zgrabnego ciała.
Prawda docierała do niej powoli, tak wolno, jak szkarłatny strumień ciekł po jej łydce. Jej oddech przyśpieszył, a gwałtowny rytm serca zdawał się zagłuszać nawet cykady. W jednej chwili pożałowała, że nie rozpoczęła treningów. Trzeba jednak szukać pozytywów! Przynajmniej teraz już wiedziała, czego od niej chciał, jednak chęć posilenia się jej krwią nie wykluczała tego, że rankiem ktoś może się na nią natknąć. Martwą, uprzednio zgwałconą i porzuconą w jakiś krzakach.
- Nie możesz. Nie mnie - zaprotestowała starając się odsunąć - Zobaczysz, Oświata się dowie, jeśli tylko mnie tkniesz!
Była dzieckiem z łowieckiej rodziny. Może właśnie dlatego jej krew tak bardzo kusiła? Tak słodka, jednocześnie tak zakazana. Zmieszana z jej kwiatowymi perfumami, na ciele pokrytym gęsią skórką i drżącym ze strachu. Kiedy mu groziła łowcami, przypominała szczeniaczka. Małego, rozszczekanego pieska, który sądził, że w ten sposób odstraszy zagrożenie.
Wyglądało na to, że wizja zainteresowania się nim przez Oświatę, nie zrobiła na nim żadnego wrażenia, na co Sumire zareagowała łzami. Gorące krople pociekły jej po policzkach, by następnie stworzyć mokre plamy na jej sukience i na ziemi.
Czy wysuszona upałami parkowa trawa będzie miejscem, gdzie dokona swojego żywota? Ostatni raz spróbowała się rzucić do ucieczki, ale za mocno ją trzymał. Nie miała się jak obronić, nie miała jak wezwać pomocy. Wątpiła, czy krzyki jakkolwiek jej pomogą.
- Ja...ni..nie chcę...umierać - zaszlochała, a następnie w akcie desperacji zrobiła coś, czego nigdy by się po sobie nie spodziewała. Zsunęła sweter z lewego ramienia i odgarnęła rude włosy z szyi. Czy jeśli poczęstuje go z własnej woli, to okaże się dla niej łaskawszy i obędzie się bez wyprawiania jej pogrzebu?
Próżno w tamtym momencie szukać jakiejkolwiek logiki w działaniach Sumire. Strach wystarczająco przytępił jej zmysły, by mogła myśleć racjonalnie. Chciała tylko, by to się skończyło, by mogła położyć się w swoim łóżku w akademiku i po prostu zasnąć. Dlatego też przechyliła głowę w bok, dając wampirowi lepszy dostęp do swojej żyły lub tętnicy, w co tam zechce się wgryźć. Zacisnęła mocno powieki i przygryzła dolną wargę, a drobne dłonie zacisnęły się na materiale sukienki. Spodziewała się bólu.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 394


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Sro Lut 28, 2018 7:27 pm

Miała prawo się bać. W ciemnym, opustoszałym parku nagle zaczepia ją ktoś kto wygląda jak żywcem wyjęty z listu gończego. Wpatruje się w nią jak drapieżne zwierzę w swoja ofiarę i choć jego słowa sugerują, że chce tylko pomóc, mimika i sposób poruszania się nie powinien pozostawiać jej złudzeń. Nie miał przyjaznych zamiarów a wszystko było tylko szopką, bawił się z nią. Pragnął by się bała, umierała z przerażenia. Delektował się przyspieszonym biciem serca w jej piersi i rozszerzonymi źrenicami. Karmił się jej strachem i wzbierającą rozpaczą.
- Czy Ty mi grozisz? - krwiopijca skarcił dziewczynę spojrzeniem, które zawierało w sobie tyle agresji i niemej nienawiści, że niejednemu sparaliżowałoby natychmiastowo członki i ścisnęło gardło. Nie była w pozycji do tego by się wygrażać czy powoływać na rodzinę czy znajomości. Jeżeli liczyła, że wspomnienie o Oświacie sprawi, że wampir odstąpi, musiała się bardzo przeliczyć. Wyglądało bowiem na to, że odniosło to zupełnie odwrotny efekt a jej oprawca stał się bardziej zaborczy i agresywny. - Nikt się o tym nie dowie. Wiesz dlaczego? - słowa wydobywające się z ust wampira cięły powietrze niczym lodowate ostrze. Puścił łydkę dziewczyny, tylko po to by błyskawicznym ruchem złapać ją za włosy i szarpnięciem zmusić do tego by patrzyła mu w oczy. - Wiesz dlaczego, łowiecka, mała szmato? - nie miał oczywiście pewności czy blefowała czy faktycznie znała kogoś wśród łowców. Obecnie przyjął, że mówiła prawdę, głównie dla własnej, chorej satysfakcji z upokorzenia jakie im zada, posilając się na rudowłosej. - Mogę rozerwać Cię na kawałki tak małe, że nikt nigdy Cię nie zidentyfikuje. Albo po prostu Cię zabiję a pozbawione krwi ciało ukryję gdzieś by gniło i pożerane przez robactwo nie zostało odnalezione nigdy. - potrząsnął nią gwałtownie oczekując potwierdzenia czy zrozumiała. Być może była już tak przerażona, że w ogóle nie docierały żadne słowa?
Na rozgniewanej do tej pory twarzy wampira, pojawił się lekki grymas, który wprawny obserwator mógłby zinterpretować jako uśmiech. Zsunęła sweter i odgarnęła włosy, będąc już chyba pogodzoną ze swym losem, lub kurczowo trzymając się nadziei, że jednak przeżyje ten felerny wieczór. Podobnie jak chwilę wcześniej, Samael przesunął palcem po wilgotnym od łez policzku ofiary.
- Nie becz. Jesteś już dużą dziewczynką. - pierwszy raz podczas ich spotkania obnażył zęby. Uśmiechnął się szeroko, jednak nie był to miły, przyjazny uśmiech. Złowrogi grymas zwycięstwa i dominacji, radości z katuszy jakie właśnie przeżywała i cierpienia jakie za chwilę zostanie jej zadane.
Nie puszczając jej ognistych włosów, drugą ręką objął drobne ciało dziewczyny niczym kochanek, nie było w tym jednak nic namiętnego czy romantycznego. Chodziło o to by skutecznie przytrzymać ją w miejscu w razie gdyby jednak postanowiła się wyszarpać lub... Cóż, jeżeli go poniesie i wypije za dużo to nie upadnie na ziemię tylko pozostanie w jego uścisku. Zbliżył twarz do nagiej szyi, przymknął swoje ponure ślepia i głośno wciągnął powietrze nosem. Pachniała tak apetycznie, młodo, rześko. Ciepło jej ciała, szum krwi tuż pod gładką skórą, każdy oddech chłonął niczym prawdziwy koneser otwierający nową butelkę drogiego wina. Wilgotny, chłodny język musnął miejsce w jakie miał się wgryźć, kosztując, bawiąc się, przeciągając to co nieubłagane. Chciał się nią delektować.
W końcu zatopił kły w ciele a rozkosznie słodka i gorąca krew zaczęła spływać mu wprost do gardła. Asmodey wręcz odpłynął, całkowicie zatracając się w posiłku. Musiał przyznać, że od dawna nie trafiła mu się taka zdobycz. Szkoda byłoby po prostu się nażreć i pozostawić za sobą osuszony zewłok. Wolał raczyć się nią dłużej, dlatego nie upił zbyt dużo, zaledwie kilka większych łyków, które nie powinny doprowadzić dziewczyny do utraty przytomności.
Zlizał ostatnie kropelki, które jeszcze wyciekły ze śladu po ugryzieniu. - Chcesz żyć? - wycharczał wciąż nieco odurzony posiłkiem.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Sro Lut 28, 2018 8:46 pm

Zimny pot oblał ciało Sumire, kiedy sama drżała jak w febrze. Aż do ostatniej chwili miała nadzieję, że to wszystko jest tylko złym snem. Że obudzi się w wygodnym łóżku w swoim pokoju i wróci do beztroskiego życia, gdzie, choć chodziła tymi samymi szkolnymi korytarzami, co wampiry, tak nie musiała martwić się żadnym atakiem z ich strony.
Ale nie była bohaterką bajki, w której nagle zjawi się rycerz na białym rumaku i ją uratuje. Przekonała się o tym, gdy gwałtownie szarpnął ją za rude włosy. Odniosła wrażenie, że to zimne spojrzenie nienawistnych oczu przeszywa ją na wskroś. Jakby nagle odkrył wszystkie jej lęki oraz pragnienia, a teraz postanowił je wykorzystać przeciwko niej.
Była zmuszona patrzeć w ślepia bestii, kiedy ten bez zająknięcia opowiadał co mógłby jej zrobić. Jeśli chciał, by jej strach zamienił się w prawdziwy atak paniki, to był na dobrej drodze.
- Błagam nie rób tego, proszę - już teraz mógł triumfować, widząc żałość z bezradnością wymalowane na jej twarzy, kiedy niedoszła łowczyni korzyła się przed wampirem - Zrobię wszystko, tylko nie rób mi krzywdy!
Jak miała nie płakać w takiej sytuacji? Może i zbliżała się do dwudziestki, ale to wciąż było dziecko. Krucha i bezbronna panna, której przyszło stanąć oko w oko z krwiopijcą, bez wcześniejszego przygotowania, bez żadnych szans.
Nie cofnęła się, gdy wampir dotknął jej policzka, ale jej mina sugerowała, że z całych sił próbuje powstrzymać kolejną falę szlochu. Zdradziła ją trzęsąca się dolna warga.
Starała się uspokoić, kiedy ją objął. W końcu jeśli będzie się szarpać, to kły zatopione w jej długiej szyi mogą uszkodzić ją bardziej, niż to było konieczne. W innej sytuacji zapewne roześmiałaby się, gdyby poczuła długi język i chłodny oddech pieszczące jej skórę, ale teraz myślała jedynie o tym, czy dobrze zrobiła, pozwalając mu na to. Doszła do wniosku, że tak. Jeśliby stawiała opór, to i tak wziąłby to, czego chciał. Takim jak on się nie odmawia.
Lękała się momentu, w którym ostre zęby zatopią się w jej gładkiej skórze, pozostawiając dwie ranki, które z kolei zrosną się tworzyć blizny. Blizny, które będzie później nosić przez całe życie, przypominające jej o tym, jak stchórzyła i oddała się wampirowi. O tym, jak bardzo była słaba, że z obawy o własny tyłek zgodziła się na tak upokarzający akt.
Oczywiście, o ile przeżyje.
Jęknęła z bólu, kiedy się w nią wbił. Czuła, że z każdym kolejnym łykiem oprócz krwi, opuszcza ją też opór. Już wcześniej była delikatna, ale teraz stała się całkowicie poddana Samaelowi. Gdy pochylał się nad nią, żywiąc się jej szkarłatną posoką, ona patrzyła ponad jego ramieniem na ciemne sylwetki drzew malujące się wokół nich, a jej usta poruszały się bezgłośnie, układając w słowa modlitwy.
Kiedy skończył, zawroty głowy sprawiły, że musiała oprzeć głowę na jego ramieniu, chyba, że powstrzymał ją przed tym kolejnym szarpnięciem za włosy. Piękne, długie i lśniące.
- Chcę - wydała z siebie błagalny jęk. Już nie bała się tak bardzo. Osłabienie, spowodowane utratą krwi sprawiło, że zaczęła robić się coraz bardziej odrętwiała, coraz mocniej skłaniając się ku twierdzeniu, że wszystko jej jedno.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 394


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Czw Mar 01, 2018 7:27 pm

Nadszedł moment przełomowy z perspektywy życia rudowłosej dziewczyny. Choć mogła nie być do końca świadoma tego jak wiele teraz zależało od odpowiedzi jaką udzieli na pytanie krwiopijcy. Czy miała wybór? Oczywiście. Mogła przecież po raz ostatni, w akcie desperacji unieść się dumą i stwierdzić, że woli umrzeć niż dalej pozostawać na łasce swojego oprawcy. Lub przełknąć gorzką pigułkę upokorzenia i mieć szansę by zobaczyć jeszcze wschód słońca.
Ważyły się jej losy a to, że przeżyje napaść wcale nie oznaczało, że jej życie będzie dalej płynąć błogo i spokojnie. Dzisiejsze spotkanie na pewno pozostawi po sobie skazę, która będzie uwierać do końca jej dni. Oddała się wampirowi, całkowicie zdała się na jego łaskę, bez walki, oporu, zalana łzami i błagająca o litość. Będzie czuła żal, wstyd? Zmotywuje ją to żeby pójść w ślady rodziców i przystąpić do Oświaty? To co miało miejsce w tej chwili będzie miało nieprzewidywalne konsekwencje w przyszłości i nawet najmędrsi z mędrców nie byliby w stanie przewidzieć jak dalej potoczą się losy tej dwójki. To ich pierwsze i ostatnie spotkanie? Czy wampir zapomni o tym incydencie tak samo jak człowiek nie myśli o tym co jadł wczoraj na kolację? A może wiele lat później to ona, jako doświadczona łowczyni, zapoluje na swojego dawnego oprawcę? Któż mógł przewidzieć...
- W takim razie bądź spokojna a przeżyjesz dzisiejszą noc. - Samel kiwnął oszczędnie głową na znak, że przyjął jej odpowiedź. - Rób wszystko co każę, bez żadnych dyskusji.
Pozostając chwilę w miejscu, obejmował mocno ciało dziewczyny, która oparła się głową o jego ramię. Z daleka pewnie wyglądali jak jakaś zakochana para, rzeczywistość była jednak dużo bardziej potworna. Pazurzasta dłoń chwyciła delikatnie, spory kosmyk rudych włosów, uniosła się do bladej, złowieszczej twarzy. Mogła usłyszeć jak powoli, wdycha powietrze nosem, wąchał jej piękne, lśniące włosy. - Jak Ci na imię? - odezwał się po dłuższej chwili, zupełnie jakby przez chwilę był myślami gdzieś daleko a teraz wrócił z powrotem na ziemię. Ton jego głosu był niezmiennie nieprzyjemny. Zimny, oschły, pozbawiony odrobiny empatii.
Szybkim ruchem dziewczyna została uniesiona do góry, trzymał ją na rękach i tylko od niej zależało czy będzie zwisać całkowicie bezwładnie czy też postanowi złapać się jego szyi. Wampirowi było to bez różnicy, ze względu na nadludzką siłę, oczywiście. Skierował swoje kroki w stronę ławki gdzie wcześniej pokazywała mu swoje zranione kolano.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Pią Mar 02, 2018 7:41 am

Nie była typem osoby, która chowa urazę. Zwłaszcza, że to, co właśnie się stało, było winą tylko i wyłącznie jej głupoty. Ostatnie dni lata, które Sumire spędziła na beztroskiej zabawie, uśpiły jej czujność do tego stopnia, że nie spodziewała się ataku w Yokohamie po zmroku! Ponadto strach przyćmił jej umysł do tego stopnia, że nie potrafiła się nawet obronić. Nie to, żeby miała jakieś szanse, ale mogła chociaż spróbować. Odrzuciła swoją dumę, błagając o litość. Nie ma większej rzeczy godnej pożałowania.
Nie znienawidzi jednak Samaela za samo skosztowanie jej krwi i nie będzie szukać zemsty. Chyba, że na posilaniu się nie skończy i wampir postanowi zrobić jej coś okropniejszego. Wtedy Sumire powiadomi o wszystkim ojca, a ten Oświatę. Oczywiście, o ile wyjdzie z parku żywa...
Wszystko jednak wskazywało na to, że mężczyzna nie zamierzał jej zabijać, co przyjęła z ogromną ulgą, ale też i z dużą dozą niepewności. Cienki głosik z tyłu głowy podpowiadał jej, że koszmar może dopiero się zacząć.
- Będę posłuszna - szepnęła, czując jak pod jej powiekami ponownie zbierają się łzy. Tym razem już nie strachu, a poniżenia. Dopiął swego, miał łowiecką córkę tylko dla siebie, a ona nie była na siłach, by móc mu się postawić. Nie miała zatem innego wyjścia, jak być posłuszną.
Oddech, który uspokoił się podczas gdy Samael pił jej krew, ponownie przyśpieszył w chwili, gdy ujął kosmyk jej włosów. Jak pachniały? Pewnie jak jej orzechowy szampon połączony z charakterystycznym zapachem słonej morskiej wody. W dotyku zaś były przyjemne i miękkie, w końcu dobrze o to dbała.
- Su..Sumire - wyjąkała gwałtownie wciągając powietrze, jednocześnie sama zaciągając się zapachem wampira. Gdyby nie sytuacja, w jakiej się znaleźli, stwierdziłaby, że pachniał całkiem przyjemnie. Tymczasem zapadnie jej w pamięci jako zapach drapieżnika, budząc w niej strach i rozpacz. Oh, jak bardzo pragnęła, by wrażenie, jakie sprawiali dla osoby postronnej, było rzeczywistością. To znaczy, nie do końca. Nie chciała, by to akurat Samael był jej sympatią, ale by zamiast niego obejmował ją chłopak, z którym właśnie była na randce. Najlepiej człowiek.
A więc na samej krwi się nie skończy... Objęła go mocno, kiedy ją uniósł, równocześnie zaskoczona i przerażona. Nie miała pojęcia, czy jego stosunek do niej złagodniał po zaspokojeniu pierwszego głodu, czy była to tylko okrutna gra, mająca na celu chwilowe uspokojenie Sumire, by następnie rzucić się na nią.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 394


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Pią Mar 02, 2018 9:55 pm

Jego perfumy na zawsze już będą kojarzyć się Sumire z traumatycznymi przeżyciami jakie bezdyskusyjnie musiały towarzyszyć przerażeniu, obawie o własne życie, ugryzieniu oraz bezsilności. Czymś wyjątkowo nieprzyjemnym. Natomiast jej zapach, słodki, kuszący działał na wampira niczym środek odurzający. Zdawał się całkowicie zatracać w chwili kiedy wciągał nocne powietrze wymieszane z jej aromatem. Przestał racjonalnie myśleć i mogło to mieć dla niego przykre konsekwencje jednak rozbudzony swoimi potwornymi żądzami zupełnie przestał przejmować się kwestiami takimi jak bycie ostrożnym. Pomimo późnej pory i dość opustoszałej okolicy ktoś jednak mógł tędy przechodzić. Zwykły człowiek wracający z imprezy bądź, co gorsza, łowca na patrolu. Smok miał jednak w głowie tylko swoją pannę, która poddała się jego woli.
Nie potrafił czytać w myślach, więc nie mógł wiedzieć co Sumire myślała w chwili gdy podnosił ją i brał na ręce. Pewnie parsknąłby śmiechem gdyby usłyszał o jej wątpliwościach. Naprawdę sądziła, ze jego stosunek do niej złagodniał? On po prostu chciał przenieść ją z punku A do punktu B. Jak rzecz. Spodziewał się, że nagła utrata krwi, choć niewielka, mogła nieco zawrócić dziewczynie w głowie a jeszcze tego by mu brakowało żeby się przewróciła na żwir, pokaleczyła, ubrudziła...
Położył ją na ławce, opierając rudą głowę o podłokietnik.
- Rozchyl sweter. - szczeknął krótkie polecenie tonem nie znoszącym sprzeciwu. Nie spodziewał się go z resztą, wydawała się całkowicie poddana woli wampira a jej opór dawno przełamany. Poczekał kilka sekund siedząc bokiem, na skraju siedziska. Dla pewności, że dziewczyna zrobi dokładnie to czego chciał przypatrywał się jej płonącymi w mroku oczami, niczym surowy nauczyciel obserwujący czy uczeń poprawnie wykonuje jego polecenie.
Krwiopijca nachylił sie nad rudzielcem i wysunął  swój długi język, który samą końcówką prześliznął się po ślicznej buźce nastolatki. Polizał ją długim, posuwistym ruchem, zaczynającym sie na brodzie, przechodzącym przez prawy kącik ust i kończący się na policzku.
- Tej nocy jesteś moja, Sumire. - Asmodey wyszczerzył pokaźnych rozmiarów kły w szerokim uśmiechu. Biel błysnęła groźnie w ciemności. Musiało brzmieć to potwornie biorąc pod uwagę okoliczności. Długi palec zakończony ostrym pazurem dotknął gardła dziewuszki, zagłębiając się minimalnie w jej skórze. Mogła poczuć ból podobny do tego gdy zacina się ostrym papierem. Szpon przesunął się tworząc pionową, cieniutką, czerwoną linię. Patrzył jak jedna kropelka smakowitej cieczy rozpoczyna wędrówkę po gładkiej, pachnącej skórze, spływając gdzieś w dół, głęboko w rejony ukryte przed jego wzrokiem pod sukienką. Chwilę później mogła poczuć lodowaty oddech i wilgotny język sunący leniwie od jej dekoltu pod samą brodę.
Jak długo miał zamiar się pastwić nad biedną, przerażoną istotą?

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Sob Mar 03, 2018 5:12 pm

Była zbyt osłabiona i przerażona, by myśleć o ucieczce. Ubytek krwi sprawił, że stała się podatna na wszystko, co wampir chciał z nią zrobić, skupiając się tylko na tym, by wreszcie znaleźć się w Akademiku. By wziąć gorącą kąpiel i zmyć z siebie zaschniętą krew wraz z wspomnieniem dotyku zimnych wampirzych dłoni. By wreszcie położyć się w miękkim łóżku i naciągnąć kołdrę na głowę, powtarzając sobie, że już więcej żaden potwór jej nie skrzywdzi.
Spotkała w swoim życiu wiele wampirów. Wszystkie piękne i majestatyczne, które swoim wdziękiem mogłyby rzucić sobie do stóp świat, a jednocześnie wstrzemięźliwe. On jednak był inny niż reszta. Nie dość, że wzbudzał kontrowersje swoim wyglądem, to jeszcze nie potrafił się powstrzymać przed skosztowaniem ludzkiej krwi. Musiał być młodym wampirem, choć i tak sprawiał wrażenie sporo od niej starszego.
Ogarnęła ją panika, gdy poczuła pod plecami nagrzaną jeszcze od słońca drewnianą ławkę. Chciał ją zgwałcić? Tu, teraz? W parku, gdzie ktoś może ich zobaczyć? Spróbowała się szarpnąć, ale była tak słaba, że wyglądało to na jedynie dreszcz. Oczy zaszły łzami do tego stopnia, że wszystko jej się rozmywało. To tutaj miała przeżyć swój pierwszy raz? Na brudnej ławce z wampirem, który jednym ruchem mógłby ukrócić jej żywot, skręcając chudy kark?
Posłusznie rozchyliła ubranie, czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Zacznie się do niej dobierać? Nie, szczęściem w nieszczęściu było to, że wciąż chodziło mu o jej krew.
Wzdrygnęła się, gdy poczuła jego język na swojej twarzy, a następnie na dekolcie, kiedy to znów ją zranił.
- Hmh! - wydała przez zaciśnięte usta bliżej nieokreślony dźwięk - Co Ty robisz? Nie, nie tak...
W innej sytuacji zapewne podnieciłaby się, gdyby jakiś przedstawiciel płci przeciwnej zaczął pieścić w ten sposób jej rozpaloną skórę. Ale to nie był jej chłopak, a wygłodniały krwiopijca, który właśnie się nią żywił, w ten chory perwersyjny sposób, napawając się jej jednoczesnym strachem i wstydem.
Położyła dłonie na jego ramionach, chcąc go zepchnąć w dół. Chciała, by się od niej odsunął, choć wyglądało to raczej jak zaproszenie do zupełnie innych zabaw. Jak wampir to zinterpretuje? To już zależało całkowicie od niego.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 394


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Nie Mar 04, 2018 3:48 pm

Naprawdę był zachwycony swoją dzisiejszą ofiarą. Nie spodziewałby się, że w Yokohamie znajdzie tak smakowity kąsek, który swoim smakiem i zapachem po prostu go oszołomi. Naprawdę szkoda byłoby ją zabijać, z drugiej strony przecież nie mógł ot tak po prostu jej wypuścić. Nawet jeżeli wyczyściłby jej pamięć to przecież pewnie już nigdy w życiu jej nie spotka. A to byłaby bardzo bolesna dla podniebienia wampira strata! Dlatego właśnie tak przeciągał i dręczył Sumire. Pastwił się nad nią, karmił strachem i poniżeniem, kosztował jej apetycznego ciała a jednocześnie cały czas zastanawiał się co z nią począć. Może by tak po prostu zabrać ją ze sobą i uczynić z niej chodzący worek z krwią? Było sporo możliwości by przetrzymywać kogoś wbrew jego woli, w zamczysku jego ojca. Lochy, cele, łańcuchy... Obawiał się jednak, że delikatna nastolatka nie przeżyłaby pobytu w ponurych podziemiach. Trudny orzech do zgryzienia.
Szkarłatne oczy spojrzały na nią gdy bezskutecznie chciała go od siebie odepchnąć. Nie odniósł błędnego wrażenia, że ruda chce czegoś innego jak tylko odsunąć od siebie napastnika. Zacisnął dłonie na jej nadgarstkach i pociągnął mocno w swoją stronę, zmuszając dziewczę do siadu i przyciągając jej ciało do siebie.
- Zamknij się już... - mruknął jej wprost do ucha po czym bez ceregieli jak ostatnio, wgryzł się w delikatną szyję. Znając mniej więcej wytrzymałość swojej ofiary, potrafił przewidzieć ile powinien z niej upić aby pozbawić przytomności. Co też uczynił. Bezwładną i nieświadomą, wziął po raz kolejny na ręce, układając tak, by wyglądało to jak troskliwy chłopak niosący partnerkę, która zasnęła. Należało tworzyć pozory, tak na wszelki wypadek. Z jej zalizanych ran, nie powinna sączyć się krew także ewentualne wampiry w okolicy również nie zwrócą na nich uwagi. Skierował swe kroki do zaparkowanego auta, gdzie posadził swój bagaż na miejscu pasażera. Zapiął ją na pas, torebkę rzucił niedbale na tył auta. Chwilę później byli już w drodze.
Sumire przespała całą drogę przez miasto i las. Nie widziała mrocznego zamczyska, które w pewnym momencie pojawiło się przed nimi na drodze ani służących, którzy szybko pojawili się przy Samaelu by czekać na ewentualne polecenia.
Pierwsze co dziewczyna ujrzy gdy otworzy oczy to komnata wyglądająca na sypialnię. Było tam łóżko, fotele, stolik, regały z książkami. Duże okno zasłonięte szczelnie grubymi kotarami, które dawało niewiele światła. Pewnie będzie zagubiona i zdezorientowana a każdemu jej ruchowi towarzyszyć będzie brzęk metalu. Miała na szyi skórzaną obrożę. Co tu się właściwie działo?
Klęczała na puszystym dywaniku, pozbawiona ubrań, będąc jedynie w bikini, które miała na sobie jeszcze na plaży. Zakuta w obrożę, do której przyczepiono smycz a ta z kolei przywiązana była do metalowego słupka tuż pod ścianą.
- Zwierzak się obudził? - znajomy jej już głos wampira nakieruje jej wzrok w miejsce gdzie się znajdował. Zasiadał wygodnie na fotelu i przyglądał się jej z zainteresowaniem. W lewej ręce trzymał kielich wypełniony czymś czego nie mogła dostrzec a czego pochodzenia mogła się tylko domyślać.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Nie Mar 04, 2018 5:41 pm

Powinna była trzymać język za zębami. Zrozumiała to w chwili, kiedy ponownie wbił w nią swoje kły, kiedy nie było już odwrotu. Nie wiedziała, że wampir wcale jej nie chciał zabijać, a zostawić sobie na dłużej. Sądząc, że to jej koniec, zaczęła się szarpać, a z gardła wyrwał się rozpaczliwy jęk. Po policzkach zaś ponownie popłynęły łzy.
Boże, błagam, nie.
Nie chciała umierać, jeszcze nie teraz. Przecież było tyle rzeczy do zrobienia, tyle miejsc do odwiedzenia. Miała przecież skończyć szkołę i zostać lekarzem, a nie stać się bohaterką pierwszych stron gazet, kiedy to jej zwłoki zostaną odnalezione w parku. Z każdym kolejnym upitym z niej łykiem robiła się coraz słabsza. Nim pochłonęła ją ciemność zdążyła wyszeptać coś co brzmiało jak "Ja nie chcę umierać".
Pierwszym ze zmysłów, jaki wyrwał się z otępienia, był słuch. Okropne brzęczenie sprawiało, iż odnosiła wrażenie, jakoby jej głowa miała zaraz pęknąć. Ale to nie było najgorsze. Zaraz potem poczuła okropny ból na szyi, spowodowany ugryzieniami wampira. Nawet jeśli rany nie krwawiły, tak przez pewien czas będzie odczuwać nieprzyjemne skutki kłów zatopionych w jej skórze.
Przynajmniej miała pewność, że nie umarła. Ale gdzie się znalazła? Nim wzrok nabrał ostrości, usłyszała znajomy głos. Jego ton sprawił, że przez jej ciało przeszedł dreszcz.
- Dlaczego to robisz? - zapytała zachrypnięta, rozglądając się po pomieszczeniu. Dopiero teraz zrozumiała, że ma na szyi obrożę, która z kolei przykuta jest łańcuchem do słupka. Poczuła ogromny wstyd i zażenowanie, gdy zrozumiała, że ma na sobie tylko bikini. Co z tego, że kilka godzin temu sama biegała w nim po plaży? Wtedy żaden zboczeniec nie wlepiał w nią wzroku. Przynajmniej nie w taki sposób jak Samael.
Dopiero teraz mogła mu się dokładniej przyjrzeć. Tatuaże... Zauważyła już je w parku. Teraz w Japonii wiele osób miało tatuaże, a ona nigdy patrzyła na nie w taki sposób, w jaki patrzą ludzie starsi. Yakuza... Oni często byli wytatuowani, ale czy przetrzymujący ją wampir był jednym z nich?
I nagle przypomniała sobie pewną historię, która popularnością urosła do rozmiarów legendy miejskiej, z tą różnicą, że niestety była prawdziwa. Czterech członków Yakuzy uprowadziło nastolatkę, nad którą znęcali się przez 44 dni, by na koniec ją spalić. Czy ją spotka taki sam los? Czy jej ciało kiedykolwiek zostanie odnalezione?
- Zrobię wszystko, co zechcesz, tylko błagam... Nie rób mi krzywdy - spuściła głowę, a jej ciałem wstrząsnął szloch. Czego się spodziewał? Że nagle zacznie się jej to podobać? Była wyczerpana i przerażona, zdana całkowicie na łaskę Samaela.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 394


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Pon Kwi 09, 2018 10:47 pm

Początkowo, wampir, całkowicie zignorował słowa swojego więźnia. Oderwał od niej spojrzenie i utkwił w cieczy wypełniającej kielich trzymany w prawej ręce. Poruszył wprawnie dłonią, wywołując lekkie zawirowanie w naczyniu, jakby chciał uwolnić bukiet i wciągnąć aromat nosem badając go niczym wytrawny koneser. Upił niewielki łyk po czym odstawił puchar na stolik. Na jego blade twarzy widoczny był lekki grymas niezadowolenia. Najwyraźniej to czego się napił nieco go rozczarowało.
- Dlaczego robię co? Wolałabyś umrzeć na brudnej ławce w parku?
Zwrócił się w końcu do dziewczyny. Pomimo jej ubioru, który więcej zasłaniał niż zakrywał, ponure oczy krwiopijcy uporczywie wpatrywały się w jej twarz. Jakby chciał spojrzeniem zajrzeć do wnętrza jej głowy i przejrzeć każdą myśl na wylot.
Zwinnie niczym drapieżny kot, ciało wampira podniosło się z siedziska i w mgnieniu oka znalazło się przy dywaniku, którym wyściełana była podłoga, na której klęczała jego przekąska. A może powinien nazywać ją swoim zwierzątkiem? Maskotką?
- Krzywdy? - przykucnął i sięgnął ręką o czarnych, ostrych paznokciach do jej ognistych włosów. Wierzchem dłoni przejechał po lśniących, pachnących puklach, w końcu ujął kilka miękkich kosmyków w palce.
- Gdybym chciał Cię skrzywdzić zrobiłbym to już dawno i nie zadawał sobie trudu żeby sprowadzić tutaj. - prychnął. Pochylił głowę i wciągnął powietrze nosem, mając pod nim pochwycone chwilę temu rude kosmyki.
Wyprostował się i sięgnął do zapięcia smyczy, podpiętego do metalowego słupka. Ufał, że dziewczę będzie grzeczne, z resztą wyglądała na wykończoną a nawet jeśli byłaby w pełni sił to w jaki niby sposób miałaby mu się przeciwstawić.
- Jesteś zbyt cenna żeby po prostu Cię zabić. Ale zrobię to jeżeli będę musiał. Wstań.
Miał nadzieję, że miała dość sił by poruszać się na własnych nogach. Jeśli nie to zmuszona będzie podążyć za swoim oprawcą na czworaka, gdyż zaczął się cofać, cały czas trzymając w dłoni koniec jej smyczy. Usiadł na fotelu.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Smok i Panna   Wto Kwi 10, 2018 7:02 am

Najgorsza z tego wszystkiego była niepewność co do swojej sytuacji. Nie wiedziała na ile może sobie pozwolić przy wampirze (płakać głośno, cicho, a może wcale tego nie robić?), ani jakie ma wobec niej zamiary. To, że jeszcze jej nie zabił, ani nie tknął w inny sposób, wcale nie było powodem do radości. Zwłaszcza, że to, że była rozebrana, a jej szyję uciskała obroża, nie wróżyło, by miał ją zaraz wypuścić.
Przez cały czas uważnie obserwowała każdy ruch Samaela. Grymas niezadowolenia na jego twarzy spowodował u niej jeszcze większą panikę. Powiedziała lub zrobiła coś nie tak? Czy uda jej się jakoś go załagodzić?
- Nie - tak naprawdę wolałabym wrócić do Akademika i nigdy się z Tobą nie spotkać, ale nie powiem Ci tego - Nie chcę w ogóle umierać!
Mówiła z przejęciem, na tyle, na ile pozwalały jej resztki sił, których większość utraciła wraz z krwią, którą z nią wypił. Spuściła głowę, nie mogąc wytrzymać na sobie jego spojrzenia, ale doskonale je czuła. Równie doskonale czuła, jak palą ją policzki. W końcu była n i e u b r a n a, a on był wlepiającym w nią wzrok mężczyzną.
Do tej pory jej uczucia wobec płci przeciwnej były jedynie przelotnymi zauroczeniami, powodującymi słodkie rumieńce na jej policzkach i motylki w brzuchu. Z kolei fizyczność, do której wszystko się tu sprowadzało, była dla niej nowa i straszna. Krępująca i ciężka do wytrzymania.
Nie odezwała się, gdy przykucnął obok niej i ujął między palce jej włosy. Nie musiała, jej przyśpieszone bicie serca i płytki oddech były wystarczającą odpowiedzią - wciąż się go bała, pomimo jego zapewnień, że nic jej nie zrobi. Jednak czy traktowanie Sumire niczym pieska, było takim NIC?
Była za cenna? Co to znaczyło, że była za cenna? Chciał zażądać za nią okupu od jej rodziców, bądź Oświaty? Pomieszczenie, w którym się znajdowali, wcale nie wyglądało jakby potrzebował pieniędzy. A może chciał ją wymienić za jakąś usługę?
- Nie będziesz musiał. Ale w takim razie... co planujesz ze mną zrobić? - szepnęła wciąż unikając spojrzenia mu prosto w oczy. Nie miała pojęcia, czy jej pytanie nie było zbyt śmiałe i czy jeszcze bardziej go nie zdenerwuje.
Przez osłabienie było ciężko wykonać jej polecenie wampira, ale w końcu udało jej się podnieść, gdy chwyciła go za przedramię ręki, w której trzymał smycz. Być może nie o to mu chodziło, może miała podążać za nim w pewnej odległości, ale obawiała się, że nawet na czworaka będzie jej trudno. Dlatego krok po kroku, na drżących nogach i trzymając się jego przedramienia, w końcu dotarła do fotela, obok którego upadła na podłogę, gdy tylko wampir zajął swoje miejsce. Nie miała siły stać, a wpraszanie mu się na kolana było zupełnie nie na miejscu.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Smok i Panna   

Powrót do góry Go down
 
Smok i Panna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Panna Hope Flickerman
» Rasy Smoków
» Goomoonryong
» Herbaciarnia "Zielony Smok"
» Panna Waga

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE :: ZAWIESZONE-
Skocz do: