IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.   Czw Mar 22, 2018 11:39 pm

Po zmroku każde miejsce wyglądało tak samo, zmieniały się tylko zapachy.
Wampirzyca  miała dosyć rozświetlonego centrum miasta, neony drażniły jej oczy swoimi krzykliwymi kolorami, efekt spotęgowany był prochami, które wzięła kilka godzin temu, a dopiero teraz zaczęły działać. Była lekko otumaniona, jednak na pierwszy rzut oka było to niewidoczne, bez wahania stawiała kolejne kroki, tym razem kierując się na przedmieścia. Gdy wychodziła z ciemnej uliczki stanęło przed nią sześć postaci skrytych w mroku; z pewnością mogła wyczuć, że to wampiry, pewnie niższej krwi. Jednak jej zmysły były nieco przytępione, dlatego reakcja na atak również była opóźniona. Przed tym jak jednemu przetrąciła kark, jednemu rozerwała szyję, inny zdążył dźgnąć ją nożem w brzuch, na całą długość. To właśnie ten jako pierwszy skończył marnie, drugi podszedł zbyt blisko, a reszta uciekła. Czarnowłosa zaklęła pod nosem, próbując nie wydać z siebie głośniejszego dźwięku, mogłaby zwabić inne mendy skuszone zapachem jej krwi, który powędrował z wiatrem nie wiadomo jak daleko. Znalazła się w złym miejscu i o złej porze, w złym stanie fizycznym zapewne też; głód zmusił ją do wyjścia, nawet po zażyciu kolejnego nielegalnego świństwa. Teraz musiała znaleźć ofiarę, która dobrowolnie czy nie, podzieli się z nią krwią, ponieważ rana sama się nie zagoi, była zbyt głęboka. Gdyby nie przytłumienie zmysłów, bez problemu poradziłaby sobie z każdym napastnikiem, ale najwyraźniej dzisiaj nie był jej najszczęśliwszy dzień. Dlatego wychodząc z uliczki, od razu weszła do parku, który o tej porze spowity był w mroku, nie licząc kilku miejsc gdzie lampy jeszcze ostatkiem sił oświetlały przestrzeń pod nimi. Veina trzymając kurczowo dłoń na brzuchu, starała się wyprostowana przejść zacienionymi alejkami w poszukiwaniu człowieka. Z daleka zobaczyła chłopaka, który najwyraźniej wracała z randewu, ponieważ kompletnie nie zwracał uwagi na otoczenie. I dobrze.
Wampirzyca przystanęła obok wielkiego drzewa, opierając się plecami o pień. Rana krwawiła i dokuczała, choć z pewnością nie była czymś czego wytrzymała wampirzyca miałaby nie znieść; jeśli zaraz wypije odpowiednią ilość świeżej krwi, wszystko powinno wrócić do normy w krótkim czasie; może wtedy i substancje, które miała we krwi przestaną działać, a ona wróci do pełnej świadomości.

_________________




,,Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień." N.L.


Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1328


PisanieTemat: Re: Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.   Pią Mar 23, 2018 3:42 pm

Centrum w nocy miało jedną wielką wadę. Było oświetlone. Rzeczą jasną było iż miało to pełno zalet, ale dla Corna, równie dobrze światło mogło by zgasnąć. Nie przepadał za nadmiarem światła. Był człowiekiem, jednak jego wzrok był lepszym. Omijał tłumy, zwłaszcza wieczorami, dlatego spotkanie go w parkach, czy za miastem było standardem. Tego wieczora również był w parku, jego strój był nieco splamiony krwią, a on sam z mordy wyglądał jakby miał jakiś problem, do każdego kto na niego spojrzy. W parku dopadł jeden z ciemniejszych zaułków, jak trafnie zgadł, jedna z latarni w tym miejscu była pozbawiona żarówki. Nie próbując się kryć szedł dalej, wzdłuż ścieżki. Już z dala było go słychać, zwłaszcza jego chód, który wydawał swój metaliczny odgłos, czego sprawką były okute buty. Poza tym stąpał twardo po ziemi. Poruszył barkami idąc dalej, rozglądając się leniwie po otoczeniu, nie dostrzegając nic ciekawego, a no tak jakiś chłopak się pałętał po parku. Spojrzał na niego, nie zwracając większej uwagi dzieciakowi.
Podszedł do jakieś ławki, wyjmując mały przedmiot z płaszcza. Posadził zad na drewnie, które wydało charakterystyczny skrzyp. Odkręcając korek piersiówki, już po chwili przystawił sobie ją do ust w celu napicia się i gdyby nie zapach krwi, który wydobył się z przedmiotu, być może zwęszyłby wampirzyce która czyhała gdzieś niedaleko. Zapowiadała się leniwa noc, chyba że pójdzie do Slumsów, tam się nie dało nudzić. Umilając więc sobie przemyślenia krwią wymieszaną z alkoholem, zerkał po parku, który skrywał wiele cieni, zważywszy na porę. Nie obawiał się jednak licha, które nigdy nie śpi.

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.   Sob Mar 24, 2018 10:28 pm

Plan wydawał się idealny, a przynajmniej lepszego w tej chwili nie wymyśli, zwłaszcza gdy jej mózg był zajęty ogarnianiem rzeczywistości i przystosowaniem się do warunków w jakich miał funkcjonować. Czarnowłosa wciąż kurczowo trzymała się za brzuch, gdyż rana krwawiła i nie zapowiadało się, by niedługo przestała; cienka bluzka była mokra od posoki o całkiem przyjemnym zapachu, czarnowłosa mogła jedynie próbować zakryć delikatnie zranione miejsce połami skórzanej kurtki. Ten chłopak był jej jedyną nadzieją, że za kilka dłuższych chwil wróci do zdrowia. Kobieta starając się iść wyprostowana, weszła do tej samej alejki, w której z przeciwnej strony nadchodził śmiertelnik, będzie musiała mu zepsuć ten wieczór. Gdzieś z oddali usłyszała ciężkie kroki stawiane przez mężczyznę, ale nie zwracała na niego uwagi, bo umysł był zaprzątnięty tylko dwiema myślami: szybkim ruchem obezwładniającym młodzieńca, który zaraz miała wykonać oraz analizą co takiego tym razem zażyła czarnowłosa i kiedy do cholery przestanie działać.
Veina mijając chłopaka, po prostu rzuciła się na niego i przy pomocy wampirzej szybkości przygwoździła go do drzewa; tak szybki ruch zdradzał jedynie dźwięk butów szorujących po żwirze. W tej chwili tylko czas był zwolennikiem czarnowłosej, więc nie czekając na nic, wgryzła się boleśnie w szyję śmiertelnika, a jej usta zalała gorąca świeża krew, za której sprawą i oczy przybrały kolor szkarłatu. Po długich trzech łykach, kobieta odsunęła się od śmiertelnika, który po prostu zsunął się plecami po pniu drzewa i upadł na ziemię. Wampirzyca postanowiła zrobić dokładnie to samo i usiadła pod drzewem z drugiej strony, by odpocząć. Nie mogła tylko przewidzieć, że chłopak zemdlał z wrażenia, ale adrenalina spowodowała, że po kilku minutach ocknął się i z bolącą, wciąż delikatnie krwawiącą szyją, wstał i z krzykiem zaczął biec w kierunku, w którym zmierzał, zanim Veina się na niego rzuciła. Czarnowłosa tylko zdziwiona wyjrzała zza drzewa, przewróciła oczami i dalej niewzruszona siedziała oczekując nabrania sił po tym drobnym posiłku. Podniosła bluzkę, by spojrzeć na ranę, materiał boleśnie odkleił się od miejscami zakrzepłej krwi i odsłonił małą na wielkość ranę, która za to nadrabiała głębokością. Zaczynała czuć w niej nieprzyjemne mrowienie i inne specyficzne uczucie świadczące o tym, iż tkanki miały ambitny zamiar regeneracji; na szczęście nie był to poważny uszczerbek, więc za chwilę kobieta poczuje się o wiele lepiej. Gdy substancje psychotropowe przestaną działać, będzie idealnie; jednak póki to nastąpi, wywołają perlisty śmiech u czarnowłosej. Mógł oznaczać wszystko: ironię z powodu stanu w jakim się znalazła, zrozumienie głupoty jaką zrobiła wychodząc z domu w stanie pół nieświadomości, za kobietą nie trafisz.

_________________




,,Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień." N.L.


Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1328


PisanieTemat: Re: Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.   Nie Mar 25, 2018 1:01 pm

Będąc w parku, nie dało się nie usłyszeć krzyku chłopaka, który rozszedł się poniekąd echem. Zaprzestając spożywania krwi, zerknął w kierunku, gdzie skierował się chłopak. To stamtąd dochodził krzyk, jednak kim by był gdyby zignorował go o takiej porze. Chowając zatem piersiówkę do kieszeni, wstał. Skierował się powoli w kierunku, którym samy przybył. Coś mu umknęło? Możliwe, nie sposób jest upilnować każdego miejsca i każdą osobę. Nie potrzebował dużo czasu, by namierzyć wzrokiem uciekającego dzieciaka, którego bez wątpienia coś wystraszyło. Sam czasem odczuwał niepokój, gdy przechodził przez podobne miejsca, ważne aby jednak umieć sobie z nim radzić, a młodzieniec nie oszukujmy się, nie wyglądał na kogoś ze stalowymi nerwami. Cały w skowronkach, przez co mogło go wystraszyć wszystko, lecz łowca w chwili zbliżania się coraz bliżej całego miejsca zdarzenia, zaczął wyczuwać zapach krwi, który jednak wskazywał na to iż chłopak wcale tak bezpodstawnie nie darł mordy. Jeżeli jednak miał siły krzyczeć, jak i spierdalać to znak, że nic większego mu się nie stało.
Ujrzana kobieta była oparta o drzewo od strony której nadszedł Cornelius, nawet jeżeli nie od frontu, to dostrzeżenie jej było nieuniknione. Siedziała pod drzewem, czym niby się zmęczyła? Jedzeniem? Ilustrując ją spojrzeniem, nie wydawał się być wzruszony tym co widzi, a widział dobrze.
- Tak spieprzyć robotę...
Zaczął zbliżając się do kobiety, która mogła zorientować się iż ciężkie kroki, należało własnie to mężczyzny który przybył tu zaalarmowany krzykiem. Zatrzyma się w odległości, do trzech metrów, patrząc na wampirzyce z góry. Chłop z pokaźną posturą, jak i z ryjem który nie zachęcał do rozmów. Blady, wyglądający gorzej niż nie jeden morderca, którym zresztą był. W żadnym stopniu nie przypominał Japończyka, czy też zwyczajnego turysty.
- To z Ciebie tak śmierdzi.
Plamy krwi skupiające się na brzuchu, w dodatku łapy kobiety, które wymownie błądziły w okolicach brzucha. Jej szkarłatne spojrzenie zdradzało ją od razu, a Cornelius mimo świadomości o jej ataku, nie był zły. Nie zabiła, a skoro była ranna, naturalnym, było iż instynkt łowiecki wołał o pomoc. Picie krwi nie było niczym złym, skoro sam to robił, ale wampirzyca mogła by zadbać o swoją ofiarę, bowiem ta uciekła. Cholera wie co rozpowie. Mogła mieć wywalone na to, niemniej to nie tłumaczyło jej tak dziecinnego zachowania. Jej odurzenie owszem.
- Ciężka noc, co? Wstawaj, zaraz się jeszcze zlecą psy.
Odparł do niej nie kryjąc swojego chłodu, ale i zadowolenia wywołanym widokiem stanu wampirzycy. Aby nie wyszedł z niego dziad bez serca, którym nie był, wyciągnie do kobiety dłoń w wiadomym celu. Był jednak gotowy na ewentualną probe ataku jego osoby.

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.   Nie Mar 25, 2018 7:16 pm

Gdyby miała siłę to z pewnością wstałaby i dogoniła chłopaka, by pozbyć się jedynego bezpośredniego świadka jej zbrodni. Zrobiłaby to tylko dlatego, że swoim krzykiem tylko ją zirytował, a nie z powodu stania się ewentualnym problemem, po tym wieczorze zapewne w jego głowie zrodzi się wiele pytań, które będą krążyć wokół postaci zdecydowanej do zaatakowania w, praktycznie, miejscu publicznym. Akurat czarnowłosa najmniej przejmowała się, iż taki atak może jedynie potwierdzić od dawna krążące plotki i istnieniu wampirów; rutyną stało się ukrywanie, dlatego może przestała tak bardzo uważać na swoje bezpieczeństwo i kompletnie nie przejmowała się ofiarami, które po atakach mogły coś pamiętać, zwłaszcza jak ten chłopak, który miał szczęście, że trafił na wampirzycę o obecnie wątpliwej kondycji fizycznej.
Jednak jako, iż nie mogła dogonić chłopaka i wyrwać mu języka - dosłownie - jedyne co zrobiła to przewróciła oczami zażenowana jego zachowaniem, żeby drzeć tak ryja przez jedno małe ugryzienie? Oparła głowę o pień drzewa, by w spokoju dojść do siebie. Rana zaczynała się goić, więc w przeciągu godziny powinna się zabliźnić, ślad i zwiększona wrażliwość tego miejsca pozostanie, ale z tym już czarnowłosa sobie poradzi.
Dopiero ciężkie kroki, które usłyszała z bliskiej odległości ją zirytowały, miała dosyć wrażeń jak na tę noc, więc z pewnością nie ucieszy się gdy mężczyzna do niej podejdzie. A niestety to zrobił. Jej zmysły przestały tak szaleć, więc w mniejszym stopniu była w stanie się skupić. Jedną dłoń odłożyła na trawę, by w przypadku ataku nieznajomego była w stanie bronić się przez chwilę póki nie zwieje, bo w takim stanie nie chciała walczyć, a zamiarów białowłosego nie mogła być pewna. Już po samych zapachu była w stanie stwierdzić, że mężczyzna nie jest wampirem, choć wygląd na to nie wskazywał.
- Dla kogoś, kto pije krew wampirów powinnam być niczym opium. - dodała z ironią w głosie, odnośnie jego wcześniejszych słów, a łatwo było to stwierdzić po woni, która unosiła się wokół niego, ledwo wyczuwalna. Jednak zdawała sobie sprawę, że krew zgromadzona na ubraniu wciąż była łatwo wyczuwalna, zwłaszcza, że nie było jej mało.
Chęć pomocy to za dużo powiedziane.. ale wsparcie z jego strony było co najmniej podejrzane, dlatego kobieta zanim podała mu dłoń, przechyliła głowę i podejrzliwie spojrzała w jego oczy. Ze względu na swoją sytuację nie mogła narzekać, więc ostatecznie wsparła się dłonią o jego dłoń i wstała powoli.
- Bywały lepsze. - odparła i kiwnęła delikatnie głową, na lepsze podziękowanie nie licz. Wciąż miała powiększone źrenice, co oznaczało, że prochy nie przestały działać, więc ostatnią rzeczą jaką miała w głowie było wylewne dziękowanie śmiertelnemu mężczyźnie, którego intencji nie znała.
- Nie musisz mnie odprowadzać do domu. - powiedziała z przekąsem, ale nie odwróciła się od razu. Popatrzyła na białowłosego i po namyśle, krótko zapytała:
- Łowca? - ale chyba właściwie nie musiała czekać na odpowiedź. Zaklęła pod nosem, coś w dziwnym języku, co po prostu miało oznaczać, że ona zawsze musi mieć takie szczęście.

_________________




,,Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień." N.L.


Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1328


PisanieTemat: Re: Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.   Sro Mar 28, 2018 4:51 pm

Podchodząc już widział co zaszło, już nie raz uczestniczył, bądź słyszał o tym standardowym schemacie działania. Ofiara uciekła, zostawiając za sobą swój smród, który doprowadziłby do niego nawet ślepego. Póki co chodził na późniejszy plan. Stając przed wampirzycą, zaczął jej się przyglądać. Na pierwsze słowa wampirzycy nie odpowiedział. Nie wymagały one komentarza, mimo iż na bladej mordzie dało się dostrzec uśmiech, który odsłonił krzywe zęby. Nie zamierzał wyrzekać się czegoś co było tak oczywiste. Chwile później już wyciągnął ramie do wampirzycy, która wydawała się zastanawiać nad intencjami Łowcy. Nic dziwnego. Osoba z takim wyglądem, wyciągająca pomocną dłoń musi być podejrzana. Złapany za rękę, ujął kobiety dłoń pewniej, po czym nie miał problemu z podźwignięciem jej do pionu. Jakie wielkie będzie jej zdziwienie, gdy przez chwile nieuwagi Łowca założył jej bransoletkę na dłoń.
Moment przyciągnięcia jej ramienia bliżej siebie i wkroczenia drugiej ręki, był krótki, ale czy oko wampirzycy to wychwyci?
Kajdanki blokujące moce. Był to przedmiot tak stary, a mimo to stosowany aż do dziś. Wampirzyca była pod jakimś wpływem, czy to alkohol, czy to prochy, niezależnie do tego wiedział że posiłek z niej będzie kiepski. Nie wiadomo co za szajs płynie w jej żyłach. Umilić sobie mogą wieczór jednak rozmową.
- Nie zamierzam.
Niezależnie od udanego założenia oczka od kajdanek, wydawał się być dziwnie spokojny, chłodny. Nie triumfalny, nie kpiący, wręcz wyprany ze wszelkich emocji. Założył, nie założył, zależy to od stanu wampirzycy, który jednak najlepszy nie był, no i od niej samej. Gdy jednak założy jej kajdanki, to puścił jej dłoń, pozwalając jej zobaczyć błyskotkę. Nie obawiał się ataku ze strony wampirzycy, a raczej tego że może mu nieoczekiwanie spierdolić, np poprzez teleport. Nauczył się że różne wampiry, różnie reagują na wieść iż łowca jest obok.
- To gdzie tak się urządziłaś? Zresztą jak mam do ciebie mówić?
Czy był łowcą, nie zareagował na to pytanie. Było to oczywiste. odpowiedział jej pytaniem, obserwując jej zachowanie, które mogło być różne w zależności od tego jak się potoczyła sytuacja. Rozejrzy też się po otoczeniu w celu sprawdzenia czy czasem nie ma żadnych gapiów.
- Chodź. 
Rzuci, po czym jednak zechce się ruszyć, by oddalić się z tego miejsca, nie sam jednak.

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.   Nie Kwi 08, 2018 4:37 pm

Tak, z pewnością ten nikły uśmiech na jego bladej twarzy sprawi, że czarnowłosa poczuje się bezpiecznie w jego towarzystwie, krótka przyjacielska pogawędka i rozejdą się w pokoju do domów. Nie było sensu zbyt długo myśleć na temat jego intencji, które w tym momencie były jasne, może dopiero później ją zaskoczy. Zawsze musiała mieć takie szczęście, by w chwili najbardziej niesprzyjającej jeszcze spotkać Łowcę. Nieznajomy z pewnością nie wyglądał na początkującego, młodego łowcę, który nieudolność nadrabiał zapałem. Teraz zapewne w jej kwestii leżało, by nie dać mu więcej powodów do zajęcia się wampirzycą w sposób profesjonalny. Póki co odnosiła wrażenie, że nie ma ochoty zaprzątać sobie głowy odurzoną wampirzycą, nie skrzywdziła zbytnio tego płaczliwego chłopaczka, a przecież Cornelius nie miał dostępu do jej kartoteki, jeśli takowa znajdowała się w Oświacie; nie jedno miała na sumieniu, ale zawsze starała się być ostrożna, by nie pozostawić po sobie czegokolwiek co by bezpośrednio wskazywało na jej winę.
Wampirzyca po krótkiej chwili zawahania, jednak podała mu rękę, by pomógł jej wstać. Była doświadczoną kobietą, wygląd nie wskazywał na jej wiek, który mógł wiele powiedzieć o wydarzeniach, które przeżyła. Dlatego od razu zauważyła kajdanki, które Cornelius zdążył zapiąć jej na przegubie lewej ręki. Młodszy krwiopijca wpadłby w popłoch lub co gorsze, zaatakował, próbował uciekać; czarnowłosej żadna z tych możliwości nie przyszła do głowy. Westchnęła głośno i uniosła nieco głowę, by spróbować spojrzeć śmiertelnikowi w oczy, unosząc jedną brew. Nie była bardzo zaskoczona, ale uważała to za zupełnie zbędny element. Choć z jego perspektywy było to zapewne konieczne.
- Wytłumaczę to sobie tak, iż stanowię duże zagrożenie. - odpowiedziała sarkastycznie, przewracając oczami. Nie mogła dziwić się przyzwyczajeniom starego łowcy. Uniosła rękę go góry, by jeszcze raz zerknąć na swój skuty nadgarstek, nie było to wygodne w noszeniu, przynajmniej dla niej. Bo choć twarz mężczyzny wydawała się być martwa, bez wyrazu, wiedziała, że każdy z nich coś czuje, to było oczywiste, więc co Ty teraz czujesz?
- Uważaj, bo zaraz uznam, że Cię to interesuje. - dodała. Może dobre wychowanie nakazywało zapytać kobietę dlaczego krwawi, ponieważ zainteresowanie się samą raną to już zbyt wiele dla łowcy w stosunku do wampira. - Jest za dużo wampirów najniższych krwi, bydło wypełnia ciemne ulice i napada na wszystko co się rusza, a ja nie mam dzisiaj najlepszego dnia.
Jeszcze nieco otumaniona, ale umysł działał poprawnie, a czego jak czego, ale inteligencji i urody nie można było jej odmówić; dlatego nie trudno było się domyśleć profesji, którą para się jasnowłosy. Jeśli oczekiwał, że Veina zacznie panikować, a może i uciekać, będzie bardzo rozczarowany.
- Mario Magdaleno, tyle wystarczy. - odparła w ten sposób, ponieważ póki co mężczyzna nie pozna jej prawdziwego imienia, może nigdy.
Nie było najlepszym pomysłem iść z łowcą w nieznanym jej kierunku, Vi zazwyczaj unikała potencjalnego zagrożenia, ale teraz chyba było za późno na taką decyzję; musiał jej zdjąć ten szajs z ręki, inaczej będzie to pewnie kosztowne i wymusi uruchomienie zapomnianych kontaktów. Zachowywała spokój, bo i miała taki charakter i nie sądziła, by cokolwiek innego tu pomogło.
- Szykuje się długi spacer, od razu mnie ogłusz i przerzuć przez ramię.

_________________




,,Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień." N.L.


Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.   

Powrót do góry Go down
 
Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zasady działania forum
» Zasady szkolenia
» Księga eliksirów
» Piszesz mi w liście, że kiedy pada...
» Kiedy kręci się butelka...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: