IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 I najgorszego da się oswoić.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 251


PisanieTemat: I najgorszego da się oswoić.   Nie Kwi 29, 2018 9:07 pm

Nerwowo kręcił się przed bramą do akademii Cross. Kto by przypuszczał, że stary Rekin zechce się ustatkować i zacznie chodzić na zajęcia? Właściwie zrobił to tylko i wyłącznie dla jednej osoby, chociaż ona o niczym nie wie. Nie słynął ze zdradzania swoich uczuć, zwłaszcza gdy zaczynał się powoli ich uczyć oraz rozumować znaczenie. Niezastąpioną pomocą była owa osoba dla której postanowił się poświęcić w ramach spłaty długu. Odkrycie w sobie pozytywnych cech miało ogromny wpływ na dalsze prowadzenie życia. Z kata do normalnego wampira - to już potężne osiągnięcie. Ale teraz, miało być coś więcej. Fergal zamierzał zaprosić Mei na... No właśnie na co? Na randkę? Na samą myśl dostawał dziwnych dreszczy, a ciało wytwarzało znacznie więcej nienaturalnego ciepła. Odruchowo rozluźniał kołnierzyk przy starannie wyprasowanej, szarej koszuli. Nie chciał się zbłaźnić ani też ujawnić. Ta wampirzyca zbyt mocno zawirowała w rekinim umyśle, że dostawał szewskiej pasji. I mimo to, stał tutaj czekając aż wyjdzie.
- A jak się rozmyśliła?
Burknął pod nosem, wpatrując się w schody prowadzące ku górze do drzwi szkoły. Przeklął gardłowo, po czym wymierzył kopniaka w blisko leżący kamyczek. Wampirzyca nie może go zawieść, przecież jeszcze nie odkrył co to znaczy mieć złamane serce, dostać kosza. Nie wiedział nawet, czy rozróżniłby tak bolesne doznania.
Wcisnął łapy w kieszenie czarnych spodni, opierając się o murek. Zaciskał mocno szczeki, wlepiając dzikie spojrzenie w niedawno zbity kamyk. Fergal wyglądał tak, jakby za chwilę miał wybuchnąć, rzucić się na kogoś i rozszarpać tętnice. Ale tak naprawdę szczerze się denerwował. Nie wiedział jak znowu zareaguje na widok czarnulki i czy za mocno nie odrzuci jej swoim jak zwykle wypełnionym po brzegi tekstem nienawiści.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: I najgorszego da się oswoić.   Pon Kwi 30, 2018 1:44 pm

Siedząc przed lusterkiem w pokoju, wampirzyca ostrożnie rozczesywała grzebieniem swoje długie, czarne włosy. Monotonna czynność pozwalała jej na swobodne błądzenie myślami po różnorakich tematykach... Teraz jednak zastanawiała się nad jednym. Co miało nadejść niedługo?
Szczerze mówiąc, sama nie była pewna. Parę tematyk zaprzątało jej umysł. Aż westchnęła cicho. Będę musiała niedługo zobaczyć się z bratem... Huh? - pomyślała, odkładając grzebień na bok i wstając z miejsca. Poszła przebrać w strój, w którym czuła się najlepiej - cały czarny, jedynie z białą arafatką, wplecioną w marynarkę. Odgarnęła jeszcze włosy za plecy i wziąwszy niedużą torebkę, wyszła z pokoju. Nie ma co się martwić o cokolwiek więcej, lepiej skupić się na tym co jest tu teraz - dorzuciła, odnosząc się do swoich poprzednich myśli i poszła.
Niedługo później dało się dostrzec, jak schodziła ze schodów.
Zauważyła na samym dole dość wysoką osobę. Na jej twarzy zagościł lekki uśmiech i nieco przyspieszając kroku, zeszła do niego.
- Hello. Długo czekałeś? - powiedziała. Gdy tak sobie przypominała, to coś wampir wspomniał, że chciał się z nią zobaczyć. Albo ja źle zapamiętałam. Ups. Zamrugała oczami, odganiając niepotrzebne myśli i patrzyła na niego z całkowitą niewinnością.
- To... - urwała. W sumie, to zastanawiało ją, czy coś właściwie miał w planach... Czy może sama powinna przejąć inicjatywę?

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: I najgorszego da się oswoić.   Pon Kwi 30, 2018 9:49 pm

Wlepiał wzrok przed siebie, nasłuchując co raz głośniejszych kroków. Ktoś się zbliżał, woń znajoma i na rekiniej twarzy na moment pojawił się uśmiech. Na moment bowiem, gdy Mei już znalazła się obok, już morda stwora była nijaka. Zlustrował ją od stóp po głowę, nie umiejąc znaleźć w sobie odwagę by powiedzieć jej komplement. Za to, szybko przerzucił wzrok gdzieś wyżej, byleby nie spojrzeć rozmówczyni w oczy.
- Jak zwykle zakładasz ten habit.
Burknął oschle, chociaż w głębi siebie wcale nie chciał jej urazić. Mei zna na tyle Fergala, że już powinna wiedzieć co tak naprawdę kryje się w tym niemieckim łbie.
- Na Twoje szczęście, nie czekałem długo.
Odpowiedział, wzruszając ramionami.
To? Właśnie TO co teraz? Wstrzymał oddech, starając się opanować narastające zdenerwowanie. Ukradkiem zerknął na czarno - zieloonoką, która jeszcze miała mieć czelność okryć się tą swoją niewinnością. Poza tym czemu miała tak nietypowy kolor oczu?
- Idziemy! Nie zamierzam stać jak debil pod tą szkołą!
Zaś warknął, zacietrzając się od razu. Zgarbił lekko plecy, zacisnął dłonie w pięści i już z miny nijakiej, zrobił się zirytowany grymas. Nie umiał być romantyczny ani tym bardziej okazywać uprzejmość. Strasznie lubił Mei, ba, nawet czuł coś więcej ale okazanie tego równało się z cudem.
- Możemy wybrać się na miasto. Knajpa, czy coś. Zależy na co masz ochotę.
Odrobinę luzu włożył w głos, nawet zerknie na nią z ukosa ale jeśli ta zdecyduje się odwzajemnić kontakt, to szybko zmieni punkt obserwacji. Ona nie może się dowiedzieć, że jest uważnie obserwowana oraz ciągle krąży w myślach Rekina. Zapewne zakopałby się pod siebie, gdyby czarnulka coś wyniuchała. A mogła, wszak sprytne z niej dziewczę.
Kiedy ruszą, Fergal postara się nie iść za blisko, ale też nie za daleko. Tak ramie w ramię bez dotykania. W razie czego będzie gotowy się odsunąć, uciec, zbiec... Cokolwiek byleby uniknąć dotyku.
- M... Masz jakieś dalsze... plany poza szkołą? Przyszłość i tak dalej.
Zagada niechętnie, walcząc dzielnie by nie zabrzmieć zbyt agresywnie. Chciał poznać Mei lepiej, wiedzieć o niej wszystko oraz samemu wreszcie się otworzyć, aczkolwiek z nim będzie o wiele cięższa sprawa.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: I najgorszego da się oswoić.   Wto Maj 01, 2018 4:02 pm

W odpowiedzi na jego słowa, uniosła delikatnie kąciki ust do góry. Nie wzięła do siebie jego komentarzu, będąc już przyzwyczajoną już do jego słów. Przynajmniej do tego czasu. W końcu to nie ich pierwsze spotkanie.
- To dobrze. Cieszę się - odparła jedynie na jego słowa, co do oczekiwania. Uprzejme słowa, jak i ponowny uśmiech wymieszany z niewinnością. Zupełnie jakby nie była niczego świadoma... A jak było naprawdę? Kto wie...
Skinęła delikatnie głową.
- Dobra - było jej to obojętne czy stali tu, czy tam. Mogli iść. Czemu nie, prawda?
Rozejrzała się, zastanawiając się, czy napotkają kogoś znajomego o tej porze, po czym przekierowała wzrok na Rekina. Uniknięcie patrzenia sobie w oczy sprawiło, że przekrzywiła nieco głowę, z wyraźnym zapytaniem.
- Knajpka brzmi nieźle. Możnaby wpaść do jednej z tych typowo dla wampirów - zaproponowała mu. - Słyszałam, ze to całkiem niezłe miejsca... Chociaż podobno większość z nich to bary - delikatnie skrzywiła się przez własne słowa. - O, albo do jakieś herbaciarni. Mało osób powinno być o takiej porze - dodała jeszcze.
Ruszyli z miejsca, prawda? Bądź co bądź, czarnowłosa starała się dotrzymywać mu kroku.
- Umm... - pytanie o przyszłość było zaskoczeniem, dlatego też nie odpowiedziała od razu. - Szczerze mówiąc, nie jestem pewna - przyznała mu się. - Niespecjalnie mam w planach mieszanie się w sprawy ludzkiej części mojej rodziny... Chyba po prostu skupię się na tym, co jest najbliżej... A potem będzie jak będzie - w jej głos wkradła się nutka wahania. - A co z tobą? - sama decyzja o uczęszczaniu do szkoły była jednym, ale co właściwie planował potem? Zastanawiało ją to teraz tak z tego wszystkiego.
- O. O ile pamiętam, niedaleko jest przystanek autobusowy. Powinien nas zabrać do centrum miasta. Chcesz jechać? - przejście na piechotę nie sprawiało najmniejszego problemu, dlatego też była gotowa na odmowę.

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: I najgorszego da się oswoić.   Nie Maj 06, 2018 1:48 pm

Ta dziewka bezsprzecznie sobie igrała z Rekinem. Uśmieszki, wpatrywanie się. Fergala aż przechodziły ciarki raz po raz, nie mogąc znieść narastającej presji. Najchętniej zakopałby się pod ziemią albo chociaż utrzymał kilkumetrowy dystans. Przez krótkofalówki też mogą się porozumiewać, prawda?
Wsunięcie łap w kieszenie okazało się dobrym pomysłem. Swobodnie zaciskał dłonie w pięści, więc nie było widać narastającego zdenerwowania. Nie to nie takie zdenerwowanie mające mieć negatywny wpływ na zdarzenie, nie zaatakuje jej. Nie bardzo wiedział, tylko jak ma się zachowywać i co robić. Tyle chciałby powiedzieć, ale jak widać nieśmiałość wcale w niczym nie pomagała. Wydukał jedynie z siebie klika słów, na co Mei odpowiadała swobodnie.
- Bo wampiry piją herbatę codziennie.
Odburczał złośliwie w odpowiedzi lecz nie zaprotestował. Wybór pozostawił wampirzycy, sam postanowił się dostosować pod nią i nie marudzić. Osobiście jednak, też wybrałby spokojniejsze miejsce, bez możliwości sprowokowania do ataku. Nie kiedy był z Mei. To dla niej głównie postanowił się zmienić i jakoś zacząć zdrowiej funkcjonować.
- Wychowywała cię ludzka rodzina?
Spytał, jak Mei tylko zakończyła zdanie i nim zapytała o jego plany. Miał podobnie, chociaż nie posiadał rodziny, to jednak ludzie brali udział przy rozwijaniu się. Kto wie, czy Fergal nie zdecyduje się na usunięcie wspomnień z tamtego okresu.
- Ze mną?
Przerwał, aby się zastanowić. Nie miał żadnych planów, poza zmianą życia. Ale to chyba nie był jakiś konkretny plan. W mgnieniu oka naburmuszył się bardziej, garbiąc przy tym na tyle ile wygięcie barków pozwoliło.
- N... Nie zastanawiałem się nad tym tak dokładnie i... I na pewno bym ci nie zdradził!
Jak zwykle odpowiedział warkotem. Mei jednak wie, że Fergal jakby na coś wpadł, powiedziałby. Obecnie nie miał żadnych konkretnych pomysłów na przyszłość, poza ogarnięciem się.
- Muszę wyjść na prostą.
Doda cicho, patrząc na jakiś punkcik na ziemi. Dopiero podniesie łeb jak Czarnulka wspomni o przystanku. Skinął głową na potwierdzenie i udali się tam, gdzie Mei wskazała. Mogliby iść pieszo, aczkolwiek słońce zaczynało wychylać się zza chmur przez a rekinia wampirza skóra nie znosiła tego zbyt dobrze. Poza tym mała budka przystanku była zadaszona, więc Rekin szybko czmychnął do jej wnętrza. Na drewnianej starej ławce siedziała starsza pani, łypiąca niezbyt przyjaźnie na przybyłych młodych. Jej bulwiasta nisko osadzona głowa, duże okulary z podwójnym szkłem i grube, wydęte usta. Aura jaką emanowała w okół siebie mogła powalić nie jednego demonicznego wampira. Fergal również wlepił w nią swoje spojrzenie, nie panując na własny wyrazem twarzy. Z gniewu na szok.
- Mei, nie mówiłaś że na przystankach są człekopodobne karpie!
Zwrócił się do towarzyszki, wskazując palcem na babcię. Kobieta chrząknęła, poprawiając okulary zsunięte odrobinę na niekształtny nos.
- Wypraszam sobie! Co za niewychowana młodzież wychodzi z tej akademickiej placówki. A podobno prestiżowa!
Powiedziała swoje obrażona kobieta, odsuwając się od razu i robiąc więcej miejsca na ławce. Kto by pomyślał, że celem było właśnie niegrzeczne odsunięcie kobiety i zrobienie miejsca dla Mei (naturalnie nie zdradzi się słownie). Rekin nie odzywał się nic, tylko przez kilka sekund zawiesił wzrok na wolnym miejscu po czym na Czarnulkę i znowu gapił się gdzieś tam w niebo. O akurat przelatywał samolot.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: I najgorszego da się oswoić.   Pon Maj 07, 2018 6:32 pm

Kto wie, co właściwie działo się w główce Mei... I dlaczego zachowywała sie tak, a nie inaczej... Nie widziała zachowania wampira...? A może... Wręcz przeciwnie, widziała właśnie? Kto wie, kto wie... Bądź co bądź, wampirzyca nadal zachowywała się tak samo jak zwykle, nie mając w sobie ani cienia zdenerwowania.
- Zawsze to jakieś dobre miejsce na początek - odpowiedziała, z rozbawieniem w głosie. - Potem można przenieść się w inne miejsce - zdecydowanie też dawała swobodę Fergalowi co do wyboru dalszego miejsca. Chciał by się spotkali, więc dziewczyna nastawiała się na to, iż sam miał jakiś plan w swojej głowie. Chyba, że... Rzeczywiście chciał postawić na improwizację...
Odwróciła wzrok, delikatnie się krzywiąc.
- Pewnie wydaje się to być głupie, ale tak. Wampir wychowany przez ludzi. Śmiechu warte, nie? - powiedziała do niego. - Całkiem nieśmieszny żart, ale rzeczywisty. Przynajmniej jestem bardziej przyzwyczajona do ludzkiego zapachu - delikatnie uniosła ramiona, wzruszając nimi. Niespecjalnie paliła się do dodania czegokolwiek więcej. Mimo wszystko... Takie coś nie było codziennością.
Spojrzała ponownie na niego, słysząc jego słowa.
- Tak, tak - odparła. - Oczywiście - znała go i wiedziała, co taka odpowiedź oznaczała... Dlatego też zdecydowała się nie dręczyć go i nie ciągnąć dalej kwestii. Tematyka jednakże była dość poważna. Przyszłość... Co właściwie będą mogli robić? Próbować wpasować się w społeczeństwo, udając ludzi? Odizolować się i nie skrywać własnej natury? Ciężki wybór.
- Fajnie byłoby robić to, co się lubi - żachnęła jeszcze.
Ucieszyło ją w duchu, że zgodził się na pójście nad przystanek. Żaden wampir nie chciałby narażać się niepotrzebnie na promienie słoneczne i w ten sposób tylko pogorszyć własny nastrój, czy osłabić fizycznie.
Uniosła dłoń, by zrobić daszek, tworząc cień dla swoich oczu. W momencie, gdy Fergal zwrócił uwagę na starszą kobietę, Mei sprawdzała rozkład jazdy, mając zarazem nadzieję, że coś zaraz przyjedzie i nie będą zmuszeni dalej tutaj tkwić.
Drgnęła, przekierowując spojrzenie raz na wampira, raz na kobietę, by zaraz potem posłać mu rozbawione spojrzenie.
- Nie nazywaj innych karpiami, nie każdy uzna to za komplement - powiedziała jedynie, zerkając na kobietę, która najwyraźniej nie chciała więcej mieć do czynienia z tą dwójką. Nic dziwnego, patrząc na to, że została obrażona.
Zarejestrowała jego reakcje po owym działaniu. Lekko uniosła brwi, po czym płynnie przekierowała się na koniec ławki przystanka, siadając na miejscu.
- Dziękuję - powiedziała prawie bezgłośnie. Pozostawało jedynie czekać... Ale dziewczyna przesunęła się jeszcze na tyle, by było miejsce dla jeszcze jednej osoby...
Autobus przyjechał jakieś dziesięć minut później. Pozostawało jedynie wstać, otrzepać ubranie i przekierować się do jeżdżącej puszki, by w kilka minut dostać się do centrum miasta... A stamtąd... Czas znaleźć dla siebie miejsce. Jakieś... Pośród tego całego tłumu!
- To w którą stronę?

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: I najgorszego da się oswoić.   Sob Maj 12, 2018 5:02 pm

Lepiej jest czasami zaimprowizować, bo nigdy nie wiadomo co może wypaść po drodze. Poza tym zależało mu na spotkaniu z Mei, a gdzie wybiorą miejsce, to już nie grało istotnej roli. Wiadomo, że musiało być ono w guście wampirzycy, chociaż Rekin ani śmiał przyznać. W sprytny sposób dał aby to ona wybrała, zyskując też dzięki temu wiedzę na jej temat.
- Ta, dokładnie.
Tradycyjnie odburknął. Dziewczyna zapewne zdążyła się już przyzwyczaić do zgryźliwości rekiniego kolegi. Zmarszczył bardziej brwi na wspomnienie o głupocie, nie sądził tak.
- Czy ja wyglądam na rozbawionego? Nie wybierasz miejsca w którym dorastasz. Ważne jak to się dzieje i jak cię traktują.
Odparł, nie pokazując jednak, że się tym w jakikolwiek sposób przejął. Oczywiście, rozumiał Mei jak musiała się czuć, było mu źle jeśli Czarnulka w jakikolwiek sposób miała posmutnieć. Chociaż nie wyglądała by wspomnienie wpłynęło na jej samopoczucie, co znaczyło że mógł odetchnąć z ulgą. Tak by nie widziała, wiadome.
- Dobrze ci z nimi było?
Dopytał jeszcze, będąc zaciekawionym jak wampirzyca widziała swoją ludzką rodzinę. Musiała mieć dobre z nimi relacje, skoro podchodziła do tego tak lekko. Nie to co Fer. Nawet matki nie poznał, bo już od brzdąca był od niej zabrany.
Skoro zrozumiała aluzję, brawa dla niej. Fergal nie miał pojęcia co ma robić, więc będzie lepiej na ten moment w ogóle nie gdybać. Jeszcze powie coś za dużo i dopiero zamknie się już całkiem w sobie.
- A ty coś lubisz i chciałabyś to robić?
Teraz nieco ciszej. Sam nie odpowiadał, ale chciał wiedzieć dużo więcej o niej. Czarnulka jest niebywale interesującą oraz przyciągającą osobą, mimo z pozoru bycia normalną. Zwykła, czarnowłosa wampirzyca z pokojowym nastawieniem do życia - takiej osoby Fergal potrzebował. Może też i dlatego tak mocno się trzymał jej towarzystwa. Gorzej jeśli uzna, że ma dość ryby wampira.
Nerwowa reakcja kobiety nie wpłynęła negatywnie na luźną atmosferę obu wampirów. Rekin chociaż się nie uśmiechał, w duchu był z siebie dumny. Mei mogła usiąść, a starsza babka niech nie myśli że cały świat należy do niej.
- Bez przesady. Nic złego jej nie powiedziałem.
Warknął pod nosem, lecz kobieta obok i tak usłyszała. Chrząknęła, wstając na grube nóżki. Nie zamierzała siedzieć i słuchać niegrzecznych tekstów. Fer tylko wzruszył ramionami. Nie siadał obok wampirzycy, wolał poczekać stojąc. Spokojna okolica, cisza i mogłoby się wydawać, że nikt nie miał ochoty wychodzić poza tereny domowe. A tu proszę... Gdy zajechał autobus, nie było gdzie wsiąść.
Rekin aż stanął jak wryty, wlepiając ślepia w spocone, ludzkie twarze. Umęczone, zdenerwowane. Farciarze ci, co siedzieli. Przełknął ślinę, zerkając na Mei. Ona chciała wejść?
- Tam gdzie tłum wydaje się mniejszy.
Zdecydował, naturalnie przepuszczając towarzyszkę pierwszą. Kobiety już nie, wpakował się przed nią, a ta mogła przywitać się z jego plecami.
Przepychanie się graniczyło z cudem, ale wampirza siła pomagała wiele. Czasami dało radę przepchać się do miejsca w którym można było chwycić się za rurkę albo uchwyt. Gorzej jednak z wonią ludzi. Byli tacy co krwawili, pocili się, stękali i sapali. Rekin musiał aż wstrzymać oddech, zamykając powieki. Nawet w oddali dało się słyszeć płacz dziecka.
- Jeśli zaraz się nie uspokoi w busie, odbędzie się prawdziwa, krwawa jatka.
Przez zębiska zagrozi, ściskając mocniej blaszane zabezpieczenie. Niechcący, powtarzam, niechcący dotknie a raczej muśnie Czarnulki ramię, plecy cokolwiek byleby ją dotknąć. O ile stała blisko, a na pewno stała. Czuł jej zapach.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: I najgorszego da się oswoić.   Pon Maj 14, 2018 2:19 am

- Nie spodziewałam się takiej reakcji - przyznała się na głos Mei, dając swoje ręce za plecy i splatając dłonie. - I czy dobrze... Chyba tak. Było całkiem zabawnie, zanim zaczęło się wszystko sypać - odparła. - Głównie trzymałam się braci, a z ojczymem mało kiedy miałam do czynienia - wzruszyła ramionami w geście bezradności. - Wystarczy o mnie. Co z tobą, miałeś do czynienia dużo z ludźmi jako dziecko? - z tego wszystkiego zaczęło ją to wyjątkowo zastanawiać. Mężczyzna niespecjalnie wspominał o tym, co robił niegdyś, a nie bardzo istniała okazja, by się zapytać... Może tym razem będzie inaczej? Da sie wciągnąć do rozmowy i co nie co opowie?
- Śpiew i programowanie - odpowiedziała cicho. - Fajnie byłoby móc związać przyszłość z którymś z tych aspektów - przyznała się. - Ale nie wiem, jak to wyjdzie - drugą ze wspomnianych rzeczy już się zajmowała... Chociaż w ostatnim czasie miała przerwę... Ale nie mogła przynajmniej narzekać na nudę. - Mimo wszystko dopiero zaczynam życie.
Jednakże nietrudno było o jego zakończenie. Bycie długowiecznym... Nie oznaczało, że i nieśmiertelnym. A jako przedstawicielka krwi czystej C... Nie zawsze mogła się obronić przed kimś silniejszym. Słabsze umiejętności, moce, fizyczna sprawność... Bariery teoretycznie do przeskoczenia, ale czy będzie mieć możliwość?
Koniec jednak o ponurych rzeczach. Mei i Fergal czekali milutko na autobus, zarazem już przestając męczyć kobietę... No prawie. Starsza jednak nie wydawała się być zachwycona tym wszystkim. Powód miała... Tylko, czy ktoś zawracał sobie tym dłużej głowę? Miasto nie było małe, a zapewne nie raz i nie dwa napotka ponownie młodych osobników z różnorakim podejściem.
Przeciągnęła się leniwie, gdy już pojawił się autobus.
- Wygląda na to, że trafiliśmy na godziny szczytu - skomentowała. - Mówi się trudno - wejście i przetrwanie tych kilku minut jazdy. Taki był teraz cel.
Po prostu wytrwać.
Chcąc nie chcąc, stała tuż przy Fergalu, trzymając się również jednej z rurek, by pomóc sobie w utrzymaniu równowagi.
- Za rzadko jeździsz - podsumowała. - Skup się na jednej rzeczy i ignoruj inne dźwięki. Pomaga - dotknięcie jej było... Prawie niezarejestrowane. Prawie. Jednakże nie skupiała się na tym dłużej, bo nagle kierowca zahamował. Sprawiło to, że w autobusie nastąpiło szarpnięcie... A z tego powodu czarnowłosa wpadła na Rekina. Uderzyła plecami, delikatnie krzywiąc się z bólu, po czym odwracając wzrok, lekko zmieszana.
- T-to było przypadkiem. Wybacz - bąknęła, starając się ponownie odzyskać równowagę i stanąć na obie nogi. - Powinniśmy być już niedaleko - dodała jeszcze. Krajobraz za oknami dość szybko zmieniał się, przez co już niedługo dostrzegli pierwsze budynki centrum miasta. Wymamrotała coś o wysiadaniu na najbliższym przystanku. Mogliby się przejść już ten kawałek, zarazem rozglądając się... Czy nie znajdzie się równie ciekawa alternatywa.

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: I najgorszego da się oswoić.   Pią Maj 18, 2018 5:20 pm

Niby jakiej? Fergal niemal od razu zgromił ją spojrzeniem, lecz nic specjalnego nie powiedział. Uspokoił się chwilę po, wzruszając znowu ramionami. Doprawdy...
- Czyli nie było do końca dobrze.
Odparł, wzdychając. Rekin domyślił się, że Mei mimo swojej maski mogła czuć się źle. Nikt nie ludzi mieć w rodzinie niesnasek, nie żeby coś wiedział, rodziny nie miał.
Gorzej, że wampirzyca oczekiwała teraz małej historii Fergala. Ten wykrzywił twarz w grymasie niezadowolenia, nie bardzo mając ochotę cokolwiek mówić lub też nie był gotowy. Zły moment.
- Nie myśl, że zrewanżuje się historyjką.
Warknie, ucinając temat raz na zawsze. Mei zna Fer i powinna zrozumieć, że nie opowie jej teraz. Nie wyraził w końcu nie zgody.
ukradkiem spojrzał na dziewczynę gdy zdradziła kim chce być. Nie umiał zbytnio doradzić ani połączyć, nie był w tym dobry.
- N... Na pewno na coś wpadniesz, jesteś w końcu bystra.
Próbował pocieszyć koleżankę oraz wesprzeć ją na duchu. Gorzej jeśli zechce podziękować lub coś odpowiedzieć, Rekin wtedy zaś coś zamarudzi pod nosem, nie patrząc nawet w jej stronę tylko gdzieś na bok.
Istotnie. Nie są niezniszczalni. Lecz jedno było pewne, Fergal nie pozwoli skrzywdzić słabszą Mei. Ciekawy był w sumie czy była tego świadoma.
- Niestety.
Padł krotki komentarz i już znaleźli się w autobusie. Zatłoczony, cuchnący i irytujący. Gdyby wiedział, wytrzymałby jakoś spacer a nie pakował się do puszki. O tak, rekin z puszki. Nazwa dopasowana.
- Łatwo ci mówić. Ludzie mnie dobijają, a zwłaszcza ten płacz. Czy dzieci muszą wychodzić na spacery? Śmierdzą, hałasują i utrudniają życie innym.
Marudził bez końca, w dodatku jeszcze jakaś babka wbijała łokieć w jego bok. Rekin za chwile zagotuje się i naprawdę wygryzie komuś tętnice.
- Paskudne miejsce.
Wysyczy, chcąc jeszcze bardziej zbliżyć się do Czarnulki, jakby ona miała być źródłem jego ogarnięcia się. Jasne, tylko szkoda, że autobus szarpnął przy hamowaniu przez co wampirzyca wpadła na wampira. Mei była zmieszana? A co miał powiedzieć Fergal? Automatycznie wstrzymał oddech, mając wręcz kamienny wyraz twarzy. Otarła się, wpadła ciałem. nawet nie zorientował się, że odruchowo ją pochwycił by czasami nie wywróciła się czy coś.
- T... Te autobusy t... to ich wina. Kierowca nie umie jeździć.
Szybko odpowie na słowa dziewczyny, stawiając ją szybko na obie nogi. Odwrócenie głowy, udawanie że nic się nie stało. Przypadki w końcu chodzą też i po wampirach. Tylko szkoda, że Czarnulka mocno podobała się Niemcowi i każdy z nią kontakt mógł wyprowadzić go z równowagi.
Odetchnął z ulgą, kiedy zatrzymali się na właściwym przystanku. Wielu ludzi wychodziło, więc nie mieli zbytnio trudności z wydostaniem się. Poza tym byli wampirami, więc przepychanie się ze słabszymi ludźmi było pestką, no przynajmniej w przypadku Rekina. Szerzył taką nienawiścią do utrudniających podroż ludzi, że nie obyło się bez celowego pchnięcia czy uderzenia barem. Tyle że on stał jak stał, a tyrpnięta osoba upadła boleśnie tłukąc sobie tyłek. Nie dało się opisać satysfakcji jaka odczuwał w tej chwili sprawca.
Opuszczenie okolic przystanka równało się wielkim cudem, Rekin musiał rozejrzeć się po okolicy dostrzegając w tle spore centrum handlowe a w koło kilkanaście innych budynków, sklepików i wreszcie knajpy z żarciem lub kawiarnie.
- Bardzo jesteś głodna?
Spyta, kierując wzrok na jedną z knajp. Typowa japońska z szybkim żarciem, nie żeby to Fergalowi spływała prawie ślina po brodzie, to na pewno Mei musiała odpocząć i coś zjeść. Nie on, absolutnie. Gdzieżby. Przecież jazda autobusem musiała ją mocno rozdrażnić.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: I najgorszego da się oswoić.   Sro Maj 23, 2018 11:37 am

Wzruszyła ramionami.
- Najprościej można powiedzieć, że... Wszystko kiedyś się skończy - powiedziała wyjątkowo cicho. - Nie ma co się przejmować tym - czarnowłosa nie mógła już poradzić na to, co miało miejsce w przeszłości. Pozostawało jej skupić się na tym, co miało miejsce tu i teraz... By stworzyć dla siebie nowe możliwości i nową przyszłość, ukazującą się w milszych barwach.
- To nie fair - burknęła w odpowiedzi, gdy okazało się, że Fergal nie miał zamiaru mówić cokolwiek o sobie. Jednakże miała wrażenie, że wszelakie próby naciskania na niego w tej kwestii... Ba, nawet kontynuowanie tego wydawało się być bez sensu. Wątpiła, że zdołałaby go zachęcić do tego... Na dodatek czarnowłosa założyła, że mógłby mieć powód, przez który nie chciał to robić.
Słysząc jego kolejne słowa, uśmiechnęła się delikatnie, nie dodając jednak nic więcej. Starała się zarazem zwalczyć zaskoczenie, które powstało z tego powodu. Uniosła rękę i delikatnie postukała palcem po policzku, odwracając wzrok.
- Będzie jak będzie - tak właśnie zabrzmiały jej słowa. Nie chciała teraz brzmieć na pewną co do tego, co będzie mieć miejsce. Mimo wszystko... Miała to swoje wyjątkowe "szczęście"... I wiedziała, na co je stać... A przynajmniej w większości przypadków.
Dalsza część... Przebiegła... Po swojemu. Wybranie takiego środka transportu było swoistą męczarnią, jednakże... Czasem trzeba było przecierpieć. Przynajmniej tak teraz sobie wmawiała dziewczyna. Jakim cudem natrafiliśmy na tak pełny autobus? - przemknęło również jej przez myśl.
- Da się przyzwyczaić. Wystarczy... Ignorować - stwierdziła natomiast dziewczyna. Mieszanina zapachów tworzyły lekki mętlik w jej głowie. W szkole była od tego zwykle "chroniona" - w końcu ludzie i wampiry zwykle trzymali się w swoich dormitoriach, więc łatwiej było znieść pojedyncze jednostki niż takie multum.
A wpadnięcie na Fergala wcale w niczym jej nie pomogło.
Czuła nadal to zmieszanie przez ów przypadkowy czyn... Jednak nie powiedziała niczego więcej na głos. No i na szczęście już niedługo mogli opuścić to miejsce, więc świeższe powietrze powinno pomóc nieco pozbierać myśli... Albo przynajmniej zmniejszy szansę na ponowne wpadnięcie na wampira. Kto wie jak zareagują następnym razem?
Po wyjściu delikatnie otrzepała spódnicę i sama rozejrzała się, chcąc na szybko mieć świadomość, gdzie są. I móc zarazem wybrać ewentualne miejsce jako ich kolejny przystanek. Nim jednak sama zdecydowała się na coś, usłyszała jego pytanie. Uniosła głowę, patrząc na niego pytająco, po czym spojrzała w tym kierunku, gdzie on patrzy, próbując zarazem odgadnąć, czy miał na myśli jakieś konkretne miejsce.
- Huh... Może... - odpowiedziała mu. - Warto zobaczyć, co serwują, co ty na to? - nie czuła się specjalnie głodna, ale nie zamierzała o tym mówić wprost. Ale wydawało się jej, że... To było miejsce, które chciał Fergal odwiedzić. O ile dobrze odczytała znaki.
- Chodźmy - uśmiechnęła się i ruszyła powoli w tamtym kierunku. Jeśli nie zostanie nagle zatrzymana, to niedługo potem oboje powinni znaleźć się na miejscu. Weszłaby do środka, ostrożnie się rozglądając i witając się cicho. O tej porze było parę ludzi, ich ilość można było zlizyć na palcach jednej ręki. Miła odmiana od tego, co zastali w pojeździe.
- W sumie, gdzie możemy usiąść? - dla Mei to była pewnego rodzaju nowość... Takie miejsce... A przynajmniej można było śmiało stwierdzić, że nie była obyta z takim klimatem.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: I najgorszego da się oswoić.   

Powrót do góry Go down
 
I najgorszego da się oswoić.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: