IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ostatnie piętro.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Ostatnie piętro.   Pią Maj 04, 2018 8:55 pm

Powrót do domu, zmiana garderoby i dojazd do miasta zajął jej nieco czasu. Kompletnie zastawiony parking pod ratuszem zmusił blondynkę do okrążenia budynku i pozostawienia auta kilkanaście metrów dalej. Nadplanowy odcinek pokonała pieszo stapiając się całkowicie z niewielką grupką przechodniów na pasach. Chodź doskonale znała wygląd drzwi ratusza to i tak tradycyjnie zatrzymała się żeby na nie popatrzeć. Żeby dostrzec cel podróży musiała zadrzeć naprawdę wysoko głowę. Gabinet burmistrza mieścił się bowiem na ostatnim piętrze. Czas wejść do budynku. Przez miękkie podbicie letnich koturnów jej chód wydawał się bezszelestny. Idąc krótkim korytarzem dotarła do windy a stamtąd bezpośrednio na najwyższą kondygnację. W środku odruchowo przejrzała się w lustrze poprawiając włosy. Kobiety chyba już tak mają. Zawsze jest coś, co trzeba przyklepać, podnieść, przeczesać albo zaczesać chociażby centymetr dalej. Przecież wtedy jest o niebo lepiej. Przed drzwiami gabinetu standardowo  stało dwóch ochroniarzy. Od nich też kobieta dowiedziała się, że burmistrza jeszcze nie ma ale uprzedził, że będzie miał gości i może śmiało wejść do środka, co też uczyniła. Czarna wykładzina, która pokrywała całą podłogę gabinetu wydawała się być wielką, ciemną plamą pozbawioną najdrobniejszego pyłku. Szkoda byłoby ją zabrudzić ale spokojnie. Może nie naniesie kilograma piachu z chodnika.
Krótkie oględziny pokoju przyniosły pozytywny skutek ponieważ na pierwszy plan wysunął się niewielki ale dobrze wyposażony ekspres do kawy. Nadia nie byłaby sobą gdyby nie skorzystała z okazji i nie umiliła sobie oczekiwania małą czarną. Samoobsługa zajęła jej dosłownie chwilę więc nie pozostało nic innego jak usiąść w wygodnym fotelu i czekać…

_________________

Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 308


PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   Wto Maj 22, 2018 9:37 am

Czekać natomiast nie trzeba było specjalnie długo. Gdy tylko Nadia usiadła drzwi gabinetu otworzyły się, a do środka wkroczył lekko nie kto inny jak sam burmistrz we własnej osobie. Szeroki uśmiech jak zwykle gościł na jego twarzy wzbudzając w jednych sympatię, a w innych niepokój. Zamknął drzwi z głośnym chrobotem co dla ochroniarzy było jasnym sygnałem, że nie życzy sobie jakichkolwiek przeszkód podczas swojego spotkania. Spojrzenie złotych oczu spoczęło na blondynce. Lustrował ją z radosnymi ognikami w gadzich ślepiach.
- Gość w dom, bóg w dom! - rzekł rozkładając ręce w geście przywitania po czym skłonił się Nadii z gracją. Płynnym ruchem ściągnął płaszcz i powiesił go na stojącym wieszaku po czym swe kroki skierował do barku.
- Zawszem rad Cię widzieć w moich progach choć spotkania nasze nie są częste. Jakiż to kataklizm nawiedził Yokohamę? - rzekł wyjmując karafkę z klimatyzowanej części barku. Biło tam chłodem gdyż trzymał w tym miejscu krew Wprawdzie Nadia skorzystała z kawy, ale nikt nie mówił, że nico później nie napije się dobrej jakości i legalnie pozyskanej krwi. Emmanuel przyniósł Karafkę oraz dwie szklanki z rżniętego kryształu i postawił je na biurku. Następnie ponownie się skłonił, tym razem by na powitanie ucałować policzek Nadii. W końcu usiadł naprzeciw niej i złożył ręce by służyły mu za podparcie brody. Hipnotyczne wąskie źrenice przyglądały się jej w radosnym skupieniu. Jakby na coś czekał. W istocie tak było. Komunikat jaki mu wysłała był dość lakoniczny, ale z pewnością nie chciała się spotkać bez powodu. Ciekaw był co ją do niego sprowadza.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   Wto Maj 22, 2018 8:40 pm

Unosząc zgrabną filiżankę na wysokość obojczyków, znieruchomiała. Bezruch zgrał się idealnie z chwilą, w której osoba burmistrza zamknęła za sobą drzwi. Skąd wiedziała, że to był właśnie on? Nawet nie musiała się odwracać. Któż inny mógłby wejść do gabinetu.
Bóg? Proszę Cię. Nawet jeśli chciała być poważna to i tak musiała się uśmiechnąć. Boga przecież nie ma. Bo gdyby był to nie pozwalałby na te wszystkie nieszczęścia jakie spotykały nie tylko to miasto ale całą kulę ziemską. Chyba, że był bardzo leniwym gościem, który po stworzeniu pozwolił na samoistny rozwój wydarzeń. To temat rzeka ale nie o tym przyszła rozmawiać więc darowała sobie rozwijanie myśli.
Ciebie też dobrze widzieć. Przywitała się dając wyściskać zupełnie jakby widział ją bardzo dawno temu. Co akurat było prawdą… Uniosła brew i odłożyła filiżankę wiedząc, że dzisiaj już nie będzie dane wypić jej kawy. Szczególnie w chwili gdy burmistrz podszedł do barku. Nie trudno się domyślić, że czekało ją coś znacznie lepszego.
Jeszcze żaden. Odparła tradycyjnie nadstawiając policzek do buziaka. Zakładając nogę na nogę i zaplatając dłonie wokół jednego kolana czekała cierpliwie aż mężczyzna usiądzie na miejscu.
Nie przychodzę na plotki. Chciałabym coś wyjaśnić. Widzisz… pewne sprawy nie dają mi spokoju. Tak jak to co stało się rok temu. Zrobiła krótką przerwę dając szansę na przyswojenie wszystkich informacji i skojarzenie faktów. Tak, chodziło jej o sprawę z Hiro i to co wtedy zaszło.
Powinnam zacząć od podziękowania bo wiem, że to Ty mi wtedy pomogłeś więc… dziękuję. Z pozoru banalne słowo ale nie wiadomo dlaczego trudno przechodzi przez gardło, zazwyczaj, bo nie tym razem. Nadia zdawała sobie sprawę z tego jak mogła skończyć się dla niej tamta noc i była wdzięczna, że może dzisiaj tu siedzieć w jednym kawałku.
Skąd wiedziałeś, że tam jestem? To był przypadek? Oparła się wygodnie o skórzane obicie nie spuszczając wzroku z burmistrza nawet na jedną, krótką chwilę.

_________________

Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 308


PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   Sro Maj 23, 2018 7:48 am

Zwykłe powitanie zostało odebrane jak wstęp do dysputy religijnej o tylko pobudziło Emmanuela. Zawsze chętnie korzystał z takich zaproszeń i choć Nadia raczej nie zamierzała kontynuować swej myśli to uśmiechnięty wampir czuł się niemal w obowiązku by jej odpowiedzieć.
- To tylko uproszczenie. Na myśli miałem raczej bogów. - rzekł radośnie kierując się w stronę barku. Na jej pierwsze powitalne słowa tylko się uśmiechnął choć wcześniej mogło się wydawać, że jego uśmiech nie może być szerszy. Gdy już zasiadł na swoim zaszczytnym miejscu słuchał przyjaciółki uważnie.
- Mów dalej. - dał znać by kontynuowała. Rok temu stało się wiele rzeczy. Domyślał się wprawdzie do czego bezpośrednio ona chciałaby nawiązać, lecz nigdy nie było gwarancji. Poza tym znany był z umiejętności słuchania. Dlatego jedynie oczekująco przypatrywał się wampirzycy w niemal całkowitym bezruchu.
- Drobnostka. - odparł na jej podziękowanie. Nie był pewien nawet ile z tamtego dnia pamięta. Wszak ostatecznie oddał Nadię służce. Musiał w końcu udawać, że skrupulatnie i bez zwłoki wykona zalecenia Przewodniczącego. Tamten dzień nadszarpnął zaufanie Hiro wobec Emmanuela. Jednak nic nie można mu było udowodnić prócz zdrowego odruchu przeciwstawienia się tyranii jednostki. Emmanuel oczywiście wszystko pamiętał doskonale.
- To było tak dawno... Możliwe, że moje oczy były szeroko otwarte. - rzekł emanując wręcz radością. Obnażył nawet swe białe zęby. Oczywiście w jego stylu było by nie dać jasnej i konkretnej odpowiedzi. Być może dzięki temu wciąż żył... lub żyli inni z jego otoczenia jak choćby Morita czy Green. W każdym razie mimika w ciągu mgnieniu oka znormalizowała się na tyle, na ile to możliwe u Emmanuela.
- Zapewne jednak nie nad moją interwencją się zastanawiasz. Jakie demony nie dają Ci spać Platyno? - zapytał opuszczając dłonie na blat biurka. Przekrzywił nieznanie głowę jak drapieżnik oceniający odległość ofiary. W jego przypadku był to jednak wyraz głębokiego zaciekawienia, który nie był hamowany jedynie gdy czuł się nad wyraz komfortowo. Gdzież natomiast mógł czuć się lepiej aniżeli we własnym, chronionym gabinecie w obecności kobiety, która nie skrzywdziłaby go gdyby nie dał jej po temu poważnych powodów.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   Sro Maj 23, 2018 2:33 pm

Drobnostka. Czyżby? Za jej „dziękuję” kryła się szczera wdzięczność. Powinno być jej głupio, że minęło tak wiele czasu, nim doszło do ich ponownego spotkania w o niebo lepszych okolicznościach. Chyba nikt wcześniej nie zrobił dla niej tak wiele, dlatego czuła się zobowiązana nie tylko do podziękowań.
Jestem Twoją dłużniczką. Gdybym mogła Ci kiedyś pomóc to chętnie to zrobię. Na tą chwilę nie była w stanie zaproponować  jakiejkolwiek rekompensaty za nadszarpnięte stosunki z przewodniczącym, do których doszło rzecz jasna z jej winy. Rzucając kwoty mogłaby jedynie obrazić burmistrza więc o takich sposobach nawet nie pomyślała.
Gdybyś wtedy się nie zjawił to… mogło być różnie. Emmanuel doskonale zdawał sobie sprawę, że gdyby nie jego interwencja to Nadia mogła skończyć w lochu albo jeszcze gorszym miejscu, do którego dostęp miałby tylko dostrzegający czubek własnego nosa Kuro. Był skromny, przynajmniej tak to odbierała.
To mnie dręczy. Chce wiedzieć skąd Ty wiedziałeś. W żadnym wypadku jej ton głosu nie mógł być porównany do oskarżenia. To ostatni efekt jaki chciałaby uzyskać. Interesowało ją jak i dlaczego akurat Emmanuel. Niejasne odpowiedzi… w sumie tego mogła się po nim spodziewać. Rzadko mówił wprost a ona albo snuła domysły, albo odpuszczała. Nie tym razem.
Śledziłeś mnie? A może Hiro? To były dość poważne hipotezy, które pierwsze przyszły jej na myśl. Nie mając na nie kompletnie żadnych dowodów mogła mieć tylko nadzieję, że w żaden sposób nie urazi swojego rozmówcy. W końcu przyszła tutaj po konkretne informacja, a takie można zdobyć tylko dzięki konkretnym i rzeczowym pytaniom.
Pochylając się ku przodowi sięgnęła w końcu niespiesznie po karafkę i sama zdecydowała rozlać do obu szklanek czerwoną ciecz. Jedno naczynie postawiła przed właścicielem, z drugiego zaś upiła łyk, również wspierając się o drewniany blat. Patrzyła na mężczyznę tak samo uparcie jak on na nią chociaż nie było w tym nic złego. Narobił jej tylko ochoty stawiając karafkę w zasięgu wzroku.

_________________

Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 308


PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   Sob Cze 09, 2018 11:08 pm

Owczem. Umniejszał swój czyn w fałszywej skromności. Ta się złożył, że to co zrobił uczynił bezinteresownie. Przynajmniej tak można to nazwać ponieważ naraził się nie uzyskując bezpośrednich benefitów. Jednakże lubił Nadię, a Hiro zasłużył wtedy na pstryczka w nos. Emmanuel nie należał do szczególnie obrażalskich niemniej faktycznie... propozycja rekompensaty finansowej nie byłaby najlepszym pomysłem. Słusznie się przed nią powstrzymała.
- Takie obietnice bywają niebezpiecznie. Powinnaś o tym wiedzieć. - odpowiedział poważnym głosem jednocześnie do niej mrugając z szerokim uśmiechem na twarzy. Gdy wspomniała o tym co mogłoby się stać Emmanuel aż lekko, prawie niezauważalnie drgnął.
- Wiem. - odparł jedynie. Zdawał sobie świadomość jak niebezpiecznym osobnikiem mógł być Sanguinoso. Był wyrachowany. Nie można było mu odmówić tego, że pragnął dobra ogółu wampirów, lecz nie liczył się z innymi jeśli nie musiał. Ponadto pragnienie kontroli było równie silne co chęć uczynienia wampirzej rasy niezależną i samowystarczalną. Równie dobrze mógłby dokonać trwałych uszkodzeń lub wręcz porzucić jej truchło w rowie daleko od Yokohamy. Jednoosobowy niezależny sąd mógł zrobić cokolwiek.
Tymczasem Emmanuel nie miał czasu specjalnie zagłębiać się w rozmyślania nad tym fantem ponieważ Nadia nie dawała za wygraną i za wszelką cenę chciała dowiedzieć się co przywiało wampira do jaskini lwa. Czy może raczej mantykory. Uśmiechnął się bardzo szeroko po czym jednym haustem wypił krew postawioną przed nim i z gracą odłożył kielich.
- Moim zadaniem jest widzieć, słyszeć i wiedzieć. Dlatego też moje ptaszyny ćwierkały smutną pieśń o psie gończym, który pochwycił alabastrową żmiję. Wzruszyła mnie ona. - odparł jak zwykle nie zdradzając za wiele. Ot motywy były nieznane, ani to czy ktokolwiek był śledzony. Choć oczywiście Nadia mogła na tej podstawie zastanawiać się nad niezwykłym zbiegiem okoliczności, że akurat ludzie Emmanuela zauważyli ją i Abaddona. Emmanuel rozluźnił się nieco na swoim fotelu i założył nogę na nogę.
- Mam nadzieję, że nie byłaś później niepokojona? - zapytał z troską. Nieco zbyteczną bo jego ludzie przestali krążyć wokół niej gdy był pewien, że Kain nie niepokoił zanadto jego przyjaciółki. tego jednak nie musiała wiedzieć
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   Nie Cze 10, 2018 4:02 pm

Owszem, takie obietnice bywają niebezpieczne ale jej propozycja przyszła z łatwością, z dwóch różnych powodów. Po pierwsze miała pewność, że nie zostanie wpakowana w sytuację, z którą nie będzie umiała sobie poradzić, a po drugie, co zostało jej do stracenia?
Zaczynam wszystko od nowa i nie mam co tracić.
Z pracy zrezygnowała zaraz po krótkim urlopie jaki należał się po porodzie. Dziecko, jedyne co kochała prawdziwą i szczerą miłością zostało jej odebrane w tak zawiłych okolicznościach, że na samo wspomnienie natychmiast psuł się jej humor. Myślała nad tym dostatecznie długo żeby zwariować a jednak siedzi tutaj i wygląda na poczytalną.
Twoje ptaszyny...
Zastanowiła się chwilę nad użytymi metaforami szybko dochodząc do wniosku, że rozmowa z tym facetem nigdy nie będzie należała do prostych ale i nudnych zarazem. Chcąc otrzymać chociażby szczątkowe informacje musiała podjąć grę. W sumie nic nie stało na przeszkodzie żeby próbować. Kiedy już miała zadać kolejne pytanie została uprzedzona co jednak dało jej z góry odpowiedź.
Niepokojona, nie. Jeśli tego nie wiesz to najwyraźniej skrzydlaci przyjaciele zmienili trasy lotów .
Tym razem to ona puściła oczko. Wyglądało na to, że Emman nie śledzi już jej poczynań albo nigdy tego nie robił. Być może sam Ab był interesującym celem. On i jego niekoniecznie zdrowe zagrywki. Skupiając na sobie spojrzenie rozmówcy początkowo była bardzo pewna siebie ale z każdą sekundą czuła, że musi gdzieś uciec. Kolejna gra w zbyt długi kontakt wzrokowy wyszła jej fatalnie. Nigdy nie była w tym dobra. Nie mając dużego pola manewru wybór padł na okno.
Zawsze mnie ciekawił widok z gabinetu.
Zabierając na wpół pełną szklankę, niespiesznie wstała z miejsca i podeszła do dużego przeszklenia. To co znajdowało się po drugiej stronie było do przewidzenia ale w końcu to tylko pretekst. Główna droga, niższe budynki, jakieś sklepy i tłum ludzi idących gdzieś przed siebie.
Wszyscy Twoi przyjaciele mogą liczyć na tak szybkie wybawienie z tarapatów czy czymś sobie zasłużyłam?
Nie odwracając się za siebie dotknęła grubego szkła, które wcześniej przyciemniono. Solidna konstrukcja wydawała się nie do zbicia. Może całość była kuloodporna? Nie znała się na tym ale ciągle starała się zająć czymś głowę żeby nie dopuszczać pewnych wniosków. Czy słusznych? Do tego musiała dojść raczej sama.



_________________

Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 308


PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   Nie Cze 24, 2018 9:24 am

Jej słowa zdawały się być dość... definitywne. Niejeden wampir zaczynał swoje życie od nowa. Nawet Emmanuelowi się to zdarzyło choć sprawa była całkowicie od niego niezależna. Niemniej rozumiał ją. Do tego miał też pewne ostrzeżenie.
- Zawsze można coś stracić. Zazwyczaj dowiadujemy się o tym gdy już tego nie ma.
Ten wampir miał w swoim asortymencie dziesiątki uśmiechów na każdą okazję. Nawet teraz zdawał się uruchamiać kolejny rodzaj zawadiackiego grymasu okazującego radość na próbę podjęcia zabawy przez Nadię.
- Albo odwracam od nich uwagę. - odparł tajemniczo, jakby opowiedział dobry żart. To prawda, że nie była już pod ścisłą obserwacją choć od czasu do czasu ślad jej działalności był sprawdzany. Ot zwykła rutyna siatki wywiadowczej. Zapewne jednak piekło zamarznie w całości zanim Emmanuel powie coś całkowicie wprost. Niektórzy prężyli bicepsy, inni próbowali dyskredytować, a on uwielbiał wprowadzać lekki zamęt i bawić się słowami. Siedział na swoim miejscu wodząc wzrokiem za przemieszczającą się wampirzycą.
- Widok jest zacny. Szczególnie nocą gdy uśpione oczy miasta rozświetlają się neonowym blaskiem. - odparł z nutą nostalgii w głosie. Lubił Yokohamę mimo, że miasto to miało na sobie wiele cieni. Szczególnie nocne miasto wyglądało zjawiskowo ze względu na tych wszystkich ludzi kończących pracę w korporacji czy zmierzających na imprezy nocne. Było tu tak wiele wampirów, że w  połączeniu z ludzkimi nocnymi markami można było przyjąć, iż miasto było tak samo żywe w nocy jak w dzień. Nocą jednak było o wiele bardziej kolorowe i rozśpiewane. Wtem Nadia zapytała ponownie o tamtą noc. Cóż mógł rzec Emmanuel. Gdy uważał to za stosowne pomagał wielu istotom. Choć wiele było w tym altruizmu często pomoc wiązała się z pośrednimi korzyściami dla niego.
- Wszyscy bliscy mojemu sercu lub moim zamysłom. - odparł bez wahania obdarzając przy tym wampirzycę radosnym uśmiechem.
- Yen za Twoje myśli. - rzekł zauważając, iż nieco sposępniała. Chciała to ukryć podchodząc do szyby, ale... Był od tego by wiedzieć. Sposób poruszania czy nawet to, że odwróciła się od niego. Wszystko wskazywało jednoznacznie na jej nastrój.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   Nie Cze 24, 2018 8:30 pm

Jak to jest, że pewne mądrości są powtarzane jak mantra i niby wszyscy o nich wiedzą a i tak się nie stosują? Najlepiej słuchać starszych i uczuć się na cudzych błędach, a dzieci i tak muszą zbliżyć się do ognia żeby przekonać się, że parzy. Wizja długich lat niosła nadzieję, że na starość każdy posiądzie wiedzę niezbędną do życia w spokoju i szczęściu. Złoty środek zapewniający idealną harmonię.
Wiem. Zawsze wiedziałam tylko co z tego?
Nie raz zawodzimy siebie samych mając świadomość przykrych konsekwencji a jednak brniemy w bagno lądując przed lustrem z pretensjami. Na szczęście Nadia okres akceptacji miała już za sobą. Wytłumaczyła sama sobie kilka spraw i uznała, że nie może żyć z "ale" do własnego ja. Taka egzystencja nie miałaby sensu. Sami potrzebujemy akceptacji więc ona zaakceptowała to co się stało nie żywiąc urazy prawie do nikogo.
Czyli nadal jestem nieostrożna.
Skąd te pytania? To proste. Pomimo szczerych chęci nigdy nie udało jej się zarejestrować niczyjej dłuższej i podejrzanej obecności. Żaden z niej informatyk więc i aktywność komputerowa jest pewnie banalna do śledzenia. Aż strach pomyśleć jak to jest mieć wroga w osobie burmistrza. W końcu to Kuro a oni należą do niezwykle specyficznych istot.
Nie omieszkam w takim razie odwiedzić Cię tutaj nocą.
Praca burmistrza wiązała się z mniejszą lub większą koniecznością przyjmowania petentów w ciągu dnia. Nadia mogła się jedynie domyślać jak uporczywe i ciężkie musiało być życie w dwuzmianowej gotowości. Kiedy znaleźć czas na regenerację i naładowanie baterii? Posada ciekawa ale z pewnością wymagająca.
Patrząc na swoją szklankę, zakołowała delikatnie znajdującą się w środku cieczą.
Tylko jeden?
Uśmiechnęła z wyraźnego przymusu na rozluźnienie sytuacji. W końcu sama przyznała, że gra w zdania z drugim dnem wychodzi jej słabo więc miała zamiar powiedzieć wprost. Nie ukrywając zażenowania do własnej głupoty wolała pozostać przy oknie i na razie nie wracać do biurka. Z resztą jej wizyta dochodziła do punktu kulminacyjnego.
Przez ostatni czas dużo myślałam. Gdy się tak zaczyna analizować i rozkładać wszystko na czynniki pierwsze to dochodzi się do dziwnych wniosków. Widzisz, przez chwilę myślałam, że Ty mnie Emman kochasz.  
Podniosła niemal cielęcy wzrok, który był naprawdę pełen politowania dla samej siebie. Gdyby nie była podczas poważnej rozmowy to bez wahania puknęłaby się w głowę.
Tak, wiem. Głupia jestem.
Dopiła ostatek krwi brudząc przy okazji górną wargę  i w końcu rozstała się ze szklanką odkładając ją na blat biurka. Tym razem to ona ciągle się uśmiechała. Delikatnie i nadal z nutką zażenowania. Jak dziecko przyłapane na dziwnym pomyśle.

_________________

Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 308


PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   Nie Lip 15, 2018 11:28 am

Ogień zaiste parzy i nie raz trzeba się do niego zbliżyć by zrozumieć co to oznacza. Istnieją pewne myśli, wrażenia i emocje, które nie sposób jest pojąć jeśli nie doświadczy się ich osobiście. Nigdy w pełni nie zrozumie zawodu miłosnego ten kto nie został odrzucony po długim czasie mamienia. Nikt nie pojmie straty jeśli nigdy nie utracił nikogo bliskiego. Jednakże zarówno przyjaciele jak i rodzina często doradzają w najlepszym interesie chcąc by inni uniknęli ich błędów. Ich bólu. Nie zawsze jednak jest to możliwe i mało kto ma dość pokory by zwyczajnie posłuchać rady. Zawsze istnieje pewna pokusa, że u nas będzie to inaczej. Wielu jest przez nią kuszonych.
- Być może. - cóż byłby z niego za szpieg gdyby zdradził czy jego ludzie wciąż są w jej okolicy? Nie zamierzał zdradzać więcej niż musi w tym zakresie. Natomiast widok z okna był naprawdę urzekający zarówno w dzień jak i w nocy. Wszystkie te budynki i pędzący dokądś ludzie nabierali większego majestatu gdy widziało się ogrom tego wszystkiego zarazem nie dostrzegając śmieci na ulicach i trawnikach.
- Zapraszam. Jesteś mi jednym z najbliższych przyjaciół i zawsze rad jestem by Cię widzieć. - odparł na jej słowa. Jako istota nocna nie miał nic przeciwko aby Nadia go odwiedziła. Lubił jej towarzystwo i cenił ją jako osobę. Przyjaźnili się już od lat. Nawet jeśli czasem kontakt się na jakiś czas urywał nie mieli problemu by rozmawiać tak jakby widywali się co tydzień. Nadeszła chwila przemyśleń gdy Emmanuel zapytał Nadię o jej myśli. Niemal się obruszył na jej zapytanie udając szok na twarzy choć delikatny uśmieszek nawet wtedy widniał na jego twarzy.
- Nie doceniasz mocy jednostki. - rzekł teatralnie po czym pozwolił jej odpowiedzieć na jego pytanie. Trudno rzec czy spodziewał się z jej strony takiego zapytania. Być może. Wszak zawsze był dla niej dobry, a ona była dlań miła. W innych czasach i innych okolicznościach być może mogliby stworzyć udaną parę. Jednakże on nigdy nie był przez nią postrzegany jako potencjalny partner, a on sam podobne emocje zazwyczaj trzymał na postronku. Nie był też eunuchem i wiedział co prawda czym jest pociąg fizyczny jednakże odczuwał go mniej uporczywie niż większość ludzkich czy wampirzych samców dzięki czemu mógł myśleć trzeźwiej i pozwalać oceniać swoje uczucia pod innym kątem.
- Miłość to niezwykle szerokie pojęcie, które obejmuje także naszą relację. Wszak bratersko-siostrzana miłość platoniczna jest jednym z najczystszych uczuć jakie można żywić do drugiej osoby. - jak zwykle nie odpowiedział wprost. Nawet gdyby chciał nie mógł. Miał mieszane uczucia w tym względzie. Może kiedyś przez chwilę kochał ją jako kobietę. Jednakże ten czas minął i został przysypany przez obowiązki i inne pragnienia. Aktualnie traktował ją jak siostrę, tę lubianą siostrę. I tak było dobrze. Uśmiechnął się ciepło do wampirzycy nie chcąc by poczuła się niekomfortowo.
- Nie umniejszaj sobie. Gdyby nie Twój intelekt i wytrwałość dawno kości Twe bielały by pośród innych, należących do mniej rozważnych dzieci nocy. - rzekł ścierając resztkę krwi z jej ust. Tak, ponieważ mówiąc do niej znalazł się tuż przy szkle, w które wcześniej się wpatrywała. Plus gadzich ślepi, które patrząc wprost w oczy przykuwały wzrok rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 707


PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   Pon Lip 16, 2018 8:54 am

Teoretycznie taki stan rzeczy wcale jej nie przeszkadzał. To było nawet miłe, że ktoś w tak niecodzienny sposób przejmował się losem drugiej osoby. Mając czyste sumienie nie miała nic przeciwko temu, że ktoś raz na jakiś czas sprawdza czy jeszcze chodzi po ziemi. Wtedy jeszcze nie miała planów i ogromnego zastrzyku gotówki, który pomógł jej w realizacji celów. Stojąc przy oknie jeszcze nie wiedziała, że w natłoku spraw zupełnie zapomni o ukrytych parach oczu...
Dobrze ale najpierw zapraszam do mnie. Mój dom otacza las, nie wieżowce .
Od czasu do czasu dobrze było wpaść do miasta ale to nigdy nie było dla niej na dłuższą metę. Za dużo, za szybko, zbyt anonimowo. Takie były wszystkie wielkie miasta a szczególnie takie jak Yokohama. Bez zastanowienia mając wybór, ponowne zdecydowałaby się na swój azyl w głębi lasu. Z resztą zawsze tam uciekała. Mało osób wiedziało gdzie można jej szukać i to było w tym wszystkim najlepsze. Możliwość ucieczki, która powoli zaczynała jej towarzyszyć na co dzień. Czy można to nazwać tchórzostwem? Raczej instynktem przetrwania, który wykształciła na potrzeby tego zwariowanego świata.
Chyba zaraz się spale ze wstydu.
I chociaż chciała powiedzieć to w żartach, to wyszło śmiertelnie poważnie co jeszcze bardziej zaczęło ją pogrążyć. Są takie miejsca i takie sytuację, w których chcielibyśmy się ulotnić jak kamfora, zupełnie bez śladu, tak jak ona teraz. I pewnie pożegnałaby się ekspresowo tłumacząc nagłe wyjście koniecznością zdjęcia czajnika z kuchenki albo wyłączeniem żelazka, ale wprost za nią nagle wyrosła postać Emmana. A że niezbyt często miała możliwość stać przy nim, to musiała zadrzeć głowę do góry. Był chyba jednym z najwyższych mężczyzn jakich znała.
Proszę nie rób mi tak.
Chwyciła jego dłoń kiedy tylko śmiał zetrzeć resztki czerwonej cieczy z jej ust. Przy tak lichym świetle spokojnie mogło zostać to potraktowane jako pozostałość czerwonej szminki. W końcu i tak nikt by nie zauważył.
Dlaczego mnie prowokujesz
Wcale nie oczekiwała odpowiedzi na to pytanie. Jej czekoladowe spojrzenie utkwiło w charakterystycznych tęczówkach burmistrza. Po prostu wspięła się na palce i złączyła usta w delikatnym i ostrożnym pocałunku. Pokusie ciężko się oprzeć, a ona najwyraźniej musiała się sama przekonać o pewnych kwestiach. Zwłaszcza, że docierały do niej sprzeczne sygnały, które mąciły jej w głowie. Mówienie o braterskiej miłości z głębokim spojrzeniem w oczy i dotykaniem ust? Atmosfera zrobiła się nieco ciężka więc jasnowłosa postąpiła tak jak dyktował to niesforny mięsień w lewej części klatki piersiowej. Gdzie w tym wszystkim rozum?



_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ostatnie piętro.   

Powrót do góry Go down
 
Ostatnie piętro.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: