IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wodospad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Wrz 21, 2016 10:29 am

No cóż wnioski jakie wyciągał chłopak były tak samo trafne co i zabawne na przemian. Broń wojskowa? Spojżał na swojego pupila i mu się chwilę przyglądał
-No cóż skoro gołębie, psy, czy nietoperze przydawały się podczas wojen to czemu i nie miał być catbat. Akurat on jest jednak raczej moją fanaberią niż bronią. Choć zdecydowanie nie ma sensu rozmawiać o szczegółach.
Stwierdził zupełnie na luzie, widział reakcje chłopaka i w sumie nawet im się nie dziwił, bo jak to wszystko wyglądało? czyste szaleństwo. Na dodatek skoro chłopak do tej pory uważał jego za swoiste dziwactwo toteż powstrzymał się od mówienia o wampirach, bo obawiał się, że chłopak mający może nieco szalone przez dragi życie to jednak nie aż tak szalone by wiedzieć coś o wampirach. Albo przynajmniej należał do tych którzy nawet słysząc o nich w radiu stwierdzili, że to psychole a nie inny gatunek. Za to najbardziej go rozbawiła reakcja na wieść jaki ma naprawdę wiek, zaśmiał się przy tym szczerze.
-Wiesz co? Nie wiem czemu ale cię lubię chłopcze. Jak na takie wieści to reagujesz i tak dobrze, wież mi. Co do tego czy mi się chciało żyć... a psia mać wie? Żyję to żyję, nie zależy mi na życiu zbyt szczególnie, ale też nie mam zamiaru z tego powodu skakać z mostu. Szczególnie jak sobie człowiek znajdzie dobre zajęcie to go może zająć na tyle, ze nawet czasu nie zauważasz. Praktycznie większość czasu spędzam po prostu nad tym co lubię robić. Nad badaniami, nad tworzeniem grafik, bo jestem jednocześnie grafikiem z zamiłowania. Jak widać po prostu mając więcej czasu można się zająć nawet tak skrajnymi dziedzinami.
Zupełnie się nie przejął dziwacznością pytania które zauważył już Sei. Właściwie lepsze było pytanie takie, a nie wrzask pod tytułem, "chyba cię pojebało świrze" no ale każdy miał inną reakcję, ten chłopak miał na szczęście taką.
-E tam głupoty opowiadasz. Po prostu ciekawość bierze w tobie górę nad bezsensownym strachem, to nawet dobrze, bo nie lubię jak inni ode mnie uciekają. Pomijając mój wiek nie pasujący do wyglądu zewnętrznego, jak i te parę dziwacznych cech to tak naprawdę jestem zwykłym człowiekiem. Tak samo lubię jeść, spać, czy się czasem zabawić. Ot co nic nie zwykłego. Teraz siedzę tutaj bo po prostu idąc tu tak długo zmęczyłem się tak samo jak każdy zwykły człowiek.
Podsumował w sobie to co było już zupełnie normalne. Tak na prawdę po przemianie w człowieka, choć zostało mu parę cech wampira, mógł wieść normalne życie. Potem wysłuchał spostrzeżeń chłopaka, no tak parę szczegółów już kiedyś chyba słyszał, ale też padło pytanie, na które Ryuu pokręcił głową przecząco
-Nie chęć. Raczej świadomość tego, że można owe zdrowie utracić, a i tak podjęcie owego ryzyka. I tak mówię, jest to raczej cecha normalna dla wielu ludzi. Wiem, że życie jest czasem ciężkie i upierdliwe, nie tylko ty zaryzykowałeś życiem by nie czuć nudy i szarości podłego dnia codziennego. Kwestia jest tylko jaki rodzaj zagrożenia kto wybierze. Jednym wystarczą fajki, bo dym na nich działa jak na pszczoły uspokajając nerwowy umysł, inni wolą coś cięższego, by po prostu zapomnieć, mimo tego, ze nie od dziś wiadomo, że każda substancja psychoaktywna w większej ilości staje się swego rodzaju trucizną. A jeszcze inni choć mówią, że nie zażywają nic, to uprawiają sporty ekstremalne zagrażające ich życiu i grożące trwałym kalectwem, a to głównie dlatego, ze są uzależnieni od adrenaliny.
Odpowiedział na jego pytanie prostując od razu ową sprawę jak się miała jego zdaniem.
W międzyczasie catbat już przywykł do nowego dla niego człowieka i postanowił... zapolować na jego zamek błyskawiczny w jego kurtce. Kiedy ten był skupiony na Ryuukim skoczył znienacka łapiąc za swą zdobycz łapkami jak zwykły kociak i próbował go "zjeść" na niby. Choć co do samego chłopaka nie miał złych zamiarów, zwyczajnie miał ochotę się pobawić, a błyszczący i szeleszczący zamek był idealną zdobyczą.
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Wrz 21, 2016 11:02 am

Sei i tak mało wiedział o tym, co wojsko wyprawiało. I jak widać, ogólnie mało wiedział. Na informacje o wampirach zareagowałby w sumie... Tak samo, jak reagował na to wszystko dotychczas. Najlepsze w nim było to, że ten nie raz był zapędzany w wir spin pomiędzy rasami, ale większości nie pamiętał, a jak już coś pamiętał, to uznawał to za jego zwidy. Teraz był rozdarty pomiędzy tym czy wziąć to na poważnie, czy jednak traktować to z dystansem. Ostatnimi czasy Sei odsuwał od siebie analizowania prawdziwości tych wydarzeń, żeby nie zakrzątać sobie niepotrzebnie głowy, odkąd wyszedł w miarę na prostą.
W każdym razie nie wiedział jak zareagować na to, że Ryuuki od razu go polubił. Zdążył oczywiście zauważyć, że faktycznie, jak się ma zajęcie to ma się mniej czasu na myślenie, jednakże Sei sam w sobie był myślicielem to i zawsze rozważał kwestie egzystencjalne. Dzięki bogu nie tak często jak dawniej, gdzie był na pograniczu szaleństwa.
- No to mamy podobne zainteresowania. Jestem tatuażystą i grafikiem na zlecenia. Zdaje się, że chyba miałem przejść się gdzieś i odprężyć właśnie głównie w poszukiwaniu natchnienia. - mruknął, zerkając na catbata. - Już wiem z czego zaczerpnę inspirację na mój teraźniejszy projekt. - uśmiechnął się ledwo zauważalnie. Potem skierował wzrok z powrotem na swojego rozmówcę. Nawet nie wiedział kiedy zwyczajnie przyzwyczajał się do dziwoty zdarzenia i w miarę się rozluźniał. Strach malał, a ciekawość rosła.
- Skoro jesteś zwykłym człowiekiem, to czemu masz parę dziwacznych cech? Eksperymentowałeś nad samym sobą? Trochę przypominasz mi jakiś czarny charakter z jakiegoś anime, nie pamiętam jakiego. A tak w ogóle mówisz, że żyjesz już ponad dwieście lat - jak? Wynalazłeś jakiś eliksir odmładzający? Kamień filozoficzny? - zasypał go pytaniami jedno po drugim zupełnie jak kilkuletnie dziecko nowe w jakimś świecie. - Mówisz tak, jakbyś nie był kiedyś człowiekiem. - dodał zaraz, wyłapując taki drobny szczegół. Cóż, może i powierzchownie Seisou wydawał się nie być zbyt bystry, ale jego drugą pasją było obserwowanie ludzi i analizowanie ich zachowań. Swego czasu interesowała go psychologia, ale sam był zbyt... Popierdolony, żeby coś w tym kierunku robić. Nie zmienia to faktu iż do teraz zostały mu takie rozmyślenia, że normalnym ludziom do głowy one nie przychodzą.
- Sądzisz, że gdyby istniał inny gatunek świadomych istot, nie podejmowałyby tego ryzyka? - spytał, będąc ciekawym jego zdania. Na myśl mu bardziej przychodził temat Obcych, niż jakieś legendarne stworzenia. Mimo wszystko zgadzał się ze zdaniem Ryuukiego. Każdy miał swoją własną drogę ucieczki do rzeczywistości. Sam zawsze to tak widział, dlatego zawsze ludzi umoralniających go w kwestii ćpania zawsze widział jako hipokrytów. "Ale to jest bardziej złe." Według niego żaden szary człowiek nie miał prawa wyznaczać granicy między złem a większym złem.
Pogrążony w swoich własnych myślach został gwałtownie wyrwany z nich przez nietypowe zwierzątko, które go zaatakowało. Wydał z siebie krótki okrzyk, opadając całkowicie na cztery litery do tyłu, a dopiero potem zorientował się, że ten chciał się pobawić tylko zamkiem od kurtki.
- Ma bardzo dużo z kota. - stwierdził po chwili z krzywym uśmiechem na twarzy. Ruch Sei'a najwyraźniej przestraszył catbata tak samo, jak on sam został przez niego wystraszony. Różowowłosy wstał i poszedł po jakąś krótką gałązkę, a potem zaczął przeszukiwać plecak. Niedługo potem skonstruował bardzo prostą zabawkę, a mianowicie: gałązka na sznureczku i zaczął sunąć nim po ziemi, żeby przyciągnąć uwagę catbata.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Wrz 23, 2016 12:26 am

Ryuuki był z natury spokojną istotą, jednak przy tym chłopaku wspominały mu się też swoje czasy kiedy podobnie zadawał pytania bez uwzględnienia jakichkolwiek konsekwencji, co sprawiało różne ciekawe reakcji wśród ludzi. Pod tym względem chłopak mu przypominał siebie samego, być może to też wywoływało u niego tak pozytywną reakcję na jego towarzystwo. Za to zaskoczyło go jeszcze inne podobieństwo. Podobne zainteresowania? No to ciekawie się robiło
-Ja głównie grafika warsztatowa. Ale tatuaży nie robiłem, choć sam kiedyś chciałem taki mieć, tylko jakoś nie znałem nikogo kto by je wykonywał. Albo przynajmniej tego nie pamiętam.
Uśmiechnął się krzywo przyznając, że nie jest tego wcale tak bardzo pewny
-Może kiedyś pokażesz mi swoje prace? Lubię przyglądać się innym twórcom. Może nawet kiedyś się poddam pod twoje łapki jak już nabierzesz weny.
Zaproponował zupełnie odruchowo. Za to potem nowy towarzysz znów zasypał go pytaniami na temat wyglądu a ten podniósł ręce do góry jakby chciał się obronić przed nadmiarem i ciężarem pytań
-Aj, aj, za dużo byś chciał wiedzieć. Przede wszystkim to nie takie łatwe. Są rzeczy o których się nie mówi tak powszechnie. Ehh ale dobra niech ci będzie, że się nieco zdradzę. Słyszałeś o burmistrzu Yokohamy Samuru? Już od jakiegoś czasu rozpowiadał po całym mieście, że miastem rządzą wampiry itd. Strasznie dużo zamieszania z tego wyszło. Nie wiem co sądzisz na temat prawdziwości jego słów ani czy cię to obeszło, w każdym razie ten koleś jest niestety moim kuzynem. Dalsze wnioski pozwolę ci wyciągnąć samemu. Jedno jednak pozostaje pewne, jestem człowiekiem, nawet jeśli posiadam cechy drapieżnika to są tylko pamiątką po mojej przeszłości. W przeciwieństwie do mojego fiźnietego kuzyna ja chcę tylko spokojnie żyć i zajmować się tym co lubię. Więc prosiłbym cię jakby co nikomu nie zdradzać moich powiązań z tym potworem. Teraz całe szczęście kto inny już zajmuje stołek w ratuszu i mam nadzieje, że bardziej odpowiedzialny.
Odpowiedział nie do końca precyzując, głównie ze względu na to by właśnie nie zmuszać chłopaka do przyjmowania jako prawdy istnienia wampirów, równie dobrze mógł uznać że jego kuzyn był świrem eksperymentując na swojej rodzinie. Za to kolejne pytanie wyrwało go z rozmyślań nad rodziną. Inny rozumny gatunek?
-a bo ja wiem? Nie znam innych rozumnych gatunków niż my sami. Aczkolwiek patrząc na linie ewolucyjne to mieszkańcy ziemi niezależnie z czego innego by powstali to i tak by pewnie ryzykowali. trudno mi więc sobie wyobrazić by miał gdzieś powstać taki gatunek który by tego nie robił. To chyba nieoderwanie ze sobą złączone. Rozum- odkrywanie- ryzyko. Bez tego nic by się nie rozwinęło, więc nie jest to zła cecha z punktu widzenie ewolucyjnego.
Podsumował to w skrócie, w sumie to chłopak zadawał dobre pytania
-wiesz co? mógłby być z ciebie dobry naukowiec jakbyś się wyuczył trochę. Jesteś bardziej dociekliwy niż większość osób jakie poznałem.
Zaśmiał się widząc reakcję chłopaka na catbata i przyglądał ja ten konstruuje mu zabawkę za którą zwierzak z chęcią podążył próbując uchwycić w swoje chwytne łapki, wyglądało to dosyć zabawnie, ponieważ zwierzak podskakiwał niezmordowanie za gałązką nie poddając się ani trochę kiedy ten uciekł za bardzo poza jego zasięg.
-Owszem, to chyba rdzeń jego genotypu, dodatkowo jest zwinny i psotny jak łasica i potrafi gadać z okolicznymi nietoperzami. Jest też dosyć mądry, wyobraź sobie że łobuz wiedział, że aby zjeść orzecha to trzeba go stłuc na kamieniu. Ma więc trochę też ze swoich dzikich towarzyszy.
Podsumował podczas kiedy maluch wykonał kolejny piruet w powietrzu skacząc za zdobyczą którą zaczął obgryzać jak tylko dorwał.
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Wrz 23, 2016 1:18 pm

To już była niezłomna cecha Sei'a. Nawet gdy będzie mieć sześćdziesiąt lat albo i więcej to i tak będzie taki sam. Dociekliwy, ciekawski i nie dbający o konsekwencje. W każdym razie... No, Seisou nie zawsze taki jest, ale jak uzna, że może sobie pozwolić na atak pytań, to to robi.
- Pewnie. - przytaknął tylko na to, żeby kiedyś pokazać Ryuukiemu swoje prace. Dawniej, zanim rozpoczął działalność w tym kierunku z pewnością by się wstydził. W końcu pokazywanie swoich prac artystycznych to jak pokazanie skrawka tego, co siedzi w głowie. Potem przerzucił się na bardziej techniczne prace, które miały bardziej ładniej wyglądać, niż coś pokazywać. Teraz już nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby ktoś oglądał jego twórczość, chociaż i pewnie znalazłoby się parę rysunków, przy których nie chciałby, żeby ujrzały światło dzienne.
W każdym razie nawet go to cieszyło, że jego nowo poznany znajomy dość entuzjastycznie podszedł do jego zainteresowania. Cóż, ostatecznie oboje w jakiś sposób mieli coś wspólnego w tej dziedzinie.
No i faktycznie przesadził nieco z pytaniami. Niemniej jednak rozmówca postanowił wyjaśnić, a przynajmniej co nieco. W skrócie bo w skrócie, ale zawsze, prawda? Tak więc słuchał. Temat wyraźnie zahaczał o politykę miasta, a w to Seisou bawił się akurat najmniej i trzymał się z dala. Czy słyszał o jakimś incydencie, że miastem rządzą wampiry? Nie bezpośrednio, ale zdarzało mu się usłyszeć parę obaw od klientów. Kiedy wysłuchał go do końca, nasunęło mu się kilka wniosków. O kilka za dużo, ale postanowił już jednak nie zadręczać Ryuu swoją dociekliwością. Przez chwilę siedział cicho, pozwalając, że tym razem burza mózgu szalała tylko w jego głowie. Zmrużył oczy. Wampir, wampiry... Znowu błyskała mu w głowie pewna scena. Fiolet, delikatność, zimny dotyk, krew... Nie chcąc dać po sobie poznać pewne zdezorientowanie, szybko podniósł głowę i odgonił myśli.
- Wychodzi na to, że faktycznie skutkiem eksperymentu. Albo dalej wytworem mojej wyobraźni. - wzruszył ramionami. Tym razem nie zadał pytania, a rzucił swoimi stwierdzeniami. W każdym razie drugie zdanie miało wskazywać na to, że Sei dalej traktował to wszystko z dystansem. Słuchał dalej go z powagą. Tematy egzystencjalne już były bardziej normalne, niż gadanina o niezwykłości osoby Ryuu. Zaśmiał się pod nosem, gdy usłyszał, że byłby z niego dobry naukowiec.
- Wiedza mi nie sprzyja. - prychnął. - Jedyne, z czym chciałem mieć kiedyś styczność, jeśli chodzi o naukę, to wytwarzanie metaamfetaminy. Chociaż niewykluczone, że gdyby moje życie przebiegło inaczej, to byłbym całkiem... Mądry. Teraz jestem głupi i nawet dobrze się z tym czuję. Zresztą, jedyna wiedza jaką lubię zdobywać, to wiedza - że tak to ujmę nadmiernie intelektualnie - to a o życiu, zdobywana metodą prób i błędów. - odpowiedział dość luźnym tonem, uśmiechając się głupkowato od ucha do ucha. Przez chwilę nawet wyobraził siebie w okularkach, białym fartuchu i gabinet z drzwiami, na których napisane by było "Dr. Seisou Tanuki".
Bawił się z nietypowym stworzeniem. Cieszyło go to, że miał na tyle zaufanie, by podejść i bawić się jego prymitywną zabawką.
- Chyba? - złapał go za słówko. Chciał nawet coś dodać, ale w ostatniej chwili zorientował się, że byłoby to zbyt duże nadszarpanie naukowej dumy Ryuukiego. - To faktycznie inteligentne zwierze. - potaknął, kontynuując zabawę z catbatem. Wkrótce odstawił na chwilę przedmiot i wystawił przed siebie rękę, znów próbując ujarzmić stworka. W dwóch palcach trzymał jedną z jagód, którą wcześniej pochwycił, więc o wiele mniej obawiał się o to, że zostanie ewentualnie dziabnięty. A zresztą... Najwyżej. Co mu tam. - Czy uważasz, że wraz z ewolucją zwierzęta również staną się bardziej rozwinięte inteligentnie? W końcu one też są w stanie odkrywać pewne rzeczy. - rzucił kolejne "luźne" zagadnienie, typowe dla różowowłosego.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Paź 16, 2016 8:11 pm

Ryuu uśmiechnął się lekko słysząc znów o wytworze wyobraźni i pokręcił głową
-Chyba najbardziej zadziwiająca dla mnie będzie rzeczą ludzka upartość w uznawaniu prawdy za nieprawdziwą i tworzenie własnych teorii do tego. Ja jestem prawdziwy, no niestety nasz świat jest walnięty. Jak widzisz mam swoje powody dla tego by nie zapuszczać się w świat pełen mar wywołanych środkami halucynogennymi, mam wystarczająco urozmaicone życie na jawie. Nawet jeśli nie jest różowe, to jest bardzo zajmujące.
Uśmiechnął się krzywo, nie przechwalał się, tylko stwierdzał fakt, niezależnie od tego czy mu się podobał rozwój własnego życia to na nudę narzekać nie mógł. Zwyczajnie nie miał czasu na nią.
Słysząc natomiast kolejny skrawek życia chłopaka i jego zdanie uśmiechnął się już przyjaźnie
-Rozumiem. Wiesz nikt nie mówi, że każdy musi iść tą samą drogą, właśnie w tym jest urok świata, że każdy ma jakiś wybór co z nim zrobi. A każdy rodzaj wiedzy która nam się do czegoś przydaje jest dobra. Widzisz, moja jest może nieco techniczna ale efektem tego jest to maleństwo. Więc też do czegoś się przydało.
No i wyłapał to "chyba", na co Ryuuki zarumienił się zawstydzony, trochę głupio mu było się do tego przyznawać, że zwyczajnie teraz nie jest tego pewien.
-Szczerze mówiąc to jest jedna z tych rzeczy której nie pamiętam. Stworzyłem go w czasie który zapomniałem więc opieram się bardziej na obserwacji jego anatomii i zachowań behawiorystycznych niż na faktycznych danych z jego stworzenia. A można powiedzieć, że je tak dobrze zabezpieczyłem przed innymi, że mam problem samemu je obecnie wydobyć.
Zaśmiał się nerwowo, ale wolał być zwyczajnie szczery. Schowałem to tak dobrze, że nie umiem znaleźć, rzadko słyszane słowa od profesjonalnego naukowca, nieprawdaż? No a tu ci niespodzianka.
I kolejne pytanie chłopaka, które miało sporo sensu w sobie i które nawet mu się podobało
-One? szczerze mówiąc, to wiele zwierząt już jest inteligentniejszych niż człowiek, jedyne co nas i zwierzęta rożni, to rodzaj używanego języka, zwierzęta często są mówcami ciała, niż tylko werbalnymi mówcami. Człowiek przez to ma problem w ich zrozumieniu i nie raz zrozumieniu tego jak wiele zwierzęta wiedzą. Być może też dużą różnicą jest to, że one uczą się tak jak ty dopiero co wspomniałeś o swej wiedzy pozyskiwanej z prób. Nie wychodzą poza potrzeby codzienne te najważniejsze. Właściwie Zwierzęta już są inteligentne na tyle na ile jest to im potrzebne i cały czas się rozwijają. To, że nie przetwarzają środowiska w tak drastyczny sposób jak my jest spowodowane w dużej części brakiem takiej potrzeby. Człowiek pod względem odkrywania jest chciwy, więc przekształca świat w sposób o wiele bardziej radykalny, lecz pomyśl lepiej nad jedną rzeczą. Mówi się że człowiek jest inteligentnym gatunkiem, więc czemu cały czas się wyniszcza? Czemu zmienia świat w tak niebezpieczny sposób że zagraża zniszczeniem siebie, własnego gatunku, jak i wszystkim gatunkom zwierząt mu towarzyszącym? Czy w tym wypadku człowiek jako gatunek dalej może być uznawany za inteligentny? Bo jeśli inteligencją nazwiemy umiejętność zmiany otoczenia, tworzenie narzędzi, to nie jesteśmy lepsi od zwierząt, tworzymy broń, one też. Tak samo jest z tworzeniem narzędzi wspomagających w zdobyciu czegoś, tak samo z budowaniem gniazd itp, jedyne co się różni pod tym względem to to, że one nie czują potrzeby tworzenia plastiku czy innych takich pierdół. Prawdę mówiąc, to jest nawet nam nie potrzebne służy tylko ludzkiej fanaberii, tak samo jak to, że ptaki uzupełniają gniazda kwiatami dla ozdoby, tak samo my tworzymy coś dla naszej przyjemności. Aczkolwiek i niektóre gatunki mogłyby się rozwinąć na podobieństwo ludzi i nauczyć się żyć jak my, tylko ile by to zmieniło w obecnym świecie, tego nie jestem pewien, pytaniem jest jak ludzie by przyjęli kolejną rasę dorównującą im pod względem przetwórstwa. Mam wrażenie, że w swym strachu mogłaby powstać z tego wojna i albo jedna albo druga strona popadałaby w niewolnictwo, ponieważ gatunki zbyt podobne do siebie zazwyczaj na sobie wzajem żerują, co i sam doświadczyłem w pewien sposób. W każdym razie to nie jest zbyt łatwy temat, jest zbyt wiele możliwości i wiele nie kończy się pozytywnie.
Przeanalizował to na swój sposób, sam był twórcą gatunku który miał mieć lepsze umiejętności przetrwania, jednak i sam musiał się liczyć z tym, jakie konsekwencje jego działań poniosą jego "twory". Był odpowiedzialny za życie nowo powstałego gatunku.
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Paź 16, 2016 9:43 pm

Nawet jeśli sam właśnie wykazywał cechy, jakie wymienił Ryuu, to tak, musiał mu przyznać rację. Jego również dziwiła ta ludzka upartość. Swoją drogą często na nią narzekał, ale wyszłoby teraz na to, że jest w pewnym sensie hipokrytą.
- Założę się, że ja też pewnie, ale większość rzeczy zapomniałem. Czasami mam prześwity z dawnych lat. A w sumie nieważne, wolę do tego wszystkiego tak podchodzić. Jakby to wszystko było jednym wielkim snem, który jest skutkiem palenia zielska i kiedyś się w końcu z tego obudzę. Swoją drogą, serio, po marihuanie są niesamowicie dziwne sny. - znowu się rozwinął i ukazał rąbka tajemnicy swojego dziwnego spojrzenia na świat. Kolejną odpowiedź Sei tylko słuchał, może ewentualnie kiwnął delikatnie głową. Swoją drogą, dawno nie odbył tak pochłaniającej konwersacji.
- No tak, można stwierdzić, że sam sobie w jakiś sposób sprawiłeś psikus. - prychnął pod nosem, uśmiechając się od ucha do ucha jak głupek. Mimo wszystko trochę go to śmieszyło. Stworzyć coś, dane zabezpieczył, stracił pamięć i nie ma jak tego odzyskać. Cóż... Zdarzały się takie sytuacje.
Odpowiedź Ryuukiego na jego pytanie była naprawdę produktywna i to na tyle, że w pewnym momencie Seisou poczuł, jak jego mózgownica się nieco przegrzała. Po tych wszystkich narkotykowych i alkoholowych sesjach jego zdolność analizy nie była już tak sprawna jak kiedyś, bynajmniej nie jest już na tak dłuższą metę. Jednakże nie poddawał się i oczywiście rozumiał wszystko. Ba, dochodził do kolejnych wniosków.
- Cóż, to już zahacza o naprawdę ciężkie tematy. Paradoksem jest to, że wynika na to, że człowiek niczym się nie różni od zwierząt, ale jednocześnie tak. - zatrzymał się na chwilę, czując nagły nadmiar myśli. Spojrzał w niebo, milcząc, a potem znów odwrócił głowę w stronę Ryuu i rzucił nagle: Ludzie są popierdoleni, nie? - a potem skrzywił się prawie niewidocznie z nagle głupiej jego myśli, dość krótkiej zresztą. Jak zwykle, jego mózg to sito. - Ogół ludzi i psychika tłumu ludzi dla mnie to coś niedorzecznego. Czasami mam wrażenie, że urodziłem się nie na tym świecie, co powinienem. Ludzie lubią żyć w pozorach, nadmiernej kultury i sztuczności. Wzbudza to we mnie wstręt. Wyglądać, żeby przyciągać ludzi. Uśmiechać się, żeby przyciągać ludzi. Już bardziej wolę towarzystwo zwierząt. W przypadku wielu ludzi, którzy mnie otaczają, to już więcej do mojego życia wniosłaby rozmowa z kotem. Swoją drogą ten kot serio mówił i był naprawdę inteligentny. Najlepsza faza po halucynacjach, jaka kiedykolwiek mi się przytrafiła. - parsknął krótko na samo wspomnienie. Rozgadał się, ale niespecjalnie przeszkadzało mu to, że był prawdopodobnie zbyt otwarty. - Głównym problemem ludzi jest to, że oni mierzą ludzi w statystykach. Jeśli byłby nowy gatunek inteligentnych istnień... Cóż, dalej mierzyliby swoją miarą. Dajmy na to, biali mówią, że przeciętny Azjata jest posiadaczem małego penisa. A nikt nie spojrzy na to, że statystycznie są inteligentniejsi. Tak samo, że czarni są najmniej inteligentni statystycznie... Zaś mają inne plusy. Gdyby wampiry istniały to, hm... Nie wiem, w sumie nie interesuje mnie to. - machnął nagle ręką i marszcząc brwi. Myślenie tym razem już serio go zabolało. - W każdym razie nawet bym się cieszył, bo istnienie wampirów to prawie jak istnienie smoków, a ja bardzo lubię smoki. - dokończył i kompletnie zapomniał, że nie do końca rozwinął swoją ostatnią myśl, dlatego była dość specyficzna, ale on zupełnie nie zwrócił na to uwagi. Tak samo jak na to, że mówienie o tym tak go pochłonęło, że zapomniał o zwierzaku Ryuukiego i przestał się z nim bawić. Catbat w znów dla atencji zaczął zaczepiać materiał jego nogawki.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lis 07, 2016 8:57 pm

Ryuu zaśmiał się na te podsumowanie
-ja nie potrzebuje marychy, mam już wystarczająco dziwne sny czasami. Właściwie faktycznie zadziwiające jest jak działa ludzka wyobraźnia.
No i przeszła rozmowa na temat amnezji, jednak to, że obaj czegoś nie pamiętali chyba sprawiało, że mimo wszystko Ryuu czuł się pewniej, nawet jeśli powody tego zapominania były różne, to sam fakt podobnego problemu pocieszał. Nie był przynajmniej jedynym który znajduje się w świecie którego nadal nie pojmuje.
-Chyba masz racje. Tak dobrze wykonałem swoją pracę, ze teraz nawet sam mam problem z jej częścią. Ale w sumie po to tu dziś jestem by się przekonać czy uda mi się odzyskać te dane, myślę, że jak się dobrze przygotuje to za którymś podejściem uda mi się to zrobić, jedynie kwestia czasu.
Uśmiechnął się wesoło do swojego towarzysza rozmowy. Mimo wszystko nie tracił nadziei.
Zaś odpowiedź Seia na zaczęty temat była równie oryginalana jak on. Może i jego łepetyna była sitem, ale mimo to bardzo interesującym, głównie ze względu na wyciągane z tego sita fakty, z częścią się Ryuu zgadzał, z innymi sprawami nie koniecznie, no a kot.... Ryuu zaczął się śmiać, choć nie by urazić towarzysza, broń boże nie naśmiewał się z niego, właściwie to chyba przez tą szczerość Seia, Ryuu tak bardzo polubił go, choć dopiero co się poznali
-Twoje podsumowania są obłędne, im dłużej cię słucham tym bardziej mam ochotę spróbować przeżyć to co ty, sposób w jaki przechodzisz od analizy działania dzisiejszego społeczeństwa, do kota mędrca, prawie jak w Alicji w krainie czarów. Czemu nigdy wcześniej nie spotkałem tak miłej mym uszom osoby? Gdybyś był dziewczynom to bym się chyba zakochał w tobie, a tak zostaje mi kochać twoje słowa.
Zażartował sobie w sposób dosyć radosny jak na niego, ale naprawdę słowa chłopaka wnosiły pewną radość byłemu wampirowi.
-Co do ludzi i psychiki tłumu to masz pewną rację, choć muszę się wtrącić, ze nie zawsze tak było. Owszem ludzie są społeczni, lecz w dawnych czasach kiedy wiedza i kultura były lokalne człowiek jako jednostka miał więcej swobody do samookreślenia się. Myślę, ze jakbyś żył w dawnych czasach i mówiłbyś tak jak teraz to byłbyś dobrym szamanem. Zaś statystyki są wymysłem w zasadzie dopiero powojennym, kiedy ludzie po chaosie postanowili trochę na gwałt wszystko uporządkować, inna sprawa że trochę z tym przesadzili. Jakby patrzeć statystycznie to każdy z nas ma ćwierć kota, pół psa i drzwi z samochodu. Więc mierzenie statystyką jest jak mierzenie pięścią oka, na siłę da się dopasować, ale będzie potem długo bolało.
Sam podsumował nowe wątki w temacie i podniósł się ze swojego miejsca zgarniając bluzę na której siedział i którą teraz spokojnie ubrał.
-hmm... pewnie jakby był nowy gatunek to człowiek by próbował go do siebie dostosować, a jak ten by się nie chciał przysposobić to by wszczął z tym gatunkiem wojnę. To jest aż nazbyt przewidywalne. Co do wampirów, mogę cię zapewnić, że nie raz jeszcze o nich usłyszysz w tym mieście, cały ród Kuro jest z nimi utożsamiany i niestety nie bez powodu, Samuru to kanalia i z pewnością nie tylko on.
Ryuu podszedł do Seia i złapał catbata targającego chłopaka nogawkę by wziąć zwierzaka na ręce po czym zwalniając jedną podał ją Seiowi by pomóc mu wstać, ot taki przyjazny gest który jednak skończył się na tym, że Ryuu nawet jak ten wstanie będzie ja przez chwilę trzymać. Na jego ustach pojawi się wesoły uśmiech ukazujący kiełki i z jakąś determinacją w oczach odezwał się ponownie
-Skoro lubisz smoki, to spróbuję stworzyć smoka, jak mi się uda to pierwszego dam ci na towarzysza! co ty na to?
To była luźna propozycja, do tego nie wiadomo było czy w ogóle realna. Mimo to Ryuu będzie miał zajęcia na jakiś czas, spróbować stwożyć nowy gatunek nie było łatwo, teraz zaczynał znów jakby od podstaw, ale kto wie? W każdym razie był to rodzaj obietnicy ze strony szalonego naukowca. Jeśli Sei miał sito w głowie, to zaś głowa Ryuu była kompletnym chaosem i nadmiarem skojarzeń, wiec w pewnym sensie się dopasowali.
No i był czas by w końcu się zbierać z tego uroczego miejsca, wszak się zaczęło robić ciemno.
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lis 07, 2016 10:01 pm

Słuchając odpowiedzi jego nowego znajomego musiał w sumie się zgodzić, że sam miał dziwne sny nawet i bez palenia. Czasami miał nawet wrażenie, że jego podświadomość chce mu coś przekazać i być może wiele analizował, ale nigdy do niczego konkretnego nie dochodził. Ostatecznie nic nie było pewne, a po co miał się opierać w stu procentach na własnym gdybaniu.
- Nie pozostaje mi nic innego jak trzymać kciuki, by ci się udało. W końcu sam to zrobiłeś, więc dojście do tego od nowa nie może być niemożliwe. - skwitował krótko. Później rozmowa toczyła się dalej i cóż, rozgadał się. Rozgadał się, bo tego w sumie dawno nie robił i brakowało mu kogoś, z kim właśnie by tak uciekł w świat dziwnych rozmów. Ryuu na mniej więcej takich samych falach co on. Gdy jego kolega skomentował, że jego podsumowania są obłędne, nawet się uśmiechnął. Niemniej na ostatnie stwierdzenie bruneta trochę się... Zdziwił? W sumie sam nie wiedział jak to odebrał.
- Cóż, kochać można nie tylko za fizyczność. - odpowiedział z dziwnym uśmiechem na twarzy. Skoro kolega nie preferował chłopców to przecież nic. Sei nie szukał sobie nikogo na chama, chociaż musiał przyznać, że bardzo fajnie spędzało mu się z nim czas. Kontynuowali rozmowę o ludzkości i ważkich problemach. Ryuu mówił o "dawnych czasach" i rzeczywiście zdawał się wykazywać większym doświadczeniem życiowym niż człowiek. A przecież twarzyczka taka młoda. Niemniej poznanie tego, co mogło być dawniej i prawdopodobne, było dla niego cenną wiedzą. W sumie mógł sam dojść do pewnych wniosków, np. że statystyki nie były tak powszechne. Chociażby ze względu na brak mediów. Na określenie Ryuu zaśmiał się.
- To fakt. - parsknął. Osobiście sam nie miał co więcej dodać na ten temat, bo w pełni się zgadzał. Zerknął jedynie kątem oka jak jego kolega zaczął ubierać bluzę. Zdawało się, że będą już szli. Zerknął na stworzenie, które zaczęło się bawić jego nogawką, ale zaraz został zabrany przez młodo wyglądającego mężczyznę. Podał mu rękę, kiedy Ryuu postanowił pomóc mu wstać. Zgarnął z ziemi swój plecak.
- Pierwszy raz o nich słyszę... Albo zapomniałem, że kiedyś słyszałem. - stwierdził i zakończył to cichym westchnięciem. Prawda była taka, że nie raz miał do czynienia z dziwnymi zjawiskami, ale zgrabnie je zapominał. Zerknął ponownie na uśmiechniętą twarz znajomego i znów zwrócił uwagę na te jego odstające ząbki. - Na swój sposób urocze. - mruknął po chwili w zadumie. Zaraz został wyrwany z podziwiania jego urody. Czy on coś usłyszał o stworzeniu smoka? Z początku spojrzał na niego jak na idiotę, ale potem doszedł do wniosku, że skoro udało mu się już wcześniej stworzyć jakieś dziwne stworzenie, to... Pojawił się dziwny błysk w jego oczach - dziecięcy i radosny. Przecież miał dwadzieścia pięć lat, a na wzmiankę o smoku... Zamrugał parę razy i zaśmiał się.
- To jest szalone, trochę. - skomentował nieco nieśmiało, gdy w tym samym czasie w jego głowie pojawiało się tysiąc myśli o tym, jakby kozacko wyglądał ze swoim własnym smokiem, jak mieszkałby z nim w domu i w ogóle. SMOK. Kto by nie chciał posiadać własnego smoka? Ach, ładne miał te halucynacje. - W każdym razie to miła propozycja. - dodał zaraz i uśmiechnął się, tak szczerze.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lis 07, 2016 10:57 pm

W sumie Sei mógł jego słowa interpretować bardzo różnorako. Bynajmniej Ryuu nie miał nic przeciw związkom tej samej płci... właściwie na studiach zdarzało mu się poromansować z pewnym młodzianem, choć nie mówił o tym wszem i wobec, głównie z powodu podejścia ludzi do tych tematów. Tak naprawdę pokrętna logika Ryuu polegała na tym, że gdyby spotkał dziewczynę o takiej aparycji jak Sei to by już dawno rzucił hasłem a'la "chcesz mieć ze mną dzieci?"... no cóż z chłopakiem to było niezbyt możliwe. Choć i tak to co powiedział mogło być już nieco kłopotliwe dla drugiego rozmówcy
-Można kochać na wiele sposobów. Fizyczny sposób jest po prostu najbardziej znany, może dlatego, że najbardziej naturalny? no i z pewnością przyjemny. Choć lepiej jeśli prócz fizyczności stoi za tym coś innego, żeby chociaż kogoś lubić za to jakim jest. W sumie to też jest rodzaj miłości tylko bardziej łagodnej. Właściwie... jak myślisz Sai? byłbyś w stanie polubić kogoś takiego jak ja?
O ile zaczął nawet wesoło to w pewnym momencie na chwilę przymilkł, zdaje się że coś sobie chyba przypomniał, na jedną chwilę zrobił trochę poważniejszą minę, lecz po chwili znów się łagodnie uśmiechał. Nie chciał zamartwiać rozmówcy jakimiś dziwnymi zjawami ze swojej niedorobionej pamięci.
-Możesz nie pamiętać, w sumie jak kogo polityka nie interesuje to to co się dzieje na górze to może być rybka. Jest jak jest nic na to się nie poradzi, a czasem może to i lepiej mniej wiedzieć. Mniej się człek stresuje.
Podsumował spokojnie. Za to błysk w oku Seia na wieść o smoku bardzo spodobała się Ryuu który zaśmiał się wesoło. Oj tak było szalone
-Do szalonych świat należy. Nie ważne czy inni uważają to za możliwe bądź nie, póki nie spróbuję nie przekonam się czy to możliwe. Jak dla mnie to tylko kwestia prób, aż do osiągnięcia celu. Za którymś razem musi się udać.
W ostateczności po prostu się nie uda, lecz Ryuu nie zamierzał się poddawać, skoro miał podstawy swej wiedzy, a resztę też w końcu odzyska, to czemu nie próbować?
-W takim razie wracajmy. Będę miał ciężkie zadanie do wykonania.
Miał dziś wybitnie dobry humor za sprawą towarzystwa Seia, właściwie to na chwilę zapomniał, że nadal nie ogarnia miasta. Jedno było dobre, że ogarniał przynajmniej las, więc będzie dobrym przewodnikiem do jego granic. Catbat w buncie przeciw trzymaniu na rękach wdrapał się na ramię swojego właściciela i balansując na nim usadowił się z ciekawością patrząc na okolice, choć musiał się bardzo starać by nie spaść.

ZT


Ostatnio zmieniony przez Ryuuki dnia Wto Lis 08, 2016 7:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Lis 08, 2016 12:10 am

Różowowłosy takich problemów nie miał, gdyż dzieci nie chciał mieć. Nie wiedział w sumie czy to bardziej przez ich uciążliwość, czy może przez jego przeszłość i na jej podstawie obawy, że nie dałby tyle ciepła, ile by potrzebowały. Słuchał dalej swojego kolegę, dopóki nie zadał mu kolejnego, dość szczerego pytania.
- Właściwie tak. - odpowiedział po chwili zamyślenia całkiem poważnie. Podziwiał za szczere pytanie i w nagrodę Ryuu otrzymał szczerą odpowiedź. Zdawało mu się, że większość Japończyków akurat unikało szczerości, niekomfortowych pytań czy też odpowiedzi. To społeczeństwo w jakiś sposób było bardziej zduszone niż społeczeństwo chociaż w jego rodzinnym kraju. W każdym razie nie spotkał się z taką otwartością jeszcze tutaj z taką otwartością, jaką miał właśnie Ryuuki. Wyszło na to, że oboje przymilkli na moment. Kolega z niewiadomych przyczyn, a Sei... Cóż, rozgrzebał na moment swoją przeszłość. Jak się tak miał głębiej jednak zastanowić, to nie wiedział, czy byłby w stanie kogoś polubić w ten sposób. Wychował się w świecie bez ciepła i w takim świecie tkwił, nawet jeśli stwarzał pozory w miarę ciepłego.
- Hah, dlatego coś czuję, że dobrze, że większości rzeczy nie pamiętam. Chociaż czasami mam wrażenie, że po części zapomniałem celowo, a nie przez narkotyki. To śmieszne, ale chciałbym sobie przypomnieć, czemu chciałem zapomnieć. - mruknął. Miał teraz lekko pesymistyczny humor, aczkolwiek nie znaczyło to, że kompletnie skopany, o nie. Czuł się mimo wszystko spokojniejszy po tej rozmowie w towarzystwie Ryuu i mniej samotny.
- To prawda. - przytaknął. Sam również uważał, że to niemożliwe, ale jego wewnętrzne dziecko modliło się, by to było prawdą, choć za wszelką cenę nie chciał dać tego po sobie poznać. - Posiadasz naprawdę dużo determinacji, podziwiam. - dodał, uśmiechając się lekko.
- Tak, tak. - pokiwał głową. Faktycznie robiło się już ciemno. Zaczęli kierować się jedną z trudniejszych ścieżek. Był zaskoczony, jak szybko czas minął i że konwersacja była aż tak pochłaniająca. Wkrótce Ryuu wyprowadził go tam, gdzie Sei zmierzał. Sięgnął do kieszeni, wyciągając swoją wizytówkę, na której był jego numer telefonu. - Bardzo miło mi się z tobą rozmawiał, Ryuuki, mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy. - podał mu to, posyłając mu delikatny uśmiech. - Dzięki! - rzucił na odchodne i skierował się w swoją stronę.

zt.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Sie 28, 2017 8:26 pm

Przechadzała się po lesie bez większego celu. Mijane po drodze drzewa, polany, strumienie, nic nie miało znaczenia. Krajobraz zmieniał się z ilością kroków, jednak dla niej wszystko wydawało się tak samo szare i nudne. 2347, 2348, 2349 kroków później nic się nie poprawiło. Wiedziała, że powinna już dawno temu zawędrować do miasta. Mogłaby odwiedzić swoje stare, porzucone mieszkanie, jeśli jeszcze istniało, jednak nigdy nie było jej po drodze. Jak długo już nie jadła? O dziwo nie odczuwała głodu. Kiedyś nie zaniedbałaby żadnej pory do pożywienia się ludzką krwią, a teraz nie miała nawet ochoty patrzeć w stronę ludzi. Jej oczy zmieniły kolor na czarny jak smoła. Przedstawiały głód i głęboki smutek. Czuła, że coś jest z nią nie tak, zachowywała się przecież irracjonalnie, ale miała to gdzieś. Odsuwała swoje potrzeby w najgłębsze zakamarki swojej wyobraźni i po prostu szła przed siebie.
Miękka trawa zamieniła się w ostre kamienie, które bezlitośnie raniły jej bose stopy. Po drodze musiała zgubić swoje nieprzyzwoicie drogie sandałki na szpilce. No trudno. Nie przejmowała się zbytnio bólem. Szła w stronę, z której słyszała delikatny szum wody. Gdy dźwięk się nasilał jej oczom ukazał się dosyć spory wodospad. Spojrzała na niego bez emocji i ruszyła w stronę dużego głazu. Bez większego zastanowienia usiadła na jego chłodnej powierzchni przymykając powieki. Spokój i chłód dawały jej ukojenie. Aż ciężko było jej się przyznać, że nic nie miało dla niej znaczenia. W życiu by nie pomyślała, że kiedykolwiek będzie odczuwać tak głębokie przygnębienie. D e p r e s j a.
Musnęła głaz wychudzoną dłonią. Może już nigdy nie ruszy się z tego miejsca?

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 400


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Sie 28, 2017 9:02 pm

Zakończywszy swoją całkiem interesującą noc w towarzystwie przyjaciółki, odprowadził ją nieco poza obręby murów rodzinnej posiadłości i tam się rozstali. Cynthia wpakowała swój tyłeczek na motocykl i odjechała w siną dal. Brunet westchnął i pokręcił głową z głupkowatym uśmieszkiem na wrednej gębie. I co teraz pocznie? Nudno tak, przywykł już do towarzystwa tej popieprzonej, małej suki. Trudno, spiknął się pewnie jeszcze nie raz na jakieś polowanie czy inne figo fago.
Nie mając najmniejszej ochoty wracać do zamczyska, które wiało ponurą pustką postanowił udać się na pieszą wędrówkę. Zdewastował dzisiaj już dwa samochody więc gdyby rozpieprzył jeszcze trzeci, stary na bank urwałby mu głowę przy samej dupie. Po za tym wcale nie skierował swych kroków w stronę Yokohamy a wybrał całkiem przeciwny kierunek. Góry. Chłodne, w odróżnieniu od dolin pogrążonych w upalnej, letniej nocy, można tam było odetchnąć. Czy jednak na pewno tylko o to chodziło? Wszak istniał taki wynalazek jak klimatyzacja, nie? Kto wie co tak naprawdę podkusiło go żeby dupać taki kawał i to samotnie.
Oczywiście prawdziwy facet nigdy się nie gubi i nie pyta o drogę, ale lepiej by nikt nie prosił go o wskazanie trasy jaką dotarł do wodospadu. Tak czy inaczej, pogrążony w całkowitej ciemności i ciszy przerywanej tylko od czasu do czasu odgłosami wydawanymi przez nocne zwierzęta i szum wody zbliżał się do miejsca przeznaczenia. Miejsca, z którego kilka minut temu przywiało do jego wrażliwych nozdrzy intrygujący zapach. Krew, ledwie wyczuwalna nutka kobiecych perfum. Oraz coś czego nie umiał opisać a co było mu w jakimś stopniu znajome. Dlatego też zdecydował się aby sprawdzić cóż to za sarenka się tu zagubiła i czy czasem nie potrzebuje jego pomocy. Choć był najedzony, w różnorakim znaczeniu tych słów, ciekawość i tak wzięła górę.
Niczym drapieżne kocisko, wręcz sunął w powietrzu starając się pozostawać niewykrywalnym aż do momentu kiedy sam postanowi się ujawnić.
Szkarłatne ślepia spojrzały na kobiecą sylwetkę niemal wtopioną w gęsty mrok. Nie tylko zapach dziewczyny, ale i jej wygląd coś mu mówił. To było trochę jak posiadanie słowa na końcu języka i niemożność odnalezienia go w myślach. Strasznie irytujące uczucie. Kim do cholery była ta osoba?
- Znam Cie. - stojąc przed nią zmrużył swoje ponure ślepia mierząc ją wzrokiem - Przypomnij. - wyjątkowo pokraczne i głupie jak na powitanie kogoś teoretycznie znajomego, jednak młody Asmodey nie miał nastroju na zabawę w grzeczności. Kochanka, wróg, ofiara? Może wszystko na raz? Kto tam wie. Tak czy inaczej jeżeli ja kojarzył, musieli poznać się nie później niż przed wtrąceniem go do lochu przez tatuśka.
- Dziesięć lat temu. Yokohama. - przekrzywił nieco głowę zastanawiając się i nie odwracając wściekle czerwonych oczu od bladej twarzyczki nieznajomej.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Sie 28, 2017 10:34 pm

Cisza była błoga i długa. Odgłosy nocy, lasu i szum wody budowały wkoło aurę ukojenia. Normalnie nastrój nie do opisania, lel. Aimi zastygła w bezruchu na kilka długich minut i nie zamierzała zmieniać pozycji. Przypominała raczej marmurowy posąg niż jakąś żyjącą istotę. No do żywych było jej trochę daleko, przede wszystkim brakowało bijącego serca, ciepła skóry i oddechu. Skupiała się na wszystkim i na niczym. Nie usłyszała zbliżającego się wampira, nie próbowała nawet nasłuchiwać, czy ktoś się zbliża. W końcu co za idiota włóczyłby się po górach w środku nocy? No właśnie, chyba tylko jakaś zagubiona, bezbronna istotka. Na swoje szczęście lub i nie, mężczyzna, który przed nią wyrósł jak grzyby po deszczu na pewno nie wyglądał na bezbronnego. Westchnęła cicho, nieszczęśliwa, że ktoś zakłóca jej święty spokój. Skierowała czarne ślepia na chłopaka, lustrując go dokładnie. Wysoki, blady, włosy ciemne i czerwone oczy. Typowo, nie mogła trafić na kogoś z pulsem, no nie? Nie zamierzała jednak marudzić. Błądziła wzrokiem po labiryncie jego tatuaży, które już kiedyś widziała. I to całkiem z bliska, była niemal przekonana. Dopiero jego zapach całkowicie odświeżył jej pamięć, a następne słowa, które padły potwierdziły wszelkie obawy.
Ku własnemu zdziwieniu przyjęła jego tożsamość ze stoickim spokojem. Może w innych okolicznościach i po innych przeżyciach w niedalekiej przeszłości przejęłaby się bardziej, jednak w tym momencie zapomniała czym był strach. W najgorszy wypadku wampir ją zje, a ona przecież i tak straciła już sens istnienia.
Przywołała na usta jeden z tych swoich słodkich uśmieszków i wyciągnęła w jego stronę otwartą dłoń, jak gdyby spodziewała się, że zamierzał ją ująć.
- Chciałeś mnie zgwałcić i chyba zjeść.
Stwierdziła fakt z nostalgią w głosie i zachichotała niczym nastolatka. To były czasy. Tyle energii, radości i nowych doznań. Na jej własne szczęście została wtedy uratowana, jednak cała sytuacja dobrze na nią wpłynęła. Wówczas zdała sobie sprawę, że nie jest wszechmogąca. Przecież gdyby nie Dastan, może dziś by jej tutaj nie było? Na wspomnienie t e g o imienia, poczuła ukłucie bólu. Nie chciała zagłębiać się w tamte, czarne rejony swojej świadomości. Odrzuciła je od siebie.
- Amelie.
Dodała po chwili zastanowienia, jak gdyby miało to wyjaśnić wszystko. Dalej nie odczuwała strachu. Wręcz przeciwnie, całkiem dobrze się bawiła. Przesunęła swój zgrabny tyłek na głazie, żeby zrobić mu miejsce. Poklepała twardą powierzchnię dłonią, jak gdyby zapraszając go do siebie. Oczywiście nie spodziewała się, że z tego skorzysta. Amelka zawsze zachowywała się dziwnie. Sama nie miała jednak o tym pojęcia.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 400


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Sie 28, 2017 11:30 pm

Ho ho, co za ponura i poważna atmosfera. Depresyjna wręcz. Z chęcią rozpierdoli nastrój w drobny mak, ot tak dla zabawy i z czystej złośliwości. Młody Asmodey był kapryśny jak małe dziecko i zwykle robił to co mu tylko przyszło do głowy w ogóle nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Chyba dlatego wiecznie miał spinę z ojcem...
O dziwo, zagubiona sarenka wyglądająca jakby miała zaraz podciąć sobie żyły albo skoczyć głową w dół z urwiska, uśmiechnęła się i przywitała go... no jakoś tak uprzejmie.
- Zabrzmiało to... creepy. - na wrednej gębie wampira wykwitł dziwny uśmiech. Ton głosu dziewczyny, jej mimika w połączeniu z treścią wypowiedzianego zdania stworzyły nieźle pokręconą mieszankę. Lul, spodobało mu się to. - Może tak naprawdę dalej chcę to zrobić tylko czekałem na odpowiednią okazję? - zagadnął i zerknął na wyciągniętą w swoją stronę dłoń. Nie uścisnął jej lecz złapał za przegub, jakby sprawdzając puls i wyczuwając szumiący potok krwi przelewający się przez jej ciało. - Może posiądę Twoje ciało na tym kamieniu? - zbliżył się szczerząc kły w szerokim uśmiechu, który przypominał drapieżne zwierze - Zgwałcę i pożrę kiedy skończę się zabawiać. - kontynuował choć ton jego głosu był całkiem wesoły. Chyba bawiła go cała ta sytuacja i spotkanie z niedoszłą ofiarą, która w dodatku wita go jak starego ziomka niewidzianego od lat.
Korzystając z zaproszenia, zwinnie niczym pantera wśliznął się na głaz i zasiadł obok wampirzycy, na wskazanym przezeń miejscu. - A może nie? Któż wie co może przynieść noc? - rozsiadł się wygodnie i spojrzał przed siebie, na spadające z szumem litry wody. Widok jak zobrazka... - Samael. - przedstawił sie bo skoro ona to zrobiła nie wypadało zachować się jak burak. Co do gwałtu... już z tego wyrósł i preferował gdy kobiety same pchały mu się do łóżka zniewolone jego nieodpartym urokiem osobistym i powalającą przystojnością. A, i skromnością oczywiście. Tak czy inaczej... Może ot tak, dla powspominania dawnych czasów skusi się na mały rape? Chociaż Coco wypompowała go nieźle z sił to Samael zawsze znajdzie jakieś rezerwy by pobawić się z jakąś łanią.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Sie 29, 2017 12:38 am

Może i w tym momencie nie zdawali sobie z tego sprawy, jednak nasza jak-z-obrazka parka wampirków była do siebie całkiem podobna. Amel również miała nierówno pod sufitem. Śmiała się, gdy ktoś umierał i  cieszyła gdy skakał z balkonu, żeby za chwilę rozpłakać się na widok małego puszystego szczeniaczka. Wszystkie osoby, jakie ją znały, wiedziały o jej huśtawkach nastroju i niezwykle zmiennej osobowości, jednak ona sama wydawała się tego nie zauważać. Zwłaszcza ostatnio, kiedy to bywała niezwykle kapryśna.
Nigdy się nie przejmowała, gdy ktoś umierał. Kolej rzeczy, w końcu jej ofiary też umierały i nie zamierzała płakać nad ich losem. Dopiero niedawno poznała najgorsze z możliwych doznań. Takie, którego nie potrafiła wyzbyć się pod żadnym względem. B e z r a d n o ś ć, pustkę, stratę i całą resztę chamskiego gówna, jakie tliło się obecnie w jej zimnym sercu. Nie przypuszczała, że kiedykolwiek się z tego otrząśnie. Gdzieś w głębi nawet nie chciała. Wiedziała, że jeśli zapomni o utracie nienarodzonego dziecka, w pewnym sensie je zawiedzie.
Sammy i jego spiny z ojcem na pewno byłyby całkiem ciekawym tematem. Każdy z nich mógłby się pochwalić długą listą wykroczeń przeciwko rodzicom. Szkoda tylko, że ojczulek Melki ostatnio kopnął w kalendarz. Czarnowłosa nie potrafiła już z nim normalnie wytrzymać. Trzeba było go w końcu sprzątnąć. Ale proszę się nie martwić! Świat stał się przez to piękniejszy. Przynajmniej dla niej.
- Sam jesteś creepy. Cały pokłuty jak świnka.
Burknęła udając obrażoną, niby żartując z jego kolczyków, chociaż tak na prawdę uważała je, plus tatuaże, za całkiem seksy. Wiedziała, że powinna zacząć uciekać. W tym stanie nie miała żadnych szans, jednak byłoby to jedyne racjonalne wyjście z sytuacji. Przecież nie mogła wiedzieć, jakie są jego zamiary. Mógł ją tak łatwo skrzywdzić. Nawet by się nie spocił. Była obecnie przecież taka krucha. Niestety cała sytuacja bardzo ją intrygowała. Lubiła takie chore gierki. Wpadła jak śliwka w kompot i nie myślała nawet przez sekundę, żeby zacząć wiać.
Ku jej zdziwieniu postanowił posadzić swój zacny tyłek obok niej. Oczywiście Czarnulka nie zamierzała pokazywać po sobie żadnego zakłopotania. Nie ma mo wy.
- A co jeśli zgwałcę Cię pierwsza, Sammy?
Zaćwierkała wesoło oblizując chciwie dolną wargę. Po chwili chwyciła jego dłoń i wplotła swoje chude palce między jego palce. Bawiąc się wszelkimi dodatkami jakie miał owinięte wokół ręki, zamilkła na chwilę. Gdzie pojawiła się ta gadatliwa istotka? Wesoły nastrój uleciał z niej z wiatrem. Gdyby ktoś obcy ich teraz zobaczył wyglądaliby niczym para zakochanych. Romantyczny krajobraz, noc i do tego taka milutka scenka. O jeej! Rzeczywistość jednak wyglądała troszkę inaczej. Chociaż kto wie? Akurat nieodpartego uroku i przystojności w koło nie brakowało.  
W sumie gdyby zechciał zagarnąć jej ciało, krew i duszę, nie protestowałaby. Uważała, że śmierć była jej pisana. Oparła na jego ramieniu swoje wątłe ciało. Była taka zmęczona. Bez większych przemyśleń, przeciągnęła ostrym paznokciem wzdłuż swojej ręki. Szkarłatny płyn zaczął sączyć się obficie, plamiąc jej bladą skórę. Przybliżyła ich splecione ręce do jego twarzy i wbiła w niego czarny wzrok. Chciała, żeby poczuł ból, jaki ona czuje. Zobaczył na własnej skórze jak to jest stracić coś tak bliskiego. Chciała też, żeby wypił ją całą.
- Pij.
Dodała tylko uśmiechając się nieśmiało. Jej krew miała wyjątkowe zdolności. Dawała nieopisaną siłę, zdrowie, odwagę, ale także działała uzależniająco. Jak już raz ktoś jej skosztuje, nic nigdy nie będzie smakować tak dobrze.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 400


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Sie 30, 2017 11:28 am

Jeżeli już mowa o popieroleniu to ciężko stwierdzić, która z cech jakimi charakteryzował się młody Asmodey zasługiwała najbardziej na uznanie jej tym głównym czynnikiem sprawiającym, że był nienormalny. Niezdrowa wręcz infantylność i arbitralność? Całkowity brak empatii i świadome wyparcie z siebie wyższych uczuć? Samolubność i cynizm? Chciwość? A może wrodzone okrucieństwo i lubość w zadawaniu innym cierpienia? Na którąkolwiek z tych cech by nie wskazać to faktycznie, był chodzącą huśtawką nastrojów i w jednej chwili zły i rozleniwiony jak cholera wampir zaczynał się śmiać i tryskać energią. Jaki był w chwili kiedy przyuważył przy wodospadzie zagubioną sarenkę?
Głównie zaintrygowany faktem, że ją znał choć nie pamiętał skąd. Kiedy jednak poznał wreszcie jej tożsamość i przypomniał sobie w jakich okolicznościach się poznali wyglądał na rozbawionego. Czym? Chyba faktem, że spotkał ofiarę po latach a ta nie dość, że się go nie bała to jeszcze zaprosiła do wspólnego posiedzenia przy wodospadzie. W jego głowie zrodziła się myśl, że dziewczyna jest szalona, naćpana lub miała kompletnie w poważaniu fakt, że sytuacja sprzed dziesięciu lat może się powtórzyć. I tym razem, żaden przydupas nie przyjdzie jej na pomoc.
- Ty mnie? Mógłby być kłopot jeżeli bym się nie bronił a przyłączył. - uśmiechnął się krzywo i pewnie wzruszyłby lekko ramionami gdyby nie fakt, że zaskoczyła go złapaniem za rękę. Zmrużył ponure ślepia i wpatrzył się najpierw na jej drobną dłoń, następnie na ładną buźkę. Coś z tą wampirzycą było nie tak i widać to było na pierwszy rzut oka. Może już rzuciła się z klifu i łupnęła się głową w jakiś głaz? Ta niepewność i brak kontroli nad sytuacją zaczynał działać na niego w zły sposób. Zwykle to zawsze on trzymał wszystko w garści i rozdawał karty.
Oparła się o niego niczym zakochane dziewczę na co tylko prychnął i zaklął szpetnie w ojczystym języku. Spojrzał na nią z góry i już miał zamiar siłą zagarnąć ster kiedy poczuł w nozdrzach słodki zapach krwi płynącej z rozciętego nadgarstka.
Cóż ona czyniła? Nie miał pojęcia. Zasadzka? Tylko kto i w jakim celu? Ojciec gdyby chciał się go pozbyć uczyniłby to w dużo bardziej wyrafinowany sposób niż podstawiając mu jakąś stukniętą laskę w losowe miejsce gdzieś w górach na zadupiu. Wrogowie rodziny? Wątpliwe, wszyscy zostali w Europie, po za tym jeżeli mieliby kogoś atakować to głowę rodu. Samael osobiście zaszkodził i skrzywdził naprawdę wiele osób także najbardziej prawdopodobne było, że to jakieś osobiste porachunki. A może to nic z tych rzeczy i na prawdę trafił na nieco szurniętą dziewuchę?
W przypływie frustracji i złości zacisnął palce na drobnej dłoni i wbił w nią swoje długie paznokcie. Nie puszczając, odsunął od swej twarzy, drugą ręką zaś chwytając mocno dziewczynę za włosy i szarpnięciem odchylił jej głowę w tył.
Długie, ostre zębiska z potworną siłą wbiły się w gardło Amelie całkowicie odcinając dopływ tlenu. Gdyby była człowiekiem udusiłaby się lub siła z jaką wampir wgryzł się w jej ciało spowodowałaby śmierć. Krótko mówiąc nie był delikatny i jego ugryzieniu daleko było do romantycznej wizji promowanej przez wszelkiego rodzaju książki i filmidłą. Odzyskał kontrolę. Ale czy na pewno?
Nigdy nie smakował krwi tego typu. Czuł jak gorący szkarłat rozlewa się po jego ciele sprawiając rosnące uczucie siły, a wszelkie niezaleczone jeszcze do końca obrażenia po dzisiejszej walce zaczynają znikać w tempie szybszym niż powinny. Najważniejszy jednak był smak. Ciężko opisać co właściwie czuł. Jego kubki smakowe przeżywały wręcz orgazm a mózg wyłączył się całkowicie, skupiony na tym by chłonąć tego nowego doznania jak najwięcej. I wtedy coś kazało mu się przebudzić w brutalny sposób. Zaatakowała go fala obrazów, myśli i emocji. Ofiara przesyłała poprzez swą krew swoje przeżycia, pozwalając mu przeżyć to co ona. Nie obchodziło go to zupełnie, chciał powrócić do błogiego stanu nieświadomości gdzie jedynym odczuwalnym bodźcem był smak jej posoki. Nie było mu to jednak dane.
Oderwał się od jej ciała a po brodzie ściekały mu grube krople szkarłatu. Zmrużonymi ślepiami wpatrywał się w twarz wampirzycy z bliska - Nie wiem co to miało na celu, ale rozczaruję Cię. Nic mnie to nie obchodzi. - jego głos był chłodny i nieco zachrypnięty. Cóż mogło obchodzić go jakieś dziecko, związek i inne przeżycia zupełnie obcej mu osoby. Owszem, poznał całą tą historię z jej perspektywy, łącznie ze wszystkimi emocjami i bólem. Ale był świadomy, że to niego własne myśli, nie wczuwał się. Po za tym... był zapatrzonym w siebie cynikiem. Uważał się za pępek świata a co najważniejsze, że to on dostał od życia najbardziej po dupie. Dziecko? Nie jego bajka. Z resztą zawsze można było zrobić sobie nowe, nie? A matkę ma się tylko jedną. I cały nastrój poszedł w pizdu, kiedy przypomniał sobie o własnych przeżyciach. Musi w końcu znaleźć dogodny moment by zaatakować tą blond sukę i sprawić by błagała o litościwą i szybką śmierć, która i tak nie będzie jej dana.
Puścił włosy dziewczyny i niespodziewanie, również dla siebie samego, zaczął zlizywać z jej szyi resztki spływającej krwi. Była niczym magnes, chciał skosztować choć odrobinę raz jeszcze. Chociaż do tej pory nie wykazywała tendencji do ucieczki, przezornie nadal wbijał szpony w jej kruchą dłoń. Trzymał ją ciągle blisko siebie.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Sie 30, 2017 12:28 pm

Mimo wielu podobieństw, nieco różnili się od siebie. Jeszcze dziesięć lat temu, kiedy się spotkali Amel również nie wiedziała co to jest empatia czy dobroć. Niestety z wielkim niechceniem zaczęła się rozwijać i budzić wszystkie te uczucia i emocje, które przez całe życie odpychała od siebie. Oczywiście nigdy by się do nich nie przyznała, wolała udawać potwora niż dać po sobie poznać, że 'coś' czuje. Okrutni i bezlitośni mięli znacznie łatwiej w tych czasach. Nie musieli przejmować się innymi co było przecież wielkim plusem. Tylu beznadziejnych krewnych, znajomych i innych. Życie było takie upierdliwe. Obecnie jednak była na dobrej drodze do powrócenia do dawnej siebie. Nie miała już nikogo i nic do stracenia. Była całkiem sama. Jak tak dalej pójdzie będzie jeszcze wredniejsza i bardziej upierdliwa niż wcześniej. Samael, to będzie Twoja wina!
Amel tryskała ciekawością na temat swojego nowego wampirowego koleżki. Sam fakt, że jeszcze jej nie skrzywdził był obiecujący, ale pewnie gdyby nawet było inaczej już nie było odwrotu. Postanowiła, że nie będzie próbowała uciekać, choćby zaczął ją ćwiartować na małe kawałki za pomocą kamienia, a że była bardzo upartą istotą, cóż nie ruszyła się z miejsca nawet na centymetr. Wrosła tyłkiem w kamień i zamierzała ciągnąć tę chorą sytuację chociażby dla własnej satysfakcji. Do tego czemu miałaby zostawiać tego przystojniaka, nie? Jeszcze z nim nie skończyła. Nie była pewna, kto tutaj kontroluje całą sytuację, ale chciała narzucić ich nowej znajomości dosyć szybkie tempo. Dzięki temu nikt się nie znudzi.
Zaskoczył ją nieco, że zamiast zabrać się za jej nadgarstek, chciwie zaczął od szyi. Uśmiechnęła się tylko krzywo pod nosem, gdy szarpnął jej włosy. Z jednej strony zawsze szukała nowych doznań, a z drugiej wolała panować nad wszystkim i nie lubiła być czymś zaskoczona. Nie protestowała, jęknęła tylko cicho, gdy prawie rozszarpał jej gardło. Przypominał jej małego szczeniaczka, który nie potrafi jeszcze schludnie jeść. Był taki słodki, że aż serce mocniej zabiło. Przymknęła powieki i wsłuchiwała się w odgłosy krwi pochłanianej przez wampira. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że nie czuje lewej ręki. Musiał ścisnąć ją na tyle mocno, że w ogóle straciła w niej czucie. No cóż, może jakoś później się samo naprawi. Postanowiła zrobić użytek z drugiej ręki, którą usadowiła na jego karku, gładząc go delikatnie.
1, 2, 3 oddechy później zaczęła kołysać się delikatnie na boki, ruszając Samaelem wraz ze swoim ciałem. Nawet nie zdawała sobie sprawę, że nuci coś pod nosem. Jakąś melodię, może z dzieciństwa? Cicho i spokojnie, idealnie dla wrażliwych wampirzych uszu.
Kiedy w końcu się od niej oderwał, otworzyła szerzej oczy. Znów ją burak zaskoczył. Mało kto potrafił postawić się i przestać pić jej krew. Trochę sposępniała. Czyżby mu nie smakowało? A może to te paskudne wspomnienia, które postanowiła mu pokazać. Haha, dobrze mu tak.
- Ale z Ciebie nieczuły dupek, Sammy.
Odparła na jego słowa z wyczuwalną czułością w głosie i uśmiechnęła się do niego łagodnie, wciąż głaszcząc jego kark. Podobał jej się taki wredny. Nie pozwalał jej użalać się nad sobą. Sprawiał, że musiała mu dorównać. Nie chciała być przecież gorsza. Jeśli jej na to pozwolił, bo powiedzmy sobie szczerze był znacznie silniejszy, przyciągnęła jego kark do siebie i jednym szybkim ruchem wpiła się w jego usta. Smakował jej własną krwią, co nie przeszkadzało jej zbytnio. W końcu krew to krew. Całowała go zachłannie, w końcu nie robiła tego już tak długo. Przycisnęła swoje wątłe ciało do jego torsu nie zostawiając między nimi żadnej przestrzeni. Jego bliskość działała na nią uspokajająco. Kiedy w końcu oderwała od niego usta, dosłownie na milimetry, spojrzała na jego czerwone ślepia.
- Popływamy?
Szepnęła cicho, gryząc jego dolną wargę. Szum wody unosił się w powietrzu. Czemu by z niej nie skorzystać? W wodzie można robić tyle różnych fajnych rzeczy.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 400


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Sie 30, 2017 5:15 pm

W tym jednym akurat byli w stu procentach zgodni. Oboje pożerała ciekawość na temat przypadkowo spotkanego rozmówcy. Z resztą to właśnie ona zaprowadziła Samaela w to a nie inne miejsce. Wszak bez większego celu wyruszył na spacer w góry. Może chciał przemyśleć kilka spraw, może zwyczajnie odetchnąć od miejskiego gwaru i zasmrodzonego powietrza. Wycieczkę przerwał mu jednak zapach, który zaintrygował go na tyle, że po prostu musiał zidentyfikować jego źródło. I tak oto znalazł się właśnie tutaj. Co zaś powodowało Amelie by zachować się w ten a nie inny sposób w obliczu swojego niedoszłego oprawcy i gwałciciela? Tylko ona sama raczyła wiedzieć. Grunt, że sytuacja nie była ani trochę normalna i bardzo trudna do zdefiniowania. Kto by się jednak tym teraz przejmował?
Po pierwsze młody Asmodey był osobą wyznającą prostą zasadę carpe diem i kierował się nią instynktownie. Motywy oraz wydarzenia, które doprowadziły napotkaną wampirzycę do stanu obecnego nie interesowały go w najmniejszym stopniu. Była to zasługa nie tylko jego filozofii ale również skrajnej samolubności i cynizmu. W momencie kiedy pierwszy raz poczuł na języku smak jej krwi i tak wszystko odpłynęło na dalszy plan.
Nie pił zachłannie choć początkowo miał taki zamiar. Wypić do cna i pozostawić po sobie osuszony całkowicie zewłok. Zmieniło się to jednak tuż po zatopieniu kłów w delikatnej szyi. Uczucie nie z tej ziemi, które pochłonęło go całkowicie i gdyby nie nagły atak obcych myśli i wspomnień z pewnością zatraciłby się w nim całkowicie. Nie czuł nic. Jej dotyku, bicia serca, kołysania. Ba, nie usłyszał nawet, że dziewczyna zaczęła coś nucić. Tylko szkarłat. Piękny szkarłat i smak, niemożliwy do opisania czy porównania z jakimkolwiek innym.
- A z Ciebie szalona sucz. - odpowiedział pięknym za nadobne i dziwny grymas wykwitł na jego bladej twarzy. Wyglądał trochę jak dziecko odstawione właśnie od cycka mamy pomimo, że dalej chciało zasysać smakowity pokarm. Albo raczej narkoman, któremu odebrano działkę zanim zdążył na dobre ją sobie zaaplikować. Stał się... uległy, nieco zagubiony. Dlatego przez ten krótki moment pozwolił jej przyciągnąć swoją głowę i wpić się w jego usta. Krótką chwilę był jak głaz, nieczuły na pocałunek, szybko jednak oddał go ze zdwojoną mocą i zachłannością. Nie wiedział co nim w tej chwili kierowało, złość? Głód? Nic z tych rzeczy.
To było pożądanie, ale nie takie jakie zwykł odczuwać do tej pory. Pierwszy raz w swoim życiu pożądał po prostu krwi. Ale nie jakiejkolwiek. Chciał krwi Amelie. Pragnął jej ponad wszystko. Jego skrzywiony umysł działał do tej pory na dość prostej zasadzie - głód krwi = głód seksu. Nie było różnicy, przez co jego kochanki najczęściej stawały się również posiłkiem. Tym razem jednak...
Wykorzystał okazję. Nad wyraz delikatnie, w obawie przed tym, ze wampirzyca się odsunie, przegryzł jej wargę, spijał niewielkie kropelki szkarłatu całując ją nieustannie. Wplótł pazurzastą dłoń w jej włosy.
Spokój, zapomnienie... Coś czego jego poraniona dusza nie zaznała od narodzin. Zniknęła żądza krwi jaką pałał wobec byłej narzeczonej i matki, zniknęła nienawiść do ojca. Przyjemnie chłodna i czysta otchłań zapomnienia wzywała go i koiła rozszalały z bólu umysł. I nagle powrót do tej brudnej, ponurej i cuchnącej rzeczywistości... Otworzył oczy i mając tuż przed swoją twarzą, buzię Amelie zmrużył swoje ślepia. Nie usłyszał jej pytania, wyglądał zaś na zdruzgotanego, ze wyrwała go z tego boskiego stanu.
- Kim... Ty jesteś? - mruknął pół przytomnie. Dopiero po kilkunastu sekundach jego oczy odzyskały blask świadomości. Pokręcił gwałtownie głową jakby strzepując z umysłu resztki otępiającej, zgubnie komfortowej mgiełki - Co mi zrobiłaś? - wykorzystując fakt, że trzymał kruche ciało dziewczyny w objęciu, potrząsnął nią. Wyszczerzył kły demonstrując gotowość do ataku w każdej chwili. Jednak... czy skrzywdzi istotę mogącą dać mu to czego całe życie podświadomie pragnął? Choć na kilka sekund, minut. Przecież jeśli ją teraz zabije już nigdy nie dostąpi tego stanu świadomości. Już nigdy nie doświadczy tego co może dać prawdziwy oblivion.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Sie 30, 2017 6:16 pm

Amelie nie bała się śmierci. Może dlatego była tak nieprzewidywalna. Oddała swoją krew obcemu wampirowi, który przecież tak łatwo mógł ją zmiażdżyć swoimi szponami. Ciężko stwierdzić czy była tak odważna czy może głupia. Pewnie jedno i drugie po troszku. Zwłaszcza, że miała z nim przykre wspomnienia z przeszłości, powinna być mądrzejsza, a mimo to wpakowała się w taką samą sytuację, jak dziesięć lat temu. Nie była jeszcze całkiem pewna właściwości swojej krwi, wiedziała jedynie, że dawała innym siłę i miała podobno niesamowity smak. Przewidywała, że wampiry słabe w samokontroli miały problemy z zaprzestaniem picia, a Samael nie wyglądał na mistrza w trzymaniu swoich potrzeb na wodzy. Z początku chciała po prostu, żeby wysuszył ją całą, uśmierzył jej ból i pozwolił odejść, jednak z czasem, kiedy zobaczyła jego reakcję i zdała sobie sprawę, jak wielki wpływ miała na niego, wpadła na inny, bardzo samolubny pomysł. Przecież straciła już tak wiele i nic na świecie jej nie zostało, więc czemu by tak sprawić, że ten oto wampirzy przystojniak będzie tylko i w y ł ą c z n i e jej? Nie planowała tego, wyszło zwyczajnie w praniu.
To do końca przecież nie była jej wina. Była jedynaczką w obrzydliwie bogatej rodzinie, tak po prostu została wychowana. Zawsze dostawała to co chciała, a w tym momencie nie chciała być już nigdy sama. Nie miało to dla niej znaczenia, czy Sammy zostanie z nią z własnej woli, czy może z potrzeby . Ważne, że ONA będzie zadowolona. Nie ma to jak przymusowe zdobywanie przyjaciół kompanów.
Był tak zagubiony, tak bezbronny, tak kochany, że aż nie mogła uwierzyć, że to dalej ta sama osoba. Nigdy by nie przypuszczała, że pozwoli jej zobaczyć tą stronę swojej pojebanej osobowości. Była niemal z siebie dumna, że mogła tego doświadczyć. Tyle chorej satysfakcji i szczęścia dawał jej fakt, że była komuś p o t r z e b n a. Oczywiście nigdy by się do tego nie przyznała. Nie-ma-mo-wy.
Miał szczęście, że postanowił odwzajemnić jej pocałunek. Nie ma nic gorszego niż zraniona i niedowartościowana kobieta, zwłaszcza tak wredna jak Melka. Piekło na ziemi i te sprawy. Chyba zadrapałaby go na śmierć. Miał wielkie szczęście. Kiedy już oddał jej to co chciała, a ich połączone usta wywołały przyjemne łaskotanie w brzuchu, była zadowolona. Puściła płazem fakt, że znów ja pogryzł, tym razem w wargę. Lubiła drapieżników, ot co. W końcu magiczna chwila dobiegła końca, a wampiry odsunęły się od siebie. Kiedy Amel zdała sobie sprawę, że Sam postanowił zignorować jej słowa nie była zbyt szczęśliwa. Przymrużyła powieki i syknęła cicho. Nie wolno jej nie doceniać. Jednak szybko zdała sobie sprawę, że wampir miał problemy z dojściem do siebie. Znów poczuła tą niepohamowaną potrzebę gładzenia jego karku. Postanowiła wykorzystać sytuację, że nie był jeszcze w pełni świadomy i szybkim ruchem wpakowała się na jego kolana okrakiem. Wreszcie mogła trochę nad nim górować. Oczywiście jeśli nie zaprotestował.
- Widzisz Sammy, moja krew różni się trochę od krwi pozostałych wampirów. Ma pewne właściwości, jak pewnie zdążyłeś zauważyć.
Powiedziała tajemniczo przykładając mu dłoń do bladego policzka. Kiedy przybrał pozycję do ataku, nie odsunęła się. Po tym co zobaczyła, nie tak łatwo będzie ją przestraszyć. Oczywiście wahała się, jednak była niemal pewna, że nie da rady ją zaatakować. A może zwyczajnie chciała w to wierzyć? Cóż nie miała nic do stracenia, a tak łatwo mogła się przeliczyc. Przybliżyła się do niego nieco, przykładając usta do jego ucha.
- Teraz już na zawsze będziesz mój.
Wyszeptała, jak gdyby zdradzała mu największy sekret i zachichotała cicho. Pocałowała delikatnie miejsce tuż pod jego uchem. Czy rzeczywiście tak będzie? Wszystko zależy od naszego ciemnowłosego wampira.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 400


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Sie 31, 2017 3:11 pm

Samokontrola? Jeszcze kilka lat temu nie było takiego słowa w słowniku Samaela. Kiedy miał ochotę na seks, a było tak niemal cały czas, po prostu brał pierwszą, która mu się spodobała, za jej pozwoleniem lub bez. Żywił się w podobny sposób. Dzisiaj, choć nieco się to poprawiło, nadal miał ogromne problemy z kontrolą swoich emocji oraz instynktów. Po wieloletnim odizolowaniu w ponurym lochu jego temperament nieco ostygł, ale nadal był daleko poza ogólnie przyjmowanymi normami wampirzego społeczeństwa. W większości przypadków nie było to aż tak groźne jak można by się spodziewać, jednak zdarzało się, że wpadał przez to w przeróżne kłopoty. I to było właśnie ogniwem zapalnym jego relacji z ojcem a zarazem głową rodu.
Jakby nie patrzeć właśnie teraz wpadł w niezły kłopot tylko dlatego, ze dla kaprysu postanowił wgryźć się w szyję napotkanej przypadkowo dziewczyny. Wszak był najedzony i nie odczuwał dużego głodu a mimo to postanowił to zrobić. Zdaje się, że tym razem przyjdzie mu zapłacić dużo większą cenę niż bójka z jakimś przychlastem broniącym swojej dziewczyny i jego gorylem. Czuł, że w momencie kiedy poczuł smak tej krwi oraz efekt jaki na nim wywarła, nic już nie będzie takie jak dawniej. Robił się coraz bardziej zachłanny i spragniony. Niewiele brakowało a stanie się jak narkoman.
Nim do końca doszedł do siebie, wampirzyca wpakowała mu się na kolana. Warknął cicho, błyskając długimi kłami. - W co Ty pogrywasz? - młody Asmodey nie wyglądał na zadowolonego z obrotu spraw. Przeciwnie, robił się coraz bardziej wściekły. Niewiele brakowało a bez ogródek trzaśnie dziewczynę w twarz i powali na usianą kamieniami ziemię. A później... No właśnie co? Zabije ją? Z tyłu głowy zapaliła mu się czerwona lampka sygnalizująca pewien błąd w jego toku myślenia. Przecież jeżeli ją tu zaszlachtuje to już nigdy nie zazna tego co oferowała jej krew. Z drugiej strony był na nią tak wściekły, że gotów byłby wyrywać jej żywcem kończyny. Cała ta niepewność i bezradność jeszcze bardziej potęgowała gotujący się w jego wnętrzu gniew.
- Prędzej zdechnę niż zostanę Twoim psem. - warknął w odpowiedzi. Szarpnął dziewczynę za włosy odciągając od swojego ucha i zmuszając by spojrzała mu w twarz. Ponure, czarno szkarłatne ślepia płonęły nienawiścią. - Zakuję Cię w łańcuch, suko i będę trzymał w klatce. Będę pił Twoją krew na własnych warunkach aż w końcu wysuszę Cię całkowicie. - korzystając z faktu, że nadal ściskał jej włosy potrząsnął nią boleśnie. - Rozumiesz? Będziesz niczym więcej jak tylko pojemnikiem na żarcie. - dając upust swoim emocjom, w i tak dość delikatny jak na niego sposób, wolną ręką trzasnął czarnulkę w pośladek i zacisnął na nim pazury - A jeśli będę miał ochotę to będę Cię jeszcze rżnął. I kompletnie nic nie będziesz mogła z tym zrobić.
Amelie powinna zdawać sobie sprawę, że nie były to tylko czcze pogróżki i Samael na prawdę byłby w stanie to zrobić. Jeżeli miał być uzależniony od niej w najmniejszym choćby stopniu to sam podyktuje warunki. Zniewoli ją i sprowadzi do roli bezwolnej niewolnicy trzymanej na smyczy.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Sie 31, 2017 5:54 pm

Kilka lat temu każdy z nich był inny. Aimi cieszyła się życiem. Zawsze znalazła czas, żeby się wesoło napierdolić, wydać hajsy na pierdoły i spotkać z wampirzymy psiapsiółkami. Potem jakoś wszystko zaczęło się pierdolić i nic nie było już takie samo. Melka może nie była zamknięta w lochach, jednak bycie w ciąży wcale nie było przyjemne. Poranne nudności były zmorą, a świadomość przybrania na wadze w ogóle była okrutna. Fatalne życie, fatalne. Jednak jeszcze gorsze okazało się utracenie tej małej fasolki. Wtedy dopiero jej świat legł w gruzach. Zdawała sobie sprawę, że Samael nie miał w sobie współczucia, najwyraźniej nie miał dzieci - przynajmniej tak uważała. Prawdę mówiąc gówno o nim wiedziała, poza byciem chamskim dupkiem i do tego nie umiejącym nad sobą panować, potrafił być trochę uroczy. Na tym jej ocena, póki co, się kończyła. Podchodziła sceptycznie do poznawania nowych osób, jednak skoro już zdecydowała się nie uciekać i ciągnąć dalej tą przedziwną 'konwersację' może warto by było poznać bliżej rozmówcę, zanim okaże się jakimś kompletnym dziwolągiem. W tych czasach nigdy nie wiadomo.
Jedno było pewne, Melka nie odda się bez walki. Była zbyt zakochana w sobie, żeby tak po prostu pozwolić komuś innemu przejąć nad swoim ciałem kontrolę. Samael może nie był tego jeszcze świadomy, ale wampirzyca była zbyt godna, żeby kiedykolwiek odpuścić. Wiedziała, że jest w tej sytuacji na przegranej pozycji, jednak poddanie się nie wchodziło w grę.
Nie spodobało jej się, co usłyszała. Nic zresztą dziwnego. Na widok jego wściekłości skamieniała na chwilę. Cisza przed burzą. 2, 4, 6 sekund później nastąpił pierwszy wybuch. Aimcia mogła znieść dużo, ale nigdy żeby ktoś nią pomiatał. Zmrużyła czarne ślepia i obnażyła śnieżnobiałe kły. W k u r w i o n a to mało powiedziane.
- Nie potrzebuję psa, ty chuju. Będziesz dla mnie miły tak jak mi się podoba, albo wypierdalaj i gówno dostaniesz.
Wysyczała przez zęby wpatrując się w niego z nieopisaną furią. Gdzieś po drodze przekroczyła wszelkie granice i teraz wypluwała z siebie wszystko co przychodziło jej na język. Miała w dupie konsekwencje. Będzie co będzie. Taka już była. Miła i kochana do czasu. Wiedziała, że rozzłościła tygrysa przed sobą, jednak nie miała zamiaru pozostać w tej konwersacji bierna. Miała już serdecznie dość szarpania za jej piękne i długie włosy. Wampir zastanawiał się, czy nie trzasnąć ślicznej Melkowej buzinki? Cóż ona się nie zastanawiała. Szybkim ruchem wymierzyła mu policzek z całą siłą, jaka jej została. Miała też zamiar rozorać mu trochę twarz swoimi długimi pazurami. Sam sobie zasłużył. Nikt nie powie, że nie. Miała w dupie, czy jej odda. Jeśli tak - no trudno - będzie miała powód do kolejnej zaczepki. Miała już po dziurki w nosie jego pierdolenia. Nowiny o krwi, niewoli, łańcuchach, spłynęły po niej jak po kaczce, ale rżnięcia, nie potrafiła przeboleć. Mimo, że kreowała się na zawsze odważną i pewną siebie, seks był jedynym z pól, w którym nie miała za dużo doświadczenia. W życiu miała raptem jednego partnera. Aż gotowała się ze złości.
- Sam sobie jesteś winien. Nikt Ci nie kazał tutaj przychodzić i pić mojej krwi. Pogódź się z tym, co sam sobie dopierdoliłeś. Widziałeś moje wspomnienia, nie mam problemu z opuszczeniem tego świata. Wtedy zostaniesz już całkiem sam. Ty i nieoparte pragnienie.
Powiedziała lodowato. Tym razem ciszej. Nie miała już siły krzyczeć. Była coraz słabsza. Kiedy ostatnio jadła? Nie potrafiła zliczyć dni i nocy. Jej drobne ciało trzęsło się z wysiłku. Gdyby teraz musiała wstać pewnie nogi jak z waty by się pod nią ugięły. Szczęście, że siedziała. Nagle zrobiło jej się czarno przed oczami. Zwyczajnie zemdlała. Jej głowa opadła na jego ramię bezwiednie. I tyle z tej całej kłótni.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 400


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Wrz 01, 2017 2:05 pm

Wyglądało na to, że dziewczyna kompletnie nie rozumiała swojego położenia. Owszem, Samael pragnął jej krwi jednak nie miał najmniejszego zamiaru jej służyć, być miłym czy cokolwiek innego sobie uroiła. W bezpośrednim starciu nie miała w tej chwili żadnych szans także jeżeli ktoś miał dyktować warunki to z całą pewnością nie była to ona. Wystarczyło by spuścił jej łomot i po prostu nieprzytomną zawlókł do lochów w zamku aby mógł raczyć się jej krwią kiedy tylko najdzie go ochota. Syczała na niego? Obnażała kiełki? No proszę, pozbawiona siły i wątła nadal próbowała sprawiać wrażenie groźnej. To się chwali, jednak nie oszukujmy się, nie zrobi tym na młodym wielkiego wrażenia.
Nie odpowiedział na jej wyzwiska tylko złapał za gardło w celu zrzucenia jej z siebie i powalenia na ziemię. Nagle jednak dziewczyna zwiotczała i opadła bezwładnie na jego pierś. Brunet uniósł lekko brew wyrażając zdziwienie po czym prychnął głośno zirytowany. Akurat kiedy chciał jej przyjebać musiała stracić przytomność... No nic, tak czy inaczej była już jego.
- Więc jednak wyszło na moje. - mruknął i objął ściśle kruche ciało, podnosząc się na nogi. Trzymał ją na rękach, trochę jak śpiące dziecko, tak, że jej twarz wciśnięta była w jego szyję. Musiało to wyglądać dość dziwnie, jednak kto by się tym teraz przejmował.
Nie tracąc czasu skierował swoje kroki w stronę zamczyska. Po drodze zastanowi się co uczynić z tą niezrównoważoną dziewuchą, która posiadała jednak niesamowity dar.

[z/t + Aimi]

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Paź 23, 2017 5:58 pm

Nie ma bata - nie powinien był przechodzić na dietę z krwi zwierząt. Od wielu dni nie robił nic innego, tylko polował na tutejszą faunę. Męczył się przy tym cholernie, a zarobek nie zadowalał ani trochę. Stworzył błędne koło: całą energię przeznaczał na łowy, a upolowana zwierzyna ledwo pokrywała straty. Wystarczyło więc, aby jednego dnia nie udało się nic zjeść, a był na minusie. Ten dzień zdarzył się wczoraj, a konsekwencje odczuwał dzisiaj. Gorzej niż na kacu, bo będąc wczorajszym ma się siłę na rzyganie. Obecnie deficyt doskwierał tak bardzo, że siedział na skalnej półce, tuż za ścianą szumiącego wodospadu. Oparty plecami o skałę za sobą nie miał ochoty na cokolwiek, nawet na grę na harmonijce.
A dlaczego tutaj siedział? Powód był prosty. Musiał ukrywać się przed innymi wampirami. Wiecie, jak popełnia się taki głupi błąd, jak kradzież na łonie natury, to potem są tego bolesne skutki. Niedźwiedź, którego posiłek X próbował skraść niemal pod jego nosem, a który rozjuszył się nie na żarty, swoją złość odbił na brzuchu Mumii jednym zamaszystym ruchem szponiastej łapy. Przesiąknięte czarną krwią płótna mogły zwabić kogoś równie głodnego jak on.
-K*rwa. - Co jakiś czas mówił tak do siebie, jakby odmawiał pokutę za debilny czyn. Przyciskał dłoń do otwartej rany, która cuchnęła gorzej od zgnilizny. Nadmiar posoki zlizywał z palców, a potem znów uciskał. Przy okazji po raz kolejny jakiś ktoś z zablokowanym numerem dobijał się do wampira E przez komórkę, której poziom baterii zbliżał się nie ubłagalnie do zera. I tym razem Iks nie odbierał połączenia. Nie miał najmniejszej ochoty na jakąkolwiek konwersację, zwłaszcza z kimś, kogo nie znał.
Kilka godzin później "kurwy" ucichły. Spadająca z wysokiego pułapu woda zagłuszała wszystko i skrywała za swoimi wodnymi wrotami nieprzytomnego wampira. A może szum wodospadu ukołysał go do snu?

_________________



Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1133


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Paź 23, 2017 6:24 pm

A co ona robiła w tym miejscu? Powód był też prosty! W końcu udało jej się namierzyć jej zaginionego brata. Miała wrażenie, że jest martwy, aczkolwiek kilka jej przedziwnych telefonów odbierał, a wsłuchawce słyszała właśnie ten zmeczony i pasujący do niego głos.. "Halo, halooo.. Czy ktoś tam jest?" Tak, to była jak melodia dla jej uszu. Teraz ona odgrywała rolę stalkera, a on tego biednego chłopca, który nie wie, gdzie, skąd i jak się na niego patrzą. Ot co! Cała filozofia. Aczkolwiek Cynthia.. Musiała się przygotować.
Kiedy on powoli zasypiał, odbierając wodę jako kołysankę mamy, to powoli zaczynała się przygotowywać. Wręcz podniecało ją to napięcie. Jednakże, skrytka, którą sobie ubzdurała, była bardzo, ale to bardzo blisko niego. Była w grocie, którą wejście zakrywała tafla wody. Tak, spływająca woda dzieliła ich spojrzenia. Przemiana w Ishtar nie wchodziła w grę. Od razu usłyszałby jej jęki z bólu, spowodowane rozciągającym się mięśniami, kośćmi, nowych narządów.. Nie, nie, nie, wybiła ten pomysł z głowy. Przyglądając się czujnie Iksowi, zadzwoniła po raz kolejny.. I ostatni. Nie odebrał. I tu popełnił błąd. Niebieskowłosa cała poczerwieniała ze złości. JAK MÓGŁ ODRZUCIĆ? Zadawała sobie sama pytania, jak gdyby była zamknięta w jakimś śnie, czy transie. Naładowana negatywną energią dosłownie wyskoczyła z rykiem przez taflę wody, lądując bardzo, ale to bardzo blisko, wręcz obok wampira najniższej krwi. Jej oczy jarzyły się krwistą czerwienią, a błękitne włosy trzepotał wiatr. Mimo iż wzrostem dalej się różnili,a ona dalej była niższa, czuła, jak wielką przewagę ma nad nim, nad jego słabym, zabandażowanym ciałem. Złapała go ręką za szyję, jak gdyby miałaby go zaraz unieść. Ale czy na pewno miała zamiar go totalnie zniszczyć?
Nie. Chwila moment, przyciągnęła jego wątłe ciało do siebie. Do pocałunku? Ależ skądże! Zbliżyła go na tyle, by mieć swoje usta przy jego uchu.. Przynajmniej tam powinno ono być. - Sporo czasu, braciszku. - Wysyczała głosem jadowitej żmiji, jak gdyby nie cieszyła się zupełnie na jego widok. - Gdzie się tak długo ukrywałeś? - Spytała takim samym, kuszącym a zarazem przerażającym wzrokiem i w sekundę zniknęła, wykorzystując swoją nadprzyrodzoną szybkość. Pojawiła się za nim kilka metrów. Wyższa niż przedtem, lepiej zbudowana. Brodę miała podniesioną wysoko do góry, w połączeniu z skrzyżowanymi dłońmi na piersi. Długie, błękitne włosy trzepotały na wietrze, a spod kosmyków włosów co chwilę pojawiał się ten sam co przed latami niebieski błysk w oku. Czy ją rozpozna?
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Paź 23, 2017 7:18 pm

Ostre wejście. Takie w stylu jedynej, niepowtarzalnej Cynthii, która chciała wprawić Mumię o zawał serca. Dobrze, że teoretycznie wampirom nie bije już serducho od dawna, bo miałaby brata na sumieniu. Poddał się jej woli, a co mógł zrobić. Nawet z tego szoku, że ją widzi, nie zrobił groźnej miny. Tylko dał się chwycić za szyję i bawić jak szmacianą lalką. Duży dekolt czynił cuda. Od napędzenia mu strachu do ekstazy nowym image'm.
-Chyba jestem w raju... siora z cyckami jak balony... -Widok narodzonej na nowo Cynthii dodał mu sił na tyle, by wstać i mimo cieknącej obficie rany nie odrywać rozmarzonego wzroku od przybyłej. Miała w sobie odrobinę więcej szaleństwa niż gdy ostatnio się widzieli, był z niej dumny. Tryskała energią, charyzmą, pewnością siebie. Zmrużył na moment dwoje różnorakich oczu i uśmiechnął się kącikiem ust. -Widzisz, jak dobrze Ci przysłużyła rozłąka, jędzo? ...Nawet pachniesz zwycięstwem... Gadał trochę od rzeczy, lecz jak się stoi we własnej krwi, po którą nie możesz się pochylić z obawy przed wyleceniem resztek żołądka, jelit i innych atrakcji z przeciętego brzucha, to można mu darować. Uniósł ciężkie, czarne powieki i utkwił mocno nieobecny wzrok ponownie w jedynej osobie, która była dla niego ważna. Pomijając chwilowe chcice na kocice i inne babice. Mimo zupełnie dzikiego spojrzenia jeszcze na tyle panował nad sobą, że odpowiedział wreszcie na postawione pytanie przez Niebieskowłosą.
-Byłem tu... i tam... byleby nie przeszkadzać Dupie Wołowej i jej ogierowi. Już mówiłem... wyszłaś na tym Cycaśnie. W okropnie zmęczonym głosie Mumii dało się usłyszeć lekkie rozweselenie. Aż oblizał się z podniecenia, że taką ma teraz śliczną i drapieżną siostrę. W zasadzie zawsze uważał ją za piękną, czy miała blizny, czy plecy z obu stron ciała. Jej wizerunek zapewne ożywił Iksa, ale jakby nie spojrzeć był w kiepskim stanie. Dobrze, że siostra rozwijała się, przy tym była cała i zdrowa, jak można tak powiedzieć o osobie ze skrzywieniem w psychice.
Podstawił jeszcze jeden krok, aby być ociupinkę bliżej Cynthii, która demonstrowała swoje atuty z dystansu. Jeden krok i nic więcej nie utargował ze swoich sił. Może żeby ogrzać się ociupinkę w jej promieniach chwały? Żeby wyniuchać więcej kobiecych hormonów? Żeby zapamiętać jej odświeżony i odpicowany wizerunek przed tym, jak zamkną się na wieki jego powieki? Burczenie komórki, która domagała się naładowania baterii, wyrwała Iksa z zamyślenia nad boginią. Do tego stopnia, że wyjął ją ostrożnie drżącą ręką z kieszeni.
-Jakby na tym złomie był aparat... zrobiłbym z Tobą selfie... a tak to tylko jakiś natręt truł dupę... dzwonił... a nie gadał... -wymamrotał jak jakiś pijak. Druga ręka już nie mogła uciskać rany na brzuchu, zwiędła jak liść na jesień. Kończyła się adrenalina, którą podsycał miodnym widokiem na cud-siostrę.

_________________



Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wodospad   

Powrót do góry Go down
 
Wodospad
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Niewielki wodospad leśny
» Wodospad Słodkości
» Wodospad Tysiąca Szeptów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: