IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wodospad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1140


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Paź 25, 2017 6:48 pm

- Matko boska, a ty znów o tym. - Pomachała tylko głową na boki, stojąc za nim i wpatrując się jeszcze w jego plecy. Jeszcze nie zauważyła jego ran i tego jak bardzo był słaby i zraniony. Za dużo adrenaliny, akcji, ona sama za tym nie nadążała, a co dopiero on. Patrząc tak na niego z uniesioną, pełną chwały głową, ciężko było dostrzec wampirze, czy ludzkie cierpienie. Może tu był błąd w jej postępowaniu? Może ta nowa, lepsza, lecz nie największa jaką może zdobyć siła, tylko przyćmiewa jej uczucia i tworzy z niej potwora? BREDNIE! To ona teraz panowała nad nicią swojego życia, ona decydowała jak się będzie toczyć, żaden inny gbur, czy wampirek. Tak, była zbyt pewna siebie. Ot co. - Nasza rozłąka była tak nie do przewidzenia, żawet nie poczułam, że zleciał prawie rok. - Odpowiedziała mu, nieco malejąc. Opuściła ręce, w końcu spojrzała na niego normalnie, uśmiechnęła się nawet, nieco z politowaniem. W końcu zauważyła, ale nie miała zamiaru się rzucać z żyłami na niego. Pogrzebała chwilę w kurtce. Gdzieś przecież musiała być ta fiolka z krwią, nie?
- Ogierowi? Kogo masz na myśli? - Ogier? Matko, miała nadzieję, że szlachetny go nie znalazł, po małym incydencie rodzinnym sprzed kilkunastu miesięcy. Mumia pewnie ledwo uszła z życiem. Właściwie jak zawsze, teraz też nie wyglądał najlepiej. ALE NIE PRZESZKADZAŁO MU TO. Rozpadające ciało to nic, trzeba się oblizać na widok siostry, nie? - Przy Tobie zacznę chodzić w habitach. - Mruknęła i zapięła swoją niezbyt dobraną kurtkę na tę porę roku. Odkryty brzuch, kolana, kostki. Szło to przeżyć, w końcu to tylko październik. Przy okazji kiedy siłowała się z niewygodnymi guzikami odnalazła zapasową fiolkę z krwią, która teraz tak bardzo była potrzebna Mumii. Podeszła do niego z niewielkim ozdobnym, szklanym flakonikiem i wysunęła dłoń w jego kierunku z prezentem. - Masz bo mi tu zaraz zejdziesz, a drugi raz nie mam zamiaru być twoim aniołem stróżem. - Parsknęła i uśmiechnęła się ukazując bialusienkie i pełne wigoru kły.
Wyciągnęła po raz kolejny rękę do jego kieszeni, by wyjąć z niej wibrującą komórkę. Pogrzebała w niej chwilę i schowała do siebie do kieszeni, wcześniej podłączając ją do powerbanka. Teraz już mu nie będzie potrzebna, skoro go odnalazła, nie? Zaraz mu ją odda, najpierw małe przesłuchanie. - Jak czułeś się, będąc stalkowany przez własną, nienaganną i cudowną siostrę? Trułam Ci aż tak dupę? - Jej głos nie był już przyjemny i kobiecy. Przeszywał na wylot niczym kula z wystrzelonego karabinu. Powiedział kilka słów za dużo, a tak się nie robi kochaniutki. - Aż tak bardzo nie jestem Ci potrzebna, żeby wyzywać mnie od natrętów? - Wyszeptała mu do ucha, uwzględniając to, że musiała stanąć przy tym na palcach, bo ten kościotrup dalej jest od niej o dziwo wyższy. Wypowiadając również te słowa, sięgnęła dłonią do jego obojczyka, przesuwając ostrym pazurem po jego warstwie bandażów, rozkoszując się dźwiękiem krojonego jak szynkę materiału.
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 140


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Paź 26, 2017 7:07 pm

Uśmiechnął się lekko, przecież wiedziała, jaką miał słabość do kobiet. Powinna pamiętać, jak bawił się z jej cycuszkami czy pupcią. Jak niuchał jej zapach. Jak mógł ją objąć... ah, to było piękne, tylko miał potem problemy z jej rodziną, czy kochankami. Pamiętał, jak przez długie tygodnie uciekał przed Azazelem, żeby wreszcie zgubić swój trop. Albo go znudzić zabawą w kotka i myszkę. W tej wersji myszka była tylko wstrętnym szczurem, ale i kocur miał ostrzejsze pazurki.
Wracając jednak do innych zwierząt.
-A masz wiele koników...? Ostatnio, jak się widzieliśmy, byłaś z Zelem. Odpowiedział w miarę normalnie, próbując zrównać poziom rozmowy do tego prezentowanego przez dziewczynę. Ona pełna witalności nie miała kłopotów ze składaniem słów we zdania, Mumii szło to opornie. Osłabienie dawało się we znaki, Cycolina zaczęła mu pachnieć nie tylko jak kobieta, ale jak posiłek. Oblizał się drugi raz, chociaż piękne atrybuty szybko znikały pod kurtką, jak na złość braciakowi.
-Prędzej zatańczę jak baletnica... niż zobaczę Cię w habicie. Szczerze powątpiewał, aby pełna wdzięku istota przywdziała worek pokutniczy. Nawet po to, by rozdrażnić Iksa - po co tyle zachodu? Wampir E nie ma żadnego poszanowania w oczach towarzyszki, więc robiła z nim co chciała. Dotykała jego ciało, kłamała na temat trucia dupy, drażniła gorzej niż osa, ukradła komórkę. A on co mógł zrobić? Zbuntować się? Jak Niebieskowłosa jest jedyną osobą, która jako-tako martwiła się o jego los? Bo gdyby nie to, czemu zjawiłaby się w tej jaskini i wypytywała o nieodbierane rozmowy telefoniczne? W sumie... mogła się nim bawić jak zabawką, nie mniej lubił i doceniał jej obecność. Tylko brakowało mu cierpliwości to jej zagrywek, za którymi nie nadążał zmulonym umysłem.
-Debilko, spójrz na komórkę... Warknął rozjuszony nie tylko jej głupimi domysłami, ale bardziej tym, że bawiła się jego bandażami. Odsunął się o kilka centymetrów od jej pazura, który w tejże chwili jeszcze nie zdołał przeciąć materiału na obojczyku. Frustracja rosła z sekundy na sekundę, gdy Cynthia nie przestawała się interesować płótnami. Próbował jednak pohamować nerwy, wszak jak mógł być zły na siorę, która dała mu potrzebną fiolkę z trunkiem. Odniósł się więc do zagadnienia ze stalkowaniem i tym, że rzekomo miał Niebieskowłosą w dupie. -Nie wyświetla się żaden numer, skąd mogłem wiedzieć, że to Ty? Poszła w zupełną anonimowość przy stalkowaniu, więc niech nie oczekuje, że będzie z utęsknieniem czekać na głuche telefony. -Co Ty robisz? Mówiłem, nie ruszaj tego... I w tym momencie rozległ się dźwięk naderwania i szarpnięcia bandażu. Iks znieruchomiał, chociaż z wolna przekręcił głowę i spojrzał na to, co zrobiła mu Ślicznotka. Nie miał zbyt wiele zapasu płótna, więc nie mógł sobie pozwolić na ubytki. Ale nie strata materialna bolała go najbardziej, a ta psychiczna. Jego ostatni bastion prywatności, jakiejś intymności, został naruszony. Nienawidził swojego ciała, które skrywał pod mumiową powłoką, dlaczego więc miałby pozwolić, aby inny go dostrzegł?
Ogarnęła go furia, od stóp do głowy. Jak tępe uderzenie narzędzie w głowę, nagłe i silne. Ale to był inny rodzaj zdenerwowania niż powinien być. Zamiast wrzeszczeć, odpychać Cynthię od siebie czy nawet uderzyć... nerwowo, ale zdejmował bandaże. Szło mu to dość szybko i sprawnie. Jakby tylko czekał na tą wiekopomną chwilę, by zrobić show.
Wszystkie szmatki leżały już na ziemi. Około osiemdziesiąt pięć procent ciała młodzieńca było wyjedzone do białych kości. A to przez szczury, a to przez trąd i inne syfy niesione na futrach kanałowych gryzoni. Najlepiej, jeśli da się to tak określić, trzymała się głowa. Kawałki skóry ledwie trzymające się na mięśniach twarzy kolorystyką i teksturą przypominały tani papier toaletowy. Brakowało sporo mięśni, albo były zdeformowane do minimum. Okolice brzucha wyglądały jak rekwizyt na lekcjach biologii z anatomią człowieka. Ogólnie tonęły w czarnej posoce, ale świeżo wypita krew przez dziurawy przełyk oblała nieco od zewnątrz żołądek, skrócone jelita i inne, mniej rozpoznawalne narządy. Gdzieniegdzie nawet kości były nadgryzione czy wybrakowane, na przykład na udach i na przedramionach, czyli generalnie tam, gdzie kiedyś można było zjeść coś pożywnego. Genitalia, choć nie najmniejsze, były przesuszone i zwisały na jednym strzępku skóry.
Zimne spojrzenie było zupełnie obce dla dziewczyny, wobec której żywił sympatię. Ale porządnie mu podpadła tą ciągłą determinacją do zdarcia z niego osłony na ohydne ciało, na które każda normalna kobieta mogłaby popatrzyć z obrzydzeniem, albo wręcz mdlejąc teatralnie. Mogłaby zobaczyć, lecz Iks nigdy nikomu nie ujawniał brzydkiego sekretu. Cynthia była pierwszą i ostatnią osobą, która dostąpiła tego wątpliwego zaszczytu. Mina, jeśli da się tak wyrazić strzępek skóry na twarzy przy gołych szczękach, wyrażała więcej niż tysiąc słów. Mimo wszystko jeszcze nie zbierał bandaży z podłogi, niech się znów cieszy chwilą triumfu i napatrzy się na upokorzonego wampira poziomu E.

_________________



Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1140


PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Paź 29, 2017 9:47 pm

- Pysk. - Zel to totalna przeszłość. Nawet nie powiedzieli sobie dowidzenia. To znaczy, że nie było to nic wielkiego. Co nie oznacza, że nie wpłynął na jej życie. Dużo odmienił, za co Cynthia była mu wdzięćzna, pokazał, jak można żyć inaczej, nie będąc cieniem samego siebie. Aczkolwiek czemu tak zareagowała? Najzwyczajniej w świecie nie chciała z nim, o Zel'u gadać. Właściwie z nikim, właściwie zakończmy ten temat. O.
Chłopak był na skraju wytrzymałości. Cynthia nie mogła domyślić się co tak bardzo go wymęcza. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc. Z roku na rok, ze słabego wampira, na jeszcze słabszego wampira. Co się z nim działo? Dlaczego nie rosnął w siłę jak ona? Przecież to jakiś paradoks! Mogłaby go wziąć do siebie, ale nie wyglądał jakby był typem normalnie żyjącego wśród ludzi wampira. Musiał zawsze być na krawędzi. Ale gdyby go odmienić? Dałoby się?! I od tego momentu zaczęła rozmyślać któż mógłby to być.
- Żebyś mógł zatańczyć, musiałbyś nabrać wigoru. Wyglądasz jak wrak. - Odpowiedziała jakby.. Znudzona? Nie było nutki współczucia w jej głosie, powtarzała mu nie raz, żeby się ogarnął, ale nawet nie podejrzewała, że mogłoby to być TAKIE trudne. Przecież nigdy nie widziała tego, co kryje pod bandażami, pod tym denerwującym ją brudnym białym materiałem. Dlaczego więc tak go traktowała? Chciała dla niego jak najlepiej, a nigdy przytulanką też nie była. Zawsze jak sroga ręka tatki uderzała, by coś do niego doszło, zawsze na marne. Krzyczała, uderzała, narażała jego tykalność cielesną. Ale taka po prostu była, miała nadzieję, że to w końcu poskutkuje. Oby na lepsze. - Wiem, co jest w tej komórce, jaki rejestr połączeń i jakie odgłosy nagrywane były na Twoją skrzynkę odbiorczą. Czyżby męczyła Cię ta cisza w słuchawce? - Spytała zaciekawiona, dalej snując dziwne poglądy, dalej bawiąc się jego umysłem jak starą, odkurzoną zabawką. Podobno taka najlepsza. Jak mógł się nie domyślać?! PRzecież powiedziała już tyle dowód na to, że to właśnie ona go stalkowała i męczyła od tygodni, tylko po to, żeby go znaleźć! Mumia się nieźle maskowała, a Coco była ciekawa, żądna informacji o nim, żądna jego głosu!
Nie mogła przestać, podniecenie wzrastało z sekundy na sekundę. Krok po kroku, centrymetr po centymetrze. Odsuwanie się nie było najlepszym sposobem na uniknięcie ostrych pazurów Cynthii. Nie tym razem, tym razem nie odpuści. Adrenalina była zbyt wysoka. Coco wręcz cieknęła slinka na to, co mogłaby zaraz zobaczyć. Przyciągnęła go drugą łapą do siebie, jakgdyby mieliby tu zaraz odprawiać scenki pornograficzne. Osoba z zewnątrz powiedziałaby, że to facet jest właśnie gwałcony przez kobietę. Czerwone oczy, na wskroś przecinały cienki materiał zaraz za pazurem, a gdyby mogły to same wystrzeliłyby czerwonym laserem niczym z filmów sci-fi. Tego podniecenia Iks nie mógł się spodziewać, ona sama się tego po sobie nie spodziewała, ale cóż mogła zrobić! Wszystko działo się tak szybko.
Kiedy pierwsza kość została odsłonięta, Coco odsunęła się na krok. Stanęła ja wryta. "Co do.." Tylko to w jej głowie odbijało się echem. Gdzie jego skóra? Nie mogła być aż tak cienka! Nagle on zaczął wszystko ściągać, dowlekać. Cynthia pustym i wręcz przestraszonym wzrokiem patrzała jak bardzo ten jest poturbowany. Tyle o sobie wiedzieli, a ta nie wiedziała najważniejszego. Jak on żyje, będąc w takim stanie? Coco miała tyle pytań, bez żadnej, konkretnej odpowiedzi. Kiedy całe przedstawienie się skończyło, przez kilkadziesiąt sekund stała jeszcze jak wryta. Kręciło jej się w głowie. Jego zimne i oschłe spojrzenie przebijało jej głowię na przelot. Nie wiedziała co ma począć..
Chwiejnym krokiem podeszła do kościotrupa. Obie dłonie wyciągnęła w kierunku kości jego żuchwy. Złapała je. Cała drżała, przecież jemu musiało być zimno.. Jak to tak.. Gdzie jego przełyk, żołądek.. Jak on żyje? Pytania narastały, a jej twarz coraz bardziej przybliżała się do jego skrawka twarzy. Złączyła ich usta w dość szczeniackim i pełnym desperacji pocałunku. I nie po to by go pocieszyć. Wcześniej przegryzła swój język, by dać mu dawkę świeżej krwi wampirzej C. Jej własnej, jej jedynej. I będzie lać tak długo, aż się nie odbuduje, ale to nie mogło być takie proste, nie? Głupia Cynthia i jej akty desperacji. Ale co mogła zrobić. Zamknęła tylko oczy i nie odrywała się od szkieletu. Może to coś da.
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 140


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Paź 30, 2017 7:52 pm

Cóż, nawet pewnej siebie Cynthii nie idzie wszystko po myśli, skoro krótko ucięła temat z Zelem. W sumie dobrze, że zerwała z nim znajomość, i co prawda pomógł siostrze stać się samowystarczalna, to znów Pamela Anderson nie otrzymała tyle miłości, na ile zasługiwała.
Mogła go nazywać wrakiem, skopać, poszczypać, okłamywać, przypisywać mu wszystko co złe i co zechce, ale w pewnym momencie posunęła się za daleko. Co prawda podniecenie dziewczyny pełnej wigoru na widok Iksa trochę dziwiło, nie mniej zrozumiał niebawem o co chodziło. Pociągała ją tajemnica i nowa zabawa, a nie sam młodzieniec. Chcąc nie chcąc nie uciekał. Przez chwilę naiwnie myślał, że lekkie droczenie uwieńczone zostanie czymś większym niż eskalacją jego problematycznej egzystencji. Jej bliskość podkręcała umysł, gdyby ciało było zdrowsze to i inne części ciała nabrzmiały lub zaczerwieniłyby się, a potem przyszło jak grom z jasnego nieba rozczarowanie i złość. Niema złość.
Patrzył się na siostrę, która chyba wolałaby cofnąć zabawę z bandażami niż zamrzeć w bezruchu na widok jego nagiej prawdy. Nagiej do kości, wnętrzności, które mogła nawet pomacać, choć pewnie nie sprawiałoby to jej frajdy. Nie odzywał się, nie okazywał nic więcej niż widać mu było z oczu. Różnokolorowe spojrzenie tkwiło w dziewczynie, która zdobyła się na gest. Czy to przeprosiny? Wątpił, była na to za dumna. Nie mniej kiedy Cynthia zmrużyła oczy przy całowaniu, jego gniewne ślepia łagodniały. Nie przyjął od Wampirzycy dużo krwi. Objął jej owal twarzy kościanymi palcami bez skóry i ostrożnie odsunął jej smakowite usta od siebie. Nie zrobił tego dlatego, że chciał urazić Niebieskowłosą, ale gdy spuścił łeb na dół musiał jej pokazać, że jej krew nie trafiła do żołądka. Może z jeden łyk na dziesięć, reszta marnowała się na podłodze. Brodził we świętej krwi siostrzyczki, na co nie mógł pozwolić. Oby tylko przy tym pocałunku i zbliżeniu nie zaraziła się od niego którąś z chorób, jakie go wyniszczają i powodują gnicie pozostałych narządów.
Z ofiarowanej krwi dobry, chociaż niewielki pożytek. Nachylił się lekko i lekko musnął suchymi wargami jej ślicznego czółka. Niech interpretuje to jak chce, Iks musiał zebrać resztki sił, by podzielić się swoim przemyśleniem. Odsunął się o kilka kroków od siostry, siadł ostrożnie na ziemi i zaczął zakrywać ciało bandażami. Był przy tym bardzo zamyślony, jakby próbował szukać czegoś w pamięci. Przy tym zawiązał witek płótna także wokół dziurawego przełyku, żeby nieco więcej posiłku trafiało na przyszłość do jego żołądka. Skoro Cynthii zależy na tym, by braciak przetrwał, by rozwijał się jak ona, nie może zawieść swej siostrzanej duszy. Uniósł wreszcie spojrzenie na towarzyszkę i chociaż wysiłek fizyczny ograniczył do minimum, odezwał się do niej tak:
-Słyszałem o pewnej Wampirzycy, która zajmuje się trudnymi przypadkami... Nie wiem jednak kto to, ani gdzie jej szukać... Może słyszałaś coś więcej? Zapytał opierając głowę o ścianę za sobą i lekko mrużąc oczy ze zmęczenia, lecz wciąż wpatrując się we Ślicznotkę. -Na pewno słyszałaś... a jak nie... to nic. Poczekam, ile trzeba... ... przecież mam dla kogo walczyć. Tego już nie wypowiedział na głos, bowiem oparty zupełnie o skałę za sobą zapadł w sen. Być może za wiele żądał od Cynthii z tym pomysłem, ale była mu winna za igraszkę z jego płótnami bez pozwolenia. Miał spokojny wyraz twarzy, najwyraźniej już śniła mu się bajka o Cynthii i jej obfitych pagórkach, które wyściskał. Trzeba przyznać, że dziewczyna pomagała mu przetrwać nawet podczas snu.

_________________



Powrót do góry Go down
Arachne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3152-arachne-kuroiashita#66592
Zarejestrował/a : 23/01/2017
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Lis 01, 2017 11:30 am

Stara, doświadczona wampirzyca oglądała całe zdarzenie, począwszy do zaatakowania Iksa przez Cynthię z daleka. Czyżby wszystko było zaplanowane? Czyżby Coco umówiła się z Arachne, że spotkają się właśnie tutaj i właśnie o tej porze, żeby właśnie rozebrać Iksa do naga? Tak. Aczkolwiek niebieskowłosa nie zdawała sobie sprawy, że z nim jest aż tak źle. Sprytne z nich kobiety. Wszystko działo się krok po kroku tak, jak wampirzyce się umówiły. Niebieskowłosa jednak nie znała na tyle dobrze pajęczej damy, by móc oddać dobrowolnie Mumie w jej ręce, dlatego też zawarły mały pakt. Ara dostaje jego ciało i odbudowuje je, a Cynthia miała do jej zamczyska wstęp wolny tylko i wyłącznie wtedy, kiedy Iks był pod jej opieką. Wydawało się w porządku, nie? Jednak koniec tłumaczeń.
Zza zarośli wyszedł pająk mierzący więcej niż oni obaj, dwa metry. Czarna, gładka wdowa. Ostre odnóża wbijały się w wilgotne liście, a umysł sam błagał o ucieczkę przed tym stworem. Odwłok cały dudnił czerwoną substancją którą w sobie wampirzyca miała. Sama jej aura dookoła nie wróżyła nic dobrego. Weszła zaraz po słowach Iksa dotyczące właśnie jej osoby. To właśnie ona miała być jego.. Wybawcą? Zdecydowanie, Iks już umierał, bakterie i pasożyty wyżerały go coraz bardziej, a Coco nic nie mogła z tym zrobić. Arachne jako, że interesowała sie ludzkim ciałem, tak samo jak i wampirzym miała pojęcie, jak zregenerować jego... Dziewięćdziesiąt procent ciała. Na sam jego widok, bez bandaży nie mogła dowierzyć, że on jeszcze żyje.
Cynthia nie udawała zdziwionej. Podeszła po raz ostatni na długi czas do czarnowłosego i uśpiła go lekkim porażeniem prądu, wcześniej wspominając, że trafia w dobre i precyzyjne dłonie. Niebieskie tęczówki i pajęcze oko spotkało się spojrzeniem po raz ostatni. Doskonale wiedziały, co to oznacza. Cynthia napewno złoży jej wizytę, a Iks miał być reperowany, a nie zjedzony. Niebieskowłosa żmija uciekła w drugą stronę, a Arachne przeszła do działań.
Pająk zaczął owijać delikatną siecią ledwie żywe ciało chłopaka. Nie za mocno, albo jednak stabilnie. Iks mógł poczuć w nim ciepło. Zaniedługo, z okropnej dżdżownicy przerodzi się w cudownego motyla, aczkolwiek Arachne nie wiedziała jednak, jak będzie wyglądać po całkowitej rekonstrukcji. Czyżby obawiała się tego eksperymentu? Była zabójczo pewna siebie. Wyruszyła ze szczelnym kokonem wprost do swojego zamczyska. Tam przedstawienie się dopiero zacznie.

Coco z/t do swojego mieszkania.
Arachne i X z/t do zamku pajęczycy.

_________________
Powrót do góry Go down
Masamune

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3484-masamune-dersarajevo http://vampireknight.forumpl.net/t3500-czarny-wilk#75691 http://vampireknight.forumpl.net/t3283-apartament-thanatosa
Zarejestrował/a : 04/09/2017
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 3:22 pm

Nadchodziła noc która jednak była według dla wampira przepiękna. Nie mógł narzekać z tego względu, że w końcu posiadał wolne od pracy i mógł w spokoju odpocząć jednakże dawno nie widział swojej matki za którą niezbyt tęsknił. Właściwie brata też nie widział raczej ale cóż życie bywało gorsze. Gdy ruszył w stronę wodospadu nikogo nie widział na razie więc usiadł sobie na skale zastanawiając nad egzystencją życia. Poprawił prawą ręką grzywę do góry bo mu spadła do oczu. Ojciec pewnie nadal swoją pracę robił więc nie chciał mu przeszkadzać.

_________________
W budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie W budowie podpisikpodpisikpodpisikpodpisik
♣ ♠  THE PRETTY LITTLE ALICE ♠ ♣
Powrót do góry Go down
Yami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3599-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3628-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3651-yami#79132
Zarejestrował/a : 11/12/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 3:35 pm

Po dłuższym czasie błąkania się zauważyłam wodospad. Podeszłam bliżej a moje oczy lekko zabłysknęły z powodu tego cudnego miejsca. Kucnęłam przy wodzie, pamiętam jak często z mamą chodziłam nad wodę, łapałyśmy rybki, bawiłyśmy się z zwierzętami.
Często był także z nami mój tata. Później rodzice coraz rzadziej ze mną wychodzili, mówili że muszą pracować. Żałuje że wtedy nie zapytałam lub nie sprawdziłam że przypadkiem im coś ni grozi. Może gdybym tak zrobiła to by byli tu ciągle ze mną? nigdy nie zapomnę tego widoku... widoku moich zabitych już rodziców... tego dnia nie zapomnę nigdy.
Nie zapomnę też tego jak mój tato zawsze przed snem śpiewał mi piosenkę...
Jedną piosenkę którą do teraz mam w głowie...
- Lavender's blue, dilly, dilly, lavender's green, when I am king, dilly, dilly, you shall be queen...
Zaczęłam śpiewać cicho piosenkę z dzieciństwa przyglądając się płynącemu wodospadowi, który wyglądał przecudnie mimo iż minęło tyle czasu kiedy ostatni raz tu byłam. Z tego co pamiętam to miałam wtedy 8 lat...


_________________
Gdzie klucz do szczęścia jest ? Jeden błąd zaprowadzi cię przed śmierci sąd
Powrót do góry Go down
Masamune

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3484-masamune-dersarajevo http://vampireknight.forumpl.net/t3500-czarny-wilk#75691 http://vampireknight.forumpl.net/t3283-apartament-thanatosa
Zarejestrował/a : 04/09/2017
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 3:48 pm

Masamune usłyszał siedząc na skale śpiew czyiś na razie nie był zbytnio ciekawy bo spoglądał w wodospad, który koił zmysły młodzieńca. Właściwie był niedaleko posiadłości wujka Riecona ale nie chciał mu na razie przeszkadzać może innym razem pomyślał sobie. W danym momencie zauważył dziewczynkę, która wciąż sobie śpiewała a raczej nuciła według niego. Po chwili przymrużył ślepia spoglądając w małą dziewczynkę. Wampir miał zamiar odezwać się ale nie pokazywać na razie swej sylwetki.
- Nie sądzisz że za póżno trochę na spacery młoda damo? - spytał się spokojnym i melodyjnym głosem w kierunku gdzie ona podziwiała najwyraźniej miejsce. Głos mężczyzny mógłby być wszędzie według niej.

_________________
W budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie W budowie podpisikpodpisikpodpisikpodpisik
♣ ♠  THE PRETTY LITTLE ALICE ♠ ♣
Powrót do góry Go down
Yami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3599-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3628-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3651-yami#79132
Zarejestrował/a : 11/12/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 4:09 pm

Rozejrzałam się cicho i ujrzałam czerwonowłosego chłopaka. Podniosłam się cicho z ziemi.
- Nie
Powiedziałam krótko bo czułam że ledwo co kontroluje swój głód. Moje oczy błyszczały szkarłatnym kolorem. Moje włosy powiewały lekko na wietrze.
Byłam zła, co go interesowało to czy jest późno czy nie, nie jest moim znajomym czy rodziną by o tym decydował, i jeszcze tak bezczelnie się do mnie zwraca.
- Poza tym to chyba nie pana sprawa
powiedziałam chłodno odwracając się plecami do niego by móc patrzeć na niebo.


_________________
Gdzie klucz do szczęścia jest ? Jeden błąd zaprowadzi cię przed śmierci sąd
Powrót do góry Go down
Masamune

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3484-masamune-dersarajevo http://vampireknight.forumpl.net/t3500-czarny-wilk#75691 http://vampireknight.forumpl.net/t3283-apartament-thanatosa
Zarejestrował/a : 04/09/2017
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 4:32 pm

Masamune w danym momencie nie miał zamiaru zwracać jej uwagi bo to prawda nie była jego sprawa więc chciał jedynie zagaić rozmową do nieznajomej. Gdy wstał ze skały wyszedł z mroku, aż było dziwne że wampirzyca mogła ujrzeć no cóż brawo dla niej. Spokojnie westchnął prostując się chcąc swoje kości wyprostować był nazbyt spokojny, żeby prowadzić chamskie rozgrywki, a on potrafił jak nikt.
- Spokojnie. Nie miałem zamiaru Cię niepokoić - odparł krótko do niej. Nie miał zamiaru robić krzywdy tym bardziej rozkazywać jaka pora jest najlepsza. Uznał jedynie że góry są niebezpieczne jak dla ludzi i wampirów za dużo dzikich zwierząt tak jak w lesie. Spojrzał się zielonymi ślepiami w blasku księżyca na nią. Zbliżył się do młodej jedynie żeby oprzeć o drzewo, które tam rosło swoimi plecami.
- Zauważyłem w twoich oczach, że lubisz takie miejsca jak ten wodospad? czyż nie? - spytał się próbując dalej zagaić rozmową. Właściwie nie wiedział po co odzywał się ale możliwe, że chciał po prostu z kimś porozmawiać.
- Tak ogółem jestem Masamune - przedstawił się jedynie imieniem, bo nie jest w zwyczaju przedstawiać się z nazwiskiem od tak dla bezpieczeństwa.

_________________
W budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie W budowie podpisikpodpisikpodpisikpodpisik
♣ ♠  THE PRETTY LITTLE ALICE ♠ ♣
Powrót do góry Go down
Yami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3599-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3628-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3651-yami#79132
Zarejestrował/a : 11/12/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 4:56 pm

- Nazywam się Yami
odpowiedziałam cicho.
- Prawda lubię... chodziłam tu zawsze z mamą
Powiedziałam ciszej przyglądając się niebu. Moje oczy błyszczały w blasku księżyca. Było tutaj tak cudnie, nawet nie był dla mnie ważny czas. Nie bałam się że coś mnie zaatakuje ponieważ dałabym radę się obronić dzięki swojej mocy.
Dlatego też góry czy lasy nie są dla mnie niebezpieczne.
Czułam że jest wampirem dlatego też nie martwiłam się za bardzo lecz nie miałam pewności czy nie jest on niebezpieczny. Niestety ta moc nie mogła mnie bronić przed łowcami czy wampirami jeśli nie ma w pobliżu jakiś silnych zwierząt

_________________
Gdzie klucz do szczęścia jest ? Jeden błąd zaprowadzi cię przed śmierci sąd
Powrót do góry Go down
Masamune

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3484-masamune-dersarajevo http://vampireknight.forumpl.net/t3500-czarny-wilk#75691 http://vampireknight.forumpl.net/t3283-apartament-thanatosa
Zarejestrował/a : 04/09/2017
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 5:11 pm

Wampir usłyszał jej imię.
- Ładne imię masz - rzekł krótko bez ogródek. Nie lubił kolorować słów, wolał być osobą która mówi prosto z mostu co o tym sądzi lub słyszy. W danym momencie usłyszał kolejne słowa dziewczynki. Spojrzał się w nieboskłon i potem na wodospad.
- Mogę Ci przyznać, że jak byłem trochę młodszy to sam lubiłem chodzić w niebezpieczne tereny żeby tylko zobaczyć kawałek gwieździstego nieba i wodospad za granicą o ile dobrze pamiętam - odpowiedział do niej. Masamune był spokojny i nie robił żadnych niebezpiecznych ruchów. Nie musiała się jego obawiać. On jak na swój wiek był dorosłym wampirem i wolał obronić młodszych niż krzywdzić.

_________________
W budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie W budowie podpisikpodpisikpodpisikpodpisik
♣ ♠  THE PRETTY LITTLE ALICE ♠ ♣
Powrót do góry Go down
Yami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3599-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3628-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3651-yami#79132
Zarejestrował/a : 11/12/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 5:20 pm

- Niebo nocą jest cudne, tak samo jak ten wodospad
Powiedziałam cicho a w moich oczach odbijał się księżyc.
Popatrzyłam zdziwiona na niego. Przecież był starszy i silniejszy..mógł zrobić ze mną wszystko, nawet mnie zabić a on zaczął ze mną rozmawiać, normalnie rozmawiać.
Nagle poczułam że nie dam rady dłużej, głód przejmował nade mną kontrolę.
- Przepraszam
szepnęłam po czym podeszłam do niego. Wiedziałam że będzie na mnie wściekły ale nie dam rady dłużej tego kontrolować. Zacisknęłam ręce na jego ramionach i wgryzłam się w jego szyję za potrzebą napicia się krwi.

_________________
Gdzie klucz do szczęścia jest ? Jeden błąd zaprowadzi cię przed śmierci sąd
Powrót do góry Go down
Masamune

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3484-masamune-dersarajevo http://vampireknight.forumpl.net/t3500-czarny-wilk#75691 http://vampireknight.forumpl.net/t3283-apartament-thanatosa
Zarejestrował/a : 04/09/2017
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 5:27 pm

Wampir był nazbyt spokojny patrząc na niebo słysząc wypowiedz młodej damy. Nie zdawał sobie sprawy, że tutaj kogoś spotka ale nie był zły z tego względu bo każdego randomowego wampira by spotkał bo ludzie raczej nie chodzą o tej godzinie no może tylko Ci którzy szukają przygód z tytułem "Chodź będę twą ofiarą" to już dla niego byłoby naprawdę żałosne. W danym momencie zauważył coś dziwnego w niej. Po chwili usłyszał przeprosiny więc mogło jedno to być czyżby głód w niej wstąpił? Zauważył jej krwiste ślepia więc mówiły naprawdę jedno "jestem głodna". Chłopak nie mógł jej odepchnąć więc pozwolił jej pić krew. Niech się napije bo będzie później z nią źle. Masamune nachylił się żeby jej było wygodniej napić krwi. Nic nie mówił ale czekał jak skończy picie żeby coś powiedzieć.

_________________
W budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie W budowie podpisikpodpisikpodpisikpodpisik
♣ ♠  THE PRETTY LITTLE ALICE ♠ ♣
Powrót do góry Go down
Yami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3599-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3628-yami http://vampireknight.forumpl.net/t3651-yami#79132
Zarejestrował/a : 11/12/2017
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 5:39 pm

Przytuliłam się do niego pijąc krew. Pamiętam jak moja mama zawsze przy karmieniu mnie czy dawaniu krwi mnie tuliła. Tak w ciszy.
Odruchowo wtuliłam się w niego pijąc krew. Moja mam zawsze mi tak pozwalała, tak samo zawsze przy karmieniu pozwalała mi bawić się jej włosami dlatego też bawiłam się lekko jego włosami. Wyobraziłam sobie że to właśnie moja mama tu była, że mnie tuliła.
Zamknęłam oczy czując ciepło i spokój jaki przynosiła mi ta krew. Miałam uczucie że to moja mama tu jest, że tuli mnie do siebie i karmi mnie. Po paru minutach przestałam pić krew.
- Dziękuję mamusiu
Powiedziałam cicho tuląc się dalej po czym zasnęłam.

_________________
Gdzie klucz do szczęścia jest ? Jeden błąd zaprowadzi cię przed śmierci sąd
Powrót do góry Go down
Masamune

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3484-masamune-dersarajevo http://vampireknight.forumpl.net/t3500-czarny-wilk#75691 http://vampireknight.forumpl.net/t3283-apartament-thanatosa
Zarejestrował/a : 04/09/2017
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Gru 23, 2017 5:53 pm

Masamune nie zdawał sobie sprawy z tej sytuacji jaka tutaj się działa. Właściwie to nic wielkiego że dał jej trochę krwi bo od dziecka też brał od ojca uznawał za normę u wampira. W danym momencie poczuła jak bawiła się włosami wampira co zbiło go z tropu ale nic nie mówił bo nie wiedział czemu tak ona robiła. Nie wnikał bo może nie chce o tym mówić dlatego uszanuje jej decyzję. W danym momencie poczuł oderwanie jej kłów z szyi i usłyszał słowa "mamusi?!" było trochę dla niego mocno dziwne ale jak przeanalizował słowa przedtem że przychodziła z mamą tutaj to było w czasie przeszłym czyli zginęła lub zaginęła w akcji. Poczuł jak ona zasnęła w jego ramionach co było według niego dość komiczne ale nie był zły. W jego rodzinie nikt nie jest zły no może oprócz matki, która zostawiła męża i dwójkę dzieci.
- Ma... ? - odparł nie kończąc słów w zdziwieniu ale bardzo cichutko trzymając małą wampirzycę w ramionach. Był skołowany jednakże nie mogą tutaj dłużej zostać bo jest bezbronna w środku gór. Zastanawiał się co zrobić dlatego najlepiej jak ją weźmie na ręce i zejdą we dwójkę z tego miejsca. Gdy ruszyli w drogę zaczynał schodzić w dół aż widząc parking, a tam zaparkowany jego samochód. Po otwarciu przyciskiem w kierunku samochodu drzwi były przednie i tylne otwarte. Otworzył drzwi trzymając ją mocno żeby nie spadła z jego ramion położył na siedzenie i zapiął pasy. Zamknął drzwi, a on sam wszedł do przednich siedząc przy kierownicy. Otworzył stacyjkę kluczykiem. Włączył samochód, przy tym zaczynał pasy przypinać dla bezpieczeństwa i ruszyli w drogę do miasta Yokohamy.

z.t x2 (z Yami)

_________________
W budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie W budowie podpisikpodpisikpodpisikpodpisik
♣ ♠  THE PRETTY LITTLE ALICE ♠ ♣
Powrót do góry Go down
Clarie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3587-clarie#77646 http://vampireknight.forumpl.net/t3639-arie-clarie http://vampireknight.forumpl.net/t3596-clarie-informacje#77804
Zarejestrował/a : 03/12/2017
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Sty 04, 2018 9:07 pm

Po dłuższym spacerze zmęczona dziewczyna usiadła przy wodospadzie. Była wyczerpana oraz słaba. Dobrze wiedziała, że tamten może ją znaleźć, lecz liczyła, że będzie miała wystarczająco duża szczęścia i że jej nie znajdzie.
- Przepraszam
Szepnęła słabo pod nosem, mimo że wiedziała, że tamta łowczyni jej nie usłyszy.
Było jej przykro, że musiała zostawić nowo poznaną samą, lecz wiedziała, że jej stan jest bardzo zły i że była łatwiejszym celem niż sama łowczyni. Dziewczyna opadła na plecy, wzdychając cicho. Pragnęła krwi, lecz nie miała skąd jej wziąć, a sama ciągle ją traciła.
Dziewczyna wzięła głębszy wdech i spojrzała na niebo. Miała nadzieje, że Yami nic nie jest. Że nikt jej nic nie zrobił. Wiedziała, że zawiodła, że powinna tam wrócić i spróbować go zabić, lecz nie miała już siły, bała się, że przez takie zachowanie Yami znowu kogoś straci.

_________________
Twoja nienawiść do ludzi wzrosła ? Nienawidzisz ich. Jednak wampirów również. Do kogo w takim razie należysz ?
Powrót do góry Go down
Sunako
Sunako
Sunako
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1318-sunako#24572 http://vampireknight.forumpl.net/t1325-telefon-zaufania#24718 http://vampireknight.forumpl.net/t3646-sunako#79100
Zarejestrował/a : 27/01/2014
Liczba postów : 167


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Sty 05, 2018 12:15 am

Wróciła do Japonii już miesiąc temu, ale jakaś siła wciąż ją powstrzymywała przed spotkaniem ze swoim panem. Kolejne kilka lat spędzone z dala od niego wcale jej nie wyleczyły z uczucia do niego, a wręcz przeciwnie. Kochała Barabala całym swoim sercem, ale on nie dość, że ją odrzucił, to jeszcze nakazał jej znaleźć sobie kogoś innego pod groźbą pozbawienia Sunako życia. Ale cóż to było za życie, w którym na zawsze pozostanie tylko służką swojej miłości?
Sądziła, że rozłąka dobrze jej zrobi, tymczasem zaczęła tęsknić za Szlachetnym jeszcze bardziej. Słabo spała, odmawiała przyjmowania krwi i była pogrążona w ogólnej melancholii. Ostatnie pół roku było dla niej męką, choć dzielnie wytrzymała bez pana trzynaście lat. Dawno nie otrzymała od niego żadnych wieści, co dodatkowo potęgowało uczucie przygnębiania.
Oh, Barabalu, czy wszystko z Tobą w porządku?
A mimo to bała się ponownie odwiedzić zamek Kuroaishitów. Nie, po tym co stało się, gdy była tam ostatni raz. Okropny wstyd i poczucie winy nie pozwoliły jej postawić tam nogi. Zamierzała wrócić do Yohokamy i wybadać jak mają się spawy z jej panem, gdy tylko nabierze dość sił psychicznych, by stawić mu czoła. Dlatego zaszyła się w górach, w wynajętej chatce, gdzie w samotności spędzała czas na długich spacerach i na poświęcaniu się całkowicie muzyce.
Buty na obcasach nie były idealne na chodzenie po górach, ale jako wampir Sunako była bardziej zwinna, co równało się również umiejętności nie przewracania się na byle kamieniu. Cóż, jeśli żyje się sto lat, to w końcu trzeba się nauczyć trzymać równowagę. Sama już nie wiedziała, dlaczego znalazła się tuż obok strumienia, w miejscu, w którym zmieniał się w wodospad. Widok na okolicę zapierał dech w piersiach! Oh, gdyby miała przy sobie papier do nut, z pewnością napisałaby to o tym kolejną piosenkę. Zmrużyła oczy i zaciągnęła się świeżym górskim powietrzem, a wtedy do jej nozdrzy dotarł zapach krwi. Z początku go nie rozpoznała, wstrzymywała się od jej spożywania przez kilka lat, dlatego wydał jej się taki obcy. Ale to z pewnością był powód, dla którego tu przyszła.
Rozejrzała się i dopiero wtedy zobaczyła pod wodospadem ranną wampirzycę. Z początku wahała się, czy jej pomóc, ale ostatecznie jej łagodna natura wygrała. Chciała ją zawołać, ale uznała, że nie ma sensu zdzierać sobie gardła, skoro zagłusza ją szum wody, dlatego zeszła ostrożnie na dół.
- Jesteś ranna? - zapytała zatrzymując się po przeciwnej stronie strumienia. Nie miała przecież pewności, czy wampir ma wobec niej dobre zamiary, zwłaszcza, że był wyższej krwi. Wolała zachować dystans i obserwować.

_________________
Powrót do góry Go down
Clarie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3587-clarie#77646 http://vampireknight.forumpl.net/t3639-arie-clarie http://vampireknight.forumpl.net/t3596-clarie-informacje#77804
Zarejestrował/a : 03/12/2017
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Sty 05, 2018 2:16 pm

Dziewczyna podniosła się do pozycji siedzącej, spoglądając na młodszą.
- Tak jakby
Powiedziała cicho. Była zdziwiona, że ktoś zainteresował się jej stanem, lecz wiedziała, że może o to pytać dlatego by zrobić z niej swoje pożywienie. W końcu wiele razy była ofiarą takich sytuacji. Nie wiedziała czego, może się spodziewać po całkowicie obcej jej osobie.
- Jeśli jestem na twoim terenie, to już stąd idę.
Powiedziała cicho, podnosząc się z ziemi, lecz z powodu osłabienia od razu upadła chwytając się za głowę. Wolała nie walczyć z kolejną osobą, bo mogło to się skończyć bardzo źle dla niej, a nie ma tu przecież nikogo w pobliżu, kto byłby chętny jej pomóc. Dziewczyna przyglądała się nieznajomej w ciszy, starając się zakryć ręką szkarłatne oczy.
Wiedziała, że krwawi, czuła to. Wiedziała także że zapach jej krwi bardzo szybko może przyciągnąć uwagę innych osób, w gorszym przypadku wrogów. Niestety była teraz bardzo łatwym celem i dla wampirów i dla zwierząt. Jednak było coś, czego bała się w tym momencie bardziej, czyli łowców.

_________________
Twoja nienawiść do ludzi wzrosła ? Nienawidzisz ich. Jednak wampirów również. Do kogo w takim razie należysz ?
Powrót do góry Go down
Sunako
Sunako
Sunako
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1318-sunako#24572 http://vampireknight.forumpl.net/t1325-telefon-zaufania#24718 http://vampireknight.forumpl.net/t3646-sunako#79100
Zarejestrował/a : 27/01/2014
Liczba postów : 167


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Sty 05, 2018 2:51 pm

Zimny wiatr rozwierał włosy Sunako, a sypiący z nieba śnieg odkładał się na jej ubraniach, ale nic sobie z tego nie robiła. Przyglądała się wampirzycy z pewnym niepokojem. Z pewnością była od Sunako młodsza, wyczuwała to. Mała Kurotori mogła ją z łatwością pokonać, pomimo swojej niższej krwi. Miała jednak nadzieję, że nie dojdzie do walki. Choć jej moc przez ostatni czas się rozwinęła, to nie była jeszcze na tyle pewna siebie, by używać jej w boju.
- Nie, nie - pokręciła głową - To nie mój teren, jestem tutaj...przejazdem...
Doszła do wniosku, że wampirzyca musiała być bardzo osłabiona, skoro nawet nie wyczuła, że Sunako jest byłym człowiekiem. Kimś mniej od niej wartym. Przecież gdyby to wiedziała, to nie zapytałaby, czy jest na jej terenie. Tacy jak ona nie mają się prawa o nic upominać. Czyż nie powinna być wdzięczna swojemu panu za podarowanie jej wiecznej młodości i służyć mu, dopóki mu się nie znudzi i o niej zapomni, albo zabije?
- Ale i tak nie powinnaś tutaj być - dodała szybko - W okolicy kręcą się wilki, niedaleko też swoją siedzibę mają łowcy...
Zmarszczyła brwi i przyjrzała się jej jeszcze raz, dokładniej, ale i tak na tyle na ile pozwolił jej dystans.
- Chyba, że to oni cię tak załatwili - westchnęła - Nie bój się!
Nakazała młodszej wampirzycy, tworząc nad strumieniem most z lodu. Co prawda nie był jakoś wyjątkowo piękny, po prostu miał służyć do przejścia suchą nogą na drugą stronę, ale i tak musiał sprawić wrażenie. Oh, gdyby Barabal widział jak jej moc się rozwinęła! Czy byłby dumny? Z początku chciała zamrozić wodę, ale jej nurt był za szybki, by mogło się to udać.
Znalazła się obok rannej i przyklęknęła.
- Nie wygląda to dobrze. Potrzebujesz krwi, żeby się zregenerować - zawyrokowała - Tylko żadnych sztuczek. Nie dość, że sama jestem na głodzie, to moja krew należy już innego wampira.
Ton jej wypowiedzi brzmiał jak groźba. I słusznie, miała się bać konsekwencji. Jeśli zaatakuje Sunako, to ta zrani ją jeszcze mocniej i zostawi w górach samą sobie, a o wszystkim powiadomi Barabala.
O ile jeszcze żyjesz, najdroższy.
Podniosła się otrzepując mokry śnieg z kolan.
- Mam syntetyczną krew w chatce. Nie jest tak dobra jak prawdziwa, ale odzyskasz siły - wyciągnęła do wampirzycy rękę oczekując na jej odpowiedź.

_________________
Powrót do góry Go down
Clarie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3587-clarie#77646 http://vampireknight.forumpl.net/t3639-arie-clarie http://vampireknight.forumpl.net/t3596-clarie-informacje#77804
Zarejestrował/a : 03/12/2017
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Sty 06, 2018 12:07 pm

- Dziękuję...
Powiedziała cicho i złapała ją za rękę, po czym się podniosła. Cóż, mogła się domyślić, że to nie jest jej teren, lecz na początku nie wyczuła, kim ona jest.
- Nie piję krwi innych, przynajmniej nie prosto z osoby.
Powiedziała po chwili, wiedziała, że może to brzmieć naprawdę dziwnie, wampir, który nie pije krwi prosto od innych. Cóż taki był zwyczaj w rodzinie, dzieci mogły pić krew tylko prosto od matki. Dlatego też ta karmiła Yami.
- Właściwie to wilki mnie tak załatwiły i jeden z łowców.
Dopowiedziała po chwili, jako że była ranna, ciężko było jej ustać, lecz starała się nie pokazać tego po sobie. Nie wolno przecież pokazywać przeciwnikom swoich słabych stron.
Mimo to czuła w sercu ciepło, pierwszy raz ktoś obcy się nią zainteresował, tak bez chęci czegoś w zamian. Wiedziała, że na świecie są jeszcze jakieś miłe osoby, wystarczyło być cierpliwym.

_________________
Twoja nienawiść do ludzi wzrosła ? Nienawidzisz ich. Jednak wampirów również. Do kogo w takim razie należysz ?
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 419


PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Sty 07, 2018 2:25 pm

Gdy nachodzi wkurw, wypada go rozchodzić. Fergal nie zamoczył więc był zły, bardzo zły. Godric nie ma za grosz wyczucia czasu, przecież jest tyle miejsc. Nie, on postanowił wrócić i to jeszcze nie sam. Rekin od razu stracił ochotę na randkę z Mei, poza tym wolał iść zapolować niż na siłę ciągnąć akt, który i tak przez obecną sytuację by nie wyszedł.
Tym razem skierował się poza miasto. Nieco dalej, ale sprawa przemyślana wszak nie chciał mieć żadnego ogona za sobą. Samotne łowcy miały być lekarstwem na niepowodzenie. I chyba dobrze trafił.
Blisko wodospadu (rekiny wodę lubią, he) napotkał dwie dziewoje. Wampirzyce słabszej krwi. Ranne, zapewne też i nieświadome zagrożenia. Chociaż może one same polowały na zagubionych? Nie na Niemieckiego rekina. On sam wszak jest drapieżnikiem.
Ciemnowłosy nie zamierzał się wcale ukrywać. Od razu skierował się w ich stronę, schodząc z głównej ścieżki lasu.
- Co za świeżość.
Odezwał się, biorąc głęboki wdech. Zapach wody od zawsze wzbudzał lepszy nastrój a jeszcze lepiej, jak stoją przy nim dwie niewiasty. Wspomnę, że Rekin miał dobrze słyszalny niemiecki akcent.
Chyba nie spodziewały się aż tak wybornego towarzystwa? Rekini uśmiech, dość zużyty niemiecki styl - koszula, spodnie i te charakterystyczne buty oficerskie. No i tradycyjnie płaszcz.
- Coś się stało?
Zapyta, patrząc na obie wampirzyce. Jedna wyglądała gorzej, druga na zmartwioną. Może nie polowały? Niemcowi to na rękę, wszak on od tego momentu ustala zasady. Nie one.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Sunako
Sunako
Sunako
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1318-sunako#24572 http://vampireknight.forumpl.net/t1325-telefon-zaufania#24718 http://vampireknight.forumpl.net/t3646-sunako#79100
Zarejestrował/a : 27/01/2014
Liczba postów : 167


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Sty 08, 2018 10:04 pm

Przyciągnęła wampirzycę do siebie i objęła ją w pasie i przerzuciła jej rękę przez swoje ramię, tym samym służąc jej jako oparcie. Jeśli przy tym pobrudzi się krwią... Cóż, niezbyt ją to obchodziło. Nie mogła zostawić młodej samej w górach, by stała się jej jeszcze większa krzywda. Może i nie okazywała żadnych uczuć, ale jej ludzka natura wzięła górę.
- Cieszy mnie to - odpowiedziała chłodno przeprowadzając ją po swoim lodowym dziele przez rzekę. Co ciekawe, w ogóle się na nim nie ślizgała - Mnie ostatnio odrzuciło od krwi. Ledwo się zmuszam, by wziąć tabletki.
Nie miała pojęcia dlaczego wyznała to dziewczynie. Przecież niespożywanie krwi wiązało się z osłabieniem, te z kolei było jak przyznanie się do porażki. W rzeczywistości była strasznie samotna. Od przyjazdu do Japonii jedyną osobą, z którą rozmawiała, był właściciel wynajmowanej przez nią tymczasowo chatki. To było miłe, że martwił się o nią i zaglądał co kilka dni, by sprawdzić, czy wszystko w porządku, ale nie wystarczało. On był człowiekiem i nie mógł zrozumieć tego, co czuła Sunako.
Chociaż zapach krwi wtulonej w niej Clarie był teraz intensywny i sprawiał, że wygłodniałej wampirzycy zaczynało się kręcić w głowie, to wciąż pozostawała czujna.
- Chyba mamy towarzystwo - szepnęła do dziewczyny - Silny wampir, ale nie jestem pewna, czy krew Szlachetna, czy B.
Przez ponad sto lat życia jako pijawka można się nauczyć wyczuwać inne w pobliżu. A może to przez to, że przybysz szedł od strony z której wiał wiatr? Odwróciła się w kierunku, z którego go wyczuła i zamarła. Spotkała wiele wampirów na swojej drodze, ale jako osoba, która widziała obie wojny światowe, a podczas drugiej nieszczęśliwie znalazła się przez chwilę w Europie Środkowej, bardzo dobrze zapamiętała niemieckie potwory. Ten, który do nich dołączył musiał być jednym z nich. Minęło kilkadziesiąt lat, a Sunako wciąż nie potrafiła zapomnieć jak wyglądały ich stroje. W dodatku ten akcent, od którego robiło jej się niedobrze.
- Wszystko w porządku - odpowiedziała - Sytuacja jest pod kontrolą.
Odwróciła się trzymając mocno ranną wampirzycę. Chciała oddalić się jak najszybciej.
- Nie rozmawiaj z nim. Jest niebezpieczny - szepnęła Clarie do ucha.

_________________
Powrót do góry Go down
Clarie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3587-clarie#77646 http://vampireknight.forumpl.net/t3639-arie-clarie http://vampireknight.forumpl.net/t3596-clarie-informacje#77804
Zarejestrował/a : 03/12/2017
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Sty 08, 2018 10:17 pm

- Powinnaś uciekać, ja i tak mam marne szanse na przeżycie.
Szepnęła bez emocji dziewczyna. Wiedziała, że jest w bardzo kiepskim stanie, a zapach jej krwi jest bardzo intensywny. Widziała to po dziewczynie.
Starała się nie okazywać bólu spowodowanego ranami, wiedziała, że jeśli podda się wampirowi, to tamta będzie miała szansę na ucieczkę. Odsunęła się delikatnie od niej, lecz już po chwili złapała ją za rękę, przyciągając ją za siebie. Wolała mieć pewność, że ten jej nic nie zrobi, mimo że jej nie znała, to poczuła, że może się z nią dobrze dogadać, dlatego nie chciała, żeby tej coś się stało.
Wiedziała także, że jej siostra jej potrzebuje mimo to, wolała poświęcić nawet swoje zdrowie dla jej rasy.
- Kim jesteś ?
Powiedziała słabym, lecz stanowczym tonem do nieznajomego, wolała się dowiedzieć na początku, z kim mają do czynienia, przecież mógł tylko wydawać się silny, a tak naprawdę mógł być beznadziejnym i słabym wampirem.

_________________
Twoja nienawiść do ludzi wzrosła ? Nienawidzisz ich. Jednak wampirów również. Do kogo w takim razie należysz ?
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 419


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Sty 08, 2018 10:44 pm

Czyli jedna była ranna, w dodatku niezbyt pewne obecności Rekina. Co się dziwić, skoro obie nie miały się najlepiej. Głód, krwawiąca rana i brak możliwości otrzymania pomocy od innych osób. Całkiem same skazane na przybyłego. Fergal przybył w jednym kierunku - wyżyć się. Głód był drugą przyczyną, ale brak czułości od strony Mei, chyba najbardziej go podirytowały. Wszak zwierzęca żądza nie została zaspokojona.
- Zamiast mamrotać, może powiecie głośno? Też chciałbym posłuchać!
Niezbyt spodobało się, że obie szeptały coś między sobą. Na pewno na jego temat. Niemiecki akcent? Rekini zgryz? Zawsze może je zakląć po Niemiecku na śmierć albo rozszarpać jak to czynią rekiny, do wyboru.
Zmrużył ślepia, marszcząc brwi. Czemuż kłamią? Boją się? No przecież. Kto by się nie obawiał o swoje życie będąc teoretycznie bez szans?
- Pieprzenie! Wyczułem krew, więc przybyłem zobaczyć co się dzieje! To chyba normalne co nie?
Nie odpuszczał. Fergal ruszył z miejsca, idąc w kierunku wampirzyc. Słaba krew, więc powinny być bez szans. Wszak Niemiec nie szczypie się ze słabszymi, te marne jednostki. Kiedyś takie się ubijało... A teraz, musi się nauczyć z nimi żyć.
- A skoro już krwawi, nie może się nic zmarnować.
Rzuci tak, jakby było już postanowione. Bez protestów zatem proszę. Zatrzyma się będąc zaledwie kilka kroków przed nimi. Teraz miały lepszy widok na niezbyt przyjemną facjatę stwora. Zresztą jaki Niemiec jest przyjemny?
- Czystą rasą.
A niech ma odpowiedź. Wyszczerzony Rekin od razu zaatakował, a że wody sporo skorzystał z niej. Otrzymana z wodospadu spora dala nakierowała się na obie słabsze niewiasty z zamiarem powalenia ich. Jeśli atak powiódł by się, Rekin od razu doskoczy do ataku złapawszy ranną, a dokładniej do Clarie. Zamierzał chwycić ją za kark i przygwoździć do ziemi, następnie pojmać ranne ramię i wykręcić je do takiego stopnia, aby złamać w stawie barkowym.
Gdyby nie trafił, nie zrobi nic poza powiedzeniem brzydkiego słowa w swoim ojczystym języku.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wodospad   

Powrót do góry Go down
 
Wodospad
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Niewielki wodospad leśny
» Wodospad Słodkości
» Wodospad Tysiąca Szeptów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: