IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rodzinny weekend

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Rodzinny weekend   Wto Maj 22, 2018 8:44 pm


Kilkanaście kilometrów od miasta znajduje się bardzo urokliwe i trudno dostępne miejsce. Żeby się do niego dostać, trzeba spędzić dwie godziny w samochodzie pokonując często nierówną i wyboistą drogę. W otoczeniu wysokich i starych drzew, nad krystalicznie czystym jeziorem, stoi domek. Chociaż jest drewniany i nie znajdziemy w nim sześcioosobowego jacuzzi, to wyposażony w dwie sypialnie, salon, przestronną kuchnię i dwie łazienki, nigdy nie cierpi na brak chętnych do wynajmu. Odległość od zgiełku miasta pozwala nie tylko na zupełne wyciszenie ale także na relaks i odpoczynek jakiego nie zazna się nigdzie indziej. Piękne widoki, bliskość natury i świeże powietrze oraz co najważniejsze, brak zasięgu ładują baterie na wiele tygodni.  W takim miejscu jak to, dobre towarzystwo i gruba książka to podstawa.

_________________

Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 386


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Sro Maj 23, 2018 9:47 am

Dzień ten jest dość ciekawie pokrętny. Choć mam słabe ciało i toczę się po całej Yokohamie niczym staruszek, nie omieszkam odwiedzać pewne ciekawe miejsca jak również wydarzenia. Tym razem był to występ siostrzenicy, dowiedziałem się o tym w niedługim czasie i akurat jak zamierzałem jeszcze odwiedzić kuzynkę. Skoro jest taki przypadek, wyjawił mi się pewien plan. Jednak najpierw z chęcią obejrzałem występ Comete, która zamierzała dać popisu w swój bardzo wytrawny sposób. Nie zamierzam lekceważyć jej kunsztu, oraz to jak nieudolnie wychowała moja siostra swoją córkę. Tyle zasad w rodzinie, a tak wiele zostało zapomniane. Aghr, to ma być dobry dzień, gdzie Ja kieruje te parszywe myśli?! Gdy tylko tenże występ się kończy, zamierzam bez zwłoki do niej zagadać. Bach, dla innego zwinnego wampira dostane się do niej nie byłoby problemu, Ja jednak byłem słaby i musiałem mknąć z mniejszym wyrafinowaniem niż zwyczajny dorosły człowiek. Ale w końcu się udało! No przecież musiała mnie w końcu zauważyć, przynajmniej krew naszej rodziny przekazuje należytą spostrzegawczość. Więc gdy tylko mi się to udało, zaproponowałem jej poznanie swojej ciotki, przecież mogła nigdy nie mieć do tego okazji! Powinna być ciekawa kim jest, jaka jest i tak dalej. Więc gdy tylko dopięła sprawy swojego występu do końca, zabrałem Ją i powolnie powłóczyliśmy się do samego domu w zaciszu leśnym, tym jeszcze w miarę bliższym od miasta. Nadia to musiała płynąć w funduszach, skoro tutaj jeden, a tam drugi domek, co nie?
Gdy się już pojawiliśmy i progu, zaleciłem że przedstawienie się, oraz wszelkie potrzebne uprzejmości dokończmy w dogodniejszym miejscu. I jaka propozycja poszła? Na piękne urokliwe, zarazem trudne dostępne miejsce jakie posiadała moja kuzynka, a tam musiała zawieźć nas samochodem, no bo na moich własnych nogach potrwałoby to baaardzo długo. Nie lubiłem nowoczesnego transportu, ach i to nawet bardzo! Do pociągów się bardzo przyzwyczaiłem, bo są już od naprawdę długich lat. Automobile jak kiedyś to nazywali, nie były od początku mi przychylne, ach jak to wszystko się rozwija, nie nadąża za tym. Zaproponowałem siostrzenicy by razem usiąść na tyłach kierowcy i została tylko kwestia dojechania, jaka nas droga czeka? Cóż, liczę że dobrze nas dowiezie i całych, bo przynajmniej Ja sam oczekuje dość wyboistej podróży.


(Trochę nas pokierowałem i to baaardzo skrótowo, zwłaszcza sama Comete może opisać swoją perspektywę pokazu, zobaczenia swojego wujka i tak dalej. A podróż do naszego celu podróży samochodem, zostawiam samej Nadii, oraz jej reakcji na to wszystko. Wtedy będę mógł sam pomyśleć jak się bardziej sensownie rozpisywać.)

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Pią Maj 25, 2018 10:58 am

Internet pełen jest ciekawych ofert wypoczynku. Zwłaszcza jeśli w perspektywie kilku godzin od miasta mamy możliwość noclegu nad morzem czy też w wysokich górach. Trudno się zdecydować. Przy kieliszku różowego wina i pełnej baterii w laptopie Nadia odwiedziła chyba z dziesięć różnych stron oferujących apartamenty, domki a nawet pola namiotowe do wynajęcia. Naprawdę było w czym wybierać. Zwłaszcza, że zbliżał się sezon i im dłużej zwleka się z decyzją tym na gorszą ofertę można trafić. Po dłuższym, bezowocnym klikaniu w coraz to nowsze propozycje, jedna przykuła jej uwagę szczególnie. Pośród kilku zdjęć przedstawiających domki z bali, ten wybudowany w górach był szczególnie urokliwy.  Otoczony wysokim lasem, nad brzegiem pięknego jeziora, był idealny. Wspaniałe miejsce na weekend. Chociaż lokalizacja była dość skomplikowana to wcześniej wynajęte przez kobietę auto, było wręcz idealne na taki wyprawy. Kilkuletni Jeep 4x4 bez trudu pokona nie tylko niewielkie potoki ale także nierówne wzniesienia.
Pakując do sportowej torby kilka najpotrzebniejszych rzeczy, szybko dorzuciła flaszkę czegoś mocniejszego i lekturę, do której zabierała się od dobrych kilku tygodni. Jakoś nigdy nie mogła znaleźć na nią czasu. Z resztą wiecie jak to jest. Niespodziewanie rozległ się dzwonek do drzwi. Bez zastanawiania się nad tym kto to może być, poszła otworzyć. Ku jej miłemu zaskoczeniu tuż przed wejściem stał kuzyn z dziewczyną, której Nad nigdy wcześniej nie widziała.
Kogo to ja widzę, wchodźcie!
Zaprosiła oboje do środka przyjaznym gestem dłoni. Już w domu ów nieznajoma została jej przedstawiona jako siostrzenica Nourha. W tym właśnie momencie blondynka wpadła na świetny pomysł wspólnego wyjazdu. Przekonanie dwójki nie zajęło jej wiele czasu i nim spostrzegli, już siedzieli na tyłach Jeepa. Droga zajęła mniej więcej dwie godziny podczas, których Nadia wyjaśniła, że posiadłość, do której się zbliżają nie należy do niej a jest obiektem do wynajęcia. Co nie zmienia faktu, że jeśli naprawdę jej się spodoba to kupi ją. Takie urokliwe miejsca są rzadkością. Szczególnie w pobliża przeludnionych miast, jak Yokohama.
Jesteśmy na miejscu.
Zakomunikowała w momencie gdy zza kilku luźno posadzonych drzew zaczął prześwitywać drewniany domek.
I jak się podoba?
Osobiście nie kryła entuzjazmu gdy okazało się, że zdjęcia w internecie pokrywają się z rzeczywistością bo różnie to bywa.

_________________

Powrót do góry Go down
Comete

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2776-comete#59267
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Nie Maj 27, 2018 3:25 pm

Mimo iż nasza trupa stacjonowała w mieście już od kilku tygodni, nadal cieszyliśmy się sporą publiką. Cieszyło mnie to bardziej niż zwykle, podobało mi się to miasto oraz to, co oferowało. A właściwie kogo. Niestety w naszym biznesie ciągły ruch, był nieunikniony. Jednak, na razie postanowiłam cieszyć się tym, co tu i teraz. Póki sprzedaż biletów przynosiła odpowiednie dochody, nie należało się martwić.
Tego dnia, już po raz trzeci dawałam występ, który cieszył oko każdego pasjonata gimnastyki artystycznej. Podczas spacerów po linie, uwielbiałam przyglądać się publice. Wszyscy byli teraz tacy mali. Moją rozrywkę stanowiło zgadywanie, kto spośród publiczności wyczekuje krytycznego momentu mojego występu. Kto lękał się, a kto pragnął mego upadku. Zwykle w końcowym etapie mego przedstawienia, rzeczywiście stawałam się upadłą gwiazdą. Lubiłam uczucie spadania oraz moment, w którym moje ciało uderzało o siatkę ochronną. Mimo iż bawiłam się w ten sposób niezliczoną ilość razy, nadal tkwiło w tym coś magicznego. Jednak dzisiejszy lot ku zagładzie, był wyjątkowy. Na chwilę przed uderzeniem w siatkę, dostrzegłam wśród publiki znajomą twarz i śledzące mnie wilcze ślepia. Okazało się, że był to dopiero przedsmak emocji. Gdy spotkałam się z wilkowatym za kulisami, ten oznajmił mi, iż nie jest jedynym krewnym, którego mogę spotkać w tym mieście. Gdy złotooki zaproponował, bym poznała wampirzycę, która jak się okazało była moją ciocią, zgodziłam się bez wahania.
Potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko. W progu powitała nas piękna wampirzyca, będąca posiadaczką iście kociego spojrzenia. Moje spojrzenie lustrowało jasnowłosą, bez większego skrępowania. Tym bardziej że i ja zostałam obejrzana od stóp do głów. Ciekawe czy i ona szukała teraz rodzinnych podobieństw. Wkrótce padła kolejna interesująca propozycja. A mianowicie wspólny weekend na łonie przyrody. Nie mieliśmy jeszcze zbyt wielu okazji, na bliższe zapoznanie się z Nourhtem a teraz jeszcze miałam okazję poznać kolejnego członka rodziny. Wahałam się tylko przez chwilę, ostatecznie jednak uległam czarownej wizji rodzinnego wyjazdu. Musiałam jednak wykonać kilka telefonów, poinformować brata i ojca o swojej głównie o tym by skreślili mój występ z listy cyrkowych atrakcji. O wiarygodną wymówkę nigdy nie było trudno, wystarczyło powiedzieć, że podczas ćwiczeń doznało się kontuzji.
Gdy zobaczyłam jakim autem mieliśmy dostać się na miejsce, zagwizdałam z podziwu. Tego rodzaju fury, dawały sporo możliwości. Samochód robił wrażenie, jednak ja pozostawałam zdecydowaną fanką jednośladów. Nim wyruszyliśmy do celu swej podróżny, poprosiłam wampirzyce o dodanie dodatkowego przystanku. Skoro mieliśmy spędzić weekend na odludziu, to musiałam zabrać jakieś swoje rzeczy. Po jakimś kwadransie spędzonym na pakowaniu niewielkiej walizki wróciłam do jeepa. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie zabrać swojej kotki, ostatecznie uznałam, że, napiszę SMS-a do brata, by nakarmił moją podopieczną.
Podróż minęła, szybciej niż można było się spodziewać. W dodatku za oknem ciągle przewijały się coraz piękniejsze widoki. Moja twarz niemal przykleiła się do szyby, gdy dostrzegłam jezioro.
-Woooda! Nie pamiętam, kiedy ostatnio pływałam, gdzieś poza basenem. Super!
Już lubiłam to miejsce. Oczami wyobraźni widziałam już naszą trójkę siedzącą nocą wokół ogniska. To miejsce kojarzyło mi się z tego rodzaju obrazami. No i niebo, w miejscu z dala od tej całej cywilizacyjnej kakofonii, lamp, fleszy i neonów... zawsze miało zupełnie inny blask.
-Jest genialnie!
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 386


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Pon Maj 28, 2018 8:48 pm

Miałem co nieco obaw gdy miało dojść do tego jakże dziwnego rodzinnego spotkania. Można było oczywiście zaprosić choćby i mojego siostrzeńca, który jest bratem Comète, ale nie miałem takiego najmniejszego zamiaru. Jeśli trzeba to może i będzie na to okazja, a Ja chciałem akurat zadowolić się wcześniej już poznaną dwójką. No i, co tu ukrywać, satysfakcja dwóch białowłosych dam, sprawia wyraźną radość. Cóż, dla mnie włosy to jedna z podstaw dobrego obycia, może dla niektórych złe spojrzenie, no ale jakieś trzeba mieć, prawda? Aż zapomniałem jak bardzo zwraca na wszystkie możliwe szczegóły wizualne, Comète. Bacznie obserwowałem jak dojrzała dokładniej dom do którego się udaliśmy, jak zilustrowała swoją ciotkę jak tylko bacznie potrafiła. Miała być to krótka wizyta poznawcza, a kto by pomyślał że wyjdzie z tego coś większego?
Pojazd... Jakby wspaniały nie był ten nowoczesny automobil, czy cokolwiek to jest. Jest to dla mnie dość ciężkie. W trakcie jazdy nie byłem nazbyt rozmowny, skupiłem się wyłącznie na słuchaniu. W myślach starałem się przywracać myśli o wspaniałych wzgórzach, niesamowitych ujściach rzeki. To miało nadać mi należyte opanowanie, dać mi spokój. Przed czym? Jakbym nabrał cięższej choroby lokomocyjnej to nikomu nie byłoby to na rękę, zwłaszcza mi samemu. Gdy tylko była możliwość, jakaś sposobność, wyskoczyłem wręcz z auta, ciesząc się chłodną popołudniową glebą. W sumie robiło się widno, ale jeśli to wyprawa weekendowa, to jutra zapowiada się dłuuugi dzień. Wstałem i oparłem się o pierwsze drzewo, które było najbliższe od auta. Nie mogę zapomnieć, że jednak ciałem jestem słaby i warto się wspierać naturą.

- Każda z was jak widzę, miała coś do zabrania. Ach, może rzec, że jestem tutaj kompletnie nieprzygotowany, ale jako włóczykij, nie mam niczego szczególnego do czego jestem przywiązany.
To było wyjaśnienie? Wytłumaczenie się? Mogą to odbierać jak chcą! Ale żeby nie było, czas też dorzucić więcej.
- Dziękuje moja uroczo kuzynko, że zarzuciłaś coś tak niesamowitego. Nie śmiałbym wierzyć, że zwykła wizyta, zakończy się czymś... Bardziej w moim guście.
Dokańczając, zerknąłem sugestywnie na domek a potem przejechałem wzrokiem wkoło. Tak, wspaniałe mroźne ujście wody to coś wspaniałego. W tle widać spore wzgórza, wręcz czy to przypadkiem nie góry? Gdy otrzeźwieje mi umysł powinienem po nich stwierdzić nawet gdzie się znajdujemy z wyraźną dokładnością. Ach i te lasy. Co prawda niestety przeważnie są iglaste, nie nadają się do moich sennych wylegowisk. No ale skoro mamy tak wspaniały zadbany dom, to w sumie o czym Ja myślę? W każdym bądź razie, zwróciłem się na nowo do nich i zaklaskałem.
- Ach, jak śmiałbym zapomnieć! Nadia Morita, moja bliska kuzynka od strony mojej ciotki. Jak wiem, wystarczy po prostu Nadia. Z kolei moja siostrzenica od strony mojej siostry, o francuskim niełatwym mianie Cerise Renée le Frénésie alias Comète. Jak wiem, można mówić po prostu Comete. Jakbym miał w skrócie natoczyć wasze korzenie. Więc jak Ja jestem dla Comète wujkiem z pierwszej linii, tak Nadia jest ciotką z drugiej. Więc pokrewieństwo bardzo bliskie!
Czy nie nagmatwałem tym przedstawieniem z krótkim wyjaśnieniem? Ach, jak nie będzie to dla nich jasne, to będę musiał rozrysować jakieś pseudo-drzewko z ujściem do siebie, tak by tylko wiedziały jak wygląda ich pokrewieństwo. Ale bądźmy dobrej myśli! Tak ogólnie to mój ogon przez cały czas wypowiadania się był nadzwyczaj żywy. Choć wyglądałem słabo, to mówiłem z peeełnym entuzjazmem!

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Wto Maj 29, 2018 9:07 pm

Poza kilkoma drobnymi incydentami w postaci korka na wyjeździe z miasta, falą czerwonych świateł i szybkim pakowaniem siostrzenicy Nourha, nic nie stanęło na przeszkodzie w dotarciu do celu. Chociaż droga była długa to sposobności na dłuższą rozmowę było mało. Tuż po zjechaniu z gładkiego asfaltu na kamienistą drogę, zaczęło trząść a w pojeździe zrobiło się głośno. Dorzucając do tego brzęczącą muzykę mamy liche możliwości do konwersacji ale nic straconego. Cała trójka ma weekend, który spędzi jedynie w swoim towarzystwie więc jeszcze będą mieli siebie dość. Dwie godziny wystarczyły aby pojawić się w miejscu docelowym. Szybkie oględziny doprowadziły blondynkę do wniosku, że prawa, bardziej zacieniona strona domku wydawała się najlepszym miejscem na zaparkowanie auta. Tuż po zgaszeniu silnika Nou wyszedł z Jeepa, a właściwie to prawie z niego wypadł idąc w kierunku najbliższego drzewa. Nie marnując czasu i Nadia wyskoczyła zza kierownicy przeciągając się.
Nourh wszystko dobrze?
A propos rzeczy... Wystarczyło nacisnąć jeden guziczek a klapa bagażnika otworzyła się ukazując torby dziewczyn i małą, turystyczną, niebieską lodóweczkę z żelowymi wkładami. Co było w jej wnętrzu? Naturalnie krew! Przecież nikt nie lubi spędzać czasu wolnego myśląc cały czas o posiłku.
Pościel i ręczniki są na miejscu a z tego co czytałam na wyposażeniu jest pralka. Jeśli będzie taka potrzeba to zrobimy pranie.
W prognozie pogody nadchodzące dni zapowiadały się świetnie więc dobrze odwirowane pranie powinno wyschnąć w godzinę. Z resztą mężczyźni nie potrzebują tylu rzeczy co kobiety. Odliczając buty, kosmetyki i ubrania na każdą okazję, okazuje się, że Nou ma wszystko to co niezbędne.
Tylko nie mów do mnie ciociu. Nadia będzie dobrze.
Uśmiechnęła się wyraźnie rozbawiona faktem zostania ciotką po czym jeszcze raz uścisnęła dłoń blondynce. Po wygrzebaniu kluczy z tylnej kieszeni zaprosiła wszystkich do środka. Wnętrze domku okazało się czyste i zadbane. Chociaż brakowało lodówki z kostkarką i pięćdziesięciocalowego telewizora to zwykła Amica i podstawowe 32’ wiszące na jednej ze ścian zupełnie wystarczyły. Przecież przyjechali tu pobyć w swym towarzystwie a nie oglądać wiadomości!
To co, mamy godzinę 18 więc proponuje zostawić bagaże, rozejrzeć się, napić czegoś I idziemy popływać?
Uniosła prawą brew bo już nie mogła się doczekać kąpieli w jeziorze. Górska woda była bardzo czysta a ciepły dzień pewnie przyjemnie ją ogrzał. A nawet jeśli nie to czy komuś to przeszkadza?
Po prawo mamy dwie sypialnie więc Nou zostaje Ci kanapa w salonie ale z tego co widzę jest spora. Do tego dwie łazienki, kuchnia i to byłoby na tyle.
Odkładając sportową torbę na podłogę, przypomniało jej się, że musi zrobić coś ważnego. Mianowicie przełożyć woreczki do lodówki. Zabierając się do tej czynności wyciągnęła trzy wysokie szklanki z cienkiego szkła. Układając je obok siebie na blacie, rozgryzła plombę jednego z woreczków i dość precyzyjnie rozlała substancję. W każdym naczyniu została średnio 1/3 miejsca, które uzupełniła przywiezionym przez siebie mocnym alkoholem.
Kochani! Mam coś dla Was.
Zawołała pozostałą dwójkę do kuchni mając nadzieję na mały toaścik za udany weekend.

_________________

Powrót do góry Go down
Comete

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2776-comete#59267
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Nie Cze 03, 2018 2:44 am

Złotooki nie prezentował się zbyt dobrze, dało się zauważyć, iż podróż go wycieńczyła. Zresztą nie tylko sama podróż. Pamiętałam, że już podczas naszego ostatniego spotkania, zdradzał objawy wyraźnego osłabienia. Teraz ten stan zdawał się nasilić. Odpoczynek na pewno mu nie zaszkodzi. Szybko okazało się również, iż nie mnie jedyną, zaniepokoił stan Nourha. Byłam gotowa wspomóc swego wuja, gdyby tylko zaszła taka konieczność.

Była to imponująca umiejętność męskiego rodu, możliwość przetrwania wyjazdu z jedną dziesiątą tego, co kobieta uznałaby za konieczne. Białowłosy jak widać, poszedł o krok, dalej zdając się, w pełni na to, co już posiadał, oraz co zastanie na miejscu. Brak bagażu z jego strony, jakoś umknął mojej uwadze, co zapewne było winą nadmiernej ekscytacji. Gdy już miałam zaoferować, że w razie potrzeby i przy poświeceniu jakiejś pościeli, jestem w stanie w mniej niż dwie godziny, stworzyć dla wilkowatego jakieś przyzwoite wdzianko. Uśmiechnęłam się, gdy wyobraźnia nagle podsunęła mi pewien obraz. Niebieskiej pościeli w stokrotki, którą musiałam zauważyć kiedyś na targu. Dałoby się z niej zrobić nawet przyzwoitą sukienkę, ale męski strój wykonany z takiego materiału byłby kuriozalny. Całe szczęście dalsze zapewnienia Nadii, rozwiały zarówno zmartwienie, jak i psotne myśli.

Z roziskrzonym spojrzeniem, pochłaniałam, każdy szczegół okolicy począwszy na ogóle, kończąc zaś na szczegółach takich jak pojedyncze drzewo, chylące się ku jezioru. Lokalizacja oraz solidne gałęzie aż prosiły się, by zamontować tam huśtawkę, lub choćby zwykłą linę. Pytanie tylko, czy znajdzie się dostatecznie długa lina... Oby, bo już zapaliłam się na pomysł skoków do jeziora z wysokości. Pytanie, czy któreś z pozostałej dwójki również zainteresowałaby się tego rodzaju zabawą.

Gdy Nourh zabrał się za objaśnianie, łączących nas więzów krwi, ponownie przeniosłam wzrok na swoją ciocię, posyłając jej ciepły uśmiech. Możliwość poznania dalszej rodziny cieszyła mnie. I to szczerze. Ojciec nie posiadał żyjących krewnych z kolei mama, cóż... miała swoje powody, by zaniechać kontaktów z własną. Wyjątek stanowił wuj, którego też w rzeczywistości dopiero poznawałam. Korzenie są czymś ważnym, choć to nie więzy krwi sprawiały, że rodzina była tym, czym powinna być.
Zresztą należałam do tego rodzaju osób, którym wystarczyła odrobina entuzjazmu, aby wykrzesać z siebie spore zasoby optymizmu. Zaś jawną oznaką entuzjazmu był tu choćby wilczy ogon, który od dłuższej chwili merdał. Powinnam być przyzwyczajona, w końcu moja matka również była posiadaczką wilczych atrybutów, a jednak nadal wprawiało mnie to w rozbawienie.
-Jasne Nadia. Mnie wystarczy Comete lub Cerise, jeśli to pierwsze uznasz za zbyt abstrakcyjne.
Oznajmiłam, jednocześnie odwzajemniając uścisk dłoni. Należało uwzględnić taką możliwość, gdyż miałam przypadki, iż mój genialny przydomek, nie przyjął się wśród kręgu części moich bliskich.

Nim udałam się w ślad za swymi towarzyszami, zabrałam swój bagaż. Jego waga była niezadowalająca, świadczyła o tym, że czegoś brakowało. Zapewne zapomniałam czegoś spakować, czegoś, co zwykle towarzyszyło mi w wojażach. Pozostawało mi jednak machnąć na to ręką. Skoro wilkowaty radził sobie bez niczego, to czym ja miałam się martwić?

Gdy Nadia, zniknęła w kuchni, ja przyjrzałam się sypialniom. Obie były wyposażone zasadniczo w podobny sposób zaś różniły się jedynie metrażem. Bez wahania, wybrałam dla siebie mniejszy z dwojga pokoi.
-Bywałaś tutaj już prędzej? Trzeba przyznać, że to miejsce ma naprawdę dobrą aurę. Co nie?
Zagadnęłam jasnowłosą, ponownie pojawiając się w salonie, po to, by zagadnąć również złotookiego.
-Uh, szkoda, że nie pomyślałam o zabraniu jakiś planszówek. Nic tak nie buduje i jednocześnie niszczy relacje między „ludzkie” co dobra gra.
To rzeczywiście była strata. Prawdziwe oblicze naszej natury, zwykle ukazuje się w chwilach dramatycznych, po pijaku albo właśnie podczas gry. Chociaż trójka inteligentnych wampirów, na pewno bez większego problemu zdoła zagospodarować sobie czas w arcy ciekawy sposób.
Nagle do mojego czułego nosa, dotarł przyjemny aromat, przez który poczułam mrowienie w ustach. Moje kły zaczynały się formować, przez co delikatnie rozchyliłam usta. Zatem Nadia nie musiała wołać dwa razy. Posłałam wilkowatemu szeroki uśmiech, w którym ten mógł przyjrzeć się w pełni memu perliście białemu uzębieniu. Gdy znalazłam się w kuchni, przyjęłam szklankę, jednocześnie posyłając jasnowłosej dziękujące spojrzenie.
-To ja rozumiem.
Dodałam z entuzjazmem, wstrzymując się jednak przed degustacją. Czekałam zarówno na wuja, jak i toast, który zwyczajowo padał w tego typu momentach.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 386


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Wto Cze 05, 2018 10:56 am

Ach jakie one są kochane! Choć wolałem jakby to umknęło ich uwadze, to jednak to bardzo dobre z ich strony, że się w jakiś sposób mną przejmują. Machnąłem tylko ręką, że wszystko jest w porządku. Złapałem intensywną ilość powietrza, oczywiście nieumarlakowi to niepotrzebne, jednak mi to dało pewnego rodzaju westchnienie, poczucia całej okolicy i uspokojenia się. No cóż, nie mogę tego zostawić bez wyjaśnienia, więc wystarczy powiedzieć coś najzwyczajnego. Pewnie ich zdziwi, bo jaki wampir może mieć tak kuriozalny ludzki przypadek jak coś co podchodzi pod pseudo chorobę lokomocyjną? Cóż, nieistotne! Ważne by szybko nie musiały o tym myśleć i cieszyły się swoim towarzystwem, jak również oczywiście moim! Muszę się trzymać i nieustępować im za bardzo kroku.
- Po prostu źle znoszę środki transportu, nic poważnego! Zaraz będę w pełnych entuzjastycznych siłach!
Gdy tylko podzieliłem się pozytywnymi myślami, raz jeszcze przyjrzałem się okolicy. A potem oparty o drzewo przez jakiś czas nie wykonywałem żadnych czynności. Zbierałem siły i przez ten czas mogłem się wpatrywać w moją siostrzenice, oraz kuzynkę. Od co jak wykonywały zwyczajne czynności jak rozmyślenia czego nie zabrały, doglądania się okolicy, czy zabierania swoich bagaży. Gdyby nie fakt, że nie jestem w pełnej formie, zaproponowałbym że sam się wszystkim zajmę i zaniosę wszystko co mają gdzie trzeba. Ale jako, że tak nie jest, to tylko mogłem popatrzeć i mam nadzieje, że nie będą mi za to miały za złe! Najlepiej mi się patrzyło jak się dogadywały, ustalały jak będą się do siebie zwracać. To był bardzo miły widok i miałem nadzieje, że właśnie taki będzie się utrzymywał przez nieustanny pobyt w tym przepięknym miejscu. Zamknąłem na jakiś moment oczy i przez chwilę oddałem się głębokim zamyśleniom, być może nostalgią którymi się nie podzieliłem z dziewczynami, albo po prostu jeszcze tego nie zrobiłem. Nieistotne! Czas ożyć, czas nieco nadać sobie aktywności.

Gdy tylko ustaliły, że nie ma co bawić się bagażami, natychmiast ruszyłem powolnym ostrożnym krokiem za nimi. Uśmiechnąłem się tylko gdy zajęły swoje pokoje i tylko popatrzyłem na swoją kanapę.

- Ach, zwykle sypiam na gałęziach drzew. Nawet jakbyście oddzieliły mi wyłącznie kawałek podłogi, to również byłbym należycie usatysfakcjonowany. Zwykle lubię się szwendać w śnie, więc bądźcie wyrozumiałe jak gdzieś się wpakuje. Ale zwykle mam na uwadze prywatność.
Uśmiechnąłem się do nich w miarę sympatycznie. No bo przecież nic złego nie miałem na myśli, od co już wrodzoną wścibskość bez powodu mam we krwi. Ale, zapewne z moim stanem i tak nie będę miał siły chodzić w śnie po pokojach, ale warto było ostrzec, będą miały wtedy na uwadze, że lepiej się zamykać jak będą chciały mieć czas dla siebie. No ale, czas iść dalej!
Popatrzyłem dziwnie na siostrzenice, która pokazała i bez wstydu jak bardo pożąda krwi. Nie ukrywała się z tym i... W sumie słusznie, przecież tutaj jest wśród swoich i przed niczym nie musi się opamiętać. Więc tylko miło się uśmiechnąłem i ruszyłem również do kuchni. Moje oczy nadal były złote, nie nabrały czerwieni co by oznaczało chęć wyzbycia się podstawowych wampirzych potrzeb. Ogon miałem smutno prawie bezruchu, ale pomimo tego wmusiłem w siebie uśmiech do dwójki wampirzyc, które bardzo chciały nabić toast. Ach, pierwsze zawiedzenie, które muszę im pokazać, oby tylko nic to nie zepsuło. Czas na tłumaczenie się.

- Niestety, nie będę mógł wypić za wasze zdrowie. Alkohol mi bardzo nie służy, a przeleżała zimna krew niestety mój wredny wybredny organizm nie przyjmuje. Będę musiał wyłącznie zaspokoić się zwykłą herbatą, z nią jest pewność, że nie wystąpi we mnie żaden nieprzyjemny defekt. Ale proszę, śmiało pijcie i nie zwracajcie na mnie uwagi! Jak tylko znajdę jakiś czajnik, to z chęcią się ugoszczę, nawet zabrałem coś aromatycznego z polubionej przeze mnie herbaciarni.
Tak, nie byłem kompletnie goły! Ale umieszczenie papierowego woreczka w jakieś wewnętrznej kieszeni to nie był jakiś lada wyczyn. Przecież to prawie nic nie waży! Oparłem się więc o ścianę i zaklaskałem, po czym zachęcającym gestem próbowałem przedstawić, by bez oporu już tchnęły kieliszki z cieczą do swoich ust. Przecież nie mogły tego uniknąć, to dobry krok w tym by zacieśniły rodzinne więzy, a to przecież był główny plan tego całego zajścia.

Gdy tylko zobaczę, że rzeczywiście odbiły toast, Ja rzeczywiście znajdę jakikolwiek czajnik, najlepiej jakiś tradycyjny. Zapale pod nim ogień w jakieś gazówce, chyba że będzie to coś bardziej technologicznego jak indukcyjny na prąd, ale nie sądzę! Wody naleje tyle, że będzie tak z góry więcej jakby ktoś jeszcze chciał. No ale gorąca herbata nie wpasowuje się w zimny alkohol z krwią, więc to tylko bzdurne zabezpieczenie. Teraz kwestia doszukać się jakiegoś wygodnego kubka, lub innego pięknego naczynia do picia. Przeszukiwanie szafek, wyjęcie czegoś należytego i dosypianie odpowiedniej miary na oko. Plan idealny dla wspaniałej idei relaksu!

- To co, może przeniesiemy się więc na taras? Dojrzymy do końca wspaniałe widoki, po czym upewnicie się w pełni co do kąpieliska w naturalnym zbiorniku wodnym, by tylko się nim nacieszyć jak słońce uchowa swoje promienie słoneczne, co by nam nie dokuczało?
No bo przecież nie można tak zostawić bez propozycji. Zbliża nam się noc, a to przecież właśnie wtedy krwiopijcy powinni być najbardziej aktywni! Co prawda przyzwyczajenie by odpoczywać snem nam trochę wzrosła przez naśladowanie ludzkiego trybu życia, ale natura jednak u nas jest jedna, więc powinno być dobrze. Co teraz zrobią moja urodziwa siostrzenica z kuzynką?

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Sro Cze 06, 2018 11:01 am

Choroba lokomocyjna u wampira to coś niespotykanego ale gdyby głębiej się nad tym zastanowić to po tylu dniach postu różne dziwactwa mogą się napatoczyć. W sumie Nou nigdy nie był fanem nowinek technicznych więc podróże autem stanowiły dla niego rzadkość. Dobrym pytanie byłoby to czy kiedyś leciał samolotem ale Nadia odpowiedziała na nie sama.
Comete. Łatwo zapamiętam chociaż zazwyczaj mam słabą pamięć do imion.
Co nie oznacza, że nie zapamiętuje ich wcale. Po prostu potrzebuje dłuższej chwili żeby przypomnieć sobie, zwłaszcza jeśli mowa o nowo poznanych osobach. Tak już miała.
Nie. Znalazłam to miejsce w internecie ale zdjęcia I opis pokrywają się z rzeczywistością w 100%. Jeśli zachwyt mi nie minie do końca wyjazdu to postaram się kupić domek. Idealnie nadaje się na takie wypady albo stałe zamieszka nie w sezonie letnim.
Czemu tylko letnim? Problem stanowił dojazd. Nawet w tak ładną pogodę jaką mamy teraz, trzeba pokonać kilkadziesiąt kilometrów autem. Najgorsza przeprawa zaczynała się w momencie zjazdu z głównej drogi w leśną. Nierówności, wyboje, niewielkie strumyki i mnóstwo kamieni doprowadzało niemal do wstrząsu mózgu. No i ten las. Wiadomo jak to jest przy silnych wiatrach. Jedna burza wystarczy żeby obalone drzewo zatarasowało przejazd i jesteśmy unieruchomieni do czasu przyjazdu kogoś, kto jest odpowiedzialny za usuwanie takich przeszkód.
Mam płytki sen. Odprowadzę Cię na miejsce w razie potrzeby.
Jedyne czego jej brakowało to zwiniętego Nou gdzieś w końcu łóżka, w środku nocy. Gdyby nie wrodzona czujność mogłaby w akcie paniki zaatakować nieznanego przybysza. Wiadomo jak to jest gdy budzimy się wyrwani z drzemki. Często nie wiemy co, gdzie i jak więc miałaby chociaż usprawiedliwienie ale spokojnie. Czujne z niej zwierze.
Planszówki? Gdyby sklep był blisko to sprawa byłaby o wiele prostsza a tak nawet nie wyrywała się z propozycją jechania do miasta. Droga zajęłaby jej zbyt wiele cennego czasu a poza tym niedługo wszystkie galerie itp. Będą zamknięte więc może następnym razem? Przez sekundę Nadia zastanowiła się na wyposażeniu domku nie ma podobnych udogodnień ale szybko zwątpiła by ktoś pofatygował się o coś takiego. Biblia, owszem, ta bywała w większości hoteli ale gry? Może w hostelach…
Wręczając szklaneczki zgromadzonym dłuższą chwilę zawiesiła wzrok na kuzynie. Przecież faktycznie już nie raz i nie dwa jej o tym wspominał. Jak widać pamięć kobiety nie jest zawodna jedynie w kontekście przyswajania imion. No nic. Szkło przeznaczone dla Nou zostało odłożone a ona sama uderzyła z wyczuciem o naczynie Comete.
Za udany wyjazd. Do dna.
Zgodnie z narzuconym przez siebie samą hasłem, przechyliła całą zawartość. Nie ma co… połączenie krwi z alkoholem w takich proporcjach było dość mocne zwłaszcza, że wlała od serca. Przecież nie będzie zabierała ze sobą znowu pełnych butelek! Trzeba się z tym uporać. W końcu ma do pomocy Comete.
Zrobisz jeszcze po jednym i zaniesiesz na taras?
Wyraźnie coś zaczęło chodzić blondynce po głowie I chciała jak najszybciej zrealizować pomysł. Potrzebowała wolnych rąk więc o pomoc poprosiła dziewczynę. W czasie kiedy ta zajęła się przygotowaniem nieskomplikowanej mieszanki, Nad oparta o kuchenne szafki zwróciła się do kuzyna:
Dla mnie nie ma problemu. Jeśli tylko masz ochotę to proszę.
Wyciągnęła w jego kierunku nadgarstek, spodem ku górze. Wzruszając ramionami dała do zrozumienia, że nie zależy jej panicznie na zachowaniu swojej krwi wyłącznie dla siebie. Oczywiście nigdy nie będzie jej rozdawać na prawo i lewo… jest zbyt uzależniająca i cenna ale nie popadajmy w paranoje. Przy tych zapasach w lodówce szybko się zregeneruje i nawet nie zauważy różnicy.

_________________

Powrót do góry Go down
Comete

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2776-comete#59267
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Czw Cze 14, 2018 2:04 am

Przytaknęłam, na znak rozumienia, gdy biało włosa odpowiedziała na moje pytanie. Gdy wspomniała zaś o ewentualnym rozważeniu zakupu domku, uśmiech na moich ustach się powiększył.
-Domek wygląda na całkiem dobrze utrzymany, ale jeśli myślisz nad jego zakupem, to tym bardziej trzeba go będzie porządnie przetestować.
Z natury byłam ciekawska, to też perspektywa dokładniejszych oględzin owego przybytku wydawała mi się całkiem atrakcyjna. Tego rodzaju miejsca, potrafiły zaskoczyć, Kto wie, co kryło się w zakamarkach domostwa. Mogło to być wszystko, od trupa w szafie po gniazdo sów na poddaszu. Z czego zdecydowanie bardziej oczekiwałam tego drugiego wariantu.

„Gdzieś się wpakuję...” i co to niby miało znaczyć? Otwierasz w nocy lodówkę, a tak wyskakuje Nourh ? W sumie była to nawet zabawna wizja, Choć i kłopotliwa, bo znajdź potem szybki sposób na rozgrzanie się. O ile wujek nie miał zamiaru wpakować się, na przykład do łazienki, to mogłam przymknąć oko na lunatyczne wybryki. W sumie, gdyby tak przespać się tej nocy na suficie i zaskoczyć krewniaka, gdyby ten planował niezapowiedziane odwiedziny. Uśmiechnęłam się w duchu do tego pomysłu. Był co najmniej wart dogłębniejszego rozważenia.
-Możesz wpadać, ale musisz wtedy uważać na latające poduszki.
Oznajmiłam, po czym posłałam wujowi zadziorny uśmieszek, w którym kryło się pewne wyzwanie.
Walka na poduszki, czy z takich rzeczy się wyrasta? Ja mając już przeszło wiek na karku, nie wyrosłam. Nikt jednak nie chciał mieć we mnie wroga, podczas takich zabaw. Głównie przez fakt, iż miałam więcej możliwości, by ciskać miękkimi pociskami. Telekineza bywa w takich przypadkach szczególnie użyteczna, jak i w wielu innych. W sumie ciekawe, jakimi mocami dysponowali moi krewniacy. Podobno niektóre moce są dziedziczne, warto więc spytać, bo może bardziej doświadczeniu użytkownicy, mogą okazać się, skłoni udzielić kilku praktycznych porad, mniej doświadczonej personie. Ale wszystko w swoim czasie.
Teraz przyszedł czas na toast. Moje palce zaciskały się na zgrabnym naczyniu. Czułam, jak chłód przedziera się przez cienką warstwę szkła, by wnikać w moją skórę. Przyjemny aromat krwi oraz alkoholu, drażnił, lecz w ten przyjemny sposób. Poczułam, że moje kły, przez tę chwilę, zdarzyły już urosnąć do swej maksymalnej długości. Wiedziałam, iż fakt ten będzie widoczny, gdy tylko otworzę usta, lecz nie przeszkadzało mi to. Wśród pozostałej dwójki wampirów, kły nie mogły stanowić przecież niczego nadzwyczajnego. Chociaż... spotkałam pewnego krwiopijcę obdarzonego niepokojąco dużą ilością kłów, przez co w czasie posiłków przywodził na myśl rekina. Szczerze współczułam jego krwiodawcą. Po takim ugryzieniu różowy plaster z Hello Kitty z całą pewnością by nie wystarczył. Nie każdy jednak martwił się o samopoczucie istot, którymi się karmił.
Popatrzyłam na wuja ze współczuciem, jak również pewną dozą rozczarowania. Liczyłam jednak na potrójny toast, a sądząc po minie Nadii, nie tylko ja. Nic jednak nie można było na to poradzić, choć niezręcznie było cieszyć się posiłkiem i drinkiem zarazem, gdy kto inny był zmuszony odmówić sobie owej przyjemności.
-My za to wypijemy za Twoje, zarówno zdrowie, jak i tolerancję. A herbata też nadaje się na toasty. W końcu to niezwykły napar z wielowiekową historią i tradycją. A jeśli mowa o nietolerancji, to ja na przykład nie mogę zbliżać się do ostrej papryki. Jej zjedzenie, przynosi nieprzyjemne konsekwencje nie tylko mnie, ale i każdemu, kto wówczas znajdzie się w moim bliskim otoczeniu.
Postanowiłam nieco rozwinąć temat, uznając go za ciekawy. W końcu każdy miał przynajmniej jedną rzecz, której w swym życiu musiał unikać. Warto było, wiedzieć, przed czym musiała przestrzegać się rodzina. Przykładowo mój brat, miał potworną alergię na róże. Biedak musiał szerokim łukiem omijać, każdą napotkaną kwiaciarnię. Kiedyś przez tydzień, drapał się jakby zamieszkała na nim kolonia pcheł, nie mógł jednak odnaleźć źródła swej dolegliwości. To ja odkryłam, iż jego ówczesna sympatia, używała różanych olejków. Braciszek miał szczęście, że byłam spostrzegawcza, a flakony z olejkami, samym swym kształtem wołały o uwagę.

Toast został wzniesiony, zaś szkarłatny płyn, gładko wlał się do mego gardła. Zawartość mojej szklanicy zniknęła jednak nieco wolniej, niż miało to miejsce w wypadku Nadii. Zbyt szybkie picie, nie sprzyjało delektowaniu się smakiem.

Gdy wampirzyca poprosiła mnie o przygotowanie kolejnej serii drinków, moja dłoń uniosła się ku górze, palce zaś ułożyły w znak, który powszechnie nazywano „ok”.
-Nessun problema.
Oznajmiłam jeszcze, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, iż słowa wypowiedziała po włosku. Lubiłam brzmienie owych słów, w tym właśnie dialekcie, chociaż francuskie „pas de problème” też miło miłe dla ucha. Zawartość szklanki Nourh'a rozlałam między nasze naczynia, następnie uzupełniając je odpowiednimi proporcjami pozostałej porcji krwi oraz alkoholu. Szklanki były nieco smutne, jak nic prosiły się o truskawkę, plaster pomarańczy oraz kolorową palemkę. Wątpliwym było jednak, iż tak owe dodatki dało się odnaleźć w naszym weekendowym azylu, a z resztą liczyło się wnętrze ! Czyli procenty i medyczne A RH - o ile moje kubki smakowe, działały jak należy.
Po chwili dołączyłam do reszty familii, która zdążyła już przenieść się na taras. Wątpiłam w to by Nadia, od razu miała zamiar sięgać po swój napój. A przynajmniej, ja sama planowałam nieco z tym zaczekać. To też rozejrzałam się za jakimś stolikiem, aby tam właśnie umiejscowić wypełnione niemal po sam brzeg, naczynia.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 386


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Wto Cze 19, 2018 10:15 pm

To jak się wczuły w swoje towarzystwo i panującą atmosferę zaskakiwało aż mnie. Myślałem, że to Ja jestem mistrzem dostosowywania się do naturalnych warunków, idących w bardziej tradycyjną stronę. Kto by więc pomyślał, że samo oglądanie ich i to jak się tym wszystkim cieszą, sprawi mi najwięcej radości? Było to widać nie tyle co tylko po moim serdecznym uśmiechu, ale również po energicznie funkcjonującym moim ogonie, robiącym dość spore łuki w powietrzu. Potaknąłem tym bardziej za pomysłem sprawdzenia tego domu w pełnym zakresie. Weekend to w sumie nie tak dużo czasu, ale dość by wprowadzić ogólne oględziny i dobrze się przy tym bawiąc.
- Czyli albo ocknę się z powrotem na kanapie, albo gdzieś potłuczony na podłodze pełen poduszek. Perspektywy brzmią nie aż tak źle, powinienem jak najbardziej przetrwać moje nocne nieprzytomne podróże.
Oznajmiłem swoją wizje przetrwania najbliższego przespanego dnia. No to przecież najszybciej położymy się jak wstanie słońce, bo przecież szkoda tracić noc, która jest nam tak przyjazna. A nie musimy teraz przestawiać się na ludzki tryb życia, w końcu same tu wampierze są! No, może Ja nim trochę mniej, ale to już mniej istotne. No dobra, czas znaleźć dalsze pozytywne zajęcia, bo w tym momencie zabsorbowałem się w robieniu sobie herbaty, bo jak widać wszystko co trzeba sobie znalazłem. Kwestia tylko doczekania się aż woda dojdzie do należytego wymaganego wrzątku i będę mógł zalać staranną mieszankę herbaty. Ach, że też udało mi się znaleźć brytyjski koncept smaku, mają takie świetne pasujące pod flegmatyczny tryb życia.
- Ostrej papryki? To nie jest takie częste w środowisku, a w własnej kuchni wystarczy że się zadba, by tego nie było. Więc brzmi całkiem niegroźne i na swój sposób zabawnie, jakkolwiek to krwi wcześniej nie napsuło przez negatywne sytuacje.
Zastanawiam się na ile potrafi być szczera, ale chyba ostatecznie to nie nad tym powinienem rozprawiać. Popatrzyłem tylko jak moja siostrzenica bez ceregieli oddawała się w smaku i wampirzym chęcią. To zapewniało, że przed niczym się nie cofała i była w tym śmiała. Dziwi mnie, że to wszystko już wynikło przy pierwszej lepszej lampce a nie wydawała się być na głodzie. Ach, ale nie mam co zwracać uwagi, musimy przecież zadbać o ciągle panującą dobrą atmosferę. Odprowadziłem Ją wzrokiem gdy uzupełniła drinki i wyszła z nimi na taras. Zalałem herbatę a w głowie odmierzałem sobie wymagane 3 minuty parzenia. Nadia w tym czasie przedstawiła mnie swojemu nadgarstkowi. Popatrzyłem w jednej chwili chętnie, z drugiej zaraz machnął głową na boki. Nikt mi od dawna nie proponował niczego tak kuszącego, a przecież moja kuzynka szlacheckiej krwi nadaje się idealnie do tego, ale było jedno poważne ale, z którym musiałem się podzielić.
- Nawet w wampirzym krwiobiegu nie da się uniknąć faktu, że masz go płynącym w sobie. Nie umiem tego oddzielać i... Nie byłoby to zbyt dobre.
Wykonałem przy tym niemrawy uśmiech. I tak nie wiedziałem nadal, czy nawet jak rzeczywiście mi pozwala, czy powinienem dokonać takiego aktu. Nie pamiętam za dobrze bym wcześniej komuś z rodziny popijał krew, nawet nie brałem tego pod uwagę, pomimo faktu że może to być pewnej części zbawienne dla mojego wysuszonego organizmu. Póki co fakt, że wypiła alkohol i tak w pełni Ją skreśla, a raczej nie śmiem zabronić dalszego spożywania. Dlatego tylko objąłem jej rękę, odstawiłem Ją przy jej boku i wdzięcznie się uśmiechnąłem, bo jakby nie było, jest to z jej strony bardzo miły gest, nawet jeśli w jej mniemaniu jest to tak bardzo obojętne. Odwróciłem się do swojej herbaty i wyłowiłem herbatę ta by nie wyciągała więcej goryszy z tak przygotowanego naparu.
- No, to wracajmy do Comete i zastanówmy się o jakie aspekty jej życia można Ją wypytać. Nie jesteś czegoś ciekawa? A sądzę, że ona prowadzi zaprawdę prowadzi się barwnie.
Jak tylko rzeczywiście ruszy do tarasu, Ja wolnym niemrawym krokiem zrobię to samo. Długa noc nas czekała a przed tym zapewne nieznane mi ich jeszcze pomysły. Wszak sam też muszę co nieco obmyślić by się przy mnie nie zanudziły.

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Sob Cze 23, 2018 9:47 am

Może gdzieś pod dywanem kryje się klapa do piwnicy?
Puściła oczko dziewczynie błyska winie łapiąc jej tok myślenia. Faktycznie wszyscy poprzedni bywalcy byli raczej jedynie weekendowymi gośćmi, którzy przyjechali imprezować. Nie w głowie wtedy szukanie skrytek, tajnych przejść, ukrytych za regałem z książkami pokoi. Jeśli ciekawość nie minie do nocy to Nadia bardzo chętnie przeanalizuje czy wszystkie ściany z zewnątrz odpowiadają tym w środku. Pod dywaniki też można pozaglądać. W końcu takie akcje to stały element nie jednego filmu, prawda?
Comete sądzę, że się bardzo dobrze dogadamy.
Oj już dawno Nadia nie poznała tak urokliwej osóbki i ani trochę nie żałowała, że Nou odwiedził ją akurat chwilę przed wyjazdem. Pewnie siedziałaby teraz z drinkiem na tarasie i rozmyślała o rzeczach i wydarzeniach, które prędzej czy później wpędziłyby ją w zły nastrój. Już raz wylała swoje smutki w obecności kuzyna i źle się z tym czuła. Nie była osobą, która lubi dzielić się złymi doświadczeniami. Znacznie lepiej mówić o tych dobrych historiach, a ten weekend będzie do takich należał więc do dna!
Nou jak będziesz spał baaaardzo mocno to okręcimy się papierem toaletowym. Uważaj lepiej bo obudzisz się jako mumia.
Czasy kiedy jeździło się na kolonie niestety ominęły jasnowłosą. Za jej dzieciństwa nie było takiej frajdy ale spotkała się kilka razy w życiu z podobnymi wyczynami, które głównie miały miejsce w nocy. Dzieciaki umiały się bawić więc kto wie co przyjdzie do głowy nieco starszej młodzieży? Biedny wilczek…
Ja nie jadam tego co ludzie. Nie smakuje mi i już. Chyba, że muszę to zrobić na pokaz np. w restauracji. W końcu siedzenie przy pustym talerzu w takim miejscu nie jest normalne.
A no i jeszcze kawa. Tak, to było coś co chętnie włączyła do swojego „jadłospisu”. Jej zapach zaraz po zmieleniu był genialny i tego akurat nie mogła sobie odmówić.  Prawie jak uzależnienie!
Przez ten krótki moment gdy dwójka została sama Nadia zaproponowała Nou swój nadgarstek zupełnie zapominając o tym, że może mu przeszkadzać wypity alkohol. Cóż, chciała w końcu dobrze a, że nie rozważyła wszystkich możliwości „za” i „przeciw” to szybko została uświadomiona.
Rozumiem. Jeśli będziesz miał ochotę np. jutro rano to daj znać. To żaden problem.
Uśmiechnęła się miło i oboje wyszli na taras gdzie był jeszcze bardziej przyjemnie niż w domu. Widok na ogromne, czyste jezioro, góry i las. Tu było jak w bajce! Opłaciło się przegrzebać Internet i jechać tutaj po wszystkich nierównościach.
Comete. Wujaszek twierdzi, że masz sporo do opowiedzenia więc czym się zajmujesz?
Po zajęciu jednego z kilku wiklinowych krzeseł wyprostowała nogi i przeniosła wzrok na dziewczynę. W tak błogich okolicznościach mogłaby słuchać opowieści do rana i niewykluczone, że tak będzie. W końcu nie pójdą spać po zmroku. Wtedy im podobni są najbardziej aktywni. No i to całe kuszące jeziorko. Aż prosiło się żeby wskoczyć do chłodnej wody.

_________________

Powrót do góry Go down
Comete

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2776-comete#59267
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Wto Lip 17, 2018 8:06 pm

Na początek przepraszam, że musieliście tyle czekać. Robota, robota związana z konwentem i cospleyem, życie i w końcu kryzys twórczy i jakoś tak wyszło no... Wiec wybaczcie za jakość, postaram się jak najszybciej znów rozkręcić :,)

Osób mojego pokroju nie należy zostawiać samym sobie. Głównie przez fakt, że albo wplączą się w kłopoty, albo zaczną sprawiać je innym. A biorąc pod uwagę, że znajdowaliśmy się na, odludziu i trudno było tu o większe zagrożenia niż przykładowo potknięcie się o kamień czy korzeń wystający ponad grunt to..... tak chodziło o sprawianie kłopotów innym. A że kandydatów też nie było szczególnie wielu, to gdyby istniało coś takiego jak wampirzy instynkt, to moi krewniacy wiedzieliby, że coś się świeci. Pewien bohater interesującej serii komiksów, która z biegiem lat doczekała się adaptacji filmowych, posiadał taki dar, a mimo to pchał się w najgorsze kabały. Widać ugryzienie radioaktywnego insekta, musiało również wpłynąć na jego zdrowy rozsądek. A może to wina hormonów? Kto wie, kto wie... Wracając jednak do tematu... Gdy już znalazłam się na tarasie i odstawiłam szklanki dość oryginalną wersją krwawej Merry, rozejrzałam się po okolicy. Mimo iż cały teren był jak najbardziej zadbany, to linia między dzikością natury i zdobyczą cywilizacji, zacierała się. Trawy okalające teren dawno nie słyszały o czymś takim jak kosiarka, a mimo to wśród zielonej gęstwiny spostrzegłam, jaskrawo zielony podłóżmy kształt. Wzdrygnęłam się i w ostatnim przypływie zimnej krwi powstrzymałaby nie pisnąć z przestrachu, gdy zdałam sobie sprawę, z czym tak naprawdę mam do czynienia. Był to wąż, jednak wyjątkowy, ponieważ należy do jedynego przedstawiciela swego gatunku, z którym mogłam i chciałam mieć coś więcej do czynienia. Mało kto, nie licząc bliskiej rodziny i przyjaciół, wiedział, że cierpię na Ofidiofobię i to dość zaawansowaną. Strach przed długimi zimnokrwistymi gadami zrodził się przez traumę, która zakorzeniła się we mnie niczym chwast. Staram się jednak wypierać wspomnienia krzywd i unikać gadów, które nie tylko budzą w moim sercu grozę, ale i raniące wspomnienia. Jednak moja fobia nie była na tyle, wybujałaby nie odróżnić, gada od kawałka gumy, dlatego widok ogrodowego węża oraz zaworu z wodą, przyjęłam z niepokojąco dużym zadowoleniem.
Zerknęłam przez ramię, chcąc sprawdzić, czy białowłosa i wilkowaty podążyli już moim śladem, lecz pogłos rozmowy dobiegający z wnętrza domu, sugerował, że nadal byli zajęci. Tym lepiej dla mnie. Gdy trunki spoczęły bezpiecznie na drewnianym stole, korzystając ze swej mocy, bezszelestnie wysunęłam spod niego krzesła, jedno ustawiając niczym tron. Chciałam też lepiej ukryć wąż ogrodowy, uznałam, jednak iż ślady, jakie ten pozostawiłby na trawie, byłyby zbyt widoczne i sugestywne a tu liczyła się szybkość i element zaskoczenia.
Rozsiadłam się wygodnie w wiklinowym fotelu, opierając łokcie na podstawkach, po czym splotłam ze sobą palce, unosząc dłonie na wysokości klatki piersiowej. Moją twarz, zdobył uśmiech pełen dziecięcej niewinności, kiedy to swoją mocą obejmowałam wąż, wyczuwające jego mechanizm, uprzednio odkręciwszy zawór z wodą. Gdy tylko moja familia pojawiła się w progu, rozplotłam dłonie, teatralnie wskazując na przygotowane dla nich siedziska. Jednocześnie przechyliłam głowę ze zdziwieniem, spoglądając na wuja, który jak widać, nakłonił Nadię do ciągnięcia mnie za język. Uśmiechnęłam się z zadowoleniem, gdyż praca, jaką wykonywałam, była dla mnie czymś więcej, niż sposobem na zarobek.
-Cóż, jeśli chodzi o sposób spędzania czasu, to mam ich wiele, co chyba w naszym wypadku nie jest niczym zaskakującym. Nuda może zabić nawet nieśmiertelnego. Dlatego chętnie chwytam się nowych rzeczy, ostatnio na przykład rozmiłowałam się w projektowaniu i szyciu. Większość scenicznych ubrań, ubrań, które noszę są mojego autorstwa.
Pochwaliłam się, jednocześnie zaplatając na palec długie pasmo srebrzyście białych włosów. Za jakiś czas powinnam nieco je podciąć. Już teraz sprawiały wiele problemów, a nie lubiłam też efekt, który dawały. Nie mniej zbliżały się powoli do długości, którą przez lata swej egzystencji, zdążyłam określić mianem ostatecznej.
-A jeśli zaś chodzi o sprawy zawodowe, to jestem artystką cyrkową oraz okazjonalnie solową. Jestem jedną z głównych atrakcji w Naszym Rodzinnym cyrku. Już od kilkunastu dekad tułamy się po świecie, bawiąc i przerażając ludzi w naszym Le Cirque des Miracles. Ja jestem akrobatką, która lubi spadać z wysokości i nie tylko.
Po uznania swych wyjaśnień za satysfakcjonujące popatrzyłam to na ogoniastego to na jasnowłosą, pytając.
-A czym wy się zajmujecie?
Nic nie mogło zapowiadać nadchodzącej katastrofy, ponieważ tak jak mówiłam byłam artystką. Artysta to również aktor, a i z tą profesją zdążyłam się otrzeć na swych życiowych ścieżkach. A zresztą czy my krwiopijcy, nie zostaliśmy zmuszeni do zabawy w aktorów, już wieki temu? Gdy ja grzecznie czekałam na odpowiedź, za mich pleców wystrzelił ogrodowy wąż, miotając strumieniem wody prosto w Nadię oraz Nourha. Jeśli mój atak się powiódł, moją twarz ozdobiłby zarówno rozbawiony, jak i drapieżny uśmiech. Ja zaś dosłownie wyskoczyłabym ze swego miejsca, uciekając z głośnym śmiechem, przed możliwym gniewem albo zemstą, ze strony przemoczonych krewnych.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 386


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Nie Lip 22, 2018 12:50 pm

(Zmogła mnie choroba w tym tygodniu, posta po kawałku każdego dnia pisałem, więc mam nadzieje, że nie będą wybite z rytmu momenty.)

Podniosłem wyraźnie brwi gdy była mowa o możliwych ukrytych tajemnicach tego wspaniałego przybytku. W sumie wizja odkrywcy i u mnie może się zapalić, gdyby tylko nie fakt, że ciągle mam chorobliwy problem z swoim przemęczeniem. Ach, nie ma jak się czuć niczym ludzki starzec, ale nadal z młodą werwą, choć bardzo mocno hamowaną. Ostatecznie te ich słowne przemyślenia skomentowałem wyłącznie uśmieszkiem z dobrym zaciągnięciem ku górze kącikiem ust. Jeszcze nawet zapewniły mnie swoim dogadaniem bezpośrednio to wymawiając do siebie. Tak, teraz w pełni mogę uznać, że mój cel ewidentnie się powiódł, byle tylko nie wynikło jakiś nieprzyjemnych wpadek, dlatego wiem że muszę szczególnie uważać na siebie a i ostrzeżenie nie było na daremno, nie chce być prowodyrem który mógłbym nie daj boże ludzki coś zepsuć.
Kiedy padło o mumii na jakiś moment zamilkłem w ciszy i bezruchu. Czyżbym miał fobie? Złe wspomnienia? A może coś jeszcze innego? Co by nie było, swoją niemrawą minę z powrotem poprawiłem na uśmiech, choć tym razem dosyć nieudolny. Nie chciałem pokazywać po sobie, że w swoim długim życiu mogłem mieć jakieś dziwne historie z tym powiązane, oj nie. Chociaż, coś by mi ostatecznie groziło? Nie no, będzie jeszcze wiele innych ciekawszych rzeczy. Uprzedzenia jakie bym nie miał, czas wycofać i kontynuować to co zostało poruszone.

- Papierem? Toaletowym? Ough, byle byście mnie nie zadusiły.
Nie żeby nieumarli praaawie nie potrzebowali powietrza, ale w moim stanie to nawet nie byłoby takie trudne, pomimo że papier jest dość nietrwały i łatwo rozrywalny. W każdym bądź razie, wypowiedział to w miarę niepoważnym głosem. Na jej kolejne już poważniejsze słowa o piciu potaknął. Nadal mam dziwną awersje by pić krew kuzynostwa, ale to w rzeczywistości może być doskonałe lekarstwo. Ale nie ma co zaprzątać sobie głowy! Wszak do rana jest dużo czasu i wtedy będę doprowadzał do końca wszelkie swoje dylematy jak również potrzeby wyższe. Potaknąłem raz jeszcze, tylko tym razem do samego siebie, tak dla zapewnienia. Ruszyłem i stałem oparty o framugę drzwi, czyli po prostu byłem przy wyjściu. Oczywiście zdawałem sobie sprawę z tego co powiedziała moja droga siostrzenica, więc tylko zerkałem na reakcje jej ciotki. Właśnie w tym momencie dowiedziała się dość istotnych rzeczy, może będzie zdumiona? Ach, w sumie to ostatecznie nie wiem czy zajmuje się sama Nadia, być może jak ona odpowie to sam zamienię się w słuch. Ale by nie było, opowiem coś co w sumie nie będzie żadnych zaskoczeniem.
- Cóż, Ja jestem włóczykijem i aktualnie nie zajmuje się kompletnie niczym poza wędrówką, obserwowaniem tego jak szybko przemija czas, oraz niezrozumiała w tym wszystkim technika. Ale swoim długim czasie miałem ogrom profesji bo interesowałem się prawie wszystkim. Za nim zrobiłem się wojnofobem, czyli łatwiej typowym niekonfrontacyjnym pacyfistą, bywałem na tyle awanturniczy, że toczyłem liczne spory i w niejedno wydarzenie historyczne opisywane w ludzkich książkach, znam z osobistego doświadczenia. Miałem też jednak moment, że jeden nieco przerywany wiek spędziłem jako mnich. Swoich działań mogę opowiadać i opowiadać, choć szczerze cyrkowcem nie byłem, choć aktorem owszem.
Wzruszyłem ramionami z uśmiechem i miałem nadzieje, że choć trochę to ich zainteresowało, albo przynajmniej najzwyczajniej zaciekawiło, dało jakąś nutkę zaintrygowania. A jak nie to cóż, i tak z chęcią chce wysłuchać co same mają do opowiadania, a nawet bardzo na to liczę!
Ough, ough! Jako iż na pierwszym ostrzale poszła Nadia a ja miałem dom za swoimi plecami, mogłem łatwo uniknąć niespodziewanego ataku mojej siostrzenicy. Jednak jedyne co zrobiłem to wyskok do tyłu, w głąb przybytku. Uniknął wody, ale wyglebałem się i mocno przygrzmociłem plecami o ścianę. Zasyczałem i plecami zjechałem do pozycji siedzącej. Wystawiłem głowę do góry i próbowałem sobie teraz uświadomić co w tym momencie zaszło a potem rozejrzeć się za dziewczynami. Może znowu sobie coś wyobraziłem i miałem jakiś dziwny podryg? Z pewnością nawet nie mogłem podejrzewać kto tego dokonał, zwyczajnie tego nie ogarnąłem.

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Wto Sie 07, 2018 9:38 am

Zdanie, w którym Comete stwierdziła, że nuda może zabić nawet nieśmiertelnego było strzałem w dziesiątkę. Sama Nadia osobiście uważała, że wielkie wampirze fortuny biorą się z chęci znalezienia sobie jak największej ilości zajęć i chociaż aktualnie nie cierpiała na brak pomysłów, to doskonale pamiętała jak to było gdy miała kilka lat. Będąc dzieckiem miała takie same obowiązki i zakazy jak jej ludzcy rówieśnicy dlatego też najbardziej cierpiała w jesienne dni, które były pełne deszczu, wiatru i błota. Siedząc w dużej Sali, z twarzą niemal przyklejoną do szyby, wpatrywała się w ostatnie, bure liście, których jeszcze nie zdołał zdmuchnąć silny powiew. Ubrana w sukienkę, jasne rajtuzy i buciki wykończone niewielkimi kokardkami, wyglądała jak porcelanowa lalka. Bardzo smutna porcelanowa lalka, która kompletnie nie miała co robić. Na całe szczęście deszcz musiał kiedyś minąć, a na jego miejsce pojawił się śnieg. Biały puch był równoznaczny z zabawami więc ostatecznie zapominało się o minionym, okropnym czasie, do następnej jesieni naturalnie…
Nuda jest okropna, fakt.
Na zawołanie wróciły wspomnienia tamtych okropnych dni, co spowodowało, że Nadia na chwilę wydawała się nieobecna. Szybko jednak powróciła do „tu i teraz” nie chcąc psuć wyjazdu ani gościom ani sobie. W końcu nie jest już małą dziewczynką, która musi uważać na to czy aby na pewno nie pobrudzi błotem swojej ślicznej sukieneczki.
Szyjesz sama sobie stroje? Świetnie! Nie myślałaś nad tym żeby zacząć projektować ubrania codzienne?
W tych czasach wszystko co było indywidualne, robione ręcznie i na zamówienie, cieszyło się ogromną popularnością. Pomijając już kwestie zabijania wolnego czasu, taki interes to żyła złota. W końcu mało który projektant przymierał głodem.
O proszę. W takim razie mam nadzieję na indywidualny pokaz.
Nawet jeśli nie teraz, to może po kilku głębszych. Cóż, Nadia chętnie zobaczy kogoś takiego w akcji i pomimo braku odpowiedniej scenerii czy też sprzętu, liczyła na spektakularny skok do wody z fajnym przewrotem czy jak to się tam zwie…
Nou jesteś leniem.
Skomentowała wypowiedź jasnowłosego starając się przy tym mieć bardzo poważna minę. Ostatecznie uśmiechnęła się tak szeroko, że odczuła dyskomfort w okolicy policzków. Naturalnie samo stwierdzenie było formą kąśliwego żartu, którego nie stosowała zbyt często, a na który zdecydowała się w tej chwili pozwolić.
Ja w młodości pozowałam przed aparatem, a od dłuższego czasu bawię się w pisanie reportaży. To znaczy bawiłam jakiś czas temu bo…
I tutaj miała zgrabnie wybrnąć z sytuacji, a żeby w pokrętny sposób uciec od tematów sobie niezbyt miłych ale… szczęście w nieszczęściu… została zaatakowana przez węża ogrodowego i chłodną wodę.
Na raz oczy kobiety zrobiły się większe a ona sama w mgnieniu oku rozplątała zarzucone na siebie nogi i zaczęła uciekać w stronę szerokich drzwi balkonowych. Na swoje nieszczęście, sekundę wcześniej, niemal pod jej nogami, wywrócił się Nou, przez co Nad musiała dać nad nim sporego susa. W ostatniej chwili przełożyła drugą nogę nad głową wilkowatego bo nie ma co, oberwałby mocno jej butem. Finalnie nieco zmoczona szlachetna klapnęła na dywanie odgarniając do tyłu to kilka kosmyków, z których kapała woda.
Zemsta będzie słodka.
Krzyknęła za siebie chociaż wcale nie była zła. Natomiast widmo jej obietnicy było całkiem realne więc droga Comete… nie znasz dnia ani godziny kiedy ciocia postanowi się odwdzięczyć żarcikiem.
Wszystko w porządku? Mało Cię nie zaczepiłam. Tyle brakowało.
Mówiąc to pokazała Nou dwa palce oddalone od siebie o jakiś centymetr.

_________________

Powrót do góry Go down
Comete

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2776-comete#59267
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Pon Sie 20, 2018 3:19 am

Niestety Nadi niedane było skończyć swej historii, mimo to dowiedziałam się trochę zarówno o niej jak i o Nou. Wyglądało na to, że jest się do kogo zwrócić, w kwestii opowieści do poduszki. Teraz jednak czas pogaduszek został przeze mnie brutalnie przerwany, czy może raczej zmyty.

Z rozbawieniem obserwowałam efekty swoich działań. Białe zęby błyskały w szczerym i rozbawionym uśmiechu, zaś z gardła co chwila pobrzękiwał śmiech, przypominający koncert srebrnych dzwonków. Miny zarówno wampirzycy, jak i wilkowatego krwiopijcy były bezcenne. Liczyłam jednak, iż ta dwójka, postara się obronić nieco bardziej zaciekle... lub da natychmiastowy odwet moim wybrykom. Zetem nieco się w tej kwestii przeliczyłam, ale cóż była przed nami cała noc, wszystko jeszcze mogło się zdarzyć.
W swoich dalszych wybrykach powinnam jednak uwzględnić, iż wuj nie cieszy się aktualnie, szczególnie dobrą kondycją. A świadczył o tym fakt, iż niemal, wcielił się w rolę wycieraczki. Gdyby Nadia nie była dostatecznie gibka, to złotooki zapoznałby się bliżej z podeszwą jej buta. W moim mniemaniu, oboje wyszli z tego starcia zbyt susi, przez co odczuwałam pewien niedosyt.

Gdy wampirzyca zapowiedziała swą zemstę, wyszczerzyłam się w złośliwym uśmieszku, od razu odkrzykując.
-I bardzo dobrze, uwielbiam słodycze!
Ponownie roześmiałam się radośnie, po czym zadarłam głowę do góry. Wąż ogrodowy nadal był w posiadaniu mojej mocy, przez chwilę bawiłam się nim, zmuszając go do szaleńczego wicia się w powietrzu. W międzyczasie zmieniłam jednak sposób, w jaki rozbryzgiwała woda. Strumień wody po chwili zmienił się w mgiełkę, przez co drobniutkie kropelki zraszały wszystko wokół, w tym i moją osobę. Podniosłam ręce do góry i kilkukrotnie okręciłam się wokół własnej osi, nie przejmując się w tej chwili niczym i nikim. Jeśli ich zemstą miało być zmoczenie mnie, to cóż już ich uprzedziłam. Przez moment obserwowałam ledwie widoczną tęczową poświatę, mieniącą się w promieniach zachodzącego już słońca. Ponownie zerknęłam na swych krewniaków, a moją twarzyczkę przyozdobił słodki i ciepły uśmiech. Wąż ogrodowy w jednej chwili opadł na ziemię „bez życia”, a ja jak gdyby nigdy nic ruszyłam ku porzuconemu towarzystwu. Po drodze przesunęłam dłońmi po twarzy, wsuwając palce w wilgotne od wody włosy, zaczesując je do tyłu.
-To było całkiem odświeżające. To... na czym skończyliśmy?
Z mojej postawy płynęła jasna prowokacja oraz deklaracja, iż żadna zemsta nie jest mi straszna. Czy byłam zbyt pewna siebie i arogancka? Zapewne, ale czy z tymi przymiotami nie boryka się niemal każdy młody krwiopijca? Krwi, trzeba dać się w końcu wyszumieć! Ot co. Nawet jeśli miałoby się to liczyć z krzywymi spojrzeniami tych, którzy nie są w stanie tego pojąć.

Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 386


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Pon Sie 27, 2018 10:18 am

To wszystko działo się dla mnie za szybko, aktualnie przez swoje wycieńczenie nie posiadam tego typowego wampirzego refleksu. Dlatego jak tylko spojrzałem na wprost, zamrugałem kilkakrotnie. Zastanawiałem się co to za palce, a potem spojrzałem dalej ledwie widząc Nadie, w końcu ma tak blisko że nieco mi zasłania widok. Uśmiechnąłem się tylko niemrawo i odetchnąłem głęboko. Dopiero po słowach Nadii i wyrażeniu jej zemsty mogłem sobie zdać rzeczywiście sprawę kto jest prowodyrem tego czynu. Machnąłem tylko bez aprobaty głową na boki i powolnym ruchem dłoni próbowałem odtrącić paluszki Nadii. Wszak mogłaby się zaraz poślizgnąć na wodzie i pozbawić mnie na długi czas oczu.
- Z tego wszystkiego nawet nie miałem okazji podziękować za komplement z leniem.
Zarzuciłem lekko w ten sposób, póki co nie chciało mi się stawać. Tak nagły zryw i uderzenie powoduje, że niewiele mam teraz werwy do działania. Ale spokojnie, chwile posiedzę i z pewnością postaram się przetrwać kolejne godziny ich towarzystwa. A coś czuje, że to nie jedyny upadek na grunt mnie czeka.
- Czyli zapowiadają się małe wojenki. Ach, tak bardzo młode duchem i w sumie również ciałem. I jak kuzyneczko chciałaś pomóc mi wstać, to podaje się całą dłoń a nie tylko dwa paluszki.
Wyszczerzył się nieco głupio z uniesieniem lewego kącika. W końcu nie mogę zaprzestać wydzielania pozytywnego humoru, oj nie! Jakbym tylko zepsuł atmosferę tutaj panującą, to tylko mógłbym sobie potem pluć w twarz.
- Po waszych słowach nie wiem czy spodziewać się wodospadów, czy wojny na wypieki.
W sumie jak dobrze pamiętam, to moje droga siostrzenica nawet objadała się przy mnie słodyczami, może powinienem sobie przypomnieć daaaawne czasy w których sam byłem ciekawski ludzkiej kuchni i próbowałem przeróżnych dań jak również próby wykonania ich własnymi rękoma? Chociaż, co by nie było brzmi to teraz mega męcząco i problematycznie. Ostatecznie obstawiam, że skorzystają z możliwości kąpieliska skoro już z niedoczekania zaczęto lać wodą.

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Sro Wrz 19, 2018 3:59 pm

Gdyby Nou głośno zechciał wyrazić swoje ostatnie myśli, to faktycznie zgadłby, że nieco zmoczona już Nadia, myślała tylko o tym żeby wskoczyć do kusząco mieniącego się jeziora. Ostatecznie jednak wolała poczekać aż ten cały zgiełk ucichnie a napastnik w postaci niejadowitego węża, spocznie grzecznie na zielonej trawie.
Obrazuje ile brakowało żebym Cię podeptała albo co gorsza wywaliła się na Ciebie. Uwierz, że dziesięć kilo to ja nie ważę.
Żeby doprecyzować informację, która w sumie była zbyteczna, trzeba by pomnożyć liczbę przez pięć i trochę ale kto by się czepiał. W końcu kobiety o wiek i WAGĘ się nie pyta więc, mniejsza!
Uśmiechnęła się po raz kolejny korzystając z okazji i targając delikatnie łepetynę kuzyna. Nie często miała możliwość patrzenia na niego z góry więc czemu nie? Nou nie był typem osobnika, który z podobnych powodów mógłby planować zemstę. Przynajmniej z takiej strony znała go blondyna. Chyba, że na wyjeździe pozna inną, skrywaną twarz wilkowatego! Kto wie, kto wie…
Rozmowy dokończymy później. A teraz może wreszcie wypróbujemy wodę w tym cudnym jeziorze? Mam na to ochotę odkąd tu przyjechaliśmy. Nie mogę się doczekać.
Przygryzając dolną wargę, Nadia spojrzała po zgromadzonych. Dała sobie obciąć wszystkie pazurki, że Comete ma takie samo zdanie w tej materii jak ona ale Nou? Wejdzie do wody dobrowolnie czy trzeba mu będzie pomóc? Biedny będzie z tymi okropnymi babami, oj biedny.  
Nawet zapakowałam strój.
Idąc za ciosem wskazała kciukiem znajdujący się za sobą pokój. Wiedząc gdzie ma zamiar spędzić szybki urlop, spakowała najpotrzebniejsze rzeczy. Tego samego nie można powiedzieć o zaskoczonych w pewnym sensie, dodatkowych urlopowiczach.  Chyba, że są naprawdę zapobiegawczy!

_________________

Powrót do góry Go down
Comete

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2776-comete#59267
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Nie Wrz 30, 2018 12:54 am

-Spodziewaj się niespodziewanego.
Skierowałam te słowa do wuja, posyłając mu jednocześnie szeroki uśmiech. Równie wesoły co drapieżny, ale czy na pewno zwiastował kłopoty? To już musiał ocenić sam białouchy. Moje spojrzenie skupiło się teraz na Nadii, która wyglądała teraz niczym zaklęta w wampira syrena, tęskniąca za morską tonią. Moja fantazja znów zaczynała wymykać się spod kontroli. Przez chwilę odpłynęłam, projektując w głowie kostium syreny i myśląc jakich materiałów powinnam użyć. Miałam chęć podskoczyć do białowłosej z krawiecką miarą. Jednak woda kusiła bardziej niż nagła artystyczna wena.
-Ja zawsze mam go w walizce! W końcu nie zajmuje wiele miejsca.
Oznajmiłam, jednocześnie ruszając dziarskim krokiem w stronę domu. Szkoda, że nie miałam ze sobą plażowych akcesoriów. Kąpiel bez wielkiego dmuchanego koła w kształcie flaminga to już nie to samo. Ale przecież nie mogę marudzić! Trzeba się cieszyć, tym co się ma. A aktualnie miałam piękną pogodę, wspaniałe jezioro, dobry humor oraz zacne towarzystwo. Więc doprawdy grzechem byłoby narzekanie.
-Ale idę o zakład, że Nourh o kąpielówkach nie pomyślał.
Wyminęłam ogoniastego i w ślad za Nadią, oddaliłam się, by zmienić garderobę, na bardziej odpowiednią. Po krótkiej chwili intensywnych poszukiwań w moich rękach znalazło się urocze kobaltowe bikini, którego dolną część stanowiła krótka spódniczka. Lubiłam ten kostium, jego prostota była na swój sposób ujmująca. Zamknięta w łazience przebrałam się szybko, zmieniłam też nieco uczesanie. Nie chciałam przecież utonąć w pajęczynie własnych włosów ani złapać w nią pozostałych.
Gotowa na wszystko i jeszcze więcej ruszyłam w kierunku tarasu, gdzie spodziewałam się zastać pozostałych. A może to mi przyjdzie czekać na resztę familli? To się okaże. Nagie stopy, cicho uderzały o drewnianą podłogę, nie mogąc się, doczekać aż ta zmieni się w miękką trawę.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 386


PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   Czw Paź 11, 2018 5:33 pm

- A od kiedy do kąpieli są potrzebne jakiejkolwiek ubrania? Ludzkie wymysły pouczyły wszystkie krwiopijce dziwnego wstydu do ciała. Choć przyznaje, że wykombinowałaś sobie bardzo pasujące ubranko do pływania. Biłbym brawa, gdyby nie było to dla mnie zbyt męczące po upadku.
Po tych słowach trochę jakby nietrzeźwym krokiem wygramoliłem się na zewnątrz. Ugh, zrobiłbym sobie hamak na koronie drzewa, no ale bez przesady, przecież od zawsze nie miałem nic do wygody kory od grubych gałęzi drzew. Kondycja po tym nagłym wysiłku mi nie dopisywała, zapewne jakbym wskoczył do wody to musiałbym sobie posiedzieć na dnie.
- Nadia, nie daj się tak łatwo przegonić w tej dziwnej wodnej modzie.
Uśmiechnął się zmęczonym, ale zarazem zadowolonym wyrazem tworzy. Nie dość, że będę mógł podziwiać jak się dobrze bawią, to jeszcze będą się przepięknie prezentować. To są same dobre wieści, muszę tylko przed ich dalszymi wścibskimi pomysłami się wybronić. Ale co Ja ostatecznie mogę przy moich brakach sił? Będę musiał coś wykombinować, bo będę wplątywany w ich zemsty, podchody i inne cuda które nawymyślają.
Tak w sumie dobrze, że zaraz żadnego zakładu nie postawiliśmy. W sumie czuje, że Nadia pamiętając nasze przypadkowe spotkania, również przyzna jej racje. Zresztą, czy to ich w jakiś sposób bawi? I tak nie planuje dziś wbijać do tego wielkiego naturalnego bajora. Wolałbym posiedzieć, popatrzeć. Ewentualnie pomyśleć co mogę im później urozmaicić. No właśnie, co mógłbym takie zrobić? Może faktycznie powinienem sobie przypomnieć moje stare czasy pichcenia i zrobić faktycznie coś słodkiego ku ucieszy mojej siostrzenicy? Nie głupi pomysł, do skoordynowania na późniejszy czas.

- W sumie jak jest z waszym pływackim doświadczeniem? Zwykle jak nie ma strachu przed utonięciem, bo gdzie nam tam tlen potrzebny, to można pływać w bardziej niebezpieczny męczący sposób, zwłaszcza że zmęczenie u klasycznego nieumarlaka występuje rzadko. Macie coś ciekawego opanowanego?

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rodzinny weekend   

Powrót do góry Go down
 
Rodzinny weekend
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Album rodzinny im. Hejterów Naczelnych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: