IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pokój Arashiego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptySob Cze 09, 2018 11:55 am

Opis:
Pomieszczenie składa się z:
A. Jedna otwarta przestrzeń, wymiary cztery na pięć metrów. Wyposażenie: łóżko-kanapa, biurko z krzesłem, mnóstwo sprzętu komputerowego, jedna szafa wnękowa na ubrania, mała szafeczka nocna zamknięta na kłódkę. Barwy ciemne, nic niewyróżniającego się. Jedno okno półtora metra na metr.
B. Mini łazienka, wymiary półtora na półtora metrów. Wyposażenie: wąski prysznic, umywalka, toaleta. Płytki szaro-czarne.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 678


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Cze 10, 2018 2:40 pm

Koleś był gorzej uparty od osła. Rekin już tracił na cierpliwości co tylko mogło równać się z jednym - zabrałby Arashiego siłą do pokoju, zmusił by się przebrał i dopilnował aby już nie wychodził w czasie deszczu. Poza tym ładowanie się piorunami na terenie Akademii mogło przywołać małe poruszenie, jeśli tylko zauważyłby białasa jakiś nieświadomy wampirów człowiek. A mało tu takich?
- Pójdziesz, pójdziesz. A jak nie, zaciągnę cię siłą.
Znowu zagroził, obnażając szczęki. O dziwo nie zbliżał się już tak, jak wcześniej. Chłopak faktycznie mógł mieć jakieś problemy społeczne. Zresztą, przygadałby wtedy kocioł garnkowi.
Nie dało się nie usłyszeć akcentu. Rekin również był bardziej podejrzliwy niż poprzednio, aczkolwiek miana chłopaka nie znał. Chociaż ciekawe, że nadano mu imię od burzy. Może jednak coś kryło się więcej pod imieniem?
- Skoro uprzejmości mamy za sobą, idziemy.
Kawa na ławę, ton nieznoszący sprzeciwu. Rekina raczej uczniowie nie polubią skoro odnosi się do nich jak do więźniów. Co się dziwić, dawno dawno temu miał do czynienia z żydami w obozach i pewne nawyki pozostaną, dopóty się ich nie zmaże.
Całe szczęście ruszył się z miejsca, więc Fergal za nim.
- Ha, spostrzegawczy jesteś.
Uśmiechnie się wrednie lecz tylko na chwilę. Zaś na oku miał typka co wlókł się tak, jakby szedł na egzekucję a nie na zmianę ubrań.
Kiedy Arashi nagle zatrzymał się Fer o mało co a na niego nie wpadł. Zaklnie przy tym siarczyście, od razu prostując sylwetkę. Staranowanie ucznia nie leży w obowiązkach prefekta. Szybko jednak złość minie, jak tylko padło pytanie i nim Rekin odpowie, Arashi ruszy przodem.
- Ej, to niekulturalne pytać się i później sobie iść!
Wydarł się za nim, zdając sobie po czasie sprawę, że prawie byli na miejscu.

Rekin oczekiwał aż chłopak odnajdzie klucz do pokoju, by do niego wejść.
- Pytałeś mnie czy zawsze mieszkałem w Japonii. Otóż, nie. Pochodzę z Niemiec.
Odpowie mając już nieco bardziej spokojny ton. Podrapie się nawet po czerepie, patrząc się gdzieś tam byleby nie na rozmówcę.
- Właściwie masz całkiem podobny akcent, więc i ty chyba nie jesteś czysto krwistym skośnookim.
Doda, niezbyt w grzeczny sposób. Nie miał na celu urazić, Rekin po prostu już taki jest. Poza tym nie ma co ukrywać, ale też zaciekawił się pochodzeniem smutasa. Przeczucia rybie mówią swoje, a rekini nos rzadko się myli.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pokój Arashiego DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Cze 10, 2018 6:58 pm

Nie ma to jak siłowe rozwiązanie. Na to już nie byłoby mocnych, chyba że użycie mocy. Ale wtedy miałby przekichane na maksa. Bądź co bądź kończyły się argumenty, a to stawiało Roztrzepańca w kiepskiej sytuacji. Jak mógłby sam zagrozić Osiłkowi? Musiał spuścić głowę i poddać się, co rzeczywiście upodabniało go do skazańca posyłanego na śmierć. Jakby to jeszcze było krzesło elektryczne, skorzystałby z oferty last minute.
Po uprzejmościach, jak to ładnie określił Prefekt, nie zostało im nic innego jak iść na miejsce ostateczne ich wspólnej wycieczki. Pokój Arashiego znajdował się stosunkowo niedaleko, lecz przy wolnym przebieraniu nóg podróż dłużyła się znacznie. No, do czasu, gdy zadał pytanie, które po przemyśleniu nie powinien zadawać na głos. Odrobinę przyspieszył od bodźca wstydu, że w ogóle wypsnęło mu się coś takiego. On, samotnik, pytał się jednego z wyżej postawionych uczniów o pochodzenie. A po kij miał mu odpowiadać? Kim był Chuderlak w bieli dla Fergala? Zwykłą, bladą płotką.
A mimo tego, że nie dał nawet możliwości natychmiastowej odpowiedzi, to uzyskał ją tuż pod drzwiami.

Najwyraźniej wzbudził jakiś pokład zainteresowania w Wielkoludzie. Może dlatego, że dłużył mu się spacer? Albo z własnego innego widzi-mi-się? Lecz i tak młodszy wampir nie puścił komentarza co do pochodzenia mimo uszu.
- Tak myślałem.
Niemiecko brzmiące nazwisko było solidną poszlaką, iż nie miał do czynienia z Japończykiem. Są jeszcze mieszane związki, lecz typ urody Fergala nie odpowiadał yokohańskim stylom. W zasadzie jego też nie, zwłaszcza bladobłękitne oczy, które nie są naturalne dla Japończyków. Rekinie ślepia również tonęły w głębokim granacie. No dobra, czas otworzyć te przeklęte wrota, a najpierw wydobyć klucz ze spodni. Grzebał przez moment po kieszeniach nie pamiętając, gdzie go wrzucił. Aż wreszcie znalazł zgubę i drżącą ręką próbował wetknąć w dziurkę od zamka. Próba to dobre określenie. Trzęsła mu się dłoń, więc celność spadała do minimum.
Zaś spostrzeżenie Fergala sprawiło, że aż wypadł mu klucz z ręki na ziemię. Stał przez chwilę naprawdę zamurowany, po czym bąknął nieśmiało:
- Mówisz... serio...?
Głos o tyle różnił się w barwie od wcześniejszych wypowiedzi, że było niemal pozbawione zgryźliwości, a na jego miejsce pojawiła się wątpliwość. Słowa Arashiego zdradziły, że nie był pewny swego pochodzenia, o ile w ogóle je znał. A może to dlatego, że nie mógł skoncentrować się przy drżących rękach, by trafić kluczem do zamka? Normalnie jakby cierpiał na Parkinsona, choć podłoże objawów leżało w psychice nie w kondycji fizycznej wampira.
Powód był jeszcze jeden. Fergal coraz bardziej przypominał mu kogoś, kogo gdzieś widział. Musiał sobie przypomnieć, gdzie, jak, a jak rozgryzie ów zagadkę, to wtedy... no właśnie? Zapyta wprost? Nie był zbyt otwarty na jawne wnioski względem drugiej osoby, chyba że dotyczyły tematów obyczajowych.
Wreszcie przekręcił klucz we właściwą stronę i pchnął drzwi, by wejść pierwszy do mieszkania. Zerknął za siebie, by napotkać gniewne oblicze Szpiczastouchego. Biło od niego gorszym chłodem niż powietrzem po burzy.
- Właź i zamknij drzwi za sobą.
Rzekł zrezygnowanym tonem. Nie przyjmował nikogo w gościach, toteż miał tu dość spory bałagan. Kilka ciuchów, porozrzucane opakowania po melisie, parę płyt gier komputerowych, dwie konsole (jedna SNEs, druga Playstation 4) na podłodze, multum kabli i padów. O ile Arashi wiedział, jak poruszać się w gąszczu, tak obcy mógł mieć bliskie spotkanie z parkietem przy zawinięciu się stóp we brudne spodnie. W dodatku Nerwus zostawiał dalej za sobą kałuże od zmoczonych spodni, toteż już całkiem jego lokum przypominało melinę dla no-lifów.
Bez większych ceregieli podszedł do miejsca, gdzie istniał cień szansy na znalezienie czegoś do przebrania. Po kilku sekundach już tracił cierpliwość.
- Gdzie ta koszula...
Przekopywał nerwowo szafę, z której to wylatywały ubrania jedno po drugim na podłodze. W przewadze były to luźne ciuchy, w których chodził po pokoju. Wiadomo, że po Akademii trzeba było poruszać się w całym komplecie na oficjalnie. W pewnym momencie wraz z ulubioną bluzą z kapturem wypadł skrawek poplamionego papieru, który okazał się być starą fotografią. Wylądował tuż pod butami Fergala.
Spoiler:
 
Po licznych zabrudzeniach i zgięciach dało się rozszyfrować, iż często ten urywek zdjęcia lądował w nerwowych rękach Arashiego. A skoro o nim mowa, to znalazł wreszcie czystą koszulę, lecz trzeba było ją uprasować. Pozbierał pospiesznie i chaotycznie resztę ubrań, które na nowo wepchnął do szafy. Nie zauważył zagubionego świstka papieru, zaaferowany był tym, że musi prasować dziadostwo, by jakoś wyglądać przed Prefektem. Choć tamten był w samym dresie. Zastanawiające czemu? Ćwiczył na deszczu? Nieważne, przebierze się, to przynajmniej znów zatka Fergala argumentem, że sam jest nieprzebrany. A właściwie... czemu nie teraz mu dogryźć, co?
- Też powinieneś się przebrać -rzekł ni to swobodnie, ni to z premedytacją, przez chwilę nie patrząc się na żelazko- Prefekt w dres-... szlag by to!
No nie, wypalił na środku koszuli dziurę! W zasadzie na wylot, no to teraz to żywcem nie miał co ubrać pod marynarkę. Wpieniony na maksa ponownie podszedł do szafy i wydobył z niej pierwszy, lepszy podkoszulek. Już nie bawił się w prasowanie, ani w ubieranie mundurka. Porwał na moment także gacie, by przebrać się w miniłazience. Jeszcze czego, by robił darmowy striptiz dla Rekina.
No i przez chwilę gość musiał zająć się sam, skoro gospodarz zdecydował przebrać się w suche wdzianko poza zasięgiem rekinich oczu. Poza tym bolały go tak mięśnie, że miał coraz mozolniejsze ruchy. I tylko teraz mógł poprzez skrzywioną mimikę wyrazić cierpienie, ale i tak był zbyt dumny, by przyznać się, że odczuwa silną potrzebę zażycia mocnych leków na uspokojenie czy po prostu na sen.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 678


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Cze 10, 2018 7:59 pm

Jeśli okaże się, że Arashi i Fergal mają więcej wspólnego, to raczej nie będzie zwykłą, bladą płotką jak się określił.
Zmarszczył brwi na krótki komentarz, lecz nic nie powiedział. Raczej wiadome odgórnie, że Fergus nie był stąd. Brak japońskiej urody czy nawet sam akcent niemiecki. Czysty, rasowy germański wampir. I Arash nim także był. To już zdążył wywnioskować.
W rekiniej pale coś się tliło, ale było to tak niewielkie źródło, że nie był w stanie cokolwiek z niego wyciągnąć. Potrzebował solidnej poszlaki, a najlepiej czegoś, co potwierdzi jego przekonania lub też nie. Na dany moment miał własne domysły, które nie zamierzał nikomu ujawniać.
- Tak. Powiedziałbym, że mamy nawet podobne akcenty.
Burknie jeszcze ciszej, nie wykazując o dziwo zniecierpliwienia brakiem ogarnięcia się. Czekał aż Arashi poradzi sobie z zamkiem, a gdy tak się stało, mogli wejść. Właściwie to czemu chłopak zapraszał prefekta do środka? Przecież już znalazł się w bezpiecznym miejscu. Ale skoro tego chciał.
Rozejrzał się po pomieszczeniu, mając wrażenie że przeszedł tędy huragan. Naprawdę nie dbał o otoczenie, zajmując się grami. Gdyby Arash był w wojsku, za taki brak subordynacji czyściłby kible szczoteczką do zębów i to swoją.
- Nie masz obaw, że zginiesz w tym błaganie?
Spyta mając jakąś niewyjaśnioną trwogę w głosie. Nie żeby sam był pedantem, ale porządek jako taki utrzymywał, a dokładniej to rękoma Mei. Ona dbała o ich pokój, nie on.
Zamknął za sobą drzwi, skoro tego chciał. Stanął więc blisko nich, wciskając łapy w kieszenie spodni. Obserwował jak się krząta, jak szuka i stara się coś ogarnąć. Rekin nie komentował, tylko obserwował. Wreszcie się ruszy z miejsca i w tym czasie właśnie wyleciało zdjęcie. Pochylił się aby sięgnąć po nieźle zniszczoną fotografię. Musiał ją odwrócić by zobaczyć co się na niej znajdowało. Aż zamarł. Mina Rekina z grobowej od razu przeszła na łagodniejszą, może nawet mniej pewną. Dopiero smród spalonego ubrania przywrócił prefekta na ziemię, no i słowa o przebraniu.
- O mnie się nie martw, poza tym co ci przeszkadza mój dres.
Głos może i brzmiał nerwowo, to jednak gniewu nie odczuwał. Arashi udał się przebrać, a Rekin pozostał sam z fotografią, którą to ukrył za plecami, jak tylko wampir zwracał wzrok w jego stronę. Teraz był w stanie sobie lepiej przypomnieć oraz przyjrzeć osobom. Widział siebie i tego drobnego, cherlawego dzieciaka co mieszkał w domu dziecka. Nigdy nie miał warunków aby odebrać go z łap obcych ludzi i zapewnić mu prawdziwy dom. Jedynie co mógł zrobić, to ofiarować swoje gburowate towarzystwo. Chociaż przy bracie stryjecznym rzadko się gniewał. Więc jeśli przeczucia się nie myliły, akcent się zgadza i sam szok kiedy panowie usłyszeli skąd pochodzą, akcenty i sama woń. Tak, bez dwóch zdań to musiał być on.
- Oti?
Pierw woli zapytać i to na tyle głośno, by chłopak był w stanie go usłyszeć. Minęło sporo czasu od ich ostatniej wizyty, więc miał prawo zapomnieć Rekina.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pokój Arashiego DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Cze 10, 2018 8:45 pm

Podobne akcenty? Wolne żarty! To, że Arashi nie był Japończykiem, wcale nie równało się od razu, że płynie w jego żyłach germańska krew. Kogoś ponosiła fantazja, albo próbował wkręcić ucznia w kiepski dowcip. Tak, przejrzał zamiary Starszaka! Nie z nim takie numery!
- Nie zgrywaj się już.
Odburknie w podobnym tonie co kolega, już dawno stracił prowadzenie w dogryzaniu, więc niech nie dobija bardziej. Skąd mógł wiedzieć, że Rekin mówił na serio? Nieufność wrosła tak mocno w jego charakter, że we wszystkim wczepiała się podejrzliwość.
I fakt, zapraszanie do środka opiekuna Klas Nocnych mijało się z celem, choć dość dosłownie wziął do serca chęć ujrzenia przebranego, zmoczonego deszczem ucznia. No i tak to wyszło, że Dryblas był świadkiem pobojowiska wewnętrznego, gdzie jedynym winowajcą bajzlu był Arashi. Mimo świadomości nieporządku jakoś sobie radził w gąszczu i stertach nieposortowanych rzeczy. Dlatego dało się dostrzec między innymi takie kwiatki jak wmieszane płyty CD z rękawami bluz, które zawinięte jak burito tkwiły w podkoszulce albo pod poduszką. Gdzie nie gdzie posiały się pady z połamanymi kontrolerami od nerwowej gry właściciela.
- Byłaby to najgłupsza śmierć w historii...
Zauważył skromnie Arashi, którego głowa już tkwiła między półkami przeczesując ciuchy. Dość szybko zdenerwował się i pospiesznie znalazł jakieś ubrania, zupełnie nie wiedząc, że Fergal w tym momencie odkrył prawdę o nich samych. Nawet nie dostrzegł w jego głosie zmiany, wciąż uważał, że szuka kolejnej sposobności na odgryzienie się za zwrócenie uwagi.
- Bo nie przypominasz w nim Prefekta.
Rzekł pewniej niż dotychczas, po czym zamknął się w łazience z ubraniami. Minęło pięć minut, a lokator nie był jeszcze gotów wyjść. A może odpoczywał po wysiłku? Tak czy inaczej nie ruszył się stamtąd, dopóki nie padło jedno, króciutkie pytanie, które odmieniło cały bieg historii tych dwóch wampirów.
Nieśmiało otworzyły się drzwi, w których stał wymiętolony na dziesiątą stronę młodzieniec. Wymiętolony pod względem wizerunku jak i zmieszania zasłyszanym pytaniem. Ciężko było wysiedzieć w łazience po takim odkryciu Rekina.
- Skąd... skąd znasz... to imię?
Lekko zająknął się wpatrując się z niedowierzaniem w Fergala. Nerwowy wyraz twarzy Białego ustąpił niepewnej i skrytej. Odrobinę przymrużył dolne powieki przyglądając się uważnie Prefektowi, aż wreszcie dostrzegł w jego rękach znane mu zdjęcie. Zamiast jednak zareagować gwałtownie i wybuchowo, ostrożnie sięgnął po skrawek papieru z dłoni Czarnowłosego i utkwił Bladobłęktne tęczówki w podobizny. No tak, że też nie rozpoznał wcześniej mężczyzny, do którego niegdyś nawet przytulał się w podzięce za miło spędzony czas na zabawie. Nikt inny nie poświęcał mu tyle uwagi co ten wampir, choć i on nie mógł aż tak często odwiedzać chłopca. Przeżył ogromny szok, aż musiał natychmiast usiąść na kanapie, inaczej wylądowałby tyłkiem na podłodze. W milczeniu odgrywał w głowie resztki wspomnień, które dawno zakurzyły się pod stertą growych zapychaczy, czy stłumione efektami ubocznymi branych leków na uspokojenie. Beta blokery z przeszłości, które wcisnęli mu tuż po śmierci rodziców również wpłynęły na późniejszy rozwój Białowłosego.
Trzymał fotkę drżącymi rękoma, ale nie z przepełniającej go złości, co ze szczerego przejęcia. Pojawił się ktoś z przeszłości, kto właściwie dał mu sporo radości w trudnych chwilach. Aż do kolejnej zmiany placówki, o której Fergal nie został powiadomiony. Albo już nie chciał go widywać, tego nie wiedział. Rodziły się kolejne pytania, lecz postarał się nie krzyknąć, nie odburkiwać. To też sprawiało problem.
- Odwiedzałeś mnie... dlaczego?
Wreszcie podniósł wzrok znad zdjęcia i patrzył się błagalnie na Szpiczastouszego. Jakikolwiek byłby to powód, chciał wiedzieć. Cały świat zawęził się teraz tylko na tym, który wpierw zakłócił mu spokój, i który dalej poniekąd burzy uporządkowany burdel w życiorysie Arashiego. Ale tym razem sam pragnął znać szczegóły. Pojawiło się znów to przeczucie, które towarzyszyło mu przy pierwszym spotkaniu po latach z Fergalem. Co to było?

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 678


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Cze 10, 2018 9:45 pm

Gdyby trzeci ktoś stanął z boku, zauważyłby wiele podobieństw między wampirami. Odnoszenie się, humory i bomby zegarowe, mogące w każdej chwili wybuchnąć i pozostawić po sobie wielkie zniszczenia. Jeden na drugim suchej nitki nie zostawi, a przecież wiadome że nie było żadnej chęci wyrządzenia krzywdy ze stron, a przynajmniej od tej strony Fergala. Arashi mógł wydawać się nieco bardziej nieobliczalny.
- Nie zgrywam.
Odwarknie, czując niemałe zmieszanie. Gorzej było, zwłaszcza że niebawem ma wyjść kolejny, wielki fakt co zmieni całkowicie podejście do sytuacji u obu panów.
Istny Sajgon. Rekin aż podrapał się po czerepie, widząc te wszystkie rzeczy. Musiał mieć typ wielkie nerwy skoro tak traktował sprzęt.
- I to jeszcze w akademiku. Znalazłbyś się na pierwszym miejscu w szkolnej gazetce.
Niby żart, ale Rekin się nie śmiał. Stwierdził tyljo prawdę, bo przecież Arashi może naprawdę zgaubić się we własnym bałaganie a wtedy może tylko błagać o pomoc.
Pokręcił oczami na stwierdzenie. Przecież zachowywał się jak prefekt, a nie jak rasowy dres. No, nie wliczając agresji, zdenerwowania i ciągłego burczenia. Ale nadal się starał.
- Dresy są wygodniejsze od mundurków.
Szybko wypali, zaciskając szczęki. Zaś się irytował, zaciskał pięści. Nie powie mu prawdy o poparzonych plecach i ogólnie innych części ciała. Chociaż ubranie przemoczone stykało się jeszcze z ranami, to i tak było lepiej niż w mundurku. Wtedy odczuwałby pełny dyskomfort.
I właśnie teraz wszystko uległo zmianie. Fotografia powiedziała już wszystko i Rekin miał pewność, że spotkał Otiego. Najbliższa, jedyna rodzina którą tak starał się pielęgnować na tyle ile potrafił oraz był w stanie. Poczekał aż Arash opuści łazienkę i zareaguje.
- Sam mi je zdradziłeś dawno temu.
Odpowie szczerze, ukrywając ekscytację. Wolał mieć tą powagę na twarzy, aczkolwiek głos stonowany. Nie krzyczał, ba nie w takich chwilach jak ta. Oddał zdjęcie wampirowi aby ten również mógł wyłapać wszystkie szczegóły. Spotkanie po latach, nieco chłodne bliskie bitki, lecz najważniejsze że do niego doszło i że Rekin nie odpuścił.
Podszedł do chłopaka nie siadając jednak obok. Warto sobie przypomnieć jak reagował czasami na bliskość, aczkolwiek Rekin też od niej stronił. Cholerne pokrewieństwo.
- Bo jesteś moją jedną, jedyną rodziną Oti.
jakże on nie lubił mówić o takich rzeczach. Już wiązało się z odczuciami, myślami i emocjami co tak je ukrywał, nie rozumiał. Przełknął nawet głośno ślinę, przecież nie chciał by Oti odebrał go źle.
- Ty także masz tylko mnie.
Doda jeszcze ciszej niż poprzednio. Głupio mu mówić, nie mogąc nawet spojrzeć na twarz kuzyna. Jak był dzieckiem było łatwiej o relacje. Ale teraz?
- Kto... Kto by pomyślał, że jeszcze... się spotkamy.
I on się zaczął jąkać. Trudne kroki podjął Rekin, lecz zapewne właściwie. Dopiero teraz usiądzie obok kuzyna, jeśli ten pozwoli. Nie musiał już się denerwować ani trząść, Fergal z całą pewnością już go nie skrzywdzi, ba nie pozwoli na to nikomu.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pokój Arashiego DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyPon Cze 11, 2018 5:30 pm

Prefekt dbający o respektowanie regulaminu wymigiwał się od noszenia mundurka? Coś niebywałego i niezwykle podejrzanego! Mógłby dociekać prawdy, dla samej zabawy by rozszyfrować postępowanie kolegi. Coś jednak innego przesłoniło mało atrakcyjną rozrywkę. Bardzo ważnego. Młodzieniec wpatrywał się w Dryblasa, nawet jak tamten uciekał wzrokiem na boki. Brzmiał wiarygodnie, ale snute teorie same w sobie były abstrakcyjne. Jak to możliwe, że właśnie miał do czynienia z częścią rodziny, o której dawniej marzył, a o której prawdziwej zupełnie nie pamiętał? I to akurat musiał być typek, który grał mu na nerwach. A teraz na uczuciach, które mocno skryły się przed samym właścicielem, zostawiając jedynie wszystkie odcienie agresji do ujawniania.
Co zdanie twierdzące lub oznajmiające padające z ust Fergala Oti negował odruchowo kręcąc głową na bok. Nie przywykł do takiej dawki faktów, i to bezpośrednio dotyczącą jego życia.
- To niemożliwe...
Bąknął i zakrył drgającą dłonią usta nie mogąc wyjść ze szoku. Nigdy nie przypuszczał, iż jakikolwiek krewny żył na tym świecie. Owszem, zagadka tajemniczego mężczyzny rozwiązała się, lecz jednocześnie pojawiały się nowe pytania. Dobijały się do wątpiącego w jakiekolwiek dobro świata młodzieńca przez myśli, które tłukły się jak szalone. Czy Rekin znał jego rodziców? Powód oddania go do Domu Dziecka? Czy zaprzestał odwiedzin tylko i wyłącznie z powodu przeniesienia? Jaki właściwie jest kuzyn? Dlaczego i on był sam jak palec? Czy bardzo lubił Otiego z przeszłości? A jak nie polubi teraźniejszego? Miał wrażenie, że kryło się za tym wszystkim coś niecodziennego, lecz jednocześnie groźnego. Dla zszarganych nerwów takie wiadomości mogłyby go w najlepszym razie przyprawić o zemdlenie. Wolał uniknąć tego typu wydarzeń przed dopiero co odkrytym członkiem rodziny. W zasadzie to Fergal skleił to wszystko w logiczną całość.
Nie mógł odezwać się przez długi czas. Jakby mu eksplodowały struny głosowe czy zalały się betonem. Chyba nie na taką reakcję liczył Rekin, oby jednak mu wybaczył. Niewątpliwie odmienił jego życie. Na dobre czy na złe, to już inna historia. Odnosiło się nieco wrażenie, że zamknął się Arashi w sobie, zwłaszcza jak podkulił ku sobie ramiona i nie mógł oderwać wzroku od starej fotografii. Chciał coś z niej wycisnąć, więcej niż dotychczas. Już i tak wiele sekretów rozwiał sam Prefekt, ale młodzieniec też chciał przyczynić się do czegoś odkrywczego. Coś, co mogłoby ostatecznie dać dowód, iż rzeczywiście był tym Otim, o którym myślał Krwiopijca w mokrym dresie.
Wreszcie Białowłosy poddał się. Nieznośne uczucie porażki. Przy okazji jednak odkrył, że Olbrzym też przejął się sytuacją, bo nawet zająknął się z nutką skrywanej emocji.
- Fergal... -odezwał się nieśmiało po bardzo długiej ciszy, nie mogąc również podnieść głowy i wzroku ze zdjęcia, które intensywnie miętosił w palcach- ...nie miej mi za złe... ale... niewiele pamiętam... z tamtych czasów...
Dotknął czubkiem palca ich roześmiane oblicza na zdjęciu. Nawet Rekin uniósł na nim nieśmiało kącik ust. Chyba tylko ten uśmiech mógł Arashiemu jedynie przypominać, że kiedyś dzielił się pozytywnymi emocjami z kuzynem. Obecnie Białowłosy zmagał się z nerwicą, i to jej silniejszą odmianą. Leki mające wymazać wspomnienia o rodzicach i do nich uczucia zablokowały prawidłowy rozwój wampira. A co, jeśli Prefekt odrzuci go po poznaniu go bliżej? Czy zawierzyć mu prawdę o sobie i liczyć, że nie odtrąci go? Myśli goniły jak głupie, wiele tych przykrych i kłamliwych, lecz przez trud dnia dzisiejszego nie mógł uspokoić się i znaleźć racjonalne wyjaśnienia.
Jak tak siedział nieruchomo na kanapie wydawał się jeszcze wątlejszy niż przed przybyciem do pokoju. Było mu ciężko, lecz jak się okazało niemiecka duma nie pozwalała na umyślne obnażanie słabości. A może silny charakter jest genetycznie związany ze Schlechtami? Wreszcie odważył się utkwić duże Bladobłękitne oczy na kompanie z kanapy i wyrzec szczerze:
- Doceniam to, że powiedziałeś mi prawdę.
Mógłby rzec coś więcej. Na przykład to, że dał mu kolejny powód do walki z chorobą, że rozświetlił iskierką nadziei mrok w jego zapuszczonej socjalnie duszy. Że od tej pory Fergal będzie mu bliski nie tylko z samego pokrewieństwa krwi, lecz dusz. Mógłby wreszcie ostrzec go, że miewa ataki niekontrolowanego gniewu, które mogą popsuć przyszłą relację na dobre albo reputację Prefekta. Mógłby, lecz zdecydował, że ocenę o nim wyrobi kuzyn, przecież nie był głupi, by musieć mieć jakieś podpowiedzi.
Jego kończyny mniej drżały niż jeszcze kilka minut temu. Organizm wyczuł ulgę psychiczną i odpuściły trochę nerwy. Chyba oswajał się z sytuacją, że odzyskał członka rodziny, o którego nie prosił już od dawien dawna godząc się na los sieroty. Inna sprawa, iż nie wiedział, co powinien zrobić z niezwykłym gościem. Może Szpiczastouchy coś wymyśli? Wszak jako Prefekt ma większą styczność z uczniami, no i mimo wszystko jest lepszy w kontaktach. A raz kozie śmierć, spróbuje zainicjować coś.
- To może... przebierzesz się też... i wrócisz tu...? Troszkę posprzątam... za ten czas.
Skrzywił na końcu wypowiedzi usta, inaczej to brzmiało w jego głowie. Cóż, słowo się rzekło.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 678


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyWto Cze 12, 2018 8:03 pm

A jednak. Dryblas w dresie okazał się całkiem bliską rodziną Arashiego niż mogłoby się to wydawać. I dla Rekina było szokiem, że spotkał kogoś po tylu latach. Jak widać świat jest wyjątkowo mały. Z początku i jemu było trudno uwierzyć, że na swojej drodze napotkał Otiego. Młodszego brata, co jak widać również wpadł w osłupienie. Dali sobie czas na oswojenie się z sytuacją, a przynajmniej Rekin Otiemu. Sam jakoś już przełknął wieść, chociaż wiadome jak bywa u Niemca z uczuciami. Nie pokaże, nie ujawni tylko jeszcze powyzywa w ojczystym języku, aczkolwiek w głębi siebie powstała niezła mieszanina emocji, i to całkiem pozytywnych.
- Minęło sporo czasu, wiem. Ale gdy cię przenieśli, nikt nie powiedział gdzie. I niestety kontakt się urwał.
Westchnął głośno, przeczesując dłonią włosy. Arashi niech nie myśli, że Rekin zapomniał o nim z własnego kaprysu, był konkretny powód czemu tak się stało. Zapewne też chłopak miał wiele innych pytań. Nic dziwnego, wiele się pozmieniało.
Skierował wzrok na wampira, kiedy odezwał się.
- Rety, nie mam ci tego za złe. Sporo się wydarzyło od tego czasu.
Odpowiedział, krzywiąc się. Nie zacznie drzeć się na kuzyna tylko dlatego, że zapomniał. Miał prawo, poza tym obydwoje sporo przeszli. Sam Fergal teraz zmierzał się sam ze sobą, aby wyjść na prostą i zaprzestać bycia wulkanem wściekłości oraz nosić za sobą zniszczenia. Pierwsze nie wychodzi ale przynajmniej już tak nie zabawia się cudzym życiem.  A to już spory sukces. Wracając jednak, obydwaj panowie muszą przetrawić, to co się obecnie działo. Nawet nie wiedział czemu uśmiechał się na zdjęciu. Może wtedy dostał skurczu twarzy?
Kolejne słowa nieco pokrzepiły Rekiny, że musiał zakląć pod nosem, mrużąc oczy.
- Nie miałbym powodu do kłamstw. Posiadanie rodziny jest czymś normalnym, wiadomo że życie w samotności nie jest na dłuższą metę zdrowe.
Odpowie chociaż sam głos zabrzmiał nieco szorstko. To i tak w duchu wyrażał radość. Posiadanie brata, było jak opatrunek na świeżą ranę. Ruszył do przodu, a to już coś. Zapewne i dla Arashiego wszystko mogło być lepsze, wszak znalazł się z rodziną, nie z kimś obcym. A co do przebrania się, skinął głową. Dla niego niewygodnie było siedzieć w wilgotnych ubraniach, przyklejających się do ran.
- Daj mi kilka minut.
Mówiąc to, wstanie z miejsca i skieruje się do wyjścia z pokoju. Przez ten czas nieobecności Arashi mógł odetchnąć, sam się ogarnąć. Również Niemiec po dotarciu do pokoju od razu zrzucił mokre ubranie. Wymiana opatrunków była nader trudna, wszak ranne plecy.
Więc minęło trochę nim Rekin powrócił. Już sięgnął za klamkę, otworzył i dopiero zapukał, przeklinając samego siebie w myślach o tak niegrzeczny czyn.
- Tak, tak znowu dresy. Mundurki nie są za wygodne.
Od razu na wstępie, w końcu Fer zaś pojawił się w dresach. Czarne spodnie z trzema paskami, bluza również szersza jak poprzednio.
- Mam na ciebie mówić Oti czy Arashi?
Spyta, rozglądając się zaś po pokoju. Ciekawe co się zmieniło podczas jego krótkiej nieobecności.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pokój Arashiego DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptySro Cze 13, 2018 6:26 pm

Jak na tak istotną i bezcenną wiadomość, szybkie pozbieranie się do kupy przez Rekina było nadzwyczajne. Może gdzieś w tyle głowy zawsze podejrzewał, iż prędzej czy później dojdzie do ich spotkania? Albo po prostu lepiej przyjmował do wiadomości niezwykłe zdarzenia? Wydawał się być o niebo lepiej opanowany od młodszego kuzyna.
- Tym bardziej... to cud.
Wydukał po dokładniejszych wyjaśnieniach, dlaczego rozeszły się ich drogi. Nie z powodu osobistych pobudek Prefekta, ani z obrażenia się na Arashiego, tylko z uniemożliwienia spotykania się. To zdjęcie mogło być wykonane w czasach, gdy Oti trafił po raz pierwszy do Domu Dziecka. A po drodze pojawiło się ich więcej niż kilka. Taka szybka rotacja miejsca zamieszkania mogła zgubić z tropu. Wynikała ona z trudnością wychowywania agresywnego dziecka, które wpadało w ślepy szał i stanowiło zagrożenie dla innych.
I tu mógłby uczyć się od kuzyna powstrzymywania nerwów na wodzy, lecz nie mając przedtem nikogo do pomocy, musiał posiłkować się chemią. Nie była najbardziej optymalną odpowiedzią na napady szału, ale wtedy jedyną, na którą było go stać samodzielnie.
Fergal nie miał mu za złe, że wspomnienia zupełnie wyblakły. Usprawiedliwiał Otiego, któremu było strasznie głupio, iż nie rozpoznał wcześniej sylwetki Czarnowłosego, ani nie utożsamiał go z kimś bliskim. Powinien bardziej zaufać instynktowi, który od pierwszego spotkania Szpiczastouchego w ogrodach dawał znać o niecodziennym krwiopijcy. Jego słowa o braku podstaw do zatajania prawdy i o relacji rodzina-zdrowie mocno utkwiły w młodzieńcu, który teraz patrzył się tylko na siedzącego obok kuzyna.
- Trafiłeś w samo sedno.
Dopowiedział z lekkim przytaknięciem. Postara się zrobić wszystko, by Fergal nie zrzekł się go. Musiał poprawić pierwsze wrażenie, jakim był całkowity opór tam w ogrodach, choć podłoże upartości leżało w terapii. Tak czy inaczej, skoro Rekin wspomniał o bałaganie, to na jego rewizytę zdecydował się oczyścić pokój. Zmęczony, lecz rad, że Fergal po przebraniu się wróci tutaj, dodawało motywację do działań. Prędkich, lecz koniecznych.
Po powrocie do pokoju rannego kuzyna, mógł zauważyć, że wszystkie bambetle z podłogi zniknęły, w tym abstrakcje kombinowane. Nie mniej z zasięgu wzroku zniknął mu sam właściciel, który gdy usłyszał kroki kuzyna, akurat znajdował się przed szafą. Opierał się o nią plecami i nie zamierzał póki co siadać na kanapie. Tylko co on tam kombinował?
- Ale obowiązkowe, niestety.
Stwierdził po uwadze Rekina, który mógł wreszcie przechadzać się swobodnie po pokoju. Brakowało jedynie przejechania odkurzaczem, by wciągnąć resztki kurzu, jednak dało się przejść dystans od drzwi wejściowych do kanapy, a to wielki sukces.
O, słuszna uwaga. Nie pomyślał o tym wcześniej. Skoro jego prawdziwe imię było Oti, ale znał je jedynie Prefekt, to trudno będzie wykazać w księgach, w których figuruje jako Arashi Kodoku. Przydałoby się coś wymyślić. Błękitnooki rozumował w ten sposób:
- Oficjalnie Arashi, odkręcanie tego w papierach za długo potrwa. Ale tak jak teraz... możesz mówić Oti. Jak ci lepiej... a właściwie... jaki jest stopień naszego pokrewieństwa?
O ile udało im się dojść do porozumienia, że byli dla siebie rodziną, to Nerwus nie miał bladego pojęcia, kim dokładnie dla siebie byli. Braćmi? Kuzynami? Czy Fergal był jego wujkiem? Chyba nie tatą...
Mówiąc tamte słowa wciąż opierał plecami drzwi do szafy, która nie mogła się domknąć pod naporem poupychanych rzeczy, które pospiesznie pozbierał i wpakował w inne miejsce. Nie zdołał rozwiązać na szybko inaczej problemu bałaganu jak tak. Usprzątanie na porządnie akademiku zajęłoby mu z cały dzień. Jeszcze przy ograniczonej, bo zerowej cierpliwości i małym pokładzie czasowym nie mógł wymyślić nic lepszego. Ziściło się to na pechowcu, gdy puściły zawiasy drzwiczek do szafy, i cała zawartość dosłownie zalała ucznia. Przez kilka sekund zapadła martwa cisza, a spod sterty ponownego bajzlu wydobyła się kolejno jedna, druga ręka i głowa. Może w przeszłości zaśmiałby się z tego incydentu, lecz kiedy naprawdę starał się wywrzeć dobre wrażenie na kuzynie, a nie dość że brakowało mu sił to i szczęścia... zatrząsł się na nowo z nerwów. Tym razem nie potrafił stłumić reakcji w sobie, czego dowodem było gwałtowne i spontaniczne pochwycenie drzwiczek od szafy i trzaśnięcie ją o ścianę. No musiał odreagować, choć przez to wydawał się jeszcze bardziej dobity niż przy oznajmieniu Fergala, że nici z kąpieli burzowej.
- Jasny gwint! Czy chociaż raz, jeden jedyny, cholerny RAZ nie mogę odetchnąć?!
Wtedy też kopnął kopkę ubrań, która pałętała się pod jego stopami. Kopnął nogą, nie prądem, choć naelektryzowały się niebezpiecznie włosy młodzieńca. Na nowo pojawiły się tiki nerwowe na twarzy, aż skrzywił niemiło usta. Mięśnie napięły się do granic możliwości, aż zdecydował, wbrew swojej dumie, poprosić o pomoc Fergala. Nie chciał być dla niego uciążliwą rodziną, skoro jedyną.
Tylko nie umiał ładnie poprosić, tym bardziej błagać. Nie w tej chwili.
Co więc zrobił? Podszedł z przytupem do szafki nocnej. Chwycił drapieżnie ręką puste opakowanie i nieumyślnie cisnął nim w brzuch wampira - chciał mu je jedynie podać, lecz jakaś szatańska siła zdecydowała na bardziej nachalne zachowanie. Dobrze, że pomimo przebudzenia się złości, pudełko po leku było tekturowe. Opisywało silny medykament uspokajający, który nie był psychotropem, lecz przy nadmiernym stosowaniu można było się od niego uzależnić. Dlatego chłopak musiał codziennie przyjmować lek, a już ponad dobę został pozbawiony możliwości dokupienia leku. Lekarce zachciało się zabawiać w teleportację niżeli przepisać dokładnie ten sam specyfik.
Po tym akcie desperacji młody Schlecht usiadł twardo na kanapie i podpierając głowę drżącymi jak u paralityka rękoma starał się wyciszyć. Wybuchy złości musiały być genetyczne, skoro Fergal też zmagał się z tą wadą.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 678


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyCzw Cze 14, 2018 6:47 pm

Ich drogi rozeszły się w Japonii. Arashi był tylko dzieckiem, nie więźniem więc przenieśli go do innego domu. Wątpił też, by ktoś z domu dziecka od tak zmienił kraj zaraz po opuszczeniu ośrodka. Zwykłe przemyślenia, nic nadzwyczajnego.
- Ta, możliwe.
Odparł nieco chłodno, bowiem nie wierzył w cuda. Ich drogi skrzyżowały się przypadkowo, ale jakoś nie chciał podważyć słowa brata. Nie widzieli się tyle czasu, więc odpuści.
- Ważne, że jednak doszło do spotkania. Dobrze jest mieć rodzinę.
Warknie, odwracając zaś głowę. Nienawidził wyznań, ujawniających prawdziwe myśli. Ale trudno było ukryć radość z nie bycia samotnym. Co jak co, Rekinowi samotność dokuczała aż nadto, zwłaszcza gdy Mei opowiadała o swojej rodzinie. On za bardzo nie miał co mówić. Tak samo jak Oti, jego życie wcale nie było usłane różami.
- Tak więc... Wiesz, można nadrobić stracony czas aby mieć nowe wspomnienia.
Burknie, zerkając kątem oka na wampira będąc ciekawym jego reakcji. Jeśli spojrzy w kierunku Rekina, ten szybko ucieknie spojrzeniem.
Jak widać panowie będą musieli stawić czoła nowym wyzwaniom oraz na nowo zaakceptować. Fergal też wcale nie był miły, jego temperament bywa ogromnie trudny do ugaszenia. Poza tym Oti również do aniołków nie należy. Nie znają swoich niemieckich korzeni, więc nie wiedzą jak bardzo rodzina Schlecht może być krwiożercza oraz wybuchowa.
Czyli ogarnął jako tako pokój. A przynajmniej tak mogło sire wydawać. Rekin dostrzegł jak chłopak usilnie stara poradzić sobie z niedomykającą się szafą. Prawdopodobnie wszystkie te rzeczy albo większość poupychał w jednym miejscu.
- Chyba źle zrobiłeś ładując wszystko w jedno miejsce.
Powie swoje, nim przejdą do konkretnego tematu. Skoro wolał Arashi to tak pozostanie, chociaż może czasami zdarzy się że nazwie go prawdziwym imieniem.
- Będę starać się używać twojego obecnego imienia. Jeśli kiedykolwiek nazwę cię Otim przy kimś, powiemy że to twoja ksywka.
Wzruszy ramionami, podchodząc do sprawy całkiem luźno i obojętnie. Nic wielkiego, głowa nikomu nie odpadnie. Chyba, że krzywdę wielką wyrządzi szafa. Prędzej czy później puściłaby a biedny Oti został dosłownie zalany przedmiotami. Fergal zmrużył oczy, nie rzucając się na ratunek ani też nie odczuł paniki. Czekał na samodzielne wykaraskanie się wampira z pod sterty bałaganu jaki sam narobił.
- Oti, opanuj się.
Warknie w ojczystym, jak chłopak sięgnie po zerwane drzwiczki i wymierzy nimi w ścianę. Demolowanie pokoju łamało regulamin, a jako prefekt musiał chronić porządku. Chciał podejść, kiedy Arash znowu wybuchł. Krzyki i kopanie miało wspomóc złość. Rekin sam nie raz przechodził przez podobne incydenty, więc czekał i na ten moment nie próbował go obezwładnić. Aczkolwiek pozostawał w gotowości, by w razie czego rzucić się.
- Mogłeś już te rzeczy przenieść na jedną stertę, a nie demolować szafę. I tak była już w kiepskim stanie.
Znowu warkot i niezadowolenie. Poza tym kuzyn chwycił z szafki jakieś niewielkie pudełko i szturchnął nim Niemca, podając. Taka forma już wykroczyła granice, bo włożona w to siła nieco zabolała.
- Jeszcze raz a staniesz się jednością z szafą.
Gniew wypływał ze słów. Rekin nie pozwoli sobie na takie zachowanie i najchętniej pogryzłby jasnowłosego, gdyby nie odczytanie w porę cóż takiego otrzymał. Silne leki? Skrzywił się, unosząc brew. Nie spodziewał się, że z bratem może być aż tak źle.
- I co mam niby z tym zrobić. Wepchnąć ci do gardła?
Spyta niemal naskakując na biedaka. Wkurzył się uderzeniem w brzuch ale jednak nie na tyle, by krzywdzić. Jednak z drugiej strony zębiska swędzą gdy widzi się tak mało ogarniętego młodego uczniaka. Odruchowo i ukradkiem oblizał kły, odstawiając pudełeczko na miejsce.
- Wspominałeś nauczycielom o swoich problemach?
Wreszcie jakoś normalnie spytał, bez krzyku jednak cień zdenerwowania pozostał.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pokój Arashiego DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Cze 17, 2018 3:31 pm

Tak, mogą teraz na nowo zacząć historię ich rodziny. Wybrakowanej, z nerwami na wierzchu, traumami, ale to będzie ich wspólna historia. Budowanie od zera relacji, nie mniej ze świadomością, że ta druga osoba jest najbliższą. Choć jak taka deklaracja padła na głos z ust Fergala, młodzieniec zdumiał się na tyle, że go zatkało. Naprawdę chciał mieć w Arashim brata! Mrugnął dwukrotnie oczyma i wreszcie odpowiedział nieśmiało:
- T-tak... zdecydowanie.
Speszył się dość mocno, choć utkwił ukradkiem spojrzenie w starszego brata, który... uciekł wzrokiem na bok. Chyba nie miał w nawyku wyznawanie tego typu rzeczy, co nie dziwiło Otiego. Nie mniej uroczo wyglądał, taki na swój sposób zmieszany własnymi słowami. Widział w nim coraz więcej podobieństw niż przeciwieństw. To było bardzo pouczające spotkanie.
I nastąpiło drugie, mocno burzliwe, a to z powodu niemożności domknięcia szafy z barachłem. Skrzywił tylko usta na jego komentarz o zapchanej szafie. Teraz to on też wie! Nie przypuszczał, iż tyle ubrań walało się po podłodze. Może gdyby wydzielił z nich sprzęty i inne gadżety, same ciuchy lepiej zachowywałyby się w meblu.
- Dobry pomysł.
Posiadanie dwóch imion w tej formie będzie lepsze, i mniej wymagające zastanowienia przez Fergala, kiedy i jak odzywać się do Białowłosego. Spodobało mu się rozwiązanie i zaakceptował je z miejsca.
A potem ta szafa.
Po prostu nie umiał powstrzymać się przed destrukcją. Na szczęście w skali mikro, lecz gdyby nie obecność Prefekta, mógłby bardziej zdemolować pokój, a być może przebić się do sąsiada. Słowa wypowiedziane po niemiecku przez brata na moment zmroziły chłopakowi żyły. Niby nie rozumiał komunikatu, ale ten akcent i słowa brzmiały jak rozkaz nie do złamania. Nie na długo, spięcie niepowodzeniem było na tyle wysokie, że nie oszczędził kopania i rzucania drzwiczkami od szafy. Później już zupełnie nie wiedział co robi i co mówi, spontaniczne myśli przetaczał w czyny, co nie mogło być niczym dobrym. Tak też Fergal oberwał w brzuch, a na jego słowa, które w uszach właściciela pokoju zabrzmiały wyzywająco, palnął to, co ślina przyniosła na język:
- A proszę cię bardzo! Wepchnij tak, by wylazło tyłkiem!
Przez moment nie dało się dostrzec źrenic Nerwusa, które tonęły w czerwieni tęczówek, a twarz zdobiło mnóstwo zmarszczek i nabrzmiałych żył. Dosłownie piana potoczyła się z kącika ust i skapnęła na kanapę. Gdyby miał na tyle sił, to nie wiadomo czy nie doszłoby do czegoś więcej. Nie mniej paskudnie było spoglądać na tak znerwicowanego chuderlaka, który po tym największym jak dotąd napięciu, opadł plecami na oparcie kanapy. Trząsł się wyraźnie nie wiedząc, jak doprowadzić się do porządku. Jeszcze obok niego siedział Rekin i wszystko to widział, taki wstyd!
Coś jednak zmieniło się, gdy usłyszał pytanie Czarnowłosego. Nie krzyk, tylko konkretne pytanie. Trudno było wyczuć troskę, zwłaszcza w tak postawionym pytaniu, nie mniej treść przesłania zmobilizowała Arashiego do chociaż próby przeciwstawienia się wewnętrznemu chaosowi, jaka dominowała w wątłym ciele wampira. Ostrożnie nadgarstkiem przetarł wilgotne wargi od piany, po czym stopniowo podnosił głowę znad kolan. Wreszcie udało mu się oderwać zupełnie wzrok z podłogi i skierować zmrużone wycieńczeniem oczy na sufit. Dało się zauważyć za jego uszami trzy niewielkie, lecz głębokie nacięcia skóry, które to otwierały się i zamykały minimalnie. Wnet przykryły je gęste włosy, które spłynęły po nerwowym kaszlu oczyszczającym gardło. Wtedy też padły słowa:
- N-Nie-Niezupełnie... -wysapał cicho mając wciąż głowę odchyloną ku tyłowi- ...mówiłem im, że niebawem skończę... kurację. W innym przypadku... nie pozwoliliby mi kontynuować nauki... w zasadzie zacząć.
Pierwszego roku edukacji nie ukończył w ogóle, miał bardzo niską frekwencję i nienajlepsze oceny. Z techniki i technologii szło mu najlepiej, miał nawet propozycję, by udał się na konkurs na poziomie krajowym, lecz odmówił. Wiedział, że zjadłyby go nerwy przy większej konkurencji. Szukał zresztą jak najwięcej sposób na unikanie stresu, co na dłuższą metę nie miało sensu.
Zacisnął mocno dłonie na kolanach, nadchodziła kolejna fala spięcia wszelkich mięśni, w tym na twarzy. Był teraz przyciśnięty wewnętrznie jak między imadłem, który to dokręca się coraz ściślej i ściślej. Zdołał jedynie rzec:
- Jednakże... jeśli przeze mnie miałbyś mieć problem...
Urwał nie mogąc zmusić przez chwilę gardło do posłuszeństwa. Nie będzie ciągnąć brata na dno ze sobą. Inni to co innego, ale jeśli miałby przeszkodzić w karierze Fergala, wolał odsunąć się w cień. Dla Otiego ważniejsze od nauki było utrzymanie więzi rodzinnej, która zrodziła się na nowo dosłownie kilkadziesiąt minut temu. Nie zamierzał rzucać mu kłód pod nogi, pewnie i tak ma swoje kłopoty.
Ah, gdyby wiedział o jego ranach! Nie zadręczałby go swoimi!

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 678


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Cze 17, 2018 7:02 pm

To jak przebiegnie rozwój ich relacji zależy tylko i wyłącznie od nich samych. Fergal spodziewał się że z Arashiego mogło wyrosnąć niezłe ziółko, chociaż sam lepszy nie jest. Obydwaj panowie są krnąbrni, nerwowy i rzucają się do bitki jak tylko nadarzy się ku temu okazja. Zapewne nie raz, nie dwa dojdzie do rękoczynów między nimi. Ale tak bywa w rodzeństwie, nieprawdaż?
Nie odpowiedział już, jedynie przytaknął nadal mając trudność ze spojrzeniem po jakże szczerym wyznaniu. Aż sam siebie szokował, że był zdolny do takich otwartych szczerości. Ale jak widać tak właśnie działa braterska więź. Nieważne ile byli z dala od siebie, nadal ona istniała.
Żeby dobrze działać w świecie, trzeba najpierw ogarnąć gniew. Fer coś o tym wiedział, więc zachowanie Otiego wcale nie było mu obce. Przeczekał aż najgorsza burza minie, niemniej jak został też jej ofiarą musiał się odezwać. Milczenie jest wbrew zasadom Rekina.
- Serio? To otwórz paszczę!
Warknie, jak widać nie hamując się ani trochę. Jeśli Oti życzy sobie brutalności, otrzyma ją bez ponownej prośby. Niemniej sytuacja zelżała, a bracia już nie musieli toczyć piany z pysków. Po odłożeniu pudełeczka, przetarł mocno kark dłonią.
- Gdyby ktoś trzeci był świadkiem, już dawno poleciałaby skarga do dyrektora.
Westchnie, myśląc kiedy znowu dojdzie do wymiany zdań. A sytuacji może być od groma. Więc muszą się pilnować, jeśli nie chcą wylądować na dywaniku. Rekin otrzymał posadę nie tylko prefekta, ale też i przewodniczącego klas nocnych. Marnie widzi swoją karierę w tej branży.
Oti dopiero dorastał, a już zachowywał się jak rasowy agresor. I jeszcze te dziwaczne nacięcia skryte za uszami. Fer zmrużył oczy, nie komentując znaleziska. Równie dobrze mogło być to złudzenie, pomarszczenie skóry lub licho wie co.
- Zdajesz sobie sprawę, że kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw?
Odpowiedział, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Coś wiedział o ukrywaniu, sam na koncie ma sporo tajemnic i dręczyły one chcącego zmienić się Niemca.
- Przypuszczam, że jeśli Cross dowiedziałby się o twoim... przypadku, myślę że nie wydaliłby cię ze szkoły.
Podrapał się po czerepie, mając gdzieś w środku cień wątpliwości. Chociaż wątpił aby dyrektor okazał się takim nieczułym tyranem. Prędzej by pomógł Otiemu, zapewne nakładając po kryjomu większą uwagę. Fergal byłby w stanie się tego podjąć jeżeli zaszłaby taka potrzeba.
Sam wreszcie spoczął na kanapie, rozsiadając się. Nawet siedząc był o wiele większy od brata.
- Kłopoty?
Skrzywił się, dziwiąc. Naprawdę myślał tak rygorystycznie? Rekin parsknął śmiechem, co zdarzało się rzadko.
- Oti, jakie kłopoty. Nie miałbym żadnych.
Uspokoił się jednak z tym uśmieszkiem. Przeszedł go nawet cierń irytacji przez własne, otwarte zachowanie. Syknie też przez rany, bo zapomniał o nich i oparł się plecami o oparcie kanapy. Szybko zmienił pozycję, garbiąc się.
- Jeśli chcesz, mogę z tobą załatwić sprawę z dyrektorem. Nie szedłbym tam jako prefekt, tylko jako brat.
Ściszył ton, chociaż i tak brzmiał on szczerze. Ważne było pomóc braciszkowi oraz aby kadra nauczycielska wraz z dyrektorem miała świadomość co się dzieje jednym z ich podopiecznych.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pokój Arashiego DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Cze 17, 2018 9:29 pm

Mają we krwi nerwowość, ale to od ich pracy będzie zależało, jak będą radzić sobie z problemami. Mając teraz siebie za wsparcie, teoretycznie będzie łatwiej. Albo jak zauważył narrator z poprzedniego fragmentu - będą sobie skakać do oczu i wybuchać jak wulkany nie zważając na swoje korzenie. Na pewno nie celowo, skoro obaj zaczęli szanować i dbać po swojemu o los brata.
Różne, drobne momenty również lubią zapadać w pamięć ze względu na nietypowość, nietuzinkowość. Zmieszano-speszony Fergal zdecydowanie zaliczał się do tychże momentów. Gryzło Arashiego, by coś mu dokuczyć na ten temat, lecz ostatecznie ugryzł się w język i dał mu spokój. Przy innej okazji wytknie mu to! Ha! Gorzej, że sam Rekin nieco dokręcał śrubę docinając rozgniewanemu krwiopijcy ostrymi kontrami słownymi. Całe szczęście, że takimi, nie mniej też nie poprawiały stanu. Dopiero spokojniejszy ton i obranie odrobinę innego toku rozmowy zdecydowało, że Oti zechciał współpracować. Przez to wszystko przez kilkanaście sekund zapomniał, iż rozmawiał z jedynym członkiem rodziny, jaką posiadał. Agresja mocno mieszała we łbie Rozczochranego.
Udało się wreszcie na tyle rozładować napięcie w atmosferze, że obaj mogli przejść do dialogu. Z początku Nerwus miał kłopoty.
- Eh...
Mruknął niepewnie. Łatwo mówić! Jak miało się swoje przemyślenia, które nijak współgrały z prawdą, to pociągało się ze sobą kłamstwo. Ono później albo rozmnażało się na kolejne kłamstewka, albo obrastało w tłuszcz fałszu z biegiem czasu. Ale w mniemaniu Arashiego tak było lepiej. Cóż, nie trudno o wybuch złości u chuderlaka, toteż faktycznie mijanie się z prawdą niewiele dawało korzyści. Że też takie ciężkie zagadnienia padały z ust brata...
- Wierzysz w to, co mówisz, czy tylko chcesz podnieść na duchu? -utkwił uważniej oczy na towarzyszu, który jeszcze stał nad nim ze skrzyżowanymi rękoma-Zdaję sobie sprawę, że wydalenie ze szkoły jest ostatecznością... Ale jak nie potrafię wykorzystać danej szansy od Crossa, to po co będzie mnie tu trzymać? A jak dowie się, że nie powiedziałem wszystkiego... to będzie kolejny powód do wywalenia.
Starał się jak najwierniej przedstawić swoje obawy, co nie było ani proste, ani codzienne. Nie mniej dzisiejszy dzień był tak odmienny od wszystkich dotychczasowych, że zasługiwał na inne taryfy, w tym ulgowe. Jak był w stanie, od czasu do czasu musiał chwilę pomilczeć, gdyż spinały mu się mięśnie na całym ciele, i dopiero po kilkunastu sekundach rozluźniały się. O dziwo rozmowa kleiła się nienajgorzej, choć temat nie zachwycał.
Do pewnego momentu.
Czyżby właśnie Fergal wykpił to, że Arashi mógł stać się przyczyną jego degradacji? Czy zbagatelizował? O to już mniejsza, ale sposób w jaki to zrobił, nieco zatkał Bladookiego. Zaśmiał się! Krótko, ale jednak! Ciekawe, czy to dobry objaw u Rekina, bo przy jego zębiskach średnio wyglądało to na luźne podejście do zagadnienia. Później wręcz zadeklarował pomoc, gdyby jednak Oti zmienił zdanie i podjął wyzwanie, aby stawić czoła Kaienowi i prawdzie. Białowłosy nie pokładał takiej ufności w kadrach jak Prefekt, bowiem nie znał jej tak dobrze. Wolał z dystansem do wszystkiego podchodzić, co miało swoje wady. Jedynie dlatego, iż Fergal przejął się losem brata, postara się przemyśleć raz jeszcze zaoferowaną przez niego ofertę. W innym przypadku zapierałby się rękoma i nogami.
- Zastanowię się... nie mniej dam znać, kiedy zdecyduję... Onii-san.
Nie przywykł do stosowania tego typu zwrotu określającego członka rodziny, toteż głos lekko zadrżał z przejęcia. Po raz pierwszy powiedział to na głos, i stwierdzał tym samym fakt z posiadania rodzeństwa. Od razu jakoś tak lżej na duszy, nawet jak ciało było obolałe.
Na tyle jednak lepiej się czuł w towarzystwie Czarnowłosego, że mógł skoncentrować się na szczegółach, które nie pasowały mu do całokształtu. Nic praktycznie nie wiedział o Prefekcie, a jednak miał wrażenie, że za często skrzywiał twarz i syczał pod nosem. Zwalał to wcześniej na wybuchowy temperament, ale po głębszej analizie zauważył coś, co mogło naprowadzić go na trop.
- Też nie mówisz wszystkiego -odezwał się nagle spoglądając uważnie na Fergala lekko przekrwionymi oczyma- Siedzisz właśnie na najwygodniejszej kanapie, jaką znalazłem w internecie... a ty nie możesz odprężyć się na niej. Wręcz nie możesz korzystać z jej oparcia i garbisz się jak staruszek.
Białowłosy, jak chciał, był spostrzegawczy. Zresztą przy jego natrętnej nerwicy każdy detal odbiegający od normy zaczynał irytować, dlatego wiedział, kiedy coś nie grało. Przynajmniej w tych prostych sprawach. Nie bez powodu kupił tą kanapę, gdy poprzednie albo skrzypiały, albo miały niewygodne materace. Nawet ostrożnie wstał z mebla i przystąpił kilka kroków tak, by wykonać ćwiartkę obrotu i dalej nie spuszczając oczu z Rekina ułożył ręce wzdłuż tułowiu. Rysy twarzy niby spokojne, lecz wzrok niekoniecznie. Trochę zawahał się przed wypowiedzeniem dwóch słów, jednak skoro Fergal zdecydował się mu pomóc, to czemu nie mogą ufać sobie nawzajem?
- Zdejmuj bluzę.
Powiedział odważnie, bez zająknięcia. Mimo, że nerwy nie luzowały się, to przynajmniej nie przeszedł do dzieła od razu, a dał Olbrzymowi wybór. Albo sam to zrobi, albo Arashi. Wydawał się nie tylko zdeterminowany, ale i mniej zdenerwowany niż roztrząsał się nad własnym losem. Może tego mu brakowało? Oderwania się myślami od siebie i skupienie się na kimś? A w dodatku, jak ten ktoś jest mu bliski?

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 678


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyPon Cze 18, 2018 6:05 pm

Zapewne nie raz nadejdzie okazja w której Arashi dostanie szansę dogryzania starszemu bratu. Tylko jak zareaguje Fergal, skoro jest tak wrażliwy na wytykanie nieśmiałości? Jawne ryzyko grożące uszczerbkiem na zdrowiu. No, nie aż takim aby bardzo krzywdzić młodszego brata. Wszak to jedna jedyna pozostała, znana Rekinowi rodzina. A miło jest kiedy ktoś otacza cię rodzinna opieka oraz miłością.
- Wierzę. Nie okłamywałbym cię.
Odpowiedział szczerze. Nie miał powodu do kłamstw, poza tym sam mówił że nie są one w obecnej sytuacji dobre. Więc jakim by posłużył przykładem będąc łgarzem?
- Sam sobie robisz problemy, Oti. Cross nie jest typem co wywala każdego wampira z problemami. Nie ty pierwszy, nie ostatni co nosi za sobą kartotekę z kłopotami zdrowotnymi. To miejsce nie tylko służy nauce, ale też życiu w spokoju oraz dostosowania się do życia z ludźmi. Coś o tym wiem, bo sam uczę się jak żyć w zgodzie.
Przyzna się, mając nadzieję że jakoś te słowa dotrą do brata. Kiedy ma się kogoś w podobnej sytuacji i jeszcze to bliska osoba, powinno być całkiem łatwiej wszystko znosić.
Fakt. Śmiech Fergala może czasami przyprawić o dreszcze, może nie samo jego brzmienie ale widok zębisk. Całkiem zabawne było też odkryć, że zszokował brata swoich odruchem. Szybko jednak się opanował. Co za dużo, to nie zdrowo.
- Daj. Nawet jeśli ma być ona protestem.
Zaznaczy, mrużąc ślepia. Nie z Rekinem numeru lekceważenia, jeżeli zajdzie potrzeba to się przypomni.
I doszło do momentu zauważenia jak Fer się krzywi przy każdym nieodpowiednich ruchu. Materiał bluzy podrażniał poparzone plecy, a gdy naszła chwila zapomnienia o bólu i oparł się o oparcie, dopiero wtedy naszła fala bólu. Nie spodziewał się jednak, że Nerwus tak szybko odczyta i wytknie. W milczeniu zerknął na brata, obejrzał się na kanapę, pogładził dłonią wierzch oparcia i powrócił spojrzeniem na jego twarz. Badawczy, poważny wzrok młodszego brata nie zwiastował niczego dobrego.
- Daj spokój. Nic się nie dzieje, po prostu coś mi strzeliło w plecach.
Skrzywił się, poruszając jakoś to barkami, ostrożnie aby jednak nie dotknąć za bardzo plecami bluzy. Bluzy którą miał zdjąć. Tego się nie spodziewał.
- Wydaje mi się, że przesadzasz. Naprawdę nie trzeba.
Niby irytacja w głosie się pojawiła, lecz niepewność zaczynała stawiać jej czoła. Rekin wstał od razu, będąc przodem do brata. Przecież nie będzie okazywać przy nim słabości, a zaczerwienione poparzenie skórne na plecach (w niektórych miejscach pojawiły się też pęcherze, głównie przy śladach po kolcach) zagoi się... kiedyś. A w raz z nimi lewa ręka potraktowana okrutnie rozgrzanym prętem. Nadal miał po niej długi, bolący ślad. Rekin nie mięczak, da sobie radę. Chyba. Cofnie się jeszcze o kilka kroków, w razie by móc uciec.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pokój Arashiego DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptySro Cze 20, 2018 5:43 pm

Ciekawe. Aż tak bardzo znał dyrektora, że może za niego ręczyć? Dobrze jednak wiedzieć, że nie tylko on borykał się z podobnymi chorobami czy brakiem adaptacji ze społeczeństwem, choć nie przypuszczał, że Olbrzym miał tak samo. Krzepiące z jednej strony, lecz z drugiej... skoro uczył się życia w zgodzie, to znaczy, że i on unikał rozmów i osób. Czy zatem Arashi nie będzie dla niego utrapieniem i w tej kwestii? Może razem, jeden drugiego, będzie nakręcać do otworzenia zaryglowanych drzwi zwanymi pozytywnymi emocjami? Sztukę krzyczenia jeden na drugiego mieli już opanowaną.
Poza tym Prefekt przestrzegał Otiego, by mówił prawdę, a sam wymiguje się od udzielenia konkretnych informacji. Jeszcze rozumiałby opór, gdyby mówił niezrozumiale, ale co mogło być mylące w przekazie "Zdejmuj bluzę"? Białowłosy nie odpuścił tematu. Aż za dobrze układało mu się to w jakąś tajemnicę, w którą wdepnął Fergal, i z którą nie chciał się podzielić. Nie kupił bajeczki z czymś, że strzeliło mu w kościach. Nie kupiłby też gadki, że sieknął sobie wielki tatuaż na plecach i bolał ze świeżości. Bladooki uparł się jak osioł.
- Gdybym przesadzał, dałbyś dowód, że mylę się.
I jeszcze cofanie się zdradzało, że Fergal coś ukrywał. Wątpił, by nagle zaczął się bać Chuderlaka. Chodziło o to, co zatajał. Co dokładnie? Tego zamierzał się dowiedzieć, za bardzo grała mu ta sprawa na nerwach. Jak zresztą wszystko.
Kiedy brat zrobił krok do tyłu, to Arashi zbliżył się o ten sam dystans. Ta metoda nie była skuteczna, bo ciągle dystans między Rekinem a nim był większy niż na wyciągnięcie ramion. Dopiero przypadek sprawił, że Oti wpadł na Czarnowłosego, bowiem zaplątały mu się nogi w ubraniach walających się po podłodze i poleciał jak długi na Prefekta. Chcąc nie chcąc złapał się mocno jego bluzy drżącymi rękoma, żeby asekurować brzuch brata od możliwego uderzenia z główki. Nerwusowi brakowało ewidentnie sił, bo nawet nie krzyknął, nie nic, tylko kurczowo trzymał się jego bluzy. Jakby był w pełni mocy, to szarpnąłby odzienie i prawda wyszłaby na jaw, a tak to dyndał na bracie chowając zakłopotaną twarz w jego ubraniu. Jak Rekin zacznie uciekać, to będzie kołysać i włóczyć ze sobą wampirka jak brelokiem.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 678


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyCzw Cze 21, 2018 9:42 pm

Fergal zapewne chciałby aby Oti pomagał we wspólnym otwarciu na świat. Nie musieliby wiecznie się kryć przez własne antyspołeczne zachowania, co prawda charakteru mogą nie zmienić, ale zawsze mogą tolerować otoczenie bez podniesienia głodu czy rąk na innych.
Nie zamierzał zdradzić swojej sporej rany otrzymanej od Garrucha. Nie chodziło już o wstyd, także o obnażenie swoich słabości a wiadomo że Niemiecki Rekin stara się tego unikać jak tylko może.
- To naprawdę nic takiego.
Odezwał się nieco surowiej, nie zamierzając na ten moment ściągać bluzy. Poza tym co zrobiłby z wiadomością o poparzeniach? Raczej nie miał mocy leczniczych, a do gabinetu medycznego na spotkanie z medykiem iść nie zamierzał. Uciekłby dalej, gdyby nie to że Arash ma zdolność potykania się. Kolejny raz poleciał na Fera, chwytając się bluzy. Pociągnięta zaś przylgnęła do pleców na co Rekin aż syknął. Z początku nie bardzo wiedział co się przed chwilą stało, zaparł się jedynie zerkając po chwili na jasną głowę brata. Z ledwością wisiał na bluzie.
- Chyba mam... mam jakieś niezdrowe przyciąganie. Ale niech ci będzie.
Burknie speszony na własne myśli. Ostrożnie sięgnie po ręce brata, chcąc go od siebie odczepić. Jeśli znowu ma robić ataki na rekinią personę, to już ściągnie bluzę. Odstawi brata na bok, sięgając po chwili po brzegi ubrania. Powoli, z trudem i ogromną niechęcią zdejmie bluzę z ciała, pozostawiając ją jedynie zsuniętą na rękach.
- Nie wiem jak chcesz mi pomóc.
Dopowie, jeżeli Oti skieruje się do pleców. Widoczne otwory po kolcach od krzesła, poparzenia i bolące bąble. Na ręku jeszcze ta piekąca szrama. Teraz Rekinowi było głupio. Nie powinien się młodszy brat o niego martwić ale z drugiej strony... To całkiem miłe uczucie.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pokój Arashiego DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyPią Cze 22, 2018 8:31 pm

Moc potykania się bywa jednak przydatna. Nie mniej uwłaczało to dumie Arashiego, tak jak obnażenie prawdy na plecach przez Prefekta. Choć ranga słabości różniła się między sobą. Tak czy inaczej Rekin zlitował się i oszczędzając dalszej farsy zdecydował iść na ustępstwo. Posadził Otiego na kanapie, który uważnie przyglądał się starszemu bratu.
Co spodziewał się ujrzeć pod ubraniem?
Na pewno nie taką piękną, wykształconą armię mięśni, które nie były pusto napakowane sterydami, dzięki temu wyglądały naprawdę nieziemsko. Dotąd blady na twarzy chuderlak nabrał odrobinę rumieńców, bo jednak taka klata to klasa sama w sobie - nieczęsty widok. Nie mniej ogarnął się i szybko zganił w myślach, że tu nie chodziło o tors, co o plecy. Podpełznął bliżej i przekręcił się tak, by ujrzeć zwiastun apokalipsy na jednym ciele.
Oczy biegały od jednej rany do drugiej, pojawił się strach. Dopiero co odzyskał brata, a teraz był świadkiem mocnego uszczerbku na zdrowiu Czarnowłosego. Nawet na ręce dało się dostrzec pręg poparzonej skóry.
- Kto... kto ci to zrobił...?
Wydukał z siebie wreszcie. Szczerze przeraził się widoku ran, które szpeciły niewątpliwie imponujące w muskuły ciało Rekina. Gdyby miał aktywne serce, dudniłoby w zastraszającym tempie. Zmarszczył brwi gniewnie na samą myśl o bydlaku, który skatował Fergala! Nie, nie może tak tego odpuścić! Zemści się, to już także jego sprawa, a nie tylko osobista brata! Zacisnął mocniej pięści, gdy padły słowa Czarnowłosego.
- Jeszcze nie wiem... lecz nie zostawię cię z tym samego.
Zmotywowany widokiem ran i obrażeń drogiego mu wampira ostrożnie wstał z kanapy, choć wnet zakręciło mu się w głowie i musiał na nowo usiąść. Migrena nasiliła się na tyle, że przez kilka sekund nic nie słyszał tylko długie piszczenie w uszach. Zmrużył też przy tym oczy mając wrażenie, że jak otworzy powieki to i tak nic nie ujrzy tylko ciemność. O tak, otóż to! Ból głowy przypomniał Arashiemu, że trzyma zapasy leków. Gdy tylko było to możliwe, odezwał się w kierunku Olbrzyma:
- W łazience, w szafce nad umywalką, jest apteczka... sprawdź, może coś w niej znajdziesz... chociaż na poparzenia...
Coraz trudniej było mu mówić, sam głos pozbawiony był emocji i mocy. Pojawiały się skurcze mięśni, jednak nie zamierzał rezygnować z chęci pomocy. Szkoda tylko, że na tę chwilę stać było go tylko na taki błahy gest jak wskazanie miejsca przechowywania leków. Jakby był w formie, dałby radę nawet sam iść do apteki i kupić Fergalowi niezbędne medykamenty!
Trzeba podleczyć brata, żeby nie cierpiał. Już jego tłumione syki zdradzały, że bolały go zadane rany. Nic dziwnego, jeden z kolców wbił się tak głęboko, że przysiągłby, iż widział kość. Trzymał się dzielnie, bowiem od samego początku ich spotkania borykał się z tym ciężarem, a teraz z Otim. Za to go podziwiał, lecz nie za dogryzki, w których i tak Prefekt był lepszy.
Jeśli Rekin znajdzie coś przydatnego do zagojenia się ran, to zechce osobiście zająć się nakładaniem maści czy proszku w miejsce paskudnych pamiątek po spotkaniu z Łowcą. Jeśli nie będzie niczego takiego, to i tak będzie chciał założyć chociażby puste bandaże, by nie bolała go skóra przy kontakcie z ubraniami. I tak, Arashi uprze się i przy tej kwestii. Chociaż tak mógł odwdzięczyć się za dobre lata, których nie pamiętał aż tak dokładnie, ale i za to, iż wyjawił mu prawdę o sobie. Jako bratu i że podzielił się swoim okrutnym doświadczeniem, które uwłaczało rekiniej dumie.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 678


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Cze 24, 2018 9:58 am

Obnażanie swoich słabości igrało z dumą Niemca. Rekin przeważnie starał się odgrywać twardziela a pomoc od innych miała nigdy nie nadejść wedle jego mniemaniu. Więc już nie chodziło o sam fakt pokazania połowy ciała ale też zdradzić, że cierpiał. Niemniej o tyle dobrze, że Oti jest bratem więc ból na dumie jest jakby mniejszy, no i też nie chciał aby młodszy braciak miał przez niego cierpieć.
- Przestań się rumienić.
Rzuci do wampira po tym jak dostrzeże jego zaczerwienione policzki. I jemu głupio się zrobiło, bo przecież takie zachowanie brata było creepy.
Starał się utrzymać cierpliwość jak najdłużej, po tym jak Oti przyglądał się wielkim ranom. Aż dudniło Rekinowi w uszach, odczuwając i tak narastającą frustrację.
- Inkwizytor. Taki wielki facet przypominający bardziej wampira niż człowieka.
Odpowie, bowiem i Oti powinien uważać. Rekin miał nieco gorzej zważając na jego przeszłość i grzechy jakie miał na swoim koncie. Brat był jedynie nerwowy oraz zagubiony, wałcząc z chorobą. Chociaż kto wie jaką miał historię za sobą w okresie dorastania? Rekina wtedy przy nim nie było.
- Spokojnie, Oti. Co mnie nie zabije, to wzmocni. Trochę zamarudzę, pomęczę i przejdzie.
Westchnął, nie mając zamiaru kłaść ciężaru na barkach brata. I tak miał już sporo na głowie. Ba, nawet musiał usiąść.
- Sam ppowinieneś oszczędzać swoje zdrowie.
Burknie zirytowany, poprawiając bluzę. Nałoży ją z powrotem, co oznaczało zakończenie poakzu.
- Apteczka? W porządku, sprawdzę. Ty odpocznij.
Skinął głową spoglądając na umęczonego wampira. Niech lepiej sam ogarnie siebie a nie zamartwia się starym Niemcem. Wejdzie do łazienki, otwierając chwilę po wskazaną szafkę. Apteczka była, ale niewielka ilość maści na poparzenia mogła nie starczyć, no i nie wystarczająca ilość gazików. Samym bandażem można zrobić krzywdę.
- Znalazłem coś, ale raczej nie wystarczy. Przejdę się do medycznego.
Powie, wychodząc z łazienki - Mam nadzieję, że nikogo tam nie napotkam.
Doda, przeczesując włosy łapą. Jakoś nie chciało się mu wychodzić. A nuż uda się włamać? Wszak w gabinecie może być ONA. Opuścił pokój brata, dopowiadając że za moment wróci, więc niech czeka.

zt

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pokój Arashiego DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Cze 24, 2018 11:10 am

I tak był twardy, choć Arashi rozumiał irytację brata. Dobrze jednak, że zdołał "przekonać" go do chwilowego rozbrojenia się z dumy i pokazaniu, co trapiło Rekina. Choć trzeba przyznać, że umiał dogryzać nawet w takim momencie, skoro nie oszczędził brata. Dostrzegł jego lekkie zagapienie się na klatę, i nie pozostawił na biedaku suchej nitki. Trzy słowa wystarczyły, by niewielki triumf Otiego nad skłonieniem rodzeństwa do odsłonięcia pleców został przyćmiony docinką, która zmieszała Triumfatora.
- Cicho bądź... Nie rumienię się... żeś wymyślił...
Zabrzmiał mniej więcej tak jak dziecko, które zostało nakryte na czymś, czego wypierało się, mimo złapania na gorącym uczynku. I tyle po satysfakcji z podziwiania klaty. Jeszcze inna sprawa, że sytuacja robiła się poważna po ujrzeniu obrażeń. A jak dowiedział się, kto znęcał się nad dumnym bratem, musiał mocniej trzymać się kanapy.
- O cholera... - na nowo zbladł na twarzy, skoro Prefekt miał do czynienia z łowcą, to by wyjaśniało skalę obrażeń, które nie chcą się zagoić samoistnie - I tak nie ujdzie mu to płazem.
Zacisnął znów pięści, gdyby był w formie, wytropiłby tego skurczybyka i potraktowałby tak samo, jak on Fergala! Znaczy taki miał plan, do jego realizacji długa droga, ale to zmobilizuje Arashiego do podkurowania zdrowia. Skoro nawet Prefekt widział i wiedział, że Oti był stanowczo za słaby na cokolwiek, a co dopiero na wymierzenie sprawiedliwości.
Ale czy aż tak słaby, by nie móc zawiązać bandaża Rekinowi? Ile w tym było filozofii? Czarnowłosy nie chciał fatygować brata, ani wybierać z resztek jego zapasów z apteczki, lecz skoro powiedział Chudzielec o lekach... i tak nie skorzystał z oferty. Był bardziej uparty od Arashiego, albo nie zamierzał przyczyniać się do całkowitego zasłabnięcia wampira. Skrzywił się więc na twarzy słysząc, że Fergal poradzi sobie sam. Dziwny typ, dlaczego do tej pory tego nie uczynił? Czyżby spotkanie z Inkwizytorem było aż tak świeże, że pierwsze ich spotkanie było właściwie tuż po tym zdarzeniu? Jakiekolwiek były powody odłożenia na później podkurowania zdrowia, Oti musiał ustąpić. Utkwił tylko uważnie bladobłękitne spojrzenie na Prefekcie, jak już ten zbierał się do wyjścia.
- Uważaj na siebie, głupolu.
Powiedział krótko na pożegnanie z bratem, a gdy ten zamknął za sobą drzwi, właściciel lokum opadł prawie bez sił na kanapę i na nowo zadarł głowę ku sufitowi. Oby nic się złego nie przytrafiło Fergalowi. Już jego słowa o tym, że idzie do medycznego, oraz wyrażenie nadziei, że nikogo nie spotka w nim, brzmiały podejrzanie. Może stąd dodał na pożegnanie "głupolu"? No dobra, mniejszy głupol musi uporać się z bałaganem, bo to rzeczywiście wstyd przyjmować rodzeństwo w takich warunkach. Zwłaszcza, gdy usłyszał tyle krytyki na ten temat z jego ust.
Dał sobie dwadzieścia minut przerwy na leżenie na kanapie i na myśleniu o Rekinie. Odważny i silny typ. Nerwowy jak Oti, lecz umie pohamować złość. Ciekawe czy też faszerował się lekami, czy radził sobie inaczej z agresją? Tak czy inaczej, zdecydował się wreszcie zwlec z mebla i rozmyślając o bracie tyle, ile mógł ubrań złożył w kostkę, a resztę wrzucił do szafy. To, co zostało, czyli niemal drugie tyle dresów, wsadził pod kanapę do jej wnętrza. Przy okazji znalazł dwie zagubione gry retro, które kiedyś szukał. Pięć konsol odłożył w miejsce sprzętów, a nawet wydobył z szafy odkurzacz, by wciągnąć okruchy i inne kurze. Mimo małego pokoju zajęło mu to mnóstwo czasu, robił przy tym wiele przerw, które wydłużały się w miarę upływu minut. Aż wreszcie, kiedy skończył porządki, bardzo mozolnie i trzęsąc się udał się pod prysznic. Odrobinę odprężył się przy tym, a później zastanawiał się, ile już ów moment wspomniany przez Fergala trwał. Rodziły się w głowie obawy, że znów coś mu się stało. Gdyby nie to, że miał czekać w pokoju, zwlekłby się z kanapy i poszedł go poszukać. I gdyby nie kolejny atak, od którego dostał mocnych konwulsji na całym ciele. Organizm domagał się sztucznego wsparcia w postaci leku, całkowicie wyjałowiony z niezbędnych pierwiastków. Chcąc nie chcąc nie ruszył się z kanapy, na której leżał nieruchomo z otwartymi oczami. Wzrok wlepił we drzwi. Jeszcze nikt nie przychodził. Może... może to nawet lepiej? Mimo polubienia Olbrzyma i tak nie był w formie do rozmowy. Choć przedtem to w ogóle nie przyszło mu do głowy, że kiedykolwiek z kimkolwiek tak dobrze będzie mu się rozmawiać. Robił jakiś postęp.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 198


Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego EmptyNie Lip 01, 2018 5:14 pm

Sam nie wiedział, kiedy zasnął nie mogąc doczekać się rewizyty brata. Westchnął cicho wciąż będąc dręczonym przez napięte jak struna ciało. Zakwaszone mięśnie nie mogły odetchnąć, ale nie mógł dalej wylegiwać się, skoro nie przynosiło to żadnej korzyści. Oti bardzo powoli otwierał podkrążone, przekrwione oczy i cicho zgrzytał zębami. Był tak bezradny, a jednocześnie zbyt dumny, by poprosić Fergala o leki. Szkoda, że na zewnątrz zamiast deszczowej pogody przez zasłonięte żaluzje przebijały się promienie słońca. Może nawet spróbowałby iść znów do szpitala, aby zrealizować... zaraz, zaraz... nie otrzymał recepty od pani Campbell! Jak miał kupić medykament, jak nie miał recepty!? Pozostało mu jedynie faszerować się melisą, która jedynie maskowała źródło problemu niżeli sprawiała ulgę. Albo iść po krew do medycznego, nie odebrał swojej porcji od tygodni ze względu na lęk przed spotkaniem innych uczniów w gabinecie. Tam był zawsze spory ruch.
Ale jak nie teraz, to kiedy miał iść?
Przy okazji jak spotka Rekina, to wytarga go za te duże uszy za tyle godzin zwłoki! Jak nie chciał przychodzić, to nie musiał okłamywać Arashiego! Aaaah, znów podnosiło mu się ciśnienie! Przynajmniej ożywił się po nieplanowanej drzemce.
Wreszcie podniósł się z pozycji leżącej do siadu, po czym po kilku minutach wstał i powłóczył nogami do szafy. Minęło kilkadziesiąt przekleństw przy prasowaniu, aż mundurek i koszula nadawała się do ubrania. Bledszy od śniegu zabrał ze sobą jedynie klucz do pokoju, a później bardzo powoli szurał kończynami po korytarzu trzymając się blisko ściany. Szedł jeszcze wolniej niż gdy wrócił do pokoju z bratem, pewnie dlatego, że tym razem był wolny od wszelkich gróźb Prefekta!

z tematu - Korytarz

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Pokój Arashiego Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Arashiego   Pokój Arashiego Empty

Powrót do góry Go down
 
Pokój Arashiego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: KSIĘŻYCOWY :: POKOJE-
Skocz do: