IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Familia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 214


PisanieTemat: Familia   Wto Cze 12, 2018 7:16 pm

Niedługo po przykrych wydarzeniach związanych ze sprawą płonącego hotelu Omi w końcu wygospodarowała jeden wolny wieczór podczas, którego miała zamiar porządnie wypocząć. Długa, relaksująca kąpiel była idealnym wstępem do dalszych poczynań. A te, jak na leniwca przystało, ograniczyły się do otworzenia butelki czerwonego wina i sięgnięcia po jakiś katalog. Odświeżona, ubrana w miłą w dotyku, satynową koszulkę i czarny szlafrok leżała na sobie w salonie. Gazetka jaka wpadła w jej rączki była nie byle jaka. To dość obszerne wydanie magazynu z najnowszymi autami z 2018 roku. Dla Omi było to lepsze od najlepszego porno. Z rozchylonymi wargami przeglądała kolejne strony widząc się niemal w każdym modelu. Gdy natrafiła na czerwonego mercedesa o wyposażeniu statku kosmicznego, zagięła róg kartki. Nagle, kończąc pierwszy kieliszek naszła ją pewna dygresja. Nie poznając samej siebie odłożyła katalog i zaplotła ręce pod piersiami. Najwidoczniej o czymś intensywnie myślała co widać było po jej skupionej minie. Wpatrzona gdzieś w martwy punkt nawet nie usłyszała kroków nadchodzącej postaci.

_________________


Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 238


PisanieTemat: Re: Familia   Wto Cze 12, 2018 7:51 pm

Weekend czy nie, czasami trzeba sobie po prostu zrobić wieczór wolny i mieć pracę w głębokim poważaniu. Z resztą kto mu zabroni wziąć sobie urlop? Był cholernym właścicielem całego tego cyrku i mógł robić co mu się tylko podobało. W granicach rozsądku oczywiście, wolałby jednak żeby firma, na która pracowały pokolenia Asmodeyów nie obróciła się w ruinę przez kilka głupich decyzji podyktowanych kaprysem czy lenistwem.
Po kąpieli z książką w ręku, na którą oczywiście musiał poczekać bo żona okupowała wannę i za cholerę nie chciała go wpuścić, przebrał się w nieco luźniejszy ciuch i spiął niedbale włosy, byle tylko śnieżnobiała grzywa nie nachodziła mu na oczy. Cóż, i tak działo się to cały czas, ale nie miał cierpliwości by zrobić to dokładniej.
- Nad czym tak głęboko myślisz? Nie możesz się zdecydować, o który model poprosić? - wysoka postać pojawiła się jak znikąd, tuż obok kanapy. Z lekkim uśmieszkiem na bladej twarzy, wampir nalewał sobie właśnie rudobrązowej cieczy do szklanki o kwadratowym przekroju i grubym dnie. Nie żeby się z niej nabijał, ale przecież doskonale znał swoją kobietę. Była bardzo łasa na wszelkiego rodzaje bajery. A na widok nowego auta zwykle cieszyła się jak małe dziecko widząc prezent pod choinką. Dobra, może się trochę nabijał. Taki niewinny małżeński pstryczek.
- Poważnie. Nad czym tak myślisz? Trapi Cię coś? - szlachetny usiadł obok i wlepił swoje arktyczne ślepia w zamyślone oblicze małżonki. Mógł się założyć, że chodziło o ich najstarszego potomka, wszak dotarły już do niego wieści o jego ostatnim wybryku. Obiecał też, że zajmie się tym w odpowiednim czasie. Nie mógł się rozerwać, albo skupi się na utrzymywaniu ich wystawnego życia na tak samo absurdalnie wysokim poziomie albo zacznie ganiać za szczeniakiem z pasem w ręku.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 214


PisanieTemat: Re: Familia   Wto Cze 12, 2018 8:25 pm

Kiedyś to było inaczej, prościej. Póki dzieci są małe to nie ma z nimi większych problemów. Stłuczone kolano czy przecięty łuk brwiowy, ewentualnie pomalowana długopisem kanapa. To byłoby na tyle ze zmartwień. Co jest później? Tu zaczyna być grubo. Dziecko zaczyna być niegrzeczne, pyskate i co gorsza większe od matki, która staje się bezradna. Brak dyscypliny, może za duży dobrobyt albo zbyt mało uwagi. Wszystko razem? Mogło i tak być. Finalnie sprawy zaczęły się komplikować do tego stopnia, że młody zacząć brzydko mówiąc „robić do własnego gniazda”. Można to porównać metaforycznie do chuligana, który marze po klatce schodowej. Ma taką chęć? Ok, niech rysuje ale po CUDZEJ a nie swojej. Czy tak trudno to zrozumieć?
Co?
Oprzytomniała w sekundzie nie widząc o co chodzi. Dopiero po chwili zorientowała się, że mowa o magazynie, w którym zagięła jedną ze stron.
Nie, już wybrałam.
Zaskoczony? Chyba nie. W kwestii prezentów Omi zawsze wie czego chce. I przeważnie jest to drogie, piękne, lanserskie i z najwyższej półki. Faktycznie trapił ją temat tego młodocianego przestępcy. Gdyby tylko mogła i miała taką moc to nie raz i nie dwa rozerwałaby go na kawałeczki. Tak silnie potrafił nią wstrząsnąć ten gówniarz. To niedorzeczne, że żywiła do niego dwa tak skrajne uczucia ale gdyby doszło do czegokolwiek pewnie co najwyżej pacnęłaby go w głowę. W końcu nie po to człapała z brzuchem wielkości piłki lekarskiej i nie po to rodziła go tyle godzin żeby teraz od tak się pozbyć własnego szczenięcia.  Szanujmy swoje doświadczenia i ból.
Twój syn podpalił mi hotel.
Zawsze gdy Sam coś przeskrobał był „jego” synem. Tylko wtedy kiedy objawiał jakiś talent lub nową umiejętność był „jej”. Do tego chyba wszyscy zdążyli przywyknąć.
Kain tak dalej być nie może. Musimy coś z tym zrobić.  
Dopijając zawartość kieliszka do końca odstawiła go na szklany stolik. Tego wieczoru nie będzie już piła. Jest bardzo ważna kwestia do obgadania i nic nie może zamroczyć jej umysłu.

_________________


Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 238


PisanieTemat: Re: Familia   Wto Cze 12, 2018 9:54 pm

Odwieczną bolączką matek na całym świecie było pogodzenie się z faktem, że dzieci w końcu wyrastają i zaczynają żyć własnym życiem. Może sytuacja pomiędzy Omitsu a jej szczenięciem nie należała do typowych, jednak nie była bez wyjścia. Przynajmniej szlachetny, przyglądając się do tej pory wszystkiemu z boku, widział bardzo proste rozwiązanie. Problemem nie był ich syn tylko to co go trapi. Nie wychowali przecież chuligana, który wyładowywał złość na matce i najbliższych. Samael nigdy nie był łatwym w obsłudze dzieckiem, zawsze było z nim coś nie tak, jednak pewna zasada była niezmienna. Im bardziej go naciskać tym sytuacja się pogarsza. W dodatku był cholernie uparty, dumny i absolutnie przekonany o tym, że jest cudowny i ma zawsze rację. Znajomy charakterek.
- Kiedy ostatni raz widziałem jego dokumenty był również Twoim synem. - wampir prychnął krótko. Uniósł dłoń dzierżącą szklankę do ust i skosztował alkoholu niewielkim łykiem. Jeżeli miałby byś szczery w kwestii tego kogo bardziej, Samael jest, to bez wahania wskazałby kobietę siedzącą obok. Przecież młody to czysty charakter swojej mamusi. Prawdopodobnie to było właśnie jedną z głównych przyczyn ich ciągłych spięć i wiecznych awantur.
- Zrobić... łatwo Ci mówić. Dorosły jest.
Białowłosy miał ochotę prychnąć raz jeszcze jednak byłoby bardzo niestosowne. Miast tego rozsiadł się wygodniej na skórzanej kanapie, opierając plecami o rozłożone z tyłu poduchy. Sygnety zalśniły odbijając płomień rozpalonych gdzieś na meblach świeczek. Wyglądał jak don wysłuchujący interesanta. Zaśmiałby się na samą myśl jednak w obecnej sytuacji w ogóle nie było mu wesoło.
- Dobrze wiesz dlaczego smarkacz jest taki rozżalony i pełen nienawiści do wszystkiego i wszystkich, zwłaszcza Ciebie. - wycelował w żonę długi palec zakończony zadbanym paznokciem - Z resztą... On tak naprawdę nie chce Cię skrzywdzić, nie widzisz tego? Sam przed sobą się usprawiedliwia, że nie było okazji, albo ja zawsze jestem gdzieś w pobliżu. Bzdury.
Upił kolejny oszczędny łyk i uniósł kącik ust w grymasie oznaczającym zadowolenie z jakości trunku. Nie chodziło o to, że nie brał sprawy konfliktu żony z ich synem na poważnie. Po prostu odnosił wrażenie, że wesoła dwójeczka była tak samo niedojrzała. Omi wychodziła z pozycji matki, twierdząc, że już tylko z tego względu należy jej się bezwzględny szacunek, miłość i posłuszeństwo. Samael z drugiej strony uważał, że skoro jest jej synem to należą mu się jeszcze inne rzeczy. Daj, daj, daj. Byli tacy podobni...
- Pomyśl Omi. Co sprawia, że nasz syn tak usilnie domaga się Twojej uwagi...
Może się mylił, ale był ojcem tego smarkacza i mężem tej różowej pijawki. Oboje znał bardzo dobrze i wiedział, że są tak samo uparci więc ostatecznie pewnie faktycznie będzie musiał wkroczyć, złapać za fraki i siłą zmusić by się przeprosili, podali sobie rączki i dali buzi w policzek.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 214


PisanieTemat: Re: Familia   Sro Cze 13, 2018 9:54 am

Z tej dwójki to Omi była nadwornym śmieszkiem więc sarkazm ze strony starego skomentowała jedynie w krótki sposób.
Bardzo śmieszne.
Prawda była taka, że połączenie imienia kobiety i słowa macierzyństwo pasowało do siebie jak wół do karocy. Wszyscy zawsze mówili, że to wszystko przychodzi samo, taka natura, instynkt itp. Guzik prawda. Wcale nie było tak łatwo i kolorowo i zamiast przyjemności płynących z posiadania potomstwa, miała wrażenie, że spotykają ją same przykrości. Jak zawsze to jej było najgorzej i to ona była najbardziej poszkodowana. Biedna Omitsu…
No właśnie. Dorosły…
Pokiwała wskazującym palcem przygryzając wargę od środka. Najwidoczniej to jedno słowo było niezwykle kluczowe dla jej toku rozumowania i pomysłu, który tlił się słabo z tyłu głowy. To, że wpadła na coś dobre dwie minuty temu wcale nie oznacza, że idea jest zła i warto przedyskutować tematykę. Moment jest idealny. Cisza, spokój, nikt się nie kręci i nie przeszkadza.
Kain rozżalona to może być mała dziewczynka jak jej lizak do piachu wpadnie.
Kompletnie nie miała teraz ochoty gadać o całym pogodzeniu z Samaelem bo w jej mniemaniu miała świętą rację i to jej należały się słowa, których uczą się dzieciaki od najmłodszych lat. Skoro ani jedno ani drugie nie ma zamiaru ustąpić to warto liczyć na samoistne rozwiązanie problemu. I do tego Omi była skłonna najbardziej. Oboje sobie dopiekli. Jest  1:1 więc są kwita.
Tak. Ale jakoś nie rwał się do obrony matki kiedy jakaś dresiara skakała wokół mnie niczym wściekła pchła.
Nie to żeby nie dała sobie z nią rady sama ale chodziło o sam fakt. Sprawa a właściwie konflikt był bardziej skomplikowany niż mogłoby się wydawać ale ona naprawdę nie chciała już o tym mówić. Miała zamiar wygłosić w końcu swój świeżutki pomysł.
Masz jeszcze jakieś dzieci? Takie, którym dałeś nazwisko.
Pierwsza myśl była taka, że pewnie żmijko szuka dobrego powodu do kłótni ale wyjątkowo zamysł pytania był zupełnie inny. Oczekiwała szczerości i wcale nie miała zamiaru się sprzeczać. Dzisiejszego wieczoru była bardzo ugodowo nastawiona.
Myślę, że czas najwyższy rozejrzeć się za kimś dla młodego na stałe. Zakładając, że to Twój jedyny syn. Nie mamy zbyt dużej rodziny a ja już nie chce mieć dzieci.
Przynajmniej przez mega, hiper długi czas…

_________________


Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/t3340-kain#71655 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 238


PisanieTemat: Re: Familia   Wto Cze 26, 2018 2:37 pm

Typowa rozmowa z Omitsu. Mąż stara się nakierować ją na właściwy tor i rozjaśnić sytuację, podając rozwiązanie problemu niemal na tacy, ale ona i tak wolała to zignorować, pozostać przy swoim i brnąć dalej taranując wszystko na swojej drodze. Jej problem. Naprawdę, facet miał wrażenie, że żyje pod jednym dachem z dwójką smarkaczy. Wystarczyło jedno durne "przepraszam" i problem zostałby zażegnany.
- Nie chcę wskazywać palcem tej, która zachowuje się jak mała dziewczynka. - nie wytrzymał i przewrócił oczami po raz kolejny. Niech się dzieje wola nieba, on nie mieszał się w małe wojenki matki z synem dopóki nie było naprawdę gorąco. Niech się biją, robią sobie na złość i kopią, jego to nie obchodziło.
- Dzieci? - jasne brwi uniosły się lekko. Ukrył się za szklanką, z której pociągnął łyk, dając sobie moment na zastanowienie się do czego w zasadzie zmierza Omitsu. Miała zamiar mu teraz wypominać wszystkie bękarty jakie spłodził w ciągu swojego burzliwego kilkusetletniego życia? Tego jeszcze brakowało.
- Nie wiem, wyobraź sobie, że nie bardzo mnie to obchodziło. Tym bardziej żadnemu nie dałem nazwiska. - wampir wzruszył ramionami. Och, dzieci posiadał pewnie całe stadko, jednak żadne nigdy go nie obchodziło. Ba, o większości pewnie nawet nie wiedział. Nie było więc mowy żeby którykolwiek z potomstwa pochodzącego z nieprawego łoża, domagał się w przyszłości tytułów i spadku. Chociaż teraz kiedy zaczął się nad tym bardziej zastanawiać... Cóż, będzie się martwił kiedy coś takiego się stanie. Teraz nie było sensu zawracać sobie tematem głowy.
- Mówisz poważnie? - parsknął patrząc na żonę z nieukrywanym rozbawieniem, które jednak szybko ustąpiło gdy widział, że ona wcale nie żartuje a jest śmiertelnie poważna.
- Chcesz znaleźć Samaelowi żonę? Omi, przypominam, jest XXI wiek. To tak nie działa. Po za tym wyobrażasz go sobie w stałym związku? On zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Jest kompletnie nieodpowiedzialny i niestały. Po za tym jak chciałabyś to zrobić? Doprowadzić pod ołtarz trzymając mu broń przy skroni? Bądźmy poważni...
To jeden z najgłupszych pomysłów jaki ostatnimi czasy usłyszał z ust swojej ślubnej. Samael i poważny związek. Pomijając już drobny detal, że gdyby nie Omi to młody już dawno miałby żonę, to według Asmodeya, całe przedsięwzięcie było niewykonalne. Nie da się przecież siłą zmusić kogoś do małżeństwa. A Samael nigdy się nie zgodzi na aranżowanie mu związku. To w ogóle cud, że ma jakąś dziewczynę. Bo ma, prawda? Tak słyszał. Pewnie nie na długo, ale zawsze. Jeżeli wytrzyma z jedną przez miesiąc to już będzie sukces, a matka chce mu wcisnąć obrączkę...

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 214


PisanieTemat: Re: Familia   Wto Cze 26, 2018 9:15 pm

Oj tam typowa czy nie. Omi jest uparta jak przysłowiowy osioł i nie wiem co by się musiało stać żeby zmieniła zdanie. Jak na pijawkę była jeszcze stosunkowo młoda więc może rozsądek przyjdzie z wiekiem. Jeśli nie to cóż… biedny Kain. Wiedział za kogo wychodzi i niespecjalnie wyglądał na kogoś kto bardzo tego żałuje. Specyficzną sobie wybrał babkę, to fakt, ale poza tym jednym mini minusem miała same zalety, o których można pisać całymi godzinami. Jednak to może innym razem bo są rzeczy ważne i ważniejsze. Jak np. sprawy związane z przyszłością tej rodziny.
Daj mi spokój już Kain.
Przygryzła dolną wargę wyraźnie zniechęcona tematem dochodzenia do porozumienia z własnym synem. Musiałoby się stać naprawdę coś mega ważnego żeby oboje zaczęli się do siebie normalnie odnosić.
I co przewracasz oczami. Przecież widzę. Lepiej weź mi stópkę pomasuj.
Machnęła girką zarzucając ją na udko męża. Nie to żeby śmierdoliła bo przed chwilą myta. Co to, to nie!
Pytam bo wiesz… bez urazy ale młodziutki to Ty nie jesteś a ja nie wiem co wyrabiałeś zanim mnie poznałeś.
Bo przecież odkąd są razem to Kain jest jej wierny, tak? Przynajmniej w takim przekonaniu żyła pani z różowymi włosami. A kłócić się wcale nie chciała. Chodziło też nie tyle o spadek co o sam fakt nazwiska i wielkość tej całej rodziny, która wcale do największych nie należała. Było wręcz przeciwnie. W mniemaniu Omi brakowało tu świeżej krwi i co ciekawsze miała plan z rozwiązaniem sytuacji.
Jestem poważna jak nigdy wcześniej.
Wlepiła jasne ślepia w pana, który z nią mieszkał dając do zrozumienia, że naprawdę nie żartuje. Fakt faktem, Omlet rzadko mówił coś z przekonaniem ale jak już coś zagnieździło się w tej różowej głowie to ciężko to było usunąć. A aktualny pomysł dotyczył nikogo innego jak samego Samaela więc niech się młody strzeże bo nadchodzi terror!
Kain. Czy Ty widziałeś na własne oczy tą dziewczynę? Przecież to jakaś dresiara ze slumsów a na dodatek ma krzywe nogi. Wiem co mówię bo widziałam. Ani wyglądu ani kultury osobistej za grosz.
Wampirzyca schowała twarz w dłoniach szepcząc coś na wzór „Bożeeeee”
Nie, nie… to jakiś koszmar jest. Ty musisz z nim porozmawiać bo ja się wykończę. Ja nie chce jej tu widzieć, słyszysz?
Wyraźniej poruszona ponownie sięgnęła po napój alkoholowy. Cała ona. Pierwszy lepszy problem, to oczywiście co? Alko!
To Twój syn. Ma chyb jakieś obowiązki tak? Żona, dziecko… czas najwyższy.
Wyjaśniła krótko wypijając zawartość szklanki do dna. Była wyraźnie poruszona i nico zdegustowana obojętnością męża. Brakowało w tej rodzinie silnej ręki tylko co ona mogła na to poradzić, no co?!

_________________


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Familia   

Powrót do góry Go down
 
Familia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: