IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Portret

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Pon Lip 09, 2018 2:28 pm

Zaskoczony reakcją dał się porwać do środka pokoju dziewczyny, czyli jednak nie zajęło mu to tak długo i wyrobił się prawie idealnie? Genialne! Uradowany nieco czekał na dalszy rozwój sytuacji.
Jednak tego co właśnie wymyśliła Sumire się nie spodziewał, przecież to szaleństwo! Jak ma sobie z tym poradzić? Nigdy czegoś takiego nie robił.. Zimny pot zalał jego czoło, był w tym momencie cały sztywny. Nie potrafił nawet wydusić z siebie jednego słowa, więc nawet nie zdążył powiedzieć, że chyba nie da rady. Był pod wielkim wrażeniem, że przychodziło jej to z taką łatwością a on? On chciał teraz tylko mieć to za sobą, a najlepiej jakby mógł zakopać się gdzieś w zaciszu swojego pokoju, pod kołderką i z kubeczkiem ciepłego kakao.
Chwile zajęło mu ocknięcie się, podszedł powoli do okna i spojrzał jak wygląda sytuacja, widział rudowłosą chociaż niezbyt wyraźnie. Jak ona dała rade i już to zrobiła, to on tym bardziej musiał się wykazać, prawda? Nie był całkowicie sflaczały, trenował w swoim zakresie troszkę, żeby nie wyglądać jak jakiś suchol, więc problem sprawnościowy raczej odpadał. "Postawić pierwszy krok a potem jakoś pójdzie" tak sobie wmawiał w swojej główce. No nic, tak jak zrobiła dziewczyna tak też zrobił Elijah, pierwsza noga, druga noga okno, kraty i takie tam, czmychnął w miarę sprawnie, bez żadnego poślizgnięcia. Będąc już na dole opuścił swoje ramiona wypuszczając z siebie duże ilości zgromadzonego powietrza, po czym wziął głęboki wdech i odwrócił się w stronę Sumire.
Podszedł do niej bardzo blisko. - Oszalałaś! Jeju, to było przerażające! O mały włos a bym się wycofał, nie dałaś mi nawet czasu na odpowiedź.. - Powiedział zmarnowany chłopak z lekkimi wyrzutami sumienia. - Aczkolwiek z drugiej strony się cieszę, dzięki Su. - Po swoich słowach przez wpływ aktualnego nastroju i swoją wylewność "rzucił" się na dziewczynę ściskając ją mocno swoimi rękami, chciał się po prostu przytulić, chociaż chyba mu to nie wychodziło najlepiej.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Pon Lip 09, 2018 4:48 pm

Z pewnym rozbawieniem obserwowała poczynania chłopaka. Nie spodziewała się, by poszedł za nią - już prędzej liczyła na to, że będzie musiała podrzucić mu klucz, by wyszedł jak normalny człowiek przez drzwi, tymczasem Elijah... No cóż, okazał się być tak samo nienormalny jak ona. Czy przeszkadzało jej to? Nie, ani trochę. Właściwie, to cieszyło ją to, że spotkała kogoś takiego. Przynajmniej nie musiała przy nim udawać kogoś innego. Zabawne, że znali się niecałe dwie godziny!
Ucieczka przez okno, choć niekoniecznie potrzebna, dodawała dreszczyku całej sytuacji.
- Udało Ci się! - pisnęła uradowana, gdy dołączył do niej. Chwilę później stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewała. Przytulił ją! W pierwszej chwili stanęła jak wryta, nie wiedząc co powinna zrobić. Odkąd została porwana i zmuszona do złożenia przysięgi wampirowi, brakowało jej bliskości, której najzwyczajniej w świecie zaczęła się bać.
Policzki oblał rumieniec, a bicie serca gwałtownie przyśpieszyło. Powinna była się wyrwać, ale nie potrafiła. Zamiast tego wtuliła się w chłopaka, zaciągając się zapachem jego ubrań, który swoją drogą był niesamowicie przyjemny. Przylgnęła do niego mocniej, wbijając lekko paznokcie w jego plecy. Zaraz jednak opamiętała się, odskakując od niego niczym oparzona.
- Powinniśmy iść, zanim przyłapią nas prefekci - nieśmiało założyła kosmyk włosów za ucho i przygryzła wargę. Gest Elijaha obudził w niej nowe uczucia, o których istnieniu nie miała nawet pojęcia, dlatego nieco się speszyła - Tędy.
Prowadziła go przez ogrody, omijając jednak ścieżki. Nic dziwnego więc, że gdy dotarła do starej, nieużywanej już bramy jej włosy pełne były listków i płatków kwiatów.
- [color=#FFD1C9I znów musimy się wspinać[/color] - szepnęła, po czym weszła na bramę. Dzięki kwiatowym ornamentom szło jej to dość łatwo, zatem błyskawicznie znalazła się na drugiej stronie - Wybacz, że ciągle Cię zmuszam do aktywności.
Roześmiała się, a za nią rozpościerał się mrok lasu.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Pon Lip 09, 2018 5:24 pm

To było coś nowego, coś czego wcześniej nie robił. Masa różnych uczuć, myśli spłynęła na niego, nie rozumiał co się właśnie wydarzyło ale podobało mu się to. Dostarczyło mu to wiele nowych "aktualizacji" swojej osoby. Wiedział już, że jak będzie miał chwilę dla siebie wszystko będzie trzeba dokładnie przeanalizować. Jednakże teraz nie było to dla niego ważne, był on bardzo blisko z kimś kogo praktycznie nie znał, wydawało się jednak, że nie przeszkadzało to im, a dwójka młodych zna się już od wielu lat. Tak jednak nie było, w końcu ta chwila musiała się skończyć dziewczyna oderwała się od chłopaka, chociaż wiedział, że zrobiła to dla ich bezpieczeństwa, trzeba było się stąd szybko ulotnić. - Jasne, prowadź. - Odparł półszeptem Elijah ruszając za Sumire.
Zapowiadało się coraz ciekawiej z każdą sekundą przerażenie, niepewność malała, więc nic nie mogło pójść źle. Przynajmniej taką nadzieję miał Elijah. Dotarli oni do starej, widocznie nieużywanej bramy. - W porządku, jakoś dam sobie radę. - Odparł na słowa dziewczyny spokojnym głosem w międzyczasie przyglądając się czy nikt nie patrzy. Gdy Su znalazła się po drugiej stronie on ruszył pędem za nią, przeciupnął się szybko przez bramę żeby chwilę później być blisko rudowłosej. - Huh, chyba dotrzymuję Ci kroku. - Odparł uśmiechnięty. Spojrzał na las który znajdował się za nimi. - To co, gdzie teraz? - Zapytał lekko zaniepokojony, chociaż zrobił to z premedytacją żeby dodać pikanterii całej tej akcji i mroczniejszego klimatu.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Pon Lip 09, 2018 6:54 pm

Zabawa w asasynów była całkiem fajna (przynajmniej dla Sumire), ale w końcu musiała dobiec końca. Podczas ich ucieczki przez okno i późniejszej przeprawy przez ogrody, słońce zdążyło zniżyć się ku linii horyzontu, pozostawiając świat w różowoszarych barwach. Teraz przed nimi rozciągał się ciemny las otaczający Akademię oraz przedmieści Yokohamy.
- Przejdziemy udeptaną ścieżką do drogi i przystanku, a stamtąd pojedziemy autobusem do miasta lub nad morze. Ty wybierasz - posłała mu ciepły uśmiech, po czym wkroczyła między drzewa. Robiła to wielokrotnie - w deszczowe jesienne dni, ciemne zimowe popołudnia i wiosenne wieczory. Znała już na pamięć ścieżkę, którą przed Sumire wydeptało wielu uczniów, którzy podobnie jak ona, opuszczali teren Akademii. Tak dobrze, że odnajdywała się na niej nawet w półmroku kończącego się dnia. Za dwadzieścia kroków spomiędzy krzaków wyłoni się stara nieczynna studia, z przyspawaną na górze metalową blachą, aby nikt ciekawski nie zaglądał do środka. Dalej minie stary murek "ozdobiony" wulgarnymi graffiti, wokół którego walały się puste butelki i puszki po tanim alkoholu, pety, a nawet opakowania po prezerwatywach. Na koniec minie stary spalony dąb, który straszył nagimi gałęziami. Zaraz do jej uszu dotrą dźwięki jeżdżących samochodów, a za krzakiem dzikiej róży pojawi się przystanek autobusowy, który lata swojej świetności miał już dawno za sobą. Zwykle w tej autobusowej zatoczce stał czarny samochód, a w nim Samael Asmodey, bądź jeden z jego sług, który zawoził dziewczynę prosto do Draculowego zamku.
Tym razem również pojazd zajmował miejsce, którego nie powinien. Serce dziewczyny podeszło do gardła, kiedy gwałtownie się zatrzymała wstrzymując oddech. Czyżby zapomniała o spotkaniu z panem? Oh nie, biedny Elijah! Musi mu kazać zawrócić zanim...
Samochód odjechał. To nie był Samael, ani nikt z zamku. Zresztą, rejestracja nawet się nie zgadzała.
Odetchnęła z ulgą, licząc, że chłopak nie zauważył jej nagłego ataku paniki, który objawiał się w sztywnym staniu na baczność.
- Kręcą się tu różni dresiarze - mruknęła - Nie chciałabym ich spotkać.
Kolejny raz go okłamała, jednak robiła to tylko i wyłącznie i dla dobra Elijaha. Na wszelki wypadek jeszcze wyciągnęła telefon i zerknęła w historię wiadomości wymienionych z Samaelem. Nie, na pewno nie spotkają się w najbliższym czasie. Musi odzyskać siły po ostatnim razie...
- Mamy piętnaście minut do autobusu, który zabierze nas do centrum i osiem do tego nad morze - powiedziała pochylona nad rozkładem jazdy wiszącym na jednej ze ścian przystanku - Już wiesz gdzie chcesz ze mną uciec?

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Pon Lip 09, 2018 7:54 pm

To było coś niesamowitego, odkrywał nowe zakamarki świata którego nigdy wcześniej nie miał okazji skosztować. Pozytywna energia uderzała w niego niczym rozpędzony pociąg, a on dał się porwać temu wirowi przypadków i losowych zdarzeń o których nawet mu się nie śniło.
Szedł razem z Sumire przez mroczny lasek, tajemniczą ścieżkę bo takie sprawiało mu wrażenie.
Nie bał się jednak i podążał jak głupi, oślepiony blaskiem rudowłosej dziewczyny. Był w tym momencie uzależniony od niej, gdyby nie daj Boże się zgubił raczej nie odnalazłby szybko ścieżki powrotnej, mogło to się skończyć dla niego tragedią. - Dziękuje.. - Powiedział pod nosem tak, że raczej nieskupiona Sumire tego nie usłyszała, chociaż kto wie? Jego sielankę przerwało nagłe zatrzymanie w miejscu dziewczyny, zauważył to chociaż na początku nie wiedział co to oznacza. No nic, nie chciał się tym przejmować bo raczej nie było to nic strasznego, w końcu ufał jej i wiedział, że jeżeli coś się stanie to go o tym poinformuję, prawda? Tak mu się przynajmniej wydawało. Dotarli w końcu na przystanek z którego niebawem mieli odjechać, to jemu zostało powierzone zadanie wybrania miejsca do którego chcieliby się udać. Miasto? Nie robiło to na nim specjalnego wrażenia, poza tym uważał, że większa szansa, że ktoś ich złapie będzie właśnie na mieście. Długo nie musiał się zastanawiać, morze i otwarte piękne gwieździste niebo przemówiło do niego. Chociaż chciał jeszcze nad tym chwilę się zastanowić, w końcu miał kilka minut do wyjazdu.
Minutki leciały a on w końcu musiał podjąć decyzję. - Nie chcę wybierać, ale skoro nalegasz to ruszajmy nad morze! Wiesz, będziemy mogli pooglądać gwieździste niebo.. I takie tam. No rzeczy na które codziennie uwagi się nie zwraca a są między nami, to idealne miejsce żeby to docenić! - Opowiadał o swoim wyborze z wielką pasją, nie chciał żeby zostało to bez żadnego uzasadnienia. W końcu Sumire może miała nieco inny plan a Elijah go pokrzyżował? - Ale jak wolisz jechać do miasta to śmiało, Ty rządzisz! - Dodał jeszcze jedno zdanie od siebie żeby później nie było niedomówień.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Pon Lip 09, 2018 8:32 pm

Początkowo chciała udać się właśnie na miasto, ale ryzyko bycia przyłapaną w towarzystwie Elijaha (niekoniecznie przez kogoś ze szkoły, bądź znajomych rodziców Sumire) skutecznie zniechęciło ją do tego przedsięwzięcia. Do tego ścisk, tłok i hałas metropolii, która ożyła właśnie teraz, gdy skwar przestał się lać z nieba. Dlatego też jej twarz rozpromieniała, gdy jej towarzysz stwierdził, że woli jednak morze. "Dzięki Bogu!", przemknęło jej przez myśl. Raczej mało prawdopodobnym było, by spotkali tam jakiegoś wampira. Nie, krwiopijcy wyruszali właśnie na podbój jokohamskich klubów i na polowanie na nieostrożnych ludzi, którzy zapuścili się w slumsy.
- Też tak uważam. Zdecydowanie wolę bliskość natury - poklepała go po ramieniu. Cieszyła się, że w w tej kwestii się zgadzają. Przy okazji, znała całkiem ciekawy monopolowy w okolicy plaży, gdzie to nie patrzy się na wiek klientów. Można by tam wskoczyć na zakupy...
Chwilę po jej słowach podjechał autobus, który to miał zabrać parkę w umówione miejsce. Zanim jednak Sumire oznajmiła Elijahowi, że ich podróż dobiegła końca, słońce zdążyło już całkowicie schować się za horyzontem, a na niebie zapaliły się pierwsze gwiazdy. Na przystanku na którym wysiedli przywitał ich chłodny morski wiatr połączony z krzykami mew.
- Sake - powiedziała po chwili milczenia klaszcząc w dłonie - Kupmy sake i upijmy się. Co nam szkodzi?
Przysunęła się bardzo blisko swojego towarzysza. Tak samo blisko, jak jakiś czas wcześniej w pracowni plastycznej. Znów ich nosy niemalże się stykały. By do tego doszło, musiała stanąć na palcach, a znając Sumire... cóż, Sumire jest uosobieniem niezdarności, zatem przewróciła się prosto na Elijaha. Jeśli nie utrzyma równowagi i w porę nie złapie dziewczyny, to oboje wylądują na chodniku.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Pon Lip 09, 2018 9:23 pm

Bliskość natury? Hm, no tak. Dokładnie o to chodziło, bo faktycznie to po co tam jedzie czyli otwarte niebo i piękne gwiazdy są jej częścią.
Gdy Elijah trafił do autobusu znalazł wolne siedzące miejsca żeby na spokojnie, bez żadnych turbulencji dojechać w zamierzone miejsce. O mały włos a przejażdżka zmieniłaby się w drzemkę, trochę odczuł dzisiejszy szalony dzień i zmęczenie przez chwile go dopadło. Pomimo tego emocje i adrenalina nakręcały go na jeszcze więcej.
Wyszedł spokojnym kroczkiem takim powiedziałbym badawczym, żeby nie popełnić jakiegoś głupiego błędu i przykładowo złamać sobie nogi podczas głupiego wysiadania! No na szczęście wszystko szło gładko. Powiew chłodnego wiatru faktycznie był odczuwalny, ale dla chłopaka był on przyjemny. Zaciągnął się nim tak jak tylko mógł, wgłębi swojej główki myślał sobie, że nic piękniejszego go nigdy nie spotkało, że dopiero teraz docenia takie drobnostki.. Szalony dzień w którym tyle się już wydarzyło, a końca wciąż widać nie było.
- Nie wiem czy to dobry pomysł, ale cholera i tak zrobiliśmy już dzisiaj tyle szalonych oraz cudownych rzeczy, że jestem za! Niech stracę. - Istotnie pomysł Sumire był szalony, wydawałoby się, że nawet bardziej od samego faktu ucieczki. Jednak czy to było ważne? Czuł się przy rudowłosej bezkarnie więc nie widział problemu żeby pójść jeszcze krok dalej.
Nie zdążył jednak pociągnąć tematu dalej, dziewczyna zbliżyła się do niego bardzo blisko. Poprzednio zrobiło to na nim wielkie wrażenie, ale wtedy jeszcze nie wiedział do czego zdolna jest Panienka. Teraz nieco odważniej podszedł do tematu i chciał "podążyć" tym szlakiem zbliżając się do dziewczyny równocześnie. Wszystko miało być idealne aż tu nagle.. No trafił się mały wypadek.
Elijah jednakże zareagował na tyle szybko, że udało mu się złapać dziewczynę w swoje ręce. Jednak z przerażenia, że nie powinien czegoś takiego zrobić postanowił wykonać krok do tyłu, pech chciał, ze za nim wystawał malusi kamyczek o którego oczywiście musiał się potknąć. Mało tego nie upadł sam, razem ze sobą pociągnął za rękę rudowłosą przez co oboje znaleźli się na ziemi.
Dziewczyna prawdopodobnie miała więcej szczęścia bo upadek złagodził jej Elijah.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Pon Lip 09, 2018 9:45 pm

- Kyaaaa! - pisnęła czując, że oboje lecą na ziemię. Chwilę później poczuła pod sobą miękkie ciało chłopaka. To nie tak miało wyglądać! Było jej wstyd, ogromnie wstyd, że do tego doprowadziła. Czerwona na twarzy powoli podniosła się z biednego Elijaha, by następnie podać mu swoją dłoń - Wszystko w porządku?
Pochylona nad nim patrzyła na niego przepraszająco. Przecież nie chciała zrobić niczego złego! Tymczasem jej niezdarność jak zwykle musiała spłatać jej figla...
- Umm... Umm... Może... Może skoczę do sklepu? - zaproponowała po chwili wskazując palcem (nieładnie!) w stronę neonowego szyldu nieopodal głoszącego "Alkohole 24/7" - Poczekaj tu!
Po tych słowach natychmiast się oddaliła, próbując zachować w sobie resztki godności. Co też ją podkusiło, że tak zaczęła się do niego kleić? Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, czym jest czynnik pchający ją w ramiona Elijaha, ale nie potrafiła jeszcze przyznać się do tego przed samą sobą.
Tak jak sądziła, sprzedawca nawet na nią nie spojrzał, gdy prosiła o sake i colę do popicia. Podał jej zza lady zakupy zapakowane do plastikowej reklamówki, po czym zgarnął banknoty bez wydawania reszty. Trudno, przeboleje utratę kilku drobnych. To "prowizja" za nieczepianie się wieku.
- Wróciłam! - zawołała radośnie pokazując chłopakowi zakupy - To co, dzika plaża?
Nie czekając na jego odpowiedź zaprowadziła go w miejsce, gdzie kończył się oświetlony ulicznymi latarniami chodnik, a zaczęły po prostu wydmy. Prowadziła Elijaha przez trawy i piasek, aż w końcu dotarła z nim do miejsca niezbyt często odwiedzanymi przez turystów. Przed nimi rozciągało się morze odbijające blask gwiazd i księżyca nad nimi, a za ich plecami, choć niewidoczna zza wydm, sztucznym światłem błyszczała Yokohama.
Sceneria jak z bajki!

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Pon Lip 09, 2018 11:42 pm

Leżał chwilkę na ziemi, na nim spoczęła rudowłosa.. Było dziwnie, serce zaczęło bić Elijahowi szybciej. Chociaż overall było mu dobrze, tak po prostu. Świat się nie walił a poznana dzisiaj osoba coraz bardziej obracała jego świat, zakręciła nim jak nikt wcześniej! Podał dłoń dziewczynie, wstał z ziemi i uśmiechnięty z rumieńcami na twarzy spojrzał na nią. - Nic się nie stało, to moja wina. - Nie zdążył rozwinąć swojej wypowiedzi, dziewczyna ruszyła do sklepu a on został sam jak paluszek, czekał jednak spokojnie na powrót.
Czekając spojrzał sobie na niebo, było piękne, zakochał się w nim i cieszył się, że nie spędza takiej chwili samotnie. Znaczy się teraz tak, ale ogólnie to nie.. Szczególnie zaintrygowała go jedna mieniąca się gwiazdeczka! Przyglądał się jej nieco dłużej, gdyby nie powrót Sumire pewnie odpłynąłby przez nią totalnie.
Powrót rudowłosej ze sklepu oznaczał dalszą podróż w docelowe aczkolwiek niewybrane jeszcze miejsce w którym mieli spocząć i spędzić czas. Tak po prostu, posiedzieć, napić się czegoś miało być po prostu cudownie, taką miał nadzieje.
Gdy już dotarli, Elijah bardzo mocno zaczął przyglądać się w horyzont na przemian z patrzeniem w niebo. - Jest pięknie.. - Wymruczał pod nosem uśmiechnięty chłopak, w międzyczasie poprawił swoje włosy żeby leżały nieco lepiej niż poprzednio.
Chwile zajęło mu nacieszenie się tym miejscem, jednak nie to było najważniejsze. W końcu sam nigdy by takiej podróży nie wymyślił a tym bardziej by takiego pomysłu nie wykonał. Otrząsnął się po czym odwrócił całą swoją uwagę na Sumire. - Tooo co? Usiądziemy? - Zapytał wskazując paluszkiem w dogodne miejsce przy którym będą mogli podziwiać widoki, nie czekał jednak na odpowiedź, sam po prostu porwał dziewczynę i usadził ją obok siebie. - Dziękuję Ci, że mnie tutaj wyciągnęłaś. To chyba najlepszy i najbardziej szalony dzień w moim życiu. - Mówił to patrząc się w gwiazdy, po swoich słowach jednak spojrzał się na rudowłosą i skrócił między dwójką dystans tak, żeby ich ciała lekko się stykały boczkami.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Wto Lip 10, 2018 12:14 pm

Najlepszy dzień życia? Odkąd została zmuszona do zostania służką (właściwie, to tylko chodzącym workiem z krwią) nie miała zbyt wielu okazji, by się rozerwać. W sumie, to żadnej. W Elijahu było jednak coś, co sprawiało, że była gotowa złamać wszelkie zasady. Po prostu czuła się dobrze w jego towarzystwie, zatem i ten dzień mogła uznać za najlepszy od początków swej niewoli.
Pociągnięta za chłopakiem nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się bardzo blisko niego. Piasek na którym siedzieli wciąż był ciepły po upalnym dniu, ale chłodny wiatr wiejący znad morza przyprawiał Sumire o gęsią skórkę, dlatego bez pardonu owinęła się swoim własnym kardiganem i wtuliła w ramię Elijaha.
- Nie masz za co dziękować - wymruczała przyciskając policzek do jego ciała - Czasem trzeba się wyszaleć.
Szum morza mieszał się z biciem serca jej towarzysza. Uśmiechnęła się, zaraz jednak przypominając sobie, że przecież mają alkohol, który mógł ich przyjemnie rozgrzać. Wiedziała, że ciepło to jest złudne, ale przecież nie znajdowali się na mrozie, by jego spożywanie było niebezpieczne, prawda?
Wciąż wtulona w Elijaha wygrzebała z reklamówki butelkę sake, którą natychmiast odkręciła i pociągnęła pierwszy łyk. Kieliszków przy sobie nie mieli, a Sumire nie zamierzała się bawić w nalewanie alkoholu do zakrętki. Jeszcze by wylała! Miała nadzieję, że chłopak wybaczy jej to małe złamanie zasad savoir-vivre.
Tak jak przypuszczała, sake przyjemnie paliło w język, a później przełyk, ale gorzki (przynajmniej dla niej) smak ryżowego wina nie należał do najprzyjemniejszych i należało go szybko popić.
- Chcesz? - zapytała i nie czekając na odpowiedź Elijaha, wcisnęła mu butelkę, sama wyciągając colę, którą chciała zniwelować posmak alkoholu - Kiedy będę u swojej rodziny w Polsce, to przywiozę Ci wódkę i pierogi... O ile wytrzymają podróż!
Zachichotała, po czym podniosła się i zdjęła buty. Co też ona planowała?

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Czw Lip 12, 2018 2:12 am

Najciekawsze w całej akcji był fakt, że nie było to planowane. Ot normalnie zapowiadający i tak naprawdę do wieczora trwający dzień, szkoła, obowiązki i tak dalej. Już samo to, że trafił do sali plastyczniej i został naszkicowany było czymś specjalnym, wyjątkowym co urozmaiciło jego dzień.
Jednak to co aktualnie się dzieje? Siedzi z uroczą dziewczyną na plaży, jest z nią bardzo blisko a znają się dopiero kilka godzin.. Chociaż jak widać to w ogóle im nie przeszkadzało.
Wyglądało to tak jakby byli starymi znajomymi którzy spotkali się po latach i potrzebowali zrobić coś głupiego, no i faktycznie się im udało a dzień/wieczór jeszcze się nie skończył.
Wtulenie się rudowłosej w ramię Elijaha przyśpieszyło ponownie jego bicie serca, tak jak to miało miejsce już kilka razy dzisiaj. Sam oparł swoją głowę na drobniejszej istocie. - Masz rację, dotychczas tego nie doświadczałem.. Będziemy musieli to kiedyś powtórzyć. - Odparł delikatnym głosem, takim który działał na uszy jak miód na gardło. Co do gardła, zaraz miał swoje popalić przy użyciu napoju alkoholowego. Nie był tym zbytnio uradowany bo gdy ostatni raz miał okazję próbować, skończyło się to nieciekawie. Nie była to sytuacja w której skończył nietrzeźwy, po prostu reakcja na jego "dziewiczy" strzał była przekomiczna dla osób które miały okazje to widzieć.
Troszkę przerażało go to, że może się to powtórzyć, bardzo tego nie chciał w towarzystwie Sumire. Wyszedłby po prostu na jakiegoś leszczyka. Był zaskoczony, że dziewczyna bez żadnego problemu napiła się z butelki, żeby chwilę później wcisnąć to Elijahowi, biednemu chłopczykowi. - Chyba nie mam wyjścia, prawda? - Popatrzył się zmarnowany na butelkę alkoholu, zastanowił się porządnie co będzie lepsze. Próba wymigania się czy też ewentualna nieudana próba wypicia napoju wyskokowego. - Jasne! Spróbuję wszystkiego co mi przyniesiesz. - Zaśmiał się, wzruszył ramionami i pociągnął łyk alkoholu z butelki. Nagle zamarł, próbował wytrzymać w bezruchu, tym bardziej, że nie popijał. Jego twarz zrobiła się cała czerwona do oczu napłynęło kilka łez. - Żyję! - Odkaszlnął przy okazji oznajmiania, że wszystko jest okej i jakoś się trzyma.
Elijah zobaczył, że Sumire wstała a on ciągle siedzi na ziemi, faktycznie zastanawiało go co ta szalona istota planuje. Jednak on nie chciał być w tym momencie nigdzie ganiany. Podsunął się na swoich pośladkach do dziewczyny, złapał ją za nogi i podciągnął do siebie tak, żeby przewróciła się na niego i skończyła razem z nim na ziemi.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Czw Lip 12, 2018 11:10 pm

Spontaniczność była zarówno zaletą, jak i wadą Sumire. Ruda panna rzadko kiedy planowała cokolwiek na okres dłuższy niż od jednego posiłku do drugiego (tu warto wspomnieć, że dziewczyna jest strasznym łasuchem, chociaż jej figura mówi o niej zupełnie co innego), a kalendarze, plannery, czy inne organizery przy niej nadawały się jedynie na makulaturę. Właśnie ta spontaniczność połączona z radością i pozytywnym nastawieniem do życia Sumi, przyniosły skutek w postaci poznania nowej osoby i skończeniu z nią na robieniu złych... bardzo złych i niemoralnych rzeczy!
Ale zaraz... Skończeniu? Noc dopiero się zaczynała, a uczennica, nawet jeśli nie powiedziała tego głośno, podejrzewała, że przytuli swój policzek do poduszki dopiero o świcie. Albo w ogóle nie położy się spać i pójdzie na zajęcia jako skacowane zombie? Kto wie... W tamtej chwili najważniejszy był Elijah. Ciepło i życzliwość od niego płynące były tym, za czym Sumire niewyobrażalnie tęskniła ostatnimi miesiącami. Przy okazji, za każdym razem, gdy chłopak jej dotykał, miała wrażenie, że przez jej ciało rozchodzi się przyjemny impuls, dostawała gęsiej skórki, a żołądek kurczył się w uczuciu podobnym do łaskotania. Nie mówiąc już o czerwonych policzkach! Na jego pytanie o ponowną próbę wyszalenia się skinęła tylko głową. Najpierw musieli doprowadzić do końca TO spotkanie!
- Nie miałeś zbyt często okazji do picia, prawda? - zagaiła widząc jak dzielnie próbuje sobie poradzić z paląco-gorzkim smakiem sake. A przecież to miało około 17% alkoholu! - Nie delektuj się, tylko połknij. To nie ma smakować, tylko działać.
Już chciała odejść w kierunku morza, by zamoczyć swoje bose stopy w zimnej wodzie, gdy nagle poczuła szarpnięcie, a następnie znów znalazła się na nim. Czyżby to był jakiś dyskretny przekaz? Teoretycznie powinna się podnieść z Elijaha, ale skoro to on był sprawcą tego "wypadku", to dlaczego by nie trochę go pognieść ciężarem swoich 47 kilogramów?
Było to jednak niewygodne dla samej Sumire, dlatego też po chwili oparła się dłońmi o miękki piasek i lekko uniosła. Jej rozpuszczone włosy dodatkowo wprawiane w ruch przez nadmorski wiatr musiały muskać jego twarz, a nosy tej dwójki ponownie niemalże się stykały, kiedy tak utkwiła swój wzrok w jego oczach, w których miała wrażenie, że tonie.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Pią Lip 13, 2018 2:05 am

Spontaniczność? To słowo raczej do niego nie przemawiało, po prostu do niego nie pasowało. Ze względu na jego podejście do życia, wszystko musiał sobie układać, żeby przypadkiem nie popełnić jakiegoś głupiego błędu. Chociaż dzisiejszy dzień troszkę zmienił jego podejście, on sam może nagle spontaniczną osobą się nie stanie, ale wpływ jaki ma na niego Sumire i sytuacje do których może jeszcze kiedyś dojść napawają go optymizmem. Obecnie tylko dla niej byłby wstanie zrobić ponownie coś szalonego, chyba troszkę odbiło mu na jej punkcie. Rozum powtarzał, że chłopak zaczyna wariować, jednak w tym momencie to co czuło jego serce było dużo silniejsze i to nim władało.
Było to uczucie którego sam nie rozumie, którego nigdy wcześniej nie doświadczał. Chyba będzie musiał przejść się do jakiegoś specjalisty żeby mu wytłumaczył!
To co przed chwilą zrobił zatrząsnęło nim, sam nie potrafił uwierzyć, że mógł zrobić coś takiego i to tylko opierając się na emocjach które nim miotały na lewo i prawo. Powoli zaczynało docierać do niego to co się dzieje pomiędzy dwójką młodych ludzi. Problemem było to, że nie wiedział do końca jak ma się w tej sytuacji zachować i na ile jego przeczucia są prawdziwe. Brak doświadczenia jedynie go frustrował, ale chciał spróbować, w końcu nie może zmarnować takiej okazji, prawda? Jeżeli teraz nie zacznie działać, już nigdy więcej do takich szalonych rzeczy nie dojdzie! W końcu dla kogoś takiego jak Elijah, sytuacje takie jak te przydarzają się raz na miliard!
Sceneria była jak z bajki, chłopak leżał sobie na piasku nad nim znajdowała się piękna dziewczyna. Jeszcze wyżej piękne, gwieździste niebo. Dodatkowo chłodny wiaterek nadciągający z nad morza dzięki któremu rude włosy dziewczyny powiewały i dręczyły nieco skórę Elijaha.
Oczy młodzieńca zatraciły się w spojrzeniu Sumire, skrócił nieświadomie jeszcze bardziej dystans pomiędzy ich twarzami i faktycznie nosy dwójki zaczęły się stykać. Jedna z jego rąk powędrowała ze swojego miejsca i objęła dziewczynę w pasie, teraz już mu raczej nie ucieknie.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Pią Lip 13, 2018 9:38 pm

Alkohol, choć w niewielkiej ilości, już zdążył zaszumieć w głowie dziewczyny. Dawno nie czuła się tak radośnie, tak beztrosko, tak... lekko. Rumieniła się i bladła na przemian, serce nieustannie zmieniało swój rytm, a motylki w brzuchu co chwila dawały o sobie znać. Była szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa. Aż chciałoby się wykrzyczeć: Chwilo, trwaj!
Westchnęła cicho jednocześnie zagryzając wargę, gdy ją objął. Nie chciał, żeby mu uciekła? Ależ ona nie zamierzała nigdzie się ruszać! Uniosła się jedynie lekko podpierając na łokciu tuż obok jego głowy, żeby nie zgniatać chłopaka swoim ciężarem, ale wyglądało na to, że nawet to mu nie przeszkadzało. Przesunęła miękkimi opuszkami palców po jego twarzy, gdy zdecydował zbliżyć się do niej jeszcze bardziej. Czyżby to odpowiedni moment na to, by go wreszcie pocałować? Ale co pomyśli sobie Elijah? Odepchnie ją i nazwie głupią szmatą? A może odwzajemni jej gest?
Im dłużej się zastanawiała, tym więcej miała wątpliwości. Teraz, albo nigdy!
Zamknęła oczy i zbliżyła swoje usta do jego, delikatnie je muskając. Zaraz jednak wpiła się w nie mocniej, składając na nich swój pierwszy w życiu, niepewny pocałunek. Jej serce waliło jak oszalałe, w głowie przyjemnie się zakręciło, a motylki w brzuchu... Czy.... czy one były tylko w brzuchu? To dziwne łaskotanie przeniosło się trochę niżej, powodując u Sumire eskalację nowych uczuć. Lepiej dowiedzieć się czym jest pożądanie po dwudziestu latach, niż wcale, prawda?
Zaraz jednak odskoczyła od Elijaha jak oparzona, wyrywając się z jego uścisku.
- Nie możemy... On... On nas zabije jeśli się dowie - wargi rudowłosej drżały, a po policzkach pociekły łzy. Pijana, czy niespełna rozumu? - Samael mi... nam tego nie wybaczy. Jestem jego własnością i nie mogę... nie można mnie dotykać. On to zobaczy w mojej krwi! Boże...
Zaraz jednak zdała sobie sprawę z tego, że mówi bez ładu i składu, a Elijah może wziąć ją za wariatkę i uciec. Czy to pora, by go wreszcie uświadomić o istnieniu wampirów? Jeśli teraz tego nie zrobi, to kiedy? Ale czy chłopak uwierzy w jej nieprawdopodobną historię?
- Brzmię jakbym uciekła z psychiatryka, prawda? - odezwała się po chwili już nieco spokojniej, ocierając z policzków zaschnięte łzy - Pozwól, że coś Ci wyjaśnię. Możesz w to nie wierzyć i masz do tego prawo, ale nie zakładaj od razu, że postradałam zmysły.
Spojrzała na moment w gwiazdy wzdychając ciężko, jakby prosiła niebiosa o siłę. Zaraz potem ukryła twarz w dłoniach, by po chwili znów patrzeć na Elijaha. Wyglądała śmiertelnie poważnie.
- Wampiry istnieją. Nie jest to wymysł literatury, ani kina. Byli, są i będą tuż obok nas, zwykłych ludzi. Jeden z nich, który uważa mnie za swoją własność, zostawił mi nawet to - zdjęła kardigan i zsunęła ramiączka bluzki wraz z tymi od stanika na boki, ukazując chłopakowi swoją szyję, ramiona oraz dekolt pełne maleńkich blizn. Pełne śladów po ugryzieniach wampira. Przez cały czas patrzyła mu prosto w oczy - To przed nimi ostrzegałam Cię dziś w szkole.
No i romantyczną atmosferę szlag trafił. A może i nie?

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Pią Lip 13, 2018 10:21 pm

Dzisiejszy dzień pędził jak diabli, wszystko zmieniało się tak szybko a nowe doznania dostawały się do jego głowy. Chciałoby się rzecz, że aż za szybko, ale to było coś cudownego - gdyby można było uwiecznić tę chwilę i trwać w niej wieczność myślę, że Elijah by się nie obraził. Jeszcze większe zbliżenie się Sumire do chłopaka przyśpieszyło mocniej serce młodego osobnika, dodatkowo coś zaczęło go ruszać w brzuszku. Albo lepiej, całej jego ciało było rozpalone a niektóre części ciała zdrętwiałe, nie potrafił się w tym momencie ruszyć, ale czy to ważne? Czy w ogóle chciałby się ruszać będąc w takiej sytuacji? Nagle stało się coś czego nigdy by się nie spodziewał, ba, nawet nie myślał, że w jego życiu dojdzie do tego tak szybko, w końcu jego nieśmiałość i uciekanie od wszystkich istot na tej ziemi było rozwinięte do maksimum! Usta Sumire które spoczęły, czy też złączyły się z ustami słodkiego chłopca były najwspanialszym uczuciem które go dzisiaj spotkało. Chociaż cały ten dzień, wszystkie sytuacje przeganiały się i "najlepsze uczucie" ciągle się zmieniało. To było coś niesamowitego, podniecenie rosło a serce miało zaraz wyskoczyć z jego klatki i uciec na drugi koniec świata. Podczas tego niepewnego pocałunku El poszedł o krok dalej, nieświadomie swoją drugą ręką złapał dziewczynę za jej policzek zwiększając tym samym intensywność ich zbliżenia. Wszystko było cudowne, jednak trwało to bardzo krótko. Niespodziewana reakcja rudowłosej wprawiła go w osłupienie. O czym ta dziewczyna mówiła, co to miało znaczyć? Jaki on? Czyżby miała innego a z nim sobie tylko pogrywała? Może to wina tego, że wypiła? Nie wiedział co się dzieje a kolejne słowa docierające do jego uszu coraz bardziej go dezorientowały. Własnością, Samael? Czyżby to miałbyć jakiś nieśmieszny żart? To co mówiła wydawało się nierealne, nikt normalny by w to nie uwierzył. Aczkolwiek w jej słowach i to w jaki sposób to wypowiadała było coś co przekonywało go, że jednak faktycznie mówi prawdę. Ale, że wampiry? Stworzenia z różnych mitologii, bajek i innych nieprawdziwych historii? Był w wielkim szoku, ale nie chciał zostawić teraz roztrzęsionej Sumire samej. Poczuwał się w tym, że musi być przy niej nie ważne co by się miało stać. Podsunął się do niej powoli tak żeby jej nie przestraszyć swoją osobą. Powolutku, będąc już przy niej "okrył" ją sobą przytulając ją do siebie. Sam nie potrafił uwierzyć w to co robi, że z takiego szoku z tylu dziwnych informacji potrafi jakoś wyjść i z zimną krwią podjąć dobrą decyzję. - Spokojnie, jestem tuż przy Tobie.. - Powiedział szeptem przytulając do siebie mocniej rudowłosą. - Uspokójmy się i zaraz na spokojnie porozmawiamy, okej? - Zaczął głaskać dziewczynę po włosach. - Przy mnie nic Ci się nie stanie. Jesteśmy tak daleko od cywilizacji, że chyba sam Jezus nie wie, że tu jesteśmy. - Nadal mówił bardzo spokojnie, chciał pozytywnie wpłynąć na atmosferę aktualnej, bardzo dziwnej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Pią Lip 13, 2018 11:00 pm

Sumire będąca dziewczyną Samaela? Nieśmieszny żart. Była jego chodzącym workiem krwią, zabawką w jego rękach i żywym piecykiem, kiedy zapragnął bliskości ludzkiego ciała. Przypominał sobie o niej raz na kilka tygodni, jak nie miesięcy, spędzał kilka godzin w zamku i... to wszystko. Nawet jeśli ona nie zapominała o swoim panu, podporządkowując się mu w każdej dziedzinie swojego życia, Asmodey zdawał się mieć całkowicie wyjebane na to co się dzieje z dziewczyną.
Poza tym, że był cholernie zazdrosny o swoje rzeczy. Sumire musiała być mu wierna, inaczej... Nie, nie chciała myśleć co będzie, jeśli mu się przeciwstawi. Wystarczająco przerażała ją wizja jej ciała rozszarpanego przez ostre szpony młodego Draculi.
Wracając do Elijaha, to nie spodziewała się, że przyjmie jej słowa z takim spokojem. Czyżby jednak miał już wcześniej do czynienia z wampirami? A może naprawdę uznał ją za pijaną i niepoczytalną, nadającą się jedynie do zaprowadzenia jej do łóżka z pobłażliwym uśmiechem?
Kiedy tylko ją objął, wtuliła się w jego ramię. Chciał ją chronić, co? To słodkie, ale z tej dwójki to ona bardziej nadawała się do roli ochroniarza. W końcu pochodziła z łowieckiego rodu, wiedziała dużo, jak nie wszystko o wampirach i zapewne pomimo swojego drobnego ciała poradziłaby sobie w walce z krwiopijcą o wiele lepiej niż Elijah. Mimo wszystko musiała przyznać, że jego słowa sprawiły, że zrobiło jej się cieplej na sercu.
- Tak, nikt nas tu nie znajdzie - szepnęła wprost do ucha chłopaka. Wyglądało na to, że uścisk jego ramion nieco ją uspokoił, złagodził atmosferę, a Sumire wreszcie przestała drżeć od wstrzymywanego szlochu.
- Wierzysz mi? - zapytała po chwili wciąż wtulona w swojego towarzysza - W to, że wampiry istnieją?

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Pią Lip 13, 2018 11:17 pm

Ciągle mocno przytulał do siebie Sumire, chciał żeby było dobrze a cała sprawa przez którą nagle wybuchła szybko się wyjaśniła. Faktycznie był zszokowany tym co powiedziała, te wszystkie wampiry i inne pierdolamento. Interesowało go to troszkę więc miał nadzieje, że w dalszej rozmowie dowie się więcej. Liczył też, że nie jest to jakiś nieśmieszny prank w którym jest mocno wkręcany, żeby potem zrobić z niego pośmiewisko. Chociaż z drugiej strony? Nie wiedział co jest gorsze fakt istnienia wampirów czy robienie sobie z niego żartów, z dwojga złego chyba żarty byłby mniej niebezpieczne. Jeżeli krwiożercze potwory są takie jak piszą je legendy to aż strach się bać. Trzeba będzie zaopatrzyć się w kołek i czosnek na wypadek! - Czy wierzę? - Na chwilkę musiał odpłynąć i zastanowić się nad tym pytaniem, przeanalizować jeszcze raz wszystkie wypowiedziane przez rudowłosą słowa. Serce powoli zwalniało i czuć było w Elijahu wewnętrzny spokój, nawet w obliczu takiej niecodziennej sytuacji. - Wierzę, chociaż z drugiej strony chciałbym żeby to był żart. Wiesz, życie ze świadomością, że ktoś może Cię zjeść musi być okropne. - Odparł spokojnie, chociaż jego słowa mogły być bolesne. - Musisz mi wszystko dokładnie opowiedzieć, o wampirach, tym całym Samaelu i tak dalej. Po prostu co możesz mi powiedzieć, mów. - Ciągle przytulał dziewczynę i nie miał zamiaru przestawać, jednak po swoich słowach dał cichy znak, że zamienia się w słuch i chce dowiedzieć się jak najwięcej. Powoli jego strach przed wampirami zamieniał się w coś co go pociągało i ekscytowało.. Ile rzeczy można się od tych stworzeń nauczyć..?
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Sob Lip 14, 2018 11:24 am

A więc uwierzył. A może nadal robił sobie z niej tylko żarty? To jednak nie było już ważne. Bardziej martwiła się tym ile może mu powiedzieć na temat wampirów. Czy zdradzić się z tym, że pochodzi z rodziny łowieckiej? Nie, oczywiście, że nie. No i Samael... Jak dużo może powiedzieć o Elijahowi o ich relacji?
Wzięła głęboki oddech i pociągnęła kolejny łyk sake z butelki. Tym razem nie zamierzała popijać.
- To będzie długa historia - wymruczała wtula w jego ramię - Ale skoro uważasz, że Cię nie zanudzi na śmierć...
Westchnęła ciężko. No to się wpakowała...
- Tak więc wampiry istnieją i oprócz tego, że są szybsze i silniejsze od ludzi, to dysponują nadnaturalnymi zdolnościami. Mogą kontrolować żywioły, teleportować się, przenosić rzeczy siłą woli, latać... I mnóstwo innych. Podzieli są oni na klasy ze względu na status swojej krwi, od A do E. A, to szlachetni, jest ich najmniej. Mają cztery moce oraz potrafią przemieniać ludzi w wampiry. B to wampirza arystokracja, mają po trzy moce. C to krew czysta, urodzeni jako wampiry. Dysponują dwiema mocami. D to dawniej ludzie, mają jedną moc. Żeby stać się krwią D, wampir, który Cię przemienił, musi dać Ci swoją krew. Inaczej spadasz do poziomu E, czyli stajesz się bezmyślną bestią, łaknącą krwi i nie masz żadnych mocy. Nadążasz?
Jeśli Elijah zaprzeczył, powtórzyła mu drugi raz to samo, po czym kontynuowała:
- Oczywiście, wampiry mają jakiś swój wewnętrzny kodeks, którego przestrzegania nadzoruje jakaś grupa starych i silnych wampirów, ale nie wiem zbyt dużo na ten temat, wybacz - mówiła oczywiście o Radzie Wampirów, o której słyszała coś przelotnie podsłuchując rozmowę ojca z innym łowcą, ale nie udało jej się dotrzeć do szczegółów - Dodatkowo, istnieją ludzie, który nauczyli się magii, by walczyć z wampirami stwarzającymi zagrożenie. Nazywają się łowcami. Nie jestem pewna, ale podejrzewam kilkorga nauczycieli z Akademii o bycie łowcami.
No właśnie, Akademia! Nie powiedziała mu najważniejszego!
- Wybacz mi moje dzisiejsze kłamstwo odnośnie Nocnej Klasy. Wcale nie są bogatymi snobami, tylko wampirami. Z tego co słyszałam, to Kaien Cross stworzył Akademię, by ludzie i wampiry mogli istnieć obok siebie. Uczniowie zamiast krwi biorą takie specjalne tabletki, które rozpuszczają się w wodzie. Teoretycznie my, z Dziennej Klasy, nie powinniśmy nic wiedzieć na temat, zatem ciii... Nie mów nic nikomu, dobrze? - przyłożyła palec do ust i puściła Elijahowi oczko. Uhh... Teraz najtrudniejsza część. Musiała opowiedzieć mu o Samaelu...
- Wampiry lubią otaczać się sługami. Mogą być to przemienieni ludzie, inne wampiry niższej krwi, lub takie, które z jakiegoś powodu muszą im służyć, albo, tak jak w moim przypadku, zwykli ludzie - umilkła na moment wpatrując się w księżyc odbijający się w morzu przed nimi - Samael jest moim panem. Porwał mnie i zmusił do tego, abym była jego służką, a ja ze strachu o własne życie się zgodziłam. Karmię go swoją krwią od czasu do czasu, to wszystko. Ale... ale wampiry potrafią widzieć wspomnienia we krwi, a Samael jest bardzo zazdrosny i zaborczy, dlatego... Boję się, Elijah. Oczywiście, że jest szansa, że tego nie zobaczy, jeśli skupię swoje myśli na czymś innym, ale mimo wszystko...
Miała nadzieję, że chłopak nie zapyta ją o to skąd tak dużo wie o wampirach. A nawet jeśli... Powie, że wszystko wie od swojego pana.
- No... ale dość użalania się nade mną! - roześmiała się, a brzmiało to naprawdę sztucznie - Jest jakaś teoria odnośnie wampirów, którą chciałbyś potwierdzić, albo obalić? A może opowiedzieć Ci o krzyżach i czosnku?
Wyglądało na to, że wrócił jej dobry humor, choć w rzeczywistości była to tylko gra. Cóż, nie chciała psuć wieczoru swoim strachem.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Sob Lip 14, 2018 3:51 pm

Będąc ciągle blisko rudowłosej czekał na wyczerpującą wypowiedź na temat wampirów, jednak czegoś takiego się nie spodziewał. Dziewczyna wzięła łyk alkoholu i zaczęła nawijać jak z karabinku!
Ucieszyło go to, że była wstanie mu zaufać i wszystko powiedzieć.. Chociaż z drugiej strony mogło się to skończyć dla niego źle, prawda? No nic, raz się żyje a informacje na temat czegoś takiego dwa są tego warte! Więc bez stresu, chłopak był bardzo skupiony na tym co mówi Sumire, raczej ciężko będzie go zanudzić czymś tak fascynującym. Wampiry istnieją, to już wiedział, że są szybsze i silniejsze? No, można było się tego w jakiś sposób domyślić, chociażby opierając swoją wiedzę na ogólnodostępnych informacjach z powiadań, mitologii i takich tam. Więc faktycznie było tak jak pisali! Gdy zaczął się temat ich mocy El zrobił wielkie oczy a szczęka niemal mu nieopadła. Potrafią.. Latać?
Jak to możliwe! Przecież to przeczy wszystkiemu! Teleportacja? O ile ułatwiłoby mu to życie! Wiedząc, że to co mówi Panienka było śmiertelnie poważne to on i tak nie mógł się powstrzymać od analizowania tego również pod kątem pozytywnym. Takie moce i jemu by się przydały i pewnie nie tylko! Każdy by chciał latać, teleportować się.. Tyle frajdy a nawet nie trzeba spożywać krwi człowieka bo wszystko ma się podane na tacy! Żyć nie umierać myślał sobie Elijah. Jego poziom zainteresowania rósł z każdym zdaniem dziewczyny, jarał go sam fakt istnienia takich istot, choć szło to w parze ze strachem, ale moce, kodeksy, jakaś arystokracja.. Nie spodziewał się, że te istoty będą aż tak "rozwinięte" a ich kultura pielęgnowana w taki sposób, było to nawet godne podziwu, że jednak nie są bezmyślnymi krwiożercami a jednak mają swoje prawa i obowiązki, czy coś. Chłopak nadal uważnie słuchał tego co mówiła Sumire, nie przejął się również tym, że dziewczyna go dzisiaj okłamała. Nie robiła tego dla własnej satysfakcji, rozumiał, że taka wiedza to wielkie brzemię i nie każdy śmiertelnik powinien mieć do niej dostęp. Gdyby coś takiego wyciekło panika ogarnęłaby cały świat, skończyłoby się to pewnie globalną katastrofą! Więc dobrze, że jest to zatajone przed większością świata.. A on? Powinien się cieszyć, że dostąpił zaszczytu posiadania tej wiedzy. Przytaknął jedynie gdy powiedziała, że ma nikomu nic nie mówić. Dotarła w końcu, tak mu się wydawało to najcięższej części tej rozmowy. Jej "Pan", chociaż pewnie to jedynie głupi błazen, stał nad jej głową i był śmiertelnym zagrożeniem! Przerażała go sama myśl o tym, chociaż nie chciał jej oceniać bo prawdopodobnie z jego rąk spotkało ją wiele nieprzyjemności. Taka informacja sprawiała, że jeszcze bardziej chciałby się z nią integrować i pomóc jak tylko może.. Jeżeli w ogóle może, w końcu był tylko zwykłym ludzkim śmieciem, dla kogoś takiego jak wampir z nadludzkimi mocami.
- Nic się nie stanie, nie przejmuj się.. - Wyszeptał jej do ucha gdy ona opowiadała o swoim lordzie. Widząc, że dziewczyna kończy temat i to jeszcze w tak sztuczny sposób roześmiał się razem z nią. - Zaraz pewnie o coś zapytam, ale wiesz, że mnie nie oszukasz? Widzę, że ciągle coś Cię dręczy.. No nic, jak będziesz chciała mi coś powiedzieć, to powiesz. Nie będę Cię do niczego przymuszał czy coś. Po prostu nie udawaj.. Nie jesteśmy w teatrze, że musimy coś odgrywać. - Odparł spokojnie po tym jak się uspokoił po lekkiej dawce śmiechu. Ciągle był blisko rudowłosej, ale żeby troszkę rozluźnić atmosferę odskoczył troszkę do tłu, że znalazł się tuż za jej plecami, oczywiście siedząc po turecku. Odwrócił ją w swoją stronę żeby ich spojrzenia miały szanse się spotkać. Zrobił podejrzaną minę, taką z nutką intrygi! - Powiedz mi więc, czy teoretycznie mogę stać się wampirem? Z tego co zrozumiałem, tak, ale czy znasz może kogoś takiego.. hm? - Nie mówił tego oczywiście poważnie, chociaż w głębi gdzieś tam było troszkę prawdy..
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Sob Lip 14, 2018 8:01 pm

Wampiry były lepsze od ludzi w każdym aspekcie. Wiecznie młode i piękne, zdecydowanie zbyt piękne. Niczym kwiaty kuszące owady, tak krwiopijcy kusili swoim wyglądem oraz urokiem zwykłych śmiertelników, którzy często nie byli w stanie się im oprzeć. Sumire wcale nie była wyjątkiem, choć świadoma tego, co się z nią dzieje podczas kontaktu z wampirami, potrafiła bardziej się hamować przed padaniem im w ramiona.
- Wiem, że próbujesz mnie uspokoić, ale to na nic - pokręciła głową. To było naprawdę urocze, ale musiała być realistką - Gdybym kiedykolwiek zniknęła z dnia na dzień, to wiesz co mogło się ze mną stać.
Przysunęła się jeszcze bliżej, jednocześnie obejmując go mocno.
- Życie jest jedną wielką sceną. Nie lubię, kiedy ktoś się zamartwia przeze mnie, dlatego staram się nie dawać do tego powodu - wyznała mu po chwili - Poza tym... Czasem życzliwość to wszystko co mogę od siebie dać. Nawet jeśli ktoś zachowuje się wobec mnie jak ostatni burak!
O tak, wychodzenie z klasą z każdej sytuacji musiało być niezwykle trudne. Udawanie stoickiego spokoju weszło jednak tak głęboko w nawyki dziewczyny, że w stresujących sytuacjach nie potrafiła zachować się inaczej. Pokaże to tydzień później, gdy Omitsu będzie ją przesłuchiwać w Varanderen. Teraz jednak najważniejszy był Elijah i jego dziwaczna prośba.
Zadrżała, kiedy wspomniał o byciu wampirem, po czym gwałtownie się podniosła na kolanach i nachyliła nad jego twarzą patrząc mu prosto w oczy.
- Znam, ale nie wątpię, by zmienił Cię od tak. Poza tym... Jesteś głupi sądząc, że mogłabym Cię skazać na wampirzy żywot - szepnęła z niekrytym oburzeniem, a zielone oczy... och, czyżby jej zielone oczy zaszkliły się od łez? - Rozumiem, że może Ci się to wydawać wspaniałe i fascynujące, ale każdy medal ma dwie strony. Nie mogłabym Cię skazać na utratę zmysłów z głodu i życie z dala od słońca.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Sob Lip 14, 2018 8:29 pm

Wampiry były piękne? Phi, Elijahowi też niczego nie brakowało, myślę, że spokojnie mógłby konkurować z niejednym w tej konkurencji! Chociaż pewnie fizycznie odpadał przy nich jak małe dziecko przy starszaku! Dużo się dzisiaj dowiedział, fajny dzień chociaż miał w głębi duszy, że żadnych konsekwencji po tym wszystkim ta dwójka mieć nie będzie. Że jakoś to się ułoży, wampir się nie dowie albo odpuści a oni będą mogli się kumplować. Zniknąć? Nie możliwe, nawet nie dopuszczał sobie tego do głowy. To była ostatnia rzecz która mogłaby się wydarzyć, nie to by nie przeszło.
- Nawet tak nie mów, zobaczysz - zmienię się! - Zatrzymał się na chwilkę patrząc z poważną minął na Sumire. - Ale nie w wampira, po prostu jako człowiek zmienię się! Mówiłaś o jakichś łowcach, pewnie da się jakoś do nich dostać! Może to jest jakaś opcja? - O dziwo, chłopak mówił na poważnie. Nie było by to coś z czego byłby jakoś bardzo dumny, ale jeżeli miałby tym zwiększyć swoje szanse na przetrwanie, to czemu nie? Więc opcja zostania ŁOWCĄ WAMPIRÓW była bardzo kusząca, aczkolwiek czy w ogóle ktoś taki jak on miał szansę? No nic, jeżeli innej opcji nie będzie to zrobi wszystko żeby jakoś się udało! Był gotowy porzucić wszystko by chronić rudowłosą przed problemami, w które sam ją wpakował, choć nieświadomie. - Aj tam, czasem warto z kimś sobie szczerze pogadać, wyżalić się. Wydaje mi się, że tak jest ciężej, ale ogólnie lepiej. - Nawiązywał do tego, że próbowała uciec od tematu próbując obrócić to w swego rodzaju żart i śmieszną sytuację.
Głupi? Nie wiedział, że dziewczyna weźmie jego słowa na poważnie, faktycznie pociągało go to troszkę, ale nie do tego stopnia żeby faktycznie zmienić się w jednego z tych potworów. Podobało mu się życie człowieka, chociaż po tych informacjach spadł jeszcze bardziej w hierarchii istot żyjących na ziemi. - Głupek z Ciebie, dobrze wiesz, że nie mówiłem poważnie. - Wypowiadał te słowa a w międzyczasie układał się na ziemi, założył nogę na nogę, ręce za głowę i rozpoczął przyglądanie się gwiazdom. Wskazał tylko jeszcze szybko, że obok niego jest jeszcze troszkę miejsca, sugerując coś Sumire.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Sob Lip 14, 2018 10:30 pm

Elijah chcący zostać łowcą tylko po to, by ją chronić? Uśmiechnęła się łagodnie nie komentując tego w żaden sposób. Kto jak kto, ale z tej dwójki to Sumire miała większe szanse na zostanie łowcą. Oprócz pochodzenia z rodu Kurotori, który od blisko dwustu lat zajmował się polowaniem na wampiry, posiadała odpowiednią wiedzę na temat tych istot (chłopakowi zresztą przekazała zaledwie jej zalążek, podstawy podstaw), a także kiedyś usłyszała, że za jej delikatną naturą muszą kryć się predyspozycje do władania magią, choć, oczywiście, musiała się jej najpierw nauczyć. W przeciwieństwie do mocy krwiopijców, magia łowców nie budziła się w nich znienacka, a wymagała długich przygotowań i treningów. To dla Sumire była największa niesprawiedliwość w tej nierównej i tak walce. Ale przecież łowcy dysponowali jeszcze różnym rodzajem broni...
- Czasem potrzeba wygania się jest silniejsza - przyznała po chwili unikając jego spojrzenia. Nawet pogodna i zdawać by się mogło lekkoduszna rudowłosa panna skrywała swoje sekrety. Nie bez powodu mówi się, że największy smutek skrywa ten, który najgłośniej się śmieje. Pod maską pozytywnie nastawionej do życia dziewczyny ukrywała się prawdziwa Sumire - krucha i przerażona brzemieniem, jakim została obarczona.
- Dość już o wampirach - rzekła stanowczo, tym samym sugerując chłopakowi, że to koniec tematu pijawek. Będzie chciał się od niej czegoś dowiedzieć, to mu odpowie, ale nie widziała sensu w dalszym dołowaniem się z powodu służby u rozpieszczonego dupka, który nie widział niczego więcej niż czubek własnego nosa - Ale cieszę się, że ten głupi pomysł wypadł z Twojej głowy równie szybko, jak do niej wleciał.
Zrozumiała jego gest i nie czekając położyła się tuż obok niego, przylegając do ciała Elijaha swoim własnym, a jej głowa spoczęła na jego torsie.
- Widzę stąd Tanabatę - powiedziała po chwili wskazując palcem na niebo - To nazwa tych dwóch jasnych gwiazd rozdzielonych drogą mleczną, widzisz? Według legendy są kochankami, którzy raz do roku, siódmego lipca znajdują się na tyle blisko siebie, że mogą się spotkać.
Co ciekawe, Sumire urodziła się właśnie w ten dzień, jednak nie chciała psuć atmosfery mówieniem o swoim życiu. Czując chłodny wiatr, wtuliła się w Elijaha mocniej wsłuchując w szum morza połączony z biciem jego serca.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Nie Lip 15, 2018 12:14 am

Leżał sobie spokojnie dalej na ziemi, rozmyślał troszkę o tym wszystkim (znowu) co się dzisiaj wydarzyło. Patrząc szeroko, wszystko co się dzisiaj wydarzyło w towarzystwie Sumire było niesamowite, martwiło go jedynie to w jakim kierunku to wszystko nagle poszło. Wampiry, łowcy i inne nadprzyrodzone sprawy, rodem z Supernatural. Swoją drogą chyba czas zrobić sobie maraton bo troszkę sezonów przybyło.. No, ale nie myślał o tym specjalnie. Przyglądał się gwiazdom w oczekiwaniu aż dziewczyna do niego dołączy, długo to nie trwało bo zaraz po stanowczej deklaracji rudowłosej, że temat wampirów ma być zakończony. Ona znalazła się blisko niego a konkretniej na jego torsie, jeszcze dzień wcześniej nawet o czymś takim nie marzył bo było to nierealne. A dzisiaj? Leży obok niego, bardzo blisko zresztą piękna dziewczyna. Żyć nie umierać? Ano, gdyby nie te supernaturalne rzeczy, pewnie tak. - Tanabatę.. - Mruknął pod nosem, raczej nie powinna tego usłyszeć, był to bardziej bełkot niż faktyczne słowo. Słuchał tego o czym mówiła dziewczyna lekko przymrużając oczy, był już trochę tym dniem zmęczony a ilość miejsca na nowe informacje w jego głowie chyba się skończyła. Nie chciał jednak przerywać, więc żeby przypadkiem nie przysnąć odwrócił się w stronę Sumire. Podsuwając jej pod głowę swoją dłoń, tak żeby dalej miała na czym opierać swoją głowę.. Dodał jednak do tego wszystkiego swoją łapkę obejmując ją żeby jeszcze bardziej się do niej zbliżyć.
- Wiem, że to może nie jest odpowiedni moment.. - Przerwał w połowie zdania, musiał się chwilkę zastanowić czy na pewno chce teraz o tym mówić. Niech straci. - Ale to co się między nami dzisiaj wydarzyło, no wiesz. Przed całą akcją z wampirami i innymi takimi sprawami. Kiedy troszkę odpłynęliśmy.. - Nawiązywał oczywiście do ich pocałunku, troszkę niezdarnego, lekko niepewnego, ale jednak! - Co powinienem o tym myśleć? - Zapytał na końcu odpływając lekko, przytulony do rudowłosej.
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455 http://vampireknight.forumpl.net/t3917-apartament-kurotori-gwaedlyd#86288
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 465


PisanieTemat: Re: Portret   Nie Lip 15, 2018 10:35 am

Nie spodziewała się, by Elijah zainteresował się jej pseudoromantycznym pierdoleniem o dwóch gwiazdach, które spotykają się w japoński odpowiednik walentynek. Właściwie, to nie spodziewała się, by żaden facet chciał tego słuchać. No trudno. Teraz miała poważniejszy temat do roztrząsania niż gwiazdy, które świeciły na niebie na długo przed jej narodzinami świecić będą jeszcze długo po jej śmierci.
Nigdy nie była dobra w mówieniu o swoich uczuciach. Wolała je okazywać czynami, niż słowami, zwłaszcza, że nigdy nie potrafiła dobrać tych odpowiednich, co prowadziło do nieporozumień. Westchnęła cicho. Co miała mu odpowiedzieć? Podobał się jej i czuła się dobrze w jego towarzystwie, a alkohol tylko ją ośmielił do pocałunku. Ale czy on czuł to samo? Wątpliwość za wątpliwością... To było nieznośne.
- Nie wiem - odpowiedziała po chwili wciąż wpatrując się w nocne niebo, chociaż nie zwracała uwagi na gwiazdy - Naprawdę nie wiem.
Podniosła się do pozycji siedzącej, by jeszcze raz napić się sake.
- Chcesz? - podstawiła Elijahowi pod twarz opróżnioną do połowy butelkę. Z tej dwójki to zdecydowanie Sumire wypiła tego wieczora więcej alkoholu, co zaczynała powoli odczuwać w (nie)przyjemnej lekkości głowy. W takim stanie często do głowy wpadają głupie pomysły.
Jak na przykład kąpiel w morzu prawie nago w środku nocy. W końcu trzeba się wyszaleć, prawda? Co z tego, że w najmniej odpowiedzialny ze wszystkich sposobów?
- Chodź - powiedziała zdejmując swoje ubrania, pozostając jedynie w samej Bieliźnie. Nie czekając na Elijaha zbiegła w dół wydmy na dziką plażę, dalej prosto do wody, gdzie stanęła jak wryta, gdy tylko fale popieściły jej kostki. Zimno. Lodowato zimno.

_________________
 『kindness and sincerity won't be reciprocated 』

#ffd1c9||VOICE (lamb)||THEME
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Portret   Nie Lip 15, 2018 1:01 pm

Elijah był już troszkę zmęczony, więc takie rzeczy do niego nie docierały. Aczkolwiek jakby był wypoczęty sam chętnie porozmawiałby o czymś takim! A jeszcze chętniej poromansowałby sobie.
Ten dzień był już na tyle długi i pełen wrażeń, że teraz najchętniej padłby i przespał się do rana, nawet na tej plaży. Chociaż jak się później miało okazać przy tej rudej, szalonej osóbce na coś takiego miejsca nie było czasu! Trochę szkoda.. No ale cóż. Jakoś trzeba będzie przeżyć w towarzystwie kogoś takiego, bo warto!
Nie był zadowolony z odpowiedzi bo dała tylko więcej pytań i niepewności, a tego raczej nikt nie lubił. Alkohol? Nie, dzisiaj nie miał już nastroju na upojenie się. Wystarczyło mu to, że spróbował i jakoś mu to nie podeszło specjalnie, ale nie miał nic przeciwko jeżeli Sumire to lubiła. Pokręcił tylko głową przecząco. Na co też mogła jeszcze dzisiaj wpaść? Zastanowił się troszkę po tym, kiedy jak poparzona dziewczyna wstała i się rozebrała do półnaga. - O cholera.. - Wymruczał, wybełkotał - w każdym razie nie dało się zrozumieć tego co powiedział a nawet raczej zauważyć, że coś miało miejsce. Chwilę później siedział jak paluszek bo rudowłosą wywiało. Czy powinien pognać za nią? Tak, to było minimum, chociaż nie był przekonany do wylądowania w wodzie o tej godzinie.. Pewnie była cholernie zimna! Chociaż chyba nie było to aż takim problemem jak sam fakt, że może stać się coś złego przy tak nieodpowiedzialnym zachowaniu! Ruszył chwilę później za dziewczyną gdy tylko to przemyślał, będąc przed wodą ściągnął swoje buciki ze skarpetkami, odłożył je na bok po czym podwinął swoje spodnie. - Wejdę! Ale nie dalej niż po kostki, ktoś musi być tym odpowiedzialnym, takim stróżem. Wiesz chyba o co mi chodzi! - Zamotał się głupek w tym co chciał powiedzieć. Onieśmielało go troszkę to, że nie ma na sobie ubrań. Nigdy wcześniej nie był w takiej sytuacji więc jego młodzieńcze instynkty zaczynały brać górę, a serce rozpoczęło koncert.. Podszedł jednak bliżej, postanowił być nieco odważniejszy. Swoimi dłońmi objął dziewczynę w pasie i przytulił się do niej od strony pleców tak, że miała go za sobą a on mógł spokojnie patrzeć jej przez ramie. - Dobrze to robię? - Zaśmiał się troszeczkę. - Jeżeli kiedykolwiek moja obecność będzie Ci przeszkadzać - powiedz. No i gdybym był zbyt nachalny to też mnie goń, nie potrafię chyba jeszcze dobrze oceniać takich sytuacji.. - W rzeczywistości kompletnie tego nie potrafił, ale aż wstyd się przyznawać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Portret   

Powrót do góry Go down
 
Portret
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» "Portret numerologiczny 11 22 33 44" V. B. Bułhakow
» Portret Tobiasa Misslethorpe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE :: ZAKOŃCZONE-
Skocz do: