IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Mei i Fergala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Pokój Mei i Fergala   Pon Lip 02, 2018 7:36 pm

Tu się robi opis. Ale na pewno są dwa duże łóżka, mała łazienka (wspólna : D ) i dwie szafy, plus dwa biurka. I pewnie coś tam jeszcze.
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Pon Lip 02, 2018 8:39 pm

Raczej nie zapowiadało się na to, by Mei zamierzała mu pozwolić zostać z Fergalem. Nie, gdy stanowił takie zagrożenie dla niego. Dlatego też posłała mu dość nieprzyjemne spojrzenie.
- Po co? By znów go skrzywdzić?
Nie wierzyła w jego dobrą wolę, ale jednak... Zdecydowała się z nim współpracować, by przenieść Fergala do ich pokoju... W sensie jego i jej. Na szczęście nie było daleko, więc nakazała wampirowi zostawić Rekina na podłodze i nie przenosić go na łóżko, po czym na moment zniknęła.
Gdy wróciła, trzymała w rękach torbę wraz z zawartością - również tą, która z niej wypadła. Położyła ją na jednym z biurek i podeszła do ciemnowłosego.
- Rzeczy pozabierane - mopa też to spotkało. Jedynie musieli poczekać, aż woda sama wyschnie tam... Jakoś specjalnie więcej nie dało się coś zrobić... Ale nieważne. Wróćmy do tego, co ma tutaj miejsce.
Aryu spojrzała poważnie na Arashi'ego, po czym momentalnie poruszyła się w jego kierunku i wymierzyła mu policzek bez wahania. Można było również usłyszeć odgłos przez ten ruch.
- Wiesz dobrze za co to - powiedziała momentalnie. Nie była zła tym razem, jedynie poważna. Będzie chciał wiedzieć za co? Niech się zastanowi... Poważnie. - Zastanów się następnym razem, zanim rzeczywiście kogoś zabijesz - pozostawiła go samego sobie, po czym usiadła na kolanach przy Rekinie. Będzie chciał jej oddać czy zaakceptuje fakt, że oberwał za to, kogo zranił?
Nie myślała sama nad tym. Za to przegryzła kłem swój kciuk, po czym przyłożyła go nad ustami mężczyzny, pozwalając, by skapnęła prosto na jego usta. Ryzykowne? Bardziej chciała, by zdołać przyspieszyć jego regenerację. I tak już stworzona ranka błyskawicznie się zagoiła, więc zdążyły spaść dwie-trzy krople jedynie.

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Pon Lip 02, 2018 9:09 pm

Gdyby tylko Fer wiedział co się działo podczas jego 'nieobecności". Zapewne Arashi jak i Mei wylądowali by w kącie, aby zastanowili się nad swoim zachowaniem. Nie żeby sam Rekin był od nich lepszy. Nieważne. Póki co leżał nieprzytomny, chociaż nie umierał. Ciało samo musiało się regenerować, dobrze że wcześniej wypił trochę krwi podczas pobytu w gabinecie medycznym. Inaczej regeneracja mogłaby trwać nieco wolniej.
To jak go przenieśli, było już ich wyborem. Rekin i tak nie zamierzał się jeszcze wybudzać. Szok po uderzeniu wiązką elektryczności jeszcze trwał, ale było już go co raz mniej. Ciało nie dygotało co chwila.
Dopiero w momencie przetransportowania do pokoju, Fergal zaczynał powoli już coś rozkminiać. Nie, nie ocknął się całkowicie, jeszcze nie w tej chwili. Ale docierały do jego uszu niektóre słowa oraz odgłosy. Najgorszy był ten dźwięk uderzenia. Rekin jeszcze nie wstawał, tylko do jego głowy wolno docierała informacja o jakiejś bójce. I gdy Mei wreszcie powróciła do umęczonego prefekta, ofiarowując mu krew. Odżył.
Językiem zlizał słodkawy smak krwi, krzywiąc się chwilę po tym. Więc tak smakowała Mei? Jak tylko dziewczyna chciała wycofać dłoń, poczuła na nadgarstku silny uścisk rekiniej łapy. Już nie kopał prądem.
- Uderzyłaś go?
Padło pytanie, a Niemca mina nie była wcale zadowolona. Mimo zmieszania w ślepiach, jego zębiska były obnażone. Bicie jego jedynego brata było wyjątkowo paskudnym czynem. Na podziękowania czas przyjdzie później.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Pon Lip 02, 2018 10:07 pm

Przecież on nie chciał skrzywdzić Fergala, to oczywiste zważywszy na jego reakcję po nieudanym porażeniu. Wolał jednak nie komentować w ten sposób, że obrał za cel właśnie Mei, bo jeszcze nie pozwoliłaby mu zostać przy bracie. Miał ogromne wyrzuty sumienia, które odbijały się mocno na Białowłosym. Słaby kondycyjnie jeszcze cierpiał na zaburzenia psychiczne, dodatkowo spotęgowane przez nieszczęśliwy wypadek. Zdawał sobie sprawę z tego, co zrobił, choć nie afiszował się skruchą przed Prefekt. Nie mógł, to byłoby wbrew dumie, jaką starał się oszczędzać przy każdych niepowodzeniach. A naprawdę było tego bardzo wiele przez te wszystkie lata.
Mimo wszystko próbował marnie odkupić winę i w milczeniu przeniósł wraz z Zielonooką do pokoju nieprzytomnego Niemca. Nie odważył się zbliżyć do poszkodowanego, stał przez chwilę tuż za dziewczyną, która jeszcze zdecydowała się ogarnąć porozrzucane przedmioty na korytarzu, łącznie z tymi należącymi do Fergala. Wiele pytań rodziło się w jego głowie, a wszystkie dotyczyły tego duetu. Każdego z osobna i razem. Zamyślony nie zdołał zareagować na cios, który rozniósł się echem po kątach i sprawił, że choć Arashi nie drgnął na ciele, to Mei uderzeniem otworzyła wrota fobii. Nie dość, iż dotknęła go, to jeszcze zadała ból. Człowiek o wiele gorzej zniósłby fizycznie to uderzenie, ale psychicznie to Oti przegrywał. Zdołał jedynie otworzyć szerzej oczy, w których czaił się namacalny strach. Dotknęła do żywego jego marną duszę pożeraną przez gniew, pech, nadpobudliwość i introwertyczny charakter. Po kilku sekundach powoli wycofał się pod ścianę i mimo, że patrzył się w stronę dziewczyny, to jego spojrzenie było puste. Trauma dała o sobie znać, choć do dziś nie znał jej źródła.
Ocknął się na chwilę, i to niewyraźnie, dopiero po usłyszeniu głosu brata. Nie... po tym, co zrobił, nie miał prawa nazywać go swoim bratem. Skręcił głową na bok, wstydząc się spojrzeć w twarz Fergalowi, przez to lepiej też wyeksponował odbity ślad damskiej dłoni na policzku. Gdyby mógł płakać, to pewnie byłaby to ta chwila, lecz przeszłość już na zawsze wysuszyła jego oczy od łez, których nie mógł ronić. Skrzywił jedynie usta w lekką podkowę i wreszcie spuścił wzrok tak, że przesłoniła go gęsta biała czupryna.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Wto Lip 03, 2018 7:27 am

To nie jest tak, że uderzenie sprawiło jej radość, ale... Czemu właściwie to zrobiła? Chyba przez zachowanie, jakie prezentował nieznajomy i fakt braku nawet głupiego "przepraszam" czy coś. Brak przemyślenia tego, co przyniósłby jego czyn i to, że właściwie się go podjął... Zbierało się tego sporo, nie ma co.
Obserwowała na moment jego reakcję. Nie oddał jej, ale... Nie, nie skupiała się dłużej na nim i nie zastanowiła się wystarczająco długo, by zrozumieć, czemu pojawił się na jego twarzy strach. Zajęła się tym, co było opisane wcześniej.
Drgnęła mimowolnie, czując nagły, mocny uścisk wokół jej nadgarstka. Nie spodziewała się tak szybkiej reakcji po podaniu własnej krwi, ale na swój sposób to ucieszyło ją. że ocknął się po tym wszystkim... Jednakże...
Wyglądał na gotowego do zaatakowania jej.
- Oddasz mi za niego? - odpowiedziała pytaniem na pytanie, nie odwracając wzroku. Teraz już mogła na serio zastanawiać się, co właściwie łączyło te dwie z pozoru obce dla siebie osoby. Zareagował tak, bo nie podobał się ruch dziewczyny - nawiasem mówiąc bardziej odruchowy, by odreagować - czy to, kogo właściwie dotyczył? Teraz tym bardziej i sama poczuła się zła na to wszystko. Na jego reakcję, na reakcję tamtego, na sytuację.
- Puścisz mnie czy zamierzasz mi złamać rękę? - przekierowała wzrok na Arashi'ego. Robi to specjalnie? - nie znała go, więc nastawiała się, że próbował specjalnie zrobić z siebie ofiarę teraz. - Kto to? - spytała się go. Zmrużyła nieco oczy, ponownie spoglądając na Fergala. Nie odezwała się więcej.

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Wto Lip 03, 2018 5:33 pm

Nie, nawet nie było mowy o przemocy. Rekin nie dość, że jeszcze nie był w stanie wziąć konkretnego zamachu aby komuś przyłożyć, to poza tym nie chciał tego robić. To też było z jego winy, w końcu rozpoczął małą awanturę, zaatakował jako pierwszy i w złym miejscu o złym czasie pojawił się Oti. Mei zaatakowała z wyniku nerwów, nie że miała taki kaprys. Rekin był tego aż za nadto świadomy. I też z takiej przyczyny nie zamierzał nikomu oddawać lub też atakować.
- Daj spokój, nic ci nie zrobię.
Westchnie po czym ostrożnie pozbiera się z podłogi. Jeszcze z trudem utrzymywał równowagę, nogi jak z waty ale był w stanie się utrzymać.
- To mój młodszy brat. Arashi.
Odpowie o dziwo spokojnie, bez żadnego gniewu. Skieruje się do stojącego pod ścianą zmieszanego brata. Wyglądał jak siedem nieszczęść i jeszcze ten ślad po uderzeniu. Fergal pokręcił głową, wyciągając dłoń w jego stronę. Wiedział że nie lubi dotyku, temu też ostrożnie pogłaskał jego białą czuprynę. Dosłownie burza włosów na głowie.
- Oti. Nic się nie stało, jestem cały. Z mojej winy wyszła ta cała sytuacja jaką widziałeś, Mei się broniła przede mną. Zasłużyłem sobie. Nie musisz się więc bać ani też obwiniać. Po prostu zjawiłeś się w nieodpowiednim momencie. Ale dziękuję, że starasz się mnie chronić.
Przeszedł na ich ojczysty język, aby chłopak nie musiał się denerwować, że ich ktoś słucha. Nie, że miał jakieś tajemnice przy Mei, chodziło głównie o Arashiego.
- Przyłożymy zimny ręcznik, wtedy zaczerwienienie szybciej zniknie.
Doda, unosząc kącik ust. Mimo, że sam nie czuł się za dobrze, to zdrowie Otiego było ponad. Jedyna rodzina, więc musi traktować ją jak oczko w głowie.
Jeśli Burzowy nie zabierze ręki, Fergal popata go jeszcze trochę. Skieruje się też do Mei.
- Nie wiń go za nic. Chciał dobrze.
Trochę szorstko, bo w końcu wymierzyła cios młodszemu barciakowi. Jeżeli Oti się zgodzi, Fer umieści go na swoim łóżku, a sam jakoś dowlecze się do łazienki by przynieść mu czysty ręcznik którego to pierw zamoczył w chłodnej wodzie.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Wto Lip 03, 2018 6:28 pm

Mei miała rację wymierzając młodemu, chaotycznemu uczniowi plaskacza w twarz. Zasługiwał na to i inne kary, lecz tak bardzo przeląkł się tego ciosu, że nie mógł już w ogóle poprawnie funkcjonować. Pewnie gdyby nie powód wymierzenia uderzenia, to od razu wpadłby w taki gniew, że mógłby wywalić wszystkie bezpieczniki w skrzynkach elektrycznych tejże uczelni. Tak to zamknął się w sobie na tyle, że nie reagował na żadne bodźce ze świata poza jego chorym umysłem. Mei mogła więc w ciszy i pozornym spokoju dobudzić swego współlokatora, w tym poczęstować kosztowną (bo bezcenną) krwią.
Sytuacja zmieniła się, gdy Rekin zdecydował się przełamać barierę, której dotąd nie ruszał z premedytacją. Samego momentu podejścia bliżej brata Arashi nie zanotował, dalej ukrywał się na odludziu swym posępnym, wręcz przygnębiającym myśleniem. Jednakże gdy tylko palce Prefekta zetknęły się z końcówkami nieco naelektryzowanych włosów brata, ten drugi odruchowo i gwałtownie cofnął głowę na bok. Dopiero drugie podejście sprawiło, że dość mocno drżący Oti jedynie schował głowę między łopatkami. Nie mniej to słowa brata, choć wypowiadane po niemiecku, którego dawno ale to dawno nie używał i nie wszystko zrozumiał, podniosły go na duchu. Wyłapał sens, co też nie należało do najprostszych czynności, zwłaszcza będąc rozdygotanym i zmieszanym. Białowłosy nawet nieśmiało podniósł wzrok na Fergala i na Mei, gdy wspomniał imię dziewczyny. Najbardziej podbudował Arashiego widok drobnego uśmiechu brata, co przyniosło szczęśliwe skojarzenie z fotografią, o której myślał w najtrudniejszych swoich chwilach. Dzięki temu lepiej już reagował na otoczenie, nieco otworzył się na dobro, którego nie doświadczył za wiele, albo tego nie pamiętał. To nie był już ten sam wściekły, gniewny krwiopijca z korytarza. Zupełnie jakby go podmienili, bowiem zapewnienia i słowa starszego brata troszkę uspokoiły go. Przynajmniej na tyle, by współpracować, chociaż biernie, gdyż nie odzywał się w dalszym ciągu. Dał się zaprowadzić na łóżko, na którym usiadł na baczność, gdyż znajdował się w nieznanym mu otoczeniu. Nie uciekał już głową, gdy Olbrzym robił mu okład na spuchniętym obliczu. Najwyraźniej po przeszłości zostało mu też to, iż łatwo odbijały i uwidaczniały się ślady bicia na mlecznej skórze Otiego, nawet przy najmniejszym uderzeniu.
Takiego wyciszonego wampira Fergal nie widział (w sumie także i Mei nie) od początku spotkania po latach rozłąki. Ale przynajmniej nie zamknął się w sobie i choć nie patrzył się na Prefektów, to słuchał ich w ciszy. Nie bronił się w razie zarzucanych czynów, ani nie atakował. Gdyby chociaż przez chwilę stał wtedy z boku i podsłuchał, o co chodziło, nie musiałby interweniować w taki sposób. Nic nie usprawiedliwiało jego czynu, nawet jeśli przez impulsywność chciał uratować brata.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Wto Lip 03, 2018 10:28 pm

- Nigdy nie mówiłeś, że masz brata - czyli to była jednak dla niego ważna osoba i w dodatku bliska. Niemałe zaskoczenie. Chociaż... Można byłoby się jednak tego samemu domyśleć, patrząc na wcześniejsze zachowanie. Aż westchnęła cicho. Musiała się zastanowić nad tym wszystkim. Ale już pod znakiem zapytania stało samo zachowanie Fergala. Był stanowczo... Łagodny. Patrząc na poprzednią sytuację, to było aż dziwne.
Poczuła ścisk w gardle, gdy widziała dalszy rozwój sytuacji. Nie rozumiała słów, ale z obserwacji mogła już stwierdzić wiele. Chociażby to...
Że nie powinno jej tutaj być.
- Tyle dobrze, że nie doszło do większej katastrofy - stwierdziła natomiast.
Zdław to w sobie.
Międzyczasie, gdy Fergal zniknął, sama podeszła do szafki i wyciągnęła z niej wodę, dwie szklanki i tabletki z krwią. Gdy się tak z tym "bawiła", międzyczasie powinien zdołać wrócić Fergal wraz z zimnym okładem dla... Arashi'ego.
Nie myśl o tym.
- Nie szarżuj tak, bo inaczej znów padniesz - jeśli będzie chciał jeszcze gdzieś iść, to czarnowłosa go delikatnie, lecz zarazem stanowczo zaprowadzi na jego własne łóżko, tuż obok brata.
Zapomnij.
- Macie tutaj po napoju. Może to nie krew, ale powinno pomóc... Raczej? - nutka niepewności. Pozostawiła im szklanki jak najbliżej ich.
I uśmiechaj się.
- Przykro mi, że tak się to potoczyło. Przepraszam - odezwała się, uśmiechając się przepraszająco. Wyprostowała się, po czym odwróciła się na pięcie. - Etto... No... Idę się zająć sobą, po tym wszystkim .
Nie patrząc nawet na nich, skierowała się do łazienki. Tam będąc, zamknęła się, po czym okręciła kurek od umywalki. Ostrożnie dotknęła policzka. Rany, rany, ciekawe czy szybko to zejdzie. Może powinnam... Iść do medyka? Tylko co ja mu powiem... - pomyślała. - Muszę coś wymyślić... Eh... - przemyła twarz wodą, po czym uśmiechnęła się smutno do własnego odbicia. - Bycie samą jednak zbyt bardzo przytłacza.
Potrzebowała chwili dla siebie, by się pozbierać.

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Wto Lip 03, 2018 11:08 pm

Miał nadzieję, że ta cała sytuacja już się nigdy nie powtórzy i pozwolą jej odejść w niepamięć. Rekin już wyciągnął wnioski ze swojego zachowania oraz wpadł na to, że obecność Otiego przydała się. Przynajmniej złagodniał, a solidne pieprznięcie prądem otworzyło oczy. No i Mei też została poszkodowana. Wszak to wstyd, że kobieta przez mężczyznę płacze. Chociaż pomyśleć, że dawno dawno temu Rekin lubował się we łzach ofiar. Ale teraz? Wstyd i hańba.
- Nie było okazji. Poza tym całkiem nie dawno nasze drogi znowu się skrzyżowały.
Postara się wytłumaczyć. Po prostu nie było okazji powiedzieć ani też nie chciał opowiadać wcześniej, by nie robić sobie złudnych nadziei.
- Naprawdę, wszystko jest w porządku.
Dopowie jeszcze do brata, nim ten usiądzie na łóżku. Rekin musiał się nim zająć.
- Nic mi nie będzie.
Zaprotestuje, chociaż i tak wedle zalecenia wampirzycy, usiądzie. Westchnie, sięgając po przyniesioną szklankę. Drugą poda Otiemu.
- Dzięki.
Wypali do Mei, kiedy odeszła kawałek. Nie musiała przecież ich zostawiać, była u siebie w pokoju. Poza tym nie potrzebowali prywatności, bez przesady. Najważniejsze, że Oti jakoś wracał do siebie. I pomyśleć, że brat też jest takim samym nerwusem co Rekin.
Nie odpowiedział już nic, jedynie mógł obserwować jak Czarnulka znika w drzwiach łazienki. Było widać po niej, że też źle znosi całe wydarzenie. Nie powinno tak być, Mei jest jego dobrą przyjaciółką, która wytrzymuje z nim prawie że 24 godziny na dobę.
Wypije całą zawartość szklanki, odstawiając ją na szafkę. Poklepie brata po ramieniu, lekko wiadomo.
- Daj mi chwilę, Oti. Muszę coś załatwić.
Powiedział, wstając. Niech się brat nie martwi, Fergal skierował się do łazienki. Dosłownie przeczuwał, że wampirzyca wcale prysznica nie bierze. Wszak za dużo osób w pokoju. Poza tym to nie była dobra pora pielęgnacje ciała, więc jak zapukał to chwilę po wszedł.
Stała Czarnulka przy zlewie, walcząc z własnymi myślami. Też ucierpiała bo Fer jak zwykle zachował się jak frajer. Nadal się uczył życia z innymi, ona mu pomagała i wytrzymywała niemal wszystko. Wiedziała o jego przypadku. Sam właściwie denerwował się, ale kiedy do niej podszedł. Nie mógł nawet unieść wzroku na niby uśmiechniętą czy naprawdę smutną twarz Aryu. Ona sama mogła stwierdzić, że Fer naprawdę zaczął się wstydzić. Spuścił łeb, zaciskał dłonie w pięści z czego jedna była oparta o zlew.
- N... Naprawdę zachowałem się jak głąb. Zapominam ile... dla mnie robisz i że znosisz moje... wulgarne zachowanie. Przepraszam.
Zacznie mówić oczywiście nie mając nawet cienia szansy ukryć zdenerwowania. Czarnulka nie zasługiwała na przykrości. A skoro powiedział swoje, odwrócił się szybko aby opuścić łazienkę. Wrócił do brata, siadając obok niego. I jemu jakoś udzieliło się milczenie. Że też nie umiał być tak opanowanym jak przy bracie.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Sro Lip 04, 2018 9:39 am

Niedoszły zabójca brata siedział ciągle w milczeniu, wszystko dlatego, że jeszcze był w szoku, a po drugie znajdował się poza swoim sacrum. Inna sprawa, że krępował się przy współwłaścicielce, do której nie miał już żadnego żalu, zwłaszcza, że później nawet poczęstowała ich krwią z tabletek. Arashi subtelnie wodził wzrokiem z nieco zakłopotanej twarzy Mei na szklankę, to na brata, który ów szklankę podał. I tu też w sumie wyszło na dobre, że otrzymał plaskacza od Czarnulki, która chciała powstrzymać agresora od możliwego powtórzenia sytuacji z porażeniem. Dzięki temu też dowiedział się, ile znaczy dla Rekina, choć Oti nie jest wzorowym rodzeństwem. Każdy na tym zdarzeniu coś zyskał.
Z wyjątkiem Mei, która najadła się nerwów od krnąbrnych braci, i jak się okazało to Rekin sprowokował atak.
Fergal starał się to naprawić, kiedy na moment zostawił Białowłosego przy łóżku i udał się za Zielonooką do łazienki. Arashi upijając odrobinę niezbędnych płynów z naczynia podsłuchał rozmowę. Ściany nie były za grube, a wyciszenie pomagało w koncentracji. Nawet skierował wzrok na drzwi, gdy padły z ust Rekina słowa przeprosin. Odważnego ma brata, skoro zdołał z siebie wydusić po pierwsze przeprosiny, a po drugie - przyznanie się do winy. Burzowy był na to zbyt tchórzliwy, choć jego czyny już powiedziały dużo za siebie.
Niebawem Czarnowłosy wrócił do pokoju i usiadł obok. Najwyraźniej milczący nastrój udzielił się rodzeństwu, więc przez jakiś czas po prostu delektowali się swoją obecnością i niczym więcej. To też sprawiło, że Arashi pozbierał się na tyle, by przerwać milczenie jako pierwszy.
- Jak... jak twoje plecy?
Zapytał nieśmiało kończąc wreszcie o wiele później swoją dawkę energii od Mei. Miał jakoś załatwić sobie maści, to może powiodło się? Rany wyglądały paskudnie, zwłaszcza ta najgłębsza. Jak sobie przypomniał, to aż musiał westchnąć, żeby na nowo nie zacząć się denerwować. Co ten Inkwizytor sobie myślał!? Eh, nie, spokojnie, nie może o tym za wiele rozmyślać. Najważniejsze, że Niemcowi polepszył się stan, nawet jak został pokopany prądem, a wcześniej oblany mocnym strumieniem wody od pani Prefekt. Wykończyli go, nie ma bata. Że jeszcze stał na nogach po tak krótkiej utracie przytomności to jakieś czary. Ostrożnie wstał z łóżka i położył pustą szklankę na stoliku.
- Odniosę dywan.
Tylko on wiedział, skąd ukradł prowizoryczne nosze. Znaczy pożyczył, wszak chciał oddać. Porcja sztucznej krwi poprawiła na tyle krążenie i ukoiła nerwy, że mógł w miarę normalnie poruszać się bez skrępowania. Kucnął przy dywanie, zwinął go w rulon i na jakieś pięć minut młodego wywiało z pokoju. Po tym czasie cicho zaskrzypiały drzwi zwiastując powrót Otiego. Zajęło mu to tyle, bowiem po drodze kombinował, jak mógłby za okazaną pomoc zaprosić ich do siebie. Jak później okaże się, na nic było zwlekanie do ostatniej chwili.
- Jak... jak coś... jak nie macie nic do roboty... to... to możecie przyjść później do mnie... posprzątałem pokój.
Dwa ostatnie słowa wypowiedział z lekką dumą, że udało mu się ogarnąć bajzel. Bo tego, co kryje się pod czupryną, nie za bardzo. Stał w drzwiach, bo nie wiedział czy jeszcze zagościć u nich czy już wracać do siebie. Nigdy dotąd nie był u nikogo w gościach, bo nikt go nie zapraszał. A nawet teraz w zasadzie nie był zaproszony, co wrył się w ramach interwencji do ich mieszkania. Może dlatego nie miał pewności, czy powinien ich zostawić choć na trochę samych, czy dołączyć jeszcze... właściwie to było coś nowego i miłego pobyć z kimś, a nie tkwić samemu w czterech ścianach, tylko czy nie będzie krępować Prefektów? A-albo samego siebie? Eh... zamotał się odrobinę w rozmyślaniach, aż stał jak głupi we drzwiach.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Czw Lip 05, 2018 8:36 am

Zdecydowanie potrzebowała chwili dla siebie. Tylko... Co dalej? Co powinna zrobić więcej? Tego nie wiedziała. Powinna przesiedzieć tutaj i poczekać na to, aż pójdą? Nie... To nie w jej stylu. Może gdzieś wyjść? Tylko gdzie? Beznadzieja. Nie potrafię niczego sensownego wymyślić. Uśmiechnęła się krzywo do własnego odbicia i wzięła głębszy wdech. Musiała się po prostu jakoś ogarnąć... I tyle.
Mniej więcej w tym samym momencie usłyszała pukanie do drzwi. Uniosła głowę, kierując wzrok na drzwi. Nie zareagowała ani słowem, więc też nie wiadomo było, czy kogoś tu chciała, czy nie. Mimo to, ktoś tu wszedł. Fergal. Odwróciła głowę, znów spoglądając na lustro...
Po czym skierowała wzrok na niego, mrugając oczami. Co. Tego się nie spodziewała. Przeprosiny z jego strony... Nie nastawiała się na to, patrząc na aktualną sytuację. Bardziej była pewna, że będzie miał do niej pretensje... O to wszystko. Nie zdążyła jednak odpowiedzieć, bo od razu zwinął się z pomieszczenia, zostawiając ją samą. Co za... Nie przestaje mnie zaskakiwać. Zimna woda z kranu i... Ochlapała twarz. No dobra, Mei, nie myśl o niczym negatywnym. Wstawaj i ogarnij się. Rozczesała palcami włosy, wygładziła ubranie i wyszła stamtąd, wracając do chłopaków.
Tylko... W sumie zastała ino jednego z nich.
- Gdzie twój brat? - nigdzie nie widziała Arashi'ego. Zdecydował sobie pójść? Patrząc na to wszystko, wydawało jej się, że czarnowłosy nie pozwoli na zniknięcie bez słowa. Chyba, że się pożegnali...
- Właściwie, powiedz mi, na co ci tyle rzeczy aka medycznych? - spytała się Rekina, wskazując głową na niepozorną paczkę. Chcąc nie chcąc, przy zbieraniu wypadniętych rzeczy, zobaczyła co tam jest.
O. I wróciła trzecia osoba.
- Robi to różnicę, gdzie siedzimy? - spytała się Arashi'ego. - Może nasz pokój nie jest najładniejszy, ale w trójkę się zmieścimy - była nawet zadowolona, że udało się jej wewnętrznie jakoś ogarnąć. Jeszcze tylko musiało zaczerwienienie zejść z twarzy i można dać to wydarzenie do przeszłości.
Nagle usłyszała dźwięk przychodzącej wiadomości. Wyjęła telefon z kieszonki, po czym przeczytała wiadomość... I zmarszczyła nieco brwi. Prześledziła ją na nowo, po czym wysłała kilka nowych wiadomości, zanim zdecydowała się schować sprzęt. Potarła dwoma palcami czoło.
- Eh... - westchnęła cicho. - Tego się nie spodziewałam - spojrzała raz na jednego, raz na drugiego. - Macie coś w planach?

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Czw Lip 05, 2018 7:58 pm

Dla Rekina okazywanie słabości oraz przyznawanie się do winy było bardzo ciężkim doświadczeniem. W ostatnich godzinach odkrył w sobie, że jednak potrafi znieść najgorszy balast i jakoś z nim żyć. Niemniej wciąż musi się do niego przyzwyczaić. Ale lepsze małe kroki, niż żadne. Niestety z drugiej strony ciągłe poddawanie się naprawie powoduje też i stres, który prędzej czy później Rekin zostanie wręcz zmuszony go rozładować. W jaki sposób? Z czasem się okaże, na ten moment było w miarę okey.
Dobrze, że to brat jako pierwszy przełamał milczenie. Fer skierował na niego wzrok. Dopiero po krótkiej chwili odpowiedział.
- Spotkałem szkolnego medyka pannę Green. Zajęła się moimi plecami i jest znacznie lepiej. Za kilka dni powinny się wygoić, jeśli będę o nie dbać.
Nie ma co oszukiwać, chociaż pominął część z włamaniem się, to jednak przyznał że skorzystał z pomocy. Co za wstyd.
- Dlatego moja nieobecność się nieco wydłużyła.
Dodał aby wyjaśnić czemu długo nie wracał. Później wiadomo, sprzeczka z Mei, mała bitka i wreszcie wylądowali w pokoju.
Oddać dywan? Dopiero teraz Rekin go zauważył. Musieli jego cielsko przytaszczyć tutaj na dywanie? Skrzywił się, drapiąc po tyle głowy. Ileż im problemów narobił, że aż syknął coś pod nosem marszcząc brwi.
Chętnie uwaliłby się na boku, gdyby nie powrót Czarnulki z łazienki. Dziewczyna jak widać musiała się ogarnąć.
- Poszedł odnieść dywan.
Odpowiedział na pytanie wampirzycy, obserwując ją uważnie. Zapewne wie o co może chodzić Fer już mniej.
- Gdy gościłem u inkwizytora, otrzymałem w prezencie przypieczenie swoich pleców.
Westchnął, nie ukrywając tego, że nie chciał już do tego wracać. Co było to minęło, ważne że żył. Reszta problemów rozwiąże się niebawem. Wrócił też Arashi, na co Fer zareagował słabym uśmiechem. Obecność brata była jak lek na wszelkie zło, nieważne co uczynił niedawno. Ważne że byl.
- Tu jest dobrze, możesz siedzieć. Mei nie jest złą osobą.
I tutaj spojrzy na nią nieco uszczypliwie. Niemniej nie miał złych zamiarów, bo mieli się przecież do licha pogodzić. Zabrzmiała melodyjka telefonu, więc Aryu musiała odczytać.
- Coś pilnego?
Zagada, bo przecież mina Mei mówiła wiele. Zapewne jakaś głupota. Jednak co do ważnych spraw, wypadałoby pójść do dyrektora ze sprawą odnośnie Garrucha.
- Arash. Zostawię ci mój numer telefonu, bo jednak muszę w końcu udać się do  dyrektora i powiedzieć co zaszło. Powiem tez o tobie, a w razie potrzeby nawet cię przywołam.
Nie zamierzał dyskutować z młodszym bratem. Mieli teraz wymienić się telefonami, po czym Fer zmieni lokalizację. Wydobędzie najpierw czysty strój szkolny z komody, a później przebierze się w łazience.
- Mei, przypilnuj go do mojego powrotu.
Doda, nim wszedł do łazienki. Szybkie ogarnięcie, kilka uspokajających wdechów i opuścił pomieszczenie.
- Będziemy w kontakcie.
Dopowie na odchodne. Niefajnie jest tak uciekać, lecz też niefajnie jest wiecznie skrywać w sobie ciężar. Sytuacja jaka zaszła niedawno dała wiele do myślenia i pora uporać się ze swoim Złym Ja.
No i też musiał ukryć obrażenia, jakie to otrzymał od elektryczności. Cale szczęście, że regeneracja działała.

zt

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Nie Lip 08, 2018 10:09 am

Przynajmniej tyle, że zatroszczył się o swoje plecy, więc nieobecność była uzasadniona. Jeszcze spotkał na drodze Mei, z którą przeprowadził intensywny dialog. Już większość spraw się wyjaśniła, najważniejsze, że zguba się znalazła. Trochę pokiereszowana przez Mei i Arashiego, ale żyła.
- Im szybciej wrócisz do formy, tym lepiej.
Nie miał mu za złe, że poszedł po pomoc, choć rozumiał jego opory. Sam sobie nie za bardzo chciał pomóc przez osoby trzecie, toteż nie powiedział wprost, iż potrzebuje leków. Nie mniej też w akcie desperacji rzucił w niego pudełkiem... eh, na samo wspomnienie nieco skwasił minę.
Załatwienie sprawy z dywanem poszło nie tak źle, bo właściciela nie było w mieszkaniu. O wiele gorzej zniósł próbę zaproszenia do siebie, które okazało się skończyć fiaskiem. Nic więcej nie rzekł na tamten temat, przynajmniej wiedział, iż będzie miał nad czym popracować następnym razem. Mei przy okazji wpuszczenia ponownie gościa do pokoju zadała pytanie o planach, na co Oti w pierwszym momencie wzruszył ramionami. Może jednak pokusić się na rozwinięcie odpowiedzi, by nie wychodzić na ostatniego gbura?
- W moich planach było znalezienie brata, ale skoro jest, to nic więcej.
Po leki uda się później, i tak jeszcze miał dojść do siebie, bo tak zdecydował Prefekt. On miał bogaty plan, wyjawił go obecnym i niestety też dotyczył on młodzika. Spuścił wzrok znów na kolana będąc nieco skrępowany sytuacją. Mei mogła źle zrozumieć słowa Fergala, nie znać kontekstu. Bo co mogła zrozumieć po słowach "Powiem też o tobie, a w razie potrzeby zawołam"?
- Nie wiem, czy to dobry pomysł...
Lekko zaprotestował, choć może brat miał rację, aby jak najszybciej sprostować papiery i powiadomić, że kondycja psychiczna Otiego nie jest tak dobra jak informował? Co do reszty czuł się nieswojo, że został z Mei, jak właściwie z kobietami czy z dziewczynami nie gadał. W ogóle odludek z niego, ale skoro taka była wola Fergala... niech mu już będzie. Nie planował szybko powrócić do kłótliwego tonu, póki jeszcze panował nad słowami. Podali sobie numery telefonów, przy okazji Białowłosy obczaił komórkę brata (jest takim fanatykiem elektroniki, więc od razu oczka zaświeciły się jak sroce na widok błyskotki) i skinął do siebie z jakby akceptacją, że może być. Kiedyś "kupi" mu lepszą.
No dobra, Czarnulka znała już poniekąd etymologię osoby Burzowego, to czas poznać zależność od strony Długowłosej. Sama nie wyszła przed orkiestrę i nie wyjawiła, co łączy ją z Olbrzymem. I chyba nie zapowiadało się, że uczyni to pierwsza. Wiedział jedynie, iż jest kimś ważnym dla Rekina, bo przed byle kim nie obnażałby się z dumy i przepraszał czy dziękował. Choć Chudzielec jest impulsywny, kiedy postara się jest też spostrzegawczy. A może jedynie nadmiernie podejrzliwy i wrażliwy na jakiekolwiek bodźce? Tak czy siak po krótkiej ciszy po zostaniu sam na sam z koleżanką brata odezwał się krótko i na temat:
- Jesteś dziewczyną Fergala?
Nie ma to jak konkretne pytanie na początek reperowania znajomości po pierwszym, nie najlepszym wrażeniu. Ale to cały Arashi. Jeszcze nie raz i nie dwa walnie prosto z mostu. Nie był bowiem dobry w gierki słowne, czy w owijaniu w bawełnę.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Wto Lip 10, 2018 6:17 pm

Skinęła głową na znak, że zrozumiała. Zastanawiało ją zarazem, skąd właściwie wziął ten dywan... Ale chyba niezbyt istniała szansa na dowiedzenie się tego, więc dziewczyna nawet nie myślała o tym, by spytać chłopaka.
- Inkwizytor...? - myśli o dywanie zostały od razu zmienione na zastanowienie się, o co chodziło. - Czekaj, co? - brzmiało to więcej niż dziwnie. - Plecy? - szybkie zerknięcie na torbę i połączenie kilka faktów zajęło jej kilka sekund. Kiedy? - spytała samą siebie w myślach.
Pokręciła nieco głową, decydując się tą kwestię zostawić na razie na potem. Dalej już sprawa potoczyła się swoim torem. Dziewczyna nieco wzruszyła ramionami na wspomnienie o sms-ie.
- Niby tak, ale jest trochę dziwny. I już ogarnęłam co, i jak - odparła mu. - Zobaczę, jak się to rozwinie.
Co dalej... Wytknęła język na moment i wzruszyła ramionami. Nie wiedziała, jak właściwie potoczy się to wszystko dalej, patrząc na to, że... No... Nie tak dawno jeszcze niezbyt było ciekawie. MImo to, chyba nie powinno się poddawać lub coś, nie?
Na dodatek mieli zostać sami tutaj.
Uśmiechnęła się do chłopaka, słysząc jego pytanie.
- A wyglądamy na parę? - odparła pytaniem na pytanie. Usiadła na swoim łóżku. - Jak myślisz? - popatrzyła na niego ze spokojem. - Fergal dla ciebie dużo znaczy, hm...? - dorzuciła z namysłem. Jakby tu wykorzystać ten czas...

_________________
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Wto Lip 10, 2018 7:26 pm

Patrzył się badawczo na rozmówczynię, która nie chciała mówić pierwsza, kim jest dla Fergala. Nie lubił zgadywać, zazwyczaj zawsze mylił się. Nie miał wyboru, a jej uśmiech prowokował do samodzielnej dedukcji.
- Wiem tyle, że wydajesz się być dla niego kimś ważnym. Jak wyglądacie razem - nie moja sprawa.
Nie musiał dodawać nic więcej. Uważał, że zrozumiała aluzję, chociażby dotyczącej sytuacji z łazienki. Nie mniej miło byłoby, gdyby rozwiała wszelkie wątpliwości. Zawsze była taka zagadkowa, czy po prostu nie ufała Otiemu? Cóż, ich pierwsze spotkanie pozostawiało wiele do życzenia, jednakże może uda mu się nieco podbudować reputację. Jeśli rzeczywiście Mei była dziewczyną Niemca, to powinien poznać lepiej... szwagierkę? Nawet nie wiedział, jak to się zwie. Eh, do tej pory odsuwał wszelkie myśli dotyczące rodziny, o której nic nie pamiętał. Właśnie dlatego odpowiadając na pytanie o tym, jak bardzo Fergal liczył się w jego życiu, rzekł tak:
- Zdecydowanie -skinął głową, po czym dla rozprostowania nóg i rozładowania energii, która ciągle w nim drzemała, wstał z lekkim zachwianiem i przechadzał się powolutku po pokoju- Dla kogoś, kto myślał od zawsze, że jest sierotą z bidula, taka wiadomość... była szokiem.
Przystanął i przez chwilę stał w milczeniu bokiem do rozmówczyni. Nie przywykł zwierzać się ze swoich rozważań, a teraz miał okazję. Mimo wszystko krępował się, dlatego nie umiał aż tak swobodnie toczyć dyskusji.
Może jak zada kolejne pytania, to znajoma brata będzie bardziej skora do odpowiedzi, a nie do odbijania pałeczki? Chyba, że taki miała swój styl rozmowy, co na dłuższą metę pewnie zaczęłoby grać na nerwach Arashiemu. No nic, spróbuje.
- Czemu dzielisz z Fergalem pokój? Masz mieć go na oku?
Tu stanął na wprost gospodyni domu i nie spuszczał z niej swoich przekrwionych oczu. Zważywszy na temperament Rekina przyjął taką linię domysłów. Lecz póki Mei nie powie coś więcej, nie będzie mógł nic więcej robić tylko gdybać. A gdybanie ma to do siebie, iż można kogoś urazić. Bardziej lub mniej umyślnie. Nie sugerował bowiem, że Czarnulka była jego niańką.
O kurcze, a co jeśli Przewodnicząca jest jego i Fergala... kuzynką?! I tylko droczy się tak dla hecy?!

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Pią Lip 13, 2018 6:16 pm

Nie zareagowała nadal na jego słowa, po prostu przemilczała je. Jednakże nie lekceważyła go, po prostu wysłuchiwała na spokojnie, zarazem patrząc na niego. Miło mieć rodzinę, czyż nie...? - spytała się w myślach. Ciut zrobiło się jej smutno, gdy pomyślała o swojej. W tak krótkim czasie, już po raz kolejny przypominała sobie, jak u niej niezbyt wesoło wyglądała sytuacja. Ale... Co właściwie mogła więcej zrobić oprócz zaakceptowania tego? Przecież nagle nie okaże się, że pojawi się ktokolwiek więcej...
Postanowiła ponowne odgonić owe myśli.
- Hmm... - położyła palec ustach, wyraźnie zastanawiając się nad odpowiedzią dla wampira. - Nie jestem jego dziewczyną... Ale znamy się trochę czasu i sporo ze sobą przeszliśmy - odparła w końcu. - A co do wspólnego pokoju, to raczej zaważyło na decyzji, by zamieszkać razem. Do tego zawsze miło być z kimś, kogo się zna, prawda? - uśmiechnęła się lekko. - Więc spokojnie, nie jestem jego strażniczką.
Poklepała łóżko.
- Prosiłabym, byś usiadł. Myślę, że w ten sposób o wiele lepiej będzie nam się rozmawiało - zwróciła się do niego spokojnie. Wampir przynajmniej mógł być spokojny, Mei nie wykazywała po sobie nic negatywnego. Tamtejsze emocje poszły niemalże w zapomnienie.
- Który z was jest starszy? - spytała się go. Zdecydowała się spróbować podciągnąć rozmowę dalej.

_________________
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Pią Lip 13, 2018 7:41 pm

- Poniekąd szkoda, że nie jesteście razem.
Czarnulka byłaby pierwszą dziewczyną, z którą w miarę swobodnie rozmawiał, i w dodatku brat lubił ją, skoro zadecydował się z nią zamieszkać. To logiczne zatem, iż zajęli wspólny akademik. Nie zamierzał przekonywać brata do zmiany lokum, Arashi był skrajnym odludkiem i nawet przy najszczerszych i najlepszych zamiarach - nie umiałby przywyknąć do nowego lokatora.
Z zamyślenia wyrwała go prośba Długowłosej, której najwyraźniej przeszkadzało, jak Chuderlak chodził tam i z powrotem. Zawahał się na moment, nawet otworzył na moment usta jakby chciał coś powiedzieć, lecz jedynie ugryzł się w język i powoli podszedł do leżanki (i koleżanki) przy okazji zastanawiając się o ile Fergal był od niego starszy.
- On... ale nie wiem o ile... ja mam dziewiętnaście lat -w tym momencie usiadł ostrożnie z powrotem na łóżku i spuścił nieco wzrok na swoje odrobinę drżące kolana; troszkę stresował się, jak mało wie o Rekinie- ...i w przeciwieństwie do ciebie, nie znam go za dobrze. Pamiętam Fergala jak przez mgłę, ale na pewno jest moim bratem.
Znów lekkie zawahanie, lecz sięgnął dłonią do kieszeni i wydobył z niej podniszczoną fotografię, którą przekazał do rąk Mei. W międzyczasie dopowiedział więcej, już nieco bardziej mętnym głosem od wyczerpania.
- Nie wiem, od jak dawna się znacie, ale cieszę się, że miał okazję dzielić czas i przeżycia z tobą... Wydajesz się być w porządku.
Tu utkwił wzrok w Zielonookiej, i choć nie uśmiechnął się, jego wyraz twarzy był łagodny. Naprawdę uważał, iż skoro dogadywali się (lepiej lub gorzej w zależności od dnia i okoliczności), Fergal miał ogromne szczęście. I chyba na odwrót, bo po co Mei miałaby trzymać się z kimś, kogo nie lubiłaby? To przyjemna świadomość, że oboje mogli brnąć razem przed siebie, wbrew przeciwnościom, kłótniom i samotności. Białowłosy musiał jakoś radzić sobie sam, a jak brakowało mu własnych sił - posiłkować się lekami i znajomymi z gier wideo. Teraz miał dwójkę prawdziwych znajomych, z którymi będzie starać się trzymać, lecz nim to nastąpi, musiał nauczyć się wprowadzić zarówno brata jak i Mei do swojego życia.
Zacznie, jak będzie w formie, a teraz daleko mu było do normalności. Krew z tabletek ukoiła część problemów, jednak nie działała na psychikę, która zawodziła coraz częściej. Przecież nawet kilkanaście minut temu mógł przez to zabić brata. Powieki zsunęły się połowicznie na przekrwione oczy.
- Mogę... mogę położyć się tutaj?
Zapytał cicho nie patrząc się na panią Prefekt. Brakowało mu sił, by iść po leki. Zresztą Długowłosa nie zamierzała go wypuszczać z pokoju. Tak więc to byłaby najlepsza opcja dla Otiego, którego zaciśnięte mocno dłonie w pięści zdradzały, że boryka się z czymś, coś go gnębi. Choroba przy braku wsparcia medykamentami napinała ciało chłopaka do granic możliwości nie dając odpoczynku mięśniom i szarpiąc nerwy.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Pon Lip 16, 2018 9:34 pm

Słowa Arashi'ego zaskoczyły ją. Zrobiła zdziwiony wyraz twarzy. Nie spodziewała się usłyszeć takich słów... Przynajmniej nie od Arashi'ego, który niekoniecznie musiał mieć o niej dobre zdanie. I do tego oczywiście dochodził fakt, że dopiero co się poznali. To było... Całkiem miłe. Zaskakujące, miłe i wystarczające, by nie wiedziała, co powiedzieć na ów temat. Może bezpieczniejszym wyjściem będzie niewnikanie w ten temat? Aaa, o czym ja właściwie myślę?! - spytała się jeszcze w myślach.
- Chwila, serio? - udała, że nie zauważyła jego wahania co do zaakceptowania jej prośby. Za to skupiła się już na dalszej części rozmowy. - To oznacza, że jesteś w moim wieku - niemałe zaskoczenie. Była prawie pewna, że chłopak będzie o wiele starszym wampirem. Ciężko powiedzieć, czemu właściwie założyła to z góry... Może dlatego, że do tej pory niespecjalnie miała okazję poznawać rówieśników?
- Ciężko powiedzieć, czy można twierdzić iż kogoś się zna dobrze - stwierdziła cicho, zarazem wzruszając delikatnie ramionami. - Huh? - z lekką dozą niepewności wzięła od niego fotografię i przyjrzała się jej. Wyglądała na dość starą... I zarazem dość przeszła przez ten cały czas. Zrozumiała dość szybko, co przedstawiała. Sprawiło to, że delikatnie uniosła kąciki ust i oddała zdjęcie Arashi'emu. - Oboje wyglądacie uroczo na tym zdjęciu - podsumowała. Chyba są naprawdę blisko siebie... - pomyślała jeszcze.
Skinęła delikatnie głową na jego słowa. To co powiedział, było dość ważne. Wychodziło na to, że zaakceptował obecność dziewczyny, jak i to, jaką rolę mogłaby pełnić teraz. Zmiana postrzegania jej z negatywnego na pozytywne... Chyba można tak o tym powiedzieć.
- Śmiało - wyraziła zgodę i posłała mu pytające spojrzenie. - Wszystko dobrze? - nietrudno było przeoczyć tego, co zdradzało jego ciało. Jednakże uprzejmością było zapytanie się... Przynajmniej na teraz. Bądź co bądź, jeśli będzie trzeba, to sama wstanie ze swojego łóżka, by zrobić mu więcej miejsca.

_________________
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Pią Lip 20, 2018 6:01 pm

Oho, czyżby jego bezpośredniość znów uciszała? Pamiętał, jak rzekł coś podobnego Fergalowi, to też nie mógł przez moment odezwać się ni słowem. Miało to swój urok, a to też znaczyło, że dziewczyna wzięła jego uwagę do serca. To też miłe i zaskakujące, że ktoś go wysłuchuje, nawet jak może nie mieć racji. Ale tu... akurat ją miał. Czemu tak uważał? Mei nie poleciała od razu na skargę do dyrektora za to, co podziało się na korytarzu. W dodatku ślęczy nad nim, choć mogłaby robić coś o wiele bardziej pożyteczniejszego niż pilnowanie narwanego młokosa. Mogłaby olać prośbę Rekina i zająć się swoimi sprawami. Skoro jednak nie wyganiała Otiego z pokoju, wręcz chciała go przetrzymać do przyjścia Fergala, to dlaczego nie miałby zmieniać nastawienia wobec niej?
Jak się okazało Mei była nie tylko spokojna i chętna na rozmowę, to jeszcze wiek pokrywał się z latami Białowłosego. Też zdziwił się, choć jedynie przekręcił głowę na bok przyglądając się baczniej koleżance.
- A to ciekawe. Wyglądasz na tyle, ale wiesz jak to z nami. Pozory mylą.
Czy... czy on właśnie powiedział komplement? W zasadzie nie robił tego celowo, by zawstydzać. Już i tak sam musiał zmierzyć się ze zmieszaniem, gdy po oględzinach zdjęcia braci Schlecht dziewczyna uważała, że wyszli na fotce uroczo. Na bladej twarzy Białowłosego pojawił się leciutki rumieniec. Przetarł przedramieniem poliki, żeby zaczerwienienie zrzucić na intensywniejsze ocieranie twarzy niż na zawstydzenie.
- Wcale nie...
Lekko przebąknął jak dziecko, choć gusta są różne i każdy ma prawo do własnej opinii. Nie twierdził, iż wyszli tu na twardzieli, ale żeby od razu uroczy? Mimo wszystko ta fotografia była niemal relikwią dla Arashiego, i gdy tylko odzyskał zdjęcie z powrotem, z namaszczeniem schował do kieszonki. To dzięki niej mógł przetrwać najgorsze chwile, w tym załamania nerwowe, depresje, napady gniewu czy samotność, a nawet próby samobójcze. Była talizmanem na wszelkie zło.
Nie mniej moc talizmanu nie mogła zmyć defektów, jakich nabawił się przez ostatnich kilkanaście lat po traumie z dzieciństwa i niefortunnymi sposobami kamuflowania uszczerbku na zdrowiu. Od wielu miesięcy nie mógł zmrużyć oka bez użycia leków nasennych lub z braku przytomności. Zamykał się w wirtualnym świecie, który tłumił prowizorycznie ból, bowiem umiał koncentrować się na grach nie myśląc o rzeczywistości. Codziennie, w mniejszej lub w większej dawce, zmierzał się z chorobą, i przegrywał ją bez leków. Powinien był wcześniej zauważyć, że medykamenty niebawem się skończą, lecz często nadużywał środki, tak więc trudno było przewidzieć, kiedy powinien zaopatrzyć się w nowe opakowania. Teraz też przydałoby się, skoro aż musiał zapytać się, czy może położyć się. Po uzyskaniu zgody, leżał na boku jak kłoda, jednak powieki nie zamykały się. Nadchodziła fala tsunami na wszystkie jego nerwy i zmaltretowane ciało.
Mei zauważyła pierwsze objawy i nawet zainteresowała się losem Białowłosego, który właśnie przyjął pierwsze uderzenie na siebie. Nie tak dobrze, by nie rzucać podejrzeń.
- Niezbyt...
Wydukał z siebie, choć to słowo wyciskało z jego gardła mnóstwo bólu. Starał się nie dawać po sobie znać, że aż tak z nim źle, lecz ciało zaczynało się wykręcać w nienaturalny sposób. Bezwiednie przyjmował pozycję embrionalną, skurcze mięśni doskwierały nonstop, nerwy zaciskały jego ciało jakby było wsadzone w imadło. Drżenie powiek i kącika ust to akurat najmniejszy kłopot.
- Ksa.
Maskowanie spełzało na niczym, tak jak Fergal miał problemy z okazywaniem słabości czy wad, a tym bardziej z przyznawaniem się do czegoś co odbiegało od normy. Przez ten krótki moment już lepiło się jego ubranie od zimnych potów, które lały się z niego. Ból głowy rozsadzał czaszkę od środka, tak więc przez kilka minut nie dało się dotrzeć do Białowłosego. Już wydawało się, że będzie tylko gorzej, aż zacisk skurczowo-nerwowy rozluźnił się na tyle, że ostrożnie Oti mógł się rozprostować na łóżku, z cichym jękiem. Był bardzo osłabiony i zmieszany, że Czarnulka była świadkiem pogłębiania się nerwicy Arashiego. Mętny wzrok obejmował jej sylwetkę, trząsł się jak z zimna. Oj gdyby nie miał do czynienia z Prefektem, to zapytałby... a w sumie... czego nie robi się dla ukojenia nerwów?
- Palisz... trawkę?
Grymas na obliczu brata Rekina miał przypominać uśmiech, lecz przez spięcie mięśni twarzy wydawał się bardziej groteskowy niż radosny. Oj tak, dawka mocnej nikotyny lub morfiny czy czegoś na uspokojenie byłaby mu na rękę. Ale przecież on nie umiał prosić, dziękować i przepraszać. Przydałoby się kiedyś nauczyć.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Pon Lip 23, 2018 7:13 pm

Koniec końców zdołała poznać nową osobę... Wampira w jej wieku. Nawet jeśli początek nie można było zaliczyć do dobrych... To jednak rozmawiał teraz. Chociaż ciężko poruszać cokolwiek więcej, patrząc na to, że niekoniecznie na starcie będą chcieli coś ujawniać więcej. No, ale w końcu mieli jeszcze trochę czasu, by móc poznać się lepiej i zaprzyjaźnić się, nie?
- Dlatego właśnie mie to zaskakuje - odparła na jego słowa. Wampiry w końcu były o wiele mniej liczne niż ludzie... Więc napotkanie kogoś w swoim lub podobnym wieku było czymś rzadkim. A tutaj jednak zdołały się napotkać na siebie dwie takie istotki.
Uśmiechnęła się jedynie, nie dodając żadnego więcej komentarza dotyczącego zdjęcia owej dwójki. Nie zamierzała odwoływać własnych słów. A jak właściwie to odbierze jasnowłosy... To już inna kwestia. Kompletnie inna...
Teoretycznie chciała się zabrać za swój laptop, gdy Arashi miał leżeć na jej łóżku... Praktycznie... Cóż, zignorowanie go stanu byłoby raczej błędem. Zwłaszcza, że nie próbował ani trochę jej zbyć z tego wszystkiego.
Wstała z miejsca, zarazem odwracając się i spoglądając na leżącego wampira. Nie wygląda to za dobrze - nie czuła się pielęgniarką i specjalnie nie wiedziała, co powinna zrobić z tym. Nie chciała jednak pozostawiać go... Nawet jeśli jej obecność nie sprawiłaby, że nagle poczułby się o niebo lepiej. Cierpi. Eh, co ja mam właściwie teraz zrobić? - pomyślała jeszcze.
- Nie - odpowiedziała. - Może pójdę po medyka? Albo zadzwonię po Fergala - może jego brat wiedział, co mu dolegało...? Sama niestety nie wiedziała.
Międzyczasie poszła do swojej szafki i zaczęła grzebać w niej.
- Czy leki przeciwbólowe ci pomogą? - spytała się go międzyczasie. - Albo coś innego? Coś, co nie jest używką? - zmarszczyła nieco brwi i uniosła głowę, by ponownie spojrzeć na wampira.

_________________
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Pon Lip 23, 2018 9:01 pm

Fakt, wywarł złe pierwsze wrażenie, lecz to normalne u Otiego. Mimo wszystko Mei nie była dłużna i zostawiła na jego policzku pokaźną pamiątkę. Tak czy inaczej, gdy zamienili ze sobą kilka zdań Białowłosy poczuł się inaczej niż zwykle. No tak, jak jest się zamkniętym w czterech ścianach z powodu niskiej samooceny, agresywności i samotniczego charakteru, to nawet codzienna rozmowa staje się czymś niesamowitym. A o dziwo całkiem kleiła się rozmowa, nie było długich pauz, ani jałowych słów. Mimika Mei, w tym uśmiech, motywował do kolejnych prób konwersacji. Najwyraźniej rówieśniczka miała cierpliwość, albo bardziej ciekawość, skoro nie ucięła dialogu. Co prawda nie przywykł do prawienia mu komplementów o bycie uroczym (nawet jak to dotyczyło przeszłości), bowiem do tej pory uważany był za odludka, dziwaka, śpiocha (przez skutek uboczny leków uspokajających), a przede wszystkim za nerwusa.
Miał więc okazję naprawić swój wizerunek lub spartolić do reszty.
- Mnie też. To od jak dawna... brniesz z Fergalem przez życie?
Skoro nie współżyją, to musiał użyć jakiegoś słowa zamiennego. Miał problemy z doborem słów, których nie zapisuje się, a wypowiada na głos. Raz wypowiedziane nie może zostać skorygowane, przynajmniej nie bez wcześniejszego wypowiedzenia językowego babola.
W zasadzie nawet nie umiał odpowiednio zareagować na uśmiech koleżanki, która w ten sposób niewinnie podkreśliła swoją rację. Opuścił nieco brwi na oczy przybierając na moment lekko obrażone oblicze, lecz koniec końców miała prawo do własnej opinii, zwłaszcza w jej pokoju-Królestwie. Z grzeczności nie dopowiedział nic więcej, jedynie próbował poszukać kolejnego tematu do rozmowy. Na próżno, przeszkodził mu wewnętrzny wróg.
Mei zachowywała zimną krew, może nie chciała jeszcze bardziej denerwować Arashiego, gdyby panikowała. Albo miała stalowe nerwy, nie to co jego... czasami zastanawiał się, czy jego nie są zrobione z jakiegoś łamliwego, kruchego materiału, skoro tak często pada ofiarą nerwicy. Obecnie trzeba było się skupić, i jakoś wybrnąć z niezręcznej sytuacji. Skoro Czarnulka nie miała trawki, marichuany ani innego środka odurzającego, zaleciła tabletkę. Pewnie była to taka bez recepty, lecz lepszy rydz niż nic. Skinął lekko głową, że można spróbować. W dodatku robiło się coraz gorzej. Długowłosa chciała przyprowadzić medyka lub powiadomić brata o jego stanie. Arashi nieco zawiesił się, umysł stępił się znacząco.
- Lekarz... -sprecyzował niebawem- ...na urlopie.
Wymamrotał ledwie zrozumiale, jakby ostro popił alkoholem i bełkotał jak najgorszy pijak. Przynajmniej próbował ciągle utrzymywać kontakt z rzeczywistością, choć w obecnej chwili tylko Mei była tą pozytywną cząstką, którą mógł namierzyć rozregulowanymi zmysłami. Reszta bolała niemiłosiernie. Nawet wzrok, który tlił się czerwoną iskrą, zdradzał, że inaczej spoglądał na świat niż do tej pory. Lęk, niezrozumienie, panika połączona z niewytłumaczalnym racjonalnie gniewem odbijały na jego obliczu nieprzyjemne bruzdy i nakłaniały do szczękościsków. Drażniło go wszystko, wyolbrzymiło. Brzydził go własny zapach potu, gdzieś tam jeszcze miał świadomość, że jest na widoku, obserwowany. Może już nie tylko przez oczy Mei, ale i jego brata? Albo jeszcze kogoś? Jego mizerne wzmagania się z chorobą dręczyły umysł, już i tak obciążony urojeniami, zmęczeniem i brakiem prawdziwego snu. Nie przestawał się pocić, coś pożerało go od środka, resztki jego normalności.
- E...ne...du...łe... -oczy wciąż miał otwarte, drżały na nich powieki w tikach- To...rba...bo...bra...
Słowa nie miały sensu, nie odnosiły się do niczego. Może wolał mówić cokolwiek, by nie jęczeć przy dziewczynie? A że tylko na to pozwalał mu umysł, dukał bezwiednie jakąś wyliczankę. Może powtórzył z trzy, cztery razy, aż zamilknął zupełnie. Nowe spięcie mięśni obejmowało też gardło, nie mógł wycisnąć już niczego więcej. Powinien był być przyzwyczajony, nieraz zapominał o lekach, lecz do tej pory jego lekarz składał wizytę i przynosił leki. Od kiedy był w Akademii, musiał udawać się samodzielnie do gabinetu. A że niestety nastały wakacje, doktor wziął urlop. Zastępczyni - pani Campbell - nie przepisała mu nowej recepty, nie zdołał wytrwać przy jej testach. Ale teraz... teraz widziała go druga osoba, którą dopiero co poznał. Niezwykle krępujące i żałosne.
Może dlatego, wbrew logice, próbował podźwignąć się do siadu. Chciał jakoś zyskać w oczach Czarnulki, zaimponować. Każdy ruch sprawiał ból, toteż ledwie przekręcił się na plecy, a pusty wzrok utkwił w suficie. Maluteńkie źrenice trzęsły się wtórując właścicielowi. Nie za bardzo reagował już na cokolwiek, choć był przytomny. Przytłoczył go ból i odebrał chwilową wolność, jaką zasmakował poznając brata i jego dobrą kumpelę. Przez moment czuł się jak normalny, zdrowy wampir.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Pon Sie 06, 2018 8:41 pm

Rzeczywiście, rozmowa pomiędzy tą dwójką utrzymywała się nawet na niezłym torze i nawet mogli dowiedzieć się o sobie nieco więcej. Aż niemalże można było zapomnieć o tym kiepskim początku. Może dojdzie do tego, że poznają się lepiej i będą aż mogli się zaprzyjaźnić? Taki możliwy obrót wydarzeń nie wydawał się być zły.
- Oj... Raczej nie będziesz kojarzył wydarzeń związanych z Czerwoną Mgłą... - odparła, myśląc nad tym. - Ale no... Może około dwa lata? Plus, minus. Nie jestem aż tak pewna tego - wiele wydarzyło się przez ten czas i różnorako wyglądały ich spotkania... Nie mówiąc już o rozwoju znajomości, która na początku była bardzo burzliwa... A nie. Nadal bywała.
Nie zamierzała już w jakikolwiek sposób zareagować na jego gesty i zarazem bardziej pokreślać swoją rację, co zarazem powodowało, że nie było zbytnio możliwości, aby zdołał jej to wybić z głowy. Są uroczy i tyle!
Jednakże... I tak nie było czasu by dalej rozmyślać nad tym. Sytuacja zmieniła się bardzo szybko, a czarnowłosa... No właśnie, co ona mogłaby zrobić teraz? Nie wiedziała. Nie miała do czynienia wcześniej z taką sytuacją, więc błądziła na ślepo. Jednakże jedno było pewne, nie zamierzała stać bezradnie i nic nie robić.
- Okay - mruknęła, widząc jego niewerbalną zgodę. Momentalnie ruszyła do szafki i przeszukała ją, by zaraz potem wyciągnąć wodę i tabletki. Trzymała je tutaj na wszelki wypadek - nie raz i nie dwa popadała w kłopoty, co nierzadko kończyło się dla niej ranami. Nieważne. Udało się jej wygrzebać to, odłożyć na podłogę obok... Po czym zerknęła na Arashi'ego, rejestrując to, co się z nim działo.
- A medyk szkolny? - spytała się go natomiast. - Może zdoła pomóc - teoretycznie. Nie wątpiła w umiejętności znajdujących się tam osób, ale... Jakby nie patrzeć, nie wiedziała, czy nie skończyłoby się to gorzej. Chociażby wycieczką do szpitala. Postanowiła jeszcze napisać do Fergala wiadomość.
Drgnęła mimowolnie, widząc, że jego stan zaczynał się pogarszać, przygryzła dolną wargę, zarazem zastanawiając się, co dalej. Przyspieszyła nieco swoje działania, by nalać wody do jednej ze szklanek, i skierować się do niego.
- Dasz radę połknąć lek? - zadała mu pytanie. - Wystarczy, że pokręcisz lub przytakniesz. Nie musisz mówić.
Jeśli nie dałby rady, wrzuciłaby tabletkę do wody, aby rozpuściła się, zanim przeszłaby do podania leku. Ogólnie, sama ona była bardzo mała, miała zaledwie dwa-trzy milimetry.
- Muszę cię nieco podnieść - jedynie na tyle, by mógł przełknąć ciecz. Bez chwili wahania zamierzała włożyć rękę po jego głowę i delikatnie unieść. - Pij - nakazała mu, przechylając lekko naczynie. Pilnowała siebie, by dostawał ciecz w niedużych porcjach i zarazem obserwując, czy przełyka czy też nie.

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Wto Sie 07, 2018 7:35 pm

Brak leków okazal się wielkim problemem dla młodszego brata. Trzeba go siłą zaciągnąć do szkolnego medyka aby się ni zajęła i może udałoby się załatwić receptę. Strasznie był zły na zaniedbanie brata odnośnie pominięcia informacji o swojej chorobie. Może Cross byłby tak dobry i sam pomógłby Otiemu w walce z dolegliwościami.
Po wyjściu od dyra od razu skierował się w stronę akademików. Trzeba zająć się biednym Otim i Mei, która mogła nie wiedzieć jak postępować z bratem. Ba, nawet można byłoby się domyślić po przeczytaniu wiadomości.
Nie było czasu aby iść do medyka, poza tym wampirza krew powinna zwalczyć wiele albo chociaż przynieś ulgę na czas pójścia do lekarza.
Nie zapukał, tylko wszedł od razu, odszukał wzrokiem wampirzycę oraz brata. Było źle, a nawet bardzo.
- Mei, tabletka krwi raczej nie pomoże.
Stwierdzi, patrząc na szklankę z cieszą. Blady kolor - szybko można rozpoznać substytut. Rekin podejdzie do lezącego na łóżku Arashiego.
- Nie ma ze sobą żadnych leków ani w pokoju. Ten mały skurczybyk przemilczał, że jest chory.
Wyjaśnił krótko, nie patrząc jednak na Mei. Teraz jego oczkiem w głowie był odnaleziony Oti. Przysunie się do brata, kucając przy łóżku. Może nie był medykiem, ale jedno wiedział - krew powinna polepszyć stan.
- Dam ci krwi, a później przejdziemy się do lekarza po receptę.
Postanowione. Niemiec podciął pazurami żyły u prawej ręki i podsunął ją bratu pod sam nos. Powinien chwycić w swoje dłonie, po czym zaczerpnąć kilka łyków. Nie zamierzał karmić go ino kilkoma kroplami, tutaj trzeba solidnych łyków. Może sam Rekin nie czul się najlepiej, ale czego nie robi się dla jedynej rodziny.
- Dzięki, że się nim zajęłaś.
Nie zapomni o Czarnulce. Nie uśmiechnie się, bo to nie w jego stylu. Niemniej był wdzięczny i ona o tym wiedziała.
Jeśli Arash skorzystał z krwi, Rekin zabierze rękę. Zliże jedynie pozostałości po posoce oraz dla złagodzenia bólu rany. Następnie usiądzie na swoim łóżku, odczuwając lekkie zawroty głowy. Organy nim się wyleczą trochę minie, a jeszcze te cholerne plecy. Przydałoby się zmienić opatrunek, mógł się już zabrudzić. Pytanie. Kiedy? Tyle spraw na głowie. Choroba brata, para zakochana, Mei i jej końskie zaloty.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Wto Sie 07, 2018 8:34 pm

Czerwona Mgła... nie, nic mu to nie mówiło. Dwa lata temu jeszcze był w Domu Dziecka i świat zewnętrzny był ograniczony. Oprócz internetu. Mimo wszystko nie kojarzył takiego określenia, albo za słabo zapadło w pamięć... wszystko możliwe. Dobrze, że Czarnulka sprecyzowała, choć wydawało mu się, iż znali się więcej niż dwa lata. Może te dwa lata były na tyle intensywne, że w oczach Arashiego byli bardzo zżyci? Trzeba wziąć też poprawkę na to, iż rzadko które przypuszczenia były trafne. W każdym razie wyglądało na to, że skoro Mei była w jego wieku, to trafiła mniej więcej dwa lata temu do Akademika, i być może już tyle czasu dzieliła z jego bratem pokoik. Będzie musiał kiedyś podpytać się o to, czego wystrzegać się przy Rekinie, by wypadać jak najlepiej w jego oczach. Pod warunkiem, że Długowłosa dotrzyma tajemnicy, czyli jak zaczną sobie bardziej ufać. Skomplikowane troszeczkę.
Dalsze luźne rozmowy musiały odejść na dalszy plan, Oti nie był w stanie poprawnie funkcjonować, by nawet odpowiadać na pytania. Gdyby mógł, powiedziałby, że już miał zamiar spróbować interwencji tutejszych medyków, lecz akurat natknął się na Prefektów, którzy bili się między sobą. Nie, nie zwaliłby na nich winę za to, że zapomniał o swoim obowiązku pilnowania leków. Obecnie był coraz mniej aktywny fizycznie, zwykłe przewrócenie się na plecy kosztowało go mnóstwo pokładów energii, które zamierały w zastraszającym tempie. Próbował łapać kontakt z dziewczyną, która dzielnie przy nim trwała i starała się ulżyć cierpieniom. Znalazła tabletki przeciwbólowe, o które dopytała się chłopaka, czy będzie w stanie przełknąć je. Pół minuty zajęło Białowłosemu, żeby ledwo kiwnął głową, która ważyła dwie tony, aby spróbować podać bezpośrednio tabletkę i tylko popić wodą. Niestety zacisk na gardle był na tyle tłamszący, że zakrztusił się. Może dlatego, że Mei przy tej czynności musiała mu podnieść głowę, a co za tym szło... dotykała go!? Dopiero po dwóch minutach, jak tabletka rozpuściła się w wodzie, mogła zostać przelana do zaciśniętej gardzieli. Młodzieniec ponownie został położony na łóżku, a w szklance zostało jeszcze trochę specyfiku, którego już nie mógł dopić za pierwszym podejściem.
I w tym też momencie zjawił się brat. Brat bardzo przejęty był, skoro od razu przeszedł do relacji z nieudanych poszukiwań leków, a potem do samego pacjenta i wytrwałej wolontariuszki. Chłopak był w takim stanie, że nie mógł nic odpowiedzieć na troskę Rekina. Patrzył się tylko mętnym wzrokiem na jego twarz, jakby chciał rzec, by nie lampił się na niego, gdy objawy choroby nasiliły się. A zarazem przeprosić, że narobił tyle kłopotów. Choć Oti nie umiał przepraszać, do tej pory nie miał kogo.
Leżąc na plecach nie poruszył się ani na milimetr i niewiele by brakowało, aby stracił przytomność. Zakrwawiona ręka Fergala ocuciła go, a tabletka przeciwbólowa pomogła na tyle, by drgnąć jedną górną kończyną i to nią sięgnąć bardzo powoli po pokarm. Palce Arashiego były delikatne, gdy ujęły rękę brata, lecz drżały wtórując trzęsącemu się i obficie lejącemu się zimnym potem wampirowi. W mętnych patrzałkach odbił się szkarłat od posoki Prefekta, którą z początku zwilżył jedynie swoje suche wargi. Szczęki nie chciały rozważyć się szerzej, nerwoból zaciskał jak aluminiową puszkę całą posturę chłopaka. Aż wreszcie kilka kropel wydrążyło korytarze nowych możliwości, w tym między innymi przyssanie się do źródła mocy i ciche, wolne chłeptanie. Z wolna też zlizał wargi językiem. Krew brata zadziałała jak znieczulenie, nie mniej posoka w jakiejkolwiek postaci zdawała się nie leczyć objaw. Na ten etap tyle musi wystarczyć.
Oti ostrożnie sprawdzał czucie kończyn, które przestały puchnąć z bólu, głowa też zelżała. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że dalej był w pokoju Mei i Fergala, a oni nad nim roztaczali swoją opiekę. Subtelnie przekręcił się na bok, by spróbować zmienić pozycję - na siedzącą. Drżenie nie ustąpiło zupełnie, lecz było znacznie mniejsze niż przed chwilą. Podpierając się rękoma starał się ogarnąć więcej faktów. On... on wypił krew Rekina?! To dlatego sam musiał usiąść, bo poczuł się gorzej... przez Otiego! Spuścił nieco bujną fryzurę na czoło.
Nie zasługiwał na pomoc, nie kosztem zdrowia brata. Taki paradoks.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   Sro Sie 08, 2018 10:20 pm

- To nie tabletka krwi, a tabletka przeciwbólowa - odpowiedziała mu natomiast. - Innego pomysłu nie mam na teraz - dodała jeszcze, kręcąc lekko głową. Nie zwracała uwagę nawet na to, że mogła robić coś nie tak... Chociażby to, że dotykała go. Mimo iż chodziło o to, by mógł łatwiej przyjąć tymczasową pomoc. Nie mogła go pozostawić w takim stanie, zwłaszcza, że dość dobrze widziała, że nie było to nic lekkiego.
Jednakże pałeczkę przejął Fergal, więc jej rola tutaj powoli kończyła się.
- Niedobrze. Zdecydowanie to nie jest coś, co powinno odkładać się na potem - stwierdziła czarnowłosa.
W momencie, gdy już wampir podał swoją krew, ona ostrożnie zacznie opuszczać miejsce zajmowane przy łóżku, by zarazem stanąć nieco dalej. Jakoś czuła, że nie powinna mieszać się już w to, co działo się między rodzeństwem. Zwłaszcza, że częstowanie własną krwią to jednak było coś bardziej bliskiego. Przynajmniej tak się jej wydawało teraz.
- Nie ma sprawy. Użyj potem moich perfum, by zamaskować zapach krwi - odpowiedziała, bawiąc się swoim kosmykiem czarnych włosów. - Nie chcę, by potem przyleciał jakiś nauczyciel-nadgorliwie, bo wyczuł krew - dodała jeszcze, wzruszając lekko ramionami. Jej spojrzenie przekierowało się na moment na jasnowłosego. - Rozchmurz się. Nie masz co się dołować - stwierdziła spokojnie.
Zielonkawe ślepia przekierowały się z powrotem na czarnowłosego i uważnie śledziły jego zachowanie.
- Powinniście oboje wypocząć, zanim do czegokolwiek ruszycie - stwierdziła natomiast. - W dodatku raczej nie jestem wam potrzebna do szczęścia, więc wrócę do głównego celu - odnalezienie tej parki zakochanych. Jakieś obiekcje? - wyraźnie nie nastawiała się na to, że w tym przypadku będzie istniała jakaś współpraca... Zwłaszcza, że Rekin miał jednak co innego na głowie. W dodatku nie była pewna, czy jego aktualny stan pozwoliłby mu ganiać za uczniakami... Nie mówiąc o tym, że nie pozostawiłby brata. Więc postanowiła dość szybko to zakończyć, by mogli ponownie skupić się na sobie. Bez jej udziału.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Mei i Fergala   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Mei i Fergala
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pokój numer #520

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: KSIĘŻYCOWY :: POKOJE-
Skocz do: