IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gorące źródła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Gorące źródła   Wto Paź 23, 2012 6:04 pm

Miejsce to znane jest niewielu. Znajduje się ono w trudno dostępnym miejscu, gdzieś pomiędzy górami a lasami. Są to naturalne źródła, cieplutkie, niezbyt głębokie. Każdy kto znajdzie to miejsce, nie może się wręcz oprzeć i odmówić sobie zdjęcia ubrań i wejścia do odprężającego źródełka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Lip 30, 2013 7:49 am

Życie Fumetsu nie było takie jak u większości ludzi. Kiedy dorośli zmagali się ze swoją pracą, a młodzież nudziła się w szkołach, ona miała mnóstwo czasu do spełniania swoich zachcianek. Na przykład dzisiaj miała wielką ochotę na małą wycieczkę w góry. Szła spokojnym krokiem ścieżką, którą tak dobrze znała. Rozglądając się podziwiała zewsząd otaczające ją drzewa. Lubiła takie miejsca, chociaż zdawała sobie sprawę, że rzadko kiedy można tutaj kogoś spotkać. A to ją bardzo martwiło. Odkąd znalazła się w tym mieście nie zawarła jeszcze żadnej znajomości, co sprawiło jej to wielką przykrość. Zaczęła się nawet zastanawiać czy samotność nie doprowadza ją do szaleństwa, gdyż kilkakrotnie złapała się na tym, że mówi sama do siebie. Przystanęła na moment obok niedużego głazu i usiadła na nim. Doskonale znała ten obszar, ale i tym razem wydała cichy okrzyk zachwytu.
-Jak tu pięknie. Tak harmonijnie i spokojnie i...-w tym momencie szeroki uśmiech dziewczyny zamienił się w grymas niezadowolenia-...nudno
Nagle do jej uszu dobiegł szelest z pobliskiego krzaka. Raptownie podniosła się i zamarła. Krzaki były na tyle duże, że spokojnie mógłby się za nimi schować jakiś napastnik. Już zaczęła sobie wyobrażać jak wyłania się przed nią postać ogromnego wampira z szyderczym uśmiechem, ukazującym lśniące i ostre kły. Zacisnęła pięści, jakby chciała przez to pokazać, że jest gotowa do walki. Krzaki znowu poruszyły się i po chwili wyłoniły się dwa białe zające. Fume zamrugała zaskoczona oczami po czym zachichotała cicho.
-No ładnie. Żeby wystraszyć się dwóch słodkich zajączków-mruknęła do siebie pod nosem, po czym powoli zbliżyła się do zwierząt. Niestety te spłoszone jej obecnością od razu ruszyły przed siebie. Blond włosa nie zastanawiając się nad niczym ruszyła za nimi. Biegła jak najszybciej się da, zaś wzrok utkwiony miała w dwóch białych punktach. Nagle coś mignęło jej do prawej stronie. Zatrzymała się, zupełnie tracąc zainteresowanie zającami. Spojrzawszy się w prawo ujrzała z daleka miejsce, które jak dotąd nie było jej znane.
-Gorące źródła-wyszeptała z wybałuszonymi oczami.  Czym prędzej ruszyła w tamtą stronę i ku jej zdziwieniu okazało się, że i tutaj nikogo nie ma.
-W sumie to dobrze...bardzo dobrze-pomyślała i zdjęła z nóg buty, a potem zakolanówki. Następnie pozbyła się sweterka oraz sukienki. Została w samej bieliźnie. Stała tak zastanawiając się czy wypada rozebrać się do naga czy może pozostać w tym skąpym "stroju". Jeszcze raz rozejrzała się i kiedy upewniła się, że nikogo nie ma, odpięła stanik aby go zdjąć, a następnie zsunęła majtki. Wszystko ułożyła na kupce, po czym weszła do wody i zanurzyła się w niej aż po szyje.
Powrót do góry Go down
Danny
Policja F
Policja F
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1540-danny#31201
Zarejestrował/a : 17/08/2014
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Sie 26, 2014 8:06 pm

Właściwie, dlaczego Danny postanowił skierować się w takie miejsce? Urlop do jasnej cholery! Nie miał żadnych zajęć jako służba porządkowa w mieście pod rozkazami szanownego Samuru, dlatego też mógł przyjść sobie tutaj i wypocząć. Zawędrował w cholerne góry, kawałek drogi, nie powiem, że nie, dlatego tylko w momencie kiedy dotarł na miejsce, a znał je bardzo dobrze, bo przychodził tutaj często. Opadł z sił i położył się na kamieniach pod gorącym źródłem i zwyczajnie zamierzał się zrelaksować, zamknął oczy i westchnął głęboko, odkładając cały sprzęt jaki ze sobą targał na bok. Ptasią seksowną maskę szarej policji, płaszcz, karabin i pistolet, został mu tylko nóż przy pasie. Pogoda była jaka była, było całkiem zimno, ale był do cholery wampirem, więc nie robiło mu to żadnej różnicy. Miał zamiar posiedzieć w gorącym źródle, wyłożyć lachę na wszystkie stresy i problemy tego świata, ale czy tak będzie na pewno? Znając jego szczęście ktoś mu to przerwie, jedyne na co może liczyć, to nie będzie tłusty janusz z rodzinką, z większym dywanem na klacie niż on ma w swoim apartamencie, ale nie o tym teraz. Jak na razie był tu sam, więc zaczął od zdjęcia płaszcza i butów, a dalej.. się pomyśli, bo wszystkie kobiety wyjdą z ukrycia i zrobią "wow" Po co mu to teraz było?
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Sie 26, 2014 9:22 pm

Świeżo po powrocie z nieco przydługawych wakacji, czarnowłosa dziewczyna postanowiła się odprężyć. Doszły ją słuchy, że gdzieś w górach, między drzewami jest sobie gorące źródło. Miejscówka musi być tajna, gdyż pierwszy raz widziała, żeby ktoś szeptał o takich rzeczach na ucho. No ale cóż, co ją to powinno obchodzić, najważniejsze, że jest które pozwoli jej odpocząć. Podróże były dosyć męczące, więc.. no.
Akane poszła szukać owego miejsca, a gdy w końcu je znalazła, nie była tu sama. Spojrzała na mężczyznę, który się rozbierał. Wzruszyła obojętnie ramionami i stanęła obok niego, rozbierając się. Góra, dół, buty, zakolanówki a później bielizna, bez przypału. Następnie spięła włosy w wysoki kucyk i weszła do wody, gdzieś dalej od mężczyzny. Jeśli do niej podpłynie, podejdzie czy cokolwiek, to trudno. Nie będzie miała nic przeciwko temu.
Akane usiadła gdzieś przy jednym z kamieni, które tworzyły dosyć wysoką zasłonę, po czym westchnęła cicho.

_________________

Powrót do góry Go down
Danny
Policja F
Policja F
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1540-danny#31201
Zarejestrował/a : 17/08/2014
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Sie 26, 2014 10:27 pm

Geez, te wampirzyce. Zero normalnie jakiejkolwiek moralności. Nie można ot tak sobie stanąć przy obcym mężczyźnie i się zacząć rozbierać, to nie było po prostu na miejscu, meh. Miejscówka miała być tajna? Szkoda, że nikt mu o tym nie powiedział jakieś parę lat temu, przychodził tutaj regularnie, ale skoro ma to być owiane tajemnicą, w takim razie nie będzie więcej wspominał o takich rzeczach. Naturalnie uniósł wzrok gdy dziewczyna zaczęła ściągać z siebie ciuchy, to było dość logiczne, jednak nie można powiedzieć, żeby zrobiła na nim takie wrażenie, że leciałby od razu z wysuniętym językiem, to przecież nie był jego styl nie? Oh gdyby Akane była tym samym wampirkiem co kiedyś, to prawdopodobnie zastrzeliłby ją na miejscu, sprawiała kłopoty dla społeczeństwa już wcześniej, ale widocznie zmieniła swoje życie, każdy w sumie zasługuje na drugą szansę, także FBI w postaci wampira jej na pewno da spokój, przynajmniej na razie. Co jak co, pozbył się reszty ubrania, zostawiając jednak bokserki, nie zamierzał zamiatać wody członkiem, przynajmniej nie w tym miejscu. Kiedy dziewczyna go minęła jedynie mruknął coś.
-Hm, cześć? - a tak sobie mruknął pod nosem, niech będzie że jest przyjazny, w końcu w robocie nie mógł nawet sobie o tym pomarzyć, żeby zamienić słowo z "cywilem" także pasowało podtrzymywać dobre nawyki. Wszedł do wody, nie tak bardzo daleko od niej, jednak zachowując pewną odległość. Oparł się o wystające kamienie, a następnie uniósł w górę głowę i zamknął oczy. Relaks i urlop to jest to!
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Sie 27, 2014 2:58 pm

Czy jest tajemnicą, czy nie.. kogo to obchodzi? Ważne, że jest gdzie odpocząć, odprężyć się i tak dalej i tak dalej.
Możliwe, że by tak zrobił, zresztą sama wampirka zapewne nie stałaby patrząc na to jak ginie. Jest duże prawdopodobieństwo, że nawet by zaatakowała bez żadnych skrupułów. Natomiast sama zmiana dobrze jej zrobiła. W pewnym sensie, bo przez ostatnie czasy nikogo nie zabiła, a to chyba jakiś plus prawda? Porównując wcześniejszą Akane i Akane "Shigeru". Tak, to bardzo duży plus.
Rozebrała się przy nim, bo się po prostu nie wstydzi. Nawet zważając na blizny i świeże rany które pokrywały połowę jej ciała.
- Cześć.- burknęła, zamykając oczy.

_________________



Ostatnio zmieniony przez Akane dnia Czw Sie 28, 2014 12:12 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Danny
Policja F
Policja F
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1540-danny#31201
Zarejestrował/a : 17/08/2014
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Sie 27, 2014 11:42 pm

Fakt. Jednak to miejsce miało w sobie coś, za czym na pewno tęsknił Danny podczas pobytu w mieście, brakowało mu tego wszystkiego kiedy musiał założyć mundur i wziąć się do roboty. Robota dla szarych nie należała do łatwych, ale z pewnością dawała pewną satysfakcje, poczucie władzy, bo tak szczerze... łowcy byli martwi, lub nie angażowali się w nic, zostali wprost zmiażdżeni przez szlachetnego zarządzającego miastem. Proszę bardzo, mogli sobie rozmawiać o tym jak to jedno zaatakowałoby drugie i wysuwać przypuszczenia jednak, szczerze? Po co? No, a wracając do obecnej sytuacji, to tak naprawdę ciężko było nawiązać z nią kontakt, albo po prostu wampir już zapomniał jakie to uczucie mieć wolne i móc z kimś porozmawiać bez maski na jego twarzy? Może, a może po prostu sytuacja go trochę nie wiem, zaskoczyła? O tak, zaskoczenie będzie dobrym argumentem na to wszystko. Nie zabiła nikogo i nazywasz to wyczynem? No dobra, skoro tak to że Dan nikogo nie aresztował, też można nazwać wyczynem, jednak porównując Akane kiedyś a dzisiaj, była zupełnie inną kobietą, na pewno mniej poszukiwaną przez zmianę wyglądu. Co do blizn na jej ciele, z pewnością zwróciły uwagę wampira. Jednak nie będzie się gapił tak chamsko, bo to nie było w jego stylu. Posiedział tak jeszcze chwilę i wyszedł z wody, przechadzając brzegiem usiadł za wampirzycą, również odwracając się plecami.
-Wydajesz się młoda, a te blizny robią wrażenie jakbyś widziała niejedno, zresztą Twój zapach jest charakterystyczny, piękna konserwacja. - skomplementował, bo jak nazwać to inaczej, zatrzymanie się w rozwoju wyglądu u wampirzycy na takim poziomie.
-Musisz mieć ciekawą historię, mogę poznać Twe imię, czy to jakiś program ochrony świadków? - zaśmiał się, bo co on tam wiedział, choć trafić mógł nawet sedno sprawy prawda?
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Czw Sie 28, 2014 12:11 am

Była całkiem inną osobą. A raczej, myślała, że nią jest. Nawet po zmianie wyglądu, popracowaniu nad charakterem. Nawet po braniu psychotropów wciąż widziała w myślach wszystkie brutalne rzeczy które wyprawiała. Właściwie, to przez to wszystko zaczęła się samo okaleczać - za to nie było to jedynym powodem ran ciętych na swoim ciele. Było jeszcze wiele wiele innych powodów, o których może później opowiem. Na razie nie czas na to.
Słysząc słowa mężczyzny, czarnowłosa powoli otworzyła oczy i zerknęła na niego przez ramię. Następnie spojrzała na nadgarstki uda i biodra nieco pustym wzrokiem lalki. Uśmiechnęła się lekko.
- Och czyżby? - zapytała cicho, wciąż się wpatrując w rany. Natomiast słysząc jego następne zdanie otworzyła nieco szerzej oczy i znieruchomiała. - Shigeru. - odpowiedziała cicho. - A Ty? Kim jesteś? - zapytała nieco obojętnie, ale najważniejsze, żeby wiedzieć z kim się zadarło, prawda? Nie żeby miała jakieś skryte intencje. Póki co jest grzeczną osobą, więc.

_________________

Powrót do góry Go down
Danny
Policja F
Policja F
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1540-danny#31201
Zarejestrował/a : 17/08/2014
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Czw Sie 28, 2014 7:42 pm

Może i była inną osobą, ale czy tak naprawdę się zmieniamy? Każdy myśli, że wie wszystko o zmianach, ale psychopata nawet w ładnym ubranku zostanie psychopata, według mnie zmiany są nierealne. Wybrała więc najłatwiejszą drogę hm? Próbowała pozbyć się wspomnień poprzez ból fizyczny? Gdyby wampir zwrócił uwagę na to bardziej, prawdopodobnie rozmowa przebiegła by inaczej, gdyż uważał takie coś za słabość, ale nie warto się teraz nad tym zastanawiać. Zdecydowała się podać swoje przybrane imię, ale to dobrze, niech dobrze gra swoją rolę, to może w końcu zapomni o tym wszystkim z przeszłości, a może nie chciała? Kto ją tam wie, na chwilę obecną Dan tylko zwrócił uwagę na jej zachowanie podczas tego wszystkiego, wyglądała na zaskoczoną, ale czym? Tym, że się zapytał? Była w istocie dziwną osóbką, ale jak taką podejść? Może i się dowie coś ciekawego jak rozegra to wystarczająco dobrze, a może się nawet polubią, wylecą do Afryki i będą prowadzić działalność charytatywną? Wszystko pozostaje pod znakiem zapytania, a to odległa przyszłość.
-W takim razie miło mi Cię poznać Shigeru. - odpowiedział całkiem normalnie, bez żadnych specjalnych emocji, ale widocznie to spotkanie było zupełnie inne niż reszta, bo kto poznaje od razu kobietę bez ubrań? Szczęsciarz!
-Muszę przyznać, że nie przywykłem do spotkań w takich okolicznościach, jednak, możesz mi mówić Danny. - Tak miał napisane na nieśmiertelnikach, więc za takiego się podawał, odwrócił się do niej, mimo, że wciąż to ona była plecami do niego, ale przerzucił dłoń przez jej ramię jakby proponował uścisk, gdyby ktoś tak obserwował to z boku, mogło by to wyglądać bardzo zabawnie.
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Sie 29, 2014 10:19 pm

Każdy się zmienia, za to wszystko co się zrobi zostaje w pewien sposób uwiecznione, nie da się o tym ani zapomnieć, ani tego wymazać. To jest właśnie najgorsze, że nawet jeżeli ktoś chce się w pewien sposób poprawić, chcąc by inni zaczęli na niego patrzyć inaczej, to i tak nic to wszystko nie zmieni. Morderca zawsze będzie mordercą.
Zaskoczoną? Skądże! Bardziej przytłoczoną wspomnieniami, które nagle pojawiły się, kiedy ta się przedstawiła. Co prawda, nie powiedziała "Akane", wiedziała, że to było kłamstwo, aczkolwiek nie mogła inaczej postąpić. Stworzyła swoje własne zasady, których będzie się trzymać. Póki co, dziewczę musi się odprężyć, bo inaczej zwariuje, o.- Mi też. - burknęła, patrząc w wodę, następnie spojrzała na niego przez ramię i uścisnęła jego dłoń, którą jej podał.

_________________

Powrót do góry Go down
Danny
Policja F
Policja F
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1540-danny#31201
Zarejestrował/a : 17/08/2014
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pon Wrz 01, 2014 8:44 pm

To na swój sposób było smutne, bo niektórzy naprawdę chcieli się zmienic, ale wizje prześladują ich do końca życia, tyczyło się to jednych tych bardziej delikatnych i wrażliwych istot, każdy kto pamiętał Akane jako nią, to na pewno nie nazwałby jej w żaden taki sposób. Meh, co do Dannego, to gdy poczuł uścisk jej dłoni uśmiechnął się, jednak jej ton wskazywał na to, że nie bardzo chciała z nim rozmawiać, może jej przeszkodził? A może, po prostu nie wiedziała co, bo tak też mogło się zdarzyć.
-Wydajesz się zdenerwowana, a może Cię drażnie swoją obecnością? - co prawda się zaśmiał, drażnił ją? I bardzo dobrze! Nikt mu nie będzie mówił jak ma żyć i kogo ma "molestować podczas kąpieli" Patrząc na to z boku, na pewno te słowa byłyby trafne, a on przecież był tylko miły jak na siebie, to żadna zbrodnia prawda? Może pociągnąć rozmowę dalej, może jak pewien rąbek tajemnicy zostanie uchylony to i dzieczyna się może tutaj rozgada, a może nie? Nieważne, kto nie próbuje ten się nie dowie.
-A więc, Shi... Shigeru, taa.. Czym się zajmujesz? - od niej zależało czy uzna jego zachowanie za interesujące czy denerwujące, to już był tylko i wyłącznie jej wybór.


Niestety czas naglił, więc Danny postanowił ubrać się do końca i pożegnać poznaną Shigeru, może los będzie łaskawy i zobaczą się raz jeszcze? Nie mniej jednak nałożył maskę na twarz i opuścił owe rejony z podniesioną głową.
z/t
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Paź 04, 2014 11:43 am

Skoro od miesiąca nie ma postów w temacie, uznaję że nikogo tutaj nie ma.

Ringo chciał jakoś wynagrodzić chłopcu brak czasu, dlatego zamiast samochodem pojechali pociągiem za miasto! Dla chłopca powinno być to kolejne przeżycie! No i oczywiście czas spędzony razem z ojcem i nikim więcej.
- Zaprowadzę Cię w pewne, przyjemne miejsce. Będziemy mogli poćwiczyć Twoje moce, no, i przede wszystkim dobrze się bawić. - uśmiechnął się do synka, trzymając go za rączkę z wyczuciem. Jeśli się zmęczy, bez problemu weźmie Sahala na ręce.
Przechodzili głównie przez lasy, łąki i wreszcie skierowali się w stronę górskich trenerów. Ciekawe czy spodobają się chłopcu gorące, górskie źródła. O tej porze roku jest jeszcze znośnie, a zwłaszcza w Japonii.
- To są Gorące źródła, Sahalku. Możesz się rozebrać i ostrożnie do nich wejść. Zrelaksujesz się, no i może zgłodniejesz. - oczywiście martwił się o Sahala, przecież maluch mógł głodować ale się nie przyznać! Ringo naprawdę jest chętny pomóc własnemu dziecku, oddając mu swoją silną, starą krew. Podszedł do brzegu, przyglądając się wodzie. Właściwie sam mógłby skorzystać i dać odpocząć ciału, ale pierw niech Sahal zapozna się z nowym miejscem i na nowo nauczy się przebywać z kochającym ojcem. Przecież nie może być inaczej, czemu traktuje tak jedynego rodzica?

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Nie Paź 05, 2014 11:09 am

Sahal nie był zbytnio zadowolony, gdy Ringo postanowił zabrać go od nowo poznanej koleżanki. Dlaczego musiał ją opuszczać? Nie mogła udać się z nimi? Jednak nie odezwał się ani słowem. Jeśli miałby wybierać między ową niewiastą, a własnym ojcem, to wybór ten okazywał się nawy raz prosty. Wolał spędzić czas z ojcem! Szczególnie, że chciał go gdzieś zabrać. Gdzieś, gdzie nie było Zamku, służby, Roksany, żony, kobiet, a przede wszystkim Rillianne. Sahal miał tylko i wyłącznie dla siebie ojca. Nie chciał się nim z nikim dzielić, a teraz mógł przebywać z nim na sam! Dlatego bardzo szybko zapomniał o tamtym spotkaniu w parku i ruszył dziarskim krokiem za tatą, który mocno, a zarazem delikatnie, trzymał synka za rękę.
– A dokąd pójdziemy? Zabierzesz mnie do Afryki? Dawno tam nie byłem!
Chłopiec naprawdę sądził, że ojciec wreszcie spełni swoją obietnicę, jaką mu złożył jakiś czas temu. Tęsknił do Afryki i nie ukrywał tego. Tęsknił za zwierzętami, roślinami, jakie tam występowały, za piaskiem, pustynią, powietrzem, wodą… Za chłodnymi nocami, które dawały ukojenie po długim dniu pełnym żaru, jaki lał się z nieba. Kochał Afrykę całym swoim sercem, a w jego żyłach płynęła dzika, afrykańska krew. Nie da się temu zaprzeczyć i nawet Ringo o tym wiedział. Na pewno wyczuwał tę dzikość i niespokojnego ducha w synu.
Gdy dotarli na stację, skąd odjeżdżały pociągi, Sahal przywarł do nogi ojca, wbijając w udo swoje drobne paluszki. Było tu bardzo dużo ludzi, zapachy mieszały się i przenikały przez siebie nawzajem, wywołując u chłopca zawroty głowy! Za dużo intensywnych zapachów, a przecież jego węch był bardziej wyczulony niż przeciętnego wampira. Ale tylko na zapachy. Ale to było nic! Gdy jego stalowym oczkom ukazała się wielka i ogromnie hałasująca maszyna, którą mieli gdzieś pojechać, Sahal zaczął wrzeszczeć, jakby ktoś go ćwiartował. Zaparł się nóżkami i rączkami, kręcąc przecząco głową. Nie pokonał jeszcze swego strachu do wielkich miast, ich dziwactw i tych głośnych maszyn!
– Niee! Ja nie chcę! Boję się! Tato, to potwór! Pożre nas! Widziałem! W tym pudle, gdzie są zamknięci ludzie!
Krzyczał w swoim afrykańskim dialekcie, więc ludzie wokół nie rozumieli niczego. Mimo to odwracali swoje głowy w stronę dziecka, które wyglądało na pięcioletnie i spoglądali karcąco na opiekuna, jakby był srogim, zwyrodniałym rodzicem, który doprowadza do płaczu swoje dziecko! Ringo musiał zatem siłą wepchnąć Sahala do pociągu albo wziąć go na ręce i wejść razem z nim do Bestii, jaką okazał się zwyczajny pociąg.
Przez całą drogę, Sahal miał wciśnięty łepek pod pachę ojca i nie odezwał się ani słowem do ojca. Bał się tej maszyny! Nawet jeśli nie mógł doczekać się ćwiczenia mocy u boku ojca, chłopiec trząsł się jak galaretka przez tę jazdę! Dopiero gdy wysiedli i znacznie się oddalili od tej piekielnej maszyny, która w końcu ich wypluła i pozwoliła w spokoju odejść, chłopiec na nowo się ożywił, słuchając uważnie słów ojca.
– Grące śrótła? Co to? Da się to jeść? Do czego to służy?
Pierwszy raz miał z tym styczność, więc przez całą drogę zasypywał szlachetnego masą pytań, na które ten musiał odpowiedź. Ringo na pewno wiedział, że wampirek nie poczuje satysfakcji, jeśli ojciec skrupulatnie nie odpowie mu na pytania. W ogóle się nie męczył. Był pełen podnieconej energii, bo nie mógł się doczekać, by ujrzeć na własne oczy te grące śrótła, cokolwiek to nie było… Sahal rozglądał się przez cały czas. Gdy dotarli do jakichś łąk, ich oczom ukazało się pole ryżowe zalane wodą. Wampir wyrwał się z uścisku ojca i pognał w tamtą stronę. Stanął na krawędzi, tuż przy polu ryżowym i wreszcie się poślizgnął i wpadł do środka! Wylądował w wodzie, zatem cały był mokry. Ubranka, ciało, nawet włosy!
– Tato! Tato! Tato! To woda! Co to jest?
Spytał, podchodząc do jednej z kiełkujących roślinek i delikatnie ją dotknął. Zerknął na swojego ojca kątem oka. Kucnął przy roślince, przez co woda w tej chwili sięgała mu do klatki piersiowej. W ogóle się tym nie przejmował! Zaczął przemawiać do rośliny i nieświadomie wpłynął na nią swoją mocą – spotęgował jej wzrost, a raczej przyspieszył rozkwit roślin. Żółtawa roślinka była gotowa do zebrania, co Sahal przywitał radosnym okrzykiem!
– Tato! Widziałeś! Widziałeś?! Zakwitło! Dotknąłem i zakwitło!
Był z siebie bardzo dumny, ale czy Ringo także będzie? Nieco się spłoszył, gdy o tym pomyślał i szybko ruszył w kierunku ścieżki, którą szli. Wspiął się po spadzistym, małym pagórku z trudnością, ponieważ ziemia osuwała się pod jego ciężarem, ale wreszcie stanął na ścieżce i mogli ruszyć razem. Co prawda chłopiec wciąż był mokry, wręcz spływała z niego woda, ale raczej nie bardzo mu to przeszkadzało. Drżał jedynie od czasu do czasu, odczuwając chłód.
W takim stanie dotarli obaj do gorących źródeł. Sahal na ten widok rozdziawił swoje usteczka. Było tu naprawdę uroczo! Lasy! Góry! Naturalne źródła! A przecież wampirek kochał naturę! Dla niego był to mały raj. Szybko przytulił się do ojca, którego ubrania mogły przesiąknąć wilgocią.
– Ładnie tutaj! Dziękuję!
Posłał ojcu zniewalający, rozbrajający i bardzo uradowany uśmiech, a jego oczy aż się iskrzyły! Chłopiec podszedł do wgłębienia, z którego buchała ciepła para. Zaczął się rozbierać, choć wyglądało to komicznie. Zaplątał się w swojej wiktoriańskiej koszuli, bowiem rękawy koszuli owinęły się wokół jego ciała… Można powiedzieć, że utknął we własnym ubraniu! No to klops. Bez pomocy Ringa się obejdzie.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Nie Paź 05, 2014 9:12 pm

Owszem, wiedział że Sahal pragnie jechać do Afryki. Ale jeszcze nie w tej chwili. Woli trzymać na specjalną okazję, aby sprawiać chłopcu ogromny prezent. Na przykład w dniu, w którym został znaleziony pod zamkiem. Taki prezent na nowonarodzenie. Naprawdę pluł sobie w twarz, że od razu nie przyjął chłopca pod swoje błoniaste skrzydła, tylko przegonił. Ale nic nie cofnie czasu. Poza tym sam był zszokowany faktem iż ma na posiadaniu swojego małego synka.
- Niebawem spełnię Twoje życzenie, synku. - ucieszy chłopca? Liczył na to! Ale niech wierzy, niech wierzy że jednooki zabierze go skoro obiecał. Naprawdę!
Nie ucieszył się na widok pociągu? Ringo myślał że chłopiec ucieszy się na widok maszyny, a później na przepiękne widoki niosące się za oknem. I nie, raczej nie pozwoli na krzyki czy wierzganie. Podniósł chłopca na ręce, starając się go uspokoić. Może takie ciepłe traktowanie przegoni strach? Poza tym tłumaczył chłopcu, że pociągi nie są czymś starszym, że nie są ożywione i służą do transportu ludzi. Oczywiście także wyjaśnił słowo Transport, bo przecież chłopiec mógł tego nie wiedzieć. No ale jak nie chciał, pozwolił mu wcisnąć łebek w bezpieczne miejsce, a on sam głaskał synka po pleckach.
Po opuszczeniu pociągu, przeszli do dalszej drogi. Oczywiście maluch musiał zapytać odnośnie miejsca do którego idą.
- Nie da się tego zjeść. A służą do kąpieli i relaksu. Zresztą sam zobaczysz. - ciężko wyjaśnić czym są, ale niech lepiej sam zobaczy, poza tym przechodzili także obok wielu ciekawych miejsc, jak na przykład pola ryżowe. Ringo jednak zanim zdążył zareagować, chłopiec wpadł do wody mocząc ubranka. Jednooki aż westchnął. Ściągnął z pleców marynarkę żeby opatulić nią chłopca. Zimno raczej nie wpływa dobrze na dziecięce wampirki, a tym bardziej na Sahala.
- To pola ryżowe. To właśnie z tych roślin pochodzi ten biały, sypki ryż. Często go jesz. - zaspokoi nieco ciekawość? Pewnie nie! Ale to nic złego, szlachetny uważał że jego syn naprawdę jest rozkosznym dzieciakiem i Ringo po prostu przy nim potulniał i nie uważał, że to coś złego. Wręcz przeciwnie... troska o synka dodawała mu niezbędnej męskości. Co do roślinki, Ringo pogratulował chłopcu zdolności, potarganiem jego mokrych włosków. No i był zaskoczony! Szybko maluch pod względem mocy się rozwijał.
- Brawo, chłopcze! To oznacza, że Twoje moce stają się coraz silniejsze! Może i niebawem mnie pokonasz? - zaśmiał się, ciągnąc nadal chłopca do celu. I jeśli miał problemy z zejściem lub dotarciem w ogóle na jakieś miejsce, szlachetny oczywiście weźmie go na ręce. Zresztą i tak go wziął, widząc jak mokry się męczy. Musi wysuszyć jakoś jego ubranka...
No i dotarli. Najwidoczniej Gorące źródła przypadły do gustu chłopca, o czym zresztą świadczyło jego zachowanie.
- Nie ma za co, synku. Należy Ci się. - odparł na podziękowanie, po czym pomógł dziecku ściągnąć krępujące go ubranka. Te natomiast zawiesił na najbliższej gałęzi, aby przy ciepłym powietrzu mogły trochę przeschnąć. Zresztą niebawem sam zrzucił ubranie, żeby wejść do ciepłej, parującej wody. Oparł się o najbliższą skałkę, biorąc głęboki wdech. Sahal z całą pewnością będzie pływał po całych źródłach i niech lepiej uważa, bo Ringo ma na niego to jedno jedyne oko!
- Jeśli Ci się tutaj spodoba, możemy częściej przychodzić. - odezwał się do Sahala, jeśli tylko ten był w pobliżu. Naprawdę wody ciepłego źródła działały kojąco, nawet na stare, szlachetne wampirze ciało.
- Nie jesteś głodny, Sahalku? - no i to także musiał wiedzieć. Ringo jako troskliwy ojciec, musiał po prostu znać potrzeby własnego dziecka i to w dodatku tego najbardziej ukochanego.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Paź 11, 2014 1:22 pm

Wolał trzymać to na specjalną okazję? Zapewne jako prezent, tyle że w tej chwili karmił chłopca wymówkami. Brak czasu, bo wiecznie zapracowany i nie może sobie pozwolić na chwilę odpoczynku. A teraz kolejnym pretekstem jest nie ta chwila. Cóż, przynajmniej poniekąd spełnił swoją obietnicę, ponieważ udało mu się zabrać chłopca gdzieś, gdzie mogą spędzić wspólnie czas, nie przejmując się światem, jaki ich otacza. A Sahal naprawdę był wdzięczny ojcu za tę parę godzin, które spędzą wspólnie! Można to było odczytać z twarzyczki chłopca. Wręcz tryskał energią! Jedynie na ułamek sekundy posmutniał, gdy dowiedział się, że ich celem nie jest Afryka. Możliwe że samotnie najprędzej się tam wybierze, gdy będzie dorosły. A jak wiadomo rozwój stanął w miejscu i nie wiadomo, kiedy dokładnie stanie się dorosłym. Zresztą Sahal nie bardzo wiedział, co znaczy ta dorosłość.
Sahal przecież od samego początku był przerażony drapaczami chmur czy samochodami. Nawet Roksana o tym wiedziała. Czyżby Ringo zapomniał? Pewnie w innych okoliczność ta część niespodzianki, jaką szlachetny sprezentował synkowi, na pewno bardzo mu się spodobała. Przecież jakie dziecko boi się, wręcz nie znosi pędzić trzysta kilometrów na godzinę w nowoczesnym i wielkim pociągu, który tak przyjemnie hałasuje? Ano, właśnie, Sahal! Tak zrósł się ze spokojną naturą Afryki, że teraz wszelkie przejawy współczesności oraz techniki go przerażały. Nawet do telewizora nie potrafił się jeszcze przekonać. Jakim cudem wielcy ludzie zmieścili się do tak cienkiego pudełka?!
Ciche namowy do podziwiania widoków nie wiele dały. Do chłopca to nie docierało. Nie znosił hałasujących potworów i tęsknił za Afryką, dlatego cieszył się, gdy wreszcie opuścili pokład pociągu i znaleźli się na łonie natury. Ach, cóż to były za widoki! Pola, lasy, zieleń. Tak, zieleń dookoła i chłopiec czuł się wreszcie jak w domu. Kochał bliski kontakt z naturą, więc kiedy go nie miał odczuwał silne uczucie „duszenia się”. Ringo powinien mieć swój dom. Wielki dom gdzieś poza miastem. Gdzieś, gdzie mógłby zamieszkać ze swoim synkiem. Cóż, byłoby to piękne, gdyby nie jego nowe zobowiązania, jakimi były Yuki i Rillianne.
– Relaks?
Zerknął na ojca i aż mu się źrenice rozszerzyły, gdy tylko usłyszał nowe słowo, którego nie znał. Był naprawdę głodny wrażeń i lubił, kiedy ktoś zaspokajał jego potrzebę wiedzy! Ringo zaraz cierpliwie wyjaśnił, czym jest ta roślinka, która jest w połowie zakryta wodą. Ryżem! A więc tak wygląda, kiedy dojrzewa i jest gotowe do zebrania. Wiedział już, że to czasami jadał w zamku naprawdę było ryżem. Ot, po prostu jadł i nigdy się nie zastanawiał, co jadł.
Sahal nieco się zawstydził, gdy starszy wampir zadał retoryczne pytanie. Pokonać? Ojca? Nawet mając pięć czy jedenaście lat, Sahal wiedział, że było to wręcz niemożliwe. Przekonał się przecież, że Ringo naprawdę jest potężny!
- Chciałbym być tak silny jak Ty!
Tego był pewien i nie potrzebował niczego więcej. Silniejszy od Ringo? Może za wiele setek lat dorówna mu siłą i potęgą, ale na pewno nie przewyższy. Poza tym był synem, a więc miał wrodzony szacunek oraz ogładę. Choć zapewne nie raz i nie dwa, Ringo umyślnie da się pokonać, czego Sahal będzie miał świadomość. Jednak to pomoże mu się rozwinąć i nabrać pewności siebie.
Już po chwili Sahal mógł wejść nagusieńki do wody, ponieważ Ringo zdjął z niego krępujące i skomplikowane odzienie. To ciotka Elvira wepchnęła chłopca w takie ubranka, uważając, że będą idealne dla małego hrabiego. Chłopiec polubił swoją straszą ciotkę. Mało tego! Naprawdę przypadła mu do gustu. Był nią zachwycony, szczególnie gdy zaczęła wychowywać go jak małego księcia. Ot, kiedy trzymał w dłoni swoją małą bogato zdobioną laseczkę, unosił dumnie głowę i naprawdę był młodszą i mniejszą kopią Ringa. Gdyby szlachetny go wówczas widział, na pewno poczułby dumę.
– Z chęcią! Chęcią! Ale… bez Rilli… tato, nie chcę, żeby z nami szła.
Nie miał nic do siostry, aczkolwiek cały czas widział w niej swoją przeciwniczkę do serca ojca. Poza tym chciał, żeby coś łączyło tylko ojca z synem. Skoro Rilli piła już krew ojca, nie było to nic specjalnego łączącego wyłącznie Ringo i Sahala. Teraz i ta mała istotka wkroczyła w ten etap, więc Sahal obiecał sobie, że więcej nie ugryzie ojca. Nie będzie pił jego krwi, pokazując w ten sposób swoją wyjątkowość oraz to, że nawet bez jego siły przerośnie młodszą dziewczynkę. Dojdzie do potęgi samodzielnie, bez wsparcia ojcowskiego. Cóż, Rillianne była w końcu dziewczyną, a jak wiadomo te są słabsze!
– Nie, tato.
Odpowiedział stanowczo, choć odczuwał głód krwi. Tak mu się przynajmniej wydawało.
– Nauczysz mnie… polować?
Chciał nabrać w tym wprawy i pewnego wyrafinowania, by później samodzielnie móc się karmić na ludziach. I tak jak Ringo to przewidział, chłopiec zaczął pływać po całym zbiorniku gorącej wody. Przecież Sahal nie usiedzi w miejscu nawet przez pięć minut! W pewnej chwili nawet zaczął rozchlapywać wodę nóżkami. Uwielbiał pływać, świetnie mu to wychodziło i nie miał z tym żadnego problemu. Nauczył się oczywiście w Afryce, naśladując zwierzęta! Był niczym Tarzan… choć bardziej wychowały go pustynne zwierzęta niż te z buszu.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Nie Paź 26, 2014 10:26 am

Nie zapomniał o fobii synka, raczej chciał żeby chłopak przyzwyczaił się do codziennych widoków pojazdów, no i że trzeba się też nimi poruszać. Bo co będzie za parę lat, jak dorośnie? Wyrośnięty wampir krwi szlachetnej i strach przed samochodem? Nie mógł sobie wyobrazić aż tak widocznej słabości u syna, a taka słabość może sprowadzić na niego nie lada kłopoty. Dlatego powinien wziąć sobie do serca pracę nad sobą, a dopiero martwić się zabawą.
Dotarli do gorących źródeł i oczywiście po drodze do nich, wyjaśnił na czym polega słowo Relaks, bo przecież nie dałby spokoju, gdyby jego zatroskany ojciec nie przykładał uwagi do edukacji chłopca. Zresztą, na obecną chwilę nie ma sensu martwić się nauką. Teraz chłopiec ma okazję popływać w ciepłej wodzie, no i nacieszyć się towarzystwem ojca, co jest jak wiadomo odwzajemnione.
- I będziesz tak silny jeśli się do tego przyłożysz chłopcze. - odparł na słowa syna, posyłając mu zagadkowy uśmiech. Ringo także ćwiczył, udoskonalał swoje moce, korzystał z wampirzego życia, prowadził potyczki w których nie zawsze wygrywał, pokonywał słabości i wiele, wiele innych rzeczy, które wyrobiły w nim potężnego osobnika krwi szlachetnej. Sahal ma być taki sam.
Taa... ciotka Elvira nadal żyła w swojej ukochanej epoce. Pragnęła syna, rodziny której nigdy nie mogła otrzymać. Rozumiał starszą siostrę i jej pragnienia, w końcu to kobieta i nieważne że wampirza. Wszakże niemal każda ma instynkty macierzyńskie, tylko szkoda iż tej białogłowej się nie może poszczęścić. Dlatego Sahal z całą pewnością będzie przez nią rozpieszczany póki tylko to możliwe.
- Jasne, możemy. Rillianne właściwie nie pasowałaby do naszych wypadów, Sahal. - zaśmiał się krótko, żeby szybko zmierzwić włosy synka, zanim obydwoje wparowali do gorącego źródła. I czemu nic chce krwi od ojca? Zmarszczył lekko brwi. Chłopiec musi się prawidłowo rozwijać, pijąc rodzicielską, potężną krew ale z drugiej strony docenił stanowczość synka. Rośnie chłopak!
- Doceniam Sahal, że odmawiasz picia krwi od ojca, ale zauważasz chłopcze, że nadal rośniesz, a nie ma nic lepszego od krwi rodzica, tym bardziej szlachetnego. Wzmocni Twoje siły. - teraz się skusi? Oby, bo inaczej nie nauczy go polować, jeśli ten zacznie okazywać oznaki osłabienia. I jeśli Sahal tylko podpłynie bliżej ojca, ten go złapie.
- Nauczę jak nabierzesz siły. Nie chcesz wpaść w szał, który odbierze Ci rozum. Staramy się nie polować na bardzo głodnego, to nas może zgubić. - warta zapamiętania rada. Szał wampira bywa potrzebny ale nie dla dziecka, które przez niego może zginąć. Zrozumie wreszcie ojca i jego troskę? I jak, jak może się brzydzić krwi rodziciela bo Rillianne także otrzymała posiłek. To chyba normalne, że rodzic dba o szczęście oraz zdrowie malucha...

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Lis 01, 2014 5:51 pm

Sahal najwyraźniej potrzebował więcej czasu oraz cierpliwości ze strony osób, które go otaczały, by mógł się przyzwyczaić do azjatyckich środków komunikacji miejskiej. Urodził się w Afryce, matka miała go głęboko w poważaniu, a wychowanie wśród spokojnej i cichej Sawanny było pełne równowagi. Tutaj, w świecie wielkiej elektroniki, wszyscy wszędzie się spieszyli, podłączając się do nierealnego świata, zapominając o prawdziwej bliskości między ludźmi, gdy spotykają się twarzą w twarz. Takich spotkań nic nie zastąpi i mały chłopiec był przerażony tym światem. Tak różnym i odległym od tego, w którym się urodził, pokochał i tęsknił. Naprawdę pragnął pojechać już do Afryki. Przywitać się z ustęsknioną ziemią, tamtejszymi ludźmi oraz zwierzętami. Był święcie przekonany, że trafi na to samo. Nie wiedział, że wszystko ulega zmianie, a ludzie… umierają, podobnie jak zwierzęta. Jednak wciąż chciał wrócić na swoją ojczystą ziemię, upragnioną i tak pokochaną.
Ringo uznał, że dziecko z umysłem pięciolatka, tęskniącym za swoją ojczyzną, okazywał słabość przez strach do głośnych, śmierdzących „stworzeń”? To nie była wcale słabość. Zresztą takie przypadłości można zamienić na siłę chłopca. Światu brakuje prymitywności, kieruje się ku postępowi. Może na świecie przydałby się ktoś, kto bardziej ceni sobie naturę i spokój. Kogoś, kto pragnąłby powrotu do dawnych epok, które mogłyby odmienić współczesny los milionów, bogatych ludzi. Zapewnić im to, czego pragną, a to spowodowałoby, że Sahal się wzbogaci. Ringo mógłby spojrzeć na to i w taki sposób. Nie był przecież pewien, co za ziółko z niego wyrośnie. W jego żyłach nie było przecież ani milimetra dobrej krwi. Nawet ród matki należał do złoczyńców, co można było dostrzec nawet po samej Maharet i tym, jak traktowała pierworodnego.
Chłopcu bardzo przypadło do gustu, że mógłby być tak silny jak ojciec. W dodatku Ringo uznał już z góry, że jego syn naprawdę będzie taki jak on sam, przez co wampirek poczuł się naprawdę dumny, że ojciec go dostrzega! Bo czyż to nie wspaniałe uczucie, kiedy słyszy się takie bezcenne słowa z ust ojca, którego się tak podziwia i szanuje? Sahal poczuł się wreszcie naprawdę doceniony! Widać to było po jego minie, radości i tych ognikach błyszczących w stalowych źrenicach.
– To takie wypady dla duzich chłopców, tak?
Chodziło mu po prostu o to, że to takie męskie wypady. Tak jak ludzcy ojcowie często zabierają swoich synów na łowy do lasu na sarenki albo na ryby na piknik pod namiotem, tak i wampiry mają swoje pewne rytuały, gdzie ojcowie są odpowiedzialni za męski rozwój synów. Sahal czuł, że między nimi zacieśniają się więzy, stają się sobie bliżsi, a to dzięki temu, że uwaga Ringo w tej chwili skupia się tylko na nim. Nie ma tutaj przecież kobiet, których szlachetny by pragnął i za którymi w te pędy by pognał, żeby wydymać, zapominając o synu. Nie było także Rillianny, której poświęcał dużo czasu. Byli tylko oni: Ringo i Sahal, Ojciec i Syn. Tworzyli między sobą coś niezniszczalnego.
Sahal uwielbiał, kiedy ojciec mierzwił mu włosy. Sam by się ośmielił zareagować tak samo, jednak nie był pewny co do reakcji samego wampira. Nie wypadało przecież mierzwić i czochrać włosów wampira, który liczy sobie półtora tysiąca lat… To nawet niemoralne i wręcz zakrawa o jakiś cud.
Sahal nieco przypadł na duchu, gdy usłyszał słowa ojca. Odpłynął od niego w tym wielkim zbiorniku wody i przycupnął sobie gdzieś w jakiejś wolnej przestrzeni na środku. Po prostu chciał pomyśleć, a przecież Ringo i tak nie będzie miał problemu z usłyszeniem syna. Wreszcie postanowił mu powiedzieć to, co leżało mu na sercu:
– Rilli pije Twoją krew. Ja nie chcę. Chcę Ci pokazać, że jestem od niej silniejszy i muszę już robić tego samego, co ona. Jest dziewczyną, jest słabsza i młodsza. Ja jestem starszy i silniejszy, więc… więc… nie chcę pić Twojej krwi. Nie chcę być gorszy od niej. Albo… żebyś myślał, że też jestem słaby.
Dziecięca logika nie ma końca! Sahal naprawdę nabawił się jakiegoś kompleksu siostry… Uważał się za mniej kochanego, słabszego i niechcianego! Wampir znów jednak zaczął pływać i dokazywać w wodzie, bo przecież nie umiał się zbyt długo smucić. Był dzieckiem i rozpierała go energia. A gdy odkrył, że w wodzie, tak jak na lądzie, może poruszać się w wampirzym tempie, spodobało mu się to jeszcze bardziej! Zaczął tworzyć małe wiry wodne. Wampirek został wreszcie pochwycony przez ojca, co zostało nagrodzone wybuchem radosnego szczęścia. Chłopiec zarzucił ojcu ramiona na szyję, jakby był jego ostoją albo boją ratunkową i pozwolił by resztę jego ciała „porwała” woda. Zatem unosił się na wodzie nad zanurzonym ciałem ojca. Oczywiście rozchlapywał wodę dookoła, bo nie usiedzi w miejscu przez dłużej niż minutę…
Jednak słowa Ringa sprawiły, że Sahal nieco się uspokoił i spojrzał w stalowe tęczówki ojca. Nigdy nie bał się spoglądać w te oczy, takie same jak jego. Napawały go dumą!
– Jak można nabrać sił? I co oznacza, że wampir wpada w szał?
Był zaciekawiony! Bardziej spodobała mu się ta wizja wpadnięcia w szał niż zwykłe i nudne polowanie. Choć przy ojcu raczej nie będzie ono nudne.
– Dlaczego nie możemy zapolować z szałem? Nie byłoby ciekawiej?
Sahal nie posługiwał się już japońskim, płynnie przeszedł na swój ojczysty dialekt.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Nie Lis 09, 2014 8:25 pm

Taak, dokładnie Ringo o to chodziło. Męskie wypady! Sahal i jego jednooko ojciec, który zapomina o całym świecie, gdy obok jego nosa przejdzie jakaś cud miód kobieca bogini. Ale nie dołujmy Sahala, póki są sami, a Ringo naprawdę chcę spędzić czas ze swoim synkiem, którego nie ukrywajmy... ostatnio zaniedbał. Przecież chłopak musi wyrosnąć na porządnego wampira, a nie frajera rodem z filmów dla uzależnionych od Facebook'a nastolatek.
- Dokładnie, synu. Tylko Ty i ja! Żadnych innych dodatkowych twarzy, a tym bardziej kobiecych. - zgodził się na słowa dzieciaka, obserwując jak pełen radości pływa w zbiorniku wodnym. Zresztą chwilę później chłopak nieco zmarkotniał, skoro odpłynął dalej, po czym wygłosił swoją małą przemowę. Jednooki westchnął, przeczesując mokrą dłonią włosy, przez co stały się lekko wilgotne. Skoro zachowuje się poważnie i dorośle, jednooki tak go potraktuje z całym szacunkiem oczywiście.
- Nigdy nie będziesz gorszy od swojej siostry, picie mojej krwi nie spowoduje Twojego upadku, raczej wzmocni naszą więź i jak mówiłem wcześniej, poprawi Twój rozwijający się wampirzy organizm. - teraz zrozumie? Sahal musi się rozwijać, a picie ojcowskiej krwi, poprawi jego żywotność. Przecież Ringo wiecznie istnieć nie będzie! Jak każdy, stary wampir w rodzie, uda się w odludne, odległe miejsce żeby zapaść w letargu i już ojca nie zastanie. Dlatego warto korzystać, póki ten pozwalał. Ale czy Sahal zrozumie?
Złapany dzieciak najwidoczniej ucieszył się, co także u jednookiego przywołało uśmiech. Chłopiec naprawdę był radosny. Kto wie? Może przyspieszą swoją wycieczkę do rodzinnego kraju chłopca?
- Nabrać sił przez picie pożywnej krwi ojca, a wpaść w szał... cóż... to taki stan w którym nasza, wampirza natura przejmuje kontrolę nad myśleniem. Wtedy ogarnia nas ślepa żądza krwi, a w tych czasach, gdzie człowiek potrafi się obronić, szał naprawdę bywa zgubny. Owszem, ma swoje plusy. Nabieramy siły, nasze moce są potężniejsze, atakujemy gwałtownie ale... zdrowo nie jesteśmy w stanie nic przemyśleć. - zrozumie? Odpowiedział na oba pytania chłopca. Nie puszczał go jeszcze, póki maluch nie zrozumie, co chce przekazać, czego nauczyć i przede wszystkim zmusić do pożywienia się. A u Kuroiashita to naprawdę ważne.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Lis 11, 2014 4:53 pm

Dlatego dobrze, że szlachetny nie uprzedził nikogo o tym, że udał się w góry z synem. Inaczej już by im przerywano, a Ringo ponownie zwróciłby całą swoją uwagę na kobiece wdzięki. Sahal nie rozumiał jeszcze, co takiego ojciec może podziwiać w kobietach, że pragnie ich ciał. Wręcz rozpaczliwie, wszak znany jest jako Koneser Dziur, o czym chłopiec ma szczęście jeszcze nie wiedzieć! Miał tylko nadzieję, że to miejsce jest rzadko uczęszczane, dzięki czemu żadna samica nie zabierze mu tatusia. Mimo wszystko był przecież przystojnym mężczyzną, biła od niego siła i męskość. A te cechy kobiety wręcz ubóstwiały i miał kisiel w majtkach.
– Tak, tak, tak! Tylko ja i tatuś!
Zaśmiał się rozanielony i wyraźnie pocieszony wampirek. Tak, czasami zachowywał się jak zazdrosna żona, która pragnie, by mąż wciąż ją adorował i zwracał uwagę wyłącznie na nią. Nie było w tym nic zdrożnego. Samice nigdy nie ukrywały, że tego nie pragną.
Sahalowi należy okazać odpowiednią ilość cierpliwości. Chociaż wiele ludzi, wampirów i łowców znało Ringo, nikt nie mógł poszczycić się taką oazą spokoju i cierpliwości jak Sahal ze strony własnego ojca! Czyżby to ojcostwo go tak zmieniło? To wcale nie wstyd okazywać serce swojemu synowi. Ba! Przecież to krew z krwi i kość z kości! Tym chętniej powinien wychowywać swojego (nie)pierworodnego syna, żeby był tak silny jak ojciec i mógł śmiało wkroczyć do swego rodu. Ringo dał synowi swoje nazwisko, ale żeby zaistnieć w tym rodzie, trzeba coś znaczyć.
– Naprawdę? A czy Ty też możesz pić moją klef? Żeby wmocnić naszą wźźź…fźźź…wiiięź!
Namęczył się, namęczył się, ale wreszcie udało mu się całkiem poprawnie wypowiedzieć to jakże trudne słowo. Był po prostu ciekaw, czy tatuś także może napić się krwi syna. Czy to go wzmocni? Czy nie będzie się wstydził? Czy myśli, że jego syn mógłby być kiedyś autorytetem, tak jak Ringo dla Sahala? Poza tym nie wiedział jednego, że ojcu nie wypada pić krwi od dziecka. Czy nie byłoby to uznane za coś nieprzyzwoitego wśród wampirów? Ale w sumie byli tutaj sami i Sahal chciał doświadczyć czegoś nowego, a także podzielić się z ojcem czymś, co było dla wampirka ważne.
– Bo wies… tato… tez chciałbym się podzielić z Tobą cymś, co jest dla mnie wazne.
Przyznał się, czując nagłą potrzebę wytłumaczenia się z tego! Nie chciał, że Ringo pomyślał sobie coś złego o własnym synu. A tym samym Sahal nie wyobrażał sobie, żeby jego ojciec udawał się na jakiś letarg! Miałby zostawić swojego synka samego?! Przecież był jeszcze dzieckiem i nie wyobrażał sobie życia i dzieciństwa bez wsparcia Ringa. Poza tym, Sahal chciał się podzielić ze szlachetnym swoją krwią. Również mu coś podarować. Zatem nie rósł na snobistycznego, samolubnego wampira. Czy to dobrze? W przyszłości przecież łatwo będzie nim manipulować! Ringo pewnie zaraz albo się zezłości albo wytłumaczy Sahalowi, by nie proponował swojej krwi wszystkim.
– Też będę mógł wpaść kiedyś w szał? To brzmi tak ciekawie!
O tak! Chłopca najwyraźniej zainteresowała myśl o tym, aby wpaść w szał i stracić kontrolę nad tym, co robi.
– To chyba fajna zabawa!
Pokazał mu swoje kiełki w radosnym, szerokim uśmiechu. Pojedyncze, nieduże krople wody zaczęły się unosić nad powierzchnią wody i zaczęły wirować, by wreszcie opaść na Ringo i go zmoczyć! Taki to psikus sprawiła Sahal ojcu. Chyba, że wampir jakoś się obronił. W każdym razie Sahal wyraźnie dobrze się bawił, bo zaczął zagarniać w piąstki więcej wody, by nią chlapać ojca. Nie ważne, gdzie woda spadała, szlachetny miał niezły wodospad, ponieważ Sahal pracował rączkami i nóżkami!
A gdy po całej zabawie nieco się uspokoił, odezwał się cicho i nieśmiało:
– To jeśli napiję się Twojej krwi, tato, to poćwiczymy moce i pokażes mi jak polować?
Aż mu oczy zabłyszczały! Stały się nieco ciemniejsze. Jeśli stary wampir nie miał nic przeciwko, wspiął się stopami na ojcowskie uda, a rączki oparł na jego ramionach. Przybliżył się do szyi ojca, by wreszcie zatopić w twardej, niemalże stalowej skórze kiełki. Za pierwszym razem nie udało mu się rozciąć skóry, więc wgryzł się mocniej, intensywniej, co mogło zaboleć szlachetnego. Jednakże Sahal nie zrobił tego specjalnie. Nie ma przecież takiej wprawy jak Ringo. W dodatku sama rana także przyjemnie nie wyglądała. Była nadszarpnięta, jakby ktoś przeciął ją tępym nożykiem. W każdym razie pierwsze krople pociekły i Sahal od razu je wessał, mrucząc cicho. Zacisnął rączki mocniej na ramionach białowłosego. Przyssał się do rany, zachłannie pijąc krew. Właściwie to rozkoszował się w jej bukiecie smakowym. I o dziwo zahamował się i wreszcie odsunął od szyi ojca. Jego wargi były umorusane krwią. Nie potrafił jeszcze pić tak, jak dorosłe wampiry, by nie tracić cennych kropel.
– Smakuje jak… pustynna róża!
Tak się chłopcu skojarzyło… Poza tym był już gotowy, by ćwiczyć i walczyć z tatusiem!
– Tato, tato, taaatoo! Poćwiiiiczyyymyyy?!
Zaczął skakać w wodzie, rozchlapując ją dookoła. Nadmienić należy, że wciąż stał na udach Ringo.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Czw Gru 04, 2014 12:55 pm

Pić krew własnego dziecka? Sytuacja bardzo rzadka ale spotykana w rodzie Kuroiashita, dla, przykładu takiego rodzica co chętnie spija krew własnych pociech jest taki Testament. Ringo westchnął ciężko, starając się wymyślić jakiś dobry powód żeby chłopak nie musiał oddawać swojemu ojcu krwi. Chyba nawet znalazł!
- Nie, nie musisz Sahalu. To obowiązek rodzica, nie rozwijającego się dziecka. - oznajmił, licząc iż chłopak zrozumie. Ba, powinien. Gorzej jednak jak wszystko obróci na swoje rozumienie. A odnośnie ofiarowania czegoś ważnego, jednooki uśmiechnął się szeroko, głaszcząc synka po głowie. On już coś ofiarował ojcu: otwarcie oczu na własne potomstwo.
- Ty już coś ofiarowałeś, nie musisz dawać więcej. - skwitował temat, zamykając jedyne oko. Sahal nadal gadał, zamiast brać się za ojcowską krew. Na szczęście Ringo wykazuje się do synka wręcz anielską cierpliwością. W dodatku nadal męczył o szale.
- Nawet nie będziesz wiedział kiedy Cię on złapie. - naprawdę tego chciał? Może szał jest pomocy z czym się Ringo godzi, ale jednak cząstkę rozumu odbiera. No ale... mniejsza o to. Sahal wreszcie zgodził się na ugryzienie ojca, poza tym musiał mu obiecać odnośnie polowania i ćwiczenia mocy. Lecz przejdźmy już do samego aktu. Jednooki odczuł lekki ból po drugiej próbie wbicia kłów, która zakończyła się sukcesem. Nie dał po sobie tego poznać, zresztą, ten ból trwał zaledwie tylko chwilę. Acz jeśli się Sahal przyjrzy skale na której ojciec zaciskał palce, może dostrzec pęknięcia. Najwidoczniej owy ból został przeniesiony w uścisk na kamieniu niż na malucha. Co by było gdyby został potraktowany takim ojcowskim chwytem? Z całą pewnością nie wyszedłby z tego cało. Oj nie.
Gdy już tylko skończył, podnosząc się na tyle, żeby Ringo mógł ujrzeć jego blade lico zabarwione szkarłatnymi kroplami. Natychmiast starł je palcem, przejeżdżając nim zaś po małych ustach chłopca. Szkoda tracić każdą krople krwi.
- Mam rozumieć, że była dobra? Bo wiesz, nie zdarzyło mi się jeść kwiatki. - zarechotał, celowo chcąc nieco ukuć Sahala żartem. A nuż odkryje w nim ojcowskie poczucie humoru? Oby!
- Taaa, poćwiczymy. Ale pierw przestań po mnie skakać. - poklepał syna po głowie, czekając aż ten z niego zejdzie. Gdy tak się stało, jednooki wstał z wody. Żałował, że nie wziął ręczników, bo hasanie w samych bokserkach nie za bardzo widziało się staremu wampirowi... na szczęście byli tutaj sami. Rozprostował stare kości, wyginając się lekko w łuk. Rozejrzał się po terenie, czekając zaś na młodego, bo na pewno wyszedł z wody. Znał mniej więcej mocy syna, wszakże zabawiał się nią w wodzie, kiedy to chlapał ojca, ale że Ringo to stary dziad, zamknął oczy i udał że drzemie.
- Zaprezentuj swoje moce, określę na jakim poziomie masz je opanowane. - pierwszy test. Usiadł na płaskim kamieniu, wbijajac wzrok w postać chłopca. Ma dużo siły dzięki ojcowskiej krwi, zatem nie ma mowy o utracie przytomności przy korzystaniu z mocy. Poza tym kontrolował syna. Może po jego nauce sam zaprezentuje swoją siłę? Toć Ringo ma jej od groma, dlatego nie bez powodu jest uznawany za jednego z najsilniejszych wampirów szlachetnych.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Gru 27, 2014 11:40 am

Sahal nie wiedział przecież, że nie powinien proponować ojcu napicia się krwi. Testamenta już spotkał i wziął go za malutkiego słonia bez trąby, bardzo możliwe, że gdzieś ją posiał, i nawet starał się dobrać do małego Sahala. Jednak chyba nie bardzo chciał ryzykować, wiedząc czyim synem jest. Aczkolwiek jaka jest prawda mały wolałby się nie dowiedzieć nigdy. Może był zbyt ciężko strawny, ponieważ był mulatkiem? Wyglądał jak mała czekoladka nadziewana krwią! Idealne słodkości dla wampirów, czyż nie?
Obowiązek? Gdyby Ringo uważnie przyjrzał się swojemu synowi, zauważyłby, jak się wysilał, żeby przypomnieć sobie znaczenie tego słowa. Już raz było mu ono tłumaczone, a teraz trybiki w mózgu ciężko pracowały, żeby zaskoczyć.
- To takie coś, co wisi na męskiej szyi?
Oczywiście chodziło mu o krawat, który nieszczęśnik pomylił z obowiązkiem. Miał przecież ku temu prawo, jako dziecko nieco cofnięte w rozwoju. Gdyby tylko Hiro się o tym dowiedział, od razu poddałby chłopca eksperymentom!
- A co Ci podarowałem?
Zapytał, przechylając główkę w ten swój charakterystyczny i znany sposób. Nie miał pojęcia, że ojciec zawdzięcza mu tak wspaniałą rzecz! Tylko szkoda, że więcej czasu poświęcał Rilliannie niż jemy, oczywiście według Sahala.
Sahal nie wiedział, że zadał ból ojcu poprzez nieumiejętne wbicie kiełków. Na szczęście jego kły jeszcze się rozwijały, i nie osiągnęły na przykład takiej wielkości jak kły Testamenta. Pewnie i tak nigdy nie będzie miał takich kłów, ponieważ Testament był jedynie bratem ciotecznym. Czyżby jednak zadał ojcu aż taki ból, że ten rozkruszył skałę? Gdyby tylko mały wampirek to zauważył... przeraziłby się nie na żarty! I kto wie, czy by nigdy więcej nie sięgnął po ojcowską krew. Nie chciał przecież ani świadomie ani nieświadomie krzywdzić ojca.
Sahalek wyszczerzył się do ojca, gdy ten starł ostatnie kropelki krwi i przejechał nimi po wargach chłopca. Ten wysunął od razu ruchliwy, chłodny języczek i zlizał resztki.
- Też nie jadłem, ale czułem. Kiedy czuję zapach, potrafię sobie wyobraźnić jak smakuje!
Sahal także nigdy nie jadł dzikiej róży. A może jadł, ale nie pamiętał? Przecież większość swojego dotychczasowego życia spędził na dworze, niczym pies!
Skoro ojciec poprosił, by się uspokoił i przestał skakać, posłuchał świętej woli ojca. Pozwolił mu także wyjść ze zbiornika wodnego, podążając oczywiście w jego ślady. Bo jakżeby inaczej! Patrzył jak tata się przeciągał i nie mógł się powstrzymać przed tym, aby naśladować ojca. Uniósł swoje łapki, wygiął się nieco do tyłu i wyprężył niczym mały lew! Przy okazji "zaryczał" jak lew (choć brzmiało to raczej jak skomlenie...).
Miał zaprezentować swoje moce? Ale przecież musiał zrobić to w jakiś zjawiskowy sposób, żeby zaskoczyć tatę! Kucnął, dotykając dłońmi chłodnej ziemi. Pod stopami Ringa zaczęły rosnąć rośliny. Ale nie były to byle jakie! Wyglądały jak róże, ale między liśćmi miały ostre kolce, a same kwiaty wyglądały jak łby krów. Oczywiście były to malutkie główki, nie większe od kwiatu róży. Pnącza zaczęły sunąć po obu nogach szlachetnego. Nie raniły wampira, a jedynie oplatały go, tworząc kokon.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Sty 14, 2015 10:48 am

- Na męskiej szyi wisi krawat. Obowiązek jest czymś, co trzeba wykonywać niezależnie czy Ci się to podoba czy nie. - teraz pojmie? Musi. W każdym razie przyspieszymy trochę akcje.
Sahal podarował naprawdę ogromny skarb ojcu i najwidoczniej maluch nie wiedział o co mogło chodzić. Ale skąd niby?
- Bycie ojcem, Sahalu. - nie wstydził się żadnych uczuć do dziecka, bo bycie ojcem wspaniałego syna wcale nie wyklucza z bycia mężczyzną. Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej ją buduje. I raczej stara się rozdzielić czas dla Rillianne oraz Sahala, a ułatwiliby ojcu zabawę, gdyby nie to, że dzieciaki się nie znoszą! Wspólna zabawa ponad wszystko. Ale nie, bo po co. Lepiej czuć zazdrość, nienawiść i brak akceptacji. Jednooki czasami aż za głowę się łapie.
Nie musiałby się denerwować o ból szlachetnego. Wampir zniósł nie takie cierpienie, a wbicie kłów jest jak ugryzienie pchły! Po prostu się nie przygotował, zapominając że dzieciak rozwija się, co oznacza iż także nabiera na sile.
Przechylił głowę na bok, słysząc o smakach. Ba, nawet zaśmiał się krótko
- Dziecięca wyobraźnia nadal będzie mnie zaskakiwać. - raz jeszcze pogłaskał synka po głowie. Uroczy dzieciak.
Po wyjściu z wody przyszło im poćwiczyć moce dziecka. Ringo uważnie przyglądał się dziecku, a później zauważył zmiany zachodzące w jego zachowaniu, ruchach, a później otoczenia. Roślinność zaczęła się poruszać, tworząc nowe pędy, wydłużając łodygi. Następnie otoczyły nogi starego wampira, zaciskając się. Czyli jest już w sranje unieruchomić ofiarę, ale wie czy nawet poważnie okaleczyć.
- Moce rozwijają się prawidłowo. Odziedziczyłeś po mnie telekineze i widzę, że także masz coś od siebie. Władza nad roślinnością. Bardzo potężna moc jeśli tylko wyćwiczysz ją do perfekcji. A w połączeniu z moją - możemy stworzyć naprawdę silny duet. I dla Twojej ciekawości, wujek Hiro także włada roślinami. Mógłby Ci pomóc. - uśmiechnął się łagodnie i wskazał palcem na swoje nogi.
- A dasz radę teraz wycofać swoich roślinnych podwładnych, Sahalku? - da radę? Jeśli tak - to dobrze, a jeśli nie - Ringo będzie musiał uwolnić się sam. Oczywiście później przejdą do dalszych mocy. Wszak ma jeszcze dwie, choć już domyśla się czym jest jego trzecia umiejętność - już zdążył parę razy naruszyć kość jednookiego samym dotknięciem.
Trochę czasu minęło i Sahal wraz ze swoim boskim ojcem zdołali potrenować moce chłopca. Oczywiście nadszedł czas powrotu i musieli wracać do domu.

zt x2

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Lut 24, 2015 10:05 pm

Perspektywa spędzenia czasu w towarzystwie nowo poznanego mężczyzny wydawała się kusząca. Wiele argumentów przemawiało za tym spotkaniem dlatego jego wizja w umyśle wampirzycy była jednym wielkim, pozytywnym przekazem. I wszystko byłoby w jak najlepszym porządku gdyby nie telefon od najbliższej sąsiadki,która twierdziła, że wynajmowany dom pali się tak aż huczy. Przemieszczenie się naszej blondyny z punktu A do punktu B w tym jednym wypadku trwało naprawdę szybko. Obietnica dużego napiwku dla taksówkarza zdziałała swoje czyli cuda. Po dotarciu na miejsce można sobie tylko wyobrażać minę najemcy posiadłości gdy ta-jak zawsze stała w stanie nienaruszonym. Pierwsza myśl rozeźlonej kobiety? Zemsta naturalnie. Już w drodze (tym razem swoim własnym autem) obmyśliła co jej zrobi po kolei. Dokładny plan zakładał tortury i powolną śmierć w męczarniach. Uwieńczoną oczywiście podtekstem gastronomicznym. Co wynikło z tych dokładnych ustaleń? Nic! Bo babcia była na tyle uprzejma i tak przejęta swym błędem, że nie nadawała się do zjedzenia i niczego innego. W ramach ogromnych przeprosin wskazała Nadii kilka fajnych miejsc, które są owiane tajemnicą i nie każdy o nich wie. Wynagrodzenie za krzywdę mało sensowne ale lepsze takie niż żadne. Mając przed sobą jeszcze parę dobrych godzin zmroku wampirzyca postanowiła zrobić sobie małą przejażdżkę i sprawdzić czy starsza pani znów czegoś jej nie wkręca. Przez chwilę biła się nawet z myślami czy nie zadzwonić do Charles'a i opowiedzieć o całym zamieszaniu ale doszła do wniosku, że to nie ma sensu. Skoro tak się stało to może los ma coś do przekazania? Mniejsza.
Na początek i chyba na koniec dzisiejszych mocnych wrażeń -gorące źródła. Czyli miejsca położone gdzieś w górach. Niezbyt wysoko i ponoć można jakoś dojechać samochodem. Zima nie była wcale taka ostra a śniegu ubywało z każdym dniem więc czemu nie? Podkręcając nieco ogrzewanie wewnątrz auta, przy okazji Nadia podkręciła także muzykę. Na złość nie zabrała z domu żadnej ze swych ulubionych płyt więc do użytku miała jedynie lokalne stacje radiowe. Szczerze to spodziewała się czegoś komercjalnego do bólu ale najwidoczniej o tej porze nie było dramatu. Co prawda nie umiała zanucić żadnego z proponowanych utworów w ale słuchanie w zupełności wystarczyło. Podróż zajęła jej jakieś pół godzinki. Najpierw wyjechała za miasto-spory kawałek a później już tylko w górę krętymi serpentynami. Auto zatrzymała w miejscu gdzie dalsza jazda była niemożliwa.
Jak to tłumaczyłaś babciu?
Rzuciła retoryczne pytanie w pustą przestrzeń przed sobą. Staruszka w tym wieku nie włada zapewne doskonałą pamięcią dlatego jej słów nie można brać do końca na poważnie. Z fragmentów rozmowy jakie krążyły w umyśle kobiety, ta, zdołała sobie przypomnieć kilka szczegółów. Po pierwsze powinna dojechać do miejsca gdzie kończy się droga. Właśnie w takim punkcie się obecnie znajdowała. Po drugie skała znajdująca się po lewej stronie powinna być charakterystycznie ukształtowana. Byłoby łatwiej gdyby nie leżał na niej śnieg. To trzeba pominąć, idźmy dalej. Punkt numer trzy-wydeptana w lesie ścieżka, wąska-no coś tam jest ale czy to, to? Blondynka opierając brodę na kierownicy zaczęła bacznie obserwować widok przed sobą. Nagle doznała olśnienia. Spojrzawszy nieco wyżej, ponad czubki młodych drzew, w oddali ujrzała niemal niewidoczną parę. Unosząca się mgiełka była jednoznacznym dowodem na to, że nie zabłądziła i odnalazła to "tajemnicze miejsce". Szybka decyzja-wyjście z samochodu. Co prawda dzisiaj to ona nie jest przygotowana na żadne kąpiele ale musi zobaczyć to cudo. Ciekawe czy nikogo tutaj nie ma. Sądząc po braku innych środków transportu, niż jej, pewnie nie. Pokonując kolejne metry odsłaniała dłońmi pojedyncze gałązki aż w końcu ujrzała to w co początkowo nie wierzyła. Istotnie babcia miała rację. Miejsce było cudowne i nietknięte ludzką łapą. Widok niesamowicie kuszący-ciepła, parująca woda pośród obsypanego śniegiem lasu. Aż chce się wskoczyć.

_________________
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Lut 27, 2015 7:31 pm

Dastanowi nikt nie polecał żadnych goracych źródeł. Sam niegdyś odkrył to miejsce, szczególnie, że zamieszkiwał okolice. Co prawda częściej samotnie wędrował w góry, by oddać się treningom samodoskonalenia mocy oraz kontroli nad swoimi rządzami krwi. A jak wiadomo Dastanowi ciężko idzie opanować dwie sztuki, szczególnie że ostatnio musiał radzić sobie sam. Zresztą nie potrzebował niczyjej pomocy. Od dzieciństwa radził sobie samodzielnie, będąc wręcz przetrzymywanym w domu jak zwyczajny więzień. Tak to bywa, kiedy matki są zbyt ludzkie i wszędzie widzą zło. Na szczęście Dastan nie wyrósł na mięczaka, choć żaden z rodziców nie przyłożył do tego ręki. Właściwie to tylko Yvelin go wychowywała. Pod jej czujnym, siostrzanym, ale nie raz pobłażliwym spojrzeniem wychodził na zewnątrz, by zakosztować rzeczywistego świata. Choć nigdy nie czerpał z tego żadnej radości czy przyjemności. Kiedy ktoś wpoi dziecku od maleńkości, że zostanie następcą głowy, nie należy rozmawiać ze służbą, trzeba uważać na moce, kontrolować głód, nie wolno przeszkadzać wiecznie umęczonej i zmęczonej mamie, więc trzeba zachowywać się cicho, to nic dziwnego, że nawet kiedy Dastan dorósł zachował swą powagę. Wręcz ponuradztwo. Niektórym wydawał się sztywny, innym wymądrzałym gówniarzem, który unosi się pychą tylko dlatego, że jest szlachetnokrwistym. Cóż, gdyby chociaż połowa z nich włożyła tyle wysiłku, ile on w okiełznanie swoich niespokojnych rządz, mocy oraz poświęcił dzieciństwo na naukę oraz naśladował ojca, by go w przyszłości wspomóc, to rozumiałby skąd takie oczernianie. Jednak robiły to najczęściej osoby, które nie miały o nim żadnego pojęcia, ale miały najwięcej do powiedzenia.
Wampir wolał udać się na piechotę. Tam, dokąd zmierzał i tak nie dojechałby samochodem. A jego celem miał być stary dom prawie na szczycie gór, gdzie od czasu do czasu pomieszkiwał, chcąc oderwać się od rzeczywistości. Właściwie to częściej zabierał tam swoją służkę, by mieć ją na wyłączność.
Właśnie wyszedł z lasu, gdy wyczuł znajomy zapach wampirzycy. Może nie była mu aż tak dobrze znajoma właścicielka zapachu, ale ten zdołał rozpoznać. Ich ostatnie spotkanie nie należało raczej do najprzyjemniejszych, ale wampir nie zamierzał opuszczać gorących źródeł tylko z powodu wampirzycy. Nadii jeszcze nie zamierzył, ale wiedział, że gdzieś jest. Był pewien, że i ona wyczuła jego zapach, dlatego wolał się przygotować, gdyby zamierzała w jakikolwiek sposób go zaatakować. A skoro zabłądził aż tutaj, zbaczając nieco ze swej pierwotnej trasy, postanowił skorzystać z gorących źródeł. A noc była urocza! Żaden mróz mu nie straszny, a może gorąca woda pomoże mu się nieco odprężyć? Ostatnio miał sporo pracy z powodu wyjazdu ojca. Musiał go wyręczyć, kiedy szło o działalności i przedsiębiorstwa, jakimi ojciec zarządzał, a to nie była wcale taka łatwa i przyjemna praca. Choć nie ukrywajmy - Dastan uwielbiał sprawować kontrolę nad innymi.
Zaczął się rozbierać. Pierw płaszcz, następnie w ślad za nim poszła koszula. Gdy został już w samych spodniach, na horyzoncie pojawiła się Nadia. Mogła zresztą zauważyć, że wampir nie rzucał swoich ubrań byle gdzie i byle jak, ale je składał. Uwielbiał porządek i starał się, by jego życie było również uporządkowane i bez niespodzianek - wszystko pod kontrolą.
- No proszę, proszę. Pani przemądrzała i wszystko wiedząca wampirzyca.
Odezwał się nieco uszczypliwie, na krótko zatrzymując na niej swe złociste spojrzenie. Nie miał pojęcia, co tutaj robiła. Nie interesowało go. Zamierzał skorzystać z gorących źródeł, czy jej się to podobało, czy też nie.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Lut 28, 2015 2:16 pm

Jak to było? Pięknie, dziewiczo, samotnie. Oj chyba nie. Szybciej niż wyżej opisany widok dotarł do wampirzycy zapach. Węch pijawki mają świetny-to nie podlega żadnej dyskusji. Do tego dochodzi jeszcze jedna bardzo przydatna umiejętność. Tak jak ludzie odróżniają zapachy potraw, przedmiotów, perfum tak dzieci nocy mogły rozpoznać pojedyncze osoby. Każdy pachnie inaczej, specyficznie i im częściej przebywamy w towarzystwie, tym lepiej umiemy zdefiniować kogo czujemy. Jednorazowe spotkanie rzadko zapada głęboko w pamięci. Chyba, że jest tak intensywne jak jedno z tych ostatnich jakie doznała blondynka.  W powietrzu rozniosła się woń męskich perfum. Para wyglądająca jak poranna mgła została przerzedzona przez lekki podmuch chłodnego wiatru. Dopiero teraz oczy Pani Morita skierowane zostały na wampira. Najpierw na jego twarz a chwilę później mimowolnie nieco niżej-na nagi tors. Nim skończył składać swoją koszulę i on na nią zerkną, zdążyła powrócić spojrzeniem na właściwą wysokość.
Niech będzie i tak.
Odpowiedziała po dłużej chwili jakby nagle wyrwana z przemyśleń. Po pierwszym spotkaniu i przypadkowej ofierze, która okazała się namierzona przez innego łowcę, nie pozostało zbyt wiele dobrych wspomnień. Hm, chyba nawet nie pozostało żadne dobre wspomnienie. Naprawmy to!
Nie wiem wszystkiego. Np. Nie mam pojęcia jak brzmi imię osoby, z którą rozmawiam. Dodała nim wampir zdążył wbić kolejną szpileczkę. Nie dajmy się oszukać. Nie zagadywała tylko po to aby gadać. Ona miała w tym swój mały cel. Czekała na dalszy striptiz. Aż chciało się krzyknąć "Mały pokaż więcej!" Na całe szczęście przed tak niezręczną sytuacją chroniła wrodzona i po części wyuczona powaga jaką kobieta miała na co dzień. Skoro ten tutaj ma zamiar wejść do wody to oznacza, że nie ma w niej żadnych niebezpieczeństwo. A poza tym ktoś, kto jest martwy nie może utonąć, prawda? Byłoby to wręcz absurdalne.
Nadzieja na miły wieczór przy butelce starego, dobrego wina odeszła w niepamięć już jakieś dwie godziny temu. A sama zainteresowana nowymi znajomościami zaczynała cierpieć coraz bardziej na brak towarzysza. Oszukiwała się sama przed sobą. Nie ma chyba bardziej absurdalnego kłamstwa.
Co jej szkodzi? Najwyżej będzie jechała w mokrych ciuchach i zamoczy całe siedzenie w samochodzie-mała strata. Podejmując ostateczną decyzję ruszyła się w końcu z miejsca. Idąc krok za krokiem, pokonując metr za metrem w końcu znalazła się jakieś dwa metry od Dastana. Bez ubrań wygląda Pan jeszcze lepiej. Unosząc do góry prawą brew rozpięła guzik w swym ciemnym płaszczu. Jeden, drugi i następny tak, że po krótkiej chwile zdjęła go całkiem. Spory kawałek materiału wylądował na niewysokim kamieniu. Nim odzienie dotknęła twardego głazu, spadł z niego cały śnieg, tak jakby ktoś go zdmuchnął. Ach te sztuczki. Jak dobrze, że ugryzienie w język boli tak bardzo. W innym wypadku z jej ust wydobyłby się jeszcze jeden komplement. Nadia blondynów z reguły nie akceptowała nigdy. Choć sama miała jasną czuprynę. A ten tu był zupełnie inny-z każdym spotkaniem coraz przystojniejszy? Bo coraz bardziej nagi.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Gorące źródła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Gorące Źródła
» Gorące źródła
» Gorące źródła
» Magiczne gorące źródła
» Gorące źródła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: