IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Mieszkanie nr 266

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptySob Sie 18, 2018 10:42 am

Nikt się nie spodziewał nowego sąsiada skrywającego wielkie tajemnice. Chociaż uśmiechnięty, zawsze witający to nikt nic o nim nie wie. Wiedzą jedynie, że nie mieszka sam. Widuje się go w towarzystwie młodego mężczyzny i tylko tyle.
Plus jednak ogromny bo mieszkaniec nie urządza imprez czy innych hucznych zabaw. Tylko czy aby brak życia sugerował, że wszystko jest w porządku?
Cisza zawsze zwiastuje potężną burzę.


Mieszkanie duże. Pełne wygody, komfortu. Milky ceni też drogie wnętrze, musi być też przytulnie ale i z widocznym przepychem. Nie oszczędza pieniędzy na urządzenie pokoi. Wydaje na meble, urządzenia domowe a przede wszystkim inwestuje w kuchnie. Uwaga... Ma aż dwie. Jeden pokój służący za schowek, został przerobiony na domową spiżarnie.
Monitoring od zewnątrz - kamera przy drzwiach. Wideo domofon.

Ładnie z obrazkami:
 
Powrót do góry Go down
Kyomu

Kyomu

http://vampireknight.forumpl.net/t3971-kyomu#87827 http://vampireknight.forumpl.net/t4104-kyomu#90239
Zarejestrował/a : 14/10/2018
Liczba postów : 33


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyPon Paź 15, 2018 7:51 pm

Dom pełen luksusu, wygód i ciekawostek świata. Bogaty, lecz niezwykle komfortowy dla właściciela, a nawet jego sług. Funkcjonalny, gdyż wyposażony aż we dwie kuchnie - idealnie dla kogoś, kto wielbi i chełbi się kulinariami na najwyższym poziomie. Dbał przy tym o bezpieczeństwo, stąd monitoring w każdym kącie.
Jak więc trafił tutaj ktoś, kto nie miał prawa wstępu?
Zaczęło się niewinnie. Zwykłe zakupy do sklepu, w którym zaopatrywali słudzy Milkiego w niezbędne składniki, miały przyczynić się do sprowadzenia intruza owleczonego w czerń. W jednej ze skrzyni z owocami drzemała skurczona sylwetka Cienia, który tak pokochał sklepową chłodnię, że stracił czujność i zapadł w głębszy sen po wielomiesięcznej tułaczce. Nie wiadomo kiedy skrzynia wylądowała w samochodzie dostawczym, a potem zabrana do spiżarni nowego właściciela owoców. Jakie więc było zdziwienie, kiedy Czerń ocknęła się z drzemki i nie rozpoznawała otoczenia. Było cieplejsze niż chłodnia, lecz na tyle znośne i ciemne, że mógł bosą stopą przechadzać się między regałami z przetworami. Ośmielił się palcem dotknąć szklanego słoika i spoglądać w ciszy na zawartość. W sumie przyszło mu porównanie do głowy, że on też utknął w tym pomieszczeniu jak śliwka w kompocie. Jedyną drogą ucieczki były zamknięte drzwi, lecz spod szpary przy podłodze biło światło. Niewielkie natężenie, jednak zbyt mocne dla Kyomu. Nabrał większej powagi, spokój został naruszony. Ktokolwiek popełnił błąd, nie powinien kisić się w obcym domu. Unikał aż tak zamkniętych przestrzeni z jedną drogą ucieczki, chyba że to była szafa na ubrania, głęboka i przepastna.
Wycofał się rakiem ku najwięcej dającym cienia półkom i to tam skrył się na długo. Znieruchomiał i dumał, jak wyjść z tej patowej sytuacji. Będzie musiał czekać na naprawdę ciemną noc, aby nie natknąć się na żadne źródło światłości. Albo prędko przyczepić się do nogi pierwszej osoby, która tu wejdzie i z nią przemierzyć nawet setkę kroków, by dać nura w nieznane.
Im dłużej tu przebywał, tym więcej pytań rodziło się w głowie. Co to było za miejsce? Skąd tyle jedzenia? Kto je przetworzył lub gromadził? Czy ktoś tu często zagląda czy bardzo rzadko? Żadne z pytań nie dotyczyło tego, iż z kimś skrzyżuje spojrzenie. Nie dlatego, iż uważał się za świetnie maskującą się jednostkę, ale dlatego, że nie rzucał się wcale w oczy. Nawet trudno było go wyczuć ze względu na bardzo dziwną strukturę ciała. Zresztą kto kiedykolwiek próbował szukać w mroku ludzkich konturów? Może dzieciaki, gdy bawiły się w chowanego. Ile razy patrzy się na własny cień w innym kontekście niż sprawdzenie kierunków świata?

_________________

"Patrząc na ciemność lub śmierć, boimy się nieznanego – niczego więcej."
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptySro Paź 17, 2018 7:29 pm

Raczej nikt się nie spodziewał niechcianego gościa w spiżarni. Głównie pracownicy sklepu którzy przywieźli dostawę i umieścili ją we wskazanym miejscu przez wampirzą służkę. Wszystko wydawało się w porządku do momentu powrotu Milkiego. Nim dotarł do domu służący Yuuki pomógł ogarnąć się wampirowi i wspomógł w opatrywaniu ran. Tak czy siak musiał pozostać w domu przez jakiś czas aby ciało należycie zakończyło regenerację wszystkich ran. Złamania, pęknięcia czy rany cięte, dźgane. Do wyboru, do koloru.
- Potrzebuję śliwkowych powideł. Duży słoik powinien być w spiżarni.
Rzuci rozkazem jak tylko usadowił się na kanapie. Musiał zagryźć coś słodkiego, wszak na samą myśl o kolejnym spotkaniu łowcy doprowadzało wampira do szału. W pozytywnym sensie. Aż się oblizał lubieżnie na wspomnienie o słodkiej ludzkiej woni. Był tak blisko pochwycenia jego woli, lecz los tym razem nie pozwolił na ich ponowne "połączenie".
Służący zaczął ogarniać sypialnie właściciela. Musi odpocząć, a w wywietrzonym pomieszczeniu śpi się o wiele lepiej. Natomiast służka udała się do spiżarni i z początku nie wyczuła niczyjej obecności, Kyomu jak widać maskował się doskonale. Dopiero jak otworzyła drzwi, wchodząc i zapalając światełko, coś wyczuje. W końcu mocne światło żarówki rozświetli ciemne pomieszczenie, tym samym możliwe że wykurzy gościa z kryjówki. A wtedy bój się Szatana, wampirzyca od razu się wycofa i przygotuje do wszelkiego ataku. Nie dopuści żeby mieszkańcom mieszkania coś się stało.
Ale póki co wypadałoby poczekać na reakcję cienistego. Zapewne nie będzie ona optymistyczna.
Pozostali mieszkańcy nie reagowali. Yuuki zajmował się swoją pracą, a Milky dogorywał na kanapie z z otwartą książką na twarzy aby ją zasłonić. Byleby wzrok był osłonięty przed męczącym światłem.
Powrót do góry Go down
Kyomu

Kyomu

http://vampireknight.forumpl.net/t3971-kyomu#87827 http://vampireknight.forumpl.net/t4104-kyomu#90239
Zarejestrował/a : 14/10/2018
Liczba postów : 33


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptySro Paź 17, 2018 8:06 pm

Trochę za bardzo panoszył się po spiżarce, ale ciekawość do przedmiotów codziennego użytku osób mogących kąpać się we świetle była większa niż ostrożność. Niepotrzebnie też dotykał słoika z powidłami, przetarł tym samym palcem lekką warstewkę kurzu zostawiając smugę. Korciło go za bardzo, aby uniknąć sprawdzenia struktury słoika. Twarda i śliska powierzchnia mogła ukazywać, co kryło się za szklaną barierą. Pachnące powidła korciły zmysły, nie mniej nie działał nic więcej w tym kierunku.
Jakie było za to zdziwienie, kiedy zerkając na kolejne pozycje na półce ciemności skurczyły się w oka mgnieniu. Kyomu także musiał uciekać, choć służka mogła dostrzec przez ułamek sekundy lekko zgarbioną sylwetkę czmychającą... w dół. Jakby szybko intruz padł na kolana, lecz po oświetleniu żarówki nie było śladu nieznajomego. Dało się wyczuć, że ten ktoś bez zaproszenia jeszcze nie opuścił pomieszczenia. Powziął plan przyczepienia się do stóp służącej Milky'ego, nawet jeśli wiązało się to z ryzykiem. Taki cień osoby bardzo szybko zmieniał swój wygląd i położenie, gdy w pokoju znajdowało się więcej niż jedno źródło światła. Coś podobnego obserwuje się na reflektorach przy stadionach piłkarskich. Z wydawało się jednego źródła światła wychodzi kilka wiązek. Taki rozproszony, malutki cień pod nogami średnio nadaje się do środka lokomocji.
Oh gdyby tak wszędzie panował mrok, mógłby bez problemu wyminąć służkę, a tak to musiał udawać jej cień. Wkradł się do jej mini cienistej własności i tam zrobił krótką przerwę. Bardzo niebezpiecznie było przyczepić się do buta, bo nie miało się gwarancji, że szybko znajdzie się głębszy mrok. Przymuszony, dość mocno poirytowany Cień zostawił raptowne działanie służki bez komentarza. Dalej uważał, żeby grać Greka i trzymać się tymczasowej kryjówki bez zdradzania swojej pozycji. Gorzej jak służąca będzie węszyć.
Przy ucieczce spod regału do butów służącej popełnił jeszcze jeden błąd. Chyba to przez zaskoczenie i jednoczesne obserwacje przetworów, ale łokciem strącił badany słoik, dlatego ten zachwiał się na półce, przechylił niebezpiecznie znad krawędzi półki, runął pod wpływem grawitacji w dół, a na końcu rozwalił się z trzaskiem i rozbryzgiem o podłogę. Jaka szkoda, po zapachu dało się wywnioskować, że musiały udać się powidła. Naprawdę nie chciał psuć zapasów, lecz wkradła się nerwowość i chaotyczność. Jakby bardziej pilnował otoczenia usłyszałby nie tylko kroki służącej, to jeszcze poprzedzające słowa jednego z przebywających za drzwiami wampirów sugerujące odwiedziny we spiżarni.

Przenikanie do cieni: 1/4.

_________________

"Patrząc na ciemność lub śmierć, boimy się nieznanego – niczego więcej."
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptySob Paź 20, 2018 7:50 pm

Tym razem gość w domu nie będzie traktowany jako Bóg, tylko jako intruz. Greta miała wykonać zadanie, nieświadoma tego, że prócz powideł znajdzie też cienistego. Aż dziwne, że otwierając drzwi od spiżarni, miała wrażenie że coś się poruszyło. Czujna służka, nie wchodziła do pomieszczenia. Nigdy nie wiadomo co może czyhać w kącie i jakie ma moce. Nie wiedziała też czym to coś może być.
- Pokaż się.
Zagrzmi złowrogo chociaż dziewczęcy głos wcale nie pomagał. Tylko sama aura wampirzyca stała się bardziej przytłaczająca. I już chciała wezwać drugiego sługę, kiedy do jej uszu doszedł hałas tłuczonego słoika. Skierowała wzrok w stronę hałasu, przez co już była pewna, że w spiżarni jest o jedną rzecz więcej niż powinno być.
Szybko zamknęła drzwi, aby wrócić do salonu. Milky nadal spoczywał w jednym miejscu, a kiedy usłyszał służkę, odzewie się.
- Gdzie moje powidła?
Spyta, odchylając odrobinę książkę. Mina wampirzycy wskazywała, że wydarzyło się coś niespodziewanego, więc Kurosz zebrał się ciężko z kanapy, kierując od razu do spiżarni. Nie czekając, otworzył drzwi szerzej przez co światło całkowicie rozświetliło pokój. Wejdzie do środka i rozejrzy się. Stłuczony słoik z TYMI powidłami, co już wampirowi się nie spodobało. Surowe spojrzenie pośle stojącej za nim Grecie. O to chodziło? Nie. Bo uczucie obserwacji wcale nie ustępowało.
- Czymkolwiek jesteś wyjdź. Jak widzisz, jestem ranny i nie w smak mi walczyć.
Odezwie się, patrząc po przetworach, to po półkach starając się wychwycić każdy dźwięk czy ruch. Czujne wampirze oko nie odpuści. Poza tym węch Milkiego jest wyjątkowo wyczulony, więc nie przestawał też węszenia. Lepiej aby niechciany osobnik współpracował, wampiry w domu nie miały ochoty na zabawę, zwłaszcza właściciel.
Powrót do góry Go down
Kyomu

Kyomu

http://vampireknight.forumpl.net/t3971-kyomu#87827 http://vampireknight.forumpl.net/t4104-kyomu#90239
Zarejestrował/a : 14/10/2018
Liczba postów : 33


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptySob Paź 20, 2018 9:32 pm

Słusznie postąpiła wampirzyca nie ingerując bardziej w pomieszczenie spiżarni niż tylko złowrogim grzmieniem cienkim głosem. Już i tak była napięta atmosfera, żadna ze stron nie przewidywała spotkania się ze sobą i spędzenia czasu przy herbatce. Kyomu był w gorszej sytuacji, bowiem nie wiedział, w kogo domostwie się znalazł, no i liczba możliwych przeciwników przytłaczała jednego Cienistego. Co mógł zrobić więcej niż uczepić się służki i z nią przemierzyć... fragment do drzwi. Nie zdążył wydostać się ze spiżarni, kiedy pokój znów został zamknięty. Nerwowość wzrastała, teraz to panicznie szukał schronu, bo wiedział, że zaraz tu istota wróci. Albo uzbrojona w broń, albo w towarzysza.
Zabranie ze sobą poirytowanego właściciela domu przed drzwi tymczasowego bunkru Czerni wcale nie poprawiało komfortu przebywania we spiżarni. Panicznie gotowała się głowa, aby dobrze wybrać kolejny cień obiektu, w którym się schowa. Już mniej więcej widział, jak bardzo kurczyło się jego pole manewru za pierwszym rozświetleniem spiżarni. Drugi raz może być jeszcze gorzej, kto wie, jak mocne były tu żarówki. Nie znalazł innego rozwiązania jak skurczyć się do najmniejszej możliwej formy i wcisnąć się pod półkę z przetworami. Nie będzie mógł tak usiedzieć długo, lecz to jedyny sposób na uniknięcie bardzo śmiercionośnego światła.
Pojawił się Kurosz i nie zawahał się po włączeniu oświetlenia wejść do środka. Przez swoją kryjówkę nie mógł dostrzec w pełni, kogo stanowcze słowa padły na głos, jednak z treści wynikało, że lepiej było się ujawnić. Czy aby na pewno? Nie czynił tego od tak dawna, że nie wiedział, czego powinien spodziewać się. Ah, idiota był z niego, że nie zapewnił sobie wystarczającej ochrony w chłodni sklepu. Musiał zapłacić za przeoczenie.
Wreszcie, po pół minuty ciszy od przemowy Kurosza, odezwał się ten, który zakłócał spokój domowi. I vice versa.
Zgaście światło, proszę,
jasności nie znoszę.

Trochę dziwna odpowiedź w kontekście wypowiadanych słów o pokazaniu się, jeśli nie znało się fizjonomii intruza. Głos bardzo cichy, bez nacechowania emocjonalnego, którego źródło dochodziło właśnie spod regału ze słoikami.
Jeśli posłuchaliby jego prośby i zapanowałyby znów ciemności, ostrożnie wypełznąłby z ukrycia i z miniaturowej formy w oka mgnieniu wróciłby do właściwych sobie rozmiarów. Trzymałby się też kurczowo półek, by w razie złamania paktu miał szansę jeszcze czmychnąć do nory pod regałem. Przy pokojowym rozwiązaniu ujrzeliby nic więcej jak czarną sylwetkę o męskiej posturze, mniej więcej metr osiemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu. Co dziwniejsze, nie rzucałyby się inne szczegóły prócz jaśniejszych od smolistej powłoki gałki oczne. Aura nieco bardziej intensywna pasowałaby do tej, którą wyczuwała przedtem Greta, a także Milky.
W innym przypadku trwałby dalej pod meblem, to dla własnego zdrowia i życia jedyny sposób. Nie mógłby jedynie dla zaspokojenia ciekawości lub wypędzenia intruza narażać się na uszczerbek na czarnym ciele i czarnej duszy.

Przenikanie do cieni: 2/4.

_________________

"Patrząc na ciemność lub śmierć, boimy się nieznanego – niczego więcej."
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptySob Lis 03, 2018 12:31 pm

Wampir przegonił Gretę, aby nie wtrącała się w nowo powstającą relację między nim a intruzem. Poza tym lepiej niech pilnuje tyłów, nigdy bowiem nie wiadomi z czym tak naprawdę mają do czynienia. Wbrew pozorom Milky myśli, chociaż na takiego wcale nie wygląda.
Zmarszczył brwi, słysząc słowa. Cienisty musi nie znosić światła, skoro prosi o pozbycie się ich. Kurosz mimowolnie wyszczerzy zębiska i odnajdzie dłonią kontakt. W spiżarni zapanuje całkowita ciemność, wampirom jednak ona nie przeszkadza. Doskonale widzą w ciemnościach.
- Więc tym jesteś - Cieniem.
Wywnioskuje, widząc jak wyłania się postać. Widoczne ślepia, kontrast na tle wszystkich półek oraz odrobinę widocznej ściany co przez ciemność wydawała się o wiele ciemniejsza.
- Co cię sprowadza do MOJEGO domu? Nie zamawiałem na ten moment żadnego cienistego wampira.
Skrzywi się, opierając plecami o ścianę. Na wyciągnięcie reki miał włącznik światła, więc lepiej niech typ niczego nie kombinuje.
- I kim jesteś?
Spyta dodatkowo, nie odrywając ślepi od zarysu postaci. Greta wraz z drugim służącym Yuuki chcieli przyjrzeć się gościowi, ale stanowcze przymknięcie drzwi dało im znać, że Milky nie życzył sobie żadnych dodatkowych par uszu oraz ust. Na ten moment przynajmniej, w końcu Kuro jeszcze dobrze nie wydobrzał, nadal cierpiał przez zadane rany oraz był zmęczony. Walka z Sornem nieźle go zmęczyła. A tak właściwie, to co u niego? Wypadałoby trochę wymienić wiadomości. Zdobyty numer trzeba wykorzystać. No i jeszcze w planach miał udać się do jego domu, tak na wszelki wypadek sprawdzić jakie ma rzeczy w posiadaniu. Nuż widelec Karmelowy znajdzie coś dla siebie. Sama myśl już powoduje szerszy uśmiech, ale nim opuści lokum musi wydobrzeć oraz zapoznać się z nowym gościem. Może i on ma smaczną wolę? Nigdy nie jadł takiej od cienistego wampira.
Powrót do góry Go down
Kyomu

Kyomu

http://vampireknight.forumpl.net/t3971-kyomu#87827 http://vampireknight.forumpl.net/t4104-kyomu#90239
Zarejestrował/a : 14/10/2018
Liczba postów : 33


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptySob Lis 03, 2018 6:01 pm

Uf, jaka ulga, gdy mógł wyjść z ciasnej formy do pełnej postaci i rozprostować cieniste kości! Nieznajomy, który rządził w domostwie, dał możliwość odetchnięcia od zgniecenia i wtulania się w brudne zakamarki. Może nie aż tak brudne, jak nieraz miał okazję doświadczyć, lecz i tak gromadził się tam kurz i pajęczyna. Niby powinien przyzwyczaić się do takich cienistych pałaców, a jednak nie. O tyle też było dobrze, że prawie o dziesięć centymetrów wyższy Wampir nie chciał mieć innych świadków i mogli porozmawiać w cztery oczy. Tylko o czym? O przewinieniach Mroku? Zwalić całą winę na tego, który w zasadzie nie planował wypadu poza chłodnię sklepu? Otóż niekoniecznie. Padły pytania o wyjaśnienia. Cóż, intruz był u gospodarza domostwa, wypadało więc odpowiadać na pytania. Zwłaszcza, że i on nie miał bladego pojęcia, jakimi mocami dysponował Milky. Może tym, że rozwiązał język Kyomu? Niemy cień ostrożnie skrócił o krok dystans dzielący ich, lecz to wcale nie poprawiało głośności głosu Czerni. Ani nie wyostrzało czarnej postury intruza.
Znalazłem się tu przypadkowo zupełnie.
W skrzyni przespałem trzy pełnie,
tu, gdzie trzymasz owoce.
Ostatnio gorące były noce.
Ktoś tę skrzynię zabrał z chłodni,
nikt jej nie ruszał przez wiele dni.

Szepczący głos dalej pozbawiony był esencji życia, jakby nikt nie nauczył Cieniołaka emocji. Może i wiele obserwował, może i wiele uczył się przez same gapienie się w życiorysy innych osób, lecz do tej pory, a wałęsał się już sto lat, nie miał okazji wymienić z nikim nawet kilka słów na głos. Skąd miał znać barwę własnego głosu? Skąd miał też wiedzieć, że coś było nie tak? Nie ingerował do tej chwili w porządek świata, który mógł kąpać się w blasku światła.
A jakie było kolejne pytanie? Też nie karcące, tylko badawcze. Odrobinę zmienił pozycję rąk, które do tej pory miał spuszczone wzdłuż ciała. Jedną podparł podbródek, a drugą trzymał łokieć tej pierwszej. Dostał naprawdę spore wyzwanie, na które nie umiał odpowiedzieć w stu procentach zgodnie z prawdą.
Tu jest problem dosyć spory.
Nikt nie pytał mnie do tej pory.
Nie wiem, jaśnie Panie, kim lub czym jestem,
może głupim żartem, testem, protestem?

Na koniec wzruszył lekko ramionami, naprawdę nie znał prawdy o sobie. Nie spotkał istot podobnych do niego, ale tak jak wampiry musiał pożywiać się krwią. Największe katusze przeżywał, gdy był głodny, a potencjalny umierający kąpał się w promieniach słonecznych. W każdym razie głos niezmienny, dalej cichy. Milky zaś mógł wyczytać z aury, że Kyomu przyglądał się z dużą dozą ostrożności, ale i ciekawości. Wtedy dopiero zorientował się, że stanął stopą na rozbitym słoiku, z którego wypełzła pyszna śliwkowa masa. Subtelnie wycofał się, choć nie wykręcał się od przewinienia.
Za to... najmocniej przepraszam.
Tak to jest, jak coś ruszam.

Czarna sylwetka ponownie zbliżyła się do półek, i tak jak Karmelovy w pogotowiu miał najgorszy scenariusz. Najgorzej, że był na łasce lub niełasce właściciela. Czy naprawdę widział w Cieniołaku zagrożenie? Nie wydawał się być agresywny, bardziej strapiony tym, że został obnażony z ukrycia i zniewolony w małym pomieszczeniu. A im dłużej trwała niepewność, tym była większa szansa na popełnienie błędu lub zatargu. Sądząc po kondycji jegomościa mogącego kroczyć w świetle musiał niedawno mieć z kimś na pieńku. Nie skomentował jednak wiedzy, jaką przed chwilą posiadł, choć Milky nie ukrywał się specjalnie i nie udawał, że tryskał zdrowiem.

_________________

"Patrząc na ciemność lub śmierć, boimy się nieznanego – niczego więcej."
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyNie Lis 11, 2018 10:16 am

Czyli obecność intruza była zupełnie przypadkowa. Nie zamierzał okraść Milkiego ani zdemolować jego dom. Ludzi też nie winił, wszak są bardziej nieświadomi od wampirów. One w przeciwieństwie do jednostek śmiertelnych potrafią wyczuć pobratymca już z kilkunastu metrów. Cóż, po prostu teraz trzeba w jakiś sposób pozbyć się gościa. Ewentualnie do czegoś wykorzystać, bo skoro ma zdolność jednoczenia się z cieniem. Kurosz uniósł prawie niewidocznie kąciki ust. Właśnie wpadł na genialny plan.
- Czysty przypadek. Więc nic się nie stało. Ludzie bywają nieuważni, no i jak widać wampiry również. Ukrywanie się wśród skrzyń, raczej nie jest rozsądnym pomysłem.
Odpowie wampirowi, wciąż wpatrując się w jego cienistą postać. Im bliżej się znajdował, tym zarys ciała stawał się widoczniejszy. Ciekawe czy w ogóle dało się go zaatakować. Nie żeby Kuro zamierzał go krzywdzić, był jedynie zaciekawiony.
- Jak widać trzeba się dowiedzieć czym jesteś. Skoro sam nie wiesz, to wypadałoby coś z tym zrobić. I przede wszystkim ogarnąć ci kryjówkę. Heh, miałeś szczęście że trafiłeś na mnie.
Wpadł w małe zamyślenie, stykając palcem o podbródek. Może faktycznie zniewolić wampira i rozkazać mu wykonywać dość ryzykowne zadania. Wszak Milky już wiedział czego nie lubi Cienisty.
- Możesz tu zostać na jakiś czas.
Dopowie, nim gość stanie na szkle. Milkowa powieka mimowolnie drgnęła, ale nie zdradził irytacji. Uniesie jeszcze bardziej kącik ust, znowu wlepiając żółto zielonkawe ślepia w rozmówcę.
- Służka sprzątnie.
Szybka odpowiedź aby nie zdenerwować się bardziej. Kyomu nie lubi światła, a Milky marnotrawstwa smacznego jedzenia zwłaszcza słodyczy. I wypadałoby przejść do planu. Ręka wampira sięgnęła w stronę kontaktu, zapalając światło. Teraz będzie mieć już stu procentową pewność jak ugłaskać intruza i sprowadzić go do pionu. Jeśli ten się ukryje, Milky wniebogłosy się zaśmieje.
- Mogę cię tak dręczyć całą noc! Chyba, że mi w czymś pomożesz, to nawet postaram się abyś żył w komforcie z dala od światła.
Nie zgasi uporczywej jasności od żarówki, póki Kyomu nie przystanie. A kiedy tak się stanie, znowu w spiżarni zapanuje ciemność, a Kurosz ponownie da głos.
- Śledzenie ludzi powinno być dla ciebie pestką, nieprawdaż?
Ton głosu wampira stanie się niższy, bardziej ponury jednak grymas chorego zadowolenia nie schodził z karmelowej twarzy. Aż się oblizał.
Powrót do góry Go down
Kyomu

Kyomu

http://vampireknight.forumpl.net/t3971-kyomu#87827 http://vampireknight.forumpl.net/t4104-kyomu#90239
Zarejestrował/a : 14/10/2018
Liczba postów : 33


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyWto Lis 13, 2018 9:12 pm

Intrygujący wampir. Ktoś obcy zjawił się w jego rezydencji, a ten nie ma o to jakiejś większej pretensji. Wręcz chciał odkryć tożsamość przybłędy. Nie umknęło uwadze Cienia mocniejsze ściśnięcie warg, żeby być nie przekląć na widok rozbitego słoika z przepysznym powidłem, jednakże opanowanie gospodarz miał mistrzowskie. Niemalże Kyomu poczuł się jak prawdziwy gość, zaproszony z imienia, a nie jak intruz. Chwilowe złudne uczucie. Pod przykrywką grzeczności w głowie Karmelowego już tworzył się plan. Czarny nie odzywał się przez minutę lub dwie, strasznie nie przywykł do rozmów. Słuchał i analizował. Aż zląkł się dość nagle, gdy znów spiżarnia zatonęła we świetle. Z groźnym sykiem Cień schował się w najciemniejszy zakamarek i łypał niemiło spod półek na rozochoconego powodzeniem wampira. Do tego stopnia, że gałki oczne zalały się krwią. Dla Milky'ego taki pstryczek-elektryczek to igraszka i frajda, a dla skurczonej czarnej sylwetki ściskającej się pod półką - upokorzenie i śmierć w razie nieuwagi. Kurosz zdradził, co odkrył, od razu miał lepszy, wariacki nastrój. Odwrotnie proporcjonalnie do Kyomu, który na słowa o wyrównaniu porachunków i możliwości śledzenia ludzi, z trudnością powstrzymywał się przed ukaraniem Zuchwalca.
Robię to przez całą swoją egzystencję.
Popadasz jednak w mało fortunną tendencję.
Szantażem chcesz pozyskać sojusznika?
Uważasz mnie za pospolitego tasznika?
Obyś nigdy nie nadepnął na odwłok ptasznika,
obyś nigdy nie stał się nawozem dla sosznika...

Dało się wyczuć w dobieranych słowach gniew, choć ton zdawał się być niezmiennie obojętny. Kyomu wyraźnie nie lubił być przypierany do muru, ale o dziwo nie pokorniał. Układ układem, mógł spłacić dług wdzięczności za ochronę przed światłem, lecz nie w ten sposób. Miał swoją godność. I tylko dlatego, że był tu gościem, nie rozkazał Ciemności przeszpilić ciała Milky'ego tysiącem ostrzy, gdy ten choć na moment zgasi światło. A może jednak z innego powodu? Pewność siebie i zabłąkany uśmiech gospodarza mógł przyprawiać o nutkę zazdrości. Mimo swoich ran Kurosz nie wahał się grozić Cieniołakowi, ba, chyba mu się polepszył humor, gdy poczuł władzę nad Czernią. Lecz czy powinien w ten sposób zabiegać o wsparcie? Zwłaszcza kogoś, kto mógłby go zabić podczas snu w ciemnej trumnie? Może nie wierzył, że Kyomu byłby do tego zdolny.
Do rzeczy jednak. Skoro tylko tak mógł odkupić swoją winę, jakim było zakłócenie miru domostwa, nie miał wyboru. Trzeba współpracować. Niezbyt chętnie zważywszy na powyższy szantaż.
Kogo mam więc śledzić, Nieznajomy Panie?
Jakieś wytyczne? Nie w smak mi w ciemno latanie.

_________________

"Patrząc na ciemność lub śmierć, boimy się nieznanego – niczego więcej."
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyNie Lis 25, 2018 1:09 pm

Po świecie chodzi wielu wariatów i niekoniecznie muszą być oni ludźmi. Wampiry czasami wykazywali się większym szaleństwem, wszak byli nieśmiertelni, znacznie silniejsi i mogą więcej niż zwykli ludzie. Czasami jednak zdarzały się jednostki obserwujące, takie jak Milky. Prowokował, działał a później sprawdzał co może się wydarzyć albo co z tego wynikło. Tak jak teraz. Kyomu jako intruz nie był atakowany, tylko ugoszczony aczkolwiek śmiało można rzec, że z uczuciem noża na gardle. Wbrew pozorom Kurosz nie jest głupim szaleńcem.
- Zdenerwowałem cię? Wspaniale.
Wyszczerzy zębiska, tuż po tym jak usłyszał złość w głosie wampira. Światło jego wrogiem, sprowadzając śmierć co czai się tuż za rogiem. Milky bawił się wybornie, Kyo niekoniecznie.
- Rozpala mnie sama myśl, że jesteś w stanie wyrządzić mi krzywdę w ciemności.
Szepnie do siebie, mrużąc ślepia. Czerń znowu zapanowała, a intruz mógł poczuć się od razu lepiej. Kurosz oblizał się obrzydliwie, znowu macając włącznik światła ale tym razem nie naciskał go. Cienisty wampir pozostawał jeszcze bezpieczny.
- Jak bardzo źle znosisz światło monitora?
Spyta, powoli opuszczając spiżarnię. Klaśnięciem dłoni zgasi światło w salonie, a służbę pogoni do swoich pokoi. Nie chciał żeby byli świadkowie jego planów. Nawet jeśli włożył w nich zaufanie.
- Ach, mów mi Milky. Przecież musisz znać imię swojego nowego szefa.
Wypadałoby żeby dowiedział się cienisty z kim ma do czynienia. Nazwiska jeszcze nie zdradzał, nie wiadomo jak Kyomu może mieć zdanie o Kuroszach.
- Twoim celem jest łowca. Łysa głowa, mina wiecznego zniechęcenia i pragnienia wyrwania mi bebechów. Nienawidzi mnie za śmierć swoich rodziców. Szkoda, że nie widziałeś jego miny, kiedy zobaczył, co gotowałem w jego garnku!
Dobry żart, wampir aż się wyszczerzył na samo wspomnienie. Ba, ciężko też było zapomnieć tego, co działo się w cukierni. Odruchowo przyłożył dłoń do swojego brzucha.
- Gotowy?
Nagle wtrąci, kierując się teraz do kanap. Na stoliku leżał zamknięty laptop, który został otwarty a chwilę po uruchomiony. Milky zasiadł na kanapie, po czym zaczął zacierać rękoma.
- Przy jego domu jest przemysłowa kamera. Włamałem się do niej i widzę wszystko, co dzieje się dookoła.
Nie ma co ukrywać, ale w głosie Milkiego dało się wyłapać niezdrową nutę. Obłąkany umysł znalazł się właśnie w swoim chorym świecie śledzenie człowieka.
Powrót do góry Go down
Kyomu

Kyomu

http://vampireknight.forumpl.net/t3971-kyomu#87827 http://vampireknight.forumpl.net/t4104-kyomu#90239
Zarejestrował/a : 14/10/2018
Liczba postów : 33


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptySob Gru 01, 2018 6:19 pm

Z nożem na gardle, lecz żywy. Mógł trafić znacznie gorzej, choć już doskonale zdawał sobie sprawę, że znalazł się w domostwie sprytnego szaleńca. Tacy są najgorsi: pewni siebie, mądrzy, ale bardzo nieprzewidywalni i zazwyczaj na przekór z prawem. To ostatnie najmniej interesowało Kyomu. Musiał zdecydowanie wybrać jedną z dwóch opcji i już teraz przewidzieć konsekwencje każdej z decyzji. Czy zostać podnóżkiem i wykonać zadanie od - jak się okazało - Milky'iego? Czy szukać szansę na ucieczkę, gdy tylko zgaśnie światło? Rozsądniej byłoby nie zawierać żadnej znajomości z Mlecznym, jednakże imponował mu na swój chory sposób. Mógłby się czegoś od niego nauczyć, chociażby cholernej pewności siebie. I wielkiego dystansu do własnej śmierci, którą jakby wykpił szeptem. I z uśmiechem.
Co jak co, lecz nie zniży się aż do takiego poziomu, by przemianowano go na sługę. Kurosz sług miał w apartamencie przynajmniej kilku zważywszy na identyfikację cieni każdej z istot. Mógłby prędzej siebie określić najemnikiem, choć obawiał się, że już został zaszufladkowany do innej kategorii. Będzie musiał udowodnić, iż nie jest psem na wysyłki.
Ostrożnie i bezszelestnie zmaterializował się cztery kroki przed właścicielem mieszkania.
Milky... mój świat działa na innej zasadzie.
Zaraz to przedstawię, na konkretnym przykładzie.
Nie będę patrzeć się bezpośrednio na monitor.
Skieruję Twój tok myślenia na inny tor.

To powiedziawszy z nutą tajemniczości dał się zaprowadzić do salonu, który również tonął w ciemnościach. Wreszcie więcej swobody! Rozprostował kości, które zgrzytnęły. Już nie mógł dłużej siedzieć w przykurczonej formie. Od razu poprawił mu się humor, nie przywykł do celowego więzienia go w przyciasnych zakamarkach. Z własnej woli i na własnych warunkach to ujdzie, lecz nie pod wpływem szantażu, którego padł ofiarą. Cóż, zadanie trzeba przyjąć, być może później uda mu się zwiać, przy innej okazji. Póki co czuł się bardziej więźniem niż kimś wartościowszym dla Złotookiego. Bleh, sam nie przepadał siedzieć w czterech ścianach za długo. To do rzeczy. Zleceniodawca przedstawił opis wyglądu i zachowania poszukiwanej osoby, oraz jej pobudki. Pojęcie rodziny dla Kyomu było obce, więc nie mógł nawet współczuć losowi łowcy, gdyby chciał. Ale łowcy zabili jego Stwórcę, nim ten dowiedział się o istnieniu swego Tworu. Mógł zemścić się.
Łysy łowca,
łasa owca.
Chcesz tylko jego wyśledzenia?
Czy jego krwi... jedzenia?

Samo namierzenie kogoś takiego nie będzie łatwe, lecz musiał wiedzieć, czy po spotkaniu tego typa ma coś więcej z nim zrobić, czy być bardzo, ale to bardzo ostrożny. Na szczęście "szef" miał dostęp do czegoś, co ułatwi odrobinę robotę. Monitoring na posesję tego gagatka? Musiał nieźle się postarać, by dorwać się na obserwacje wskazanego typa. Jednakże niedawny intruz, a teraz... pomagier... nie mógł patrzeć tak jak jego Zleceniodawca. Musiał więc zdradzić mały sekret będący jego sposobem na oswojenie technologii Dzieci Światła. Nie zajął miejsca obok Kurosza.
Każdy przedmiot obarczony jest cieniem,
w ciemności ledwie widocznym, ale jest moim mieniem.
Wystarczy, że mam ów przedmiot w zasięgu ręki,
a mogę zabrać jego cień i uniknąć od światła udręki.

Usiadł na przeciwko tak, by ekran monitora był przed obliczem Milky'ego, a plecy - naprzeciw Kyomu. Wyodrębnił cień z laptopa nie niszcząc zawartości i mógł mieć wizję tego samego, ale w paletach czerni, ciemności i mroku. Tylko oczy Cieniołaka były zdolne rozróżnić odcienie, gdy dla innych była to zwykła czarna papka. Niebawem więc miał wgląd w dosłownie ten sam kadr co Karmelowy. Wpatrywał się i próbował rozwikłać zagadkę, który to dokładnie magazyn w Yokohamie, z którego kamera śledziła domostwo łowcy. Pokiwał głową z uznaniem, choć sztywna jak patyk sylwetka nie zdradzała większej ekscytacji.
Mam już tam się udać?
Od Ciebie w mordę mu dać?

Beznamiętnym głosem zapytał swego Przełożonego, któremu posłał spojrzenie znad monitora laptopa. Dobrze, że światło odbijało się na obliczu Milky'ego a nie na nim. Przy okazji zerkał na kurczowo trzymany brzuch. Musiało coś mu się stać, być może właśnie za sprawą łysego łowcy.

_________________

"Patrząc na ciemność lub śmierć, boimy się nieznanego – niczego więcej."
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyNie Gru 09, 2018 1:50 pm

Milky żyjący jako nadęty bufon, już traktował intruza jako swojego podwładnego. Ba, był to Mlecznemu winien. Wszak mógł zawsze jakoś wymsknąć się z pułapki, ale wolał zostać i słuchać. Klamka zapadła, nie ma już odwrotu.
Nie odsunął się, jak dostrzegł zarys cienia przed sobą. Kyomu nadal jest wampirem, więc można łatwo go zaatakować. Co najgorzej, już miał odkryte słabości.
- Niech będzie!
Wskaże dłonią salon, w którym to już niebawem się znaleźli. Poczekał aż Cienisty znajdzie dogodne miejsce i spocznie, żeby w jakikolwiek sposób spojrzeć na monitor albo chociaż wysłuchać co ma do powiedzenia Mleczny.
- Czego chcę? Wszystko co pochodzi od niego.
Odpowie, mrużąc żółto zielone ślepia. Sorn był w posiadaniu woli co dla wampira niczym ambrozja dla boga. Na samą myśl dostawał już dreszczy, a nowe rany zadane przez jego rękę rozkosznie zaczęły boleć. Ręką potarł opatrzone ramię, garbiąc się przy tym. Z trudem powstrzymywał się przed napaścią na Kyomu. Chociaż nie było to samo, to już jego pragnienie wariowało. Przełknął głośni ślinę, po czym powrócił do tłumaczenia.
- Dam ci kilka dodatkowych mikro kamer. Umieścisz je w sypialni, w łazience, w kuchni. Nastaw je tak, żebym mógł widzieć go w każdej pozie.
Zerknie w stronę cienia, stukając palcem o blat stolika. Lepiej niech słucha i do serca weźmie polecenia. Kuroszowi zależało żeby zadanie wyszło zgodnie z planem.
- Twoja moc idealnie się nada. Łowcy tam na ten moment nie ma, pewnie kuruje się w Oświacie. Więc byłoby dobrze jakbyś popłynął już tam teraz.
Zdradzi swój plan. Nim jednak wstanie z kanapy, przyjrzał się dokładnie ekranowi. Dom spowity ciemnością, w niektórych miejscach świeciły uliczne lampy. Myśl już nie pozwalała na racjonalne myślenie, ciało znowu dostało chorych dreszczy. Z hukiem zamknął klapę komputera. Zgarbiona sylwetka wampira, wciąż trzymającego laptop. Głośniej oddychał, charczące wdechy i wydechy.
- I przynieś mi... Przynieś mi coś, co należy do niego. Niech nawet będzie to brudna odzież z kosza do prania.
Głos wampira nie należał do normalnych. Niskiej tonacji, gardłowy ton. Jakby to nie Kurosz mówił, tylko bestia kryjąca się w jego wnętrzu. Krwawe ślepia skierowały się w postać Kyomu, nalegając aby już szedł.
- Cokolwiek.
Dorzuci, sycząc. Dopiero po chwili wstanie z kanapy, nie prostując sylwetki. Szalony wampir minie się z cieniem, ale tylko dlatego, że chciał podać mu małe pudełko które wyciągnąć z zamykanej na klucz szuflady. Co on tam miał? Lepiej nie wiedzieć. Siłą mu je wciśnie.
- Nie każ mi czekać.
Burknie już z jawną groźbą. Wzroku od Kyomu nie odrywał, wyganiał go z ważną misją. Aczkolwiek samym zapachem oraz podglądaniem Sorna się nie naje, musiał go mieć przy sobie.
Powrót do góry Go down
Kyomu

Kyomu

http://vampireknight.forumpl.net/t3971-kyomu#87827 http://vampireknight.forumpl.net/t4104-kyomu#90239
Zarejestrował/a : 14/10/2018
Liczba postów : 33


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyNie Gru 09, 2018 2:15 pm

Jego Zleceniodawca (nie, nie nazwie go swoim Panem, nigdy w życiu!) to zdecydowanie typ, z którym nie warto zadzierać. Miał szaloną obsesję na punkcie łowcy, każde jego słowo nasączone było chorym pożądaniem. Nie chodziło więc o samą jego krew czy śmierć, za tym wszystkim czaiło się coś znacznie więcej. Czerń w ten sposób też poznała słabość Milky'ego - bez kontaktu z łysym łowcą zapewne postradałby wszystkie myśli. Uznałby, że przegrał potyczkę. Te rany na ciele Karmelu też były sprawą ów tajemniczego tropiciela wampirów, wywnioskował to ze słów o ich spotkaniu przy garach. Wyraźnie było widać, że Kurosz wszył się w życie łowcy jak niechciany pasożyt i który chce żerować na całym życiu śmiertelnej istoty.
Nie odzywał się, tylko słuchał i przyglądał się otrzymanym obiektom. Kamerki na długowystarczalne baterie, będzie musiał jedynie uszkodzić przewód od światełeczka sygnalizującego włączone zasilanie urządzenia. Po pierwsze dla własnego zdrowia, po drugie aby nie zdradzić pozycji urządzenia monitorującego. Próbował nawet teraz uczynić to z jedną kamerką na próbę, ale zniecierpliwienie i podniesiony ton głosu gospodarza mieszkania zwiastowało kłopoty, jeśli rzeczywiście nie wyniesie się stąd prędko.
W milczeniu i z gadżetami od Milky'ego odszedł w totalnej ciszy w stronę drzwi. Cień po raz pierwszy dostał jakiś cel w swojej egzystencji. Znacie to uczucie, gdy jest się ignorowanym? A teraz to odczucie pomnóżcie przez sto lat. Niezbyt przyjemnie, co nie? Nigdy przedtem też nie odezwał się do nikogo, a przynajmniej nie ze świadomym rozmówcą. Szkoda tylko, że wampir, na jakiego się natknął, tak bardzo podjarał się wizją wykorzystania Cienia, by wyśledzić swój obiekt pożądania, że stał się dla niego jedynie narzędziem. Cóż... lepsze to niż bycie dalej ignorowanym i pomijanym.
Już za drzwiami mieszkania, w najgłębszym i najciemniejszym kącie, dłubał śrubokrętem przy kamerkach, by wykręcić żaróweczki nie uszkadzając przy tym innych mechanizmów. Po drodze zamierzał odwiedzić jeszcze jedno miejsce, by jak najbardziej umilić Milky'emu przeżywanie nowych doznań za pomocą kamer. Skoro przez jakiś czas będzie skazany na kurowanie się, to niech ma kino na żywo.

z tematu - mieszkanie Sorna

_________________

"Patrząc na ciemność lub śmierć, boimy się nieznanego – niczego więcej."
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyNie Gru 09, 2018 2:59 pm

Poszedł. Milky powróci na kanapę, otwierając na nowo laptop. Chciał przyjrzeć się pracy wampira, dostrzec każdy jego ruch. W sumie wolałby aby właśnie nic się nie wydarzyło, żeby Kyomu nie został przyłapany. Wszak nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć podczas nieobecności Sorna. Aż nerwowo zagryzał pazur u kciuka, uporczywie wpatrując się w monitor. Pusty, ciemny dom czekający na swojego właściciela. Gotował się w środku Mleczny, czując jak zawartość żołądka podchodzi do gardła. Źle się czuł na samą myśl braku dostępu do woli łowcy. Usilnie pragnął znowu zatopić w niej zębiska, a samego jej właściciela dogodnie wymęczyć. Nie zabijać, tylko torturować, gnębić i zmuszać do najgorszych czynności. Serce uderzyło mocniej, szczęki zaciskały się silniej. Zaczynał już zgrzytać zębiskami, czekając na powrót Cienistego. Wynagrodzi go w jakiś sposób, nawet zakupi mu mieszkanie w tym samym bloku, aby był zawsze pod ręką.
- Szybciej.
Warknie pod nosem, co jakiś czas zerkając na zegarek umieszczony w rogu ekranu. Minuty nie chciały przeskakiwać tak szybko, jak życzył sobie Mleczny. Czas spowalniał, a on bliski szału. Musiał wstać, pozostawiając za sobą włączony laptop. Udał się do swojej wiecznie zamkniętej kuchni i otwartej tylko wyłącznie dla niego. Nawet służba nie miała tutaj wstępu, Mleczny sam o nią dbał. Czysta, ogarnięta kuchnia z dużą ilością światła. Nawet Kurosza nieco oślepiła.
Przygotowanie ciasta z krwawym nadzieniem powinno chociaż odrobinę złagodzić głód. Przed rozpoczęciem pichcenia, Milky załączył utwór w dobrze umiejscowionej wieży. Z dala od zapachów kuchni, od wilgoci. Musi mieć melodię, która skutecznie oczyszczała jego rozgniewane oblicze. Aczkolwiek to pieczenie słodkości działało jak lekarstwo.
Głośna muzyka miała też niwelować nieludzkie warkoty czy też walkę z samym sobą. Nie raz, nie dwa samodzielnie demolował kuchnię, pożerając przy tym wypieki albo i przygotowane składniki. Może też i dlatego nie pozwalał nikomu tutaj wchodzić, jego mały raj miał należeć tylko dla niego.

Sługa Yuuki aż wyszedł ze swojego pokoju, o mało co nie wpadając na komodę. Ciemność nadal zamieszkiwała w pokojach, a  skoro tak miało być, nie odważył się ich zapalać na nowo. Jedynie zerknął w kierunku jedynego źródła światła, mianowicie laptopa. Dopiero teraz zauważył w co jego pan prawie że co dzień tak intensywnie się wpatrywał. Cudzy dom?
Powrót do góry Go down
Kyomu

Kyomu

http://vampireknight.forumpl.net/t3971-kyomu#87827 http://vampireknight.forumpl.net/t4104-kyomu#90239
Zarejestrował/a : 14/10/2018
Liczba postów : 33


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyNie Gru 09, 2018 3:33 pm

Wrócił. Trochę to trwało, jeszcze zaczynało świtać, więc powrót do mieszkania był bardzo utrudniony, wręcz niemożliwy. Mnóstwo świateł przecinało mrok świata nocy i niszczyć jednolitą czerń. Królestwo Kyomu ponownie skurczy się do cieni pod nogami przechodniów, pod podwoziami samochodów (tak dorwał się do taksówki, do której przyszpilił się od spodu), a nawet w cieniu pupili wyprowadzanych na spacer. Tak bardzo narażał się, i w imię czego? Kogo? Milky'ego? Tego wariata z obsesją wymalowaną na twarzy? Wyrytą w źrenicach ślepi? Łaknącego istnienia łowcy?
Wreszcie dostał się do mieszkania, jak zwykle bezszelestnie, lecz Yuuki już raz poznawszy aurę Cieniołaka na pewno wyczuł ją na nowo. Ten drugi rzucił okiem po tonącym w ciemnościach mieszkaniu i nie widząc nigdzie Kurosza odezwał się właśnie w stronę służącego, który wpatrywał się w laptop.
Przekaż swojemu Panu, że wypełniłem jego polecenie.
A oto coś na pożegnanie ode mnie, wliczone w cenie.

Gdy sługa zechce współpracować, to do jego rąk trafi nie tylko paczuszka z podkoszulkiem łowcy, ale i forma na odlew klucza do mieszkania tego osobnika. Mógł tylko domyślać się, że mogło to być powiązane z oglądanym budynkiem rodzinnym. Oby był ostrożny i nie zniszczył misternej roboty Kyomu. Mężczyzna o czarnej sylwetce odsunął się wnet od sługi i poszukał najciemniejszego kąta, w którym oparł plecy i skrzyżował ręce na torsie. Musiał odrobinę odetchnąć od gąszczu świateł mijanych w drodze powrotnej. I od tego, w którym kąpał się obecnie Milky. Nic dziwnego, Dzieciom Światła trudniej przywyknąć do całkowitej ciemności, nawet będąc wampirem mogło podziwiać się blask pełni księżyca czy migotanie gwiazd. Korzystanie z dobrodziejstw technologii też miało dla nich dobry wpływ. Bezimienny mógł tylko pozazdrościć i jakoś adaptować nowe obiekty do swojego świata w postaci ich cieni.
Ah, z tego wszystkiego zapomniał przebrać baletek!

_________________

"Patrząc na ciemność lub śmierć, boimy się nieznanego – niczego więcej."
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyNie Gru 16, 2018 3:32 pm

Lecąca z kuchni muzyka nie mogła odnaleźć końca. Milky puścił jeden wyjątkowy dla siebie utwór i grał on bez przerwy, tworząc błędne koło. Yuuki już zdążył się przyzwyczaić do dziwactw pana i niespecjalnie chciał się im sprzeciwiać. Dobrze się mu tu mieszkało, więc nie chciał narażać się na zbędny gniew. Poza tym Kurosz ma niezwykle dobry gust jeśli chodzi o sztukę.
Kojące śpiewy, pieszcząca uszy melodia i panujący spokój w salonie. Cóż, nie można tego samego powiedzieć o kuchni, wszak tam odbywała się maniakalna zabawa wampira. Ale czego oczy nie widzą, to sercu nie żal.
Wzdrygnął się natomiast, kiedy usłyszał głos. Kyomu milił się co do wyczuwalności swojej osoby, Yuuki skupił się na przyglądaniu obrazowi wyświetlającego się na ekranie monitora. Od razu skierował wzrok w stronę źródła głosu, starając się wypatrzeć zarys sylwetki wampira.
- J-Jasne.
Odpowie, sięgając po przedmioty. Nie przyglądał się zawartości, nie mógł. Milky nie za bardzo lubi kiedy wciska się nos w nie swoje sprawy i to bez jego wiedzy. Całkiem zrozumiałe, patrząc na to, co wyrabia Kurosz.
- Pan obecnie jest w kuchni i myślę że...
Przerwie, gdyż rozległ się nagle odgłos otwieranych drzwi. Trzask, łupnięcie klamek o ściany i wyłaniająca się z kuchennych piekieł postać Mlecznego. Biały fartuch zasłaniał jego eleganckie ubranie, chociaż i tak ucierpiało. Widoczne plamy czerwieni na białym fartuchu oraz gdzieniegdzie na podwiniętych rękawach koszuli. Dyszał głośno, wpatrując się w Kyomu. Wyczuwał go, ba, nie musiał się nawet ukrywać, Milky i tak znalazłby go szybciej niż by ten mógł się spodziewać.
- Masz? Masz to?
Wyskoczy prawie wrzaskiem, zamykając za sobą drzwi. Zresztą po otwarciu dało się wyczuć odór gotowanego mięsa, który wypełnił cały dom. Sługa wstał pospiesznie aby włączyć wentylację.
- Tak... Tak! Doskonale się spisałeś.
Mruknie, tuląc do siebie zawiniątka które to wręczył mu Yuuki. Już wyczuwał zapach łowcy, przez co ślinianki wampira już zaczęły intensywnie pracować. Rozerwał paczkę, wyciągając z niej noszoną koszulkę oraz coś... Coś co przypominało plastelinę z odbiciem klucza.
- To od domu? Kyomu. Co chcesz w zamian? Dam ci wszystko. Mieszkanie, pieniądze, napić się mojej krwi. W końcu zdobyłeś dla mnie tak cenne skarby.
Szaleniec nie omieszkał sprzedać nawet swoich sług. Przystawił materiał do nosa, zaciągając się ludzkim zapachem. Aż paluchy zakrzywiły się przez co przypominały teraz szpony krogulca, a ślepia zaś zalśniły czerwienią. Jakże on pragnął tego nędznego człowieka, jego śmierci, życia, bliskich. Wszystkiego co tylko należało do niego.
- Kamery? Działają?
Kolejny raz zerwał się gwałtownie, zasiadając przed laptopem. Szybko połączył się z odpowiednim programem i co? Ujrzał je. Pokoje. Sypialnia, łazienka, kuchnia, salon. Nawet nie zorientował się, jak ślina skapywała na klawiaturę sprzętu. Cóż, trzeba będzie ogarnąć. Yuuki tylko westchnął, podchodząc do pana którego ostrożnie oczyścił chusteczką z kapiącej śliny.
Powrót do góry Go down
Kyomu

Kyomu

http://vampireknight.forumpl.net/t3971-kyomu#87827 http://vampireknight.forumpl.net/t4104-kyomu#90239
Zarejestrował/a : 14/10/2018
Liczba postów : 33


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyNie Gru 16, 2018 5:09 pm

Muzyka. Jeden z niewielu tworów, które mogły przenikać oba światy. Ten skąpany w świetle i mroku. Gust Kurosza rzeczywiście pokrywał się z upodobaniami Cienia, więc póki co był to pierwszy ich wspólny punkt zaczepienia. Zlecenie zleceniem, lecz jeśli miał lepiej w przyszłości poznać Milky'ego, to musiał znać specyfikę wampira. Właściwie nie spodziewał się na początku znajomości, że zechce jakkolwiek ciągnąć dłużej relację. Obecnie Cień nie był tego pewny. Coś sprawiało, że zakręcił się po tymże mieszkaniu, choć wcale nie musiał zostawać. Gospodarz, istota sprytna na równi szalona, sprawił, iż Kyomu chciał chociaż ostatni raz usłyszeć jego głos. Spojrzeć w jego oblicze. W jego wykrzywione w grymasie uśmiechu wargi. Tfu, to wariactwo!
Transakcja między nim a Yuuki trwała chwilę, sługa nawet nie zaglądał na fanty owinięte w paczuszki. Bardzo dobrze, niech w nienaruszonym stanie trafią do Zleceniodawcy. Ten pojawił się dosłownie w środku zdania wyjaśnień sługi, który ustąpił swemu Mistrzowi sceny. Wielce podekscytowany przyjął dobre wieści oraz gadżety z siedliska łowcy. Przygarnął i puścić nie chciał, tak jak widoku kamer z miejsca zdarzenia. Czerń nie zdążyła odpowiedzieć, czy kamery są gotowe, Milky odkrył to sam i ślinił się do monitora. Aż sługa musiał interweniować i jako-tako okiełznywać ślinotok Szefa. Dla jeszcze większej ekstazy gospodarza rzekł jeszcze:
Założyłem także podsłuch w każdym pokoju.
Powinien współgrać z wizją, doda odrobinę nastroju.

Wskazał w programie, gdzie mógłby uruchomić dźwięk, gdyby zechciał dać i uszom trochę rozkoszy. Widać i słychać po nim, że znał się na sztuce. Takie podglądanie w pełnym wymiarze powinno dostarczyć niespotykanych wrażeń. Czuł się dobrze wiedząc, że spełnił dobrze misję, i że Milky ożywił się na tyle, by nie myśleć o swoich ranach. Kyomu z powrotem wrócił do podpierania ściany i rozważał w milczeniu wynagrodzenie. Akurat w czasie, w którym Kurosz delektował się nową zabawką - można rzec domkiem dla lalki - mężczyzna dumał. Był dotąd wędrowcem, nie miał niczego na własność na dłużej niż potrzebne to było. Nie posiadał więc żadnego domostwa, żadnej ziemi, żadnego własnego kąta. Dzięki temu też nie tęsknił za tymi przyziemnymi rzeczami.
Gdy pierwsze oczarowanie Milky'ego minęło i mógł ogarniać szarą rzeczywistość, Kyomu odezwał się cicho, spoglądając w oczy Szlachetnego.
Co do zapłaty... nie jest ze mnie chciwa zmora.
Wystarczy ciemna szafa, w której prześpię się do wieczora.

Nie odważył się powiedzieć, że chciałby jeszcze móc zaistnieć w życiu Milky'ego w innym charakterze niż przypadkowa znajomość. Niż jego podnóżek. Próżne marzenie, więc zostawił je dla siebie. Widząc też obsesję wypisz wymaluj na obliczu Krwiopijcy, gdy ten łakomie spoglądał na laptop nie czuł się zręcznie przerywać zabawę. Szkoda, że w tym urealnionym symulatorze typu Simsy brakowało... Sima. Jeszcze pewnie siedział w robocie, czy co tam łowcy robią jak nie ubijają wampirów po nocach.

Minął dzień, nastał wieczór, Kyomu zregenerował siły. Przemyślał kilka spraw, w tym jedną taką, że mógłby zahaczyć się dłużej w Yokohamie. Okoliczności sprzyjały, zwłaszcza że został po raz pierwszy dostrzeżony. Milky nie złamał obietnicy i pozwolił się mu przespać, a widać było, jaką wielką radość sprawił mu spełniając jego prośbo-zlecenie. Może znajdzie się dla niego jeszcze jakaś fucha? Pokręci się po mieście, odwiedzi też jedną osóbkę. W każdym razie by nie zerwać kontaktu z Loganem, posilił się kartką i długopisem, aby w ciemnościach zapisać notatkę i zostawić na podłodze skąpanej w mroku.
To mój numer, w razie czego dzwoń,
gdybym był potrzebny, a nie wyczułbyś moją woń.
Muszę rozprostować kości, długo w miejscu nie usiedzę,
lecz masz co robić, przecież to gołym okiem widzę.

Wnet rozpłynął się i ślad po nim zaginął. Ale jeszcze wróci, oj wróci. Dopiero jego egzystencja się rozkręca!

z tematu

A że Milky z natury leniwy bywa, dopisuję się do posta że też z domu wybywa.

zt Mleczny

_________________

"Patrząc na ciemność lub śmierć, boimy się nieznanego – niczego więcej."
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyNie Lut 10, 2019 6:07 pm

Nim dostał się do Centrum, ściągnął służącego z samochodem. Miał on podjechać w okolice ogrodu zoologicznego i zabrać wampira wraz z ofiarą do domu. Yuuki nie wnikał w to, co chce zrobić jego pan. Ile razy spotykał się z tym jak kogoś mordował, znęcał się, a na końcu przerabiał na pyszności które ostatecznie były zjadane przez samego kucharza. Miał naprawdę obrzydliwe hobby, lecz trzeba przyznać, że dobrze gotował ze zwykłych produktów. Wtedy o dziwo częstował swoich podwładnych. Nie mieli obaw jeść, wszak Milky do żywności podchodził z wielkim szacunkiem. Ale teraz nie mieli kosztować jego potrawy, a przynajmniej tak im się zdawało. Mleczny wpadł na chory plan i zamierzał go zrealizować.
Z pomocą Yuukiego, Logan dostał się potajemnie do mieszkania. Nie potrzebował świadków w postaci podejrzliwych sąsiadów lub ochroniarzy apartamentowca. I tak zapewne już był pod obserwacją łowców, nie wierzył bowiem w milczenie Sorna. A co do samego łowcy, zaczynało się w nim gotować na samo przypomnienie o wiadomościach. To nie było miłe.
- Nie chcę żadnych gości, odprawiajcie każdego.
Rzuci pierwszym poleceniem do służących, jak tylko wszedł za próg mieszkania. Akane miał uwięzioną w lnianym worku, przewieszoną przez ramię. Nie była ona żadnym ciężarem, właściwie przyjemnością było nosić ofiarę, która niedługo ma zostać stracona.
Skierował się do drugiej kuchni. Tutaj nie ma wstępu nikt poza Milkim, jego ofiarami albo zaproszonymi. Niemniej rzadko chcieli wracać tam po raz drugi, przecież nie raz urządzał krwawe sceny wyciągnięte rodem z koszmarów. I tak teraz miało się stać.
Zamknął za sobą drzwi na zamek, następnie rzucił worek na podłogę. Dziewczyna oszołomiona uderzeniem w głowę, nie bardzo miała ochotę krzyczeć. Dopiero po tym jak została rozebrana do naga, wymyta w wielkim garze we wrzątku zaczęła się drzeć wniebogłosy. Kurosz żeby zagłuszyć jej krzyki, włączył muzykę. Ulubione utwory Beethovena miały towarzyszyć przy scenie śmierci.
Akane została oskalpowana z włosów, wypalone włoski na każdym miejscu na ciele. Wyrwał jej brwi, odciął wargi. Wymyta do czystości, wyciągnięta i wreszcie wybebeszona. Mleczny zawiesił ją na haku głową do dołu, podstawiając nierdzewną misę. Wnętrzności z chlupotem wypadły do miski, rozbryzgując naokoło krew. Dobrze, że wcześniej założył na siebie fartuch, bo inaczej koszula byłaby do wyrzucenia.
- Och, Sorn.
Westchnął głośno, łapiąc za zmarłe, wiszące ciało. Przytulił się do niego, obejmując szczelnie ramieniem. Wolną dłonią przejechał po krwawych cięciach aby zebrać krew na palce i z lubieżnością oblizać. Nie była dziewucha tak wykwintna jak upatrzony łowca, wszak to w końcu jego pragnął dopaść i pożreć, lecz nim by zabił, skrzywdziłby na wiele sposobów.
- Zmusiłeś mnie żebym pozbawił życia tej o to niesmacznej istoty, bo nie chcesz się podzielić sobą.
Mówił oczywiście do siebie, co jakiś czas zlizując cierpką krew nieboszczki. Była jeszcze taka ciepła, a zapach świeżych trzewi powodował ściśnięcie żołądka z głodu. Wampir przełknął głośno ślinę, mrużąc ślepia. Można było powiedzieć, że przez moment jego mimika przedstawiała złość. Nadal pamiętał te wiadomości, nadal wzbudzały w nim negatywne emocje, ale za chwilę tak jakby wszystko minęło. Już nie odczuwał zawodu, nie pragnął śmierci człowieka. Miał on bowiem coś, co nadaje sensu jego istnienia; smaczna, niepowtarzalna wola w smaku. Na samą myśl Kurosz dostawał drgawek przyjemności, a zębiska samoistnie nakierowały się na chude ciało dawnej modelki. Wbił się głęboko w jej nogę, zrywając spory kawał mięsa. Wciąż wyobrażał sobie, że pochłania wolę łowcy i delektuje się nią tak długo, jak tylko mógł. W tym wypadku akt pożerania nabierał znacznie głębszego znaczenia, niż tylko przetrwania. Logan obdarzył niewyjaśnionym uczuciem swoją wybraną, lecz jeszcze niedostępną ofiarę. Tak bardzo go pragnął, a jednocześnie życzył mu śmierci.
Melodia Sonaty Księżycowej powtarzana w koło idealnie wpasowała się w odrażającą, krwisto scenę. Rozczłonkowana Akane leżąca na stole, jej wnętrzności pozostawione w misce czekały na kolej zmiksowania. Zamierzał uczynić z niej słodkie babeczki, żeby później je wchłonąć ewentualnie rozdać. Nim jednak zajmie się ich pieczeniem, odwiedzi Go. Musiał. Mimo spożycia krwi, skubnięcia ciała, wciąż odczuwał głód. Więc bez zastanowienia pochwycił głowę zabitej i wpakował ją do tego samego wora, w którym ją przytaszczył. Pozostałości pochował do pojemników, następnie skierował się ku wyjściu. Oczywiście z ogarniętym odzieniem.

zt
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyWto Wrz 24, 2019 10:34 pm

Niedobrze, że rzeczy Sorna zostały w obskurnym szpitalu. Niedobrze, że córka o której Milky nie miał pojęcia, również została z wampirami. Ale czy życie łowcy nie było cenniejsze? Oczywiście że tak. Logan z całą pewnością popadłby w ciężką depresję, gdyby jakaś tępa łachudra pozbawiła Łysego życia. Cały jego świat straciłby barwy, a każda zjedzona wola nie smakowałaby już tak samo. Jego była ponad inne.
Jechali samochodem, prowadzonym przez podwładnego Kurosza. Pogromca nie musiał się nawet martwić, że ubrudzi krwią tapicerkę ani też o to, że podczas jazdy może się poturbować, wszak Logan podtrzymywał go w swoich ramionach, zaciskając krwawiące rany. Był wściekły na alergię człowieka, inaczej już dawno ofiarowałby mu swoją krew. Ale cóż, nie wszystko się ma, co się chce. Ważne, że człowiek żył.
Dojechali szybko. Nocą ulice są mniej tłoczne, co znaczy że ułatwiło im powrót do domu. Wyniesiony łysy od razu został skierowany do apartamentu Mlecznego. I już po przejściu przez próg, druga podwładna dostała rozkaz przyszykowania ręczników, dużo misek z wodą i apteczkę. Dokładnie tak, apteczka niezbędna w domu Kurosza i już nie chodziło o skaleczenie podczas gotowania, ale też i opatrywanie samego właściciela mieszkania; nie raz przychodził poturbowany, że aż wymagał dobrej opieki medycznej.
Ułożono rannego na kanapie, po czym od razu podjęto pomoc; pierw pozbawiono go brudnej odzieży, odkażono rany i w razie potrzeby wyjęto też kule. Tylko jak podać krew? Greta jak zwykle gotowa na wszystko. Dobrze, że Logan dbał o dostawę worków z krwią, więc nie było problemów. Tylko jaka grupa? Cóż... Milky już tyle razy smakował krew pogromcy, że z łatwością odnalazł ją po smaku. Podpięto więc woreczek z krwią prosto do żył u zgięciu łokcia (stojakiem został drugi podwładny wampira).
Podczas gdy ratowano Sorna, Logan zamknął się w swojej kuchni. Właściwie to nakazał zamknąć Grecie i nie wypuszczać do momentu opanowania sytuacji oraz uprzątnięcia salonu, bowiem woń krwi oraz świadomość, że człowiek stał się taki bezbronny, na granicy śmierci oraz przede wszystkim że był w jego domu, wyprowadzał pijawkę z równowagi. Z całą pewnością, jeśli to on miałby przeprowadzać cały zabieg, Łowca zostałby pożarty. Już Logan kucał, oparty o jedną z szafek kuchennych. Obejmował swoje ramiona, garbiąc się oraz głośno dysząc. Z ust skapywała ślina, szczęki drżały a ślepia nie wyrażały chore pożądanie, jak i jednocześnie strach.
Dopiero po dwóch czy nawet trzech godzinach, usłyszał ciche pukanie do drzwi i głosik Grety, informujący o zakończeniu. Kurosz przetarł twarz papierowym ręcznikiem i jakoś ogarnął się do ładu. Wypuszczony, skierował się do miejsca w którym wypoczywał Łysy.
Sypialnia Logana. W wielkim łóżko spał On; biedny, ranny oraz skazany na łaskę najgorszego z wrogów. Ten smutny stojak z krwią, stojący obok, ta smutna łysa głowa wystająca z pod kołdry. Milky przez moment nie mógł uwierzyć, że ten mężczyzna właśnie gości w jego domu. Stał u drzwi własnej sypialni, wpatrując się w leżącego, jak w najrzadszy obraz świata.
- Już ci nic nie grozi.
Powie cicho, żeby wreszcie móc się na swój nienormalny sposób uśmiechnąć.
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Sorn

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 232


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyCzw Wrz 26, 2019 9:40 am

Jak się czuł? Nie miał pojęcia ile czasu minęło od kiedy stracił przytomność. Jego ostatnim widokiem była wściekła wampirzyca, przykładająca mu pistolet do głowy. Czy bał się umrzeć? Nie. Nawet o tym nie myślał, choć w kościach przeczuwał co jest grane. Nie mógł wiedzieć czy Lula nie ulegnie swojej prawdziwej naturze i go nie zabije.
Ostatnim słowem jakie wykrzyczał było imię wampira, który przybył go uratować. A potem.. moment, dlaczego wszystko zaczęło znikać? Sorn zatracał się w nicość, będąc pewien że umarł. Służka Logana dzielnie opatrywała mu rany i przemywała krew, której przecież stracił naprawdę dużo. Potem został zaniesiony do łóżka, w którym dane było mu odzyskać przytomność.
Pierwsze lekkie uchylenie powiek i poczucie ogromnego bólu. Nie wiedział jak bardzo został naszprycowany przeciwbólowymi, to jednak jego rany były poważne. Wszędzie masa bandaży, a on.. żył? Dlaczego jednak w jego głowie była taka pustka? Nawet nie miał pojęcia skąd to się wszystko wzięło i że jego córka znajdowała się w niewoli. Wampiry skutecznie zmieniły mu pamięć, jednak chyba zdawali sobie sprawę, że łowca wróci po córkę? Co jak co, ale jej nieobecności nie przeoczy. Tymczasem jednak leżał i rozejrzał się po obcej sypialni zdezorientowany. Zaschło mu w gardle, więc z trudem przełknął ślinę. Coś miał podłączone do ręki. Skrzywił się, starając się nie myśleć o igle w jego żyłach. Przecież nie mogło być gorzej.. a jednak mogło! Widok Logana zmroził łowcę. To wszystko jego wina, to on na pewno mu to wszystko zrobił! Łysy zacisnął szczęki, skrzywił się znacznie gdy próbował się podnieść. Jego ciało jednak było tak pokiereszowane, że nawet widok zabójcy rodziców nie był w stanie wywlec go z łóżka. Jego łóżka. Ohyda.
Sorn syknął.
- Pojebało Cię do reszty!? - Rzucił oskarżycielsko. W końcu nie wiedział, że Logan uratował mu życie i powinien być wdzięczny. Bardziej stawiał na to, że te wszystkie obrażenia spowodował mu właśnie toksyczny wampir. Znowu coś go zabolało, ale tym razem w lewym boku.
- Jestem w stanie wiele wytrzymać, ale to? Jak mogłeś doprowadzić mnie do czegoś takiego? Praktycznie nie mogę się ruszać. - Wrzeszczał, czując stróżki potu pojawiające się na jego czole. Dopadała go jakaś gorączka, nawet oczy na moment stały się niewyraźne.
- Jesteś pieprzonym egoistką. - Oskarżał dalej, patrząc prosto w złote oczy. W odróżnieniu od wampira nie miał pojęcia co zaszło, ale niby na kogo innego miał to wszystko zwalić? Dwukolorowe oczy Sorna były pełne żalu za to, że znowu doprowadził go niemal na skraj śmierci. A łowca był już tym bardzo, ale to bardzo zmęczony.
- I czego tak milczysz? Nie masz mi nic do powiedzenia? - Zawarczał, chcąc zrzucić z siebie kołdrę, lecz zrezygnował z tego w momencie, kiedy zdał sobie sprawę, iż jest nagi. Łysy jeszcze bardziej się wkurwił, to już było przegięcie.
- Oddawaj moje ubrania i mnie stąd wypuść. Wracam do siebie. - Syknął, jednak nie ruszył się nawet o milimetr. Jeżeli Milky będzie kierował się w jego stronę, łowca lekko się szarpnie. Był tak bezbronny, że wpadał przez to w lekką panikę.
- W sumie to nic nie mów, mam to w dupie. - Dodał chwilę po tym, jak się rzucał do wampira za to, że się nie odzywał. Człowiek był w takim szoku, frustracji i bólu, że humor zmieniał mu się co kilka sekund. Jednego był jeden pewien, nienawidził Logana jeszcze bardziej niż wcześniej.
Jeżeli Kurosz w jakikolwiek sposób będzie chciał się zbliżyć, Sorn zacznie w niego rzucać wszystkim co ma w zanadrzu. Nawet tym czymś podpiętym do jego żył!

_________________
Mieszkanie nr 266 LErw04G
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyCzw Wrz 26, 2019 8:20 pm

Do przewidzenia było, że Sorn z cała pewnością obudzi się w szoku, wszak jego wspomnienia z porwania zostały wyczyszczone. Ale czy ta pustka nie wydawała się mu dziwna? Cóż, z całą pewnością łowca wytłumaczył swój stan Loganem; znowu zaatakowany i to w tak wielkim stopniu, że prawie zginął. Jednak nie był świadomy faktu, że właśnie znienawidzony przez niego Kurosz stoi za ocaleniem jego życia. Milky nie miał mu za złe, właściwie spodziewał się takiej reakcji i całkiem normalnej jak na Sorna.
Dłonią zasłonił usta, coby nie było widać jego uśmiechu. Jego ludzka księżniczka powoli otwierała oczy i dochodziła do siebie. Z początku nie wiedział co się dzieje, nie ogarnął miejsca w jakim się znajduje, ale gdy do tego doszło, musiał powiedzieć wszystkie swoje żale oraz oskarżenia. Wampir cierpliwie czekał i dla własnego bezpieczeństwa nie podchodził. Nie dało się nie zauważyć całej złości oraz wrogości wymierzonej we właściciela mieszkania.
Na ostatnie zdanie nie wytrzymał i cicho parsknął. Gdyby nie obecna sytuacja, Mleczny miałby na tekst piękną ripostę.
- Nic dziwnego, że się złościsz skoro nic nie pamiętasz.
Odezwał się wreszcie, spoglądając uważnie na człowieka. Musiał otrzymać wyjaśnienia, należały się.
- Zostałeś uprowadzony przez szajkę wampirów ze slamsów. Z ledwością przeżyłeś, bo parę razy zostałeś zraniony. Cudem dodzwoniłeś się do mnie i nawet nagrała cię poczta głosowa.
Doda, wyciągając przy okazji telefon komórkowy. Wbrew tego czego chciał Łysy, Logan i tak podszedł do łóżka. Odblokował telefon i nawet podał do jego ręki. Mógł sprawdzić połączenia oraz nagranie jeśli nie wierzył.
- Jak tylko dowiedziałem się co się stało, ruszyłem ci na pomoc. W ramach bezpiecznego uwolnienia, jeden z bandy wykasował twoje wspomnienia. Może pamiętasz coś z przed momentu urwania filmu?
Powinien może coś wiedzieć? Był z kimś? Spotkał się? Milky nikogo innego poza Łysym nie widział, zresztą, tylko o Sorna chodziło.
- I zaznaczę jeszcze, że nie było przy tobie broni. Prawdopodobnie została zabrana.
Poinformuje, wiedząc jak pogromca może być niezadowolony, wszak utrata maczety... Pamiątki rodzinnej... Najlepszej erotycznej zabawki, aż sam Milky się zasmucił. Musiał usiąść na brzegu łóżka. Wyciągnie dłoń ku twarzy człowieka, chcąc dotknąć jego policzek. I o dziwo Logan nie obdarzał go wzrokiem szaleńca, tylko z czułością oraz poczuciem ulgi.
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Sorn

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 232


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptyPią Wrz 27, 2019 5:54 pm

Łysy dalej nie był zadowolony. Przez dłuższą chwilę milczał, jakby sprawdzając czy Logan kłamie. Skrzywił się, gdy poruszył obolałą ręką. Jak to nie pamiętał? Łowca drgnął, przechylając lekko głowę w prawą stronę, a potem wypuścił powoli powietrze z płuc i spojrzał w bok. Został porwany? Dlaczego? Dalej się nie odzywał, tworząc w umyśle chłodne kalkulacje. Był ciekaw jak bardzo musiał być w kiepskim stanie, że nawala go każda kończyna.
Westchnął.
- Niby dlaczego? Kiedy to się stało? - Pytał, czując rosnące zdenerwowanie. A więc Logan go uratował? Sorn nawet w to wątpił, spodziewając się że część obrażeń otrzymał od blondyna. Chwycił za telefon i spojrzał jedynie na ostatni dzwoniący kontakt. Rzeczywiście, to był jego numer. Potem spojrzał na czas połączenia. Kilka godzin temu?
Co się właśnie odwaliło?
- Wykasował mi pamięć? Logan, wiesz co należy zrobić. Mam to gdzieś czy to Twoi znajomi, wiesz co chcieli mi zrobić? Powinienem być już martwy. - Mówił ze złością, starając się wjechać na ambicję szaleńca. Niech sobie wyobrazi sytuację, jak wchodzi do pomieszczenia, a tam leżące, już zimne ciało jego łowcy. Szajkę należy zlikwidować, a co za tym szło.. powinien zwrócić się do łowców o pomoc. W grupie siła. Lepiej, że Milky nie znajdował się w pobliżu.
- Powiedz mi wszystko co wiesz. Dlaczego byłem celem? Gdzie jest ich siedziba? - Pytał energicznie, nie spuszczając z Kurosza oczu. Przecież nie będzie kłamał, prawda? Łysemu zbyt bardzo zależało na tym, aby odpłacić się pięknym za nadobne.
Aż się uśmiechnął.
A potem ze strachem uświadomił sobie, że wcześniej widział się z Noir. Gdzie teraz znajdowała się jego córka? Warknął jak zwierzę.
- Kurwa Milky.. byłem z córką. Ją też porwali? - Strach na dobre zawładnął Sornem, który zaczął się trząść. Jeżeli Noir została z tymi zwyrolami.. w jakim będzie stanie? Czy w ogóle jeszcze żyje? Spojrzał na dłonie, które zawsze zdobiły pierścień. Nie było go jak i broni mężczyzny.
Znowu warknął.
- Wracamy. Muszę odzyskać broń oraz dziecko. - Powiedział poważnym głosem, nie znoszącym sprzeciwu. Jeżeli Logan myślał, że go zatrzyma to się bardzo mylił.
- O tym wydarzeniu poinformuję oświatę, nie ujdzie im to na sucho. - Syknął. Naprawdę myśleli, że zatrzymają broń łowcy? Mylili się, łysy nie zamierzał się tak prędko poddawać. Zamyślił się i nawet nie zarejestrował, kiedy Logan usiadł na łóżku. Dopiero dotyk jego chłodnych dłoni przywołał mężczyznę na ziemię. Pochwycił go za rękę i boleśnie wygiął.
- Powiedziałem Ci już, masz dać mi ubranie i zabrać mnie do tych pijawek. - Mówił tak ostro i ponuro, a było to raczej rzadkość. Łowca jednak bardzo przejął się tym, że jego dziecko może znajdować się w poważnych tarapatach.
To był teraz priorytet.
Logan chyba nie doczeka się żadnych podziękowań, ani nawet spojrzenia. Sorn spojrzał gdzieś w bok, zaciskając pięści i szczękę.

_________________
Mieszkanie nr 266 LErw04G
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptySob Wrz 28, 2019 11:02 am

Dla Kurosza najważniejsze było to, że Sorn teraz siedział w jego łóżku żywy. Mimo obrażeń, zdołał przetrwać najgorsze i teraz nadawał jak nakręcony. Pomimo wszystkich gojących się ran, chciał działać, wstać i ogarniać. Logan rozumiał jego zachowanie, ale zgodzić się nie mógł.
- Moja wiedza zaczyna się od momentu, kiedy zobaczyłem cię prawie martwego.
Odpowie zgodnie z prawdą. Nie znał przyczyny porwania ani tym bardziej nie wiedział z kim Sorn był. Miał jego jedynie ocalić, nikogo innego.
Zabrał telefon, jak tylko mężczyzna spojrzał na wszystkie dowody świadczące o niewinności Kurosza. Teraz naprawdę mu nic nie zrobił.
Na jego słowa, aż sam zacisnął mocniej szczęki. Wiedział co mogło czekać łowcę, jeśli nie przybyłby na czas.
- Naprawdę myślisz, że nie byłbym w stanie i ich zaatakować, jeśli zaszłaby taka potrzeba? Idąc po ciebie byłem już nastawiony na walkę.
Szybo odpowiedział, nawet podnosząc nieco ton. Wiedział kto kręci się po opuszczonym szpitalu oraz to, że jednym z szajki jest również Kurosz. Ale to Sorn okazał się ponad wszystko, więc brał wiele opcji pod uwagę, nawet takie, które jemu samemu się nie podobały.
- Prawie umarłeś, więc liczył się czas.
Dorzuci, nim Sorn przeszedł dalej. Na kolejne pytania Milky głośno, przeciągle westchnął. Nie tracił na cierpliwości, nie przy Łysym. Jego Łysym.
- Nie wiem czemu cię porwano. Może dlatego, że jesteś łowcą albo po prostu chcieli cię zjeść? A ich kryjówka to stary szpital psychiatryczny. I nie mów mi, że chcesz tam teraz iść.
Zmarszczy lekko brwi, patrząc uważnie na człowieka. Zmiana w mimice jego twarzy świadczyła o czymś, że zdał sobie sprawę z naprawdę czegoś ważnego. Że z kim był? Z córką? Jedna brew poszła ku górze.
- Nie widziałem nikogo innego, poza tobą w pobliżu. Jeśli ją zabrano, zapewne mogła być trzymana w innym pomieszczeniu.
Nieco mechaniczny głos, bo przecież teraz cała uwaga została skupiona na jakiejś smarkuli. Chyba wiedział nawet o jaką mogło chodzić. Oczywiście nie dał po sobie tego poznać, za to podszedł i usiadł na łóżku. Wbrew woli Łysego, zresztą Logan jest u siebie w domu. Nikt mu nie zabroni.
- Daj spokój, jesteś ranny i nic nie wskórasz w tym stanie. Możesz jedynie siebie i ją bardziej pogrążyć.
Rozsądne słowa wypowiedziane przez Mlecznego. Niespotykane? Czasami jak widać się zdarzało. Lecz z drugiej strony Kurosz nie chciał wypuszczać Łysego samotnie oraz znowu go stracić. Miał go w swoim domu, w swoim łóżku i całkiem bezbronnego.
Skrzywił się, kiedy Łysy chwycił jego rękę. Niemniej przeszedł go dreszcz, wszak tak dawno nie czuł bólu ofiarowanego przez Sorna. Z trudem powstrzymał się, aby na niego nie rzucić. Za to jednak zagryzł dolną wargę.
Oświata... No tak, ich można powiadomić. Niech idą odbić dziewuchę i niech zostawią Łysego w spokoju. Milky się o niego zatroszczy.
- Lepiej powiadom swoich przełożonych, kwiatuszku. Nie wypuszczę cię na ratunek tej twojej córeczki. Po pierwsze - jesteś słaby i ranny, a to są zdrowe, silne wampiry. Zeżrą cię i tyle będzie z ciebie pożytku. Po drugie...
Przerwie, bo jak tylko Sorn go wypuści, samemu kuląc się we własnych nerwach, zbliży się aby pochwycić go za oba ramiona. Pchnie lekko na wezgłowie łóżka. Złote ślepia wpatrywały się prosto w dwukolorowe oczy człowieka. W wampirzych nie było ani krzty kłamstwa.
- W końcu mam cię przy sobie. Nagi, bezsilny i skazany zupełnie na łaskę kogoś innego. Nawet nie masz pojęcia ile sił kosztuje mnie, aby powstrzymywać się i na ciebie nie rzucić. Ale wiesz, teraz najważniejsze jest dla mnie twoje zdrowie. Dlatego twoja noga nie wyjdzie poza ten pokój, póki nie wydobrzejesz. Tak będzie najrozsądniej, jeśli chcesz w jakikolwiek sposób pomóc swojemu dziecku. Jedynie mogę obiecać ci to, że jeśli nadarzy się okazja, zemszczę się razem z tobą. Ty za siebie oraz za córkę, ja za próbę odebrania mi mojej własności.
Ostatnie słowa wypowiedziane przez zaciśnięte zębiska. Mleczny był wściekły, a jednocześnie szczęśliwy. Odsunie się od człowieka, ponownie podając mu telefon.
- Może pamiętasz numer do jakiegoś łowcy? Jeśli tak, to się nie krępuj.
Miał nadzieję, że powiadomi kogo trzeba aby wysłać pomoc, nawet Logan był gotowy wpuścić do siebie kolegów Sorna po fachu.
- Przygotuję ci coś do jedzenia.
Oświadczy, wstając z łóżka. Następnie skieruje się do kuchni. Może jajko na miękko tak samo łyse jak pogromca, postawi go na nogi? Potrzebował każdego źródła, które zapewni mu szybki powrót do zdrowia.
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Sorn

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 232


Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 EmptySro Paź 02, 2019 9:24 pm

Łysy nie mógł powiedzieć tego samego. Leżał w łóżku i wpatrywał się w niego wrogo nastawionymi oczami, oddychając coraz szybciej. Pomimo licznych obrażeń, on dalej pchał się w paszczę lwa. Cóż, chyba życie było mu niemiłe, a może wystarczyła myśl, że trzymali jego dziecko w niewoli?Cholera wie co mogli jej zrobić.
Na samą myśl łowca aż się wzdrygnął. Nie był prawie martwy! Jeszcze wiele mógł znieść i niech Logan niech sobie nie myśli, że Sorn tak łatwo by się poddał! Oczywiście fakty mówiły co innego, ale łysy musiał zaprzeczać nawet najbardziej oczywistym rzeczom.
- Jakoś nie chce mi się wierzyć, że wybrałbyś mnie, a nie ich. To Twoi pieprzeni pobratymcy. - Warknął, również podnosząc ton. Potem na moment zamilknął i zaczął się nad czymś intensywnie zastanawiać. W końcu się wyprostował i zerknął w stronę drzwi.
- Chcę być przy tym jak znajdą moją córkę. Jestem za nią kurwa odpowiedzialny. - Syknie. W takich chwilach łowca był wściekły, że miał alergię na wampirzą krew. Szybko mogła postawić go na nogi, a teraz? Musiał poczekać, w końcu dalej miał podłączoną do żył kroplówkę. Już nic nie chciał mówić o swojej córce, zbyt bardzo się martwił i nie dostrzegł, że Logan jest o nią zazdrosny.
Poza tym to jego córka do cholery.
- Poczekam kilka godzin, a potem ruszam. - Rzucił już ostatecznie, kręcąc głową na boki. On nie mógł stracić jej, ona jego. W końcu samotnie ją wychowywał, może powinien poinformować swojego wujka oraz ciotkę o tym co zaszło?
Puścił rękę wampira i prychnął. Nawet to go jarało?
- Oni nie mają nic do gadania, poza tym nie muszą wiedzieć co mi jest. - Szybko mu przerwie, a potem wysłuchiwał kolejnych absurdów na temat jego stosunku do łowcy. Naprawdę myślał, że jest taki bezbronny? Zawsze pozostawała mu do użycia jego magia.
Wkurzył się jednak, więc nachylił się tak aby być blisko twarzy wampira. Aż prychnął.
- Przestań kurwa pierdolić. Wyjdę stąd czy Ci się to podoba czy nie, nie masz kurwa prawa mnie tu trzymać. Nie obchodzi mnie Twoja chora fascynacja, nie jesteśmy przyjaciółmi. - Mówił podniesionym głosem, a jego twarz stała się lekko czerwona. W tym stanie stres był dla łysego zły, ale jak tu się nie denerwować?
- Nie jestem kurwa Twój. - Wysyczał, a potem z racji tego, że nie mógł wstać, odwrócił się do niego tyłem i wlepił wzrok w ścianę. Naburmuszona mina chyba będzie towarzyszyła mu już do końca.
- Żebyś go potem namierzył i zajebał? Podziękuję. - Sapnął z jadem w głosie, nawet na niego nie patrząc. Logan tak wiele mu dał, a łysy co? Dalej miał focha i nie zapowiadało się, aby było inaczej.
- Nie jestem głodny. - Oznajmił obrażalskim tonem, po czym spojrzał gdzieś w prawo. Kiedy tylko Logan wyszedł z pomieszczenia, Sorn zaczął się uważnie rozglądać. Nie mógł tak czekać.. więc znowu zrobił coś bardzo rozsądnego. Owinął się białym prześcieradłem i wyszedł, jedną ręką ciągnąć za sobą kroplówkę. Musiał się później tego cholerstwa pozbyć, ale najpierw.. no właśnie, co zamierzał łysy zrobić?
Wyszedł i korytarzem pokierował się w stronę salonu. Znajdował się parę metrów od kuchni, więc od razu wyczuł, że Milky rzeczywiście coś dla niego robił. Zaskoczony, stanął u progu. Dostał tak silną dawkę znieczuleniowych, że nie do końca kontaktował. Czuł się słabo, a nawet kręciło mu się w głowie gdy stał.  
- Mieszkasz tu z kimś? - Zapytał z nudów, podpierając się ściany, a drugą trzymał worek z płynem. Dopiero po zapachach z kuchni wyczuł, że z chęcią coś by zjadł. Dziwiło go jednak to jak bardzo swobodnie czuł się w domu Logana, największego wroga i wybawiciela zarazem.
Popieprzony ten paradoks, ale chyba już za późno na odwrót.

_________________
Mieszkanie nr 266 LErw04G
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Mieszkanie nr 266 Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 266   Mieszkanie nr 266 Empty

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie nr 266
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: