IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gorące źródła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Nie Sty 31, 2016 7:15 pm

A tu taki nagły zwrot akcji. Rozmawiając z dziewczyną, miał i szczeniaka na oku. Nie obawiał się czy coś sobie zrobi, a raczej patrzył by mieć wgląd co robi i czy żyje. Dlatego też nie umknęło mu to, ze ktoś nowy przybył. NIby nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze złapał jego szczeniaczka. Upatrzył on go sobie, a nie jakiś rudzielec. Do tego te jego słowa... śmierć mu...
Słysząc jego słowa, spojrzał na niego i zmrużył oczy.
-Puść zwierzaka jeśli Ci życie miłe...-Uuuu zawiało chłodem, a sam stary już wampir wstał i skierował się do ubrań, ubierając już je szybciej niż zdejmował. Spojrzał na dziewczynę i położył na ziemi wizytówkę.
-Miło było spędzić z tobą czas, lecz czas łapać tego rudzielca co wszystko spierdolił...- Westchnął z chłodem i spojrzał drogą którą udał się chłopak. Niby chciał fajki, no ale nawet nie poczekał tylko od razu spierdolił...
Trzabyło ratować jego szczeniaczka... Niech Pan bóg broni rudzielca za tą kradzież...
z/t
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 354


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Maj 13, 2016 9:04 pm

Od jej "wycieczki" z Kyubim do zapomnianej przez świat wioski w starożytnym mieście Majów, minął już jakiś czas. Był to okres o tyle dla wampirzycy kłopotliwy, że nadal musiała dopilnowywać stanu zdrowia wampira, którego po przylocie do Japonii od razu przetransportowała do szpitala na badania. Tam otrzymała potwierdzenie swoich obaw - w wyniku wypadku, Kyu doznał amnezji i cofnął się wydarzeniami do lat, w których on i Vivien byli jeszcze parą. Wampirzyca miała nie lada zgryz co uczynić z tym fantem, często bijąc się z myślami czy nie powiadomić o całym zajściu jego żony. W końcu, formalnie nadal nią pozostawała, a nawet jeśli wampir sądził, że ta się już nim nie interesowała, nie mógł mieć do końca racji. Dlaczego? Babska intuicja! I na tym zatrzymajmy te dywagacje.
Któregoś pięknego razu (czyli dzisiaj), Vivien postanowiła udać się samotnie w jak najdalsze rejony miasta. Cała ta sytuacja z Kyubim, jak i reszta problemów małżeńsko-rodzinnych, zaczynała ją już przytłaczać. Musiała odetchnąć i wszystko przemyśleć. Szczerze mówiąc, jej żal do męża zaczynał powoli przeistaczać się w zupełną obojętność. Z jednej strony było to zbawienne dla jej zszarganych nerwów, z drugiej - zgubne. Uważała bowiem, że najgorsze co mogło kogoś spotkać to nie czuć... absolutnie nic. Nie chciała stać się pustą skorupą, nie ona, nie przez takie coś! Czuła jednak znużenie wiecznym zamartwianiem się i smutkiem, dlatego postanowiła na chwilę się wyciszyć, aby dosłyszeć to, co nieśmiało zaczynało się w niej budzić i rozbrzmiewać w bębenkach: Zacznij żyć... Zabaw się... Zapomnij...
Przywołała się do porządku, kiedy omal nie rąbnęła w pobliskie drzewo. Miałaś myśleć, kiedy dotrzesz na miejsce, nie kiedy prowadzisz... Tak, rozbite auto to kolejny kłopot, którego dodatkowo jeszcze potrzebowała. Pogłośniła więc radio i skupiła się na wyboistej drodze, prowadzącej do gorących źródeł. Po około pół godzinie dotarła na miejsce, parkując na możliwie najbardziej płaskim i stabilnym podłożu nieopodal drogi. Porwała torebkę z wpakowanym ręcznikiem, zamknęła samochód i ruszyła na poszukiwania źródeł. Kiedy dotarła, uśmiechnęła się z zadowoleniem i rzuciła torbę na pobliski głaz. Jeszcze tylko ściągnięcie ciuchów i już znalazła się w ciepłej wodzie, wyszukując płaskiego kamienia, na którym mogłaby spocząć. Związała włosy w niedbałego, wysokiego koka i zanurzyła niemal po samą szyję, delektując chwilą relaksu, ciszy i, pozytywnej tym razem, samotności. Mogło się palić i walić, nawet wieść o przybyciu Szlachetnego do miasta by jej stąd nie wyciągnęła. Zabawne, że o tym przez chwilę pomyślała...

_________________
Powrót do góry Go down
Lars

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1773-lars-campbell#37370
Zarejestrował/a : 23/04/2015
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Maj 13, 2016 9:36 pm

Lars w pobliżu gorących źródeł koczował już dużo wcześniej, niż sama Vivien. Ot, podziwiał niczego nieświadome, ludzkie turystki, zażywające kojącej kąpieli. Ze szlugiem w gębie obserwował kształtne panie, co raz zaciągając się nieśpiesznie dymem, który zaraz 'wypuszczał' przez nos. Nie żeby był niespełnionym zboczeńcem, po prostu doszedł do wniosku, że jego zajebistość mogłaby na tyle onieśmielić obecne tu panie, że pouciekałby czym prędzej i tyle byłoby z widoku na cycki. A on bardzo lubi cycki, jak każdy facet zresztą. No prawie każdy, ekhm. Dlatego właśnie przykucnął za krzaczkiem, wychylając za niego jedynie łepetynę, by dokładniej ocenić walory zebranych tu kobiet. Czas jednak płynął, turystki szybko opuścił gorące źródła, a ich miejsce zajęła następna grupa zwiedzających. Tym razem Lars trafił wybitnie źle. Otóż jego oczom ukazała się obła pani, na dodatek niezbyt urodziwa z wąsem pod nosem. Odruch wymiotny, zong, niechęć, załamanie nerwowe na podłożu psychicznym. Zły dotyk boli przez całe życie, a co się zobaczy, to się już nieodzobaczy. Lars umarł. Nie chciał tego widzieć, aż sobie papierosem z wrażenia dziurę w spodniach wypalił.
- Mamusiu, nie ostrzegałaś mnie przed takimi stworzeniami. - wybełkotał, sam do siebie zresztą. Wznosząc przy tym oczy do nieba. Jękną raz jeszcze, chowając twarz w dłoniach. W takiej pozycji czuł się po prostu nieco bezpieczniej. Jak już umierać, to przynajmniej nie z widokiem na potwora. Tak więc biedny, skrzywdzony na całe życie wampir, kucał za krzakiem zakrywając oczy i czekając na śmierć. ŚMIERĆ KTÓRA NIE PRZYCHODZIŁA BARDZO DŁUGO! Toteż inteligenty Lars bardzo się zirytował, wstał, wylazł z krzaków i oniemiałam. Po raz drugi dzisiejszego dnia.
- Jestem w niebie. - jebnął, patrząc na Vivien z szeroko otwartą gębą. Trafił do nieba! Ruda jest jego aniołem! Gotów klękać i się oświadczać w tym momencie, rly!

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 354


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Maj 13, 2016 10:36 pm

Biedny Lars. Tak haniebne wypalenie oczu... Miał za podglądanie! Bo przecież kto normalny przychodziłby do takiego miejsca, jak gorące źródła, tylko po to, żeby podglądać gołych ludzi, ZWŁASZCZA płci pięknej? Tylko rasowi zboczeńcy! Jak go rodzice wychowali?! Och, gdyby tylko wiedziała kim byli ów rodzice, niechybnie padłaby trupem. O ile jeszcze można paść trupem w jej przypadku... Załóżmy, że można!
Tak czy siak, niczego nieświadoma Vivien znalazła w końcu upragnione gorące źródła, zupełnie nie przejmując się wonią ludzi, jacy przewinęli się przez to miejsce. Jedne zapachy były zwietrzałe, inne intensywniejsze - nie obchodziło ją to. Nie zwróciła uwagi nawet na to, że jedna, jedyna woń ciągle wisiała gdzieś w powietrzu, zdecydowanie "żywsza" i jakby... bliższa od pozostałych. Niechybnie tak by to określiła, gdyby tylko zainteresował ją ten fakt. Wchodząc do wody, odpłynęła zupełnie w świat marzeń oraz zupełnego bezkresu i trwała w tym stanie przez dłuższy czas. Jej czułe ucho wychwyciło jednak nieznany szmer, którego paradoksalnie nie powinna była teraz usłyszeć. Otworzyła oczy i skierowała wzrok w stronę źródła hałasu, będąc w możliwie największej gotowości do ataku, kiedy siedzi się zanurzonym w gorącej wodzie. Przy pomocy telekinezy uniosła nieznacznie jakiegoś badyla, którym w każdej chwili mogła podciąć przeciwnikowi nogi, aby tylko zyskać na czasie i wyjść ze źródła. Nagość to drugorzędna rzecz. Czekała więc w napięciu, a kiedy przed jej obliczem stanął zszokowany czymś ("czymś", pff - jej urodą, oczywiście!) młodzieniec... Wstała (oh my, my!) na równe nogi i otworzyła usta oraz oczy chyba najszerzej w swoim życiu.
- Gilbert... - wyrwało jej się, a gałąź spadła z powrotem na miękką ziemię. Wgabiała się w klona, naprawdę, KLONA jej byłej, hm, sympatii, z którym przecież wiązała całkiem poważne nadzieje i plany, jeszcze przed swoim zamążpójściem, a po zerwaniu z Kyubim, gdy wciąż stała z nim niemal na wojennej ścieżce. Chciała coś powiedzieć, nawet coś tam z siebie cicho i niezrozumiale wydukała, ale... PLUSK! Vivien straciła przytomność. Tak, moi drodzy państwo, wampir potrafi przez szok stracić przytomność - oto dowody! Oczywiście nic jej się nie stało, ani nawet takie dryfowanie po tafli wody nie stanowiło dla niej zagrożenia, bo przecież i tak nie oddychała, niemniej... Czy estetycznie wyglądała pływająca, naga, nieprzytomna kobieta? Och, dla ZBOCZEŃCÓW (takich jak Larsiu) pewnie tak! Ale może wykaże się rozsądkiem i ją stamtąd wyłowi? Byłoby miło ~

_________________
Powrót do góry Go down
Lars

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1773-lars-campbell#37370
Zarejestrował/a : 23/04/2015
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Nie Maj 15, 2016 11:02 am

Gilbert? Lars zastygł na chwilę, dokładnie analizując co powiedziała rudowłosa, obca mu piękność. Musiał wysilić swój jasny czerep. W końcu logiczne myślenie nie przychodzi mu ot tak. Naprężył się, skupił, przekalkulował i doszedł do genialnego wniosku! Faktycznie, nazywa się Gilbert, więc pewnie chodzi o niego. Przecież nie mógł brać pod uwagę ojca, którego właściwie prawie nie zna. Zresztą, to stary pryk, pewnie mniej przystojny niż on, więc Vivien z pewnością nie zawiesiłaby na nim oka. W przeciwieństwie do niego, Lars jest przystojnym wulkanem energii, także czystokrwistej z pewnością chodziło o niego. Bez dwóch zdań, o. Tylko dlaczego przedstawił się jej tym głupkowatym imieniem? Może był narąbany albo spizgany? Zupełnie nie może sobie przypomnieć miejsca w którym mogliby się poznać. Mocno dukając nad historią jego przyszłej żony, bądź już nawet byłej, zorientował się że coś jest jednak nie halo. Toż to wyczyn, Lars ogarnął że jego cukiereczek leży jak długi i dryfuje niczym kłoda po tafli gorącego źródła, naga tak jak ją sam szatan stworzył. Zdębiał, ale koniec końców postanowił ratować swoją niewiastę! Pochwycił w dłoń patyk, którym wcześniej Vivi niechybnie chciała go zabić i podbiegł do źródełka. Dźgnął ją badylem, ale nie doczekawszy się z jej strony żadnej reakcji wzbił się na wyżyny swojego męstwa, pochwycił ją za nogi i wyciągnął z wody.
Ale co dalej? Przecież ruda leżała nieprzytomna, a Lars zupełnie nie wiedział jak przywracać do 'żywych' i tak już zimną jak trup kobietę. Nie żeby zaczął panikować! Zmuszony przez swoją zdobycz raz jeszcze do głębokiego pomyślunku, postanowił zabłysnąć po raz kolejny. Otóż zdjął z siebie swoją szarą bluzę i przykrył nią kobietę, żeby nie było, że stoi jak debil i patrzy się na jej cycki, kiedy ona leży plackiem i nie daje znaków życia. Następnie kucnął, palcem pukając Wiśnie w polik.
- No locha, nie bądź taka. Obudź się. - wybełkotał, nie wiedząc, co robić dalej. No halo, aż tak bystry nie jest, Vivien musi mu trochę pomóc. RAZEM DADZĄ RADĘ!

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 354


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pon Maj 16, 2016 12:06 am

Cóż, jej pech, że młody wampir miał na drugie imię Gilbert. W przeciwnym razie niechybnie uznałby, że to jakaś pomyłka i nie przejął całym zajściem. No, o ile można było nie przejąć się stojącą przed facetem nagą, urodziwą (a jakże) kobietą. W sumie, może to i nawet lepiej? Przynajmniej chłopaczyna zainteresuje się omdlałą w wodze wampirzycą i ją stamtąd wyłowi, głowiąc przy okazji skąd mógłby ją znać i jak bardzo był wtedy pijany! Tak właśnie - ratunek mimo woli.
Trzeba było jednak przyznać, że Lars był niesamowicie podobny do swojego ojca, o czym nie mógł mieć za dużego pojęcia. Jasne, że posiadał również w sobie cechy matki, jednak te białe włosy, czerwone tęczówki, ten luz i nawet sposób wysławiania były takie jednoznaczne! Okej, Larsiu miał jeszcze bardziej młodzieżowy styl niż Gilbert, jednak Vivi nie mogła zapomnieć tego odmiennego i zabawnego stylu bycia Gila, który w pewien sposób ją urzekł. Był... Tak kochanie pierdołowaty, ale kiedy chciał, potrafił zmężnieć w sekundę. A te jego pomysły! No, ale dość już o tym.
Hoho, nieświadomie zmusiła Larsa do myślenia! To musiał być jego osobisty rekord, na bank - 2 razy w ciągu minuty. Szacun, trzeba to gdzieś zapisać! Niemniej, wracając do rzeczywistości, Vivien nie poczuła ani dźgania patykiem (jak słodko ~), ani pierwszych pukań w jej policzek. Dopiero za którymś razem świadomość powoli zaczęła do niej wracać, aż w końcu Czerwona usiadła gwałtowanie z szeroko wybałuszonymi oczami, nabierając głośno powietrza w płuca. Wiecie, prawie jak w przypadku filmowych "powstań z grobu". Wlepiła niesamowicie jasne tęczówki w postać Larsa, przyciskając jego bluzę do piersi, aby jakkolwiek się zakryć. Przyzwoitość przede wszystkim! Ekhm.
- Jak... Po co... Gilbert... - bełkotała, wgapiając się w wampira jak w zjawę, próbując jednocześnie ogarnąć umysłem co właściwie zaczęło się dziać. Ethan wyjechał w pizdu (i już wrócił, choć o tym jeszcze nie wiedziała), Kyubi się do niej dobierał, myśląc, że są nadal razem, a teraz na dokładkę wrócił Gilbert?! Za dużo emocjonalnych wrażeń jak na jedną, zbyt wrażliwą kobietę! Nie zwróciła uwagi na, bądź co bądź, odmienny styl Larsa i nieznacznie różniące się rysy niż jego ojca. Była na razie zbyt oszołomiona, żeby zacząć znów racjonalnie myśleć.
- Gilbert, ty... - urwała, a jej wyraz twarzy z totalnego szoku zmienił się w sekundę na... największy wkurw ever! - COŚ TY ROBIŁ ZA TYMI KRZAKAMI, CHOLERNY ZBOCZEŃCU?! - i jak na złość, zdzieliła go przy pomocy telekinezy badylem przez łeb, jeszcze mocniej przyciskając bluzę do piersi. Naprawdę, nic a nic się nie zmienił!

_________________
Powrót do góry Go down
Lars

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1773-lars-campbell#37370
Zarejestrował/a : 23/04/2015
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pon Maj 16, 2016 6:38 pm

Niemożliwe, to staruszek potrafił uwieść swoim stylem bycia jakąkolwiek inną pannę prócz Agnes? No powaga, gdyby młody się o tym dowiedział - posikałaby się ze śmiechu. Ot, nie byłby w stanie uwierzyć, że któraś z dziewczyn oddałaby się w jego ramiona. No proszę was, to przecież jawny żart! Może myślałby inaczej, gdyby miał bardziej przychylne zdanie o własnym ojcu. Jeżeli w ogóle ojcem można go nazwać. Wampir nie zna go, nie pamięta jak wygląda, pachnie - wychował się bez niego, starając się być dla matki i siostry czymś na wzór oparcia. Grał rolę prawdziwego faceta. Cóż, trochę mu nie wyszło. Zawiódł na tym polu. Wiedział, że dziewczyną nie było łatwo. Odejście Gilbert'a zniszczyło rodzinę Lars'a. Dlatego chłopak zaczął pałać do niego niechęcią, wręcz nienawiścią. I właśnie dlatego też nigdy nie zrozumie jakim cudem Vivien mogła czuć do niego cokolwiek. Do nieodpowiedzialnego mężczyzny, który porzucił niedoszłą żonę z dwójką małych dzieci. Doprawdy, zachowanie godne dorosłego faceta. Nawet Lars, ten półmózg i idiota w jednymi nie zdecydowałaby się na taki ruch ze swojej strony.
Temu też uznał, że Wiśni musiało jak najbardziej chodzić o niego! Bo jest wspaniałym, idealnym okazem na męża dla pięknej, długowłosej wampirzycy! Poza tym nazywa się Gilbert, więcej myśleć niestety nie mógł, bo groziłoby to przegrzaniem płyty główniej, a tego z pewnością nikt by nie chciał. Zbieranie śliniącego się nieco zdrętwiałego Lars'a do kupy na pewno nie należy do najprzyjemniejszych zadań.
No ba! Vivien zmuszając go do tak intensywnego wysiłku sprawiła, że faktycznie młokos pobił swój rekord. Przecież nie raz nie dwa zdarzały się dni, kiedy nie myślał w ogóle. Żył niczym zombie, zamulając swoje seksowne dupsko przed konsolą z jakąś nową giereczką od mamusi, ofc! I CO!? I STAŁO SIĘ! Vivien postanowiła wrócić do swojego wybranka! Lars naprężył się widząc, że Czerwona uniosła się do siadu. Nie musi tak kurczowo przyciskać tej bluz do piersi! Wampir z chęcią udostępni jej swoje dłonie! Mogą robić za stanik najwyższej klasy! Masaż gratis, tak na dobry początek dnia.
- Nie no, nie rozumiem. Nie jestem taki bystry. - rzucił po jej bełkocie. No powaga, Lars totalnie nie czaił o co chodzi Wiśni. Wlepił w nią swoje szkarłatne tęczówki niczym w kosmitkę na swoim poziomie intelektualnym i czekał na wyjaśnienia. Nie miał pojęcia, że na głowę Vivien spadło tyle obowiązków i wrażeń w ostatnim czasie. No bo skąd miał wiedzieć! Widzi laskę pierwszy raz na oczy, a ta zamiast powiedzieć coś z ładem i składem, to tylko mdleje na jego widok wcześniej wołając go po imieniu. Btw, nie żeby mu jakoś umniejszała reakcja kobiety. Co to, to nie! Bardzo przyjemnie połechtała i jego ego, i jego przyjaciela, ju noł ~
Co robił za krzakami!? Lars przybrał zupełnie poważną minę dzielnie spoglądając w piękne tęczówki czystokrwistej wampirzycy.
- Podziwiałem tutejszą przyrodę! - rzucił bez zająknięcia, będąc przy tym jak najbardziej poważnym. No przecież nie powie jej, że gapił się na cycki turystek, a później o mało co nie umarł, gdy dostrzegł swoistego torfa. Nawet patyk, którym go zdzieliła nie zmusił go do powiedzenia prawdy. Twardy był i tyle. Uniósł dumnie głowę, prezentując przy tym swoje mięśnie. Jakby chciał jej co najmniej zaimponować ~

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 354


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pon Maj 16, 2016 9:07 pm

Och, ona akurat myślała o czasie, w którym Gilbert nie znał jeszcze Agnes! Był wówczas jakiś bardziej rozgarnięty, albo raczej stwarzał takie pozory. Kiedy tylko Vivien dowiedziała się od matki bliźniaków w jaki sposób zostali potraktowani, sama Czerwona zdenerwowała się na wampira za tak prostackie zachowanie, choć nie powinno ono ją obchodzić. Ale, ludzie, jakim głąbem trzeba być, aby zostawić w taki sposób swoją rodzinę?! Pomijam fakt, że sama Vivien znalazła się teraz w bardzo podobnej sytuacji, choć jej była o tyle komfortowa, że zostawiono ją z nastoletnią córką. No dobra, to wcale nie było bardziej komfortowe, bo została sama z dorastającą burzą hormonów, której pstro było w głowie! Zresztą, nie ręczyłaby, że teraz było lepiej, choć miała nadzieję, że choć trochę... spokojniej. Przekona się o tym przy najbliższym spotkaniu, a takie miała zamiar zaaranżować przy najbliższej okazji ze swoją jedyną, najukochańszą pociechą.
Zmarszczyła się widocznie na jego odpowiedź, wracając powoli wszystkimi zmysłami do rzeczywistości. Nawet jej mózg zaczął pracować (w przeciwieństwie do Larsowego, hyhy)!
- Akurat. Każdy zboczeniec by tak powiedział, zwłaszcza taki jak ty. - fuknęła, odkładając badyla na ziemię, ale w zasięgu swojego wzroku, aby w każdej chwili mogła znowu go użyć. Kto wie co takim typom chodzi po głowie, nawet jeśli, ekhm, znała Gilberta. Zerknęła w stronę gorących źródeł i jęknęła cicho z niezadowolenia.
- No i przez ciebie moje odprężenie szlag trafił. Brawo, Szczurze. - rzuciła z wyrzutem, wstając powoli, aby białas za dużo nie zobaczył. Chociaż, widział już WSZYSTKO, czego nie powinien, więc co za różnica? Przyzwoitość, my dear. Przyzwoitość! Znaczące również było to, że nazwała go przezwiskiem, jakim zwykła wołać Gila odkąd tylko się poznali. Może chociaż to da Czerwonej sygnał, że tak naprawdę nie rozmawia z prawdziwym Gilbertem? Nadal bowiem żyła w słodkiej (nie)świadomości, że rozmawia z dawną sympatią. W tej sytuacji powinien był skontrować piłeczkę i nazwać ją Arbuzem, bo tylko on zwykł ją tak nazywać. Ale czy tak się stanie? Autorka wątpi.
- Po co wróciłeś? Przecież jesteś wziętym reżyserem, na pewno masz wiele filmów do nakręcenia... A co z twoją rodziną? Przecież nie mogłeś tu wrócić sam! - oho, kolejne wskazówki, że to jednak nie o Larsia chodziło! Ciekawe tylko czy młody wiedział, że jego papcio był z zawodu reżyserem i scenarzystą?

_________________
Powrót do góry Go down
Lars

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1773-lars-campbell#37370
Zarejestrował/a : 23/04/2015
Liczba postów : 43


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Maj 17, 2016 8:44 am

Vivien znajdowała się teraz w takiej samej sytuacji, co oni kiedyś? Spoko! Lars ją przygarnie, nie ma problemu. Jej córkę również przyjmie pod dach, jeżeli jest równie urodziwa, co jej matka. Jedną i drugą zajmie się odpowiednio. Zrobi wszystko, powaga. Pomasuje, pomaca, napoi - chociaż mowa tu raczej o płynach ciężkich, nie żadnych soczkach czy temu podobne. Chwilowo niestety nie posiadał u swego boku wybranki. Po korytarzach zamczyska Campbell nie krząta się pewna niebiesko-włosa cizia. Którą w najbliższym czasie ma zamiar odnaleźć, zakneblować i przytargać do domostwa. Następnie oświadczy się jej pierścionkiem z kapsla po tymbarku i spłodzi z nią kartonowe dzieci. Tak, zakochał się w desce, którą dojrzał w klubie zaraz po przylocie do miasta. Aczkolwiek póki jej nie znalazł, Vivien jak najbardziej może zamieszkać u niego. Lars powita ją z szeroko otwartymi ramionami! Czy Agnes również? Tego nie wie! No bo skąd? Matka jest trochę nienormalna, ma problemy z głową. Poza tym Lars nie wie, że panie miały okazje się poznać i że jego ognistowłosa matka pała żywą nienawiścią do jego Wiśni. Nie jest na tyle doinformowany, sorki.
Mózg Lars'a też pracował! Przecież uratował Czerwoną i oddał jej swoją bluzę, a to nie zdarzało się zbyt często! Mózgownica młodego pracowała przed chwilą na najwyższych obrotach w życiu.
Ale on nie jest jak każdy! Naburmuszył się, wodząc wzrokiem za kobietą, co by mu przypadkiem z krzykiem nie uciekła.
- Ja jestem specjalny. - rzucił pośpiesznie. Tak wampir jest specjalny pod wieloma względami. Jest trochę ograniczony i nie myśli zbyt często, to jest już pierwszy oznak jego ułomności. Ponad to zawsze leci na ładne laski, ale one często nie lecą na niego. Żaden problem, chloroform i do dzieła, heheszki. Nie no, nigdy nie był zdesperowany na tyle, żeby bawić się w takie gierki. Zresztą ostatnimi czasy loszki same pchają się w jego łapska i mdleją na jego widok. Taka Vivien na przykład! Nawet normalnego zdania nie umiała skleić na początku!
- O nie, nie. Ja Ci nie bronie tam wejść ponownie. - burknął, krzywiąc się na wzmiankę o szczurze. Nie był nim, nigdy tak nikt na niego nie mówił. Nie oddał też pałeczki i nie nazwał Vivi Arbuzem. Nie miał pojęcia, że jego ojciec wzbił się na wyżyny swojej kreatywności i przechrzcił tak swoją ex dziewoję.
- Nawet potrzymam Ci bluzę jak będziesz włazić do wody, powaga. - dodał jeszcze, wciskając nonszalancko łapska do kieszeni swoich ciemnych jeansów. Ach te jego nieudane tekściki na podryw. Powinien wygrać nagrodę w 'sucharach roku'. Zgłoś go tam - wygraną podzielą się na pół.
Po co wrócił? No wrócił bo mu mame kazała. Inaczej by nie wrócił. Dobrze mu się żyło w Afryce. Miał też swojego murzynka na usługi. Nie miał na co narzekać! Z dnia na dzień został ściągnięty do Japonii. Do miasta w który się urodził, miasta które zresztą przywoływało niezbyt miłe wspomnienia. Yokohama nie należała do jego ulubionych miejsc na ziemi, poważnie. Wolałby już siedzieć w tym spedalonym Paryżu czy pochmurnej Anglii u dziadków. Tutaj już niespecjalne. ALE CHWILA! Myśl Lars! Ostatni raz na dziś i będziesz miał spokój, poważnie. Młody nie jest reżyserem. Nigdy nim nie był. Nie poszedł w ślady tatka. Robi za modela i jeździ na deskorolce w team'e vansa. Od zajęcia szczura trzyma się na dystans. Zmrużył oczy, głęboko myśląc. Biedny, zaraz on tu panie 'trupem' jak chwilę wcześniej Wiśnia.
- Nie jestem reżyserem ... - zaczął, urywając na chwilę.
- Wróciłem z matką i siostrą bliźniaczką, ale pewnie nie o to Ci poniekąd chodzi. - dodał, krzywiąc się nieznacznie kiedy spoglądał na Czerwoną.

[ z / t ]

_________________


Ostatnio zmieniony przez Lars dnia Pon Cze 06, 2016 1:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 354


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Cze 03, 2016 3:18 pm

Och, gdyby Agnes tylko zobaczyła Vivien po drugiej stronie drogi, niechybnie wywołałaby kolejną wojnę domową. Jak nie gorzej! Przecie to niebezpieczna kobita jest (i gada z brukselkami!). Taką to lepiej omijać z daleka, bo nie wiadomo co nagle do łba może jej strzelić. A tak na poważnie, Czerwona przyjęła kurtuazyjne unikanie kobiety, ani nawet nie wspominanie jej imienia w towarzystwie, nie dlatego, że była dość niepoczytalna. Bardziej chodziło o to, iż samej Vivi robiło się głupio, kiedy tylko cofnęła się myślą do feralnego spotkania w Londynie na pokazie mody, kiedy wszystkiego się dowiedziała. Cóż, czasu nie cofnie, a i nie była nijak odpowiedzialna za późniejsze poczynania Gilberta. W końcu nie utrzymywała z nim kontaktu, odkąd poinformowała go o swoich zaręczynach i zaprosiła na ślub. Przyszedł, oczywiście, razem z Agnes... Ale szybko się zmył, czemu wcale się nie dziwiła. Od tamtego czasu widywała go tylko w gazetach i telewizji, ale nic poza tym. Jednak złamane serce Campbellowej podpowiadało jej inaczej, a jak wiadomo, kobieta potrafi sobie dopowiedzieć wiele, o wiele za dużo.
Jej twarzyczkę wykrzywił na moment zacięty wyraz twarzy, ale już po chwili zaśmiała się krótko, uśmiechając do Larso-Gilberta przekornie.
- Oczywiście, tak jak specjalnej troski dziecko! - odparła, rozluźniając się nieznacznie. Przecież to był Gilbert. Znała go bardzo dobrze, spędzili ze sobą trochę czasu, jednak... Coś jej tu nie pasowało. Jej podświadomość nadal podpowiadała, że wampir zachowuje się (i nawet trochę wygląda) jak nie on, inaczej niż zapamiętała go od ich ostatniego spotkania. Może przeszedł operację plastyczną i przeżył traumatyczne przeżycie, jak spadnięcie z dywanu na podłogę? No i poza tym, w tak nieludzki sposób zostawił swoją narzeczoną i dzieci - to musiało na niego jakoś wpłynąć! Och, Vivien, jakaś ty naiwna...
- Dzięki, obejdzie się. Straciłam ochotę na kąpiele, gdy sobie pomyślę, że podglądałeś w ten sam sposób turystyki. - spojrzała na niego z góry, nadal dzielnie zasłaniając się podarowaną bluzą. Przemknęła obok Larsa z gracją, by dostać się do pozostawionych na kamieniu ciuchów, słuchając w międzyczasie jego odpowiedzi. Przystanęła gwałtownie. Chwila... Nie był reżyserem. Wrócił do Japonii z matką i siostrą bliźniaczką. I był przy tym kropka w kropkę podobny do Gilberta... Odwróciła powoli głowę, patrząc na młodego ze zgrozą, kiedy fakty powoli układały się w głowie Czerwonej. W sekundę popędziła w wampirzym tempie za najbliższego krzaka, porywając przy okazji swoje ciuchy oraz torebkę, w której tkwił ręcznik.
- DLACZEGO JESTEŚ TAK PODOBNY DO SWOJEGO OJCA, SYNU GILBERTA DARKMAIDENA?! - wrzasnęła z trwogą pomieszaną z wściekłością, wycierając się szybko i zakładając kolejne partie ubrań. Jasny gwint, dlaczego Agnes nie uprzedziła jej, że jeden z dzieciaków Gilberta będzie prawie nim, skoro już "pochwaliła się" podczas tego feralnego spotkania w Londynie, że ma z nim bliźniaki?! Jeśli tylko dowie się w jaki sposób jej synalek spotkał wroga publicznego Agi numer jeden... Jęknęła na samą myśl, zakładając zamaszyście spodnie na zgrabny tyłek.
Ubrała się chyba najszybciej w całym swoim życiu. Wyszła zza krzaka, patrząc na młodego spod zmarszczonych brwi, choć nie wyglądała na zagniewaną.
- Nie waż się mówić o naszym spotkaniu swojej matce, rozumiesz? Masz oficjalny Z-A-K-A-Z. I wcale nie żartuję. - już dość, że nienawidziła ją przez sprawę z Gilbertem... Jak bardzo musiałaby grzmieć, gdyby dowiedziała się, że jej synalek widział Czerwoną nagą i że w ogóle spotkał! Podeszła jednak do wampira i wyciągnęła rękę, w której trzymała jego bluzę. - Dziękuję za to. I nie baw się już w podglądanie, młody. Któregoś razu możesz stracić oko. - dodała, uśmiechając lekko. Po tym odwróciła się i pomaszerowała w stronę swojego auta. Do domu nie miała daleko, a powinna była się... odświeżyć po takim szoku.
    [z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Lip 18, 2017 9:03 pm

Daleko za miastem, w otoczeniu wysokich i starych drzew położone było kilka źródeł. Chociaż na pierwszy rzut oka nie wyróżniały się niczym od innych, to gdy temperatura spadała, nad ich taflą pojawiała się para. Przez cały, okrągły rok woda oscylowała w granicach powyżej 20 stopni. Ze względu na problematyczne położenie między wysokimi górami, miejsce to znane było nielicznym.
Rejon choć problematyczne do podróży to i tak uczęszczane przez dzieciaki z miasta.
Sporo czasu zajmowało dotarcie tutaj. Nic więc dziwnego, że dwie parki, które wesoło pluskały się w źródełku, rozbiło kilkanaście minut stąd małe obozowisko. Nie wiedząc, że są obserwowani, oblewali się wodą i skakali ze skał. Cała zabawa znudziła im się po dobrych dwóch godzinach. Dopiero wtedy zza gęstych krzewów wyłonił się cień. Jasnowłosa kobieta bezszelestnie przysiadła na wysokim kamieniu spuszczając nogi w dół. Przychodząc tutaj nie miała o dziwo ani ochoty na kąpiel, ani na ciepły posiłek w postaci zapewne już podpitej czwórki. Patrzyła beznamiętnie na unoszącą się w powietrzu parę. W oddali słychać było muzykę i głośne rozmowy. Dzięki temu wiedziała, że żaden z nastolatków nie ma w planach powrotu do źródełka. I dobrze...
Próbując wygrzebać cokolwiek w ogromnej dziurze jaką pozostawił ktoś, kto śmiał skasować jej wspomnienia, co chwila spoglądała w rozgwieżdżone niebo. Dzisiejszej nocy było wyjątkowo piękne. Niebawem zza gęstych koron drzew wyjrzy nawet księżyc.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Lip 19, 2017 6:23 am

I kolejna wędrówka w góry. Po tylu wiekach nadal nie znudziło mi się chodzenie gdzie tylko nogi poniosą. A potem leżenie i lenienie przy pierwszym lepszym wybranej miejscówce. W zalesieniach zwykle zawsze tą rolę spełniały należycie grube gałęzie. Nie było w każdym bądź razie inaczej. W sumie gdy już przechodziłem w okolicach tego miejsca, odezwała się moja perfekcyjna pamięć bazująca na węchu. Tak, już poznałem to źródełko i natychmiast zobrazowały mi się sytuacje jakie jawiły się wcześniej, gdy to miejsce odwiedzałem. Idealnie, teraz tylko polenić się przy... A jednak nie. Z całego roztargnienia pominąłem bardzo wrażliwe zapachy, które ewidentnie uniemożliwią mi swobodę. Ludzie i obrzydliwy alkohol, w dodatku jeszcze hałasują. Zostaje mi to wszystko przeczekać. Mam czas i to nawet całą wieczność, poczekam. Usadowiłem się na jednym z drzew w pobliżu ciepłych źródłach po drugiej stronie niż jest dzieciarniana impreza. Skupiłem się by nie zwracać uwagę na hałasy i cieszyłem się wygodami kory, która delikatnie wrzynała mi się w plecy. Ani trochę mi to w sumie nie przeszkadzało, czułem na czym leże.

...

Ale żeby jeszcze wyszło, że jestem tutaj sam! Wychodzi na to, że nie oddam się do krainy wyobraźni. Dlaczego? Bo jakiś nieumarły również wybrał się w to miejsce. W tym samym czasie albo i nawet wcześniej ode mnie, czego nie spostrzegłem. Jak Ja bardzo ignoruje pewne fakty jak nie czuje zagrożenia, nie dobrze. Podniosłem tułów i zasiadłem po turecku. Teraz mogłem za wyschniętych gałęzi przyjrzeć się lepiej i oddać się wątpliwości, czy Ja przypadkiem nie znam tej osóbki. Wydałem cichy gwizd by odwróciła się w moim kierunku, jeśli to zrobi to radośnie pomacham do niej ręką. Będzie można też zauważyć kołyszący się ogon, który zwisa pod gałęzią na której siedzę.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Lip 19, 2017 10:16 am

W szumie odgłosów zabawy przy ognisku, można było odizolować inne, znacznie przyjemniejsze dźwięki. Na pobliskim drzewie, niemal naprzeciw jasnowłosej, usiadła sowa. Puchaty ptak z wielkimi oczami i nieproporcjonalnie małym dzióbkiem. Dodatkowy urok zwierzęcia tkwił w sterczących uszkach. Co jakiś czas nocne żyjątko pohukiwało gardłowo kompletnie nie przejmując się pijanym towarzystwem.
Powoli, z każdą minutą śmiechy i rozmowy stawały się coraz cichsze aż w końcu ustały kompletnie. Nawet blask ogniska rzucający aż tutaj kilka zabłąkanych cieni, stał się jakiś bledszy. Najwidoczniej cała gromadka poszła spać zapominając podłożyć drzewa do ognia. Idealna sceneria na kulminacyjny moment horroru. Dokładnie ten, w którym, wokół jest ciemno i coś zaczyna się skradać. W namiocie brakuje jednego kolegi, a zaraz później gdzieś bardzo daleko słychać jego krzyk. Tak, może kiedyś pokusiłaby się na taką zabawę z nastolatkami ale dziś ani humor, ani chęci jej nie dopisywały.
Zamiast tego wolała popatrzeć beznamiętnie przed siebie myśląc o wszystkim i o niczym. Sytuacja i martwy punkt w jakim się znalazła były tak beznadziejne, że brakowało jej pomysłu na rozwiązanie zagadki. To trochę dużo jak na jedną osobę.
Kiedy już w sumie miała się dźwignąć do góry i iść w swoją stronę, usłyszała gwizd. Odruchowo spojrzała za siebie i bez trudu dostrzegła znajomą sylwetkę. To dość zaskakujące, że ostatnio widziała kuzyna w tym samym miejscu i to chyba ponad rok temu.
Nou. Nie umiem wspinać się po drzewach. Musisz pofatygować się na dół.
Odmachała delikatnie potwierdzając tym samym, że nie pomylił się.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Lip 19, 2017 11:31 am

Słuch doskonale mi wszystko przypomniał, wystarczyło że usłyszałem jej unikatowy głos, a moja pamięć ruszyła po wędrówce wspomnień. Ciekawe czy też czuje ironie losu, że akurat po tej niedługiej rocznej nieobecności, widzimy się przypadkowo w tym samym miejscu?
Musiałem wyglądać dosyć zabawnie, ponieważ jak najbardziej wydawałem się radosny, ale sam w sobie wyglądałem nieco inaczej. W sumie każdy wampir jest blady jak niepomalowana ściana, to raczej żadna pomoc by okazać w jak słabym stanie jestem. Ale miałem za to pełno cech, które by wyglądały jak u człowieka który wiele dni nie spał. Podkrążone oczy i wiele innych oznak wskazujących skrajne u mnie osłabienie. To, że patrze sennym wzrokiem to w sumie i tak u mnie norma, bez wyczerpania czy z. Jakim cudem potrafię wspinać się na drzewo? Żaden problem! Zdarzy przy próbach nieraz spaść, ale miałem teraz dużo fartu! Jednak tym razem nie będę miał przy lądowaniu, bo zbyt się już wcześniej nadwyrężyłem. Ustawiłem się do skoku w dół i zrobiłem to tak nieudolnie, że ostatecznie wylądowałem plecami na glebie.

- Ough... To był błąd...
Zająkałem beznadziejnie i lekkim poczuciem wstydu. Jednak powolnie i topornie próbowałem się podnieść, oraz otrzepać od ziemi która mnie solidnie zapaskudziła. Dobrze, że tylko nie pobudziłem tamtych pijaczyn. 2/3 dni spędzam na leżeniu i wypoczywaniu, nie tylko dlatego że jestem leniem, ale też to, że moje pomysły z robieniem diety od ludzkiej krwi spowodowały, że na więcej wysiłku mnie nie stać. Jednak przy kuzynce nie powinienem tak beznadziejnie wyglądać. Przynajmniej przy siostrzenicy zrobiłem dobre wrażenie. Może zrzucę to na to, że jestem już stary i niedołężny? Taaak, dobra ludzka gadanina.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Lip 19, 2017 4:57 pm

Początkowo nic nie wskazywało na to, że jej członek rodziny źle się czuje. Pomimo dobrego, wampirzego wzroku, Nadia nie wpatrywała się w niego na tyle aby dojrzeć cechy świadczące o zmęczeniu. Nawet nie podejrzewała, że może być z nim aż tak źle. Będąc pewna, że kuzyn niebawem dołączy do niej na dużym, płaskim kamieniu, nawet zrobiła mu odrobinę więcej miejsca.
Odchyliwszy głowę do tyłu uchwyciła moment upadku w ostatniej chwili. Momentalnie wstała na równe nogi dając kilka dużych kroków ku poszkodowanemu.  Stojąc tuż za jego głową pochyliła się nieco zaniepokojona ale i przestraszona. Taka nieudana akrobacja nie wyglądała dobrze. I wcale nie przypominała efektu pomyłki. Prędzej podchodziło to pod skrajne wyczerpanie organizmu.
Nou nic Ci nie jest?
Przechodząc z jego prawego boku wyciągnęła przed siebie dłoń żeby pomóc mu wstać. Gdy stał już na prostych nogach, zgarnęła z jego pleców resztki ściółki. Dopiero z bliska zauważyła jak bardzo zmęczony jest mężczyzna. Nie wyglądał dobrze. Podkrążone oczy i chudość to dość jednoznaczne efekty głodówki. Tylko co było powodem. Dieta, postanowienie czy niezdolność do zdobycia pożywienia. Ostatnią możliwość wykluczyła niemal natychmiast. Mamy lato a po górach chodzi mnóstwo turystów. Przy odrobinie chęci to istny szwedzki stół, po który wystarczy wyciągnąć rękę.
Dwa kilometry stąd stoi moje auto. Zjedziemy na nizinę do mojego domu. Dasz radę dojść do samochodu?
Pogładziła delikatnie ramię mężczyzny mówiąc do niego niemal jak do dziecka. Po co chciała zabrać go do siebie? A no po to żeby dać mu to czego tak bardzo potrzebował. Całym lekiem na jego zło była lodówka z kilkoma jednostkami krwi. To może nie szczyt marzeń ale z pewnością pomoże.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Lip 19, 2017 8:48 pm

Zdążyła do mnie dojść i wesprzeć mnie w efektywnym upadku. Zarazem miło z jej strony i z chęcią skorzystałem z pomocy, ale zarazem jednak mogłem się po prostu ogarnąć, oraz przestać kombinować. No cóż, widocznie nie byłbym sobą gdybym nie zachowywał się jak lekkoduch, nawet przy skrajnym wyczerpaniu.
- Twory naszego pokroju twarde są, byle upadek dużo nie zrobi.
Powiedziałem przemądrzale na uspokojenie i uśmiechnąłem się niemrawo. Odsunąłem się na wznak, że już sobie poradzę, ale tak naprawdę zaraz oparłem się o drzewo za mną, udając cwanie że stoję na własnych nogach jakby niby nic. Nie zamierzam okazywać swoich słabości, będę na tyle wytrwały ile tylko mogę. Czy właśnie coś takiego nazywa się męską dumą?
- Chwile poukładam myśli i możemy na spokojnie pospacerować, dziękuje za troskę.
W sumie to taką uprzejmą i miłą kuzynkę to z święcą szukać. Jak dobrze, że jest taka uczynna! W sumie nie miałem okazji ocenić na jaką wydoroślała, mieliśmy ze sobą dosyć znikomy kontakt. Wciąż kojarzy mi się jako mały słodki urwis, a teraz raczej tego tak nie mogę powiedzieć. Cóż, czas zmienić temat jak to najsprawniej się da.
- Ubrana tak by wtopić się w nocną porę. Pomimo, że niedaleko masz dom, co Ciebie tutaj sprowadza? Jak Ciebie spostrzegłem, wydawałaś się nieco nieobecna.
Połknie haczyk i zainteresuje się kontynuowaniem tematu? Choć mogę z tym totalnie spudłować, ale lepsze to nić milczeć i nic więcej nie wnosić.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Czw Lip 20, 2017 10:29 am

No tak, męskie ego i duma nie pozwolą na jakąkolwiek pomoc ze strony kobiety. Doprawdy istna potwarz. Z tym akurat Nadia walczyć nie zamierzała. Tak było zawsze, jest i będzie. Faceci od zawsze uważają się za niezależnych w każdej sytuacji. Próby uświadomienia im, że wcale tak nie jest kończą się albo nieprzyjemną wymianą zdań albo fochem więc lepiej sobie tego oszczędzić. W takich sytuacjach trzeba wykazać się przebiegłością i sprytem. Co zamierzała niedługo uczynić blondynka.
Nie odrywając wzorku od kuzyna, który oparł się o drzewa, splotła na chwilę dłonie za plecami.
Dobrze, nigdzie mi się nie spieszy.  
Chwila ciszy jedynie potęgowała narastający w niej niepokój. Jako kobieta miała wyczulone coś, co nazywa się przeczuciem. To z kolei wcale nie było dobre. Najgorsze w tym wszystkim było to, że sama do końca nie potrafiła określić o co jej chodzi. To tak jakbyśmy przeczuwali jakieś nieszczęście bez powodu. Dość męczące odczucie, zwłaszcza, że raz zagnieżdżone rozrasta się w głowie pochłaniając z czasem inne myśli.
Przez ostatni rok wiele się zmieniło. Zwłaszcza w ostatnim czasie spotkało mnie coś, czego nie mogę do końca zrozumieć. Ktoś był na tyle bezczelny, że usunął z mojej pamięci dużą ilość wspomnień, a to i tak wisienka na torcie poprzednich zdarzeń. Dzieje się coś złego, bardzo złego a ja nie mogę nic z tym zrobić.
Odpowiedziała nieco chaotycznie wbijając wzrok w czubki swoich butów. Faktycznie opowiedzenie wszystkiego od początku do końca nieco zajmie ale czy mężczyzna ma w ogóle ochotę wysłuchiwać tego co nawywijała kuzynka? Podobne bajki nigdy nie mają happy end’u.
Ruszamy powoli?  
Pod pretekstem zwykłego spaceru po leśnych ścieżkach wsunęła swą rękę pod ramie jasnowłosego. To nic nadzwyczajnego bo kobiety czasem tak chodzą z mężczyznami. Jej jednak chodziło o pomoc w zachowaniu równowagi. Nie powinien się jednak tego czepiać.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Lip 21, 2017 12:43 am

Jak dobrze, że zgodziła się na chwilę mojego odetchnięcia. Trzeba zebrać nieco w sobie sił, już na gorsze rzeczy przygotowywali mnie mnisi, tylko że to było więcej niż wiek temu. Głodówki nigdy nie były zbyt łatwe, ale czy w sumie ostatecznie nie odczuwałem z tego powodu satysfakcje? Zwłaszcza, że niemalże mało jaki wampir mógłby wytrzymać tak długo. Przebija mnie nad wszystko chyba tylko jedna osoba... Jednak to nie z powodu głupich rekordów jestem w takim i nie innym stanie.
Chwila ciszy. W sumie jak dla mnie bywa ukojeniem, ale chwila to za mało. Po prostu od co przerwa na pozbieranie się z wszystkim co ma się w głowie. W sumie to nie spodziewałem się, że nagle tak wyrzuci nieład problemów na wierzch. Tylko jak Ja mam to wszystko teraz prawidłowo odebrać? Chyba nie wymusiła tego dla rozwinięcia odpowiedniej rozmowy? Cóż, uznaje póki co, że jest tak jak mówi.

- Wampiry nieustannie robią dziury w ludzkiej pamięci. Są tacy, którzy specjalnie robią Ją przesadnie ogromną, co w ludzkim życiu może odbić się dość tragicznie. Jako, że jednak wampiry potrafią rozwijać swoje uzdolnienia, to pewnie ktoś kto na tej wampirzej zdolności się skupił bo miał do tego znacznie bardziej poszerzony zakres.
Dodałem tak od siebie, choć ostatecznie takie moje czcze gadanie w niczym nie pomaga. Od co potwierdzenie tego co sama powiedziała. Bardziej można było to nazwać moim gadaniem do siebie, by lepiej sobie wyobrazić napastnika.
- Pamiętasz jak wyglądała napaść? Skoro to wyłącznie wisienka, to brzmi jakby było tego znacznie, ale to znacznie więcej.
Jak tylko zacząłem kończyć co miałem do powiedzenia, chwyciła mnie z chęcią przymuszenia do kolejnego chodzenia. Po co w ogóle było to pytanie, skoro i tak zamierzała to wymusić na mnie? Widzę, że kuzynka nie jest z tych co tak łatwo pobłażają. Niestety co by nie było, czepiałem się i patrzyłem na to niechętnie. Jak to mawiają, wilki wolnymi stworzeniami i lubią zostawiać na drodze swoje dumne łapy. Ale mogłem tylko burknąć i patrzyć niechętnie, jak jest uparta na jaką wygląda to i tak mnie doprowadzi spacerem tam gdzie chce. Z moimi aktualnymi siłami protestowanie jest bardzo utrudnione.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Lip 21, 2017 6:25 pm

Od tamtego wydarzenia nie robię nic innego. Nie umiem myśleć o niczym innym a najgorsze jest to, że nie potrafię wymusić chociażby skrawka wspomnień. Może to jeszcze zbyt wcześnie. Na dzień dzisiejszy mam jedynie małą pamiątkę.
Na potwierdzenie swych słów ogarnęła dłonią włosy i odchyliła nieco do tyłu głowę. Nawet w tak słabym świetle, a właściwie jedynie w blasku księżyca, można było dostrzec bliznę na szyi kobiety. Od początku stopniowo malała ale nikt nie dał jej gwarancji, że zniknie całkowicie. Ślad, pamiątka, jedyny dowód na to, że miała do czynienia z kimś o wiele silniejszym o siebie. Z kimś, kto bezczelnie wyrwał jej wspomnienia. Tylko po co i dlaczego? Składając w całość to czego była świadomość, miała przed oczami pewien obraz ale nigdy nie rzucała oskarżeń bez twardych dowodów. Tak było i tym razem.
Nie pamiętam nic.
Dodatkowo nie miała pojęcia kto może jej w tej sytuacji pomóc i w jaki sposób. Ogólnie rzecz ujmując- beznadzieja.
Nawet nie zdajesz sobie sprawy co zrobiłam…
Co do bycia upartym… i to jeszcze jak! Nadia przeważnie stawiała na swoim, tym bardziej, że rozchodziło się o pomoc a nie żadne widzi mi się. Spacer w kierunku auta był konieczny gdyż ścieżka była na tyle wąska, że żaden samochód nie byłby wstanie tu podjechać.
Jesteś bardzo osłabiony. Mogę wiedzieć co jest tego powodem?
Zapytała widząc już w oddali fragmenty blachy wozu.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Lip 22, 2017 3:52 pm

Choć miałem jakby senny wpół zamknięty wzrok, to uważnie zaobserwowałem to czym się pochwaliła. Nie wiedziałem jednak co jej odpowiedzieć, moje rozmyślenia na temat rozwiniętej zdolności się tylko bardziej potwierdziła, ale nic poza tym. Nie czuje bym mógł jej w jakiś sposób pomóc, zwłaszcza z moim unikaniem konfliktów.
- Nie zdaje. Pomimo trochę bliskich więzów krwi, nie znam Ciebie. Nie jesteś tą małą uroczą istotką, którą znałem lata temu. Więc to chyba wydaje się oczywiste.
Jakbym wszystko totalnie przemilczał, temat rozmowy by umarł, a kto wie ile jeszcze ma do powiedzenia. Może przy okazji dowiem się właśnie czegoś więcej o niej. Moje podróżnicze życie musi być nudne i raczej brak tam niesamowitych zwrotów akcji, jakim chwalą się intensywnie żyjące wampiry.
Powód? Westchnąłem, bo zwykle dla każdego było to śmieszne i pełne zakpienia. Uśmiechnąłem się do siebie głupio, a potem skierowałem ten uśmiech to mojej rozmówczyni.

- Przekonania.
Nie tłumaczy to raczej wszystkiego, ale już powinno się nieco wyjaśnić. Jednak problem jest trochę bardziej pokomplikowany, a raczej nie jest łatwy do rozwiązania, choć sądzę że wiele innych krwiopijców bez przekonań, poradziłoby sobie doskonale.

(ztx2)

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
 
Gorące źródła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Gorące Źródła
» Gorące źródła
» Gorące źródła
» Magiczne gorące źródła
» Gorące źródła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: