IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 A little loss of innocence

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Natt

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3903-nathaniel-gabriel-foyer#85976 http://vampireknight.forumpl.net/t3910-telefon-natta#86052 http://vampireknight.forumpl.net/t3911-natt#86101
Zarejestrował/a : 13/08/2018
Liczba postów : 37


PisanieTemat: A little loss of innocence   Nie Sie 26, 2018 2:41 pm

Wysiadł z samochodu na parkingu przed jednym z wielu barów w Yokohamie rzucając pod nogi spalonego do połowy papierosa. Co za marnotrawstwo, ale z drugiej strony kto bogatemu zabroni? Nawet szanowany lekarz musi się od czasu do czasu rozerwać. Chociaż przebywał w mieście od niedawna i wciąż je poznawał tak nieprzypadkowo wybrał ten lokal na tle innych. Liczył na łatwą ofiarę, może przy okazji towarzyszkę na jedną noc, kto wie jak to się skończy? Ciepły wiosenny wieczór sprawił że przedstawicielki płci pięknej odsłaniały nieco więcej swojego ciała kusząc młodego Foyera.
Dzielnica nie cieszyła się dobrą sławą a bar lata świetności miał już za sobą. Idealne miejsce na znalezienie dzieiejszej kolacji z szansą że nikt nie będzie jej szukał. Jeśli mu się poszczęści będzie nawet ładna i przed trzydziestką.
Przeczesał włosy palcami i wszedł do baru gdzie zamówił whisky z lodem i czekał. Ubrany w garnitur mocno odstawał od tego miejsca i prędzej czy później jakaś nieświadoma karyna zjawi się obok niego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: A little loss of innocence   Sob Wrz 01, 2018 9:13 pm

Ciepły wiosenny wiatr rozwiewał jej długie loki, a stukot obcasów odbijał się echem od zaułka, w którym znajdował się wątpliwej opinii lokal. Właściwie, cała ta dzielnica cieszyła się nienajlepszą sławą; kręciło się tutaj mnóstwo typów spod ciemnej gwiazdy. Aż dziw, że grzeczniutka panna Kurotori znalazła się w takim miejscu o póznej godzinie, kiedy powinna smacznie spać w Akademii... Wracając jednak do właściwej akcji, za pomocą przedniej kamery w telefonie przyjrzała się swojej twarzy (a konkretniej, czy czerwona szminka wciąż trzymała się na ustach) z dokładnością na jaką pozwalało jej światło ulicznej latarnii i blasku neonowego bilboardu, który lata świetności miał już za sobą. Miała wyglądać na starszą niż była w rzeczywistości, pewną siebie kobietę. Czy jej się to udało? Być może z zewnątrz sprawiała takie wrażenie; wewnątrz natomiast drżała ze strachu, ale nie o swoje bezpieczeńtswo a o to, że może spotkać kogoś znajomego - brata łowcę na patrolu, kogoś ze służby swojego (wtedy jeszcze) pana, albo jego samego... Jak wtedy wytłumaczyłaby się ze swojej obecności tutaj? Westchnęła cichutko odrzucając zakładając natrętny kosmyk rudych włosów za  ucho. Niech się dzieje, co ma się dziać. Nie była tutaj wszak dla własnej rozrywki.
Mężczyzna, z którym umówiła się Sumire czekał już na nią przy jednym ze stolików i popijał piwo. Był to czarnowłosy wampir krwi D, który, jak sam twierdził, znał jej ciotkę, Sunako Kurotori i wie gdzie kobieta może przebywać. Mieli się spotkać w miejscu, w którym nikt nie będzie się ich spodziewał - bar graniczący ze slumsami był idealny.
Gdy ich spojrzenia spotkały się ponad głowami pijanych gości, uniosła lekko dłoń w geście powitania, a wampir zagwzidał pod nosem. Udając, że tego nie widzi, zamówiła szklankę jej ulubionego soku pomarańczowego i dopiero wtedy podeszła do czarnowłosego.
- Ruth... Wyglądasz jeszcze lepiej niż sobie ciebie wyobrażałem - powiedział gdy dziewczyna tylko znalazła się obok niego.
- Daruj sobie te komplementy. Do rzeczy - usiadła naprzeciwko niego zakładając nogę na nogę, a jej twarz ani na moment nie zmieniłą obojętnego wyrazu. Zupełnie jakby przed wyjściem ćwiczyła bitch face, co w sumie... było wysoce prawdopodobne.
- Cóż to za niecierpliwa kotka? No dobrze już... Masz to, o co prosiłem przez telefon? - zniżył głos i wyciągnął zimną rękę pod stołem, niby przypadkiem szturchając kolano Sumire. Zażenowana rudowłosa przewróciła oczami i podała mu kilka zwiniętcyh banknotów.
- Reszta jak dowiem się czegoś konkretnego.
- Po co w ogóle chcesz znalezć jakąś służkę? Pewnie już dawno z jej ciała nie została nawet kupa popio...ał - jęknął czując obcas dziewczyny w miejscu, które mężczyznę zaboli najbardziej. Ci, którzy znali Sumi, zapewne dostaliby zawału widząc ją w takim wydaniu.
- To ja jestem od zadawania pytań. No więc, jak będzie? - odpuściła wampirowi torturę i upiła łyk soku, pozostawiając ślad czerwonej szminki na brzegu szklanki.
- Suka - zaklął pod nosem, na co kąciki jej ust drgnęły. Oh, gdyby była tak pewna siebie jak tamtej nocy, gdy pewien wampir uprowadził ją do swojego zamku... Z drugiej strony, była tam całkowicie sama i bezbronna. Teraz przynajmniej miała glock ukryty pod spódniczką.
- Umówimy się tak; pójdę teraz do łazienki, a gdy wrócę, zaczniesz okazywać trochę więcej szacunku względem innych, dobrze? - podniosła się i wyszeptała tuż przy jego uchu, po czym odeszła i zniknęła za drzwiami z namalowanym na nich różowym ludzikiem. Nie ma co się rozpisywać na temat tego, co działo się w toalecie, skupmy się zatem na wydarzeniach mających miejsce na głównej sali. Kiedy tylko Sumire wyszła, jej kompan (uprzednio upewniwszy się, że dziewczyna go nie obserwuje) wyjął z kieszeni foliowy woreczek z małą białą tabletką niewiadomego pochodzenia, którą następnie umieścił w szklance, z której przed chwilą piła Sumire. Myśli w jego głowie krążyły tylko wokół jednego tematu; by upokorzyć pannę, która pozwoliła sobie na zbyt wiele, zdominować i osuszyć ją z całej krwi.
Ruda nawet niczego nie podejrzewała. Po niespełna pięciu minutach, gdy wróciła, usiadła naprzeciwko wampira jak gdyby nigdy nic i upiła kolejny łyk soku, który nawet nie zmienił swojego smaku. Wyglądało na to, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
- Sunako Kurotori - zaczął wampir zniżając głos - Nie widziałem tej małej od trzynastu lat. Wedle plotek, szukała kogoś kto mógłby załatwić jej skrobankę. Ponoć wpadła ze szlachetnym od Kuroaishita.
- Z kim? - zapytała, na co mężczyzna potarł kciukiem wskazujący palec, co miało sugerować, że ta wiedza będzie ją trochę kosztować. Westchnęła i podała mu pod stołem kolejne pieniądze.
- Ringo Kuroaishita. Tak przynajmniej słyszałem od swojej byłej, która z kolei słyszała to od znajomej Sunako, która miała ją umówić na zabieg. Nie wiem ile w tym prawdy, ale z tego co mówią na mieście o Ringo... Ojej, dobrze się czujesz? - ostatnie zdanie wypowiedział nieco kpiącym tonem, a na jego twarzy pojawił się triumfalny uśmiech.
Wreszcie ta mała suka dostanie to, na co zasłużyła. Co ona sobie wyobraża? Przychodzi tu ubrana jak dziwka i zachowuje się jakby była panią świata...
- Muszę wyjść... na powietrze - szepnęła czując, jak kręci jej się w głowie. Nie pamiętała już jak znalazła się na parkingu przed barem, a potem jak to się stało, że ktoś próbował ją posadzić na tylnim siedzeniu starego forda. Wszystko przestało mieć znaczenie, chciała tylko spać...

________
A na koniec zostawiam Ci zdjęcia tego, w co była ubrana, ofc sklejane w paintcie
Powrót do góry Go down
Natt

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3903-nathaniel-gabriel-foyer#85976 http://vampireknight.forumpl.net/t3910-telefon-natta#86052 http://vampireknight.forumpl.net/t3911-natt#86101
Zarejestrował/a : 13/08/2018
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: A little loss of innocence   Sob Wrz 01, 2018 10:13 pm

Stracił już nadzieję na to, że spotka kogoś wyjątkowego. Czego właściwie mógł się spodziewać po tym miejscu? Prędzej trafi na starą dziwkę, która zrobi mu dobrze za śmiesznie niską cenę, niż na pannę wartą jego uwagi. Dziewczyny, które kręciły się wokół niego może i były ładne, ale puste. Chyba powinien był wybrać się do biblioteki albo na zebranie kółka różańcowego, może wtedy miałby pewność że nie jego "wybranka" nie będzie chorować na kiłę, czy inne AIDS.
Już miał szykować się do wyjścia, gdy jego oczom ukazała się ONA. Była jak dopiero co rozwijający się pączęk, który próbuje udawać dojrzałą wisienkę. Nathaniel nie musiał nawet poduswać się do czytania w jej myślach, doskonale widział nutkę strachu i niepewności w jej zielonych oczach, gdy znalazła się całkiem blisko niego, to jest przy barze przy którym akurat się znajdował. Zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu. Rzeczywiście była bardzo odważnie ubrana, ale to co przykuło jego uwagę było malutkie i trudne do ukrycia nawet pod tej dziwnej ozdobnej obroży modnej na salonach w czasie jego młodości (a to było dosłownie setki lat temu). Mały dusik nie wystarczył by ukryć drobne blizny po ugryzieniach wampira. Postanowił że zostanie w barze chwilę dłużej i poobserwuje niewiastę, zwłaszcza że nie podobał mu się facet z którym się spotkała. Jak ktoś taki jak ruda mógł umówić się z takim obdartusem?
Gdyby miał nóż w kieszeni to zapewne otworzyłby się na widok wampira dodającego coś co najpewniej było pigułką gwałtu do napoju dziewczyny. Chciał zaregować, ale nie miał pewności czy w barze nie znajdują się przypadkiem wspólnicy czarnowłosego typa, a rozróby nie były mu po drodze. Sumire może i była ładna, ale w tamtym momencie niewarta zachodu jeśli miałoby to przynieść mu kłopoty. Pozostało mu jedynie czekać i wkurwiać się słysząc każdą z myśli dawnego człowieka i czuć w sobie wzrastającą chęć mordu. Co za frajer musiał naćpać dziewczynę bo inaczej nie mógł jej zdobyć?
Opuścił bar zaraz po nich. Wyglądało na to że na parkingu znajdowali się tylko oni, nie licząc jakiejś pary która w najlepsze oddawała się miłosnym igraszkom gdzieś w samochodzie po przeciwnej stronie placu. To dobrze, bo Nathaniel widząc jak wampir ładuje półprzytomną rudowłosą na tylnie siedzenie swojego auta poczuł kolejny przypływ wściekłości. Tym razem już się nie hamował. Podszedł do niego od tyłu, złapał za ramię i uderzył go kilkakrotnie w twarz, nawet nie pytając co zamierza zrobić z Sumire. Polała się krew, a kostki na dłoniach Natta aż przetarły się od wymierzanych ciosów. Wszystko odbywało się w milczeniu, przerywanym jedynie jękami i sapaniem, a miejsce w którym się znajdowali było nieoświetlone. Przestał okładać wampira dopiero gdy ten przestał się ruszać. Nie zabił go, ale będzie musiał wypić dużo krwi żeby rozwalona twarz się zagoiła.
- Wszystko w porządku? - zapytał dziewczynę ale ta zdawała się już nie kontaktować. Wziął ją więc na ręcę i zaniósł do swojego własnego samochodu, wcześniej jednak zabrał pieniądze która dziewczyna dała swojemu niedoszłemu gwałcicielowi. Nie była to jakaś wysoka suma, ale po co taki ktoś miałby zatrzymywać jeszcze hajs?

***

Początkowo chciał ją zabrać do swojego apartamentu w dzielnicy nocnej, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Obecność dziewczyny w tym miejscu mogłaby tylko sprawić tej dwójce więcej kłopotów, których Natt chwilowo wolałby unikać. Zabranie jej do włąsnej kliniki też nie wchodziło w grę, a w góry było za daleko dlatego wybrał najrozsądniejsze z wyjść i zabrał dziewczynę do hotelu. Nie byle jakiego hotelu, bo jednego z najbardziej luksusowych a co za tym idzie najdroższych w mieście. Takiego w którym pracownicy są bardzo dyskretni i udają że nie widzą nieprzytomnej dziewczyny niesionej na rękach przez prawie dwumetrowego zakrwawionego faceta. Może to i krzywdzące, ale jak to mawiają: "klient nasz pan".
Na miejscu tylko zdjął jej buty i zabrał broń, a samą Sumire ułożył wygodnie w hotelowym łóżku i nakrył kołdrą. Glock trafił na stół a wraz z nim wszystko co dziewczyna miała w torebce, od drobiazgów przez pieniądze i wreszcie dokumenty na dwa różne nazwiska* - Sumire Kurotori i Ruth Gwaedlyd. Przejrzał również jej telefon, dzięki czemu dowiedział się że jest uczennicą tutejszej szkoły z internatem i że uwikłana jest w relację z jakimś wampirem. Czyżby jej pan?
Dowie się tego od niej gdy tylko dziewczyna się obudzi. Tymczasem palił papierosa za papierosem czujnie obserwując każdy niespokojny ruch śpiącej Sumire/Ruth który mógłby świadczyć o tym, że bliska jest przebudzenia. Ciekawe czy przestraszy się widząc krew swojego oprawcy na śnieżnobiałej koszuli Nathaniela?


*wszystko uzgodnione z Sumire.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: A little loss of innocence   Pon Wrz 03, 2018 8:44 am

Strach i zdezorientowanie były pierwszymi uczuciami, jakie towarzyszyły Sumire zaraz po przebudzeniu. Obolała, niepewna tego, co działo się kilka (a może nawet kilkadziesiąt?) godzin wcześniej i ogólnie zbyt słaba, by się obronić przed ewentualnym atakiem, wpatrywała się w hotelowy sufit próbując sobie przypomnieć wydarzenia z baru. Światło słoneczne próbujące przedrzeć się przez zasłony oraz dźwięk yokohamskiego zgiełku sugerowały, że już dzień. Jak długo spała? Jak się tu znalazła? I najgorsza z myśli - czy została zgwałcona? Nie, raczej nie. Była wciąż w ubraniach, choker nieprzyjemnie wbijał się w jej szyję, a od rajstop było jej gorąco, ale... ale to niczego nie oznaczało, bowiem ten ktoś "po wszystkim" mógł ją najzwyczajniej w świecie ubrać.
Poczuła jak zbiera się jej na płacz. Jak mogła być tak głupia i iść w takie miejsce sama, bez żadnej obstawy w postaci chociażby jakiegoś znajomego ze szkoły? Tymczasem trafiła w łapska jakiegoś obleśnego typa, który nie wiadomo co z nią zrobił.
Podniosła się do pozycji siedzącej ocierając łzy płynące po jej policzkach. I wtedy zauważyła jego, a dokładniej jego pobrudzoną krwią koszulę, która jako pierwsza rzuciła jej się w oczy. Nerwowo przełknęła ślinę.
Kim jesteś? – zapytała zachrypniętym głosem po chwili przyglądania się mężczyźnie i próbie przypomnienia sobie gdzie i kiedy go spotkała. Wyglądał dziwnie znajomo, ale Sumire nie była w stanie powiedzieć gdzie i kiedy już go widziała. Nie wykluczała, że mógł być w tamtym barze i działać z tamtym wampirem w zmowie – Czego chcesz i co to za miejsce? Powiedz, albo…
Sięgnęła dłonią pod kołdrę celem wyciągnięcia glocka z kabury, ale ku jej rozpaczy broni tam w ogóle nie było. Dostrzegła ją po chwili na stole, wraz z resztą jej rzeczy. No… teraz do dopiero zaczęła się bać o własne życie. Była całkowicie bezbronna, w obcym miejscu i zdana na łaskę faceta, którego w ogóle nie znała. Czy tak ma wyglądać jej koniec? Co pomyślą jej rodzice, gdy znajdą jej ciało? Co pomyśli brat? Zakładając oczywiście, że cokolwiek z niej zostanie. Czy... czy Samael by się przejął, gdyby jego krnąbrna służka zginęła z własnej głupoty?
I dopiero wtedy wszystko sobie przypomniała.
Siedziałeś wtedy przy barze.
Powrót do góry Go down
Natt

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3903-nathaniel-gabriel-foyer#85976 http://vampireknight.forumpl.net/t3910-telefon-natta#86052 http://vampireknight.forumpl.net/t3911-natt#86101
Zarejestrował/a : 13/08/2018
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: A little loss of innocence   Pon Wrz 03, 2018 9:28 am

Czekał aż jego śpiąca królewna wstanie, jednocześnie przeglądając jej dokumenty, telefon i inne pierdoły, które miała na sobie. Te „typowo kobiece”, to znaczy kosmetyki w ogóle go nie interesowały, ale jeśli miała przy sobie jakieś leki (np. przeciwbólowe) to chętnie oglądał każde opakowań i próbował wydedukować na co dziewczyna mogłaby cierpieć. Co chwila zerkał w stronę łóżka wypatrując jakiegokolwiek znaku świadczącego o tym, że jego nietypowa towarzyszka miałaby się zaraz obudzić.
Kiedy to wreszcie nastąpiło, odczekał chwilę by dać rudowłosej pannie oswoić się z tą dziwną sytuacją. Jej płacz w ogóle go nie ruszył. Może była ofiarą, ale doprowadziła do tego swoją własną głupotą, więc nie powinna się mazać, zwłaszcza  że dzięki Nathanielowi nie doszło do niczego złego. Na jej pytanie tylko uśmiechnął się tajemniczo i podszedł do jej łóżka z jej dokumentami.
Ty mi lepiej powiedz kim jesteś. Sumire, czy Ruth? – zapytał rzucając je na jej nogi – Bawisz się w szpiega, czy jaki chuj?
W sumie to nie musiał pytać, bo dobrze wiedział kto w Yokohamie używał fałszywego nazwiska. Wampiry chcące ukryć, że mają coś za uszami, albo próbujące zatuszować swoją długowieczność. Drugą grupą byli łowcy i ich rodziny. Nie musiał przesłuchiwać Sumire, by się tego domyślić.
Widząc jak próbuje odnaleźć broń zaśmiał się cicho.
Bo co? Jesteśmy tutaj całkiem sami, a Ty jesteś małą i bezbronną dziewczynką zdaną na łaskę starego i groźnego wampira – pochylił się nad nią i wymruczał prosto do jej ucha – Mógłbym zjeść Cię calutką.
Na potwierdzenie swoich słów obnażył swoje kły w złowieszczym uśmiechu. Jeśli się go bała, to dobrze. Terapia szokowa zadziałała. Kiedy ruda stwierdziła, że pamięta go siedzącego przy barze tylko skinął głową.
A tak na poważnie, miałaś więcej szczęścia niż rozumu – usiadł obok niej na łóżku – Gdybym w porę nie zareagował, nie wiadomo co by się z Tobą stało. Przy okazji, noszenie tak wielkiej ilości gotówki i dokumentów na oba nazwiska to też głupota.
Sprzedał jej pstryczka w nos. Pewnie się nie spodziewała, że Nathaniel okaże się być całkiem miłym panem wampirem ratującym bezmyślne rudzielce z opresji?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: A little loss of innocence   Pią Wrz 14, 2018 9:10 pm

Miał rację. Postąpiła głupio zabierając ze sobą dokumenty na oba nazwiska, przecież w ten sposób nie narażała tylko siebie, ale również i Irwina oraz Ellen, o rodzicach nie mówiąc - Kurotori od blisko stu lat posługiwali się nazwiskiem Gwaedlyd jako tym oficjalnym. Tymczasem przez swoją własną nieostrożność mogła wydać cały ród.
- S-Sumire! Moje prawdziwe imię brzmi Sumire! - pisnęła przerażona zastanawiając się jak z tego wybrnąć. Czy się bała? Oczywiście, że tak! Kto by się nie bał, gdyby obudził się w obcym miejscu z obcym facetem i bez pamięci z ostatnich godzin? Kiedyś od ojca usłyszała, że za głupotę się płaci. Teraz rozumiała co obecna głowa rodu miała na myśli. Czy kara, którą przyjdzie jej ponieść będzie wysoka?
- Proszę, nie rób tego, ja... ja zrobię wszystko, co sobie zażyczysz, tylko proszę, nie rób mi krzywdy... - jej głos drżał od wstrzymywanego płaczu, a obraz rozmazywał się od zebranych łez. Boże, jakie to żałosne. Nie potrafiła się postawić, więc błagała, tak samo jak tamtej letniej nocy, gdy rozkapryszony wampir odebrał jej wolność. Przynosiła hańbę swojej łowieckiej rodzinie prosząc wampira o darowanie jej życia, taka była prawda. Podciągnęła kolana i ukryła między nimi głowę, kiedy mężczyzna nagle złagodniał. A więc chciał się z nią tylko podroczyć? Przestraszyć? Dać nauczkę, żeby tego więcej nie robiła? W takim razie udało mu się, Sumire dała się całkowicie nabrać.
Podniosła głowę zaskoczona, by za chwilę otrzymać pstryczka w nos. To wystarczyło, by po jej policzkach popłynęły łzy - już nie strachu, a ulgi.
- Dziękuję, dziękuję! Po stokroć dziękuję! - zaszczebiotała rzucając mu się na szyję. Zaraz jednak spoważniała i puściła wampira przyglądając mu się intensywnie. Czy teraz zażąda zapłaty w postaci krwi? Jeśli jej pan (który miał wyjebane, ale jednak wciąż trzymał za niewidzialną smycz przypiętej do ciasnej obroży na szyi dziewczyny) się dowie, to może nie być zbyt ciekawie...
Powrót do góry Go down
Natt

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3903-nathaniel-gabriel-foyer#85976 http://vampireknight.forumpl.net/t3910-telefon-natta#86052 http://vampireknight.forumpl.net/t3911-natt#86101
Zarejestrował/a : 13/08/2018
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: A little loss of innocence   Pią Wrz 21, 2018 9:13 pm

Jeśli pochodziła z rodziny łowieckiej to swoim płaczem i błaganiem wampira przynosiła wstyd swojemu rodu. Gotowa spełnić każdą jego zachciankę, byle wypuścił ją żywą... to musiałoby wyglądać interesująco. Ciekawe czy bez protestu zgodziłaby się zdjąć obcisłą bluzkę i przykrótką spódniczkę gdyby tylko sobie tego zażyczył?
Sumire – powtórzył imię ludzkiej istoty uśmiechając się przy tym tajemniczo – Ładnie, ale Ci nie pasuje. Fiołki oznaczają wierność, a Ty...
Przerwał i podszedł do stolika, na którym leżał telefon dziewczyny, który zdążył przejrzeć kiedy spała.  Szczyt odpowiedzialności nie zabezpieczać urządzenia kodem, ale jak kto woli. Wrócił do swojej towarzyszki, kładąc telefon tuż obok jej nogi.
A Ty nie byłaś wierna swojemu panu gdy szłaś na spotkanie z tamtym mężczyzną – powiedział z błyskiem w złotych oczach – Zapewne nie byłby zadowolony, gdyby dowiedział się co wyrabia jego maleńka służka.
"Terapia szokowa" jak widać sprawdzała się, a Sumire zaczęła się naprawdę bać o własne życie. I dobrze, następnym razem dwa razy się zastanowi zanim wpadnie na podobny pomysł. Skoro była bezbronna i jak widać bezmyślna, powinna siedzieć w domu nad szydełkowaniem zamiast bawić się w wyciąganie informacji od groźnych wampirów.
Przy okazji przyparta do ściany przestała być taką pewną siebie, jak udawała wczoraj w barze. Tak jak myślał, była grzeczną nastolatką, która próbowała udawać femme fatale. Trochę szkoda, że nie miał do czynienia z kimś bardziej pewnym siebie bo mogło być ciekawie.
Rozumiem Twój entuzjazm – ostrożnie strącił jej dłonie ze swoich ramion. Lada moment, a bliskość jej ciepłego ciała sprawi że naprawdę będzie miał ochotę na jej krew – Ale nie powiedziałem, że zamierzam Cię wypuścić.
Wyjął z kieszeni marynarki talię kart w pogiętym pudełeczku i pomachał nim przed jej twarzą.
Przypadek zadecydował o tym, że znalazłem się we właściwym miejscu o właściwej porze – zmrużył złośliwie złote oczy które wpatrywały się w Sumire z równą intensywnością co ona w niego – Niech więc przypadek zadecyduje o tym, czy będziesz wolna. Zagrajmy w pokera, skoro już tak bardzo kochasz ryzykować.
Chyba nie trzeba wspominać, że gra była z góry przegrana dla rudego dziewczęcia. Talia Natta była oznaczona, ponadto to on sam miał rozdawać. Ani trochę nie przejął się tym, że to może być nie fair, przecież i tak już dominował nad dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: A little loss of innocence   Pon Paź 15, 2018 8:59 am

- Fiołki oznaczają wierną miłość - poprawiła go czując jak jej policzki na przemian rumienią się i bledną. Chciał powiedzieć o tym spotkaniu Samaelowi? Phi. Chyba nie po to ratował jej życie, skoro teraz chce posłać ją prosto w paszczę lwa, prawda? Szkoda byłoby żeby taka młodziutka dziewczyna miała skończyć swoje życie rozszarpana przez roszczeniowego bachora, któremu ktoś wmówił, że może robić z ludźmi co tylko mu się podoba.
Nikt nie zasłużył by umierać jako czyjaś własność.
Nikt nie zasłużył by być czyjąś własnością.
Na pewno nie Sumire, bezbronna istotka, która wpadła w łapy rozpieszczonego wampira. No ale za chwile będzie wolna, prawda? Czy... czy nie prawda?
- Nie umiem grać w pokera. Niby wiem jakie karty wygrywają, ale nadal... te wszystkie rozdania, podbicia... nie rozumiem. - wyjaśniła czując jak oblewa ją kolejna fala strachu. Już wystarczająco igrała z losem, aby pozwolić sobie na kolejne jego kuszenie; okazało się jednak, że młoda Kurotori chyba nie miała wyjścia. Nathaniel nie sprawiał wrażenia jakby z wielką chęcią planował ją wypuścić z hotelowego pokoju. Może jeszcze miałby ją odwieźć do domu i odprowadzić pod same drzwi? Jasne.
W tym świecie nie ma życzliwej bezinteresowności. Każdy chce otrzymać coś za swoją "pomoc" i Sumire doskonale to rozumiała. Dlatego też odgarnęła kosmyki rudych włosów z bladej szyi i zbliżyła się do wampira.
- Po co te gierki? Bierz co chcesz, bez napawania się moją bezradnością - szepnęła zaciskając drobną dłoń na jego ramieniu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: A little loss of innocence   

Powrót do góry Go down
 
A little loss of innocence
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: