IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Nie Wrz 02, 2018 6:10 pm

Sklepik z cukierkami. Kolorowy, pachnący i zachęcający swoim słodkim wyglądem. Leżący wśród zielonych drzew, wszak blisko parku aby jedzące słodkości dzieci, mogły się później wyżyć z nadmiaru cukru na znajdującym się blisko placu zabaw. Radości dla dzieciątek, spokój dla ich rodziców. Właśnie. Byłoby dobrze, gdyby nie pewne zdarzenie psujące wszystkim dzień. Nie, nie żadna masakra czy atak terrorystyczny. Włamanie albo gwałt z uduszeniem majtkami należącymi do ofiary. Chociaż płacz dzieci oraz skargi rodziców rosły, to nadal jeszcze nikt drastycznie nie ucierpiał.
- Co to ma być? Przecież to jest niedopuszczalne! Sklep dla dzieci, a takie coś!
Odezwała się pierwsza madka i jej stojące, zasmarkane dziecko obok. Darło się wniebogłosy, przyprawiając sklepikarzy o migrenę. Z kolei inna kobieta z dwójką marudzących dzieci przytakiwała.
- Przecież to chore! Proszę się pospieszyć! Niektórzy tutaj się spieszą żeby odpocząć! Moje dzieci płaczą!
Zawodzenia nie było końca. Stojąca na przodzie dziewuszka o fioletowych lokach walczyła z kimś znacznie gorszym. To nie było dziecko, to był szarpiący się wampir który wczepił się pazurami do lady i nie chciał odejść.
- Nie wyjdę stąd dopóki nie dostanę wszystkiego. Greta, kupuj! Nie oszczędzaj oszczędności! Wszystko! Cały sklep, pracowników! Cały budynek!
Wrzeszczał złowieszczo, a biedni pracownicy załamywali ręce. Nie bardzo wiedzieli c mają robić, a kierownika zmiany obecnie nie było w pracy. Ktoś próbował uspokoić, a nawet próba wyproszenia. Tylko widok obnażonych zębisk szybko niwelował chęć opanowania sprawy. Matki się niepokoiły, płacz rósł a Milky rysował drewniany blat pazurami, szalejąc jak dzika hiena na uwięzi. Tylko biedna Greta nie mogąca użyć mocy, starała się odciągnąć Pana i wyprowadzić na zewnątrz.
- Dobrze, tak zrobię ale proszę już przestać. Nie można zwracać na siebie tak uwagę, chyba nie chce pan skończyć jak poprzednio...
Przerwie służka, czując na sobie spojrzenie wampira. Wolała nie zaczynać, nadal bezbronna wszak za dużo gapiów nawet na użycie protez. Pozostały tylko prośby i cud z nieba. Milky się nie uspokoi, dopóki nie przyjdzie kierownik.
- Czekam na ubicie interesu i zamknięcie tego sklepu. Czynny tylko dla MNIE!
Warknie, kierując teraz uwagę do zirytowanych kobiet. I znowu jeden z bachorów zaślinił się bardziej, ciągnąc matkę za jej zieloną, długą bluzkę.
Co za chora sytuacja, normalnie jakby kogoś mordowano. Takie lamenty.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Nie Wrz 02, 2018 6:37 pm

Odkąd otworzyli ten cholerny sklep, na osiedlu nie dało się żyć: wiecznie skowyt bachorów, lament, stawianie swoich rodziców do pionu krzycząc: "CHCĘ CUKIERKA" i tak dalej i w kółko. Monotonia tak całkowicie psuła dziewczynie nastrój, że szkoda gadać. Jedynie można było modlić się o to, by ten cały koszmar się jakimś cudem skończył i nastała cisza.
Tym razem było jeszcze gorzej: Akane leżała na kanapie w majtach i szerokiej koszulce, zaraz na przeciwko wiatraka który to w jakiś sposób chłodził ją w ten super upalny dzień. Łudziła się, że akurat TE wolne będzie spokojne, będzie mogła odpocząć a łeb jej nie eksploduje przez ciągłe piszczenie i jęczenie dzieci zza okna. Tym razem było jednak gorzej - lament dzieci dochodzący zza okna plus krzyki? Tego było za wiele: różowowłosa kobieta ściągnęła swój tyłek z kanapy, żeby naciągnąć nań szorty w których może wyjść załatwić sprawę. Wzięła torbę, ubrała laczki i zamknęła drzwi za sobą, tak na wypadek gdyby jakiś zjeb zdecydował się na włamanie do jej kawalerki. Szybciutkim krokiem ruszyła w stronę słodkiego biznesu z którego już wydobywał się mdły zapach przerobionego na lizaki karmelu z innymi aromatami, pianek i czekolady.
Gdy stanęła w drzwiach to oczywiście w jej oczy rzuciło się parę zasmarkanych gówniaków i jakiś facet zachowujący się aż nadpobudliwie. Komentarze i przekrzykiwanie się kobiet nawzajem, żeby uspokoić dzieci albo ogarnąć w jakiś sposób klienta doprowadzało Akane do szału, na tyle że wybuchła.
- ZAMKNĄĆ SIĘ DO CHUJA.
I nawet nastała na moment cisza. Kobiety się obejrzały na cycatą, byłą modelkę która wpatrywała się z politowaniem w zebrane towarzystwo.
- Usłyszę jeden skowyt gówniaka, to odstrzelę mu łeb przysięgam.
Zagroziła trącając jedną z kobiet ramieniem i podeszła do szalonego klienta, wpatrując się w niego intensywnie. Był czarny, zirytowany, miał przy sobie jakąś dziewczynę i ślina mu kapała tylko ciężko stwierdzić czy na widok takiej ilości słodyczy czy na widok personelu.
- O co chodzi?
Zapytała jeszcze, opierając się o blat i wbiła ślepia w przerażonego sprzedawczyka... lub sprzedawczynie. A może transa? Cholera ich tam wie, Japan w końcu.

_________________

Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Nie Wrz 02, 2018 6:57 pm

Wielka tragedia od której minęło kilka dobrych lat. Sorn zdołał już ułożyć sobie życie i rozwinąć się na tyle, aby być wyjątkowo skutecznym łowcą. Lata treningów aby spotkać się z kimś, kto zatruwał jego życie jak jakiś rak. Łysy mężczyzna z tatuażem na całe plecy szedł szybkim krokiem ulicą. Ubrany w strój łowców, nie zwracał uwagi innych ludzi.
W Yokohamie było dużo dziwadeł, mieszkańcy byli przyzwyczajeni a on wyglądał jak wojskowy. Dzieciaki patrzyły na niego wielkimi oczami, niektóre kobiety uśmiechały się do niego. W końcu za mundurem panny sznurem!
Ale Sorn był poważny, bo był w trakcie wykonywania zlecenia, polowania. Tylko nie na Milkiego, ale na wampira E, który zaszył się wśród ludzi i kilka godzin temu zamordował dwie kobiety. Trzeba było go zlikwidować, Sorn nie znał innego sposobu na okazanie litości. Zatrzymał się i wtedy został trącony przez biegnącego szaleńca z czerwonymi oczami. Idiota nie wiedział, że to przed Sornem miał uciekać.
Ruszył biegiem za celem, który wbiegł do jakiejś cukierni czy chuj wie czego, ale mdlący, słodki zapach aż skręcił łowcę. Od kiedy miał styczność z Milkym, nie tknął niczego słodkiego.
Owy wampir E przewrócił kilka dzieciaków, matki zaczęły krzyczeć bo przecież ktoś tknął ich małe szkraby. Wszystko też działo się po wejściu Akane, która próbowała.. uciszyć ludzi? Nieważne, bo biegnący szaleniec dopadł się do różowowłosej od tyłu, tak seksownie opierała się o blat. Chwycił ją za pośladki.
- Widziałem Twoje zdjęcia! - Wysapał do jej ucha, bo przecież była modelką. A jak widać ów wampir skądś ją kojarzył. Niezbyt piękny, pochylił się jeszcze bardziej.
Matki zaczęły wychodzić, bo przecież nie mogły pozwolić aby ich dzieci widziały taką scenę! Kilka jednak zostało, oszołomione tym co zaszło, nie mówiąc już o pracownikach.
Wtedy też do całego słodkiego raju wbiegł Sorn, z rozbiegiem wpadł do pomieszczenia i jeszcze jebnął drzwiami małego dzieciaka, które zaczęło ryczeć jak pojeb.
Zdezorientowany, oberwał czyjąś torebką. A przecież to wszystko to niechcący!
Szyba analiza, teraz jednak nie mógł zabić tamtego, zbyt wiele ludzi. I wtedy nastała ta chwila.
Ujrzał Milkiego.
Zamurowało go tak, że przestał oddychać.
I wtedy też zaczął sięgać po broń, olewając ludzi.
Pomocy, jakiś szaleniec z pistoletem strzela do niewinnych ludzi! Chyba, że ktoś go w porę zatrzyma przed zrobieniem czegoś głupiego.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Pon Wrz 03, 2018 10:43 pm

Po pierwsze – Milky nie jest czarny. Jego skóra ma podobny odcień do karmelu i powstał on na skutek pożerania tworów własnej mocy. Jeśli przestałby chorobliwie się nimi zajadać, powróciła by do pierwotnego, mlecznobiałego koloru.  Ale póki co, na nic podobnego się nie zanosiło. Tyle z wyjaśnień.
Na tą chwilę skupmy się na sklepie i to, co się działo w jego wnętrzu. Matki co raz bardziej zirytowane, a dzieciaki płaczące głośno oraz zawodzące o słodycze. Greta starała się uprosić swojego pana o uspokojenie. Ale nie, ten nadal gryzł blat, śliniąc się na lewo i prawo. Szał w jaki wpadł nie zwiastował niczego dobrego dla otoczenia. Niby nic takiego, jednak ludzie znaleźli się w niebezpieczeństwo. Milky to w końcu wampir i nie byle jaki, bo obecnie niebywale agresywny. Złe podejście i już mogą paść pierwsze trupy chociażby tych płaczących bachorów.
- Kierownik albo wasze życie, nieroby.
Syknie, szczerząc zębiska. Pracownica wzdrygnęła się i chyba wiedziała z czym ma do czynienia. Musiała spotkać już na swojej drodze wampira, skoro nie wyglądała na osobę spotykająca ducha. Skinęła głową do kolego z pracy i nakazała wręcz zadzwonić po kierownika zmiany aby się pospieszył. Milky zadowolony, Greta wciąż pilnowała ale i tak wiedziała, że jej pan wcale nie skończył.
Wówczas weszła kolejna osoba. Modelka, znana osobistość. I już zaczęła zgrywać odważną, atakując tak naprawdę niewłaściwe osoby. Najgorsze utrapienie to Milky, który zamiast przepuścić innych, to wolał zajmować kolejkę prując się o pierdoły. Biedna Greta, nie mogła użyć mocy aby opanować pana i spróbować go wyprowadzić jak najdalej od sklepu. Najlepiej w bagna, tam śmierdzi więc Kurosz w mgnieniu oka by się uspokoił. Może coś modelka wskóra? Pewna siebie dziewczyna przystanęła blisko, starając się zwrócić uwagę wampira poprzez pytanie.
Wampirze ślepia zwróciły się w jej kierunku, a wyszczerzone zębiska szybko zostały zasłonięte wargami z powrotem. Człowiek? Tak blisko i jeszcze na tle tych wszystkich szklanych półek na której leżały różnego rodzaju cukierki? Idealnie się wkomponowała, więc najchętniej rozkruszyłby wszystkie słodkości aby wysmarować nią modelkę.
- Ładnie wyglądasz.
Przy słowach pośle swój czarujący uśmiech, niemniej wcale nie był on szczery. Wampir już miał w głowie brzydkie rzeczy, zapewne mogłoby dojść nawet do ataku , gdyby nie kolejne wejście. Poziom E od razu zrobił większy młyn, następnie zaczepił Akane, na co Kurosz warknął głośno. Chciał już polecenie Grecie wydać aby pozbyła się gagatka, kiedy pojawiła się następna persona. Co tak nagle sklep ze słodyczami stał się modny? Nie, nic z tych rzeczy. To znajomy łowca. Ba, łysinkę wszędzie rozpozna. Wampir mimowolnie oblizał się, ożywając. Wszystkie słodycze świata nie mogą się równać z ludzkimi wolami, jakie smakował. Wola tego człowieka przesiąknięta złością, chęcią zemsty i młodością utkwiła w wampirzym umyśle na dobre. A jak zaczął się skradać, Kuro nagle przeskoczy za ladę, lądując po drugiej stronie. Pracownica krzyknęła, a jej pomocnik cofnął się pod same drzwi od zaplecza. Nikt nie chciał mieć wampira zdolnego do wielu rzeczy blisko siebie, zwłaszcza gdy Milky naprawdę dziwnie się zachowywał. Aczkolwiek nie tylko chciał coś „ogarnąć” ale też i uniknąć ewentualnej strzelaniny, nie wtedy kiedy „TO” czuł. Oparł się plecami o drzwiczki szafki, obejmując się ramionami. Wbijał głęboko pazury we własne przedramiona, czując jak narasta pragnienie. Dyszał, charczał i obrzydliwie się ślinił. Dosłownie jakby dostał wścieklicy.
- To on, on, on… Greta. Jego wola… Ona mnie…
Przerwie, bo napływ piany nie pozwalał mówić. Służka wspięła się na blat, chcąc zerknąć na swojego pana. Cóż, mogła się tego spodziewać. Milky uzależnił się od kolejnej pożartej woli. Czasami szkoda, że nie nosi ze sobą kieszonkowego kaftana bezpieczeństwa. Tak na wszelki wypadek.
Zejdzie z lady, stając na drodze Sorna jeżeli ten się zbliży.
- Jesteśmy w sklepie, więc nie wypada mierzyć w ludzi. Lepiej zadzwonić po policję.
Delikatnie zaznaczyła chcąc odciągnąć zapędy mordercy łowcy. Niech się rozejrzy… przerażeni pracownicy, jacyś klienci co nie mogli pojąc sprawy. Piękna modelka i jej poziom E fan, co też za bardzo nie wiedział co się dzieje. A Milky? Milky po prostu wył, delektując się samymi wspomnieniami oraz wonią jaką zdołał zapamiętać. Chociaż w pewnym momencie zdyszany (jak po maratonie) wstanie, od razu się odwracając w stronę łowcy. Jeszcze nie podchodził, nie w tym momencie. Zapewne ich spojrzenia się zetkną, a Sorn ujrzy tam tylko dziki obłęd.
- Ja. Jeść. Ciebie.
Niezbyt pokrzepiające słowa, zwłaszcza gdy stwór wymierzył palec w stronę pogromcy. Wybrany. Polubiony a gwoli ścisłości wampir chciał jego woli oraz krwi, nie jego samego.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Wto Wrz 04, 2018 6:50 pm

Akane wcale się nie zgrywała. Po odwampirzeniu pozostały jej niektóre instynkty a zwłaszcza kiedy jej ciałem zawładnęło zdenerwowanie. Od momentu w którym otworzyli ten cholerny sklep zza okien słychać było tylko i wyłącznie bachory a to rasa istot których Akane szczególnie nienawidzi. Może dlatego zastanawiała się nad uczynieniem samej siebie bezpłodnej. To by było znacznym ułatwieniem dla jej życia i nie musiałaby się martwić ewentualną wpadką jeśli zdecyduje się na szybki numerek w kiblu. Chociaż nie powinna o tym myśleć! Miała głębokie postanowienie poprawy i zadość uczynienia, dlatego zdecydowała się na zmianę swojego życia przynajmniej w jak najmniejszym stopniu. Do tej pory jeszcze nie wskoczyła nikomu obcemu do łóżka - chyba przestaje być nimfomanką.
Wampir czy nie - różowowłosa kobieta nie uważała na to przy kim staje (:>) i czy ten ktoś jest rasy nocnej czy dziennej. Przez nieuwagę może się kiedyś przeliczyć co do własnych umiejętności, ot co. Teraz jednak kompletnie randomowo podbiła do kolesia który się odrobinę uspokoił. Komentarza się jednak nie spodziewała.
-Dzięki... T-shirt w którym śpię i szorty. Niezbyt ciekawe połączenie, ale każdy ma swój gust co do piękna, nie?
Wysiliła się na drobny uśmiech chociaż doskonale wiedziała, że to nie o to w tym wszystkim chodziło. Skoro kasjerka w ten sposób zareagowała na jego kły to znaczyło tylko tyle, że był wampirem. Poczciwy krwiopijec zapragnął słodyczy a przy okazji człowieka na przystawkę.
Wtem do jej tyłka przykleił się jakiś paskudny koleś który zaczął ją macać. Tak szczerze to nie był pierwszy raz, kiedy jakiś marko polo podbija do niej myśląc, że dupa do której sie przytulił zaraz przyjmie jego paczkę. Ni chuja. Akane wyciągnęła z torby swój śliczny rewolwer który zaraz przyłożyła randomowemu wampirowi brzydalowi do brody. Ten najwidoczniej zaskoczony automatycznie się wycofa, chyba że brakuje mu mózgu. Jedno pociągnięcie za spust a łeb rozwalony.
Następnie przyleciał jakiś facet. Wyglądał jak ten z avatara ale brakowało mu strzałki na czubku głowy. I w ogóle co to za pojebana akcja, najwidoczniej on z tym cukierkowym miłośnikiem się znali. Być może w tym momencie wpakowała się w jakieś niedokończone sprawy, ech.

_________________

Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Wto Wrz 04, 2018 8:41 pm

Co do pierwszego to jest czarny i niech nie kłamie innych, że nie jest. Wszyscy znali prawdę, oprócz niego samego. To bardzo przykre.
Łowca nie wiedział, że tego dnia będzie mu dane spotkać wampira odpowiedzialnego za śmierć jego rodziców. Starał się o tym wszystkim zapomnieć, choć wiadomo iż było to niemożliwe. Tamten dzień przeżarł duszę Sorna, a poza tym Milky zabrał mu coś bardzo osobistego. Czy po czymś takim można powrócić do normalności? Poza tym to nie był pierwszy ani ostatni raz kiedy go widział.
Poczuł, jak na sam jego widok dostaje skrętu żołądka. Milky przeskoczył ladę i zaczął się obejmować, za pewne dochodząc na widok znajomego łowcy. Większość ludzi patrzyło na niego z obrzydzeniem, bo przecież takie zachowanie do normalnych nie należało. Sorn zacisnął zęby, starając się powstrzymać przed zrobieniem czegoś głupiego.
Wyciągnięcie broni w miejscu publicznym właśnie do tego należało.
Spojrzał na obcą wampirzycę, która zasugerowała mu o policji. Cofnął więc rękę i przeniósł spojrzenie na swoją E pijawkę, która dobrała się do jakiejś panny. Ów bestia nie spodziewała się, że  Akane wyciągnie z torebki magiczny rewolwer. Zaczął się śmiać. Strzeli? Przy tych wszystkich ludziach i dzieciach?! Łowca momentalnie przyspieszył, patrząc na różowowłosą z powagą.
- Nie tutaj. - Rzekł, uważając jednak na problematyczną pijawkę, która spojrzała w jego kierunku. Nie podchodził zbyt blisko, bo przecież za ladą miał kogoś znacznie bardziej groźnego i nieprzewidywalnego. Milky, który skończył dochodzić spojrzał w jego kierunku i uniósł łapę. Łowca posłał mu lekki uśmiech.
- No to chodź. - Sapnął i kiwnął głową. Nikt nie mógł widzieć co potajemnie wyciąga z ręki, zbyt wielkie zamieszanie. Lekkie cięcie dłoni, troszkę krwi. Wampir teraz zwariuje, prawda?
Łowca pomacha do niego ręką.
Chodź skurwysynie.
Wampiry powinny za nim podążyć, Milky na pewno to zrobi. W końcu tak bardzo pragnął jego posoki.
Łysy mężczyzna wszedł za ladę i spojrzał na pracownicę, która znała pojęcie o nocnym świecie. Nic nie mówiła, kiedy łowca zaczął iść na zaplecze. Tam nie będzie świadków, tam mógł zrobić to co zamierzał od dawna. E pijawka chwyciła Akane na zaplecze, bo przecież nie zostawi pięknej modeleczki. Oczywiście nie zamierzał wchodzić w drodze wyższemu wampirowi, więc po prostu poczekał aż tamten ruszy.
- Na żywo jesteś ładniejsza. - Wycharczał z dziwnym, niemieckim akcentem. Obłęd w jego oczach narastał jeszcze bardziej, tak jak chęć dobrania się do różowowłosej. Ale smród krwi również mu przeszkadzał, nie potrafił się opanować.
Sorn wiedział, że na ma dużo czasu. Schował się za rogiem, a gdy tylko wampir przyjdzie, chwyci go barkami i oprze o ścianę. Romantycznie? Raczej nie bo przy okazji zamierzał wbić mu maczetę prosto w brzuch i przekręcić. To na pewno będzie bolało. Po wszystkim odrzuci Kurosza w stronę ściany, będzie przecież musiał się zająć jego służącą i wampirem E, który ciągnął w to miejsce również Akane. Ale zbyt późno, bo ku własnemu zaskoczeniu oszalała pijawka wpadła prosto na niego razem z dziewczyną, prawdopodobnie wywracając każdego z kolejna.
No to zaczynamy zabawę moi drodzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Wto Wrz 04, 2018 10:39 pm

Akane naprawdę myślała, że Milky taki fanatyk mody? Dla niego dziewka dobrze prezentowała się na tle słodyczy, a nie pod katem urody. Uśmiechnie się szeroko, kiwając głową. Niech sobie myśli co chce, bo w jego głowie Kurosza i tak już kotłowało się od dziwnych myśli. Nawet biedna Greta nie była w stanie okiełznać na ten moment dziwacznego pana, chociaż miło się patrzyło jak znowu szalał.
- Oczywiście. Nieważne co założysz i tak przecudnie wyglądasz.
Pochwała za pochwałą, a Kuro prawie pokazywał zębiska. Mogłaby się poczuć niekomfortowo widząc takie szczękowe uzbrojenie. Ba, w końcu podła krew płynie w żyłach więc nic dziwnego, że Piekielna Natura uzbroiła wampira w typowe dla drapieżnika arsenał taki jak kły czy rząd ostrych zębisk. Ale dosyć o nim, w końcu nie byli już tak całkiem sami. Poza ludźmi i wampirami zjawił się także łowca ścigający poziom E. Dla Milkiego znaczyło jedno gdy ujrzał znajomą sobie twarz. Nie, on znał go zbyt dobrze. Wszak zostawił mu przyjemną pamiątkę w postaci urazu psychicznego przez utratę rodziców oraz drobnym znęcaniem się. Ale czego się nie robi dla smacznej woli? Szalony stwór uzależnił się od smaku, nie raz rozpamiętując go podczas pożerania innych ludzkich istot lub słodkości. Jednak to „ciasto” pochodzące z wolnej woli było najlepszym rarytasem.
Właściwie nikt nie potrafi zrozumieć zachowywania poza nim samym. Na samo wspomnienie o smaku dostawał drgawek, pragnąc dosłownie oddać wszystko aby raz jeszcze poczuć smak chociażby odrobiny krwi, nie wspominając o kawałku woli.
Patrząc na uśmiech łowcy, już wiedział że coś się szykuje konkretnego. Otworzył szerzej ślepia, widząc co robi z ręką. Zapach krwi dosłownie uderzył w zmysł węchu stwora, że aż musiał się cofnąć. Odruchowo zasłonił usta oraz nos dłońmi, dysząc głośno. Wpadnięcie w szał na skutek krwi oraz żądzy było w minimalnym stopniu do nieuniknięcia. Służka widząc sprawę załączyła ryb ostrożności. Nawet już atakowana dziewczyna przez poziom E nie była tak ważna, w końcu było coś gorszego od nędznego wypierdka wampirzego. To szalejący Milky podążający za zapachem krwi jak zaczarowany. Chociaż doskonale zdawał sobie sprawę, że nie było to czyste zagranie. I wedle życzenia wpadł na Sorna oraz jego maczetę. Zaciągnięty, nabity na jej ostrze i boleśnie przekręcona. Wampir splunął sporą ilością krwi, czując narastający ból. Uniesie kącik ust, podczas gdy łowca jeszcze dodatkowo pchnął go na ścianę. Więc teraz chciał dokonać tej zemsty?
- Ta wasza przeklęta broń. Czemu to tak boli?
Syknie, łapiąc się za plująca krwią ranę. Głęboko dziad wbił, więc wyprostowanie oraz zwinniejsze poruszanie może zostać na razie odłożone na bok. Oczywiście poza zapleczem już ktoś zadzwonił na policję, pracownika zakazała wchodzenia na zaplecze dopóki nie przyjedzie władza. Greta jako świadek musiała działać, dlatego udała się również w stronę kotłowiny jak tylko poziom E oraz modelka ruszyli. Kto by pomyślał, że słodkie zaplecze okaże się miejscem spotkania szaleńców.
- Zaraz chwilę przyjedzie poli…
Przerwała. No tak. Cala trójka leżała wywrócona, a Milky dogorywał pod ścianą. Chociaż było po nim widać, że cała sytuacja go drażniła. Wszak łowca miał skupić się na nim, a nie na jakiejś modelce i gówno wartym poziomie E. Krwawiąc, zmusi się do ruchu i użyje mocy na najsłabszym wampirze. Solidny stworzony kolec przebije od boku jego głowę.
- Łapy precz od moich zdobyczy.
Ostatnie, nie za przyjemne słowa Kurosza. Wręcz zagrzmiał, sunąc powoli w stronę ludzi. Kiedy poziom E polegnie, Milku od razu przyklei na lico szeroki uśmiech. Łapy zabierze z rany, przez co krew chluśnie na podłogę, rozbryzgując ją dookoła. Znowu dyszał, a ślepia lśniły wrogim szkarłatem.
- Przeżyłeś, łowco. Jak cudownie. Naprawdę… Naprawdę się cieszę! Pamiętasz jak próbowałem cię ocalić? Nie wiedziałem wtedy, że nie możesz wampirzej krwi.
Radość w wypowiadanych słowach już na wstępie mówiła, że z Milky nie dzieją się dobre rzeczy. Nawet i jego ruchy: zlizał własną krew z rąk, nie przejmując się zupełnie że traci sporo posoki. Co raz bliżej znajdował się modelki oraz łowcy, nie przejmując się tym że też kroczył po sproszkowanym wampirze.
- Ale teraz będę ostrożny, jeśli dasz mi znowu skosztować. Chociaż odrobinę, tyle na to czekałem.
Doda, przykładając jeden palec do zakrwawionej, dolnej wargi. Nie odpuści, dopóki nie dostanie tego, czego chce. Biedna Greta czekała tylko na odpowiedni moment aby powstrzymać szalejącego Kurosza, aczkolwiek wolałaby ich wszystkich zamknąć w klatce. Włącznie z nierozsądną ludzką celebrytką.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Sro Wrz 05, 2018 6:42 pm

- Jasne, dzięki...
Rzuciła krótko uśmiechając się do samca lekko. Atmosfera robiła się odrobinę dziwna, wcześniej nie słyszała od randomowego jegomościa tyle słów aprobaty w jej kierunku, a tymczasem jednego dnia usłyszała aż cztery komplementy (biorąc pod uwagę zboczonego wampira który lada moment miał wejść do tego cukierkowego koszmaru. Oczywiście gdzieś w głębinach mózgu odzywał się głos który jasno mówił, że ten wampir nie ślini się dlatego, że jest ładna a że wygląda smacznie. Jego zęby wyglądały jak szereg zębów rekina - ostre i dla śmiertelnika przerażające. Złapać za nogę to jakby wleźć w pułapkę myśliwych zastawioną na niedźwiedzia.
Ogólnie to akcja zaczynała być coraz to bardziej pojebana i niezrozumiała przynajmniej dla kobiety. Ci dwaj tutaj mają jakieś niedokończone porachunki, co dla dziewczyny serio było powodem do automatycznego wyjścia na wstecznym i wrócenia w zacisze swojego kochanego mieszkania. Pewnie by tak zrobiła dając im się pozabijać, gdyby nie ten oblech który zdecydował się na wcześniejsze położenie dłoni na jej pośladkach. Zareagowała szybko i była śmiertelnie poważna - odstrzeliłaby temu fjutkowi łeb nawet przy dzieciach i ich matkach. Trauma? I dobrze, zaczną omijać sklep szerokim łukiem a co oznacza że nawet plac zabaw zostanie opustoszały. Zerknęła na łysego mężczyznę który zwrócił jej uwagę tak szybko jak to możliwe acz... Nie spodziewała się dalszych czynów.
Obydwoje rasy nocnej zostali automatycznie sprowokowani. I różowowłosej nie umknęło co robi z dłonią, gdyby była wampirzycą sama poczułaby ten wspaniały zapach i okropne, piekące pragnienie w gardle. Tymczasem jedna czuła się niesamowicie wolna od tej całej żądzy jaka była nieunikniona dla krwiopijców. Pociągnięta przez szwabskiej wampira warknęła cicho wyszarpując się z jego uścisku, ale jednak był znacznie silniejszy.
Działo sie zbyt wiele po wejściu - wbiegli w łowce, wylądowali na ziemi, wampir-komplemenciarz leżał pod ścianą, raniony jakąś antywampirzą bronią. Szybko się wszystko działo, gdyż poziom E znalazł się obok martwy, jak to? Parę chwil temu żył.
- Nie przypominam sobie, żebym była Twoją zdobyczą.
Burknęła brudząc łapy plamą krwi jaka pewnie pozostała po martwym wampirze i szybciutko się podniosła cofają się aż pod drzwi. Jej kompletny brak reakcji na krew pewnie był odrobinę zastanawiający, z reguły baby piszczą i płaczą widząc takie rzeczy. Dla Akane to było zupełnie normalnie - sama prowadziła taki tryb życia dla którego to nie było kompletnie obce. Kiedyś, oczywiście.

_________________

Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Sro Wrz 05, 2018 8:57 pm

To było aż zbyt proste. Milky był tak ogłupiony przez obecność łowcy, że popełniał naprawdę durne błędy. Chociażby to, że za nim poszedł. Czy naprawdę myślał, że łowca udostępni mu szyję tak łatwo? To nie w jego stylu.
Nikły uśmiech na twarzy pojawił się dosyć szybko, zwłaszcza w momencie kiedy maczeta przebiła brzuch prześladującego go wampira. Ten cofnął się i upadł na ziemię, ale niedługo po tym dołączył również sam Sorn zaskoczony E wampirem, wywracającym jego i modelkę.
Krótko po tym na jego oczach wielki kolec przebił mu czaszkę i tyle zostało z jego celu, który miał zlikwidować. Milky odwalił robotę za niego, ale nie zamierzał mu podziękować. Nic z tych rzeczy. Patrzył jak krew bluzga na wszystkie strony. Do ilu będzie musiał liczyć zanim Kurosz się na niego rzuci? Milky jednak zaczął mówić i problem w tym był taki, że były to szczere słowa. On się naprawdę cieszył, ale ta radość nie była normalna. Psychopatyczna, bo przecież pijawka uzależniła się od jego woli i smaku krwi.
Ale obydwoje mieli przerąbane.
Spojrzał na modelkę, która chyba jednak taka zwykła nie była. W końcu kto trzyma rewolwer w torebce! Po cichu łowca liczył, że jest z oświaty. Nie miał pojęcia, że ma do czynienia z byłym wampirem. Wcale by się nie cieszył.
Przeniósł spojrzenie na liżącego swoje łapy Milkiego.
- Próbę rozcięcia brzucha nazywasz ocaleniem? - Prychnął, bo przecież dobrze pamiętał jak to było. Aż zbyt dobrze.
Po tym jak czekoladka nakarmił go swoją krwią i bebechem, Sorn zaczął się dusić. Wampir wpadł na świetny pomysł  rozcięcia mu trzewi. Naprawdę wspaniały lekarz z niego, szkoda tylko iż nie wziął pod uwagę tego, że pacjent musi to przeżyć. Ktoś jednak inny pomógł ledwie dychającemu chłopakowi, sprowokował wymioty i jakimś cudem wezwał karetkę, która go uratowała. Mężczyzna wzdrygnął się na samą myśl o tamtych wydarzeniach.
Wariat kroczył w ich stronę, a łowca powoli dźwignął się na ręce i wstał. Milky był nieobliczalny.
- No to chodź. - Mruknął, wyciągając swoją lekko zakrwawioną rękę. Wampir za pewne się na nią rzuci, ale z zaskoczeniem będzie mógł przyuważyć ten szybki ruch mężczyzny.
Co zrobił?
Chwycił za rękę różowej i podstawił pod swoją, przez co Milky wgryzie się właśnie w nią. Chamskie zagranie, ale Akane będzie musiała mu to wybaczyć. Stanowczym ruchem szarpnie za jej ramię aby przeciągnąć w swoją stronę jak również Kurosza.
- Wolałbym Cię już nigdy nie spotkać. - Syknął ponurym głosem, a następnie znowu zamierzał przejechać ostrą maczetą, tym razem po jego klatce. Odepchnie go, próbując po raz kolejny zwalić na ziemię i znaleźć się nad nim, siądzie na brzuchu, przytrzyma jego łapska, na moment opuszczając broń. Ha, teraz to on był na górze.
- Szybko, chwyć jego ręce! - Zawołał do kobiety, która znalazła się w środku chorych wydarzeń dwójki wrogów.
Po której jednak będzie stronie?
Sorn zamierzał wbić mu maczetę w klatkę, chcąc najzwyczajniej w świecie go zabić. Już nie zwracał uwagi na służkę, która na pewno rzuci mu się na ratunek. Jeżeli uda mu się raz na dobre zakończyć życie Kurosza to dopiero wtedy będzie mógł żyć z godnością i świadomością, że pomścił rodziców. Nieważne, za jaką cenę. Jeżeli teraz miał okazję pozbyć się tego psychopaty, to nie zamierzał z niej rezygnować.
Nie dla wampira.
Jego dwukolorowe oczy wbijały się w odpowiedniki czekoladki, który z pewnością nie będzie zachwycony. W końcu po raz kolejny mężczyzna chciał po podziurawić jak ser szwajcarski. Ale to nie było takie proste, bo jednak na tę krótką chwilę się zawahał.
To pojebane.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Czw Wrz 06, 2018 7:24 pm

Milky nie poszedłby za krwią zwykłego człowieka, powstrzymałby się. Ale ta tutaj pochodzenia Sornowatego była inna. Kiedyś wampir dostał szansę skosztowania jej oraz dorwania się do woli, co już niestety na niekorzyść doprowadziło do uzależnienia. Smak łowcy okazał się niebywale wyśmienity, a wtedy Kurosz dostaje dosłownie bzika jak widzi źródło, z którego ma szanse znowu skosztować pożądanego smakołyku. I tak było tym razem. Sorn wiedział jak zagrać, więc atak się powiódł. Niemniej to nie był koniec, wampir przecież nadal stał ale krwawił dość mocno. Zadany cios z broni anty wampirzej goi się znacznie wolniej oraz bardziej boli, co już utrudnia działanie.
Zarechotał na słowa chłopaka. Dla Milkiego próba „ocalenia” była dobrą zabawą, poza tym liczy się gest. Zawsze mógł chcieć go dobić, a wolał na swój chory sposób spróbować go ocalić. Właściwie dobrze, że to sługa zajął się całą sprawą, a nie Kurosz. Zapewne łysego teraz nie byłoby wśród ludzi, tylko wśród diabełków albo aniołków, w zależności gdzie by trafił.
- Przecież wiesz, że chciałem dobrze.
Odpowie, nie przestając się przy tym szczerzyć. Już tak blisko, jeszcze tylko parę kroków  i go dosięgnie. Wampir aż gotował się w środku przez myśl o ponownym pożarciu wykreowanego „ciasta” pochodzenia łowieckiego. Zapewne musiała być lepsza, wszak Sorn żyje pragnieniem zemsty, wyrządzeniem krzywdy oraz rozpaczą po utracie najbliższych. Na samą myśl przychodzą ciarki, przez co wampirze szczęki aż drżą. Niedługo bez zastanowienia rzuci się na łowcę, zwłaszcza gdy jeszcze ten na bezczelnego kusił krwią. Ślepia błysnęły, paszcza rozwarła się. Dosłownie zaatakował łysego, lecz nie spodziewał się tak szybkiej wymiany. Zamiast ręki Sorna otrzymał rękę dziewczyny. Zatopi zębiska głęboko, biorąc pierwsze łyki krwi. Nie, to nie ten smak. Kurosz z rykiem, odrzuci od siebie dziewkę, lecz i w tym czasie Łysy postanowił zaatakować. Szybkie cięcie po klatce piersiowej, na co stwór zaskomla niczym ranne zwierzę. Obalony, powalony i przygnieciony. Że też łowca jeszcze wybrał ranny brzuch za krzesło. Ne ukrywam, Milky się wściekł za podły krok oraz oszustwo.
- Ty naprawdę myślisz, że byle człowiek mnie powstrzyma.
Uniesie kącik ust, nie pozwalając na chwyt za ręce. Akane to człowiek, Milky wampir. Gdzie są szansę? Nigdzie. Z łatwością się wyrwie jeśli ta zechce pochwycić, poza tym jeśli Stwór ją ugryzł, miała niemałe utrudnienie. W każdym razie Milky postara się złapać maczetę, chociażby skaleczeniem się w dłoń i wykorzystaniem mocy przemiany w słodycz. Maczeta Sorna miała stać się małą, uroczą landrynką którą przechwyci i nadzwyczaj w świecie wpakuje ją sobie do ust. Przełknie i ukryje wyjątkowo paskudny ból, który zaczął rozchodzić się od samego przełyku aż do żołądka. Broń anty wampirza zawsze pozostawia po sobie drażniącą  część, no i nie jest trwała co równa się szybkim działaniem. Greta jeśli zostanie świadkiem zajścia, również musi działać. Stała blisko, więc użycie mocy mgły powinno coś pomóc. W pomieszczeniu zaczęło robić się niekomfortowo: Akane oraz Sorn mieli bowiem utrudnione oddychanie, coś jakby do ich płuc zaczęło się dostawać. A z każdym wciągnięciem powietrza, zapychały się drogi oddechowe, nawet oddychając ustami. Co najlepsze, smak powietrza naprawdę był słodki. Dla Milkiego też widoczność osłabnie, jak i poruszanie się. Jednak skoro służka uznała to za dobry krok, tak musi najwidoczniej być.

Milky – użycie mocy: Przedmioty jadalne. Maczeta pod postacią cukierka przez 3 posty (1/3)
Greta – użycie mocy: Cukierkowa mgła. Czas działania 1/3. Więcej info znajdziecie tutaj (radzę przeczytać) – KLIK

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Pią Wrz 07, 2018 7:23 pm

Nie, nie była z Oświaty.
Była byłym wampirem który wcześniej żył na łaskach Asmo. Jako młoda idiotka poddała się urokom szlachetnego i służyła mu całkiem długo aż w końcu nadszedł ten dzień kiedy to z własnej i nie przymuszonej woli zdecydowała się na zerwanie "łańcuchów". Teraz żyje jako człowiek i jest w stanie stwierdzić, że nie jest łatwo. Zdecydowanie bardziej podobało jej się wampirze życie - przynajmniej się nie starzała. A może to paranoja, że zaczęła zauważać pierwsze zmiany w swojej skórze? Przecież była jeszcze cholernie młoda, halo!
Wycofała się pod ścianę, obserwując psychicznego wampira bardzo uważnie. W pewien sposób przypominał ją samą kiedy to prowadziła życie nocnego stworzenia, acz ten jest jeszcze bardziej popieprzony niż ona była. Bo wydłubanie oka partnerce łowcy, to w sumie nie jest taki wyczyn, jak powiedzmy... to o czym mówią właściwie cały czas. Zaczynała być coraz to bardziej znudzona i gotowa by opuścić zaplecze, kiedy nagle poczuła silny ścisk na ręce a później paskudnie bolące ugryzienie.
Różowowłosa wrzasnęła przeraźliwie czując zanurzone w swoim nadgarstku kły wampira. Dawno nie czuła tego piekącego i okropnego uczucia. Kiedy ją odrzucił na bok to uderzyła w ścianę po której sunęła, siadając na tyłku. Jej rana ubruzgała jej część bluzki w której miała spać. Zaczęła jęczeć z bólu, a oczy mimowolnie zaszły łzami. No - przynajmniej pełna kulturka i nie pozbawi jej części ręki odrywając zęby razem z mięchem. O tyle dobrze, wystarczyło szybko zatamować krew.
A potem co? Polecenie? Rozwścieczone ślepia przeszyły łysego mężczyznę, to był tylko początek bo już po chwili z jej ust wypłynęła wiązanka nieprzyjemnych słów.
- Pojebało Cię? Najpierw traktujesz mnie jako żywą tarczę a potem każesz mi sobie pomagać? Wolne żarty, skurczybyku!
Dziewczyna naderwała kawałek swojej szerokiej bluzki i owinęła nią krwawiącą dłoń. W tym momencie jest znacznie osłabiona, nie mniej jednak spróbuje się podnieść. Po chwili jednak z niewiadomych przyczyn i widoczność w pokoju drastycznie spadła. Już pierwsze drobinki słodyczy zaczęły się osadzać w jej drogach oddechowych, przez co zaczęła kasłać na tyle, że niczym opętana zaczęła się kręcić tracąc równowagę. Przymknęła oczy starając się wyostrzyć obraz acz nie za bardzo to pomogło. Kobieta wpadła w końcu na regał z którego automatycznie pospadały poukładane na nim słoiki do których ozdobnie pakowano słodycze klientom powodując paskudny hałas. Nie było ich mało ani też dużo, ale skoro spadały jeden po drugim to drażniły uszy.

_________________

Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Nie Wrz 09, 2018 8:29 pm

Wiadomo. Poszedłby tylko za magiczną krwią Sorna, bo przecież smakowała przezajebiście. I jeszcze ta jego wola, palce lizać! Znowu spirunował go wzrokiem. Milky to świr z krwi i kości, wszystkiego można się po nim spodziewać, ale ratunku? Wolne żarty!
- Gówno prawda! - Warknął. Co jak co, ale ni chuja, nie uwierzy mu. Milky mógł śmiało teraz kłamać aby polepszyć swoją sytuację w chwili obecnej. Cięty z broni, znowu sikał krwią na wszystkie strony. On chyba to lubił, prawda? Jak coś mu wchodziło w ciało i robiło sporą ałe.
Wykorzystanie nic niewinnej dziewczyny nie było dobrym pomysłem, bo nie chciała mu później pomóc. Syknął, słysząc jej słowa i samego wampira.
- Kurwa, wolisz umrzeć? - Warknął, bo za pewne Milky rozszarpałby dziewuche, a Sorna.. torturował? Zamknął w piwnicy aby do woli korzystać z jego woli i krwi aż stałby się pustym warzywem? Wolał się nie dowiadywać, śmierć lepsza niż to.
Nie spodobało mu się, gdy broń została zabrana i przemieniona w cukierka. Zaczął uderzać go w przełyk, co by wypluł jego miłość życia.
- Oddawaj! - Ryknął rozzłoszczony. Niech się tym kurwa udławi, Sorn nawet jeśli miałby mu grzebać we flakach to i tak odnalazłby swoją ukochaną broń. Nigdy się z nią nie rozstawał. Krótkie spojrzenie na Akane, która owinęła sobie dłoń ręką. A służąca wampira za nimi? Kompletnie nie przejmowała się stanem pana, który przecież był prawie że mordowany przez łowcę.
Albo po prostu była przyzwyczajona do wybryków Milkiego. W końcu w wolnych chwilach lubił ruchać kanapy to czego można się po nim spodziewać.
Tak blisko zajebania Kurosza, uderzał go pięściami ile wlezie, aż do momentu kiedy jego ruchy zwolniły. Coś było nie tak.
Zaczął kaszleć, czując nieprzyjemne drapanie w gardle. Powietrze zaczęło stawać się jakieś dziwne, a on sam szybko się obrócił. To wszystko wina tej Grety! Chwyci za jakąś szmatę leżącą na półce i przytka sobie do twarzy, mrużąc mocno oczy. Coraz gorzej, a siedzenie na wampirze wcale nie pomagało.
Do jego uszu dotarł nieprzyjemny trzask tłuczonego szkła. Szalona Akane stwierdziła, że zrobi im mały koncert. Jeżeli dobrze pójdzie, to parę pospada również na dwójkę bijących się. Jeden z nich miał mało przyjemne spotkanie z plecami mężczyzny, który syknął. Aż wsparł się na jednej ręce, bo nie dość, że tymczasowo ślepł to jeszcze znajdował się na brzuchu Milkiego i po części osłaniał go przed lecącymi słojami.
- Kurwa. - Warknął, nie potrafiąc zrobić cokolwiek innego. Czuł krew na swoich spodniach, a to wszystko dlatego że jego siedzenie było tymczasowo mało sprawne. Mięciutko fajnie, ale jak zacznie gryźć to już tak miło nie będzie. Odchyli się, próbując złapać dziewuchę, znajdującą się niebezpiecznie blisko ściany. Prawdopodobnie przez jego szarpnięcie może się na nich wywrócić.
Kanapka!
Jego ruchy jednak były powolne, ale na całe szczęście również Milky będzie spowolniony i już nie tylko umysłowo. Cała szarpanina wyglądała teraz zabawnie, pytanie jednak co dalej. Bo jakby nie patrzeć walka się jeszcze nie skończyła.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Nie Wrz 16, 2018 7:20 pm

Obecnie to dziewka ludzka była najmniejszym problemem, właściwie Milky póki co nie zwracał na nią uwagi. W smaku nijaka, hałaśliwa. Nie to co Sorn - wypełniony chęcią dokonania zemsty - prosił się aż o odebranie krwi co do ostatniej kropli. Nawet teraz gdy siedział na nim i tłukł w przełyk. Wampir zaczął się dławić, ale maczety nie wypluł. Niech się męczy drań jeden, poza tym może Mleczny właśnie chciał aby Sorn go rozpruł? Pal licho wie co siedzi w chorej głowie wampira.
Tylko szkoda, że Greta właśnie zaczęła swoją mocą wszystko psuć. Niby okey, chciała pomóc panu oraz stąd go zabrać. Dobry krok, fakt, szansa na ucieczkę. Ale tym samym stan Milkiego się nieco pogorszył, wszak i on wdychał moc, a widoczność oraz poruszanie zaczęło się znacznie pogarszać.
- Greta, wystarczy! Nie!
Wrzaśnie wampir na tyle, ile usta pozwoliły. Służka w małym szoku przerwała nagle, patrząc się na ledwo co dyszących ludzi oraz Milkiego. Mgiełka zaczęła powoli opadać, lecz osad na ich ciałach pozostał jeszcze widoczny.
Kurosz uniósł kącik ust, chwytając za łapę Sorna. Ścisnął ją mocno, prawie że doprowadzając do pęknięcia kości.
- C... Chcesz swoją... broń?
Parsknie, szczerząc zębiska. Uścisk wcale nie zelżał, właściwie wyglądało na to, że Milky zamierzał znowu go skrzywdzić. I nagle poczuje wstrętny łowca znajomy ból - tępy, jak przy wyrywaniu zęba. Tylko co najlepsze, zachowywał świadomość.
- Zdążysz ją wyciągnąć, nim na nowo... pożrę twoją wolę? Wiesz co się po tym stanie.
Przyjmie wyzwanie? Szalony wzrok wampira nie schodził, czekał jak widać i wcale się nie bał. Co do Grety, mogła tylko podejść do Akane (nieważne czy leży czy siedzi) i postarać się ją stąd wyprowadzić. Nie powinna być świadkiem dziwnych sytuacji. No i niebawem przyjedzie tutaj policja, lepiej więc jest stanąć na czatach aby w razie czego szybko się zmyć.

Słabość Grety - hałas - spowolniona reakcja i ogólnie odczuwalny dyskomfort. Więc sama mgiełka aż taka mocna nie była.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Nie Wrz 16, 2018 7:58 pm

Chyba zbyt bardzo Milky był napalony na krew Sorna. Z jednej strony chciał go wysuszyć do cna, a z drugiej zostawić przy życiu. Dlaczego? Łowca syknął, czując jak dziwne powietrze znacząco utrudnia jego ruchy i oślepia go.
Kurosz wrzeszczał na służkę, żeby przestała. I bardzo dobrze, bo działało to na niekorzyść ich wszystkich! Sorn spojrzy na Akane, przecież miała broń.
- Strzelaj do niej! - Polecenie, ryknięcie, a chuj go tam wie. W interesie dziewczyny było przecież wydostanie się stąd, a wiadomo, że te dwa wampiry ich nie wypuszczą. Sorn czuł się jakoś raźniej, pomimo tego że wcześniej na niego nawrzeszczała.
Ale przestało już być fajnie.
Wściekłość nie pozwalała mu się opanować. Tak blisko zabicia celu, ale czasu coraz mniej. Kiedy jeszcze Milky zabrał mu broń, ten zaczął go uderzać. I trwało to jakiś czas, aż pochwycił go za rękę i zaczął boleśnie miażdżyć. Łowca wbijał w niego wzrok pełen nienawiści. To trwało już zbyt długo, nie powinien był się zawahać.
Ryknął, czując tępy ból.
- Kurwa nie! - Krzyknął, po czym nie myśląc zbyt normalnie, zaczął odsłaniać jego brzuch aby pozbyć się podartego ubrania. Jakby nagle miał ochotę go przeruchać, ale niech was to nie zmyli. To brzuch, nie rozporek. Pochylił się raptownie i najzwyczajniej w świecie zaczął przegryzać mu skórę, odrywając kawałki mięcha wampira w okolicach wcześniejszego cięcia. Sił miał dużo, więc problemu AŻ TAK WIELKIEGO to nie miał, ale nie było to coś, co sprawiało mu frajde. Wypluwał je, nie pozwalając aby dostały się do gardła mężczyzny.
Obydwoje wiedzieli jak na niego działała krew pijawki.
Zakrwawiona morda uśmiechnie się do Kurosza na którym siedział, a jego wolna ręka wyląduje w jego brzuchu, przechodząc przez otwartą ranę. Boleśnie zacznie wykręcać nią, macając wszystko na swojej drodze. Ignorował narastający ból i możliwie pęknięcie kości o ile Milky nie zluzuje.
Spojrzenia nie odrywał od twarzy Mlecznego.
Wyrwie kawałek i spróbuje wsadzić go do jego paszczy siłą. Przypomniało mu się coś? To zrobił parę lat temu łowcy, ale teraz zamienili się stronami.  
- Zobacz jaki smakołyk skurwielu. - Wysyczy z zakrwawioną mordą i na nowo wsadzi w jego brzuch rękę, rozrywając skórę.
Szukał rzecz jasna swojej maczety, nie serca Mlecznego. Jednak ta pierwsza miłość zawsze wygrywa hue. Ale dosyć tych żartów, bo Sornowi szybko mina spoważniała. Narastający ból i strach przed tym, że znowu znajdzie się w stanie bezsilności. Wtedy tamten go zabije, a przecież łowca nie miał w zamiarach umierać.
Wsadzał w niego rękę coraz głębiej, zaciskając przy tym zęby. Nawet nie było to dla niego obrzydliwe, w końcu liczyła się tylko maczeta. Krew tryskała na wszystkie strony, a łysy zachowywał się jak jakieś zwierze.
Człowiek robi dziwne rzeczy w obliczu nadchodzącej śmierci.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Nie Wrz 16, 2018 9:39 pm

Doskonale wiedział, że Sorn wścieknie się jeszcze bardziej, kiedy zagrozi ponowna utrata wolnej woli. Znowu stanie się podatny rozkazom wampira i zostanie zmuszony do oddania krwi. A może nawet i zginąłby? Milky jest szaleńcem, więc wszystko mogło być możliwe, tak samo jak ofiarowanie szansy przetrwania w sposób dość... chory.
Łapsko zaciskało się mocniej, wyszczerz wampira poszerzał się. Nieważne, że obecnie maczeta powodowała ogromne bóle żołądka, wszak właściwości magiczne nadal posiadała, to i tak wybornie się bawił.
- Och, wspomnienia wracają.
Zaśmieje się, ale nie na długo bo zaczął się dławić krwią. Nie tylko uszkodzony przełyk, ale też i obrażenia od cukierkowej maczety. Nie wspominając tego, co działo się niebawem. Nikt się nie spodziewał tego, że Sorn postanowi na serio grzebać w flakach wampira w celu wyjęcia broni. Jak widać koleś jest nie tylko twardy w gadce.
Nie ma co, Milky odczuje zaskoczenie, wszak łowca zdecydował się na tak brutalny krok i jeszcze wykorzysta do tego swoje zęby. Zawyje z bólu, kiedy naruszy i tak już podrażnione miejsce, tym samym uścisk na ręku zelży. Sornowi już pęknięcie kości nie groziło.
Tylko czy aby na pewno Kurosz czuł się z tym źle?
Splunie kolejną ilością krwi, a ciało czasami dostanie spazmów. I niestety albo stety, na karmelowym licu pojawi się najbardziej obrzydliwy uśmiech jaki kiedykolwiek widział Sorn. Wbije pazury w podłogę, a drugą ręką przyciągnie dłoń łowcy. Czy odczuwał coś lepszego kiedykolwiek? Nie. Osoba mająca smakowitą wolę, przez którą wampir dosłownie szalał, wbijała rękę w jego flaki. Powodował ból, potworny ból utrudniający myślenie.
- Z r... rozkoszą za... zabiję cię. Ale teraz...
Z trudem mówił, w końcu spora utrata ilości krwi i jeszcze to grzebanie w trzewiach. Oderwanie kawała sprawił, że stwór zaskomlał i nie ukrywam, chętnie skosztował samego siebie. Jeszcze zwyrol się oblizał.
- Wi... Więcej...
Syknie gardłowo, wlepiając szkarłatne lecz nieco już przygasłe ślepia. Prawie odlatywał, ale w radości.
Niemniej uścisk na łowcy znowu się wzmocni, a jak ten znowu wpakuje rękę do dziury w brzuchu, Milky odrobinę się podniesie aby zatopić zębiska w miękkiej stronie jego łapy. Woli już nie odbierał, ale za to krew owszem. Wyda z siebie głośny pomruk zadowolenia, a kiedy Sorn dobierze się do zguby, zębiska Kurosza wgryzą się mocniej.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Nie Wrz 16, 2018 10:33 pm

Ale teraz jego reakcja była zupełnie inna, jakby wiedział co ma robić. Wtedy wampir go oszczędził, a w zasadzie zrobił to jego sługa. Kto wie czy znów nie chciałby nakarmić łowcy samym sobą?
Panika, bo przecież towarzyszący temu ból również nie należał do przyjemnych. Zacisnął mocniej zębiska, bo i uścisk wampira do lekkich nie należał. I ten typ jeszcze się szczerzył? Sorn syknął.
- O, zapamiętałeś. - Chłodny głos, bo przecież nie wiedział, że Milky lubił podążać za łowcą w cieniu. Łysy traktował go jako szaleńca, który przypomni sobie o nim raz na ruski rok. Kiedy się zobaczą.
Dławiący się Mleczny wciąż był groźny, wszakże nie wiadomo czy czasem zaraz jakiś karmelowy kolec nie wystrzeli prosto w brzuch mężczyzny. Musiał więc sprawić, że stanie się nieprzytomny, zabrać do oświaty i tam wykonać egzekucje.
Po wykonywaniu licznych tortur trwających dniami, tygodniami, może miesiącami a nawet latami.
Taki był plan.
Wyjący z bólu Milky brzmiał wspaniale! Łowca gdyby mógł to z pewnością zacząłby bić brawo, jednak był troszeczkę zajęty dobieraniem się do jego trzewi. Wypluwał je, trochę kasłając. Jego krew smakowała okropnie.
Pochwycony za rękę, która została przyciągnięta. Od czasu do czasu czuł jak ciało Milkiego dostaje jakiś ataków, ale najważniejsze że się utrzymał. Nie potrafił zrozumieć jednej rzeczy.
Dlaczego on się kurwa z tego cieszył?
- Trzeba było mnie zabić za pierwszym razem. Miałeś idealną okazję. - Uśmiechnie się krzywo, ale jednak taka była prawda. A że Milky spierdolił sprawę to jego wina.
TO WSZYSTKO TWOJA WINA.
A teraz łysa pała był wyszkolony i jak najbardziej przygotowany na spotkanie z tym psycholem. Ale sam zaczął zachowywać się nie lepiej. Grzebanie w trzewiach było dziwnym uczuciem, zwłaszcza kiedy oderwał kawał. Milky skomlał, ale z chęcią skosztował samego siebie i jeszcze się oblizał. Sorn aż wywalił jęzor, niedobrze mu się zrobiło.
- Więcej? Proszę kurwa bardzo. - Teraz to on się wyszczerzy, ciągnąc za jego jelito i wsadzając mu je do gęby. Obrzydliwa scena wydawała się nie mieć końca, a Sorn zaczął odczuwać z tego powodu chorą satysfakcje.
Spojrzał uważnie na swojego wroga i widział przymglony wzrok. Co nim? Odchodził? Uśmiech jednak wciąż nie schodził z jego gęby.
- Nie waż mi się zasypiać koleszko. - Wysapie, nawet nie zabierając ręki, którą do siebie tamten przyciągnął. Wiedział, że za przyjemne to nie będzie, ale tamten też musiał przeżyć.
To chore.
Spojrzał na niego, jak wypija posokę, chyba mu smakowała. Łowca syknął i dalej włożył w niego łapę, mając nadzieję ze tym razem chwyci za broń. Już miał dosyć siedzenia na wykrwawiającym się wampirze. Oczywiście nie wiedział też, że jeśli nie wyciągnie jej na czas to się odmieni i przetnie wnętrze Mlecznego. Jeszcze będzie go musiał ratować do cholery.  
- Dobra, wystarczy paskudo. - Syknie, boleśnie wbijając palce w jego flaki z jeszcze większą siłą.
Milutko, nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Sob Paź 06, 2018 10:31 am

Jak miał nie zapamiętać udanego mordu i wykończenia psychicznego Sorna? No nie dało się. Milky chętnie powtórzyłby poprzednią akcję i wyniósłby z niej jeszcze więcej, bo może nawet pozbawiłby czegoś więcej łysego niż tylko rodziców. Może nawet kończyny? Albo dowiedziałby się kto jeszcze jest bliski łowcy. Niech żyje w świadomości, że nie tylko jemu coś zagraża ale i innym. Wola wypełniona zemstą, nienawiścią oraz troską o innych mogłaby być jeszcze smaczniejsza. O tak, na samą myśl dostawał silnych dreszczy. Niemniej dreszcze pochodziły też od otwartej jamy brzusznej w której Sorn ochoczo grzebał, zadając co raz to gorsze obrażenia wewnętrzne. Milky pluł krwią, dławił się i co chwila urywał się mu film, aby z powrotem wrócić do świadomości. Istne koło bólu oraz udręczenia, ale za to jak wybornie się bawił.
W odpowiedzi Sorn uzyskał tylko szeroki uśmiech wampira. Skłonności do masochizmu budziły się w Mlecznym nie raz, głównie gdy w otoczeniu pojawił się osobnik z upragnioną wolą. Wtedy wampir skłonny jest zrobić naprawdę wiele, aby tylko otrzymać to, co tak bardzo chce. Może dlatego też tak chętnie obnażył swoje obrzydliwe wnętrze w których łowca jeszcze zaczął grzebać. To się dopiero nazywa zjebanie mózgowe. Wszak panowie czerpali z tego chorą przyjemność.
Jednak im więcej krwi utracił, tym szybciej tracił siły. Kurosz był już na skraju wyczerpania fizycznego, o czym świadczył głośniejszy oddech i lekko zamglone  ślepia.
- Twoja śmierć nie przyniosłaby mi żadnych korzyści. Zobacz jak teraz doskonale się bawimy.
Po odpowiedzi roześmiał się, ale niestety zakończył się on kolejnym krwawym pluciem. Chociaż bliski całkowitego omdlenia, dalej brnął w dziwną torturę. Pożeranie oraz smakowanie samego siebie okazuje się całkiem ciekawym doświadczeniem. Na pewno odkrył, że jest smaczny. Zjadanie własnych trzewi do normalnych aktów nie należy, lecz i tak nikomu to nie przeszkadzało.
Dobra. Wyciągnięcie jelita sprawiło większe cierpienie, niż mógł przypuszczać. Milky aż zgiął jedną nogę w kolanie,  żeby znowu ją szybko rozprostować. Sorn kolejny raz nakarmił potwora jego własnymi narządami, a jeszcze później mleczny kozak zabrał sobie jego łapę aby upić krwi. Nie tylko pragnął, musiał też nadrobić ubytek. W tym czasie Łysy szukał broni i jak tylko ją znajdzie, zapewne wyjmie na wierzch. Można powiedzieć, że gdyby dłużej z tym zwlekał, cukierek przeistoczyłby się w broń i boleśnie zraniła wampira. Pochwycony cukierek już poza trzewiami stał się z powrotem maczetą. No i po krzyku.
Wypuszczona dłoń posiliła odrobinę Kurosza. Nie musiał już martwić się o regenerację, bo jak tylko ludzka krew wpłynęła do żołądka a później przebrnęła przez wszystkie korzonki, powracał jakby do  życia. Oczywiście nie rzuci się w wir walki, tylko utrzyma świadomość.
- To by... było warte.
Chociaż mówienie i tak z trudem przychodziło. Ostateczne zaciśnięcie dłoni na flakach, spowodowało że wampir zawył jeszcze głośniej. Służka Greta musiała aż powrócić, żeby sprawdzić czy Milky z Sornem za bardzo sobie nie pozwolili. Niestety. Spodziewała się podobnego widoku.
- Panie, wypadałoby przestać się wygłupiać i wracać do domu. Widać pańskie flaki.
Odezwała się, nie podchodząc jednak do panów. Wiedziała,  że jej pan jest szalony oraz to, że naprawdę jest skłonny do niewytłumaczalnych czynów dla przykładu takimi jak ta.
Powracając jednak do Milkiego, nie pozwoli wstać łowcy bowiem pochwyci dłonią za kawałek ubrania (spodnie cokolwiek), ciągnąc w swoją stronę. Zmuszał do pochylenia się aby złapać kontakt wzrokowy.
- Następnym razem... z...zamienimy się... rolami.
Wyszczerzy zakrwawione zębiska, mrużąc szkarłatne ślepia. I wtedy zebrało się na szalony rechot. Milky wyjątkowo dzisiaj odleciał przez własne żądze, a jeszcze pozwolił na tak brutalny czyn, chociaż w mniemaniu tego czubka pozwolił na pieszczotę. Sięgnie też swoją dłonią w stronę rozwalonego brzucha, aczkolwiek skrzywi się na dotknięcie lepkich, wilgotnych trzewi. Nie, kiedy dotyka samego siebie nie jest tak fajnie jak z łowcą.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   Sob Paź 13, 2018 8:54 pm

Milky już zwariował na punkcie łowcy, więc nawet kiedy grzebał mu w flakach, wciąż pozostawał w agonalnej radości. Sorn miał grobową minę, wpatrując się pustym wzrokiem w otwartą jamę brzuszną. Czasem spoglądał na Logana, zwłaszcza kiedy na moment urywał mu się film. Taki bezbronny.. mógł zakończyć jego żywot w każdej chwili, dlaczego więc było to takie trudne? Może dlatego, że mężczyzna żył zemstą. To ona dawała mu siły i motywację, ale również stanowiła jakiś cel w życiu. Śmierć Kurosza wszystko zakończy, a czym później ma się zająć łysy? Nie widział dalszych perspektyw na życie, zupełnie tak jakby życie wampira było związane z jego własnym. Chore, pojebane gówno z którego nie da się wyjść. Zbyt wiele lat minęło, aby się od tego tak po prostu uwolnić.
Można przyrównać, że Milky rozkładał ochoczo nogi jak prostytutka bo przecież za każdym razem gdy Sorn wchodził łapskami w jego ciało, ten uśmiechał się jeszcze bardziej. Zjebanie mózgowe to za mało, to było naprawdę kurwa chore. Cud jeszcze, że gad dawał radę mówić. Łowca obrzucił go lodowatym spojrzeniem, pełnym nienawiści.
- To nazywasz zabawą? - Parsknął głośno. Wystarczy jeden ruch i Logan pożegna się z życiem, ale czy aby na pewno do tego dojdzie? Zbyt wiele wątpliwości w ludzkiej głowie.
Śmiech, a potem plucie krwią. Jak długo Milky będzie w stanie wytrzymać te tortury? Zwłaszcza, iż końca nie było widać. Nawet mężczyzna zaczął karmić wampira jego własnymi wnętrznościami, co tylko podkreślało chore głowy ich obydwu. Ostatnie ruchy, zwłaszcza kiedy wyciągał jelito. Boli? Będzie bolec bardziej.
Danie swojej własnej ręki było wielkim szczytem litości, ponieważ wcale nie musiał tego robić. Nakarmiony Milky zostanie nieco ożywiony, ale w tym czasie też Sorn odzyska swoją ukochaną broń. Bez niej przecież nigdzie się nie ruszał.
- Jesteś chory. - Syknął, marszcząc czoło i patrząc na niego spode łba, bo przecież nie byli kumplami. Tak bardzo miał ochotę go zajebać tu i teraz, ale wciąż coś go powstrzymywało.
Łowca znajdował się jednak w amoku i nawet nie dostrzegł pojawienia się wampirzycy, a tym bardziej nie usłyszał jej słów, ponieważ wtedy tez gdy chciał się odsunąć od pijawki, ta pociągnęła go za spodnie i przyciągnęła do siebie. Wymuszony kontakt wzrokowy, ale Sorn wcale nim nie uciekał. Wręcz przeciwnie, wpatrywał się w jego ślepia jakby miał przewiercić mu czaszkę na wylot.
- Obawiam się, że bym tego nie przeżył.. a tego byśmy nie chcieli, prawda? Sztuczny uśmiech pojawił się na twarzy łowcy, bo przecież wampirowi zależało na tym aby łysy żył. Nawet zdobył się na gest i musnął mu zakrwawioną ręką policzek.
Prędzej czy później i tak będzie musiał się z nim pożegnać, gdyż mężczyzna nie mógł przyjmować krwi nocnych potworów więc i sobie życia nie przedłuży. O ile wcześniej coś go nie zabije, na przykład chore pomysły Logana.
Mężczyzna obrócił się raptownie, jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę z obecności sługi Kurosza. Szybko wstanie i zatrzyma się za leżącym wampirem, przykładając mu ostro maczetę do gardła.
- Jeden fałszywy ruch czy jakieś tam czary i Twój pan pożegna się z głową. - Syknie złowieszczo, patrząc na nią oczami jak dzikie zwierzę ze wścieklizną, brakowało mu tylko lejącej się pijany z pyska. Przyłoży mocniej zimne ostrze, które na pewno nie będzie łaskotało Logana. Teraz jednak łowca nie potrafił się skupić, bo i on został raptem wyrwany z transu jakim było tworzenie nowych dziur w ciele czystokrwistego. Był zdenerwowany, nawet ręce mu się trząsały co mógł wyczuć jego zakładnik. Pytanie jednak co na to sam Milky, czy po prostu będzie miał wyjebane, że po raz któryś Sorn chce go zabić.
Ten jednak miał dziwny wzrok, bo nagle pochylił się i spojrzał na Kurosza znacząco.
- Może pójdziemy na kompromis i zabijemy się razem? - I teraz Sorn się zaśmiał i mogło być to zaskoczenie dla wszystkich, bo ten sztywniak tego nie robił. Chyba naprawdę było z nim coraz gorzej.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!   

Powrót do góry Go down
 
Jak zniszczyć marzenia, czyli odebranie dziecku lizaka!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nie wiem jak to nazwać, bo nie mój pomysł. Czyli tańsze zaklęcia.
» Zielony potwór zazdrości czyli co się dzieje kiedy rozmawiasz z Blackiem
» Dzikie seksy w krzakach i zakopywanie trupów w piachu, czyli wypad nad morze.
» "Ruda" czyli Liluś
» Walka w rzeźni, czyli Natsu Cup - Takara vs Eli

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: