IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Spotkanie "biznesowe"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1139


PisanieTemat: Spotkanie "biznesowe"   Pon Wrz 03, 2018 6:46 pm

Plan był prosty. Miała zdobyć to co chciała. Musiała w końcu dopiąć swego choćby niewiadomo co. To ona idealnie pasowała do tej mafii. Mimo swojej odmienności.
Przygotowała się idealnie do zaplanowanej rozmowy "kwalifikacyjnej", o ile tak to można nazwać. Dzieisątki papierów trzymała w garści, szczelnie zapakowane do teczek, skoroszytów, czy innych badziew, zorganizowana jak nigdy. O dziwo. A co w nich się znajdowało to później.
Zamek Kuroszów był jej terenem zupełnie obcym, ale głowa rodu czy ktokolwiek inny idealnie zadbał, by ta niebieska istotka mogła spokojnie przejść przez bramy zamku, nie będąc zjedzonym. Kolejne zdziwienie, znała wiele osób z tego rodu i spodziewała się najgorszego. Napomknę o wyglądzie Niebieskowłosej. Długie, jasne, można by się wydawać, że lekko świecące włosy w ciemności, o odcieniu jasnego morza, spięte w wysokiego kuca. Sukienka czarna, nad kolano, przylegająca do jej idealnie wyrzeźbionego i kragłego ciała. Lekki dekolt, ramiączka. Podgląd . Tak seksownie a zarazem po swojemu ubrana miała zamiar zdobyć to co chciała, inaczej, mogłoby to spotkanie skończyć się nieco tragicznie. Wolała spodziewać się najgorszego. W najgorszym wypadku przetnie przy udzie niewygodną sukienkę i zacznie walczyć o swoje życie. W końcu mogła się nie spodobać, co nie? A oni są nieprzewidywalni.
Pokierowana przez milusią służbę do biura głowy rodu, zacznie osaczać zamek swoimi damskimi perfumami, dając jasno do zrozumienia, że ona już tu jest. Bujnym krokiem przekroczy ciężkie drzwi, które równie ciężko zamkną się ja jej biodrami i z pełnym triumfu uśmiechem na twarzy przejdzie dalej, w stronę siedzącego przy biurku Barabala i stojącego koło niego młodego, jasnowłosego mężczyznę. Stanie przy fotelu i poczeka, aż ten skinieniem głowy pokaże jej, że ta może spocząć. - Cieszę się, że w końcu zdecydował Pan się ze mną spotkać. - Powie delikatnie, może nawet zbyt kobieco jak na Cynthię i wyciągnie ku niemu dłoń. Dobre maniery przede wszystkim. Przeszkadzał jedynie ten uśmieszek, który wypisz wymaluj odzwierciedlał całą Coco. I nie szło go zmazać.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Spotkanie "biznesowe"   Pon Wrz 03, 2018 7:48 pm

Wpuszczona na włości krwawych wampirów i zaprowadzona do gabinetu. Po drodze minęli kilka person. Wampiry, czysto krwiste, dumne i patrzące z zaciekawieniem na przybyłą dziewczynę. Tylko jedna z wampirzyc – wysoka, o prostej sylwetce i bujnych, przyciągających oko kształtach – białowłosa Elvira. Cocoro powinna zdawać sobie sprawę, że w zamku nie mieszkają tylko niegodziwi mężczyźni, ale też wyrachowane kobiety. Nie bez powodu nazwane wiedźmami, strojące się w bogate stroje i pasujące do klimatów zamku. Elvira nawet nie zatrzymała się na chwilę aby zagadać do wampirzycy, minęła ich idąc w swoim wyznaczonym kierunku. Sprawy Barabala są ważne, ale jemu o wszystkim decydować, wszak głowa rodu. Dopiero później będą rozmawiali i ewentualnie sprawdzali nowy nabytek. O ile w ogóle przejdzie, Barabal mimo bycia ekscentryczną personą, ma głowę na karku.
- To tutaj.
Drobna służka wskazała duże, drewniane drzwi koloru hebanowego. Zapukała kilka razy i po usłyszeniu pozwolenia, otworzyła je wpuszczając tym samym wampirzycę do środka. W środku gabinetu czekał siedzący Barabal i stojący u jego boku młody, jasnowłosy wampir. Krew szlachetna, niebieskie gadzie spojrzenie i nieco wyniosłe. W końcu obca kobieta, mająca rzekomo być jego żoną. Natomiast co do samej Głowy rodu, jak zwykle w czerni kruczoczarny wampir. Wyglądał dość upiornie siedząc w wielkim,  grafitowym fotelu. Wampirze ślepia lustrowały sylwetkę Cocoro bardzo dokładnie, chociaż z tych czarnych jak węgiel ślepi szlachetnego nie dało się wyczuć żadnej wrogości. Właściwie pozytywny jegomościu. Dłonią wskazał aby usiadła.
- Tak, tak. Mnie również miło.
Odpowie, oddając gest przywitania. Młody uczynił to niechętnie, z ociągnięciem. I wiadome, obydwa wampiry mają chłodny uścisk. W końcu jaki Kurosz daje ciepło? Chyba taki spalony na słońcu.
- Napijesz się czegoś? Albo zjesz?
Spyta jak na gospodarza wypada. Wpadła w gości, więc mimo wszystko należy odpowiednio potraktować. I póki co było w miarę luźno, aczkolwiek Barabal już zwrócił uwagę na szczegóły, mianowicie na ubiór. Wygląda na to, że zadbała o prezentację lecz wampir i tak skupi się na poszczególnym zachowaniu. Nie jemu obce kobiety w głowie. Natomiast Edgar. Uniósł brew, zakładając ręce za plecy. Cocoro może śmiało stwierdzić, że ten wampirzy pyszczek zbyt mocno jest podobny do Samuru, ba w końcu Edgar to jego syn.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1139


PisanieTemat: Re: Spotkanie "biznesowe"   Pon Wrz 03, 2018 8:22 pm

Cynthia nie zwracała większej uwagi na przechodzące koło niej persony. Jedno spojrzenie, w jej wypadku niezbyt miłe, a cała jej "kariera" mogłaby się skończyć tak szybko, jak się zaczęła. Większość, jak nie wszyscy lokatorzy tego zamku mogliby ją zgnieść jak robala, ale nie przejmowała się tym. Jej postawa nie wskazywała na to, żeby się tym przejmowała, bowiem, każdy ma swoją rolę, którą musi odegrać. A jej przedstawienie ciągle trwa.
Szła grzecznie za służką. Dzieląc między dwiema kobietami jakiś metr odległości. Ostrożniości nigdy za wiele. A też nie chciała wypaść na ciekawską, o ile w jej przypadku to możliwe. Aż kipi wścibskością. Jej spojrzenie tylko na moment zlustrowało, przechodzącą koło ich kobietę o białych włosach. Cynthia anwet nie powstydziła się spojrzeć przez ramię, by na chwilę jeszcze podziwiać jej nadnaturalne piękno. A żeby i ino kiedyś była kobieca. Póki co odruzca to od siebie na własne życzenie. Trudno, kiedyś przyjdzie i jej czas. Uśmiechnęła się tylko i poszła dalej, jak gdyby nigdy nic. Nie chciała się spłoszyć, rzecz jasna.
Skinęła delikatnie głową w podzięce służce, która ją tu przyprowadziła. Naprawdę miła babka. Pewnie miała jednak swoje za uszami, nie spodziewałaby się, żeby jakakolwiek normalna osoba pracowała, czy przebywała w tym zamku. Wiele może się zdarzyć.
Przekraczając próg wciąż nie chciała dać po sobie poznać jakiegokolwiek zakłopotania. Ciężko by było, skoro wydawałoby jej się, że go nie ma. Jedno spojrzenie mogło wybić ją jednak z tropu, musiała być uważna. Twarz jasnowłosego wampira. Cynthia skupiła się może nieco za długo na niej. Miała wrażenie jakby ją gdzieś widziała. A może to tylko głupie urojenie. Po kilku sekundach głupiej ciszy, opamiętała się i zwróciła się spowrotem do Barbala. Fakt. Był upiorny. Kruczoczarne włosy w połączeniu z takim samym kolorem ubioru i to ogromne, grafitowe siedlisko. Prawie ugieły się pod nią kolana. Ale ich oczy napewno się z tym widokiem dzisiaj nie spotkają. Za długo przygotowywała się na tą rozmowę, by zniszczyć ją strachem. Maska numero uno - ubrana.
Zanim usiądzie, ściśnie delikatnie obie dłonie jej rozmówców. Może nawet nieco za mocno. Ciężko było przybrać postać wykwintnej kobiety, kiedy na co dzień jest się niezbyt poukładaną, wyrośnietą nastolatką. Na jego słowa uśmiechnęła się ślicznie i usiadła swoim krągłym tyłkiem na fotelu naprzeciwko głowy rodu. - Nie pogardziłabym lampką wampirzego wina. Jeśli można. - Odpowie, dość delikatnie i nieco wymownie, a żeby ten zrozumiał, że nie chodzi jej o ludzkie trunki, tylko te przystosowane do ich rasy.
- Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. - Zaczęła wyciągać dokumenty z teczek, które zaś każda z kolei była opakowana w koszulkę i przypięta w skoroszyt. Doskonale wiedziała, że o niczym nie zapomniała. Musiała jednak dodać kilka groszy. Pierwszy z nich na samym wierchu, wydawałoby się może, że to najzwyklejsze ludzkie cv. Imię, naziwsko, wiesz, ukończone szkoły i hobby. Jedna tak, z piekielnym uśmiechem na ustach, odsunie dany skoroszyt by spod niego wyłowił się kolejny. Kartka była pusta. Ale dlaczego? Uniesie brew, spoglądając na Barabala. Była oparta jednym łokciem na biurku, zaś drugą reką świdrowała wokół papierzysk, które ta przygotowała. Była nieco pochylona, także mogłoby się wydawać, że ta patrzy na niego spod byka. Uniosło pytająco brew, by później w mgnieniu oka, poświecić lampką UV, zamontowaną w jej długopisie na pustą wcześniej kartkę. Wszelkie jej krwawe przewienienia, zabójstwa, zdewastowane budynki i kradzieże, były zawarte na tej białej kartce. Koniec końców, to świecenie było krótkie, na danym skoroszycie położy długopisik, podsuwając go głowie rodu, a ta znowu się wyprostuje. Trzecia zaś skoroszyt, to była już umowa ślubu cywilnego. W kolejnym pusta kartka na ewentualne umowne smaczki. Miała wiele do zaoferowania, ale czy wystarczająco dla Kuroszów? Wyprostowana na fotelu, założy nogę na nogę i z pewnym siebie uśmieszek będzie spoglądać raz to na Barabala a raz na Edgara. Od tego zależało całe przejście tego spotkania.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Spotkanie "biznesowe"   

Powrót do góry Go down
 
Spotkanie "biznesowe"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Romantyczne (choć i nie) spotkanie przy pełni księżyca!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: