IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fiordy [NORWEGIA]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Fiordy [NORWEGIA]   Sob Wrz 15, 2018 9:46 pm

Spodziewając się niedługiej podróży gdzieś w niedalekie okolice Yokohamy, Veina musiała być dość zdezorientowana kiedy auto prowadzone przez Asmodeya wjechało na duże, międzynarodowe lotnisko. Mało tego, wyglądało na to, że ich lot wcale nie będzie należał do typowych, gdyż samolot jakim mieli dostać się do tajemniczego celu nie należał do żadnej ze znanych dużych firm przewozowych. Do tego był dość masywny, przystosowany do lotów ze sporym obciążeniem. Na śnieżnobiałym kadłubie przeciętym tylko pojedyncza czarną linią wymalowane były duże, szkarłatne litery A.C. Cokolwiek oznaczały Samael poinformował towarzyszkę, że to właśnie ich środek transportu. Zbyt nietypowe? Czy to już zbyt wiele i brunetka w ostatniej chwili się wycofa? Oczywiście, że nie! Zabrnęła już zbyt daleko by po prostu obrócić się na pięcie i uciec. Z resztą pewnie i tak była ciekawa co się tak właściwie wydarzy. Gdyby Samael miał wobec niej jakieś niecne, złe zamiary to chyba nie bawiłby się w odstawianie aż takiej szopki byleby gdzieś ją zwabić, prawda?
Samochód wraz ze wszystkimi bagażami został wprowadzony do luku, dwójka wampirów zaś skierowała się do przedziału pasażerskiego. Nie był to może pokład samolotu arabskiego szejka, jednak wyposażenie oraz komfort podróży były znośne. Niczego im nie brakowało a każdą zachciankę, a pewnie takie były, zwłaszcza alkoholowe, były spełniane przez grupę stewardes wyglądających jakby ktoś żywcem wyjął je z okładek kobiecych pisemek. Młody smok zwracał się do nich po imionach co sugerowało, że albo był częstym klientem tajemniczych linii lotniczych albo stała za tym jeszcze inna historia. A właśnie... Klienci. Nie było żadnych. Tylko Samael i Veina. Samiuteńcy i pogrążeni w rozmowie i wzajemnych docinkach by umilić sobie długi lot, choć on zawsze zgrabnie wymijał się od odpowiedzi dokąd właściwie się udają. W taki sposób minęła pierwsza część podróży...
Wylądowali na jakimś zadupiu, delikatnie mówiąc. W okolicy nie było żywego ducha, jedynie pas lotniczy, wieża kontrolna i nieliczny personel. Wyglądało to na jedno z tych awaryjnych lotnisk rozlokowywanych gdzieś w głuszy w razie gdyby jakiś samolot z przyczyny awarii musiał awaryjnie lądować. Być może po prostu okolica w jakiej się znajdowali była wyjątkowo odludna? Tak czy inaczej wszędzie był śnieg a temperatura była wyraźnie poniżej zera.
- Musimy się pospieszyć. Podobno niedługo będzie burza. Nie chciałbym żeby śnieżyca złapała nas w połowie drogi. - Asmodey uciął w ten sposób jakiekolwiek pytania czy komentarze. Najwyraźniej uważał, że to nadal nie jest odpowiedni moment by wreszcie wyłożyć karty na stół.
Dalszą część drogi pokonali jego terenowym autem, teraz brunetka przynajmniej wiedziała skąd wybór takiego a nie innego pojazdu. Jechali przez jakieś zaśnieżone drogi, niejednokrotnie pokonując zaspy czy sporych rozmiarów kamienie. A w okół tylko las i głucha cisza. Aż wreszcie... Dotarli. Wampir odpiął pasy, wysiadł i okrążył wóz. Jak na dżentelmena przystało otworzył kobiecie drzwi i podając dłoń pomógł podnieść zgrabny tyłeczek z siedzenia.
Robiło się już ciemno. Słońce znajdowało się nisko nad horyzontem, niemal skryte za wierzchołkami ośnieżonych, ciemnych sosen. Rzucało swe blade promienie powodując, że puchowa biel pod ich stopami mieniła się wszystkimi kolorami. Dracula wskazał ręką na niewielki, drewniany domek nieopodal a na jego wrednej gebie malował się lekki, pewny siebie uśmieszek.
- Zapraszam. - ukłonił się lekko, po czym zamknął za brunetką drzwi i zaczął wyciągać stosy walizek z bagażnika. Trochę tego było, choć nie ukrywajmy większość bagaży należała do panny V. Z kobietami tak zawsze...
Wnętrze domku było wystrojone jakby został żywcem przeniesiony z dawnych wieków. Na ścianach wisiały łowieckie trofea, skóry, poroża, spreparowane głowy oraz oręż. Za dywan robiło tutaj rozciągnięte przed kominkiem futro dorodnego niedźwiedzia. Żadnej elektroniki z wyjątkiem lodówki oraz oświetlenia. Miejsce gdzie, jeżeli ktokolwiek by sobie tego życzył, mógł się zaszyć i skutecznie odciąć od hałaśliwego i zgniłego świata zewnętrznego. Mimo dość surowej otoczki lokum było bardzo dobrze wyposażone. W salonie z kominkiem znajdowała się kanapa oraz fotele, stolik oraz barek. Od kuchni oddzielał go masywny, polerowany blat. Znajdowała się też tutaj łazienka z dużą wanną oraz dwa pokoje sypialne, jeden większy, dwuosobowy i mniejszy, tzw "jedynka".
- Jak Ci się podoba? Starałem się wybrać coś stylowego ale klasycznego. Nie przepadam za modernistycznymi wnętrzami. - walizki zostały wniesione do środka i natychmiast porzucone. Widać młody smok nie miał w tej chwili najmniejszej ochoty zajmowac się rozpakowywaniem ubrań. W salonie było ciepło, widać ktoś przygotował wszystko specjalnie na przybycie dwójki wczasowiczów. Z gracją drapieżnego kota, czarnowłosy w dwa kroki znalazł się przy stoliczku skrzącym się od szkła. Odkorkował butelkę a po pomieszczeniu rozlał się aromat wina zmieszany z jakąś ziołową mieszanką. Pewnie tutejszy specjał. Właśnie, ale właściwie gdzie jest to tutaj?
- Jak podoba Ci się Norwegia? Uznałem, że przypadnie Ci do gustu. Mam nadzieję, że intuicja mnie nie zawiodła.
Wampir zrobił kilka kroków w stronę kobiety i z szelmowskim uśmieszkiem wręczył jej jeden z dwóch, dzierżonych kieliszków wina. Uniósł swój w geście toastu.
- Za udany wyjazd. - wyszczerzył się krótko.
Tak właśnie... Zabrał ją nie gdzie indziej jak tylko na daleką, mroźną północ Norwegii, gdzieś na jakiś zapomniany przez świat fiord i jedyną rozrywką jaką będzie miała przez najbliższy czas, nie licząc oczywiście podziwianie uroków dzikiej, nieokiełznanej natury to on sam. Czy to aby na pewno tylko sposób na podziękowanie za pomoc w zajęciu się młodszą siostrą? Któż wie co też kłębiło się w głowie tego podstępnego gada...

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Nie Wrz 16, 2018 11:42 am

Już wtedy gdy wsiadła do samochodu wiedziała, że nie będzie możliwości zmiany decyzji i musi zdać się na Samaela, który konsekwentnie skrywał przed nią cel podróży; nie mogła go za to winić, wszak z własnej woli podjęła decyzję, by udać się z nim w nieznanym kierunku. Na początku, ta niewiedza powodowała dyskomfort, jednak wrodzona ciekawość brunetki usilnie tłumiła go w zarodku, nie chcąc by wątpliwości co do całego przedsięwzięcia zapanowały nad umysłem kobiety. Jej zdziwienie było w zenicie, gdy spodziewając się końca podróży, ujrzała płytę lotniska, na której już znajdował się przygotowany do lotu prywatny samolot z niewiele mówiącymi inicjałami widniejącymi na kadłubie. Jednak skoro zrobiła pierwszy krok, musiała wykonać i drugi, dlatego bez protestu - choć wiedziała, że on i tak niewiele by zdziałał, weszła na pokład luksusowo wyposażonej maszyny i kolejny raz czując się jakby miała oczy zakryte czarną opaską, poddała się woli Samaela. Teraz mogła być pewna, że nie jest to krótka podróż w okolice Yokohamy. Jakakolwiek próba wydobycia z mężczyzny choć strzępu informacji kończyła się fiaskiem. Na jego twarzy cały czas widniał ten wredny uśmiech, który upewniał Vein w fakcie, że nie dowie się niczego przed końcem lotu.
Lądowisko znajdowało się w kompletnej głuszy; krajobraz zmienił się diametralnie, ponieważ otaczał ich jedynie las i śnieg - nic więcej. Przyzwyczajona do bycia pozbawieną głosu wampirzyca, po prostu wsiadła do samochodu, nie zadając więcej pytań; jednak po wyjściu z pojazdu, patrzyła tylko na domek, który wampir wskazał jako tymczasowe miejsce ich pobytu. Zaczęła rozglądać się dookoła, zwracając uwagę na ostatnie promienie słońca, desperacko przedzierające się przez gęstwinę drzew, a także na śnieg, który skrzypiał pod podeszwami skórzanych butów kobiety z każdym jej krokiem. Patrzyła na wysokie szczyty gór i na typowy fiordowy brzeg; przeraźliwie mroźne podmuchy wiatru rozwiewały poły jej niezapiętej kurtki, ale ona jakby kompletnie tego nie zauważała. Dopiero po chwili weszła do domu, w którego salonie już leżały ich wszystkie bagaże; wnętrze było wypełnione ciepłem, którego źródło stanowił rozpalony kominek, drewno i skóry zwierząt tworzyły wspaniałą kompozycję.
- Pięknie to sobie wymyśliłeś, jestem pod wrażeniem. Wszystko zaplanowane w najmniejszych szczegółach. Pomyśleć, że tylko mój sprzeciw mógł zaprzepaścić Twoje starania. - odparła na wiadomość, że znajdują się w Norwegii. Czy powinna mu mówić jak bardzo jest zachwycona widokiem dalekiej Północy? Miejsca, które kojarzyło jej się z domem rodzinnym, ostatnimi beztroskimi latami życia. Choć pewnie już to zauważył. Dlatego starając się odpędzić te myśli, odebrała od mężczyzny kieliszek z winem, od razu wyczuwając intensywny zapach ziół, a po uniesieniu go w akcie toastu, wspaniały smak trunku w ustach. Opuściła głowę, by uśmiechnąć się pod nosem.
- Jesteś okropnym, podstępnym i bezczelnym manipulatorem. - powiedziała bez najmniejszego zawahania w głosie, unosząc głowę ponownie, chcąc spojrzeć w czarne oczy Samaela. Pamiętał jak kobieta opowiadała mu o swoim pochodzeniu, o tym jak dawno nie widziała Skandynawii; teraz wiedziała dlaczego zdecydował zabrać ją właśnie w to miejsce.
- Jednak nie to jest najgorsze. - kontynuowała, by po krótkiej chwili ciszy dodać: - Tylko fakt, że Ci na to pozwalam. - wtedy ponownie przystawiła kieliszek z winem do ust, rozkoszując się jego smakiem. Usłyszawszy donośny szum wiatru, podeszła do okna z widokiem na las i ujrzała jak drzewa uginają się pod naporem porywów powietrza wypełnionego wirującym śniegiem.
- Miałeś rację co do burzy. - zwróciła się do wampira, również odwracając w jego stronę. Śnieżyca była nieunikniona, co dało się zauważyć gołym okiem; Vi zastanawiała się czy nie zagrozi to dostawom prądu. Na szczęście był jeszcze kominek.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Nie Wrz 16, 2018 6:39 pm

Wampir z zagadkowym wyrazem twarzy nie spuszczał wzroku ze swojej towarzyszki, chyba, że w momencie unoszenia kieliszka do ust. Wino o wyrazistym ziołowym posmaku wydawało się rozgrzewać od środka bardziej niż inne tego typu trunki. Zaprawdę świetna lokalna mieszanka, chociaż szczególnym koneserem win nie był i trudno było mu powiedzieć na jej temat coś więcej.
- W takim razie już wiesz dlaczego zaznaczyłem, że ciężko znoszę odmowy. Wyobraź sobie co bym z tym wszystkim zrobił gdybyś jednak się nie zdecydowała. - omiótł spojrzeniem całe wnętrze otulone ciepłym blaskiem dobiegającym z rozpalonego kominka. Surowy acz wyjątkowo przytulny klimat domku na odludziu był jak gwałtowne wyrwanie się z koszmaru zasmrodzonego i hałaśliwego wielkiego miasta. Z początku nieco dezorientujący, po chwili jednak relaksujący i urzekający w swej prostocie. Zdecydowanie należało nieco się przyzwyczaić by nie dać się odurzyć całkowicie urokowi tego miejsca. No, przynajmniej Asmodey miał takie odczucia.
- Możliwe. - bez chwili wahania przytaknął inwektywom kierowanym w jego stronę. Nie wyglądał jakby czuł się urażony. Przeciwnie, zdawało się, że słowa wypowiadane przez brunetkę słodko łechcą jego smocze ego.
- Przecież to właśnie sprawiło, że tutaj jesteś. Gdybym był kimkolwiek innym możliwość, że zgodziłabyś się na podróż w nieznane graniczyłaby z cudem. Może nie znam Cię na wylot, ale dość by wiedzieć takie rzeczy.
Chodziło mu oczywiście o jego domniemany nieodparty urok osobisty. Może i widziała go jako podstępnego manipulatora, który w bezczelny sposób potrafi wykorzystać każdy strzęp informacji i każdy przejaw słabości. Jednocześnie właśnie to sprawiało, że postanowiła mu zaufać. Cóż, może nie tyle zaufać. Po prostu z dla wielu kobiet dzięki tym właśnie cechom stawał się jeszcze bardziej atrakcyjnym towarzyszem. Nigdy nie wiadomo na jaki szalony pomysł wpadnie tym razem, a każdy lubi niespodzianki prawda? Zwłaszcza kiedy są to niespodzianki z rodzaju tych miłych. Przez swoją chaotyczność był nie tylko trudny do przewidzenia. Przede wszystkim nie był nudny. A to dość ważna rzecz.
- Pozwalasz mi? - powtórzył za brunetką nie starając się nawet ukryć oszczędnego, nieco kpiącego uśmieszku - Dobrze to słyszeć.
Oczywiście dobrze wiedział co Veina miała na myśli, po prostu nie potrafił odmówić sobie tej drobnej złośliwości i pokazania jak bardzo jest arogancki. Wszak musiał na każdym kroku zaznaczać, ze nie liczy się z niczym ani nikim i robi to na co tylko ma ochotę.
- Jeśli nas zasypie to trudno. Nie wiadomo czy elektryka wytrzyma. No i pewnie odcięło by nas to od świata na dobre. Przynajmniej bardziej, niż w tej chwili.
Młody Dracula skomentował szalejący wiatr i zacinający śnieg dość beznamiętnie. I tak mieli tu jakiś czas zostać, więc nawet jeżeli zasypie drogi nie było się czym przejmować. Bez prądu też wytrzymają, przecież był tu sporych rozmiarów kominek. A zapasy? Wystarczy cokolwiek wystawić przez okno a będzie tam zachowane lepiej niż trzymane w lodówce. Tymczasem smok opróżnił kieliszek do końca i odstawił go na stolik obok całej reszty niezbędnego asortymentu.
- Patrzę na to z dobrej strony i Tobie radzę to samo. Odcięci na jakiś czas będziemy skazani tylko na swoje wyborne towarzystwo, to raz. - wyszczerz drapieżnego zwierza powrócił na blade lico krwiopijcy.
- Dwa, porządnie odpoczniesz sobie od wielkomiejskiego zgiełku. Same plusy. - biorąc do ręki butelkę czegoś mocniejszego i prostokątną szklankę z grubego szkła gestem zaprosił wampirzycę do spoczęcia na wygodnej kanapie. On sam usadowił się wygodnie a płomienie w kominku z naprzeciwka jaśniały w jego ponurych oczyskach nadając im jeszcze bardziej niesamowitego wyrazu.
- Jeszcze wcześnie. Możemy nieco odsapnąć po podróży, bagażami zajmiemy się później. I jeśli to Cię niepokoi... nie martw się, sypialnie są dwie. - palcem zakończonym ostrym, czarnym paznokciem wskazał na parę drzwi prowadzących do owych pomieszczeń. Oczywistym było jaki nastrój oraz wrażenie mogła sprawiać cała ta szopka z wyjazdem, romantycznym domkiem na odludziu. Smok chciał Veine uwieść i zaciągnąć do łóżka. Tak to na pewno wyglądało. By jednak nieco załagodzić niepokój wampirzycy oraz odgonić od niej ewentualne myśli o jego ukrytych intencjach, postanowił już na początku dać jasno do zrozumienia, że nic nie wydarzy się tutaj bez jej zgody. Może i był podrywaczem, uwodzicielem i podstępnym gadem, jednak z brunetką postanowił grać w otwarte karty. No i na pewno nie posunąłby się do takiego numeru. Chyba robiła na nim zbyt dobre wrażenie by potraktował ją jak pierwsza lepszą, którą można zaprosić do kurortu czy hotelu i po prostu zaliczyć. No i bądźmy szczerzy, nie wyglądała na taką, której momentalnie ugną się kolana bo facet ją gdzieś zaprosił i poczęstował dobrym alkoholem.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pon Wrz 17, 2018 5:59 pm

W tej kwestii musiała przyznać rację wampirowi, znalezienie się tutaj było jak ucieczka z wielkomiejskiego koszmaru. Veina zapamiętała Północ jako inny świat; widząc ośnieżone stoki gór, gęstwinę lasów i czując podmuchy mroźnego powietrza na skórze, próbowała przypomnieć sobie rodzinny dom, który powoli zamazywał się w jej pamięci. Teraz w tym domku, ciepło kominka dawało jej poczucie bezpieczeństwa, jak niegdyś, dużo większe, ale podobne palenisko w salonie gdzie przesiadywał ojciec; nawet skóry zwierząt na podłodze i ścianach wydawały się takie same, ale przecież to tylko złudzenie. Brunetka nie była bardzo sentymentalną osobą, ale podobno każdy miał swoje miejsce na ziemi.
Czarnowłosa nie była zaskoczona tym, iż Samael przyjął jej słowa niczym najwspanialszy komplement, może właśnie tak miały być zrozumiane. Jej intencją nie było uwłaczanie wampirowi, stwierdziła jedynie fakt, a nie mógł się z nią nie zgodzić, bo wszystko to o czym mówiła znajdowało potwierdzenie w czynach mężczyzny.
- O tak, wyobrażam sobie. Musiałbyś, oczywiście z bólem serca, szybko znaleźć inną, a nie byłoby to trudne. Pewnie bez mrugnięcia okiem zgodziłaby się na wszystko co zaplanowałeś. Jak bardzo się mylę? - zapytała wpatrując się w mężczyznę, którego wzrok czuła na sobie od dłuższego czasu.
- Z taką poszłoby Ci o wiele łatwiej, więc po co ten trud? - wampirzyca zapytała prowokacyjnie, oczekując popisu erudycji Samaela. Mógłby zaprzeczyć, ale czy kobieta uwierzyłaby w jego słowa to już zupełnie inna kwestia. Nie była naiwna, więc Sam mógł być z nią szczery; jednocześnie Vein nie mogła skłamać, że nie docenia tego co zrobił, z pewnością nie było to oczywiste na pierwszy rzut oka, ale ona nigdy nie potrafiła wyrażać swoich uczuć, dlatego często wydawała się oschła.
- To bardzo śmiała teoria, ponieważ to znaczy, że jestem tutaj dzięki Twojej niepohamowanej arogancji i nieodpartemu urokowi. Najwyraźniej muszę być masochistką. - powiedziała, uśmiechając się szyderczo, wiedząc, że teraz jedynie potwierdza jego słowa i domysły.
- Nie znasz mnie na wylot i jeszcze długo nie poznasz. - odparła z przekąsem. Choć doceniała jego spostrzegawczość i umiejętność wykorzystania pozyskanych informacji, zastanawiało ją na ile może mu zaufać, by w przyszłości wszystko to co mu zdradzi, nie obróciło się przeciwko niej; samotne życie nauczyło ją dbania przede wszystkim o siebie. Samael musiał zdawać sobie sprawę z tego, że siedzieli teraz razem dlatego, że Vein na to pozwoliła; mogła zniweczyć cały jego plan krótkim nie, ale z pewnych względów postanowiła tego nie robić, a on wiedział, że czarnowłosa się zgodzi.
Wampirzyca siedząc wygodnie na kanapie tuż obok mężczyzny, wypiła do końca świetne wino z ziołową mieszanką, ale odstawiła kieliszek nie chcąc pozwalać sobie na zbyt wiele w tej kwestii. Będzie jeszcze miała wiele czasu, by wznieść kolejny toast. Zwłaszcza, że zapowiadana burza nadchodziła z pełnym impetem, wzbierając w powietrze co raz większe ilości śniegu. Kobieta nie przejmowała się pogodą, choć miała nadzieję, że ta niedługo się poprawi. Nie, nie chciała wyjeżdżać, a jedynie wyjść na zewnątrz i zobaczyć okolicę, przedzierając się przez zaspy śniegu, przytrzymując się długich gałęzi drzew, jednocześnie zrzucając z nich biały puch.
Uśmiechnęła się słysząc kolejne słowa wampira. Ona również patrzyła na to raczej optymistycznie, czując się tutaj dobrze, nie chciała być gdzie indziej. Zrobiła się nieco senna, ale to pewnie przez długą podróż i przyjemne ciepło panujące w domku dzięki ujarzmionym płomieniom w kominku.
- To zabrzmiało jakbyś robił to wszystko dla mnie. - odparła, opierając głowę na dłoni, a łokieć podpierając na wezgłowiu kanapy. - Lepiej zmień ton, bo mogę jeszcze wyczuć w nim troskę. - dodała wrednie. Najwyraźniej odcięci od świata zewnętrznego przez szalejącą burzę nic nie tracili, a wręcz zyskali. Vein zaśmiała się na uwagę wampira o dwóch pokojach, w stronę których instynktownie spojrzała, gdy wskazał parę drzwi po drugiej stronie domku. Również to jak chciał ukazać szczerość intencji wywołało na jej twarzy uśmiech. Oczywiste, że będąc tu razem zamknięci mogli mieć w głowach różne myśli, ale zapewne wiele z nich zajmowało ich w tym samym stopniu. Wampirzyca nie była pruderyjna, więc nie odczuwała żadnego niepokoju, a przecież ukryte intencje mogli mieć oboje.
- W ogóle o tym nie myślałam. - odparła znacząco, nieco dłużej zawieszając wzrok na twarzy wampira i czarnych oczach, w których widziała płomienie. - Ale dobrze, że są dwie. W przeciwnym razie miałabym nawet wyrzuty sumienia, że musisz spać na tej kanapie. - dodała, szczerząc się wrednie i jednocześnie ukazując ostre kły.
- Odpoczynek nam się przyda. Zwłaszcza jeśli musimy spędzić razem.. tydzień? - zapamiętała, że mniej więcej o takim czasie wcześniej wspominał wampir. Jednak na jej twarzy nie było widać zmartwienia z tego powodu. Kobieta pewnie zaraz uda się do sypialni, by położyć się choć na chwilę; ten dzień jawił jej się jako kompletne szaleństwo.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Wto Wrz 18, 2018 6:39 pm

Gdyby nie fakt, że młody Asmodey doskonale zdawał sobie sprawę jakie wrażenie sprawiał, pewnie poczułby się dotknięty zasugerowaniem mu, że cały wysiłek jaki włożył w przygotowanie tego wyjazdu był tylko czczą zachcianką zrealizowaną po to by zaimponować i zwabić do łóżka jakąkolwiek kobietę, która akurat wpadła mu w oko. A fakt, że padło akurat na Veinę był jakimś przypadkiem czy też kaprysem. Cóż, zwykle łatka podrywacza i amanta mu nie przeszkadzała, nawet lubił tę maskę. A miał ich naprawdę wiele, często skrywając się nawet za kilkoma jednocześnie. Nie mógł więc mieć pretensji do kogoś za to, że ocenia go na podstawie pozy jaką sam mu podaje na tacy.
- Bardzo. - skwitował krótko nie odrywając wzroku od tańczących w kamiennej paszczy kominka płomieni. Z jego twarzy niewiele dało się w tej chwili wyczytać a ton głosu nie sugerował niczego konkretnego. Uniósł szklankę do ust i zamoczył usta w mocnym trunku nie kwapiąc się do rozwijania wątku. Słysząc jednak, że brunetka się nie poddaje w drążeniu tematu westchnął teatralnie i skierował twarz w jej stronę.
- Owszem, mógłbym na ten lub podobny wyjazd zabrać kogoś innego. - po co ukrywać, że jeżeli chodziło o damskie towarzystwo to nie miał powodu do narzekania? Chyba, że na ich nadmiar. Byli dorośli, nie było powodu by wdawać się w jakieś szczeniackie gierki i bawić się w odgrywanie roli kogoś kim się nie jest. Stwarzanie pozorów i zatajanie pewnych faktów było dobre na podryw w szkole średniej albo w barze.
- Byłoby dużo łatwiej, miałbym pewność, że wysiłek nie pójdzie na marne a do tego po wszystkim czeka mnie upojna noc lub kilka, w nagrodę. - prychnął krzywiąc się kpiąco, może lekko pogardliwie. Pytanie tylko czy owe emocje były skierowane do kogoś konkretnego czy może jego przyjaciółek jako grupy.
- Znasz takie przysłowie... Łowca jest nikim bez łowów? - pozorna zmiana tematu miała tylko lekko rozładować narastającą powagę atmosfery. Nie chciał by jego słowa zostały odebrane zbyt patetycznie, stawiając Veinę w świetle gloryfikowanej nagrody lub też całkiem odwrotnie, zwykłej zwierzyny łownej, na którą postanowił zapolować. Miał nadzieję, że odbierze to po prostu jako sprawnie zakamuflowany komplement. Była dla niego wyzwaniem, była niedostępna, pewna siebie, trudno ją rozgryźć czy zaszufladkować. A przez to stawała się dla niego jeszcze bardziej interesująca. Nie odmawiał jej oczywiście walorów fizycznych, zbudowana była jak grecka bogini, jednak to co skrywała dużo głębiej tak naprawdę przyciągało go jak ćmę do ognia. Był pewien, że jeżeli tylko włożyłby odpowiednio wiele trudu i skorzystał ze swoich licznych smoczych talentów, prędzej czy później mógłby zakosztować tej boskości w bardzo cielesnym akcie. Tylko co wtedy? Oprócz niewątpliwej rozkoszy takowego zbliżenia nijak nie przybliżyłoby go to do ostatecznego celu, czyli rozgryzienia czarnowłosej. Mogłoby wręcz tylko go od niego odsunąć. Wszak jednorazowe przygody się zapomina równie szybko jak przeżywa.
- Taką mam nadzieję. Gdybyś odsłoniła karty za szybko byłoby nudno. - uśmiechnął się samymi kącikami ust. W niemym geście toastu uczcił sekrety i sekreciki jakie oboje przed sobą tak uporczywie skrywali. Huk wichury uderzył już w ścianę domku a za oknem nie było widać wiele więcej niż szalejącą wszędzie w okół biel. Jeśli będą chcieli się gdzieś przejść trzeba będzie nieco popracować łopatą... Mówi się trudno, urlop, choćby najlepiej zaplanowany nie może być wolny od losowych wypadków naturalnych.
- Oczywiście, że zrobiłem to dla Ciebie. Myślisz, że wszystko tutaj to tylko kaprys albo zbieg okoliczności? - pokręcił głową - A słyszenie troski w moim głosie może być raczej przejawem twoich skrytych fantazji. - dopowiedział, równie wrednie co wampirzyca. Może nawet nieco bardziej. Fakt, Asmodey potrafił być troskliwy, opiekuńczy a nawet kochany, Veina sama mogła się o tym przekonać nie tak dawno temu, kiedy widziała go zajmującego się młodszą siostrą. Teraz jednak nie powinno się mieć złudzeń. To wszystko biznes jakby on sam ładnie ujął.
- Część przemyślanego planu i rzecz niezbędna do jego realizacji. W zasadzie już jestem na półmetku. - puścił do kobiety oko, nie zdradzając nic więcej. Mogła się najwyżej domyślać co tez takiego chodzi mu po głowie tym razem. I jaki miał być jej udział w tym wszystkim? Teoretycznie zwykły wspólny wyjazd na fiordy, w praktyce... Ten smok nigdy nie robi niczego tak po prostu. Cóż, z wyjątkiem momentów kiedy tak właśnie robi. To skomplikowane, lepiej nie wnikać. Istotny był fakt, że wszystko było zbyt dobrze zorganizowane jak na zwykły kaprys i zachciankę.
- Nie miałbym nic przeciwko. Noc blisko kominka wydaje się być nie najgorszą opcją. - zaśmiał się krótko po czym haustem opróżnił szklankę. Leniwym gestem ręki odstawił szkło na miejsce po czym przeciągnął się. Długo i mocno, przypominając do złudzenia wielkiego, drapieżnego kocura, który mimo pozornego lenistwa gotów był w mgnieniu oka zmienić się w maszynę do zabijania.
- Jest łazienka z dużą wanną. Zdaje się, że gdzie powinna być też sauna, jeśli miałabyś ochotę. Ja w tym czasie znajdę sobie coś do roboty.
Drewniany domek pomimo pozornej prostoty oraz swego położenia na totalnym odludziu był nieźle wyposażony i przygotowany na przyjęcie nawet bardzo wymagających gości. Z resztą co to za wczasy w Skandynawii bez chociaż jednego wyskoku do sauny? Ten cudowny wynalazek kojarzony był głównie z krajami północnymi, choć znany był również w Rosji i na jego rodzinnych Bałkanach.
- Kilka dni. Może tydzień. Zależy od warunków i tego jak długo będziemy mieli ochotę zostać.
Krwiopijca podniósł swoje cztery litery z kanapy i podszedł do ich bagaży. Przyszedł moment na zajęcie się rozpakowywaniem. Na szczęście było to dużo prostsze niż pakowanie się...

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sro Wrz 19, 2018 12:20 am

Czarnowłosej powinny schlebiać słowa mężczyzny, który wydawał się szczery w tym co mówił; do tej chwili dokładnie tak traktowała całe to przedsięwzięcie i trud włożony w zorganizowanie podróży - jako kolejną zachciankę wampira. Oboje nie wyglądali na usilnie poszukujących stabilizacji, dlatego przynajmniej w odczuciu Veiny, wszystko to wydawało się tylko krótką, ale miłą odskocznią od ponurej rzeczywistości dnia codziennego, do której i tak trzeba będzie kiedyś wrócić. Miała zamiar cieszyć się tymi chwilami, choć wciąż przeszkadzał jej ten głos z tyłu głowy, który domagał się odpowiedzi, dlaczego Samael to robi - ale tak naprawdę. Naturalnie, że jako dorośli mogą grać w otwarte karty, co kobieta miała zamiar robić, dlatego też dokładnie zdawała sobie sprawę, że kwestia łóżka była jedną z możliwości, ale jednocześnie wydawała się zbyt błahym powodem dla zorganizowania całej podróży na Północ. Noszona przez niego maska wrednego sukinsyna, pomyślnie spełniała swoją rolę, utrudniając kobiecie zajrzenie do wnętrza wampira; nie mogła mieć mu za złe, że skrywał swoje oblicze pod wieloma pozorami, skoro sama jeszcze nie potrafiła, a może nie chciała, się przed nim w pełni otworzyć.
- Nawet nie wiesz jak bardzo irytuje mnie, że masz na wszystko odpowiedź. - powiedziała, kręcąc głową. Oczywiście, że czarnowłosa zrozumiała jego aluzję, ale lepiej by Samael przemyślał czy łowy, na które wyruszył nie okażą się zbyt czasochłonne i nieopłacalne. Patrząc mu prosto w oczy i nie mogąc wyczytać z nich nic więcej, poza tym co sam będzie chciał jej pokazać, czuła ogromną frustrację, ale jednocześnie nie chciała, by rezygnował; jakaś jej część pragnęła ukazać mu swoje wnętrze, jednak oczekując tego samego w zamian, druga natomiast wolała trzymać wszystkie sekrety i uczucia tak głęboko, by nigdy nie ujrzały blasku księżyca.
Spoglądając w strzelające płomienie w kominku, odpowiedziała:
- Skoro już znasz część moich fantazji, możesz zacząć je spełniać. - dodała, jednak biorąc ponownie w dłoń kieliszek i nalewając ziołowego wina. Wampir mówiąc o półmetku, zbudził w niej ogromną ciekawość, której czarnowłosa jednak nie chciała ujawniać; mógł być to tylko blef lub dobrze przemyślana strategia, jednak skoro nie dowie się tego, nie miało to znaczenia. Samael był cholernie intrygujący, a zdając sobie sprawę ze swojej nieprzeciętności, skrzętnie to wykorzystywał; zmuszało to wampirzyce do zdwojonego wysiłku w celu odkrycia prawdziwych myśli mężczyzny. Pomóc jej w tym mogła tylko determinacja, którą na szczęście dla siebie, posiadała.
Pijąc wino, brunetka mogła dokładnie przypatrzeć się wampirowi, który właśnie odstawiał szkło i przeciągał, siedząc tuż obok; ten widok działający na zmysły, tylko utwierdził ją w fakcie, że podjęte ryzyko jest tego warte. Jednak na wszystko przyjdzie pora. Teraz wampirzyca miała ochotę na ciepłą kąpiel, a wiedząc, że jest tutaj w pełni wyposażona wanna, nie mogła się oprzeć tej perspektywie.
- To świetnie, chętnie się odświeżę. A do sauny pójdziemy później, skoro nigdzie nam się nie spieszy. - powiedziała, wstając z kanapy, tuż po wampirze. Wzięła swoje bagaże i po zajrzeniu do każdej sypialni, wybrała oczywiście tą większą z podwójnym łóżkiem. Po wybraniu nowych ubrań, udała się do łazienki, która faktycznie okazała się idealna nawet dla tak wybrednej osoby, jaką była wampirzyca. Po napełnieniu wanny wodą, Vi powoli obmywała ciało, jednocześnie układając wydarzenia dzisiejszego szalonego dnia w głowie. Gorąca woda rozluźniła jej mięśnie i uspokoiła zmysły, przez co brunetka była zrelaksowana i spokojniejsza; szybko przebrała się we wcześniej wybrane rzeczy, czyli wąskie spodnie i szeroki czarny sweter, który przez duże wycięcie, odsłaniał jej wąskie ramiona i część bielizny. Stojąc przed lustrem, poprawiła fale czarnych włosów, skrapiając je olejkiem różanym jak miała to w zwyczaju, by następnie niedbale upiąć je w kok, z którego od razu wypadło kilka pasm. Przed wyjściem, zajrzała jeszcze do sauny, do której przejście znajdowało się w łazience, piękna tradycyjnie skandynawska robota. Odświeżona i przebrana, skierowała się do kuchni, rzucając jeszcze okiem zza blatu na Samaela, zapewne kończącego rozpakowywanie.
- Jestem wiecznie głodna.. - powiedziała pod nosem, otwierając lodówkę i szukając zapasów krwi, o których wampir musiał wcześniej pomyśleć; bez dostępu do ludzi, nie mieli innego wyjścia jak zadowolić się wcześniej pozyskaną posoką.
- Masz na coś ochotę? - zapytała, wychylając się zza drzwi zamrażarki. Veina nie tolerowała tabletek krwi, dlatego swój niepohamowany apetyt musiała zaspokajać krwią ludzką; mniej znaczące było źródło jej pochodzenia, a może raczej, sposób pozyskania. Czekając na odpowiedź mężczyzny, sama starała się znaleźć coś dla siebie. Przez tą chwilę mogła poudawać, że wie jak być dobrą gospodynią i przygotować coś dla nich obojga. Gdyby w tej chwili przyjrzeć się tej dwójce, wyglądali by jak wyjęci żywcem z taniego serialu o naprawianiu małżeństwa; czarnowłosa uśmiechnęła się do siebie, myśląc jak kuriozalnie musi to wyglądać.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sro Wrz 19, 2018 10:05 pm

Oboje mieli swoje tajemnice i sekreciki, większe lub mniejsze i nie wykazywali zbyt dużej chęci do tego aby się nimi dzielić. Sprawiało to, że ich, krótka jeszcze relacja, miała szansę przerodzić się w dłuższą znajomość. Byli chyba w podobnym stopniu sobą zainteresowani a raczej tym co tak naprawdę starają się ukryć przed światem. Samael tylko wykonał pierwszy krok bo nigdy nie był zbyt cierpliwym facetem. Oby tylko ta sama cecha nie stała się przeszkodą w odkrywaniu tajemnic Veiny. Napotkawszy na zbyt mocny i zdecydowany opór czy też nie zauważając żadnych postępów pomimo ciągłych prób, pewnie zbierze zabawki i obrażony wróci do domu. Nie lubił walić głową w mur.
- Rozwiązania są dwa. Jestem cholernie inteligentny albo zadajesz złe pytania. - wampir wyszczerzył się szeroko, obnażając na moment długie kły. Tak, znowu miał odpowiedź na jej słowa, którą wyciągnął natychmiast i bez zastanowienia, jak czarodziej królika z kapelusza. Faktycznie, mogło to być cholernie irytujące o ile ktoś był wrażliwy na tego typu rzeczy. A czy Veinie aż tak bardzo to przeszkadzało? Nie wyglądała na jakoś szczególnie złą. Raczej zafrasowaną jakimiś wewnętrznymi rozterkami. Niepewnością czy niezdecydowaniem. Asmodey niestety nie potrafił czytać w myślach więc jedyne co mógł zrobić to tylko zgadywać o co tez kotłuje się pod czarnymi lokami wampirzycy. Może myśleli o tym samym? O tym, że chcieli by obnażyć wnętrze tej drugiej osoby i zajrzeć co się tam skrywa? Jednocześnie w zamian wyrzucić z siebie wszystko co zalegało w duszy od tak długiego już czasu? To byłoby jednak nierozsądne, ot tak otwierać się i narażać na ewentualny atak, wykorzystanie słabości. Gdyby tylko którekolwiek z nich było cholernym telepatą wszystko byłoby sto razy prostsze. Niestety nic w życiu nigdy nie jest proste. Musieli się jeszcze trochę pomęczyć sami ze sobą. Może nagroda warta będzie odrobiny szarpaniny? Kto wie dokąd może zaprowadzić dwójkę wampirów ciekawość i zaintrygowanie drugą osobą i jej charakterem. Możliwości było mrowie a niektóre z nich takie jakich żadne z nich nawet nie byłoby w stanie sobie wyobrazić.
- To tylko część, do tego mało ekscytująca. Kiedy poznam te bardziej pikantne fantazje dopiero zabiorę się do roboty. - zaśmiał się krótko. Nie to żeby uważał troskę samą w sobie za coś złego. Zwyczajnie w natłoku możliwych opcji jakie mieli do wyboru plasowała się gdzieś na szarym końcu listy. W ciągu tygodnia mogli zrobić niemal wszystko na co tylko przyjdzie im ochota. A czas na to by dopilnować czy ubrała czapkę i ma szalik zawsze się znajdzie.
W momencie kiedy Veina postanowiła go opuścić i udać się do łazienki, młody smok zajął się bagażem. Przyciągnął walizki pod kanapę, na której moment wcześniej zasiadali i zaczął wyciągać swoje rzeczy. Kobiecych toreb nie ruszał będąc święcie przekonany, że w podzięce usłyszałby tylko marudzenie, że coś pomieszał, pogniótł czy cholera wie co jeszcze. Bagaże brunetki grzecznie czekały na panią tam gdzie je zostawiła, nie będąc przez nikogo niepokojone.
Jej powrót zbiegł się akurat z momentem gdy kończył wynosić ostatnie ciuchy do mniejszej sypialni. Nie żeby miał tam zamiar spać, ale rzeczy musiał gdzieś ułożyć żeby nie poniewierały się po całym domu.
- Mam, ale to nieprzyzwoite więc nie powiem na głos. - odpowiedział pół żartem pół serio. Zdjął z siebie koszulę i jakby nigdy nic pomaszerował z gołym torsem przez cały salon kierując się do łazienki. Teraz jego kolej żeby się nieco odświeżyć także proszę dać mu kilkanaście minut na wypucowanie się. Po umyciu się i przebraniu w nowy ciuch wrócił ze świeżymi pokładami energii. Szybko dziś nie zaśnie, to pewne.
- Nigdy nie podejrzewałbym Cię o zapędy kulinarne. - skomentował krótko opierając się plecami o blat i krzyżując ręce na piersi. Nie miał nic przeciwko ludzkiemu jedzeniu choć jeżeli o jego głód chodzi to kiedy już się pojawiał tylko krew była w stanie go zaspokoić.
- Jakieś pomysły co robimy kiedy już sobie podjesz? Czy wolisz odespać lot? - tak się składało, że oprócz sauny, snu lub rozmowy nie mieli wiele pola do manewru. Śnieżyca za oknem szalała w najlepsze także przejście się i pozwiedzanie okolicy nie wchodziło w grę.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Czw Wrz 20, 2018 12:52 pm

A zaczepkom nie było końca. Czarnowłosa będąc przekonaną o wysokiej inteligencji wampira, bo przecież właśnie to czyniło go przeciwnikiem tak niebezpiecznym, a jednocześnie pociągającym, starała się zajrzeć do środka mężczyzny. Każda jego odpowiedź pozwalała na poznanie kolejnej jego części; bez znaczenia czy była to tylko maska, skoro jej używał, stała się również częścią jego sposobu bycia. Vein wiedziała, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła i nigdy tego nie negowała, a wprost przeciwnie - chciała się sparzyć, jednocześnie mając na uwadze podejmowane ryzyko, które konsekwentnie ignorowała. W tym wszystkim pomagało jej przekonanie, iż obnażenie wnętrza drugiej osoby i jednocześnie swojego, może być niesamowitym przeżyciem, jakże bolesnym i zmysłowym. Póki co nie wiadomo do czego prowadziła ta znajomość, ale należało rozkoszować się również samym procesem, który był równie fascynujący.
- Trzymam za słowo. - dodała odnośnie poznawania jej fantazji. Miała ich wiele, więc nie mogła się doczekać aż Samael zacznie je odkrywać.
Gdy Vi wyszła z łazienki, mężczyzna skończył rozpakowywać swoje rzeczy, jednak ona nie miała ochoty zająć się swoimi, jeśli chodziło o takie czynności, ogarniało ją nagłe lenistwo, zwłaszcza, że nie była to rzecz niecierpiąca zwłoki, a kompletnie pozbawiona znaczenia. Dlatego ważne, że jej bagaż nie zawadzał, schowany w sypialni. Natomiast à propos nieprzyzwoitych myśli brunetka jedynie posłała wampirowi znaczący uśmiech, choć wiedziała, że to zaczepne pół żartem powiedzenie. Nie odmówiła sobie również przyjemności przeciągłego rzucenia okiem na półnagiego wampira udającego się do łazienki, nie widziała powodów dlaczego miałaby tego nie zrobić. Gdy znalazła zapas krwi w lodówce i zdecydowała się na ulubioną grupę B-, Samael zdążył wrócić z łazienki i dołączyć do niej w kuchni.
- To dobrze, że nie, ponieważ ich nie posiadam. - powiedziała pokazując mu torebki z posoką. Kuchnia to ostatnie miejsce, w którym można było ją spotkać; dlatego udawanie człowieka przyszłoby jej z ogromną trudnością, bo ledwo co potrafiła zaparzyć kawę, nie mówiąc o bardziej skomplikowanych przygotowaniach; sama nie tolerowała ludzkiego jedzenia w większej ilości, więc umiejętność gotowania nigdy nie była jej potrzebna.
- Nie jestem aż tak zmęczona. - odparła, wkładając worki z krwią do mikrofali czy innego magicznego urządzenia, które choć trochę podgrzeje posiłek; jednak luksus krwi tętniczej był tutaj prawie nieosiągalny. Czarnowłosa przelotnie zerknęła na krajobraz za oknem, jednak niewiele zobaczyła, ponieważ wirujący śnieg kompletnie odciął ich od świata, a po chwili usłyszała dźwięk sygnalizujący, że czas na jedzenie. Wyjęła pierwszy lepszy kubek i przelała do niego jeden worek krwi.
- Na pewno się nie skusisz? - zapytała, odwracając się w stronę Samaela. Sama miała zamiar rozkoszować się ciepłą posoką, jak śmiertelnik słodkim kakao. Świt nastanie dopiero za kilka godzin, więc ten czas mogli spędzić na rozmowie, z racji braku innych możliwości, a odpocząć zgodnie z zegarem biologicznym, gdy na nieboskłonie ukaże się słońce. Patrzyła na wampira przenikliwie, zastanawiając się chwilę.
- Skoro już jesteśmy tutaj uwięzieni i zdani na swoje towarzystwo, to najwyraźniej nie mamy innego wyjścia niż znów rozmawiać. O, słodka torturo. - powiedziała, biorąc łyk krwi, ale patrząc na mężczyznę znad krawędzi porcelanowego kubka.
- Pamiętasz, historia za historię? Wtedy zarzuciłeś mi, że i tak nic nie zdradziłam, więc teraz możemy zacząć raz jeszcze. - zaproponowała, czyniąc jeden krok bliżej z chęcią poznania krwiopijcy.
- Pełna dowolność tematu i brak zahamowań. - dodała, wskazując jednocześnie wolę, by to Samael zaczął. Bardzo chciała poznać sekrety, te bardziej krwawe i zakazane również; sama postanowiła nie być dłużną. Właściwie, wiedząc o sobie niewiele, każda nowa informacja mogła być fascynująca, w grę wchodziła wiedza o rodzinie, życiu, samej osobie lub jej preferencjach. Co za dreszczyk emocji.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pią Wrz 21, 2018 10:06 pm

Szczerze mówiąc nie byłby zaskoczony gdyby Vein lubowała się w ludzkim jedzeniu, wiele wampirów to robiło. Jedli i pili to co śmiertelnicy, głód krwi zaspokajając tylko wtedy kiedy już naprawdę musieli. Bardziej za to zaskoczyłby go fakt, że brunetka odnajduje się w kuchni. Nie wyglądała na kobietę, która lubi stać przy garach i pichcić. Zdecydowanie kłóciłoby się to z ogólnym wyobrażeniem jakie zdążył sobie o niej wyrobić. Zabawne, że każdy miał jakieś oczekiwania czy imaginacje dotyczące innych, kierując się zwykle wyglądem, sposobem bycia i sytuacjami w jakich zwykł spotykać daną osobę. Ciekawe jak on jawił się w głowie czarnulki i jak odległe było to od prawdy, którą starał się kryć. I tak pozwalał jej zajrzeć w rejony swojej osobowości, których niewielu miało przywilej oglądać. Może więc jej wyobrażenie wcale nie byłoby aż tak diametralnie różne od oryginału.
- A- skoro już nalegasz. - wykonał teatralny gest dłonią jakby odganiał sprzed twarzy tak nieistotną w tym momencie rzecz jak kwestia posiłku. Mimo wszystko dobrze byłoby łyknąć chociaż trochę. Po pierwsze przyjemniej będzie się rozmawiało a po drugie podróż była naprawdę długa i męcząca. Ciepła krew dobrze mu zrobi. Biorąc pod uwagę pogodę na zewnątrz raczej nie wyjdą więc na razie skazani byli na gorący napój i trzaskający kominek. Nie był to wcale najgorszy los.
- Zgoda, pod warunkiem, że tym razem będziesz przestrzegać zasad. - pokiwał głową a gdy kobieta się zbliżyła ujął jej podbródek zadzierając nieco do góry i patrząc w chłodne oczy swoimi gorejącymi. Nie widząc podstępu czy też kolejnej próby wykręcania się ogólnikami pokiwał głową i na powrót splótł ręce na piersi.
- Nic mi nie przychodzi do głowy... - myślał chwilę wpatrując się w kubek wypełniony gorącą posoką. Tylko tak mówił, w rzeczywistości miałby całkiem sporo historii do opowiedzenia bo choć jego żywot, jak na wampira, był całkiem krótki, to jednak miał już liczne przygody. Jedne zabawne inne wręcz przeciwnie. Problem polegał na tym, że tryb życia Asmodeya nie współgrał z zapamiętywaniem wydarzeń i osób. Szybko wypadały mu z głowy miejsca, imiona i szczegóły. Zwykł gnać przed siebie bez opamiętania i starał nie oglądać się za siebie. Cóż, chyba właśnie dlatego warto było z nim zagrać w tę grę. Miało się gwarancję, że jego opowieść była z jakiegoś powodu na tyle istotna, że odcisnęła na młodym smoku swoje piętno i wryła mu się w pamięć.
- Drewniany domek, futra, trofea myśliwskie, palenisko... Pamiętam jedno takie miejsce. To było dawno temu. - oho, zaczynało się. Teraz kadr powinien się efektownie rozmyć a widz zostać przeniesiony w przeszłość aby ujrzeć wydarzenia własnymi oczami. Niestety w rzeczywistości tak to jednak nie działa, wiec Veina musiała posiłkować się tylko mało szczegółowymi opisami padającymi z ust Samaela.
- To był mój pierwszy wyjazd z rodzicami do kraju ojca. Miałem sześć może siedem lat. Ledwo potrafiłem powiedzieć dzień dobry po rumuńsku. Mimo to cieszyłem się jak ludzkie dzieciaki na święta. - dziwny grymas pojawił się na jego twarzy. Coś co widuje się na niej wyjątkowo rzadko. Mieszaninę nostalgii, radości? Kąciki ust wyraźnie w górze, choć wzrok zdecydowanie nieobecny, jak to przy wspominaniu czegoś co wydarzyło się dawno temu i wydaje się, że miało miejsce w innym życiu.
- Na własne oczy zobaczyłem górską twierdzę dziadka, słynnego Palownika. Natychmiast zakochałem się w tym miejscu. Gęsty, ciemny las, kłęby szarej mgły toczące się po skalistych zboczach... Pamiętam, że pierwszej nocy długo słuchałem opowieści wujów i ojca. Opowiadali najróżniejsze historie z czasów ich młodości. Kiedy wszystko było prostsze i przeważnie ograniczało się do decyzji czy wyciągnąć miecz czy nie. Tak czy inaczej byłem oczarowany. Zamarzyłem, że i ja będę kiedyś taki jak oni. Wiesz, odziany w zbroję, dosiadający wielkiego rumaka i z mieczem w dłoni szarżujący na szeregi struchlałego ze strachu wroga. - jego uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej, odsłaniając długie kły. Najwyraźniej wizja siebie jako średniowiecznego feudała nadal wydawała mu się całkiem pociągająca. Cóż, zawsze był romantykiem z natury...
- Tej samej nocy, postanowiłem wykraść się z zamku i zejść do doliny. Nigdy nie potrafiłem usiedzieć na miejscu a zwłaszcza jako dziecko. Po usłyszeniu tych wszystkich ekscytujących rzeczy zapragnąłem przygód. Chciałem zobaczyć włości mojego rodu. - parsknął kręcąc głową. Widać bawiła go jego własna, dziecięca głupota. Chociaż jakby się dobrze zastanowić to na dobrą sprawę nigdy tak naprawdę z niej nie wyrósł. Po prostu lepiej ją poskramiał.
- Nie trwało długo aż natknąłem się na pierwszą wieś. Nie uwierzysz, ale ludzie tam żyli prawie jak w skansenie. Drewniane chaty, konne wozy... Tak czy inaczej kiedy dotarłem na miejsce wyglądałem pewnie jak mały diabeł. Utytłany w ziemi, igliwiu i co tam jeszcze walało się po lesie. Na dodatek zrobiłem się strasznie głodny. Rozejrzałem się więc i dostrzegłem tłustego kocura przechadzającego się po cembrowinie studni, na takim małym placyku po środku wioski. Rzuciłem się na niego i oczywiście jako dumny przedstawiciel rodu Asmodey stoczyłem z nim zażartą walkę na śmierć i życie, tarzając się po ziemi i próbując złapać futrzaka w paszczę. Narobiliśmy z tym kotem takiego rabanu, że pewnie usłyszano nas aż w Poenari. W mig zapaliły się okna we wszystkich chałupach w okół. - smok zaśmiał się krótko na samo wspomnienie tego zażartego pojedynku. Zdaje się, że gdzieś na torsie miał malutką, ledwie widoczną już bliznę po kocich pazurach co udowadniało z jaką zażartością zwierze broniło się przed atakiem wygłodniałego pięciolatka.
- Ludzie wybiegli z chałup. Ja, dodatkowo upieprzony i z dogorywającym kotem w zębach musiałem wyglądać przezabawnie. Im jednak nie było do śmiechu. Zaczęli coś wrzeszczeć, nie rozumiałem co. Strigoi! Strigoi! Przestraszyłem się jak jeszcze nigdy w życiu. Widziałem jak w rękach niektórych błyskały widły i siekiery. Jak na komendę wyplułem kota i zacząłem biec w stronę lasu. Tam... - najwyraźniej historia nie miała mieć dobrego zakończenia pomimo całkiem nieźle zapowiadającego się początku. Mina Samaela zrzedła, nie uśmiechał się już, głos spoważniał.
- Tam wpadłem na ojca. Szukali mnie. Nie wiem co stało się z wieśniakami, może ich zabito, może uspokojono. Nieistotne. Zaciągnięto mnie do zamku, po minie i milczeniu ojca wiedziałem, że najgorsze jeszcze przede mną. Gdy byliśmy na miejscu chciał sprać mnie tak żebym do końca życia wybił sobie z głowy takie samotne wycieczki między ludzi. Teraz wiem, że miał rację, ale... Przyszła matka. Zobaczyła mnie brudnego, zziębniętego i przestraszonego, przytuliła i spytała czy nic sobie nie zrobiłem, jakby nigdy nic. Wstawiła się za mną. Nie pierwszy i nie ostatni raz z resztą... - sposępniał na tyle, że zamilkł na dłuższą chwilę. Chyba nie miał już ochoty ciągnąć tej historii dalej. Za każdym razem gdy przypominał sobie takie obrazy sprzed lat uświadamiał sobie, że jego relacja z matką jest wielowymiarowa choć usilnie starał się sprowadzić ją do prostej nienawiści. Nie da się jednak przekreślić wszystkiego grubą krechą i wmówić sobie, że teraz wszystko się zmieniło a o wszystkim co było należy zapomnieć.
- No, koniec. Pośmialiśmy się, to czas na Twoją historię. - ocknąwszy się jakby z głębokiego letargu, szybko nabrał standardowej dla siebie werwy i ciętego języka. Odepchnął się od blatu, o który do tej pory opierał się plecami i sięgnął po kubek z krwią o ile takowy otrzymał. Jeśli nie to zajmie się przygotowaniem dla siebie napoju. Przechodząc obok zaczepnie trąci jeszcze biodrem kobietę.
- Tylko tym razem bez żadnych wykrętów. Liczę na porządny kawał historii. - cóż, Veina chyba nie miała wielkiego wyboru. Skoro Samael dość niespodziewanie podzielił się z nią dość interesującym kawałkiem swojego życia to nie powinna pozostać mu dłużna. Po za tym była bardzo sprytną kobietą i z jego niewinnej, zdawałoby się, historyjki na pewno wyłowi sporo rzeczy, które do tej pory smok przed nią ukrywał.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sob Wrz 22, 2018 1:41 pm

Ludzkie jedzenie było marną namiastką, niezdolną zaspokoić pragnienia czarnowłosej, dla której jedyną prawdziwą przyjemnością było picie świeżej krwi, to ona w pełni likwidowała palący głód. Co innego tyczyło się wszystkich używek wymyślonych przez śmiertelników, w tym przypadku czarnowłosa nie odmawiała sobie dosłownie niczego.
Gdy jednak Samael zdecydował się na małą przekąskę, Vein chcąc ciągnąć stworzony przez nią pozór dobrej gospodyni, odstawiła swoje naczynie, by wziąć drugi porcelanowy kubek i napełnić go posoką, następnie wręczyć wampirowi, który na szczęście nie oponował, przyjmując pomysł czarnowłosej. Po tym jak prowokacyjnie dotknął jej twarzy, unosząc nieco podbródek, spojrzała przenikliwymi zimnymi oczami w jego głębokie i czarne jak smoła.
- Postaram się. - odparła krótko. Istniała możliwość konfabulacji, jednak czarnowłosa licząc na szczerość ze strony mężczyzny, sama chciała ukazać mu część siebie; zawsze ogromną przyjemność sprawiało spojrzenie na coś zupełnie surowego i prawdziwego, bez wątpliwości w wiarygodność. Nie pospieszała Samaela, rozumiała, że wybranie opowieści nie jest proste, a może wiele odsłonić, dlatego trzeba zrobić to rozważnie; poza tym mieli wiele czasu, zdani na swoje towarzystwo, bez możliwości ucieczki. Czarnowłosa gdyby tylko posiadała zdolność telepatii, zgodziłaby się z Samem, że czas spędzony tutaj, przy cieple płomieni cicho trzaskających w kominku, malował się obiecująco. Wampirzyca z uwagą słuchała słów mężczyzny, nie przerywając mu ani razu. Starała się wyobrazić miejsce, o którym mówił, zwłaszcza, że w trakcie opowiadania, na jego twarzy malował się błogi spokój jakby nostalgicznie wracał wspomnieniami do tych dni; musiało być to wydarzenie ważne pod wieloma względami, skoro właśnie o tym zdecydował jej powiedzieć. Choć Vi w kilku momentach chciała zadać pytanie, gdyż jej ciekawość wręcz zmuszała do tego kroku, wolała poczekać, wciąż uważnie słuchając, zwłaszcza że dzięki temu malował jej się kolejny obraz na postać mężczyzny, dostarczając wiele informacji o krwiopijcy, nieco odmienny od tego dotąd poznanego; fascynowało ją to jak wiele oblicz może mieć wampir, a tylko nieliczne z nich mogła poznać tylko jeśli Samael jej na to pozwoli.
- Popraw mnie jeśli się mylę.. Chcesz powiedzieć, że jesteś potomkiem Vlada Țepeșa? - dociekała, odnosząc się do początku historii; nie miała podstaw, by podważać jego słowa, jednak chciała upewnić się co do swoich podejrzeń. Z rozmyślać wyrwało ją to trącenie biodrem,umacniając czarnulkę w przekonaniu, że atmosfera robiła się bardzo napięta, lecz w tym pozytywnym znaczeniu. Odstawiła kubek do połowy wypełniony krwią, by opierając się dłońmi, podnieść się nieco i usiąść na blacie kuchennym. Teraz nie musiała zadzierać głowy patrząc na wampira, gdyż ich wzrok mógł spotkać się na tej samej wysokości. Ta historia ukazała jednak o wiele więcej, może było to zamierzenie wampira, jednak Vi dopatrzyła się w niej również tęsknoty za krajem przodków oraz skomplikowanej relacji z rodzicami. Choć kobieta prawdopodobnie znała matkę krwiopijcy, nie mając pewności, nie chciała zdradzać się z tą wiedzą. Skupiła się na samym aspekcie rodzinnym, odganiając od siebie ewentualne powiązania.
- To potwierdza jedynie moje domysły, że już od dziecka byłeś małym diabłem. - dodała z wrednym uśmiechem na twarzy. Jednak o tym czego się dowiedzą, mogą porozmawiać później, zwłaszcza że Samael zapewne nie pozwoli długo czekać, chcąc usłyszeć co w rewanżu ma mu zdradzić czarnowłosa. Jednak ta po chwili zastanowienia, zaczęła:
- Gdy rodzina mnie opuściła, a było to dość wcześnie, nie chciałam dłużej zostać sama na Północy, dlatego wyjechałam z niej naprawdę szybko, właściwie nie wracając nigdy na dłużej. - odparła, w nawiązaniu do miejsca, w którym znajdowali się teraz. Vi uśmiechnęła się pod nosem, spuszczając głowę, by po chwili podjąć opowiadanie:
- Pojechałam na Słowację. Nie mając nic prócz pieniędzy, właściwie mogłam robić wszystko. Żyjąc tam jakiś czas, często mylono mnie z hrabiną, która panowała w tym rejonie, jednak ona nieczęsto pokazywała się publicznie, dlatego ilekroć mnie widziano, tworzyło się zamieszanie, a ja dopiero potem dowiedziałam się jak jesteśmy podobne po zobaczeniu jej portretu. Oczywiście, byłam dużo piękniejsza. Dawało mi to wiele możliwości, ale ja w przypływie spontanicznej ochoty, stwierdziłam, że chcę zająć jej miejsce, ot taki kaprys ciekawej świata wampirzycy. - zaznaczyła, by nikt nie miał wątpliwości. - Zabiłam ją. - dodała, patrząc na wampira. - To było łatwe. Podróże w górach niosą ze sobą wiele niebezpieczeństw, choćby napadu przez zbójców, wtedy była bieda, a taki atak niosąc ze sobą ryzyko ścięcia, niósł również obietnicę nagłego wzbogacenia. Więc łatwo było nająć plebs, który pozbył się hrabiny oraz wszystkich jej sług, którzy niefortunnie tego dnia towarzyszyli jej w podróży. Gdy zajęłam miejsce Erzsébet, opowiadałam jak straszne było to dla mnie wydarzenie. - odparła udając dreszcz przechodzący po plecach. Wtedy doprawdy była to jedna z najprostszych intryg. Będąc wdową odciętą od świata na zadupiu kontynentu, nikt nie miał wątpliwości co do tożsamości Veiny; zwłaszcza, że jedyną osobą, która mogła zachować wizerunek zainteresowanego był malarz, często zakłamujący rzeczywistość i dodający urody modelowi. Więc nikt nie miał dowodów.
- Żyło mi się wygodnie, ale nudno. Myślałam, że będzie to fantastyczny czas , jednak rzeczywistość boleśnie kłóciła się z moimi wyobrażeniami. Niestety to właśnie gwoździem do trumny, okazał się mój głód i zamiłowanie do rozrywki. - urwała, biorąc kubek z krwią i upijając z niego mały łyk. -Jestem wiecznie spragniona, a wtedy istniało tylko jedno źródło krwi, śmiertelnicy. - dodała bez najmniejszych oporów, nie należała do wampirów niosących dobrą wieść o pojednaniu się z ludźmi.
- Zaczęli się domyślać, gdy co raz więcej młodych znikało z wiosek i wszyscy tajemniczo po wizycie w moim zamku lub po przyjęciu na służbę. - wzruszyła ramionami. - Wtedy nie myślałam by się ukrywać. Świadomość niepohamowanych możliwości była ekscytująca, a ja pragnęłam czuć świat najmocniej jak się dało, nie odmawiając sobie niczego. - powiedziała, zmierzając do końca. - Niedługo zabawiłam na Słowacji, ludzie zaczęli się buntować, a mnie szybko męczą wrzaski słyszane pod oknem. - odparła, patrząc nieprzerwanie na Samaela. Patrząc na to z perspektywy czasu, czarnulka uświadamiała sobie jak niepohamowany głód wtedy odczuwała, podobno mówi się na to szalone czyny młodości i dokładnie tak to teraz odbierała, równocześnie nie żałując ani jeden kąpieli w posoce.
- No cóż, mój strigoi. Prowadzi nas to do bycia otwartymi księgami, do stanięcia przed sobą bez żadnych tajemnic, zupełnie nadzy. - odparła, przekręcając głowę nieco w lewo i z tej perspektywy patrząc na Samaela, pijąc krew małymi łykami. Mogli kontynuować wymianę historii, ale chyba oboje zgadzali się, że lepiej zatrzymać kilka smakowitych tajemnic dla siebie.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pon Wrz 24, 2018 3:36 pm

Skoro wstępne ustalenie reguł gry mięli już za sobą nie pozostało nic innego jak tylko przejść do rzeczy. Samael liczył, że tym razem jego tajemnicza towarzyszka nie zakpi sobie z niego i dotrzyma umowy dzieląc się z nim jakąś historią. W końcu na tym polegała cała zabawa, a mimo to ostatnim razem sprytnie postanowiła się wykręcić. Tym razem nie pójdzie jej tak łatwo, już on o to zadba!
Skoro miał rozpocząć musiał się nieco dłużej zastanowić. Problem polegał na tym, że, jak było wspomniane wcześniej, jego życie było wypełnione najróżniejszymi przygodami, którymi i tak w większości nie zawracał sobie głowy. Prócz tego nie ustalili tematyki. Czy miała to być opowieść o jakiejś walce, coś z lat dziecięcych czy może romans? Nie posiadając punktu zaczepienia zdał się na intuicję i opowiedział porywającą historię o swoim wymknięciu się się i dzielnej walce z przerażającym, tłustym kocurem. Zakończonej sukcesem, należało dodać, chociaż cała historia kończyła się jego ucieczką z ludzkiej osady.
Skończywszy opowiadanie zajął się kubkiem gorącej krwi, który wziął w ręce. Oparł się tyłkiem o jakiś mebel i wlepił czarne ślepia w kobietę, która postanowiła wspiąć się na blat. Ciekawe miejsce, musiał przyznać, a na dodatek posiadało wiele zastosowań. Nim jego myśli wybiegły jednak za daleko w sferę seksualnych fantazji rozwiał je skupiając się w pełni na słowach wampirzycy. Nie przerywał, nie wtrącał się. Czasami jedynie pokiwał głową dając do zrozumienia, że nie potrzebuje dodatkowych objaśnień.
- Nie mam nic przeciwko żebyśmy stanęli przed sobą nago. - wyszczerzył się w odpowiedzi na jej puentę. Oczywiście dobrze wiedział co miała na myśli, nie potrafił sobie jednak odmówić tego wybitnie jednoznacznego komentarza. Szybko jednak odchrząknął i jego twarz stała się na powrót poważna.
- Jeśli dobrze zrozumiałem... Zabiłaś Elżbietę Batory, podszyłaś się pod nią i stworzyłaś legendę najsłynniejszej seryjnej morderczyni? - zamrugał - Imponujące, muszę przyznać. Aż głupio mi, że uraczyłem Cię tak trywialną historyjką.
Nie tylko dowiedział się czegoś spektakularnego o swojej towarzyszce ale i zdradziła mu co nieco na temat swojego wieku. Jeżeli dobrze orientował się w datach, a z historii był całkiem niezły, to Veina była dużo, dużo starsza od niego. Mogła być nawet mniej więcej w wieku jego ojca, którego zwykł uważać za starego, znudzonego długowiecznością krwiopijcę. Zabawne, że do tej pory nawet by nie pomyślał aby dać jej więcej niż setkę wiosen. Cóż, jeżeli jest się niemal nieśmiertelnym i całkowicie odpornym na wyniszczające działanie czasu to czymże są lata? Interesujące, że brunetka nie stała się zgnuśniała, leniwa i obojętna na otaczający świat. Może uda mu się wyciągnąć z niej i ten sekret?
- Chyba dość tych historii. Przynajmniej na razie. Będziemy mieli jeszcze sporo czasu żeby opowiedzieć to i owo. - wziął niewielki łyk szkarłatu po czym odstawił kubek i wyszedł z kuchni powracając do głównej części salonu. Zaczął grzebać tam w zawartości jednej z szafek, na której stało urządzenie jakie rzadko się już dzisiaj widuje, czyli gramofon.
- Może czegoś posłuchamy? Jest tu sporo starych winyli. - rzucił nie patrząc w stronę brunetki a przeglądając okładki kilku albumów, które wyciągnął losowo z dość bogatej kolekcji płyt.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pon Wrz 24, 2018 7:04 pm

To dobrze, że za każdym razem Samael wiedział co czarnowłosa miała na myśli, jednak nie trudno zgadnąć, że wszystko co zawierało podtekst seksualny zostało tam umieszczone umyślnie, ponieważ pruderia to ostatnia rzecz o jaką można, by podejrzewać kobietę.
- Skoro nie masz nic przeciwko, zróbmy to. - powiedziała, obdarzając go równie szerokim uśmiechem, odpowiadając zupełnie szczerze i w zgodzie ze swoimi pragnieniami.
Nie uważała, że ten konkretny wycinek z jej życia był spektakularny, po prostu był kolejnym epizodem wyciętym z długiego życia, które naznaczone było ciekawszymi lub nudniejszymi momentami; ten oczywiście był nieco bardziej interesujący od reszty, ale Vi nie chwaliła się nim wszem i wobec, zwłaszcza, że mogło to być bardzo niebezpieczne.
- Zaimponowałam Ci? Wpiszę to sobie do życiorysu. - odparła żartobliwie, wiedząc, iż wywrzeć wrażenie na takim wampirze jakim był Samael jest niezwykle trudno, ponieważ potrafi on odpowiednio docenić jeden akt, a drugi uznać za kompletnie prozaiczny niewart zainteresowania.
- Dobrze zrozumiałeś, ale powinnam zaznaczyć, że kompletnie nie przewidziałam powstania całej legendy wokół postaci Erzsébet, którą potem wieśniaczki straszyły dzieci nie chcąc by choć zbliżały się do zamku Čachtic rzucającego ponury cień na ich chaty. Ja po prostu żyłam, nieostrożnie i nierozważnie, nie myśląc że zostanie to jakkolwiek zapamiętane i nie zaginie w odmętach historii. - dodała. Wiedząc rzeczy, o których ówcześnie nie miała pojęcia, zachowałaby większą ostrożność, mając jednocześnie świadomość jakie niebezpieczeństwo może na siebie ściągnąć tak ostentacyjnym zachowaniem; jednak młodość ma swoje prawa, a Vi będąc wtedy młodą wampirzycą pragnęła jedynie zaspokoić głód i nie pozwolić, by w jej życie weszła nuda oraz marazm, choć jak na ironię, nie potrwało to długo.
- Z resztą, nic w tym niesamowitego. Nigdy nie zabijałeś, nie torturowałeś? Ja po prostu starałam się.. dobrze bawić. - zapytała prowokacyjnie, zwracając uwagę, że dla krwiopijców takie postępowanie jest naturalne, zwłaszcza w stosunku do śmiertelników; w przypadku czarnowłosej zaspokajała ona w ten sposób głód krwi i rozrywki. Przeczucie nieznanego pochodzenia podpowiadało jej, że wszystko to o czym wspomniała wcześniej nie jest obce mężczyźnie, zapewne przez to jakiego go poznała, zimnego i wyrachowanego, dlatego nie wierzyła, że nie miał krwi na rękach. Ona ją miała, ale brak wyrzutów sumienia konsekwentnie pozwalał o tym zapomnieć. Z resztą, już raz na jej oczach boleśnie okaleczył człowieka, w barze gdzie się poznali, praktycznie rozerwał mu gardło.
Zdawała sobie również sprawę z faktu, iż swoją opowieścią zdradziła co nieco o swoim wieku, jednak nie przejęła się tym zbytnio, wiedząc że zawsze będą od niej starsi i młodsi, a rok dla wampira to jak mrugnięcie okiem; sama perspektywa nieśmiertelność uciekała gdzieś i zamazywała się w obliczu faktycznie przeżytych lat oraz wielkiej niewiadomej odnośnie tych, które im jeszcze zostały.
- Nie mów, że była trywialna, to nieprawda. Zapamiętałeś to wydarzenie, czyli ma dla Ciebie jakieś znaczenie. Mając świadomość, że jesteśmy nieśmiertelni, błahe i nieważne momenty uciekają z pamięci, ale ten pozostał. Poza tym, wiele o Tobie mówi; na przykład jaki jesteś naprawdę. - powiedziała, następnie wypijając do końca szkarłatną krew z porcelanowego naczynia. Opowieści z dzieciństwa zawsze wiele mówiły o wampirze, ponieważ ukazywały jego prawdziwe oblicze, to jaki był zanim napotkał trudy życia, nim zaczął chłonąć świat; brunetka chętnie pokaże Samaelowi wycinek z jej dzieciństwa, choć będzie musiała dłużej pomyśleć nad odnalezieniem takiego, który posiadał by jakiekolwiek znaczenie. Jednak gdy ona nieco się zamyśliła, mężczyzna w tym czasie przeszedł do salonu, by zacząć szperać wśród winyli; wcześniej nawet nie zauważyła tego gramofonu.
- Zdam się na Ciebie. - powiedziała, w pełni ufając jego gustowi muzycznemu. W czasie gdy wampir szukał odpowiedniej płyty, Vi rzuciła okiem na okno, a raczej widok za nim; śnieżyca nieco zelżała, jednak wciąż nie był to odpowiedni moment do wyjścia na zewnątrz, najbardziej z uwagi na wirujący śnieg. Licząc, że niedługo z gramofonu wydobędzie się muzyka, czarnowłosa z podstępnym uśmiechem na bladej twarzy, zaproponuje:
- W takim razie, panie proszą panów. - stwierdziła i zaśmiała się z tego pomysłu; bo właściwie dlaczego mieliby sobie tego odmówić; poza tym jeśli Vein miała jakiś kaprys, lepiej szybko go spełnić, tak będzie bezpieczniej dla świata.
- Właśnie, nie odpowiedziałeś. Pytałam, czy jesteś potomkiem Vlada Palownika? - przypomniała, używając przydomka sławnego hospodara, który wiele mówił o jego posiadaczu. - Nie wystawiaj mojej cierpliwości na próbę. Jestem bardzo ciekawska, choć wiem, że może mnie kiedyś to zgubić. - dodała, patrząc mężczyźnie w oczy. Była niezwykle podniecona możliwą perspektywą, iż Samael wywodzi się z tak wspaniałej rodziny; wtedy również do głowy przyszła jej myśl, jak bardzo może być on podobny do sławnego Smoka, głównie charakterologicznie.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Wto Wrz 25, 2018 7:52 pm

Nie ma to jak zdecydowana kobieta, która nie boi się głośno mówić o tym co chodzi jej po głowie. Bez ogródek i zbędnego owijania w bawełnę. Chociaż czasem zabawa w kotka i myszkę ma swoje uroki, nadmierne przeciąganie tego zwykle prowadzi tylko do frustracji. Nie tak dawno temu, Samael osobiście miał niefart przekonać się o prawdziwości tych twierdzeń. Najpierw szczuty niczym wygłodniały pies smakowitą kością ostatecznie otrzymał tylko rozczarowanie i irytację. Spędzanie nocy w towarzystwie kobiety nie wiedzącej czego właściwie chce nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy. Owa kobieta miała szczęście, że całe zajście skończyło się tylko jego wyjściem i trzaśnięciem drzwiami. Doprowadzony do tego stopnia rozdrażnienia był zdolny w niewybredny sposób zademonstrować jej jak traktuje takie jak ona. Skupmy się jednak na rzeczach ważniejszych czyli tym co jest tu i teraz.
- Lubię gdy kobieta wie czego chce. - skwitował krótko. Uniósł kąciki ust ku górze jednak nie pociągnął tematu dalej. Najwyraźniej uznał, że jeszcze za wcześnie aby tak po prostu pozrzucać ciuchy i rzucić się na siebie. Skoro już byli w tak romantycznych okolicznościach dlaczego się nie zabawić i nie skorzystać z tak specyficznej atmosfery? Inaczej byłoby to marnotrawstwem! Chaotyczny i spontaniczny seks mogli przecież uprawiać gdziekolwiek, a okazja taka jak ta może się już za szybko nie powtórzyć.
- Tak, zaimponowałaś. Możesz zapisać skoro to dla Ciebie tak ważne. - nie mógł sobie darować małej złośliwości, jednak przecież oboje lubili tę grę w uszczypliwości. Żadne nie szczędziło drugiemu kiedy tylko nadarzała się ku temu okazja.
- Zdarzało mi się zabijać. Męczyć też. - odpowiedział dość lakonicznie i nie wdając się w zbędne szczegóły - Nigdy jednak na taką skalę. To nie o mnie krążą legendy. Wampirzyco z Siedmiogrodu.
Samael był jaki był, nawet jeżeli jawił się jako dość oryginalny i intrygujący facet to jednak nie należał do elitarnego grona krwiopijców, o których ludzie snuja legendy. Co prawda wywodził się bezpośrednio z rodu prawdziwej ikony wampiryzmu i najbardziej znanego w popkulturze wampira... Sam jednak nie zasłużył sobie na taki rozgłos. Może to i lepiej? W całej plejadzie przywar i problemów brakowałoby jeszcze żeby miał obsesję na punkcie doścignięcia czy nawet przebicia wyczynów swojego sławnego dziadka.
- Tak? W takim razie ciekaw jestem czegóż takiego dowiedziałaś się o mnie z tej historii? Oświeć mnie. - Asmodey był autentycznie zainteresowanym tym co Veina wyciągnęła z jego trywialnej, pozornie, historyjki. Był świadomy tego, że nie rozmawia z pierwszą lepszą i brunetka na pewno wyłowiła jakieś istotne szczegóły. Ba, nawet nie próbował ich specjalnie ukrywać, przecież mieli się zabawić i podzielić ze sobą jakimiś ciekawymi opowieściami o sobie i swojej przeszłości. Bez sekretów.
Jeżeli chodziło zaś o gust muzyczny... Wątpliwym było by znalazł wśród tych starych winyli album swojej ulubionej black metalowej kapeli. A nawet jeśli to raczej nie był odpowiedni moment by rozrywać domek wrzaskami o płonących kościołach, demonach i krwawych masakrach. Na pewno jednak znajdzie coś co mu się spodoba i jednocześnie wpasuje się w klimat dzisiejszej nocy. Po kilkuminutowych poszukiwaniach zdecydował się wreszcie i już po chwili igła dotykała dysku a z dużej trąbki jak można by nazwać ten element dobiegł charakterystyczny szum.
- Nie odpowiedziałem. - potwierdził kiwnięciem głowy. Kilkoma krokami zbliżył się do kobiety na bardzo bliską odległość. Ich ciała w zasadzie dzieliły centymetry a on z zawadiackim uśmieszkiem sięgnął po jej dłoń by położyć na swym ramieniu. Miał zamiar spełnić zachciankę Veiny i porwać do tańca. Może to zadziwiające ale kulturalnego obycia mu nie brakowało. Potrafił tańczyć i to, bez zbędnej przesady, bardzo dobrze. Życie w zamożnym rodzie arystokratów miało to do siebie, że wymagano wielu rzeczy takich jak taniec, oczytanie i wiele innych niezbędnych do tego by nie popełnić jakiejś gafy w towarzystwie nadętych bufonów. Och ilu on już damom zawrócił w głowie na parkiecie! No, ale nie o tym teraz mowa...
Kontrast między jego powierzchownością i zwyczajowym sposobem bycia a tym z jakiego środowiska się wywodził mógł wydawać się dość dezorientujący. Oraz całkiem zabawny. Morał z tego taki, że nie należy oceniać książki po okładce. Nawet wtedy gdy owa książka za cholerę nie chce się otworzyć i być przeczytana.
- Vlad III Palownik to mój dziadek od strony ojca. Podobno jestem do niego całkiem podobny, choć nie dane było mi go nigdy poznać. - nie dręcząc już dłużej wampirzycy postanowił wreszcie zaspokoić jej ciekawość. Pewnie i tak nie dałaby mu spokoju dopóki by tego nie zrobił a po co psuć sobie nastrój? Z resztą jego korzenie to żadna tajemnica.
Kiedy tylko z grającego pudła dobyły się pierwsze nuty, Smok ujął swą partnerkę w talii i poprowadził jakby byli na sali bankietowej. Przejmując inicjatywę nieco zdominował brunetkę swoją osobą ale odnosił wrażenie, że w momencie tańca nie będzie uporczywie walczyła o to kto ma tutaj wieść prym. Zwłaszcza, że byli tak blisko. Blisko tak, że wyraźnie czuli bicia swoich serc, niemal spijali oddechy wprost ze swych ust, musieli wyglądać pewnie jak najbardziej zakochana para na świecie. Atmosfera gęstniała i robiła się coraz gorętsza. Może to wina ciągle trzaskającego kominka?

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sro Wrz 26, 2018 11:53 am

Wampirzyca z Siedmiogrodu.. to zaiste brzmiało dumnie, ale dla Vein był to odległy czas i zamknięty etap, który, jej zdaniem, nie wywarł na niej wielkiego wrażenia; nie lubiła rozpamiętywać przeszłości, woląc skupić się na teraźniejszości, a to co działo się obecnie z pewnością było tego warte.
- Daj spokój, gdybyś znalazł się w takiej sytuacji jak ja, jestem pewna, że również chciałbyś zapewnić sobie choć odrobinę rozrywki. - bo wtedy właśnie tym było dla niej znęcanie się nad śmiertelnikami, torturowanie ich przynosiło również wymierne korzyści w postaci krwi, jakże niezbędnej do funkcjonowania, zwłaszcza przez wiecznie spragnionej kobiety. Jak już Vi wspominała, nie mogła przewidzieć rozwinięcia się całej legendy, która w strzępach funkcjonowała w popkulturze, a już z pewnością nie było to jej intencją. Jednak może już dość rozmów o poprzednim życiu, było zbyt przyjemnie, by myśleć jedynie o czasach minionych. Czarnowłosa wolała skupić się na tym co działo się obecnie między dwoma wampirami, skazanymi na swoje towarzystwo, a jednak całkiem dobrze znoszącymi ten przymus. Na szczęście Samael postanowił spełnić jej małą zachciankę dotyczącą tańca, dlatego na twarzyczce czarnowłosej od razu pojawił się drobny uśmiech. Wcześniej dając mu pełną dowolność w wyborze muzyki, nie zawiodła się na jego preferencjach, a już pierwsze dźwięki dobywające się z gramofonu utwierdziły ją w przekonaniu, że choć niewielu mężczyzn można nazwać romantykami, wampir posiadał pewną dozę melancholii, która bardzo jej się podobała i w pewnym sensie odpowiadała jej skłonnościom do nostalgii. Dlatego również zgodnie z wolą wampira, delikatnie położyła dłoń na jego ramieniu i pozwoliła objąć się w talii, a czując dłoń mężczyzny na ciele pomyślała jak bardzo lubiła takie drobne gesty, nie tylko dlatego iż były po prostu przyjemne, ale wytwarzały pewną atmosferę, którą powoli dało się wyczuć w pomieszczeniu.
- A co do Twojej historii, to przecież bardzo proste. - odpowiedziała, unosząc głowę nieco wyżej, by móc spojrzeć wampirowi w oczy, a czego wymagało od niej ich obecne położenie, to jak bardzo blisko się znajdowali, gdy ich ciała delikatnie kołysały się w rytm muzyki dobywającej z gramofonu, raz po raz muskając się nieznacznie biodrami.
- Już jako dziecko byłeś bardzo niezależny i nie chciałeś tłumić swej natury, nie każdy w Twoim wieku zdecydowałby się na samotne wyjście z zamku i eksplorację terenu, którego nie znałeś. Jednak dla Ciebie to nie była przeszkoda, a wręcz zachęta. - dywagowała kobieta, jednak w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Samael wszystko to dobrze wiedział, ale z pewnością chciał poznać przemyślenia brunetki, bo dlaczego miałaby tłumaczyć mu coś z czego doskonale zdawał sobie sprawę. - Nie bałeś się zaatakować zwierzęcia, a wręcz stoczyłeś z nim heroiczną walkę. To jasno świadczy o odwadze i upartości. - odparła, by po chwili dodać: - Oczywiście nawet na podstawie tak krótkiej wzmiany można pomyśleć również o Twoich relacjach z rodzicami. Jednak ważniejsze jest to, że skoro zachowywałeś się tak jako dziecko, musiało to być prawdziwe. Nie udawałeś nikogo, a domyślam się, że wciąż tego nie robisz. Już wtedy byłeś taki, jaki chciałeś być i w tej kwestii niewiele się zmieniło. - zakończyła swój pobieżny wywód. Samael mógł wyprowadzić ją z błędu jeśli w takowym się znajdywała, choć wątpiła, by nasuwała się tutaj inna metoda interpretacji. Dzieci w swych intencjach są bardzo szczere i niestety to dorośli starając się je zmienić, likwidując w nich to co najpiękniejsze.
- Wywodzisz się ze wspaniałego rodu, o którym również krąży wiele opowieści. Twój przodek wciąż cieszy się wielką sławą, jednak nie tylko z powodu heroicznej walki z Turkami, ale i dzięki okrucieństwu, bo przecież to ono go tak rozsławiło. - powiedziała, również nieco chwaląc się wiedzą historyczną. Nie podejrzewała, że wampir może należeć do rodziny Draculi, jednak z drugiej strony nie dziwiła się, że daleko mu było do chwalenia się swych pochodzeniem. Nikt nie lubił być oceniany przez pryzmat sławnego przodka; czarnowłosej zaimponował ten fakt, jednak wciąż wolała patrzeć na krwiopijcę przez to jaki był, co skrywał.
Po tym jak skończyła mówić i w pełni usłyszała piosenkę, uśmiechnęła się pod nosem spuszczając głowę, głównie z powodu tekstu ballady wybranej przez mężczyznę. Atmosfera była tak gęsta, że wręcz można było ją dotknąć, a wampirzyca czując bliskość Samaela nie mogła powstrzymać się od nieprzyzwoitych myśli.
- Ciebie też zmuszano do uczestnictwa w balach? - zapytała, nawiązując do jego świetnych umiejętności tanecznych. Ona sama polubiła przyjęcia dopiero jako dorosła wampirzyca, jednak tyle te dla krwiopijców, bo na nich działy się najbardziej nieprzyzwoite rzeczy, bez konieczności ukrywania się przed śmiertelnikami.
Teraz nieco przypomniała sobie tamte chwile, gdy w pełni poddała się dominacji mężczyzny, nie próbując samej prowadzić; zbliżyła się do niego jeszcze bardziej, mając możliwość oparcia policzka na jego torsie, czego jednak nie zrobiła. Pragnęła wykorzystać to co w tej chwili czuła, a dokładnie to przyjemne napięcie, które nie zdarzało się tak często jakby tego pragnęła.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Czw Wrz 27, 2018 3:12 pm

Słysząc błyskotliwą i szczegółową analizę opowiedzianej przez siebie historii uniósł nieco prawy kącik ust do góry. Nie pomylił się ani trochę spodziewając się, że Veina wyciągnie z tej opowieści dużo informacji obok, których wiele osób przeszłoby nie zwracając nań większej uwagi. Gdyby nie fakt, że z własnej woli opowiedział jej to i owo, czułby się pewnie źle z faktem iż dał z siebie czytać jak z otwartej księgi. W innych okolicznościach z pewnością nie pozwoliłby sobie na taką nieuwagę i wybrał historię, która nie mówiłaby o nim aż tak wiele.
- Mogłabyś zostać psychoanalitykiem. - skomentował nie ukrywając lekkiego rozbawienia. On sam również wyłowił kilka istotnych szczegółów z usłyszanej historii o podszyciu się przez brunetkę pod Elżbietę Batory, nie zdradzał tego jednak ani słowem. Bo i po co? Kobieta była na tyle bystra by być tego świadomą.
- Bycie sobą za wszelką cenę może być uciążliwe w wielu aspektach życia. Zdążyłem się już o tym wielokrotnie przekonać. - dodał jeszcze. Pomijając kwestie takie jak oczekiwania rodziców, bycie sobą często negatywnie wpływa na jego kontakty z innymi. Zwłaszcza kobietami, które z niewiadomych przyczyn fascynowały się jego osobowością a następnie liczyły na to, że się zmieni. Nie było w tym żadnego sensu. A może po prostu to on nie był w stanie zrozumieć przewrotnej, kobiecej natury. Tak czy inaczej, po ostatnich przeżyciach z dotychczasową dziewczyną, postanowił być dużo ostrożniejszy i choćby w środku aż go rwało, nie poddawać się tak łatwo emocjom. Zwykle niezbyt przejmował się innymi, tym razem jednak czuł się naprawdę winny skrzywdzenia drugiej osoby. No, ale nie czas teraz by rozdrapywać rany.
- Wyrafinowane okrucieństwo to cecha dziedziczna w mojej rodzinie. - rzucił nieco zagadkowo, nie precyzując co lub kogo ma dokładnie na myśli. Fakt, to Palownik rozsławił imię rodziny do tego stopnia, że w taki czy inny sposób znani byli w każdym zakątku globu. Mimo to jego potomkowie wcale nie byli gorsi jeżeli chodziło o stosowanie wymyślnych tortur. I wcale nie chodziło o rzeczy tak ordynarne jak wyrywanie paznokci czy przypalanie żelazem. Ból tego rodzaju, choć potworny, był tylko chwilowy. Smoczy ród lubował się raczej w wysublimowanych i wyrafinowanych metodach zadawania cierpienia.
- Nie znosiłem tego. Sami sztywniacy, sieci politycznych i rodzinnych intryg, konieczność zważania na to o czym i z kim się rozmawia... - prychnął - Dopiero gdy podrosłem zacząłem je jakoś tolerować.
Czy tekst piosenki był przypadkiem czy i to było świadomym, zaplanowanym wyborem, musiało pozostać tajemnicą. Co to z resztą za zabawa kiedy wszystko podane było jak na tacy? Odrobina tajemnicy i niepewności to świetne przyprawy i podawane w rozsądnych ilościach mogły sprawić, że dzisiejszy wieczór będzie jeszcze smakowitszym doświadczeniem.
Korzystając z niezaprzeczalnie idealnego momentu, wampir nachylił się niespiesznie do swej partnerki i nie przerywając leniwego kołysania się w rytmie ballady, złożył pocałunek na jej odsłoniętej szyi. Tuż pod prawym uchem. Nie poprzestał na tym jednak. Usta wampira raz po raz muskały aksamitną, pachnącą skórę Veiny z pewnością oprócz przyjemnego dreszczu wywołując odrobinę niepewności, w przypadku krwiopijców nigdy nie wiadomo kiedy można spodziewać się bólu towarzyszącego zatapianiem kłów w ciało. O dziwo, ugryzienie jednak nie nastąpiło.
Muzyka ucichła, utwór skończył się a oni stali teraz w ciszy przerywanej tylko trzaskaniem ognia w kominku. Samael zawadiacko trącił nosem policzek kobiety, następnie zaczepnie skubnął zębami jej kuszące usta. Raz, drugi, trzeci, zapraszając do kolejnego, nieco innego tym razem tańca.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sob Wrz 29, 2018 12:11 am

Czarnowłosa opowiadając wampirowi co według niej ta historia mogła oznaczać w głębszym wymiarze, nie siliła się na błyskotliwość, ponieważ wolała szczerze przedstawić mu swój punkt widzenia. Uśmiechnęła się tylko na wzmiankę o psychoanalizie; chociaż lubiła penetrować umysły innych była to raczej praktyka czystko rozrywkowa, ewentualnie po prostu opłacalna i przynoszącą wymierne korzyści. Nie wyobrażała sobie siebie na pozycji lekarza, zajętego pomocą innym, po prostu nie nadawała się do tego i jednocześnie nie czuła takiej potrzeby, kompletnie nie pasowało to do jej charakteru oraz skłonności do melancholii, pakowania się w kłopoty i wręcz ryzykownej lekkomyślności.
Gdy mężczyzna wspomniał o wyrafinowanym okrucieństwie, od razu przypomniały jej się stare ryciny z wizerunkiem ofiar konających w ogromnym cierpieniu i to z rozkazu, jak się okazuje, jego przodka, gdy pomyślała o tym, na jej twarzy automatycznie ukazał się wredny uśmiech.
- Będzie dla mnie lepiej jeśli nigdy nie doświadczę gniewu Smoka i tych wyrafinowanych metod. - stwierdziła, mając na uwadze, że byłaby to wielka strata, gdyby takie bosko ciało zostało oszpecone przez techniki, które z pewnością Samael znał i nie zawaha się ich użyć w odpowiednim momencie na osobie; nie mogła odmówić mu słuszności w stosowaniu takich metod na osobach, które ewidentnie zasłużyły na karę, miłosierdzie nie należało się każdemu, a jak się wydaje ani brunetka ani wampir z niego nie słynęli. Hamowanie instynktów to bardzo przykra rzecz; wampirzyca miała na uwadze, że mężczyzna może ukrywać przed nią swoje prawdziwe oblicze, nie chcąc zostać otwartą księgą, o której wspominali już wcześniej.
- Przy mnie możesz być sobą. - odpowiedziała prosto, zdając sobie sprawę z długofalowych konsekwencji takiego.. wręcz życzenia.
Atmosfera choć robiła się cięższa, nie wisiała niczym fatum na głowami dwóch wampirów, wciąż splecionych w objęciu, podczas delikatnego kołysania w rytm dźwięków piosenki. Nastrój był idealny, a dopełniony przygaszonym światłem bijącym z kominka, jedynie potęgował pragnienia, które uwidaczniały się już od początku. Vein czując usta mężczyzny na szyi, odruchowo przechyliła głowę na bok, pozwalając muskać bladą skórę; był to krótki moment, jednak wiedząc, że u krwiopijców szyja jest wyjątkowym miejscem, nie protestowała przed ewentualnym zatopieniem kłów, zwłaszcza, że picie krwi miało dla niej wymiar bardzo osobisty i erotyczny, dlatego chciała dać Samaelowi możliwość spróbowania jej posoki, jednocześnie uzurpując sobie prawo do odwzajemnienia tego gestu przy najbliższej okazji. Gdy jednak ugryzienie nie nastąpiło, brunetka spojrzała, podczas krótkiej chwili, w oczy mężczyzny, a rękę którą do tej pory trzymała na jego ramieniu, przeniosła na szyję wampira, kciukiem dotykając kości żuchwy.
Gdy Sam zaczął skubać jej pełne wargi, a ona skuszona smakiem jego ust złączyła je na dłużej, chcąc przeciągnąć tą niezaprzeczalnie przyjemną chwilę. Kompletnie zignorowała fakt, że igła gramofonu przestała poruszać się po płycie, w związku z czym w domku zapanowała kompletna cisza, raz po raz przerywana trzaskaniem drewna w kominku i głuchym dźwiękiem wydawanym przez wiatr szalejący na zewnątrz.
- Czy to jest ten półmetek Twojego planu? - zapytała, tylko na chwilę odrywając się od mężczyzny. Pytanie mogło zostać uznane za retoryczne, ponieważ tak naprawdę nie oczekiwała konkretnej odpowiedzi, dlatego ponownie złączyła ich wargi, wcześniej nieco zaczepnie i delikatnie dotykając językiem ust Samaela, zapamiętując się i czerpiąc jak najwięcej przyjemności z tego momentu, czując również delikatny dreszcz przechodzący po kręgosłupie. Najwyraźniej nastrój udzielił się obojgu lub też pozory wreszcie przestały tak sztywno trzymać ich w ryzach, ponieważ nie trudno było się domyślić, że chęci były po obu stronach, co dawało odpowiedni entourage. Kobieta leniwie rozłączyła usta wampirów, jeszcze przez chwilę patrząc w oczy mężczyzny.
- Zastanawia mnie tylko, kto w tej sytuacji jest łowcą? - zapytała ukazując Samaelowi aluzję jasną do odczytania, jednocześnie nawiązując do jego poprzednich słów o tym, iż dopiero łowy czynią łowcę.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pon Paź 01, 2018 3:23 pm

Skoro oboje wiedzieli czego chcą a co najważniejsze byli zdecydowani, to nie było nic złego w tym aby dali się ponieść nastrojowi i poszli do łóżka. Samael od jakiegoś już czasu nie miał żadnych zobowiązań wobec nikogo, choć często nawet gdy takowe posiadał, ulegał wewnętrznym podszeptom i kobiecym urokom. Krótko mówiąc, nie należał do wiernych partnerów. Przyczyny mogą być różne, od tak prozaicznych jak zwykła, niepohamowana chuć do głębszych, psychologicznych. A czy Veina była wolna i śmiało mogła pójść w ramiona Asmodeya? To już go nie obchodziło. Miała swoje lata i na pewno dobrze wiedziała co robi.
- Uważaj czego sobie życzysz bo może się spełnić. - rzucił sentencją, którą zasłyszał lub przeczytał dawno temu a teraz wydała mu się adekwatna do okoliczności. Naprawdę chciałaby żeby całkowicie zrzucił z siebie wszystkie okowy i hamulce? Ujrzeć jego prawdziwe oblicze, nie uładzone i przystrojone ładną, atrakcyjną maską dość ekscentrycznego, czarujące jegomościa? Uznał, że brunetka wypowiedziała te słowa dając się ponieść chwili oraz nie zdając sobie sprawy z prawdziwych ich konsekwencji. Zwykle, gdy już był z kimś na tyle blisko by obnażyć swe samolubne, aroganckie, ponure i nieczułe wnętrze znajomość szybko się kończyła. Zwykle dość burzliwie i głośno. Dlatego zaczął unikać zbędnego otwierania się i przywiązywania do innych osób. Taka metoda sprawiała się świetnie. Nikt nie czuł się skrzywdzony czy rozczarowany. I nie mógł mieć do niego pretensji.
Na pytanie o półmetek planu, wampir uśmiechnął się zagadkowo i krótko pokręcił głową zaprzeczając. Gdyby chodziło tylko o fizyczne zbliżenie się do niej nie zadawałby sobie aż tyle trudu. Jakkolwiek to nie zabrzmi, był bardzo zdolny w kwestii uwodzenia i zdobywania kobiecych wdzięków, na pewno gdyby obrał sobie za cel jednorazowe przespanie się z Veiną, starałby się to osiągnąć na miejscu, w Yokohamie. To czy by mu uległa czy nie było kwestią drugorzędną. Istotne było, że w zorganizowanie wyjazdu i namówienie jej na spędzenie razem tygodnia było coś więcej.
Smok z właściwym dla siebie pazurem nie tylko odpowiadał na kobiece pocałunki ale również sam kosztował jej pełnych ust, raz za razem. Nigdy jednak nie przeciągając momentu na dłużej, zawsze pozostawiając pewien niedosyt i rozpalających pragnienia jeszcze bardziej.
- Czy w tej chwili to istotne kto jest łowcą? - odpowiedział ujmując krótko bardzo ważną rzecz. Skoro oboje w równym stopniu czuli się dobrze i chętnie poddali się swoim pragnieniom to fakt kto jest łowcą a kto ofiarą schodził na bardzo daleki plan.
Samaelowa dłoń sunąc po linii kręgosłupa wampirzycy, zmierzała leniwie coraz wyżej, aż do momentu gdy długie palce wplotły się w czarne pukle lśniących włosów. Zawsze miał słabość do czarnowłosych. Długie, zadbane i pachnące włosy były dla niego kwintesencją kobiecości równie ważną jak figura i obycie. W tej chwili z lubością cieszył się rozkosznym zapachem Veiny, który chłonął wraz z ciepłem jej aksamitnej skóry i słodyczą ust. Druga, niesforna smocza łapa, przestała obejmować kobiecą talię zsuwając się wyraźnie niżej. Zdecydowane uściśnięcie jej lewego pośladka stało w ogromnej kontrze do dość romantycznej otoczki jaka wytworzyła się wokół ich tańca oraz tego co nastąpiło potem.
- Pytałaś na co mam ochotę... - długie kły wampira błysnęły w szerokim uśmiechu przywodzącym na myśl jakieś drapieżne zwierzę. Asmodey ponownie złączył na chwilę ich usta, tym samym powoli acz stanowczo zmieniając ich położenie, zbliżając się na powrót do blatu oddzielającego salon od aneksu kuchennego. Kiedy plecy kobiety niemal zetknęły się z drewnem wypuścił ją z objęć i sprawnie, o ile odrobinę mu pomogła, pozbył się jej wierzchniego swetra, odrzucając go w kierunku jednego z foteli.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Wto Paź 02, 2018 11:15 pm

Choć jej życzenia często nie do końca były przemyślane, to w tej kwestii pomimo dużego ryzyka, chciałaby zobaczyć prawdziwe oblicze wampira; obraz Samaela jaki malował jej się teraz, był bardzo fascynujący i pociągający, ale ta wiecznie nienasycona ciekawość brunetki wiedziała, że jeszcze wiele przed nią ukrywa. W tej sytuacji mogła jedynie czekać aż kiedyś zrzucą przed sobą fałszywe twarze, ryzykując wiele, jednak biorąc wszystko albo nic.
W tej chwili wampirzycy ciężko było zastanawiać się nad czymkolwiek, jej zmysły były co raz bardziej prowokowane przez mężczyznę, który bezpardonowo prowokował ją dotykiem swoich dłoni. Uwielbiała gdy dotykano jej gęstych włosów, dlatego gdy wplótł palce w ciemne kosmyki, mocniej wpiła się w jego usta, rozpoczynając pocałunek francuski, jednak robiąc to bardzo delikatnie i nienachalnie. Jak widać kobiecie bardzo udzieliła się romantyczna atmosfera, ponieważ chciała by te drobne pieszczoty trwały dłużej powoli rozpalając ich pragnienie; chociaż uwielbiała zbliżenia pełne agresji i chaotyczności, doceniała również te gdy można było niespiesznie napawać się ciałem kochanka. Jednak gdy poczuła uściśnięcie pośladka, nie mogła odmówić sobie wrednego uśmiechu ukazującego ostre jak igły kły, których biel podkreślona została przez naturalną czerwień ust. Choć uśmiech Samaela, zwłaszcza taki drapieżny, nie mógł oznaczać nic dobrego, czarnowłosa nie mogła się tego doczekać.
- Przynajmniej w tej kwestii się zgadzamy. - odpowiedziała odnośnie ochoty. Nie mogła również zrobić nic innego, jak kilka kroków do przodu gdy mężczyzna przyparł ją do szerokiego blatu, właściwie to znalazła się w potrzasku, z którego jednak nie miała zamiaru uciekać. Tylko na chwilę pozwoliła wypuścić się z objęć, by szybkim zgrabnym ruchem zdjąć szeroki sweter, odsłaniając duże piersi zakryte jedynie ażurowym wzorem czarnej koronki biustonosza. Będąc kompletnie bezwstydną osobą rzuciła gdzieś ubranie, ponownie zbliżając się jak najbardziej do wampira. Powoli włożyła chłodne ręce pod jego bluzkę, chcąc dokładniej zbadać ciało mężczyzny, dlatego leniwie przesuwała dłoń po wyraźnie zaznaczonych mięśniach pod skórą, zaczynając od podbrzusza i zatrzymując chwilę dłużej na brzuchu oraz torsie. Chwytając za kraniec bluzki, chciała ją zdjąć, ale w tym musiał pomóc jej Samael, pochylając nieco głowę, ponieważ różnica wzrostu była wyraźna. Ponownie łącząc ich usta w namiętnym pocałunku, stykające się ciała wreszcie mogły poczuć się intensywniej. Po krótkiej chwili Vein przeniosła ręce na pasek mężczyzny, mocno za niego ciągnąc, by rozpiąć go jednym ruchem co powinno jej się udać za pierwszym razem.
- Więc mówiłeś, kiedy zaczniesz spełniać moje fantazje? - zapytała przekornie, patrząc Samowi w czarne oczy, które wydawały się wręcz hipnotyzujące. Czekała z niecierpliwością, a miejsce nie miało znaczenia, mógł być to nawet ten blat lub jedna z miękkich skór leżących przed trzaskającym kominkiem. Bardzo złe rzeczy kłębiły się w głowie czarnulki, która nawet nie udawała, że właśnie teraz pragnie czegoś innego; wciąż nie spuszczając wzroku z mężczyzny, smukłymi palcami rozpięła guzik jego rozporka.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Czw Paź 04, 2018 3:09 pm

Zdaje się, że znaleźli się na ścieżce prowadzącej tylko w jedną stronę. Chociaż jej koniec był nie do przewidzenia, zawrócenie byłoby wyjątkowo bolesne i rozczarowujące. W dodatku każdy krok na przód otumaniał i odrealniał, przeganiając racjonalność i zdrowy rozsądek, pchając jeszcze bardziej ku całkowitemu zapomnieniu i poddaniu się namiętności. To droga z której się nie wraca. Któż jednak miałby ochotę przerwać ten wspólny spacer i zrezygnować z tego co kryje się na końcu ścieżki? Przesłodka w swojej fizyczności, obnażonej ze wszelkich pozorów, nagroda była tuż na wyciągnięcie ręki. Oboje mięli najszczersze chęci by się w nią wgryźć i czerpać jak najwięcej.
Wymiana pocałunkami, zaczepnymi, namiętnymi i francuskimi tylko podgrzewała i tak już wyjątkowo gorącą atmosferę. Mężczyzna dbał o to by kobieta w żadnym wypadku nie czuła się poszkodowana, dając jej odrobinę pola do manewru, dominując swą osobą, jednak nigdy nie całkowicie. Adorował ją. Chłonął bliskość ciała, rozkosznie miękkie włosy, słodycz jej karminowych ust, tonąc w uwielbieniu jej boskiego ciała i pragnąc kosztować go coraz więcej i na wszelkie sposoby. Jak widać umiał nie tylko rzucić się na partnerkę, przycisnąć do ściany i wziąć jak dzikie zwierzę. Chociaż i takie zbliżenia potrafiły być wyjątkowo dobre, pełne ognia i pasji, tym razem do całego aktu podszedł z zupełnie innej strony. Z pewnością wielka w tym zasługa samej Veiny, która świadomie lub nie, wywarła na młodym smoku spore wrażenie, przez co uznał szybki i gwałtowny seks za marnotrawstwo szansy. Szansy na zakosztowania tej intrygującej brunetki w pełni, tak jak na to zasługuje. Sztuką nie jest szybkie schlanie się drogim winem a powolne delektowanie się nim i kosztowanie wszystkimi zmysłami.
Rozkoszny dreszcz towarzyszący dotykowi chłodnych dłoni na jego torsie przebiegł wampirowi wzdłuż kręgosłupa i wywołując zjeżenie się włosów na karku. Ujrzawszy kochankę, która bez oporów pozbyła się górnej części swej garderoby, nie mógł pozostać dłużny. Nachyliwszy się i układając odpowiednio ramiona, wspomógł jej wysiłki w zdjęciu z niego koszuli. To co stało się z ubraniem później było nieistotne. Równie dobrze mogło wpaść do kominka, Asmodey miał w tej chwili zupełnie inne rzeczy na głowie. Półnagi, z wytatuowanym torsem i rękoma nie był chyba dla wampirzycy niezwykłym widokiem. Widziała go takiego przynajmniej raz i to w tym domku. W jego przypadku było inaczej. Chociaż miał już przyjemność oglądać Veinę w stroju kąpielowym, widok kształtnych piersi udekorowanych koronkami zawsze działał nań pobudzająco. Przez myśl przeszło mu nawet, że trochę żal będzie pozbywać się tak ładnej bielizny. Podobne przemyślenia zostały jednak szybko rozgonione przez wyobraźnię i pożądanie tego co te fikuśne koronki ukrywają przed jego pożądliwym wzrokiem.
- W każdej chwili. O ile to coś nieprzyzwoitego. - odpowiedział równie przekornie i gryząc zaczepnie dolną wargę kobiety. Jeżeli miała jakąś fantazję, lub kilka, które chciała by teraz spełnił, nie powinna czuć się skrępowana czy zażenowana by mu o nich opowiedzieć. Nie było chyba lepszego momentu na takie wyznania jak ten, w którym dobierali się sobie do pasków. Samael postąpił dużo mniej delikatnie od brunetki i niecierpliwym szarpnięciem zsunął jej spodnie do połowy pośladków. Cokolwiek trzymało je na biodrach, guziki czy pasek, zapewne ucierpiało. Dalsze ściąganie ich było tylko formalnością, prawdopodobnie same opadną aż do kostek. W tym samym czasie, korzystając z faktu, że kobiece dłonie sprawnie zajęły się jego garderobą, pozbył się jej całkowicie, kończąc już ten frustrujący fragment zbliżenia jakim była walka z ubraniami. Bez krępacji stał przed nią w samych bokserkach, prezentując całe swe wytatuowane jestestwo. W tym momencie oboje byli już raczej tylko w bieliźnie.
- Pewnie jesteś tego świadoma, ale wyglądasz niesamowicie. - omiótł ciało kobiety od dołu do góry, bezwstydnie przesuwając dłonią po jej udzie, pośladku i boku. Za późno było z resztą by czuł cokolwiek innego niż szczery zachwyt i palące pożądanie. Przyciągnął więc Veinę do siebie, obracając niczym w tańcu, tak, że opierała się plecami o jego tors. Odgarnął jej cudne włosy po to by długim, wilgotnym i chłodnym językiem zakosztować raz jeszcze aksamitnej szyi. Jego objęcia, choć dość mocno ograniczające kochance ruchy nie należały raczej do takich, z których szybko pragnęłaby się uwolnić. Lewe łapsko wampira pochwyciło jedną z okrytych jeszcze koronką, piersi natomiast prawa... Zaczęło się od niemal niewinnego smyrania pazurami wewnętrznej strony uda brunetki, jak się jednak łatwo domyślić, dość szybko pieszczoty powędrowały wyżej, na ozdobny materiał majtek.
- A więc? Czego pragniesz? - niski, lekko zachrypnięty przez pożądanie głos, który wybrzmiał wprost do kobiecego ucha, przywodził na myśl samego diabła, który właśnie kusi niewinną duszyczkę do podpisania cyrografu oferując w zamian wszystko czego tylko sobie zażyczy.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pią Paź 05, 2018 2:36 pm

Znajdując się w objęciach Samaela, czuła jak słodka jest to tortura; czyniąc wszystko delikatnie i niespiesznie Vein rozkoszowała się dotykiem kochanka, jednak każde muśnięcie jego ciała wymagało od niej cierpliwości i pohamowania pragnienia, które rosło z każdą chwilą. Można powiedzieć, że wręcz nienawidziła tak łatwo ulegać mężczyźnie, jednak w tej chwili zdrowy rozsądek odszedł w zapomnienie, a jej zmysły doskonale wiedziały czego chcą najbardziej. Czuła się bosko oszołomiona atmosferą i bliskością mężczyzny, dlatego sama również była pewna, że nie chce przerywać tego cudownego momentu. Wampir wywoływał w niej takie emocje, których dawno nie czuła, pewnie dlatego tak bardzo mu ulegała i była w stanie pozwolić, by zrobił z nią wszystko.
Gdy szybko pomógł zdjąć z siebie ubranie, Vi ujrzała jego wytatuowany tors i choć nie był to pierwszy raz, teraz odbierała to zupełnie inaczej; dotykała umięśnionego brzucha i klatki piersiowej, opuszkami palców śledząc linie tatuażu, pragnąc tego ciała na sobie. Stojąc tuż przy wampirze, złożyła delikatne pocałunki na jego obojczyku i szyi. Mógł być pewien, że nieprzyzwoite myśli wypełniały jej umysł, nie pozwalając się skupić na czymkolwiek innym, a także tego, iż w odpowiednim momencie, nie jednokrotnie, pokaże mu jak chce go zasmakować, dając upust pragnieniu, które paliło ją od środka. Natomiast słysząc komplement z jego ust, uśmiechnęła się unosząc kącik ust do góry, a trzymając dłonie na jego szyi, wyszeptała:
- I w dodatku jestem cała Twoja. - ponownie składając pocałunek na jego ustach i zahaczając dolną wargę kłem. Skoro już najbardziej męczący moment związany ze zdjęciem ubrań, mieli za sobą, Vein odrzuciła swoje spodnie, nie martwiąc się o ich dalszy los. Kolejny raz poddając się woli kochanka, odwrócona tyłem nie miała zbyt wiele możliwości ruchu, jednak będąc obejmowaną przez jego silne ramiona nie pragnęła znajdować się nigdzie indziej. Błogie uczucie znajdowania się tak blisko Samaela, a do tego dotyk jego dłoni na udzie, biodrze.. to wszystko doprowadzało ją do szaleństwa, w którym chciała się zatracić tylko z nim. Odchyliwszy głowę, przełożyła włosy na lewe ramię, gdy tylko poczuła jego usta i język na szyi, co wywołało delikatny dreszcz na ciele. Nie wiedziała dlaczego tak bardzo poddawała się jego działaniu, a słysząc szept skierowany do ucha, przygryzła wargę, mając wrażenie jakby sam diabeł do niej przemawiał; odpowiedź na ten szatański podszept mogła doprowadzić ją do zguby, ale chyba właśnie tego pragnęła. Jej dusza i tak była już zgubiona, więc mogła w pełni oddać się Smokowi.
- W tej chwili, tylko Ciebie. - odparła szeptem, kładąc dłoń na ręce mężczyzny, znajdującej się na jej piersi. W tym samym momencie, poruszyła lekko biodrami, chcąc nimi zakołysać, by nieznacznie otrzeć się pośladkami o jego krocze. Samael najwyraźniej chcąc doprowadzić ją na skraj wytrzymałości dotykał wewnętrznej strony jej uda, a następnie przenosząc nieco wyżej, tam gdzie zaczynał się materiał koronkowych fig, mógł usłyszeć przeciągłe westchnienie, które dobyło się z lekko rozchylonych ust kobiety.
- Co Ty ze mną robisz.. - dodała, drżącym z podniecenia głosem. Wciąż czuła, że nie panuje nad sobą i reakcjami własnego ciała, które poddane woli kochanka z każdą chwilą pragnęło mieć go bardziej i intensywniej.
Nie było już odwrotu, na który i tak nie zdecydowałoby się żadne z nich. Jedyne pragnienie, o zaspokojeniu którego myślała brunetka to to mówiące jej, że zwariowała dla tego mężczyzny i musi skosztować jego ciała wiele razy, by choć na krótką chwilę zaspokoić pożądanie, którego w takiej sile nie odczuwała od bardzo dawna. Choć czując lekki wstyd, że tak łatwo uległa, nie przeszkodzi jej on w niczym, nawet w realizacji wszystkich złych myśli, które oscylowały jedynie wokół Asmodeya.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sob Paź 06, 2018 7:00 pm

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Nie Paź 07, 2018 5:04 pm

Spoiler:
 

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pon Paź 08, 2018 3:28 pm

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pon Paź 08, 2018 10:53 pm

Spoiler:
 

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sro Paź 10, 2018 4:23 pm

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   

Powrót do góry Go down
 
Fiordy [NORWEGIA]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: KRAJE ODLEGŁE-
Skocz do: