IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fiordy [NORWEGIA]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sro Paź 10, 2018 10:28 pm

Spoiler:
 

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pią Paź 12, 2018 2:02 pm

Spoiler:
 

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pią Paź 12, 2018 11:58 pm

Spoiler:
 

Od opuszczenia Japonii nie minęło dużo czasu, jednak ze względu na intensywność wrażeń, a zwłaszcza zbliżenie, Vein poczuła zmęczenie, które co raz bardziej dawało jej się we znaki. Odgarniając niesforne kosmyki włosów z twarzy, podniosła się do siadu, znów patrząc na wampira z góry.
- Pójdę odpocząć. - powiedziała, zabierając również dłoń z jego klatki piersiowej i składając na ustach wampira krótki pocałunek, który mógł zinterpretować na wiele sposobów oraz sekundę dłużej patrząc w czerń oczu. W następnej chwili wstała i nie przejmując się porozrzucanymi rzeczami poszła do sypialni, jednak po wejściu do niej, nie zamknęła za sobą drzwi, a wręcz zostawiła je szeroko otwarte. Kładąc się na pościeli, poczuła jej przyjemny chłód, który wydawał się intensywniejszy pewnie z powodu wciąż rozgrzanego ciała Veiny. Po ułożeniu się wygodnie na dużym łóżku, a mając twarz zwróconą w stronę wejścia, czuła ciężką ciszę wiszącą w całym domku, jeszcze niedawno przerywaną przez ekstatyczne odgłosy.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sob Paź 13, 2018 1:19 pm

Gdyby ktokolwiek z obecnych zdecydował się spojrzeć na zegarek, zorientowałby się, że jest już grubo po piątej. Mimo godziny, za oknem wciąż panował głęboki mrok, przez który przebijała się jedynie biel szalejącego na wietrze śniegu. Strefa klimatyczna w jakiej się znajdowali zdecydowanie różniła się pod względem oświetlenia i długości nocy od tego do czego zdążyli przywyknąć w Yokohamie. Właściwie to mroźna północ jawiła się niczym prawdziwy raj dla nie przepadających za słońcem krwiopijców. Z pewnością gdyby nie liczne inne nieudogodnienia populacja wampirów w tym regionie byłaby wyjątkowo liczna. Tak czy inaczej, ciemno czy nie, Samael był już wyjątkowo senny. Długa podróż, użeranie się z bagażami no i wyjątkowo intensywne zbliżenie na koniec. Choć zmęczenie jakie odczuwał było zdecydowanie z rodzaju tych przyjemnych, oczy same mu się zamykały.
Po oddaniu krótkiego pocałunku, odprowadził nagą Veinę wzrokiem a kiedy zniknęła mu z pola widzenia, pozostał na zwierzęcym futrze jeszcze dłuższą chwilę. Było mu tutaj wyjątkowo dobrze, a może po prostu jego organizm już zaczął odpływać w krainę snów i na dobrą sprawę wygodnie byłoby mu teraz gdziekolwiek. Mimo wszystko, nadludzkim wysiłkiem zmusił się do zmiany pozycji. Pomagając sobie łokciami podniósł się do siadu. Westchnął, po czym głęboko ziewnął, na zakończenie kłapiąc potężną szczęką wyposażoną w długie kły. Przeczesał smoliście czarne włosy i rozejrzał się półprzytomnym wzrokiem po pomieszczeniu. Wszędzie porozrzucane ubrania, które razem z Vein, w namiętnym szale ciskali gdzie popadnie. Na ogarnięcie tego burdel przyjdzie jednak czas później. Dużo później.
Sypialnie były dwie, och było dwoje, logicznym więc wydawało się, że każde zajmie jedno pomieszczenie. Zwłaszcza, że gdy tylko tu przybyli rozdzielili pomiędzy siebie pokoje. Smok jednak, bezczelnie a czegóż innego można by się po nim spodziewać, wszedł właśnie do tego, w którym na pościeli leżała brunetka. Bądźmy poważni, po tym co jeszcze przed chwilą robili, zabawa w bycie porządnym i grzeczne spanie w osobnych łóżeczkach wydawała się niezmiernie głupia. Dlatego też, bez ceregieli, Asmodey wpakował się na łóżko czarnowłosej i jakby nigdy nic, kładąc się na boku, tuż za nią, objął ramieniem. Gdyby ktoś zapytał go teraz dlaczego, to pewnie nie potrafiłby udzielić szczególnie sensownej odpowiedzi. Po prostu miał ochotę, poczuł taką potrzebę. Tyle w zasadzie powinno wystarczyć. Twarz niemal wcisnął w miękkie i pachnące włosy kobiety i nawet chciał rzucić jakimś błyskotliwym, zabawnym i inteligentnym tekstem, jednak... Zbyt zmęczony, po prostu westchnął, mruknął jak zwierz i zamknął ślepia.
O ile Veina nie była naprawdę dużym śpiochem, to powinna obudzić się jako pierwsza, gdyż Samael słynął z lubowania się w bardzo długim spaniu i lenieniu się w łóżku do wyjątkowo nieprzyzwoitych godzin. Z pewnością będzie miała dłuższą chwilę na pobycie nieco sama ze sobą i zrobienia na co będzie miała ochotę, lub też postanowi zbudzić śpiącego Smoka i przekonać się czy będzie zły czy tez wybaczy jej tak niecny wybryk.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sob Paź 13, 2018 7:46 pm

Nawet nie zaprzątała sobie głowy sprawdzeniem, która jest godzina, bo nie miało to żadnego znaczenia. Na Północy czas płynął inaczej, w przenośni i dosłownie jeśli chodzi o kwestię obecności słońca na nieboskłonie. Będąc przekonaną, że Samael przyjdzie do sypialni, zaczekała chwilę, a widząc jego bezwstydnie idealną sylwetkę, uśmiechnęła się pod nosem, robiąc miejsce na łóżku. Leżąc w jego objęciach, w przyjemnie chłodnej pościeli, którą zarzuciła na ich nagie ciała, czuła się wspaniale, ale z drugiej strony nieco dziwnie, a może po prostu inaczej. Zapewne wynikało to z faktu, że zawsze zasypiała sama, jednak podświadomie wciąż czuwając, jakby zawsze chcąc być przygotowaną na ewentualne niebezpieczeństwo; nie działo się tak tylko gdy piła lub brała używki. Teraz czując mężczyznę u boku szybciej zapadła w głęboki sen, rozkoszując się chwilą błogiego odpoczynku, którego bardzo jej brakowało. Jako, iż Vein należała do osób lubiących spać nie czując żadnych wyrzutów sumienia długim lenistwem, nieprzerwany niczym sen trwał w najlepsze, przynosząc upragniony spokój i zapewne nową energię. Gdy wreszcie się zbudziła, nie wstała od razu, przeciągając tę chwilę jak najdłużej; w domku panowała kompletna cisza, do której akurat wampirzyca była przyzwyczajona. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że nie jest w łóżku sama, a mężczyzna wciąż był pogrążony w śnie, z czego wynikał równy i spokojny oddech, który czuła za sobą. To było bardzo przyjemne uczucie, ciało przy ciele. Postanawiając jednak w końcu wstać, Vein postarała się to zrobić jak najciszej; delikatnie zdjęła obejmującą ją rękę Samaela i położyła na łóżku, dyskretnie z niego schodząc. Z otwartej walizki szybko zabrała pierwszą lepszą bieliznę leżącą na wierzchu, nie chcąc teraz szukać innych ubrań co zabrałoby dłuższą chwilę; tą krzątaniną mogłaby zbudzić wampira, a sama nienawidziła gdy ktoś wyrywał ją ze snu, więc i jemu postanowiła tego oszczędzić, zwłaszcza, że miał prawo do bycia zmęczonym. Wymykając się z pokoju, zamknęła drzwi do sypialni i udała się do łazienki, w której wzięła długi prysznic. Obmywając dokładnie ciało, pomyślała, że gorąca woda to inny rodzaj ciepły, jakże nieporównywalnie gorszy do tego odczuwanego jeszcze niedawno. Chcąc skończyć prysznicowe złote myśli, wyszła z kabiny i wysuszyła wilgotne włosy oraz przebrała. Nie do końca wiedziała co ma teraz ze sobą zrobić, gdy znalazła się w salonie, od razu podeszła do okna i ostrożnie odsłaniając nieco zasłonę, zerknęła na pogodę. Burza minęła, jednak porywiste podmuchy wiatru wciąż kołysały wierzchołkami drzew lasu iglastego, a do zachodu słońca pozostały jeszcze około dwie godziny choć o tej porze roku, znikało ono i tak dużo szybciej. Ponownie zaciągając zasłonę, zauważyła swój sweter, rzucony niedbale obok kanapy, tak jak reszta ubrań, które w tamtym momencie były kompletnie zbędne. Zaczynając zbierać wszystkie części garderoby wampirów, Vein nawet nie do końca zdając sobie z tego sprawę zaczęła cicho nucić: Strawberries cherries and an angel's kiss in spring, my summer wine is really made from all these things, take off your silver spurs and help me pass the time and I will give to you summer wine, ohhh-oh summer wine. My eyes grew heavy and my lips they could not speak, I tried to get up but I couldn't find my feet, she reassured me with an ounfamiliar line and then she gave to me more summer wine, ohh-oh-oh summer wine - przerywając jednak w połowie.
Wszystkie pozbierane rzeczy odłożyła na kanapę, osobno ubrania Samaela, wtedy również zdała sobie sprawę, że nie znalazła koronkowych fig, choć powinny leżeć gdzieś na widoku; nie mając ochoty zaprzątać sobie głowy takim szczegółem, machnęła na nie ręką. Wtedy odezwał się głód, do tej pory nieświadomie ignorowany. Czarnowłosa znów zaczęła przeszukiwać lodówkę, ostatecznie wybierając dwa woreczki z krwią i przygotowując do spożycia; kątem oka zerknęła na otworzone wino, ale postanowiła jeszcze po nie nie sięgać. Po przygotowaniu posoki, przelała ją do wcześniej używanego kubka i położyła się na kanapie, rozprostowując nogi. Po zerknięciu na kominek, a dokładnie na zwierzęcą skórę przed nim rozłożoną, uśmiechnęła się wrednie i upiła łyk napoju. Mając lekko przymknięte oczy, rozkoszowała się ciszą i gorącą krwią.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pon Paź 15, 2018 5:32 pm

Spał jak zabity, nawet się nie kręcił ani nie rozpychał w łóżku, a zwykle zdarzało mu się to dość często. Być może był zbyt zmęczony i wczorajsze figle połączone z długą podróżą naprawdę go zmogły. Lub też bliskość Veiny w jakiś czarodziejski sposób wpływała na spokój jego snu. Niezależnie od tego co było przyczyną, nie zbudziło go nawet opuszczenie przez kobietę łóżka. Przespał też jej kąpiel i ubranie się. Dopiero zapach gorącej krwi, słodko roznoszący się po całym domku, podrażnił jego nozdrza i spowodował leniwe otworzenie powiek. Nie czując obok siebie ciepła drugiej osoby, przekręcił się na bok i rozkładając cielsko na całym łóżku przeciągnął się kilka razy. Po tych porannych czynnościach usiadł na skraju łóżka i zamrugał kilkukrotnie rozwiewając ostatecznie sprzed oczu rozespaną mgiełkę.
Goły, gdyż jego walizki zajmowały inne pomieszczenie, opuścił sypialnię i bez słowa skierował się do łazienki. Tam zmył z siebie pozostałości dnia wczorajszego i odświeżony oraz wyposażony w nowe pokłady energii wyszedł, tym razem owinięty od pasa w dół ręcznikiem. Raz wystarczy, nie ma co paradować z gołymi klejnotami. Z walizek wygrzebał jakiś ciuch, ubrał się, raz jeszcze rozczesał włosy i wreszcie, zaszczycił salon swym majestatem.
- Jak się spało? - zagadnął zasiadającą na kanapie brunetkę. Nie był to może najbardziej wyszukany czy błyskotliwy tekst jakim mógłby ją uraczyć, jednak było chyba jeszcze zbyt wcześniej na karkołomne zabawy słowne. Przechodząc tuż obok, bezwiednie pochylił się i skradł Veinie krótkiego buziaka, ot tak bo miał ochotę oraz ciekawiło go czy wpędzi ją tym w jakąś konsternację.
Skoro to aromat krwi go obudził wypadałoby zaspokoić pierwszy głód. W kilku krokach znalazł się więc w aneksie kuchennym i już przeglądał zawartość lodówki w poszukiwaniu swojej ulubionej grupy krwi. Sięgnął po kubek, z którego pił wczoraj, wypełnił go szkarłatem a wszystko oczywiście podgrzał. Następnie dzierżąc parujący kubek, wrócił i usiadł wygodnie na kanapie, obok kobiety.
- Warto było się fatygować z Yokohamy? - rzucił z trudnym do rozgryzienia uśmiechem na twarzy, który szybko zakryty został krawędzią kubka. Umyślnie nie nie sprecyzował co dokładnie miał na myśli poddając swe słowa jej domysłom. Czy chodziło o wyjątkowo udany seks czy po prostu wyjazd jako taki?
- Śnieżyca dała sobie spokój. Może udałoby się dzisiaj nieco pozwiedzać okolicę, o ile nie zasypało nas całkowicie. - zerknął w stronę okna, za którym panował błogi spokój i cisza, tak różne od wczorajszej nawałnicy.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Sro Paź 17, 2018 9:21 pm

Przyjemnie było pobyć chwilę samej, ponieważ mogła w spokoju zebrać myśli i zastanowić się nad kilkoma rzeczami; pewnie nie powinna była teraz zaprzątać sobie głowy niepotrzebnymi sprawami lub rozważaniami nad choćby tym co stało się niedawno, ale samotność skłaniała ją ku takim czynnościom. Na szczęście nie trwało to długo, ponieważ usłyszała, że Samael już wstał i najwyraźniej tak samo jak ona postanowił nieco się odświeżyć; żałowała jedynie, że przed założeniem ubrania nie przyszedł się przywitać, ale najwyraźniej nie chciał jej więcej rozpieszczać przyjemnymi widokami, więc musiała obejść się smakiem.
Powoli sączyła gorącą krew, która przyjemnie rozlewała się po gardle i pobudzała zmysły; oczywiście nie warto rozprawiać się nad wyższością krwi świeżej prosto z tętnicy, za którą czarnowłosa nieco tęskniła; wiecznie głodna wampirzyca miała problem z zaspokojeniem głodu.
Gdy wampir wreszcie zaszczycił ją swoją obecnością, przesunęła się nieco na kanapie - choć z niechęcią - by zrobić mu miejsce. Pocałunek tuż po przebudzeniu był bardzo miły i wbrew oczekiwaniom mężczyzny, Vein oddała go krótko, nie czując żadnej konsternacji, jakby było to coś normalnego. A również gdzieś w głębi, ucieszyła się, że najwyraźniej nie słyszał jak śpiewała; było to dla niej zawstydzające, bo zazwyczaj tego nie robiła, a tym bardziej gdy ktokolwiek mógł to usłyszeć, choć bynajmniej nie chodziło o to by miała zły głos, wręcz przeciwnie.
- Zadziwiająco dobrze, jak nigdy. - odpowiedziała zgodnie z prawdą, biorąc mały łyk z kubka. - A Ty się wyspałeś? Nie chciałam Cię budzić, zbyt słodko wyglądałeś. Nic Ci się nie śniło? - zapytała z ciekawości.
Sama miała ochotę dzisiaj zobaczyć okolicę, skoro mieli taką możliwość, a pogoda w tym nie przeszkadzała. Słońce znajdowało się za chmurami, a po za tym ze względu na porę roku nie stanowiło dużego zagrożenia, nawet jak dla Veiny, która miała bardzo wrażliwą skórę.
Pytanie Samaela było bardzo prowokacyjne, przynajmniej tak odczytała je brunetka, które choć niesprecyzowane i mogło odnosić się do wielu rzeczy, zapewne dotyczyło seksu, który póki co był najmocniejszym punktem całego wypadu, pod wieloma względami.
- Cóż, póki co wszystko jest fantastyczne. Choć wciąż uważam, że perfidnie wykorzystałeś wiedzę o tym skąd pochodzę, miejsce wybrałeś wspaniałe. - odpowiedziała, szczerząc się wrednie. - Co do reszty.. Nie chcę oceniać wyjazdu zbyt pochopnie, zwłaszcza że to głównie od Ciebie zależy czy będzie on do końca udany. Ale póki co nie mogę powiedzieć, że nie jest. - wciąż nie dawał jej spokoju fakt, że Samael podobno miał ukryty plan do zrealizowania po przybyciu tutaj; to mógł być blef, którym wampirzyca niepotrzebnie się zajmowała, jednak coś wciąż siedziało z tyłu głowy i kazało wracać do tej myśli.
Vein patrząc na mężczyznę, który właśnie zasiadł obok niej na kanapie, bezpardonowo położyła nogi na jego kolanach, by wygodnie ułożyć się kanapie; do tego zupełnie przypadkowo długi satynowy szlafrok zsunął się z nóg, odkrywając nagie kolana kobiety.
- To całkiem miłe porwanie. - powiedziała, wiedząc, że swymi słowami może jeszcze bardziej powiększyć i tak rozdmuchane ego wampira, ale to chyba nie było teraz najważniejsze. Mieli jeszcze wiele czasu, by raczyć się tymi drobnymi złośliwościami, które były nawet zabawne, jednak teraz warto byłoby skorzystać z chwili gdy burza dała za wygraną.
- Jeśli zasypało, to odśnieżysz. - jakie to proste, prawda? Czarnowłosej nie przeszkadzało przedzieranie się przez śnieg i niesprzyjająca pogoda; w dzieciństwie była to dla niej norma, coś co robiła na co dzień i przez to, że dawno nie odwiedzała Północy, miała wrażenie iż właśnie tego jej brakuje. Miasto nigdy nie zastąpi dzikiej natury, której to człowiek jest podległy.
- To co, idziemy? - zapytała szybko, mając nadzieję, że Samael się nie rozmyśli, w przeciwnym razie będzie musiała go zmuszać, a to co zepsuje całą magię eksplorowania tego miejsca. Dla wampirów najbardziej sroga pogoda nie miała znaczenia, tak samo jak niska temperatura będąca im obojętna.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pią Paź 26, 2018 2:36 pm

O dziwo, spał słodko jak dzieciątko. Dawno nie zdarzyło mu się mieć tak długiego i nie przerywanego nieprzyjemnymi snami wypoczynku. Problemy i stare, niezabliźnione rany na duszy, które na co dzień z premedytacją upychał do głębokiej szafy lub zamiatał pod dywan, w łóżku powracały ze zdwojoną siłą. Każdy miał swoje demony, on nie potrafiłby zliczyć swoich. Jedno wiedział na pewno, tylko unikanie stanięcia z nimi twarzą w twarz pozwalało mu w miarę normalnie funkcjonować. Gdyby spojrzał im w oczy niechybnie oszalałby, zupełnie jak dekadę temu, zmuszając ojca do ponownego umieszczenia go w celi. Im młody Asmodey był starszy, tym bardziej rozumiał jak ciężka musiała być ta decyzja dla starego Smoka. Mimo wszystko wspomnienie ponurej celi i grubych, zimnych łańcuchów jątrzyło się gdzieś w środku jego czaszki nie pozwalając wybaczyć. Nie, Samael nie zapomina. Nie przebacza. Nigdy.
- Nic mi się nie śniło. - wyrwał się z chwilowego zamyślenia odpowiadając na niewinne, jakby się mogło wydawać pytanie Veiny. Dmuchnął w niesforną grzywę, która opadłą mu na oczy, zupełnie jakby jednocześnie chciał odpędzić od siebie jakieś ponure myśli. Był w przepięknym miejscu z jeszcze piękniejszą kobietą, nie powinien więc zaprzątać sobie głowy problemami z jakimi boryka się na co dzień. Był to czas na wypoczynek, rozluźnienie się oraz... wprowadzenie swojego nikczemnego planu w życie. Tego samego, który nie dawał brunetce spokoju.
- Ode mnie? - wampir uniósł nieznacznie brwi, wlepiając szkarłatne ślepia w rozmówczynię. - Nie zapominaj, że jesteśmy tu we dwoje. Nawet ja nie zdziałam wiele bez odrobiny współpracy. Skoro obojgu nam zależy żeby ten wyjazd był udany, a zakładam, że tak właśnie jest, każde z nas musi dać coś od siebie. Nie uważasz? - uśmiechnął się zagadkowo i nie ciągnął wątku dalej, nie podał żadnych konkretów. Jak zwykle pozostawił Veinę samą z domysłami i próbami interpretacji tego co poeta miał na myśli. Typowe.
Zasiadł wygodnie, wolną rękę lokując na ułożonych na jego kolanach, zgrabnych nogach i pociągnął łyk z kubka. Przyjemne ciepło rozchodziło się po jego wnętrzu, zaspokajając głód oraz przywracając nieco życia w zaspane jeszcze członki.
- Przyjechałaś tu dobrowolnie, trudno więc nazwać to porwaniem. - skwitował krótko, wzruszając przy tym ramionami. Oczywiście sam powrót był dość mocno uzależniony od niego, jednak podróż w tę stronę odbyła się przecież za jej zgodą. Do niczego jej nie zmusił, nie włożył worka na głowę, nie przywiózł w bagażniku.
Ośnieży? O tym nie pomyślał. Zaklął pod nosem wzdychając głęboko. Gdyby tylko miał teraz pod ręką jakiegoś sługusa, który mógłby odwalić za niego całą robotę... Nie to żeby nie miał siły by porządnie odśnieżyć podejście pod domek. Kwestią było tylko i wyłącznie jego lenistwo. Przecież będzie musiał się przebrać, wziąć szuflę i spędzić dobrą godzinę, jak nie dłużej, na durnym machaniu prymitywnym narzędziem.
- Cóż... - chrząknął odstawiając niemal opróżniony kubek na stolik nieopodal kanapy - Skoro bardzo Ci zależy. Mam nadzieję, że odpowiednio zmotywujesz mnie do pracy bo tak się składa, że im dłużej myślę o machaniu szuflą tym motywacja bardziej się ze mnie ulatnia.
Zaczepnie posmyrał kobiecą łydkę pazurami po czym wstał i przeciągnął się mocno. Poszedł do pokoju, w którym zostawił swoje walizki i zaczął grzebać w rzeczach w poszukiwaniu jakiejś grubej bluzy i rękawiczek.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pią Lis 02, 2018 1:27 am

Choć czarnowłosa bardzo chciała zwiedzić okolicę, jej wrodzone lenistwo utrudniało podniesienie się z kanapy, zważywszy na to jak wygodnie leżała, trzymając nogi na kolanach wampira, a do tego pijąc gorącą krew. Ciepło panujące w domku otulając chłodne ciało wampirzycy, a cisza uspokajając zmysły tworzyły mieszankę idealną, zmuszając do pozostania w miejscu i niepodejmowania choćby najmniejszego działania. Vein wpatrywała się w mężczyznę, powoli pijąc krew. Zauważyła jego zamyślenie, ale nie myślała, by go z niego wyrywać, zwłaszcza, że sama często odpływała i nie widziała w tym nic nieodpowiedniego.
- O, dobrze pamiętam, że jesteśmy tutaj we dwoje. - odparła, gdy Samael odpowiedział. -Jednak nie uważasz, że robi się to bardziej skomplikowane ze względu na to, że wiele rzeczy przede mną ukrywasz? Oczywiście, mogę dać coś od siebie i to zrobię, nie ma innej możliwości. Jednak może to wyglądać zupełnie inaczej niż byś chciał, właśnie z tego powodu, który wymieniłam wcześniej. W takiej sytuacji nie jestem w stanie zagwarantować, że moja reakcja będzie tą przez Ciebie pożądaną. - odparła bardzo dyplomatycznie, odstawiając kubek na stolik i czekając na reakcję wampira, który zawsze popisując się niesamowitą sztuką erudycji wiedział jak ma odpowiedzieć.
Nieco rozbudzona Veina, wciąż nie miała siły ruszyć się z miejsca, a widząc, że i mężczyźnie się do tego nie spieszyło, postanowiła jeszcze chwilę rozkoszować się błogim lenistwem, z którego powodu dawno przestała mieć wyrzuty sumienia.
- Zwłaszcza, że nie wiedziałam gdzie jadę. I pewnie tak naprawdę nie wiedząc, z kim. - powiedziała, kończąc ten wątek. Skoro byli względnie wyspani i wstąpiły w nich nowe siły, również dzięki posiłkowi, powinni bez wahania oraz przedłużania tej chwili, po prostu wyjść na dwór i przejść choćby najbliższą okolicę; jednak najwyraźniej łączyło ich również lenistwo. Czarnowłosa zaśmiała się widząc jak mężczyzna poważnie potraktował informację o możliwej konieczności odśnieżania. Najwyraźniej Samael faktycznie brał pod uwagę machanie łopatą, co rozśmieszyło kobietę. Dlatego też gdy wampir udał się do swojego pokoju, Veina niespiesznie wstała z kanapy i założyła skórzane buty, nawet nie kłopocząc się zmianą ubrania, na coś cieplejszego niż satynowy szlafrok. Otworzyła drzwi wejściowe i wyszła na ganek, chcąc się rozejrzeć. Śniegu nie było aż tak dużo, co prawda od jego ciężaru uginały się korony drzew iglastych, ale droga nie powinna być tak trudna jak uważali wcześniej. Lodowaty podmuch wciąż rozwiewał włosy i przenikał aż do kości, ale to był właśnie urok Północy. Na zewnątrz również panowała cisza, nie licząc świstu owego wiatru. Nie wiedziała gdzie dokładnie się znajdowali, a po krajobrazie mogła stwierdzić jedynie, iż są to norweskie fiordy, dlatego oszacowanie odległości od najbliższej osady ludzkiej było niemożliwe. Najwyraźniej Samael postarał się, by nikt ich tu nie niepokoił. Vein weszła na chwilę do domu, chcąc ubrać się odpowiedniej do pogody, choćby dla zachowania pozorów, gdyby jednak spotkali jakiegoś człowieka.
- Pewnie będziesz rozczarowanym, ale tym razem nie zamienię się w cheerleaderkę. Śnieg nas do końca nie zasypał, więc dużo tej łopaty nie poużywasz. Chociaż chętnie zobaczę jak z nią wyglądasz. - dodała z uśmiechem, zrzucając z siebie cienki szlafrok i zakładając spodnie, gruby sweter i skórzaną kurtkę, pewnie też jakiś niedbale zawinięty szalik znajdzie się na jej szyi oraz ramionach; buty dobierze te same, skórzane z grubą podeszwą i cholewą sięgającą do kolan. Tak naprawdę, Vein nie mogła się doczekać tego spaceru; tak bardzo tęskniła za dziką naturą, która stała się niczym mityczna Valhalla, odległa i wyśniona. Dla czarnowłosej było to też osobiste doświadczenie ze względu na sentyment jaki żywiła do Skandynawii, choć głównie powodowała nią właśnie ta tęsknota za lasami, zimnem i spokojem. Dopijając ostatni łyk krwi z kubka, odstawiła go na blat kuchenny i poszła do pokoju mężczyzny.
- Czekam. - odparła, wychylając się zza drzwi, może mając ochotę na podejrzenie wampira. Najwyraźniej wyspana i najedzona kobieta, miała wyjątkowo dobry humor; pewnie to klucz do szczęścia wszystkich przedstawicielek płci pięknej.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Czw Lis 15, 2018 1:05 pm

Och, oczywiście Samael nie mógł doczekać się wspólnego spaceru, przedzierania się przez śnieżne zaspy, podziwiania widoków, trzymania się za ręce i w ogóle. Problem jednak polegał na tym, że choć chęci miał spore to lenistwo było lenistwem. W domku było przyjemnie ciepło, jedzenia pod dostatkiem, wygodne łóżka niemo zapraszały by jeszcze trochę w nich poleniuchować. Jak to jednak mówią, serce nie sługa, czy jakoś tak. Musiał poświęcić własne widzimisię dla gościa, którego tutaj ściągnął. Zwalczenie odruchu walnięcia się na powrót do łóżka było zdecydowanie nadludzkim wysiłkiem, dlatego też liczył na choć drobną nagrodę za swoje starania. Nic nie było za darmo na tym świecie. On zwłaszcza nigdy nie robił nic co nie mogło przynieść wymiernych korzyści.
- Twoja ciekawość odnośnie mojego planu jest rozczulająca. - zaśmiał się krótko co przypominało nieco szczeknięcie. - Twoja wiara w jakiś misternie uknuty, diaboliczny plan sprawia, że zaczynam się martwić ewentualnym rozczarowaniem kiedy już go poznasz.
Będąc już w pokoju, grzebał w walizce rozrzucając rzeczy na prawo i lewo, przyzwyczajenie, że służba zawsze posprząta jego bałagan wychodziło właśnie na wierzch. Tak czy inaczej dokopał się do bluzy, której szukał. Rękawice wepchnął do kieszeni i już był gotowy. Odwrócił się w kierunku zaglądającej zza progu kobiety.
- Strasznie jesteś niecierpliwa. Mówił Ci to ktoś? - parsknął. Och gdyby tylko jakaś osoba trzecia mogła to usłyszeć. Na pewno komentarz brzmiałby "I kto to mówi...".
- Chodźmy więc. - gestem zaprosił brunetkę do wyjścia na ganek. Zamknął za nimi drzwi używając klucza, chociaż w tak odludnej okolicy nie było to raczej potrzebne. Mimo wszystko przezorny zawsze ubezpieczony i takie tam.
Przeciągnął się mocno i wziął głęboki oddech, wpuszczając w płuca haust lodowatego powietrza. Jako Smok nie przepadał za chłodem, jednak nie mógł nie docenić jego właściwości orzeźwiających. Diabelskie oczy wampira chwilę przyzwyczajały się do zalegającej wszędzie oślepiającej bieli a gdy to się stało rozejrzał się po najbliższej okolicy.
- Nie jest tak źle jak się spodziewałem. - rzekł w kontekście odśnieżania, po czym przestąpił próg i stanął na skrzypiącym pod podeszwami puchu.
- Jest tu mnóstwo miejsc, które warto zobaczyć. Nie wiem, od którego zacząć więc po prostu zdam się na przypadek. - wyciągnął pazurzastą dłoń w kierunku wampirzycy, niczym dżentelmen pomagający damie zejść po stopniach, które przecież były całe w śniegu, o wypadek więc nie trudno.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Wto Lis 20, 2018 1:41 pm

Nie można było zaprzeczyć, że w domku było wyjątkowo przyjemnie, więc tylko szaleńcy chcieliby zrezygnować z tego ciepła na rzecz mroźnych podmuchów wiatru i przedzierania się przez zaspy śniegu. Ale właśnie to miała zamiar zrobić czarnowłosa, nie ułatwiając jednocześnie tego Samaelowi; skoro wreszcie znalazła się na utęsknionej Północy, pragnęła zapamiętać zapach lasu i to niebo, które nigdzie indziej na świecie nie było tak piękne; wampir musi jej wybaczyć chwilę słabości i sentymentalnego podejścia, ale tak właśnie reagowała kobieta widząc scenerię, która towarzyszyła jej przez całe dzieciństwo.
- Nie musisz się martwić. Co może być lepszego niż plan ukuty przez wcielonego diabła? Właściwie, to że tak bardzo na niego czekam, powinno Ci schlebiać, słodko łechtać ego. Gdybym jednak, jakimś cudem, nie była pod wrażeniem, zawsze możesz wbić mnie na pal. - powiedziała z uśmiechem, czekając aż Samael zbierze wszystkie potrzebne części garderoby. Na bałagan nie zwracała uwagę, bo przecież sama nie była w tej kwestii lepsza. Jednak opatulona w szalik, z rękawiczkami na dłoniach, może faktycznie nieco się niecierpliwiła.
- Tak. Pierwszy raz powiedziała mi to matka, gdy podczas porodu omal nie rozerwałam jej od środka. - dodała, jednak na jej twarzy nie było żadnego znaku, iż byłoby jej smutno z tego powodu; rodzicielka do dawna była jej obojętna, zwłaszcza martwa nie wzbudzała większych emocji. Gdy uporali się ze wszystkim i wyszli z domku, nie dało się nie zauważyć zimna, które przedzierało się również przez grube ubrania. Vein wsparła się na wyciągniętej dłoni mężczyzny i powoli zeszła po śliskich schodach pokrytych śniegiem, skrzypiącym pod podeszwami skórzanych butów.
- Możemy iść gdziekolwiek. - odparła wzruszając ramionami i od razu skierowała się w stronę brzegu fiordu, który biegł obok granicy lasu; wyglądało to nieco jak śnieżka, choć wszystko było przysypane grubą warstwą śniegu. Brak innych śladów wskazywał jasno, że w pobliżu nie ma żadnych ludzi, co było tylko ogromną zaletą, bo ostatnią rzeczą jakiej pragnęłaby teraz kobieta to brak prywatności i śmiertelnicy plączący się pod nogami.
- Jeśli będzie Ci zimno, daj znać, coś na to poradzimy. - odparła wrednie, patrząc na Samaela. Czy już czas wrócić do wzajemnego podgryzania sobie kostek?
Pod naporem śniegu gałęzie drzew niebezpiecznie uginały się ku ziemi, lodowato zimna woda stała spokojnie niczym w jeziorze, a wiatr delikatnie rozwiewał ich włosy - jeśli to nie był raj, to inny z pewnością nie istniał.
- Gdy byłam dzieckiem, mój starszy brat uwielbiał rzucać we mnie śnieżkami, największym osiągnięciem było trafienie mnie w głowę. Wtedy robiłam się czerwona jak burak i zaczynałam biec na tych krótkich nogach żeby go dogonić, by zrobić to samo, ale tylko wywracałam się i kończyłam z twarzą w śniegu. - powiedziała, uśmiechając się pod nosem; właściwie tę historię mógł traktować jako rewanż za jego opowieść z dzieciństwa. Takie wspomnienia nie były żenujące, tak jak myślał wcześniej Samael; a Veina powiedziała to dość spontanicznie.
- Jeśli rzucisz we mnie śniegiem, to się zemszczę. - dodała na wszelki wypadek, grożąc palcem; to napewno go zniechęci.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Pon Lis 26, 2018 5:54 pm

Żarty z nabijania na pal w towarzystwie osoby takiej jak Samael zawsze były wyjątkowe. Biorąc pod uwagę jego bezpośrednie pochodzenie od słynnego Vlada Palownika, oraz sam kontekst w jakim obecnie się znajdowali, stwarzało się wyrafinowaną mieszankę, którą można było interpretować na różne sposoby. Skłamałby jeżeli zaprzeczyłby, że nie zaimponowała sprawność językowa jaką wykazała się Veina żartując w ten właśnie sposób. Na szczęście bardzo trudno jest zbić go z tropu i sprawić by nie wiedział jak odpowiedzieć.
- Biorąc pod uwagę jak Ci się to podobało, nie jestem pewien czy nabicie na pal byłoby odpowiednią metodą kary. - uśmiechnął się pod nosem, ogarniając garderobę. Jego odpowiedź nie była tak wysublimowana i otwarta na interpretacje, mówiąc szczerze była wręcz perfidnie jednoznaczna. Mimo wszystko była świetnym, zaczepnym ukąszeniem, a chyba to brunetka lubiła w rozmowach z młodym Asmodeyem.
Po dżentelmeńsku asekurował kobietę przy ryzykownym zejściu po śliskich schodach, jeszcze chwilę po tym trzymając jej smukłą dłoń w swojej, dużej i pazurzastej. Puścił ją dopiero gdy zdecydowała się, dość spontanicznie, wybrać losowy kierunek spaceru. Wampir pokręcił lekko głowa i ruszył za nią, chwilowo trzymając się dwa, trzy kroki za nią.
- Aż mnie kusi żeby zasymulować... Wiesz, niewiele tutaj sposobów na ogrzanie przemarzniętego do kości podróżnika. Ciekaw jestem Twojej metody. - parsknął ze śmiechem, w odpowiedzi na jej zaczepkę. Cóż, osobiście znalazłby kilka metod jakim chętnie by się poddał. Należy zaznaczyć, że nie każda oznaczała seks na łonie natury!
Kilka minut drogi w zaspach i znaleźli się niemal u krańca świata. Wysoki klif, na którego szczycie stali, pozwalał spojrzeć daleko przed siebie, jednak za masywnymi, skalnymi urwiskami poniżej, nie było kompletnie niczego. Otwarte morze, aż po odległy horyzont. Świat pogrążony był w kompletnej ciszy, z wyjątkiem miarowego szumu fal roztrzaskujących się o kamienie, daleko pod ich stopami.
- Mhm... - zagadkowy uśmieszek przemknął po wrednej gębie wampira, gdy kiwał głową. Jeżeli spodziewała się, że nie skorzysta z okazji to się grubo myliła gdyż w momencie kiedy właśnie groziła mu palcem, kulka śniegu właśnie rozprysła się na jej czole.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Czw Gru 06, 2018 3:16 pm

Sprawność językowa Veiny uwidaczniała się na wielu polach, a erudycja była jedną z nich. Ludzie nie zdają sobie sprawy jak wiele przyjemności może sprawić rozmowa z inteligentnym partnerem; tych dwoje potrafiło popisać się elokwencją, jednocześnie nie szczędząc sobie zgryźliwości, co tylko czyniło ten wspólnie spędzony czas ciekawszym. Czarnowłosa nie miała w zwyczaju obrażać się takie uszczypliwości, dlatego na słowa wampira zareagowała jedynie śmiechem, czego powinien się spodziewać, znając już nieco kobietę.
- Takie zabawy zostawimy na później, gdy znów nie będziesz mógł się oprzeć. - dodała już na zewnątrz.
Choć cały krajobraz był zasypany śniegiem aż po horyzont, udało się wybrać ścieżkę, jednak bez konkretnego celu tego spaceru. Nie znając okolicy wszystko było jedną wielką niespodzianką, a brunetka nie domagała się jeszcze do mężczyzny wiedzy na temat najbliższych atrakcji; ciężko z resztą byłoby o jakichkolwiek mówić na takim odludziu i w dodatku podczas najcięższej pory roku w tym regionie. Zapewne jedynym miejscem oferującym rozrywkę był bar, gdzie większość miejscowych mogła wypić i spotkać się niczym jedna wielka rodzina.
- Wychowałam się w takim miejscu, więc sposobów znam wiele. Ale niektórych nie chciałbyś doświadczyć. - odpowiedziała. Jednak skoro ogień był typowym żywiołem dla Smoków, Samael powinien jednak poradzić sobie z przenikliwym zimnem.
W końcu doszli do pięknego miejsca; z klifu rozciągał się niesamowity widok na otwarte morze. Jeśli ktokolwiek byłby tutaj i stwierdził, że to nie jest raj, powinien zostać zabity w okrutny sposób, by jego wypaczony umysł nie przetrwał w genach kolejnego pokolenia.
Dobrze, że nastrój melancholii, który zaczął obejmować kobietę z powodu budzących się wspomnień, został tak drastycznie zniszczony przez nieco dziecinny, ale jakże ożywczy ruch wampira, który bez jakichkolwiek skrupułów rzucił w Vi śnieżką. W swym oszołomieniu stała chwilę, zbierając resztki śniegu z czoła, które na dłoniach stały się kroplami wody.
- Uciekaj. - powiedziała, nabierając śniegu w dłonie, by zacząć formować z niej kulę śniegu. Nie schodząc poniżej oczekiwań, celowała w głowę mężczyzny. Wiedziała, że to nie wystarczy w ramach zemsty, dlatego próbowała również przewrócić Sama, który zasłużył na dużą ilość śniegu na twarzy. Gdyby jej się to udało, zapewne usiadłaby na mężczyźnie i starała się obsypać całą jego głowę śniegiem. Choć było to z jej strony dziecinne zachowania, Smok nie mógł spodziewać się niczego innego w odpowiedzi za taki atak jaki wcześniej przeprowadził.
- Robiłam to całe dzieciństwo, więc zastanów się co będzie dla Ciebie lepsze. - dodała w przerwie. Nie trwało to pewnie długo, biorąc pod uwagę słomiany zapał kobiety i fakt, że czuła się głupio pewnie z powodu rzadkości znajdowania się w tak beztroskich sytuacjach; to niezwyczajne jak dla niej zachowania i chwila, w której nie potrafiła się znaleźć.
- Chodźmy dalej. - odparła, otrzepując się ze śniegu i rzucając jeszcze okiem na horyzont, by choć pobieżnie zapamiętać ten widok.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Wto Gru 11, 2018 12:53 am

Wymierzenie celnego strzału śnieżką prosto w środek czoła Veiny, było banalnie prostym zadaniem. Biorąc pod uwagę, że stanowiła nieruchomy cel a w dodatku zupełnie nie spodziewała sie ataku, musiał dość brutalnie rozmyć jej nostalgiczny nastrój i sprowadzić na ziemię. Cóż, Samael nigdy nie był mistrzem taktu i jak było widać na załączonym obrazku, nie posiadał w sobie za grosz zahamowań. Kobieta mogła tylko śmiertelnie się obrazić albo zaakceptować jego szczenięce wybryki, których na pewno doświadczy jeszcze trochę, jeżeli mieli zamiar zostać w Norwegii na dłużej.
- Próbuj szczęścia. - odpowiedział nie tracąc wrednego uśmiechu z twarzy.
Śnieżna kulka, która leciała w jego kierunku dosłownie rozpuściła się w locie. Smok dmuchnął, jakby od niechcenia wypuszczając z ust niewielki strumień ognia, który w mgnieniu oka załatwił sprawę. Z pewnością siebie i dumą z zaprezentowania ułamka smoczych możliwości, został zaskoczony powaleniem na ziemię. Roześmiał się tylko, nie bardzo próbując się bronić przed zasypaniem go śniegiem. Zbyt rozbawiony był całą sytuacją. Kiedy było już po wszystkim wstał otrzepując się z białego puchu, który w kontakcie z jego skórą wyjątkowo szybko przemieniał się w wodę.
- Dalej? Dalej są tylko hektary lasów i zamarzniętych równin. No, chyba, że bardzo chcesz. - wzruszył ramionami. Mówiąc szczerze niewiele interesujących rzeczy znajdowało się w okolicy, o ile nie było się malarzem lub przyrodnikiem. Do najbliższego miasta był spory kawał drogi, ale w razie czego zawsze mogli podskoczyć tam autem w godzinę lub dwie. Choć i tam nie było zbyt wielu ciekawych rozrywek. Ot, jakaś mała knajpa dla tubylców. Jeśli ktoś lubił siedzieć wśród brodatych rybaków i drwali sącząc piwo to czemu nie? Na więcej niestety liczyć nie mogła.
- Wiesz, moim sekretnym planem było przekonanie się co ukrywasz przed światem. Jaka jest ta Twoja druga natura, którą tak skrzętnie chowasz na co dzień pod maską powagi i spokoju. - wypalił nagle. Oparł się plecami o świerkowy pień i zaplótł ręce na piersi wpatrując się w kobietę i jej rozwiewane zimnym wiatrem włosy.
- Teraz, kiedy już go poznałaś, nie czujesz się rozczarowana? - zapytał z trudnym do odgadnięcia wyrazem twarzy.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Wto Gru 11, 2018 10:46 pm

Pewność siebie Samaela mogła oznaczać tylko to, że trzymał węża w kieszeni, który gwarantował mu każde starcie, to na śnieżki również. Infantylna zabawa najwyraźniej bardzo spodobała się na co dzień poważnym wampirom; czarnowłosa nie chcąc pozostać dłużną również zaczęła formować w dłoniach śnieg. Jednak jak szybko się przekonała, w tym starciu żywiołów, była na przegranej pozycji. Widząc jak wszystko roztapia się jeszcze w locie za sprawa wampirzych umiejętności, Vi oparła ręce na biodrach i odparła:
- A to nie fair. - jednak czy naprawdę miała mieć za złe Smokowi, że włada ogniem? Mogła domyślić się tej logicznej w gruncie rzeczy korelacji, ale wcześniej nie miała potrzeby by właśnie rozprawiać nad takimi błahymi sprawami, jak widać prędzej czy później i tak by się dowiedziała. Na szczęście mężczyzna powalony na ziemię, nie opierał się zbytnio, co było jedynie w smak kobiecie, nie chcącej psuć sobie zabawy, dlatego kontynuującej obsypywanie go śniegiem - skoro inne metody zawodził, musiała radzić sobie inaczej. Gdy uznała, że wampir w dostatecznym stopniu zamienił się w bałwana, zeszła z niego grzecznie i sama zaczęła strzepywać śnieg z ubrania, nie chcąc pozostać do końca przemoczoną.
- Widzę jak bardzo chcesz wracać, dlatego wciąż waham się czy Cię jeszcze pomęczyć. Nie mogę być dla Ciebie zbyt dobra. - o ironio. Nie chcąc ułatwiać Samaelowi tej podróży w żaden sposób, mogła zmusić go do dalszej drogi. Jednak zachowanie sił w dalszej perspektywie wydawało się ważniejsze.
- Wrócimy przez las. - zarządziła. Wychowując się w takim krajobrazie musiała szybko wykształcić umiejętność orientacji w terenie na dobrym poziomie, więc trafienie z powrotem do domku, ale inną drogą nie stanowiło dla niej żadnego problemu. Będzie to wymagało nieco więcej wysiłku, jednak z pewnością dwóm krwiopijcom w niczym to nie przysporzy większych trudności; czarnowłosa chciała nawdychać się północnego powietrza i ostatni raz - zapewne na długi czas - przypatrzyć się koronom drzew.
Gdy skończyła doprowadzać swój ubiór do w miarę normalnego stanu, Samael postanowił wyjawić jej wreszcie swoje sekretne zamiary. Nie spodziewała się tego właśnie w tym momencie, dlatego nic dziwnego, że na jej twarzy jawiło się wyraźne zaskoczenie.
- Ulży Ci jeśli powiem, że nie jestem rozczarowana? - zapytała, podchodząc do mężczyzny i stając tuż przed nim. Gdyby nie fakt, że była od niego wyraźnie niższa, mógłby czuć się przygwożdżony do pnia sosnowego, bez możliwość ucieczki.
- To dobry plan. Ale czy uważasz go za wykonany? - zapytała, kierując się prawdziwą ciekawością.
- Jednocześnie, czy nie byłoby to lekko naiwne myślenie, że to wszystko co przed Tobą ukrywam? Nawet jeśli pozwoliłam Ci zerknąć nieco głębiej niż innym. Pewnie niedługo przekonam się czy powinnam była to robić, a wiem, że mogę tego gorzko pożałować. - stwierdziła drążąc temat, który postanowił poruszyć wampir; ciężko było stwierdzić czy mówiła wszystko na poważnie. Znajdując się naprawdę blisko twarzy mężczyzny, nie mogła sobie odmówić jeszcze jednego komentarza:
- No i oczywiście miło usłyszeć, że nie chodziło Ci tylko o przelecenie mnie w tych pięknych okolicznościach przyrody. - odparła z uśmiechem. - Przynajmniej jedno z nas nie miało takiego założenia od początku. - dodała szybko, kwitując to wszystko szczerym śmiechem.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   Nie Gru 16, 2018 7:27 pm

Nie przesadzajmy z tym byciem poważnym na co dzień. Ktoś kto nazwałby Samaela poważnym musiałby być albo ślepy albo znać go bardzo powierzchownie. Ten wampir to typowy Piotruś Pan, który nie chce dorosnąć. Pomimo tego, że miał już swoje lata, nadal życie traktował trywialnie, stronił od jakichkolwiek obowiązków i odpowiedzialności. Jedyne co się dlań liczyło to dobra zabawa i coraz to nowe rozrywki. Na pewno nie można nazwać tego byciem poważnym czy twardym stąpaniem po ziemi. To właśnie była główna przyczyna jego wiecznego konfliktu z ojcem, który widział w nim, jako męskim potomku, swojego następcę. Ten jednak ani trochę nie wykazywał zainteresowania ani polityką ani interesami. Niezły materiał na głowę rodu, nie ma co. Gorsze jednak było to połączenie infantylności z wrodzonym zapędem do agresji i samouwielbienia. Tworzyło to iście wybuchową mieszankę. Można to porównać do dania rozkapryszonemu dziecku możliwości krzywdzenia lub zabijania innych bez większego wysiłku. Cóż... nienajlepsza sytuacja.
- Życie nie jest fair. Powinnaś to wiedzieć lepiej ode mnie. - wyszczerzył się wrednie. Przecież żyła nieporównywalnie dłużej na tym padole łez a więc i posiadała dużo więcej doświadczeń związanych z zagadnieniem jakim jest bycie kopanym przez życie. Szybko jednak przerwano mu wywód powaleniem na ziemię i obsypaniem śniegiem.
Zbyt dobra? To on był zdecydowanie zbyt dobry! O! Pomijając fakt, że zupełnie bezinteresownie zabrał ja na zajebistą wycieczkę to jeszcze dał się obsypać śniegiem, zupełnie nie stawiając przy tym oporu. Taki był wspaniałomyślny. W dodatku zapewnił rozkoszną noc przy rozpalonym kominku i inne bajery, które powinny zapaść kobiecie w pamięci na długo. Ależ była niewdzięczna! Nie skomentował jednak jej słów tylko już obmyślał jak przysłowiowo ugryźć ją w zadek.
- Masz mnie za głupca?- ciemne brwi uniosły się wyrażając prawdziwe zdziwienie. Zadała mu bardzo ciekawe pytanie, przez które nie wiedział czy próbowała go obrazić czy zrobiła to nieumyślnie.
- Tylko skończony imbecyl stwierdziłby, że po kilku godzinach dowiedział się wszystkiego. Teraz wiem, że na co dzień skrywasz wiele rzeczy, a tylko kilka z nich udało mi się wyłowić. Jeżeli takie łowienie okaże się interesujące będę kontynuował. Jeśli nie, zadowolę się tym co już złowiłem. - burknął wzruszając ramionami. Dmuchnął w czarną grzywę, którą lodowaty wiatr usilnie starał się wepchnąć mu do oczu.
- Gdyby chodziło mi tylko o przelecenie Cię, nie lecielibyśmy na drugi koniec świata. - dodał z pewnością siebie w głosie, która przez wielu mogłaby zostać uznana za bezczelność. Cóż, Samael nigdy nie owijał w bawełnę i nie należał do osób, które miały jakiekolwiek hamulce. Po prostu mówił co myślał.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fiordy [NORWEGIA]   

Powrót do góry Go down
 
Fiordy [NORWEGIA]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: KRAJE ODLEGŁE-
Skocz do: