IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Domek na drzewie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Domek na drzewie   Nie Wrz 23, 2018 12:34 am

W dalszej części lasu tuż nad doliną znajduje się domek... a raczej sporej wielkości domiszcze którego podłoga znajduje się wysoko nad ziemią, a całość zawieszona jest na potężnych drzewach którym niestraszne są burze i wiatry.


Wnętrze domu zbudowane jest z tego samego materiału co większość lasu w którym się znajduje, drewniane ściany, drewniane meble, chyba wszystko co mogło być jest tutaj z drewna.
Na dodatek by było ciekawiej nie jest to jeden dom a kompleks połączonych ze sobą budyneczków. Oprócz głównego gdzie znajduje się Sypialnia (na zachodzie), Salon (na południu)

i kuchnia (na wschodzie) jest jeszcze przejście do mniejszego budynku przypominającego altanę, robiącą jednocześnie za mini ogród, wewnątrz bowiem rosną kwiaty, dlatego pomieszczenie nie posiada stałych okien, wewnątrz jest tez ławeczka na której można przysiąść i obserwować wszystko z góry.


nad samą doliną jest też wejście od strony kuchni na Taras widokowy gdzie można w dobrej pogodzie miło spędzić czas.
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Nie Wrz 23, 2018 12:57 am

Kruczy wampir przyfrunął tutaj wraz z czerwonowłosym człowiekiem którego po wejściu do domu (przez taras a nie przez drzwi wejściowe) położy na futonie i przykryje ciepłym kocem. Włączy też mały piecyk stojący w rogu pokoju by w domku się nagrzało. Zdecydowanie po utracie krwi nie można było pozwolić do oziębienia. A chłopak był chudy i drobny więc szybko mógł owe ciepło utracić. Tutaj jednak mu to nie groziło. Sam wampir za to zdejmie z niego fartuch i korzystając z momentu kiedy chłopak będzie odsypiać na znalezienie kontaktu do kawiarni i zadzwoni by powiadomić właściciela o niezbyt dobrym stanie swojego pracownika tym samym wyjaśniając iż ten bez nie może obecnie wrócić do pracy przez klienta który okazał się wyładować na nim swoją życiową frustracje. Na wszelki wypadek też zapytał jak wygląda sprawa ubezpieczeń w lokalu co nieco nadało poważniejszego tonu sprawie. Właściciel nawet jeśli był wcześniej sfrustrowany faktem zniknięcia pracownika, obecnie wyrażał skruchę i wyraźnie wolał iść na ugodę niż kłócić się z doświadczonym starym wampirem. Kiedy ta sprawa była już załatwiona krukowaty zwyczajnie położył się na ławce-kanapie i sam niemal że drzemał nasłuchując, czy śpiąca księżniczka wykazuje jakieś potrzeby poza wyspaniem się.
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Wto Wrz 25, 2018 11:24 pm

Pomóż mi.
Zadrżał mimowolnie, po czym zwinął się w kłębek, naciągając koc na głowę. Wydał z siebie ciche westchnienie, a jego powieki delikatnie zadrżały. Raz za razem, aż w końcu uniosły się mniej więcej do połowy... Umysł próbował ogarnąć, co się działo... Powoli, zarazem skutecznie...
Aż gwałtownie zerwał się do pozycji siedzącej i położył prawą dłoń na wątłej klatce piersiowej, biorąc głębsze wdechy. Ja... Ja żyję? - przemknęło mu momentalnie przez myśl. - Co jest... - drobna dłoń zacisnęła się na kocu, a szaleńcze rozglądanie się po tym miejscu miało na celu zapoznanie się z okolicą... Która nawiasem mówiąc, była totalnie nieznajoma. Inny wygląd, zapach... Nieciężko było mu uświadomić sobie taką rzecz.
Tyle, że gdzie był właściwie?
Pamiętał parking i zimno, jak i osłabienie, ogarniające jego ciało. Cichy śmiech siostry i wrażenie, że tym razem zostanie ukarany za swoje grzechy. Dłuższe zastanawianie się, sprawiło, że przypomniał sobie o dziwnej, mrocznej postaci... A potem... Nie wiedział do końca.
Owinął się kocykiem i ześlizgnął się z futonu, zarazem próbując niepewnie wstać na obie nogi. Naciągnął go na głowę, sprawiając zarazem, że wyglądało to na nim, jakby nosił kaptur. Po czym zaczął stawiać niepewnie kroki, z wyraźnym zamiarem rozejrzenia się po nieznanej lokacji.
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Sro Wrz 26, 2018 9:43 pm

Trochę minęło nim Mikael się wybudził ze swojego snu. Kruczy dziadek usłyszał najpierw ciche skrzypienie podłogi, a później niepewne kroki. Skoro człowiek się wybudził sam kruk dalej leząc w sobie dogodnym miejscu otworzy oczy i przechyli głowę do tyłu tak że jego podwójny ogon zwisał swobodnie na podobieństwo złożonych skrzydeł. Chłopak wychodząc z pomieszczenia z futonem musiał wejść do pokoju w którym był krukowaty wampir. Więc w sumie po co miałby się bardziej ruszać? Wystarczyło, że na niego zwyczajnie poczeka. Jak już więc go zobaczy Rudy usłyszy nieco schrypły głos bez szczególnych emocji
-I jak księżniczko, dobrze się spało? Nie wyglądasz jeszcze nazbyt dobrze. -
Bardziej orzekł niż zapytał. Wstanie z gracja ze swojego miejsca jakby wcale nic nie ważył, a może po prostu tak było i zajrzy do kuchni do której przestrzeń była połączona i zaglądnie do szafki, o był garnek i było kakao. Jedna z niewielu rzeczy w kuchni kruka, o dziwo stary wampir lubił ten napój. Garnuszek wiec wylądował na piecyku.
-Swoją drogą nie mieliśmy jeszcze się okazji przedstawić, nazywam się Kanesada Rei, Możesz mówić mi Kane. A jak ciebie zwać? - Podszedł do niego i pochylając się lekko do przodu spojrzał na niego bacznie. Przez to zachowanie wyglądał zupełnie jak ciekawski ptak.
Oczywiście chłopak rozglądając się wcześniej po pomieszczeniu mógł zobaczyć że prawie wszystko tutaj było z drewna, a przez podłogę przechodziły gdzieniegdzie grube gałęzie drzewa, nawet jeśli były zaaranżowane jako półki albo podpory ścian czy mebli nadal posiadały własną korę. Zdecydowanie był to dziwny dom, ale na pewno pasował do wampirka.
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Pią Wrz 28, 2018 12:31 am

Księżniczko? - powtórzył w myślach, zarazem szczelniej owijając się kocem... tak, by była widoczna jedynie jego twarz, część włosów i wystające nogi. Jego czerwone oczy były skupione na nieznajomym osobniku. Nerwowo zacisnął palce na osłonie, niespecjalnie wiedząc, jak się zachować.
- Ch-chyba - bąknął koniec końców.
Z kim właściwie miał do czynienia? Czemu tak spoglądał na niego? Z tego wszystkiego nie wiedział, co mógłby więcej powiedzieć, więc jedynie spoglądał na niego dużymi oczami, pełnymi obawy. Również, nie zmieniając swojego zachowania, w ten sposób "odprowadził" go do kuchni. Przygryzł dolną wargę, czując jak ogarnia go bezradność. Rozejrzenie sie sprawiło, że jedynie utwierdził się w fakcie, że kompletnie nie znał tego miejsca. Wychodzi na to, że to jego domu. Ale... - dlaczego wziął go tutaj? I co planował z nim dalej robić? Pokręcił mimowolnie głową, próbując się wewnętrznie uspokoić. Niezbyt mu to szło.
- Um... Mi... Mikael - przedstawił się niemrawo, nie czując się zbytnio dobrze.Taka ciągła obserwacja bardzo niepokoiła go. I zarazem sprawiała, że czuł się jedynie coraz to bardziej osaczony.
- J-jesteśmy t-tutaj sami? - spytał się cicho. Nie dostrzegł nikogo tutaj, ale gdzieś w głębi siebie miał wrażenie, że gdzieś za rogiem czyhała Ona. Czekała na niego... By wyciągnąć długie ręce w jego stronę...
... by zaraz potem zacisnąć je na szyi, zadając ostateczny cios.
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Wto Paź 09, 2018 10:55 pm

Kane nie był zdziwiony sposobem odpowiedzi chłopaka w końcu dopiero co przeżył szok napadu a teraz był w obcym sobie miejscu... ciekawe czy w ogóle pamiętał co się stało?
-Mikael? jak anioł... ciekawe imię. W sumie pamiętasz co się stało? Wyglądasz na trochę poddenerwowanego- Stwierdził wręcz zabójczo szczerze. Mikael był jak otwarta księga nerwowy i szukał wzrokiem czegoś... tylko w sumie czego? tego krukowaty nie wiedział. Kiedy w garnuszku zaczęło bulgotać krukowaty dodał kakao i zamieszał póki się nie rozpuściło. Nalał bardzo sprawnie do dwóch kubeczków w stylu japońskim i podał jeden Mikaelowi mając nadzieje że ten zechce się jednak poczęstować
-Napij się to cię trochę rozgrzeje i wzmocni. Owszem sami, chyba że za towarzyszy liczyć lotopałanki i okoliczne ptaki. Ale jeśli pytasz o ludzi czy wampiry to jesteśmy tylko my. Mam nadzieję że to ci nie przeszkadza? Nie mam służby ani nikogo takiego, jakoś mało jest chętnych do pracy w tak odludnym miejscu.- Odpowiedział dosyć prosto, nie bawił się w ceregiele nie kłamał. Praca w jego domu musiałaby się równać mieszkaniem w nim, bo dom był daleko od miasta do tego niektórzy odmawiali "pracy na wysokości". W obecnych czasach młodzi byli wybredni woleli inny rodzaj pracy niż sprzątanie kątów w domu starego wampira o dosyć niewybrednym nastawieniu do życia... ogółem jakiś dziwak żyjący w środku lasu z tendencją do nagłych kaprysów nie był zachęcającym pracodawcą.
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Czw Paź 11, 2018 9:06 pm

Czy pamiętał?
Niestety, ale tak.
Dość niezrozumiałe wydarzenie dręczyło nadal jego umysł. Nie rozumiał tego, co się wydarzyło, jak i... nie potrafił odnaleźć sensownego wyjaśnienia. Nagłe wyciągnięcie z kawiarenki, dziwne oskarżenia, aż w końcu To. Zbliżenie się, ból w okolicy szyi i nagła utrata sił. A do tego fakt, że ciągle Ona się przyglądała tego. Dlatego też koniec końców niepewnie przytaknął.
- Mhm - odparł mu niemrawo. - Ale nie rozumiem tego - ciężko było być spokojnym po niedawnym ataku wampira... Zdecydowanie nie. - Kompletnie nie.
Ostrożnie przyjął od niego ciepły napój i wymamrotał podziękowania, po czym ostrożnie upił łyk. Gorąc delikatnie rozgrzał go.
- Nie, nie, nie przeszkadza mi to - powiedział gorączkowo. Informacja, że nie było tutaj nikogo więcej, sprawiło, że poczuł się o wiele lepiej niż wcześniej. Bardziej tak... spokojniej. Zupełnie, jakby ktoś z niego zabrał cały ten ciężar i sprawił, że mógł się rozluźnić.
- Dziękuję za pomoc - rzekł czerwonowłosy i uśmiechnął się niemrawo, po czym ponownie się napił. Ciężko było mu jednak utrzymać się swobodnie na obu nogach. Był zmęczony, a sen... to raczej za mało, by poczuł się o wiele lepiej niż wcześniej.
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Nie Lis 04, 2018 11:52 pm

Nie było nic dziwnego w tym, że chłopak nie do końca rozumiał co się stało
-Nic dziwnego... sam się nieco zdziwiłem widząc co zrobił z tobą Fabian. Nie jest... albo raczej nie wydawał się nigdy wampirem skorym do nienawiści. Nie żebym go znał jakoś rewelacyjnie, to znajomy mojego siostrzeńca i zazwyczaj wydawał się bardzo zniewieściały. Naprawdę nie wiesz czym mu mogłeś podpaść?- Odpowiedział wyrażając swoje zdanie. Podwładny Samuru nigdy do tej pory nie zachowywał się tak drastycznie. Czyżby wydarzyło się coś na tyle poważnego, że spokojny wampir wpadł w taki szał? Pewien nie był
-W każdym razie nie masz mi za co dziękować, nie pomagam nikomu za darmo. Za przysługę liczę na twoją współpracę, rozumiesz chłopcze? W teorii nie powinienem ci wcale pomagać sam jestem wampirem. Ale młody człowiek może być czasem pomocny nawet dla mnie. A na razie odpocznij... Brakuje ci dużo krwi... ten szaleniec zupełnie się chyba zapomniał- Wytłumaczył swoją pozycje. Niezależnie od tego co myślał chłopak wampir miał swoje zasady i nie był takim dobrym samarytaninem za jakiego go wziął Mik dziękując... nie było potrzeby dziękować... nie podziękowań oczekiwał kruk. Za przysługę tego kalibry należało się coś innego. Choć Kane nie był najsurowszym w postępowaniu wampirem. Zaprosił gestem chłopaka na werandę gdzie wcześniej już kruk zawiesił hamak... w końcu dom był na drzewie więc i gałęzi na hamak nie brakło. były też drewniane fotele zakryte miękkimi poduchami. na jednym z nich usadowił się kruk
-Póki co możesz się tutaj czuć swobodnie. Mam nadzieje, że nie cierpisz na lęk wysokości? byłoby to nieco kłopotliwe. Jeśli coś ci będzie potrzebne, albo chcesz coś wiedzieć pytaj- ułożył nogi na poręczy werandy i rozkoszował się przyjemnym ciepłym wiaterkiem... otaczał ich przyjemnie szumiący las. Chociaż świeciło słońce wampir jakoś niezbyt się nim przejmował, był już bardzo stary więc i odwieczny wróg wampirzej racy nie oddziaływał na niego tak mocno, a w miejscu gdzie siedział drzewo dawało też dosyć dużo cienia który chronił go od najmocniejszych promieni. Mikael mógł zauważyć że wampir jest raczej z natury wygodnickim leniem, a przynajmniej na razie takim się wydawał.
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Czw Lis 08, 2018 12:38 am

Pokręcił przecząco głową. Nie miał kompletnego pojęcia, dlaczego tak skończył i co właściwie się wydarzyło. Czerwonowłosy nie zdawał sobie niczego sprawy związanego z tamtą tematyką i niespecjalnie cokolwiek przychodziło mu teraz do głowy. Jak nie spoglądał na wspomnienia... tak nic nie wskazywało na to sensownego. No, ale przynajmniej zrozumiał - ku własnemu przerażeniu - że mężczyzna oczekiwał coś od niego za tą pomoc. Co? Nie było powiedziane. Ale teraz Mikael najwyraźniej miał niemały dług u tego dziwacznego osobnika...
- Mam jedno pytanie. Co właściwie po mnie oczekujesz? - upił trochę ciepłego napoju, spoglądając na czarnowłosego. Prawdę mówiąc, wolał już wiedzieć, co go czeka. Jednakże nie dawało się ukryć tego, że po prostu się bał. Jego serce biło o wiele szybciej niż wcześniej, dłonie delikatnie drżały. W pewnym momencie nawet przestał patrzeć na niego samego, a za to skupił się na widoku na zewnątrz.
- Mogę... Mogę śmiało stwierdzić, że nie... nie wydostanę się stąd, jeśli ty tego... nie będziesz chciał? - dodał jeszcze cicho, mrużąc nieco czerwone ślepia. Pozwolił, by kosmyki długich włosów opadały mu na twarz. Ale... Ona mnie i tak tu znajdzie - pomyślał z trwogą. - Nie ma miejsca, gdzie mógłbym się przed Nią ukryć. Czuł niebywały chłód... Jak i przerażenie. Nie mógł nic przecież na to wszystko poradzić... Zdecydowanie nie.
- Przepraszam... Ale chyba nie najlepiej się czuję - wydukał cicho. Nerwy robiły swoje.
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Pią Gru 07, 2018 1:15 am

Kruk w przeciwieństwie do chłopaka był aż za nadto spokojny i wyluzowany. Słyszał drganie głosu chłopaka, czuł zapach strachu, słyszał łomoczące serce. Był doskonałą ofiarą... chyba już rozumiał czemu mógł stać się celem głodnego wampira z przyćmionymi zmysłami i rozsądkiem, choć nadal dziwnym było że to był akurat ten wampir, ale kruk nie chciał już drążyć tego tematu, i tak chłopak był zdezorientowany i wystraszony.
-Co oczekuję? Hmm... przede wszystkim nie trzęś mi się tu jak osika, nie bardzo masz się czego bać.
Nie wiedział czy te słowa w ogóle mają jakiś sens. W sumie mogły zadziałać w drugą stronę, no ale trudno, wampir nie wykazywał chęci krwiożerczych, a nie był pewien czy chłopak boi się jego czy czegoś innego.
- Jakkolwiek, jestem starym wampirem, pomoc człowieka może mi się czasem przydać. Wiec jedyne czego "oczekuję" to pomocy kiedy będę tego potrzebować. Myślałem że to raczej oczywiste. Gdybym ci nie pomógł byłbyś teraz martwy, więc posługa dla mnie to chyba nie jest jakieś wybitne wymaganie?
Słysząc kolejne pytanie chłopaka spojrzał na widok przed nimi, w tym samym kierunku w którym spoglądał wcześniej Mikki. Przechylił lekko głowie na bok z nieco pytającym uniesieniem brwi
-Wydostać się stąd? W zasadzie możesz próbować w każdej chwili... bardziej pytaniem jest jak z twoim zmysłem orientacji? wiesz w ogóle gdzie jesteś?
Odpowiedział pytaniem na pytanie. Droga wyjścia zawsze jakaś była, jak był desperatem to mógł nawet nie wiedząc gdzie jest wyjście próbować zejść na dol po jakiejś gałęzi... choć z tej strony domu było to raczej próbom samobójczą, bo taras znajdował się nad doliną, trochę daleko do ziemi. Jednak z drugiej strony domu aż tak daleko do ziemi nie było, a jak się poszukało to i dało się znaleźć miejsce gdzie opuszczała się drabina tworząc wygodniejszą formę zejścia. Może nie pokazał chłopakowi od razu drogi do wyjścia, ale w sumie czemu by miał skoro ten dopiero zaczął z nim rozmowę... problemem było raczej coś innego
-Nie żebym jakoś specjalnie cię chciał przetrzymywać, ale nie chce mi się teraz specjalnie lecieć do miasta, a trochę tam kawał drogi... nawet znając kierunek... nie lepiej ci po prostu usiąść i odpocząć?
Stary wampir ziewnął sobie ospale i zupełnie się nie przejął sytuacją. skąd miał wiedzieć ze ma pod dachem chorego psychicznie? Teraz miał ochotę się zwyczajnie polenić. Chłopak mógł próbować wyjść, lecz gdzie by doszedł w obecnym stanie wewnątrz sporego lasu, nawet nie wiedział dokąd iść, zgubiłby się i tyle.
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Sro Gru 19, 2018 3:26 am

Jak nie było czego się bać... Jak zdecydowanie było! Czerwonowłosy nie mógł wyzbyć się wrażenia, że prędzej czy później pojawi się tutaj ta jedna osoba. Przyjdzie... by ukarać go za jego grzechy. Ale... Czy zdołałaby się tutaj dostać? Samo to miejsce wydawało mu się być niczym niezdobyta forteca. A skoro tak, to... Nie potrafiłaby... nie?
Zdecydowanie nie było łatwo przekonać samego siebie.
- Um... - miał się nie bać? Po prostu? Posłał mu niepewne spojrzenie, nie wiedząc zarazem, jak właściwie powinien się do tego odnieść. I chwila, jak się tu nie bać, skoro jego skromne życie było zagrożone? Wymagał niemożliwego! - Mhm - mimo targających go takich oto odczuć, nie był zdolny do wypowiedzenia tego na głos. Musiał to zachować dla siebie, ale zarazem... Niespecjalnie była mowa o zdołaniu dojść do tego. Również zaczął przez ową niepewność bawić się kosmykiem włosów.
- Pomoc... Postaram się... Proszę... - wyszeptał koniec końców. Raczej i tak nie miał wyboru by sprzeciwić się... Ale... Co właściwie chciał od kogoś takiego? Nie potrafił znaleźć dla siebie odpowiedzi powiązanej z tym.
No i zdecydowanie nie mógł stwierdzić, że wiedział... gdzie się znajduje.
- W pańskim domu, prawda? - wymijająca odpowiedz była jedynym, na co było stać teraz czerwonowłosego. Mimo wszystko, czy mógł cokolwiek więcej powiedzieć, skoro sprawa była wiadoma z góry? Chyba nie. Jednakże zawsze istniała ta szansa, że stanie się coś niespodziewanego.
Oraz nadzieja, że nie będzie to nic złego.
- Um... - niespecjalnie chciał pozostawać w nieznanym sobie miejscu, ale skoro nie miał wyboru... Chyba będzie musiał się dostosować. No i oczywiście zaufać mu na słowo, że rzeczywiście nikt się tutaj nie dostanie... Nawet ona. - Postaram się - wymamrotał niepewnie. Jednak i tak nie mógł się uspokoić. Rozglądał się nerwowo co jakiś czas, nie siadając nigdzie ani nic.
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Nie Sty 06, 2019 6:34 pm

Kruczy wampir patrzył tylko z lekkim znudzeniem na zachowanie chłopaka. Seria dźwięków które oznaczały tylko strach i nic w sumie sensownego. Sam zaczął się zastanawiać czy będzie w ogóle pożytek z takiego strachajła?Jeszcze ta odpowiedź o miejscu w którym się znajduje. Aż położył swoja szponiastą łapkę na oczach, jeszcze trochę a weźmie go wywali na most za domem by przestał go drażnić tym panicznym zachowaniem.
-Ze w domu to chyba raczej nazbyt oczywiste, ja mówię o lokacji na mapie... Jak chcesz już uciekać to chyba przydałoby się wiedzieć w ogóle w którym kierunku? Albo twój ludzki umysł jest tak spanikowany, ze nie potrafi wykrzesać nawet grama logiki? Ehh...- westchnął nieco załamany, raczej nieczęsto zdarzało mu się poznać kogoś kto by od razu tak panikował, jak bardzo słabą psychikę miał ten człowiek? Nie bardzo rozumiał o co to całe zamieszanie. To zachowanie go męczyło, nie było ani trochę zabawne
-Nie próbuj tylko to zrób. Jak tak bardzo ci się tu nie podoba to jutro mogę cię odstawić do miasta. Ale na razie musisz jakoś wytrzymać... -Stwierdził nieco pochmurniejąc
-A szkoda, bo myślałem, że uda mi się zaproponować w końcu komuś prace... ale chyba nic z tego, nie bardzo mam ochotę wracając do domu zastać trupa panikarza...- Wymamrotał sam do siebie zamykając oczy. Może nie było to zbyt miłe, ale staruszek bywał wredny i nie miał ochoty się patyczkować z niezdecydowanymi osobami. Nie bardzo też miał ochoty dochodzić problemów Mikaela jeśli ten sam tez nie garnął się do wyjaśnień swego zachowania.
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Pon Sty 07, 2019 11:29 pm

Skąd właściwie mógł wiedzieć, patrząc na to, że gdy tutaj dotarł, był całkowicie nieprzytomny? Jakby nie patrzeć, to właśnie wampir go tutaj zabrał. W dodatku, nigdy nie zapuszczał się w las, zwłaszcza na takiej wysokości... W jego mniemaniu, aktualnie wszystkie drzewa wyglądały praktycznie tak samo... Więc raczej nie sądził, że potrafiłby dobrze wyznaczyć kierunek... Gdziekolwiek on by się tak właściwie znajdował.
Dlatego też ciemnowłosy został uraczony całkowicie ponurym spojrzeniem. Mikael zastanawiał się zarazem, czy przypomni sobie, dlaczego nie do końca chłopak zdawał sobie sprawę, gdzie był. Brak znajomości lokacji również oznaczał dla niego, że nie wiedział, skąd nadejdzie atak. Może... Może ona tu była. Tuż za rogiem. Stała i obserwowała jego zachowanie. Czekała na swój moment... By zakończyć jego życie.
Czuł, że podobne myśli coraz to bardziej zalewały jego umysł, zaś na barkach pojawił się spory ciężar. Wziął głębszy wdech i odwrócił wzrok, zarazem krzywiąc się wyraźnie. Jednak nie potrafił się uspokoić na zawołanie.
- Łatwo powiedzieć - nie patrzył już na wampira. - Każdy czułby się przerażony, gdyby jego życie było zagrożone - wyszeptał. Nie słyszał jego mamrotania pod nosem, więc właściwie zaraz potem ostrożnie podszedł do samego końca werandy. Wypuścił głośno powietrze z płuc, wpatrując się w widok w oddali. - Nie mogę się rozluźnić. Nie chcę dać się jej - dodał od siebie, przykładając policzek do drewna. - Ona na pewno tu przyjdzie. Pewnie śledziła mnie. W końcu też tam była - mówił cicho, bardziej do siebie niż do obecnego tutaj osobnika. Nie zapowiadało się natomiast, by zamierzał wnikać w to, co właściwie miał teraz na myśli...
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Wto Sty 15, 2019 5:24 pm

Kruczy wampir zdawał sobie sprawę z tego, że chłopak nie miał pojęcia gdzie jest. A dodatkowo po jego minie mógł raczej trafnie uznać że na wyznaczaniu kierunku się też kompletnie nie znał. A więc słusznie zadał owe pytania bo właśnie o potwierdzenie tego mu chodziło. Chłopak nawet gdyby mógł zejść na dól (o ile by był w stanie znaleźć owe zejście i je w ogóle odblokować) to nie znając zasad wyznaczania kierunków na dzikim terenie leśnym najprawdopodobniej by się zgubił i... w sumie nikt mu by raczej szybko nie pomógł, a co najwyżej jakiś głodny zwierz albo "demon" mogły pomóc ubijając gdzieś w gęstwinie.
W przeciwieństwie do chłopaka który nie słuchał jego wampir wychwytywał słowa chłopaka niemal automatycznie... w końcu słuch miał aż za dobry na te warunki
-W tej chwili jedyne co może ci tu grozić to ja sam chłopcze, a skoro już ci powiedziałem, że nie interesujesz mnie jako strawa to trochę mógłbyś spuścić z tonu, szybciej na zawał zejdziesz niż coś ci ktoś naprawdę zrobi.
Podsumował szczerze. Przy takim panikowaniu aż dziwnym było, że jego serce jeszcze pracowało jako tako. Jednak kolejne słowa wypowiadane przez chłopaka nie miały najmniejszego sensu dla niego. Wampir zrobił nieco durną minę i spojrzał na Mikaela
-Jakiej "JEJ"? Nikogo tam więcej nie było, czułbym to. Byłeś sam na skraju żywotności. Po za tym kimkolwiek ona nie jest jeśli nie ma skrzydeł to raczej tutaj nie dotrze.
Raczył zapytać o co też chłopakowi chodzi z tym wygadywaniem bzdur i jednocześnie uświadamiając mu jeśli jeszcze tego nie zrozumiał w jaki sposób został tutaj przyniesiony. Raczej niewiele istniało osób latających, o ile śledząca go osoba nie była wampirem o podobnej mocy to nie miał szans nikt ich śledzić. W końcu skąd miał wiedzieć, że chłopak ma urojenia?
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Czw Sty 24, 2019 3:13 am

Nie wiedział, co zrobić. Kompletnie nie. Dlatego też patrzył jedynie niemrawo na wampira, próbując zrozumieć, o co mu właściwie chodziło.
- Ona na pewno tam była - momentalnie uparł się. - Była. Patrzyła na mnie. Cieszyło ją to, co się działo ze mną. Dziewczyna o czerwonych włosach - chwycił się obiema dłońmi w szyję. - Co to właściwie było? Czy to ona nasłała...? Aaaa, gubię się w tym - mówił częściowo do siebie, a częściowo do samego wampira. Jedno było pewne, był zagubiony. - Nie dotrze tu? Nie będzie jej? - wyłapał ową informację i momentalnie poderwał się, by podbiec do "okna" i nieco wychylić się, rozglądając się zarazem. O wiele bardziej żywiej niż wcześniej. - Ona nie umie latać. Chyba nie. Mam nadzieję, że nie.
Przechylił się do tyłu i upadł na tyłek, po czym położył się na ziemi. Jego szkarłatne ślepia były wbite w sufit.
- Jestem zmęczony. I kręci mi się w głowie. To przez utratę krwi? - wyszeptał cicho. Jego ciało było spięte nadal, ale sam zdawał sprawiać wrażenie, że zaczął się rozluźniać. - Za bardzo się boję. Nie mam sił, by stawić jej ponownie czoła.
Gdzieś zarejestrował w umyśle fakt związany z tym, że dostał się tutaj w niecodzienny sposób, ale to właściwie tyle. Nie myślał nad tym więcej. Właściwie to całokształt sprawiał wrażenie, że zaczynał zapominać o obecności czarnowłosego.
- Ona nie da mi nigdy spokoju... Póki jeszcze żyję... - wymamrotał, zamykając oczy. - Przepraszam - rzucił nagle. - Za wszystko... - miał bardzo cichy ton głosu teraz, ale próbował chyba to skierować w stronę krwiopijcy.
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Czw Sty 24, 2019 4:32 am

Zachowanie chłopaka było straszliwie chaotyczne. Kane raczej był typem spokojnie leniwym. Szczególnie, że na chwilę obecną nie miał zleceń więc mógł sobie na to pozwolić. Nie bardzo więc przywykł do takiego chaosu którego de facto nie prowokował on sam. Była to jakaś nowość. Może to miało być tak dla jakiejś dziwnej równowagi? Jakkolwiek słuchając bełkotu połączonego z rumorem jakiego narobił wykonując swą dziwna akcję, próbował przynajmniej zrozumieć o co też właściwie chodzi. Jednak chyba informacja o lataniu dała jakiś efekt, czyżby mały nerwus się nieco uspokoił?
Dziewczyna o czerwonych włosach... gdyby nie jego pleć to sam by pasował do opisu. Ciekawe czy to miało jakiś związek? Pomału zaczął się domyślać że może chodzić o kogoś z rodziny. Ktoś kto się znęcał nad nim. Jakaś trauma? Wampiry często miały bardzo kłopotliwe relacje rodzinne. Znęcanie się nad członkami nawet własnego klanu czy rodziny nie były niczym dziwnym. Sam należał do klanu który był chyba najlepszym tego przykładem, parę wampirów u władzy, albo tak silne że nikt im nie chciał podskoczyć, albo tak walnięte że ból i znęcanie się nad innymi było ich esencją życia. Sam wszak nie był wolny od skaz psychicznych, wiedział doskonale że nie jest człowiekiem, jego uczuciowość była raczej bardzo płytka i niewiele go ruszało z całego tego szaleństwa zwanego życiem. Ten młody człowiek tutaj był doskonałym okazem przeciwieństwa, zbyt uczuciowy, zbyt histeryczny. Wampir nie potrafił tak okazywać ani strachu ani nawet normalnych uczuć, dla niego okazywanie ich oznaczałoby śmierć, ale nie chciał umierać, więc wyzbył się zbędnych dla niego uczuć. Nie przywiązywał się do niczego na stałe, wszystko można było stracić, to przynosiło zbędny ból, rozczarowanie i co gorsza roztargnienie. Mimo że słuchał o strachu sam nie czuł litości, to, że czerwonowłosy się tu znalazł było fanaberia znudzonej bestii. Mikael był dla niego ewenementem zabawką jak dla kota mysz której drapieżnik pozwolił biegać by mieć na co popatrzeć. Uważał że ktoś inny byl dla niego niebezpieczny? Naiwny nie zdawał sobie sprawy że ten tutaj mały wampir byłby w stanie w ciągu kilku sekund pozbawić go życia o które się teraz zdawał tak martwić.
-Nikt kto nie lata tutaj od tak nie wejdzie. Po za tym...
Kiedy ten już upadł na ziemię wampir postanowił się ruszyć i w ciągu sekundy znalazł się na nim, a raczej na jego klatce piersiowej siedząc niczym figurka potwora sennego który to miał niby przyduszać podczas snu swe ofiary. Jednak mały wampir był niezwykle lekki. Na pewno nie sprawiał nazbyt dużego nacisku gdy tak siedział. Za to szybkość z jaką się tam pojawił pewnie nie jednego by wystraszyła. Patrzył prosto w ślepia chłopaka swoimi oczami bez emocji
-Może mógłbyś powiedzieć coś więcej o tej dziewczynie? Trochę to zaskakujące bym nie wyczuł czyjegoś zapachu. Mam węch lepszy niż niejedno zwierze. Ona jest wampirem? Czy człowiekiem?
Zaczął zadawać pytania zaciekawiony. Kogo tak bardzo się bał by nawet nie zwrócić uwagi na niebezpieczeństwo które znajdywało się zaraz obok.. a może tak... szybciej byłoby inaczej
-Póki jeszcze żyjesz? Dobre określenie to "jeszcze". Jak będziesz tak bezsensownie szaleć to cie zjem nic mi po człowieku który będzie się bał własnego cienia. Rozumiesz co do ciebie mowie? Masz mi powiedzieć co cię trapi, chcę wiedzieć o co chodzi w tym twoim bieganiu, na dłuższą metę taka niewiedza czemu to robisz może się dla ciebie źle skończyć nie jestem nazbyt cierpliwy.
Mówiąc to patrzył na niego poważniej a by podkreślić wagę swoich słów podsunął ostry pazur pod szyje chłopaka by ten mógł wyczuć że nie ma do czynienia z człowiekiem, a drapieżnikiem którego pazury były śmiercionośną bronią
-Po za tym chłopcze, jesteś od teraz dla mnie sługą. Myślisz, że dam cię zabić od tak jakiejś innej osobie? Kruki nie pozwalają innym zwierzętom bawić się od tak swoja ofiarą. Jeśli jakoś ona się tu zjawi sam się z nią pobawię.
Czy chociaż takie słowa trochę bardziej uspokoją tego szurniętego strachem człowieczka? I na ile ten w ogóle zrozumiał o czym mowa. Najwyżej ostatecznie skończy się na tym, że kruk jednak wypije trochę jego krwi. Ta dawała lepsza informację niż bezsensowny bełkot.
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Sob Sty 26, 2019 12:04 am

Czerwonowłosy całkiem dziwnie się czuł, mając na swojej klatce piersiowej wampira... I chwila, kiedy on się właściwie tam znalazł?! Nawet nie zdążył zarejestrować tego ruchu. Dlatego też czuł teraz dodatkowo strach innego rodzaju - strach przed nieznanym. Dziwny, czarnowłosy wybawca... A może i nie tylko? Przez strach nie myślał o tym tak właściwie. No i nie zdawał sobie kompletnie sprawy z tego, że swoim zachowaniem jedynie prowokował go do gorszego podstępowania.
A zrozumiał to w momencie, gdy poczuł coś bardzo ostrego pod gardłem.
Przełknął ślinę, próbując skupić na nim swój wzrok.
- Eee... - próbował już prawie w ogóle nie oddychać. Prawie. Chociaż nie było to trudne, wątła klatka piersiowa miała lekki problem z uniesieniem się przez to, że znajdował się na niej ciężar. - Co... - pogubił się ze słowami. Ba. Wszystkie teraz dosłownie wyleciały mu z głowy, więc spoglądał na wampira z niepewnością. Przygryzł dolną wargę, czując, jak zaciska mu się żołądek.
- Sługą? - wykrztusił w końcu. Zaczynał powoli wyglądać na takiego, który miał wyzionąć ducha. No prawie. Ale widać, że miał zawirowanie w oczach i głowie. - Jakim sługą? Że kto? - pogubił się z tego wszystkiego. Patrzył się na krwiopijcę jak zagubione dziecko szukające pomocy i wsparcia. - Nic nie rozumiem - prawie załkał. Jego nerwy były już na granicy wytrzymałości. To chyba właśnie też powodowało to, że wampir niespecjalnie mógł liczyć na to, że uzyska odpowiedź na swoje pytania.
- N-nie dobrze mi. Kręci m-mi się w głowie - dodał jeszcze, wypowiadając te słowa z niemałym trudem. - N-nie mogę się skupić... - koniec końców rzeczywiście prawie przestał oddychać z tego wszystkiego. Jego wymęczony organizm zbuntował się końcowo.
Więc zaraz potem wampir mógł niemalże ujrzeć, jak z ust człowieka wydobywa się jego duszek... z nadmiaru emocji, Mikael zemdlał.
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Sro Sty 30, 2019 1:49 pm

Reakcja czerwonowłosego w końcu się nieco zmieniła, jakby dopiero teraz zrozumiał, że Kane tu jest i to wcale w nie najwspanialszym humorze. Wyraźnie się wystraszył i kompletnie pogubił, a wampir spojrzał na niego poważnie z drgającą nerwowo brwią.
-Czy ty w ogóle mnie wcześniej słuchałeś? Uratowałem cię przed kopnięciem w kalendarz, jesteś mój póki nie spłacisz długu jaki u mnie masz.
Powtórzył kolejny raz dla jasności. Jednak czy chłopak to załapał? Trudno było orzec. Panikarz po chwili postanowił... wyzionąć ducha sam z siebie na co wampir już nie wytrzymując zasłonił oczy swoją łapą i wziął głęboki wdech. Wstał i powtórzył jeszcze kilka razy owe wdechy
-Tylko spokojnie, nie morduj go jeszcze... trafiłeś na krytyczny przypadek... nic ci nie da wyrzucenie go przez okno... chyba...
Próbował sam siebie przekonać by okazać więcej cierpliwości, ale czy szło mu to dobrze to raczej było ciężko stwierdzić. Ostatecznie jednak złapał Mikaela i zaniósł z powrotem do łóżka w którym wcześniej się obudził i tym razem usiadł obok. Czekał aż ten się obudzi sam niemal nie drzemając kiedy trwało to dłużej, wszak ciało musiało odzyskać siły. Jednak jeśli ten się ruszy wampir się od razu wybudzi i spojrzy na niego
-Uspokoiłeś się trochę już, czy mam skrócić twe męki przez dekapitacje? Nie bardzo lubię jak toś produkuje bezsensowny chaos. Nikt cię nie zrozumie jak będziesz biegać i bełkotać.
Podsumował w skrócie mając nadzieje że ten w ogóle rozumie co się do niego mówi.
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Sob Lut 02, 2019 3:58 pm

Powieki ostrożnie drgnęły, dopuszczając te niemrawe promyki światła do oczu. Z ust wydobyło się ciche stęknięcie, a ciało poruszyło się ostrożnie. Gdzieś obok był słyszalny głos, ale... czy dokładnie docierał ich sens? Ciężko powiedzieć. Dopiero ta osoba zaczęła odzyskiwać kontakt z rzeczywistością. Koniec końców zdołała uchylić do połowy powieki i podciągnąć się na łokciach do pozycji siedzącej. Nieco sennie spoglądnął na przebudzonego krwiopijcę i przekrzywił głowę.
- Chaos? - cichy szept wydostał się z jego ust. - Tu nie ma chaosu... Jest tylko spokój - dodał jeszcze, spoglądając na niego z ukosa. - Huh... Jakby nie patrzeć... Jesteś całkiem ładny - wyszeptał, po czym zbliżył się i złożył mu na ustach pocałunek. Szybki, bez żadnego pokoru. Zaraz potem odsunął się i zachichotał cicho. - Podobasz mi się. Zamierzasz mnie wykorzystać dla siebie? - zasłonił prawą dłonią usta, chichocząc cicho. Wyglądał na o wiele bardziej rozluźnionego niż wcześniej. Jakby cały strach i stress został odjęty za pomocą magicznej różdżki.
- Więc, co chcesz ode mnie? Mojego ciała? Cnoty? - objął się ramionami. - Zboczeniec - dodał jeszcze, uśmiechając się z lekka złośliwie.
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Sob Lut 02, 2019 7:41 pm

Nie ma chaosu? Spokój? Kruczy wampir patrzył na Mikaela jak na świra... w sumie to nawet jeszcze nie wiedział, że nie jest to dalekie od prawdy. No ale skąd miał wiedzieć? Nie znał jego przypadłości.
-Chciałbym aby to było prawdą...
Stwierdził dosyć sceptycznie nim usłyszał komplement którego się kompletnie nie spodziewał
-... całkiem ładny?...
Nie bardzo rozumiał skąd ta dziwna zmiana nastawienia. Od kiedy to mówi się randomowej osobie po pobudce że jest ładna? Nieco zmarszczył brwi patrząc dalej na dziwne zachowanie chłopaka... który... go pocałował?
Brew zadrgała nerwowo. Nie był pewien co ma o tym myśleć...
To zachowanie przypominało nieco zbyt pewną siebie nastolatkę szukającą wrażeń, a nie chłopaka, a raczej miał dobry węch, osoba przed nim nie pachniała dziewczyną, a zdecydowanie męskim zapachem.
Choć dla niektórych pewnie rozpoznanie byłoby problemem, bardzo męsko też nie wyglądał. Chyba nie trafił na podobnego do Fabio? Jednak nawet jeśli to zmiana zachowania była dosyć dziwna.
-Wybacz, ale nie gustuje w młodych chłopakach. Może trochę przystopuj z tymi dziwnymi aluzjami, jestem za stary na tak dziecinne flirty.
Przez chwilę próbował pozbierać myśli, przymknął oczy, najpierw panikuje, teraz mnie podrywa...To raczej nie jest normalne zachowanie. Zbyt inne... próbuje się przypodobać? Ale czemu wcześniej tak panikował? Nie zwracał zupełnie uwagi, tylko czegoś szukał... chyba, że... ten kogo się bał jest teraz przed nim? Dosyć ponuro lustrując złośliwy uśmieszek. Trochę jakby się naigrywał. Trochę to przypominało jednego wampira którego miał okazję obserwować... tamten miał podobne zmiany nastroju... czyżby tu też chodziło o to samo? Czyżby to kogo się bał był on sam? To by wyjaśniało czemu zachowuje się teraz jak jakaś lafiryndowanta dziewczyna. Jednak pewności nie miał, trzeba było to sprawdzić, tak na wszelki wypadek chociaż. Choć mógł się mylić.
-Jak się nazywasz?
Zapytał dosyć mało dyskretnie, ale była to najprostsza droga do potwierdzenia swoich domysłów. Inną opcją było wgryzienie się w osobę przed nim i grzebanie w myślach, ale jakoś nie miał na to większej ochoty kiedy dopiero co został nazwany zboczeńcem. Do tego jeśli faktycznie myśl jego była prawdziwa to możliwe że nic by się i tak nie dowiedział, Jaźni posiadały wypaczoną pamięć, sam mógłby się zgubić w chorym umyśle.
-Wiesz, że nazywanie kogoś zboczeńcem jest niemiłe? Szczególnie, ze nie znamy się na tyle by było ci dane dobrze ocenić moją osobę. Nie interesuje mnie cnota osoby która ot tak ją oferuje jakby to było nic.
Stwierdził znów wracając do beznamiętnego wyrazu twarzy, nie widział potrzeby unosić się z tego powodu, choć faktem było, że takie zachowanie podopiecznego było raczej kłopotliwe i zdecydowanie zaskakujące. chyba będzie musiał bardziej uważać. Nie był pewien co znów strzeli do głowy istocie przed nim... i to niby nie był chaos?
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Pon Lut 04, 2019 11:03 am

- Nie mam pojęcia o czym mówisz - odparła czerwononowłosa istota, zaczynając się bawić swoim kosmykiem włosów. - Czyli pocałunek się nie podobał? - dotknął dwoma palcami swoich ust. - To co mówisz, jest okrutne. Chlip - pociągnął noskiem. Nie spuszczał z niego nadal swojego spojrzenia. Szkarłatne oczy wręcz rejestrowały każdy ruch i zachowanie czarnowłosego mężczyzny. - A tak się staram... - w jego głosie nie było słychać ani cienia przykrości. Bardziej... Jakby się całkiem nieźle bawił z tego powodu, co tu wszystko miało miejsce.
Jeśli było tu jakieś okrycie, podciągnąłby ku sobie, tak, by zakryć się do wysokości klatki piersiowej. Zamrugał oczami, uśmiechając się nieznacznie.
- Ajaj. Wydawało mi się, że się przedstawiałam... Ale to nic... Nazywam się Mi... - w tym momencie urwał przy wypowiadaniu swojego imienia. Uniósł lewą rękę i zasłonił usta, próbując stłumić kaszel.
Uniósł lekko brwi.
- A nie? To nie jest moje łóżko - zauważył. - A jednak jakoś się w nim znalazłam - nie powiedział tego na głos, ale jego głos wyraznie wskazywał na to, co chciał powiedzieć dalej. Zaciągnięcie do łóżka... i tak dalej.
- Mi nie przeszkadza to, że się nie znamy... Zawsze może się to zmienić... - przysunął się nieco bliżej, by zaraz potem dotknąć jego policzka dłonią. - Moja cnota... nie jest dla każdego, wiesz? - znów tajemniczy uśmieszek. - A twoje słowa brzmią tak okrutnie - pociągnął noskiem.
Powrót do góry Go down
Kanesada

Kanesada

http://vampireknight.forumpl.net/t3455-kanesada-rei#74413
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Pon Lut 04, 2019 12:20 pm

Istota przed nim nic sobie nie robiła z jego słów... dalej brnął w kierunku tego dziwnego tematu. Wampir jednak nie okazywał w stosunku do tego szczególnych emocji, po pierwszym zdziwieniu kolejne ruchy już nie robiły na nim większego wrażenia. Zwyczajnie próbował zrozumieć co to za cyrk na kółkach przyjął pod swój dach
-Nie po to cie tu przyniosłem byś mnie całował. Podobanie nie ma tu nic do rzeczy. Skończ udawać.
Odpowiedział dosyć sucho. Nie miał zamiaru się patyczkować z rozwydrzonym małolatem. Całe podejście czerwonowłosego mu się nie podobało, było dla niego nieprzyjemne i miał szczerą chęć na prawdę wywalić osobnika przed sobą. Jednak starał się wyłapać też coś w wypowiedzi osoby przed nim i w końcu wyłapał... któreś słowo kończące się formą żeńską... i kolejne... zdecydowanie coś było nie tak.
-"..łam"? Czyli uważasz się za dziewczynę? To by wyjaśniało czemu zachowujesz się inaczej... i czemu próbujesz ze mną flirtować choć fizycznie jesteś facetem...
Podsumowując to nieco się nachmurzył. Taka sytuacja była zwyczajnie kłopotliwa. Jednak na słowa o łóżku wywrócił oczami
-Moje tez nie, to łóżko gościnnie. I ok jak chcesz następnym razem jak zemdlejesz to zostawię cię na twardej podłodze skoro ci się łóżko nie podoba. Ale nie narzekaj potem na to że będzie cię wszystko boleć po pobudce.
Odpowiedział na ten zarzut starając się nie okazywać pogardy którą czuł na tak prostacką interpretacje sytuacji. Zdecydowanie nie był osobą która oczekiwała takiego typu zachowania. Ciągłe flirtowanie w tak prostacki sposób go drażniło.
-Ale mi przeszkadza arogancka istoto myśląca tylko o sobie.
Odpowiedział niemal automatycznie dając się nieco ponieść jednak irytacji. Szczególnie, że ta wersja nie widziała najwyraźniej żadnych przeszkód w próbie s pouchwalania się jakby byli równolatkami, co było kompletnie nie na miejscu. Kolejny raz dotknięty w ciągu sekundy wyciągnął z nad ramienia stalowe pióro które niczym nóż znalazło się na gardle czerwonowłosego
-Przestań. Nie życzę sobie ciągłego naruszania mojej przestrzeni osobistej. Nie jesteśmy ani dobrymi znajomymi, ani tym bardziej kochankami, byś sobie miał prawo na to od tak pozwalać. A jak nie rozumiesz to spadaj stąd. Nie jest mi potrzebny sługa który ma mi pyskować i pajacować.
Jego głos również zrobił się zimny i można by mieć wrażenie, że sam głos jest nieprzyjemną stalą zimną i bez uczuć. Wampir nie był typem uczuciowym, nie był typem którego sympatie można było zdobyć podobnymi zachowaniami
-Jeśli twoja cnota nie jest dla każdego to nie proponuje jej ot tak przy pierwszej możliwej okazji nieznajomemu. Wykaż więcej szacunku i sobie i innym. Jestem krukiem, a nie królikiem. Jeśli kogokolwiek będę chciał mieć w swoim łóżku to nie będzie to ktoś tak impertynenci jak ty w tej chwili.
Jeszcze padło zdanie na temat bycia okrutnym na co kąciki wampira się uniosły w wyrazie cynicznym.
-Nigdy nie obiecywałem być miłym i głaskać po główce. Jak ci to nie pasuje to masz pecha. Zamiast powtarzać się o moim okrucieństwie ogarnij się. Masz siano na głowie i wory pod oczami. w sąsiednim pomieszczeniu masz łazienkę.
polecenie było proste, zajmij się sobą by jakoś wyglądać. Nie interesuje mnie czcze gadanie na temat tego jaki jestem. Nie interesowała go sex relacja z osobnikiem tej samej płci, nawet jeśli miał rozdwojenie jaźni gdzie druga jaźń była kobietą. Zostawiając Mikaela samego poszedł do salonu. Przynajmniej jeśli dobrze rozumował, to chyba się dowiedział co za "ona" była powodem paniki z wcześniej. No i czemu jej nie wyczul poprzez węch. Raczej ciężko by było wyczuć druga czy którąś tam jaźń. Paradoksalny przypadek, racze męczący... może jednak go wyrzucić przez okno? Na razie usiadł na kanapie i rozmyślał o tym czy taka osoba mu się do czegokolwiek nada. Nawet jeśli da mu zadanie do wykonania, jaką ma pewność, że ten ją wykona?
Powrót do góry Go down
Mikael

Mikael

http://vampireknight.forumpl.net/t3888-mikael-kuran#85766
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   Wto Lut 19, 2019 9:59 am

Wydał z siebie cmoknięcie wyrażające jedynie niezadowolenie.
- To była jedynie moja chęć - wymamrotał w odpowiedzi, nie przejmując się jego tonem głosu. - I nie udaję - dodał od siebie, wlepiając w niego szkarłatne ślepia. Bardzo naburmuszył się, słysząc jego słowa.
- Jestem dziewczyną - nie przejmował się tym, jakie miał podejście wampir. Ba. Jego humor też nie był dla niego przeszkodą. - Nie zmieniaj mi płci, no! - dlatego też nie czuł się przez to przytłoczony. Ba, wyglądał bardziej, jakby zaczął się bawić całkiem dobrze, dzięki dobraniu różnorakich słów i obserwowaniu ego zachowania.
Zaczął bawić się kosmykiem włosów, podchodząc nieco bardziej lekceważąco do jego podejścia. Bardziej... nie robiło to po prostu na nim wrażenia. Ba, można było rzec, że niemalże wybornie bawił się przy tym wszystkim, co miało tu miejsce.
- Eeeej, przesadzasz. Nic złego się przecież nie dzieje - żachnął dodatkowo. Możesz trochę wyluzować, wiesz... - był całkowicie spokojny i wyluzowany. Nawet w momencie, gdy poczuł jego pióro przy swoim gardle. Ba, zaczynał sprawiać wrażenie, jakby swoją postawą prowokował go do tego. Zupełnie jakby nie dbał o to, co właściwie stanie się z jego ciałem.
Nie zmieniał swojej postawy aż do momentu usłyszenia kwestii o jego wyglądzie.
-  Co? Wcale tak nie jest źle - naburmuszył, unosząc ręce i próbując wygładzić jakoś włosy. - O kurde. Szopa.
Odsunął się od wampira, po czym  ześlizgnął się zgrabnie z łóżka.
- No to skorzystam z propozycji - rzucił wesoło i potruchtał do wskazanego pomieszczenia bez wahania. Wszedł... po czym... było słychać jedynie okrzyk zaskoczenia. -Eeeeje, ale gdzie jest woda? Czemu to tak dziwnie wygląda? - w jego głosie było słychać dosłownie, jak wyglądała jego reakcja na twarzy. Naburmuszenie. - To na pewno łazienka? - wychylił się z pomieszczenia obok. - Wygląda całkiem zabawnie! - w jego głos wkradła się wesołość.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Domek na drzewie   

Powrót do góry Go down
 
Domek na drzewie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: