IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rekin w ogrodzie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Rekin w ogrodzie   Czw Wrz 27, 2018 12:17 pm

Ogrody szkolne, małe jeziorko pośrodku, otoczone drzewami.


Choć dni bywały jeszcze ciepłe i  przyjemne, wieczory, gdy klasa dzienna kończyła już zajęcia, przynosiły raczej chłód, więc Nea zazwyczaj ulatniała się od razu do pokoju. Nie przepadała za zimnem, była zdecydowanie stworzeniem ciepłolubnym, choć jednocześnie lubiła wieczorne spacery. Chodziła na nie raczej sama, dotychczas zwykle po centrum miasta czy budynkach przeznaczonych dla uczniów dziennych, bo tłumy, jakie w tym newralgicznym czasie pomiędzy lekcjami dla dziennych i dla nocnych, zbierały się w okolicy dziedzińca, ją nieco odstraszały. To znaczy – lubiła przebywać wśród ludzi, jasne, że tak, ale nie kiedy ci ludzie piszczeli na widok innych ludzi – ją samą również ciekawiły klasa nocna (czy tam klasy – nie miała pojęcia, ile ich dokładnie było) i tajemnica, jaka się za tymi zajęciami kryła, ale nie widziała sensu w cowieczornym wyczekiwaniu na to, aż uda jej się kątem oka zobaczyć parę osób w białych mundrukach.
Zresztą ledwo dwa dni temu poznała jedną z nocnych uczennic, Kuroi, która w jej mniemaniu wcale się nie wyróżniała spomiędzy innych uczniów (oczywiście, pomijając jej niezwykłą krzepę, cudny wygląd i tak dalej – ale przynajmniej charakter miała normalny), więc stwierdziła, że gdyby kiedyś naszła ją nieodparta ochota na poznanie kogoś nocnego, to się do niej zgłosi i tyle. Nea wolała prostsze i mniej wymagające rozwiązania.
Widziała się z Mato nawet dzisiaj, na siatkówce, i po treningu oraz prysznicu stwierdziła, że – o dziwo – ma w sobie jeszcze na tyle energii, że w sumie czemu nie, chętnie się przejdzie gdzieś wieczorem, zwłaszcza że aż tak zimno znowu nie było. Po spacerze będzie się jej lepiej spało – chociaż właściwie Nei spało się dobrze po wszystkim.
Wybrała ogrody, mimo że widziała je już w ciągu dnia, ale nigdy jeszcze nie zwiedziła ich całych – zazwyczaj bywały oblegane przez dziennych uczniów i nie było gdzie nosa wściubić. Teraz, gdy pewnie większość ludzi tłoczyła się na dziedzińcu albo w akademikach, powinny być puste – słyszała jedynie, że czasami nocni tędy przechodzą, żeby ominąć swoich fanów, ale stwierdziła, że nawet jeśli, to i tak będą ją mieli gdzieś, jak gdzieś mieli wszystkie klasy dzienne, więc najwyżej ona ich zignoruje, oni ich zignorują, i tyle się widzieli.
Przycupnęła przy małym jeziorku pomiędzy drzewami (ciągle ją dziwiło, że szkoła mogła sobie pozwolić na utrzymanie prywatnego jeziora – we Francji by to nikomu przez myśl nie przeszło), zadowolona, że nikogo tu nie było, i spojrzała w taflę wody.
Nie umiała pływać. Nigdy nie miała okazji się nauczyć, wchodziła najwyżej do jakiegoś morza do pasa i tyle, dalej wolała nie ryzykować. Zamoczyła w wodzie dłoń – była zimna, więc od razu cofnęła rękę. Chyba jednak pozostanie przy samym podziwianiu widoków.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Czw Wrz 27, 2018 9:34 pm

Nie tylko Nea postanowiła odwiedzić całkiem urocze miejsce znajdujące się w szkolnych ogrodach. Rekin od czasu do czasu lubił odbywać spacery wzdłuż jeziora, pochłaniając otaczającą ciszę, która nie raz koiła nerwy. A wiadomo, że z Niemca nerwus jest straszny. I mimo bycia uczniem klas nocnych, dzienna część jakoś niezbyt przepadała za agresorem. Nie żeby to przeszkadzało, przecież chodziło o spokój i nie zawracanie jego głowy. Poza tym nie przepadał za zachwycaniem się jego osobą. Nie tylko z powodu męczenia, lecz z tego że Rekin zwyczajnie w świecie jest nie tylko nieśmiały ale też i nie lubi okazywać swoich uczuć. Właściwie unika tego, jak tylko może. Więc bycie samotnym w ogrodzie jak najbardziej pasowało. Niestety nie spodziewał się, że ktoś jeszcze postanowił odwiedzić jezioro i to jeszcze dziewczyna z klasy dziennej.
Pierwsze co, to ją wyczuł. Ludzki zapach krążący po terenie o tak późnej porze. Nie wiedziała, że dzienni mają zabronione włóczenia się wieczorami po terenach Akademii? Nawet w pobliżu nie było żadnego nauczyciela, który w razie czego interweniowałby.
- Cholera.
Warknął pod nosem, obserwaując jak nieświadoma zagrożenia zajmuje się sobą. Łatwy cel dla głodnego ucznia, ba, nie musiałby się nawet natrudzić atakując dziewczynę. Dość drobna, malutka z uroczym pyszczkiem.
- Hej, ty! Imię, nazwisko! I czemu do licha włóczysz się po nocach? Wiesz, że teraz nocni mają swoje godziny!
To nie było miłe, Rekin jak zwykle wydarł się, przyjął postawę agresora i zaciskał pięści. Im bliżej się znajdował, tym szybciej dostrzegał jak wielka różnica jest w ich wzroście.
- Powinnaś wracać do siebie! N a t y c h m i a s t o w o!
Znowu darcie ryja. Niemiec i tak w porę powstrzymał się przed obnażeniem zębisk. Mogła nie wiedzieć o wampirach, zresztą... Fergal i tak już znacząco wśród tłumu się wyróżnia: szpiczaste uszy, biała skóra i mocno podkrążone oczy. Jedynie mundurek szkolny oraz opaska prefekta zdradzały, że też należy do tej placówki. Inaczej mogłaby go wziąć za zwykłego złoczyńce.
Skrzyżował ręce na klacie, oczekując wyjaśnień i oczywiście posłuchania. Jakby co weźmie Młodą siłą, aby zaciągnąć ją do akademika. W końcu dla niego noc patrolu się jeszcze nie zakończyła.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Czw Wrz 27, 2018 11:04 pm

Najpierw go usłyszała, a dopiero potem zobaczyła – głos przybysza był na tyle donośny, że pewnie dotarłby do każdego, kto tylko znajdowałby się na terenie ogrodu.
Spojrzała w jego stronę i wstała, nieco zdziwiona, że jakikolwiek uczeń z nocnej klasy sam z siebie postanowił do niej zagadać zamiast próbować ją ominąć ze strachu, że ta zacznie się do niego lepić. Chociaż nie – zagadał to złe słowo. Nawrzeszczał. Wydarł się. Wybuchnął.
Gdy tylko podszedł bliżej, pierwszym co rzuciło jej się w oczy, były jego nieludzkie uszy, następnie blada karnacja – bledsza chyba od jej – a potem... opaska prefekta. O cholera.
Wiedziała, że uczniom dziennej nie wolno w nocy przebywać poza akademikiem, ale sądziła, że późny wieczór jeszcze przejdzie. Wolała nie podpadać żadnemu z prefektów – słyszała o tym, że są surowi. Duża postura i mocny ton chłopaka utwierdziły ją w tym przekonaniu.
Jestem Nea Delacroix – przedstawiła się posłusznie, zerkając na niego z dołu, i nawet wystawiła dłoń na powitanie, ale chłopak chyba nie miał zamiaru odwzajemnić gestu, więc ją opuściła. Miała nadzieję, że przynajmniej poda swoje imię. – Wiem, że zajęcia dla dziennych się już skończyły, ale jeszcze nie ma nocy, dopiero wieczór – usprawiedliwiała się, po czym wskazała w stronę dziedzińca, gdzie pewnie czekał teraz spory tłumek uczniów z dziennej. – Oni też jeszcze są na zewnątrz. I chyba robią trochę więcej zamieszania niż ja. Ja tylko cicho tu siedzę, nie mam zamiaru rozrabiać – uśmiechnęła się szeroko, mając nadzieję, że prefektowi chociaż trochę złagodnieje. Trzeba być miłym wobec ludzi, to była jej zasada, a wtedy oni zazwyczaj zaczynają być mili wobec ciebie. Bywało, że to działało nawet wobec pań z sekretariatu w Akademii, chociaż pod tym względem Nea jeszcze często ponosiła porażkę.
Czy jesteś z kółka teatralnego? – zapytała, wskazując na jego śmiesznie odstające uszy. Kuroi mówiła jej, że w Akademii działa jakieś koło, więc Nea od razu założyła, że chłopak ma na głowie jeden z rekwizytów – bo niby po jaką inną cholerę doczepiałby sobie sztuczne uszy? – Macie tak późno próby? Czy to są próby tylko dla nocnej, a dla dziennej kiedy indziej? – dodała miło, próbując rozluźnić atmosferę. Wcale nie miała w planach zapisania się do szkolnego teatru, mimo że aktorstwo uwielbiała, bo w końcu już poświęcała czas siatkówce, lekcjom i tak dalej, ale skoro akurat jeden z – chyba – tutejszych aktorów jej się napatoczył, to miała idealną okazję na pytania.
To, że był z klasy nocnej, wcale jej nie przerażało – po ostatnim „starciu” z nocną uczennicą stwierdziła, że w sumie to chrzanić plotki, przecież to też normalni ludzie, nie ma co się ich ani bać, ani przed nimi uciekać. Skrywają jakiś sekret, fakt, chociaż Mato próbowała usilnie jej udowodnić, że tak nie jest, ale Nea swoje wiedziała. Coś w nich w końcu było, we wszystkich, bo gdy się na nich patrzyło, wydzielali jakąś inną energię niż dzienni – przyciągali do siebie, zwracało się na nich uwagę nie tylko z powodu wyglądu, a ta tajemnicza otoczka tylko dodawała im atrakcyjności. Nea mogła poniekąd zrozumieć, dlaczego dzienni tak ich uwielbiali, chociaż sama w tych uwielbieniach nie brała udziału.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Nie Wrz 30, 2018 2:34 pm

Nie szkodzi, że nie było jeszcze nocy. Wampiry już zmierzały ku szkole, tylko uczniowie z dziennych jak zwykle sprawiały trudności. Pozostali prefekci zajmowali się rozszalałym tłumem wielbicieli, a Fergal wolał wziąć pod opiekę okolice. Zawsze trafiały się tutaj pojedyncze sztuki, czyhające z telefonami aby zrobić zdjęcie z ukrycia. Mając dobry węch, zawsze wyłapie owcę odłączoną od stada. I na jedną właśnie trafił.
Drobna osóbka starająca się wyglądać w miarę przyjaźnie oraz grzecznie odpowiedziała na pytanie. Fakt, Rekin nie zamierzał zaprzyjaźniać się więc nie odwzajemni gestu. Warknie coś pod nosem, mrużąc oczy.
- Co to oznacza? Że powinnaś pomaszerować do swojego pokoju, a nie włóczyć się po ogrodzie!
Odpowie, nie siląc się też na zdradę imienia. Musiała być nowa, skoro nie znała prefektów, a przecież inni uczniowie ochoczo ich obgadują. Niemniej Rekin nie obawiał się tłumu wielbicielek, bo nie miał ich. Skutecznie odstraszał dziewczyny, dzięki swojej agresywnej naturze. Ciągle krzyczy, grozi i przeklina. Poza tym unikał jakichkolwiek miłości szkolnych.
- Skoro tutaj jestem, to znaczy że tam być nie muszę! Nie wymądrzaj się, nowicjuszko.
Warknie, przez co jego niemiecki akcent stanie się jeszcze bardziej wyraźny. Służbista Fergal nie odpuści, zwłaszcza gdy młodziutka Nea nie chciała go słuchać.
Co z tego, że starała się być miła. Jej najlepszym krokiem byłby powrót do Słonecznego. I niech też nie myśli, że udobrucha Niemca podejściem.
- Nie zmieniaj tematu!
Wybuchnie, robiąc głośny krok w jej stronę. Nie tylko zdenerwował się brakiem posłuszeństwa, ale też wychwyceniem jego nieludzkich cech. Naprawdę powinien zacząć nosić czapkę, przez te uszy nie raz słyszał komentarze. Z trudem powstrzymywał l się przed obnażeniem zębisk.
- Nie interesuj się mną, tylko sobą! Będziesz miała poważne kłopoty jeśli w tej chwili nie skierujesz się do siebie!
I jeszcze głośniej, a słowom towarzyszył czyn: ręka wampira pochwyci mocno dziewczynę za ramię, ciągnąc w swoją stronę. Naprawdę drobna istotka była tak delikatna, że w pewnej chwili miał wrażenie o pęknięciu jej kości jeśli tylko mocniej by nacisnął.
- Czemu zawsze musicie utrudniać moje obowiązki?! To tak ciężko ruszyć tyłek i wykonać polecenie?! Zmuszacie mnie do przemocy, a później płacz! Pieprzona robota!
Ciągłe darcie zapewne może wprowadzić w przekonanie, że rybi osobnik wcale nie umie zrobić nic spokojnie. Najchętniej demolował by wszystko oraz wszystkich po kolei, jeśli ci tylko nie zaczną robić tego, czego on chce. Nea naprawdę powinna się podporządkować, a nie teraz ciągnięta na siłę, musiała starać się przyspieszyć, wszak Rekin nie cackał się z niczym, kroku przyspieszył, mając gdzieś że ta może po drodze sobie coś zrobić. Taki z niego prostak.
Albo po prostu nie chciał aby komuś coś się stało i to znacznie gorszego? Kto wie.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Nie Wrz 30, 2018 4:47 pm

W normalnych okolicznościach, gdyby prefekt zachował się chociaż odrobinę przyjemniej, nawet by go posłuchała i grzecznie poszła do pokoju, w końcu nie lubiła sprawiać problemów i była całkiem ugodową osóbką. Tylko że nerwusy i gbury działały na nią jak płachta na byka, więc nie chciała dawać się tak łatwo – znała regulamin szkoły, oczywiście, że znała, pierwsze, co zrobiła, gdy rodzice zapisali ją do tej Akademii, to było przeczytanie regulaminu. Wiedziała, że gdy zaczynają się zajęcia nocnej, to ma już być w akademiku. Tylko że nocne lekcje jeszcze nie trwały, ergo – mogła tu nadal maszerować bez celu. Fakt, nie miała za wiele czasu, ale prefekt nie mógł na razie nic jej zrobić.
Nie jestem nowicjuszką – burknęła, chociaż po prawdzie była, w samej Japonii znajdowała się ledwo od paru miesięcy. Ale jak to po niej poznał? Czy jako prefekt kojarzy wszystkich uczniów, nawet dziennych?
Był nieco straszny, w dodatku chyba nawet nie wiedział, co znaczy nie krzyczeć, więc gdy tylko podchodził, ona się cofała. Zatrzymała się dopiero na skraju jeziora, nie chcąc wpaść do wody.
Jakie kłopoty? Nocne zajęcia się jeszcze nie zaczęły. Póki się nie zaczną, mogę tu być – powiedziała tak twardo, jak umiała, chociaż przy jego tonie pewnie zabrzmiała jak wróbelek. Właśnie – tonie. Mówił z obcym akcentem, Nea chyba nawet domyślała się kraju, z jakiego pochodził. – Jesteś z Europy? Niemcy? – nie mogła się jeszcze opanować, żeby nie spytać. Nie poznała jeszcze w Japonii nikogo, kto nie byłby stąd, więc naprawdę chciała wiedzieć. – Mieszkałam nawet nie daleko. – O ile sąsiedni kraj można nazwać niedalekim miejscem.
Ledwo o to zapytała, a ten brutalnie ją chwycił i pociągnął, aż na niego wpadła, ale chyba nawet nie poczuł, bo od razu zaczął ją gdzieś ciągnąć. Próbowała się zaprzeć nogami, bez skutku, potem oderwać jego rękę od swojej, bez skutku, stanęła nawet w miejscu, myśląc, że gdy będzie musiał ją nieruchomą ciągnąć, to w końcu odpuści, ale oczywiście – bez skutku. Tak więc musiała biec, aby zdążyć za cholernym uszastym prefektem.
Naprawdę była miłym typem, nieznoszącym pakować się w kłopoty, każdy, kto ją znał, by to potwierdził, ale nie lubiła też, gdy nią poniewierano. Gdyby wszyscy byli wobec siebie życzliwi, świat byłby cudownym miejscem, tak sądziła, ale że jednak życzliwych było o wiele mniej – ona też czasami musiała grać nie fair.
Puść – zażądała głośno, próbując wbić paznokcie w jego dłoń – puść albo powiem komuś, że mnie molestujesz, panie prefekcie. Wtedy już nie będziesz miał tej pieprzonej roboty – Gdy to powiedziała, aż poczuła gulę w gardle. W życiu by się nie ośmieliła tego zrobić, pewnie gdyby nawet faktycznie ją molestował, to nikomu by nie powiedziała, bo kompletnie nie wiedziała, jak się zachowywać w takich sytuacjach. Ale wiedziała za to, że taki szantaż zazwyczaj coś dawał – co prawda nigdy go nie używała, bo nieco uwłaczał godności, ale nowe koleżanki z klasy jej mówiły.
Popatrzyła na niego z nieukrywaną satysfakcją w oczach i ponownie przystanęła, licząc, że tym razem już nie będzie taki skory do ciągnięcia jej przez całe ogrody aż do akademika.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Pon Paź 01, 2018 12:37 pm

W tym rzecz, że Rekin niechętnie zachowywał się łagodnie, właściwie łagodność była nadal dla niego nowością. Poza tym zbyt wybuchowy charakter który łatwo wyprowadzić z równowagi ciężko tolerował spokojne usposobienie. Nieposłuszeństwo dziewczyny okazywało się jeszcze bardziej denerwujące, więc tym samym i prefekt nie czuł się spokojniejszy. Wystarczyło bez gadania wstać i udać się tam, gdzie wskazał a nie jeszcze pyskować.
- Taa? Gdybyś nie była, już dawno siedziałabyś na tyłku w swoim pokoju. A tak? Użeram się z tobą jak z jakimś wyszczekanym bachorem!
Krzyków nie było końca. Jeszcze trochę a rekinia żyłka pęknie i co wtedy? Totalny armagedon dla otoczenia i dla biednej nowej uczennicy. Chyba naprawdę powinien nosić ze sobą leki na uspokojenie albo pić regularnie melisę. Z nerwami nie ma żartów.
- Jakbyś mogła, nie zwróciłbym nawet uwagi. Ale skoro tutaj jestem, to o czymś świadczy i mnie do jasnej cholery nie pouczaj!
Ciśnienie co raz wyżej, tonacja co raz bardziej przesiąknięta agresją. Im tak dalej pójdzie, Nea wyląduje w kłach Rekina a wtedy nie ma przebacz. W częściach dotrze do szkoły.
Jednak z drugiej strony. Drobna dziewczyna nie zasługiwała na tak wulgarne traktowanie, Rekin karcił się mocno za niemożność przełamania własnych niewłaściwych kroków. Czemu tylko przy bracie jest nieco lepiej...
- Chyba coś mówiłem o zagadywaniu. Nie jestem tutaj po to, aby się z tobą zaprzyjaźnić! I też mnie gówno obchodzi skąd ty pochodzisz! Z łaski swojej ZAMKNIJ SIĘ JUŻ!
No i masz głośny wrzask. Później brutalny chwyt, że siniaki z całą pewnością pozostaną u niej na długo. A kiedy wpadła na niego, Niemiec tylko coś warknął aby uważała jak lezie. Nieważne, że on był przyczyną, musiała patrzeć pod nogi oraz starać się dotrzymać mu kroku. Każda próba protestu kończyła się mocniejszym szarpnięciem albo morderczym spojrzeniem, a Rekin potrafi takie posłać. Nie bez powodu bali się go w szkole.
- Jeszcze raz się zaprzesz, a złapię cię za kudły i zaciągnę za nie do szkoły.
Groźba jak najprawdziwsza, ba, nawet pieść jej pokazał że jemu przemoc wobec każdej istoty nie jest obca ani straszna. Niebawem przegnie Nea strunę i zakończy swój żywot marnie, już Rekin się o to postara.
Niemniej kiedy padły naprawdę złe słowa z ust dziewczyny, prefekt momentalnie się zatrzymał. Już nie chodziło o wbicie paznokci w dłoń, ale o późniejszy szantaż. Odwróci się w stronę małolaty, patrząc na nią z góry. Nea może odnieść, że jej "nowy kolega" za moment wybuchnie jak wulkan, pochłaniając ją i wszystko co znajdowało się w koło. Może już nie sam fakt kłamstwa go poruszył, bo sam przecież nie raz kłamał, ale utrata czegoś co daje mu kopa na dzień dobry aby się ruszyć i starać się być lepszym, wzbudziła największe emocje.
Nie da szansy wyjaśnienia, bowiem pochwyci ją za kark, odwracając tyłem do siebie. Mocny, pewny chwyt, a drugą łapą pochwyci ją za ubranie tuż nad kością ogonową. Chwilę po uniesie dziewczynę ponad swoją głowę. I uwaga, nie skieruje się wcale w stronę szkoły, tylko z powrotem do jeziorka. Bez ostrzeżenia rzuci w jego stronę pochwyconą uczennicą aby ta wpadła do wody.
- Dowody zbrodni zatopione.
Warknie, stojąc przy samym brzegu wody. Był wściekły, tak wściekłym że gotowy rozszarpać to maleństwo na części. Chyba już odruchowo zasłonił usta dłonią, aby nie pokazywać obnażonych rekinich zębisk. Poza tym kto by jej uwierzył, że Rekin kogoś molestuje? Przecież podobno nie ma odruchów typowego szkolnego zboczeńca.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Pon Paź 01, 2018 1:47 pm

A czy ona mu się kazała ze sobą użerać? Oczywiście, że nie, ale już tego nie powiedziała, tylko parsknęła cicho. Prefekt zdecydowanie był typem, który doszukiwał się problemów tam, gdzie ich nie było, a potem tylko wkurzał się na wszystkich wokół, że musi je rozwiązywać. Zwracał się do niej, jakby była dzieckiem, a sam przecież nie mógł być wiele starszy – nawet gdyby chodził do ostatniej klasy, to ciągle było ledwie parę lat różnicy.
Starałam się być miła – burknęła, drepcząc za nim pospiesznie. – Ale widocznie niektórzy tego nie potrafią zrozumieć – dodała z syknięciem.
Jak dyrektor mógł się zgodzić, aby ktoś taki został prefektem? Przecież chłopak ewidentnie miał problemy z samokontrolą, był brutalnym gburem i chamem, sam nawet nie zauważał, że to jego wrzaski, a nie jej cicha obecność nad wodą, mogą ewentualnie zwrócić na siebie czyjąś uwagę.
Nea nie znosiła stereotypów i zazwyczaj ich unikała, ale po tym, jak – niczym führer – z silnym niemieckim akcentem kazał jej się zamknąć, stwierdziła, że tak, z pewnością jest pieprzonym Szwabem, i tak, urodził się w złej epoce – jakieś sto lat wcześniej miałby raj na ziemi, mógłby łajać i karać każdego, kto by chociaż na niego źle spojrzał.
Nie próbowała go przekrzyczeć, bo to było zadanie nie do wykonania, więc tylko wbiła wzrok w jego sterczące uszy, bo to był jedyny zabawny element tego spotkania, i odezwała się, gdy wreszcie się wywrzeszczał:
Naprawdę cię zgłoszę. – Nie zgłosi, ale umiała kłamać, więc zabrzmiała wiarygodnie. Chociaż groźba odnośnie do złapania ją za kłaki trafiła w czuły punkt i Nea nawet zaczęła się zastanawiać, czy może nie przejść się do dyrektora, gdy już się uwolni od nerwusa. Była przewrażliwiona na punkcie swoich włosów. – Sam jesteś sobie winien. Pożegnaj się z… – Chciała powiedzieć, że ma się pożegnać ze swoją robotą prefekta, ale ten wariat nagle chwycił ją za kark – za ukochane kłaki – drugą ręką uniósł i… czy on naprawdę wrzucił ją do jeziora? Moment – a zanim to zrobił, to czy naprawdę uniósł ją całą nad swoją głową? Czy on był w ogóle człowiekiem?
Nie wierzyła przez sekundę, że to zrobi, że wrzuci ją do wody, w końcu jest pieprzonym prefektem, ma pilnować porządku i karać zgodnie z regulaminem, nie topić uczniów. Nea była pewna, że w żadnym dokumencie szkolnym nie stało: Prefekt w ramach kary za niewykonanie obowiązków może wrzucić ucznia do jeziora.
Przecież ona nie mówiła serio, to znaczy mogło się wydać, że mówiła, w końcu powiedziała to twardo i zdecydowanie, ale do cholery – czy on myślał, że gdyby faktycznie miała zamiar oskarżyć go o molestowanie, to podtopienie jej by ją od tego odwiodło? Zresztą jakie dowody zbrodni – czy ten brutal widział różnicę między molestowaniem a gwałtem, czy dla niego to było, scheiße, wszystko jedno i to samo?
Ale w tym momencie i tak miała na głowie większe zmartwienie – udało jej się wyłonić głowę tylko na chwilę, aby nabrać powietrza, a zaraz potem poczuła, że idzie na dno. Jezioro nie było głębokie, oczywiście, że nie, nikt normalny nie zrobiłby głębokiego jeziora na środku szkoły (chociaż Nea nie wiedziała, czy w tej szkole władze były normalne – prefekci na pewno nie), ale to i tak nie miało znaczenia – nie umiała pływać i tyle, matko, woda zdecydowanie nie była jej środowiskiem.
Odruchowo zaczęła machać kończynami i otworzyła oczy, nieprzyzwyczajone do wody, przez co zaczęły ją nieprzyjemnie szczypać. No teraz, gdy Nea już utonie, prefekt już na pewno zostanie wyrzucony na zbity pysk.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Pon Paź 01, 2018 5:20 pm

Niczego nieświadoma dziewczyna nie mogła wiedzieć, że wyglądający młodo prefekt to tak naprawdę dawny gestapo. Tylko z biegiem czasu nabrał chęci przemiany na lepsze i dlatego postanowił wyruszyć od nowa, zaczynając od zapisania się do placówki. Na wampirzy wiek patrzono z przymrużeniem oka, więc nie było trudności z dostaniem się tutaj. A rola prefekta miała załagodzić skłonności do bicia niewinnych ale jak widać... Pewnych rzeczy ciężko się wyzbyć. Agresja zakorzeniona głęboko, a bycie służbistą wbiło się aż za mocno. Powracając. Nea bez szans żeby uwolnić się oraz udobruchać agresora. Rekin wykonywał swoją pracę jak umiał, może niezbyt właściwie ale nie chciał źle. Dziewczyna mogła paść ofiarą wampirów, a ci z całą pewnością mogliby wyrządzić jej gorszą krzywdę niż on sam. Może gdyby znała go lepiej, zapewne nie oceniałaby aż tak krytycznie. Niemniej nie pozwolił poznać siebie, więc poniekąd jest sam sobie winien.
- Miła?! Jesteś pyskatą gówniarą! Nie słuchasz się starszych, tym bardziej prefekta!
On wie lepiej. Nea wcale nie chciała być miła, tylko wybrnąć z sytuacji. Fergal wiedział swoje, poza tym ma obowiązek dopilnować aby uczniom nic złego się nie działo. Powinna być jeszcze mu wdzięczna bo nikt nie wie co mogło czaić się za rogiem. Taka kruszynka jest zbyt łatwą ofiarą, zapewne dałaby się też zmanipulować pierwszemu lepszemu przystojniakowi co czeka na wykorzystanie takich młódek jak ona. Wyssana do cna, wykorzystana. Tak, tak właśnie widział jej przyszłości, jeśli pozostawiłby ją samą sobie.
- Chyba coś mówiłem o zamknięciu się!
Warknie przez zaciśnięte zębiska, wzmacniając uścisk. Znowu świadomość, że jeśli jeszcze mocniej naciśnie, zmiażdży nadgarstek.
Ale nie on jednak będzie zmartwieniem, wszak stało się coś gorszego. Nie minął moment, kiedy Nea wylądowała w wodzie. Wściekły Rekin rzucił nią, patrząc jak ta ląduje i znika pod wodą. Nie spodziewał się, że rzuci nią aż tak daleko, trafiając niemal w sam środek jeziorka. Musiało być nieźle głębokie, skoro aż tak. Zmrużył oczy wpatrując się w szamotającą dziewczynę. Próbowała chyba się wydostać na powierzchnie, ale jakoś marnie jej to szło.
- Kurwa! Nie umie pływać?!
Zaklnie, jak tylko dotarło do niego co się działo. Ona naprawdę zaczęła się topić. Niemiec zrzucił ubranie pozostawiając w samych bokserkach (aby mieć suche ubranie na później) i władował się do wody. Jemu nie straszna, wszak rekin. Szybko znajdzie się przy uczennicy, łapiąc ją i przyciągnie ku brzegowi. Nie spodziewał się, że nie brak jej umiejętności pływania. Jak widać nie każdy potrafi. Jeżeli będzie wymagała pomocy, Rekin postara się coś zrobić. COŚ, to dobre słowo, niezbyt zna się na pierwszej pomocy. On umie odbierać życie, a nie je przywracać. Dobra, niby coś tam na lekcjach miał, ale przeważnie wrzeszczał na manekina.
Pierwsza próba: pochwycenie za ramiona i solidne potrząśnięcie dziewczyną z krzykiem.
- Masz się obudzić, bo inaczej znowu cię wrzucę i nie uratuję!
Może motywacja coś wskóra? Druga próba: Jeśli nie terapia wstrząsowa nie pomoże, zostawi ją na ziemi i przejdzie do uciskania mostku. Oby tylko przez przypadek żeber nie złamał. Liczył, że wykrztusi połkniętą wodę, wstanie i przestanie być niedobra. Gorzej jednak, gdy znowu nie podniesie głowy. Wtedy etap trzeci. Najgorszy dla Rekina.
Trzecia próba: Metoda usta usta. Piękna, łącząca ratownika oraz potrzebującego więź. Pocałunek życia mający nawrócić na właściwą drogę, z dala od ramion śmierci. Szkoda tylko, że Ryba nie umie bawić się w tą metodę. Wstydliwość nie pozwalała na zbliżenie się do ust nieświadomej dziewczyny, a sama myśl powodowała drżenie. Nie dość że pół nagi, to jeszcze ma całować Myszkę w przemoczonym ubranku. Niechcący nawet zerknął, że spódniczka od mundurka nieco się podwinęła. O tak, na pewno się skupi. Więc czym prędzej spróbuje odszukać pomocą żabę, co może ocalić życie nieposłusznej uczennicy i jeśli ta nadal się nie wybudzi, Fer podejdzie ze złapaną żabą do niej, podsuwając pod usta.
- Zrób to za mnie, ja jej nie dotknę!
Błagalny ton, drżenie rąk. Pokusa może i gdzieś się zatliła, lecz została pokonana przez nieumiejętność radzenia sobie z bliskością. Co do żaby. Ta tylko zarechotała, patrząc się wyłupiastymi oczkami na twarz dziewczyny.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Pon Paź 01, 2018 11:04 pm

Nie potrafiła stwierdzić, czy faktycznie straciła przytomność. W wodzie czuła tylko, jak potwornie zaczęły ją boleć płuca i jak wszystko rozmazywało jej się przed oczami. Potem poczuła, jak chłopak ją złapał i dźwignął w górę, chociaż nawet nie widziała, skąd przypłynął. Nie zarejestrowała momentu, kiedy znalazła się już na ziemi, ale słyszała, jak ten prefekt coś do niej wrzeszczał – jak go znała już od tych paru minut, to stawiała na to, że pewnie kazał jej się nie topić. Chciała się nawet zaśmiać na tę myśl, ale przeszkodziła jej w tym woda w ustach, więc tylko zacharczała i wypluła tę obleśną ciecz przed siebie – chyba prosto na prefekta. Dopiero wtedy niemrawo otworzyła oczy i do całkowitej przytomności doprowadziły ją trzy rzeczy. Raz: jego ręce na jej klatce piersiowej. Dwa: rechocząca żaba tuż przed jej twarzą. Trzy: oh mein Gott, prawie nagi prefekt. Do głowy przyszło jej wiele możliwości tego, co mogła powiedzieć: ty szajbusie, ty zboczeńcu, czy ty jesteś normalny, jak już musisz kogoś molestować, to bierz tę przeklętą żabę, nie mnie, ale zamiast tego wymamrotała tylko:
Zgłoszę cię... – I znowu splunęła wodą. Zrobi to. Pieprzyć prefektów. Na wszelki wypadek przejechała dłonią po własnym ciele, aby sprawdzić, czy sama miała ubrania. Jej szczęśliwie nie rozebrał, chociaż domyślała się, jaki właśnie miał widok przez te przemoknięte szmatki.
Próbowała wstać, ale wszystkie kończyny jej drżały, więc najpierw jedynie przeturlała się na brzuch, następnie nawet wypięła w stronę chłopaka, ale naprawdę miała ten fakt dokładnie w miejscu, które mu wtedy pokazała, po czym znowu opadła na ziemię na brzuch. I tak na razie została, leżąc, jeszcze w zbyt wielkim szoku po tym małym „pływaniu”.
Zastanawiała się, czy przez tego świra ma po cichu nie lubić prefektów, czy uczniów klasy nocnej. Ostatecznie stwierdziła, że to chyba raczej prefekci są szurnięci. Kuroi była z nocnej i była normalna, w życiu by Nei nie wrzuciła do wody (i do jasnej anielki, nie złapała za fraki i nie uniosła nad własną głową), nieważne, co ta by jej zrobiła. Chyba że to po prostu faceci z nocnej byli nienormalni? Kogo ma unikać?
Czy ty naprawdę próbowałeś podstawić mi żabę pod usta? – zapytała, prawie gryząc trawę, bo nie chciało jej się podnosić podbródka, aby mówić głośniej. Czy on sobie w ogóle uświadomił absurd tej sytuacji? Co to biedne zwierzę miało niby zrobić, liznąć ją tym wielkim jęzorem, a następnie zamienić się w pięknego księcia-ratownika medycznego?
Kolejna próba wstania. To nie tak, że chwilowe podtopienie odebrało jej wszystkie siły – w końcu nie mogła znajdować się w wodzie długo (chociaż w sumie nie wiedziała, po jakim czasie prefekt skoczył jej na ratunek. Nie zdziwiłaby się, gdyby postanowił sobie trochę poczekać, ot, aby jej pokazać, kto tu rządzi. Właściwie i tak chwała mu, że łaskawie ją wyłowił, co za dżentelmen) – ale po prostu psychika odmawiała jej posłuszeństwa.
Raz. Uniosła się na przedramionach.
Dwa. Dołączyła do tego kolana.
Trzy. Z przedramion udało się przejść na dłonie.
Czte... Nie, przejść na same kolana i wyprostować się – to było dla niej za wiele. Chwilowo została więc w takiej pozycji. Chrzanić wszystko wokół, musiała sobie zrobić przerwę we wstawaniu.
Ale zamiast wstania udało jej się jedną drżącą ręką odgarnąć mokre włosy z twarzy. Spojrzała na swoje ciało – pięknie, cała przemoczona, w mokrej ziemi, mule i cholera wie czym jeszcze.
Panie prefekcie... – zaczęła, oddychając głęboko. – Może mnie pan odprowadzić, tak jak pan chciał. Prosto do gabinetu dyrektora.
Odwróciła powoli głowę i spojrzała na niego zza przemoczonych kosmyków, które znowu spłynęły jej na oczy. Jakim cudem facet w moim wieku może być tak dobrze zbudowany?, przemknęło jej nawet z podziwem przez myśl, gdy w końcu przyjrzała się jego figurze. Ale szybko powróciła złość – a niech ta żaba, którą chłopak ciągle trzymał w rękach, świadkiem, że Nea bardzo rzadko się denerwowała. Naprawdę. Prawie nigdy. Ale są jakieś granice. Granicą mogło być na przykład to, że oto teraz, mimo że wcześniej wszystko chciała załatwić miło i bez problemów, klęczała przed półnagim chłopakiem z nocnej klasy, prefektem, całkowicie przemoczona, bez sił, na drżących kończynach, tuż przed nocą, gdy wokół nie było nikogo. Jeszcze nigdy nie czuła się tak upokorzona.
Płaz znowu zarechotał wesoło, aż Nea jęknęła tuż za nim ze złości. Idealne wyczucie.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Pon Paź 01, 2018 11:57 pm

Z punktu widzenia osoby trzeciej sytuacja nie wyglądała dobrze. Rekini koleś prawie bez ubrań z żabą w łapach, dobierał się do przemoczonej, ledwo oddychającej dziewczyny. Gdyby nie fakt, że wyciągnął ją z wody, można śmiało uznać za próbę molestowania. Jak dobrze, że obyło się bez świadków, że dzienna klasa zajęta jest podziwianiem nocnej. Chociaż nie był teraz pewny co mogła sobie myśleć dziewczyna o męskiej części nocnej albo o samych prefektach. Cóż, raczej nie powinna mieszać ich do jednego wora. Niemniej Rekin powinien machnąć na to ręką, próbował wykonać swoją pracę, aczkolwiek nieco nieudolnie. Skończyło się dramatem, ale też nie tragedią. Żyła, a to przecież najważniejsze.
Jak zaczęła wypluwać wodę, Niemiec odetchnął. Czyli jego próby okazały się skuteczne. Świetnie. Może samego siebie ogłosić ratownikiem roku. No i żabę oczywiście.
- Hola! Ocaliłem ci życie! Nie możesz zgłaszać swojego bohatera do dyra.
Burknie, nie ukrywając złości. I nie, to że obawiał się reakcji Crossa, po prostu jakoś nie chciał znowu podpadać po przyznaniu się do kilku win. Obiecał poprawę, a nadal drze mordę i atakuje innych. Niedobrze.
Cofnął się odrobinę, kiedy dziewczyna podjęła próbę wstania z ziemi. Nic z tego. Była zbyt słaba, ale za to nie wstydziła się wypiąć swoich tyłów w stronę Rekina, na co ten aż się zapowietrzył. I żaba na tym ucierpiała, bo przez mocniejsze zaciśnięcie prawie została zmiażdżona. Zarechotała głośniej, na co prefekt od razu rozluźnił uścisk. Nie spodziewał się swojej reakcji na przemoczony tyłek Nei. Najwidoczniej ona miała gdzieś co zaprezentowała Rekinowi.
Z trudem odwrócił głowę, ale pragnienie chęci spoglądania pozostało. Więc czemu by nie zacząć wkurzać się jeszcze głośniej?
- Nie przesadzaj! Przecież nie wpadłaś w wir ani nie przejechał cię miejski autobus! Wstawaj i się nie wydurniaj! Ludzie na wojnie przeżywali gorsze katusze, a jeszcze mieli siłę walczyć!
Wydrze się, wymachując żabą we wszystkie strony. Dodam, że Niemiec miał zamknięte oczy. Póki ta z powrotem nie padła, nie otwierał ich.
- Oczywiście, że tak. Myślisz, ze wykonałbym metodę Usta - Usta na kimś, kto zachowuje się jak rozpieszczony bachor?
Nietrafne, bardzo nietrafne i nieszczere. Fergal nie chciał jej dotykać, zbyt nerwowy na kontakty damsko - męskie nawet jeśli chodziło tylko o ocalenie życia.
- Poza tym gardzisz żabą ratownikiem? Wstyd.
I jeszcze wredny, gardzący wyraz twarzy. Płaz znowu wydał odgłos, a prefekt tylko się jej przyjrzał. Mała, zielona żaba wyglądająca na taką, co chciała się udzielić w dyskusję.
- Pocałunek żaby może sprawiłby też, że zamieniłabyś się w cudowną uczennicę wykonującą porządnie polecenia prefekta.
Nie widział końca, a to tylko dlatego by odsunąć się od swoich dziwnych myśli. Przecież na nowo przyglądał się dziewczynę oraz żałosnej próbie wstania. Dobra, jakieś postępy były, aczkolwiek poza wypięta na nowo się pojawiła. Rekin aż wstał. Również musiał się ubrać, wszak nie może paradować pół nagi. A dzięki swojej wodnej mocy, szybko pozbył się wilgoci z bokserek. Ogólnie woda nie przeszkadza, niemniej wilgotne ubrania przeszkadzają.
- Chcesz pójść taka brudna? Dyrektor nie będzie zadowolony z zabłoconego dywany.
Wzruszy ramionami, patrząc z góry na drobną dziewuszkę. Rekin... Ty potworze. Co poradzić, taka praca znienawidzonego przez szkołę prefekta, ale za to jak skutecznego.
- I w sumie jak chcesz pójść do dyrektora, skoro sama naruszyłaś regulamin. Po pierwsze - Byłaś sama w ogrodach Akademii, a wiesz że nie wolno. Dwa - nie słuchałaś poleceń prefekta. Sama na siebie bata ukręcisz.
Pomyślała o tym? Niemiec pochylił się nad nią odrobinę, dostrzegając tą buźkę. Te przemoczone włosy opadające na czoło, drżące ciało. Syknął coś pod nosem, a żaba zarechotała za nim. W sumie nie powinien się dziwić złości Nei. Zapewne on na jej miejscu też byłby wściekły, ba, rozniósłby sprawcę upokorzenia.
Dlatego wypuści żabę z powrotem do jeziora, po czym sięgnie po marynarkę z mundurka. Wiedział, że nie naprawi tym swojego zachowania ale mimo wszystko nie może pozwolić żeby Nea nabawiła się jakiegoś przeziębienia. Więc okryje jej ramiona o wiele za dużym ubraniem.
- Zobacz jak już się ściemnia. Nadal myślisz, że byłoby dobrze jakbyś była tutaj sama?
Nawet nie zdążyli dostrzec, a już rozchodziła się ciemność, w końcu słońce zaszło. Uczniowie z dziennych pewnie już kierowali się do siebie, a nocni szykowali się do zajęć. Fergal stał się nieco czujniejszy, licząc że mimo wszystko nie spotkają nikogo niebezpiecznego. Oczywiście nie zapomniał też nałożyć na siebie swoich ubrań, zapewne i tak też zostały wybrudzone przez zetknięcie się z wilgotną ziemią. Jak się wytłumaczy Mei z tak niezadbanego mundurka?

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Wto Paź 02, 2018 12:48 am

Jedyne, co ją w tym momencie pocieszało (oprócz wesołej żaby), to fakt, że najwyraźniej nikt nie zdecydował się również na wieczorny spacer po ogrodach. Gdyby zobaczył ich teraz ktokolwiek – nauczyciel, uczeń nocnej, uczeń dziennej, dyrektor, pielęgniarka czy kogo tam jeszcze mieli w Akademii – ze wstydu sama wskoczyłaby z powrotem do jeziora i chętnie dała się utopić. Dobrze zdawała sobie sprawę z erotycznego wyglądu tej małej sceny nad wodą (oczywiście, tylko dla kogoś z zewnątrz), aż czuła, jak zaczyna się rumienić, mimo zimna, które również powoli nadchodziło. Jeszcze żadnemu mężczyźnie nie pokazała się od tej strony.
Bohatera? – parksnęła ze śmiechem. – Czy pan siebie słyszy, panie prefekcie? Czy bohater wrzuca niewinnych ludzi do wody i ich topi?
Stwierdziła, że za dużo tego wypinania, więc spróbowała znowu jakoś wstać.
Wstać nie wstała, ale przynajmniej teraz już tylko klęczała, a pupę usadziła na stopach. Tylko że do prefekta nadal siedziała tyłem i odwracała w jego stronę jedynie głowę.
Jakiej, kuźwa, wojnie? – Skąd ten człowiek się urwał? Znowu przeszło jej przez myśl, że byłby idealnym esesmanem. – Czy ja wyglądam na żołnierza marynarki wojennej, panie prefekcie? – Za każdym razem, gdy zwracała się do niego jego tytułem, robiła to uszczypliwym tonem, aby zwrócić jego uwagę na fakt, że to, co przed chwilą zrobił, dość mocno klociło się z jego funkcją.
Na kolejny przytyk o bachorze tylko jęknęła pod nosem coś o jego wieku i o tym, że emocjonalnie to jest pewnie dojrzalsza od niego, ale już nie kontynuowała wątku – prefekt gadał dalej takie bzdury, że przyrównanie jej do bachora było najmniejszą z nich. Jedną ręką odgarnęła znowu włosy z twarzy, a drugą zaczęła w końcu poprawiać nieszczęsny mundurek. Wstążka na jej piersi zwisała żałośnie, więc ją zdjęła i zaczęła zwijać.
A gdyby tak nią udusić prefekta?
Kątem oka zerknęła na jego szyję i rozbudowane barki.
Nein.
Ni cholera się nie uda.
Zrezygnowała więc ze swojego morderczego planu i powróciła do słuchania jego wrzasków. Chyba znowu się nakręcał. Nea tymczasem nieco się uspokajała, zwłaszcza że zaczynała drżeć z zimna, więc nie miała już sił na złość, ale nie mogła się jeszcze powstrzymać przed kolejnymi ripostami.
Sam sobie tę żabę całuj. Może dzięki temu usta ci odpadną i przestaniesz wrzeszczeć... – odgryzła się, chociaż była pewna, że za takie słowa dostanie kolejną głośną reprymendę i może – kto wie? – kolejny lot do jeziora.
Chcę iść tak brudna i mokra, aby pokazać świeże ślady zbrodni, jak to je wcześniej nazwałeś. – Nabrała dużo powietrza. – Nie naruszyłam regulaminu. Raz: nie było jeszcze zajęć nocnych, była przerwa między dziennymi a nocnymi, więc mogłam tu być sama. Dwa – zrobiła krótką przerwę – jebać prefektów i ich polecenia. – Zazwyczaj nie przeklinała, w końcu pochodziła z dobrego domu, rodzice zadbali o jej dobre maniery i takie tam. Ale co się teraz będzie, znalazła się w takiej sytuacji, że i tak gorzej już być nie może. – Trzy: wskaż mi, proszę, punkt w regulaminie dla prefektów, który zezwala im na podnoszenie uczniów jak ciężarów, a następnie rzucanie nimi na odległość do wody – powiedziała to bardzo milusio, zupełnie jakby ten nocny szajbus był jej najlepszym przyjacielem, a następnie uśmiechnęła tak słodko, że chyba nigdy w życiu nikogo nie obdarzyła tak przyjemnym uśmiechem. W oczach jednak miała pioruny. Prefekt akurat pochylał się nad nią, więc z pewnością dostrzegł jej próby bycia jednocześnie uroczą i wkurzoną. Gdy jednak rzucił na nią swoją marynarką – suchą! – mina jej nieco zrzedła. Tego się po nim nie spodziewała.
Gdybym była sama, byłabym sucha. Tak. Byłoby dobrze – mruknęła jeszcze, już stonowanym głosem, a zaraz potem dodała cicho: – Dziękuję.
Wiadome, dziękowanie mu to ostatnie, co powinna w tym momencie robić, ale była w końcu Neą – wkurzoną czy nie – która choćby bardzo chciała, czasami po prostu nie potrafiła nie być grzeczna. Zresztą niech ten nerwus wie, jak zachowuje się normalny człowiek.
Wstała w końcu jakoś, wciąż na niepewnych nogach, i otuliła się mocno jego marynarką, bo naprawdę było jej już bardzo zimno. Ubranie było na nią o wiele za duże, ale tym lepiej – schowała się w nim niemal cała. Musiała dla chłopaka wyglądać naprawdę zabawnie.
Powiedz mi, panie prefekcie, w jaki sposób, gdy będziemy szli do dyrektora – zaznaczyła te słowa wyraźnie i zrobiła parę pierwszych człapnięć. Mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla Nei, tak się w tym momencie czuła – ominiemy innych uczniów tak, aby nie nabrali podejrzeń?
Chyba nie musiała dodawać, jak by wyglądali w czyichś oczach – mokra dziewczyna ubrana w marynarkę prefekta, obok on sam w nieco pobrudzonych ubraniach, choć nie aż tak jak jej, wracają razem z późnowieczornej schadzki znad jeziora. Nea do końca życia szkolnego byłaby pewnie chodzącą plotką.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Wto Paź 02, 2018 1:45 pm

Mało wie o życiu i o tym, ze bohaterowie czasami robią ze rzeczy aby tylko później wypaść dobrze. Okey... Tylko czy wyjaśnienie leży w definicji słowa Bohater? Oczywiście że nie. Rekin mimo wszystko prychnął jedynie, odwracając wzrok na bok. Nie dość że go wkurza, to jeszcze prezentuje swoje kobiece kształty. Czy ona zdaje sobie sprawę z tego co robi? Zagotowany Rekin to też niezbyt ciekawa sprawa.
- Jeśli ofiara tego wymaga - owszem! Wrzuca sie! Moze dotrze do twojego łebka co narobiłaś!
Brzydko pokaże na nią paluchem. Wiedział , że takowym zachowaniem się nie usprawiedliwi, a jeśli sprawa dojdzie do dyrektora, znowu dostanie naganę. I zapewne zawiesi go w byciu prefektem. Nie, tego nie chciał.
- Każdy z nas jest żołnierzem! Bez pyskowania!
Od nowa. Nawet użył tradycyjnego rozkazu rodem rodzica, kiedy zaczyna brakować argumentów. Czasu już nie cofnie, może jedynie jakoś naprawić to co nabroił. Aczkolwiek ona też nie jest bez winy. Gdyby nie zezłościła Rekina, może wcale nie doszłoby do wrzucenia do wody. Ale nie, lepiej było zastosować szantaż.
- Zbieraj się. Nie mam całej nocy na użeranie się z tobą, krasnalu.
Nerwowo potrze kark, na którym to Nea zawiesiła wzrok. Naprawdę myślała aby go zadusić? Zapewne jakby dowiedział się o planowanym morderstwie, nie umiałby się powstrzymać od komentarza i kto wie, może jeszcze raz wylądowała by w wodzie. Tak dla otrzeźwienia.
Proszę, wiec Nea potrafi jeszcze szczekać. Nawet zażyczyła sobie aby Rekinowi usta odpadły. Uniesie kącik ust w dość wrednym uśmiechu.
- A wtedy pozostałaby mi znowu siła oraz pięści. Więc chyba lepiej, że się drę niż miałbym cię nosić jak worek po kartoflach!
Nie pozostanie dłużny. Mają całą noc na wymianę zdań, aczkolwiek dla niej i dla niego nie wyjdzie na dobre. Ta zaniedba swój sen, a Rekin swoje obowiązki. Jednak czy dało się inaczej?
- Chyba wiem lepiej, ziemniaku, co narobiłaś! I nie będę powtarzać po raz setny, że skoro się do ciebie doczepiłem, było coś na rzeczy! Więc do licha zacznij myśleć swoimi tik takami bo zaczynasz się cofać! Do Diabła!
Ostatnie zdanie było niemalże, że zwierzęcym rykiem. Od nowa dyszał, a samym spojrzeniem pożerał małą Myszę. Nie, ona dopiero miała oberwać.
- Ty się znowu prosisz!
Nie miała prawa ubliżać innym prefektom, w końcu nie miała z nimi styczności. Poza tym byli o wiele milsi od Rekina. Już nawet ta uszczypliwość nie drażniła Niemca, jak wyzwiska skierowane w stronę pozostałych. Prawie że wyciągał łapy, prawie już chwyci za kudły aby wykonać tak zwana karuzelę by na nowo wrzucić do jeziora. Gdyby nie przypomniał sobie, że ma pomagać, a ta pokrzywdzona przez niego trzęsła się z zimna. Temu też dostała marynarkę, dobrze że nie odmówiła jej przyjęcia. Chociaż tyle mógł dla niej zrobić.
- Gdybyś była sama, to ktoś by cię napadł, zgwałcił i zostawił w krzakach.
Ba, nawet starał się ją przedrzeźniać z tonacji głosu. Co za utrapienie z dziewuchy. Tak, to jej wina, że wybuchł i stało się jak stało. Jeszcze w dostatku prowokowała - uśmieszki, podłe spojrzenie. Niemiec znowu zamknął oczy, starając tym razem opanować kolejny wybuch wściekłości. Trudna próba, prawie niewykonalna. Dopiero przez głosik dziewczyny, oderwał się od myśli. Ona na serio z tym dyrektorem? Skoro tego chciała, w dodatku nie mógł pokazać braku chęci pójścia do gabinetu. Na pewno dostanie po uszach.
- Normalnie? Przejdziemy obok?
Zdziwiony spojrzy w kierunku kurdupla. Aż łapy opadną, serio. Fergal już miał dość użerania się z małolatą, dlatego znowu przyspieszy kroku aby pochwycić malucha i ulokuje ją sobie pod ramieniem.
- Masz okazje poczuć się jak dywan. W sumie... Poziomem jesteście na równi.
Znowu wredny tekst, a uścisk na ciele Nei wzmocnił się bardziej. Mogła wierzgać, kopać, gryźć - Rekin szedł przed siebie. Aby tylko nakierować się na właściwą ścieżkę, prowadzącą do głównego budynku. Nie może jej przecież zabronić spotkania z dyrektorem. Cóż, może jakoś się wybroni. Szkoda tylko, że gdy wyszli na właściwą drogę, napotkali pięcioosobową grupę z dziennych. Dziewczyny ze zgaszonymi minami musiały dostać po uszach od innego prefekta, ba, przecież złamały Regulamin. Rekin mimo wszystko przystanął aby obserwować w którym kierunku się wybierają. Akademiki, bardzo dobrze. Zapewne obeszło by się bez wyzwisk, gdyby nie tekst jednej z nich.
- Boże. Widziałyście? Rekin dorwał kolejną. Myślicie, że chce ją pożreć?
Oczywiście powiedziała wtedy, kiedy były znacznie oddalone. Nie dość, że wyminęły go szerokim łukiem, to jeszcze bezczelnie obgadywały. Oczywiście odwrócił łeb w ich stronę. Jedna z dziewcząt aż wzdrygnęła się, poganiając koleżanki.
- Ucisz się, usłyszał nas! A nie chcę skończyć tak, jak ta nowa którą trzyma.
Szepnie do bardziej bezczelnej przyjaciółki, na co ta spojrzy ukradkiem na zawiniątko zwane Neą.
- Na pewno jest głupia oraz naiwna, skoro dała się złapać.
Zachichotała, aczkolwiek reszta niezbyt chętnie zawtórowała. Wiedziały jaką uszaty prefekt ma sławę, poza tym Nea jako nowa uczennica też nie mogła liczyć na litość od pozostałych. Co poradzić... Lecz jeśli ktoś spojrzałby na rozgniewaną twarz wampira, to wywnioskowałby jedno - intencja mordu nie była ukrywana ani na trochę. Najchętniej dogoniłby je, skopał, zeżarł i zostawił robalom na pożarcie.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Wto Paź 02, 2018 9:25 pm

Nic nie narobiła, bo póki prefekt się tu nie pojawił, siedziała tylko cicho, na nikogo nie zwracając uwagi, i dopiero gdy on przyszedł, wydarł się, to zrobił pobojowsko, a teraz o wszystko ją oskarża. Gdyby się nie pojawił, posiedziałaby tu ledwo parę minut, a potem przez nikogo niezauważona wróciłaby do akademika – sucha, wypoczęta, nieprzeziębiona. Ale nie – uszaty (jak on, do cholery, w ogóle miał na imię?) musiał popsuć jej wieczór.
W takim razie bardzo chętnie zapytam dyrektora o tego typu karę oraz przede wszystkim o moją aktualną rangę w wojsku – mruknęła uszczypliwie, wykręcając z włosów wodę. Jeszcze się okaże, że była już jakimś kapralem, a nawet nie miała o tym pojęcia, hoho, to by było. Miała ochotę o tym powiedzieć prefektowi, ale ugryzła się w język.
Siła oraz pięści? – powtórzyła z niedowierzaniem, wtulając się bardziej w jego marynarkę. – A więc prefekci biją sobie kogo chcą i kiedy chcą, no ładnie...
Czyli jednak nie ufać prefektom. Zdecydowanie.
Wcześniej czuła, że zaczyna powoli się uspokajać, ale w środku ponownie coś w niej się wzburzyło. Nie znosiła nieuzasadnionej przemocy, a to najwyraźniej ona była ulubionym hobby prefekta. I wcale nie chciała całą noc siedzieć nad tą wodą i się z chłopakiem przekomarzać – nadal czuła zimno, bo było już całkiem ciemno i słońce już dawno schowało się za horyzontem, i mimo że marynarka przyniosła niemałą ulgę, to jednak stopy w przemoczonych butach nieźle dawały jej w kość – aż ukucnęła, aby je ściągnąć, bo człapanie w mokrym i wydającym żałosne odgłosy obuwiu nie miało sensu. Razem z butami zdjęła brudne skarpetki, stwierdziła bowiem, że jeśli przejdzie w nich stąd do akademika, to już nigdy ich nie doczyści. I tak właśnie miała zamiar iść, na bosaka, trudno, pewnie nerwus znowu na nią za to nakrzyczy i wymyśli kolejny nieistniejący punkt w regulaminie – może tym razem w ramach kary wrzuci ją do morza rekinom na pożarcie.
Jeśli ona była ziemniakiem, to on był kapustą-głową pustą. Z ziemniaka przynajmniej można zrobić frytki, a główka kapusty nadaje się wyłącznie na śmietnik. Ponownie jednak przemilczała obelgę, bo prefekt zaczął drzeć się tak, że niemal pękały jej bębenki.
Błagam, ciszej, bo nie wytrzymam. – Zatkała uszy i cicho jęknęła ze zrezygnowaniem, ale przedłużyła ten odgłos, gdy poczuła, że świr chwycił ją w talii i usadził sobie pod pachą. Zdążyła tylko zabrać swoje przemoknięte buty do jednej ręki, i tak teraz tkwiła, jak ziemniak wiszący na drzewie (gdyby, rzecz jasna, ziemniaki na drzewach rosły), bosa, wciśnięta w o wiele za dużą marynarkę, ze zniszczonymi butami w jednej dłoni, drugą schwyciła go za koszulkę, bo bała się, że zaraz znowu nią gdzieś rzuci, a twarz odruchowo przycisnęła do jego boku. W dodatku czuła, jak z włosów i spódniczki skapywała jej woda, gdy tak ją niósł przez teren szkolny – musieli zostawiać za sobą piękne ślad zbrodni.
G e n i a l n i e.
Wolałabym leżeć zgwałcona w krzakach niż być twoim dywanem – sapnęła, wierzgając się i próbując kopnąć go bosymi stópkami. Powiedziała to bezmyślnie, bo jako osóbka, której nigdy nic złego się nie przytrafiło (oprócz rzutem na odległość do szkolnego jeziora), nawet nie zdawała sobie sprawy z potworności, jakiej faktycznie by doświadczyła, gdyby stało się tak, jak ostrzegł ją prefekt. Tylko kto normalny gwałciłby uczennice na terenie szkoły?
Kątem oka spojrzała w stronę twarzy prefekta, jednocześnie próbując go uszczypnąć, aby ją puścił.
Kto normalny rzucałby ludżmi do wody na terenie szkoły?
Nic sobie nie robił z jej prób wydostania się, przystanął dopiero, gdy minęli jakieś uczennice z dziennej, które – o mamuniu – niestety kojarzyła z zajęć. Momentalnie przestała się wierzgać i spróbowała schować głowę w marynarkę, ale wiedziała, że nie było to łatwe. Poczuła, jak się czerwieni.
Żeby tylko jej nie rozpoznały.
Usłyszała, jak się śmiały, ale chyba nie padło jej imię.
Prefekcie, zjeżdżajże już stąd, do jasnej ciasnej, błagała w myślach. Byle gdzie, byleby nie było ludzi. Swoją drogą, po tych strzępkach rozmów, które usłyszała, stwierdziła, że chłopak musiał mieć naprawdę niezłą (nie)sławę.
Rekin? – powtórzyła tylko za nimi, bo to słowo powiedziały wyjątkowo głośno, i spojrzała na niego z dołu pytająco. – Może tak masz na imię? – uśmiechnęła się szeroko.
Rekin? Faktycznie, przez te uszy wyglądał dziwnie, nadal zresztą nie wiedziała, czym były, ale żeby od razu nazywać go jakimś zwierzęciem? Chyba że to przez ostry charakter? W końcu przecież był przystojny, temu nie mogła zaprzeczyć nawet jeśli gbur, cham i prostak, z twarzy nie przypominał obleśnej ryby.
Zawiał wiatr i zatrzęsła się z zimna. A potem kichnęła prosto w mrynarkę chłopaka. Nie zasmarkała jej, dzięki Bogu, ale swoje zarazki pewnie zostawiła.
Nie przeziębiała się na długo, zazwyczaj tylko na dzień, ale i tak nie miała ochoty na chorobę.
To twoja wina... – pożaliła się cicho, chociaż nawet nie była pewna, czy ją usłyszał, i pociągnęła nosem. Pięknie, jutro będzie musiała wykupić całą tonę chusteczek.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Czw Paź 04, 2018 10:41 pm

Warknął na słowa dziewczyny, mierząc ją ostrym spojrzeniem. Nie dość, że się nie słucha, to ma jeszcze czelność sobie kpić. Ale jeszcze trochę, już niedługo nie będzie taka cwana, jak tylko postawi ją przed obliczem Crossa. Cóż, może sam też nieco narozrabiał, lecz i tak wszystko robił dla jej dobra. Mimo wszystko nie chciał, aby dziewczynie stało się coś złego i to jeszcze podczas jego patrolu. W końcu po terenach placówki mogli kręcić się różni zwyrole wygłodniali świeżej, dziewiczej krwi.
- Następnym razem nawet cię nie zaczepię! A wtedy zobaczymy jak będziesz chojrakować kiedy coś cie napadnie!
Kolejny krzyk. Że jeszcze rekinowe gardło nie zostało zdarte do samej kości. I o mały włos, a nie wydał się z tajemnicą wampirów. Nea na pewno nie jest niczego świadoma, ba, przecież zapytała czy pochodzi z kółka aktorskiego. Niewiedza może i czasami ratuje życie, lecz na pewno nie wydłuża na stałe.
- NIE POWIEDZIAŁEM TEGO!
TO był już ryk. Nie pozwoli aby oczerniała innych prefektów, którzy ciężko pracują i są o wiele milsi. W sumie dostałby po uszach jeśli któreś z nich widziało jak się odnosi do uczennicy. Na samą myśl zaczął mamrotać coś pod nosem w swoim ojczystym języku.
Poczekał aż Nea odrobinę się ogarnie. Przecież wiadome, że mokry ciuch nie jest za wygodny. Zacisnął mocniej szczęki, marszcząc brwi. Niech nie przesadza, zimna kąpiel przydaje się każdemu, a ona szczególnie na nią zasługiwała.
- O już się tak nie pieść nad sobą!
Syknie, znowu się pochylając. Co za męczący ziemniak. Jak znowu spotka ją w szkole, zapewne nie powiedzą sobie wesołe Cześć, o ile Nea zechce w ogóle spotkać Rekina na swojej drodze.
- Dopiero mogę zacząć się wydzierać!
Nie kłamał. Tonacja podniosła się, wściekłość znowu zaiskrzyła, a oddech wampira znacznie przyspieszył Wręcz dyszał jak rozjuszony byk, gotowy do ataku. Na szczęście nic wielkiego się nie stało, poza pochwyceniem małego zawiniątka i udania się w kierunku szkoły. Oczywiście po drodze musiało dojść do wymiany zdań. Ta próbowała go uszczypnąć, na co Fergal odpowiedział mocniejszym objęciem. Dosłownie jakby chciał zgnieść dziewczynę.
- Naprawdę? To może jednak oddam cię w pierwsze lepsze łapy zboczeńca aby sobie na tobie ulżył? W dzielnicy południowej aż się roi od takich!
Znowu zły, znowu prowokowany. Niemiec już na skraju kolejnego ataku oraz rzutu (ale tym razem w stronę widocznych kubłów na śmieci) i gdyby nie grupka dziewcząt, zapewne Nae zaliczyła by kolejne miejsce.
Poczekał aż odeszły, by dopiero ruszyć dalej. Z trudem powstrzymywał napad wściekłości, przez co mogłoby się zakończyć tragedią dla pyskatych gówniar.
Poczuł jak ciało przeszywa nagły wstrząs, jak Nae odezwała się i jeszcze zaserwowała ten uśmiech. Fer spojrzał na nią z góry w milczeniu. Nie obraził się o Rekina, tylko ta złośliwość. Znowu obnażyłby zębiska ale zamiast tego ścisnął kolejny raz uczennice.
- Nazywam się Fergal. NIE REKIN!
I to by było na tyle ze słów. Ostatni krzyk, po czym żwawszym krokiem udał się do budynku szkolnego. Nawet nie zareagował na posądzenie o chorobę. Za to po przejściu przez próg, dotarł do ławeczek na których mogli spoczywać uczniowie. Nieopodal nich stał automat z gorącymi napojami. Herbata, kawa, czekolada. Do wybory, do koloru. Niemiec zakupił gorącą herbatę i przyniósł ją zmarzniętej uczennicy. Nie spojrzy nawet na nią, bo po co. Był winien całego zajścia, lecz bez bicia się nie przyzna. Aczkolwiek nadal uważał, że nie stało się to bez przyczyny. Nie mogła oskarżyć Rekina o molestowanie, przecież nawet się tak w stosunku do kobiet nie zachowuje.
- Nie wiem czy dyrektor będzie o tej porze.
Odezwie się nagle (uwaga - spokojnie, bez krzyków), patrząc się na kolorowy automat. Wolał unikać obserwowania uczennicy. W końcu nie jest przyzwyczajony do większej otwartości wobec nieznajomych.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Pią Paź 05, 2018 11:04 am

Już tylko znosiła potulnie każdy kolejny ryk prefekta, bo i tak czuła się zbyt upokorzona, gdy tak nią niósł bez problemu jak worek ziemniaków. Cieszyła się, że oprócz tamtych uczennic, które na szczęście chyba jej nie rozpoznały, nie spotkali nikogo, bo nie chciała stać się przedmiotem szkolnych plotek.
Gdy znowu zagroził jej jakmś zboczeńem (swoją drogą, co on, niewyżyty czy co?), zwęziła oczy i burknęła coś niezrozumiałego. Dzielnica południowa? Nawet nie wiedziała, gdzie dokładnie była i czemu miałaby być niebezpieczna. Yokohama generalnie uchodziła za przyjemne miasto, tak przynajmniej słyszała, więc Rekin pewnie specjalnie ją straszył, aby stwierdziła, że najbezpieczniej będzie siedzieć całymi dniami tylko w pokoju akademika. Przejdzie się kiedyś do tej dzielnicy południowej, wróci, cała, zdrowa i bezpieczna, i wtedy zobaczymy, pranie prefekcie, czy oprócz nerwusa jesteś też kłamcą, pomyślała.
Czyli jednak masz jakieś imię – rozpromieniła się, bo w końcu mogła nazywać go inaczej niż prefektem, nerwusem, gburem czy brutalem. – Fergal. Niech będzie. A rekin skąd się wziął? – dopytała jeszcze z zaciekawieniem, zapominając, że miała nie drążyć żadnych tematów.
To, że z własnej woli, nieproszony, z własnych pieniędzy, przyniósł jej herbatę (! W dodatku chyba nieotrutą, bo zauważyłaby, gdyby wsypał do niej jakiś arszenik czy inną cykutę), na tyle ją zaskoczyło, że przez parę sekund tylko wpatrywała się w kubek, a dopiero po chwili odważyła się go wziąć. Bała się jeszcze, że Rekin przyniósł to po to, aby chlusnąć w nią wrzątkiem, a potem walnąć przemowę o tym, że powinna mu dziękować, bo ją rozgrzał, ale nie, spokojnie oddał jej napój, nie planując najwyraźniej niczego podejrzanego.
Dziękuję – wydukała – Fergalu. To znaczy – panie prefekcie – poprawiła się, bo w sumie to nie wiedziała, czy prefekci (a zwłaszcza ten) pozwalają na zwracanie się do siebie po imieniu.
Wzięła pierwszy łyk i stwierdziła, że nigdy w życiu rozpuszczalna herbata z automatu nie smakowała tak dobrze. Zaczęła ogrzewać sobie dłonie o kubek, a twarz pochyliła bardziej nad parującym napojem. Na Fergala patrzyła tylko kątem oka, bo gdy zaczął mówić spokojnie, o dziwo zrobiło jej się jeszcze bardziej nieswojo, niż gdy wrzeszczał.
Dyrektora raczej nie będzie o tej porze – no tak, o tym samym pomyślała, gdy nerwy jej już prawie zeszły. I nagle zrobiło jej się głupio, że w ogóle była na tyle roszczeniowa, że kazała mu się prowadzić do gabinetu po to tylko, aby mogła na niego naskarżyć. Przecież to nie w jej stylu – nigdy w życiu na nikogo nie naskarżyła.
Dobra, Fergal był nerwusem, a nerwusów nie znosiła, to raz. Był sadystą, a sadystów się bała, to dwa. Podniósł ją bez problemu nad głową i rzucił do wody, mimo że nie zrobiła nic złego, to trzy. I miał dziwne uszy, cztery, ale nadal wierzyła, że to część jakieś przebieranki.
A może na co dzień był miły, tylko właśnie przegrał z kimś zakład, ktoś kazał mu nałożyć te przeklęte uszyska, więc był roześlony i wściekły na cały świat, a Nea po prostu pojawiła się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie? Może na co dzień był ugodowym facetem i nie rzucał ludźmi do wody?
Kolejny łyk herbaty. Dał jej marynarkę, to raz, i kupił herbatę, to dwa – dwa do czterech na niekorzyść Fergala.
No i tamte uczennice z dziennej definitywnie się go bały.
Westchnęła ciężko. Ale gdyby sprawiła mu problem u dyrektora, sama też potem byłaby ciągana do różnych wyjaśnień. Po co sobie dokładać zmartwień.
To może... pójdę jutro – stwierdziła, nie patrząc już na Fergala. – Tak. Pójdę jutro. – Nie pójdzie. Ale nie musiał o tym wiedzieć. – W ciągu dnia. Możesz wracać na zajęcia, Fer... panie prefekcie. Z pewnością już trwają jakiś czas. Jeszcze będziesz miał problemy.
Ściągnęła marynarkę, mokrą od jej ciała, i podała ją w stronę Fergala. Pewnie wyglądała znowu jak drobna, przemoczona mysz, ale teraz przynajmniej nie wiał już zimny wiatr i miała blisko do pokoju. O matko, miała tylko nadzieję, że jej współlokatorka już śpi, bo opowiadać jej, co się wydarzyło – zdecydowanie nie miała na to ochoty.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Sob Paź 06, 2018 3:37 pm

Aż oczami pokręcił na słowa dziewczyny. Naprawdę myślała, że Rekini prefekt nie jest w posiadaniu żadnego miana?
- To chyba normalne, że mam jakieś imię.
Warknie w odpowiedzi, zerkając kątem oka na dziewczęce zawiniątko. Niech już zaprzestanie mielenia jęzorem, poza tym znowu za dużo powiedziała. Gdyby w pobliżu znajdowało się jeszcze jedno jeziorko...
- Nie zastanowiłaś się dlaczego inni się mnie boją? Bo może faktycznie pożeram nieposłusznych?
Uniesie kącik ust, mając cichą nadzieję że jakoś przestraszy dziewczynę. Rekin nie tylko pochodzi od jego mocy, wyglądu ale też od ostrego zachowania. Zawsze atakuje, wrzeszczy a przede wszystkim  jego uśmiech jest rekini. Dziewczyna jeszcze nie widziała "uśmiechu" atoli jak się przyrzy, może dostrzeże nienaturalnie ostre zęby. Wszak gdy się mówi, zęby trudno ukryć.
Dziwne, że właśnie z własnych pieniędzy postawił jej herbatę z automatu. Może czuł się winien za to, co się stało? Kto wie. Rekin też bywa zagadkowy.
- Nie dziękuj!
Uniesie się odrobinę, patrząc ostro. Brzydko ją potraktował, więc nie musi być grzeczna. Ale czy tak właśnie wygląda ludzki odruch? Albo inaczej... Osoby wychowanej? Ciężko westchnie, przez co Nae może nawet wpaść iż Rekin starał się uspokoić.
Nie miał pojęcia, że Nea wciąż zastanawiała się nad agresorem, a gwoli ścisłości nad jego sposobem bytu oraz szpiczastych uszu. Nic dziwnego, spotykanie takich osób nie leży w codzienności.
- Pójdziesz kiedy chcesz. I tak nie mam w tej kwestii co do gadania.
Wzruszy ramionami, po chwili pocierając tył karku. Nerwowo, nie ma co ukrywać. Dopiero teraz odczuł, że dzisiejszy patrol może być wcale nie ciekawy jeśli poziom agresji tak wyjątkowo szalał. Na pewno wydarzy się coś, co znowu sprawi że Rekin zacznie szaleć. Uczennica była dzisiaj pierwszą ofiarą wybuchu, tylko biedna skąd mogła wiedzieć że akurat ten prefekt ma trudności z opanowaniem. Dobrze też, że nie została dosłowną ofiarą jego bestialskiej żądzy picia krwi.
- Zwracaj się do mnie po imieniu.
Syknie, nie lekko obnażając zęby. Jeśli uchwyci moment ostrości szczęk może uzyska odpowiedź na pytanie skąd ksywa rekin. Znowuż ściągnie brwi w złości, widząc jak oddaje marynarkę. Lecz już nie o nią chodziło, a o niego samego. Dziewczyna wyglądała jak siedem nieszczęść: przemoczona, zziębnięta, nieco smutna. Drobinka naprawdę mogła paść ofiarą. Nie, ona już padła ofiarą.
- Zatrzymaj ją dzisiaj. Są tutaj przeciągi, więc możesz się zaziębić, a ubranie masz jeszcze mokre.
Odwróci spojrzenie w bok, popychając nie za mocno ubranie w jej stronę. Może mu oddać innego dnia, Fer nie potrzebował tak bardzo. Poza tym ma jeszcze jedną czy tam dwie na zapas. W końcu nie raz zdarzyło się je niszczyć.
- No i ten...
Przerwie, starając się zebrać na odwagę. Trudno, wyjątkowo zwłaszcza gdy trzeba przyznać się do popełnionego błędu, wszak nerwy opadły a widok Nei w tak kiepskim stanie jakoś rozbudził sumienie podłego wampira. Spuści odrobinę łeb, wsuwając też łapy do kieszeni spodni.
- Wyb... Wybacz że wrzuciłem cię do jeziora. Nie... Nie panuję dobrze nad gniewem.
Powiedział. Cicho, bez krzyku i szybko odwróci się plecami do niej. Wystarczająco nabroił, więc nie chciał już widzieć niczyjej twarzy. Pójdzie zgłosić brak dyspozycji na ten wieczór i po prostu wróci do siebie odpocząć. Pierw jednak trzeba upewnić się, że Nea grzecznie wróci do siebie. Nasłuchiwał.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Sob Paź 06, 2018 5:35 pm

Normalne w przypadku tego prefekta było pojęciem względnym, więc owszem, nie zdziwiłaby by się, gdyby nazywał się Rekin, ale już milczała, udrobruchana marynarką, ciepłą herbatą i nagłą zmianą nastroju Fergala. Poczuła się o wiele lepiej, gdy przestało jej być tak zimno i gdy wreszcie ukoiła nerwy.
Uśmiechnęła się, gdy wspomniał o pożeraniu.
No, gdyby w tej szkole istnieli kanibale, ba, gdyby w ogóle byli w Yokohamie, to może byłbyś jednym z nich. Masz nawet – uniosła jedną dłoń, otworzyła szerzej usta i wskazała palacami na swoje ząbki, nie tak ostre jak jego i zdecydownie drobniejsze – takie uzębienie... Dość zaskakujące... – Pokręciła szybko głową i nie dokończyła. Skoro już Fergalowi udało się uspokoić, to nie było sensu znowu go wnerwiać. Wolała umilknąć, zanim rzuci jakimś nieodpowiednim komentarzem. – Ale ja tam nie wierzę w takie bzdury, nie martw się!
Już się nawet nie przejęła, gdy ponownie odrobinę uniósł ton, bo w porównaniu z tym, jak wcześniej wrzeszczał, to był ledwo głośniejszy szept. Och, teraz było tak spokojnie i cicho, że prawie mogłaby usnąć, gdyby tylko nie lało się z niej na wszystkie strony. Kichnęła znowu gdzieś ponad herbatą.
Taak – mruknęła, przecierając twarz. – Cieszę się, że chociaż w tej kwestii się zgadamy. Tak więc dyrektor – chrząknęła – no, poczeka do jutra... Fergalu – dodała łagodnie, uważnie obserwując jego twarz. Te spiczaste uszy nadal nie dawały jej spokoju, a jak jeszcze pokazał ostre zębiska, to już w ogóle stwierdziła, że coś musi być nie halo.
Może naprawdę był z jakiejś grupy aktorskiej? Jeśli tak, na pewno się o tym dowie, w końcu co to za problem przyjść na parę prób i zobaczyć. A może specjalnie je tak spiłował? Ale w takim razie po co – przecież nie gryzł innych ludzi, nie mógł tak jawnie, był uczniem Akademii Cross, prestiżowej i eleganckiej, zresztą kij z jego byciem uczniem – luzie jedzący innych ludzi nie istnieli w cywilizowanym świecie.
Mimowolnie wyobraziła sobie, jak wgryza jej się w ciało. Zadrżała na tę myśli i żeby ukryć rozkojarzenie, łapczywie dopiła do końca herbatę. Nieco sparzyła jej język, ale było to lepsze od wcześniejszego chłodu.
Nie protestowała z marynarką, chociaż nie wiedziała, jak potem go znajdzie, aby mu ją oddać. To znaczy – znaleźć znajdzie na pewno, w końcu był z nocnej i się wyróżniał, a w razie czego najwyżej pójdzie wieczorem nad jezioro (tylko zachowa na tyle dystansu, aby już nią nie rzucał), tam pewnie ją wyniucha, skoro miał takiego nosa do problemów, ale nie wiedziała, czy odważy się do niego podejść. Cholerka, nocni byli kłopotliwi.
Zastygła, gdy ją przeprosił – i to autentycznie przeprosił, szczerze, spokojnie, bez półsłówek! – bo tego to już się w ogóle nie spodziewała. Sądziła, że kupienie jej ciepłej herbaty to był szczyt jego możliwości i że na nic więcej się nie zdobędzie.
Nie szkodzi – wydukała, mimo że akurat w tym wypadku było aż nadto szkody. Sama nie miała problemu z przepraszaniem, dziękowaniem, proszeniem czy czymś tam jeszcze, ale w tym momencie język jej się plątał i było jej głupio. – Ja też przepraszam, powinnam była wtedy iść. Chyba. W końcu było późno. I ten, nocna klasa szła – mówiła szybko, mimo że w głębi ducha nadal uważała, że nie zrobiła nic złego.
Wrzuciła delikatnie pusty kubek do kosza, wtuliła się znowu w jego marynarkę, po czym wbiła wzrok w jego plecy.
W takim razie chyba już będę szła. – Zaszurała nogami. – I jeszcze raz dziękuję za herbatę – powiedziała, ponownie ignorując jego wcześniejsze polecenie, po czym też odwróciła się do niego plecami i poszła powoli korytarzem, znowu kichając.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   Pią Paź 12, 2018 11:49 pm

Bliska prawdy Nea nie zamierzała ukrywać swoich przemyśleń. Rekin słysząc jej słowa, aż odruchowo zasłonił usta dłonią, patrząc na nią zaskoczony. Przecież nie powinien się dziwić, nie raz widziała jego uzębienie ale jakoś wcześniej nie mówiła nic o tym. A może po prostu szczegół jej umknął?
- S... Są różne wpadki genetyczne.
Jąkał się, odwracając łeb w bok. Porównanie do kanibala. Też coś. Fergal mimo tego nie chciał kontynuować tematu. Niech myśli co chce, prawdy na ten moment się od niego nie dowie.
- I bardzo dobrze! Masz nie wierzyć! Lepiej skup się na nauce, a nie rozmyślasz o głupotach!
Szybka reakcja. Znowu krzyk, chociaż nie tak głośny jak poprzednie. W końcu uspokoił się nieco, więc już nie rzucał się jak wściekły psiur.
Odetchnie zaś, ponownie zerkając na uczennicę. Miał nadzieję, że jednak odpuści sobie skargi, wszak Cross może w końcu się wkurzyć na Rekina, bo nie dość że prefekt to jeszcze Przewodniczący klasy nocnej. Do tej pory zastanawiał się nad swoją rolą, nie nadawał się do niej.
- Ta, jasne. Miłej rozmowy.
Trochę ironii nie zaszkodzi. Udupi Rekina na całego, aczkolwiek nie miał pojęcia że dziewczyna tak naprawdę nie ma w planach go wydać. Gdyby tylko o tym się dowiedział. Zapewne w akcie pseudo wdzięczności mógłby wyrzucić ją do kosza na śmieci, bo w końcu narobiła mu nieumyślnego stresu.
- Na co się tak patrzysz?
Burknął ponuro, widząc jak dziewczyna uważnie przygląda się jego osobie. Fakt. Dziwne uszy, zębiska i nienaturalnie blada skóra. Aż brwi zmarszczył, prawie zgrzytając zębami.
- Przestań się gapić!
Wrzaśnie nagle, zaciskając dłonie w pięści. Nagle odkrył, że chciał już wracać. Nea naprawdę próbowała dotrzeć do tego czemu taki jest? Co się dziwić? Rzadko się spotyka "ludzi" takich jak Rekin. Dobrze jednak, że już mieli udać się w swoje strony. Nea z marynarką, odrobinę rozgrzana przez herbatę a później i tak przeproszona. Nieważne co się działo, Fergal wreszcie poszedł po rozum do głowy.
- Po prostu się słuchaj.
Odpowie szorstko, niemniej bez złości. Odwrócony do niej plecami był już bardziej rozluźniony, lecz w pewnym momencie spojrzy na nią z nad ramienia, dostrzegając wtulenie do marynarki. Coś odruchowo pomruczał pod nosem, marszcząc bardziej brwi.
- Do... Dokładnie. Do zobaczenia.
Już czas pożegnania, bowiem i Niemiec ruszył w swoją stronę. Chociaż znowu zatrzyma się, odwracając aby raz jeszcze spojrzeć czy dziewczyna aby na pewno udała się w dobrą stronę.
- Pieprzone dziewuchy.
Mimo paskudnego humoru, to i tak nie było źle. Nea wydawała się całkiem interesująca osobą. A jej kich... Nie ma co się oszukiwać, zabrzmiał zbyt słodko.

KONIEC

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rekin w ogrodzie   

Powrót do góry Go down
 
Rekin w ogrodzie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: