IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gdy nie zdążysz na...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 289


PisanieTemat: Gdy nie zdążysz na...   Nie Wrz 30, 2018 11:55 pm

Yokohama, slumsy - najprawdopodobniej blisko lasu,  10 miesięcy temu...

- Bakaaaa! - zawołała Mei. - Baka Akiii! Czekaj na mnie, głupku! - poprawiła torbę na ramieniu, przyspieszając nieco kroku. - Jest jeszcze autobus?
- Mei guzdrzesz się!  - usłyszała w odpowiedzi wampirzyca. - Pospiesz się, bo ci ucieknie!
- Aaaah! Wcale nie - naburmuszyła się i delikatnie pokręciła głową, czując zarazem narastające rozbawienie. - Mówię ci, że zdążę... Chwila... Co to za dźwięk? - zatrzymała się na moment i odsunęła komórkę do ucha, zarazem patrząc na nią z lekką niepewnością.
- To... - po drugiej stronie nastąpiła cisza trwająca jakieś kilka sekund. - Autobus. Właśnie ruszył.  
- ... - zamilkła na noment.
- Mei...?
- Nie przejmuj się. Wrócę kolejnym...
- Mówiłam ci, że ci ucieknie...
- ...
Pokręciła głową, zarazem krzywiąc się.
- Dobra, rozłączam się, bo pada mi bateria. Idź sprawdzić, o której masz kolejny... Byleby ci tym razem nie uciekł - połączenie zakończone. Czarnowłosa dziewczyna wpatrywała się w ekran przez kilka kolejnych sekund, po czym nacisnęła czerwoną słuchawkę, wyłączyła wyświetlacz i schowała do torby sprzęt... Po czym klepnęła się otwartą dłonią w czoło. I się spóźniłam. Eh - poczuła się niezwykle głupio i zarazem nie wiedziała, co powinna zrobić dalej. Niby mogła iść na przystanek, ale była pewna, że kolejny będzie dość późno... Zaś z drugiej strony, bardzo kusiło ją, by polecieć na miejsce przy pomocy swojej mocy...
Więc czemu nie zboczyć z trasy?
Wyjęła słuchawki z torebki i założyła je, po czym podłączyła do telefonu, puszczając muzykę, zmieniając zarazem kierunek trasy, wybierając mniej uczęszczaną przez ludzi ścieżkę. Jeśli któryś by się tu znalazł, mógłby odczuć niemałe zaskoczenie na widok nastolatki w całkowicie czarnym stroju, przypominającym mundurek. W tym miejscu również nie było dużo latarni, a te, które jeszcze się uchowały, dawałby zbyt nikłe światło, co sprawiało, że panował tutaj spory mrok. Wystarczający zarazem, by wtapiała się w niego, ale nie na tyle, by nic nie widziała.
A to wystarczyło, by zaczęła przeklinać własną głupotę zaledwie kilka minut później.
Ludzie czasem byli "genialni". Widok samotnej dziewczyny w takim miejscu powodował najwyraźniej, że budziły się w nich jakieś dziwne żądze. A tym bardziej, gdy zamiast zwyczajnie zwiać, to zdecydować się skopać dwóch... Szkoda tylko, że mieli kolegów! Cała piątka teraz ją goniła, a niełatwo było uciekać w spódnicy, zarazem by nie pogubić własnych rzeczy. Czemu nie używała mocy? Specjalnie nie było teraz prosto, patrząc na sytuację, która się pojawiła. No i w dodatku, nie wiedziała, czy powinna, patrząc na to, że mogłaby niepotrzebnie ściągnąć świadków.
Koniec końców wpadła w dodatku na kogoś. Dosłownie. Siła uderzenia sprawiła, że odbiła się i upadła na ziemię, krzywiąc się zarazem. Wymamrotała odruchowo jakieś przeprosiny.
- Auaaa...! Kto tutaj postawił głaz - jęknęła jeszcze, próbując się pozbierać i wstać na obie nogi. Nieco zakręciło się jej w głowie. - Tylko tego brakowało - zamarła, zarazem odwracając się i spoglądając w kierunku miejsca, z którego się wyłoniła. - Cholera, cholera, cholera... - próbowała się podnieść szybciej na obie nogi, by opuścić zarazem owe miejsce. Z tego wszystkiego nawet nie patrzyła, co się stało z osobą, która ucierpiała z jej powodu.

_________________
Powrót do góry Go down
No name

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3220-dobrze-lepiej-i-najgorzej-budowa#68826 http://vampireknight.forumpl.net/t3113-topic#65901
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 89


PisanieTemat: Re: Gdy nie zdążysz na...   Sob Paź 13, 2018 11:17 pm

 Kap. Kap.
Irytujące kapanie wody roznosiło się między ścianami, jak przeklęte echo. Nikły blask księżyca wpędzał przez malutkie, zakratowane okienko. Gdzieś niedaleko przemknął szczur, cicho, jakby bał się kota, który mógłby wyskoczyć zza roku i położyć na nim swoją łapę. Zimno biło od brudnej, kamiennej, niewygodnej i nierównej podłogi. W takich warunkach zmrużenie oka i skłonienie swojego organizmu do drzemki, byłoby dla przeciętnej osoby niewykonalne. No chyba że ten ktoś właśnie padałby na twarz z wyczerpania, a nogi same uginałyby się pod nim pozbawione całej siły.
 Przez wiele tygodni przyzwyczaił się do ogólnie panującej tu niewygody. Przestał narzekać nawet w myślach, przestawiając ich kierunek na przeżycie w tych parszywych okolicznościach i ewentualnej ucieczce. Niestety, o ile to pierwsze okazywało się względnie wykonalne, o tyle na drugą opcję w ogóle nie było widoków.
 Zgrzyt otwieranych drzwi od razu ustawił czujność wampira na najwyższe obroty, wyrywając go z pół snu. Popękane usta, zaciśnięte w wąską linię, zaczęły krwawić. Rany na nowo się otworzyły. Spod przymrużonych powiek obserwował drogę do jego małej celi. Nie ruszał się, zupełnie jakby nagłe hałasy nie przeszkodziły mu w śnie.
Po co ktoś miałby schodzić tutaj o tej godzinie?
 Karykaturalny cień pojawił się na ścianie, gdy niespokojny płomień świecy oświetlił sylwetkę gościa.
 Jęknął w duchu, zrozumiawszy z kim przyjdzie mu się zmierzyć. A raczej z czym.
***
 Otworzył oczy, dysząc ciężko i głośno, jakby dopiero co stanął po przebiegnięciu maratonu sponsorowanego przez popędzające wściekłe psy i kakofonię wystrzelonych pocisków. W dłoniach kurczowo ściskał zmiętą pościel, całą mokrą od jego potu. Włosy kleiły mu się do czoła, a materiał koszulki i krótkich spodenek przywierał jak druga skóra.
 Usiadł na rogu łóżka, odrzucając kołdrę za siebie. Ukrył twarz w dłoniach, pocierając kciukami skronie. Powstałe w głowie tornado powoli się uspokajało, choć cień koszmaru dalej wisiał nad wampirem, jak nieprzyjemne wspomnienie.
 Właśnie. Wspomnienie. Wstrętne, odpychające, pojawiające się dopiero w nocy, budzące w Aomidoriiro niepokój owijający się wokół niego jak wąż dusiciel.
 Tego wieczoru już nie zaśnie, mimo że nie tak dawno marzył jedynie o położeniu się w swoim łóżku i błogim śnie, wykończony prawie całodniowym przebywaniem poza kryjówką. Wyciągnął lewą rękę przed siebie, patrząc na zegarek zapięty na nadgarstku. Ile spał? Godzinę? Ha, nawet nie całą. Z planów wczesnego położenia się i obudzenia dopiero po wschodzie słońca, nie została nawet ulotna myśl.
***
 Chłodne powietrze przyjemnie orzeźwiało. Niedługo ta część miasta powinna wypuścić na swoje ulice najgorsze typy, szukające zaczepki, handlujące śmietnikowym towarem, jakby były to najlepszej jakości prochy rozweselające i przenoszące do lepszej rzeczywistości, kobiety gotowe spełnić każdą zachciankę namolnego klienta pod warunkiem odpowiednich argumentów w formie kilku monet czy banknotów. Nie mogłoby też zabraknąć wiecznie głodnych i wypatrujących okazji krwiopijców, wyczekujących łatwych celów.
 Ale to nie mogło popsuć już i tak parszywego nastroju czarnowłosego. Nie przejmował się potencjalnym zagrożeniem. Był zbyt rozbudzony i czujny, żeby dać się zaskoczyć pierwszemu lepszemu cwaniaczkowi, choć beznamiętny wzrok wbity w ziemię, ręce wsunięte do kieszeni i wleczenie nóg, w oczach innych stawiały raczej w roli mało problemowej kolacji.
 Ha, i chyba nie musiał długo czekać, żeby przekonać się o tym. Zachwiał się, podrywając głowę do góry, gdy coś twardego uderzyło w niego z impetem rozpędzonego roweru. Warknął ostrzegawczo, zanim zorientował się, że leżąca na ziemi dziewczyna wcale nie zamierzała dorwać się do jego żył i mięsa z zamiarem przerobienia go na wątpliwej jakości mielone. Ale za to te dziwne krzyki brzmiały jak ryki rozwścieczonych samców zagrożonego gatunku.
 - Kurde, uważaj jak biegasz! – jęknął, niezadowolony, że nieznajoma zwala na niego winę za całą sytuację, na dodatek biorąc go za jakiś głaz. No hej, niech ma chociaż tyle odwagi, żeby przeprosić!
 Szybkim ruchem sięgnął do dziewczyny i chwycił ją za ramię, podciągając do góry. Nie czas na sprzeczki i głupie przekomarzanie się, gdy prosto na nich pędziła bardzo realna i bardzo źle wyglądająca zapowiedź wpierdolu. Pociągnął wampirzycę, nie dając jej czasu na ewentualne protesty. Oboje musieli stąd wiać. Nie wiedział, czy panienka wpadam-na-innych jakkolwiek przydałaby się w walce, czy tylko robiłaby jako piąte koło u wozu. Nie chciał tego sprawdzać, dlatego co tchu pędził między starymi budynkami, mając nadzieję na zgubienie prześladowców.
 - Pośpiesz się, jeśli nie chcesz wpaść tym razem na nich – sapnął, wpuszczając do płuc zimne powietrze. Dobrze, że nie groziło mu zachorowanie na typowo ludzkie choroby, bo z pewnością złapałby jakąś po tym szaleńczym biegu.
 Wbiegł do szopy, uprzednio wpychając do środka nową koleżankę. Od razu zamknął drzwi, ryglując je spróchniałą belką. Wątpił, żeby tamci znaleźli ich tutaj. Raczej pobiegną dalej, zawiedzeni zgubieniem swoich niedoszłych zdobyczy.
 - Cholera, w sumie po co cię ze sobą brałem… – szepnął do siebie, odgarniając włosy z czoła. Krytycznym wzrokiem otaksował nieznajomą, jakby właśnie stało przed nim bardzo kłopotliwe dziecko, a nie nastolatka albo dorosła kobieta.
 - Zrobiłaś im coś, czy po prostu znalazłaś się w złym miejscu o złym czasie?

_________________


No:
 
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 289


PisanieTemat: Re: Gdy nie zdążysz na...   Yesterday at 10:46 pm

No nie... Głaz przemówił! I to ludzkim głosem!
Czarnowłosa wampirzyca została dość szybko postawiona na obie nogi. Oszołomienie powstałe przez zderzenie dwóch ciał zanikało, jednakże wiedziała, że nie mogła dać sobie czasu na odpoczynek i zebranie myśli. Musiała uciekać. Głosy ścigających były coraz to bliżej i bliżej, niechybnie zwiastując zbliżający się problem dla niej samej.
Nim jednak zdążyła podjąć to, poczuła, że została złapana za rękę i pociągnięta ku niemu.
- Co, czekaj! - nie zdążyła zaprotestować, gdy została zmuszona do biegu. Mocniej chwyciła ino torebkę wolną ręką, zarazem nieco podciągając spódnicę... I zarazem została zmuszona zdać się na nieznajomego. Nie wiedziała, czy podjęła dobrą, czy złą decyzję...
...chociaż specjalnie nie podejmowała żadnej.
Nie odpowiedziała nic więcej, skupiając się na biegu i na niegubieniu własnych rzeczy. Jeśli spojrzał w jej stronę zobaczyłby, jak siliła się na krzywy uśmiech, zarazem czując niezbyt przyjemny dreszcz na plecach. Odruchowo, przez ten bieg, zaczęła brać wdechy i wydechy, jakby to działanie ją męczyło. Nawet jeśli branie powietrza do płuc nie zmieniało nic a nic.
Mimo to, przerwę przyjęła z ulgą. Tylko... Gdzie właściwie się znaleźli? Zielonkawe ślepia rejestrowały otoczenie, gdy rozglądała się, aż w końcu skupiły się na belce. Spuściła zaraz potem wzrok, poprawiając dłonią spódnicę i zakładając już poprawnie torebkę. Ściągnęła słuchawki, chowając je, tak samo jak i wyłączyła muzykę. Posłała mu niewinny uśmiech, nie robiąc sobie zupełnie niczego z jego wzroku.
- Um... - czarnowłosa uśmiechnęła się do niego, po czym uniosła obie ręce i złączyła je opuszkami palców na wysokości klatki piersiowej. - Właściwie to i to. I zła ocena sytuacji. Nie spodziewałam się, że będzie ich więcej niż dwóch - odparła z całkowitą niewinnością, nie uważając zarazem, że zrobiła coś złego. - Może powinnam uciekać od razu, a nie próbować ich wychować - dodała jeszcze, opuszczając już dłonie, by zaraz potem zacząć bawić się kosmykiem włosów, odwracając wzrok. - Ale dziękuję. I przepraszam, że tak wpadłam na ciebie - dodała jeszcze, nieco niższym głosem.
Kątem oka zaczęła spoglądać na niego. Wysoki... - przemknęło jej przez myśl. Przez moment poczuła się jak jakaś bohaterka książki, gdzie taka kobieta była ratowana przez tajemniczego nieznajomego... Aż stłumiła westchnienie. - Chyba uderzenie mi zaszkodziło, skoro nachodzą mnie takie myśli. Przynajmniej zdążyła zarejestrować i zapamiętać tako jako wygląd mężczyzny.
- Chyba jestem ci coś dłużna, nie? Tylko nie wymyślaj nie wiadomo co - w końcu spojrzała na niego normalnie. Nie trwało to długo, bo zbliżyła się sama do drzwi i przyłożyła ucho, by spróbować usłyszeć, czy ścigająca ich grupka jest blisko. - Chociaż nie musiałeś. Mogłeś to zignorować - wyszeptała jeszcze.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gdy nie zdążysz na...   

Powrót do góry Go down
 
Gdy nie zdążysz na...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: