IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Puchate ogonki rządzą!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Puchate ogonki rządzą!   Wto Paź 02, 2018 3:51 pm

- Co za pierdolony burdel na kółkach! Jazda do pokoi, bo inaczej będę kazać wmontowywać zewnętrzne zamki aby was zamykać, pokraki!
Czyj krzyk było słychać w jednym z korytarzy dziennego akademika? Fergala. Niestety. Uczniowie mieli mieć styczność z potwornym prefektem bo przecież na niego padła rola skonfiskowania zakazanych przedmiotów. Oczywiście pełni oburzeń uczniowie szli za prefektem, chcąc odzyskać swoje potracone zdjęcia, albumy, a nawet cudzą bieliznę. Obrzydliwe. Wszystko pakował do wora, ciągnąc go niczym zwłoki po podłodze.
- Ty bestio! Potworze! Powiem wszystko dyrektorowi! Nie można wchodzić bezkarnie do cudzych pokoi i grzebać po szafkach! Wiesz co to prywatność?
Jakaś dziewucha krzyczała za Rekinem, wymachując jeszcze pięściami. Ta, Niemiec zatrzymał się ale tylko po to by złapać ją i wpakować do byle jakiego pokoju. Zatrzaśnie drzwiami, uderzając w nie po chwili ręką.
- Mordy psy! Mam nakaz wchodzenia do pokoi i wyciągania wszystkiego co łamie regulamin! Cieszcie się, że nie wynoszę KAŻDEJ waszej rzeczy.
Ryknie, denerwując się jeszcze bardziej. Niebawem rozniesie cały ten akademik, włącznie z uczniakami. Strasznie, ale to strasznie odczuwał irytację względem ludzi. Nie dość że posyłali mu nienawistne spojrzenie, to nie raz słyszał komentarze na swój temat i głównie dotyczył on wyglądu. Nastolatki naprawdę są okrutne względem innych, zwłaszcza tych, którzy odrobinę się wyróżniają. Cóż, tylko twardzi wytrzymają z pozerami, a Rekin chyba do takich twardzieli należał. Właściwie czasami miał wrażenie, że inni też mogli się go bać. Nie chodziło już o niemiecki, mocny akcent ale o sam sposób bycia, podejście. Agresja zawsze załączona, do tego brutalna siła i potężny, donośny głos rozrywający bębenki uszne, jak i przyspieszający potrzeby fizjologiczne. Niemniej było kilka osób, które nie bały się podejść do zdziczałego Niemca, porozmawiać a nawet zaczepić, byleby bardziej rozzłościć. O dziwo wtedy nie rzucał się do bicia, tylko uciekał. Ba, głównie chodziło o zaczepki Królika. Ona czasami dręczyła biednego prefekta do tego stopnia, że nie raz musiał przed nią spieprzać.
Taktyczna ucieczka zawsze dobrym wyjściem z opresji.
Przez zamyślenie nie zorientował się jak jeden z uczni bohatersko wychylił się zza drzwi, wymierzając ciężką kulą bilardową o numerze Osiem w prefekta. Celował w bark, w głowę. Byle gdzie, byleby oberwał.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Puchate ogonki rządzą!   Wto Paź 02, 2018 4:58 pm

Siedzenie w pokoju zdawało się być... takie nudne. Przez długie godziny Laurie leżała zakopana w pierzynce, delektując się ostatnio wypożyczoną książką. Los chciał, aby przyszła pora, podczas której zabawna opowieść się skończy. A ponad to zostawi czytelniczkę w takim momencie, aby ta odczuwała niedosyt i zapragnęła sięgnąć po kolejny tom. Niefortunnie, takowego nie posiadała. W wielkich księgozbiorach królika znajdowały się tylko dwie powieści z tej serii, zaś pozostałe najpewniej mogła znaleźć w szkolnej bibliotece.
- A gdyby tak, przeczytać jeszcze jedną? I potem dopiero zacząć uczyć się na egzaminy...
Rozmyślała przez długi czas, aż doszła do wniosku, gdzie stwierdziła, iż wypożyczy nie tylko swój nowy narkotyk, ale i tony opasłych książek, które pomogą jej w przygotowaniu się do kolejnych lekcji. Tak oto, mogła połączyć przyjemne z pożytecznym, a przynajmniej w tamtym momencie, tak właśnie myślała.
Wstała, spoglądając w lustro, gdzie to mogła zobaczyć niską, ale i pogodną osóbkę w czarnej jak noc sukience na ramiączkach. Oczywiście sama kreacja, aby nie ograniczyć jej swobody miała wycięte plecy. Taki oto zabieg przysłużył się chociażby temu, iż rozcięcie umożliwiło śnieżnowłosej wyjęcie ogonka na zewnątrz. Zamiast ponownie ściskać go gdzieś pod kreacją, co czasami... Zdawało się być dla młodej Kurenai prawdziwą torturą.
Po paru minutach już nie znajdowała się w czterech ścianach, a na korytarzu Akademika dziennego, gdzie było dość tłocznie jak na tą porę. Ludzie się kotłowali, przeciskali jeden przez drugiego, starając się przemycić drobne przedmioty w półprzezroczystych szmatkach. Pani Prefekt widząc to, przystanęła z uniesioną głową, a następnie zgrabnym ruchem zabrała jednej dziewczynce śliczne zawiniątko.
- A co to?
Zapytała z figlarnym uśmiechem, odpakowując ramkę ze zdjęciem ucznia nocnych zajęć. No no, komuś szczególnie przypadł do gustu nieludzki wygląd wampirów oraz te ich ślepia, wraz z włosami o nienaturalnym blasku i miękkości. Ugh. Z nie lada obrzydzeniem zaczęła wpatrywać się w fotografię, gdy na końcu korytarza zamajaczyła jej znajoma sylwetka. I oto mamy przykład prawdziwego upiora i zarazem Prefekta, co wkupił się w łaski tej kapryśnej panny - Fergal. Że też szczęście chciało, ażeby należał on również do grona tych, których tak szczególnie potępiała...
- Uważaj! Za Tobą!
Krzyknęła niemal od razu, gdy tylko jej oczy zarejestrowały uczniaka, co to sam próbuje wymierzyć sprawiedliwość. Również w tej samej chwili, co to wypowiedziała, rudowłosa wiedźma rzuciła się na nią w celu odzyskania swojej rzeczy. Cała akcja..., niefortunnie zakończyła się upadkiem prowokatorki i to tylko dlatego, że króliczka zdążyła na czas od niej odskoczyć, dołączając tym samym do swojego kompana. Jednocześnie, gdy tylko znalazła się koło niego obciążyła go kolejną perełką, którą to wrzuciła beztrosko do czarnego wora.
- Myślę, że.... - spojrzała na rozzłoszczony tłum, który lada moment mógł rzucić się na ich dwójkę - Czas uciekać. Chodź!
No i zaczęło się. Hamulce puściły, bachory ruszyły, a Laurie zmotywowana przetrwaniem tego szturmu, złapała Rekina za rękę i pociągnęła. Chociażby po to, aby nie próbował nikogo skrzywdzić i jeszcze bardziej... skomplikować tej trudnej sytuacji.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Puchate ogonki rządzą!   Wto Paź 02, 2018 5:35 pm

Nie wiedział, że na tym piętrze akurat znajduje się też pokój Laurie. Wedle umowy miał nie dotykać pokoi prefektów, więc nawet jeśli by się natknął, nie mógłby do niej wejść. Aczkolwiek znając Króliczkę, chętnie ugościłaby swojego rybiego kolegę i zagadała na wampirzą śmierć. Jak dobrze, że obecna robota zabraniała dłuższych posiedzeń w pokojach uczni. Jednak nie spodziewał się, że tak czy siak zostanie zmuszony ukryć się. Ale to powoli.
Ciągnął za sobą wór, kierując się do kolejnego, kiedy nagle usłyszał ostrzegawczy krzyk. Nim zorientował się do kogo należy, odsunął się w bok i w ostatnich sekundach minął się z czarną kulą. Właściciel kuli zaklął, szybko zatrzaskując drzwi. Wściekły Rekin zacisnął pięść i już miał udać się do papierowego bohatera, kiedy przyczepiła się do jego persony Laurie. No proszę, o wilku mowa. Wszak nie tak dawno o niej myślał.
- A co ty wyrabiasz? Przecież nie masz patrolu!
Syknie, widząc jak Pani prefekt wrzuca swoje trofeum do wora. No cóż, jedna rzecz mniej.
- Teraz i ciebie będą atakować.
Doda oschle, dostrzegając również ten dziki tłum. Nie, nie było dobrze. Uczniowie postanowili się zbuntować i odebrać swoje rzeczy. Niemiec oczywiście już za pozuje z gotowością do walki, kiedy nagle poczuje chwyt na ręku.
- Przecież ich powstrzymam! To moja praca, puszczaj!
Tradycyjnie zaczął się drzeć. O dziwo jednak nie szarpał się, tylko pochwycił worek i pobiegł za wskazanym kierunku. Czyli do jej pokoju. Może jednak dobrze, że dali nogę? Bójka mogłaby zakończyć się tragedią i to na pewno od strony ludzi. Mimo wszystko dumny Fergal krzywo spojrzy na Laurie.
- Dałbym radę! Nawet jeśli miałbym ich pojedynczo brać do dyrektora!
Dorzuci jak tylko Lau trzaśnie za nimi drzwiami. Worek opadnie tuż pod nimi, a Rekin spocznie na podłodze. Weźmie głębszy wdech, masując sobie kark. Słyszał jak zza drzwi młodzież zaczyna przeklinać i coś wygrażać Że jak wyjdą, to spuszczą im manto. Fer chyba już odruchowo parsknął śmiechem, bo przecież ludzie nie wiedzieli że rybi prefekt to tak naprawdę wampir i w try miga załatwiłby dziki szalony tłum. Wyprostuje nieco plecy, wciąż trzymając łapę na karku. Od razu wyłapie postać Lau... No proszę, więc tak ubierała się pani prefekt w godzinach wieczornych?
- To... jak oni sobie pójdą, zwinę się razem z worem.
Chociaż ton o wiele spokojniejszy, bo przecież Lau nieco zna, to jednak i tak nie czuł się zbyt pewnie. Damski pokój. Pachnący, tajemniczy i mający komodę a w niej bieliznę. Ciekawe czy jej majteczki miały taką dziurę na króliczy ogon bo chyba... Chyba go miała na wierzchu? Podrapie się nerwowo po tyle głowy, zmieniając punkt obserwacyjny. Ściana. Miała całkiem ładną ścianę.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Puchate ogonki rządzą!   Wto Paź 02, 2018 6:19 pm

Na szczęście dotarła w porę. W porę za nim jakiś uczniak nie narobił sobie problemu. W końcu, myślicie, iż chłopak o posturze godnej krasnala wyszedłby żywo, gdyby zaliczył przysłowiową dziesiątkę? Zapewne skończyłoby się to nie tylko szybko, ale i boleśnie dla strony atakującej. W każdym razie, przybyła na czas, a bila zamiast trafić coś ludzkiego trafiła w coś bardziej martwego, czyli po prostu w podłogę.
- I co z tego? Właśnie ocaliłam Cię przed.... siniakiem i brakiem humoru przez resztę dnia, więc mógłbyś okazać choć odrobinę wdzięczności!
Odpowie lekko rozdrażniona, w końcu zrobiła dobrze. Wiedziała, że może i nie postąpiła regulaminowo, ale prawo to prawo, czasami można było je naginać. Zwłaszcza, gdy celem jej była pomoc Rybie i prawdopodobnie uchronienie go przed zbyt wysoką dawką nienawiści.
- Przynajmniej nie będziesz sam w tym wszystkim, poza tym.. Jestem zdania, że powinieneś wykonywać tę czynność z kimś, a nie w pojedynkę.
Szczera prawda. Wszakże zwykłe patrole były dwuosobowe, a tu nagle się okazało, iż niezwykle ciężkie zadanie dostał wampir. Z resztą, to również powinno być uwzględnione w regulaminie, a ponad to twardo przestrzegane. Po ostatnich akcjach z tymi oto dzieciakami, chyba każdy nie miał wątpliwości, że do tej dziczy nie podchodzi się samemu oraz jeśli się już to zrobi to najlepiej z trzymetrowym kijem - A żeby młodzików trzymać na odpowiednią odległość.
Jednakże, co tu dużo gdybać. Czasu się nie cofnie, a oni mieli nie lada problem, ażeby załatwić sytuację w jakiś niebeznadziejny sposób. Jakieś pomysły? Owszem, bo na jeden wpadła króliczka, która kierując się instynktem, zwyczajnie zaczęła uciekać. Może i jej partner był przeciwny temu pomysłowi, ale czy miała jakiś inny wybór? Rekin był nieprzewidywalny i groźny dla społeczeństwa, więc wątpiła, aby tym razem miało być inaczej. Zwłaszcza, że wszelkie bójki oraz nerwy nie były wskazane, nie wtedy gdy i Prefektowi groziło zawieszenie - we wszystkich aspektach życia w społeczeństwie.
W końcu dotarli do jej pokoju, gdzie raczej było bardziej czysto, niż brudno. Jedynym mankamentem, który umknął Laurce w sprzątaniu było biurko, na którym to leżały nieodłożone na półkę książki. Poza tym, wszystko było zadbane oraz czyste. Łóżko ze szkarłatną narzutą kusiło, aby się na nim położyć, zaś odkurzona podłoga oraz pościerane kurze zdecydowanie cieszyły oko najbardziej wymagającej Pani domu. Ponad to mini lodówka, którą to dało się zauważyć w kącie zapraszała gości swoim wyposażeniem. Zawierała nie tylko łososia oraz niedawno zrobione sushi, ale też i lody, wszelkie czekolady a nawet soki, energetyki oraz tofu. Poza tym znajdzie się tu jajka, bekon, mleko oraz jeszcze parę innych rzeczy. Natomiast, gdyby Fergal rozejrzał się po pokoju to zauważyłby jeszcze mały, szklany stolik z poduszkami naokoło, komodę ( ten mebel już dostrzegł xD), gdzie prawdopodobnie Kurenai przechowywała bieliznę oraz gigantyczna szafę, która w razie problemów pomieściłaby ich obu, a była ona... na zamek.  
- Yhym i przy okazji części osób powybijał zęby, bądź opróżnił z tego, co do dla wielu ludzi jest najważniejsze...
Zamknęła drzwi dodatkowo na dolny zamek, a następnie klapnęła obok niego, uważając przy okazji, aby nie usiąść centralnie na puszysty ogonek. Uszka w tym czasie miała postawione na baczność, chociażby z racji na to, że słuchała tego, co działo się poza jej pomieszczeniem. I jak zdążyła zauważyć wyjście w aktualnym momencie nie było za dobrym pomysłem.
- Dobrze, zostań tutaj jak długo potrzebujesz. A jeśli będzie taka potrzeba to możesz zostać i na noc. Gdzieś tam pod łóżkiem w jednym z większych kartonów znajduje się prawdopodobnie dmuchany materac, więc chyba... Nie byłoby problemu, jakbyś został.
Odwróciła twarzyczkę w stronę drzwi, starając się ukryć leciutki rumieniec, który pojawił się na jej licu. W końcu, któż by się spodziewał, że ten malutki karzełek zawstydzi się z takiego powodu i to w towarzystwie jednego z przedstawicieli jego rasy.
- Co u Ciebie? Ostatnio Cię nie widziałam na korytarzu i nawet na patrolach nie mogę Cię złapać.... Stało się coś?
Zagadnęła go cichszym głosem, wbijając wzrok już nie w podłogę, nie w ścianę, ale w niego. I dałoby się powiedzieć, że poza jedną różnicą w kolorycie jej skóry, dało się zauważyć ludzkie przejęcie. Choć lepszym określeniem byłoby zdecydowanie, iż króliczka wyglądała po prostu na zmartwioną oraz zainteresowaną ostatnimi wydarzeniami, w których to Rekin brał udział.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Puchate ogonki rządzą!   Wto Paź 02, 2018 7:01 pm

Zaraz wdzięczność. Rekin tylko syknął, krzywiąc się. Przecież przetrwałby uderzenie kuli. Nie, ona by się jeszcze id niego odbiła i trafiła rykoszetem w gówniarza. To, że Lau krzyknęła było tylko i wyłącznie dodatkiem, przypadkiem bo Wielki Pan Niemiec wie co się dzieje dookoła... Gówno prawda. Po prostu nie był to dobry czas do skinięcia głową aby podziękować, nie dla niego takie odruchy.
- Akurat nie było nikogo pod ręką i tak się złożyło, ze musiałem iść sam!
Warknie w złości, nie do niej, a na ogólną sytuację. Było co raz gorzej, a jeśli Niemiec straci nad sobą kontrolę, będzie o wiele, wiele bardziej źle niż powinno być. Na szczęście małe królicze oparcie stało, gwoli ścisłości powiedziałbym, że nawet zdrowy rozsądek. Szybka podjęta decyzja o ucieczce, okazała się trafna. Uczniowie w końcu się zmęczą, znudzą po czym wrócą do siebie, a wtedy będą wolni. Tylko czy aby na pewno bezpiecznie było zostawiać teraz Laurie? Fergal z dziką tłuszczą sobie poradzi. A ona? Nie żeby odczuwał zmartwienie. Co to, to nie. To tylko jego psi obowiązek.
Poza tym ocaliła go nie tylko przed nim samym, ale też utratą czegoś, o co tak starał się troszczyć. Mianowicie o bycie prefektem oraz możliwość przebywania wśród innych. Kolejna pannica pomagająca w wyjściu do społeczeństwa jako ucywilizowany osobnik, a nie bezrozumny stwór.
Zmarszczył brwi na zaznaczenie o wybiciu zębów czy wypiciu krwi. Może i było w tym źdźbło prawdy, to jednak nie może się zgodzić w stu procentach.
- Złamanie kilku szczęk to nie wybicie zębów! A co do krwi... To ostatnio i tak udaje mi się powstrzymywać.
Przyzna się, ściszając nieco głos. Nie wiedział jak Lau odbierze, w sumie mogła nawet nie uwierzyć. I nic dziwnego, przecież w najbliższej przyszłości Rekin zrobi coś potwornego. Ponownie.
Rozejrzał się po pokoju, który wyglądał naprawdę schludnie. Śmiało mogłaby być wzorowym przykładem porządku, dobrej pani domu oraz kujonki... Te stosy książek. Rekin rzadko czyta, właściwie książki służą do wyrównywania stolika aby się nie gibał na boki.
- Naprawdę musisz być... prymuską.
Burknie, starając się nie urazić. Dobór słów, cóż, nadal się uczy nie ranić, czy wytykać. Niemniej nie widział w Lau osoby do dręczenia czy do bicia, drzeć się będzie bo zawsze się drze. Rano, wieczór. Świątek piątek i niedziele.
Propozycja zostania na noc, od razu namalowała na wampirze zirytowanie zmieszane z zaskoczeniem. Co ma niby odpowiedzieć? Laurie trzymałaby wampira u siebie w pokoju, pozwoliłaby spać narażając siebie oraz innych. Znowu nerwowy odruch podrapania się ale tym razem po policzku.
- Wiesz, że wampirom nie wolno przebywać na terenie Słonecznego akademika. Poza tym mogłabyś mieć problemy gdybym został.
Za późno przerwał, orientując się że wcale jej nie odmówił. Właściwie zaczął szukać Za i Przeciw, co już bardziej go pogrążyło. No i czemu do licha ona siedziała obok niego? Tak blisko? Może jeszcze niech usiądzie na jego głowie? Przełknął głośno ślinę, starając się nie zwracać na nią uwagi. Traktuj ją jak mebel, traktuj ją jak mebel. Jak mantra powtarzana w rekiniej głowie. Jasne, okłamuj siebie.
Zerknął na nią dostrzegając zdrowy rumieniec, chociaż ona też wcale nie wyglądała na taką ośmieloną. Nic dziwnego, zapraszać wampira i to płci przeciwnej... codziennością raczej nie nazwie.
- Ostatnio miałem sporo na głowie, między innymi okazało się, że mój młodszy brat też od całkiem niedawna uczęszcza do Crossa. Więc poza zajmowaniem się swoimi obowiązkami, doszła mi opieka nad jego osobą.
Odpowie, bo przecież to żadna tajemnica. Niemniej nie wiedział czy Lau okaże zainteresowanie w słuchaniu o rodzinnych sprawach Rekina, aczkolwiek dla niego bardzo ważnych.
- Wykonuję też prace zlecone przed dyrektora... Przyznałem się do pewnej sytuacji w której zniszczyłem miejski lokal.
Tu już ciszej. Spuści nawet łeb, bo przecież zniszczenia jakie wyrządził oraz prawie pozbawił życia dwóch uczennic. Nie, to nie było nic miłego co należy rozpamiętywać. Ale dosyć o nim, pora na Króliczkę.
- Więc... Co u ciebie? Skoro mało się widzieliśmy, to chyba też musiało się coś u ciebie dziać.
Zagada, nadal nie spoglądając w jej stronę. Denerwował się obecnością osoby która źle mu nie życzy, chce z nim rozmawiać a on sam starał się jeszcze nie oddychać, aby tylko nie wyłapać słodkiej, ludzkiej woni. Kto wie co mogłoby się wydarzyć, jakby złapała go żądza.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Puchate ogonki rządzą!   Czw Paź 04, 2018 9:52 pm

- Tak się składa, że miałam wolny wieczór, nawet miałam zadeklarować dyżur, ale... Spodziewałam się, że masz kogoś do pary. Czemu więc nie zapytałeś, skoro wiedziałeś, iż będziesz sam?
Westchnęła. Może i Rekin nie należał do najbardziej otwartych osób, lecz czasami zastanawiała się nad tym, co tak naprawdę siedzi mu w głowie. Nad czym myśli, przed czym ma obawy. Co sprawia, że jest jaki jest. Ona sama wiedziała, że to jaka się stała było umotywowane wydarzeniami z przeszłości, zatem... Czy jego mroczna strona, również była związana z czymś odległym, o parę, może parędziesiąt lub paręset lat?
Czasami czuła się jak jego własny ochroniarz, sumienie, które mówi mu jak ma postępować. Z resztą teraz, gdy tak siedziała obok niego, zdawała sobie sprawę, że możliwe, iż uratowała całą sytuację. Dzieciaki były nieokiełznane, niczym burza niszczyły wszystko na swojej drodze. Wystarczyło rzucić myśl przewodnią i oni podążali, niczym bezmózgie istoty. Polują tylko na ofiary, a później sami się nimi stają... Głupota, która o włos została ocalona przed tragedią, przed nieokiełznaną istotą jaką był Prefekt. Teraz już bezpieczny i zamknięty w czterech ścianach.
- Proszę uspokój się i nie krzycz - powiedziała chłodno, bawiąc się w tym czasie jednym z niesfornych kosmyków, opadających na jej czoło - Ale... cieszę się, że coraz lepiej radzisz sobie z kontrolą. Chociaż... Skoro jesteś tutaj, to może chcesz to poćwiczyć? No wiesz panowanie nad rządzą krwi.
Po własnych słowach uśmiechnęła się niepewnie, a później zaniechała zabawy włosami. Tym samym rękę bezwiednie położyła na ziemi, zaś wzrok przeniosła na Rekina. Z zainteresowaniem przyglądała się jego twarzy, chcąc jak najlepiej zobaczyć jego reakcję, która mogła być bardzo różna. Od szoku do złości, przez radość na myśl o zjedzeniu królika. Zdecydowanie białowłosa nie chciała do tego dopuścić, nie tutaj, może nigdy.
- Przygotowuję się na studia, bo jakby nie patrzeć to dzięki opiekunce moja wiedza wykracza poza materiał Akademii.
Odpowiedziała bezbarwnym głosem, po czym odchyliła głowę do tyłu. Z początku tylko przyglądała się sufitowi oraz runom, które znaczyły cała białą powierzchnię, lecz trzeba powiedzieć, iż myślami cały czas była przy ciemnowłosym. Zwyczajnie chciała wyglądać na zamyśloną, ale i jednocześnie biła się z myślami, a żeby faktycznie nie odlecieć. No i kolejnym powodem dla którego to robiła, była chęć dania wampirowi trochę przestrzeni, a tak dokładniej pragnęła go uwolnić od swojego przeszywającego spojrzenia.
- Oboje jesteśmy Prefektami, więc to co innego. Poza tym zostajesz tutaj ze szczególnego powodu, a nie po to aby łamać szkolny regulamin. Także, skoro mamy motywację oraz odpowiednie argumenty żebyś tu został, więc... Zostaniesz?
Denerwuje się? Zapytała już siebie w myślach, po usłyszeniu jak przełyka ślinę. Z resztą, również zauważyła (kątem oka), iż nie patrzył na nią. Tak jak wcześniej błądził, uciekał jak najdalej od niej, co z kolei wywoływało w hybrydzie mieszane uczucia. Wnet, odsunęła się nieco od niego, tak przynajmniej na dziesięć, piętnaście centymetrów, po czym podwinęła pod siebie kolanka, które później objęła.
Z kolei wiadomość o bracie sprawiła, iż ta z szokiem spojrzała w kierunku podłogi. Ma brata? Zapytała samej siebie, choć przecież parę sekund temu jej o tym powiedział. Następnie wbiła paznokcie w kolano, gdy... Przypomniała sobie pewną fotografię. O dziwo, ona też miała jednego, który do dnia dzisiejszego był uznany za zaginionego. Co z kolei sprawiło, że jej twarz z lekko zaróżowionej zaczęła pokrywać się trupim kolorem.
- Zniszczyłeś lokal? Kiedy?
Szybko nakierowała myśli na coś nowego, coś.. Co będzie dotyczyło wszystkiego innego byle nie jej rodziny. Huh, aż z tego wszystkiego czuła jak w jej gardle rodzi się jakaś niewidzialna gula, hamująca wszelkie słowa czy dźwięki. Wręcz nienaturalnie się wyciszyła, by tępo spoglądać przed siebie. Do czasu, aż nie wydukała paru słów odnośnie swojej rzeczywistej sytuacji.
- Gadałam ostatnio z Cross-sanem i jak na razie czekam na rozwój wydarzeń. Więc w sumie... Chyba w porządku, poza tym, że czeka mnie dłuższy wyjazd w okolice Tokio oraz... Od dłuższego czasu nęka mnie pewna myśl.

[*]Dom rodziców Laurie znajduje się w okolicach Tokio, dokładniej na jego obrzeżach - terenach, które już nie należą do stolicy.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Puchate ogonki rządzą!   Sob Paź 06, 2018 2:53 pm

Rekin i zaproponowanie komuś wspólnego patrolu. Aż spojrzał na nią zaskoczony, że przecież powinna się spodziewać braku chęci na towarzystwo od strony Rekina. Poza tym patrolował przeważnie z Mei, więc skoro ona miała wyznaczony inny dzień, odruchowo udał się sam.
- Umiem sobie radzić sam!
Szybko jednak znalazł odpowiedź, bo przecież faktycznie mógł powiedzieć osobie wyznaczającej patrole o dodatkowej osobie. Nie, po co. Fergal samotnik buszuje nocami samodzielnie.
Ciężko westchnął, starając się przy tym rozluźnić. Przecież nerwy muszą kiedyś opaść, ba, zaprzestanie agresywnych zachowań i na nowo będzie można normalnie z nim porozmawiać. Tak jak przeważnie działo się przy Otim, wtedy Rekin starał się zatrzymywać swoją złość jak tylko mógł, ale niezbyt wychodzi. Wiele się działo w życiu Rekina, więc nauka  życia wśród innych przychodzi mu z trudnością. Aczkolwiek nie czuł jeszcze silnej potrzeby zdradzenia tego kim był i co ma mocno wryte w psychikę. Zerknie ostrożnie na Laurie, jak tylko ta spojrzała gdzie indziej. Nie chciał łapać z nią kontaktu wzrokowego, kiedy jego głowa zaprzątała różne myśli. Wtedy mogłaby zadawać pytania, a Niemiec nie lubi zbytnio na nie odpowiadać.
I fakt, Laurie zrobiła naprawdę wiele. Króliczka jak na hybrydę tchórzliwego zwierzaka wykazuje się wielką odwagą oraz wręcz anielską cierpliwością. Powstrzymała wampira przed tragedią jego samego, niż uczniów. Oni są prowokatorami, złem który sprowadziłoby na nich zagładę, a na Niemca niestety zgubę. Jeszcze przyjdzie czas podziękowania, na tą chwilę Rekin może jedynie coś pomruczeć pod nosem i zmarszczyć brwi. Czyli nic nowego.
- Nie krzyczę.
Odwarknie, krzywiąc się. Jeszcze nie odczuwał aż tak silnego wybuchu, więc na zwrócenie uwagi nieco zagonił gniew w kąt. Do czasu.
- O czym ty mówisz? Zamierzasz mnie kusić swoją krwią?!
Teraz krzyknął. Najeżony rekin zaciskał mocno szczęki, wlepiając wzrok w Króliczka. Nie dowierzał temu, co powiedziała. Co ona sobie myśli? Zacznie się ciąć? Albo pokaże mu filmiki jak przeprowadzane są operacje? Skulił się bardziej, już nie mając dobrego humoru. Nie dość, że denerwował się samą jej obecnością, to jeszcze chciała narazić siebie na zagrożenie.
- Masz opiekunkę?
Dopiero po czasie zapyta, przyglądając się z daleka książkom. I pomyśleć, że teraz dobrze widział tytuły, szkła kontaktowe pomagają widzieć. Gorzej byłoby bez nich. Ale Lau nie musi o tym wiedzieć, słabości przecież nie są czymś czym należy się chwalić. Lau zapewne też takie miała, jak chociażby wspomnienia rodzinne o których Niemiec nie miał zielonego pojęcia.
- Niech będzie.
Szybko zdecydował o zostaniu, chociaż o dziwo głos wampira był nader spokojny, wręcz za cichy jak na niego. Królik znalazł solidny argument, przecież ona chroniła uczniów przed nim. Narażała siebie w celach dobrych, więc nikt nie powinien mieć za złe. Ale co jeśli... Nie, niemożliwe. Rekin warknął coś pod nosem, odsuwając się odrobinę, kiedy ta również zdecydowała powiększyć dystans znajdujący się między nimi.
Kiedy przyszedł czas na rozmowę, zauważył u Lau zawieszenie. Coś powiedział nie tak? Dziewczyna ewidentnie coś sobie przypomniała, co chyba niezbyt dobrze na nią zadziałało. Miał już spytać czy wszystko w porządku, kiedy ona sama wyprzedziła go pytaniem o lokal. Fergal aż wzdrygnął się, drapiąc nerwowo po tyle głowy.
- Dosyć dawno. Mała kłótnia między mną, a jakimiś dwiema. Chwila nieuwagi i dałem się sprowokować.
Niechętnie odpowiedział, nawet znowu zrobił gniewną minę. Było mu głupio przez wpadkę, jednak zdołał się przyznać i wziąć na swoje barki odpowiedzialność za czyny. Cross wymierzył już karę, więc ten dzielnie ją znosił.
- Wyjazd?
Nieco zdziwiony spojrzy w kierunku dziewczyny. Zamierzała opuścić szkołę i zacząć żyć gdzie indziej? Spory kawałek od Yokohamy, więc widywanie z Rekinem byłoby rzadkie. Niemniej nie dał poznać po sobie, więc wolał kontynuować.
- Coś... Coś ci leży na wątrobie? Wiesz, że możesz no... Mi powiedzieć.
Niby jak ma mówić w towarzystwie Króliczki. Niby łączą ich lepsze relacje niż zwykłe koleżanka i kolega, to wciąż bywał onieśmielony. Bardzo by chciał pokrzepić ją słowami, tylko jakimi. Nie znał żadnych. Jednakże jeśli pokieruje się chociaż trochę swoimi sposobami na swoje złości, to może coś wskóra. Rozejrzał się po pokoju, zatrzymując się na lodówce. Czemu u siebie w pokoju nie mieli takiej?
- Nie chcesz sobie coś zjeść? Wiesz, że nie musisz krępować się moją obecnością. W końcu jesteś u siebie.
Za późno Rekinie. Jak może czuć się rozluźniona w jego towarzystwie? Nie no, chodziło tylko o zjedzenie posiłku aby poczuła się lepiej, o niego martwić się nie musi. Zawsze może wstać i usiąść w kącie, tyłem do niej.
- Jak chcesz w sumie...
Doda, skubiąc nerwowo brzeg koszuli. Do licha, naprawdę musi zacząć się uczyć jak żyć z innymi, jak rozmawiać i co robić. Poza tym jeśli dziewczyna zechce wstać, prefekt z całą pewnością utkwi ślepia w puchatym ogonku jeśli był na widoku.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Puchate ogonki rządzą!   Czw Paź 18, 2018 12:59 pm

Zaskoczenie jakie zobaczyła na jego buzi, wcale nie zdziwiło małego królika. Co więcej, to była jedna z bardziej spodziewanych reakcji, dopowiem, że jeszcze spodziewała się wybuchu złości. Głosu, który skarci ją za taki sposób myślenia. Na szczęście dostała jedną z łagodniejszych opcji. Co w gruncie rzeczy było przyczyną tego, iż dziewczynka przechyliła główkę na bok, jednocześnie spoglądając na Fergala zaciekawionym wzrokiem.
- Niezależna Ryba, przyjęłam.
Odpowiedziała z widocznym rozbawieniem. W końcu, wampir już taki był. A mimo to, to właśnie białowłosa służyła mu ramieniem, czasami słowem, a jeszcze w innych okazjach, na przykład takich jak ta, dzielnie ratowała go z opresji. Czy ją to męczyło? Zdecydowanie nie, bowiem wierzyła, że to nieodłączna część ich relacji. Poza tym jak powszechnie wiadomo króliczka była zauroczona Niemcem, o czym oczywiście mu nie powiedziała.
- O czym myślisz?
Zagadnęła go w międzyczasie, starając się dowiedzieć, co tym razem siedzi pod jego kopułą. Z pewnością nie był to przegłodzony chomik, co biegnąc w kołowrotku zasilał ogromną jednostkę. To też nie były myszy czy szczury, lecz mózg, który mógł podsuwać mu dziwne pomysły. Patrząc na to, iż teraz byli zupełnie sami, powtórka z lasu była całkiem możliwa, lecz nie dla Lau. Ta uparcie wierzyła w jego zmianę, to, iż wampir nie zachowuje się tak jak wcześniej, Wszakże z tego, co zauważyła miał o wiele więcej samokontroli i też reagował bardziej naturalnie, ludzko. Po prostu, nie zachowywał się jak potwór.
- W skrócie. Po prostu chciałam zobaczyć, czy tym razem kropla krwi na wardze nie zmieni Twojego spojrzenia na świat. Poza tym, musisz nauczyć się tego do perfekcji, nosisz na ramionach ogromne brzemię i... Mam w razie czego woreczki z krwią w lodówce.
Ostatnią frazę już powiedziała ściszonym tonem. Nie miała zielonego pojęcia, co ciemnowłosy zrobi z tą informacją. Ba, do czego jej były te worki w mini-lodówce? Tak w skrócie (może później to zostanie rozwinięte) białogłowa była chora i czasami, potrzebowała, niczym wampir, napić się krwi o zbliżonej do niej grupie.
- Przepraszam...
Wyszeptała, gdy tylko ten się skulił. Nie zamierzała go doprowadzać do takiego stanu, ponad to nie chciała jego krzywdy. Przecież był jedną z ważniejszych dla niej osób, więc czemu niby miałaby go pchać w coś jeszcze gorszego. Nie na tym polegała jej rola, a on powinien o tym wiedzieć.
- Mam.
Wyduka pozbawionym emocji głosem. Dopiero po paru chwilach, po usłyszeniu jego ostatecznej odpowiedzi, zacznie zachowywać się nieco normalniej. Nawet lekki uśmiech przyozdobił jej twarzyczkę, a dłoń, którą opuściła swobodnie na ziemię zacznie się powoli przybliżać w jego stronę.  Następnie pochyli się jeszcze, żeby wywołać w nim coś w rodzaju uczucia niepewności, a później doprowadzi do wulkanu. Emocji, oczywiście.
- Fantastycznie! Dobra decyzja.
Zaśmieje się wesoło, po czym z powrotem wróci na swoje miejsce, dumna z tego, co właśnie zagrała. Niestety, zaraz po tym dystans między nimi uległ zmianie. Nie tylko z jej powodu, bo przecież chciała zapewnić mu trochę przestrzeni, ale i dlatego, że Ryba także się odsunęła. I znowu wylądowała samiutka.. No, ale tylko do czasu! Do czasu, gdy znowu wpadnie jej coś do głowy. A tymczasem znowu się zatapiała we własnych myślach, a konkretniej to w pewnej fotografii. Mała dziewczynka z bananem na buzi, pod przypływem radości całowała chłopaka nieco wyższego od niej samej. To wszystko, nic więcej. Nieszczęście niestety tkwiło w tym, iż to wystarczyło, ażeby Lau zaczęła bić się już nie ze wspomnieniami, a łzami, które lada moment miały napłynąć do jej oczu.
- Zabiłeś kogoś?
Zapyta, przygryzając swoją wargę. Co jak co, ale słyszała to co do niej mówił i o dziwo, mimo, iż tego mu nie pokazała, to martwiła się o tamtą sytuację. Po pierwsze doszło do zdemolowania lokalu, po drugie posprzeczał się z dwójką ludzi i jeszcze dał się im podejść. Za tym mogło się ukrywać, coś więcej, niż zwykły szał i parę zniszczonych krzeseł.
- Krótki. Potrzebuję tam coś załatwić i wracam z powrotem. Mam nadzieję, że nie zmartwił Cię fakt, że mogłabym więcej nie wrócić.
Na samą myśl, że Fergal mógłby się o nią martwić albo tęsknić za nią, zrobiło jej się dziwnie dobrze. Nawet gdzieś tam w środeczku z tego powodu, zrobiło jej się ciepło, ba kąciki ust też poszybowały nieznacznie, ale do góry! Niestety, efekt dość szybko minął, przytłumiony konsekwencją kolejnego pytania.
- Uhm, chodzi o mojego brata. Po prostu... On zaginął.
Powiedziała to dość opornie, a następnie zaczęła się podnosić. Najpierw powoli, a żeby nie zakręciło się w jej głowie, a później już z naturalną szybkością królika. Czyli nieco szybciej, niż ludzie, ale nie tak szybko jak wampiry. W końcu brakowało jej do tego śmierci, trochę krwi szlachetnego i ponownego zmartwychwstania. Innymi słowy, niemożliwego.
Powędrowała do mini lodówki, którą koniec końców otworzyła dość zgrabnie. Jak na osobę, co dręczyły silne emocje, to panowała nad sobą. Na jej licach nie było widać łez, a oczy nie przypominały szklanych tafli. Po prostu zachowywała się tak jak zawsze, z jedną różnicą w postaci braku uśmiechu.
Wracając, z lodówki wyciągnęła sobie czekoladowy pudding. Ten, później trafił to jednej ze szklanych misek i finalnie został przyozdobiony siekanymi orzechami. Jeszcze wzięła sobie małą łyżeczkę i mogła wracać. Co z resztą zrobiła, tyle że powoli, nie spiesząc się.
- Masz na coś ochotę?
Zagadnęła, przystając tuż obok niego. Co więcej, gdy tak sobie górowała nad nim, w prawej ręce trzymała swój nienaruszony posiłek, o ile tak go można nazwać. Jak widać panience z ,,dobrego" domu nawet nie przyszło do głowy, ażeby zacząć bez uprzedniego obsłużenia swojego gościa. A zatem, co chciałby Fergal skonsumować, a może... kogo by chciał?

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Puchate ogonki rządzą!   Sob Paź 20, 2018 10:20 am

Trzeba przyznać, że Laurie dokuczanie Rekinowi chyba uznała za dobre hobby. Mimo wszystko nie czuł się prowokowany do ataku, Królik nie irytował bowiem do takiego stopnia, że podniósłby na nią rękę. Pokrzywi się, pokaże zębiska ale nie zaatakuje. Zapewne dziewczyna o tym wiedziała. Wszak należy do bystrych przedstawicieli gatunku ludzkiego i Niemiec doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Ryzykowała sporo, jednak i  tak stąpała hardo. W głębi siebie czuł, że lubi Lau, aczkolwiek było stanowczo za wcześnie aby o tym mówić. Niech wyłapuje między wierszami, w końcu kobiety są specjalistkami od takich rzeczy.
Na nazwanie rybą, jedynie fuknął. Nie znosił tego określenie, a ta i tak postanowiła je użyć. Byłoby gorzej, gdyby nie jej rozbawienie. Uśmiech. Dzięki niemu we wnętrzu Rekina aż dochodziło do eksplozji gorąca. To całkiem miłe uczucie obserwować cudzą radość, zwłaszcza bliskich osób. Więc doznał jeszcze większej motywacji pracy nad sobą, by odsunąć na dobrą odległość zagrażanie innym.
Na zapytanie odruchowo drgnął. O dziwo, jeszcze rekini wzrok spoczął na postaci Króliczki, lecz jak tylko się na tym przyłapał, szybko łeb odwrócił. Mógłby powiedzieć, przecież są sami i nikt go nie usłyszy. Tylko co jeśli go wyśmieje albo nie sprosta oczekiwaniom. Było widać po nim, że w jego wnętrzu rozgrywa się poważny dylemat. Wargi lekko zadrżały zdradzając, że chciałby coś powiedzieć ale blokada z wyrażeniem własnych myśli nie pozwala.
- Chciałbym... W końcu...
Chyba nigdy wcześniej nie starał się tyle mówić i jeszcze zdradzić swoje myśli. Laurie powinna uzbroić się w cierpliwość, jeśli chciała rozmawiać z nieokrzesanym Rekinem. A on dalej się starał.
- W końcu... Żyć z innymi... Tak spokojniej.
Dokończył. Czemu wydawało się takie trudne? I czemu akurat właśnie takie słowa? Rekin przez atmosferę jaką budowała Króliczka, chciał żyć bliżej innych. Nerwowo miętosił w palcach kołnierzyk koszuli, nie mogąc już spojrzeć w oczy Lau. Pewnie się zdenerwuje, ale co tam. Rekin w razie czego potrafi głośniej zaryczeć w nerwach. I pewnie stąpali by na dobrej drodze, gdyby nie wspomnienie o krwi. Fergal szczerze zdenerwował się, bo zabawa w rozbudzanie instynktu wcale się nie podobała. Mimo większej kontroli, nadal silnie odczuwał zapotrzebowanie na krew. I... zaraz... Woreczki z krwią? Podejrzanie zerknął na dziewczynę, chociaż uda  że nie usłyszał ściszonego głosu. Przynajmniej na tą chwilę.
- Brzmisz nierozsądnie.
Warknie tylko tyle, nie dając wyraźnego zakazu czy zgody na jej czyn. Zrobi co zechce, ale niech liczy się ze skutkami lub ich brakiem. Niemniej osobiście nie bawiły go takie próby. Więc lepiej niech się ogarnie, a przeprosiny zostały przyjęte. Już nie kulił się w sobie, odrobinę rozluźnił, pozostając czujnym. Nie wiadomo przecież co strzeli do głowy Lau.
Skoro ma opiekunkę, musi być kimś naprawdę ważnym. Może spadkobierczyni rodowa? Księżniczka własnego rodu? Rekin zmarszczył brwi, krzywiąc się. Może zapytałby o coś więcej, jednakże późniejsze zachowanie jej uniemożliwiło Rekinowi. Po co się ona tak zbliżała? Szybsze uderzenia w klatce piersiowej, odruchowe odsuwanie się. Czemu znajdowała się co raz bliżej? Pewnie chciała powtórkę z lasu i znowu go. Był gotowy już zatrzymać ją poprzez oparcie dłoni na jej twarzy, lecz na szczęście obeszło się bez tak brzydkiego odruchu. Pewnie chodziło o uzyskanie dobrej odpowiedzi, a wiedziała jak reaguje Niemiec w skrajnych przypadkach. Zgadza się na prawie wszystko, byleby nie zdradzić się z wielkim zawstydzeniem.
- Nie musisz się tak nade mną pastwić.
Warknie wyraźnie zły. I tak został, nie musiała na niego aż tak naciskać. Odetchnie cicho, starając się unormować oddech. Nie pozwoli się z niczym zdradzić, Lau nie wyciśnie z niego ani grama większej otwartości. No, a przynajmniej tak Rekin sobie ubzdurał. Rzeczywistość pokaże kto kogo pokona.
- Nie zabiłem.
Nie kłamał. Obydwie dziewczyny zaatakowane w kawiarni nie ucierpiały śmiertelnie, aczkolwiek musnęły granicę śmierci. Psiakrew. Odkrycie w sobie niechęci do zdradzenia Lau powiększyła się. Nie chciał jej zawieść, więc musi ostro wziąć się za siebie. Poza tym nie dało się nie wyczuć zmiany nastroju Królika. Rozmowa o wyjeździe okazała się bolesna. Nie tylko dla niej. Utrata tak dobrej znajomej było dotkliwe, Fergal przyznał się do tego poprzez pytania, nie oruentując się ile włożył w nie troski. Kto by pomyślał, że jeszcze ta się uśmiechnie. Znowu zrobił coś dobrego?
- Mnie? Zmartwić? Daj spokój! Wystarczy, że pójdę na łąkę i znajdę milion innych królików!
Wybuchnie, zaciskając pięści. Przecież nie może go zostawić. Ma wrócić cala i zdrowa.
- Nie myśl sobie zbyt wiele, Laurie. Ale nie interesuje mnie to, co chcesz zrobić. Masz tylko tutaj wrócić i odgrywać rolę dobrego prefekta. Nie zamierzam wykonywać za ciebie pracy! Zrozumiano?!
Doda wciąż utrzymując złowrogą minę. Kolejne zmartwienie zatajone podłą treścią. Co jeśli krasnalowi się coś stanie? Chciałby pojechać z nią i dopilnować, że będzie cała.  Oby nie okazało się, że w jej głowie występują jakieś trociny. Nerwowo coś jeszcze powie pod nosem, wzdychając po chwili ciężko. Odruchowo podrapie się po policzku, patrząc znowuż gdzieś tam w bok.
- Odezwiesz się jak będziesz miała jechać i jak tam dojedziesz. Obiecasz mi to?
Teraz już odrobinę lżej. Zresztą, ona doskonale wie jaki jest Niemiec i jak skutecznie omija mówienia dosadnie o myślach. Co ma być to będzie, byleby Lau nie ukrywała żadnych bolesnych odczuć. Nie może coś się jej stać, zwłaszcza gdy jeszcze okazało się że brat zaginął. Przerażająca sprawa, wszak sam jest starszym bratem i sama myśl, że mógłby znowu utracić Otiego pokonywała go wielokrotnie.
- Mam... Nadzieję, że się odnajdzie.
Powie cicho, chcąc ją jakoś pocieszyć. Rozumie zbyt dobrze, poza tym atmosfera nie może ulec zniszczeniu, nie kiedy są w jej pokoju zupełnie sami i jeszcze zbliżała się noc. Dobrze że wstała, rekini wzrok mimowolnie za nią powędrował, pierw od stóp aż zatrzymał się na widocznym ogonku. Czy on naprawdę musiał wyglądać tak uroczo? Kiedy jeszcze dziewczyna poruszała się a wraz z nim kręciła tyłkiem, to równie z ogon razem z nim. Policzki Fergala zrobiły się odrobinę czerwone, że aż musiał podkulić nogi blisko siebie, oprzeć się ręką o kolano i jakoś zasłonić twarz. Byleby tylko ukradkiem obserwować dalsze poczynania znajomej. Co z tego, że paradowała w sukience. A jej materiał dopasowywał się do kobiecych kształtów. I jeszcze zapach ryby rozniósł się po otwarciu lodówki co bardziej wprawiło Niemca w zakłopotanie. Zagryzie dolną wargę, starając się opanować. Z opóźnieniem zerknie na Królika, kiedy ta nad nim stanie. Trzymająca małą miseczkę, nie uśmiechnięta. Brakowało jeszcze  żeby stała się opryskliwa mając na celu jeszcze bardziej zgnębić i tak już zmieszanego gościa. Nim odpowiedział, przełknął  ślinę.
- Nie... Nie specjalnie.
Przecież nie przyzna się, że ma ochotę na wiele rzeczy. Na ryby znajdujące się w jej lodówce, na odpowiedzi czemu ma krew, na spróbowanie puddingu i zmacanie puchatego ogonka. Chociaż opcja z workami wyglądała w miarę normalnie dla niego więc postanowione.
- Czemu masz te worki... - Przerwał. W głowie pokazała się wizja małej Lau pijącej krew z woreczka przez słomkę, a do tego jak jej puchate uszka lekko drżą. Pierwsza próba kontynuowania.
- Worki z krwią w twojej lodowce. - znowu zatrzymanie się, bo w głowie pojawił się mały Kicacz proszący wampira o krew. Jej błagalne spojrzenie maślanych oczu, zarumienione policzki. Pewnie jeszcze ta puchata kitka poruszała by się nerwowo, a każda odmowa zakończyłaby się piskiem. Aż musiał wstać z podłogi, żeby górować nad nią. Uniesie łapska w jej stronę, chcąc już wyskoczyć z następną próbą kiedy zamiast prawidłowych słów użyje innych.
- Kiedy pijesz krew twój ogonek drży?
Co? Czarna chmura wstąpiła w umysł Rekina, a jego mordercza aura została uderzona młotkiem głupoty. Teraz rozmyślał czy naprawdę zapytał? A może mózg zrobił mu psikusa i wydawało się, że wyskoczył z pytaniem nie na miejscu?
- Nigdy nie jadłem puddingu! Daj mi go spróbować!
Wyskoczy nim ta cokolwiek zrobi, jeśli nic nie uczyni, Fergal zabierze miseczkę z jej rąk z zamiarem dosłownego wypicia go. Przechylenie miski do zębatej paszczy, byleby się zamknąć i opanować. Zauroczenie szaleje, panie Rekinie.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Puchate ogonki rządzą!   

Powrót do góry Go down
 
Puchate ogonki rządzą!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: