IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sklep "Minizone"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 301


PisanieTemat: Sklep "Minizone"   Pią Paź 19, 2018 9:21 pm

Na obrzeżach południowej dzielnicy, gdzieś, gdzie ludzie i wampiry mogły śmiało poruszać się po owym terenie bez niepokojących zakazów, czy doświadczania bardziej niebezpiecznych sytuacji, widoczne było parę budynków, głównie jednopiętrowych. Sama okolica sugerowała, że znajdowały się tu domy mieszkalne, ale dawało się również dostrzec i różne sklepy. Wśród nich... ten jeden.
Parterowy budynek nie wyglądał ani nowo, ani zachęcająco. Nadgryziony strzępem czasu, nieco obskurny, jednakże zarazem na swój wyjątkowy sposób zadbany. Zewnętrzne ściany były w odcieniach szarości (gdzie nie gdzie schodziła farba), a dach płaski. Szkła witryny były w całości, a za nimi był widoczny tylko jeden komplet ubrań. Duże, brązowe drzwi, mające w górnej części nieprzezroczyste szkło. Na samej górze widać nazwę owego miejsca.
Środek... Cóż, środek pokazywał się w całkowicie zimnych barwach. Różnorakie półki i wieszaki z ubraniami, o czarnych, szarych czy niebieskich, zielonych kolorach. Gdziekolwiek nie spojrzało się, nie było ani jednego żółtego czy czerwonego ciucha. Oprócz tego, przy samych drzwiach znajdowała się pojedyncza przymierzalnia. Ciężka, fioletowa zasłona, nieco postrzępiona u dołu, aktualnie znajdowała się po prawej stronie, zwiastując to, że miejsce było wolne. To wszystko oświetlało słabe, ledowe światło.
Gdzieś tam w głębi pomieszczenia znajdowała się lada. Na niej znajdowała się między innymi kasa czy terminal, jak i jakieś drobnostki związane z akcesoriami. Za kasą znajdował się mężczyzna. Nieco po czterdziestce, wyglądający na wymęczony życiem. Okoliczni powiadają, że siedzi tutaj codziennie. Tylko on, nikt więcej. Najprawdopodobniej właściciel tego sklepu. Plotki mówią, że interesują go jedynie pieniądze i spokój.
Nie wiadomo czy jest tu monitoring. Tak czy siak nie widać nigdzie kamer.

_________________
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 301


PisanieTemat: Re: Sklep "Minizone"   Pią Paź 19, 2018 9:35 pm

Kroczyła pewnie przed siebie, zarzucając im kierunek. Trasa, którą sama wybrała, po opuszczeniu tamtego felernego miejsca, niewiele różniła się od obranej wcześniej. Mało uczęszczana, uliczki, unikanie ludzi czy innych wampirów. Tak czy siak, cel podróży nie był aż tak daleko, jakby można było się spodziewać...
W końcu nikt nie powiedział, że udadzą się do centrum samego miasta.
- A. Bo bym zapomniała. Macie nie odzywać się niepotrzebnie - zwróciła się do nich. - Najlepiej nic nie mówcie, nie zdradzajcie niczego... Po prostu zdajcie się na mnie - powiedziała, biorąc międzyczasie powietrze do płuc. O ile nie było potrzebne jej do czegokolwiek, o tyle dobrze było czuć zapachy bez słodkiej woni ludzkiej krwi...
Oczywiście nie licząc tej, która znajdowała się na samym ubraniu.
Międzyczasie, gdy tak szli, zatrzymali sie na moment. Wtedy zaproponowała im, by obmyć twarz, dłonie i spróbować za pomocą wody pozbyć się chociaż trochę krwi. Co zdecydowali? Od nich zależało, czy chcieli to zrobić czy nie. Tak czy siak, nie wpłynęło to na wybrany przez nią kierunek sklepu.
Kilka minut potem stanęli przed niedużym budynkiem.
Sam jego wygląd nie zachęcał do czegokolwiek. Obskurny, zniszczony czasem, ale zarazem dziwnie zadbany na swój sposób. Przynajmniej według niej, bo nie odzywała się, dając im zarazem możliwość na ocenę tego. Uniosła lekko brwi, po czym odwróciła się w ich stronę.
- No to wchodzimy! - jakikolwiek protest nie został zaakceptowany, bo w razie jego zaistnienia, zamierzała złapać za dłoń i pociągnąć do środka budynku. Bez cienia wahania weszła do środka, gdzie już ich pozostawiła w spokoju. Albowiem... Ich przyjście nie odbyło się bez echa. Mężczyzna zwrócił na nich uwagę, a zapewne w pewnym momencie zwróci uwagę na stan pozostałej dwójki. Dlatego też zbliżyła się do samej kasy.
- Dobry wieczór - przywitała się.
- Czego? - rozległ się nieprzyjemny głos. Mei natomiast zachęcającym gestem pokierowała ich w stronę ubrań.
- Przyszliśmy szukać innego typu stroju na Halloween - zwróciła się do mężczyzny, zarazem odwracając głowę w stronę pozostałych towarzyszy. - A dokładniej bazę do niej. Próbowaliśmy... ze sztuczną krwią, ale chyba coś poszło nie tak. Nie wyszło dokładniej, jak chcieliśmy... - powiedziała spokojnie i zarazem z nutką radości w głosie. - Więc proszę się nie przejmować tym wyglądem.
- Hę...?
-Wystarczy, że zapłacę, nie? Ewentualnie wypiszę czek - oczywiście, czuła na sobie podejrzany wzrok. Kto by nie podejrzewał trójki nieznajomych, którzy pojawili się znikąd, a ich wygląd sprawiał wątpliwości.
- Strój...?
- Tak, tak. Próbowałam coś stworzyć, ale to nie dla mnie... - żachnęła.
- Nieważne - chłodny wzrok przekierował się na pobliskie ubrania, a potem na samą dziewczynę. Już otwierał usta, by coś powiedzieć, gdy wtedy dostrzegł jak Mei wyciąga coś z kieszeni. Kilka banknotów, którymi machnęła. - Róbcie co chcecie. Za uszkodzone ubrania też zapłacicie - warknął.
Uśmiechnęła się do niego, po czym powróciła do pozostałych i uniosła kciuk w górę.
- Wybraliście już coś? - spytała się niewinnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Sklep "Minizone"   Sob Paź 20, 2018 3:04 pm

Fergal chciał sam dźwigać ciężar, a nie powinien. Tak jak zaufał Mei w wyznaniach, tak i młodszemu bratu nie musiał szczędzić prawdy. Tu i tak sfałszował wydarzenia na swoją niekorzyść, by wybielić Chuderlaka, ale ten ostatni nie wiedział o tym. Oti wiedział jedynie, że Starszy był tak zagubiony, przygnębiony i zdesperowany, że aż nie chciał nic mówić więcej o zbrodni. Nic dziwnego, sam nie zamierzał ciągnąć go za język. W dodatku gdy młodszy zdał sobie sprawę, jak Prefekt bardzo pokochał go, bo był zdolny nawet zabić w jego obronie. Nie dało się inaczej dać większego świadectwa braterskiej miłości jak tak. Poprzez śmierć wroga. Nie mógł być więc w jakiś sposób negatywnie nastawiony do Niemca.
Ale nigdy więcej nie narazi Rekina na taki ból psychiczny - nigdy więcej nie poprosi brata, by wybrali się na polowanie. Przynajmniej tak zakładał plan.
Kwestia zakupów i porzucenia zwłok została rozwiązania. Arashi nic więcej nie dodał, jedynie na wyjaśnienia Mei o tym, żeby lepiej nie spalać gruntu piorunem skinął głową. Eh, nawet nie mógł pomóc w zacieraniu śladów! Był naprawdę nędznym wsparciem dla Fergala i Czarnulki, która musiała myśleć za ich wszystkich. Dołączył do nich za minutę, bo jeszcze stał nad plamą krwi samotnie. Ciążyła mu dziwnie ta wizja w głowie, ale nie znał jego źródła. Przecież był nieprzytomny, prawda? Wreszcie ruszył w kierunku dwójki Prefektów, jednak po drodze, gdy chciał wsadzić ręce do kieszeni, w jednej z nich odkrył aparat fotograficzny. Jego uwielbienie do elektroniki było silniejsze od pamięci, musiał należeć do jednego z bandziorów. Na wszelki wypadek wyjął kartę SD i wsadził do kieszeni, a aparat... zgniótł w jednej, drżącej ręce. Na miazgę. Skąd miał tyle siły? Chyba wkurzył się, że jego brat może mieć kłopoty, jeśli prawda wyjdzie na jaw. A mimo wszystko zostawił sobie kartę, by nie wpadła w niepowołane ręce.
Dołączył do Fergala i Mei, choć nie powiedział, dlaczego został w tyle.
***
Właściwie milczał całą drogę. Trzymał się blisko brata, Mei przodowała. Czasem tylko zwalniał, gdy narzucali mocne tempo. Nie był przyzwyczajony do takiego ciągłego ruchu. Zresztą ciążyły mu myśli wokół Rekina. Jak mu pomóc wybrnąć z depresji? Nie mógł znieść tego, że zapadł się w swoim świecie, nie pragnął śmierci. Przecież pamiętał ich rozmowę w pokoju. Po prostu natura przewyższała jego wolę, a z nią nie warto walczyć bez odpowiednich środków. To dlatego napatoczył się na Inkwizytora? Nie mógł stracić kogoś tak bliskiego.
Dziewczyna mocno położyła nacisk na zakupy, żeby odgonić myśli wampirów od morderstw. Obaj nie mieli dobrych humorów, lecz Arashi nie zamierzał utrudniać dziewczynie założeń i zadania. Mieli udawać zwykłych klientów i nie odzywać się? No dobrze, to nawet lepiej dla Otiego, który był bardzo aspołeczny. W mig zniknął gdzieś między wieszakami, żeby co rusz zerkać na brata. Z troski, nie dlatego, że bał się go po tym wszystkim. Jasne, jakieś obawy się rodziły, lecz prędzej takie, że drętwy sprzedawca mógłby być kolejną ofiarą, jeśli zachowałby się nie w porządku. Głupie domysły i chwilowe, ale pojawiały się w bolącej głowie.
Dawno nie był osobiście w sklepie odzieżowym, wszystko kupował przez internet, a gdy jakiś ciuch był za duży - nie oddawał. Nie chciał bawić się w reklamacje i gonienie do sklepu. W każdym razie jak tak przeglądał dostępne wdzianka, to natknął się na ciekawą pozycję. O tyle, że przywoływała miłe wspomnienia dla Arashiego. Zdjął z wieszaka i podszedł bliżej Rekina, któremu pokazał znalezisko.
- Gdyby było cieplej, pasowałby na Ciebie jak ulał.
Mówiąc to pokazał czarny bezrękawnik. Zupełnie taki sam, jak miał na sobie Fergal podczas jednych odwiedzin w sierocińcu, a które to zdarzenie zostało zarejestrowane przez aparat. Ale dla jednego wspomnienia nie każe mu paradować w samym bezrękawniku, toteż odwiesił go na swoje miejsce i wrócił do poszukiwań czegoś dla siebie. Aż natknął się na coś ciekawego. Akurat w tym samym momencie Mei zapytała, czy coś mają. Niebawem Arashi wydobył swoją propozycję:
- Chcę to.
Przyłożył do siebie szary mundur z naszywkami. Rozmiar wydawał się być uszyty na miarę, w dodatku podobały mu się szczegółowe szycia i sztuczne ordery. Wyglądały naprawdę autentycznie. Nawet znalazły się wysokie, wojskowe, ciężkie buciory w czarnym kolorze, które dopasował. Ah, za dużo gierczenia w Call of Duty, i potem takie są tego skutki. Swoją zachciankę poparł jedynym argumentem, jaki przyszedł mu do głowy. Mimo wszystko przed zakupem przydałoby się zmierzyć, choć mocno napalił się na cały komplet. Przez chwilę naprawdę zapomniał, co miało miejsce w parku.
- W końcu Halloween.
No, to Mei się wkopała z tym świętem. Jak nie zgodzi się na idealny kostium do straszenia, to nie poprze swojej tezy u sprzedawcy. Niech jednak się nie załamuje, Arashi jak wróci do swojego pokoju, to spienięży jedną z konsol i odda Zielonookiej wydaną teraz kasę. Na niego i Fergala. Nie wzięli ze sobą pieniędzy, a przynajmniej nie Białowłosy. Wypad z Akademiku był spontaniczny i poparty potrzebą zregenerowania sił. W każdym razie to i tak zależało od Czarnulki, czy zechce zainwestować w coś... mało codziennego do noszenia.
Ups, chyba nie o to chodziło dziewczynie w wyciągnięciu ich po nowe ubrania.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 419


PisanieTemat: Re: Sklep "Minizone"   Nie Paź 21, 2018 4:30 pm

Skoro Czarnulka miała obmyślony genialny plan, Rekinowi nie pozostało nic innego jak się zgodzić. Musieli iść tam gdzie wskazała, niemniej nie było obaw co do niej. Niemiec zaufał jej i wiedział, że raczej nie wpakuje ich w kłopoty. Z Mei to naprawdę dobry przyjaciel.
Raczej wszyscy milczeli. Każdy pogrążony we własnych myślach. Rekin już miał głowę pełną kroków jakie należy wykonać, jeśli Arashi zacząłby się domyślać. Ostatnią rzeczą jaką chciał teraz Fergal, to kłótnia z bratem. Ukradkowo co jakiś czas zerkał na niego, zastanawiając się czy nie gdybał nad nagłym urwaniem filmu. Ciężka sprawa. Ciężki balast który spadł na plecy Niemca i teraz musi zmierzyć się z jego skutkami. Polowanie okazało się pechowe nie tylko dla zamordowanych, ale też i dla braci. Oby następnym razem nie było takiej wpadki. Ba, o ile będzie kolejny raz.
W pewnym momencie Aryu odezwała się, instruując braci co mają robić. Milczeć? Fergal zmrużył ślepia, ale nie zadawał pytań. Skoro tak mialo być, to musiało się coś za tym kryć. I nic dziwnego, że zabroniła. Dotarli do w miarę ogarniętej części Południowej dzielnicy. Skromne sklepy, lokale. Przecież poza ćpunami mieszkała tutaj też biedniejsza część społeczeństwa. W sumie każde miasto ma takie części ale nie chcą się nimi chwalić.
Wstąpili do sklepu odzieżowego. Pierwsze co rzuciło się Rekinowi w oczy to ten człowiek siedzący za kasą. Trzeba podziwiać takich ludzi jak on, skoro wytrwale potrafi utrzymać swój mały biznes. Ciekawe czy był narażony na kradzieże. A może prowadził też i lewe interesy? Na pewno musiał opłacać haracz.
Nie wtrącał się w rozmowę Mei z właścicielem sklepu. Zaczął się wreszcie rozglądać po widocznych ubraniach, a nawet podszedł do Otiego który już zaczął buszować między wieszakami. Brat wynalazł całkiem podobny bezrękawnik jaki nie tak dawno miał.
- Lepiej znaleźć coś, co pasuje do pory roku.
Odpowie bratu, mając ochotę poczochrać go po głowie. Ale jakoś nie zdobył się na gest, tylko uśmiechnął się półgębkiem. Poza tym lepiej jest upodobnić się do ludzi, a chodzenie w lekkich ubraniach może wzbudzać podejrzenia.
Uszkodzone ubrania? Fergal spojrzał w stronę sklepikarza, który chyba nie był zadowolony z obecności klientów. Aż się zagotowało w nim, a zdradzała to mimika. Fer od razu przybrał rozgniewany wyraz twarzy i gdyby nie przypomnienie sobie ostrzeżenia Mei, zapewne ryknąłby na faceta. Powrócił więc do brata, który wynalazł mundur. Doskonale odwzorowany mundur niemieckiego policjanta z czasów wojny. Nie ma co ukrywać, że zawiesił na nim oko na dłuższą chwilę. Sam kiedyś nosił podobne mundury który samym widokiem wzbudzał przerażenie u ofiar wojennych. Tak, tym kiedyś Fergal był. Katem.
- Nawet bez mierzenia, stwierdzam że pasuje do ciebie.
Potwierdzi zdanie brata, który chyba napalił się na ów strój. Tylko czy Mei wyrazi zgodę na kupno go? Co do starszego Rekina... Nie wybrał zbyt wiele. Granatowa bluza, czarne spodnie. Byleby ściągnąć z siebie podniszczone, zakrwawione ubrania. następnie skieruje się w stronę Czarnulki. Pochyli się aby szepnąć coś do jej ucha.
- Oddam pieniądze po powrocie do Akademii. Za siebie i za Otiego.
Pójdzie na taki układ? Przecież jak można odmówić tak eleganckiemu, wojskowemu strojowi. Młodemu się należało, po tym co spotkało go przez Rekina.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 301


PisanieTemat: Re: Sklep "Minizone"   Czw Paź 25, 2018 12:23 am

Zamrugała oczami, spoglądając z dozą niepewności na wybór Arashiego. Skończyło się to na tym, że patrzyła raz na strój, raz na wampira, jakby niezbyt wiedziała, co powiedzieć. Trwało to zaledwie kilka sekund, zanim przechyliła głowę na prawy bok i powiedziała:
- Um. Nie spodziewałam się, że znajdziesz taki strój tutaj - uniosła ręce i przeciągnęła się. - Niezły z ciebie poszukiwacz - zdecydowanie nie tego się spodziewała. Tylko... Co właściwie dalej? Raczej nikt nie podpowie jej, co powinna zrobić. A przynajmniej nie właściciel, zajęty bardziej sobą niż trójką "intruzów". Dlatego też machnęła dłonią, próbując pogonić jasnowłosego.
- Idź to przymierz, czy pasuje - rzekła do niego. - I potem poszukaj dla siebie też innych ubrań. W końcu nie wypada chodzić cały czas w stroju dla Halloween - krótki uśmiech i wyraźna chęć pogonienia wampira do jedynej przymierzalni tutaj. Ba. Właściwie, jeśli się nie pospieszy, to zachęci go gestami, nawet jeśli to będzie oznaczać niezbyt przychylne skierowanie go przy pomocy dotyku.
Wypuściła powietrze z płuc, po czym zadarła nieco wyżej głowę i prychnęła cicho.
- Nie musisz - stwierdziła szeptem... Po czym złapała go za rękę i zmusiła, by obrócił się przodem do przebieralni. - Jak twój brat wyjdzie, to ty idziesz się przebrać. Znając ciebie, potem zamarudziłbyś mnie, że ubrania są niedopasowane - naburmuszyła się na moment, po czym puściła mu oko i uśmiechnęła się. - Nie narzekaj. Albo sama ci wybiorę coś - puściła go już, po czym sama skierowała się ku wieszakom na lewo od samej przebieralni. Nie zapowiadało się na to, by zamierzała cokolwiek mówić więcej na temat bardziej poważniejszych spraw, tak samo jak i... Tłumaczyć się z własnego zachowania? Można to tak powiedzieć.
- Hm, może i ja sobie coś kupię, dla siebie... - mruknęła jeszcze sama do siebie, zatrzymując się na moment i wyraźnie zamyślając się.

_________________
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Sklep "Minizone"   Czw Paź 25, 2018 6:44 pm

Ah, na moment rozweselił brata! Sam uśmiechnąłby się, gdyby był w stanie. Nie uśmiechał się od... od dawna. Niby dla Rekina dziesięć lat to nie dużo, jednak dla Otiego - już tak. No i po co zgniótł ten aparat z parku, uwieczniłby ów chwilę na pamiątkę! Ale najważniejsze, że zapadnie w pamięci.
Niestety to nie była pora na bezrękawniki, i tak szperając coś dla siebie, coś dla brata (i później coś dla Mei, bo usłyszał jej głośniejsze rozmyślania) wydobył szary mundur. Miał lekkie wyrzuty, że w sumie może być drogi, lecz ustalił sobie w głowie, że odda kasę co do joty. Nie słyszał późniejszych ustaleń między Prefektami, choć jak tak między sobą szeptami, to Arashi widział to zachowanie, które można różnie interpretować. W każdym razie odniósł się do spostrzeżenia Niemca, który jakby nie spojrzeć odwdzięczył się rozchmurzeniem za bezrękawnik. Albo ot tak. Wziął sobie słowa Starszego do serca.
- Serio? Też nie mierzyłbym, ale jak potem miałoby wisieć tylko na wieszaku, to szkoda pieniędzy.
Przytaknął za bratem i na nowo nakręcił się, gdy Czarnulka nie odmówiła zakupu. Wręcz zdziwiła się i pochwaliła Białowłosego za to, że znalazł unikat. Co prawda po jej pierwszej minie powoli nabierał argumentów, dla których miałby wziąć ze sobą kostium, lecz wnet rozjaśniło się wszystko.
- Ćwiczę spostrzegawczość.
Oznajmił jedynie za komplement, a że był kiepski (jak brat) w przyjmowaniu dobrych słów, to uciekł wzrokiem gdzieś na bok. W zasadzie do kolejnego miejsca przeznaczenia. Nie ominie tej obskórnej budki z kotarką, która mogła mieć więcej lat od niego. Eh, dość mocno ociągał się, aż zainterweniowała Długowłosa. I to dość bezpośrednio. Jej lekkie, ponaglające smyrnięcie spowodowało, że Arashi odskoczył do tyłu, o mało co nie wpadając na ekspozycję i tamtejsze manekiny z ubraniami. Aż na moment podniosło mu się ciśnienie, lecz w porę ugryzł się w dolną wargę i wybąkał cicho:
- N-nie tykaj mnie... Już idę, idę...
Niby szepnął, ale coś w tym tonie było groźnego. Nienawidził dotykania, może z czasem objawy fobii będą musiały skruszeć przy tej dwójce wampirów. Póki co nie był gotów na bliższe kontakty fizyczne, nawet te najmniejsze. Obruszył się z lekka i nadąsał, lecz gdy tak minął kilka rzędów ciuchów, znów coś zauważył. I to nie jeden kostium. Aż podwędził dwa zestawy tak, by Prefekci nie widzieli, co to takiego.
I to nie były ciuchy dla siebie.
Wziął też najzwyklejszą, oliwkową bluzę, która na dole była postrzępiona (uznał to za zamierzony efekt, spodobał mu się) z białym t-shirtem i ciemne wąskie spodnie. To ten zestaw przymierzył jako pierwszy i pasował, a dopiero na końcu wziął się za wisienkę na torcie. Mundur leżał jak tralala. Buty także. Wymaszerował z przymierzalni z zapakowanymi starymi rzeczami i z tymi normalnymi, które wcześniej pasowały. Wyprostowany, choć włosy dalej w nieładzie, z surową miną trochę wczuł się w rolę, gdyż niebawem wprowadził dwójkę towarzyszy w plan. Zemsty dla obojga za traktowanie go jak dziecko. Może i miał siedemnaście lat, ale chciał choć na chwilę przejąć sprawy w swoje ręce. Mei zrobiła swoją robotę, teraz jego kolej.
No to do dzieła.
W przymierzalni zostawił pewien ciuch, kilkuczęściowy, jak się okaże dla...
- Meeeei... -głos mógłby przyprawić o ciarki, gdyby nie dość niepozorny wygląd jego właściciela; mimo wszystko było coś na rzeczy- ...zapraszam do przymierzalni. A później ciebie również.
Mówiąc to wręczył w reklamówce (podwędził sklepikarzowi, Arashi miał dość lepkie łapki) coś dla brata. Reklamówka nie była przeźroczysta, więc dobrze maskowała zawartość. Nim Rekin spróbuje choćby kuknąć jednym okiem, co to tam ma, Białowłosy odchrząknie, nachyli się ku reklamówce i ściśnie mocniej ręką jej szyjkę, by całkiem zawęzić otwór. Bladobłękitne spojrzenie skrzyżowało się natychmiast z oczami brata.
- Nie podglądaj, dopiero w przymierzalni -polecił głosem nieznoszącym sprzeciwu, aby za moment odwrócić się na pięcie i zawołać nieco głośniej w kierunku przymierzalni- No Mei, pokaż nam się.
Rzekł to Arashi będąc jeszcze w stroju niemieckiego policjanta. Chyba ten ubiór dodawał mu sto punktów do pewności siebie! W ten sposób też próbował przyczynić się do oddalenia wszystkim myśli od tego, co działo się w parku. Czy skutecznie?

Strój dla Mei: tutaj.
Strój dla Fergala: tutaj (ten po środku).

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 419


PisanieTemat: Re: Sklep "Minizone"   Sob Lis 03, 2018 12:09 pm

Udawanie, że wszystko jest w porządku przerastało wampira. Kupowanie strojów, wybieranie ciuchów denerwowało go strasznie. Starał się jednak nie wybuchnąć przy bracie, wszak był mu to winien. Arashi miał usunięte wspomnienia z napaści, więc tak jakby został odsunięty od sprawy. Tylko Fergal czuł się z tym źle, a złamanie obietnicy to już druga rzecz powodująca totalne wypłukanie z dobrego samopoczucia.
- Nie chcę mieć długu.
Odpowie, nim zostanie skierowany w stronę przymierzalni. Nie zdążył nawet zaprotestować, jedyną oznaką niezadowolenia był głośny warkot chociaż Mei i tak zapewne zbagatelizowała.
- Chcę stąd wyjść. Nie podoba mi się to miejsce.
Dopowie nim stanie przed przymierzalnią. Jakże on nienawidzi takich sytuacji. Zazgrzytał zębami, patrząc nerwowo na wiszącą zasłonę. Myślami już wyganiał Arashiego, wszak chciał mieć już wszystko za sobą i stąd wyjść.
Pewnie poszłoby wszystko szybciej, gdyby nie genialny pomysł młodszego brata. W życiu nie pomyślałby, że Oti będzie skłonny zmusić ich do przymierzenia strojów na Halloween, co już starszemu się nie spodobało. Zgromił spojrzeniem Otiego, wysyłając jeszcze grymas wściekłości zaprezentowany wyszczerzeniem zębisk.
- Odpuść sobie, nie bawią mnie takie rzeczy!
Warknie w złości, trzymając już w łapie torbę z przebraniem. Gotowało się aż w nim, a gdyby nie wcześniejsze zaspokojenie głodu, to już dawno rozniósłby ten sklep razem z jego tajemniczym właścicielem. Nie dość, że jeszcze nie mógł się przebrać, to jeszcze stał i czekał aż wszyscy skończą swoje dopasowywanie strojów. Szczęki aż dygotały ze złości, delikatne zarysy skrzeli pokazywały się na bokach karku tuż pod uszami.
- KURWA!
Przeklnie w ojczystym, odruchowo łapiąc się za głowę. Sklepikarz tylko chrząknął głośniej, dopominając się o spokój. Stwor skieruje wzrok w jego kierunku, czując nieodpartą chęć zmiażdżenia mu głowy.
- Arashi! To debilny pomysł! MAMY SIĘ SZYBKO UWINĄĆ!
Nie wytrzymał. Wciśnie bratu torbę ze strojem,  sam uda się bliżej przymierzalni. Jeśli Mei tam była, pogoni ją. Przecież chodziło o pozbycie się zakrwawionych ubrań, a nie dziwacznych zabaw. Ich to bawi, a Rekinowi wcale do śmiechu, w końcu po powrocie do Akademii nie wie czego ma się spodziewać. Jeśli Cross się dowie już nie będzie Przepraszam, tylko od razu zostanie oddany w łapy łowców.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 301


PisanieTemat: Re: Sklep "Minizone"   Nie Lis 11, 2018 12:06 am

Wypuściła powietrze z płuc, zastanawiając się o co chodzi. Prawdę mówiąc, nie spodziewała się, że będzie musiała sama wziąć udział w przebierance. Możliwe, że przez własne słowa się wkopała... Mimo wszystko, nie powiedziała nie. Jedynie przybrała niepewny wyraz twarzy.
- Mhm... - wymamrotała, zastanawiając się nad tym wszystkim. Powinna czy nie powinna? Wydała z siebie niemrawe westchnienie, po czym skinęła głową. - No okej - wzruszyła delikatnie ramionami, po czym udała się do przebieralni. Jej wzrok spoczął na reklamówce, gdzie wzięła ją do rąk i otworzyła, by zaraz potem wyjąć poszczególne części stroju. Czerwone - przemknęło jej przez myśl. Przeglądała ubrania, zarazem delikatnie unosząc jedną brew do góry. Niespecjalnie wiedziała co myśleć o tym, więc... Właściwie póki co przyglądała się jemu uważnie, by niedługo potem zacząć się przebierać...
... no, gdyby nie to, co nastąpiło dalej.
W momencie, gdy mężczyzna próbował ją pogonić, wychyliła się, wyraźnie nachmurzona.
- I co tak krzyczysz, pali się, czy co? - tasowała go wzrokiem, po czym skrzywiła się. - Mówiłam ci, byś szedł pierwszy... I weź tak nie krzycz. Zwracasz na siebie niepotrzebną uwagę - prawdę mówiąc, była nadal w poprzednich ciuchach. Nie zdążyła się przebrać.
Jeśli był blisko niej, to złapała go za ramię i pociągnęła ku sobie, tak, by być naprawdę blisko niego.
- Musisz zachować pozory, jeśli nie chcesz, by cokolwiek wyszło na jaw - wyszeptała cicho. - Czy się podoba, czy nie.
Westchnęła cicho, puściła go i wyszła z przebieralni, zerkając jeszcze za nim, po czym podeszła do Arashiego.
- Wybacz. Nie zdążyłam się przebrać - powiedziała do wampira, uśmiechając się przepraszająco. Pomachała reklamówką. - Ale wzięłam ją ze sobą, więc prędzej czy później zobaczysz ten strój - jej zielonkawe ślepia przekierowały się w stronę, gdzie najprawdopodobniej zniknął ciemnowłosy. - Pozostaje poczekać, przebrać się i zgarnąć ubrania... Czyż nie? - odgarnęła włosy za plecy, zastanawiając się zarazem, czy coś powinna jeszcze teraz zrobić. Chyba na razie nic - odpowiedziała sama sobie w myślach. - Trzeba wrócić do szkoły... I poczekać. Poczekać na to, co będzie dalej... Chyba.

_________________
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Sklep "Minizone"   Nie Lis 11, 2018 10:36 am

Zaskoczył obu Prefektów, ale na różne sposoby. Mei całkiem dyplomatycznie wybrnęła z dość spontanicznego, pewnego pomysłu Arashiego i zechciała spróbować. To odrobinę zmotywowało go bardziej i podniosło na duchu, że na coś się przydaje tej dwójce. Że nie jest taki zupełnie bierny na los innych, nawet jak nie okazywał tego wprost. Zupełnie odmiennie zareagował Fergal. Aż Białowłosy zląkł się. Nawet bardzo. Niemieckie przekleństwo zburzyło podwaliny odwagi, jaka wstąpiła w Otiego po ubraniu niemieckiego munduru, a silne ciśnięcie w niego torbą sprawiło, że zachwiał się i aż siadł na podłodze z przytyku. Szczęście w nieszczęściu, że nie wpadł na manekiny, były tuż za nim. Teraz doskonale widział, jak bardzo brat przeżywa to, co działo się w parku. Spuścił głowę nic nie odpowiadając na jego słowa.
Gdy Prefekt poszedł po koleżankę, ostrożnie dźwignął się z podłogi i otrzepał mundur. Zupełnie zmieszany i przygnębiony pragnął zakopać się sto metrów pod ziemią. Mógł nie naciskać... mógł jakoś inaczej zaproponować... zresztą... zresztą nieważne. Nie chodziło już o przebieranki, a o sam fakt, że był im zupełnie zbędny do rozwiązania problemu. Nie chcieli jego pomocy w parku w zacieraniu śladów, ani teraz - dla rozluźnienia aury. Czuł się z tym paskudnie.
Niestety nawet Czarnulka nie zdołała przymierzyć przygotowanego przebrania. Wyjaśniła, dlaczego nie zdążyła tego uczynić, brzmiała szczerze. Jego płochliwe spojrzenie wychwyciło przepraszający uśmiech, więc skinął nieśmiało głową.
- W porządku...
Wyszeptał bardzo cicho, uciekł wzrokiem na czubek swoich butów i jego postura już całkowicie wyrażała postawę defensywną, zamkniętą. Nie będzie się wychylać więcej z pomysłami, mimo że Mei starała się jak mogła nie urazić Arashiego, ba - nawet zamierzała kupić i przymierzyć w domu. Takich odruchów nie miał Fergal, lecz cóż zrobić. Myślami zapewne ciągle był przy trupach, Oti źle podszedł do rozluźnienia atmosfery i oberwało mu się od brata. Taki wybuch gniewu Rekina za błahostkę wzbudził w Białowłosym dotąd mocno ukrywane nerwy. Naprawdę nie chciał kostiumem zdenerwować Starszego, a wyszło jak wyszło.
Jak więc tylko znalazła się sposobność, wyminął jak szara myszka Fergala nie patrząc się na niego i szybko zdjął w przymierzalni strój niemieckiego policjanta. Nawet odechciało mu się z tego wszystkiego mieć ten kostium w swojej kolekcji. Zostawił go na wieszakach w przymierzalni, a gdy wyszedł z niej, podszedł do sprzedawcy, zostawił na ladzie metki z tego drugiego zestawu codziennych ciuszków, które miał już na sobie, a sam udał się na zewnątrz. Unikał jakiegokolwiek skrzyżowania wzroku, zamilknął również, by lepiej poradzić sobie z nerwami, jakie z niego próbowały się wylać na wierzch. Nie opanowywał drżenia rąk, które ostatecznie schował do kieszeni oliwkowej bluzy. Obwiniał siebie za to, że jeszcze bardziej wkurzył Prefekta, i przez to zniweczył plan Mei, jakim były zakupy.
Nie zapomniał o starych ciuchach, w tym o karcie SD z miejsca zdarzenia. Nerwowo miętosił ją w palcach uważając, aby jej nie uszkodzić. Może dowie się z niej czegoś więcej? O ofiarach? O tym zdarzeniu? Może znajdzie w nich sposób na ułaskawienie Fergala w razie niebezpieczeństwa zabrania go z placówki?
A co, jeśli jeszcze bardziej schrzani? Nienawidził czuć się bezradnym, o ile dawniej ta bezradność dotyczyła jedynie jego osoby, to teraz miał kolejne dwie osoby, o które się martwi.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 419


PisanieTemat: Re: Sklep "Minizone"   Nie Lis 11, 2018 11:16 am

Obecna sytuacja nie pozwalała się rozluźnić Rekinowi ani na chwilę. Wszystko go denerwowało, a obrywały osoby niewinne w tym Arashi. Tak nie powinno się stać, a jednak było inaczej.
Fergal wewnątrz siebie miotał się jak Szatan, pragnąc wyjść z tego miejsca i wreszcie wrócić do akademii. Tam się zaszyje w pokoju i nie wyjdzie przez najbliższe kilka dni. Chociaż wątpił aby Mei na to pozwoliła, odkąd z nią mieszka, dziewczyna o dziwo ma na niego spory wpływ.
Jednak na ten moment miał całkiem inny problem, mianowicie Arashi i jego strach. Rekin podążył na za nim wzrokiem, mając wciąż zmarszczone brwi. Nie chciał straszyć dzieciaka ale co zrobić, stało się. Więc należy szybko się uwinąć, pogonić Mei która chyba nie była zadowolona z zachowania starszego kolegi po fachu. Nic dziwnego, też nie był z siebie zadowolony.
Syknie wściekły na słowa Mei, lecz nie zdązy zaprotestować kiedy ta wciągnęła go do środka. Za blisko, stanowczo za blisko i jeszcze w przymierzalni. Rekin teraz widział jak górował nad nią wzrostem, a Aryu i tak odważyła się dać  kazanie na które Niemiec zamilkł. Odwrócił tylko łeb na bok, zamknął się wreszcie i pozostał sam. Mei odpuściła kolejkę, pozostawiając wampirowi miejsce. Nie wypada więc przedłużać. Przebrał brudne ubrania na czyste, po czym ustąpił miejsca kolejnym. Nie odzywał się póki co do nikogo, nie miał nawet odwagi spojrzeć na któregoś z nich. Już nie chodziło o sytuację w parku, tylko o to co się działo między nimi. Wiedział, że teraz Arashi zamknął się na otoczenie w tym na brata. Chętnie podszedłby do niego, jakoś zagadał tylko nie potrafił znaleźć słów. Jedynie co mógł teraz zrobić, to zebrać zerwane metki i podać je sprzedawcy aby naliczył je na rachunek.
I co teraz? Wypadałoby podejść do brata, porozmawiać oraz uspokoić i przede wszystkim przeprosić za nerwy. Szkoda że nie miał w sobie tyle odwagi, a sama myśl przyprawiała Rekina o dodatkowy stres. Więc nie pozostało nic innego, jak podejść do Mei. Musiał już być gotowa do wyjścia.
- Chyba można już wrócić do akademii. Nie mamy na sobie żadnych śladów.
Szepnie na ucho czarnulce. Ta naturalnie zgodziła się, więc tylko zapłaciła za zakupy i trójka wreszcie mogła opuścić ponury sklep. Wiadomo w którym kierunku się udali.

zt dla wszystich

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep "Minizone"   

Powrót do góry Go down
 
Sklep "Minizone"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sklep Odzieżowy
» Sklep z bronią "Trebusz"
» Sklep Warzywny
» Sklep Płatnerski
» Sklep z truciznami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: