IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala balowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Meredy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 159


PisanieTemat: Sala balowa   Wto Paź 30, 2018 11:26 pm

Zbliża się Dzień Grozy!
Z pewnością wszystkie domy w Yokohamie są pięknie przyozdobione wykrojonymi dyniami, postaciami szkieletów uwieszonych gdzieś na drzewie, choć założę się, że to posiadłość Husslecrew jest przystrojoną najlepiej ze wszystkich! Nie, żeby na codzień nie wyglądała strasznie - przypomina opuszczony budynek, przestarzały i nieco zarośnięty a ozdoby w temacie Halloweenowym tylko dodają tej wspaniałej atmosfery która wzbudza strach! Przy bramie wjazdowej stoją trzy duże pająki, jeden uwieszony nad bramą. Po ziemi, drzewach i nawet na posiadłości została porozwieszana i porozrzucana sztuczna pajęcza sieć. Poza dyniami, nagrobkami (choć niekoniecznie sztucznymi) można jeszcze zauważyć taśmę policyjną blokującą wejście główne, a przebrani za przeróżne kreatury służący pokierują gości bezpośrednio do sali balowej. Przy wejściu przywita wszystkich oczywiście organizatorka tej wspaniałej maskarady wraz ze swoją siostrzenicą Meredith.  Każdemu z przybyłych zostanie założona na nadgarstek antymagiczna bransoleta, które zdjęcie możliwe będzie tylko i wyłącznie po evencie.
Po wejściu do wielkiej sali rzucą się w oczy stoły pełne tematycznie przystrojonych przekąsek, w jednym z ponczów można znaleźć dryfującą rękę (ale czy na pewno jest sztuczna?), w innym kryształową czaszkę. Poza dyniami, świecami, przyciemnionym oświetleniem, pająkami i szkieletami rzucą się w oczy przygotowane loże odgrodzone osłaniającymi materiałami dla każdego który potrzebuje trochę intymności i przestrzeni osobistej. Chodź wielkie okna są przysłonięte, to spod zasłon w niektórych miejscach nie trudno zauważyć świecące w ciemności nalepki przedstawiające nietoperze.
Dla zabawienia gości została również puszczona muzyka w klimacie Halloweenowym: klasyczna, nowoczesna? Można oczywiście zamówić utwór u piekielnego dj'a stojącego na scenie lub specjalną orkiestrę która również została zatrudniona dla wielbicieli klasyków.



x Każdy z was w pierwszym poście zaznacza pogrubieniem tekstu jakie nosi przebranie,
x opisujecie także rzeczy jakie macie przy sobie
x pisząc do konkretnej osoby na początku postu używacie kodu:
Kod:
[b]Z:[/b] (tu nick postaci do której podchodzicie lub kilku.)

---------------------------------------------

Myślała, że oszaleje kiedy ciotka oznajmiła jej o przecudownym planie zorganizowania imprezy Halloweenowej dla każdego. Co gorsza jej obecność miała być obecnością obowiązkową do jasnej cholery. Nici z planów wspaniałej zabawy w rasowego morderce w trakcie tego przeklętego święta a razem z tym nici z planów alkoholizowania się jak nerd przy swoim sprzęcie. Meredy zastanawiało już od jakiegoś czasu dlaczego to ona została faworytą swojej ciotki a nie jej rodzona córeczka od siedmiu boleści, która najpewniej w tym momencie okupuje jakiegoś bogatego idiotę w barze. Na samą myśl o tej rudej lafiryndzie robiło się zielonookiej nie dobrze. Nie, to w sumie nie przez nią a jej rudą matkę w której głowie rodzi się masa piekielnie dobrych pomysłów ucywilizowania sieroty, która sama się osierociła. Zresztą... Nieważne.
Podobno maskarada to bal przebierańców - a skoro tak to trzeba pomyśleć o jakimś przebraniu. Po co się zbędnie cackać z takimi rzeczami jak można pójść na łatwiznę, ale wykazać się jednocześnie pomysłowością? W ten sposób Meredy skończyła na ufarbowaniu połowy głowy na biało, tak dla dodatkowego efektu. Pierwsze co jej się skojarzyło z tymi włosami to pani de Vil którą pewnie by szanowała gdyby istniała w rzeczywistości. A może nie? Może zamiast współczucia ludziom współczuje tylko zwierzętom? Dotąd żadne zwierze na jej oczach nie ucierpiało, a ludzie? Pełno. Po przywdzianiu odpowiedniej szaty, domalowaniu na bladych licach pęknięć i dorobieniu sztucznych rogów bez skrupułów mogła określić swoje przebranie mianem demona.
Nadeszła godzina w którym to cioteczka zwołała dziewczynę do sali balowej. Ruszyła w stronę kobiety której przebranie z kolei mówiło: jam jest Czarownica. Nie jakaś zwyczajna, ale ta czarownica która to rzuciła na Śpiącą Królewnę klątwę wiecznego snu - Maleficent.
- Żeś się wystroiła.
Burknęło dziewczę mierząc kobietę wzrokiem, na co ta się odwróciła posyłając podopiecznej karcące spojrzenie. Obie podeszły do drzwi kiedy tylko ku ich oczom ukazali się pierwsi goście. Kobieta odwróciła się do Meredith tylko na moment.
- Uśmiechaj się szeroko i witaj każdego. Nie bez powodu przy moim boku stoisz Ty, a nie moja córka. Nie przynosisz mi takiego wstydu.
Odparła, zaraz z nieco tajemniczym uśmiechem ściskając dłoń pierwszego gościa. Służący stali obok kobiet zapinając na nadgarstki każdego przebierańca antymagiczną bransoletę. Dziewczyna natomiast nie siliła się na uśmiech, acz witała każdego szczycąc swoim ukłonem, jak przystało na dziewczynę dobrych manier. Gdyby tylko wiedzieli do ilu morderstw się przyczyniła, ach!

Valeria poza przebraniem ma przymocowany do podwiązki na udzie sztylet, natomiast Meredy poza przebraniem ma zawieszony na szyi mały, złoty kluczyk.



Czekam na posty wszystkich do niedzieli, godziny 20:00

_________________
#463E41ll MG:#D19275 ll theme

Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?



Ostatnio zmieniony przez Meredy dnia Nie Lis 04, 2018 4:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pią Lis 02, 2018 8:31 pm

Czemu zapisał się na bal? Chyba dlatego, że chciał koniecznie przetestować mundur niemieckiego policjanta, jaki zdobył niedawno, a okoliczności pozwalały na bezkarne przebieranki. Wadą całego zajścia wcale nie były bransolety ograniczające moc, co tłok. Nie spodziewał się, że aż tylu chętnych zdecyduje się wziąć udział w Dniu Grozy. Nie szedł z bratem, nawet nie mówił mu, że pojawi się na imprezie. Zazwyczaj nie opuszczał murów Akademii, lecz przeczytał notkę w internecie o zdarzeniu i koniecznie chciał sprawdzić, czy wychwalane pod niebiosa atrakcje przypadną do gustu dość wybrednemu, odludnemu wampirowi.
Zawsze to lepiej uczestniczyć na żywo niż brać udział w internetowych eventach.
Tak czy siak pojawił się młodzieniec o białej czuprynie i lekko podkrążonych oczach. O dziwo dość mocno wtopił się w tłum przebierańców, tak więc poczuł się swobodniej niż mógł przypuszczać. Bardzo cieszyło go też to, że lek działał i nie skończy się jego wizytacja jedynie na podpieraniu ściany swoimi plecami. Tak przynajmniej zakładał. Bransoleta nie rzucała się tak w oczy, prawie jej też nie czuł na nadgarstku. Idąc między zaproszonymi gośćmi dostrzegł kilka intrygujących kostiumów, ale najbardziej spodobał mu się ubiór pewnej kobiety przebranej za Maleficent. Znał bardzo dobrze animacje Disney'a, mangi i anime, opowiastki i baśnie, tak więc mógł z pewnością stwierdzić, że nie pomylił się. Bladooki ostrożnie z góry na dół obejrzał ubiór, lecz zabrakło mu odwagi, by podejść bliżej i skomplementować nie tylko sam pomysł, co jego realizację.
Nagle uderzyło go uczucie, którego nie znosił. Że on sam był przez kogoś obserwowany. Lekka zmarszczka między oczami popsuła wizerunek poważnego, acz młodego policjanta na rzecz gniewnego. Wycofał się bądź co bądź do stolika z przystawkami, przy którym już ucztowało kilku smakoszy. Oti nie mógł pokusić się o to samo, może później... Znów postawił kilka kroków wstecz i stało się.
Podpierał plecami mury domostwa.

* Ubiór:
Szary mundur niemieckiego policjanta, czarne glany, w kieszeni komórka, dwie tabletki na uspokojenie i jedna tabletka krwi.
* Uwagi:
Arashi jest pod wpływem środka uspokajającego, czas działania od tego postu włącznie trzy tury.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 220


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob Lis 03, 2018 11:14 am

Starość nie radość a śmierć nie wesele ale kto powiedział, że nawet w tak poczciwym wieku w jakim był Kain, nie można się świetnie bawić. Omlet od czasu do czasu w żartach nazywała go drewnem ale na pewno w obecności innych znajomych a nie samego zainteresowanego. Istniało bowiem spore ryzyko, że mógłby nie pojąć specyficznego humoru swojej ślubnej i w konsekwencji nastąpiłby foch.
Tak więc w ramach rozruszania kości, pani o różowych włosach wynalazła imprezę dla przebierańców, na którą częściowo siłą przytargała męża. Dla niej samej czasy ubioru w kusą spódniczkę, bluzkę z dekoltem po pępek i butów na obcasie do samego niebo już chyba minęły. Niech młodsze pokazują pośladki przy każdej próbie schylenia. Ona jeszcze przeziębi korzonki i co to będzie? Zamiast wyzywającego stroju będącego miksem pielęgniarki i prostytutki z taniego porno, założyła strój chirurga. Delikatnie dopasowane spodnie i bluzka z medycznego materiału na fartuchy w kolorze czerni. Do tego buty o drewnianych spodach (tak, słychać jej każdy krok), a na piersiach dyndał jej stetoskop, taki czerwony. Do elementów niekoniecznie normalnych należała rana na szyi, którą wykonała osoba zajmująca się na co dzień makijażem scenicznym. Ogromne podcięcie, ubroczone krwią wyglądało bardzo realistycznie. Kilka większych strug (niby)posoki spływało w dół brudząc nieco ubranie. I to byłoby w sumie na tyle.  
Po przekroczeniu progu Sali Omitsu automatycznie poprawiła gadżet na nadgarstku. Ta cała biżuteria to fajna sprawa. Miejmy tylko nadzieję, że zaraz nie zacznie się nalot łowców bo z tak dużym ograniczeniem szanse na wygraną były bardzo marne.
I jak Kain? Masz dzisiaj humor na zabawę?
Wyszczerzyła się wisząc jednocześnie na ramieniu męża niczym przedszkolak na mamie w pierwszym dniu szkoły.

*Przy sobie:  telefon, lusterko i błyszczyk XD

_________________


Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 419


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob Lis 03, 2018 12:21 pm

Zaczepiona osoba - Służący

Chodzenie na bale nie leży w naturze Rekina. Właściwie żadna impreza nie jest popularna wśród rekiniej pasji. Więc po co przyszedł? Może po prostu chciał kogoś poznać? Wrzucić na luz? Kto wie. Niemiec czasami ma tak, że próbuje czegoś nowego, uczy się i wyciąga wnioski czy faktycznie można byłoby coś zmienić. Teraz właśnie też tak mogło być.
Udanie się na tematyczną imprezę można uznać za kolejny eksperyment, na którym Fergal nauczy się kolejnego kroku: życie wśród wyższych sfer. Pomyśleć, że x czas temu Rekin był zmuszony utrzymywać poziom mimo bycia obozowym katem. Chociaż wtedy przejawiał swój burzliwy charakter, więc teraz też nie mogłoby być inaczej.
Zaczęło się od wybrania stroju, dopasowania. Samodzielne ubieranie tylu warstw wcale nie poprawia humoru. Druga rzecz. Dotarcie i otrzymanie bransolety.
- Czy ja wyglądam na jakiegoś pedała, żeby nosić bransoletki?!
Ryknie na służącego, grożąc już na wstępie pięścią. Przecież nie da się oznaczyć jak jakaś krowa na rzeź czy żyd na komorę gazową. Nie przejdzie póki nie dostanie lepszych wyjaśnień chyba, ze faktycznie zostanie zmuszony do nałożenia bransolety. Jebać środki bezpieczeństwa, on musi mieć swoje moce pod swoją kontrolą a nie cudzą. Nawet brata nie wyczuł, bowiem jeszcze nie wstąpił na salę balową. Zapewne nieźle się młodszy zdziwi, widząc starszego na imprezie okolicznościowej. Bo sam Niemiec dozna szoku, kiedy ujrzy młodego wśród innych.

Strój:
 

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 94


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob Lis 03, 2018 1:26 pm

Nie obchodził żadnych świąt ani zabaw. Mężczyzna z grobowym wyrazem twarzy przemierzał ulice zepsutego miasta i tylko zastanawiał się, co powinien zrobić. Ostatnie wiadomości, a nawet telefon od jego prześladowcy wcale nie ucieszyły łysego. Chodził z jeszcze większym wkurwieniem, starając się zwęszyć tego szczura. Jego magiczne ptaszki przekazały mu informację, iż ów wampir może zainteresować się zbliżającą się zabawą, na którą potrzebny był jakiś ubiór. Co na to Sorn? Okazja do wyrządzenia krzywdy tamtemu była tak wielka, że długo nie musiał się zastanawiać. Przebrał się za jakiegoś złodzieja czy kij go tam wie, nieco przydymił oczy, a tylko po to aby ciężej było go rozpoznać. Chusta na gębie również zakrywała część twarzy, widoczne były tylko oczy. Długie rękawice, jakaś szata i można powiedzieć, iż był gotowy. Wcale jednak nie przejmował się swoim wyglądem, czy kiedykolwiek to robił?
Podjechał taksówką, co by się upewnić, że nie będzie śledzony. Rozejrzał się zanim wyszedł z pojazdu i wziął głęboki wdech. To nie będzie łatwe zadanie. Tyle ludzi, takie zamieszanie.. a może to wszystko sprzyja okazji? Mistrz złodziei, bo przecież tak teraz wglądał, wkroczył do posiadłości. Od razu jednak został zatrzymany, w celu założenia bransolety. Spojrzał krzywo na obsługę i przewrócił oczami.
- Nie chcę tego badziewia. - Warknie, kierując wzrok na awanturującego się mężczyzny, w tym przypadku Fergala. Sorn jednak pomimo chęci zrobienia czegoś takiego jak on, pokornie dał sobie założyć na rękę bransoletkę, którą tylko po odejściu próbował ściągnąć. Niestety nie było to takie proste zadanie.
Rozejrzał się, ale wiedział, iż Milkiego tu jeszcze nie było. Trzeba więc wykorzystać moment na przygotowania, aby zaskoczyć cukiernika. Ale w sumie i tak wyjdzie co ma wyjść. Nie wiedział czy dzisiaj da radę go zabić, ale przynajmniej taka myśl podnosiła go na duchu. Śmierć wampira uwolni Sorna od tego szaleństwa.
Udał się w stronę toalet męskich i stając przy zlewie, wyciągnął nóż i zaczął podważać bransoletkę, która tylko mu przeszkadzała. Chyba nie myśleli, że będzie z nią w spokoju łaził!

Ekwipunek:
- maczeta
- krótki nóż
- telefon

Ubiór:
- ciemne łaszki, peleryna, skórzane rękawice, kaptur i kominiarka. Oczy pokryte czarnym cieniem, aby trudniej było zobaczyć jego wzrok. W sumie ciężko powiedzieć za co jest przebrany xD

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie Lis 04, 2018 6:44 pm

A Milky obchodzi święta, chodzi na zabawy, bankiety. Nie jest typem osoby stroniącej od towarzystwa. Właściwie tam gdzie desery, tam i on. A przeważnie na tematycznych imprezach wala się od ciasteczek po przepyszne torty. Byłoby jeszcze lepiej jakby ktoś sprowadził fontannę z czekoladą.
Póki co musiał się cieszyć samym balem oraz tym, że dzięki swoim sługusom nie musiał sam prowadzić samochód. Dostarczony pod cel, Milky opuścił pojazd. Od razu skierował się tam, gdzie JEGO woń była najmocniejsza. Dosłownie szedł tą samą ścieżką, starając się z niej nie zejść. Zgubienie zapachu łowcy nie leżało w planach szalonego wampira.
Nie ominął też skłóconego szpiczastegouchego wampira, który chyba nie chciał przyjść uroczej bransoletki.
- Przecież to nic takiego!
Zawoła z uśmiechem, przyjmując błyszczącą ozdobę na nadgarstek. Nieważne co mogło się dziać, taki element miał się pojawić więc Milky nie zamierzał pyskować. Każdy bal ma swoje zasady.
Ale nie ma imprezy bez źródła woli. Sorn. Bo to głównie o niego chodziło, namącił zupełnie w zmysłach wampira. Uzależnienie domagało się porcji woli oraz krwi.
Czujny wampir rozglądał się po zebranych. Wyłapywał wonie, przyglądał się zamaskowanym twarzom. A jeśli gdzieś napotkał organizatorów, oczywiście ukłoni się jak na wychowanego przystało. Ale było coś za nerwowo. Nigdzie nie widział łowcy, a przecież musiał się gdzieś podziać.
Uniesie wargę w grymasie niezadowolenia, mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem. Pora wybadać gdzie może podziewać się człowiek, wszak trochę sprawa utrudniona zważywszy na inne otaczające go zapachy.

Spoiler:
 

_________________

THEME || Milky do Sorna
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie Lis 04, 2018 8:27 pm

Czasami trzeba ruszyć stare kości i wyjść do ludzi; właśnie z takiego założenia wyszła czarnowłosa, podejmując decyzję o pójściu na imprezę halloweenową, organizowaną przez jeden z rodów. Miała jedynie nadzieję, że będzie lepsza niż w zeszłym roku i panująca nuda nie zmusi kobiety do opuszczenia wydarzenia jeszcze przed północą; choć nie miała wygórowanych oczekiwać, wolała nie marnować wieczoru, który w swej wyjątkowości był jedyny w swoim rodzaju, oferując krwiopijcom duże większe pole do popisu niż w trakcie przypadkowego innego dnia w całym roku.
Czarnowłosa szybko dotarła pod wyznaczony adres, a w przekonaniu iż to odpowiednie miejsce, utwierdziły ją świetne dekoracje tematyczne; zbierający się tłum też był wskazówką. Na wejściu oczywiście otrzymała bransoletę, na widok której nieco się skrzywiła, jednak bez jakiejkolwiek ochoty na kłótnie, pozwoliła ją sobie założyć.
Sala okazała się nie mniej przystrojona, tworząc klimat idealny na ten dzień - osobiście, ulubione święto w całym roku, choć zapożyczone z zupełnie innej części świata. Jako, że w środku znajdował się tłum, a Vein nie była jeszcze gotowa na interakcję z wampirami i śmiertelnikami, udała się prosto do stołu gdzie znajdowało się mnóstwo jedzenia, a także napojów. Nie zastanawiając się dłużej, kobieta sięgnęła po krwawego drinka; wiedziała, że bez tego nie zniesie dłużej obecności tak licznie zebranych gości.

Spoiler:
 

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1358


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon Lis 05, 2018 1:58 pm

Co ja tu... A tak! - przemknęło mu przez myśl, gdy skupiał złote ślepia na jednym ze służących. - Przyjęcie! Super. Przekierował wzrok na obie kobiety i uśmiechnął się przyjaźnie, zarazem witając się kulturalnie. Chociaż nie można było zaprzeczyć, że zrobił się ciut niepewny w momencie, gdy na jego nadgarstku znalazła się biżuteria. Przekrzywił łebek, spoglądając na nią kątem oka.
- To jakiś znak identyfikujący, że jestem uczestnikiem? - spytał się cicho. Nie widział nic w tym szkodliwego i właściwie nie dostrzegał. Dlatego też podsumował to wzruszeniem ramionami, podziękowaniem, by zaraz potem udać się w głąb tego miejsca. Niespecjalnie miał jednak do kogo podejść. Nie potrafił dostrzec pośród tyle osób kogokolwiek znajomego, co na swój sposób stresowało. No i... Kto by właściwie chciał teraz próbować poznać kocią mumię? Tak. Shiro postanowił postawić na nieco banalny strój, jakim było ubranie się na biało i owinięcie bandażami. Właściwie, z białego stroju miał na sobie koszulkę, spodnie, jak i bieliznę, a resztę zawinął. Nie ominęło to również głowy, gdzie jednak była widoczna i twarz, i wystające, czerwone włosy pomiędzy materiału, tak samo jak i kocie uszy. Ogon również był widoczny. Na nogach znajdowały się całkowicie białe sandały i kawałek bandażu.
Chłopak wypuścił powietrze z płuc, nieco nachmurzając się. Niespecjalnie potrafił stwierdzić, co powinien zrobić ze sobą. Zagadać kogoś? Zrobić coś? Podrapał się po policzku, by zaraz potem wydać z siebie niemrawe westchnienie.
Zdecydowanie nie wiedział, jak powinien się zachować tutaj.

Przy sobie: Komórka, klucze do pokoju, chusteczka, dowód tożsamości.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Levy
Levy
Levy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1771-levy-leander#37331 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon Lis 05, 2018 6:30 pm

Z: Fergal przelotnie (chyba że buła zdecyduje się na rozmowe >D ); Shiro
Kiedy doszły ją słuchy, że kuzynostwo organizuje imprezę tematyczną to nie mogła sobie odmówić przyjścia. Wcześniej się ładnie przyszykowała, ładnie malując swoje zwierzęce atrybuty na brązowo lub czarno, tak by wyglądały jak wilcze. Włosy również zafarbowała na brązowo, na twarzy w niektórych miejscach usmarowała się sztuczną krwią jak i na białej sukience. Nie wyglądała jednak wystarczająco jak wielki zły wilk którym to na początku miała być. Dlatego też inspirując się serialem który ostatnio obejrzała, zdecydowała, że przebierze się za Czerwonego kapturka który jest wilkiem.
Podjechała pod posiadłość taksóweczką cała podekscytowana tym co lada moment miało nastąpić. W podskokach ruszyła w stronę osobnej sali w której to zaczynała się cała impreza i z szerokim uśmiechem podeszła do wejścia przy którym to awanturował się Fergal - istota którą już zdążyła spotkać.
- Nie awanturuj się.
Burknęła wpatrując się w jego twarz i nadstawiła nadgarstek żeby otrzymać swoją bransoletkę. Poprawiła na główce czerwony kaptur i machnęła ogonem znów zerkając na Fergala. Uśmiechnęła się nieco zadziornie.
- Pasuje Ci.
Szepnęła mu na ucho, po czym przywitała się z Valerią i Meredy z szerokim uśmiechem, wchodząc w głąb sali. Tyle ludzi, jeju! Ekscytowało ją to wszystko tak bardzo, bo ma szansę z kimś porozmawiać i do kogoś zagadać, ot co! A kogo to jej śliczne złote ślepia wyłapały? Oczywiście kociego przyjaciela - Shiro do którego zaraz w podskokach podeszła i rzuciła mu się na plecy. Ugryzła przy okazji jego uszko!
- Nyaha!


Przebrana za Czerewonego wilczego kapturka

Ekwipunek: - podwiązka z małym nożykiem na lewej nodze, ha!

_________________

Awoo to the moon, red riding hood.
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 628


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon Lis 05, 2018 6:36 pm

Z: Meredy i Fergal

Zaproszenie na bal? No to lecimy! Joffrey był typem osobnika, który uwielbiał różnego rodzaju zabawy, zwłaszcza iż spotka tam wiele znanych twarzy. Czas nieco odświeżyć sobie pamięć, bo przecież niektórzy nie wiedzą iż był Kuroiashita.
Za kogo jednak się tutaj przebrać?
Wyciągnął krwisto czerwoną koszulę, czarne eleganckie spodnie i buty. Do tego wszystkiego założył długą pelerynę i gotowe!
Za kogo się przebrał?
Za wampira hue. Po drodze, uplamił się krwią jakiejś młodej niewiasty, która swoją drogą przeżyła. Zostawił ją nieprzytomną przy koszach na śmieci, więc jakiś menel powinien ją znaleźć. Poplamił sobie trochę brodę i koszulę, co by nieco lepiej się zaprezentować w owym przebraniu i tak oto ruszył na bal. Jak widać nie zamierzał się bawić w sztuczną krew bo po co jak się miało tyle prawdziwej pod nosem?
Uśmiechnął się demonicznie, kierując się do środka pomieszczenia. Jego wzrok od razu skierował się na Meredy. Miał okazję poznać zacną pannicę, mógł mieć jedynie nadzieję, że go pamiętała.
- Cieszy mnie Twój widok, Meredy. - Powiedział głębokim głosem, robiąc lekki ukłon w jej stronę jak i ciotki, która za pewne będzie go mierzyć przez połowę czasu uroczystości.
- Mam nadzieję, że dasz się zaprosić na taniec. - Dodał, ukazując śnieżnobiałe zębiska w szerokim uśmiechu, a następnie spojrzał w stronę awanturującego się kolesia. Fergal. Jego również miał nie miłą okazję poznać.
- Jemu to nie bransoleta, a obroża. - Powiedział głośno, zaczynając się śmiać. Za pewne rekin rzuci się na niego z paszczą, ale zbyt bardzo kusiło, aby go co nieco powkuriwać. Spokojnie czekał, aż on otrzyma swoją i nieco zbliżył się do organizatorki, a ten głęboki wzrok mógł oznaczać jedno.
Chlejemy?

Joffrey przebrał się za wampira xD
*peleryna, czerwona koszula, eleganckie czarne spodnie i buty, poplamiony prawdziwą krwią.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3100


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon Lis 05, 2018 7:20 pm

No jasne...
No pewnie...
A Joffrey nie wspomniał nic, że idzie sobie na zabawę i zostawił wampirka zupełnie samego.
Co to, to nie. Fioletowy nie zamierzał zostawać w domu i patrzeć się tępo przed siebie, zajmując się dzieciakami. Szybkie załatwienie niańki mamki, ogarnięcie buzi i załatwienie stroju!
Raz, dwa i już gotowy!
Prędko zamówił taksówkę aby dostać się na wskazany adres. W końcu Joffrey bez Fabia wygląda smutnie! Poza tym czasami też musi się Niższy rozerwać, a nie tylko pranie, gotowanie, sprzątanie, zmiana pieluch, usługiwanie, dawanie dupy i czasami wystawienie noska za okno! Tak się przecież świeżego powietrza nie nawdycha!
Nerwowo stukał paluszkami o skórzany fotel samochodu. Wpatrywał się w widok zza okna, wyłapując już który to dom.
Wcale się nie zawiódł.
Szybko zapłacił należne i żeby nie przeciągać, opuścił samochód. Jeśli Hagen był pierwszy, nic nie szkodzi. Przecież powinien spodziewać się, że Niższy prędzej czy później pójdzie jego śladem! Więc dlatego też przeciskał się przez tłum zaproszonych gości, aby dostać się do służby rozdającej bransoletki. Na nieszczęście ktoś większy pchnął wampirka przez co stracił równowagę i poleciał na stojącego wampira - Przepraszam. - zabrzmiał cichy głosik po czym podniósł odrobinę łebek, chcąc przyjrzeć się na kogo wpadł. Wyższy mężczyzna z rogami i widłami - Naprawdę przepraszam. - lepiej przeprosić, w końcu jeszcze się rzuci lub coś! Fergal nie wyglądał na przyjaznego, zatem prędko się oddalić.
Mam nadzieję, że dasz zaprosić się na taniec.
Słowa odbijające się niczym upiorne echo po główce wampirka. Fabio momentalnie rozróżnił głos, wyczuł zapach i już wiedział kto wypowiadał te słowa.
Czerwone tęczówki rozjaśniły na kilka chwil, a pomalowane usta wykrzywił złowieszczy uśmiech - Rywalka w miłości godna śmierci. - złowrogi głosik dotrze do uszu wampirów Meredy i Joffrey'a, aczkolwiek ten drugi powinien obawiać się najbardziej. Bo kiedy odwróci twarz, zobaczy Nessuno w rekinim stroju!

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Meredy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 159


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon Lis 05, 2018 7:49 pm

Liczba gości wzrastała bardzo szybko i dla dobra każdego: niech szanuje zasady narzucone z góry, przez organizatorów. Dla własnego dobra oczywiście, hehe! Poza terenami przeznaczonymi dla gości cała reszta korytarzy była zamknięta pod kluczem. Między ludźmi wędrowała służba kierując się w stronę stołu. Tam ustawiła dwie tacki przykryte tymczasowo czarnym materiałem. Po odpowiednim doinformowaniu się, goście usłyszą w odpowiedzi, że materiał kryje trunek mający zostać wykorzystanym do toastu który wzniesie organizatorka.  
Fergal, zaprzestań zbędnych awantur! Mimo twego niezadowolenia służący przy wejściu bez zbędnych ceregieli wczepili na Twoją dłoń antymagiczną bransoletę z którą na czas balu musisz żyć.
Sorn, cóż za dziadostwo, nawet po podważeniu nożem bransoletka nie puściła swego żelaznego uścisku i pozostanie na twym nadgarstku aż do końca balu.


------------------------------------------------------
Z: Joffrey; Fergal; Fabio

W sali zebrało się całkiem sporo osób, aż demonica zauważyła na twarzy swojej macochy nie małą satysfakcję z tak licznej frekwencji na balu który sama wraz ze swoim mężem zorganizowała. Niestety Scorpius osobiście się nie pojawi, acz ona będzie trzymać pieczę nad wszystkim. Witały każdego gościa z uśmiechem - no przynajmniej Val, która poczuła na sobie wzrok młodego, niemieckiego policjanta. Kobieta uśmiechnęła się miło do Arashi'ego, po czym podeszła nieco bliżej Fergala, któremu ozdoba na nadgarstku niezbyt odpowiadała.
- Jest ona bardzo ważną częścią balu, więc jeśli panu nie odpowiada będę zmuszona pana wyprosić, a niech mi pan wierzy, wolałabym aby pan został i dobrze się bawił.
Odezwała  się do przebranego za diabła mężczyzny, po czym wbiła ślepia w mężczyznę który to zaczepił Meredy. Sama dziewczyna również wbiła w niego swoje ślepia, które automatycznie zareagowały na zapach krwi którą to wybabrał się mężczyzna. Ślepia wampirzycy zaczęły mienić się szkarłatem acz nie odczuła pragnienia.
- I wzajemnie, Joffrey.
Odezwała się, posyłając mu nieco tajemniczy uśmiech, po czym spojrzała na macochę, której spojrzenie po wcześniejszym ukłonie wręcz wierciło postać Kuroiashity na wylot.
- Cio-
Zacięła się na chwilę. Przecież kobieta ją adoptowała, więc  mówienie do niej per "ciociu" nie było zbyt naturalne. Naturalniejszym byłoby mówienie mamo, prawda? Ale i te wyrażenie niezbyt jej się podobało.
- Matko, przedstawiam Ci Joffrey'a Kuroiashita. To... znajomy.
Mruknęła cicho, wskazując na czarnowłosego mężczyznę. Valeria kiwnęła głową i mruknęła coś o tym, że jej miło po czym poinformowała, że zostawi ich na moment by pójść porozmawiać z innymi gośćmi. Jakoś musiała ich zabawić, w końcu to impreza którą zorganizowała, prawda? Meredy tylko odprowadziła ciotkę wzrokiem i westchnęła z ulgą kiedy to odeszła.
- Jeden taniec mogę Ci poświęcić.
Mruknęła z uśmiechem wpatrując się w jego twarz po czym odwróciła się w stronę... Fioletowowłosego rekina. Ach, to zdaje się był partner jej znajomego, choć prawdę mówiąc wydawał się cholernie znajomy. Spotkali się kiedyś?
- Żadna rywalka, organizatorka imprezy. Zapytał o taniec jedynie z grzeczności


Na odpisy czekam do 16 listopada (sobota). Do tego czasu można pisać swobodnie.

_________________
#463E41ll MG:#D19275 ll theme

Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?



Ostatnio zmieniony przez Meredy dnia Wto Lis 06, 2018 6:13 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Wto Lis 06, 2018 6:08 pm

Z: Levy i Shiro

Coraz więcej ludzi (i wampirów) kłębiło się w największej sali balowej, która zmieściłaby i drugie tyle osób. Białowłosy coraz bardziej obawiał się jakiejkolwiek interakcji z otoczeniem. Już miał wrażenie, że trzęsie się jak osika. Na szczęście tylko ręce zdradzały poddenerwowanie. Wpakował je czym prędzej do kieszeń od munduru i uciekł wzrokiem na parkiet. Tak dawno nie miał do czynienia z dużym zgromadzeniem, że wszystko go przytłaczało. Co prawda na wyciągnięcie ręki znajdował się krwawy poncz, lecz poprzysiągł sobie, iż niczego nie tknie do jedzenia, ani do picia. Był zbyt nieufny na obce jedzenie.
Gdy tak trzymał ręce w kieszeniach wahał się czy nie popada w jakąś paranoję i czy nie powinien zażyć jeszcze jednej tabletki na uspokojenie. Niby nie powinien łykać tak często medykamentów, lecz teraz czuł przymus. Inaczej nie ruszy się przez całe zdarzenie spod ściany. Ostrożnie wydobył lek i ulokował w ustach. Wystarczyło przełknąć małą pastylkę, a od razu poczuł się lepiej. Efekt placebo poprzedzające prawdziwe działanie było zbawienne.
Mógł wreszcie podnieść wzrok znad podłogi i badać pilniej otoczenie. Było wiele kostiumów, które przykuwały oczy, a tym razem dostrzegł... miłą parkę. Wilczego Czerwonego Kapturka i Kocią Mumię. Oryginalne podejścia do zdawało się klasycznych przebieranek. Jak widać odrobina pomysłowości zdziałała cuda. Białowłosy aż miał ochotę przyjrzeć się bliżej tym osobom. Dość mocno wyciszony działaniem tabletek mógł dać się ponieść chwili, która w jego przypadku potrwa tyle, co działanie leku. Podszedł więc czym prędzej do parki i nie zważając, że mógłby kogoś staranować po drodze, wbił się w być-może prywatną konwersację.
- Dokumenty proszę.
Powiedział pewnym głosem pełnym powagi. Dość tania zaczepka udawanego policjanta, lecz tak to jest, jak większość życia przesiedziało się między książkami, grami wideo, filmami a także animacjami, niżeli brało udział w meetingach.
- Nie chciałbym zająć wam za dużo czasu, ale... skąd wzięliście pomysły na tak genialne przebrania?
Nie ironizował, był po prostu bardzo ciekaw, i podszedł do tego bardzo... prostolinijnie. Bez owijania w bawełnę, jakby wiedział, że za kilka minut nie będzie mógł tak swobodnie przebywać w ich towarzystwie, a co dopiero z nimi rozmawiać. Dlatego planował wycisnąć z tego wieczoru jak najwięcej się dało. Nawet wcinając się na chama na randkę tejże dwójki.

Działanie leku 1/3.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1358


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob Lis 10, 2018 11:33 am

Z: Levy i Arashi

Nadal nikogo nie było widać! No jak tak można... Zdecydowanie nie dawało się zaakceptować to, że gdziekolwiek nie spojrzał, tam widział obcą twarz. Jego ogon drżał, zdradzając zdenerwowanie. Podejść do kogoś? Jeśli tak, to do kogo? Wszyscy prezentują się zbyt dorośle! Onieśmielają mnie! - nie umiał powstrzymać się od takich myśli. Ba, wręcz wraz z upływem czasu był na nie skazany coraz to bardziej i bardziej... Gdy nagle w najmniej spodziewanym momencie poczuł, jak ktoś wskakuje mu na plecy!
Zaskoczony wampir był zmuszony zrobić dwa kroki do przodu, by zachować równowagę, zanim się zatrzymał. W dodatku,  nim zareagował w miarę sensownie, usłyszał okrzyk i poczuł ząbki na swoim uchu. Momentalnie na jego twarzy pojawił się delikatny rumieniec, a ogon zadrżał z emocji. Umysł nieco wariował, próbując przeanalizować to, co właśnie miało miejsce.
-  Le... vy? - odezwał się po paru sekundach. Przez ten czas mniej więcej dotarł do niego, że zapach owej istoty był całkiem znajomy. Połączyć to jeszcze z głosem... -  Levy... N-nie spodziewałem się c-ciebie - bąknął jeszcze. Będąc w takiej sytuacji, niespecjalnie wiedział, co powinien więcej zrobić. Może pozwolić jej najpierw postawić stopy na ziemi?
W dodatku do jego uszów dobiegł nieznajomy głos. W pierwszym odruchu zdecydowanie zamierzał już sięgnąć po dokumenty, gdy zawahał się i obrócił w stronę właściciela tych słów. Zamrugał oczami, po czym przekrzywił łebek i poruszył uszami.
-  Um... Sam nie wiem - przyznał się. - Chyba nic konkretnego nie chodziło mi po głowie - dodał szczerze, uśmiechając się nieśmiało. - A co z tobą? - dość szybko popatrzył na jego strój, decydując się zarazem na odbicie pytania. Coś mu w łebku świtało, że widział gdzieś taki ubiór. Może nie na żywo, ale... Gdzie? Nie potrafił przypomnieć sobie na teraz.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Levy
Levy
Levy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1771-levy-leander#37331 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie Lis 11, 2018 5:41 pm

Z: Shiro; Arashi

Czy ten atak był zbyt śmiały? A gdzie tam, Levy kiedy nie jest głodna to robi zazwyczaj bardzo śmiałe rzeczy tak jak tę, właśnie. Shiro mógł być onieśmielony jej obecnością tym bardziej że przez krótką chwilę na plecach poczuł jej biust, a że kot to bardzo niewinne stworzenie takową reakcję Levy brała pod uwagę najbardziej. Wymemlała chwilkę jego wystające spod bandaży ucho po czym stanęła na równych nóżkach wygładzając materiał swojej kapturkowej pelerynki. Nie spodziewał się jej tutaj? W sumie nic dziwnego, Shiro nie miał pojęcia, że w szopiej dziewczynie płynie odrobinę Husslecrew'owej krwi. Zdaje się, że jest kuzynką pana domu czy jakoś tak. Skoro jest kuzynką to dlaczego czystość jej krwi jest taka marna? Może za to podziękować tylko i wyłącznie swojej matce, której najwidoczniej krew czy jej brak nie przeszkadzała.
- Czemu? Odwiedzam rodzinę!
Wyznała uśmiechając się szeroko i machnęła ogonem spokojnie. Lada moment podszedł do nich białowłosy mężczyzna ubrany w mundur. Dziewczyna zmierzyła mężczyznę wzrokiem od góry do dołu i się szeroko uśmiechnęła: ależ mu te ubranko pasowało! Idealnie dobrane, wyglądał jak prawdziwy niemiec!
- A co jeśli nie mam przy sobie dokumentów, panie władzo? S k u j e mnie pan?
Zapytała z nieco zadziornym uśmiechem. po czym ukłoniła się nisko z zamiarem przedstawienia się.
- Prawdę mówiąc zainspirował mnie pewien serial, gdzie właśnie Czerwony Kapturek była wilkołakiem. A Ciebie co tak naszło na pana policjanta niemieckiego?

_________________

Awoo to the moon, red riding hood.
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 628


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Wto Lis 13, 2018 8:44 pm

Z: Meredy, Fabio, Milky

Nie był głupi. Aż tak.
Wiedział, że Landryna pojawi się tutaj prędzej czy później i zrobi mu raban o byle co. Wykorzystując jednak chwilowy brak obecności narzeczonego, zaczepił organizatorkę imprezy. Przecież ją znał, więc wolał się kulturalnie przywitać. Tajemniczy uśmiech Merki i wiadomo, skąd go kojarzyła. Trochę czasu minęło od ostatniej rzezi, ale była pamiętliwa. Wyszczerzył się do matko ciotki wampirzycy i odprowadził ją wzrokiem, gdy ich zostawiła.
- Aż tak odstraszam? - Zarechotał, po czym powrócił wzrokiem do kobiety i lekko skinął łbem. Nie będzie mogła się oderwać od jego kocich ruchów i.. w tym momencie przerywnik bo pojawił się nadąsany Fabio w stroju.. ryby? Mina Joffreya zrzedła.
Ale mimo to chwycił ręką za płetwę i przyciągnął do siebie.
- Meredy, poznaj Fabio zazdrosnego o każde słowo, które do Ciebie wypowiem. - Nieco mocniej zdusił rękę na ramieniu Nessuno, a następnie objął go prawym łapskiem i raz jeszcze skupił wzrok na kobiecie.
- DZIWNE masz przebranie z okazji Halloween. - Wyburczał pod nosem, mierząc Fioletowego raz jeszcze. Mimowolnie skierował wzrok na tamtego brzydala Fergala, który zaraz za pewne zeżre służbę za próbę ubrania bransolety. Zerknął na kelnera i przywołał do siebie. Na tacy miał przeróżne, kolorowe drinki. Emilio wręczył jeden Nessuno, potem Meredy no i sobie.
- Jak się uchleje i zrobię siarę to wybacz. - Sapnął, a głupkowaty uśmiech mógł oznaczać jedno.. że Kurosz wypił coś zanim bal się rozpoczął! Brakowało mu trochę swobody, a wyjące dzieciory wcale nie pomagały. Cud, że Pi z nimi wytrzymywał, te małe pasożyty wysysały więcej energii niż stary, doświadczony wampir.
- Można zjadać ludzi czy nie za bardzo? Zrobiłem się głodny, a z żyły smakuje najlepiej. - Aż się oblizał na samą myśl bo przecież sporo człeków się tutaj kręciło. Przejechał wzrokiem po zebranych i znalazł kogoś, o kim prawie że zapomniał. Od kiedy w Yokohamie pojawił się Milky? Czerwone oczy Kurosza wszędzie rozpoznały by tę charakterystyczną, murzyńską mordę.
- Milky? Ty chory patusie, co tutaj robisz? - Zakrzyknął, wabiąc gestem ręki psychola. Oj dobrze się znali, w końcu byli rodziną. Jak tylko wampir do nich podejdzie, spojrzy na Fabio i Meredy.
- Oto mój wujaszek Milky. Trochę niezrównoważony, ale to u nas rodzinne. - Zażartował (choć nie do końca) i chwycił blondyna mocno, czochrając go po włosach. Stęsknił się, tyle czasu minęło, a nawet pocztówki nie wysłał! Wstyd!
Hagen zmrużył jednak oczy bo dobrze wiedział, że Milky nie przyjechał tutaj z powodu nudy. Coś musiało go sprowadzić, a może raczej ktoś? Oj, ale byłby Joffrey niezadowolony, gdyby dowiedział się, że zadaje się z łowcą.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 419


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Wto Lis 13, 2018 9:12 pm

Z: Joffrey.
Częściowo: Meredy; Levy; Arashi; Fabio.

Rekin wściekał się przez zmuszenie do założenia debilnej bransoletki. Nie znosił błyskotek, więc nic dziwnego że wpadał w szał na samą myśl noszenia badziewia. Ale jak chciał wejść na bal, nie miał wyjścia. Zaobrączkowany jak jakaś krowa na rzeź burczał niemieckie przekleństwa pod nosem i jeszcze ten cholery Kurosz, co sobie zażartował. Obroża, tak?
- Ty pierdolony gadzie.
Warknie wściekle pod adres wampira, posyłając mu mordercze spojrzenie. Jeszcze trochę, za chwilę i zaraz do niego dopadnie. Ba, stałoby się tak gdyby nie wpadka małego, niebieskiego rekino podobnego osobnika. Rekin warknął zaś w złości, o mało nie łapiąc Fabio za fraki. Dobrze, że szybko odszedł, bo zapewne mogłoby skończyć się to źle. Niemniej i tak w Rekinie gotowało się, że ponownie spotkał na swojej drodze tego przemądrzałego Joffreya oraz tą laskę Meredy. A z obserwacji wynikło, że jeszcze Fabio musiał być z nimi w grupce. Chora arystokracja. Patrzą zawsze na wszystkich z góry, traktując jak żarcie.
Ruszył. Ciężki krok wampira i jeszcze głośne, charczące oddychanie. Jak tylko zatrzymał się przed Hagenem, od razu jego postawa przeszła do bojowej.
- Jeszcze raz walniesz do mnie jakimś głupim tekstem, a rozsmaruję twój ryj na ścianie!
Wrzask z cudownie wyraźnym niemieckim akcentem. Co z tego, że byli w miejscu gdzie trzeba zachować kulturę, że są tutaj inni.. Schlecht nie pozwoli by jakiś wampir sobie za dużo pozwalał. Cóż, a zawsze mógł podejść do Levy i Arashiego bo przecież ich wyczuł. Niestety jak widać miało wyjść inaczej, wszak Niemiec już płonął z wściekłości.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 94


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Wto Lis 13, 2018 9:13 pm

No i chuj, bransoletka trzymała się na jego łapie jak stalowa obroża. Z niezbyt pocieszoną gębą, mężczyzna musiał schować broń i przyjrzał się sobie w lustrze. Zakryta morda, jednak jego prześladowca z pewnością wyczuje go po zapachu. O to chodziło, może w tym miejscu uda mu się dokonać dawna wyczekiwaną zemstę?
Wyszedł z łazienki i od razu zaczął przeczesywać wzrokiem wszystkie znajdujące się wampiry. Niektóre skupiały na nim swój wzrok, wyczuwały jego śmiertelność. Łowca jednak nie bał się ich, był przygotowany.
Ale nie zamierzał też zawracać sobie głowy jakimiś pomniejszymi pijawkami, skoro interesowała go ta jedna. Przeciskał się przez pary, aby zatrzymać się przy barku i oparł się tyłem o blat. Idealny widok na wszystko i wszystkich, ale co by nie budzić większych podejrzeń, do ręki wziął szklankę z wódką.
I wtedy znalazł blondyna w otoczeniu innych pijawek. Ale jego pewność siebie prysnęła jak bańka mydlana, jak dowiedział się z kim właściwie pół życia wojował.
Kuroiashita?
Nazwusko zbyt dobrze znane, zwłaszcza w łowieckich kręgach. Joffreya również kojarzył, brutalny wampir odebrał wiele żyć i wszystko uchodziło mu do sucho. Ale żeby tamten był z nim spokrewniony? Sorn z zamyśleniem powtórzył jego imię na głos.
- Milky. - Sapnął, ale nie poczuł żadnej euforii. Wampir z którym miał do czynienia okazał się kimś znacznie silniejszym niż myślał. Czy opowiadał o nim innym Kuroszom? Oby nie, bo wtedy łowca może mieć troszkę problemów. Dopiero z czasem zrozumiał, że niezrównoważony wampir wcale nie chciał go zabijać. Przynajmniej na razie.
Ale łowca zaczął się czuć dosyć nieswojo. Zbyt dużo ziomków miał tutaj Milky, więc atakowanie go to czyste samobójstwo. Westchnął, zastanawiając się czy nie powinien wrócić do domu. Był tutaj zbędny.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Wto Lis 13, 2018 9:53 pm

Z: Meredy; Fabio; Joffrey; Sorn.

Tylko czekał na jego pojawienie się. Milky przyglądał się zebranym gościom, węszył i czuł już narastającą irytację, kiedy nie mógł nigdzie wypatrzyć łowcy. Przeklęty zapach roznosił się, kusił ale źródło niewidoczne. Może poszedł do toalety? Chętnie by się tam wybrał, aby dopaść do Sorna i ponownie zabawić się jego kosztem. Jednakże nim tak się stanie, musiał przywitać się z bratankiem, który go zaczął wołać. Kurosz wyszczerzył się nie omieszkując podejść. Rodzina to rodzina. Najważniejsza.
- Poza ludźmi lubię zabijać też nudę.
Odpowie, klepiąc dłonią przytroczony do paska tasak. I nim Joff go (podejrzanie) chwycił, ściągnął szybko czapkę z głowy. Jakoś nie przepadał za tego typu zaczepkami, ale dzieciakowi wybaczy. Poza tym znajdowali się wśród innych, no i u boku Joffa był mały niebieski rekin, nie zapominając też o Meredy.
- Aj tam! Przecież w tych czasach bycie świrem jest cechą pozytywną. Nie można być zwykłym, szarym wampirem. Nie mylę się, prawda?
Uśmiechnie się do pozostałych wampirów, odsuwając się tym samym od bratanka. W końcu do jego nozdrzy znowu dotarł ten zapach. Ciało od razu zadrżało, ślepia zmrużył i zagryzł dolną wargę.
- Wybaczcie.
Szepnie, mijając w tym samym czasie Rekina, który zaczął się burzyć. Jak widać są jeszcze jednostki nie znające zasad grzeczności. Niemniej Kurosz miał na głowie kogoś innego. Mianowicie Sorna.
- To ty.
Sorn mógł usłyszeć ten obłąkany ton. Milky przełknął głośno ślinę, wziął raz jeszcze głęboki wdech delektując się wonią człowieka. O tak. Prawdziwy łowca - Sorn. Posiadacz smakowitej woli oraz krwi. Jego nienawiść wziąć pozostawała taka sama, a nawet może i nieco wzrosła? Znowu cielsko wampira przeszedł niezdrowy dreszcz. Musiał podejść. Nawet nieco zagrodzi człowiekowi drogę, aby też nakierować go na mniej zaludnioną stronę.
- Przyszedłeś dać się zabić? A może znowu dać mi spróbować tego, czego pragnę?
Pochyli się, żeby łysol dobrze słyszał. Nawet wyciągnie łapsko, aby dotknąć jego ramienia. Ciężko było powstrzymać spływającą ślinę po brodzie. Jakby tylko trochę wziął woli, byłby prze szczęśliwy.

_________________

THEME || Milky do Sorna
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3100


PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sro Lis 14, 2018 8:13 pm

Joffrey, Milky, Meredy, Fergal

Każda, dosłownie każda kobieta w promieniu 100 metrów od Joffrey'a mogła czuć się zagrożona. Fioletowy strzegł narzeczonego jak parę najlepsieszych majtek! A tak ma!
Mordował wzrokiem wampirzycę, zgrzytał kiełkami i obnażał je starając się wyglądać groźnie - Nie interesuje mnie to. - mordował organizatorkę wzrokiem! Nawet kiedy Joffrey przyciągnął go do siebie, nie przestawał być zazdrosnym. A co jeśli Hagen nagle zarazi się cyckami i zechce zmienić partnera na partnerkę? Fioletowy w niemym przerażeniu spojrzał na Hagen'a, a jeszcze kiedy ten go tak ścisnął to głośniej zapiszczał - Nie dotykaj mnie! - foch. Fabio uznał, że cycata właśnie wspięła się na wyższy szczebelek i dlatego Joff był mniej delikatny! To wszystko jej wina!
Drink oczywiście wziął, upijając od razu kilka łyków. Procentowy napój powinien nieco załagodzić zdenerwowanie jakie zdążyło się już nagromadzić w Nessuno. Chociaż i tak nerwowo obracał kieliszkiem, przeskakiwał z nogi na nogę. Dopiero obecność Milky'ego rozwiała odrobinę złe samopoczucie - Jeeju, Kuroiashita! Bardzo mi miło poznać! Jestem Fabio! - radość, skoczność i już rozpromienienie! Syrenka wie jakim rodem są ponurzy lordowie z Cmentarza! Ciężko ich też nie wychwycić, w końcu dookoła nich rozchodzi się ta ponura aura. Szkoda tylko, że jednak wujaszek Emilio musiał ich opuścić, Nessuno obejrzał się za nim odruchowo też kręcąc loczka - A ze mną zatańczysz? Zatańczysz?! Czy mam sobie iść szukać innego chętnego do tańca? - machnie łapką tuż przed twarzą Narzeczonego, tupnie zaś nogą i ponownie warknie na Meredy. Czemu wszystkie cyckowe dziewczyny musiały się kręcić w okół Narzeczonego? A może to już pora wytatuować na jego czole swój podpis!
Tylko... Tylko jeśli nic się nie stanie.
Nie był nawet w stanie zareagować kiedy Fergal podszedł do Kuroiashita. Zamrugał, cofnął się o krok i aż otworzył buzię przez zaskoczenie! Przecież tak nie może być! Fioletowy podejdzie, aby postarać się rozdzielić panów nim dojdzie do czegoś złego - Hej! Spokojnie! Jesteście na balu! - bardziej skieruje się do agresywnego Rekina niż Czarnowłosego, w końcu to on pierwszy wyciągnął łapska!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala balowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala balowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala balowa [ŚLUB]
» Sala Balowa
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY :: POSIADŁOŚĆ HUSSLECREW-
Skocz do: