IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Mir i Nei

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Pokój Mir i Nei   Nie Lis 25, 2018 3:45 pm

Mały, dwuosobowy pokój, jak każdy inny w akademiku. Dwa łóżka, dwa biurka, dwa krzesła, stoliki, szafki i szafy – standardowo. Dużo książek, czysto, schludnie i pachnąco.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Nie Gru 02, 2018 2:17 pm

Był już naprawdę późny wieczór i Nea bała się, że Mir będzie w pokoju smacznie spała, gdy wparuje tu z Fergalem-prefektem-nocnym uczniem-krwiożerczym wampirem-rekinem, ale na jej szczęście dziewczyna gdzieś wyszła – mimo że tak późno właściwie nie powinna – więc przynajmniej nie musiała jej niczego tłumaczyć. To nie tak, że bała się rozmowy z nią, akurat Mir była całkiem w porządku i pewnie nawet zbyt długo nie zaprzątałaby sobie łowy gościem blondynki (notabene, pierwszym gościem, bo jak dotąd jeszcze nikogo tu nie przyprowadziła), ale dziewczyna była już naprawdę zmęczona i nie miała siły na opowieści.
Jeszcze bardziej się bała, że po drodze z księżycowego akademika do słonecznego spotkają jakichś uczniów. I niestety – tym razem faktycznie mieli pecha. Gdy wchodzili do dziennego, korytarzem akurat przemykało kilkoro rozchichotanych uczniów, którzy jednak umilkli, gdy zobaczyli Neę z Fergalem. Dziewczyna od razu schowała jednocześnie za sobą zakrwawioną rękę, drugą ręką próbowała zasłonić krew na obojczyku, a na deser sama w całości wepchnęła się jeszcze za prefekta, byleby uczniowie nie widzieli, która to nastolatka dokładnie przyprowadziła do akademika nocnego ucznia – bo to, że Fergala rozpoznali, było pewne na sto procent.
Kolejne plotki… – burknęła mu obok ramienia. – Cudownie.
I nie mówiąc nic więcej – tak jak zresztą przez krótką drogę z jednego akademika do drugiego – sama pomknęła szybko w stronę pokoju, że aż chyba nawet prefekt musiał przyspieszyć kroku, aby ją dogonić. Miała nadzieję, że w końcu da sobie spokój i zostawi ją po prostu przed budynkiem, ale najwidoczniej obrał sobie za punkt honoru przyprowadzić ją dosłownie do jej łóżka.
Gdy otworzyła pokój, najpierw omiotła go dokładnie wzrokiem, a upewniając się, że nikogo nie ma, wpuściła Fergala. Zamknęła za obojgiem drzwi, poleciała zasłonić okno i dopiero wtedy odetchnęła.
Dobra. Może już nikt więcej nas nie zobaczy – bąknęła, świecąc światło.
Wskazała mu nieśmiało dłonią swoje łóżko i krzesło, sugerując, że jak chce, to może sadzać tam swój wampirzy tyłek, chociaż nie wiedziała, czy może nie będzie już miał ochoty stąd czmychnąć, po czym zaczęła wygrzebywać z szafy jakieś czyste ubrania. Wreszcie mogła zmienić tę zakrwawioną sukienkę.
No. To idę się umyć. – Popatrzyła na niego niepewnie, bo nadal nie wiedziała, czy wreszcie sobie pójdzie, czy nie. Nie ruszał się jednak z miejsca, więc wzruszyła ramionami i po prostu wyszła z pokoju do wspólnej łazienki. Nie bała się go zostawiać w pokoju samego, jedyne, co ją martwiło, to fakt, że Mir może w każdej chwili wrócić – ale jej powrót powinna usłyszeć i na korytarzu.
W łazience, krzywiąc się z bólu, zaczęła zmywać krew z ran. Zachlapała kafelki i prysznic, więc musiała jeszcze je domyć, przeklinając wszystko i wszystkich wokół. Ze złości znowu naleciały jej łzy do oczu, więc tym razem pozwoliła się samej sobie wypłakać, skoro nikt jej nie słyszał.
Wyszła w końcu po parunastu minutach, wreszcie czysta, w świeżych ubraniach, pociągając jeszcze nosem i – co najgorsze – trzymając ręcznik na ranie na ręce, którą niechcący na nowo rozdrapała, gdy próbowała zmyć z niej brudną krew. Na obojczyku pozostał już tylko świeży ślad, który miała zamiar w pokoju jedynie zdezynfekować i zakleić plastrem, ale z ręką będzie musiała się babrać.
Gdy weszła do pokoju, nadal był w nim Fergal i na szczęście nadal nie było w nim Mir.
Rana się otworzyła – mruknęła na powitanie, nie dopytując, czemu sobie nadal nie poszedł. Pewnie chciał jeszcze dręczyć ją pytaniami o to, co się stało.
Bez dalszych wyjaśnień zaczęła szukać w swojej szafce małej apteczki, której jak dotąd nie miała okazji jeszcze użyć. Wyjmując z niej zawartość, zagaiła:
To jak to w końcu jest z tym twoim wiekiem i łowcami… – Wcześniej nie dokończyli rozmowy na ten temat, bo przerwały ją trzy wampiry z nocnej. – Ile miałeś lat, gdy… zacząłeś być czym, em, kim jesteś, no i ci łowcy – o co z nimi chodzi?

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Nie Gru 02, 2018 6:22 pm

Nea teraz powinna martwić się co ma powiedzieć dyrektorowi. Może i była ofiarą, ale wyjaśnienie co robiła tak późną porą poza murami szkoły, również mogło pociągnąć za sobą konsekwencje. Co prawda żadne groźne, lecz mimo wszystko słychać kazań na swój temat też nie należy do przyjemności.
Przekroczyli wspólnie próg dziennego. Fergal spodziewał się, że mogą spotkać odważnych uczniaków wymykających się z łóżek, byleby nie spać oraz urządzać sobie nocne eskapady. Pewnie aby podglądać nocne zajęcia. I tak widać, nie mylił się. Już ktoś wyszedł z pokoju. Mieli o tyle dobrze, że ich nogi nie wychodziły poza ściany budynku, bo wtedy Rekin mógłby śmiało ich zgarnąć aby zaciągnąć do dyrektora.
Grupka zamilkła widząc prefekta oraz całkiem nową koleżankę. Co sobie pomyśleli? Może że ją odprowadzał? Że ją dopadł? Cóż, pewnie tak by było, jakby dziwnie się nie zachowywała.
- Wcale nie zachowujesz się podejrzanie.
Skomentował, jak tylko oddalili się od wścibskich par uszy. Rekin zerknął na dziewczynę, po czym pokręcił głową. Nie żałował, że zgarnął ją ze slamsów, na pewno by tam zginęła.
- Nie musisz się aż tak ukrywać. Raczej nie pomyślą o romansie, w końcu zgarniam cię w nocy z poza murów twojego akademika. Prędzej zaczną cię podejrzewać o regularne łamanie regulaminu.
Dopowie swoje przemyślenia, zupełnie zapominając (celowo) o tym, co sam narobił w nocnym. Aczkolwiek wiara w uprzedzenia nadal pozostawała.
Wszedł do środka, kiedy go zaprosiła. Nie wyczuwał nikogo poza Neą, więc nie musiała się denerwować. Zapewne jej współlokatorka też postawiła urządzić sobie mały wypad. Nie wiedział jednak, że w dobrym celu. Nikt prefekta nie poinformował... Ale wracając do Nei, przyglądał się jej bacznie. Zmrużył tylko oczy, jak zapanowało nagłe, sztuczne światło.
- A niby kto miałby. Wszyscy poza tobą i tamtą grupą, no i twoją współlokatorką śpią.
Wzruszy ramionami, burząc się. Chociaż jakby się zastanowić, jeśli ktoś zauważyłby teraz Fergala jak wchodzi do damskiego pokoju, śmiało można rzec że jednak lubi sobie "odwiedzać" koleżanki, wszak już nie raz Laurie zapraszała go do siebie. Na samą myśl powieka nerwowo zadrżała, a irytacja wzięła na nowo podniosła swój poziom.
- W końcu. Tylko niechcący się nie zabij. Ze zwłokami radzę sobie znacznie gorzej.
Lub je zjem - ale tego już nie dodał. Na ten moment już wystarczająco wystraszył dziewczynę. Nie obyło się też bez obserwowania jak wyciąga czyste ubrania. Czyli tam trzymała swoje prywatne rzeczy? W sumie od zawsze ciągnęło go do ludzkich zapachów, Lau pachnie inaczej, Nea również. Ubrania noszą na sobie dużo woni, ale dziwne jakby teraz podszedł do jej szafki, wydobył jakąś część garderoby aby tylko się zaciągnąć. Prawie że sam siebie nie pacnął w czoło na ogarnięcie myśli. Dobrze, że udała się do łazienki.
Rekin w między czasie oparł się o ścianę, wydobył telefon z kieszeni bluzy i odczytał wiadomość od Czarnulki Mei: "Za głośno." O co mogło chodzić? Czyżby słyszała jak się darł na Neę? Na pewno, wszak jego głos bywa naprawdę głośny. Przeklął pod nosem, ukrywając telefon z powrotem na swoje miejsce. Nie ma co ukrywać, jego kazanie też czeka i to od wampirzycy.
Wyczuł powrót dziewczyny. Krew wciąż się z niej sączyła, co już Fergala poniekąd zaczęło drażnić. Aż tak wiotkie ma ciało, że nie zatrzymuje krwi? Przecież wampirza ślina już dawno powinna mieć wpływ na otwarcie rany.
- Czuję.
Stwierdzi po tym jak Nea przyzna się o ranie. Dostrzegł świeże ślady krwi, ba, a nawet wyczuł - mocniejszy zapach niż zwykle. Już miał zaproponować pomoc, kiedy padły pytania. Fergal potarł czoło, biorąc głębszy wdech.
- Ile lat miałem jak co. Jak się stałem wampirem?
Skrzywi się, po czym odepchnie od ściany. Bez pytania odbierze od niej apteczkę, przykucnie i sięgnie po ranną rękę Nei. Jakoś nie przyjmie protestów, tylko rozpocznie oczyszczanie rany ze świeżych śladów krwi i oczywiście czynił to chusteczką, nie językiem.
- Urodziłem się już taki.
Wolał jakoś nie zdradzać więcej, nie wiedział na ile może zdradzić o wampirach. Zatem lepiej chronić swój łeb, jeśli nie chciał go stracić. Rada przecież ma swoich szpiegów, nawet wśród uczni.
- Łowcy polują na tych, którzy stwarzają zagrożenie, a przynajmniej powinni. Lecz tak jak wśród wampirów, istnieją tacy, co zabijają dla czystej rozrywki nawet te, które krzywdy nikomu nie czynią.
Zapewne Cross wyjaśnił by podobnie powód istnienia łowców, albo nawet bardziej szczegółowo. Po wypowiedzi, zakończył również zakładanie opatrunku. Gaza, plastry i bandaż. Już nie śmierdziało aż tak krwią, więc prefekt już nie musiał sam siebie katować.
- Nie mów swojej koleżance o zajściu, nie wiemy czy wierzy w wampiry, a po co nagłaśniać sprawę oraz wzbudzać panikę.
Powinna podporządkować się pod polecenia. Odda jej apteczkę, chociaż ciężko był pozbierać swoje kości. Zapach dziewoi chyba zbyt mocno wdarł się do wampirzych zmysłów, co nieco go otumaniło. Chwyci jedną ręką za kolano Nei, ale bardziej odruchowo aby się nie wywrócić.
- Pierdolą o tabletkach krwi, a nie znajdą jakiegoś odświeżacza likwidujący zapach juchy.
Burknie zły, dopiero teraz orientując się za co trzymał. Kolano. Nea. Krew. Szybko zabierze dłoń, wstanie i odwróci w stronę drzwi. Ma jeszcze jakieś pytania? Lepiej je niech zada, bo jakoś Niemiec wolał na ten moment odmaszerować.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Nie Gru 02, 2018 7:24 pm

Zachowywałaby się podejrzanie, gdyby z dumą i uniesioną głowa szła zakrwawiona obok strasznego prefekta nocnej klasy, nic sobie nie robiąc ze spojrzeń i szeptów innych. Gdy starała się ukryć, uczniowie faktycznie mogliby pomyśleć, że po prostu złamała regulamin, do diaska, a nie wdała się w romans z nocnym uczniem. Przecież taka para zrobiłaby furorę wśród dziennych uczniów, sama Nea byłaby taką dwójka zainteresowana, gdyby tylko patrzyła na nią z perspektywy osoby trzeciej.
Zaczęła burczeć coś pod nosem i przewracać oczami, gdy znowu się z nią droczył.
Aż mam ochotę podciąć sobie żyły na twoją złość – rzuciła jeszcze, zanim wyszła – bo jestem niesamowicie ciekawa, jakim cudem możesz sobie znacznie gorzej radzić z kimś, z kim już nie musisz rozmawiać.
I po tym komentarzu zamknęła mocno drzwi, już nawet nie słuchając, co prefekt jej odpowiedział. Naprawdę mógłby sobie darować docinek, skoro cała i zdrowa trafiła do pokoju. Nie rozumiała, dlaczego nadal siedział jej uparcie na głowie, skoro miał właśnie teraz zajęcia – czy jako prefekt nie powinien dawać przykład innym i nie opuszczać żadnych lekcji? Szorując zabrudzoną rękę, aż parsknęła pod nosem na samo powiązanie „Fergal” i „dawać przykład”.
Gdy wróciła do pokoju, zauważyła po prefekcie, jak uparcie się w nią wpatrywał po tym, gdy pokazała mu ranę. Nie miała pojęcia, jak z wytrzymałością wampirów, jeśli chodzi o zapach krwi, ale w łazience założyła, że skoro Fergal dotychczas jej nie rozszarpał, to miał gdzieś jej ciało i krew. Teraz, widząc, jak podchodził, straciła tę pewność siebie i aż cofnęła się mimowolnie.
Urodziłeś? – wymamrotała niepewnie, nie do końca łapiąc, co do niej właśnie powiedział, bo więcej uwagi skupiła na tym, jak zaczął opatrywać jej rękę. Nawet o to nie prosiła, dałaby sobie radę sama. – Ale w takim razie ile lat miałeś, gdy przestałeś się starzeć? Przecież jesteś dziadkiem.
Nie dbała o to, czy go obraziła, bo jej myśli zaczęły krążyć wokół tego, jaką głupotą właśnie się wykazała: wpuściła o wiele silniejszego wampira do siebie do pokoju, gdzie byli sami, podczas gdy ona nadal czuła się mocno osłabiona, a na dodatek jedna z ran krwawiła. A co jeśli on tylko na to czekał, aby ją zabić i zjeść, jak to sam oznajmił? Czy naprawdę była już aż tak zmęczona po tym wszystkim, że jej zdrowy rozum zrobił sobie wakacje?
No ale chyba jest ktoś, kto też kontroluje tych łowców, prawda? Przecież nie mogą robić, czego chcą – kontynuowała temat, bo nie chciała, żeby w pokoju zrobiła się cisza. Z wdzięcznością cofnęła rękę, gdy Fergal w końcu ją opatrzył, i obejrzała opatrunek.
Nie tak źle, od razu widać było, że miał w tym wprawę. Przełknęła ślinę, zastanawiając się, czy musiał w taki sposób radzić sobie ze swoimi ofiarami, które przypadkowo przeżyły.
Nic nie powiem, ale pewnie się dowie, że tu byłeś.
Chciała jeszcze coś dodać, ale łapsko Fergala na jej kolanach oczywiście odebrało jej mowę. Cholera jasna, kochankami byli tylko według pewnej wampirzej trójki, nie naprawdę, co on?!
Dobrze się czujesz? – wydusiła, prostując się od razu i uważnie na niego patrząc. – Jakie tabletki? O czym ty mówisz?
Zaczynała się go bać coraz bardziej, zwłaszcza że znowu w głowie przeskakiwały jej strzępy wspomnień sprzed godzin. Ugryzienie w rękę, jedno, o wiele gorsze, potem drugie, również nieprzyjemne, chociaż słabsze, jeszcze wcześniej zębiska w jej dekolcie, jakiś świr przemieniający się w dziwną maź, zwierzęce uszy, las.
Jęknęła cicho, marszcząc brwi i zamykając na moment oczy. Cholerne wampiry.
Sięgnęła jeszcze do apteczki po środek dezynfekujący i plaster, aby uporać się z raną nad piersią; zrobiła to trochę nazbyt gwałtownie, bo rzeczy zaczęły lecieć jej z rąk.
Co za świr mnie tu ugryzł… – wymamrotała do siebie, odrzucając wszystkie włosy z szyi i obojczyka do tyłu, aby lepiej widzieć ranę. – Czy nie jesteście w stanie ich złapać tylko na podstawie ran? Nie zostawiają żadnego DNA? – zapytała i znieruchomiała na sekundę przed tym, jak miała zamiar psiknąć środkiem na ranę.
Jeśliby cokolwiek zostało, to nie mogła tego ruszać. Zmyła już co prawda krew wodą, ale o wiele bardziej skupiła się na ręce, klatkę piersiową tylko lekko opłukała. Spojrzała na plecy Fergala i wskazała palcem na tę małą – w porównaniu do innej – ranę.
Dlaczego nie badacie ran ofiar? Coś wcześniej przebąknąłeś, że nie byłam pierwsza.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Nie Gru 02, 2018 11:41 pm

Naprawdę zdolna jest do podcięcia sobie żył? Rekin zmierzył ją wzrokiem pełnym politowania.
- Wtedy miałbym okazję cię zjeść. Trup o pomoc nie zawoła.
Odgryzie się, czując ponownie zdenerwowanie. Ona też potrafiła robić na złość i prowokować. A może właśnie w taki sposób stała się ofiarą? Coś nabroiła, a później ucierpiała. Aż spojrzenie nabrało większej krytyczności. Coś musiało w tym być.
Nea miała o tyle szczecią, że Rekin w miarę ogarniał swoje wampirze odruchy, no i przede wszystkim nie chodził głodny. Poprzednie polowanie zaspokoiło na tyle głód krwi, że w miarę go kontrolował. Poza tym zawsze może traktować Neę jak coś niejadalnego, jak na przykład grzyba. To wcale nie był głupi pomysł, chociaż im dalej brnęła w wampirzą egzystencję oraz pytania, zaczynał zmieniać zdanie.
Fergal już wyczuwał niepewność w dziewczynie, aczkolwiek nic nie mówił. Wolał zająć się jej raną, aby już przestała nią tak wymachiwać albo zrobiła sobie ponownie krzywdę.
- Dokładnie.
Jeszcze dopowie, aby całkowicie rozwiać wątpliwości co do powstania. Chyba nie będzie musiał tłumaczyć jak to się stało, prawda? Uniesie wzrok aby spojrzeć na jej bladą twarz. Wyglądała okropnie, jakby co najmniej nie spała z tydzień oraz w ogóle nie jadła. Musi nabrać sił.
- Coś koło dwudziestu paru. Chociaż są tacy, co starzeją się szybciej i w moim wieku wyglądają jak koło czterdziestki. Możliwe, że wszystko zależne od genów. Każdy ma inne.
Nieco już zmęczony ton głosu, o dziwo też bez cienia irytacji. Niemniej niech się nie złapie, wszak Rekin potrafi wybuchnąć nagle.
- Mają swojego dowódcę, ale nie zawsze przecież da się wszystkich upilnować. Nie wiele w sumie o nich wiem, staram się unikać problemów aby nie mieć z nimi do czynienia.
Stwierdzi szczerze, chociaż to co narobił ostatnio, zalicza się już do przestępstw. Atakowanie ludzi, śmierć. Za to już łowcy ścigają.
- Może, ale nie mów czemu.
Zerknie ponownie na rękę dziewczyny. Akurat miał wprawę w robieniu szybkich opatrunków, w młodości uczył się wiele podobnych rzeczy. Wszak wojsko wymagało.
- Nie musisz z takim przerażeniem patrzeć na opatrunek, nic ci nie będzie.
Burknie, nie mogąc powstrzymać komentarza. A później wiadomo - chwyt za kolano, lekkie zawirowanie w głowie. Zapach mącił, co akurat nie było na rękę prefekta.
- Tabletki krwi. Substytut zastępujący krew. Niby łagodzi głód, ale nie zawsze działa. Nie każdy wampir może przyjmować proszki.
Szybka odpowiedź, byleby się czymś zająć. Dobrze, że był w stanie się odsunąć. Tylko na ile? Przecież do licha nie zauważył tej małej ranki na dekolcie. Albo... Nie chciał.
- Co?
Spyta, zerkając o czym mowa. Dopiero teraz dostrzegł na jej piersiach ślady kłów. No masz babo placek, Rekin aż pokręcił oczyma, odwracając jednak szybko łeb. Że też ona chciała aby ją tam opatrzył. Teraz i on przełykał głośno ślinę. Nie lubił obcować w taki sposób, nawet jeśli miałby to być opatrunek.
- Czemu pytasz mnie o takie rzeczy? Nie jestem od tego, żeby łapać wampiry.
Warknie, powoli się odwracając w jej stronę. Starała się zajmować raną, tylko jakoś tak nieumiejętnie. Niemiec zacisnął dłonie w pięści, wymuszając na sobie ruch. Twardy krok, sylwetka wyprostowana. Sztywno jakoś odebrał od niej przedmioty do opatrywania.
- Odchyl bardziej ubranie. Nic prawie nie widzę.
Mówił jak jakiś robot. Bez emocji, chociaż żadnego luzu w głosie nie miał. Nie spodziewał się też, że i jego ręce zaczęły odrobinę drżeć.
- Zapytaj o to dyrektora.
Jak niby miał myśleć, mając przed oczami dekolt Nei? Starał się na niego nie patrzeć, ale ciężko. Znowu jak jakąś mantrę powtarzał sobie w głowie, że ma do czynienia z grzybem a nie z dziewczyną. Chociaż piersi to ona wcale dużych nie miała, ale mimo wszystko kształty tam jakieś się znajdowały. I co gorsza, widok szyi. Te widoczne żyły, oddychanie i słodki ludzki zapach. To nie to samo co opatrywanie ręki, im bliżej dostępu do szyi, tym gorzej.
- Może... Może coś chciał.
Odezwie się nagle, pijąc do wcześniejszych jej słów odnośnie świra. Znowuż odsłonił zębiska. Chyba już celowo przejechał palcem po ranie, zbierając krew. Trudno powstrzymać się przed oblizaniem palca, ale trudno też odsunąć się. Dopiero teraz dociera w jakim Nea może znaleźć się niebezpieczeństwie.
- Ty nie jesteś głodna?
Może uda się zmienić jakoś temat. Oczywiście starał się wciąż opatrzyć ranę i już nie kontrolując obliże palca umoczonego w jej krwi. Lekko go nawet zagryzając.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Pon Gru 03, 2018 8:07 pm

Dwudziestu paru? Zmierzyła go wzrokiem po ran enty tego wieczora. No dobra. To było możliwe, fakt. To znaczy stop – to było niemożliwe i nadprzyrodzone, ale się wydarzyło, o, tak o wiele lepiej. Niemniej jednak naprawdę chciała zrozumieć, jakim cudem wampiry mogły istnieć. Co było w ich biologii takiego niezwykłego, z czego składały się ich organizmy, dlaczego naukowcy tego nie odkryli i nie wykorzystali podczas badań? A może odkryli, tylko oczywiście zachowali tę tajemnicę przed światem?
Pragnienie zaspokojenia wiedzy nie dawało jej spokoju i gdyby nie była osłabiona, głodna i ranna, pewnie nie mogłaby usiedzieć w miejscu, nie uzyskując odpowiedzi na te pytania. Zorientowała się już jednak, że Fergal, nawet jeśli coś wie, to niechętnie się z nią tym podzieli.
No, faktycznie każdy ma inne geny – przyznała, unosząc znacząco brwi i jeszcze przez moment przyglądając się swojemu opatrunkowi.
A czy wampiry mogły w ogóle krwawić? Próbowała wygrzebać w myślach, czy któryś z jej oprawców był ranny, ale jedyne, co miała we wspomnieniach, to jej własna krew wysysana przez kilka różnych par ostrych kłów.
Nie obraź się, ale nie wyglądasz na kogoś, kto unikałby problemów – odchrząknęła – pamiętasz, jak mnie wrzuciłeś do stawu, bo rozmowa poszła nie po twojej myśli?
Nastraszyła go wtedy, że pójdzie do dyrektora i ze wszystkiego mu się wyspowiada, ale ostatecznie oczywiście sobie odpuściła i wybaczyła Fergalowi. Właściwie gdyby wtedy wiedziała, czym tak naprawdę był rekin, to potulnie posłuchałaby go od razu i nawet nie wdawała się z nim w rozmowę (mimo że miała rację).
Zresztą – w ogóle gdyby ktoś łaskawie uświadomił ją wcześniej odnośnie do istnienia tych stworów, to popełniłaby mniej głupich błędów.
A na ciebie tabletki działają? – zapytała cicho, wpatrując się w niego niepewnie. Nie miała pojęcia, czy Fergal przyjmował te „proszki”, jak sam je nazwał, a nawet jeśli, to domyślała się, że z pewnością jedna czy dwie pastylki nie wystarczyły. Był wysoki, dobrze zbudowany – z pewnością potrzebował dużo krwi. Sztucznej czy prawdziwej, to już nieważne.
Dotyk na kolanie, niby niewinny, nieplanowany i przelotny, rozstroił ją na tyle, że nie mogła sobie poradzić z zaklejeniem głupiej małej ranki, w dodatku nawet odrobinę ją rozdrapała – nie spodziewała się jednak, że – o matko – Fergal uzna za stosowne wyręczyć ją w tym niezgrabnym opatrunku, absolutnie nie to miała na myśli. Tego wieczoru naprawdę słabo szło im dogadywanie się.
Bo... bo właściwie tylko ciebie znam z wampirów... – zdołała wydusić w odpowiedzi, gdy ukucnął obok niej i zorientowała się, co zamierzał zrobić.
No dobra, znała jeszcze Kuroi, ale ona nie była strasznym prefektem. Zresztą Nea w tej chwili nie byłaby sobie nawet w stanie przypomnieć o jej istnieniu.
Gdy Fergal zaczął się uważniej przyglądać jej klatce piersiowej, zrobiło jej się gorąco, a sama atmosfera w pokoju stała się nieznośnie duszna. Znowu zaschło jej w gardle, więc przełknęła głośno ślinę i oblizała usta.
Fergal... nie musisz... – zaprotestowała, chociaż gdy wampir i tak już zabrał się za ranę, posłusznie odsłoniła ubranie, ukazując więcej bladej skóry. Wolała zrobić to sama, niż gdyby prefekt miał ją w tym wyręczyć. Już zdążyła się przekonać, że nie pytał o pozwolenie, a raczej dopiero oznajmiał, co ma zamiar zrobić.
Kiedy jednocześnie odsłonił te pieprzone zęby i dotknął jej dekoltu, zbierając krew, przestraszyła się nie na żarty.
Jasny gwint.
Przecież jeśli ponownie skończyłaby jako przekąska dla potwora, byłoby już po niej.
Poczuła ukłucie w płucach, więc zdała sobie sprawę, że nie oddychała od momentu, gdy się odezwała. Nabrała teraz dużo powietrza. Czuła, że mogłaby wykitować prosto na niego ze stresu.
Jeszcze zapytał ją o głód, patrząc wampirzym wzrokiem oraz wysuwając zęby, a potem – i w tym momencie Nea zaczęła rozpaczliwie się cofać – oblizał palec z krwi.
Z jej pieprzonej krwi.
Co.
Do diaska.
Się tu działo?
To nie było tylko straszne, to było w dodatku dwuznaczne i przytłaczające. Dla Nei, niemającej jak dotąd świadomie do czynienia z wampirami, ten gest wydał się też aż nazbyt intymny. Zresztą co tu dużo mówić, nie miała też zbytniego doświadczenia w samych kontaktach damsko-męskich, więc już w ogóle traciła głowę i działała impulsywnie.
Jestem, jestem, jestem głodna – powiedziała na jednym wdechu, szybko wstając. Nie troszczyła się już o to, że dekoltu ostatecznie nie zakleiła, a ubrania nie zasłoniła.
Była głodna, to fakt, nie pamiętała, kiedy ostatnio jadła, nawet czuła już od długiego czasu, jak słabła, ale w momencie, gdy Fergal zlizał jej krew ze swojego palca, straciła apetyt. Jednocześnie jednak pojawiły się zawroty głowy, widocznie znowu zbyt szybko się podniosła.
Smakowała mu?, przemknęło jej przez myśl i zaraz potem złoiła samą siebie w myślach. Jak mogła w ogóle o tym pomyśleć, przecież to zwykła krew, obleśny metaliczny smak, jakim cudem mogła komukolwiek smakować?
Ale mimo wszystko – czy odróżnił smak jej krwi od poprzednich, które pił?
Próbując pozbyć się tych pytań z głowy, sięgnęła z roztargnieniem po zielone jabłko na jej nocnej szafce, jedyne jedzenie, jakie miała w zasięgu wzroku – zresztą tylko to byłaby w stanie teraz przełknąć. Ręce musiały jej drżeć, bo owoc wymsknął się z dłoni, upadł i poturlikał w stronę Fergala. Nie chcąc, aby prefekt musiał jej go podawać, zanurkowała za jabłkiem, od razu uchwyciła je w dłoń, ale jednocześnie wylądowała prawie na wampirze. Złapała się więc go kolano, aby nie wylądować głową jeszcze niżej.
A nawet nie za kolano, a za udo.
Jeden do jednego, prefekcie.
Od razu wycofała się na siedząco pod ścianę, oparła o nią plecami i wbiła zęby w twarde jabłko. Poczuła cierpki sok na wargach. Zaczęła przeżuwać, chociaż nawet nie zwracała uwagi na smak.
Jestem głodna – powtórzyła niewyraźnie nie wiadomo po co, jak gdyby próbując samą siebie przekonać, że ten mały wypadek sprzed chwili nie miał miejsca.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Pon Gru 03, 2018 10:02 pm

Wiele ukrywa się przed szarakami, chociażby sprawy o UFO czy konkretne nawiedzenia. To samo działo się z wampirami. Większe stacje badawcze czy laboratoria zajmowały się badaniem zjawisk nadprzyrodzonych w tym również krwiopijcami. Nie raz, nie dwa padały ofiarami okrutnych badań czy eksperymentów. Ale ze względu na politykę oraz działania Rady, nie można było zdradzać ich istnienia. Głębsze sprawy, nic poradzić. Nawet Fergal mało o tym świecie wiedział.
- U was ludzi bywa podobnie. Jedni starzeją się szybciej, drudzy wolniej.
Doda, chociaż nie miał już ochoty rozmawiać na ten temat. Niemniej Nea miała prawo pytać, wszak spotkał ją mały dramat, mający zmienić jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. Tylko szkoda, że z Fergala jest taki choleryk.
Obraź się? Rekin zacisnął szczęki, mierząc srogo dziewczynę.
- Nieprawda. Zawsze staram się rozwiązywać sprawy pokojowo. Tylko czasami to INNI mi nie pozwalają tego robić!
Syknie w złości, pochylając się nad Neą. Właście w cudowny sposób udowodnił, że Nea ma rację. Rekin od zawsze wpada w kłopoty, chociaż czasami tego nie chce. To otoczenie prowokuje go do drastycznych działań, a później wychodzi - że to on atakuje, a reszta ofiary.
- Wszyscy zaczynają i później się dziwią.
To już doda do siebie. Gotowało się w Niemcu na samą myśl, jak nie raz musiał użerać się z innymi szczeniakami z innych klas. Wygląd Rekina się aż nadto wyróżniał, jak i sam jego charakter, stąd też prześladowania.
Sprawa z tabletkami wyglądała niezbyt pozytywnie. Fergal zerknie zaś na młodą, zastanawiając się nad odpowiedzią. Jak powie prawdę, znowu ja przestraszy, lecz z drugiej strony całkiem fajnie reagowała.
- Szczerze? Mdli mnie po nich.
Aż uniesie kącik ust. Zapewne nie spodoba się jej fakt, że przebywa z wampirem który naprawdę nie toleruje tabletek z krwią. Musi pić krew, najlepiej prosto z żył, ale woreczkowa też nie jest zła.
- Ale w gabinecie medycznym mamy dostęp do worków z krwią. Więc nie jest tak źle.
Jednak dopowiedział, coby bardziej jej nie drażnić. Zapewne i tak nieźle już mają stresów, zważywszy na opatrywanie dziewczęcego dekoltu. Dla Rekina też było to trudne, ale patrząc jak ta ślimaczy się z opatrunkiem, to dostawał już kolejnej białej gorączki. Nea się denerwowała, więc On również. Przełknął ślinę, nie mogąc oderwać oczu od rany.
- W sumie... Tak, znasz tylko mnie. Chyba.
Skupić się na rozmowie oraz obserwowaniu - ciężka sprawa. Rekini umysł zaczynał się gotować, a wraz z nim chęci na skosztowanie.
- Muszę bo nie mogę patrzeć jak się z tym gramolisz.
Warknie zły, marszcząc brwi. Wyglądało, że on sam nie miał na to ochoty, lecz z drugiej strony czułby się źle, jakby jej nie pomógł. A dziewczyna naprawdę wyglądała tragicznie. I pewnie byłoby dobrze, gdyby nie ten paskudny odruch zlizania krwi. Smak Nei okazał się niezwykle delikatny. Nic dziwnego, wiotka, drobna i czysta. Niewinność zamknięta w maleńkim ciele. Nie mylił się co do niej, jak widać jeszcze jego zmysł drapieżcy nie zanikł. I nie zaniknie.
Dopiero po chwili zorientował się co zrobił, więc wściekł się... Na siebie.
Odsunie się nieco, w milczeniu i w małym szoku spojrzy na uczennicę. Jeszcze bardziej bledsza, rozdygotana i przerażona. Nie zjadłby jej przecież, wszak to był tylko odruch. Dla niego coś normalnego, dla niej już niekoniecznie.
- Jabłko ci wystarczy?
Zapyta niezbyt pewny jej posiłku. Jedno jabłko na tak sporą utratę krwi było marnym pomysłem, zawsze mogła przecież udać się na stołówkę. Mimo że nikt nie gotował, zawsze było coś dostępnego dla uczni. No i sam Fergal mógłby jej coś przynieść. Ta jak widać wolała jabłko, albo po prostu chciała szybko czmychnąć i zająć myśli. Ba, jeszcze na domiar złego wyleciało z jej rąk, po czym wylądowało przy Rekinie. Może by sięgnął po nie, ale młoda wyprzedziła go. Drgnął jak złapała się jego uda. Dotyk, przerażenie, szybka ucieczka pod ścianę. Ferg niby zaczynał czuć złość, jednak nie z jej powodu.
- To był odruch. Taki jak ubrudzenie sobie palca w dżemie. Obliżesz go. Więc ja zrobiłem to samo z twoją krwią.
Odwróci się całkowicie w jej stronę, podchodząc nie za blisko. Instynktownie już zaczynał utrzymywać dystans. Do licha. Dlaczego tak bardzo unikał bliskości, zwłaszcza z płcią przeciwną. Nieważne jaki gatunek, zawsze wpadał w panikę. I faktycznie było tutaj za gorąco.
- Może... Może przyniosę ci coś... coś lepszego do jedzenia.
Tak, z tego diabolicznego prefekta rzucającego przekleństwami oraz uczniami na lewo i prawi, zrobił się cichy, patrzący gdzieś w bok Rekin. Jeśli się zgodzi, pędem skieruje się do drzwi.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Pon Gru 03, 2018 11:20 pm

Prawie się zaśmiała, gdy powiedział o swoim pokojowym załatwianiu spraw, zwłaszcza że widziała po jego minie, że chyba sam niezbyt w to wierzył. Popatrzyła na niego tylko spod byka, spojrzeniem sugerując, aby się puknął w głowę, bo doskonale wiedział, że jest fatalny w trzymaniu nerwów na wodzy.
Odwrotnie. To ja zawsze staram się rozwiązywać sprawy pokojowo. Tylko jest JEDNA osoba, która nie pozwala mi tego robić – odgryzła się, chociaż już ciszej i niezbyt wyraźnie, bo mimo wszystko nie chciała znowu doprowadzać go do szału.
Ale powiedziała prawdę – Fergal był pierwszą osobą, tfu, stworzeniem, przez które prawie wybuchała złością. Nie dzisiaj może, chociaż momentami w nocnym akademiku też nie było przyjemnie, ale nad jeziorem, kiedy się poznali... odkryła wtedy w sobie nieposkromione pokłady złości, których wcześniej nikomu nie udało się wydobyć.
Odkaszlnęła niezręcznie, gdy ją uświadomił, że nie je sztucznych tabletek (z czegokolwiek tam były robione), i starała się usilnie utrzymać z nim kontakt wzrokowy, aby nie uwypuklać swojego strachu, ale już po dwóch sekundach przegrała i uciekła wzrokiem.
I Cross pozwalał, aby ktoś tak niezrównoważony chodził po szkole wśród setek ludzkich uczniów? Co ten staruszek miał nie tak z łbem?
No ale chyba musisz je jeść, dyrektor na pewno każe, nawet jeśli rzadko... – próbowała jeszcze pocieszać samą siebie. Na tekst o workach z krwią aż zacisnęła z całej siły palce na swoim ubraniu. – Czyjej krwi? Skąd ją macie?
To naprawdę ją niepokoiło – skąd w szkole brała się prawdziwa krew specjalnie dla nocnych uczniów? Przecież to na pewno nie były pojedyncze worki, ale całe litry, do diaska, czy ten skurczybyk Cross naprawdę zdobywał skądś nielegalnie czyjąś krew? A... a jeśli tak, to co z dawcami?...
Matko, gdyby rodzice Nei dowiedzieli się, do jakiej diabelskiej placówki ją posłali, już kolejnego dnia by się stąd wynosiła. Zresztą sama nie była pewna, czy po tym wszystkim, gdy wreszcie się wyśpi i odpocznie też psychicznie, nie pomyśli o transferze. O ile, oczywiście, Cross na to pozwoli, bo nie zdziwiłaby się, gdyby ten popapraniec szantażował dziennych uczniów, którzy wiedzą.
Po prostu mi słabo... – usprawiedliwiła się, zanim jeszcze Fergalowi odbiło z tym palcem na jej dekolcie. Nawet już chciała dać mu się opatrzyć, bo przez moment zaczęła wierzyć w jego dobre intencje (w końcu gdyby zamierzał jej coś zrobić, już by jej to zrobił, nie?), ale jego wampirza natura chyba obojgu uświadomiła, że w pokoju bezpiecznie wcale nie było.
Patrzyła na niego ze strachem spod tej ściany, trzymając się kurczowo jabłka i gryząc je małymi kęsami, byleby tylko się czymś zająć. Nadal czuła ogromny gorąc, ale wiedziała, że runęłaby jak długa, gdyby wstała teraz otworzyć okno. Pomimo ciepła podkuliła jednak nogi pod siebie, objęła je jedną ręką, a twarz przesłoniły jej włosy.
Pieprzyć wampiry, ohydne stwory, świry, potwory nieumiejące nad sobą zapanować, jeszcze zwalające winę na wszystkich ludzi wokół. Ciągle miała w głowie wzrok Fergala, gdy zlizywał jej krew z palca, i aż się wzdrygnęła. Znowu też zaczęła myśleć przez moment, jak mu smakowała, aż ze złości wgryzła się w jabłko tak mocno, że zjadła kawałek ogryzka i pestka poleciała jej do gardła. Odkaszlnęła, ocierając usta z soku.
Tak. Nie. Nie wiem – wycedziła w końcu, bo faktycznie najpierw stwierdziła, że nic więcej nie chce, potem przypomniała sobie o ssaniu w żołądku, a następnie o tym, że w przypadku Fergala druga odpowiedź nie była bezpieczna.
Zresztą był późny wieczór i nie dorwałaby teraz nic pożywnego do jedzenia, a przynajmniej tak sądziła. Rzadko jadała o tej porze, prawie nigdy, bo była przyzwyczajona do posiłków wyłącznie za dnia. Kątem oka zerknęła na zegarek. Dopiero teraz sobie uświadomiła, jak późno już było.
Gdzie ta Mir?, zmartwiło ją.
Odruch – bąknęła. – Okej. Rozumiem. Sma... cznego.
Przez moment chciała zapytać: Smaczna była?, ale ugryzła się w ten durny język i dokończyła inaczej. Nie kupowała zresztą tego odruchu, jedzenie krwi a dżemu to nadal były dla niej dwa różne światy.
Bała się, że podejdzie za blisko, więc zaczęła się przesuwać, ale na szczęście stanął w miejscu. Odetchnęła też z ulgą na jego pytanie.
Dobrze. Możesz. Cokolwiek. Zjem wszystko. – I znowu wgryzła się w już resztkę jabłka, byleby tylko nie musieć więcej mówić.
Kiedy wyszedł, przez parę sekund siedziała w miejscu, aż w końcu rzuciła ogryzkiem na szafkę nocną, wzięła kilka głębszych wdechów i złapała się za głowę. W tej pozycji zaczęła się kołysać jak dziecko próbujące ukryć się przed potworami, a gdy minęło z dobre pół minuty, wreszcie powoli wstała.
Czuła ulgę, będąc wreszcie sama, chociaż strach nadal nie minął. Fergal właściwie powodował u niej amplitudę uczuć – raz ufała mu całkowicie, na przykład gdy w nocnym przypałętała się tamta trójka, a zaraz potem bała się go najbardziej na świecie, jak przed chwilą.
Pieprzone wampiry. Same kłopoty z nimi.
Uchyliła okno, aby wpuścić do pokoju trochę powietrza, po czym wreszcie nakleiła ten głupi plaster na dekolt. Teraz nie wyglądała już podejrzanie i mogła z czystym sumieniem mówić, że nic się poprzedniego dnia nie stało. Spojrzała w małe lusterko stojące na biurku.
Wyglądała jak śmierć: przerażona, blada, z wyschniętymi ustami, nadal rozczochranymi włosami, mimo że w łazience się nimi zajęła, a do tego dochodziły rany na rękach i dekolcie.
Cu-do-wnie. Żeby chociaż pamiętała, co dokładnie się stało w slumsach!...
Usiadła wykończona na łóżku i tępo patrzyła przed siebie, nasłuchując, czy nikt (czyli Fergal albo Mir) się nie zbliża, ale gdy wokół nadal panowała tylko głucha cisza, w końcu buchnęła się do tyłu i objęła poduszkę. Nie zamykała oczu, bo wiedziała, że jeśli to zrobi, to jeszcze uśnie, a że miała nad sobą widmo ponownego przyjścia Fergala – nie mogła sobie na to pozwolić. Leżała więc tak spokojnie, czekając na wampira z talerzem.
Uśmiechnęła się nawet półgębkiem na myśl, że straszny prefekt-krwiożerczy rekin-nocny wampir gania prawie w nocy za jedzeniem dla zwykłej dziennej uczennicy. W sumie nie miałaby nic przeciwko, gdyby TAKA plotka poszła na całą szkołę.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Mir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t4000-miranda-miles#88363 http://vampireknight.forumpl.net/t4004-pokoj-mir-i-nei
Zarejestrował/a : 12/11/2018
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Sob Gru 08, 2018 1:08 am

Pizza, hm... Że też sama na to nie wpadła. Jednakże... teraz i tak było już za późno na zmianę decyzji, więc koniec końców wzruszyła ramionami i skinęła głową.
- Okay - odparła spokojnie. - Chyba powinnam mieć wodę.
Sięgnęła po jego rękę i pacnęła ją lekko, po czym obrała kierunek. Nie żeby musieli iść daleko, na szczęście lub nie, pokoje były tuż, tuż. Więc zaraz potem byli oboje już na miejscu. Sięgnęła do kieszeni, szukając klucze do pokoju.
- Chociaż w sumie... - gdy znalazła już pożądany przedmiot, przekierowała wzrok na Raphaela. - Ktoś i tak będzie musiał iść po tego dostawcę. Nie wydaje mi się, że będzie mu się chciało błąkać po tak dużej placówce.
Włożyła klucz do zamku i przekręciła go. Ani rusz. Otwarte. Chyba Nea wróciła. Zamrugała oczami, po czym nacisnęła klamkę, odzyskując wcześniej przedmiot. Popchnęła drzwi i weszła do środka.
- Mamy gościa - powiedziała z miejsca, przesuwając się kawałek, by wpuścić chłopaka. W przypadku, gdy stwierdzi, że za bardzo się guzdrze, chwyci go za rękaw i pociągnie do środka. - Tego co zwykle - dodała jeszcze bez wahania. Poprawiła okulary i wskazała chłopakowi swoje łóżko, by mógł sobie tam usiąść. Sama przekierowała się w stronę biurka, gdzieś siadła na krześle.
- Spałaś? Wyglądasz okropnie - stwierdziła bez wahania. Nie widziała dokładniej stąd, że mogła dać zbyt łagodne określenie wobec stanu dziewczyny. - Koszmar? - sięgnęła do szuflady i wyciągnęła szmatkę do czyszczenia szkieł. Położyła ją sobie na kolanie, zerkając na leżącą.
Powrót do góry Go down
Raphael
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3997-plac-budowy-wstep-wzbroniony#88337 http://vampireknight.forumpl.net/t3998-raphael#88338
Zarejestrował/a : 02/11/2018
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Nie Gru 09, 2018 10:41 pm

 Spojrzał na dziewczynę, jakby ta dopiero co wyskoczyła z kolorowego pudełka niczym urodzinowy klaun, krzycząc radosne: "Wszystkiego najlepszego, właśnie zdałeś do Harvardu!". Ani mu się śniło iść po pizzę, która miała być dostarczona do drzwi pokoju. Jeśli Mir chciała chodzić o tej porze po akademiku całkiem sama, to mogła iść. Nikt, ani nic jej nie trzymało. Proszę bardzo. Śmiało. Niech tylko będzie miała na uwadze to, że nauczyciel, a którego mogłaby przypadkiem wpaść, nie patrzyłby zbyt przychylnym okiem na jej wieczorną wędrówkę. Co jak co, ale było już całkiem późno i nawet Raphael zaczął się powoli zastanawiać, czy podjęli dobrą decyzję. Ledwo parę dni grzał się na posadzie prefekta, więc głupio byłoby ją stracić zanim w ogóle się do czegoś przydał.
 Ale... zawsze może wytłumaczyć, że odprowadza koleżankę bojąca się samej chodzić wśród zdradzieckich korytarzy szkoły, drżąc na myśl o tym, kogo może spotkać. Na przykład kły i czerwone oczy świecące w nieoświetlonym miejscu. Tak, zgrywanie bohatera i rycerza dygoczącej damy mogłoby się nieźle sprawdzić. Chyba.
 - Podałem numer pokoju, więc nie ma się czym martwić. Dostawca powinien sobie dać radę - stwierdził, wzruszając ramionami.
 Cóż, racja, facetowi mogło się nie chcieć przeprawiać przez bardzo duży teren Akademii, ale przecież dostarczenie pizzy było jego obowiązkiem. Za coś dostawał kasę, co nie?
 Prawie bezgłośnie wśliznął się do pokoju Mir. Byłoby to prawie godne miana świetnego szpiega, gdyby przez przypadek nie zamachnął się ręką, uderzając o drzwi, które zamknęły się z dosyć głośnym trzaskiem. A skoro efektowne wejście miał już za sobą...
 - Hej! Nie przeszkadzam? Zaraz przyjedzie pizza i tortilla. Tortilla jest dla Mir, ale mogę się z tobą podzielić pizzą - powiedział, siadając na łóżku korepetytorki.
 Zsunął z ramion plecak, kładąc go na ziemi. Omiótł spojrzeniem pokój, zatrzymując się na Nei. W jednej chwili dopadła go paskudna niepewność. Dziewczyna wydawała się być zmęczona, przez co z każdą sekundą myśli chłopaka coraz bardziej wyganiały go na korytarz. Co jeśli blondynka chciała odpocząć, a on swoim bezpardonowym wbiciem w jej cztery ściany posłał w diabły wymarzony spokój.
 - Chyba że wolisz spać? - zapytał, nie chcąc wyjść na totalnego buca i dupka w oczach dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Pon Gru 10, 2018 7:57 pm

Tak, Rekin zdawał sobie sprawę z tego co czynił, jednak inni też zawalali. On się nie ukrywał ze swoim burzliwych charakterem, dawał znać że nie warto z nim zadzierać ale inni mieli to w nosie i prowokowali go równo. A później płacz, lament że prefekt ich bije albo niby rzuca gdzie popadnie.
- CIEKAWE KTO!
Krzyknie, zaciskając dłonie w pięści. Znowu zaczynała go denerwować, poza tym udał głupa i już zaprezentował że nie ma o tym ochoty rozmawiać. W sumie jakby zareagował, gdyby dowiedział się o tym, że jako jeden z nielicznych przywołuje w Nei złość. Może dumę? Kto wie.
- Czasami je biorę.
Odpowie, krzywiąc się na samą myśl ich smaku. Niby przypominały krew, ale jednak to nie to samo. Rekiniego żołądka się nie oszuka, więc nie raz powodował torsje.
- Z banku krwi.
Nie domyśli się sama? Musi odpowiadać? Wiadomo, że wampiry muszą skądś mieć krew, żeby nie polować. Jest wiele banków z krwią jak na przykład w Nocnej dzielnicy. Albo chociaż krew pochodzenia od więźniów. Zawsze jakaś jadłodajnia dla wampirów się znajdzie.
Cross nie jest diabelską placówką. Utrzymuje się już szmat czasu, wiele osób ukończyło szkołę, zdobyło dyplomy i nie tylko byli to ludzie. Zbyt krytycznie dziewczyna ocenia, jak widać będzie musiała przekonać się do wampirów i zapewne do tych bardziej milszych.
- Jasne.
Mruknie pod nosem. Później wiadomo, wzbudził w niej mały szok oraz obrzydzenie. Dla niej to coś nienormalnego, dla wampira przeciwnie. Chociaż trzeba przyznać, że dziewczyna ma słodki, kuszący smak. Jednak oszczędzi już wyznania, ze chętnie by się w nią wgryzł. Na ten moment oczywiście.
Czyli jest głodna. Rekin westchnął, przeczesując łapy i tak już niezły nieład na głowie. Przecież nic złego się nie stanie jak coś jej przyniesie, chyba. W końcu ona mu nie ufa i nic dziwnego, drze się na nią od samego początku, no ale teraz się starał jakoś nadrobić aczkolwiek i tak czasami nie wytrzymywał. Co poradzić, ten typ tak ma.
- Raczej nie chcesz usłyszeć podziękowania.
Wykrzywi twarz, czując jak przez cielsko przechodzi dreszcz. Chętnie by powtórzył zlizywanie krwi, ale traktując to jak posiłek, a nie coś intymnego. Wszak do intymności by nie podszedł tak śmiało.
- To idę.
Już nie chciał na nią patrzeć. W wampirzej głowie się kotłowało, przecież tak blisko Nei i jeszcze chwyt za udo. Za dużo myśli atakowało wampirzy łeb żeby się tu zatrzymywać, więc czym prędko opuścił pokój starając się doprowadzić do ładu umysłowego. Tylko na jak długo?

Trochę minęło czasu odkąd pojawił się znowu w akademiku dla uczni z dziennych. Ze sobą niósł tekturowy pojemnik z goframi i bitą śmietaną. Osoba kręcąca się po stołówce zrobiła je w miarę szybko. O dziwo znalazły się jeszcze jakieś owoce - kawałki bananów, borówki. Nea powinna poczuć sie po jedzeniu lepiej. Po drodze zakupił jej jeszcze małą wodę w butelce. Po powrocie jednak nie spodziewał się, że Mir wróci z Nim. Otworzy drzwi, wlepiając wzrok w Raphaela. Od razu uniósł górną wargę, chcąc obnażyć zębiska. Lecz szybko się powstrzymał zważywszy na obecność Mir; nie wiedział czy wie o wampirach, więc lepiej utrzymać się w tajemnicy. Niemniej i tak się już sporo wyróżniał.
- Przyniosłem ci jedzenie.
Syknie z zaciśniętymi szczękami, wpychając Nei pudełeczko oraz wodę. Po czym znowu zerknie na ludzkiego prefekta.
- A ty tutaj czego się kręcisz?!
Przygadał kocioł garnkowi, tylko że Rekin tak brzydko górował nad ludzkim cwaniakiem. Jakże on tej buźki nie trawił. Do Mir nic nie mówił, niewiele ją znał. Tylko z widzenia, a to prawie jak wcale.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Pon Gru 10, 2018 10:55 pm

Z banku krwi? Nea tylko parsknęła pod nosem, chociaż do śmiechu jej nie było. Nie wiedziała, co dokładnie to oznacza, ale domyślała się, że nic legalnego. Jakoś nigdy nie widziała w punkcie krwiodastwa kolejki do „Oddaj krew dla głodnego wampira”. Czy to oznaczało, że te świry naprawdę podkradały cenne litry krwi, która była przeznaczona dla rannych i chorych ludzi? Czy może ukatrupiały wybranych, a następnie chowały ich do swoich lodówek?
Dlaczego w ogóle wampiry nie mogły pić krwi zwierząt zamiast ludzkiej? Jasna cholera, z każdą chwilą, gdy zagłębiała się we własnych rozmyślaniach, zniechęcała się do tych stworów coraz bardziej.
Nie. Nie chcę podziękowania – odparła mu jeszcze cicho spod ściany, gdy brała jeden z ostatnich kęsów jabłka. Kwaśny sok spłynął jej po brodzie, przez co na myśl przyszło jej, że sama wysysa teraz komuś krew. Prawie się przez to zakrztusiła. – Chcę tylko spokoju – dodała, gdy wyszedł i gdy odczekała kilka sekund.
Leżąc już na łóżku w ciszy i samotności, trochę się uspokoiła, chociaż powrót Fergala z jedzeniem napawał ją lękiem. Próbowała, naprawdę próbowała myśleć o nim pozytywnie, w końcu oprócz wrzucenia do jeziora (a tam, stare dzieje), straszenia zębiskami i ryków (wredny charakter i tyle) oraz... zlizania krwi (no dobra, to było... niepokojące) nic jej nie zrobił... ale jakoś nie potrafiła. Świadomość, że to wampir, ani trochę nie pomagała.
Chociaż póki nikogo w jej obecności jeszcze nie ugryzł – nie było tak źle, prawda?
Kiedy usłyszała, jak ktoś próbował otworzyć drzwi, natychmiast się poderwała. Po kluczu domyśliła się, że to Mir, więc tuż przed tym, jak ta ukazała się w drzwiach, wsunęła zabandażowaną rękę pod poduszkę, jednocześnie układając się na boku. I tak sobie leżąc, jak patrycjusz podczas rzymskiej uczty, powitała współlokatorkę słabym uśmiechem.
Hej – rzuciła, chociaż zaraz potem zrzedła jej mina.
Ucieszyła się na powrót Mir, bo psychicznie lepiej czuła się w jej obecności i Fergala niż samego wampira (nawet jeśli jeszcze nie postanowiła, jak wyjaśni jego wizytę), ale nie brała pod uwagę kolejnego, em, gościa. Wzdrygnęła się w miejscu i sapnęła z zaskoczeniem, gdy zatrzasnęły się drzwi – tak pieprznąć umiała tylko jedna osoba.
Ach... tak... – wymamrotała. – Hej, Raph. Korepetycje? Tak późno?
Znała Raphaela głównie z krótkich opowiadań Mir (ten senpai w ogóle się nie uczy), jak również raz czy dwa zamieniła z nim parę słów, akurat gdy Mir go przyprowadziła do pokoju, ale zbyt dużo o nim nie wiedziała. No, ale najważniejsze, oczywiście, tak – był prefektem, tak jak Fergal, tylko że części dziennej. Poczuła gulę w gardle na myśl, że chłopaki mogą się znać.
Tak, koszmar – kiwnęła głową, nie ruszając się z miejsca. Właściwie koszmar był idealnym słowem do opisania poprzedniego dnia. – Nie, nie martwcie się. Wyśpię się potem.
Z nerwów, co będzie, gdy Fergal skonfrontuje się z innym prefektem, i tak by teraz nie usnęła, nawet jeśli była wyczerpana.
Jeśli chodzi o pizzę... – zaczęła, myśląc, jak odpowiednio ubrać w słowa sytuację, w jakiej właśnie wszyscy się znaleźli – to podziękuję, wiecie, zaraz też coś zjem. – Umilkła na chwilę, po czym zaczęła drapać się po głowie zdrową ręką, wlepiając wzrok w losową ścianę. – Bo właściwie też mam gościa, hm, który coś mi tam niesie.
Kuźwa, kuźwa, kuźwa, czemu Mir musiała zaprosić innego prefekta akurat dzisiaj, teraz, późnym wieczorem? A tak w ogóle to czy Raph mógł dawać tak zły przykład i przebywać o tej porze u dziewczyn? Machnęła zaraz na to w myślach ręką. Przecież już wiedziała, że kto jak kto, ale prefekci mieli gdzieś zasady.
Gdy Fergal wpadł do pokoju jak tornado, choć on wyjątkowo nie trzasnął drzwiami, zapanowała cisza. Nea miała wrażenie, że dosłownie słyszała odpadający tynk ze ścian. Przenosiła tylko wzrok z Mir na Rapha, potem na Fergala, po czym znowu patrzyła to na dziewczynę i to na chłopaków. W końcu wampir wcisnął jej jedzenie. Grzecznie schwyciła opakowanie.
Dziękuję – wyrzęziła jak gruźlik. Odkaszlnęła, żeby mówić głośniej, i dodała z nieukrywanym zdziwieniem: – Skąd wziąłeś tyle bitej śmietany?
Wytargała w połowie zabandażowaną rękę spod poduszki, ale na moment się zatrzymała.
Co jeśli Raph wie o Fergalu, a jej rany oraz jego obecność wydadzą się podejrzane?
Co jeśli to niefortunnie połączy i – olaboga – pójdzie do dyrektora?
Zacisnęła wąsko usta i postanowiła udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i że wizyta Fergala-nocnego prefekta spieszącego z jedzeniem dla uczennicy późnym wieczorem w żeńskim dziennym akademiku to najnormalniejsza rzecz pod słońcem.
Spokojnie więc wygramoliła się do pozycji siedzącej, opuściła nogi na podłogę i zaczęła odpakowywać jedzenie. Na wrzask Fergala, który znowu przerwał ciszę, tylko się wzdrygnęła. Chyba powoli się przyzwyczajała.
Wzięła gryz gofra i zaczęła z wolna przeżuwać.
Przyszedł na pizzę – odpowiedziała szybko za Rapha, zlizując bitą śmietanę z ust i okolicy. Palcem strzepnęła ją jeszcze z nosa, bo nawet tam się ubrudziła.
Skąd Fergal wytrzasnął o tej porze gofra z bitą śmietaną, swoją drogą?
Schwyciła w palce kawałek banana, który prawie uciekł na jej nogi, i włożyła go do buzi. Przegryzając, zapytała jeszcze, zanim Fergal zdąży wybuchnąć na nowo, bo wiedziała, że to zrobi:
Wy się znacie? – Za wszelką cenę próbowała udawać, że absolutnie niczym nie jest zmartwiona, zdziwiona czy przestraszona. Z tej słodkości gofra prawie zaczęło ją mdlić, ale potulnie tylko znowu się w niego wgryzła.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Mir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t4000-miranda-miles#88363 http://vampireknight.forumpl.net/t4004-pokoj-mir-i-nei
Zarejestrował/a : 12/11/2018
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Sro Gru 12, 2018 12:06 am

Gdy usłyszała trzask drzwi, momentalnie odwróciła się w stronę chłopaka i popatrzyła na niego upominająco. Z mistrzem wkradania się i niezdradzania swojej pozycji, to raczej nie miała do czynienia... Tyle dobrze, że nikt nie zaczął krzyczeć, że mają przestać hałasować. W końcu nie każdy jest tolerancyjny.
- Raczej tak długo. Trochę zeszło - odpowiedziała bez wahania w głosie. - Ale mówi się trudno - wzruszyła lekko ramionami, ściągając okulary i chuchając na nie. - Na pewno? - spojrzała na nią, odczuwając zarazem w duchu lekką niepewność. - Nie musisz się męczyć ze względu na nas - dodała od siebie. Jasnowłosa nie widziała teraz dokładniej Nei, ale wydawało się jej, że mogła być o wiele bardziej zmęczona niż sądziła na początku. A skoro tak... to na swój sposób chyba była zmuszona, by znosić dodatkowe towarzystwo przez pewien czas. Aż westchnęła cicho, zastanawiając się nad tym wszystkim.
Międzyczasie wzięła się za przecieranie szkieł szmatką.
- Huh? - informacja, którą została teraz uraczona, zaskoczyła ją. I to bardzo. Aż wzięła ją myśl, że co jeśli... - Chłopak? Dziewczyna? - wyszczerzyła zęby, posyłając jej bardziej radosny uśmiech. - Przeszkodziliśmy w czymś ważnym? - droczyła się delikatnie, zakładając już okulary na nos. Już oczami wyobraźni widziała, jak jej "gość" pocieszał ją po koszmarze... Ale to i tak wszystko były dopowiedzenia... Zwłaszcza, że nie wiedziała, jak to wszystko prezentowało się naprawdę, o!
No i w sumie niedługo przekonała się, o kim mówiła jej współlokatorka.
Uniosła głowę, spoglądając na przybyłego ucznia.
- Dobry wieczór, Schlecht-senpai - odezwała się cicho. Wiedziała kogo miała przed sobą? I tak, i nie. Mniej więcej orientowała się, kto był prefektem, ale z Klasą Nocną miała tyle wspólnego co i nic. Tak zwana znajomość jedynie z widzenia na korytarzu, ale też nie zawsze, przez wzgląd na różne pory zajęć. No i plotki. Wszędzie jakieś plotki. A sam ciemnowłosy wyróżniał się na tle innych, więc nie było jak pomylić osoby. Ale to już zachowała dla siebie.
Drgnęła mimowolnie, słysząc jego głos.
- Za głośno - powiedziała cicho, pocierając prawe ucho. - Senpai, prosiłabym, byś nie krzyczał o takiej porze - dodała od siebie, odczuwając nutkę niepokoju. Nie wiedziała skąd właściwie się wzięła. Może przez to, że zwracała się do kogoś z wyższą rangą? W dodatku starszego? Obawiała się wewnątrz siebie, że zabrzmiała nieuprzejmie? Dlatego odczuła na moment ulgę, gdy Nea powiedziała coś od siebie w związku z tym tematem.
- Nawiasem mówiąc... Nea, masz jakąś tabletkę przeciwbólową? - zwróciła się jeszcze do dziewczyny, przekierowując na nią swój wzrok. - Przydałaby się mi teraz - dodała spokojnie. Uniosła kącik ust, posyłając krzywy uśmiech. Niespecjalnie paliła się jednak do wyjaśnień, dlaczego właściwie ją potrzebowała. Ale raczej dziewczyna nie potrzebowałaby więcej czasu, by domyślić się, o co mogło Mirze chodzić. I dlaczego wyskoczyła z taką prośbą.
Sprawdziła jeszcze, czy na pewno odłożyła szmatkę, zarazem zastanawiając się, co dalej. O ile z Raphaelem mogła współdzielić jakieś tematy, tak samo jak i z obecną tu uczennicą, o tyle nie miała pojęcia o czym mogłaby rozmawiać z Fergalem. O ile powinna, patrząc na daną sytuację. Aż posłała też pytające spojrzenie dziewczynie, próbując zrozumieć, czemu prefekt przyniósł jej jedzenie.
Powrót do góry Go down
Raphael
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3997-plac-budowy-wstep-wzbroniony#88337 http://vampireknight.forumpl.net/t3998-raphael#88338
Zarejestrował/a : 02/11/2018
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Sob Gru 15, 2018 11:53 pm

Czułby się naprawdę głupio, gdyby Nea przez niespodziewane wtargnięcie nie mogła spokojnie zasnąć, ale... skoro sama powiedziała, że dodatkowa osoba w pokoju jej nie przeszkadza, to chyba tak musiało być. No nie? W życiu nie domyśliłby się, że gdy kobieta mówi w takiej sytuacji mówi proste "nie", ma na myśli bardziej złożone "spierdalaj". Niestety, blondynka była już skazana na towarzystwo kolegi.
 - Przez Mir korepetycje się trochę przedłużyły - odpowiedział, robiąc nadąsaną minę. Nadal pamiętał, jak nie tak dawno białowłosa z cierpliwością kata siedziała z nim nad tymi bestialskimi podręcznikami, wymyślając coraz to nowsze przykłady. Mógłby przysiąc, że wtedy jej duma wręcz rozpierała ją od środka, choć na zewnątrz ciągle miała ten sam beznamiętny wyraz twarzy, który od czasu do czasu ustępował grymasowi niezadowolenia, gdy efekty nauki okazywały się niezadowalające. Ale przecież to nie wina Raphaela, że matematyka nie chciała sama rozwiązywać swoich problemów, a japoński miał od cholery znaków, których znaczenie czasami umykało z umysłu chłopaka. A przecież mimo wszystko się starał, żeby przyswoić jak najwięcej wiedzy!
 Brwi uniosły się w górę, gdy Nea odmówiła pizzy. Chora czy jak? Albo na diecie. Co jak co, ale kompletnie nie spodziewał się, że i ona może oczekiwać jakiegoś gościa. No bo jak? O tej godzinie raczej niewielu uczniów przechadzało się po pokojach innych, bojąc się, że natrafią na nauczycieli albo jakiegoś złośliwego prefekta, który bez mrugnięcia okiem zakapuje o nocnej wędrówce.
 - Nie ładnie wysługiwać się koleżanką - zażartował.
 Oparł się dłońmi o materac łóżka, przeskakując wzrokiem z Nei na Mir. Jeszcze jedna osoba w tym pokoju była raczej kiepskim pomysłem. Pokoje uczniów z dziennej klasy nie grzeszyły wielką przestrzenią.
 Nie to co u klas nocnych, skwitował w myślach. Nawet mają właśnie łazienki! I za co? Za nic. Też mi równe traktowanie.
 Odruchowo spojrzał na drzwi, gdy ciche skrzypienie zawiadomiło o przybyciu wyczekiwanej osoby. W jednej chwili Raphael poczuł, jakby ktoś zwalił na niego sufit. Zerwał się z łózka, jak poparzony, widząc tą nienawistną, zakazaną mordę. Zamawiał pizzę i tortillę, do cholery, nie nieświeże sushi  z gadzim jadem.
 - Co ja tutaj robię?! To ja powinienem zapytać o to ciebie! - warknął prosto w twarz tak bardzo nielubianego przez przedstawiciela wampirów. - Spieprzaj do siebie, Sushi! Nie powinno cię tu być! To akademik ludzi, nie twój i twojej ześwirowanej bandy. Jazda stąd, ty oślizgła rybo! - ryknął, w ogóle nie zważając na słowa młodszej koleżanki.
 Grymas złości i wstrętu wykrzywił dotąd spokojne oblicze chłopaka. Palce zacisnęły się w pięści, gotowe wymierzyć cios prosto w rekini pysk.
 Naprawdę był bliski tego, żeby wziąć najbliższą ciężką rzecz i przywalić w ten pusty, wampirzy łeb, żeby potem dowlec zwłoki rekina prosto na dywanik dyrektora. Jednak obecność dziewczyn i fakt, że przecież ciągle znajdował się w ich pokoju, a nie u siebie, skutecznie powstrzymywał go przed zrealizowaniem tego pomysłu. Mogłyby opacznie zrozumieć jego intencje i jeszcze oskarżyć o demolowanie ich własności.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Nie Gru 16, 2018 11:15 am

Jakby się zastanowić wampiry to też istoty w potrzebie i żeby przeżyć piją krew z woreczków, nie polują na ludzi, chociaż bywają wyjątki i zdarzają się tacy którzy napadają. Niestety w Yokohamie takim podejrzanych typów było od groma i poniekąd Rekin był jednym z nich. Ale o tym Nea już nie musi wiedzieć.
Wystarczy, że i tak skreśla Fergala za samo krwiożercze jestestwo, jak i innych czynników chociażby tych z ogrodów szkolnych. Bywa.
Teraz były inne problemy. Spotkanie się z drugą uczennicą zamieszkującą pokój oraz prefektem z dziennych. W dodatku obydwoje się nie za bardzo lubili, o czym świadczyła wzajemna reakcja.
- Co to za pytanie? Ubiłem własnoręcznie! Kurde... Przecież wiesz, że mogłem znaleźć w lodówce.
Warknie do Nei, chociaż nie chciał być agresywny wobec niej. To wina Raphaela oraz samej jego wrednej mordy. Cwaniak bo przecież jest na terenie dziennych, Fergal więc nie ma za bardzo pola do popisu. Ale czy jemu to przeszkadzało?
- Ten paszczur też jest prefektem! I zaraz skrócę mu ten ryjek, jeśli się nie zamknie w trybie natychmiastowym!
Podejdzie bliżej do Rapha. Chłopak naprawdę nie bał się prowokować, ewentualnie wierzył że większy kolega nie jest w stanie nic mu zrobić. Rekinowi aż żyłka drżała, szczęki obnażały się, prawie już tocząc pianę. I jak niby nie miał krzyczeć?
- Wycofaj to nim upierdolę ci łeb!
Syknie, wyciągając już łapska ku niemu. Prawie by doszło do pochwycenia za głowę, skierowania w stronę okna i wyrzucenia na zewnątrz, kiedy do nozdrzy Rekina doszedł ten mocny, nieco inny zapach krwi. Taki, który pachnie tylko i wyłącznie kobieta. Niczym naturalne perfumy dla ofiary: kuszące, pobudzające i wyrywające z każdych myśli. Ferg z wyciągniętymi łapami do prefekta zatrzymał się momentalnie. Odwrócił łeb w stronę Mir, która to poprosiła Neę o przeciwbólowe.
- To ty tak pachniesz...
Mruknie pod nosem, zmieniając tym samym kierunek i ruszy w stronę Mir. Kto powstrzyma Rekina, chwytającego dziewczynę za barki. Zacisnął mocniej palce, pochylając się tak, aby zminimalizować między nimi odległość. Jedno było wiadome, zapach naturalnego oddawania krwi zawirował w żądzy wampira, że nie był w stanie powstrzymać swoich odruchów. Wodzony za nos sam nie zdoła się oprzeć pokusie TEJ krwi. Tylko jak odbierze Mir dziwne zachowanie kolegi? Widok czerwonych ślepi, obnażonych, zaślinionych zębisk i charczącego oddechu.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Nea

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Nie Gru 16, 2018 3:23 pm

Potrzebowała paru sekund, żeby odpowiedzieć, czy odwiedzi ich zaraz chłopak, bo po uśmiechu Mei już widziała, co kotłuje jej się w głowie.
Trudno stwierdzić – rzuciła więc, chociaż zaraz dodała szybko: – To znaczy i trudno, i nietrudno. Chłopak, ale jakby to powiedzieć... – odkaszlnęła nerwowo. – No, zobaczycie zaraz. W każdym razie w niczym nie przeszkodziliście – zapewniła jeszcze tuż przed przyjściem Fergala, patrząc na Mir tak wymownie, jak tylko się dało.
Próbowała ją jeszcze błagać wzrokiem, żeby nie pomyślała sobie nic sprośnego o wizycie Fergala, bo i tak już kolejne dni lub tygodnie mogą się okazać koszmarem, jeśli chodzi o plotki, ale była na tyle wymęczona, że chyba wyszedł jej tylko jakiś chory wytrzeszcz oczu.
Po wejściu Fergala i nagłej zmianie atmosfery na wyjątkowo napiętą sama nawet poczuła, jak mimo zmęczenia zaczęła się mieć na baczności, choć próbowała udawać, że Fergal w kobiecym pokoju części dziennej to normalka. Po reakcji Raphaela już jednak wiedziała, że to się źle skończy.
Bardzo dobrze ją ubiłeś w takim razie – rzuciła jeszcze do nocnego prefekta z lekkim sarkazmem, mając nadzieję na jakiekolwiek rozluźnienie atmosfery, choć widziała, że już nikt jej nie słuchał.
Jadła więc przez moment powoli, unikając wzroku każdego z nich i przysłuchując się to wrzaskom Fergala, to Raphaela. Raphowi dała nawet mocne osiem na dziesięć w skali najgłośniejszego ryku, a przy Rekinie – jak zwykle – wywaliło jej zdaniem skalę.
Masz babo placek, mieli jak w banku, że przynajmniej cały korytarz ich słyszał. Dlaczego prefekci musieli być tacy narwani?
Mir ma rację. Fergal, proszę, uspokój się, przecież to dzienny akademik, a jest prawie noc – syknęła w miarę spokojnym tonem, odkładając na wpół zjedzonego gofra i oblizując palce. – Czy nie moglibyście się nie lubić tak, nie wiem, w ciągu dnia gdzieś na zewnątrz? – zapytała, patrząc też na Rapha. To naprawdę nie był dobry moment na kłótnię.
Rzuciła się od razu do swojej szafki, gdy Mir poprosiła o tabletkę. Pomimo agresywnych czubków tuż obok nich posłała jej również słaby uśmiech i kwinęła głową ze zrozumieniem. Obie zażywały przeciwbólowe leki właściwie tylko z jednego powodu i – co oczywiste – raczej tylko raz w miesiącu.
Pewnie. Trzymaj. – Podeszła do niej i podała listek z tabletkami. Usiadła obok na łóżku z westchnieniem i nachyliła się, aby cicho zapytać: – Dzisiaj się zaczął? Współczuję, pierwszy dzień jest najgorszy, leci tyle krwi. – Aż sie skrzywiła z niesmakiem. – Ja to będę mieć dopiero za tydzień. O ile dożyję – mruknęła, przewracając oczami i wskazując w strochę narwanych prefektów.
Gdy na moment zrobiło się cicho, a potem usłyszała, co powiedział Fergal, aż miała wrażenie, że serce jej przestało bić na moment.
Jasna cholera.
Nie przewidziała tego.
Ze strachem obróciła ku niemu głowę i zobaczyła, że był właściwie tuż obok nich, z czerwonymi ślepiami, i kierował łapska w stronę Mir. Nie miała pojęcia, że wampiry potrafią tak zareagować na krwawienie miesięczne, jak one w ogóle mogły w takim razie funkcjonować w szkole pełnej kobiecych uczniów?
Mir, szybko, chodź – rzuciła, wstając od razu i próbując poderwać koleżankę.
Fergal był jednak szybszy i kiedy Nea chciała odciągnąć Mir, ten trzymał ją już mocno za ramiona. Blondynka przełknęła ślinę, bo dobrze wiedziała, jak boleśnie potrafił wbić swoje szpony w czyjeś ciało.
Fergal – jęknęła – nie możesz, zostaw ją, nie rób tego!
Cofnęła się jednak z przerażeniem, gdy zobaczyła jego wysunięte kły, po czym odskoczyła na drugi koniec łóżka. Odruchowo zaczęła chronić nawet swoją zranioną rękę. Chyba by już się wykończyła psychicznie, gdyby jej też się oberwało.
Odwróciła się w stronę drugiego prefekta, próbując wybadać spojrzeniem, czy wiedział, kim właściwie był Fergal.
Raphael – wydukała tylko, uznając, że więcej nie trzeba mówić.
Niech go odciągnie, niech kogoś przyprowadzi, niech nawet pójdzie po dyrektora. Niech ratuje Mir, byleby tylko się jej nic nie stało. Amen.

_________________



#cc99ff
Powrót do góry Go down
Mir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t4000-miranda-miles#88363 http://vampireknight.forumpl.net/t4004-pokoj-mir-i-nei
Zarejestrował/a : 12/11/2018
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   Yesterday at 3:04 am

- Wcale nie. Mogliśmy to skończyć o wiele wcześniej - odparła spokojnie. - Sam dobrze wiesz, czemu tak długo to trwało - dodała na swoje usprawiedliwienie, zarazem wzruszając ramionami. Nie była przecież winna temu, że musiał wykonywać tyle ćwiczeń. Wszystko w ramach utrwalenia samej nauki i by mu nie wyleciało z głowy od razu. Inaczej to wszystko nie miałoby najmniejszego sensu.
Tak czy siak, zaciekawiło ją mocno, kim była ta tajemnicza osoba, o której wspomniała Nea. Ba, zwłaszcza, że powiedziała, że to chłopak... I zdecydowanie dobrze ignorowała owe wymowne spojrzenie, które jej posłała. Nie można jednak powiedzieć, by spodziewała się czegokolwiek takiego, czego właśnie była świadkiem. Przygryzła wewnętrzny policzek, patrząc raz na jednego, raz na drugiego z mężczyzn i słuchając ich wymiany zdań.
- Co wy wyrabiacie? - odezwała się cicho dziewczyna, krzywiąc się zarazem. - Senpai... - nie spodziewała się tego, że mogłoby do czegoś takiego dojść. Zaś z drugiej strony... Nie dawało się przewidzieć rozwoju wydarzeń, jak i nie posiadała wiedzy na temat ich relacji. Posłała niepewne spojrzenie dziewczynie, po czym ponownie skupiła się na nich. - Jeśli chcecie się wykłócać, to idźcie do innego miejsca. Ashmore-senpai, Schlecht-senpai, jeśli dojdzie tu do przemocy, pójdę po któregoś nauczyciela - dodała nieco głośniej, odczuwając cień irytacji. Mir zastanawiała się, czy takie zachowanie brało się z tego, że Fergal był z Nocnej. W końcu inna klasa, niekoniecznie przepadająca za Dziennymi. Mogła właściwie się jedynie domyślać, nie mając zarazem zbytnich dowodów na swoje racje. Nie. To nie było nawet teraz istotne. Istotniejsze było natomiast to, że nie zapowiadało się na pokojowe rozwiązanie. Nie rozumiała, co to wszystko powodowało, ale ważniejsze było zarazem to, by ich pokój nie stał się miejscem bójki.
Chociaż grożenie prefektom nauczycielem... było dziwnym posunięciem. Tak ją zaraz potem tchnęło.
- Buzujące hormony - burknęła jeszcze pod nosem. Niespecjalnie jej się podobał taki rozwój wydarzeń. Może jednak pokusić się o zmuszenie ich do ogarnięcia się? Albo zabrać się z Raphaelem i zjeść gdzieś indziej.
Mimo tego wszystkiego, jej uwaga skupiła się na dziewczynie. Wymamrotała podziękowania i uniosła kącik ust w smętnym uśmiechu, gdy zabrała tabletki.
- Ból. Tamto to nic - odpowiedziała jej szeptem. - Czemu miałabyś nie dożyć? - wzruszyła lekko ramionami. Nie rozumiała, co tamtej chodziło jej po głowie. Sama zamierzała sięgnąc po butelkę wody, którą powinna jeszcze mieć w biurku, gdy nagle sytuacja gwałtownie się zmieniła. Ledwo zarejestrowała to, że ciemnowłosy zaczął sie do niej zbliżać. Gdzieś tam dobiegł ją jeszcze głos Nei, ale nie miała zbytniej możliwości zareagowania... zwłaszcza, że nie wiedziała, co się właściwie dzieje. Poczuła, że duże, męskie dłonie zaciskają się na jej ramionach.
- Aua, to boli - powiedziała momentalnie, patrząc niepewnie na Fergala. - O c-co chodzi? - czyżby jednak była zbyt niegrzeczna wobec senpai'a? - Proszę puścić, to sprawia mi ból! - źrenice rozszerzyły się przez strach, który zaczął się mieszać z niepewnością i brakiem zrozumienia, który ją ogarnął. Na dodatek ten wyraz twarzy... Czerwone oczy, które zdecydowanie nie wyrażały niczego sympatycznego. Obnażone zęby... Zębiska? Nie można było ich zaliczyć przecież do ludzkich, nie? Nie...? Nie jest to teraz przecież ważne! Co on właściwie wyrabiał?!
- P-przestań... Z-zostaw mnie... - porzuciła już formy grzecznościowe, czując zarazem, że strach paraliżuje jej ciało. Nie żeby mogła próbować się wyrwać z tej pozycji. Uspokój się. Nie pokazuj po sobie słabości. Nie jesteś sama - głos w jej wnętrzu próbował sprowadzić ją do pionu, ale nie miało teraz większego sensu, nie? Co on próbował jej zrobić, w dodatku przy świadkach...? Nie... Niemożliwe, że TO. Przecież był prefektem! Nie mógł sobie pozwolić na takie zachowanie i to teraz. Nie miało to logicznego wyjaśnienia.
Ale prawdę mówiąc, jasnowłosej nie przychodziło nic więcej na myśl.
- Ja... - próbowała zebrać w sobie te wątłe siły i... - Zostaw mnie! Co ty wyrabiasz?! Wyglądasz jakbyś chciał mnie z-zgwałcić - powiedziała. - T-to nie jest śmieszne... Jeśli t-to jakiś żart, t-to proszę przestać...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Mir i Nei   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Mir i Nei
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój numer #520

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: SŁONECZNY :: POKOJE-
Skocz do: