IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Tanie, małe mieszkanie.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 158


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyNie Lut 03, 2019 9:29 pm

Właściwie cała trójka była winna. Ich karność dotyczyła innych aspektów, ale nikt z nich nie był świętym. Ciężko też oceniać więc działania drugiej osoby, choć sercem był blisko Fergala, a rozumiem Mei. Tylko z kolei dziewczyna pod mimiką niewinności, która z kolei skrywała sporo bólu przy opatrywaniu ran, była bardzo, ale to bardzo ciekawską istotą. Dalej drążyła przyczynę, dla której stał się więźniem w domu. Właściwie więźniem własnego ciała. Powoli zaczynał rozumieć wybuch gniewu Niemca, on zdecydowanie nie lubił wiercenia w brzuchu, czego najwyraźniej dziewczyna nie umiała wyczuć. Przynajmniej tyle, że nie doświadczy kolejnych ran z kłów Schlechta, tego młodego. Przynajmniej na tę chwilę. Westchnął cicho i próbował zaspokoić głód wiedzy na tyle, ile był w stanie Arashi rzec.
- Nie. Prędzej tracę panowanie nad ciałem z najbłahszych powodów. Niekoniecznie ... emocjonalnych...
Dziwnie było mu opowiadać o tym aspekcie swego charakteru, który przesiąkł nerwicą do tego stopnia, że prawdopodobnie byłby kimś zupełnie innym, gdyby nie chorował. Przewartościował jego pogląd na świat do egocentrycznego, choć powoli budziły się w nim inne, lepsze cechy. Troska o rodzinę, bliskich, znajomych. Nie musiał już być całkiem zdany na siebie, i z kolei nie żył tylko dla siebie. Na razie tyle dobrego. A i poświęciłby się za brata, gdyby ten głupek dałby mu szansę!
- Tak to ma wyglądać?
Zerknął na opatrunek dziewczyny lekko krzywiąc się. Gdyby chciała jego wsparcia w tej sprawie, miałby kłopot. Musiałby sięgnąć do jakiegoś poradnika, by wykonać fachowy bandaż. I oczywiście nie przypomni Mei, by miała cokolwiek zwracać. Kolejna głupia wampirzyca. Dosłownie otaczali go kretyni. Z sobą na czele.
Nie mniej Czarnulka całkiem dobrze powiedziała o tym, że musi spróbować, nim wyda osąd. W sumie... mógłby choć postarać się. Ale czy to rzeczywiście najlepsze rozwiązanie? Iść ślepo za bratem, który mógł być już nie wiadomo gdzie? Mimo wszystko na pewno w podobnej chwili przypomni sobie te słowa Prefekt i nie będzie wahać się jak teraz.
- Podejrzewam, że tak jest -mruknął dając wiarę w przekonania Czarnowłosej, której brakowało w tym miejscu bezpiecznej ostoi- Co do odpoczynku... Odpocznę po śmierci.
Stwierdził mało optymistycznie, i w zasadzie poleciłby kumpeli położenie się spać, gdyby nie jej... dziwna, nietypowa oferta.
- Jakieś... gry...?
Wybity z rytmu rzeczywiście przestał na moment myśleć o bracie. Otoczenie sczerniało i wzrok wampira skupił się jedynie na Zielonookiej, która nie miała pojęcia, jak bardzo zraniła uczucia młodzieńca. Ten przez kilka, dłużących się chwil, wwiercał w nią coraz bardziej gniewne spojrzenie. Jakaś cząstka wspólna Schlechtów. Nozdrza rozszerzały się i kurczyły w rytmie na dwa. Wyglądało to tak, jakby Kodoku zaraz miał eksplodować.
- Po kolei... spotykasz się z Fergalem, gadacie ze sobą przy kawce, potem... kłócicie i bijecie, następnie kiedy dochodzisz do siebie, to Fergal znika bez słowa... gdzieś w nieznane... zupełnie bez kontaktu z nami... skryty... samotny... zostawiony z tym wszystkim na głowie sam na sam... a Ty... a Ty... tak po prostu... proponujesz spędzić czas... NA JAKIŚ GRACH?!
Aż zabolały go uszy, gdy sam tak podniósł głos. Przez kilka sekund zdawało się, że młodszy dokończy dzieło starszego wampira i rzuci się na Mei, by ją rozszarpać. Stało się jednak coś z goła innego. Co prawda zbliżył się do rannego gościa, lecz ten gniew nagle uleciał. Albo został bardzo szybko zapakowany do ciasnego pudełka zwanego Hamulcem Bezpieczeństwa.
- Ok. Chodź.
Jeśli Czarnulka nie będzie mieć nic przeciwko i jakoś zniesie zmianę nastroju Arashiego, to zostanie zaprowadzona do jego prywatnego pokoju. Znaczy się miał należeć jedynie do Rekina, ale ten z dobrego serca odstąpił choremu. Obecny lokator przykuśtykał z wolna do pokoju otwierając drzwi do sacrum. Na regałach i półkach widniało setki gier i czasopism typu manga, a także konsole i kilka białych kruków w kolekcji. Lepiej nie pytać, skąd Oti to wszystko ma, by nie zepsuć sobie zdania o niepozornym wampirze. Wskazał dłonią na jedną z dwóch poduszek przy telewizorze dostosowanym do gier zarówno retro jak i nowoczesnych.
- Musisz wiedzieć, że nie mam "jakiś gier", a jeśli czekałaś na takie, to srogo się zawiedziesz. Wybierz, w co chcesz zagrać.
Kolekcja była pokaźna. Z nowszych tytułów nie miał na pewno takich, które plasowały się nisko w pierwszej dziesiątce najgorszych gier. Nienawidził wściekać się przy bugujących się tytułach czy takich, które po prostu nie były grywalne. Ale i tak... łatwo nie zapomni o Fergalu. Prawdopodobnie dał już to znać przedtem, i nie chciał zapomnieć. Może ogrywając dany tytuł zaczepną inspiracji i coś wspólnie wymyślą?

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 336


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyPon Lut 04, 2019 12:58 am

Ah tak. Jednym z uroków Mei było popadanie w kłopoty. Zawsze i wszędzie. Miło, nie? Zaś innym, same jej zachowanie. Im dłużej się z nią przebywało, tym łatwiej było to zrozumieć, czemu tak często kończyła w tak nieciekawych sytuacjach. Charakter, postępowanie, wybrane słowa... To wszystko wpływało na końcowy rezultat. Dziewczyna wydawała się jednak często niezbyt zwracać na to uwagę. Bardziej też... czasem można było powiedzieć, że kierowała się czymś innym.
- Mhm - mruknęła na jego słowa. Wiercenie w brzuchu miało swój jeden plus - uzyskiwała potrzebną jej wiedzę prędzej czy później. I sporo minusów, w tym wkurzenie rozmówcy.
Nie ciągnęła tego dalej, zajmując się bardziej własna raną. Pozwoliła jednak własnym myślom krążyć bardziej swobodnie, zastanawiając się nad tym, co właśnie się dowiedziała. Wydawało się jej, że blokada i "więzienie" miały swoje źródła w dwóch miejscach. W przypadku fizycznym i psychicznym. Westchnęła cicho, kończąc już swoje dzieło i oglądając je. Ranę z boku zostawiła już w spokoju, uważając, że nie wymaga większej uwagi. Natomiast...
- Tak. Jakiś problem? - spytała się, wbijając w niego zielone oczy. Bardzo mocno. Zupełnie jakby chciała mu przekazać, że niech tylko spróbuje to komentować w jakikolwiek sposób. W końcu nieco tak ciężko się opatrywać jedną ręką, nie? Niech ma trochę wyczucia! - Wystarczy, że trzyma się w jednym kawałku, nie? - dodała, nieco bardziej łagodniejąc. Ostrożnie poruszyła zabandażowaną ręką i kiwnęła ostrożnie głową, zadowolona z efektów. - Więc nie ma w co bardziej ingerować.
Wzruszyła koniec końców ramionami, jeśli chodziło o sam odpoczynek. Gdyby nie jej własny stan, pewnie zwinęłaby się szybciej, by nie musiał się przejmować tak jej obecnością. Zresztą... I tak nadal miała wrażenie, że powinna spadać stąd. I tyle. Chociaż powoli dochodziła do wniosku, że nawet nie wróciłaby do Akademika...
Drgnęła niezauważalnie, zauważając zmianę zachowania u Arashi'ego. Wystraszyła się? Nawet jeśli, nie było tego widać po niej. Zupełnie jakby fakt, że świadomie lub nie, przytłaczał ją tym, że był wampirem o wyższym poziomie krwi. Szlachetny i marna krew C... Czyż nie? Zwłaszcza, gdy niższa krew należała do rannej, osłabionej kobiety. Jednakże czarnowłosa wbiła w niego zielone ślepia, nie uśmiechając się nawet na moment. Ba. Nie odezwała się. Jednakże nie można powiedzieć, by była spokojna. Gdyby dało się teraz ukazać w kolorach jej aurę, zobaczyłoby się jedynie mrok. Do tego dochodził powoli chłód w jej postawie. Jeśli wampir zdoła zauważyć i zrozumieć, tak samo, jak i mógł przypomnieć sobie, co wiedział o niej... czy tak samo znał... to wyciągnięcie odpowiednich wniosków nie byłoby problemem. On sam się martwił o swojego brata? Myślał, że Aryu nie? Że bagatelizowała to wszystko? Że ona... nie. Nie ma co ciągnąć. Jednakże, jeśli miał takie podejście, w tej chwili uznałaby go za głupca.
W momencie, gdy zbliżył się i wyglądał, jakby chciał się rzucić na nią, jej wzrok nie wyrażał strachu. Było w nim widac wyzwanie. Zupełnie, jakby mówiła, by spróbował to zrobić. Dopiero w momencie, gdy sam się zatrzymał, ona sama zaczynała wyglądać na bardziej spokojną. Oczywiście zewnętrznie, bo wewnętrznie... Chaos. Po prostu chaos.
- Mhm - zmusiła swoje zmęczone ciało do wstania i udania się za Arashi'm do... jego pokoju. Chyba. Tak przynajmniej się jej wydawało. Czarnowłosa ostrożnie rozejrzała się po pomieszczeniu, patrząc na to, co tu się znajdowało. Nawet nie drgnęła jej powieka na widok kolekcji chłopaka.
- Jeśli usiłujesz mnie obrażać, to podaruj sobie - odparła prosto, wchodząc głębiej i zbliżając się do półki. Dość szybko przestudiowała ją i wskazała palcem na jeden z tytułów. Red Dead Redemption 2.- Jak nie masz ochoty, to po prostu powiedz. Sama i tak nic nie zrobię - jakby nie patrzeć, ciągle sprawną miała tylko jedną rękę. Zresztą, nie o to w tym chodziło teraz. - A, nawiasem mówiąc. Jeśli masz jeszcze do mnie coś, to mów. A nie ściemniaj - zielone ślepia wbiły się w niego uważnie. Ba. Bardziej wwiercały się. - Ale myślenie ciągle o jednym i jojczenie - uśmiechnęła się złośliwie. - Albo działaj, albo zamilcz - wcześniejsze jego zachowanie wybudziło w niej powoli bardziej negatywne uczucia. Ba. Mimo iż wyglądała na oazę spokoju, te nieliczne, drobne gesty wskazywały wprost, że była zła. Na siebie, na Fergala i na niego. I znów na siebie, bo jednak zamiast milczeć, odezwała się.
Westchnęła cicho i machnęła zdrową ręką.
- Nie martw się. Nie będę się wyżywała na nikim. Ale błagam, nie każ mi mówić na głos coś co jest oczywistością, bo się załamię do reszty. To, że nie mówię na głos, nie oznacza, że nie czuję się tak jak ty teraz - wyszeptała, maskując zmieszanie. - Eh, nie czuję się najlepiej... - przytknęła rękę do twarzy. Nieco zakręciło się jej w głowie.

_________________
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 158


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyPon Lut 04, 2019 6:14 pm

Na litość... dlaczego nie umiał ugryźć się w język? Oczywiście, że nie zamierzał obrażać wampirzycy za jej pomysł, tylko poniosły go nerwy. Na wierzchu i na pierwszym planie wciąż miał swojego brata. A nie powinien bagatelizować odczuć drugiej bliskiej mu osoby. Nie bez powodu była ta awantura. Szczerze to z każdym jej nacechowanym gniewnie słowem kurczył się między wątłymi ramionami i uciekł wzrokiem, byleby nie zostać spiorunowanym. Była naprawdę zła za takie traktowanie, a miała dobre chęci. Już przy bandażach nie popisał się dżentelmeństwem, a grubiaństwo wyszło później. Brawa dla Otiego za pokaz gospodarza na zastępstwie.
Nagle jego pokój stawał się bardzo malutki, a on jeszcze mniejszy. Cholera, że też faktycznie nie potrafił się zamknąć. Kiedy już dziewczyna miała serdecznie dość jątrzenia i jej smutków, to aż chwyciła się ręką za głowę. Chyba tylko bardziej zamotał, a jedyną deskę ratunku dla patowej sytuacji pozbawił motywacji do współistnienia z młodym, nieokrzesanym wampirem. Bo słowa często ranią bardziej niż kły.
Wreszcie zdobył się na odwagę i rzekł cicho:
- Thy... Nic nie mam do Ciebie, baka...
Posłał towarzyszce bardzo lekkiego kuksańca łokciem w jej zdrowe ramię, po czym uciekł wzrokiem na bok i wyciszał się, by nie palnąć czegoś więcej, w dodatku coś złego. Już czuł po aurze koleżanki, że mocno rozsierdził ją. Zabrakło mu delikatności i obycia, przynajmniej zdał sobie z tego sprawę. Nawet za bardzo nie mógł kontrargumentować, bo miała rację. Kto by pomyślał, że Mei zmiesza obu braci. Różnili się, mieli też inne wady, ale łączył ich ośli upór oraz rekini głód.
- Skoro już pomilczeliśmy trochę, czas działać.
Wstał od konsoli i lekko zataczając się usiadł na łóżku. Nogi drętwiały, pojawiała się coraz częściej słyszalna zadyszka. Ale to, co wymyślił, nie wymagało od niego już wysiłku, tylko poświęcenia. Tak jak i od Mei, którą zamierzał wtajemniczyć i postawić na główny front w celu sprowadzenia brata do domu. Nie może robić takich ucieczek bez słowa. Na bank nie odbierze też telefonu, więc na nic nawet próby. Trzeba wziąć go na gotowe - jak przybędzie Prefekt na miejsce, nie powinien już stawiać oporu.
Do rzeczy.
- Widzę tylko jedno rozwiązanie, Mei. Twoja sprawność i moja krew. Wypijesz tyle, by wygoić rękę i mnie nie zabić. Ktoś musi sprowadzić tego byka do zagrody.
Tym bykiem rzecz jasna był Rekin. Jak nie Czarnulka, to kto inny znał lepiej Fergala? Nie chodzi już o uczucia, a o zachowanie. Co robił, gdy chciał odstresować się? Wyciszyć? Rozładować? Może znała jakieś jego ulubione miejscówki? W każdym razie dał wyraźnie do powiedzenia, że tylko ona z ich dwójki miała takie możliwości. Co Arashi mógł uczynić? Nawet miasta nie znał za dobrze. Widział tylko taką alternatywę. Czy musiał wyjaśniać, skąd taka decyzja? Osobiście to wolałby iść sam, wiadomo. Nie od parady jednak... paraduje w piżamie.
- Jak uda Ci się go ściągnąć do domu, to będę mieć u Ciebie dług. Sądzę, że znajdziesz sposób, bym mógł... zrehabilitować się po tym, co powiedziałem... -niestety, nadal nie umiał w inny sposób przeprosić niż wprost- Chyba, że masz inny pomysł?
Tu odważył się wreszcie spojrzeć na Czarnowłosą. Gdyby nie okoliczności, rzeczywiście mogliby pograć w RDII. Zbierała dobre recenzje.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 336


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptySro Lut 06, 2019 11:29 pm

Mei, poskramiacz rekinów. Dosłownie i w przenośni. Jak nie była utrapieniem dla któregoś z nich, tak wtedy dobijała swoimi słowami. Przynajmniej im dłużej Arashi z nią przebywał, tym bardziej mógł być pewniejszy, że jej rozmowy z jego starszym bratem przebiegały w podobny sposób. Chociaż zakończenia były różne...
Westchnęła cicho, widząc jego reakcję. Czyżbym przesadziła? - spytała samą siebie w myślach. Wampir niespecjalnie ukrywał własne emocje i udawał, że nic się nie stało. - Niespecjalnie chciałam... - chciała mu po prostu uświadomić na swój sposób coś, co uważała za oczywistość. I wyszło jak wyszło...
- Huh? - zamrugała oczami, widząc jego zachowanie. Po kuksańca, po dalsze ruchy, niespecjalnie dla niej nie zrozumiałe. Dlatego też patrzyła na to wszystko w milczeniu, czekając na rozwój... aż do momentu, gdy usłyszała jego propozycję. Podrapała się po policzku, unosząc zarazem nieco brwi.
- Nie uważam, że to najlepszy pomysł - przyznała się wampirzyca. - Nie wyglądasz najlepiej.
Nie umknęło to jej uwadze. Dlatego też uznała z miejsca, że zabranie mu krwi może sprawić, że skończy w jeszcze gorszym stanie. A niespecjalnie była pewna, czy rzeczywiście jego krew by jej pomogła. Niepewność brała się z tego faktu, że wcześniej nie miała do czynienia z nią... z jakąkolwiek szlachetną krwią.
- Nie wiem, czy zdołałabym sprawić, że wróci - dodała jeszcze, krzywiąc się delikatnie. - Równie dobrze mogłoby się to pogorszyć. Eh... - mimo to, czekanie na rozwój wydarzeń... To raczej nie w jej stylu, by to robić.
Postukała palcem o policzek, myśląc nad tym wszystkim.
- Latanie po całym mieście też wydaje się być bezsensowne - mruknęła cicho. - Może zastanówmy się najpierw nad miejscem? W sensie, gdzie go szukać - zaproponowała mu. - To powinno pomóc zawężać koło poszukiwań.

_________________
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 158


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyPią Lut 08, 2019 6:34 pm

Skutecznie zrównała oba Rekiny do parteru, choć jeden z nich był teraz na wolności. Sam, bez poczucia wsparcia. Wszak jego własny brat pomógł dziewczynie wykaraskać się z jego kłów zamiast rzucić się do pomocy w konsumpcji. Aż bał się myśleć, co kołatało się teraz w głowie Schlechta. Jeszcze zacznie nienawidzić Otiego za to, że stał się Szlachetnym.
Nawet zachowanie Mei sprawiało, że miała pewny dystans do Arashiego. Owszem, bardzo chciała powrotu Fergala do domu, ale wyraziła sprzeciw wobec picia jego krwi. Musiała mieć obawy, których nie wyraziła na głos. Bo co? Przejęłaby się aż tak bardzo losami Białowłosego? A jak mógł inaczej zaradzić w tej trudnej sytuacji?! Mina Kodoku wyrażała coś na wzór przygnębienia skrywanego pod maską powagi. Była widoczna, lecz naiwnie przykryta lekką płachtą chłodnego ocenienia szans na powodzenie w odnalezieniu zguby z rekinimi zębiskami. Nie mógł narzucić (teoretycznie) woli Prefekt, ani tym bardziej zmuszać do czegoś, czego mogłaby żałować. Im dłużej nikt z nich nie ruszał w miasto, tym trudniej będzie zlokalizować uciekiniera. Ale fakt faktem, nie wiedzieli skąd zacząć nawet poszukiwania. Musiał odsunąć na moment chociaż swój brak przydatności w ocaleniu brata przed kłopotami, co nie było proste zważywszy na nerwowy temperament. Dusił w to sobie, aż nawet urealnił tę gorzką prawdę jak pigułkę, którą przełknął ze ślinką.
- Nie musisz zdradzać swojej obecności. Po prostu sprawdzisz, czy wszystko z nim w porządku.
Starał się rozwiać niepewność koleżanki, która martwiła się, że bezpośrednia konfrontacja z Niemcem mogłaby zaognić konflikt, od którego zbiegł z mieszkania. Pojawiło się kilka słonych kropli na skroni młodego wampira, a to znaczyło, że jego stan już pogarszał się. Starał się nie myśleć o lekko pulsującym bólu głowy, skierował bladobłękitne oczy na Czarnulkę szukając w głowie prawdopodobnej lokalizacji brata w Yokohamie.
- Ostatnio... ostatnio zabrał mnie do parku... -słychać było wyraźniejsze pauzy w wypowiedzi Chudzielca- Na pewno będzie unikać tłumów... jakieś zaułki? Podejrzane meliny? Może... może chcieć rozładować frustrację na jakiejś osobie... Moment, znasz Kriega?
Zacisnął mocniej dłonie na krawędzi łóżka, na którym siedzieli. Młody powoli tracił trop, za którym miał podążać. Mizerniał z chwili na chwilę, lecz jeszcze wymagał od siebie wysilenia się i koncentracji na sprawie. Musiał wiedzieć, co dzieje się z jego bratem! Mei również musiała wiedzieć, wszak z jej reakcji dało się wywnioskować, że mimo kłótni nadal darzyła Rekina uczuciem. Może na ten moment zmalał na siłę, lecz wciąż zależało jej na naprawie.
- Wprowadził się do Akademika, taki wojskowy typ... niemiecki akcent... Eh, ale nie... Fergal nie poszedłby na uczelnię, z której zrezygnował... A może... może...port... port rybacki... może jest po prostu głodny...? On tam pracuje...
Coraz więcej zimnych kropli rosiło jego zmęczone oblicze. Spojrzenie spowiła mgła, a drżenie ciała było już na tyle silne, że siedząca obok Zielonooka mogła poczuć drżenie łóżka. Chłopaka zjadały coraz mocniejsze nerwy, które rozszarpały się na strzępy przez niewiedzę o losach swojego brata. Przez sytuację z przemianą, której bał się jak Mei i Fergal. Bardzo źle reagował na stres, a nabawił się go dzisiaj zdecydowanie za dużo razy. W sumie całe trio, lecz zważywszy na chorobę układu nerwowego Arashi osłabł na tyle, że zdawał sobie sprawę, jak bardzo z nim było kiepsko. Nie mógł też trzymać przyjaciółki przy sobie jak na smyczy tylko dlatego, że jest słaby. Uwolni ją od tego obowiązku, jeśli chociaż teraz posłucha jego rady.
- Wezwij... pogotowie...
Zjechał sylwetką na bok, czyli w tym przypadku... oparł się bokiem o Długowłosą i walczył o kolejne minuty przytomności. Słyszalnie oddychał, jakby długo był pod wodą i nie mógł złapać tchu. Rzęziło mu coś w płucach od zaciśniętych nerwów i skurczonych mięśni. Cholera jasna! Nie dość, że nie mógł nakarmić swoją krwią Mei, to jeszcze dodatkowo stresował ją swoim stanem! I jak miał teraz niby jej pomóc?! Zamknął powieki cały zlany potem, z rozchylonymi ustami próbującymi chwycić większy haust powietrza.
Postawił dziewczynę w bardzo niefortunnej sytuacji.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 336


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptySro Lut 13, 2019 9:54 pm

Pokręciła przecząco głową, gdy usłyszała jego pytanie. Wypowiedziane imię było dla niej całkowicie obce. Nie miała pojęcia, o kim była mowa, ale mogła obstawić śmiało, że była mowa albo o znajomym, abo o kimś, kogo nie znosił. Niby coś, ale jednak nic. Wiele to nie mówiło, bo mogło to oznaczać prawie każdego. No i miejsca... Zerknęła w stronę okna. Patrząc na upłynięty czas, wydawało się jej, że było trochę zbyt późno, by próbować złapać go poprzez zapach. Więc pozostawało zgadywanie. Czy coś jeszcze? Zapewne tak. Tylko, że nie umiała na to wpaść.
Otworzyła usta, z zamiarem podzielenia się z nim swoimi przemyśleniami, gdy poczuła ciężar na boku. Przez ten czas, gdy zastanawiała się, nie zwróciła uwagi na to, co zaczęło dziać się z jej rozmówcą... I teraz było to bardziej widoczne.
- Arashi? Arashi?! - jej źrenice rozszerzyły się, zdradzając strach. - Hej, hej, co jest... - no i nastąpiły kolejne kłopoty, a poszukiwanie Fergala musiało zejść na bok. Przełknęła ślinę, zastanawiając się, co powinna zrobić. Jak zareagować... Eee... Dzwonić, dzwonić... Tak. Ale najpierw musiała mu zafundować komfort. Czarnowłosa się nastawiła na to.
- Położę cię najpierw na łóżku, dobrze? - odpowiedziała, ściszając nieco głos. Ostrożnie spróbowała przejść do wybranego działania, zarazem bardziej starając się obserwować jego zachowanie teraz. Nie czuła się lekarzem. Dlatego próbowała wnioskować na podstawie własnej obserwacji i wiedzy, co trzeba było mu teraz. - Okłady z zimnej wody... ee... - co dalej? Zadzwonienie po pogotowie to jedno, ale zanim przyjadą, to stan wampira mógł się pogorszyć jeszcze bardziej.
Jej dotyk w tym momencie miał być całkowicie niewyczuwalny. Zmusiła wymęczone ciało do działania, jak i umysł, by skupił się na mocy wody - owinęła delikatnie wokół dłoni ciecz, by chwycić go i położyć. Dlaczego akurat w ten sposób? Ponieważ zachowanie Arashi'ego skojarzyło się jej w pewnym momencie z atakiem paniki. Nie wydawało się jej natomiast, by próba uspokajania go z jej strony sprawiłaby, że poczułby się lepiej. Ba, nawet bardziej odczuwanie, że cokolwiek robi. Dlatego też, niech wydaje mu się, że ma styczność z wodą, nie z jej ciałem (mimo to, nie miała pojęcia, jak to wyjdzie). Mimowolnie zaczęła się obwiniać o to, że jasnowłosemu pogorszył się stan. Obwiniała siebie w duchu, że swoim podejściem doprowadziła drugiego z Rekinów do pogorszenia samopoczucia.
Nie odezwała się do niego. Zaczęła natomiast cicho śpiewać. Bardzo ściszonym głosem, tak, by bardziej wtopił się w otoczenie. Czarnowłosa nie była do końca świadoma tego, że zaczęła to robić - uwagę poświęcała obserwacji zachowania szlachetnego. Czy dał się położyć i jak się czuł dalej. Musiała to wiedzieć, zanim podejmie dalsze kroki.

Żywioł wody - 1 post

_________________
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 158


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptySob Lut 16, 2019 5:13 pm

Postawił przyjaciółkę Fergala (i chyba swoją także, choć nie zasługiwał na przyjaciół) w stan pełnej mobilizacji, a chciał tylko wysilić szare komórki do pomocy w sprowadzeniu brata. Bez leków i to ponad tydzień organizm buntował się i choroba robiła z młodzieńcem co sobie ubzdurała. W tym momencie torturowała i wykręcała kończyny, wycieńczała umysł do granic wytrzymałości.
Wbrew tym zjawiskom pani Prefekt nie była bierna. Nie chciała, by jej pomoc ograniczyła się do sprowadzenia karetki. Nie mogła patrzeć bezczynnie, jak z brata jej miłości ubywało życia. Korzystając ze swoich wrodzonych zdolności najpierw ukoiła mu nerwy spokojnymi wyjaśnieniami, co zamierza z nim robić. Zmienić pozycję i położyć na łóżku bez dotykania było nie lada wyzwaniem. Żywioł wody posłużył za swego rodzaju rękawiczki, którymi otoczyła dłonie i dzięki którym mogła przenieść młodzieńca na mebel. Białowłosy nie rzucał się z własnej woli, to tiki nerwowe i drgawki powodowały, że omal nie uciekł z chwytu Prefekt. Wreszcie udało się go położyć, ale i wtedy nie mógł uspokoić się. Trząsł się i pulsacyjnie wędrowały mu kończyny z miejsca na miejsce. Nie mógł złapać kontaktu z Mei, nie mniej obeszła problem w bardzo pomysłowy sposób. Śpiew, nawet ten cichutki, docierał powoli do uśpionego mózgu. On z kolei pobudził inne ośrodki, które albo rozluźniały członki albo pozwalały na ostatnie chwile łączności z przyjaciółką.
- Kae-shite...iru... yo...
Dołączył słabiutkim głosem pod koniec piosenki wraz z Mei. Połowicznie otwarte oczy spoglądały w bliżej nieokreślone miejsce, tonęły we mgle. Był spokojniejszy, leżał grzecznie na plecach. Drżały mu jedynie ręce, ale i tak nie były tak spięte jak jeszcze sprzed piosenki. Jeszcze utrzymywał przytomność umysłu, lecz to bardziej przypominało walkę Don Kichota z wiatrakami. Niebawem nie będzie mieć siły nawet na trzymanie się świata zewnętrznego zmysłami. Czemu stawiał więc opór? Nie chciał poddawać się chorobie, a dzielna postawa koleżanki potwierdzała, że jeszcze za wcześnie składać broń.
Mętny wzrok dotąd tkwiący w pustce odwrócił w Czarnulce, która monitorowała jego stan. Był przesmutny, że musiała widzieć go w takiej kondycji, lecz cieszył się jednocześnie, że nie został sam.
- Mei... ładnie... śpiewasz...
Wyszeptał niemalże niesłyszalnie przymykając ciężkie powieki. Miło było usłyszeć taki barwny głos na żywo, a przy wrażliwych zmysłach każdy fałsz byłby powielony po dziesięciokroć. Niestety kilkanaście minut później nastąpił tak silny atak, że dalsze ukojenie nerwów dzięki dziewczynie sprowadziło się do chwilowego znieczulenia, ale już nie miał siły przeciwdziałać atakowi. Odpłynął więc do krainy marzeń szukając w nim ostatnią deskę na mobilizację energii. Przynajmniej podczas snu wydawał się nie cierpieć.

Jeśli Mei wezwała pogotowie, zjawiło się ono w siedem minut po przyjęciu zgłoszenia. Przetransportowano nieprzytomnego Arashiego na nosze i zabrano karetką do szpitala dla wampirów. Dziewczynie pozostawiono namiary do doktora prowadzącego leczenie Otiego i zaproponowano zabranie się z nimi w celu dowiedzenia się, w której sali będzie przetrzymywany. Zaoferowano również fachową opiekę nad samą Mei, której ramię nie przeszło uwadze sanitariuszy. Będą na pewno chcieli znać wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, ale to już w szpitalu.

z tematu x2

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 26


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyPon Mar 25, 2019 11:25 pm

Załatwił sprawę zadziwiająco szybko, choć wcześniej wydawało mu się, że dorwanie pluszaka o tej godzinie okaże się niewykonalnym zadaniem. Niech chwała będzie nocnym sklepom prowadzonym przez wampiry! Takie miejsca zazwyczaj były otwierane wieczorami i zamykane dopiero o świcie, krótko przez wyłonieniem się pierwszych słonecznych promieni. Ściskając w ręce torbę z pluszakiem, stanął przed drzwiami niewielkiego domu, przypominającego raczej lokum starszej pani, której już niewiele trzeba do szczęścia. Między oczami wampira powijała się pionowa zmarszczka, pogłębiająca się z każdą sekundą, gdy raz po raz naciskał dzwonek, czekając aż starszy brat wreszcie zdecyduje się otworzyć.
Czemu trwało to tak długo?
I co, do licha, skłoniło go to zamieszkania w takim miejscu? Okolica wydawał się dobra dla matek z dziećmi, ale nie dla osobnika pokroju Fergala! Litości, ten mały domek przypominał marny substytut klatki, w której Rekin zamknął się z własnej woli. Czy tak właśnie zdradzały się objawy szaleństwa wywołanego ciężkimi przeżyciami? Aż tak bardzo pragnął wpasować się do otaczające go społeczeństwo, że postanowił ubrać buty zwykłego obywatela żyjącego od wypłaty do wypłaty i patrzącego mętnym wzrokiem w przyszłość? Nie, prędzej czy później te obuwie zacznie go uwierać, a brat zrozumie, że - w najlepszym razie - od tego można nabawić się bardzo nieprzyjemnych odcisków.
Wsunął rękę do kieszeni, wyjmując z niej komórkę. Odblokował ekran, wpisując ciąg liczb, które kiedyś wydawały się coś oznaczać dla Eliasa; dziś straciły już na wartości i stały się jedynie mniej lub bardziej skomplikowanym kodem zabezpieczającym dostęp do danych w telefonie. Szybko napisał wiadomość i posłał ja do Fergala. Schował przedmiot po wymianie kilku wiadomości. Jeżeli Ferg myślał, że tak łatwo wywinie się z rodzinnego spotkania, to czekało go jedno wielkie rozczarowanie.
Elias cofnął się o kilka kroków, wzrokiem badając okna domu. Jedno z nich było uchylone, co wampir przyjął z niemałym zadowoleniem. Drzwi stawiały opór, nie chcąc wpuścić gościa do środka, za to...
Szybko znalazł się przy uchylonym oknie. Wsunął dłoń do szpary, próbując dosięgnąć klamkę. Szczupłym palcom prawie od razu udało się ją odnaleźć i pociągnąć do na dół. Lekkie pchnięcie wystarczyło, by okno otworzyło się na oścież.
Bez problemów przeskoczył do środka. Zamknął za sobą szklane drzwi. Krótkie prześlizgnięcie wzrokiem po pomieszczeniu od razu uzmysłowiło mu, że znalazł się z w przedpokoju. Już tutaj wiedział czego powinien się spodziewać i oczywiście nie mogło być mowy o pysznym jedzeniu zostawionym na kuchence w ramach przywitania. Przeszedł do, jak mu się wydawało, salonu, uprzednio zdejmując buty i ustawiając je obok ściany za drzwiami wejściowymi.
To tutaj śpisz?
Upuścił prezent dla Arashiego na ziemi obok łóżka, na które opadł, nie przejmując się, że przecież nie znajduje się na swoim terenie.
Nic nie szkodzi.
Wyraźnie czuł zapach Fergala na pościeli, a starszy braciszek chyba nie obrazi się, jeżeli pod jego nieobecność materac przysłuży się komuś innemu.
Jedną rękę wsunął między głowę a poduszkę, zaś druga ponownie sięgnęła po telefon, tym razem z zamiarem wysłania zdjęcia do Rekina.
Niech wie, że powinien się pośpieszyć!


Ostatnio zmieniony przez Elias dnia Pią Kwi 05, 2019 9:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 567


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyNie Mar 31, 2019 4:05 pm

Zadziwiające, że Arashi postanowił jednak sam wszystko załatwić. Może i było to okrutne, ale Fergal chciał mu udowodnić, że wciąż jest osłabiony oraz przede wszystkim, że jeśli chce wyjść, to musi zacząć działać. Niemiec nie zawsze będzie przy bracie, chociaż starał się poświęcać mu jak najwięcej czasu. Niestety, trzeba też chodzić do pracy albo udawać, że spełnia się obowiązki w szkole. O ile jest jeszcze prefektem. Co prawda już nijako widział swoją karierę jako uczeń, właściwie pierwsza myśl nachodziła taka iż musi zrezygnować z placówki. Nie tylko ze względu na brak czasu, ale też niedopasowanie do pozostałych. Był zbyt stary na tutejszą młodzież, nie rozumiał ich, a oni również nie byli zbyt mili. Dlatego dla własnego zdrowia oraz ich, niebawem złoży rezygnację. Właściwie czemu zaczął teraz myśleć o Akademii? Cóż, przez brata. Arashi potrzebował pomocy, ciągłe, co znaczyło o dołożeniu obowiązków. Niemiec aż westchnął cicho, widząc jak uparty Oti zmaga się samodzielnie z trudami swojego osłabienia. Twardy zawodnik. Ale dobrze. Niech walczy, a nie kuli się po kątach. Chyba, że faktycznie będzie źle, tak jak przy pierwszym ataku, to wtedy Rekin ponownie ruszy do działań. Póki co, niech sam się stara.

Taksówka podwiozła ich pod sam dom. Niemiec odmówił przyjęcia pieniędzy przez Arashiego, a jeśli zaczął się wykłócać, uniesie tylko dłoń w geście uciszenia. Fergal marzył jedynie o kąpieli, przebraniu i położeniu spać. Zbyt wiele się działo w ostatnim czasie, poza tym wciąż krzywił się na myśl przypominającą spotkanie z Mei. Może wyjaśnią. Może, dlatego że sam nie wiedział jak zbytnio ma zagadać.
- Jeśli będziesz czegoś potrzebować, to mów od razu. Przebiorę się i skoczę do sklepu.
Odezwie się, zapewne po długim milczeniu. Pchnie wózek brata w stronę domu. Chwała za to, że nie było schodków.
Otworzył drzwi, wepchnął do środka Otiego po czym momentalnie się zatrzymał. Wyłapał woń. Całkiem znajomą, wręcz bliską i już wiedział kto przyszedł. Pozostawił młodszego w przedpokoju aby wyruszyć do saloniku.
- Mam nadzieję, że wchodząc do tego mieszkania, niczego nie uszkodziłeś.
Powie to na tyle głośno, żeby w razie czego usypiający brat go usłyszał. Jeśli nie, Niemiec podejdzie, potrząśnie nim i powtórzy słowa. Nie miał nic przeciwko ulokowaniu się brata na rozkładanej kanapie. Grunt, że ściągnął buty.
- Oti, to jest właśnie Elias. Elias, to nasz młodszy brat - Oti. Poznajcie się, nie wiem. Cokolwiek.
Nie mając nic innego w głowie, wolał ich sobie przedstawić. Sam natomiast stał blisko kanapy, wlepiając mętny wzrok w Arashiego. Nie miał nic do brata, po prostu najstarszy wiekiem czuł potworne zmęczenie. Relaks robił swoje, więc już niczego nie udało się ukryć.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka

Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 9r4t4WA
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 158


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyNie Mar 31, 2019 7:51 pm

Doskonale zdawał sobie sprawę, że stał się dodatkowym obowiązkiem dla Fergala, dlatego w jego i w swoim interesie zadba o to, żeby być jak najbardziej samowystarczalnym. Przypuszczał, że pierwsze dni będą najgorsze, dopóki nie odbudują się tkanki mięśniowe, które utraciły jakąkolwiek masę po zżerającej organizm od środka przemianie. Psychicznie czuł się już znacznie lepiej, bowiem zdołał przywiązać się do mieszkania brata i swojego pokoju, gdzie mógł odpocząć od innych bodźców innych pacjentów. Zresztą strasznie nie ufał lekarzom, a gadka pielęgniarki o badaniach mogła być zasłoną dymną do podwędzenia mu jak najwięcej się da posoki do własnego użytku.
W każdym razie zajechali pod dom, całą drogę milcząc. Oti spoglądał przez szybę w zamyśleniu, nie spodziewał się, że brat wziął wózek inwalidzki wbrew rozmyśleniu się krnąbrnego pacjenta. W dodatku zdecydował się pomóc w przepychaniu go od podwórza do mieszkania. Musiał naprawdę przejmować się Białowłosym, a młody tak źle odzywał się do Rekina. Ten nawet opłacił taksówkę bez żadnego "ale". Przygryzł lekko dolną wargę, gdy to Starszy przełamał się i odezwał się jako pierwszy. Arashi pokręcił głową.
- Na tę chwilę jest wszystko co trzeba.
Odpowiedział spokojnie nie mając jednak odwagi spojrzeć bratu w oczy. Wymusił na nim, by wziął go do domu, choć zmęczenie Niemca odbijało się wyraźnie w jego obliczu (kątem oka widział jego stan), który pewnie marzył o śnie. Cokolwiek się zdarzyło podczas nieobecności, ślady zaschniętej krwi wskazywały, że strasznie namęczył się, by albo ratować swoją skórę albo walczyć z ofiarą. Nic jednak nie powiedział więcej, już i tak miał dużo na głowie.
Kiedy weszli - a właściwie Arashi wjechał - do mieszkania, Fergal od razu zostawił wózek i udał się do salonu, w którym ktoś był. Białowłosy odczekał parę sekund, by po słowach Rekina dojść do wniosku, że to był ktoś znajomy. Ostrożnie przejechał palcami po szprycach kół od wózka, by zaraz przesunąć je w stronę opon i powoli przesuwał je, by ujechać kilka metrów samodzielnie do miejsca zdarzenia. Zza pleców potężnego wampira zjawiła się drobna sylwetka Kodoku poruszającego się na wózku. Z dużą dozą uwagi utkwił wzrok w przybyszu. Dopiero, gdy padło imię gościa zrozumiał, z kim miał do czynienia. Podjechał jeszcze parędziesiąt centymetrów, by przyjrzeć się bliżej Eliasowi.
Damn, był równie przystojny i rosły co Fergal. Czemu Oti tak odbiegał od dwójki rodzeństwa pod tymi i innymi względami?
- Cz-Cześć...
Odezwał się onieśmielony nowym członkiem rodziny, który czuł się bardzo swobodnie w ich mieszkaniu. Nie podawał ręki, jedynie skłonił lekko głowę w geście przywitania. Dość szybko też próbował pociągnąć za język Przybyłego, by iść za ciosem. Później Arashi mógłby czuć się jeszcze bardziej skrępowany niż teraz.
- To... to co, zjecie coś? Elias... lubisz ryby?
Zapytał w miarę spokojnie, tak jakby nie przejmując się, że po raz pierwszy w życiu widział starszego od siebie, a młodszego od Fergala brata. Nie był twardzielem jak oni, ale przynajmniej próbował zająć się gościem jak gospodarz, by choć trochę odciążyć brata. Wszak pole bitwy zwane kuchnią miało należeć do Arashiego!

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 26


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyCzw Kwi 04, 2019 11:13 pm

Cholernie się nudził. Przez pewien moment obserwował zmieniające się cyferki wraz z upływem czasu, ale im dłużej patrzył, tym bardziej nasilało się poczucie znudzenia. Ile można czekać, aż szanowni bracia ruszą swoje cztery litery z miejskiego szpitala i raczą przywitać gościa, którego zaprosili? Od dawna był przyzwyczajony do tego, że Fergal jedno mówił, drugie robił, a trzecie myślał, ale przez pewny okres miał nadzieję, że może tym razem nie zastanie zamkniętych drzwi.
Westchnął, chowając telefon do kieszeni. Zamknął oczy, próbując się zrelaksować. Cóż, łóżko braciszka nie było najwygodniejsze i Elias absolutnie nie wyobrażał sobie, by spędzić na tym czymś więcej niż kilka nocy. Już dmuchany materac wydawał się przyjemniejsza opcją. Sam nie opływał w luksusach, jednak nawet nie wyobrażał sobie, żeby z własnej woli na stałe zamieszkać w takim domku. Może to miejsce miałoby swój urok, gdyby było inaczej umeblowane... Tak, zdecydowanie wystrój grał tutaj główne skrzypce. Jakoś nie chciał dopuścić do siebie myśli o tym, że bracia zostali obdarzeni aż tak złym gustem. Ale jeżeli brakowało im pieniędzy na dostatnie życie...
Prawie zasnął, gdy do jego uszu doszedł dźwięk otwieranych drzwi. Przekręcenie kluczyka w zamku wystarczyło, by wybudzić wampira z pół snu. Przetarł oczy, zastanawiając się, czy w ogóle powinien wstać. Z chęcią pospałby o pięć minut więcej...
"Mam nadzieję, że wchodząc do tego mieszkania, niczego nie uszkodziłeś."
Uśmiechnął się, choć Fergal nie mógł tego dostrzec będąc w innym pomieszczeniu.
Jak możesz mnie tak witać! Skandal – prychnął, udając naburmuszonego. – Uszkodzenie tutaj czegokolwiek nie byłoby dużą stratą.
Zmarszczył nos, czując dziwny zapach, wymieszany z wonią najstarszego brata.
Jak tyś wyrósł! – zaśmiał się, siadając na kanapie, by zaraz potem wstać, przeciągając się z cichym pomrukiem.
Nie krył się z oceniającym spojrzeniem, którym kilka razy prześlizgnął po sylwetce Fergala. Nieznacznie przekręcił głowę jak szczeniak, dostrzegając wyrazy zmęczenia na jego twarzy. I nie tylko to nie umknęło jego uwadze. Gdy widzieli się ostatnim razem, najstarszy wyglądał jak nastolatek, z którego buzowała złość i wieczna niechęć do wszystkiego i wszystkich. Teraz... jakby złagodniał? Oczywiście Elias - niestety - nie mógł już powiedzieć, że do wyglądu prawdziwego mężczyzny Fergalowi brakuje przynajmniej kilograma testosteronu i kilku centymetrów.
W końcu nadszedł czas poznania tego nikczemnika, który odebrał mu tytuł najmłodszego spośród rodzeństwa. Zaskoczenie przez sekundę wykrzywiło usta Eliasa, gdy wzrok padł na wampira na wózku. Wiedział, że bracia wracają ze szpitala, ale w ogóle nie spodziewał się tego, że młody będzie musiał wracać na czterech kółkach, zamiast na własnych nogach!
Oti! Mam coś dla ciebie, popatrz! – Sięgnął do papierowej torby, w której spoczywał pluszak w kształcie rekina. Od razu wcisnął go w ręce młodego, nie dając czasu na zastanowienie się. – Ten rekin w przeciwieństwie do Fergala nie zajmie ci dużo miejsca w łóżku. I możesz go przytulać ile tylko chcesz.
I przede wszystkim nie marudził jak jego żywy odpowiednik oraz nie miał szans nie dotrzymać obietnic.
Nie jestem głodny. Inaczej już sam dawno bym się obsłużył, bo ktoś – ukradkiem zerknął na Fergala – nie dopilnował, żeby coś dobrego było już zrobione.
Podszedł do Otiego, wdychając zapach braci. Nadal wydawało mu się, że...
O cholera, Fergal, nie wspominałeś, że on jest szlachetnym.Co to ma być? Położył dłoń na głowie białowłosego, mierzwiąc mu włosy. – No no, czuję się prawie zazdrosny.
Zabrał rękę, obserwując starszego brata.
Chodź, Oti, on musi odpocząć i ty chyba też.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 567


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyNie Kwi 07, 2019 10:03 am

Skoro niczego nie chciał, Rekin już się nie odezwał słowem. Nie można nazwać go zdenerwowanym, raczej zirytowany faktem że jego kariera pracy na porcie wisi na włosku, musi niańczyć marudzącego wiecznie młodszego brata i jeszcze otrzymają gościa w postaci Eliasa. W dodatku jeszcze ciążyły nad nim wiadomości o pomoc od dziewczyn. Co jeszcze na rekinią głowę spadnie?
Widok Eliasa poniekąd rozczulił Fergala, lecz nie dał po sobie nic poznać. Za to bardziej skrzywił twarz w gniewie, chociażby przez same słowa średniego brata.
- Szanuj cudzą własność.
Burknie oschle, nie odrywając ślepi od postaci wampira. Nadal bywał wredny, bezczelny i miał jeszcze czelność oceniać Niemca. Ten prychnął pod nosem, krzyżując chwilę po ręce.
- Przestań mnie oceniać!
Wydarł się tuż po tym, jak skomentował jego posturę. Fakt, Fergal z roku na rok mężniał i rozrósł się do postawnego mężczyzny. Chociaż kiedy widział pierwszy raz Ela, też nie był byle jakim wampirem. Wszak Rekin od dziecka miał rygorystyczne życie, które w większości skupiało się na treningach ciała.
- Ty za to... Za to stałeś się bardziej wredny! Nie myśl, że zostaniesz tutaj długo jak zechcesz, jeśli będziesz niemiły!
Paluchem na niego wskazał, idealnie maskując radość, która powstała w wyniku ujrzenia ten złośliwej twarzy Eliasa. Jednak wracając do Otiego, właśnie znalazł się za plecami Fergala. Wiedział że młody będzie nieśmiały, nic dziwnego, pierwszy raz widzi średniego brata. Nie bardzo wiedział co ma mówić, więc przeczekał lecz to co zrobił Elias... Pluszak. Rekin. Za dużo miejsca? Aż żyłka zapulsowała na skroni Niemca.
- Chyba coś mówiłem wcześniej! I co to ma niby znaczyć?! Pluszak nie zastąpi prawdziwego brata!
Warknie wściekły, mając ochotę wyrwać pluszaka i rozszarpać go. W porę jednak się opanował, chociaż nerwowo podrapał swój czarny czerep. Palnął coś w ojczystym języku, po czym klapnął ciężko na kanapie.
- Niedawno się nim stał. Poza tym... Czy to takie istotne?
Burknie w odpowiedzi, nie starając się zbytnio zabrzmieć pozytywnie. Wszak sam był w szoku, kiedy wyczuł tak wielką zmianę. I ta sytuacja w szpitalu. Pierwszy nagły atak; zapewne gdyby nie osłabienie, Arashi mógłby zaatakować Fergala. Może zbyt krytycznie podchodził do sprawy, lecz trzeba się mieć jak widać na baczności.
- I do cholery... Nie miałem okazji nic zrobić! Poza tym nie jestem jebaną jadłodajnią!
Dorzuci do wcześniejszych słów, zaciskając szczęki. Był wściekły, zmęczony i co raz bardziej wszystko go drażniło. Wyciągnął telefon z kieszeni bluzy, odczytując raz jeszcze wiadomości od dziewczyn. Tyle godzin minęło od ich wołania o pomoc. Żyją? Mają się dobrze? Czuł, że zawalił, że Oti wraz z Eliasem również zostali źle potraktowani.
- Do licha. Nie muszę odpoczywać! I tak mam jeszcze sprawy do załatwienia.
Prawie się wydarł, aczkolwiek z każdym zdaniem ton Rekina łagodniał. Schował telefon na miejsce, przetarł twarz dłońmi i dotarło do niego, że wciąż miał na sobie brudną od krwi bluzę. Śmierdział nią na kilometr. Niedobrze. Ściągnął ją więc szybko, odrzucając na bok kanapy. Pozostał w samym czarnym podkoszulku, nie przejmując się chłodem który zapanował w mieszkaniu.
- Ale fakt, Oti powinien leżeć w łóżku. A ty, Elias... Cóż. Jakoś się pomieścimy, jeżeli nie masz gdzie się udać.
Oznajmił, patrząc na braci. Tak czy siak musiał wstać, udać się do kuchni i obmyć twarz w zlewie. Zapach krwi Arashiego nadal był wyczuwalny w powietrzu. Przecież całą dobę mieszkanie było wietrzone. A może to rekinie zmysły zaś zaczęły wariować? Tak czy inaczej, musiał się ogarnąć, nie chciał zagrażać własnej rodzinie.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka

Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 9r4t4WA
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 158


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyNie Kwi 07, 2019 10:55 am

Nie przypuszczał, że starsi bracia będą tak energicznie ze sobą rozmawiać. Nie widzieli się pewnie bardzo długo, musieli nadgonić zaległości. Sposób, w jaki to czynili poniekąd rozbawił Arashiego, no i na tyle ośmielił, że dołączył do rozmowy mimo rodzących się wątpliwości. I chyba nie żałował, że przywitał się. Elias nie miał żadnego problemu z przełamywaniem barier i poznawaniu nowych osób, bardzo szybko też zdołał wcisnąć młodego w oparcie fotela. Nie tyle zabawką co jego naprawdę mocnym charakterem.
- Uhm...
Mrugnął dwukrotnie oczyma ze zdziwienia, kiedy na kolanach powędrował pluszak, a wraz z nim wylał się gniew Fergala. Wesoły średni brat musiał bawić się świetnie, nie ustępował w okazywaniu uśmiechu, co dla pozostałych Schlechtów nie było to takie oczywiste. Utkwił na moment wzrok w maskotce, była całkiem urocza, choć odrobinę skrzywił się, gdy doszły do jego głowy kolejne wnioski.
- Nie powiedziałeś Eliasowi, że mam dziewiętnaście lat?
Zapytał bez cienia pretensji, ale był mocno zmieszany prezentem. Mimo wszystko zaraz spoczęły na nim dłonie z długimi pazurami (będzie musiał je sobie spiłować, bo będzie kiepsko mu się grać na konsoli) i zmierzwiły plusz. Tak jak zaraz sięgnęła go ręka Wesołka, która wytarmosiła jego fryzurę. Oti instynktownie schował głowę między ramionami, a słysząc komentarze odnośnie jego krwi, spuścił wzrok na kolana i wyraźnie zdołował się. Obie wypowiedzi w uszach Nerwusa brzmiały sarkastycznie bądź nieprzychylnie, za dużo mroku zamieszkało w ciele wampira, by przyjąć ich słowa z przymrużeniem oka. Aż tak bardzo odstawał od braci, że przez moment przebiegła mu złośliwa myśl, iż został adoptowany. Zmieniła się tematyka, a wraz z nią zachowanie Białowłosego. Kodoku zacisnął usta w wąską linię i wreszcie podniósł głowę racząc Schlechtów poważnym obliczem i przenikliwym spojrzeniem. Nie puszczał z rąk maskotki, choć jedna ręka dość mocno wbijała pazury w ciałko.
- Kuchnia i zapasy w lodówce to akurat moja działka. Na razie zamówię coś przez internet.
Wtrącił w rozmowę ciszej niż bracia, ale w miarę pewnym głosem. Może łatwiej będzie przebaczyć niedopatrzenie w lukach lodówki inwalidzie niż wiecznie rozdzieranego z życia prywatnego Rekina. I tak to była prawda - przed atakiem i przemianą obiecał sobie i współlokatorowi, że chociaż w ten sposób odciąży go od problemów. Choroba czy uszlachetnienie krwi tego nie zmienią, nawet jeśli nie będzie mógł w pełni cieszyć się degustacją posiłków.
Podjechał na moment do swojego pokoju, by tam dorwać laptop i złożyć zamówienie na mięsną ucztę, po czym wrócił do braci akurat na moment, gdy Elias zaproponował wszystkim odpoczynek, a Szpiczastouchy chciał wysłać go już na wyrko. Może i są starsi od niego i troszczą się o jego zdrowie, ale na ten moment i tak nie potrafiłby zasnąć, gdy miał za gościa nieznanego mu brata. Ciekawość zżerałaby Arashiego od środka i nie pozwoliła spokojnie zmrużyć powiek.
- Póki leki działają, mogę posiedzieć -odparł lekko rozmarzony, bo nie umknęła jego uwadze mocno umięśniona sylwetka Fergala, którą uwolnił spod brudnej koszuli; odwrócił jednak zaraz wzrok na drugiego przystojniaka- Skoro Fergal musi jeszcze coś załatwić na mieście, możemy porozmawiać w cztery oczy. O ile chcesz.
Tymi słowami dał znać starszemu bratu, że po pierwsze POZWALA mu wyjść z rodzinnego spotkania, a po drugie że nie jest z Arashim tak źle, by musiał sterczeć nad nim jak Śmierć i czekać na pogorszenie zdrowia. Po trzecie zaprosił Eliasa do rozmowy, a dzięki temu też mógł zaangażować go jako pomoc na czas nieobecności Niemca. To chyba nic złego posłużyć pomocnym ramieniem, skoro jest tak skory do niesienia radości młodszemu, czyż nie?
Odprowadził wzrokiem Starszego udającego się do umywalki, a jeśli Średni wyrazi zgodę, zdecydował się zacząć dialog od podstawowego pytania.
- Jak to się stało, że dopiero teraz dowiedziałem się o Tobie?
Nie odrywał oczu od Fiołkowowłosego, który patrząc się na Otiego na wózku inwalidzkim mógł przypominać w tym momencie zmizerniałego Ojca Chrzestnego głaszczącego pupila na kolanach jednostajnym, wolnym ruchem. Albo przynajmniej taką parodię. W każdym razie nie chciał okazywać po sobie zmęczenia, żeby móc jak najwięcej słów zamienić z Eliasem. Nigdy nie wiadomo czy skorzysta z oferty i zamieszka z nimi. Nie było tu aż tyle miejsca, no i sytuacja zdrowotna Otiego mogła zniechęcić do niańczenia go. Już tym sposobem zniechęcił do siebie Fergala, nie chciał kolejnej powtórki z rozrywki.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 26


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyPią Kwi 12, 2019 11:19 pm

Przestań mnie oceniać!
Elias przejechał ręką wzdłuż twarzy, wzdychając cicho. Jedna rzecz w bracie ciągle pozostawała taka sama - wiecznie wszystko wyolbrzymiał, potrafiąc wybuchać w jednej chwili, gdy ktoś przypadkiem powie coś całkiem niewinnego, nie patrząc na to, czy taki atak ma w ogóle rację bytu. Owszem, mógł być zmęczony, mieć gorszy dzień, tydzień, miesiąc, a nawet rok, ale być może powinien na serio rozważyć zapisanie się na zajęcia medytacji i zaczynanie dnia od wielkiego kubka melisy.
Stwierdzam tylko fakt – odparł, wzruszając ramionami.
Skąd w starszym bracie tyle złości?
Przywykł już do tego, że on nigdy nie da się nikomu ugłaskać, ale naprawdę chciałby choć raz być przywitany bez krzyków na wejściu i pokazywania swojego niezadowolenia.
Ale zobacz, jaki ten pluszak jest uroczy. Idealnie pasuje do młodego - odpowiedział, przyglądając się braciszkowi siedzącemu na wózku. Czyż nie wyglądał rozkosznie z tymi niewinnymi oczami i maskotką w rękach? Jasne, że tak! – Pisał, ale nie mogłem przyjść w odwiedziny bez prezentu – zwrócił się do Arka, wyraźnie zadowolony ze swojego pomysłu.
Cóż, nie bardzo wiedział, jak należy opiekować się młodszym rodzeństwem. Nigdy nawet nie dostawał pod opiekę obcych dzieci, więc doświadczenie w tej kwestii mocno raczkowało. Wydawało mu się, że wcale nie nadaje się na niańkę, ale teraz uświadomił sobie, że wywinięcie się z obowiązku opieki nad braciszkiem wcale nie byłoby zbyt dobrą strategią. Nie żeby wcześniej rozważał taki pomysł... Po prostu wiadomość o młodszej osobie w rodzinie spadła na niego jak grom z nieba. Bo czemu nikt wcześniej mu o tym nie powiedział? Może wtedy miałby szansę wykazać się jako ten starszy!
Niedawno się nim stał. Poza tym... Czy to takie istotne?
Jasne, że tak! Jak zaczniesz za bardzo rozrabiać, to Oti będzie miał realne szansę ostudzić twój zapał.
Droczenie się z innymi weszło mu już w krew. Nawet przy kim takim jak Fergal nie potrafił darować sobie, by nie powiedzieć czegoś zaczepnego, choć wiedział, że prędzej czy później któreś słowo przechyli szalę wściekłości starszego brata. Można powiedzieć, że dbał o trening jego cierpliwości, o!
Masz kilka spraw do załatwienia? – zapytał, zerkając na zegarek. – Nie może to poczekać do jutra? Naprawdę nie wyglądasz za dobrze. Przydałaby ci się porządna kąpiel i kilka godzin snu.
Zmierzył zakrwioną bluzę, którą Fergal rzucił na kanapę. Pobił się z kimś? Elias wcale by się nie zdziwił, gdyby okazało się, że Rekin zaliczył po drodze okazję do dania komuś w zęby.
Zostanę na jedną noc. Jutro przeniosę się do hotelu i zostanę tam aż czegoś nie znajdę.
Mieszkanie było zbyt małe, by zmieściły się w nim trzy osoby. Oczywiście Elias zamierzał pomagać rodzeństwu, jednak zdawał sobie sprawę z tego, że prędzej czy później komuś zaczęłoby przeszkadzać ograniczenie wolności związane z dodatkową osobą w domu.
Nie wiem. Teraz dopiero jakiś czas temu dowiedziałem się o twoim istnieniu. Dotąd nigdy o tobie nie słyszałem. Fergal nic nie mówił ci o mnie?
Gdyby był na miejscu Arashi'ego chciałby wcześniej wypytać o innych krewnych. Jak to możliwe, że starszy nie pochwalił się średnim bratem?
Chodźmy do twojego pokoju – polecił, całkowicie zapominając o tym, że młody być może nie poczucie się zbyt dobrze, gdy wejdzie się do jego małego świata bez wcześniejszego ostrzeżenia. Oti wydawał się tak różny od Fergala, że Eliasowi coraz bardziej trudno było odgadnąć to, jak udało mu się żyć we względnej harmonii z Rekinem. A może właśnie w tym tkwił klucz? Spokojny i odrobinę wycofany Szlachetny szedł na ugodę z bardziej dominującym i porywczym Fergalem?
Przekroczył próg, od razu omiatając pomieszczenie spojrzeniem. O dziwo ten kącik - chyba nad wyraz zwany pokojem zamiast schowkiem na miotły i środki chemiczne - wydawał się nawet przytulny. Co prawda nie był to szczyt marzeń, ale przynajmniej te cztery ściany dawały jakieś poczucie prywatności.
Czemu jeździsz na wózku? I po co jesz jakieś tabletki?
Usiadł na łóżku, dłonią przesuwając po miękkiej pościeli.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 567


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyNie Kwi 14, 2019 10:12 pm

Elias był mistrzem w ćwiczeniach cierpliwości, chociaż Fergalowi stanowczo jej brakowało. Zgrzytał zębiskami na cięte słówka brata i jeszcze te uśmieszki. Owszem, nie powinien się na niego tak wściekać. Nie powiedział nic złego, tylko Fergal był tak wymęczony przez ostatnie dni, że wystarczy niewielka iskra żeby wybuchnąć.
- Nie traktuj go jak dzieciaka!
Wydrze się, chociaż nie uczyni nic żeby zabrać pluszaka. Skoro był on prezentem, a prezentów się nie niszczy... Niemniej miał wielką ochotę coś rozszarpać i oby nie padło to na któregoś z braci.
- Wspominałem, ale jak widać zlekceważył!
Odpowie Otiemu, nawet na niego nie patrząc. Niemniej cieszył się, że będą w stanie się wszyscy zaakceptować.
Szkoda że wcześniej nikogo nie informował ich o swoim istnieniu. Sam Rekin ledwo co odświeżył zakurzoną relację z Arashim, więc nie pomyślał niestety aby poinformować Eliasa. Padło tyle spraw na łeb Rekina, że nie dało się ich zliczyć. Już nie chodziło o sytuacje dotyczące jego "znajomych", ale o niego samego. Nawet nie będzie próbował tego tłumaczyć.
- Przecież mnie nie trzeba ostudzać Jestem przecież oazą spokoju!
Kolejny ryk. Sąsiedzi mieszkający obok już zapewne łapią się za głowy, a starsza pani wynajmująca szykuje wypowiedzenie umowy najmu. I fakt, Niemiec potrzebował nie tylko uspokajającej osoby ale też i wiadra melisy.
- Szybciej będzie jak sam pójdę do sklepu! Oti! Masz niczego nie zamawiać!
Skieruje się do najmłodszego brata, gromiąc go spojrzeniem. Miło, naprawdę miło rozładowywać niepotrzebny gniew na schorowanym bracie, który nie był nic winny. Chociaż zapewne Arashi zrobi co chce. Poza tym zdziwił się nieco troską otrzymaną od średniego. Wampir skierował swój wzrok na jego buźkę i momentalnie się skrzywił.
- Ne rozkazuj mi i nic mi nie jest! Wiem co mam robić!
Zagrozi, chociaż chwilę po nieco odetchnie. Trzeba bowiem załatwić lokum Eliasowi. Nie widział przeszkód aby tu zamieszkał, mniejsza z ilością miejsca. Ważne żeby był bezpieczny.
- Przecież wiesz, że nie musisz tego robić.
Burknie zły, po czym opuści salon. Chwila w kuchni, w ciszy i już lepiej. Zaś wydobył telefon, żeby zadzwonić do Nei. To od niej miał ostatnie połączenie i niestety złapała go tylko poczta. Połączenie było od razu urwane, to samo z Laurie. Wampir zaklął pod nosem, zaciskając dłoń na urządzeniu. Mało brakło aby go zgniótł.
Czyli co? Ma udać się na poszukiwania? A co jeśli już nie żyją? Zawali po całości. Arashi sam nie jest, Elias wrócił i może się chorowitym bratem zająć. Chociaż nie, nie może zrzucić na średniaka obowiązku. Opieka oraz zapewnienie bezpieczeństwa jest rolą najstarszego. W tamtej Rodzinie też stanowił oparcie dla młodszych członków, tutaj więc nie mogło być inaczej. Tylko żeby lepiej chronić, trzeba niestety wypocząć. Uda się na poszukiwanie dziewczyn dopiero jak da sobie chwile wytchnienia, wszak nie wiadomo z kim przyjdzie się mu zmierzyć. Opuścił kuchnie, a chwilę po opadł ciężko na rozłożoną kanapę. Bracia zamknęli się w drugim pokoju, co znaczyło że w salonie ogarnęła go błoga cisza. Chyba nie było nic lepszego od ciszy oraz miękkich poduszek, wszak dzięki tym czynnikom Rekin był w stanie wyłączyć umysł i po prostu zasnąć.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka

Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 9r4t4WA
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 158


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyPon Kwi 15, 2019 6:09 pm

Nerwowość Fergala budziła wiele pytań, których nie ośmielał się zadać. Był cięty jak osa, i o ile zazwyczaj to u niego normalne, tak teraz nawet na widok Eliasa nie potrafił ugryźć się w język i wciąż gorączkowo dogryzali sobie wzajemnie. Wolał nie wpychać kij w mrowisko i tylko liczył po cichu, że któryś z nich odpuści. Szczerze to zaczęła go boleć głowa od donośniejszych głosów, choć powinien przyzwyczajać bardzo wrażliwe zmysły na taką dawkę decybeli.
I nie tylko to.
Powinien jak najszybciej wrócić do zdrowia, by rzeczywiście nie być utrapieniem dla rodzeństwa, a nawet pomóc w razie trudności. Siedząc na wózku inwalidzkim z chwili na chwilę poważniał, nijak nie wtrącał się już do rozmowy między starszymi, ale przyglądał im się uważnie i coś układał w głowie. Faktycznie Rekin potrzebował snu, a rozmowa z Fioletowowłosym miała nadejść lada chwila. Mimo zakazu Fergala i tak zamówił coś do jedzenia. Nie wyobrażał sobie, by posyłać Najstarszego do sklepu, gdy ledwie stoi na nogach i trzyma nerwy na luźnych wodzach. Zjadłby z połowę klientów  supermarketu lub coś gorszego. Skąd ta złość i agresja? Nie czuł się komfortowo, lecz nie skomentował zachowania brata. Musiał być przy nim, by nie zrobił czegoś nieodpowiedzialnego. Albo po prostu podnieść go jakoś na duchu, choć brakowało Otiemu pomysłów. Co do jedzenia, nie zamawiał stołu szwedzkiego na wesele tylko mięsne dania na wynos.
Dla siebie niczego nie zamówił.
Co z mieszkaniem dla Średniego Schlechta? Jakiś pokoik w hotelu nie będzie mógł stanowić domu. Mogli nawet leżeć jeden na drugim, byleby nie zrywać dopiero co nawiązanego kontaktu. Zawsze mógłby zrzec się wygodniejszego od kanapy łóżka, by pracujący bracia mogli wysypiać się przed pracą. Już i tak za wiele poświęceń oczekuje od braci, którzy może chcieliby w tym czasie zająć się prywatnymi sprawami. Dość przygnębiony wycofał się z rozmowy w stronę cienia milczenia. Aż do momentu, gdy Elias zgodził się na rozmowę w cztery ślepia. Niemiec o szpiczastych uszach w tym czasie ochładzał się nad zlewem i studził emocje.
Arashi faktycznie nie przepadał za tym, by ktokolwiek ograniczał jego przestrzeń osobistą. Mimo to powinien wysilić się i wpuścić więcej czułości w budowaniu nowych mostów ku Odnalezionemu Bratu. Powoli więc wjechał z nim do swojego pokoju, ale zachował dystans i trzymał się bliżej drzwi wyjściowych, jakby nie będąc pewny, czy wytrzyma tak długo ingerowanie w jego mały świat w jeszcze mniejszych czterech kątach. Elias w tym czasie usiadł na łóżku i odpowiedział zgodnie z prawdą, jak to miało miejsce z poznaniem najmłodszego. A właściwie już zadając własne pytania, Oti trochę pogubił się z lekkiej tremy. Nie przywykł do odpowiadania wprost o swoich słabościach, zresztą to chyba jedna z niewielu cech, jaka łączyła go z Fergalem. Ciekawe więc, jakie wspólne geny będzie mieć z Fiołkowookim.
Nie puszczał dziecinnej maskotki z rąk, które kurczowo trzymały plusz zabawki. Jego widoczna gołym okiem słabość musiała być czymś uwarunkowana, stąd trafne i bezpośrednie pytania Eliasa. Nie uciekł wzrokiem od Tymczasowego Króla Łóżka, choć bladobłękitne oczy były mocno rozbiegane. Skrzywienie ust, tak charakterystyczne dla Schlechtów, był jednocześnie momentem koncentracji.
- Popełniłem błąd nie dowiadując się od razu o całej rodzinie... Byłem w szoku, że mam jakiekolwiek rodzeństwo.
Podciągnął się ostrożnie na krześle z kółkami, bo powoli zjeżdżała jego mizerna sylwetka z fotela. Spuścił na moment wzrok na szczupłe kolana, które stykały się ze sobą bokami. Kto by pomyślał, że zwykła rozmowa może być tak trudna dla Kodoku. Chyba przeforsowywał się, ale nie mógł pozostawić Średniego w niepewności. Sam na jego miejscu chciałby wiedzieć wszystko o wszystkich, a z drugiej strony nie potrafił zadawać tak celnych pytań jak on. Był bardzo słabo komunikatywną osobą. Zamkniętą w sobie. Teraz jeszcze pozostawiona w samotności na działanie szlachetnego jadu płynącego w jego żyłach. Bali się jego krwi, czy podziwiali, ale dla Otiego póki co szlachetna posoka była przekleństwem.
Małe kropelki zimnego potu pojawiły się na skroniach Bladolicego. Wzrok był coraz bardziej mętny, choć głowa pracowała na wysokich obrotach. Mimo wstydu za swoją słabość próbował odpowiedzieć na pytania dociekliwego brata.
- Cierpię na nerwicę. Dwa dni temu miałem atak, silniejszy niż do tej pory. Stąd... ten wózek.
Ostrożnie odsunął ręce od maskotki i położył dłonie na oparciach krzesła. Patykowate ręce pozbawione tkanki mięśniowej starały się ruszyć chudzielcem ku górze. Podźwignąć. Pokazać, że będzie walczyć o sprawność. Nie tylko dla własnej satysfakcji, ale i dla braci. Drżały mu kończyny, kosztowało go to mnóstwo wysiłku, lecz wstał o własnych, trzęsących się nogach. Wydawał się jeszcze bardziej mizerny i kruchy niż do tej pory, ale jednocześnie podniósł wyżej głowę starając się maskować swoje beznadziejne położenie, jeśli chodzi o kondycję. Ba, nawet zrobił trzy kroki w żółwim tempie, ale jak tylko złapał się ramy łóżka i usiadł ciężko obok Eliasa, chwyciła go wyraźnie słyszalna zadyszka. Zgiął się w pasie i oparł łokcie o wąskie kolana nie patrząc się już na towarzysza.
Nie dowiódł, że jest godny nazywać się jego i Rekina bratem. Normował oddech, choć umysł zaczął tonąć we czarnej mgle. Nie od omdlenia, a od czegoś, co zrodziło się w nim od momentu przemiany i nie opuszczało go. Drażniła go jak wszystko, co jest zbyt intensywne w odbiorze. Podniósł odrobinę głowę i utkwił pół obecne spojrzenie w prezencie, który zostawił na wózku. Rekin. Starszy brat. To o niego bardziej martwił się niż o siebie. A teraz jeszcze ma drugą osobę, o którą ma obowiązek się troszczyć. Siedział tuż obok. Odezwać się. Tak, odezwać.
- Musisz z nami zamieszkać, Elias... -powiedział cicho podpierając mokre czoło skostkniałą dłonią- ... wbrew temu, co mówiłeś... nie jestem w stanie pomóc Fergalowi. On potrzebuje cię.
Nie powinien nadawać tak ponurego nastroju ich pierwszemu spotkaniu, lecz nie mógł odsunąć przygnębiających myśli na bok. Ale... przynajmniej odważył się utkwić mętny wzrok w Fiołkowowłosym.
- Odstąpię swoje łóżko, bylebyś zamieszkał z nami.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 26


Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 EmptyYesterday at 10:33 pm

"Nie traktuj go jak dzieciaka!"
Miał ochotę pokazać język Fergalowi, jak małe dziecko droczące się ze starszym bratem, jednak skwitował wybuch złości cichym prychnięciem urażonego kota. Jak miał nie traktować Otiego jak dzieciaka, skoro w oczach Eliasa właśnie nim był? Co z tego, że dzieliło ich raptem parę lat, jeżeli to właśnie szlachetny był tym młodszym! No i dochodził do tego fakt, że wampir kompletnie nie znał Arka, przez co nie wiedział, co ten chciałby dostać. A jego pokrętna logika podpowiedziała mu, że koniecznie powinien kupić pluszaka, bo nie powinien przychodzić w odwiedziny bez prezentu. Fergal mógłby chociaż udawać, że starania średniego z braci go zadowalają!
Spojrzał sceptycznie na Fergala. Oaza spokoju? Cóż, gdyby nie obecność trzeciej osoby, Elias ciągnąłby dalej rozmowę, badając granice wytrzymałości samozwańczej oazy spokoju. Ale nie był przekonany, czy Arashi wytrzyma aż tyle. Wyglądał na zmęczonego, a fioletowy nie chciał jeszcze bardziej pogarszać jego samopoczucia. To byłby naprawdę zły początek w budowaniu rodzinnych więzi.
Przeczesał palcami włosy, zastanawiając się, czy najstarszy przypadkiem nie podupadł na zdrowiu psychicznym. Naprawdę źle znosił zwykłą rozmowę. Co będzie, gdy ktoś zacznie się z nim kłócić? Wcześniejsze wrażenie wyciszenia się Rekina blakło z każdą chwilą. Chyba nie tak wygląda ktoś, kto przez lata zdążył trochę złagodnieć i zrozumieć, że agresywnością niczego się nie załatwi poza zbieraniem przypadkowego wpierdolu.
Na szczęście najmłodszy raczej nie dostał w spadku tej puli genów odpowiedzialnej za częste wybuchy bezpodstawnego gniewu. Przy dwóch tykających bombach Elias od razu spasowałby i wyszedł, woląc przenocować w podrzędnym motelu, jeżeli senność nie pozwoliłaby mu na podróż do centrum miasta.
Gdzie się wychowywałeś? – zapytał, nie przypominając sobie, żeby ktokolwiek z rodziny wspominał o Ottim.
Elias nigdy nie odczuwał niczego, co przymuszałoby go do utrzymywania zażyłych kontaktów z bliskimi. Był raczej typem, który zawiera wiele znajomości, ale bardzo niewiele z nich pielęgnował. W końcu nikt nie jest niezastąpiony - nawet ludzie, z którymi wiązała go krew. Owszem, dla braci zrobiłby dużo więcej niż dla zwykłej osoby, czego już nie mógł powiedzieć o reszcie rodzinki. Nikt nie wpajał mu za młodu jakichś rodzinnych wartości, dlatego odezwanie się do rodziny raz do roku - a nawet i rzadziej - w zupełności wystarczało.
Jak długo musisz zażywać te tabletki?
Wnikliwie przyglądał się bratu, próbując wyłapać jakiekolwiek podobieństwo między nimi. Naprawdę mogłoby się wydawać, że Fergal się po prostu pomylił mówić, że Oti jest kolejnym z Schlechtów, ale wypowiadanie tego na głos prawdopodobnie przyniosłoby mało przyjemne skutki.
Mimo sprzecznych myśli, nie dał poznać po sobie, że coś jest nie tak. Rozluźnione mięśnie, swobodny uśmiech - to wszystko maskowało niepewność tlącą się w głowie wampira.
Bo jak miał uwierzyć na słowo bez żadnych badań w to, że ktoś tak różnego od niego powinien bez przeszkód nazywać bratem? Jeszcze nigdy nie widział tak słabego i lichego szlachetnego. Krwiopijcy, w których płynęła najwyższa krew, zazwyczaj kojarzyli się z siłą i autorytetem, a te dwie rzeczy daleko omijały Kodoku.
Jak odnalazłeś Fergala?
Przetarł wewnętrzną stroną policzek, zanim oparł go o lekko zaciśniętą pięść.
Pozwolił, by po ostatnich słowach młodszego zapadła cisza. W prawdzie... Nie wiedział, jak powinien zareagować. Zgodzić się? Odmówić? Wspólne mieszkanie na pewno miałoby sporo plusów, ale nie był do końca pewny czy na dłuższą metę nie zacznie go to wszystko po prostu przytłaczać. Nie obawiał się opieki nad Otim. On wydawał się nie stanowić większego problemu.
Może i potrzebuje, ale on sam się do tego nie przyzna. A nie można pomóc komuś, jeżeli ten ktoś wybitnie tej pomocy nie chce. – rozłożył ręce po bokach, wzruszając ramionami. – Oti, nie chcę, żebyś odstępował mu łóżko. Poradzę sobie bez tego. Mogę tutaj zamieszkać, ale nie gwarantuję, że będzie dobrze. Spróbuję trochę przystopować Fergala, choć wątpię, żeby chciał mnie posłuchać, nawet gdy wykorzystam cały swój urok osobisty. Sam pewne wiesz, jak ciężko czasami do niego przemówić.
Przeciągnął się, wstając z łóżka. Omiótł pokój spojrzeniem, zatrzymując je przez chwilę na drzwiach.
Już wcześniej widział, że ta rozmowa kosztuje brata dużo energii, dlatego przesunięcie jej na kolejny dzień wydawało mu się lepszym pomysłem, niż przegadanie pół nocy.
Pójdę się położyć do Fergala, jeżeli przyjdzie dostawca jedzenia, to mnie zawołaj, odbiorę zamówienie – poinformował, podchodząc do drzwi.
Wyszedł, próbując narobić jak najmniej hałasu. Zdjął koszulę wraz z bluzką i rzucił na komodę. Później zajmie się uporządkowaniem swoich ubrań. Bez słowa wślizgnął się do łóżka Rekina, przywierając do niego jak do pluszowego misia o wielkich rozmiarach.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 3 Empty

Powrót do góry Go down
 
Tanie, małe mieszkanie.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: