IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Tanie, małe mieszkanie.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 579


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPon Cze 03, 2019 9:53 pm

Strasznie przesadził z wybuchem wściekłości na brata, który nic tak naprawdę nie zawinił. Nie widzieli się tyle czasu, a już starszy Niemiec wyskakiwał na niego z agresją, kiedy tylko ten, po rodzinnemu chciał się tylko przytulić. Ale niestety, charakter wampira nie pozwalał na żadne czułości, a naruszenie jego przestrzeni osobistej było jak pogwałcenie najbardziej strzeżonego prawa. Zerknął na brata, czując się mimo wszystko głupio. Nie skomentował jednak niczego i pozostał w swoim zamkniętym świecie. Może... MOŻE. Kiedyś mu to wynagrodzi.
Póki co przybył kolejny gość, którym okazała się niezapowiedziana Mei. Fergal niezbyt miał ochoty na towarzystwo osoby z zewnątrz, a tym bardziej na kogoś, kto wstąpił na nieprzyjazny dla siebie teren. Ewidentnie nie miał ani grama ochoty na widzenie się z tą wampirzycą. Zacisnął nerwowo pięści, warknął głośno, patrząc spode łba na czarnowłosą. Czego chciała? Naprawdę przejmowała się tym kubkiem? Niemiec już był na skraju wybuchu. Ugodzona duma boli najbardziej.
Głośno uderzył zaciśniętymi rękoma o stół. Mebel zatrzeszczał, gdzieniegdzie pękł, że aż opadło z niego odrobinę drewna. Huk był tak głośny, że sąsiedzi na pewno też go usłyszeli.
Najchętniej chwyciłby stolik i rzuciłby nim w wampirzycę.
- I JESZCZE MASZ CZELNOŚĆ SIĘ PYTAĆ?!!
Wydarł się. Zapewne obudzi połowę dzielnicy, wszak na gardle nie oszczędzał. Aż musiał wstać, jeśli Mei nagle zapomni gdzie są drzwi.
- NIE ZAPRASZAŁEM CIĘ WIĘC WON!
Dorzuci prawie przyjaźnie, tylko szkoda że jego mina wyrażała niesamowicie potężny gniew, dosłownie niewiele brakowało do toczenia piany z pomiędzy obnażonych rekinich zębisk.
Tak właśnie bywa, kiedy rekinie "uczucia" zostaną zdeptane. Poza tym co sobie pomyśli Elias z Arashim? Znowu ich najstarszy brat udowadnia, że życie z innymi jest w żadnym stopniu nieopanowane. Tak samo działanie leków uspokajających... Złudne nadzieje.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka

Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 9r4t4WA
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 172


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyWto Cze 04, 2019 5:17 am

Nie dało się usnąć na długo. Mimo ogromnego zmęczenia krzyki Fergala okazały się mocniejsze niż skrajne wyczerpanie wampira. Wręcz pobudzały niezdrowo najmłodszego Schlechta, który nie mógł poradzić sobie z tak silnymi bodźcami. Napięcie w powietrzu wciąż rosło, nawet ucierpiał stolik. Elias nie zatrzymywał nijak Najstarszego, wielce prawdopodobne, że nie chciał oberwać rykoszetem. Już i tak dostał niesłusznie za swoje. Zresztą takie darcie się na Mei nie miało też większego sensu. Tworzyło się tylko błędne koło, z którego nie dało się uwolnić.
Jednak w pewnym sensie Rekin uwolnił Otiego z uwięzionego słabością ciała. Instynkty domagały się albo snu albo pożywienia. Skoro spokój został zmącony, trzeba było skorzystać z drugiej opcji. Ręce, które dotąd swobodnie zwisały z wózka, zaczęły drżeć i palce skupiały się ku sobie w pięści. Bezwładnie leżąca głowa stopniowo podniosła się na normalną wysokość przy siadzie. Kark napiął się, a spod grzywki ukazały się rozżarzone na czerwono ślepia. Pod cienką białą skórką były przez moment widoczne czarne żyły pompujące z zawrotną prędkością zmieloną i po stokroć przetoczoną krew. W tym samym momencie, kiedy rozszalały brat rozwalił niemalże stolik, Arashi wstał z wózka opierając się o ścianę tuż obok drzwi do salonu i powoli przybliżał się do reszty towarzystwa. Długie pazury wbijały się raz po raz w ścianę, aż pochwyciły framugę i mógł wychylić się ze swojego pokoju. Jeden krok, drugi krok, coraz płynniej stawiał bose stopy po parkiecie. Bolały go okolice kręgosłupa i kość ogonowa, na szyi były już bardzo dobrze widoczne rekinie skrzela. To znaczyło jedno.
Był kurewsko głodny.
Obecne tu wampiry nie musiały być ranne, by uświadomić sobie, że każdy z nich mógł zaspokoić jego głód. Ale ani Fergal, ani Elias, ani Mei nie okazali się głównym celem. Wampirza krew nie smakuje tak dobrze jak ludzka, a już słyszał kroki z dołu klatki mieszkania wcześniej i wyczuł obcy zapach zmieszany z ryżem i rybami. Dostawca jedzenia wpadł nie w tym momencie, co trzeba.
-Przepraszam, to Państwo zamawiali chińszczyznę?
Wychylił się nieśmiało wśród kłótni młodych osobników, których zobaczył po otwarciu drzwi. Bo pukał i pukał i nikt nie otwierał, a słyszał wyraźnie awanturę. Myślał, że wszyscy tak niecierpliwią się na jedzenie. W przypadku Arashiego kurier trafił w dziesiątkę. Tylko od obecnych będzie zależeć, czy Oti rzuci się na człowieka czy udaremnią ten zuchwały atak. To będzie trudne ze względu na wybudzoną moc i krew najmłodszego z Niemców, ale mieli przewagę liczebną. Tylko czy zechcą współpracować?

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 342


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPon Cze 10, 2019 8:55 pm

Mogła przewidzieć, że sytuacja rozwinie się beznadziejnie. Mogła zrezygnować z tego pomysłu, jakim było pojawienie się tutaj i zająć się czymś innym. Mogła... Co właściwie mogła? Pewnie dużo. Pewnie coś bardziej właściwego. Jednakże jej pech miał się dobrze i czuwał nad nią, sprawiając zarazem, że wybrane przez nią kolejne słowa i działania, doprowadzały jedynie do większego skomplikowania spraw.
Uniosła kącik ust w smętnym uśmiechu, którym obdarzyła Eliasa.
- Miło poznać - zwróciła się do niego. Kolejny brat... Fergal ma sporą rodzinę - przemknęło jej przez myśl. - Wybacz moje nieuprzejme zachowanie - dodała jeszcze. Informacja, którą jej przekazał, sprawiła, że westchnęła w duchu, zarazem prosząc wszelakiego rodzaju bóstwa o opiekę nad sobą. Tylko, czy wysłuchałyby wampira? Raczej nie. Nie wierzyła w to. Ale... A nieważne.
Nie musiało minąć wiele czasu, by poznała reakcję ciemnowłosego mężczyzny.
- Nie krzycz tak, nie jestem głucha - powiedziała, unosząc lewą rękę i ostrożnie pocierając ucho. - Chciałam tylko przeprosić i wyjaśnić sprawę - no tak, głupia. Raczej o pokojowym rozwiązaniu nie było mowy. - Dałbyś mi szansę, a nie wyrzucał od razu.
Jest wkurzony. I to mocno - tylko, czy mogła... i właściwie potrafiła coś na to poradzić? Musiała przyznać w duchu, że nie. Miała pustkę w głowie. Czuła się kompletnie nieprzygotowana do tego wszystkiego. Lepiej wycofać się czy postawić na swoim? Zerknęła na moment na Eliasa, potem na samego Fergala. Nie mogła sprawiać dodatkowych problemów tutaj. Otworzyła już usta, by coś dodać, gdy wtedy dotarło do niej, że... że pojawiła się nowa osoba. Nie. Inaczej. Bardziej, że dała znać swoją obecnością, że tutaj też jest.
Czarnowłosa zamarła na moment, obserwując uważnie obudzonego wampira, a jej ciało zalała fala zaniepokojenia. Jej zmysły jej podpowiadały, że powinna być ostrożna. Zaczęła ostrożnie śledzić wzrokiem Arashiego, zastanawiając się, czy to jest ten moment, w którym powinna się stąd zmyć. Nie. On w sumie istniał za każdym razem. Mei nie odzywała się przez ten czas, zbierając myśli w jedną całość. Zamierza zaatakować któregoś z nas? Jest właściwie przytomny? Działa podświadomie? Cholera... - nim jednak zrobiła coś więcej, usłyszała nieznajomy głos.
- Zamówione jedzenie? - powiedziała, Nie zdawała sobie sprawy, że przed jej przybyciem zdecydowali się na zamówienie jedzenia. Zwyczajne... Raczej. Mrugnęła dwa razy oczami i ostrożnie ruszyła, by zastąpić drogę szlachetnokrwistemu. Nie myślała specjalnie nad własnymi ruchami, działając w zwyczajnym odruchu. Przełknęła ślinę. Nie ośmieliła się odezwać ani słowem. Dopiero teraz do niej dotarło, że weszła drogę komuś, kto był od niej o wiele bardziej silniejszy. Wypuściła ostrożnie powietrze z ust, starając się powstrzymać drżenie nóg. Zabrakło jednak jej teraz na tyle woli, by zrobić cokolwiek więcej...

_________________
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 34


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPią Cze 14, 2019 7:14 pm

Elias przewrócił oczami, wzdychając cicho. Litości, jak długo można znosić wrzaski i krzyki swojego brata? Odkąd przyjechał Fergal bezustannie pokazywał jedynie swoje niezadowolenie i testował wrażliwość słuchową swojej rodziny. Zaczynało to być co raz bardziej męczące i nieznośne. Na dodatek pojawienie się dziewczyny pogorszyło i tak już nieciekawą sytuację.
Zapowiadało się na to, że mieszkanie z braćmi okaże się prostą drogą do laryngologa. Jak Oti znosił wieczne wybuchy złości najstarszego?
Odchrząknął, spoglądając na Mei. Koniec tego dobrego, wampirzyca nie wprowadziła niczego dobrego do atmosfery tego domu. Fioletowowłosy nie widział, co zaszło między nieznajomą i bratem, ale nie miał w ogóle siły, by teraz to roztrząsać. Czy ta sprawa nie mogłaby poczekać do jutra? Nie po to przyjechał, żeby w ten sam dzień męczyć się z czyimiś kłopotami.
Posłuchaj go, kiedy mówi, że masz iść – wtrącił, dłonią wskazując drzwi, które okazały się niedomknięte. Tym lepiej - uczennica nie będzie musiała się męczyć z ich otwieraniem. – Chyba widzisz, że twoja wizyta działa niekorzystanie. Tylko sobie zaszkodzisz.
I przy zniechęci Eliasa do siebie, a to nie było takie łatwe.
Nie chciał być niemiły dla nieznajomej, jednakże dobre samopoczucie Rekina było dla niego ważniejsze, niż zachcianki obcej kobiety. Tylko on mógł wkurzać i irytować Fergala, wiedząc, jak nie zerwać tej cienkiej linii trzymającej na wodzy nerwy starszego. Mei najwyraźniej nie znała Rekina na tyle dobrze, by nie dopuścić do aktywowania się szału w czarnowłosym. Dlatego ewakuowanie się stąd czynnika powodującego narastanie nerwów brata stanowiło priorytet.
Jednak nie zdążył podejść do nieproszonego gościa, by odgrodzić go od Ferga; wzrokiem napotkał wygłodniałe spojrzenie najmłodszego. Głos dostawcy jedzenia uświadomił Eliasa o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Niedobrze... Czy Oti nie powinien poruszać się za pomocą wózka inwalidzkiego? Jeżeli mimo złego samopoczucia zdołała się podnieść i zrobić więcej niż parę kroków, głód całkiem musiał zapanować nad młodym.
Zacisnął dłoń w pięść, by zaraz potem rozprostować palce, ukazując wytworzony koralik. Bez dłuższego namysłu rzucił przedmiot w Arashiego, celując w klatkę piersiową. Nawet jeśli blondyn zechce zatrzymać mini pocisk gołymi rękoma, nie będzie miało to znaczenia; kulka powinna przebić się przez skórę, uwalniając właściwości paraliżujące.
Dziewczyno, weź jedzenie oraz wyprowadź dostawcę.
I siebie przy okazji też.
Minie trochę czasu, zanim działanie mocy całkowicie unieruchomi agresywnego i cholernie głodnego brata.


Moc - jeden post.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 579


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPią Cze 14, 2019 9:04 pm

Przeprosić i wyjaśnić sprawę. Mei naprawdę myślała, że wszystko od tak załatwi? Rekin był zbyt dumny i nerwowy, aby przetrawić to, co nie tak całkiem dawno zaszło. Nadal trzymał w sobie uraz oraz upokorzenie jakie miało miejsce przy Arashim. To było złe, bardzo złe. Wiedział też, że Mei nie była gotowa na większe niż przyjaźń relację z nim i przede wszystkim to, że ewidentnie do siebie nie pasowali.
- Czy ja kurwa mówię niewyraźnie?! MASZ STĄD SIĘ WYNOSIĆ!
Znowu się wydarł. Wstał od stołu, wyminął i skierował się do wampirzycy. Jak widać nie pojęła wcześniejszych słów, co znaczyło że musi siłą ją wyprowadzić. Szczęście w nieszczęściu wtrącił się Elias. Chłopak podszedł rozsądnie, nakazując Mei żeby opuściła mieszkanie, bo w obecnej chwili rozmawiać się nie da. Rekin dlatego zatrzymał się w połowie drogi, uważnie obserwując Aryu. Może i poczuje się zraniona, jednak w tym momencie Rekin naprawdę nie miał ochoty słuchać ani tym bardziej wdawać się w dyskusję, która nie miałaby dobrego zakończenia.
Niemniej jednak ktoś nadchodził. Arashi wybudzony przez krzyki, wydostał się z pokoju i skierował swoje żądze na dostawcę jedzenia. Skąd się w ogóle ten człowiek tutaj wziął? Wampir zamarł. Nie dość, że ktoś wszedł na ich teren, to jeszcze najmłodszy brat. Szlachetny... Wpadł w szał. Elias zareagował. Mei niby też ale Niemiec również nie zamierzał bezczynnie stać. Jeśli średniemu uda się sparaliżować mocą, to tak czy siak najstarszy chwyci za ubranie Otiego i odciągnie go w stronę jego pokoju. Dosłownie go przestawił, a przenoszenie szlachetniaka było proste; nie był on wcale ciężki. Zatrzaśnie za sobą drzwi, młodego rzuci na łóżko.
- Masz tutaj zostać!
Syknie w wyraźnej złości. Oczywiście nie złościł się na brata, był wściekły na całą sytuację. Na Mei, na dostawcę i na to, że znowu nie był w stanie wypocząć. Mimo wszystko i tak podejdzie do ledwo co żyjącego Arashiego, przysiądzie jednym kolanem na brzegu łóżka. Chwyci go jedną ręką pod brodę, a drugą przystawi do jego ust. Zamierzał skaleczyć się celowo o jego wyrżnięte zęby, żeby posoka mogła swobodnie spływać do gardzieli młodego. Pierdoleniem o spokoju, głodu nie uciszy, tutaj potrzebna była krew.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka

Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 9r4t4WA
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 172


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPią Cze 14, 2019 9:50 pm

Zjednoczyli się. Mimo harmidru dookoła, wzajemnych pretensji i hałasów udało się skombinować wieloetapowy plan na poskromienie Otiego. Każdy element zadziałał, choć w każdym przypadku było o włos od klęski.
Najpierw zareagowała Mei, która stanęła na drodze między młodym głodomorem a niedoszłą ofiarą. Człowiek nie za bardzo wiedział, co się działo, lecz nie zamierzał zbliżać się już wgłąb mieszkania braci. Czarnulka niestety widziała Arashiego w fatalnej kondycji, który nie mógł pohamować się, nawet nie walczył z instynktem. To było ponad jego wątłe siły, praktycznie ich brak. Adrenalina i głód zrobiły swoje, że wytargały Młodziaka z pokoju, a teraz gniewnie i z wielką chęcią na dorwanie się do posoki wpatrywał się w dziewczynę. Emanowało od zdawało się mizernego chłopaczka tak nieprzyjemną aurą, że odczuwało się migrenę. To mogło sparaliżować człowieka od ucieczki. Aryu nie schodziła z linii ataku, wręcz drogą eliminacji była najbliżej kłów Białowłosego. Ostatnie, co zobaczyła przed interwencją Eliasa były zębiska, którymi kłapnął dosłownie centymetry przed jej obliczem.
Kątem oka dostrzegł niebezpieczeństwo, jakim był pocisk Złotookiego. Koralik, który powinien w całości wtopić się w skórę Otiego, został pochwycony lewą ręką. Wybudził się w Szlachetnym refleks, na tyle, by obronić się przed atakiem. A tak wydawało się, że stanie się, gdy w zaciśniętej dłoni chrupnął koralik. Nie przewidział jednak, że odłamki równie skutecznie doprowadzą do paraliżu. Prędzej czy później. Pierwszy nerw od ręki do głowy uderzył z taką siłą, że ryknął przez wąskie gardło i skierował ślepia na prowokatora. Elias też mógł doświadczyć presji, jaką spotęgował swoim uczynkiem. Dobrym dla Mei, człowieka, siebie samego, Fergala, a paskudnym dla Arashiego. To na niego w następnej kolejności zamierzał skoczyć i powalić do podłogi. I ta wizja nie została zrealizowana w najmniejszym calu.
Tuż przed zetknięciem się zębisk ze skórą Średniaka, nagle poczuł jakby coś wessało go od tyłu. Ani szponami, ani kłami nie dosięgnął celu, wręcz został zabrany do pokoju w trymiga przez Najstarszego. I jego nie mógł rozpoznać w szale chcąc go za wszelką cenę zjeść. Piana ze śliną ciekła po obu kącikach ust Otiego, którego Rekin wrzucił na łóżko jak workiem ziemniaków. Mógł dostrzec kolejne zmiany u Szlachetnego, znane mu już z przeszłości. Rekini ogon rozdarł spodenki młodego, a płetwa grzbietowa - górę piżamy. Mimo rosnącego bólu i rozerwanych na strzępu ubrań dalej wiercił się na meblu. Skrzela rozszerzyły swoje otwory na maksa, jakby szukały dramatycznie jakiegokolwiek źródła pożywienia w zasięgu. I otrzymał je, niestety musiał przelać ją Fergal. Odważył się to zrobić dla rozszalałego brata, który nie kontaktował. Miał klapki na oczach, myślał i działał tylko w imieniu pozyskania krwi. Okropny szał ustępował z każdym łykiem, aż przestał się wyrywać, gdy przepłynęło sporo posoki przez usta i gardło.
Szkarłat oczu gasł, chaotyczne i dość silne kuksańce czy szarpanina ustępowały zdrętwieniu. Koralik Eliasa zadziałał wraz z zaspokajaniem głodu. Arashi dysząc i drżąc zrozumiał mniej więcej co zaszło. Zdołał przekręcić gwałtownie głowę na bok, żeby więcej nie pić krwi Fergala. I żeby nie patrzeć w jego oczy, po tym co zrobił nie miał odwagi. Oblizał się szybko i ukradkiem, lecz później drętwiał także język. Nie panował nad nim i nad całym ciałem.
- Zwiąż mnie... -wyszeptał krzywiąc ostatni raz usta- ... na wszelki wypadek.
Paraliż rozpłynął się po całości, a młodszy brat był skazany na takie leżenie w bezruchu. Świecił golizną przez płetwę grzbietową i ogon, no i przez kocie ruchy przy próbach wyrwania się Rekinowi. Tym razem atrybuty karłowatej przemiany nie zniknęły, tylko gniotły i przyprawiały o dyskomfort. Ale nie większy niż nadszarpanie zaufania wszystkich mu bliskich osób. I do samego siebie.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 342


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPią Cze 14, 2019 10:40 pm

Wraz z upływem czasu odczuwała pustkę w głowie, jak i zarazem też uścisk w klatce piersiowej. Otworzyła usta, próbując coś powiedzieć, ale... Nie wydobyło się z nich ani jedno słowo. Jakie wyrazy pozwoliłyby na złagodzenie sytuacji? Jakie czyny? A może... Pozostawić to? By upływ czasu pozwolił jej na to, ułatwił sprawę... Tylko, czy zadziałałoby to w tym przypadku? Wampirzyca nie potrafiła sobie odpowiedzieć, a pomoc nie nadchodziła. Czuła się jakby została rzucona w głęboką toń, bez cienia na ratunek.
Uścisk pogłębił się, gdy już podwójnie zostało podkreślone to, że ma odejść.
- R-rozumiem - wyrzuciła w końcu z siebie, zaciskając dłoń w pięść i kryjąc ją za plecami. - Nie musisz krzyczeć. Nie mogę już próbować tego wyjaśnić? - spytała się jeszcze. Myślał, że było dla niej łatwo powiedzieć takie słowa? Przeprosić? Próbować wyjaśnić? Nie. Chwila. Ból w klatce piersiowej zarazem uświadomił jej, że... że tak naprawdę nikogo nie musiały obchodzić jej uczucia...
... oprócz jej samej.
Nim odeszła, przebudził się Arashi. Jego "osoba", a dokładniej aura szlachetnokrwistego... przytłaczała ją. Była zaledwie dzieckiem w świecie nieśmiertelnych, przez co... ciężko było cokolwiek jej zrobić przed wkurzonym wampirem najwyższej krwi. Może jednak ktoś spróbowałby docenić to, że mimo odczuwalnego strachu i blokady, zdecydowała się zastąpić mu drogę do niewinnego człowieka. Tak... że właściwie sama skazała się na zostanie ewentualnym jedzeniem. Mimo to, nie usunęła się, patrząc prawie bezradnie na zbliżającego się wampira. Zaczęła ją boleć głowa, na dodatek... prawie... prawie dała się ugryźć. Uratowała ją reakcja starszego z wampirów.
- Dziękuję - gdy do akcji włączył się również i drugi z nich, zaczęła powoli odzyskiwać kontrolę nad własnym ciałem. Uniosła rękę, dotykając dłonią czoła. Zmusiła się wewnątrz siebie, by powstrzymać się od drżenia i skupiła wzrok na moment na Arashim, a potem na Fergalu, aż w końcu na Eliasie.
Pustka. Czuła się oddalona od trójki rodzeństwa. Jej spojrzenie zrobiło się ciemniejsze, a ona sama odczuła pustkę wewnątrz siebie. Dopadło ją całkowicie inne uczucie - samotność. W tej chwili uświadomiła sobie zbyt dobrze, że była sama. Ani ojciec, ani rodzina ze strony matki nie utrzymywała z nią wystarczająco długiego kontaktu, by móc uznać, że łączyła ich jakaś więź. Przyjaciele... odchodzili. Przychodzili i odchodzili. Jeden za drugim. Tylko ona zawiesiła się w tym cyklu, z którego nie umiała się wydostać. Zazdrościła im tego. Zwłaszcza, że nie mogła się w to zaliczyć. Była jedynie obcym, mieszkającym i burzącym im rodzinny spokój.
Więc musiała zrobić teraz jedno. Stłamsić własne uczucia i przestać być tutaj intruzem. Zgnieść pod przysłowiowym butem, by nie pozwolić im na wejście teraz w paradę... Mei i tak miała wrażenie, że to jest ostatnie, co kogo to obchodziło. Miała wrażenie, że dla nich była jedynie niepotrzebnym utrapieniem, które ośmieliło się postawić nogi na ich świętym terenie.
- Zrozumiałam - odparła na słowa Eliasa.
Słowa, które wyrzuciła z siebie, były ściszone. Uśmiechnęła się na moment, jednakże smutno, zanim odwróciła się w stronę zapewne zdezorientowanego dostawcy.
- Proszę się nie przejmować - odezwała się, jak gdyby nic. Zmusiła swoje nogi do ruchu, po czym podeszła do ludzkiego chłopaka. Nie patrząc już ani razu za siebie. - Śmiało, śmiało - odwróciła go lekko, ale zarazem stanowczo. - Zajmijmy się formalnościami. Jedzenie zostało opłacone? - nie dała mu się zatrzymać. Zmusiła go do wyjścia za drzwi, po czym zamknęła je za sobą. Bez cienia zawahania. - Jeśli nie, to opłacę. Jedzenie... Nah, proszę się nie przejmować. W końcu nic, a nic się nie stało... - znalazła się przy nim i stanęła na palcach, by dotknąć jego czoła. Zasłoniła mu zarazem pole widzenia. Drugą ręką chwyciła go za dłoń, przyciągając ku sobie, po czym wymazała mu pamięć związaną z tym, co zobaczył w środku mieszkania. Zaraz potem odsunęła się, zmuszając siebie do niewinnego uśmiechu.
- Wszystko w porządku? Może pójdę kawałek z Panem? Wygląda Pan dość blado - zwróciła się do niego, zakopując w sobie wszelakie negatywne uczucia. Chociaż na tą chwilę, póki jeszcze tu była. - Proszę się nie przejmować, i tak wychodziłam - zagadywała nieznajomego, kierując się w stronę wyjścia. Jedynie raz jeszcze zerknęła w stronę drzwi do mieszkania... zanim poszła.
Jedzenie, które zamówili, pozostawiła im na wycieraczce, uznając, że nie powinna zabierać je ze sobą.

z/t (zabieram człowieka też)

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 
Tanie, małe mieszkanie.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: