IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Tanie, małe mieszkanie.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 652


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPon Cze 03, 2019 9:53 pm

Strasznie przesadził z wybuchem wściekłości na brata, który nic tak naprawdę nie zawinił. Nie widzieli się tyle czasu, a już starszy Niemiec wyskakiwał na niego z agresją, kiedy tylko ten, po rodzinnemu chciał się tylko przytulić. Ale niestety, charakter wampira nie pozwalał na żadne czułości, a naruszenie jego przestrzeni osobistej było jak pogwałcenie najbardziej strzeżonego prawa. Zerknął na brata, czując się mimo wszystko głupio. Nie skomentował jednak niczego i pozostał w swoim zamkniętym świecie. Może... MOŻE. Kiedyś mu to wynagrodzi.
Póki co przybył kolejny gość, którym okazała się niezapowiedziana Mei. Fergal niezbyt miał ochoty na towarzystwo osoby z zewnątrz, a tym bardziej na kogoś, kto wstąpił na nieprzyjazny dla siebie teren. Ewidentnie nie miał ani grama ochoty na widzenie się z tą wampirzycą. Zacisnął nerwowo pięści, warknął głośno, patrząc spode łba na czarnowłosą. Czego chciała? Naprawdę przejmowała się tym kubkiem? Niemiec już był na skraju wybuchu. Ugodzona duma boli najbardziej.
Głośno uderzył zaciśniętymi rękoma o stół. Mebel zatrzeszczał, gdzieniegdzie pękł, że aż opadło z niego odrobinę drewna. Huk był tak głośny, że sąsiedzi na pewno też go usłyszeli.
Najchętniej chwyciłby stolik i rzuciłby nim w wampirzycę.
- I JESZCZE MASZ CZELNOŚĆ SIĘ PYTAĆ?!!
Wydarł się. Zapewne obudzi połowę dzielnicy, wszak na gardle nie oszczędzał. Aż musiał wstać, jeśli Mei nagle zapomni gdzie są drzwi.
- NIE ZAPRASZAŁEM CIĘ WIĘC WON!
Dorzuci prawie przyjaźnie, tylko szkoda że jego mina wyrażała niesamowicie potężny gniew, dosłownie niewiele brakowało do toczenia piany z pomiędzy obnażonych rekinich zębisk.
Tak właśnie bywa, kiedy rekinie "uczucia" zostaną zdeptane. Poza tym co sobie pomyśli Elias z Arashim? Znowu ich najstarszy brat udowadnia, że życie z innymi jest w żadnym stopniu nieopanowane. Tak samo działanie leków uspokajających... Złudne nadzieje.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 193


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyWto Cze 04, 2019 5:17 am

Nie dało się usnąć na długo. Mimo ogromnego zmęczenia krzyki Fergala okazały się mocniejsze niż skrajne wyczerpanie wampira. Wręcz pobudzały niezdrowo najmłodszego Schlechta, który nie mógł poradzić sobie z tak silnymi bodźcami. Napięcie w powietrzu wciąż rosło, nawet ucierpiał stolik. Elias nie zatrzymywał nijak Najstarszego, wielce prawdopodobne, że nie chciał oberwać rykoszetem. Już i tak dostał niesłusznie za swoje. Zresztą takie darcie się na Mei nie miało też większego sensu. Tworzyło się tylko błędne koło, z którego nie dało się uwolnić.
Jednak w pewnym sensie Rekin uwolnił Otiego z uwięzionego słabością ciała. Instynkty domagały się albo snu albo pożywienia. Skoro spokój został zmącony, trzeba było skorzystać z drugiej opcji. Ręce, które dotąd swobodnie zwisały z wózka, zaczęły drżeć i palce skupiały się ku sobie w pięści. Bezwładnie leżąca głowa stopniowo podniosła się na normalną wysokość przy siadzie. Kark napiął się, a spod grzywki ukazały się rozżarzone na czerwono ślepia. Pod cienką białą skórką były przez moment widoczne czarne żyły pompujące z zawrotną prędkością zmieloną i po stokroć przetoczoną krew. W tym samym momencie, kiedy rozszalały brat rozwalił niemalże stolik, Arashi wstał z wózka opierając się o ścianę tuż obok drzwi do salonu i powoli przybliżał się do reszty towarzystwa. Długie pazury wbijały się raz po raz w ścianę, aż pochwyciły framugę i mógł wychylić się ze swojego pokoju. Jeden krok, drugi krok, coraz płynniej stawiał bose stopy po parkiecie. Bolały go okolice kręgosłupa i kość ogonowa, na szyi były już bardzo dobrze widoczne rekinie skrzela. To znaczyło jedno.
Był kurewsko głodny.
Obecne tu wampiry nie musiały być ranne, by uświadomić sobie, że każdy z nich mógł zaspokoić jego głód. Ale ani Fergal, ani Elias, ani Mei nie okazali się głównym celem. Wampirza krew nie smakuje tak dobrze jak ludzka, a już słyszał kroki z dołu klatki mieszkania wcześniej i wyczuł obcy zapach zmieszany z ryżem i rybami. Dostawca jedzenia wpadł nie w tym momencie, co trzeba.
-Przepraszam, to Państwo zamawiali chińszczyznę?
Wychylił się nieśmiało wśród kłótni młodych osobników, których zobaczył po otwarciu drzwi. Bo pukał i pukał i nikt nie otwierał, a słyszał wyraźnie awanturę. Myślał, że wszyscy tak niecierpliwią się na jedzenie. W przypadku Arashiego kurier trafił w dziesiątkę. Tylko od obecnych będzie zależeć, czy Oti rzuci się na człowieka czy udaremnią ten zuchwały atak. To będzie trudne ze względu na wybudzoną moc i krew najmłodszego z Niemców, ale mieli przewagę liczebną. Tylko czy zechcą współpracować?

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 351


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPon Cze 10, 2019 8:55 pm

Mogła przewidzieć, że sytuacja rozwinie się beznadziejnie. Mogła zrezygnować z tego pomysłu, jakim było pojawienie się tutaj i zająć się czymś innym. Mogła... Co właściwie mogła? Pewnie dużo. Pewnie coś bardziej właściwego. Jednakże jej pech miał się dobrze i czuwał nad nią, sprawiając zarazem, że wybrane przez nią kolejne słowa i działania, doprowadzały jedynie do większego skomplikowania spraw.
Uniosła kącik ust w smętnym uśmiechu, którym obdarzyła Eliasa.
- Miło poznać - zwróciła się do niego. Kolejny brat... Fergal ma sporą rodzinę - przemknęło jej przez myśl. - Wybacz moje nieuprzejme zachowanie - dodała jeszcze. Informacja, którą jej przekazał, sprawiła, że westchnęła w duchu, zarazem prosząc wszelakiego rodzaju bóstwa o opiekę nad sobą. Tylko, czy wysłuchałyby wampira? Raczej nie. Nie wierzyła w to. Ale... A nieważne.
Nie musiało minąć wiele czasu, by poznała reakcję ciemnowłosego mężczyzny.
- Nie krzycz tak, nie jestem głucha - powiedziała, unosząc lewą rękę i ostrożnie pocierając ucho. - Chciałam tylko przeprosić i wyjaśnić sprawę - no tak, głupia. Raczej o pokojowym rozwiązaniu nie było mowy. - Dałbyś mi szansę, a nie wyrzucał od razu.
Jest wkurzony. I to mocno - tylko, czy mogła... i właściwie potrafiła coś na to poradzić? Musiała przyznać w duchu, że nie. Miała pustkę w głowie. Czuła się kompletnie nieprzygotowana do tego wszystkiego. Lepiej wycofać się czy postawić na swoim? Zerknęła na moment na Eliasa, potem na samego Fergala. Nie mogła sprawiać dodatkowych problemów tutaj. Otworzyła już usta, by coś dodać, gdy wtedy dotarło do niej, że... że pojawiła się nowa osoba. Nie. Inaczej. Bardziej, że dała znać swoją obecnością, że tutaj też jest.
Czarnowłosa zamarła na moment, obserwując uważnie obudzonego wampira, a jej ciało zalała fala zaniepokojenia. Jej zmysły jej podpowiadały, że powinna być ostrożna. Zaczęła ostrożnie śledzić wzrokiem Arashiego, zastanawiając się, czy to jest ten moment, w którym powinna się stąd zmyć. Nie. On w sumie istniał za każdym razem. Mei nie odzywała się przez ten czas, zbierając myśli w jedną całość. Zamierza zaatakować któregoś z nas? Jest właściwie przytomny? Działa podświadomie? Cholera... - nim jednak zrobiła coś więcej, usłyszała nieznajomy głos.
- Zamówione jedzenie? - powiedziała, Nie zdawała sobie sprawy, że przed jej przybyciem zdecydowali się na zamówienie jedzenia. Zwyczajne... Raczej. Mrugnęła dwa razy oczami i ostrożnie ruszyła, by zastąpić drogę szlachetnokrwistemu. Nie myślała specjalnie nad własnymi ruchami, działając w zwyczajnym odruchu. Przełknęła ślinę. Nie ośmieliła się odezwać ani słowem. Dopiero teraz do niej dotarło, że weszła drogę komuś, kto był od niej o wiele bardziej silniejszy. Wypuściła ostrożnie powietrze z ust, starając się powstrzymać drżenie nóg. Zabrakło jednak jej teraz na tyle woli, by zrobić cokolwiek więcej...

_________________
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 64


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPią Cze 14, 2019 7:14 pm

Elias przewrócił oczami, wzdychając cicho. Litości, jak długo można znosić wrzaski i krzyki swojego brata? Odkąd przyjechał Fergal bezustannie pokazywał jedynie swoje niezadowolenie i testował wrażliwość słuchową swojej rodziny. Zaczynało to być co raz bardziej męczące i nieznośne. Na dodatek pojawienie się dziewczyny pogorszyło i tak już nieciekawą sytuację.
Zapowiadało się na to, że mieszkanie z braćmi okaże się prostą drogą do laryngologa. Jak Oti znosił wieczne wybuchy złości najstarszego?
Odchrząknął, spoglądając na Mei. Koniec tego dobrego, wampirzyca nie wprowadziła niczego dobrego do atmosfery tego domu. Fioletowowłosy nie widział, co zaszło między nieznajomą i bratem, ale nie miał w ogóle siły, by teraz to roztrząsać. Czy ta sprawa nie mogłaby poczekać do jutra? Nie po to przyjechał, żeby w ten sam dzień męczyć się z czyimiś kłopotami.
Posłuchaj go, kiedy mówi, że masz iść – wtrącił, dłonią wskazując drzwi, które okazały się niedomknięte. Tym lepiej - uczennica nie będzie musiała się męczyć z ich otwieraniem. – Chyba widzisz, że twoja wizyta działa niekorzystanie. Tylko sobie zaszkodzisz.
I przy zniechęci Eliasa do siebie, a to nie było takie łatwe.
Nie chciał być niemiły dla nieznajomej, jednakże dobre samopoczucie Rekina było dla niego ważniejsze, niż zachcianki obcej kobiety. Tylko on mógł wkurzać i irytować Fergala, wiedząc, jak nie zerwać tej cienkiej linii trzymającej na wodzy nerwy starszego. Mei najwyraźniej nie znała Rekina na tyle dobrze, by nie dopuścić do aktywowania się szału w czarnowłosym. Dlatego ewakuowanie się stąd czynnika powodującego narastanie nerwów brata stanowiło priorytet.
Jednak nie zdążył podejść do nieproszonego gościa, by odgrodzić go od Ferga; wzrokiem napotkał wygłodniałe spojrzenie najmłodszego. Głos dostawcy jedzenia uświadomił Eliasa o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Niedobrze... Czy Oti nie powinien poruszać się za pomocą wózka inwalidzkiego? Jeżeli mimo złego samopoczucia zdołała się podnieść i zrobić więcej niż parę kroków, głód całkiem musiał zapanować nad młodym.
Zacisnął dłoń w pięść, by zaraz potem rozprostować palce, ukazując wytworzony koralik. Bez dłuższego namysłu rzucił przedmiot w Arashiego, celując w klatkę piersiową. Nawet jeśli blondyn zechce zatrzymać mini pocisk gołymi rękoma, nie będzie miało to znaczenia; kulka powinna przebić się przez skórę, uwalniając właściwości paraliżujące.
Dziewczyno, weź jedzenie oraz wyprowadź dostawcę.
I siebie przy okazji też.
Minie trochę czasu, zanim działanie mocy całkowicie unieruchomi agresywnego i cholernie głodnego brata.


Moc - jeden post.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 652


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPią Cze 14, 2019 9:04 pm

Przeprosić i wyjaśnić sprawę. Mei naprawdę myślała, że wszystko od tak załatwi? Rekin był zbyt dumny i nerwowy, aby przetrawić to, co nie tak całkiem dawno zaszło. Nadal trzymał w sobie uraz oraz upokorzenie jakie miało miejsce przy Arashim. To było złe, bardzo złe. Wiedział też, że Mei nie była gotowa na większe niż przyjaźń relację z nim i przede wszystkim to, że ewidentnie do siebie nie pasowali.
- Czy ja kurwa mówię niewyraźnie?! MASZ STĄD SIĘ WYNOSIĆ!
Znowu się wydarł. Wstał od stołu, wyminął i skierował się do wampirzycy. Jak widać nie pojęła wcześniejszych słów, co znaczyło że musi siłą ją wyprowadzić. Szczęście w nieszczęściu wtrącił się Elias. Chłopak podszedł rozsądnie, nakazując Mei żeby opuściła mieszkanie, bo w obecnej chwili rozmawiać się nie da. Rekin dlatego zatrzymał się w połowie drogi, uważnie obserwując Aryu. Może i poczuje się zraniona, jednak w tym momencie Rekin naprawdę nie miał ochoty słuchać ani tym bardziej wdawać się w dyskusję, która nie miałaby dobrego zakończenia.
Niemniej jednak ktoś nadchodził. Arashi wybudzony przez krzyki, wydostał się z pokoju i skierował swoje żądze na dostawcę jedzenia. Skąd się w ogóle ten człowiek tutaj wziął? Wampir zamarł. Nie dość, że ktoś wszedł na ich teren, to jeszcze najmłodszy brat. Szlachetny... Wpadł w szał. Elias zareagował. Mei niby też ale Niemiec również nie zamierzał bezczynnie stać. Jeśli średniemu uda się sparaliżować mocą, to tak czy siak najstarszy chwyci za ubranie Otiego i odciągnie go w stronę jego pokoju. Dosłownie go przestawił, a przenoszenie szlachetniaka było proste; nie był on wcale ciężki. Zatrzaśnie za sobą drzwi, młodego rzuci na łóżko.
- Masz tutaj zostać!
Syknie w wyraźnej złości. Oczywiście nie złościł się na brata, był wściekły na całą sytuację. Na Mei, na dostawcę i na to, że znowu nie był w stanie wypocząć. Mimo wszystko i tak podejdzie do ledwo co żyjącego Arashiego, przysiądzie jednym kolanem na brzegu łóżka. Chwyci go jedną ręką pod brodę, a drugą przystawi do jego ust. Zamierzał skaleczyć się celowo o jego wyrżnięte zęby, żeby posoka mogła swobodnie spływać do gardzieli młodego. Pierdoleniem o spokoju, głodu nie uciszy, tutaj potrzebna była krew.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 193


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPią Cze 14, 2019 9:50 pm

Zjednoczyli się. Mimo harmidru dookoła, wzajemnych pretensji i hałasów udało się skombinować wieloetapowy plan na poskromienie Otiego. Każdy element zadziałał, choć w każdym przypadku było o włos od klęski.
Najpierw zareagowała Mei, która stanęła na drodze między młodym głodomorem a niedoszłą ofiarą. Człowiek nie za bardzo wiedział, co się działo, lecz nie zamierzał zbliżać się już wgłąb mieszkania braci. Czarnulka niestety widziała Arashiego w fatalnej kondycji, który nie mógł pohamować się, nawet nie walczył z instynktem. To było ponad jego wątłe siły, praktycznie ich brak. Adrenalina i głód zrobiły swoje, że wytargały Młodziaka z pokoju, a teraz gniewnie i z wielką chęcią na dorwanie się do posoki wpatrywał się w dziewczynę. Emanowało od zdawało się mizernego chłopaczka tak nieprzyjemną aurą, że odczuwało się migrenę. To mogło sparaliżować człowieka od ucieczki. Aryu nie schodziła z linii ataku, wręcz drogą eliminacji była najbliżej kłów Białowłosego. Ostatnie, co zobaczyła przed interwencją Eliasa były zębiska, którymi kłapnął dosłownie centymetry przed jej obliczem.
Kątem oka dostrzegł niebezpieczeństwo, jakim był pocisk Złotookiego. Koralik, który powinien w całości wtopić się w skórę Otiego, został pochwycony lewą ręką. Wybudził się w Szlachetnym refleks, na tyle, by obronić się przed atakiem. A tak wydawało się, że stanie się, gdy w zaciśniętej dłoni chrupnął koralik. Nie przewidział jednak, że odłamki równie skutecznie doprowadzą do paraliżu. Prędzej czy później. Pierwszy nerw od ręki do głowy uderzył z taką siłą, że ryknął przez wąskie gardło i skierował ślepia na prowokatora. Elias też mógł doświadczyć presji, jaką spotęgował swoim uczynkiem. Dobrym dla Mei, człowieka, siebie samego, Fergala, a paskudnym dla Arashiego. To na niego w następnej kolejności zamierzał skoczyć i powalić do podłogi. I ta wizja nie została zrealizowana w najmniejszym calu.
Tuż przed zetknięciem się zębisk ze skórą Średniaka, nagle poczuł jakby coś wessało go od tyłu. Ani szponami, ani kłami nie dosięgnął celu, wręcz został zabrany do pokoju w trymiga przez Najstarszego. I jego nie mógł rozpoznać w szale chcąc go za wszelką cenę zjeść. Piana ze śliną ciekła po obu kącikach ust Otiego, którego Rekin wrzucił na łóżko jak workiem ziemniaków. Mógł dostrzec kolejne zmiany u Szlachetnego, znane mu już z przeszłości. Rekini ogon rozdarł spodenki młodego, a płetwa grzbietowa - górę piżamy. Mimo rosnącego bólu i rozerwanych na strzępu ubrań dalej wiercił się na meblu. Skrzela rozszerzyły swoje otwory na maksa, jakby szukały dramatycznie jakiegokolwiek źródła pożywienia w zasięgu. I otrzymał je, niestety musiał przelać ją Fergal. Odważył się to zrobić dla rozszalałego brata, który nie kontaktował. Miał klapki na oczach, myślał i działał tylko w imieniu pozyskania krwi. Okropny szał ustępował z każdym łykiem, aż przestał się wyrywać, gdy przepłynęło sporo posoki przez usta i gardło.
Szkarłat oczu gasł, chaotyczne i dość silne kuksańce czy szarpanina ustępowały zdrętwieniu. Koralik Eliasa zadziałał wraz z zaspokajaniem głodu. Arashi dysząc i drżąc zrozumiał mniej więcej co zaszło. Zdołał przekręcić gwałtownie głowę na bok, żeby więcej nie pić krwi Fergala. I żeby nie patrzeć w jego oczy, po tym co zrobił nie miał odwagi. Oblizał się szybko i ukradkiem, lecz później drętwiał także język. Nie panował nad nim i nad całym ciałem.
- Zwiąż mnie... -wyszeptał krzywiąc ostatni raz usta- ... na wszelki wypadek.
Paraliż rozpłynął się po całości, a młodszy brat był skazany na takie leżenie w bezruchu. Świecił golizną przez płetwę grzbietową i ogon, no i przez kocie ruchy przy próbach wyrwania się Rekinowi. Tym razem atrybuty karłowatej przemiany nie zniknęły, tylko gniotły i przyprawiały o dyskomfort. Ale nie większy niż nadszarpanie zaufania wszystkich mu bliskich osób. I do samego siebie.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 351


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPią Cze 14, 2019 10:40 pm

Wraz z upływem czasu odczuwała pustkę w głowie, jak i zarazem też uścisk w klatce piersiowej. Otworzyła usta, próbując coś powiedzieć, ale... Nie wydobyło się z nich ani jedno słowo. Jakie wyrazy pozwoliłyby na złagodzenie sytuacji? Jakie czyny? A może... Pozostawić to? By upływ czasu pozwolił jej na to, ułatwił sprawę... Tylko, czy zadziałałoby to w tym przypadku? Wampirzyca nie potrafiła sobie odpowiedzieć, a pomoc nie nadchodziła. Czuła się jakby została rzucona w głęboką toń, bez cienia na ratunek.
Uścisk pogłębił się, gdy już podwójnie zostało podkreślone to, że ma odejść.
- R-rozumiem - wyrzuciła w końcu z siebie, zaciskając dłoń w pięść i kryjąc ją za plecami. - Nie musisz krzyczeć. Nie mogę już próbować tego wyjaśnić? - spytała się jeszcze. Myślał, że było dla niej łatwo powiedzieć takie słowa? Przeprosić? Próbować wyjaśnić? Nie. Chwila. Ból w klatce piersiowej zarazem uświadomił jej, że... że tak naprawdę nikogo nie musiały obchodzić jej uczucia...
... oprócz jej samej.
Nim odeszła, przebudził się Arashi. Jego "osoba", a dokładniej aura szlachetnokrwistego... przytłaczała ją. Była zaledwie dzieckiem w świecie nieśmiertelnych, przez co... ciężko było cokolwiek jej zrobić przed wkurzonym wampirem najwyższej krwi. Może jednak ktoś spróbowałby docenić to, że mimo odczuwalnego strachu i blokady, zdecydowała się zastąpić mu drogę do niewinnego człowieka. Tak... że właściwie sama skazała się na zostanie ewentualnym jedzeniem. Mimo to, nie usunęła się, patrząc prawie bezradnie na zbliżającego się wampira. Zaczęła ją boleć głowa, na dodatek... prawie... prawie dała się ugryźć. Uratowała ją reakcja starszego z wampirów.
- Dziękuję - gdy do akcji włączył się również i drugi z nich, zaczęła powoli odzyskiwać kontrolę nad własnym ciałem. Uniosła rękę, dotykając dłonią czoła. Zmusiła się wewnątrz siebie, by powstrzymać się od drżenia i skupiła wzrok na moment na Arashim, a potem na Fergalu, aż w końcu na Eliasie.
Pustka. Czuła się oddalona od trójki rodzeństwa. Jej spojrzenie zrobiło się ciemniejsze, a ona sama odczuła pustkę wewnątrz siebie. Dopadło ją całkowicie inne uczucie - samotność. W tej chwili uświadomiła sobie zbyt dobrze, że była sama. Ani ojciec, ani rodzina ze strony matki nie utrzymywała z nią wystarczająco długiego kontaktu, by móc uznać, że łączyła ich jakaś więź. Przyjaciele... odchodzili. Przychodzili i odchodzili. Jeden za drugim. Tylko ona zawiesiła się w tym cyklu, z którego nie umiała się wydostać. Zazdrościła im tego. Zwłaszcza, że nie mogła się w to zaliczyć. Była jedynie obcym, mieszkającym i burzącym im rodzinny spokój.
Więc musiała zrobić teraz jedno. Stłamsić własne uczucia i przestać być tutaj intruzem. Zgnieść pod przysłowiowym butem, by nie pozwolić im na wejście teraz w paradę... Mei i tak miała wrażenie, że to jest ostatnie, co kogo to obchodziło. Miała wrażenie, że dla nich była jedynie niepotrzebnym utrapieniem, które ośmieliło się postawić nogi na ich świętym terenie.
- Zrozumiałam - odparła na słowa Eliasa.
Słowa, które wyrzuciła z siebie, były ściszone. Uśmiechnęła się na moment, jednakże smutno, zanim odwróciła się w stronę zapewne zdezorientowanego dostawcy.
- Proszę się nie przejmować - odezwała się, jak gdyby nic. Zmusiła swoje nogi do ruchu, po czym podeszła do ludzkiego chłopaka. Nie patrząc już ani razu za siebie. - Śmiało, śmiało - odwróciła go lekko, ale zarazem stanowczo. - Zajmijmy się formalnościami. Jedzenie zostało opłacone? - nie dała mu się zatrzymać. Zmusiła go do wyjścia za drzwi, po czym zamknęła je za sobą. Bez cienia zawahania. - Jeśli nie, to opłacę. Jedzenie... Nah, proszę się nie przejmować. W końcu nic, a nic się nie stało... - znalazła się przy nim i stanęła na palcach, by dotknąć jego czoła. Zasłoniła mu zarazem pole widzenia. Drugą ręką chwyciła go za dłoń, przyciągając ku sobie, po czym wymazała mu pamięć związaną z tym, co zobaczył w środku mieszkania. Zaraz potem odsunęła się, zmuszając siebie do niewinnego uśmiechu.
- Wszystko w porządku? Może pójdę kawałek z Panem? Wygląda Pan dość blado - zwróciła się do niego, zakopując w sobie wszelakie negatywne uczucia. Chociaż na tą chwilę, póki jeszcze tu była. - Proszę się nie przejmować, i tak wychodziłam - zagadywała nieznajomego, kierując się w stronę wyjścia. Jedynie raz jeszcze zerknęła w stronę drzwi do mieszkania... zanim poszła.
Jedzenie, które zamówili, pozostawiła im na wycieraczce, uznając, że nie powinna zabierać je ze sobą.

z/t (zabieram człowieka też)

_________________
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 64


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptySro Cze 19, 2019 12:46 pm

Arek, w trzecim poście następuje całkowity paraliż, więc w sumie twoja postać może się jeszcze jako tako ruszać.
_____

Nikt chyba nie przewidział, że najmłodszy z braci zechce kogoś zaatakować. Czemu wcześniej nie poprosił o krew? Eliasowi wydawało się logiczne to, że należy zawsze dbać o zapasy posoki, by potem w desperacji nie szukać pożywienia na mieście lub wśród najbliższego otoczenia.
Nie chciał walczyć z Arashim, jednak jeżeli miał wybierać mniejsze zło, to wołał, by brat rzucił się na niego niż na dziewczynę czy dostawcę jedzenia. Nie wiedział, jak silna może być wampirzyca, ale jej bezruch nie nastawiał optymistycznie. Niby stanęła na drodze do nieświadomego chłopaka, ale wydawała się czekać bezradnie na atak.
Przynajmniej Eliasowi udało się kierować uwagę Otiego na siebie. Na szczęście nie doszło do żadnej bójki. Fergal w porę odciągnął brata i zabrał do pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Kiedy Aryu pościła dom razem z dostawcą, wampir mógł swobodnie odetchnąć. Przynajmniej jedna sprawa została załatwiona. Teraz trzeba było zobaczyć, co dzieje się z blondynem. Nie słyszał żadnych niepokojących odgłosów. Miał szczerą nadzieję, że gdy wejdzie do środka, nie zobaczy sceny niczym z horroru.
No cóż, pięknie zwieńczenie dnia.
Rozmasował sobie kark, nim dołączył do braci. Widok osłabionego Arka nie był niczym dziwnym, ale rekinie atrybuty w jego ciele już tak. Co to miało znaczyć? Zmrużył oczy, przyglądając się wnikliwie młodemu. Nie znał zbyt wiele rodzin rodzin, które miały w swoim DNA geny rekina, więc nie mógł już szukać powodów podważających to, że ma młodszego braciszka.
Dam mu swojej krwi. Ty też wydajesz się osłabiony, a nie nie chcę, żebyś i ty stracił kontrolę – odparł, podchodząc do blondyna.
Przyłożył lewy nadgarstek do ust i wbił zęby, by poleciała krew. Nieważne, że Oti był w stanie paraliżu - i tak musiał się napić, żeby później nie szaleć. Elias najchętniej położyłby już swoich braci spać, a potem się położył gdziekolwiek - nawet na ziemi. Zwykła poduszka wystarczyłaby do spokojnego snu.
Nie zbieracie worków z krwią?
Nakierował swoją rękę w stronę warg młodszego brata i pozwolił kroplom swobodnie spływać.
_____
Wybaczcie jakość, ale post był pisany w pracy i o na szybko. |D
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 652


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptySro Cze 19, 2019 10:45 pm

Sytuacja krytyczna została zażegnana. Mei i dostawca jedzenia wyszli, dzięki czemu bracia Schlecht mogli nieco ochłonąć. No i przede wszystkim Fergal nie musiał się już denerwować obecnością Mei, a Arashi wraz z Eliasem nie musieli tego widzieć ani słuchać. Chociaż Rekin obecnie nie przejmował się znajomą, wszak na pierwszym miejscu byli bracia, a dokładniej to zdrowie Arashiego. Wiedział co się szykuje, więc nie warto było czekać; wciągnięty do pokoju najmłodszy został zaatakowany przez najstarszego. Ale nie w ramach przemocy, tylko pomocy.
- Nie szarżuj na ludzi, Oti. Nie w domu.
Syknie, chociaż już w mniejszej złości. Kiedy brat zaczął pić, Fergal odetchnął z ulgą. Co za nerwowy dzień. A może to wszystko przez pobyt w więzieniu? Walkę z Kuroiashitą?
- Uspokój się.
Powiedział spokojny osobnik. Zmarszczy brwi patrząc na brata dość troskliwie. Bardzo źle, że tak wyszło, lecz z drugiej strony nikt z niczym się nie ukrywał. Kiedy młodszy przestał pić i Fergal cofał rękę, wszedł Elias.
- Nie stracę jej.
Burknie oschle, robiąc również bratu miejsce. Z drugiej strony dobrze jest mieć ich oby przy sobie. Nie zamierzał sir przyznawać oczywiście do tego otwarcie, ale jeśli Elias i Oti znali Rekina, to wiedzieli, że tak naprawdę nie chciał dla nich źle. Dlatego wciąż tutaj byli, dlatego wciąż pozwalał im przebywać w jego obecności. W ciszy obserwował jak teraz średni spełnia braterski obowiązek i poruszył też dość ważny temat.
- Nie, nawet nie wiem gdzie mam o to się zgłosić. W szpitalu raczej nie prowadzą krwiodawstwa dla wampirów.
Odpowie z lekkim poczuciem winy, który jednak szybko ukryje. Spojrzy gdzieś w bok, z nieco naburmuszoną miną. Cóż, mógłby jeździć do Nocnej dzielnicy, ale tam z kolei jest drogo.
- Zdobywamy krew poprzez polowanie w slamsach.
Dorzuci do poprzedniej odpowiedzi. Elias zapewne skrytykuje. Co się dziwić? Rekiny łamały prawo.
- Oti, wystarczy że przestaniesz się nad sobą użalać. Weź się w garść.
Tak apropo do biadolenia najmłodszego. Wampir aż warknął coś pod nosem. Nim jednak wyszedł z pokoju:
- Elias. Muszę iść się trochę przewietrzyć, jeśli coś by się działo z Otim, jeśli chciałby cię zaatakować. Powiadom mnie, samodzielnie z nim nie walcz.
Ostatnie zdanie powie na ucho, tak żeby Arashi nie usłyszał. Powinien dojść do siebie, nie stresować ale też mieć na uwadze, że nie może skrzywdzić swoich braci.
Odsunie się po czym ostatni raz spojrzy na rodzeństwo, po czym wyjdzie. Zamiast odpocząć, to przebrał się i opuścił mieszkanie. Zmęczony, głodny i co najgorsze - bardzo wkurwiony.


zt

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 193


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyCzw Cze 20, 2019 11:31 am

Nie sprawdziłem tego Elias, ale dzięki za podpowiedź!

Mei odeszła, ale nie problemy. Właściwie brak dogadania się z Prefektem wpłynie negatywnie na relacje braci do niewinnej dziewczyny i odwrotnie. Byłoby więc lepiej, gdyby Oti nie zamówił jedzenia. Nie wyczułby wtedy człowieka. Eh, nie powinien się obwiniać, ale przez jego zachowanie rozpierzchło się spotkanie w stresie, panice i nerwach.
Docierało to do niego dopiero po posiłku sporządzonym z żył Rekina. Nigdy nie był zbyt rozwinięty emocjonalnie czy społecznie, lecz zdawał sobie sprawy z nadszarpnięcia nici zaufania, jaką stworzyli między sobą Schlechtowie. A ta była najdelikatniejsza z Eliasem, którego dzisiaj poznał, a którego już mógł do siebie zohydzić czy stać się przyczyną rzadszego odwiedzania Fergala. Widział, jak wcześniej, mimo burkliwych czy uszczypliwych słów, lgnęli do siebie po wielu latach rozłąki. Ogromną stratą byłaby rozstanie się z którymkolwiek z braci.
Ciało naprzemiennie drętwiało, to rwało się w ostatnich spazmach nerwów. Uspokajał się przy Fergalu i Eliasie, choć bardzo był zażenowany tym, w jakim stanie musieli go oglądać. Mimo kłów i drapieżnych instynktów nie bali się go i chcieli mu ulżyć w cierpieniu. Krzepkie, oschłe słowa Fergala przemawiały do otumanionego umysłu Arashiego, jednocześnie wzbudzały większe poczucie winy. Lecz wpierw zdumiał się, że Fioletowowłosy również zdecydował się poczęstować młodego krwią. Z jednej strony powinien odmówić, ale z drugiej naprawdę potrzebował wrócić do pełni sił. Dlatego przyjął podarunek i upił kilka łyków, aż mógł już w miarę trzeźwo myśleć. Ale wstyd. Czuł się paskudnie, co od razu dostrzegł Niemiec i kazał mu się ogarnąć.
- Ty też.
Mruknął w odpowiedzi, choć w poważnym tonie, że zrozumiał sytuację. Takie rzeczy nie mogą się powtórzyć. Musiał lepiej się pilnować, żeby znów Starsi nie musieli skakać nad nim jak nad rozpalonym ogniskiem.
Wtedy mniej więcej padło pytanie o worki z krwią. Oti nie ośmielił się wyznać prawdy, ale uczynił to Najstarszy. Fakt, to niebezpieczne, by pozyskiwać w taki sposób posokę, nie mniej prócz zszarganych nerwów nie tracili pieniędzy. A nawet mogli rozładować rosnącą frustrację. Woreczek z posiłkiem nie pobudzał tak bardzo instynktu drapieżny jak żywa ofiara.
Nie wiedział, co jeszcze szepnął Fergal na odchodnym Eliasowi, lecz wiedział, że nie mogło to dotrzeć do uszu Najmłodszego. Skrzywił usta, nie mniej nie dociekał. Mógł tylko snuć podejrzenia, na tą chwilę musiało mu to wystarczyć. Najbardziej zmartwiły go trzaśnięte drzwi zewnętrzne do mieszkania. Czarnowłosy znów gdzieś uciekł, jednak Średni nie poszedł w ślad za tamtym. Wręcz zdawało się, że nie zamierzał tego uczynić, tylko... pobyć z Otim? Przez tą nadinterpretację (która mogła, ale nie musiała być prawdziwa) miał coraz większe wyrzuty sumienia za to, co się stało. Jego nagie ciało już było sparaliżowane, lecz zorientował się, że jeszcze mógł mówić. Inna sprawa, że zanim poczuje dobrotliwe skutki spożytej krwi musi trochę minąć.
- Nie chciałem...
Zaczął niepewnie Białowłosy bardzo nieśmiało spoglądając na Eliasa. Przed oczami miał poważne rysy twarzy wampira, który rzucił w niego koralik. Musiał zmusić siebie, żeby wystąpić przeciwko chudzielcowi, ale dzięki temu ocalił Mei i człowieka przed atakiem. Chyba nie tak wyobrażał sobie idealne rodzeństwo, które odebrało mu tytuł najmłodszego. Złotooki dalej powinien być tym najmłodszym, a Arashiego nie powinni znać. Nie było łatwo przestać się obwiniać komuś, kto nie chciał rozpadu rodziny, niestety zaś mógł przyczynić się do tego.
- ...gniewasz się?
W tym pytaniu złamał mu się głos, lecz wnet schował głowę w poduszkę ze wstydu zjadającego go od środka. Nie z formy pytania a z faktu, że postąpił tak bezmyślnie i nie mógł kontrolować swojego głodu, jaki wyrwał go aż z łóżka. Wystarczyło, by nie było któregoś z braci, a mogło dojść do katastrofy.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 64


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPią Cze 28, 2019 3:46 pm

Nieporadnie, małe dzieci.
Jak mogli nie uzupełniać zapasów krwi? Doprawdy, było to z ich strony kompletnie nieodpowiedzialne. Owszem, polowanie dostarczało o wiele więcej zabawy i przyjemności, niż spijanie krwi z woreczka albo szklanki, ale nawet niewielka ilość pożywienia pozostawiona w lodówce przydałabym się na czarną godzinę. Atakowanie pierwszego lepszego człowieka było za bardzo ryzykowane. Co jeżeli ten ktoś okazałby się wyszkolonym łowcą albo kimś ważnym? Zaginięcie takiej osoby nie obeszłoby się bez echa, a po co ściągać sobie na głowę pościg?
Tak, w szpitalu nie prowadzą punktu dla wampirów, ale to nie jedyne rozwiązanie. Załatwię wam kogoś, kto będzie dostarczał jedzenie. Oczywiście za drobną opłatą lub przysługą, ale i tak wyjdzie to taniej niż kupowanie w nocnej dzielnicy. Tam zdzierają jak cholera... – powiedział, patrząc przenikliwie na Fergala. – Gdy urządzacie łowy, pamiętajcie, żeby spuścić z ludzi krew, by mieć na później. Tylko pamiętajcie, że trzeba ją dobrze przechowywać.
Doprawdy, nie wierzył, że musiał im tłumaczyć takie podstawy. Zbieranie posoki to ABC przetrwania wampira. Przecież nie zawsze ma się okazję do posiłku z pierwszej ręki. A nikt jeszcze nie okazał się na tyle odważny, by otworzyć legalnie działający sklep z krwią do spożycia, dlatego trzeba było szukać nieco pobocznych wyjść z takich sytuacji.
Najmłodszy brat wyglądał teraz jeszcze bardziej żałośnie niż wcześniej. Cóż, Elias zawsze wyobrażał sobie Szlachetnych jako osobniki obdarzone wielką siłą i respektem, a tymczasem mizerny Oti leżał na łóżku i wcale nie prezentował sobą niczego dostojnego. No nic, najwyraźniej ogarnięcie młodego zabierze sporo czasu.
Wychodzisz właśnie teraz? Wracaj szybko, bo on cię potrzebuje.
Fergal nie wyglądał za dobrze, a przeczucie podpowiadało Eliasowi, że stan psychiczny Rekina prezentował się jeszcze gorzej. Oby tylko brat nie wpadł na kłopoty i zdołał bez problemów wrócić do domu. Wampir nie miał nic przeciwko temu, by zająć się młodszym, jednak niepokój o starszego nie uciszy się tak długo, jak będzie przebywał on na zewnątrz. Wiedział, że brunet poczuje wewnętrzny przymus wyładowania swojej złości i odreagowania wszystkich stresów, jakie zdążyły się nagromadzić w ciągu paru godzin.
Usiadł obok Otiego, sięgając po koc. Okrył nim braciszka. Lada chwila Arashi nie będzie w stanie w ogóle się ruszyć, więc wysyłanie go pod prysznic mijało się z sensem.
Położył palec na ustach, gdy blondyn zaczął mówić,;kąciku uniosły się w lekkim uśmiechu.
Ciiiiiś, nie musisz nic mówić – zapewnił.
Wiedział, jak to jest być słabym i nieporadnym. Nawet jemu nie było obce uczucie głodu przyćmiewającego zdrowy rozsądek. Żadnego logiczne argumenty nie miały siły przebicia, gdy umysł i ciało pragnęli tylko jednej rzeczy - rozpruć kłami czyjeś żyły. Nie liczyło się wtedy nic więcej.
Położył rękę na głowie Otiego, mierzwiąc jego włosy.
Nie gniewam się. – odparł. W oczach pojawiła się iskra rozbawienia. – No może tak trochę, ale przez to, że nie zasygnalizowałeś wcześniej, że coś jest nie tak – zaśmiał się cicho, dając znać, że nie mówił całkiem poważnie.
Trochę tu poleżysz. Przynieść ci coś? – zapytał, choć tak naprawdę sam nie wiedział, co mogłoby się teraz przydać młodemu. Najważniejsze, czyli krew, już dostał.
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 193


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyNie Cze 30, 2019 3:52 pm

Przykro, że zmusił swoim zachowaniem Fergala do wyjścia z mieszkania, a Eliasa - do niańczenia go. Ale w drugim przypadku było o tyle dobrze, że Średniak nie okazywał oburzenia, iż musi zajmować się młodym, nieporadnym Szlachetnym. No tak, teraz nieporadny, a wcześniej z jaką wściekłością rzucił się na wszystkich. Najważniejsze, że krew braci i magiczny koralik tkwiący w kawałkach w dłoni ostudziły zapały Otiego. Gdyby nie oni, mógłby skończyć w łapach łowców za rozróby.
Tym bardziej doceniał fakt, że Schlecht zgodził się zostać i pilnować lichego zdrowia Arashiego. Dzięki krwi będzie to już kwestia godzin, aby znów móc spróbować chodzić o własnych siłach, lecz najpierw musi ustąpić paraliż i odpuścić lęk, jaki zasiał w nim Rekin. Że wraz z przebudzonymi genami wyższej krwi zmieni się jego podejście do wszystkiego. Bał się samego siebie, stąd obecność Eliasa była mu na rękę. Zresztą mogli poznać się od wszystkich stron, nie tylko tych lepszych.
Odrobinę przebiegły go ciarki po twarzy, kiedy towarzysz potarmosił go po włosach. Niby delikatnie, jednak nie przywykł do takich pieszczot. Okazało się, że nie gniewa się aż tak za zastaną sytuację, choć nie zbagatelizował przyczyny, jaka mogła popchnąć Otiego do konieczności, a którą w żaden sposób nie zdradzał. Młody przyznał się do błędu.
- Powinienem był powiedzieć, ale... ale chciałem, żebyście najpierw zjedli coś sami i porozmawiali. Nie sądziłem, że będzie tak źle.
Wyjaśnił tok rozumowania bratu, a tamten znów się uśmiechał. Z radością mu do twarzy. Już nie chciał być przyczyną jego smutku, tak samo jak Fergala, ale im bardziej starał się, tym wychodziło na przekór. Jeszcze skrzywdził przy tym Mei... aaaah!
- Tak... -zaczął nieśmiało, a po tonie dało się wyczuć, że z jednej strony potrzebował czegoś, a z drugiej nie chciał narzucać się za bardzo albo krępował się- ... czy mógłbyś... podać rekinka? -wzrok skierował na krzesło inwalidzkie z pluszakiem, później znów na Złotookiego- Prócz tego... proszę, abyś napisał SMSa do Mei, podyktuję numer... nie mam swojej komórki.
Jeśli Elias wyrazi zgodę, to podyktuje numer z pamięci i poda bardzo krótką treść, która z trudem przeszła mu przez gardło. Nie z powodu paraliżu, ale z powodu tego słowa na P. Wreszcie wydukał z siebie to, o co poprosił brata, a brzmiało to zwięźle, lecz szczerze:
Przepraszam. Oti.
Powieki stawały się coraz cięższe, minimalnie unosiła się już klatka piersiowa. Rekini ogon i grzbiet stały się popiołem, gdy tylko brat okrył go kocem. No tak, przydałoby się później wykąpać, nie mniej jeszcze nie czuł się na siłach.
- Jeszcze jedno... położysz się obok mnie?
W głosie skrył się akcent, który wskazywał, że bez Eliasa nie zaśnie spokojnie. Taki mały szantaż emocjonalny, ale naprawdę potrzebował choć w momencie zasypiania czuć obecność kogoś bliskiego. Tak zaczynał traktować Średniego, nawet jak minęło mniej niż dwie godziny. Zdołał przywiązać się już do niego na tyle, jakby znali się z dwa lata. Postawa tymczasowego opiekuna czyniła cuda.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 64


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptySro Lip 03, 2019 3:36 pm

"Nie sądziłem, że będzie tak źle."
Elias westchnął jedynie, nie komentując słów brata. Wyjaśnienie, jakie usłyszał, no cóż, było dosyć dziwnie. Przecież mogli spędzić razem miły czas nawet wtedy, gdy Oti napiłby się krwi. Co z nim było nie tak? Dla każdego wampira pożywianie się powinno być jak najbardziej normalne i zrozumiałe. Gdyby blondyn wcześniej powiadomił, że ma problem, na pewno dałoby się go rozwiązać w bardziej przyjemny sposób. Wtedy dostawca nie doznałaby szoku, a i Mei nie musiałaby oglądać młodego w mało przyjemnych okolicznościach.
Oti naprawdę miał dziewiętnaście lat? W tym wieku pewnych rzeczy wydawało by się, nie trzeba tłumaczyć.
Z gardła wampira wydobył się cichy śmiech, urwany równie nagle, jak się zaczął. Naprawdę braciszek potrzebował w tej chwili właśnie maskotki? Chyba komuś tutaj brakowało Fergala.
Spojrzał na wózek inwalidzki. Czy pozbycie się tego czegoś skłoniłoby Otiego do szybszego ogarnięcia się? Jak długo zamierzał w ogóle polegać na tych czterech kółkach?
Położył pluszaka przy głowie chłopaka. Nie bardzo wiedział, jak towarzystwo wypchanego rekina ma pomóc, ale nie zamierzał pytać. Być może zabawka była jakąś namiastką brata?
Jasne, mogę napisać.
Wyciągnął telefon i szybko napisał podyktowaną wiadomość. Chociaż korciło go, by dodać coś od siebie. Kim była ta dziewczyna dla rodzeństwa, skoro Oti poprosił o napisanie smsa? Gdyby blondyn nie leżał teraz niemal nieruchomy, wampir od razu zalałby go lawiną pytań, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej.
Położę się, ale na chwilę. Trzeba tu trochę ogarnąć, zanim on wróci – odpowiedział, zerkając w kierunku drzwi.
Fergal ciągle nie dawał znaku życia. Nawet nie raczył powiadomić o tym, gdzie idzie. Oby tylko...
Elias poprawił poduszkę z zamiarem położenia się na niej. Nim jednak dotknął głową miękkiego materiału, w dłoni poczuł wibracje telefonu.
Gdzie ty je-- – przerwał, słysząc damski głos. – Wszystko okej z nim? – Mimo zdziwienia wymalowanego na twarzy, głos był pozbawiony podejrzliwego tonu. – Dziewczyną? O, nic nie wspominał. – Wstał, odchodząc parę kroków od Otiego. – Jestem jego bratem. Możesz mi dać Fergala do telefonu? – Uważnie słuchał głosu po drugiej stronie, nie chcąc przeoczyć żadnego słowa, które mogłoby okazać się niezwykle ważne. Uśmiechnął się, powstrzymując się przed parsknięciem śmiechem. – Nie ma potrzeby być musiała użerać się z nim i nosić prawie nieprzytomnego. Daj mi chwilę. Zadzwonię zaraz.
Rozłączył się.
Usta wykrzywiły się w grymasie niezadowolenia.
W coś się wpakował?
Cała sytuacja wydawała się nienaturalna. Ten, kto znał jego brata, musiałby wiedzieć dwie rzeczy - Fergal bardzo rzadko pił alkohol, a tym bardziej nie zalewał się w trupa i przede wszystkim miał problemy z zawieraniem głębszych relacji.
Wybacz, Oti, ale coś mi wyskoczyło. Wrócę tak szybko, jak to możliwe. Poradzisz sobie? – zapytał, zbierając wcześniej rozrzucone ubrania i zakładając je na siebie.
Cholera, co powinien zrobić?
Ponownie wybrał numer do brata, z niecierpliwieniem czekając, aż ktoś się odezwie.
Hej, to znowu ja – powiedział, wesołym tonem głosu maskując ogarniający go niepokój. – Gdzie jesteście? I czy mogłabyś podać swoje imię? – Estera? To chyba było żydowskie imię? Fergal z Żydówką? – Dobra, niedługo będę. Do zobaczenia.
Rozłączył się. Utkwił nieruchomy wzrok w wyświetlaczu.
Twój blef śmierci bardziej niż dym z komina, droga panno.
Słuchaj, Oti. Jeżeli dojdziesz do siebie i będziesz pewny, że dasz radę normalnie funkcjonować, przyjdź w okolicę portu. Prawdopodobnie Fergal wpadł w jakieś kłopoty. Ale, i posłuchaj mnie teraz uważnie, nie ruszaj się stąd, jeżeli nie czujesz się na siłach, by nam pomóc. Będziesz tylko przeszkadzał i nie mówię tego złośliwie, po prostu nie chcę potem uważać na ciebie, gdy stanie się coś złego.
Czy pożałuje, że powiadomił młodego o zagrożeniu? Co jeżeli przyjdzie i stanie się piątym kołem u wozu?
Zanim wyszedł z domu, wziął jeszcze nóż - niezbyt wielki, taki żeby bez problemu można było go wsunąć za pasek w spodniach.

z.t
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 193


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptySro Lip 03, 2019 5:23 pm

Zrozumiałby, gdyby sam próbował robić dobre pierwsze wrażenie będąc mocno osłabionym. Jak nie siła, to czym mógłby imponować? A tym, że podzielił się Fergalem, ot co! Nawet jeśli nie wymienili między sobą czułych słówek, to jakoś spędzili ze sobą czas, prawda? Jakby Oti uparł się, to nie pozwoliłby Eliasowi na leżenie w łóżku z Rekinem, gdy z niego taki zazdrośnik!
Wyszło jak wyszło, ale chęci były dobre.
Czemu śmiał się z kaleki? Chodziło o maskotkę? Możliwe, że zdążył wpleść w nią pierwiastek prawdziwego ducha brata, z którym skojarzyła się momentalnie. A skoro ani jeden, ani drugi nie zamierzał spać z młodym, to jakoś musiał nadrobić braki, co nie? Ze sobą to poleżą (dziesięć sekund, rekord!), ale jak chodziło o chuderlaka to nie. Wspominano, że jest odrobinę zacofany emocjonalnie? Nie, to wspominam, żeby nie było.
A tu proszę, pierwsze dwie prośby zostały spełnione bez większych zastrzeżeń (ale tego pluszaka to Elias mógł mu dać do rąk, a nie sadzić na czuprynie jak kwokę w gnieździe). Została jeszcze trzecia, kontrowersyjna dla Średniego, ale chyba nie aż tak, skoro nie oponował. Już poprawiał poduchę, już siadł na meblu obok nieruchomego młodzika, gdy nagle coś przeszkodziło we wspólnym odpoczynku po dniu pełnym wrażeń.
Czy aby na pewno będzie dane im wypocząć?
- Ej, co jest?
Zapytał Arashi, bo leżał tyłem do brata. Ten zamiast odpowiedzieć od razu zabrał i rozmawiał z kimś przez telefon. Jakiś damski głos, ale nie Mei. Może to jakaś dziewczyna Eliasa, która dostała od niego kosza? U Schlechtów to normalne. Nie mniej wnet rozwiał wątpliwości właściciel komórki. Był wyraźnie poruszony, Białowłosy zmarszczył lekko brwi nie wiedząc, co się szykuje.
- Tak.
Odpowiedział machinalnie, lecz z uwagą przysłuchiwał się drugiej rozmowie, z tą samą osobą. Wnioski Eliasa potwierdziły obawy, że Rekin znów wpadł w tarapaty. Co ciekawe od razu wybił Otiemu z głowy bohaterskie poświęcenie, gdyby zechciało się mu zrehabilitować za atak na braci i Mei. Przehera, przejrzał Arashiego na wylot. Nie pozostało mu nic innego jak przytaknąć z przygnębieniem.
- Rozumiem... -głos drżał z przejęcia i troski o braci- ...bądź ostrożny... Elias.
Zdążył tyle powiedzieć mu na pożegnanie, nim wybiegł z nożem i telefonem z domu. Jeszcze nigdy nie poczuł się tak beznadziejnie jak teraz. Jego rodzeństwo było w niebezpieczeństwie, a on teraz nawet wstać nie może. Nie ma co, dobra motywacja, by chociaż spróbować, lecz moc Średniego wciąż oddziaływała na organizm Arashiego. Nie zapowiadało się też, że prędko odzyska czucie w kończynach, nie mniej posiłek i wizja śmierci któregoś z Schlechtów lub ich obu wspierało młodego w dążeniu do zdrowia.
Elias zniknął za drzwiami z hukiem, nic dziwnego - spieszył się. Oti w dalszym ciągu nie mógł poruszać nawet najmniejszym palcem u nogi. Zdecydował się wykorzystać ten czas na regeneracji, choć w tych warunkach, z myślą o najbliższych, będzie ciężko. I tak nie mógł zdziałać nic więcej na ten moment. Gdy tylko wrócą mu odruchy, będzie gotować się do wstania z miejsca. Tak planował, po śnie sprawdzi koordynację ruchową.
I kij, nie zasnął.
Leżąc na boku pod przykryciem, w dokładnie takiej samej pozycji w jakiej zostawił go Elias (z maskotką na głowie) knuł, co mógłby zrobić, aby pomóc braciom. Może wezwać pomoc? Ale kogo? Znał tylko Mei, która śmiertelnie mogła obrazić się na cała zgraję Schlechtów. Poza tym nie miał telefonu, musiałby dzwonić od sąsiadów. Kiepsko. Wyprawa z wózkiem inwalidzkim nie zda się na nic, bardziej zaszkodzi sprawie niż pomoże. To jakby mógł wesprzeć Fergala i Eliasa? Wiedział jedynie tyle, że są nad portem, czyli kilka kilometrów stąd. Nawet gdyby cisnął piorunem kulistym była mała szansa, że trafi we wroga. Mógłby tylko pogorszyć sytuację. Wywalenie korków w mieście też graniczyło z cudem, nawet jakby rozpieprzył pobliski transformator, w Yokohamie jest dziesiątki takich budynków, a każda z sieci działała niezależnie. Pełny gniewu na siebie i na bezradność próbował ruszyć się. Nie powinien denerwować się, lecz nie było okoliczności łagodzących.
Po dwóch godzinach mógł wstać i dreptać w stronę łazienki, bardzo blisko ścian, o które opierał się na wątłych nogach. Co kilka kroków robił przerwę na oddech i poprawę postury ciała. Wreszcie znalazł się pod prysznicem, zmył z siebie cały brud i w ślimaczym tempie zaczął ubierać się. Kończyny jeszcze nie wróciły do pełnej sprawności, lecz z minuty na minutę było lepiej. Westchnął potężnie, za Chiny Ludowe nie uda mu się dołączyć do braci, tym bardziej im pomóc. W co najlepszego wpakował się Fergal? Jeszcze nie zdążył opowiedzieć o więzieniu, a teraz znów nabroił. Coś usłyszał o nieprzytomności Najstarszego, ale co spowodowało ten stan?

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Los

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 53


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptySro Lip 10, 2019 9:56 pm

Interwencja Losu


Dzień jak co dzień. Jednakże nie da się przewidzieć różnorakich nieszczęść, jakie mogą przyjść przez zupełny przypadek. Tak jest również w tym przypadku. Przez nieostrożność jednego z pracowników, zajmującego się remontem mieszkania na parterze, cały budynek skończył bez prądu. Niedługo potem pojawił się jeden z robotników i przeprosił, zarazem przekazując, że energia elektryczna powróci najszybciej jak tylko zdołają naprawić problem.
Awaria trwa trzy posty.
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 193


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyNie Lip 14, 2019 8:19 pm

Świetnie. Po prostu świetnie. Nie zdążył opierniczyć pracownika z sieci dostarczającej energię elektryczną, gdy puścił komunikat i zwiał. Zgasił w sobie iskrę gniewu, że jest taki bezużyteczny, ale tylko na kilka minut. Potem nosiło go w środku do tego stopnia, iż rozumiał Fergala, gdy był taki spięty i chciał wyjść na świeże powietrze. Oti poczuł dokładnie to samo, z tym że z wykonaniem było o wiele gorzej. Jakkolwiek czuł się, nie mógł siedzieć bezczynnie w domku i czekać na rezultaty zdarzeń związanych z jego braćmi. Musiał dołączyć do nich, czuł że da radę. Że wbrew przypuszczeniom Eliasa będzie mógł wnieść coś dobrego. Musiał tylko znaleźć się w dobrym miejscu, a że nie miał przy sobie żadnych pieniędzy (konto bankowe też zostało zablokowane przez brak prądu), zmuszony był iść o własnych siłach. Tylko przelotnie rzucił wzrokiem na wózek inwalidzki. Nie będzie niewolnikiem krzesła z kółkami, musi walczyć z własnymi słabościami.
Jak najszybciej mógł znalazł notes, wyrwał jedną kartkę i napisał na niej:
"POSZEDŁEM WAS SZUKAĆ"
Skoro nie miał telefonu komórkowego, będzie musiał w ten sposób powiadomić braci o swoim zamiarze - w razie, gdyby minęli się po drodze. Przemył ostatni raz twarz kranówką i pochwycił za klucz, którym zamknął mieszkanie i z trudem ale marszem wyruszył w kierunku portów. Wiedział, gdzie mniej więcej trzeba podążyć, patrzył kiedyś w przeglądarce internetowej gdzie pracuje Fergal. W każdym razie wyruszył na spóźnioną odsiecz, nie mógł dłużej czekać. Co jakiś czas opierał się o barierki czy ściany mijanych budynków, albo siadał na ławeczkach, by złapać oddech. Z każdym kolejnym zerwaniem się z miejsca odpoczynku mógł przebyć dłuższy dystans, ale do normalności brakowało dużo.

z tematu

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 652


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptySob Sie 03, 2019 1:23 am

Mózg po prostu się wyłączył, a wraz z nim świadomość, funkcjonowanie i przytomność. Rekin odleciał w krainę ciemności i nawet nie mógł obronić się przed przybyłym poziomem E. Na szczęście Elias wszystko kontrolował; ten średni nicpoń który dokuczał najstarszemu i ten jeszcze wcześniej miał czelność go uderzyć. Fergal naprawdę nie zasługiwał na tak wspaniałego brata.
Tylko czy Elias wiedział kogo ocalił?
W pewnym momencie wszystko zostało włączone. Jak za użyciem czarodziejskiej różdżki wampir oprzytomniał. Nim jednak do tego doszło, w głowie Niemca roiło się od miliona myśli; te z przeszłości kiedy spacerował między pracującymi ciężko ludźmi albo jak pastwił się nad kobietą... Nad Manuelą. Tą która zdołała go teraz powalić i doprowadzić do dość poważnego stanu.
Bez słowa usiłował stanąć na własnych nogach i wyrwać się z objęć brata. Chciał iść sam, przecież nie miał zamiaru obciążać brata swoim ciężarem. Mimo chwiania się, przytrzymywania brata za ramię jakoś zdołał ustać. Dotarcie do domu okazało się wyjątkowo ekstremalnym wyczynem. Grunt, że jednak się udało.
Szkoda tylko, że prąd siadł i zorientują się obydwaj dopiero po tym, jak wejdą do mieszkania. Nim jednak to się stało, zaczepiła ich staruszka odpowiadająca za wynajem mieszkania. Szarpnęła Rekina za ramię, nieświadoma jeszcze tego dlaczego jest we krwi.
- Sąsiedzi się skarżą na hałasy! Jeśli się nie uspokoisz, wyrzucę ciebie i twojego brata na zbity pysk!
Kobietka nie oszczędzała w grzeczności, a Rekin zamierzał również świecić przykładem. Odwróci się w stronę babci, którą chwyci za szyje i przyciągnie w swoją stronę. Dopiero teraz mignęły przed jej oczami dziury w głowie, a twarz utkwiła wzrok w zakrwawionej twarzy.
- ŻEBYM TO JA NIE ODGRYZŁ TOBIE RYJA! Czynsz opłacony!
A jeśli chodzi o ciszę, Niemiec nie znał tego słowa. Znowu krzyczał, niemniej kobietę uciszył ale sam doznał jeszcze bólu. Wypuścił babkę z uścisku, ta cofnęła się w szoku. Nie rozumiała sytuacji jaką teraz ujrzała...
- Proszę zawiadomić pogotowie!
Szybko się zmieniła. Ale czy bracia w jakikolwiek sposób ją posłuchają? Nie. Elias miał otworzyć drzwi i wpuścić ich do środka, kobieta tylko widziała jak wchodzą do środka, po czym zamykają drzwi na klucz. Skoro tego chcą, proszę bardzo. Wróciła do siebie, masując obolałą szyję. Na razie im odpuści.

- Zapal to przeklęte światło. Nic nie widzę. I gdzie jest Oti? Nie czuję go.
Nie widział, bo krew zaczęła spływać do oczu. Musiał je przymykać, poza tym wzrok już wadził. Jak widać kule uszkodziły dość solidnie mózg. Musiał usiąść i jak tylko poczuje pod sobą miękką kanapę, runie na nią bokiem. Kule w głowie tkwiły, powodując okropny ból. Aż się chwycił za nią, mając też zamiar pazurami wyciągnąć dręczące pociski. Ale czy nie było zbyt ryzykownie grzebać w mózgu? Możliwe, tylko Niemiec nie mógł na to wpaść. Jak widać odruchy też ma spaczone.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 64


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptySro Sie 07, 2019 11:18 pm

Co jakiś czas spoglądał na nieprzytomnego brata, którego niósł na rękach. Jak to się stało, że Fergal pozwolił doprowadzić się do takiego stanu? Liczne rany cięte, ślady po kulach i obrażenia głowy. Rekin miał naprawdę dużo szczęścia, że nie skończyło się to o wiele gorzej. Elias za cholerę nie potrafił się postawić w roli najstarszego brata, a właśnie nim by został, gdyby zabrakło czarnowłosego. Wszystkie obowiązki związane z Arashim spadłyby na barki średniego, a on nie czuł się na siłach, by dźwigać taki problem. A najmłodszy był zbyt duży, żeby zmieścić go do okna życia...
Prychnął, potrząsając głową. Jak mógł w takiej chwili myśleć o czymś tak mało istotnym? Powinien przede wszystkim skupić się na uratowaniu życia. Swój żywot najstarszy zawdzięczał teraz w dużej mierze krwi B. Inny czystokrwisty gorszego sortu nie przeżyłby takiego ataku. Na sama myśl o tym Elias wzdrygnął się. Wystarczyłoby, żeby jeden z wcześniej wystrzelonych pocisków trafił w jego głowę, a leżałby na piasku, prawdopodobnie z osuszonymi żyłami, gdyby zapach posoki zwabił prymitywne wampiry.
Syknął ostrzegawczo, gdy Fergal zechciał zejść z rąk. Cholera, o wiele łatwiej uciekało się do domu, gdy nie trzeba było dźwigać na ramieniu wlekące się prawie zwłoki. Jednak nie odezwał się ani słowem, zbyt zniechęcony do tego, żeby w ogóle zaprotestować, mimo że powinien bez względu na możliwe niezadowolenie starszego.
Elias zmierzył staruszkę nieufnym spojrzeniem, kiedy ta niespodziewanie zjawiła się przy braciach. No świetnie, jeszcze jej tutaj brakowało - zrzędliwej baby rodem z kiepskich komedii, krzyczącej coś o zachowaniu cichy. Rety, rety, wybrała sobie naprawdę kiepski dzień na dopierdalanie się do lokatorów.
Uspokój się! – powiedział, łapiąc bruneta za przedramię i odciągając od kobiety.
Wzmocnił uścisk, jasno dając do zrozumienia, że nie zamierza tolerować wybuchów złości. Fergal najpierw musiał doprowadzić się do porządku, a dopiero potem myśleć o warczeniu na innych.
Bardzo panią przepraszamy – zwrócił się do nieznajomej. – Dopilnuję, żeby wszystko było w porządku.
Posłał staruszce grzywy uśmiech, który miał wyrażać coś między zakłopotaniem a skruchą. Pospiesznie wyciągnął klucz z kieszeni Rekina i otworzył drzwi. Niemal wepchnął do środka brata, nie chcąc, żeby ten narobił więcej szkód. Ciche trzask zasygnalizował odizolowanie się od świata zewnętrznego
No, to czas zrobić porządek z pewnym nadawanym szaleńcem.
Elias zdjął buty, zanim sięgnął ręką do włącznika światła. Z zaskoczeniem odkrył, że lampy wcale nie jarzyły się nawet mdłym blaskiem. Zmarszczył brwi, ponownie próbując skłonić włącznik do współpracy. Nic.
Jesteś pewny, że zapłaciliście? Nie działa. Gdzie jest Oti? – ostatnie zdanie wymamrotał pod nosem, kierując je bardziej do nieistniejącego bytu już Fergala.
Przetarł oczy, wkraczający do pokoju. Dopiero wtedy dostrzegł kartkę, którą pewnie zignorowałby, gdyby intuicja nie skłoniła go do zetknięcia na świstek papieru.
No kurwa...
On poszedł nas szukać. Zwariował!
... jego mać.
Wpatrywał się w odręcznie napisane litery, jakby stanowiły instrukcję do przeprowadzenia czaru z zakresu czarnej magii. Niedobrze zrobił, mówiąc blondynowi, żeby do nich dołączył, jeśli poczuje się lepiej. Nie znał możliwości młodego, ale obawiał się, że coś poszło nie tak, jak powinno, skoro nawet nie spotkali się po drodze. Możliwe, że Arashi poszedł inną drogą, jednak niepokój przyprawiał Eliasa o coraz większe dreszcze. O nie, na pewno nie pójdzie szukać Otiego. To Fergal był poszkodowany i to właśnie nim musiał się zająć, a nie biegać za dzieckiem.
Zbliżył się do najstarszego, podwijając lewy rękaw. Przyłożył nadgarstek do ust Rekina.
Pij – rozkazał. – Nie wiem, kto wyjmie te kule... Mógłbym zadzwonić do kumpla, ale prawdopodobnie będzie w pracy, więc trzeba będzie zaczekać – westchnął.
Nie znał się na medycynie, a tym bardziej nie miał pojęcia, jak pozbyć się naboi z ciała Fergala. Ktoś inny musiał wkroczyć do akcji, zanim sytuacja się pogorszy. Tylko kto?
Kim była ta dziewczyna? Co się w ogóle stało?
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 652


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyCzw Sie 08, 2019 7:45 pm

Może nawet i dobrze, że Arashi wyszedł z domu? Fergal raczej nie miał ochoty tłumaczenia wszystkiego od początku, poza tym też nie chciał aby ktokolwiek poza Eliasem go widział. Średni brat zrozumie, Oti zacząłby panikować, co Rekina z całą pewnością rozzłościłoby bardziej.
Jednak jeśli coś młodemu się stało, Niemiec również sobie będzie pluć w twarz. Ale póki co, do jego mózgu niewiele myśli docierało. Nawet to, że w domu było zupełnie ciepło i nie działało światło. A przecież rachunki były regularnie płacone.
- Działa... Zapłaciłem.
Wybełkotał, zupełnie ignorując ciemność. Wampirom ona nie wadziła, jedynie sztuczne światło dodawało komfortu.
- Pewnie jest awa... awaria.
Bełkotał dalej podczas gdy Elias odczytywał liścik. No cóż, Oti wybył. Rekin warknął pod nosem, próbując się podnieść. Ciężko, naprawdę ciężko było poruszać się z uszkodzonym przez kule mózgiem. Mimo, że pierwszy raz był w takiej sytuacji, to zachował zimną krew. Nie panikował.
Nie zdołał dostrzec nawet zarysu brata, nie tylko przez osłabione zmyły ale też przez krew, która spływała na oczy. Ręki nie musiał jednak długo szukać, węch jeszcze działał, poza tym miał podstawiony nadgarstek pod sam nos. Mocny chwyt tuż nad nadgarstkiem i przyciągnięcie go pod usta. Rozwarł szczęki, zatopił zębiska od razu pociągając spory łyk. Potrzebował krwi, chociażby do zasklepienia pozostałych ran. Tylko te przeklęte kule...
Trochę potrwało nim Niemiec przestał pić. Oderwie się wreszcie, odsuwając rękę od brata. Podziękowałby gdyby nie to, że głowa zaczęła bardziej boleć. Dłonią zaciskał paskudne postrzałowe rany, nie orientując się też, że głośno dyszał. I co gorsza, zaczynało się wszystko przestawiać. Począwszy od orientowania się gdzie jest.
- Kto?
Odpowie pytaniem na pytanie. Rekin z początku nie mógł skojarzyć faktu co takiego się wydarzyło, skąd boli go głowa. Dopiero po chwili ponownie złapał skrawek poprzednich wydarzeń. Westchnął głośno, zamykając ślepia. I tak nic nie widział.
- To była Sojka... Dziewczyna która pragnie zemsty za to, że... że...
Zamilkł na moment, a wszystko przez ponowne odlatywanie. Elias musiał uzbroić się w cierpliwość, brat miał uszkodzony mózg i łączenie faktów stanowiło dla niego nie lada wyzwanie. Musiał trochę odpocząć, nim zdołał dokończyć.
- Że wymordowałem jej rodzinę. Elias, byłem obozowym... katem. Ona... moją ofiarą... robiłem jej na co tylko miałem ochotę.
Bez szczegółów, lecz średniemu powinno już wystarczyć. Jego starszy brat był zbrodniarzem wojennym, ukrywał swoje poprzednie Ja w celu chęci ponownego ułożenia sobie życia, zapomnienie tej okrutnej przeszłości jaką za sobą ciągnął. Ale jak widać, nie pozwoli ona o sobie zapomnieć i prędzej czy później karma musi wrócić. Niemiec znowu zaczynał zapadać w omdlenie, wszak kule uciskały ważne części mózgu, powodując tępawy oraz męczący ból.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 64


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPon Sie 12, 2019 12:07 am

Skrzywił się, kiedy Fergal wgryzł się w rękę. W pierwszym odruchu Elias chciał się wyrwać, ale ostatecznie ustal na miejscu, prychając cicho jak rozłoszczony kocur. Nie żałował bratu swojej krwi, dlatego poczekał, aż ten sam zadecyduje, kiedy zechce przestać pić. Zacisnął wolną dłoń w pięść, patrząc na Rekina. Nawet w świetle ulicznych lamp widział jego głębokie rany. Zapach posoki wampira unosił się w mieszkaniu, drażniąc Eliasa.
– Dziewczyna, która pragnie zemsty za to, że... że...
Ze spokojem wpatrywał się w brata, nie popędzają go, chociaż pragnął wszystkiego się dowiedzieć. Najlepiej już i teraz. Nie znam całkowitej przeszłości bruneta, mimo iż zdawał sobie sprawę, że po świecie kroczy wiele osób, które miały niejeden powód do znienawidzenia Fergala. Czym tym razem zasłużył się na tyle, by otrzymać kilka kulek w głowę jak i ciało?
„Wymordowałem jej rodzinę.”
Uniósł brwi, przekrzywiając głowę niczym szczeniak nierozumiejący wypowiadanych przez niego słów.
Tyle że Elias rozumiał to, co zostało powiedziane, chociaż w tym momencie lepiej byłoby, gdyby nagle zapomniał, jak posługiwać się językiem japońskim. Pokręcił głową, przypominając dorosłego przyłapującego dziecko na zakazanej czynności. Odwrócił wzrok od Fergala, wykrzywiać usta w parodii uśmiechu. Nigdy nie tolerował podobnych osób. Zawsze trzymał się od nich jak najdalej, nie chcąc mieć nic wspólnego z zadanym przez nich okrucieństwem. Sam także nie był święty i z pewnością nie zasługiwał na miejsce nawet wśród najniższego rzędu aniołów, ale bezmyślne okrucieństwo było czymś innym niż wyrównywanie porachunków z nieprzyjacielem. Tacy jak Rekin znajdowali się na czarnej liście Eliasa... A mimo to fioletowowłosy czuł się przyparty do muru przez własne poglądy. Przecież ani wampiry, ani ludzie pokroju Schlechta nie zmieniali się w tak diametralny sposób. Jak miał uwierzyć, że były zbrodniarz wojenny stał się zwykłym szarakiem, podobnym do innych niewyróżniających się mieszkańców?
W głowie wampira zakiełkował plan z każdą chwilą udoskonalany o kolejne punkty.
Sięgnął po telefon i kilkoma ruchami wybrał numer do znajomego z pracy. Zbliżył komórkę do ucha, z niecierpliwością oczekując, aż usłyszy dobrze znany głos.
Hej, gdzie jesteś? – Przewrócił oczami, słuchając trajkotania. – Dobra, dobra, daj dojść do głosu. Potrzebuję twojej pomocy i to jak najszybciej. Znasz adres. Widzę cię tutaj za kilka minut. – Westchnął, po czym wypuścił powietrze z płuc, jakby w jednej chwili ktoś uderzył go w klatkę piersiową, pozbawiając tchu. – Jeny. Tak. Po prostu przyjedź, okej? Tylko nie potknij się na progu, bo światło nie działa.
Rozłączył się i beztrosko rzucił sprzęt na łóżko. Wplótł palce we włosy braciszka i gwałtownie pociągnął do góry. Pochylił się odrobinę, krzyżując swój wzrok ze wzrokiem poszkodowanego.
Jak wiele było twoich ofiar. Ile z nich przeżyło? – powiedział zadziwiająco spokojnie, chociaż z głosu zniknęła nuta współczucia.
Żydówka mogła być jedną z wielu. Co jeśli ktoś jeszcze planował przeprowadzenie zemsty?
Zmuszanie Fergala do rozmowy w tym stanie mógłby dać odwrotny skutek do zamierzonego, dlatego Elias puścił go i usiadł na skraju kanapy. Oparł dłoń o ranną rękę wampira. Fioletowe ślepia świdrowały leżącego, nasłuchując, czy ktoś zbliża się do drzwi.
Oti wie?
Odchylił się lekko, nie zważając na to, że być może za bardzo przekłada ciężar ciała na ciemnowłosego. Odgarnął palcami włosy z twarzy.
Naprawdę nie pozostawiasz mi wielkiego wyboru, braciszku – zaśmiał się cicho bardziej do siebie niż Fergala.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 652


Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 EmptyPon Sie 12, 2019 6:38 pm

Nie powinien spodziewać się głaskania po główce i wybaczenia. Już nie chodziło o czyn Manueli, tylko o to, kim był tak naprawdę Rekin. Elias miał prawo mieć wątpliwości co do chęci zmiany brata. Poza tym piętno zbrodniarza wojennego było prawie, że niegojącą się blizną. Wisiała ona nad Niemcem niczym najgorsze czarne chmury, zasłaniające widok na lepszą przyszłość.
Niestety. Ale niczego już nie cofnie. Pragnie zmian, chce być lepszy lecz jak widać na próżno się stara, bo i tak wszystko wraca niczym bumerang.
Gdzie dzwonił? Niemiec już nie kojarzył, ból głowy wzmacniał się, zaczynał już mieć majaki; jakby ciemność zaczęła pływać, a wszystko dookoła stawało się odległe. Nawet głos Eliasa.
Musiał na moment stracić przytomność, dopiero ocknie się kiedy średni skończył rozmowę i powrócił do "rozmowy".
Cóż, nie spodziewał się, że Elias zwróci się poniekąd przeciwko niemu, świadczył o tym chwyt za włosy. Niemiec warknął, chwytając lekko za rękę brata. Chciał żeby puścił, wszak sprawiał mu ból.
- Manuela...
Właśnie. Tylko ona? Fergal wymordował jej rodzinę, wielu innych. Był katem i sadystycznym mordercą. W obozie się go bali nie tylko więźniowie, ale też o koledzy po fachu.
- Nie rozumiesz.
Dyszał ciężko. Skoro brat już stwierdził, że fajnie będzie ukarać najstarszego.  Nic się nie poradzi, Niemiec sam czuł się źle ze sobą, ale jak widać raczej nie da mu nic wyjaśnić.
A właśnie. Co z Otim?
- Nie wszystko... Wie, że byłem zły... Ale szczegółów nie zna.
Przyznał się. Arashi poniekąd wie, można rzec też o akceptacji. Ale jeśli dowie się o większej ilości szczegółów, będzie podchodzić do niego tak jak Elias? Schlecht się przestraszył, niemniej nie dał po sobie niczego poznać.
Kiedy przycisnął swoim ciałem ranną rękę, wampir cicho jęknął. Chciał go jakoś przesunąć, ale niezbyt wygodnie było mu się poruszać, kiedy mózg odmawiał współpracy z ciałem; nie mógł ruszyć ręką. Wtem zapaliło się światło, oślepiając nieco wampira. Telewizor również się włączył, zabijając męczącą ciszę.
- Nie jestem potworem, Elias. Jestem twoim bratem.
Powie z ledwością o czym świadczyło wyjątkowo spore zmęczenie. Dodatkowo czuł się naprawdę okropnie. Nie chciał tracić brata, ale jeśli uzna go za kogoś innego... Nic nie poradzi. Może już zbrodniarza nie traktować jako rodzinę. To będzie jego wybór, Fergal będzie musiał przyjąć decyzję.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 
Tanie, małe mieszkanie.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: