IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t1731-grigorij-petrowicz http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 936


Bar Empty
PisanieTemat: Bar   Bar EmptyNie Sty 20, 2019 9:43 pm

Centrum Jelonka jest, co oczywiste, bar. To ogromna sala wypełniona dębowymi stołami i ławami. Zazwyczaj pełno jest w niej ludzi tworzących przyjemny gwar. Pomiędzy ludźmi krzątają się kelnerki posyłając przyjazne uśmiechy. Sama stylizacja oczywiście sugeruje nadmorską karczmę czy tawernę. Podobne knajpy znajdowały się w dzielnicy portowej jednakże mieszkańcy miasta potrzebowali podobnych miejsc, a sam Jelonek był jedyny w swoim rodzaju. Pod ścianą naprzeciw wejścia znajdowała się długa i szeroka lada, za którą stał barman obsługujący ludzi, którzy postanowili się do niej zbliżyć. Za nim natomiast znajdowały się dwie charakterystyczne rzeczy. Jedną z nich były liczne półki z alkoholem wszelkiego rodzaju. Były to zazwyczaj drogie lub zwyczajnie rzadkie trunki mające znaczenie kolekcjonerskie dla tutejszej obsługi. Budowały klimat swą różnorodnością i ubarwiały to miejsce równie bardzo co architektura budynku. Drugą rzeczą natomiast była tablica znajdująca się nad głową barmana. Na niej znajdowały się ogłoszenia okolicznych szarych ludzi oraz pryncypałów. Każdy mógł dać obsłudze swoje prośby do zawieszenia lub przyjąć zlecenia by otrzymać kontakt do ludzi w potrzebie. U obsługi też można wynająć przytulne pokoje oraz oczywiście zamówić wspaniałe jedzenie i trunki.
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 211


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyNie Lut 10, 2019 3:59 pm

Wszystko dzięki bratu.
Gdyby Fergal powiedział dokładnie, gdzie pracował przy rozładunkach, jego młodszy brat nie błąkałby się tu i ówdzie przy nadmorskich magazynach i knajpkach. Zapomniał wziąć drugiego śniadania, no a zaaferowany Oti chciał dopełnić obowiązek i dostarczyć przyszykowane śniadanie wprost do łap Rekina. Niestety próżno było go odnaleźć. Chodząc od miejsca do miejsca Arashi zatrzymał się dłużej w barze, który różnił się od pozostałych bardzo dziwną właściwością. Już od samego progu odczuwał swego rodzaju ciężar, gdy tubylcy spoglądali na bladolicego młodzieńca. Fakt, swą wątłą sylwetką ani trochę nie przypominał marynarza, który mógł przycumować przy brzegu w poszukiwaniu panienki czy po prostu dobrego piwa. W każdym razie był na tyle zdeterminowany, że postanowił przeszukać ów bar od deski do deski, bo przeczuwał, że Niemiec mógłby pasować do tutejszego klimatu. Właściwie i jemu odezwały się rybie geny, więc mógł pozwolić sobie na penetrację miejscówki.
Niestety, przy stolikach nie widział znanego mu oblicza, dlatego dał na moment odetchnąć nogom i przysiadł przy ladzie na hokeju. Podparł ręką głowę i z początku niezauważany (i bardzo dobrze, nie lubił rzucać się w oczy) próbował zaplanować kolejną trasę poszukiwań. Odznaczył kciukiem na aplikacji tutejszą lokalizację, główkując co dalej. W takim tempie to prędzej brat wróci z roboty o głodnym pysku niż Arashi podrzuci mu prowiant. Już miał iść dalej, ale jego uwagę przykuła nietypowa tablica. Gdzie zazwyczaj na takich platformach wystawiano menu z obowiązującymi cenami, tak tutaj widniały wyraźnie ogłoszenia. Z daleka udało mu się wyczytać wszystkie pozycje, a jedna w szczególności przypadła do gustu. Skoro brat tyra i zarabia ciężkie pieniądze, on też mógłby dorzucić parę groszy na utrzymanie mieszkania i swoich żołądków. Spisał sobie numer telefonu, zapamiętał treść zlecenia i na moment wymknął się do toalety, z dala od ciekawskich oczu i uszu.
Wszedł więc do jednej z kabin i po wybraniu numeru oraz nawiązaniu połączenia zaczął szeptać do słuchawki:
- Rozmawiam z właścicielem numeru 513-xxx-347? W sprawie ogłoszenia. Czekam na dalsze wytyczne.
Rozłączył się i przygryzł dolną wargę. Czy nie pospieszył się za bardzo? Był bardzo dobry w złodziejskim fachu, a dorabianie kluczy miał w malutkim palcu u ręki, ale to w czasach przed przystąpieniem do Akademii, około rok temu. Niby niewiele, lecz mógł popełnić błąd, za który mógł beknąć on i brat. Cóż, chciał dołożyć swoją cegiełkę do funduszy, a te zawsze przydadzą się na lepsze posiłki czy więcej leków dla Arashiego. A kto wie? Może w przyszłości udałoby im się odłożyć tyle pieniędzy, by kupić własny domek z ogródkiem? Od czegoś trzeba było zacząć budować marzenia, a taka okazja mogła nie nadarzyć się prędko.

_________________
Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyNie Lut 17, 2019 9:43 pm

Piątek, wieczór, a nawet noc. Dwie panny o dość specyficznym poczuciu humoru wpadły do jednego z wielu barów, jaki napotkały na swej drodze. To zwykły traf, wybór pierwszy, lepszy. Kolorowy neon nad wejściem i możliwość napicie się czegoś dobrego, skusiły wampirzyce, które miały zamiar tego wieczoru się trochę zabawić. Jedna i druga nieco znudzone życiem, szukające rozrywki i zabawy. Idealny duet do natknięcia się na duże kłopoty.
Yokohamo, nadchodzimy.
Przez próg tawerny weszły dwie kobiety. W miarę prostym krokiem dotarły do baru gdzie zajęły puste krzesełka. Omlet osobiście uwielbiał krzesła barowe. Zawsze gdy nikt na nią nie patrzył, lubiła się na nich obracać jak jakieś dziecko. Ale, że dziś była z Vi, to postanowiła łaskawie oszczędzić jej obciachu. Siedziała zatem grzecznie, przodem do kierunku jazdy (czyt. Do baru)
Na co masz ochotę?
Przygryzając policzek od środka, Omi wypatrzyła charakterystyczną butlę z logo rogatego jelenia pod szyjką. Zielony kolor szkła jednoznacznie mówił jej, że zaraz domówi jakiś energetyk albo poprosi o sporządzenie drinka. Taaaak, właśnie na to miała ochotę.
Ogarniając wzrokiem to co za barem, utkwiła spojrzenie w sporej tablicy z ogłoszeniami. Pochylając się do przodu (stara jest, wzrok już nie ten), odczytała kilka ogłoszeń. Jedno szczególnie wpadło jej w oko. Naturalnie nie mogła zapomnieć o tym poinformować Vi.
Ej mała, lubisz tańczyć?
Zapytała  a przy okazji na jej buźkę wpełzł ogromny uśmiech, który wcale nie wróżył nic dobrego. Najwyraźniej Pani Asmo miała jakiś szatański plan, który lada moment wcieli w życie. Tak to jest jak puści się żonę w miasto z przyjaciółką. Wszystko wina Kaina, jak nic!

_________________

Bar 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Jelonek

Jelonek

Zarejestrował/a : 13/01/2019
Liczba postów : 2


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyNie Lut 17, 2019 10:36 pm

INTERWENCJA NPC | Akcja dla Arashiego.


Postać w białym płaszczu przekroczyła próg osobliwego baru.
Ani jedna głowa nie odwróciła się w stronę nowego gościa. W tym miejscu większość nie zwracał uwagi na dziwnie wyglądające osoby. Ot, kolejny poszukiwacz dobrego trunku, sytego jadła albo zlecenia, na które powinno się patrzeć z przymrużeniem oczu.
Nogi od razu skierowały się do tablicy ogłoszeń. Ręka ubrana w ciemną skórzaną rękawiczkę szybkim ruchem zerwały z niej kartkę, na której starannym pismem napisano ogłoszenie z propozycją pracy dla osoby o ponadprzeciętnych zdolnościach otwierania zamków.
Wreszcie znalazł się ochotnik.
Dźwięk kroków został zagłuszony przez gwar rozmów i kuflów bijących o siebie i stoły. Zakapturzona osoba usiadła przy barze, rozglądając się po sali. Kasztanowe oczy wnikliwie przyglądały się każdej osobie, poszukując wśród tłumu osoby, która wcześniej zadzwoniła zainteresowana pracą.
Wszystkie spotkania zostały przesunięte na późniejsze godziny, niektóre nawet całkowicie odwołane, żeby móc od razu spotkać się z zleceniobiorcą. I gdzie on był? Czy to może ten samotny osiłek siedzący pod ścianą i kurczowo ściskający kufel piwa? Jego mętny wzrok jasno wskazywał na to, że już od dłuższego czasu pochłaniał kolejne porcje alkoholu.
Raczej nie wyglądał na kogoś specjalizującego się w szybkim i bezproblemowym włamywaniu się do samochodów.
Głowa wsparła się na łokciu opierającym się na ladzie bardzie. Druga dłoń wysunęła z płaszcza komórkę.
Czekam na Pana przy barze.
Chce Pan rozmawiać tutaj czy na zewnątrz?
~ M

Wiadomość została wysłana do Arashiego. Teraz tylko pozostało czekać na odzew.
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 712


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyNie Lut 17, 2019 10:54 pm

Wspólne wyjście to zawsze dobry plan, jednak w wykonaniu tych dwóch zawsze kończyło się to źle dla nich samych, jak i otoczenia. Ale przecież liczyła się tylko dobra zabawa, bo kobiety miały za nic wszelkie konsekwencje, myśląc, że nie ma takiej sytuacji, z której nie udałoby im się wyjść bez większego szwanku. Zazwyczaj w parze powinna być jedna osoba dominująca, jednak w tej konfiguracji działało to zupełnie inaczej, gdy pierwsza wpadła na pomysł, druga zamiast uświadomić jak bardzo jej głupi, tylko umacniała w niej przekonanie, że to będzie kolejne ciekawe doświadczenie. No bo jak długo można siedzieć w luksusowym apartamencie, gdzie cisza jest bardziej dojmująca niż na cmentarzu? Z pewnością długo, ale z towarzyszącym poczuciem marnowania życia.
Veina razem z przyjaciółką weszła pewnym krokiem do nowo otwartego lokalu, licząc, że nie jest to kolejne pretensjonalne miejsce, których wiele w Yokohamie. Swoje kroki od razu skierowały do baru, bo gdzie indziej mogły podreptać te dwie wampirzyce.
- Na krtań tego barmana. - powiedziała szeptem do Omitsu, oczywiście na ucho, po czym roześmiała się perliście. Najwyraźniej Pani V miała dzisiaj całkiem dobry humorek, a to nie wróżyło nic dobrego, zwłaszcza jeśli w takiej chwili tworzyła duet z jasnowłosą.
- Ale póki co zadowolę się absyntem. - dodała z uśmiechem, dokładnie o to prosząc barmana. Uwagę czarnowłosej przykuły słowa kobiety, która zaczęła odczytywać krótkie ogłoszenia. Veina nie zwracała uwagi na takie trywialne rzeczy jak tablice ogłoszeniowe czy widniejące na nich propozycje, dlatego słuchała z zainteresowaniem, bo była pewna, że musi istnieć jakiś powód, dla którego Omitsu postanowiła odczytać kilka z nich przyjaciółce.
- A temu chętnie się przyjrzę. - odpowiedziała wstając, by szybko podejść do tablicy i dość bezpardonowo zerwać z niej delikatnie jedną konkretną kartkę. Po ponownym usadowieniu się na krześle barowym, pokazała ją jeszcze raz przyjaciółce. Nie trzeba było słów, bo uśmiechy dwóch kobiet mówił wszystko.
Wampirzyca pokazała kartkę z ogłoszeniem o zatrudnieniu tancerek na firmową imprezę i zapytała:
- Wiesz coś więcej o tym? - i przechyliła delikatnie czarną główkę w oczekiwaniu na odpowiedź. Wychodząc z założenia, że ten wieczór miał predyspozycje by różnić się nieco od innych, dlaczego nie skorzystać z takiej okazji. Warto zaznaczyć, że był to pierwszy lokal, do którego udały się kobiety, więc chęć rozrywki była podszyta jedynie czystą ciekawością świata i pragnieniem nowych doświadczeń, a nie wypitymi procentami.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."




let's sing

#000099 Sigurd
#660066 Lorenzo
Powrót do góry Go down
Cheryl

Cheryl

http://vampireknight.forumpl.net/t3774-caroline http://vampireknight.forumpl.net/t4245-cheryl
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 65


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyPon Lut 18, 2019 4:53 pm

Weszła do tawerny w pięknym białym płaszczu z lisa i ogromnych okularach przeciwsłonecznych. Nie pasowała tutaj w ogóle, wyróżniała się z tłumu. Jednak kto ją znał lepiej wiedział, że kiedyś bywała tutaj często. Jeszcze za młodu lubiła wymykać się z domu w różne dziwne miejsca. Taki nawyk został jej do dzisiaj. Stara wampirzyca przekroczyła próg nie spiesząc się. Nie rozglądała się zbytnio w końcu nie spodziewała się spotkać tutaj nikogo interesującego. Podeszła za to do tablicy ogłoszeń i tam spędziła chwile. Kiedyś lubiła rozwiązywać małe zagadki, nawyk został jej do teraz. Odkąd wstąpiła do Rady, dobry byt miasta leżał w jej guście, więc też nic dziwnego, że zainteresowały ją ogłoszenia. Różne problemy, mniejsze i większe. Miastu daleko było od ideału, jednak Cheryl była pewna, że to kwestia czasu. Taki miała plan, wreszcie zdecydowała się wziąć sprawy w swoje ręce. Nie podeszła do baru, nie przyszła tutaj żeby pić. Zaczepiła jedynie kelnerkę.
- Przepraszam, czy to ogłoszenie jest aktualne?
Zapytała wskazując na ogłoszenie o zabitej ciotce w szpitalu. W końcu przebywała tam często, sama pracowała tam wiele lat. Była ciekawa czy to wymysł rodziny, a może błąd lekarski? Tak czy tak lubiła dociekać prawdy. Wprawdzie szpital nie znajdował się w jej dzielnicy, jednak Hiro nie obrazi się, jeśli nagnie trochę swoje obowiązki. Najwyżej nie dostanie obiadu w niedziele, gdyby miał się burzyć.

ps. Droga córciu Omi, V. i Akashi, zignorowałam was, żeby nie przedłużać tej fabułyD: buzi
Powrót do góry Go down
Iudex

Iudex

http://vampireknight.forumpl.net/t4061-iudex-schwarzwald#89688 http://vampireknight.forumpl.net/t4065-iudex-schwarzwald http://vampireknight.forumpl.net/t4063-iudex#89703
Zarejestrował/a : 31/01/2019
Liczba postów : 51


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyPon Lut 18, 2019 7:55 pm

Chicho, tak aby nie zwracać na siebie uwagi wkroczył wraz ze stukającą na telefonie dziewczyną w bieli. Póki jego asystentka miała swój krótki urlop Iosefka była jego prawą ręką i oczyma.
Zgodnie z prośbą tej pierwszej Iudex musiał raz na jakiś czas wyjść do ludzi i trochę się poruszać inaczej jego umysł w ogóle zamknie się na zewnętrzne bodźce i wyłączy zupełnie żyjąc w swojej własnej bajce.
Medyk potraktowała tę radę dość dosłownie. Zdecydowała, że idealnym będzie owa nowa knajpka ze zleceniami, o której godzinami opowiadały jej łatane przez nią pijaczki i inni twardziele. Można wyjść, poznać ludzi i nawet znaleźć coś ciekawego do roboty.
Jeśli czymś miał się rozerwać to właśnie jakimś drobnym zleceniem. Przeszukując tablicę od razu znalazła wzrokiem to największe i najbardziej dotykające jego "pasji".
- Szefie, ktoś krzywdzi dzieci. Sierociniec potrzebuje pomocy. Zlecenie od dyra bidulca. - Powiedziała zrywając notkę i przepisując ją cała jako wiadomość. Nie musiała czekać na informacje zwrotną od Iudexa, wiedziała że się zgodzi, tak więc już zaczęła szukać maila drogiej pani dyrektor.
Nie spodziewała się jednak takiej reakcji. Ślepiec zadrżał, jakby każdy jego staw dyslokował się i zaraz wskoczył na miejsce, a jabłko Adama podskoczyło mu do góry, jakby bardzo usilnie próbował przełknąć coś zbyt dużego i niesmacznego, nie musiała mieć jego zdolności wyczuwania aury aby wyczuć jaka jest teraz jego.
- Umów nas na spotkanie, przyjrzę się sprawie. - Powiedział po chwili zupełnie spokojnie poprawiając krawat i odchrząkując.
Jego obowiązki zeszły na dalszy plan niemal natychmiast. Teraz chciał dorwać tych złoczyńców i spędzić z nimi małą sesję sam na sam na "kozetce" w swoim specjalnym gabinecie.

_________________
Indexowy głos
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 211


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyPon Lut 18, 2019 8:31 pm

Przeczekanie w toalecie miało swoje plusy i minusy. Zaletą tego rozwiązania była możliwość skoncentrowania się na pracy, jaką miał zamiar podjąć. Głowa przedsięwzięcia odpisała niemal natychmiast, a to znaczyło, że sprawa paliła i mąciła od jakiegoś czasu czyjeś sprawy. Bladolicy przeczytał dokładnie wiadomość i odpisał bardzo krótko.
Bar.
Wtedy dotarło do niego, że wadą swego położenia było efektowne wejście. Z jakiegoś powodu nie był w stanie skorzystać ze swoich sztuczek, a wyjście z kibelka nie miało tyle gracji co powinno. Cóż, przynajmniej nie będzie musiał martwić się o to, że rozmówca zastosuje brzydki podstęp. O jedną niespodziankę mniej.
Zresztą i tak bar miał chwilowo rozrywkę w postaci przyjścia trzech pięknych wampirzyc i dwóch innych. Każda z osób na swój sposób urozmaicała życie przebywających tu klientów i tubylców, ale tylko od jednej osoby uzyska dokładne wytyczne zlecenia, za jakie chciał się zabrać na poważnie i rzetelnie. Umył ręce, schował telefon w kieszeni i wyszedł ze wspomnianego pomieszczenia na główną salę. Miał dość dobrą pamięć i jeszcze lepszą spostrzegawczość, więc bez trudu rozszyfrował, że mężczyzna w białym płaszczu zjawił się w czasie jego nieobecności. To do niego przysiadł się na hokerze i zagadnął małym szyfrem wynikającym z ostatniej wiadomości Zleceniodawcy:
- Rozmowę możemy kontynuować na zewnątrz.
Czy zmienią lokalizację czy nie, Arashi będzie starał się wywrzeć dobre wrażenie skupiając się na tym, by nie pytać za dużo, a wiedzieć to, czego potrzeba do wykonania pierwszego zlecenia. Przy tym też nie chciał za wiele zdradzać o sobie samym, żeby nie przewinęły się jego dane w zeznaniach kogokolwiek. Obu panom zależało na dyskrecji.
- Mogę zacząć od zaraz, panie... Iksie.
Pseudonim to dobra sprawa, jeśli chciało się pozostać anonimowym. Ale fucha to fucha, na niej trzeba skupić się najbardziej.

_________________
Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Jelonek

Jelonek

Zarejestrował/a : 13/01/2019
Liczba postów : 2


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptySro Lut 20, 2019 12:19 pm

INTERWENCJA NPC | Post dla wszystkich.


W barze gwarno jak zawsze. Pełno ludzi i nieludzi, a większość bawiła się przednio. Wielu przybyło z ciekawości. Nowo otwarty przybytek był wybitnie ciekawym kąskiem dla znudzonych codziennością. Szczególnie, że swego rodzaju furorę robiła tablica ogłoszeniowa gdzie można było dodać własne ogłoszenie lub odpowiedzieć na czyjeś wezwanie. Z czego zresztą wiele istot korzystało, a przede wszystkim pewna grupka wampirów. Pełno ich ostatnio w Yokohamie, nie? Arashi skitrał się w łazience by porozumieć się z przyszłym zleceniodawcą, a tymczasem do baru weszły dwie BFF - Omitsu i Veina. W teorii młode damy, a w praktyce dojrzałe wampirzyce, szukały rozrywki. Tej domowe pielesza najwyraźniej nie zapewniały dość. Ratunkiem w tejże kwestii okazał się Jelonek.
- Już się robi. Absynt dla drogiej Pani. A dla uroczej koleżanki to samo czy cosik innego? - barman, który lekko drgnął wcześniej na cichą wzmiankę o jego gardzieli zareagował niemal natychmiastowo. Albo akurat przeszedł go dreszcz albo miał dobry słuch. W każdym razie na jasne polecenie podania czegoś zareagował natychmiast wyciągając oszroniony, pokaźnych rozmiarów kieliszek, niemal szklankę. Do tego zapodał także i schłodzony trunek.
Zaraz potem barman zareagował na przybyłą Cheryl, która chciała zabrać ogłoszenie - te znajdowało się przecież na tablicy będącej za barem. Gestem zatrzymał ją i jakby wiedział, po jakie ogłoszenie się kierowała wręczył jej je z szerokim uśmiechem. Zdążył wstrzymać Cheryl już Veina wskoczyła za bar by wziąć interesującą ją kartkę. Barman ruszył w jej kierunku kręcąc głową, ale już było nieco za późno.
- Śliczna Pani droga, proszę nie wchodzi za ladę. Toż to moje królestwo. Wszelaki towar, włącznie z ogłoszeniami podaje personel. - powiedział z delikatnym wyrzutem. Ni to żart ni to prawda. Jednakże ewidentnie nie chciał by ktoś wchodził za ladę co raczej było naturalne.
Zaczepiona z kolei kelnerka uśmiechnęła się do Cheryl i spojrzała na zdjęte dla niej ogłoszenie.
- Skoro je Pani wzięła to jest, ale tylko dla Pani. - odpowiedziała przyjaźnie. Potrząsnęła głową by zarzucić włosy za siebie, ponieważ pukiel zaczął przysłaniać jej oko.
- Czy chciałaby Pani skontaktować się ze zleceniodawcą? - zapytała trzymając tacę jedną ręką, opierała ją o biodro i patrzyła pytająco w kierunku kobiety.
W tym czasie przybył Iudex ze swoją pomocnicą. Oni, podobnie jak Cheryl, przyszli w to miejsce w konkretnym celu. Ubrana na biało młoda kobieta szła pewnym krokiem prosto tablicy, lecz zatrzymała ją lada. Na szczęście chociaż ją. Czujny barman jednak już po chwili podawał jej wypatrzone ogłoszenie. Znalezienie zarówno telefonu jak i maila do dyrektorki nie było trudne. Nie dość, że sierociniec miał własną stronę to jeszcze w sieci było kilka drobnych artykułów na temat ostatnich zdarzeń. Niestety te niewiele wnosiły do całej sytuacji. Dzięki nim jednak nie trzeba było pytać kto wystawił zlecenie. Wystarczy podjąć kontakt.
- Czy chciałyby Panie skontaktować się z wystawcą ogłoszenia? - po obsłużeniu kilku osób i daniu chwili na ploteczki dwom przyjaciółkom barman zwrócił się do Veiny i Omitsu. Wszak samo ogłoszenie wypisane było na zwykłej pocztówce, bez podpisu zleceniodawcy. Tymczasem jegomość dotąd siedzący przy barze uśmiechnął się pod nosem i wysłał SMS do swojego przyszłego pracownika.
W takim razie zapraszam na pobliski parking. Porozmawiamy o szczegółach.
~ M


Arashi z / t do tematu tego
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyCzw Lut 21, 2019 9:14 pm

Omitsu rozglądała się dyskretnie oceniając urządzone wnętrze, wystrój a nawet pracujące tu osoby. To chyba lekkie zboczenie zawodowe bo zawsze wszystko porównywała do swego skromnego hotelu. Niby na co dzień nie bardzo interesowała ją tematyka doboru dodatków i układu różnych sprzętów, ale jak tylko pojawiała się w jakimś barze, jej podświadomość notowała co i jak. Cóż poradzi, no nic kobiecina nie poradzi.
Veina Ty tylko o jedynym. Szkoda chłopaka. Zobacz, pewnie umie robić świetne drinki a Ty chcesz go pozbawić wszystkich sił a może nawet ducha.
Pokręciła głową z dezaprobatą pomysłu Siółki chociaż doskonale zdała sobie sprawę z tego, że tamta jedynie żartowała. Dobra, gdyby to nie było miejsce publiczne a kolega zza lady nie byłby im potrzebny do nalewania alkoholu, to pewnie czarnula rozprawiłaby się z nim raz, dwa. Teraz musiała się hamować i zadowolić tym co oferowały półki niemal uginające się od różnego rodzaju trunków.
Może być to samo, nie będę wybrzydzać.
Uśmiechnęła się szeroko do pana po drugiej stronie długiego blatu. Jakoś nieszczególnie miała ochotę na czerwony specyfik, o którym tylko i wyłącznie myślą wampiry. Chyba chęć zabawy i oderwania się od codzienności zagłuszyła jej instynkty co raczej wróżył dobrze. Dla otoczenia na pewno. Picie absyntu w jej wykonaniu to zupełna nowość. Trunek owiany fałszywymi plotkami i pomówieniami. Chciałaby zobaczyć rozczarowanie na buzi niejednego dzieciaka, który liczył na mega odlot po tym zielonym czymś. Zamiast poruszenia ziemi, wizji proroczych, mógł doznać najwyżej stanu upojenia, tyle. Zabawne ale prawdziwe. Jej było wszystko jedno, jeśli Vi wybrała, niech i tak zostanie.
Veina umiesz twerkować?
Biedna Omi wytrzymała dosłownie dwie sekundy w powadze, po czym wybuchła tak histerycznym śmiechem, że gdyby ciążyła na niej konieczność oddychania, to z pewnością właśnie doprowadziłaby się do uduszenia. Jej wyobraźnia galopowała teraz z prędkością statku kosmicznego wzbijającego się w górę. Przed oczami miała Vi w samych majtkach, z rurą w tle i widownią składającą się z pijanych, bogatych facetów. Ta wizja tak ją rozbawiła, że nie mogła dojść do siebie przez kilka następnych minut. Gdy już zdołała opanować emocje, spojrzała na Vi porozumiewawczo i przytaknęła głową barmanowi przygryzając przy tym dolną wargę. Niemal czuła jak na głowie rosną jej rogi. Tak, dokładnie takie jakie mają diabły, które robią wyłącznie złe rzeczy.
Owszem, jesteśmy bardzo zainteresowane.

_________________

Bar 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Isaac
Abaddon
Abaddon
Isaac

http://vampireknight.forumpl.net/t3702-isaac-budowa#80946 http://vampireknight.forumpl.net/t3700-isaac#80938
Zarejestrował/a : 12/02/2018
Liczba postów : 43


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyPon Lut 25, 2019 12:19 am

Akcja miała być szybka - wejść do środka, złapać podejrzaną i zaprowadzić ją przed oblicze przewodniczącego rady wampirów.
Co prawda Isaacowi podejrzana nie wydawała się aż tak groźną osobą, by posyłać za nią innych, ale rozkaz rozbrzmiał nim zdołał się ulotnić z zasięgu słuchu. Więc nie pozostało mu nic innego, jak zająć się tą sprawą i doprowadzić ją do szybkiego końca. Co mogłoby puść nie tak? Miał nadzieję, że kobieta w stanie upojenia alkoholowego ciągle będzie zdolna do zachowania zdrowego rozsądku i nie strzeli jej do głowy pomysł szarpania się.
Stanął przed budynkiem, przyglądając się wchodzącym i wychodzącym ludziom. Prawdopodobnie nie postawiłby ani kroku w środku, gdyby nie interesy. I podejrzewał, że spora część gości Jelonka kierowała się tą samą zasadą. Co jak co, ale interesy spod ciemnej gwiazdy najlepiej prowadziło się w atmosferze podejrzanych miejsc - a przynajmniej filmy próbowały o tym przekonywać. Ruszył przed siebie, by kilka sekund później wkroczyć do lokalu. Od razu wyczuł przyjemny zapach jedzenia i alkoholu prawdopodobnie lejącego się tutaj w zbyt dużych ilościach. Jednak nie mógł się skusić ani na jedno, ani na drugie. Uchwycenie wampirzycy stanowiło priorytet.
Nie robić burdy, ta?
Najchętniej ograniczyłby się dzisiaj jedynie do słów. Przepychanie się w barze pełnym ludzi nie mogłoby być dobrą zabawą, a i ten ochroniarz przypatrującym się innym nie wyglądał na kogoś głaszczącego awanturujących się po głowie.
Yusuke, uprzedź ochroniarza.
Dziewczyna skinęła głową, zanim odeszła do swojego pana, by wykonać polecenie.
Prawa ręką Isaaca spoczęła na kajdankach, które miał schowane przy pasie w spodniach. Szybkim krokiem podszedł do Veiny, całkowicie ignorując jej towarzyszkę.
Jest pani zatrzymana przez radę wampirów. – Od razu przeszedł do meritum wychodząc z założenia, że owijanie w bawełnę nijak nie polepszy sytuacji aresztowanej.

_________________


Bar TgWMw3P
Powrót do góry Go down
Cheryl

Cheryl

http://vampireknight.forumpl.net/t3774-caroline http://vampireknight.forumpl.net/t4245-cheryl
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 65


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyPon Lut 25, 2019 9:26 pm

Nie musiała czekać zbyt długo, nim kelnerka zwróciła na nią swoją uwagę. Słuchając jej kiwnęła potakująco głową. Nie potrzebowała pomocy w zdaniu. Była na tyle doświadczona i silna, że nie widziała w tym żadnego problemu. Przywykła do pracowania samemu i tak też postanowiła zrobić tym razem. Zresztą zadanie wyglądało jej bardziej na rozmowę i odrobinę szpiegowania, niż brudzenie sobie rąk. Tak czy tak była gotowa na obydwa.
- Tak oczywiście. Dziękuję.
Odpowiedziała kelnerce i poczekała aż ta poda jej kontakt, jakiś adres czy numer telefonu. Bar robił się coraz pełniejszy i Cheryl nie planowała zostać tutaj długo. Usłyszała coś o Radzie Wampirów i zamierzała się stąd wynosić. Nie była to jej dzielnica i nie planowała wciągać się w żadne kłopoty, jeśli oczywiście nie było absolutnej potrzeby. Tak więc zebrała informacje od kelnerki i w zależności czy było to wszystko czy też ta miała coś jeszcze do powiedzenia, wyszła z baru i poszła we wskazane miejsce.

zt
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 712


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyPon Lut 25, 2019 9:56 pm

Znając Veinę, nigdy nie było wiadomo czy żartuje na temat potraktowania barmana jako przekąski tego wieczoru - a przecież była to jakże zaszczytna rola; jednak czarnowłosa nie chciała robić scen, więc przyjaciółka mogła być pewna, że wampirzyca powstrzyma się przed wgryzieniem w widocznie apetyczną szyję mężczyzny, który zaczął nalewać im zamówione drinki.
- Tylko sił. Nie jestem przecież zachłanna. - odpowiedziała jasnowłosej, śmiejąc się diabolicznie, bo przecież wystarczyło na nią tylko popatrzeć, by wiedzieć, że był to kompletny blef; Vi wychodziła z założenia, że jedynym rozwiązaniem jest zawsze branie wszystkiego i nieoddawanie niczego.
Dopiero po fakcie, kobieta zauważyła, że faktycznie znalazła się w przestrzeni zarezerwowanej dla pracowników, najwidoczniej musiało jej to wcześniej umknąć. Jednak osiągnęła swój cel i to było najważniejsze, szybko zgarniając ogłoszenie, kobiety wspólnie mogły się mu przyjrzeć.
- Ależ oczywiście, wybacz złotko. - odpowiedziała skruszona czarnowłosa, od razu płacąc za zamówiony absynt i dodając do rachunku duży napiwek. Wystarczyło porozumiewawcze spojrzenie, by wiedzieć, że obie kobiety mają ochotę na niestandardową rozrywkę, która może okazać się ciekawym doświadczeniem i chwilową odskocznią od codzienności i marazmu, który - przynajmniej Veina - odczuwały.
Pytanie przyjaciółki wybiło kobietę z marzycielskich wizualizacji jak mogłoby wyglądać zdecydowanie się na tę ofertę. Nie była pewna czy dokładnie wiedziała co ma na myśli Omitsu, jednak wydawało jej się, że gdzieś już słyszała to pojęcie; łączyła je z tym dziwnym tańcem, który polegał na nieskomplikowanym poruszaniu tyłkiem, najczęściej przez czarnoskóre kobiety.
- Nigdy nie próbowałam, wolę inne formy zabawy. - odparła lakonicznie, upijając łyk absyntu. Oczywiście nie było to tożsame z odmową, bo przecież była otwarta na wszelkie nowości.
- W tej kwestii będziesz moją mentorką? - zapytała z ciekawości, unosząc jedną brew ku górze. Bardzo złe myśli przebiegły przez jej umysł; a widok Omitsu wykonującym te konkretne ruchy sprawił, że czarnowłosa o mało co, a nie wyplułaby ze śmiechu całego łyku alkoholu z ust. Cudem powstrzymała się przed tą jakże nieelegancką reakcją i ruchem, z trudem przełykając trunek. Najwidoczniej myślały o podobnych scenach, ponieważ obie zaczęły się zaśmiewać, zupełnie niczym niezrównoważone. Veiny ani trochę to nie zniechęciło, a wręcz przeciwnie - wizja zabawy przed biznesmenami, pewnie jednocześnie członkami Yakuzy jak to najczęściej bywało, wydawała jej się wyjątkowo atrakcyjna. A fakt, że mogła dzielić tę przyjemność z przyjaciółką, sprawiał, że nie wahała się ani chwili dłużej.
- Powiedz nam wszystko co o tym wiesz. Możemy zacząć nawet dzisiaj. - dodała za Omitsu, kierując słowa do barmana i uśmiechając się czarująco, jak to miała w zwyczaju. Kolejną salwę jej śmiechu, jednak przerwało niespodziewane pojawienie się mężczyzny, nieznanego kobiecie. Wampirzyca słysząc co też ma jej do powiedzenia, wzięła to początkowo za dość kiepski żart, którym nie powinna się przejmować. Jednak czarnowłosy nie ustępował, co spowodowało, iż Veinie zaświeciła się czerwona lampka w głowie informująca o zagrożeniu, co bardzo jej się nie spodobało; wrażenie, że ten wampir popsuje jej wieczór, już jej nie odstąpiło.
- Podaj mi powód zatrzymania i pokaż nakaz. - odparła chłodno. Nie miała zamiaru iść dobrowolnie z nieznajomym, nie znając wcześniej przyczyny zatrzymania; zwłaszcza, że nie przypominała sobie ostatnio sytuacji złamania prawa. Zerknęła szybko na Omitsu, jednak nie odezwała się ani słowem, nie wiedząc właściwie co ma jej powiedzieć, skoro przybyły anonimus nie raczył jej nawet podać powodu tej jakże niemiłej sytuacji. Veina należała niegdyś do Rady Wampirów, więc wiedziała jak ma ona w zwyczaju działać, jednak nie zmieniło to faktu, że pewne standardy powinny zostać zachowane, przynajmniej według czarnowłosej.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."




let's sing

#000099 Sigurd
#660066 Lorenzo
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyWto Lut 26, 2019 1:53 pm

Veina to typowa kobieta bluszcz. Nie tylko owija się wokół upatrzonej ofiary ale dodatkowo wysysa z niej wszystkie siły witalne (i nie tylko). To chyba scaliło dwa osobne organizmu w jeden, dogadujący się niemal bez słów. A wszystko przypieczętowane napisem o zwięzłej treści – przyjaźń. Ani jedna, ani druga nie była uosobieniem dobrego charakteru, szczodrości, wybitnie pięknego umysłu ani wnętrza. Po przekroczeniu pewnej bariery na domiar złego dochodziło jeszcze chamstwo, kompletny brak manier i o, o, o! Jakby na zawołanie Veina przelazła przez bar sięgając tym samym po karteczkę. Reakcja barmana choć bardzo subtelna i adekwatna do sytuacji to i tak przysporzyła wstydu. Gdyby to był początek ich nocnej eskapady, Omi omiotłaby pozostałych spojrzeniem mówiącym „nie znam tej pani”, a tak tylko zaczęła rechotać z dziwnego pomysłu ciemnowłosej. Przechodzenie przez bar, tego jeszcze nie było. Może zaraz zacznie sama obsługiwać gości?
Veina Ty weź się opanuj bo zaraz nas wyprowadzą a ledwo usiadłam.
Szturchnęła kobietę delikatnie patrząc na barmana kiedy ten podawał im alkohol. Najwyraźniej Vi była tak przejęta tym co właśnie zrobiła, że bezzwłocznie postanowiła uregulować rachunek płacąc dodatkowo za Omleta. No cóż, ok., nie będzie się kłóciła o marne grosze. Ona postawi następną kolejkę żeby były kwita.
Znaczy ja też nie próbowałam ale obejrzę ze dwa filmiki na youtube i podejmę wyzwanie w razie konieczności.
Wyszczerzyła zęby unosząc jednocześnie kieliszek w górę. Gdy i Vi do niej dołączy, oba naczynia uderzą o siebie z wyczuciem. To forma prymitywnego toastu na wzór „na zdrowie”. A później cóż, ogień!
Po chwili krzywienia się i szeptania coś o dziwnym smaku, Omi skupiła całą swą uwagę na barmanie, który pomimo kiepskiego początku, postanowił dać tej dwójce drugą szansę. Zaciekawiona konkretami Pani Asmo, pochyliła się nieco do przodu. Przy okazji kompletnie ignorując to co dzieje się wokół. Nic więc dziwnego, że i dla niej było zaskoczeniem pojawienie się nietypowego gościa. Wybita z rytmu, trochę rozkojarzona i zniesmaczona przerwaniem zabawy, w końcu odwróciła się przodem do chłopaka, którego już kiedyś widziała. No tak, wtedy, przed kawiarnią. I też była z Vi. Może się zakochał?
A może by tak dobry wieczór przystojny kawalerze, hm?
Zwróciła uwagę Isaacowi, który nawet nie raczył się przywitać. Co za kompletny brak manier i wszystkiego innego! Normalnie to by ją obeszło ale była ciut podpita więc i czepliwa, nachalna, ogólnie upierdliwa.
Ja to Cię znam.
Zmarszczyła czoło spoglądając uważnie na tą smutno-poważną twarz psa rady. Czy oni zawsze muszą być tacy melancholijni? Pewnie jednym z kryteriów dostania się do tej niecodziennej służby jest wymóg posiadania zblazowanego lica, które broń Panie Boże może wyrażać jakieś emocje.
Gdzie masz swojego chłopca przesympatyczny kolego? Już nie chodzicie parami?    
O kogo jej teraz chodziło? A no o Abaddona, który to przy ich ostatnim spotkaniu towarzyszył temu tutaj. Czy oni postawili sobie za cel zepsucie każdego wyjścia Omi i Veinie? To już drugi raz kiedy wchodzą im w paradę, tym razem w okrojonej ilości ale też się liczy.
Omi zeszła z krzesła barowego opierając się o nie plecami. Starała się ograniczyć mimikę twarzy do minimum żeby wyglądać tak samo chłodno jak ten brutal tutaj ale na ile jej to wyjdzie? Cholera wie. Jedno jest pewne, nigdzie Vi nie puści bo one mają się dzisiaj świetnie bawić a nie spacerować po jakiś radach i czymś tam. No bez przesady!


Ok. Wszedłeś do działu, który działa na zasadzie bilokacji. Rozumiem, że możemy wybiec i ganiać się po mieście? ;>

Edit by Tessu.
Dopiski sobie daruj. Od tego jest MG nadzorujący temat, żeby zwracać uwagę.

_________________

Bar 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Isaac
Abaddon
Abaddon
Isaac

http://vampireknight.forumpl.net/t3702-isaac-budowa#80946 http://vampireknight.forumpl.net/t3700-isaac#80938
Zarejestrował/a : 12/02/2018
Liczba postów : 43


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyCzw Lut 28, 2019 12:29 am

W myślach wzniósł oczy ku niebu. Doskonale rozumiał to, że przychodząc tutaj z zamiarem pojmania, popsuje wieczór nie tylko jednej osobie. Jednak czy naprawdę wampirzyca musiała przedłużać moment aresztowania? Bo chyba nie łudziła się, że hycel wypuszczony na łowy odpuści, żeby ona mogła się zabawiać?
Sięgnął do kieszeni, wyjmując z niej starannie poskładaną kartkę. Rozwinął ją, podnosząc na wysokość wzroku Veiny. Czarne litery na białym tle wyraźnie układały się w nakaz aresztowania, pod którym podpisał się przewodniczący rady wampirów.
Pewna twoja rozmowa z innym wampirem została przypadkiem podsłuchana, dlatego trzeba wyjaśnić niektóre kwestie.
Nie chciał niczego więcej mówić przy innych. Co jak co, ale Isaac wiedział, że informacje, które nie powinny dostać się do niepowołanych uszu, nie wypowiada się przy tłumie nieznajomych - nawet jeśli większość tego tłumu w ogóle nie przysłuchiwała się rozmowie, zaznajamiając się z zawartością kufli. Liczył, że rozsądek podpowie Veinie resztę.
Złożył kartkę i schował do kieszeni.
Lazurowe oczy wnikliwie przyglądały się potencjalnej przestępczyni, dopóki druga z wampirzyc nie wtrąciła swoich pięciu groszy.
Także pamiętał Omitsu i jej próbuję uprowadzenia jednego z pupili Hiro. Isaac w tamtym czasie myślał, że białowłosy zechce wysłać jakiegoś hycla, by szczegółowo wytłumaczył, czego nie wolno robić z jego zabawkami. Aż dziwne, że do teraz nie wpadł na ten pomysł. Ale tym lepiej dla Omitsu - nad nią nie rozciągało się widmo przesłuchania.
Zajmuje się innymi sprawami. – odpowiedział, posyłając Omi ledwo dostrzegalny uśmiech. – Jeśli tęsknisz za nim, to mogę was umówić. Wystarczy powiedzieć.
Pominął kwestię chodzenia w parach. Wspominanie o dodatkowej osobie było całkowicie pozbawione sensu. Przynajmniej do czasu, aż przyszła zatrzymana nie zechce na poważnie próbować wymigać się z aresztowania.
To jak będzie, pójdziesz ze mną po dobroci, dzięki czemu wszystko, wraz z przesłuchaniem, powinno skończyć się jeszcze w ten wieczór, czy zaszkodzisz sobie?
Wybór prosty, prawda?
______
Bilokacja? Gorąco polecam przeczytać regulamin tego działu, jego lektura powinna odpowiedzieć na twoje pytanie i rozwiać wszelkie wątpliwości.

_________________


Bar TgWMw3P
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 712


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyPią Mar 01, 2019 12:15 am

Jak jeden człowiek może zniszczyć dobrze zapowiadający się wieczór, mogła dowiedzieć się tylko Veina; czasami zastanawiała się dlaczego po prostu świat nie da jej świętego spokoju. Najwyraźniej czeka ją tylko wieczny spokój, do którego wbrew pozorom się nie spieszyła, mając świadomość, iż w końcu nadejdzie i właściwie nie jest aż tak źle, nie miała potrzeby, by przyspieszać tę chwilę. Czarnowłosa zastanawiała się dłuższą chwilę czy faktycznie nie ma żadnego wyjścia; oczywiście doszła do wniosku, że zawsze jest więcej niż jedna opcja i właściwie mogła zaryzykować, jednak nie była pewna czy po prostu jej się to opłaca. Jak zwykle musiała zamienić każde działanie na wartość wymierną.
Dość szybko, na szczęście bez zbędnego czekania i wykrętów, zobaczyła nakaz aresztowany wystawiony przez samego Przewodniczącego - cóż za zaszczyt. Tłumaczenie nieznajomego wampira było dość enigmatyczne, jednak wampirzyca od razu zrozumiała dokładnie, o którą rozmowę chodzi; najwyraźniej nie zdawała sobie sprawy, że żyje już w państwie policyjnym, jednak specjalnym program uświadomienia ruszył machinę i kobieta dostąpi przyjemności upewnienia się w tym przekonaniu. Jednak wpierw musiała dokończyć inną kwestię, którą zajęła się razem z przyjaciółką, dlatego od razu zwróciła się do Omitsu bezpośrednio:
- Zajmiesz się naszą sprawą? Nie możemy przegapić takiej świetnej okazji do zdobycia nowego doświadczenia! I trenuj, trenuj, potem mnie nauczysz. - odparła i mrugnęła do towarzyszki. Gdyby w tej chwili spojrzeć na czarnowłosą, nie wyglądała na specjalnie zafrasowaną zaistniałą sytuacją, jednak czy faktycznie tak było?
Jednym z nielicznych plusów tej nieprzyjemnej wymiany zdań był fakt, że przynajmniej Omitsu będzie wiedziała gdzie udała się czarnowłosa i kto odpowiada za jej ewentualne przepadnięcie; to z pewnością lepsze niż zniknięcie bez śladu i cienia podejrzenia, że stało się coś złego.
Po tej niemiłej wymianie zdań między przyjaciółką a nieznajomym, Veina nawet co nieco przypomniała sobie czarnowłosego, który jak się okazuje już drugi raz przeszkadza kobietom w rozrywce. Wampirzyca raczej nie miała pamięci do tak nieistotnych szczegółów.
- Czy pójdzie Pani ze mną... - poprawiła wampira, kładąc nacisk na to jedno grzecznościowe sformułowanie, o którym najwyraźniej czarnowłosy zapomniał.
- I nie tym tonem, chłopcze. - dodała równie chłodno co poprzednio; bardzo nie lubiła gdy jej grożono, nawet jeśli nie bezpośrednio - nie wiadomo dlaczego robiła się wtedy bardzo nerwowa.
- Pójdę. - powiedziała, zwracając się do wampira.
- A jeśli nie odezwę się za dwa dni, zadzwoń do niego. - nie trudno się domyślić, iż te słowa były skierowane do Omitsu; wampirzyca podała jasnowłosej kartkę z numerem telefonu Sigurda, który w takim przypadku będzie musiał zająć się jej sprawami niecierpiącymi zwłoki. Na pożegnanie obdarowała jeszcze przyjaciółkę, typowym dziewczyńskim całusem.
Veina poprawiła bujne fale kruczoczarnych włosów, skrzyżowała ręce na piersiach i wymownie spojrzała na Isaaca, unosząc brwi do góry jakby sugerując, że czeka na jego przewodnictwo do wyjścia. Nie miała zamiaru do końca psuć sobie dnia, dlatego postanowiła spokojnie pozwolić się odeskortować do siedziby Rady, jak mniemała. Może swym spokojnym zachowaniem rozczaruje wampira, który nie będzie musiał używać środków przymusu bezpośredniego, ale niespecjalnie się tym przejmowała.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."




let's sing

#000099 Sigurd
#660066 Lorenzo
Powrót do góry Go down
Iudex

Iudex

http://vampireknight.forumpl.net/t4061-iudex-schwarzwald#89688 http://vampireknight.forumpl.net/t4065-iudex-schwarzwald http://vampireknight.forumpl.net/t4063-iudex#89703
Zarejestrował/a : 31/01/2019
Liczba postów : 51


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptySob Mar 02, 2019 6:52 pm

Blondi szybko przewertowała internety. Skoro nie dało się znaleźć strony w żaden normalny sposób najwidoczniej jedynym sposobem było wybrać się na miejsce, a znając szefa musieli zrobić to od razu. Iudex był w absolutnym bezruchu, jakby właśnie przeprowadzał mannequin challenge. Zrobił to tylko dlatego, że zmuszony był opuścić strefę komfortu, a wręcz znacznie więcej – nie dość że w nieznanym świecie to zupełnie pozbawiony swoich zdolności, które były przedłużeniem niego samego. Czuł się tu naprawdę ślepy, a wyczulone zmysły wyostrzyły się tylko sprawiając, że słyszał wszystko. Łącznie z gderaniną kobiet, jakimś aresztowaniem które w tym miejscu wydawało się być dość poronionym pomysłem i nawet sapaniem jakiegoś grubaska.
Ten świat go obrzydzał, czuł jak robi mu się duszno, jak w zbyt ciasnym garniturze na przyjęciu u osoby, która zaprosiła go z czystej złośliwości. Miał ochotę ściągnąć maskę i wygarnąć każdej osobie jej własną głupotę i małostkowość, zacząć mówić wszystkim jaka jest ich droga życia. Zdecydowanie nie było to miejsce dla niego
Z letargu wybudziła go Iosefka, która złapała go pod rękę, by zabrać go z baru w którym zdecydowanie nie czuł się najlepiej. Nie musiał się ruszać by wiedziała kiedy się denerwuje. Zawsze zdawał się wtedy większym dziwakiem niż normalnie.
- Chodź, zaraz damy ci czegoś na wzmocnienie i jedziemy do tego sierocińca. - Powiedziała z matczyną troską.
Chciała szybko zaaplikować mu dawkę krwi i zawieść do bidula. Skoro sprawa była dla nich tak pilna na pewno przyjmą go i teraz.
Szybko ustawiła mapę na adres budynku i powoli zawiozła go tam.

_________________
Indexowy głos
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyNie Mar 03, 2019 9:15 pm

Ano załatwienie spraw w barze, w weekend ma to do siebie, że nie można liczyć na całkowitą wyrozumiałość, powagę a co istotniejsze -  trzeźwość osób, którymi jesteśmy zainteresowani. Sprawa musiała być rzeczywiście niecierpiąca zwłoki, skoro hycel pofatygował się w takie miejsce o tak późnej porze. Wokół kręciło się mnóstwo ludzi przyciągniętych nowym lokalem, niespotykaną okazją znalezienia pracy czy zostawienia tu swojej oferty. W innych barach można znaleźć co najwyżej ofertę pracy dla kelnerki i barmana, a tutaj? Hulaj dusza, piekła nie ma!
Vi gdzie i z kim Ty gadałaś? No i o czym?
Zaplotła ręce pod biustem stając przodem do obojga. Zabrzmiało to trochę tak, jakby miała pretensje, że Veina, jej najlepsza przyjaciółka ma kogoś na boku, jakąś inną przyjaciółkę, z którą popija kawkę i plotkuje w najlepsze. Oj nie, nie, tak nie może być!
Naturalnie zaciekawiona treścią pisma i ona rzuciła okiem śledząc rząd literek zakończony krótkim podpisem. Hiro? Jej wzrok na moment oddalił się w jakiś nieistniejący punkt a umysł zaczął wertować członków rodziny. Lista była długa a Omi lekko pijana. Za uja wafla nie mogła sobie przypomnieć tego gościa, który złożył autograf pod listem gończym, tak to nazwijmy.
Taaaak, dawno nie widziałam tak perfekcyjnego makijażu oka jaki miał ten Twój znajomek. Normalnie smoky eyes dziesięć na dziesięć.
Bujała się delikatnie z lewej na prawą a jej mina wskazywała, że nieszczególnie tęskni za tym drugim. Co to za propozycja? Idź Pan w cholerę.
Okej?
Omi przez chwilę wpatrywała się w przekazaną karteczkę licząc ilość wypisanych na niej cyferek. Jej samej niejednokrotnie zdarzyło się podać numer krótszy o przynajmniej jedną. I co wtedy? Klop! A sprawa wydawała się na tyle poważna, że lepiej nie ryzykować wtopy już na początku.
I w sumie ja tu sama nie zostanę. Wyjdę razem z Wami.
I cała trójka (czwórka) ruszyła przez gęsty tłum wprost do wyjścia gdzie w końcu można było poczuć na policzkach rześki powiew zimowego wiatru.

Z/t OMI, VEINA, IZAK + NPC

_________________

Bar 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t1731-grigorij-petrowicz http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 936


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyWto Paź 22, 2019 6:59 pm

Najlepszym neutralnym terenem był Jelonek. Brak możliwości korzystania z mocy czy magii, neutralna ochrona - to było coś czego potrzebowali na spotkanie. Niska szansa, że jeden zaatakuje drugiego. Burda byłaby w chwilę stłumiona, a specjalne zdolności zdawały się na nic. Vlad przyszedł inaczej ubrany niż zazwyczaj. W takie miejsce nie zamierzał przyjść w garniaku. Przyodział się w wojskowe moro, założył okulary zerówki i zmienił kolor oczu na zielony. Przyfarbował także włosy na ciemny blond przykrywając na krótki czas swój siwobiały fryz. Miał nawet wykonaną przez specjalistę niedużą bliznę na policzku. Grzbiet okrył nawet kurtką wojskową. Choć prywatnie preferował styl zbliżony do paramilitarnego zazwyczaj nie ubierał się w wojskowe ciuchy od góry do dołu. W jednej z kieszeni kurtki miał skrytą folie z krwią wampirzą klasy B. Miał też notes, telefon i kilka innych rzeczy. Na plecach natomiast dźwigał konkretnej wielkości tubę na materiały papiernicze. Tak naprawdę była wzmocnioną i wyłożoną ołowiem tubą kryjącą Popielca. Jednakże wiedział to teraz tylko on. Nie mógł wprowadzić do budynku psa, dlatego ten pałętał się niedaleko. Natomiast kilkoro łowców, głównie snajperzy kryli się w okolicznych budynkach. Byli jedynie zabezpieczeniem. Jednakże Vlad liczył na mafijny honor. Niegdyś Białowłosy przybył na miejsce i zajął jeden ze stołów, który uprzednio został zarezerwowany. Zamówił piwo i czekał na przybycie Zarena.
Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 362


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyWto Paź 22, 2019 9:55 pm

Honor wśród złodziei był tylko dla nich zarezerwowany, ale nie przybędą tutaj zdecydowanie by wszczynać jakiekolwiek awantury. Zaren bardzo dokładnie znał to miejsce i wiedział jak to wyglądało, widać ten cały Vlad miał głowę na karku. ~
Nie spóźniał się zbyt długo, może pięć minut dowódca oświaty musiał poczekać w lokalu nim sprzed tego wspaniałego przybytku doszedł warkot silników. Podjechały dwa cały czarne Lexusy z przyciemnionymi szybami by nie można było zidentyfikować kto był w środku, ale na pewno całą sytuację zobaczyli snajperzy z odległości. Pierwszy samochód który się zatrzymał pomieścił około trójki osób, a drugi dwójkę.
Nie minęła chwila a wpierw otworzyły się drzwi pasażerskie pierwszego samochodu z którego wysiadł wielki, przerośnięty na sterydach łysy typ o tępym spojrzeniu i górze mięśni. Jeden z tych silnych, cichych typów, a zwał się Borys, sowiecki młot miłości. Wredne spojrzenie i twarz nieskalana myślą, który od razu podszedł do drugiego zaparkowanego samochodu. Następnie znów z pierwszego jednocześnie otworzyły się tylne i drzwi kierowcy, a kolejno wyszli. Dmitryi, lekarz Bratvy ~ coś niepokojącego było w jego zachowaniu! Jego ręce drżały gdy poprawiał okulary na nosie, a druga ręka powędrowała do kieszeni po czerwoną tabletkę, którą wpakował do ust i rozgryzł w momencie, a ręce? Nagle przestały się trząść. Kolejnym oprychem był Vladimir,ubrany w ciemne okulary na twarzy, a jego głowa od razu przekręciła się w stronę pozycji snajpera ~ na jego ustach pojawił się uśmiech, a następnie zakrył usta dłonią i coś powiedział do stojącego obok doktora, prawdopodobnie by ukryć ruch warg.
Borys, stojący przy drugim samochodzie otworzył tylko tylne drzwi, a zza nich wyjawił się młody o dziwo japończyk. Wyglądał dosyć dziwnie przy tych wszystkich ruskach, ale co zrobisz. Nie wyglądał na typowego Japońca, bardziej na mieszańca z czymś innym, ale czym? Cholera wie, spytajcie Ringo. Bardzo dobrze ubrany koleś. On za to postawił na bardziej sportowe wykonanie klasy, więc był ubrany w białą koszulę i kamizelkę od garnituru, a dół wiadomo ~ pasujący do tego wszystkiego. Włosy czarne i zaczesane do tyłu, a ślepia? Tutaj nie ma pomyłki, to właśnie był Zaren Kuroiashita gdyż były one żółte, gadzie przy bliższym spojrzeniu. Wszyscy z Bratvy otoczyli go w momencie ~ nie dało się go tak łatwo odstrzelić, a po krótkiej rozmowie zniknął z tłumu gdy otworzyły się drzwi do Jelonka.
Do środka wszedł sam, chociaż również był uzbrojony. Za paskiem spodni z tyłu były widoczne dwie wystające rękojeści od jego przerobionych czterdziestek piątek. Białe, grawerowane. Na jednej "Solntsevskaya" a na drugiej "Bratva" ~ tak, bardzo lubił się chwalić kim był. Gdy byłeś kapitanem miałeś podobne rzeczy w dupie, jedną z nich była dyskrecja, każdy kto mógł mu zagrozić był już dawno kupiony oczywiście oprócz no właśnie : Oprócz Vladislau'a. Dojdziemy jeszcze do tego, ale na chwilę obecną gdy już był w środku to rozejrzał się dookoła. Nie było zbyt wielu gości, zresztą był wynajęty stolik przy którym siedział ten typ. Ah, to musiał być on. Odstawiony w swój sposób, może nawet w sposób by wzbudzić poczucie przynależności przez korzenie, a może to jego styl? Kto go tam wie.
Zauważając przywódce oświaty łowieckiej uśmiechnął się szeroko ukazując rząd śnieżnobiałych zębów i bardzo ostrych przednich kłów, ale później o dziwo lekko skinął głową. Czemu? Szanował Vlada ze względu na jego pozycję, obydwoje mieli jakąś tam władzę w swoich własnych kręgach. ~ podszedł do stolika i wyciągnął dłoń w stronę przywódcy łowców. Gdy ten zechce odwzajemnić ten gest to Zaren bardzo mocno uścisnie jego dłoń, w końcu był Rosjaninem, a ten spędził tam większość czasu życia ~ mocny chwyt to podstawa, a nawet tradycja w zimnej Ojczyźnie.
-Miło w końcu się spotkać, cieszę się że możemy porozmawiać w takich warunkach. - miał na myśli wybranie takiego miejsca, wiadomo. Oboje bali się o swoją dupę. Dla Vlada były to pogadanki z Mafią, a dla Zarena pogadanka z łowcami. I tak przejebane i tak.

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t1731-grigorij-petrowicz http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 936


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyCzw Paź 24, 2019 8:23 pm

No i przyszedł. Nie kazał na siebie czekać. Podszedł z taką pewnością siebie, iż było oczywistym kim jest. Kto inny podszedł by z uśmiechem do stolika z kimś takim jak Vlad i jeszcze od razu wyciągnąłby rękę. Uśmiechu Vladislau nie odwzajemnił, ale mocny uścisk dłoni owszem. Nie miał w naturze nadmiernego korzystania z mimiki. Wręcz przeciwnie - chłodna maska towarzyszyła mu ca le życie niezależnie od targających nim myśli. Miało to oczywiście plusy. Miało też minusy. Taki już był.
- Czy miło zapewne się przekonamy. Warunki za to są bez dwóch zdań korzystne. - odparł po rosyjsku. Bratwa to przede wszystkim Rosjanie. A i Kuroiashita mieli podobno korzenie w mateczce Rosji. Czemu więc nie mieli się posługiwać językiem niespecjalnie zrozumiałym dla postronnych z Yokohamy. Pozwolił wampirowi w spokoju usiąść, a jeśli ten chciał także i coś zamówić.
- Czego chcesz? - zapytał wprost. Średnio lubił intrygi, a nienawidził owijania w bawełnę jakie stosował Hiro. Gdyby mógł tamtego białowłosego wampira zadusiłby na miejscu po pierwszych słowach przez niego wypowiedzianych. Czy Zaren będzie inny zobaczymy. Ponadto bardzo ciekawiły Vlada motywy tego osobnika. Musiał planować coś grubego. Coś co może się nie spodobać także Radzie. Inaczej zwrócił by się do nich, nie do łowców. Było to ciekawe posunięcie i Vlad był zaintrygowany odwagą wampira oraz jego planami. Siedział niemal nieruchomo obserwując złote źrenice wampira i każdy jego ruch. Czekał na jego ruch. W końcu Vladislau swój wykonał zapraszając na spotkanie.
Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 362


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyPią Paź 25, 2019 11:44 am

No przyszedł, a jak? ~ Miał sprawę do dowódcy oświaty więc przyszedł.
Był pewny siebie, ale dlaczego? Nie posiadał tak naprawdę żadnej przewagi taktycznej ani nic z tych rzeczy. Esmeralda nie do końca go zrozumiała w ich rozmowie i była przekonana, że używa Molly jako wabika, gdzie to mijało się z prawdą o drugą przecznice.
Zaren zasiadł do stolika przy Vladzie i wciąż uśmiechał się od ucha do ucha, on w przeciwieństwie do swojego rozmówcy bardzo lubił posługiwać się mimiką by wzbudzić w swoim rozmówcy poczucie czy to bezpieczeństwa czy zagrożenia, w przypadku Vlada? Chciał jedynie pokazać, że jest to tylko rozmowa i nie rozmawia z diabłem ~ choć wątpie by podobne gierki działały na przywódcę oświaty łowieckiej.
-Prosto do interesów? Szanuje to. - oczywiście, że skoro Vlad stwierdził, że rozmowa w Rosyjskim będzie na miejscu, to Zaren wcale nie będzie miał przed tym oporów. Bardzo lubił posługiwać się tym językiem i można było łatwo stwierdzić, że był bardzo płynny, zero zacięć. Posługiwał się w nim w ten sam sposób co ojczystym ~ Japońskim.
-Na sam początek chciałbym rozwiać pewne wątpliwości. Nie wiem co powiedziała Ci Panna Green, ale jej siostra jest całkowicie bezpieczna, ani nie jest moim więźniem. Problem w tym, że boi się jej bardziej niż mnie i została z własnej woli. Przemieniłem ją w wampirzycę nie wiedząc kto leży pod moimi nogami. Można powiedzieć, że zawdzięcza mi życie, jakie by nie było. - takie były fakty, jak to przedstawiła Esme to już zależało tylko od niej. Molly nie chciała wracać do oświaty, bo jej poprzedni koledzy bardziej ją przerażali niż cała Bratva, co było bardzo dziwne, ale też nakreślało pewien schemat, dlaczego Zaren postanowił się spotkać w Vladem.
-Moje dobre intencje, a przynajmniej pokojowe intencje powinny być również czytelne. Jako osoba o Twojej pozycji zdajesz sobie doskonale sprawę jak cenna dla wampirzej Rady i wujcia Hiro jest Veronica Espadas. Fakt, że wróciła do Ciebie i nie spadł jej włos z głowy podczas spotkania sam na sam w sytuacji bez wyjścia otoczona przez grupę wampirów, musi przemawiać w mojej korzyści. Nie chce was skrzywdzić. Nie mam ku temu powodów. - kontynuował, a właściwie zaczął przechodzić do sedna sprawy, skoro Vlad nie lubił słodkich słówek i owijania w bawełnę to ich nie dostanie. Czego on naprawdę potrzebował od łowców? Żeby trzymali się z dala od jego ludzi i jego samego, żeby przymykali oko tam, gdzie oczy muszą być zamknięte. By uniknąć sytuacji, gdzie wejdą na otwartą ścieżkę wojenną z oświatą. Miał już rozplanowaną wojnę, która nie uwzględniała obecności oświaty.
-Podziemie w tym mieście należy do mnie. By postawić sprawę jasno z mniejszymi organizacjami, będe musiał się ich pozbyć na swoich warunkach i wiele z tych potyczek przerodzi się w wojnę. Nie szukam chaosu i mordu na cywilach. Każda organizacja dostanie jedną kartę wychodzisz wolno z więzienia, jeśli jej nie przyjmą zostaną po prostu wybici do nogi. Nie zamierzam się za bardzo rozdwajać nad tą sytuacją. To, czego chce od was jest bardzo proste. Nie będziecie wchodzić mi w drogę. Gdy usłyszycie o zamieszkach, nie będziecie interweniować. Przeznaczcie swoje siły na walkę z anarchistami. Przestępczość była, jest i będzie. Lepiej by była zorganizowana niż porozrzucana na cztery zakątki miasta. Dzięki mojej propozycji w przyszłości unikniecie bezsensownych rozlewów krwi, ataków na cywili i ludzi niezwiązanych w żaden sposób z podziemiem. Nikomu niewinnemu nie spadnie włos z głowy, jednakże będziemy działać na pełnych obrotach. Każdy kto zawinił i może być na tyle wpływowy, by Mafia usiadła mu na dupie, będzie przyciśnięty do muru. Green wyraziła swoje obawy o niewinnych, więc na nie odpowiadam. Bratva nie atakuje niewinnych, każdy kto dorobił się swojej pozycji czy majątku z nielegalnych źródeł będzie składał nam hołd lub zginie. - zrobił chwilową przerwę, bo nawijał bez ogródek i raczej dosyć prostym językiem nie bawiąc się w żadne ukrycie swoich prawdziwych motywów.
-Nie bawcie się w departament Policji, zajmijcie się swoją robotą, a z mojej strony masz gwarancję, że nie jesteśmy tu by siać chaos. Nawet złodzieje i mordercy potrzebują swojej sprawiedliwości i właśnie tym zajmie się Bratva. Będziemy sędzią, ławą przysięgłych i katem. - spojrzał prosto w oczy Vladislaua aby spróbować coś wyczytać z jego twarzy, mimo że to raczej nie zda egzaminu. --Tego chce, a teraz chciałbym usłyszeć co sądzisz na ten temat i posłuchać ewentualnej kontroferty. W końcu to negocjacje.

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t1731-grigorij-petrowicz http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 936


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyNie Paź 27, 2019 9:09 am

Szeroki uśmiech Zarena nie robił żadnego wrażenia na Vladzie. Miał świadomość, że ma do czynienia z wampirem wysokiej krwi będącego zarazem mafiozem jak i członkiem rodziny o opinii bardziej niż skandalicznej. W takim przypadku mogły za nim przemówić jedynie czyny. Wszystko inne traktowane było jako pozorne. Vladislau takie podejście miał do wszystkich, jednakże Zaren szczególnie zasłużył na podejrzliwość już za same swoje przynależności.
- Nie lubię gadania po próżnicy. - odparł na wyrażenie szacunku. Nie zarzucał Zarenowi nadmiernej i zbytecznej retoryki. Ten wszak jeszcze wtedy nie zdążył się rozgadać. Jedynie wyjaśnił skąd przejście od razu do sedna. Być może z jakiegoś powodu zaczną się szanować na tyle, że zostaną ziomkami. Może będą w swoimi antagonistami. W tej chwili jednak z punktu widzenia relacji są dla siebie nikim. Łączy ich jedynie interes jaki ma kapitan mafii do dowódcy oświaty.
- Niebywałe, że wampir wysokiej klasy należący do podziemia bezinteresownie ocalił ludzkie życie. Jeśli to prawda, to chwali Ci się. - odrzekł na słowa o Molly. Jeśli mówił prawdę sprawa komplikowała się o tyle, że teraz trzeba było dziewczynę przekonać do powrotu. Co innego zmotywować lub zmusić wampira do wydania młodej kobiety, a co innego przekonać ją samą by podjęła rozsądną decyzję. Gdy Zaren sprostował tę informację mówił dalej, a Vladislau słuchał go z najwyższą starannością w niemalże doskonałym bezruchu. Gdyby nie nieznacznie poruszająca się klatka piersiowa od czasu do czasu można byłoby jego także uznać za wampira.
- W jednym z pewnością się zgadzamy. Nie chcemy ofiar w cywilach. podsumował wywód Zarena. Także patrzył mu w oczy świdrując swoim niemal bezdusznym spojrzeniem. Co prawda wampir z pewnością widział już wiele oczu i z pewnością bez mrugnięcia mógł znieść to spojrzenie. Jednakże wiedział, że szukanie jakichkolwiek emocji w zwierciadłach dłuższy Vlada jest i będzie bezskuteczne. Gdyby kolor oczu miast zieleni był naturalny być może przez chwilę wampir poczułby się nieswojo. Kwestię o Esmerladzie natomiast dowódca celowo przemilczał.
- Jeśli mielibyśmy się nie mieszać muszę wiedzieć, które z... zamieszek... są wywołane przez Waszą akcję. Szczególnie gdy w grę będą wchodziły wampiry i ich zdolności. Nie możemy być bierni wobec wszystkiego co dzieje się w mieście. Jesteś tego, mam nadzieję, świadom. - stwierdził rzecz dość oczywistą po czym pochylił się nieco nad ławą by zbliżyć się do wampira.
- Poza tym co my będziemy z tego mieć oprócz oszczędzenia sił na anarchistów? Trzeba pamiętać, że pośród Was są i inne wampiry. Większość raczej nie święta. - po tych słowach ponownie wsparł swój ciężar o oparcie krzesła.
- Pilnuj dobrze swoich ludzi by faktycznie nie ruszali niewinnych i przede wszystkim by trzymali się z dala od moich ludzi. Poza tym oczywistym faktem ciekawi mnie co wy moglibyście zaoferować. Wsparcie informacją albo siłą ognia? - zapytał. Nie miał pojęcia co takiego mogliby dać mu ludzie Bratvy. Wiedział co mógłby mu natomiast zaoferować sam Zaren jednakże o wsparcie przeciw Radzie nie chciał ani prosić wprost i od razu ani nie chciał z tą informacją wychodzić gdyż nie wiedział naile związany z Sanguinoso był wampir. Co prawda wypuścił Esme, ale miał w tym interes. Istniało ryzyko zdrady ze strony łowców. Podobnie było ze strony Bratvy, szczególnie zarządzanej Kuroiashita. Kto wie jednak jak ta relacja się rozwinie. Może będą żyć w doskonałej symbiozie jak Flash Thompson i Venom. W każdym razie piłka była po stronie Zarena.
Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 362


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyNie Paź 27, 2019 11:22 am

Mimika nie robiła na Vladzie żadnego wrażenia, to nic ~
Zaren tak naprawdę nie był tutaj, aby robić jakiekolwiek wrażenie czy to negatywne czy to pozytywne, przedstawiał raczej bardzo suche fakty na których opierał swoje argumenty oraz swoją prośbę. Jedyną osobą która nie do końca zrozumiała jego intencje był Vlad, albo przynajmniej takie sprawiał wrażenie, pomagać? Dlaczego miałby w jakikolwiek sposób mu pomagać, jego obietnica była wystarczającą przewagą z której należało korzystać, ale Zaren mu dopiero to zamierza przekazać w sposób bezogródkowy jak do tej pory. Trzeba jednak wrócić do początku i zająć się kwestią Molly raz na zawsze. ~
Wampir tylko lekko się uśmiechnął gdy wspomniał o jego bezinteresowności i pokręcił głową. Co prawda Zaren nie był mściwy jak większość Kuroiashitów i nie szukał ogólnego chaosu dla samej zabawy, ale zdecydowanie nie zrobił nigdy nic bezinteresownie. Molly miała bardzo dużo szczęścia, bo akurat miał dobry humor, a także chciał żeby była świadkiem tego, co dzieje się z przestępcami. Nie wiedział, że jest łowczynią, więc może to on mial akurat trochę szczęścia?
-Bezinteresowność to dużo powiedziane. Lorraine to bardzo ładna dziewczyna i równie młoda, coś w środku ugryzło mnie, że nie powinna kończyć jeszcze życia, a co do jej oprawcy. Posłużył jako doskonały przykład, że nie toleruje wolnej amerykanki w tym mieście. Każdy przestępca jak wspomniałem wcześniej, będzie składał mi należny hołd czy to lojalności czy to finansowy. Zamierzam ich złapać za jaja tak mocno, że wyjdą im oczy z głowy. Nie toleruje anarchii w podziemiu, a niedoszły morderca Twojej łowczyni posłużył jako idealny wręcz początek nowego jutra. - Nic tak nie denerwowało kapitana jak brak organizacji w szeregach, czy to Rady, czy to łowców czy to w podziemiu. Nieważne gdzie, ważne żeby wszystko działało jak dobrze naoliwiona machina i właśnie takie miał cele, ale przechodzimy tutaj trochę dalej. Vladislau chyba nie traktował do końca poważnie Zarena, bo z jego wypowiedzi wychodziło, że wciąż patrzył na niego jak na pionka w grze któryś z dwóch graczy, czyli Rady oraz Oświaty ~ Mój drogi, czas wyjść poza tak wąskie myślenie i dopuścić do siebie fakt, że pojawiło się więcej graczy zasiadających przy tym stole i wymazać nazwę pionków z ich figur.
-Panie... - krótkie zastanowienie, dwukrotne mrugnięcie i lekki uśmiech. -Darkhawk. - Skąd? Daj spokój, Vlad był znaną osobą w Rosji i wyciągniecie tego to żaden problem, niech się cieszą wszyscy że nie grzebał głębiej w sprawie Espadas bo mógłby jeszcze odkryć, że posiada potomka który jest jej słabością. Nie szukał, to nie znalazł. Proste.
-Rozwieje wszelkie wątpliwości na samym początku. Mam poparcie i swojej rodziny oraz wampirzej rady, może nie oficjalne w tym drugim przypadku, ale wujek Sanguinosso dobrze zdaje sobie sprawę z pojawienia się Bratvy w tym mieście. Toleruje to tak długo jak nie zostaną złamane żadne wielkie przykazania z jego ulubionej książki, zwanej kodeksem. Nie wspominałem mu, że zamierzam się spotkać z Oświatą w podobnym układzie. To czego bym naprawdę chciał to zaakceptowanie dokonanego faktu, że moje sprawy oraz moje aspiracje wychodzą poza złą krew pomiędzy waszą dwójką. Nie interesuje mnie los wampirów, ani nie interesuje mnie los praworządnych łowców. Nie czuje obligacji lojalności względem Rady Wampirów ani nie szukam sojuszników broni w Oświacie. Chce jedynie uwzględnienie mnie jako trzeciej partii. Jak mówiłem na samym początku, może jeszcze się nie dokonało, ale Podziemie należy tylko i wyłącznie do mnie. - Zaren siedział nieruchomo przez ten cały czas, jednak gdy Vlad się nachylił, ten natomiast się wyprostował bardziej i położył oba łokcie na stole, splatajac ze sobą dłonie.
-Wsparcie ogniowe? Jasne, chętnie wam pomogę tak długo jak będzie to służyło moim celom. Czysto hipotetycznie gdybyś odezwał się do mnie w sprawie wampirów lub ludzi, którzy zagrażają niewinnym. Dla Ciebie to pomoc tym biednym duszyczkom, a dla mnie likwidacja kolejnych jednostek niezorganizowanych, bo wierz mi. Prędzej czy później, każdy jeden przestępca będzie miał przed sobą wizję tego, że kontrolujemy podziemie i każda akcja na własną rękę spotka się z naszym rozliczeniem. Nie dajemy drugich szans. - uśmiechał się, naprawdę sprawiała mu ta rozmowa dużą przyjemność, bo wyjaśniała bardzo dużo co działo się w głowie Zarena, a także może nawet uda im się dojść do porozumienia.
-Informacjami również mógłbym się podzielić idąc głębiej w hipotezę. Chętnie dam cynk gdzie kryją się niebezpieczne wampiry, które powiedzmy są poza moim zasięgiem. Choć każdy człowiek i wampir z mojej ekipy jest uzbrojony w antywampirzą amunicje. ~ From Russia with Love. -Chętnie powiem Ci również kto należy do mojej organizacji gdy nadejdzie taka potrzeba, by wiedzieć kogo unikać. - Zaren przez chwilę zamknął oczy i przekręcił głowę na bok obserwując Vlada bardzo dokładnie, może nie wlepiał w niego tak chłodnego spojrzenia jak było po jego stronie, ale zdecydowanie było mocno oceniające sytuację.
-Z mojej strony możesz liczyć na to samo, jeśli nie zostaniemy zaatakowani, to nie będziemy się mieszać pomiędzy łowców, a ich cele. Niech to będzie moja rodzina, niech to będzie rada. Mam to całkowicie w dupie. Kocham swoją rodzinę, ale jeśli ja sobie z nimi nie poradzę to nikt sobie z nimi nie poradzi, co znaczy że muszą odwiedzić nową krainę. - rozłożył ręce na boki jakby w geście zniechęcenia. Wiedział, że to na jego głowie będzie ogarnięcie Kuroiashitów do nowego porządku. Koniec z atakami i krwawymi masakrami, no chyba, że bardzo stęsknią się za tymi czasami to miejsce w organizacji było dla nich zawsze otwarte, wtedy przeleją swoją gorycz i nienawiść na przestępców. Niezły układ.
Nie wybieram stron. Jestem niezależną siłą i tak czy inaczej będę niezależnie od przebiegu tego spotkania oraz Twojej odpowiedzi. Wolałbym uniknąć rozlewu krwi pomiędzy oświatą i Bratvą. To samo powiedziałem Hiro, pragnę uniknąć rozlewu krwi pomiędzy nami a jego Hyclami. Moja propozycja pozwala skupić się na Twoich celach kapitanie, ale również pozwala Sanguinoso na to samo, więc tak między nami. - spojrzał na niego z podobnym chłodnym, mocno kalkulującym spojrzeniem. -Będzie dobrze przyjąć moją ofertę by pozbawić Twoich wrogów przewagi taktycznej, że mogą skupić swoje siły na was, bo przestępcami nie muszą się już wcale martwić. To moja wojna, ale równie dobrze mogę wybierać dzielnice oraz kolejność czystki która nadejdzie prędzej czy później. Zaczynając powiedzmy od strony nocnej, a zostawiając was z burdelem na głowie i przy okazji dając czas innym na przegrupowanie. Wiesz o czym mówię panie Darkhawk, jestem tego pewien. - podsumowując wszystko ~ Zaren miał podobny układ już z Hiro, nie mieszajcie się do działań Bratvy. On w zamian poprosił o przestrzeganie kodeksu, ale w kodeksie nie ma wzmianki, że nie może się bronić. Planem Kapitana Bratvy było sprowokować pomniejsze organizacje do ataku i przejść do bardzo, ale to bardzo agresywnej "obrony" ~ Plan był naprawdę dobry, przemyślane i aż cud że wymyślił go Kuroiashita.
-Proszę mi wybaczyć, często się zapominam i jednak lubię język lekki w mowie. Stawiając sprawę jasno. ~ Chce od was nietykalności w zamian za to samo, chce uznania Bratvy oraz mnie jako jej kapitana jako siły trzeciej w tym mieście. Zaakceptowania faktu, że przestępczość będzie w tym mieście silniejsza niż kiedykolwiek, ale będzie zorganizowana. Zalety, które wyniesiecie z tej umowy jest to neutralność. Nie rozdzielam osób ze względu na gatunek. Pracują dla mnie ludzie oraz wampiry, Bah.. Moim szefem jest człowiek. Nie będzie więcej chaosu i możesz się skupić na swoich planów, ale jeśli zdarzy się taka sytuacja, że ktoś będzie miał moje przykazania i prawa w dupie, liczę też że zostawisz to do załatwienia mojej ekipie. Podziemie zostaję od tej pory moim zmartwieniem i jestem otwarty zawsze na spotkanie i informacje o osobach które nie przestrzegają wytycznych. Zostaną usunięci. - Może to nie było do końca to na co liczył Vlad, bo Zaren mu nie pomoże w walce z Radą, mało tego ~ on już miał wsparcie rady, więc zwrócenie się do łowców to gest jego dobrej woli, ale także sposób na interes. Po co tracić siły na walkę z oświatą gdy można było z nimi się dogadać? Każdy na tym zyska. Miasto straci na anarchii i chaosie gdy cała przestępczość będzie podlegać Zarenowi oraz Bratvie, a Łowcy zyskają siły na walkę ze swoim prawdziwym wrogiem. ~ Faktycznie, mogli być sobie pomocni. Zaren bardzo chętnie zajmie się tymi którzy złamią jego wytyczne. Także obiecywał nietykalność łowców, co powinno bardzo przemawiać do Vlada, zwłaszcza, że jego ludzie są ostatnio niczym AirPodsy, gubią się częściej!

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
Grigorij

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t1731-grigorij-petrowicz http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 936


Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar EmptyNie Lis 03, 2019 6:02 pm

Czy znajomość jego miana zaskoczyła Vlada? Może. Chyba. Nie. Pośród łowców oraz w kontaktach z radą korzystał z dumnego nazwiska Darkhawk i prawdziwego imienia. To przykrywka miała pozostać możliwie jak najdłużej niepowiązana z prawdziwą tożsamością Prezesa Oświaty Miasta Yokohama. Skoro sprawa z Molly wyglądała tak jak wampir twierdził rzecz się komplikował i upraszała zarazem. Nie pierwszy raz.
- Nie będziesz, więc miał nic naprzeciwko abym z nią się spotkał i porozmawiał. Powinna wrócić do łowców i chcę jej to unaocznić. Jeśli odmówi, trudno. Musi jednak zrobić to osobiście. - czy to test prawdomówności Zarena? Być może. Bardziej jednak zależy Vladowi na faktycznym poznaniu motywacji młodej łowczyni. Tak skutecznej, ze obskoczyła wpierdziel kilka razy i uznała formę podrzędnego wampira za lepszą niż łowcy. Na miejscu jej ojca Vlad zapadłby się pod ziemię. Albo dostał zawału. Druga myśl była bardzo obiecująca.  Poza tym miała w swojej głowie informacje dotyczące łowców czy swojej rodziny. Może nie dawały ogromnej przewagi, przynajmniej nie nad Vladem... Jednakże trzeba było ją jej pozbawić jeśli zamierzała być wampirem przez resztę życia. Wolna wola, jednakże bezpieczeństwo Oświaty i Espadas były ważniejsze niż jej pragnienia. Coś za coś. Nawet jeśli Zaren nie zamierzał użyć tego co ona wie może zdarzyć się ktoś inny. Albo wampir zmieni zdanie.
- Trzecia siła, tak? - zapytał retorycznie.
- Twoje plany są bardzo szeroko zakrojone. I potrzebują czasu oraz środków. To drugie z pewnością Bratva organizowała sobie wiele miesięcy. Natomiast to pierwsze chcesz załatwić układem z Radą i z Oświatą. Nie lubię ukrytych gróźb. Nie musisz informować mnie, o możliwości strat. Na walce z nami stracilibyście mnóstwo zasobów, a wtedy Wasza niepodważalna pozycja nie byłaby taka stabilna. I nasza także. Nie mam jednak problemu z akceptacją trzeciej strony, która nie ma zamiaru wchodzić w drogę statutowi Oświaty. Układ będzie na rękę zarówno Oświacie jak i Bratvie. - odparł na wyjaśnienie będące jednocześnie zawoalowaną groźbą. Nie był jednak małostkowy.
- Aż tak wysoko cenisz Bratvę? Ponad rodzinę. Rozsądnie. - na wspomnienie o członkach Rady i o Kuroiashita odpowiedzieć mógł jedynie docenieniem przestawienia systemu wartości. Sam kiedyś musiał wybierać. Co prawda na nieco innej zasadzie, ale jednak. Rozumiał z jak wielkim oddaniem się to wiąże.
- Oświata nie będzie się wtrącać w interesy Bratvy. Jeśli ktoś podpadnie obu stronom dogadamy się kto reaguje albo uderzymy wspólnie dla pewnego efektu. W zamian Wy nie będziecie się mieszać w zwady łowców z pozostałymi wampirami i Radą. Jeśli natomiast jakiś łowca wejdzie Wam w drogę lub stanie się celem, a Ty dowiesz się, że jest łowcą razem podejmiemy decyzję co do jego losu. Podobnie w drugą stronę. Wasi nie są naszym celem, ale za to nasi nie są Waszym. - stwierdził Tak na prawdę taki układ był dla obu stron lepszy niż żaden. Zaren mógł być pewny siebie, ale wiedział z  pewnością, że ekspansja wydłużyłaby się o długie miesiące, o ile w ogóle by się udała, gdyby na ogonie miał Oświatę. Oczywiście wtedy mógłby się zwrócić do Hiro, ale jak wiele zażądałby cwany Przewodniczący? Koszt mógłby być niewspółmierny. Natomiast łowcy byli i tak przerzedzeni. Nie było sensu toczyć walki z kimś kto podobno i tak miał przestrzegać zasad współżycia społecznego na zadowalającym poziomie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Bar Empty
PisanieTemat: Re: Bar   Bar Empty

Powrót do góry Go down
 
Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: TAWERNA POD ZŁOTYM JELONKIEM-
Skocz do: