IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Wto Paź 23, 2012 6:29 pm

Tutaj się znajdujemy jak postanowimy wkroczyć do zamku. Jest to ogromny hol utrzymany w mrocznym stylu. Olbrzymie kolumny zdobią pomieszczenie.. oraz pełno jest tutaj obrazów przedstawiające makabryczne sceny, rzezie itp i rzeźby kruków, gargulców wiszących na ścianach jak i koło schodów prowadzących na wyższe piętra. Przez hol można dostać się do wielu innych pomieszczeń.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 9:37 am

Yuu stwierdziła, że najwyraźniej może sobie pozwolić na więcej, niż pozostali odwiedzający to miejsce, toteż zamiast czekać przed bramą na mrozie, postanowiła sama się jakowoż rozgościć. Drobny stukot jej obcasów rozniósł się po pomieszczeniu, wrota za sobą naturalnie zamknęła, w końcu nie była w oborze. Rozejrzała się po holu stwierdzajac, że niewiele się tutaj zmieniło. Na jej ustach rozkwitł drobny uśmiech.
Szczerze mówiąc, nie wiedziała, czego ma się spodziewać od swojego męża... Czy też byłego męża, jak zwał tak zwał. Z tego też powodu, pod rozkloszowaną lekko, dolną częścią czarnej sukienki z długimi rękawami, miała bat przymocowany do pończochy. Tak, zawsze przygotowana na różne ewentualności stała w holu i się rozglądała. Sukienka doskonale podkreślała jej nienaganną wręcz figurę, cudne wcięcie w talii, krągłe, jędrne acz nie jakieś monstrualne piersi, oraz jej uroczą niczym lalka buzię. Pasowała tutaj z wyglądu tak jak zawsze, czyli jak pięść do nosa, jednakże z charakteru - ideał. Och, nie można też zapomnieć o jej zgrabnych, długich nogach, które były doskonale widoczne, odziane jedynie w pończochy koloru cielostego, a wydłużały je czarne buty na obcasie. Na szczęście Yuu potrafiła walczyć w każdym stroju. Westchnęła głośno, bo się trochę denerwowała, w końcu tyle lat minęło... Poprawiła teczuszkę którą trzymała pod pachą i dała jeszcze kilka kroków w przód, mrużąc swoje złote oczy i rozglądając się na boki.
- Ekhem. - chrząknęła głośniej, tak żeby ktoś ją usłyszał, już obojętne kto. W sumie naprawdę nie wiedziała, czego ma oczekiwać, ale cóż. Skoro już przekroczyła próg tego zamku, to niech się dzieje co ma się dziać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 10:11 am

Ucieczka do zamku jest najlepszym rozwiązaniem w tej chwili. Ma on w lochach jeszcze kilka sztuk ludzkich, zatem głód zostanie zaspokojny, chyba że po drodze spotka jakąś przeszkodę. I masz ci los, napotkał. Zapach jaki rozniósł się przy samej bramie, rozbudził umysł potwora. Znajoma woń nie pozwoliła oderwać od siebie uwagi, dlatego jak zaczarowany wstąpił na swoje terytorium, nie rozglądając się na żadne boki. Zawitał w holu, zamykając za sobą potężne wrota. I cóż jego oczom się pokazało? Postać w sukience o jasnych włosach. Bat przyczepiony z boku ciała. Wpatrywał się w niemałym szoku w osobę, jaką znał! Ona miała nie żyć! Ryu ją zabił, prawda? A może już miał halucynacje? Otarł gadzie oczy, nie mogąc pojąć czemu stoi tutaj jego eks Yuu! Nawiedzał go duch byłej żony? Stwór warknął, obnażając zębiska. Nie podobało mu się to ani trochę. Zrobił więc kilka kroków w stronę zjawy, zatrzymując się zaś. Ona tutaj stała! Jak za dawnych lat. Nie, to nie jest prawda. Ma zwidy.
- Idź starszyć swojego mężulka Ryu! Mi daj spokój!
Co za odwaga. Fukał zmieszany, nie odrywając oczu od rzekomego ducha. Ale, ale po zapachu rzeczywistość przedstawiała się inaczej. Stała przed nim żywa, wampirza istota. Cholera! Chyba przeniesie się na dziczyzne, bo wołowina chyba nie jest za zdrowa. Zresztą ciekawe jak ona zareaguje na widok wielkoluda rosłego nie tylko we wzroście, ale i szerokości. Dłuższe kudły, morda paskudniejsza itd.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 10:22 am

Och, jego ryj zawsze był paskudny i był grubaskiem, więc jej to akurat różnicy nie robiło żadnej. Nie zmienił się wiele, no może troszkę zmarniał, ktoś chyba nie dba o niego prawidłowo, ale tak poza tym, stary dawny wielkolud, którego siłą zaciągnęła przed kapliczkę rozpoczynając jego przygody z małżeństwem... że też mu się chciało żenić ponownie! Na szczęście Yuu o tym nie wiedziała, a i dobrze. Wciąż sądziła, że jest, sam, oczywiście nie miała zamiaru ponownie go uwodzić ani nic w tym stylu, chciała... No, w sumie nie wiedziała sama czego chce. Na pewno zobaczyć syna.
Kiedy wrota zamknęły się z niemałym trzaskiem, blondynka odwróciła się za siebie. Tak, zdecydowanie ten sam brzydalek co zawsze... Co ona w nim widziała? Sama nie umiała odpowiedzieć na to pytanie, a jednak na jej twarzy zakwitł uśmiech, ten sam co zawsze. Też wyglądała na starszą, no cóż, lata robią swoje! Ale w jej przypadku to jedynie urok dojrzałości, żadna tam brzydota.
- Miałam w życiu tylko jednego męża, buraku! - parsknęła, a jej uśmiech jedynie się pogłębił, choć cóż, miała ochotę na niego warknąć. Zawsze był taki głupi, że zasługiwał na łomot.
- Jakbyś się jeszcze nie domyślił, to Ty nim byłeś. - dodała szybko, by nie przemęczać mózgu byłego męża. Wiedziała jak trudno u niego z logicznym myśleniem, do bystrzaków nigdy nie należał. No cóż, należało mu się jednak drobne wyjaśnienie. Stojąc w miejscy przodem do niego obserwowała go bacznie gotowa na jego ewentualny atak. Cholera go wie, co chce uczynić! Patrzył na nią jak na ducha, i w sumie fakt. Yuu domyślała się czemu, w końcu miała nie żyć.
- Ryu mnie nie zabił. Nie mieliśmy też nigdy żadnego romansu. Po prostu nie chciał byś o mnie myślał i mnie szukał, to wszystko. - mruknęła jakby obojętnie i położyła dłoń na swoim bacie. Tak o, by być gotową! Dała krok w bok krzyżując swoje nogi po czym zmrużyła złote oczy. Jej mina była troszkę smutna, albo po prostu bez wyrazu. Przechyliła główkę w bok i tym razem dała krok w stronę tego wielkoluda.
- Jesteś na mnie zły, prawda? - spytała spokojnym głosem nie odrywając spojrzenia od jego gadzich ocząt. No cóż, za dużo tu było do gadania, a cholera wie, czy on chce jej w ogóle słuchać. Dziwnie wyglądał, naprawdę.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 11:18 am

Normalnie bosko! Yuu umiała wytknąć brzydotę potwora, zmieszać go z błotem i nadal nie przestała uważać go za cymbała, który zresztą jest i będzie. Przecież idiocie mózg od tak nie urośnie, prawda? Poza tym i tak jego główka została zatłuszczona. W każdym bądź razie mina przybrała nieco ponury wyraz, choć takie coś dla Yuu nowością nie było. Ten zawsze chodził garbaty, jakby miał zaraz umrzeć. Oczywiście tak nie jest. Kanibal po prostu nie miał dobrego humoru, a widok żywej Yuu jeszcze bardziej go unieszczęśliwił. Wcześniej Nadira, teraz ona. Chyba nigdy nie znajdzie spokoju ducha u boku Rudej. A ta zaś zrobi mu burdę o nie wiadomo o co.
Jednego męża? Ryu mówił co innego, poza tym trzymali się oni razem. Więc niech kitu mu nie wciska żadnego, nie raz był świadkiem jak ci patrzyli na siebie i mimo faktu, że Tesławski jeszcze nie zdradził małżonki z przypadku, do której niestety mocno się przywiązał.
- I tak wiem, że kłamiesz.
Burknął nieco zawiedziony. Zawsze wychodziło, że to on jest winny wszystkiemu. I także nie znam przyczyny Czemu akurat Yuu wybrała jego. W zasadzie on w dawnych czasach brzydalem wielkim nie był. Płaska klata, duma w gałach. A teraz? Takie wielkie dziecko, szukające wszędzie oparcia, plus nieopanowany apetyt - choć apetyt miał on od zawsze.
Wielkimi oczyma przyglądał się duchowi Yuu. Ta wyjaśniła brak romansu, śmierć upozorowana, byleby uciec od kanibala. No wiecie? Prawdziwe fakty nie pocieszyły go. Zacisnął pięści w dłonie, jakoś nie umiejąc powstrzymać narastającej frustracji. Jednakże powinien. Obroża wpuściła delikatną wiązkę prądu, dając znak o opanowaniu się. Z trudem zagryzł nerwy.
Czy był zły? Spuścił łeb, nie umiejąc odnaleźć się we własnych myślach. Blondynka zrobiła go w bambuko. Ciekawe kiedy Hachiko dołączy do tej paczki zakłamanych dziewojek.
- Byłem wściekły, ale teraz jest mi to obojętne. Mam nowe życie i staram się nie myśleć o przeszłości.
Postawił łeb prosto, ciskając mądrym słowem. A jak! Nasz grubawy buraczek czasem rzeknie coś sensownego. Co do ujrzenia Samuru, niech nie szuka go w zamku. On rzadko tutaj zagląda, o.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 11:36 am

Nigdy nie byli dla siebie zbyt sympatyczni, no, czasami mieli przebłyski takie, ale cóż... Jakoś przeżyli razem 10lat, póki nie zaczął narzekać na jej ślepotę! Była dla niego bezbronna i słaba, zamiast się zaopiekować, to musiała ona sama się przed nim bronić, tylko jak? Była człowiekiem, w dodatku niewidomym. No, ale pewne fakty najlepiej wyprzeć z mózgownicy. Typowe dla brzydala. Ona była zawsze nadwyraz inteligentna, on półmózg. Urocze, jak to się pięknie uzupełniali. On brzydki ona piękna. No proszę, czyż to nie urocze? Aha, no i on grubas, a ona modelka, tada! Cóż, tak czy siak nie potrafiła ukryć swojej radości, że go ponownie widzi, miała może nawet cichą nadzieje, że się nieco zmienił.
- Tak tak, Ty zawsze byłeś bogaty w przeróżną wiedzę. Gratuluję. - zaironizowała przewracając oczami, no czego mogła się spodziewać po nim? Na pewno nie tego, że cokolwiek załapie, w końcu nigdy nie dochodziło do jego głowy zbyt szybko o co chodzi, dlatego Yuu zazwyczaj rozwodziła się w danym temacie tak długo, póki łopatologicznie mu czegoś nie wytłumaczyła. Choć chyba najłatwiej było rzucać krótkie komendy typu "Stój!" czy "Siad!". Tak, była w myślach bardzo niemiła dla niego, mimo iż go kochała, ale cóż... Przecież nie rzuci się na niego jak nigdy nic, nie zacznie całować ani cholera wie co! On miał swoje życie, a ona postanowiła mu w tym pomóc, by jego było tylko jego.
- Ok, przyszłam tu w dwóch konkretach, po pierwsze przyniosłam papiery rozwodowe - zaczęła biorąc teczkę w dłonie, którą to otworzyła. Wyjęła z niej dwa papierki mówiące o tym samym, po czym teczkę ponownie wsunęła pod pachę zostawiając w dłoniach jedynie kartki A4. - A po drugie, chciałam zobaczyć Samuru. Bo mam takie prawo. W razie gdybyś miał jakieś wątpliwości, to na to też przyniosłam papiery. - cóż, trochę może nie potrzebnie, bo minęło ponad 52lata, ale co tam! Lepiej późno niż wcale nie? Chciała mu dać ten papier do podpisania, ale jakoś dziwnie nim drgnęło, więc się wstrzymała. Obejrzała go badawczo, a że głupią nie była, dostrzegła na jego szyi obrożę. Cóż, nie była to obroża w stylu jaką ona mu dała z adresatką z napisem "Własność Yuu - nie ruszać!", ale taka inna. Yuu zawsze byłam nad-inteligentna, niegdyś w szczególności matematycznie, więc cóż... Wyciągnęła wolną dłoń w kierunku tej obroży by jej dotknąć lekko palcem, jednak rękę szybko wycofała. Oczy zmrużyła, a jej mina wyrażała wielkie niezadowolenie.
- Co to ma być do jasnej cholery? Skąd masz to gówno?! - zagrzmiała zdecydowanie poddenerwowana, z troski rzecz jasna, no i lepiej by nie wkurwiać jej teraz bardziej, bo jeszcze 3 wkurwy i dostanie furii, a po co to komu, skoro jest taka słodka i opanowana, a jej głos również był spokojny... To znaczy, do czasu. Bo później powiedział coś, co znowu ja zastanowiło i nie była zadowolona. Ponownie. Tak więc jeszcze z 2 wkurwy i temu Panu już dziękujemy.
- Co proszę? Jakie NOWE życie?! - zagrzmiała udając, że ma to gdzieś, uśmiechnęła się badawczo i niewinnie. Tak, potrafiłą zgrywać uroczą, ale Tess mógł pamiętać te jej spojrzenie i te minę kiedy zdecydowanie coś jej się nie podoba i teraz tylko pytanie czy mimo tego zaakceptuje to, czy się wścieknie? Przycisnęła papiery bardziej do siebie i odsunęła się o krok. Łohoho, kochany, czasem lepiej by Yuu czegoś nie wiedziała, ale pewnie masz ochotę ją wkurwić. Na dobrej drodze stanął nasz wielki brzydalek.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 2:25 pm

Wiadome. Przeciwieństwa lubią się dobierać, dlatego tej eks parce było naprawdę fajnie, aż coś musiało się zjebać. Wina leży po obu stronach, nie po jednej. Ale było, minęło. Wampir o Yuu zapomniał. Dlatego okrponie się zdziwił kiedy ją zobaczył. A te miłe słowa pełne ironi, wręcz dalej pobudzały do rozmowy. Nie odpowiedział jej, jedynie napuszył, marszcząc brwi. No masz babo placek, akurat teraz musiała wpaść. Zresztą, już to jest przeszłością, z którą musi się zmierzyć.
A on jej nie kochał. Zostawiła go, okłamała, zraniła. Więc papa! Stwór prychnął na potrzebę przyjścia. Papiery rozwodowe? No wiecie co?! Teraz. Aż zatkał uszy, nie chcąc jej słuchać. No tak. Drugi rozwód, normalnie jak w telenoweli.
Niestety trochę dotarło do niego słów. Chciała widzieć Samuru? Kanibal uśmiechnął się wrednie, jakby znalazł okazję do zemsty!
- Samuru jest dorosły, tyle lat minęlo, więc jego o takie sprawy pytaj. Choć wątpię aby skalał z radości na Twój widok.
Stwierdził wyniośle, nie ukazując nutki nadziei we własne słowa. Chyba Samur się wścieknie kiedy ujrzy matkę po 50 latach. Bez słowa go zostawiła, kiedy najbardziej jej potrzebował.
No tak. Ma obrożę. A skąd? Tego jej nie powie, ha! Cofnął się, jak tylko dała ta kroki w jego stronę. Nie należy już do niej, Yuu stała się niemal intruzem. Warknął ostrzegawczo, jeszcze czując lekkie kopnięcie obroży. Fajnie, ta chyba nadal myśli że ma nad nim władzę.
- Łapy przy sobie.
Fuknął groźnie, mrużąć ślepia. Aż mlasnął jęzorem na skutek złości. Głód chce jeść.
Wściekłość? Czy ona jest zła za ułożenie sobie życia? To miał gnić w samotności? Tak sobie myślała? Bestia niemal chciała ryknąć i wykonać atak tzw. Wywalenia za drzwi, kiedy obroża zaś go pogłaskała nieco mocniej. Przystopował biorąc kilka wdechów.
- Tak. Mam nowe życie. W końcu znalazłem kogoś kto na mnie nie pluje i poniewiera, nie traktuje jak zabawki. Niestety Yuu, w przeciwieństwie do ciebie, potrafię jakoś żyć. A papiery rozwodowe, one są już dawno nieaktualne, bo małżeństwem nie jesteśmy.
Oświadczył w spokoju, uśmiechając się podle. Wyprostował cielsko, nie obawiając się blondynki.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 2:44 pm

Hohoho, no chyba Pan sobie kpi, Panie Parówo! Ważne ważne, sobie nie myśl, że nie. Wszystkie papiery są ważne, Yuu miała wszyściuteńkie poukładane i sprawy papierkowe szanowała tak bardzo, jak inni je olewali, ot taka prawda. Większość ludzi miało to w poważaniu mówiąc "a po co mi ten papierek?". A po jajco. Właśnie po to, by potem się nie wykłócać z półmózgami o swoje.
- Nie musi się cieszyć, nie każę mu tego robić. Tobie też nigdy niczego nie kazałam. Dałam Ci wolność jakiej najwidoczniej pragnąłeś, puszczając się z każdą napotkaną szmatą na swojej drodze! W każdej chwili mnie poniżałeś i ośmieszałeś pokazując jedynie, jaka chujowa jest ze mnie podróbka wampira i wiesz co spaśony kutasie?! Miałeś rację! Jestem gównem, a nie wampirem, nigdy nie byłam dla Ciebie wystarczająco dobra, ani jako człowiek, ani jako potwór, taki sam jakim zresztą jesteś Ty i mimo iż po Tobie to spływa to... - darła się na niego nieustannie, bo działał jej na nerwy. Zresztą chyba tak samo jak ona jemu. Widać, że obydwoje mieli ochotę się pozabijać tu i teraz, póki jest ku temu okazja, bo być może już nigdy się nie spotkają. Cóż, ona nie myślała nigdy o kimś innym i pozostała wierną. Nawet miała obrączkę na palcu, która odstraszała potencjalnych adoratorów. Oczy Yuu zaszkliły się lekko kiedy przerwała swoją mowę nienawiści, nie wiadomo czy bardziej nie znosiła siebie, czy jego w aktualnej chwili. Ale nie, cholera NIE! Nie będzie tutaj płakać, nie po to przyszła! Zacisnęła mocno dłoń w pięść aż całe jej drobne i szczuplutkie ciałko zadrżało. Patrzyła na niego skrzywiona i wściekła, może i byłą ładna jak się złościła, ale kogo to w tej chwili obchodziło? -...to przepraszam! Przepraszam, że uciekłam, ale bardziej od tego, co się między nami psuło nienawidziłam samej siebie i pewnie byłeś ucieszony gdy Ryu powiedział, że mnie zabił! Ba, po cholere ja pytam, przecież byłeś! Powiedział mi, że jeszcze mu dziękowałeś, a ja się zastanawiałam czy nie wrócić! Byłeś i jesteś podłym gadem, do którego nie wiem po jaką cholerę czuję wciąż to samo! Zasrana, wiecznie wierna żoneczka. - zagrzmiała na koniec i co? I kopnęła z całej siły w stojącą sobie obok szafeczkę czy też komodę, aż drewno rozwaliła. Musiała coś zmiażdżyć, bo chyba by się nie opanowała. Odetchnęła głęboko przymykając oczy, dłoń wciąż była zaciśnięta, stała do niego bokiem. Nie, nie uważała, że jest jej własnością, ona nigdy jak własność go nie traktowała, mimo iż mogło to tak wyglądać z jej strony! Przymykała czasem oko na te zdrady, innym razem się wyżywała na nim za to, ale nie panowała nad sobą... Może nawet gorzej jej szło owe panowanie, niż gadowi.
- Świetnie! - odburknęła jeszcze szybkim ruchem głowy na niego spoglądając. Podeszła do niego szybkim krokiem i tym razem go nie dotykała, po prostu wzięła te kartki i je przedarła na pół. - W takim razie powodzenia! Twój zasrany ślub jest nieważny, bo w urzędach dalej jesteś ZE MNĄ. Powodzenia, paskudo. - syknęła poraz ostatni i uderzyła go ze złości pięścią w tors. Czy coś mu tym zrobiła? Nie, zdecydowanie nie. Może lekko go to musnęło i tyle, nie była aż taka silna by zwykłe uderzenie jej drobnej rączki go zabolało. Co innego gdyby chciała w twarz, ale w tors? Phe, drobnostka. Yuu wyminęła go będąc plecami odwróconą w jego stronę, a przodem do drzwi przy którym to się zatrzymała. Znowu musiała wziąć oddech uspokojenia i zetrzeć łze która pojawiła się na jej policzku. Trudno stwierdzić czy była to łza bezsilności, wściekłości czy po prostu smutku.
- Odkupię Ci tę szafkę, kurier na dniach Ci przywiezie. - dodała jeszcze spokojnym, lekko ściszonym głosem. Wcale się nie dziwiła, że ma ją gdzieś, a niech sobie ma! Papiery przedarte na pół spoczywały u jego nóg. Niech pamięta, że tu była, albo niech jego demoniątka posprzątają. To już dawno nie był jej mąż ani jej zamek... No, tylko PRAWNIE był.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 3:40 pm

Cała mordata Yuu. Umiała tylko krzyczeć na wampira, zwalając wszystkie na niego winy. Wykrzywił się w złości, słuchając tych wszystkich słów. Aż taka kochana? Wyjechała aby dać mu wolność? Ha! Więc zostawiła go, migdoliła się za plecami z Ryu, a teraz rzuca takie oszczerswa? Poza tym nie z winy Kanibala straciła wzrok, atakował ją żadko, starał się łamiąc swoje już paskudne zasady. Szkoda że panna eks żona nie pamięta tych szczegółów.
- Mhm... Z całą pewnością jesteś najbardziej poszkodowana, jak zwykle egoistka. Szkoda że nie pamiętasz, kiedy wychodziłaś na niewiadomo ile dni, szwędałaś się z Ryu i pod tak błachym tekstem teraz się tłumaczysz? Nie wierzę w żadne twoje słowo. Każdy z nas rozjebał coś w tym związku i przyznam, że teraz jest lepiej, bo żyję z dala od takich zakłamanych osób.
A niech i on się drze, wampir miał dosyć.
- Nie myśl, że wzbudzisz we mnie litość. Nie czuję do ciebie nic, poza wściekłością. Zrobiłaś ze mnie idiotę po raz kolejny. I tak, nadal jestem wredny, dobrze mi z tym.
Dodał, wzruszając ramionami. Ta dyskusja jest bez sensu. Chciał stąd iść. Yuu zniszczyła całkiem jego humor i tak, on także posmutniał. Kochał Yuu, ale teraz ma Rudą, która nie poniża go w żaden sposób ani ją on, bo nie daje mu ku temu powodów. Przełknął krwawą ślinę, patrząc na wampirzycę. Świeczki w oczach? Ach, zbierało się jej na płacz. Stwór pokręcił głową, a na potarganie papierów nie zareagował. Yuu nie żyje, Ryu tak mówił. Przejechał dłonią po włosach, wzdychając.
Z drugiej strony. Nie wiedział czemu ta tak naprawdę, tutaj wpadła. Papiery mogły być pretekstem. Nie przejął się nawet zniszczoną komodą, a to ich małżeństwo. Jedno, wielkie kłamstwo. Ona dla niego nie istniała, a po dzisiejszym spotkaniu, tym bardziej.
Skrzywił się na lekkie uderzenie, aż obnażył kawałek kła. Robi mu dym z niczego, zostawiła go, udała śmierć, a teraz wpada z takim cyrkiem. Co miał począć? Kiedy miała wyjść, zagrodził jej drogę. Bestia zerkała z góry.
- Kiedy mnie porzuciłaś, głupiałem. Żyłem w samotności spory czas, plując sobie w twarz własnymi błędami. Ty miałaś mnie gdzieś natomiast, żyłaś z Ryu. Byliście razem, dewastowaliście nawet mój zamek, pieprząc się w nim i tak dalej. Czego się spodziewałaś przychodząc tutaj?
Zadał dosyć trudne pytanie. Czekał na szczerą odpowiedź. Widział nawet jak ściera łzę z policzka. Co on winny? Że nie chce mieć nic wspólnego z eks, która sobie po tylu latach przypomina o jego istnieniu?

Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 4:01 pm

A w sumie to jej już było wszystko jedno. Chciała być miła, ale jak zwykle jej nie wyszło, ot tak, standard. Zawsze starała się być dobra, nie była. I również zawsze obwiniała siebie za wszystko, nie jego. A on myślał inaczej, cóż miała poradzić? Był szczęśliwy, z tgo co mówił, więc postanowiła sobie darować. Stwierdziła w głębi siebie, że przełknie gorzką ślinę, że w sumie to chyba najabradziej z ich trójki zabawił się Ryu, niszcząc ich wspólne relacje i udając coś, czego nie było, knując te swoje czerstwe zagrywki, w które Yuu uwierzyła. I może racja, że kochała się z nim w tym zamku, ale czemu miała czuć jakąś wine? Tess robił to multum razy z różnymi innymi szmatami, może lubił zdziry, to i ona takową stać się mogła. Nie zmieniło to jednak faktu, kogo tutaj naprawdę darzyła uczuciem, ale teraz jak i wtedy to znaczenia wielkiego nie miało. Ot, zapomnijmy o tym.
- Ta, głupiałeś. - parsnęła niemrawo robiąc głęboki oddech i wycofując łzy z oczu. Nie będzie przed nim płakać i pokazywać, że jest słaba, niech się buja! Jak jej będzie źle, to sobie do poduszki popłaczę, a przed nim będzie udawała, że jest silna i mało co ją interesuje, choć jeśli dobrze ją znał, a raczej pamiętał, to wiedział, kiedy jakie uczucia nią miotału - Ryu powiedział mi co innego. Powiedział, że mu dziękowałeś, że zabrał od Ciebie taką tempą, ograniczającą Cię zdzirę! W dodatku jak zwykle mnie wykpiłeś... Ale to już nie jest istotne, po prostu daj mi stąd wyjść, nie mogę na Ciebie patrzeć, nic się nie zmieniłeś. - o, i tym akcentem, smutnym acz prawdziwym, miała już zamiar opuścić zamek, jednak bydlak zasłonił jej drogę wyjścia. Z początku drgnęła będąc przerażoną, jednak to szybko minęło. Znów zaczynał ją złościć. Po co to zrobił? Przecież i tak nie dojdą do porozumienia, cała prawda! Czego chciał od niej jeszcze? Mało się nasłuchał?
- Nie wiem czego się spodziewałam. W końcu to ja Cię okłamałam, oszukałam i uciekłam. Zostawiłam Ci dziecko pod opieką, choć nie nadawałeś się do tego. Wiedziałam, jak bardzo nienawidzisz dzieci, a mimo to zostawiłam je przy Tobie, byś miał choć namiastę rodziny, którą tworzyliśmy. Przychodząc tu chciałam chyba... - przerwała na chwilę, a jej ton głosu przybrał spokojnej i kojącej barwy, która sama w sobie starała się uspokajać. Mówiła szczerze i poważnie, jak to ona - ...cofnąć czas? Nie wiem, naprawdę nie wiem co mam Ci powiedzieć więcej. Uwielbiałam wszystko co razem robiliśmy, to w jaki sposób uprawialiśmy seks, to jak się na siebie złościliśmy, biliśmy, wszystko - zaśmiała się smutno na te wspomnienia, bo mimo iż były miłe, to jednak tylko wspomnienia. Wszystko schrzaniła, taka prawda. Ale nie przyzna się, może była zbyt dumna. Nie wiedząc co może dalej zrobić spojrzała na niego swoimi złotymi oczami, uśmiechnęła się lekko jakby wciąż patrzyła na niego z miłością, ale cholera ją wie, co to było za uczucie. Zawsze się maskowała, była jak kameleon, nie lubiła mówić o uczuciach samych w sobie, lubiła się rozwodzić nad każdą, nawet najdurniejszą kwestią.
- Pójdę już chyba, bo nie potrzebnie Ci zawracam głowę. Przepraszam raz jeszcze i obiecuję, że nigdy już nie wrócę... Tak jak tego pragniesz. - dodała po chwili ciszy i patrzyła na niego czy odgrodzi jej drogę. Nie chciała stąd iść ani obiecywać, że nie wróci. Bo chciała tu być, wracać tu i żyć jak dawniej, ale za późno. Co najmniej o te 52 lata. Niby taka inteligentna, a w tej chwili tak głupio naiwna. Przynajmniej już w pełni się uspokoiła, brzmiała łagodnie, a sama wyglądała na zrezygnowaną. Była waleczna, ale nic na siłę. W końcu chciała dać mu wolność... Chyba tego chciała.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 4:46 pm

Niestety. Ryu namącił im obojgu, robiąc kisiel z mózgu. Lecz to nie jest już ważne. Miał przed sobą upiora, przez którego każde wspomnienie wracało z niewyobrażalną częstotliwością. Te złe i dobre chwile. Ale, ale one straciły na ważności już dawno. Biedna Yuu, przeliczyła się co do samolubnego mężulka. A choć kto wie gdyby nie miał Rudej, co wyczyniał by w tej chwili? Ciężko stwierdzić. Westchnął ciężko, by móc znieść chociaż odrobinę tej sytuacji. Był zmęczony, naprawdę zmęczony że każda smutna chwila musi powrócić i to z pomocą takich osób jak Yuu.
Kwestie kto z kim spał już zostawimy. Kanibal teraz głowił się nad odebraną wiadomością, odnosnie kłamstw własnego, zdradzieckiego brata. Nie mówił źle o Yuu, sam bowiem wiedział że to on także przyczynił się do upadku.
- Uwierzyłaś w brednie, nic więcej.
Rzucił szorstko, nie dając jej jednak jeszcze stąd wyjść dopóki nie dowie się najważniejszego.
Znał Yuu doskonale, wiedział jak ta umiejętnie potrafi ukryć emocje, jakie nią targały. Jednak nie mówił o tym, bo po co? Sam czuł chłód bijący od samego siebie, jak i ciągły szok, strach przed atakiem wspomnień, których nie chciał widzieć.
Wreszcie dostał odpowiedź. Nie przerywał, dopiero na pełne zdanie, uśmiechnął się lekko i nie wierzył własny uszom. Cofnąć czas? Pokręcił głową, nie powstrzymując głupiego śmiechu.
- Nie da się wszystkiego naprawić. Co było, to minęło. Zdecydowałaś uciec, ja zdecydowałem zapomnieć. I tak teraz wyszło. Przykro mi.
Nieco spokoju, choć bestyja łypnęła na eks małżonkę nerwowo. Wszak naruszyła jego rewir! Nie odsuwał się o dziwo. Skrzyżował łapy, opierając je na brzuchu. Teraz Yuu cierpiała, on... On także nie czuł się najlepiej.
- Samuru znajdziesz w ratuszu, jest burmistrzem.
Po tych słowach, odsunął się od wrót. Jej decyzja czy wyjdzie, czy nie. Stwór nie wyglądał na zadowolonego z rozmowu. Był zdenerwowany i smutny. Akurat teraz...
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 5:04 pm

- Ty też uwierzyłeś. Obydwoje jesteśmy siebie warci. - odpowiedziała wręcz natychmiastowo. Czemu tylko ona miała być tą gorszą? On też uwierzył w durdymały jakie Ryu naopowiadał. Ten to zawsze potrafił wszystkich skłócić, zniszczyć. Miał talent i sprawiało mu to radość. Yuu zaczęła się zastanawiać, na jakiego wała mu wierzyła, zamiast tu przyjść wtedy i spytać wprost czy to co mówi Ryu to prawda. Cóż, było minęło i tyle! Ona też spróbuje zapomnieć, może znajdzie sobie kogoś innego. Byle nie jakiegoś kretyna, jakim był chociażby Inai zmuszający ją do tego by go kochała. Na samą myśl aż się gotowała ze złości.
- Nie chciałam Cię smucić. Gdybym przewidziała, że Ci zepsuje humor, co chyba powinno być dla mnie oczywiste, to bym nie przychodziła - skłamała nieświadomie, jednak dość szybko zdała sobie z tego sprawę. Pewnie, że by przyszła! Oczywiście nie dlatego, że chciała mu robić na złość, po prostu chciała go zobaczyć, bo tęskniła. Każdego cholernego dnia w Europie tęskniła, przez tyle lat, kiedy on o niej już dawno zdążył zapomnieć. Nawet przez ten czas nie miała żadnej przygody z mężczyznami, żadnego innego męża... Co teraz miała ze sobą robić? Po prostu nie miała już pomysłu. Może i fakt, Testament miał racje. Była egoistką, jak zawsze. Wróciła, bo niewiedziała co ma robić, bo chciała coś zrobić dla siebie nie myśląc o mężu czy synu, jak oni się mogą poczuć.
- Nie jest Ci przykro, nie kłam. Gdyby tak było, chciałbyś to zmienić. Nawet nie jest Ci mnie żal, ale tego nie wymagam. Po prostu... Stęskniłam się i gdybym wiedziała, że nie jesteś szczęśliwy, starałabym się o Ciebie. Ale Ty kogoś masz, a ja nie chcę Ci tego psuć. Już raz zniszczyłam Ci życie, tym razem zrobię wszystko jak należy. Ureguluje nasz rozwód w dokumentach. Powiedz tylko jak długo jesteś żonaty, kiedy wzięliście ślub. Zrobię tak, by ten rozwód niczego nie zmienił w Twoim życiu. Przerobię dokumenty na prawidłowe daty znów będziesz mógł być szczęśliwy... Beze mnie. - wydusiła z siebie a w ustach czuła posmak goryczy. Jej głos był wyraźnie załamany, dusiła coś w sobie i powstrzymywała, ale była silna i dzielna jak zawsze, sama ze wszystkim da sobie radę. Powiedziała to, co chciała i nic ją tu dłużej nie trzymało. Mogłaby mu dać na przykład całusa na pożegnanie, ale niby z jakiej racji? Nie miała do tego żadnych praw, nie zrobiłaby mu tego. Zachowa dystans, tak będzie najlepiej. Przez chwilę nawet poczuła się słabo. Zachwiała się na nogach, ale był to ułamek sekundy. Wciąż się zmuszała by wytrzymać i nie wybuchnąć, czymkolwiek, złością czy też płaczem. Później, jak już stąd wyjdzie to sobie pozwoli na takie zachowania.
- Burmistrzem? Wow. A jednak dobrze go wychowałeś. Stanąłeś na wysokości zadania gdy mnie nie było... I znów wychodzi na to, że jesteś lepszy ode mnie - ostatnie słowa powiedziała już prawie płacząc, jej oczy były tak zaszklone, że chyba wolałaby ich nie mieć niż pokazywać to jak się w aktualnej chwili czuła. A czuła się podle. I mimo iż ustąpił jej miejsca to nie wyszła tylko stała tak jak głupia, a gdy ponownie się zachwiała, po prostu oparła się ściany i zaczęła jako tako głęboko oddychać mając głowę opuszczoną w dół, a jej blond włosy zasłoniły jej twarz. No jeszcze tego brakowało, by on widział jak płacze. Wystarczy, że słyszał jak pod koniec załamuje jej się głos. Tyle upokorzenia i okazania słabości zdecydowanie wystarczyło.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 6:47 pm

Machnął łapą odnośnie Ryu. Zostali oszukani i jeden, wielki ch.. Kanibal bacznie przyglądał się wampirzycy, nie mogąc ukryć zdumienia. Ona prawie się rozkleiała, a wcześniej wrzeszczała na niego jak opętana, ale czemu ucichła? Uznała, że i tak z nim przegra? Bestia uparła się, jeśli chodzi o opory co do jej osoby. Kobieta stała się wspomnieniem, jakie miały wracać, choć nawet nie wiedział że takowy powrót będzie miał na niego wielki wpływ, jakby właśnie oblano go zimną wodą. Otrząsnął się, spuszczając nieco łeb.
Gdyby nie chciała psuć jego humoru, nie przychodziłaby tutaj ale widać bardzo tęskniła za swoją cudaczną rodziną. Wampir czubkiem buta wiercił dziurę w podłodze. Sam miał mętlik w głowie, normalnie aż zapragnął położyć się spać! Tak znowu. Mruknął coś po swojemu zrozumiale tylko dla niego.
Kanibal czasem tęsknił za nią, ale kiedy to było? Szmat czasu temu. Teraz ma inne sprawy na głowie i tak pozostanie.
Ah, skąd wiedziała że nie jest mu przykro, że nie czuje żalu? Uniósł brew, słuchając kolejnej przemowy. Tak, wydało się, czuła tęsknotę. Reakcja potwora? Żadna. Prychnął, wciskająć łapy do kieszeni bluzy. Nareszcie mówiła do rzeczy.
- Po co targałaś te papiery
Palnął bez pojęcia, nadymając swoje pyzowate policzki. Jak zwykle chłód, a zarazem smutek.
W głębi niego pojawił się żal, ten mały, drobny żal, który jednak wiele znaczył. Yuu go kochała, a ten ją odtrącił. Normalnie znana historia, jednakże kanibal daje wyraźnie do zrozumienia iż na darmo szuka tutaj zgody.
Zachwiała się? Stwór zrobił krok w jej stronę, chcąc ją przytrzymać? Już wyciągnął szponiastą łapę, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. Lepszy od niej? Gówno prawda.
- On sam się wychował. Kiedy nas opuściłaś, Samuru wyjechał na długi czas.
Przyznał się do owego fakt. On nie umie wychowywać dzieci, ba, sam jest jak zagubiony bachor. Ach ten mętlik w głowie! Wampirza duma kazała być cicho, być chłodna, jednak nie umie ukryć jak bardzo się zasmucił. Najlepiej jakby już poszła, ten jest wyraźnie wciąż zły tą całą sytuacją.
Słyszał ten załamany, przygłuszony głos. Płacz? Jak zwykle. Parsknąl krótko, widząc jak ta stara się ukryć. On ją zna. Podszedł do niej, kładąc łapę na jej wiotkim ranieniu. Mimo bycia wampirem, jest taka delikatna. Pogładził ją lekko i nic więcej.
- Nie masz co płakać, Yuu. Po prostu nie powinnaś tu przychodzić.
Sam rzekł nieco cicho, choć stanowczo. Nie umiał pocieszać. A może nie chciał? Pierw sam musi zatęsknić za byłą, aby móc coś zadziałać.

Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Nie Gru 16, 2012 7:09 pm

Załamała się, no i co z tego? Nie powinno go to interesować, co sobie popłacze to jej i tylko jej. I tak wiadomym było, że znowu będzie wściekła jak stąd wyjdzie i gdziekolwiek się nie uda i nie zatrzyma - zdemoluje to miejsce co do jednej rzeczy, tego można było być pewnym. Kto ja znał, ten wiedział, jaka była gdy się zeźliła, a po 10latach Tess powinien to wiedzieć najlepiej! Prócz niego to chyba tylko Kasumi jeszcze ją znała tak dobrze, no i Urcan. Wielu przyjaciół nie miała i na przykład choć Inai jej przyjacielem nie był, raczej wrogiem, to jeszcze tylko on wiedział, jaka Yuu jest naprawdę. Och, smutek, że blondwłosa została teraz całkiem samotna, swoje frustracje wyładowywała najczęściej agresją, rzadziej zaś seksualnie, ale nad innymi znęcać lubiła się w chwilach słabości tak samo jak nad meblami.
- Papiery są bardzo istotne. Jeśli czegoś potrzebujesz, najlepiej zdobyć na to papier, wtedy jest Twoje. - odparła oschle, bo to w ogóle nie miało sensu. Skąd on wytrzasnął to pytanie, czy też dziwne stwierdzenie...? Jakby chciał zupełnie oderwać się od tematu i jednocześnie dalej z nią rozmawiać. O czymkolwiek. Ale ona wiedziała, że nie powinna się mieszać i postanowiła trzymać dystans. Skoro jest szcześliwy z jakąś kobietą i według tego co Tess powiedział, ta kobieta jest lepsza od niej... No to czemu nie? Przecież tutaj chodzi o jego szczęście, tak? Choć raz w życiu mogła porzucić swój egoizm dla dobra ogółu, chociaż... Egoizm chyba odziedziczyła po swoim Panu, Inaiu. Mistrz egoizmu.
Na jego kolejne słowa o synu nie odpowiedziała. To ją bardziej zabolało. Mogła go wziąć ze sobą w takim razie, po co go zostawiała skoro on też uciekł? No i dlaczego uciekł? Chciał jej szukać? Nie, kto by chciał jej szukać, niby po jaką cholerę, skoro była wszystko-niszczącą kobietą. Nie widziała w sumie, czy chciał do niej podejść i jej pomóc czy też nie. Wszystko to zasłoniły jej blond włosy, które równocześnie były jej zasłoną. Nienawidziła jak ktoś patrzył kiedy płacze. To było takie słabe... Nienawidziła tego.
- Nie płaczę! - odwarknęła na jego słowa pocieszenia. Zapewne nie zrobiła by tego, gdyby nie chodziło o nią, ale to po prostu godziło w jej dumę i to cholernie mocno! Nie mogła sobie na takie coś pozwolić i nienawidziła teraz całego świata ze sobą na czele. Często czuła obrzydzenie w stosunku do swojej osoby, przez to, że była krwiopijcą, a tych po prostu nie trawiła. Jednakże musiała. - I skoro nie powinnam tu być, to po prostu pójdę. Jakbyś chciał mnie kiedyś szukać, będę gdzieś daleko poza miastem, w górach. - powiedziała na odczepne, ale nie wiedziała po co - W sumie po co ja Ci to mówię, skoro mam zniknąć i nie wracać... Dziękuję za wszystko i tak samo za wszystko przepraszam... - dodała jeszcze, próbując powstrzymać swój płaczliwy i zarazem wściekły ton głosu. Dwa w jednym, z miejsca gdzie będzie nie pozostanie chyba całego mebla. Korzystając jedynie z okazji, że był blisko, gwałtownym ruchem uniosła się na palcach stóp i ucałowała go w kącik ust. Był gorzki jak zawsze i czuć było posmak surowego mięsa. Jednak wiele lat jej to nie przeszkadzało. Przez krótkie i szybkie zbliżenie mógł zobaczyć jej zapłakane oczy. Że też mu na to pozwoliła. Nie czekając na nic, ani na słowa pożegnania pospiesznie wyszła z zamku nie oglądając się za siebie.

[zt]

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Pon Gru 17, 2012 9:59 pm

Nie komentował już zbędnych słów. Niech załatwia co chce, ona już nie jest drugą połówką Kanibala. Miał kogoś innego i to się nie zmieni. Ba, nawet prychał z chłodem, nie starając się, albo inaczej.. Walcząc z gnębiącymi wszelakimi myślami. Niby jak pogodzić się z Yuu? Po tylu kłamstwach? O nie, już się nie da. Miniemy trochę, skoro to post także wyjściowy.
Ano, jakoś poklepał ją po ramieniu, lecz ta jak zwykle wybuchnęła złością. Duma Yuu, czasami dawała w kość nie tylko mu, ale także samej sobie. Cofnął zatem dłoń, wzdychając. Skoro nic nie chce. Niech lepiej idzie do Samuru.
W góry? uniósł brew ku górze, chrząkając. Nie, chyba nie zamierza jej szukać. Ma teraz inne sprawy na głowie, mianowicie spanie. To jest utrapienie godne potwora! Tego olbrzymiego samoluba z wredną, paskudną (choć nie jakże urokliwą) mordą.
Milczał, po prostu nie zamierzał nic mówić. A tym bardziej wpadł w szok, kiedy ta prężnie stanęła na palcach, dając mu pocałunek w kącik ust. Dopiero ucięło mu język! Obserwował ją jak wychodzi, a kiedy tylko pozostał sam... zwilżył ucałowany kącik ust językiem. Jednak nie chciał tutaj zostawać. Także opuścił zamczysko, chcąc wrócić do Hachiko.

Z/T
Powrót do góry Go down
Fuma Ikeda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1155-fuma-ikeda#17968
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Pią Wrz 20, 2013 6:41 pm

Szybko zorientowała się, że Slumsy są obstawiona. Zrobili z tej części miasta niezły więzienny dystrykt, a tu dalej przecież mieszkali i pracowali ludzie... straszne, ale konieczne w tak przeżartym wampirami mieście jak to. Dana bez trudu ominęła wszystkich podejrzanych typów i wampiry, o jakich dał jej znać Crystalis swoim ciepłem. Skierowała się na cmentarz, tam doczekała do zmroku. Nie bała się takich miejsc. Pamiętała doskonale, że to tu kiedyś dorwał ją Tesiek, ogłuszył i zabrał do zamku, ale to przecież nie miało znaczenia. Wspomnienia nie mogły jej paraliżować i nie pozwalała na to. Miała nadzieję, że Hiro przyjdzie. Lubiła go, bardzo, dobrze jej się z nim rozmawiało, jego towarzystwo było miłe, choć i Hiro potrafił być zimny i okrutny jak miał zły humor, albo był zdenerwowany... a może czuła coś więcej?... nigdy nie zapomni tego jak go pocałowała i nie potrafiła stwierdzić czy to wspomnienie było miłe i ciepłe czy wywoływało złość i zakłopotanie. Nie ważne. Czekała, ale Hirto się nie zjawiał. -A chuj tam... - warknęła pod nosem i ruszyła dalej, w stronę zamku. Zrobiła już kiedyś taki numer. A co jej tam!
Ogrodzenie przeskoczyła, bez problemu pokonując mur, kolce, czy druty kolczaste, nie interesowało jej czy monitoring ją chwycił. Nie chowała się, z resztą miała zamiar zapukać, nie chciało jej się czasu tracić pod bramą...
ŁOMOT trzasnęła kołatka na drzwiach, a Dana stanęła w lekkim rozkroku z rękoma na biodrach gotowa dobyć spluwy w razie nagłych kłopotów... drzwi mógł otworzyć jej każdy... jakaś służka, Ringo, Samur, Tesiek, Hiro... albo ktokolwiek inny, w tym domu mieszkała cała masa popaprańców. Ona była nie lepiej pojebana... Ikeda, w mundurku szkolnym, po starciu z Ringo puka do wrót zamku... jej psychiatra jest potrzebny, albo od razu kaftan...
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Pią Wrz 20, 2013 7:55 pm

Oczywiście, że Fuma mogła spodziewa się każdego... Choć na jej szczęście, nie było najgorszych czubków w zamku Ringo, Sam, Tessu... gdzieś poza terenami hasali sobie tu i tam, nie mając chęci wrócić do domu. Dlatego wrota otworzyła Succubus. Inne służki zajęte także sobą, uznały, że mają wolne. W zamku cisza... i w ogóle.
Kiedy Su ujrzała znajomą sobie dziewczynę, nieco ją zaskoczyło. Wszak dawno tej twarzy nie widziała. Jest bardzo odważna przychodzących tutaj...
- Fuma... Co tutaj robisz?
Syknęła cicho, rozglądając się po zamku, a później po ogrodzie. Czemu tutaj przybyła? Wpuścił ją do środka, zamykając za nią drzwi.
- Chociaż powinnam powiedzieć witaj...
Uśmiechnęła się lekko, bo mimo wszystko, lubiła tą dziewczynę i zawsze starała się dla niej jak najlepiej. Może wiedziała jednak po co tu przyszła? Hiro? Na pewno! Ale on ostatnio bywa naprawdę bardzo zajęty...
Powrót do góry Go down
Fuma Ikeda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1155-fuma-ikeda#17968
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Sob Wrz 21, 2013 12:01 pm

Odważna? Ja bym powiedziała prędzej, że głupia i narwana, ale cóż... odważna też była, tylko ta sytuacja po prostu do odwagi marnie pasowała. - Hej Su! - Przywitała się widząc demonicę. Prawdę mówiąc spodziewała się, że otworzy jej, siostra... Stella, o tak tej najchętniej by przywaliła, dziewczyny nie lubiły się z wzajemnością! Och, ale trafiło na Su. - A tak wpadłam wpierdolić Teśkowi na powitanie. Nie no żartuję. - Odpowiedziała z uśmiechem do kobiety. Wprawdzie chętnie zawalczyłaby z Kanibalem, ale cel wizyty miała zgoła inny. -Zastałam Hiro? Pisałam do niego, ale chyba nie ma telefonu przy sobie. Chciałam z nim pogadać. - Zapytała drapiąc się po potylicy i uśmiechając rozbrajająco. -A co u was słychać, tęskniłyście za mną? Możesz później pozdrowić ode mnie swoją brzydszą siostrę. - Tak tak miała na myśli oczywiście Stellę. Tak swoją drogą... aż tak było widać, że Fuma lubi Hiro... nieprzeciętnie i nie tak jak powinna łowczyni lubi wampira?... Naprawdę?...
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Sob Wrz 21, 2013 9:07 pm

Suu nadal była zaskoczona obecnością dziewczyny, przecież Kto mądry z ludzi przychodzi do zamczyska? Chyba tylko osoba, której znudziło się życie i postanowiła umrzeć w jak najbardziej okrutny sposób.
Żart o Kanibalu nie przypadł do gustu służce i aż zgromiła ją spojrzeniem. Właściwie jakby się zachowała, gdyby ktoś z szaleńców wszedł?
- Obecnie jest bardzo zajęty.
Odpowiedziała służka, nie spuszczając oka z Ikedy. Tak czy siak nie była tutaj zbyt mile widziana zważywszy na to, iż przysporzyła im wiele kłopotów, no i oczywiście Białowłosy o niej zapomniał... dlatego nie wiadomo jak zareaguje na jej osobę.
- Właściwie wszyscy zapomnieli o Twoim istnieniu.
Pominęła odpowiedź o dziejach rodziny oraz komentarza o Stelli. Co ona od niej chciała? Stella to piękna kobieta, tylko zbytnio wyzywająco się ubiera.
- Na jakie powitanie liczysz od pana Hiro?
Spytała z nijakim uśmiechem. Ciekawe na co dziewczyna liczyła...
Powrót do góry Go down
Fuma Ikeda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1155-fuma-ikeda#17968
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Pon Wrz 23, 2013 6:59 am

Fuma nie chciała umierać, no bądźmy poważni, chciała się grzecznie przywitać jak tego nie zrobił Ringo. A jakby który tu wpadł zawołałaby cześć, a potem zaczęła uciekać jakby który miał głupie pomysły.- Zajęty... aha...- mruknęła skwaszona. Chyba jednak się nie zobaczą... kurde... Gdy Su stwierdziła, że wszyscy o niej zapomnieli, zaśmiała się. -żartujesz Su! Myślałam, że wampiry mają lepszą pamięć. Ale spokojnie, Ringo już sobie przypomniał, reszta też to zrobi... tylko raczej nie mam co się z tego cieszyć...- westchnęła. Następne pytanie ją zaskoczyło, aż się zająknęła biedna. - emm... ja... to znaczy... kurde Su co to za pytania. Kto jak kto, ale raczej Hiro nie będzie chciał mnie poszatkować jak mnie zobaczy, to nie Ringo.- no taką miała przynajmniej nadzieję... - Su zawiadomisz go, że jestem? Może oderwie się na chwilę od pracy... proszę.- na co ona liczyła?! Nie wiem... a nóż...
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Pon Wrz 23, 2013 8:02 pm

Tak, Hiro jest ostatnio bardzo zajęty. A jest w nie e humorze, kiedy to uciekł jego nowy podopieczny Akumu. Wampir z lisimi genami dał nogę i Włoch wyrywał sobie włosy z głowy, szukając go. Zatem serio nie wiadomo, jak szlachetny przyjmie Ikede.
- Spotkałaś już Ringo? - Uniosła brew, patrząc na dziewczynę. I wyszła z tego cało? Może szybko znudził się fioletowo włosa? Kto wie.
I czemu tak bardzo nalegała na spotkanie z Hiro? Coś kiedyś mówił o zauroczenieniu osobą Fumy, lecz było to dawno i zapewne nie chciał już o tym pamiętać. Służka westchnęła cicho, krzyżując ręce pod biustem.
- Raczej nie oderwie. Poza tym jest zmartwiony swoim nowym dziełem, jakie uciekło... Nie widziałaś może przypadkiem jak tutaj szłaś... wysokiego mężczyzny z białymi włosami i... lisimi uszami i ogonem?
Warto spytać. W dodatku Suu nie spieszyła się po białowłosego. Nieco ciętym okiem spoglądała na Fume.
Powrót do góry Go down
Fuma Ikeda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1155-fuma-ikeda#17968
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Pon Wrz 23, 2013 9:19 pm

Fum wiedziała, że jej wyjazd mógł wiele zmienić, spodziewała się, że odbije się on na czymś, ale dziewczyna go potrzebowała. Ostatni rok przed nim był ciężki. Nieustanna walka z Testamentem, niewola, gwałt, utrata oka. Niespodziewane pojawienie się Dany i przewrócenie życia do góry nogami. Zjednoczenie z siostrą w jednym ciele silniejszej bliźniaczki. Dalsza walka z rodzinką, porwanie do Rosji i zmiana w wampira... w poziom E. Zabawy i tortury Ringo... potem jakże ciepłe przyjęcie Marcusa, strzelił do niej trafiając ją w bark z antywampirzej broni! Długi i bolesny powrót do człowieczeństwa dzięki udziale Crossa. To wszystko się odbiło, poza tym rodzice bliźniaczek też zasługiwali na pełne wyjaśnienia i towarzystwo dziewczyn(y).
Wakacje jednak trzeba było zakończyć, Fum miała przed sobą zakończenie szkoły i prawdopodobnie poważne rozpoczęcie szkolenia i kariery Łowcy... choć chyba wybrała sobie najmniej odpowiednie do tego miasto, biorąc pod uwagę, że burmistrzem był Samuru. No nie ważne.
- Tak spotkał mnie na mieście. - Westchnęła kręcąc głową. Złość ją brała na to wspomnienie. Żona tego potwora uratowała Fume i Kotori przed bestialskimi zabawami szlachetnego. -Musiał jednak lecieć do żony i nie mięliśmy czasu pogadać. - Wzruszyła ramionami. W sumie dobrze, że tak wyszło, aż ciarki jej po plecach szły na myśl o tym, że Ringo mógł znowu ją dotknąć, w inny sposób niż uderzyć... blee!!
-Słucham? Chcesz mi powiedzieć, że po mieście gania jakaś hybryda człowieka i lisa!? Albo jeszcze lepiej wampira i lisa? Co wy tu odpieprzacie? - Zapytała wstrząśnięta tym faktem... co oni sobie myśleli!? Ja dziękuję. Gdy Crystalis na jej nodze zrobił się ciepły rozejrzała się dyskretnie. Zbliżał się wampir... ah szkoda, że artefakt jeszcze nie sygnalizował strony z której nadchodziło zagrożenie...
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Wto Wrz 24, 2013 6:05 pm

Fuma mogła się spodziewać wszystkiego po tych wampirach, nawet po Hiro jakiego to dawno nie widziała, nie dała mu żadnego znaku życia, kompletnie nic. Temu też białowłosy zapomniał o Ikedzie, zajmując się na nowo swoją pracą, no i oczywiście Kuroiaishita, w końcu są jak rodzina. Prawda? I nieważne co spotkało Fume. Szlachetny za bardzo się na niej przejechał... mimo po tylu dobrociach jakie jej ofiarował. Co poradzić... Rozdział zamknięty.
Służka, słuchała dziewczyny i fakt, Ringo jej nie skrzywdził co naprawdę jest dziwne. Nie odpowiedziała nic na owe słowa, a na szok odniesienie Akumu, nie zdążyła odpowiedzieć. Ktoś ją w tym wyprzedził
- Succubus nie ma z tym nic wspólnego. Akumu, nowy nabytek, należy tylko i wyłącznie do mnie. To niesamowite moje dzieło.
To był głos Hiro. Zbliżał się do dziewczyn, choć do Fumy ani razu się nie uśmiechnął. Jego oblicze pozostawało niewzruszone. Jedynie Suu skinął głową.
- Co Cię tutaj sprowadza?
Spytał chłodno, nie odrywając oczu od Dany. Trzeba przyznać, nie zawiele się zmieniła. Co oczywiście nie interesowało szlachetnego.
Powrót do góry Go down
Fuma Ikeda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1155-fuma-ikeda#17968
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Wto Wrz 24, 2013 6:16 pm

Ah więc to o Hiro informował ją Crystalis, nie o tej grandzie, która zbierała się po drugiej stronie wrót. Jak miło. Gdy tylko usłyszała białowłosego i zobaczyło go, nawet mimo tego jego chłodu i braku przywitania uśmiechnęła się lekko, a jej serce mimowolnie zabiło mocniej i szybciej. Nie potrafiła tego powstrzymać choć zapewne bardzo by chciała... tak się zdradzać przed wampirami... uch...
-Hiro! - Zawołała. Sama zastanawiała się jak ona zareaguje na widok tego szlachetnego. Niesamowite, słyszała jak szumi w uszach jej krew. Może nie zdawała sobie sprawy jak dużo mogło się zmienić, albo nie chciała tego wiedzieć, czy zwracać na to uwagi. Wyłączając z całej wyliczanki Su, Hiro był w tym strasznym zamczysku jedyną osobą, która coś dla Fumy znaczyła, jedynym, który nie zabiłby jej z zimną krwią - przynajmniej swego czasu... Miał swoje wady! Jak każdy, potrafił być zimny i okrutny, ale był inny od reszty rodzinki! Teraz na jego widok, w Fu zaskoczyły póki co tylko te miłe wspomnienia. Zapach i miła miękkość jego białych włosów, głos, jego opieka nad nią kiedy poklekotał ją Tesiek, pocałunek... Nie ważna reszta. Co chciała zrobić Fum... nie zwracając uwagi na nic, chciała rzucić się Hiro na szyję i go uścisnąć, nawet pomijając jego zimny ton i dystans! Najwyżej ją powstrzyma, uderzy, zapląta w te swoje kolczaste pnącza czy cokolwiek... Ona musiała zrobić swoje, a powitanie jednej z osób za którą tęskniła, było tego warte.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol   Sro Wrz 25, 2013 4:09 pm

Niech lepiej Ikeda wstrzyma. Hiro nie wyglądał wcale przyjaźnie. Jego ponure oblicze, mocno przemęczone i zmartwione, zdradzało iż nie warto nawet z nim zażartować. Służka dostrzegła te zmiany i poinformowała o przygotowaniu relaksującej kąpieli dla szlachetnego. Ten w podzięce skinął głową i pozwolił Suu udać się do swojej pracy. Został sam na sam z Ikedą.
Dziewczyna paliła się do tego, aby rzucić na szyję białowłosego. Jeśli chciała to uczynić, odsunął się w milczeniu. Raz jeszcze podniósł swoje czerwone tęczówki na twarz zapewne zaskoczonej Fumy.
- Zadałem Ci pytanie.
Rzekł powtórnie, marszcząc brwi. Przybrał charakter poważnego wampira mocnej dumie, która właśnie została okrutnie zraniona. Naprawdę... przez Fume stracił mnóstwo chęci na prace i czasu i miało się w to niby powtórzyć? Lepiej niech odpowie.
Powrót do góry Go down
 
Główne wejście [WROTA ZAMKNIĘTE] / Hol
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Wejście do podziemi
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Brama wejściowa
» Witajcie przybysze, co przekraczacie wrota czasu~

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: PARTER I PIERWSZE PIĘTRO-
Skocz do: