IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mała Willa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zero

Zero

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Mała Willa   Wto Sty 22, 2019 10:39 pm


Dom mieści się na sporej działce przypominającej terenem nieco las. Jedynie od frontu znajduje się polana która może służyć do wypoczynku i zabaw latem. Od strony wjazdu dom jest praktycznie niewidoczny zaszyty przy drzewach.
Wewnątrz znajduje się salon, kuchnia łazienka oraz pomieszczenia gospodarcze połączone z garażem.
Na piętrze znajduje się druga łazienka, dwie sypialnie (jedna właściciela domu druga gościnna z dwoma łóżkami.
Cały dom jest urządzony w podobnym stylu łączącym grafitowe szarości z naturalnymi dodatkami drewna.

przykładowe pomieszczenia:
 

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Zero

Zero

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Mała Willa   Wto Sty 22, 2019 11:21 pm

Droga nie była najłatwiejsza w mrozie. Jednak osłaniając swoich nowych towarzyszy w końcu dotarli do domku w którym dało się poczuć upragnione ciepełko. Zaprowadził ich do salonu by mogli spocząć na wygodnej kanapie i pomału się ogrzać.
-Czym mógłbym was poczęstować? Ciepłą herbatą, kawą? Czymś innym zainteresowani?
Pytanie standardowe wszak kiedy się ma gości. Nie znał jeszcze preferencji swoich gości więc przyda się je poznać nim coś sam zaproponuje prawda? Sam rozebrał się z płaszcza i zbędnych już zimowych swetrów. W samej czarnej bluzce było wygodniej i mógł wyprostować zesztywniałe skrzydła, a lwi ogon którego nie było wcześniej widać wesoło podrygiwał kiedy szedł w stronę części kuchennej by zaparzyć wody na napitek dla siebie i gości.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

Nourh Noutiatir

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mała Willa   Pon Sty 28, 2019 5:21 pm

(Coś nawaliło mi na forum z pokazywaniem nowych wiadomości i dopiero od wczoraj zauważyłem posta. Za takie dziwne przeoczenie, wybaczcie.)

Jak widać kredyt zaufania był bardzo dobrym pomysłem, aż byłem zaskoczony że wręcz ucieszył się możliwością udzielenia nam pomocy. Machnąłem intensywniej swoim leniwym zmęczonym ogonem, co ujawniło że byłem faktycznie zadowolony z obrotu sytuacji. Nie stawiałem się w zabraniu mnie, a nawet dotknąłem ramienia złotowłosego i uśmiechnąłem się do niego. To miało go pokrzepić by niczym się nie przejmował i dał się chwycić, oraz pozwolić sobie na lot.
- Mój młody przyjaciel dostał przydomki jak Władca Kruków... jak również Płynne Złoto.
Dodałem za niego skoro nie chciał w żaden sposób jakkolwiek się przedstawić. Co prawda naszego nowego przyjaciela i jak się okazuje domownika, może to zaskoczyć. Ale uznałem, że to lepsze niż żeby strachliwy obrońca był o nieistniejącej tożsamości. Odetchnąłem też z ulgą gdy już wylądowaliśmy a z pewnością gdy już nas zaprowadził do salonu. Rozejrzałem się nie do końca dokładnie, miałem w końcu oczy w połowie przymknięte.
- Bardzo piękne miejsce... To więcej niż bym oczekiwał, skrzydlaty przyjacielu.
Po tych słowach próbowałem usiąść na kanapie. A próbowałem dlatego, że praktycznie padłem plackiem. Dopiero po chwili próbowałem przestawić się do pozycji siedzącej korzystając w pełni z oparcia, a mój ogon szorował miękką powierzchnie.
- Herbata czarna byłaby mi idealna... Dla Władcy Kruków, pewnie jakaś owocowa byłaby dobra...
Czułem się trochę źle, dopiero co nas zaprosił a już się czuje, że nadużywam gościny. Zerknąłem uważnie na Jyuu jak się nagle czuje na nagłą zmianę otoczenia, miałem tylko nadzieje że nie przeżywa zbyt dużego szoku.
- Mi trochę trudniej, pozwolę sobie bardziej wypocząć... Nie chcesz pomóc... Naszemu gospodarzowi?

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!


Ostatnio zmieniony przez Nourh Noutiatir dnia Sob Lut 02, 2019 10:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jyuu

Jyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2346-jyuu#49510 http://vampireknight.forumpl.net/t3643-jyuu#79028
Zarejestrował/a : 03/01/2016
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Mała Willa   Pon Sty 28, 2019 6:19 pm

Może to i niebezpieczne zawierzyć swe życie komuś obcemu, w dodatku o bardzo nietypowym wyglądzie, ale i nadzwyczajnym sercu. Zero z wielkimi skrzydłami zgodził się za słowami Wilka, by przyjąć ich do siebie. Dwójkę przybłędów, która nie zagrzała nigdzie długo miejsca, tylko przy swoim wzajemnym towarzystwie. Już kilka dni byli ze sobą, i choć wiele z nich dotyczyły walki o przetrwanie, to razem raźniej przemierzali kolejne kamenie milowe. Wynikało z tego również to, że Jyuu uczył się coraz więcej, ale kosztem podupadającego zdrowia Źródła Mądrości. Trzeba było znaleźć na to sposób, aż to cud, że mężczyzną z czupryną przypominającą lwią grzywę zaprosił ich do siebie.
A właściwie... porwał!
Tak jak przypuszczał Ogoniasty, chudzina bała się z samego początku zmian, gwałtowności przemieszczania się w nieznanym kierunku, ale z czasem po prostu chłonął pewną aurę gospodarza i uspokajał się postawą Nourha. Tak najwyraźniej miało być.
Otoczenie, do którego zaprowadził ich dobry Samarytanin okazało się nie tylko oazą spokoju, ale i takiego piękna! Mnóstwo gładkich, lśniących powierzchni, czystych wnętrz, gdzie nie gdzie roślinność dodawała atmosfery. W dodatku było cieplutko, aż czuł, jak jego ciało odtajało się i lekko parowało. Kątem oka dostrzegł ładniutki ogonek wampiro-lwa, mrugnął oczyma ze zdziwienia. Nie pasowały mu skrzydła do lwa, czyżby ten ktoś był gryfem? Zadziwiające. Wnet troski wróciły w stronę Wilka, który prawie że przysypiał. Miał jednak na tyle w sobie siły, że zachować się kulturalnie i nawet przedstawić młodego. Ten speszył się wyraźnie słysząc, jak podał również to drugie określenie. Lekko zarumieniły się jego policzki.
-Um... -odważył się wydać z siebie pierwsze... dźwięki, bo tchórza strach jeszcze nie odpuszczał- ...Źródło Mądrości przesadził. W zasadzie... Władca Kruków bardziej pasuje.
Uśmiechnął się odrobinkę i pogłaskał za uszami zmęczonego Szlachetnego. Drgnął odrobinę, gdy Ogoniasty wyręczył się poniekąd za gościnność młodym, którego starał się nakłonić do pomocy. Blondyn z początku nie wiedział co powinien zrobić. Czy rzeczywiście zostawić na kanapie przyjaciela i podążyć za Reiem czy pilnować dotychczasowego towarzysza. Miał pewne obawy, ale w końcu przełamał się.
-Nie wiem, czy dam radę...
Ale mimo niezbyt pozytywnych, bo dalej przepełnionych niepewnością, słów udał się w stronę, gdzie zniknął gospodarz. Trochę musiał przejść, by znaleźć pana włości, który już prawie że zdążył zalać wrzątkiem herbaty. Błękitnooki szerzej otworzył oczka i zawołał w progu:
-Proszę Pana, proszę nie robić mi herbatki... -podszedł ostrożnie jeszcze bliżej ocierając dłoń o drugie przedramię schowane za swoimi wątłymi plecami- Proszę zrobić drugą dla przyjaciela. On musi wyzdrowieć.
Dokończył zupełnie niewinnie. Skąd miał wiedzieć, że nie wyczerpie (chyba) limitu dobroci? Wolał odstąpić od swojego przydziału, by szybciej Nourh mógł wyzdrowieć przy dodatkowej porcji ulubionego trunku. Młodzieniec ukradkiem dalej spoglądał na osobnika, który w myślach nazywał się Gargulcem, a dla Blondyna był zbawieniem, czyli Aniołem. No, nie wprost dla Jyuu. O czym zdecydował się powiedzieć na głos:
-Uhm... i... i chciałbym... również... podziękować. Gdyby nie Pan... ja już nic nie mogę zrobić dla niego... tylko uśmiechać się...
Nawet na moment uśmiechnął się, lecz zaraz zalśniły oczy mokre od łez. Chłopiec naprawdę uchyliłby nieba, żeby starszemu koledze było lżej. Nie umiał sobie wyobrazić, co by było, gdyby rozstali się. Bo umrze. Aż zadrżał i przykucnął przy podłodze cichutko szlochając. No ładnie, miał pomóc w noszeniu naczyń z herbatkami, a jeszcze tylko rozkleił się na środku kuchni.

_________________

DarkOrange - Dialog
Powrót do góry Go down
Zero

Zero

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Mała Willa   Czw Sty 31, 2019 4:09 pm

Widać było widać zmęczenie wampira wilka, zdecydowanie wydawał się obecnie niemal kruchy, jak na krwiopijce to raczej nie było częste zjawisko. Zdecydowanie potrzebował odpoczynku, a jednocześnie mimo wszystko próbował przedstawić swojego strachliwego towarzysza
-Władca Kruków? Bardzo ciekawy przydomek, ponoć to bardzo inteligentne i lojalne zwierzęta. I Źródełko Mądrości? Czyżby łączyła was relacja jak kiedyś mentorów z ich uczniami? W dzisiejszych czasach to bardzo już rzadkie zjawisko, ale miło jest widzieć, że jeszcze taki rodzaj relacji istnieje. Mnie czasem nazywają Gargulec przez mój wygląd.
Dodał od siebie, przynajmniej teraz będzie wiedział jak się zwracać do złotowłosego. No i poznał też inne miano wilkowatego. Został skomplementowany również wystrój domu na co się uśmiechnął szerzej
-Miło mi słyszeć, że to lokum przypadło do gustu.
Z uśmiechem poszedł zrobić herbaty kiedy już białowłosy zdradził mu preferencje co co napitku. Na blacie stanęły trzy szklanki, w czajniczku podgrzewała się woda, a w międzyczasie Zero znalazł odpowiednie herbaty i odmierzył odpowiednie ilości do kubeczków. Nie spodziewał się, że strachliwy wampirek pojawi się z tak nietypową prośbą. Spojrzał na niego z uśmiechem
-Spokojnie Władco Kruków, jeśli będzie trzeba to zaparzę więcej herbaty dla niego. A tobie też się przyda rozgrzać po tym jak zmarzliście.
Mimo więc prośby o nie zrobienie herbaty i tak ją zrobił, miał nadzieje, że zapewnienie iż tej jego przyjacielowi nie braknie będzie wystarczająco uspokajające. Nim jednak zabrał się ze przeniesienie kubeczków z ciepłym naparem wysłuchał podziękowań Jyuu. Widząc co ten robi sam przykucnął naprzeciw niego i dosyć troskliwie zmierzwił złotą czuprynkę
-Trochę za wcześnie na podziękowania. Jeśli mogę chciałbym pomóc twojemu przyjacielowi, jednak przyda mi się też twoja pomoc... widzisz ja nie wiem co sprawiło, że twój przyjaciel jest w takim stanie. Jeśli mi powiesz coś o tym to postaram się lepiej pomóc, a ty dalej się dla niego uśmiechaj i troszcz jak do tej pory, to już jest bardzo dużo.
Odpowiedział na to i jeśli była potrzeba da mu się nieco wypłakać, w końcu płacz też był dobry, koił nerwy i pozwalał dalej wykonywać swoje zadania w życiu. Skrzydlaty nie złościł się zupełnie, raczej zastanawiał jakie życie musieli prowadzić zbłąkani wędrowcy by za zaproszenie na herbatę i odpoczynek mieć w sobie tyle wdzięczności. Pewnie nie jedna osoba mogłaby się od nich uczyć za równo manier jak i takiego podejścia do życia, wdzięczni za to co mieli w danej chwili, a nie roszczący sobie prawa do wszystkiego bez opamiętania. Miło było spotkać takie osoby. Jeśli Jyuu uda się uspokoić nieco wtedy poda mu chusteczkę by mógł doprowadzić się do lepszego stanu.
-Już lepiej? Wytrzyj łzy i uśmiechnij się, trzeba wrócić do twojego przyjaciela, bo jeszcze będzie się zbędnie martwić co nam tu tak długo schodzi. Proszę twoja herbatka, a to dla twojego Źródełka Mądrości. Dopilnuj by się nie oblał, nie wygląda by miał dużo siły, a pewnie nie najlepiej by się czuł gdyby ktoś obcy mu przy tym pomagał.
Poprosi go o to dyskretnie i poprowadzi z powrotem do salonu gdzie znajdował się Nourh
-Wybacz jeśli trochę na zeszło. Władca kruków to bardzo miły chłopiec. Nie pamiętam kiedy ostatni raz spotkałem kogoś tak troskliwego.
Usiądzie sobie w wolnym fotelu i skupi swój wzrok na własnym naparze, herbata była ciepła i przyjemnie grzała w ręce, upił nieco i nie odstawiając kubka spojrzał na dwójkę która się tak dobrze uzupełniała.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

Nourh Noutiatir

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mała Willa   Sob Lut 02, 2019 10:06 pm

Ach, gdy swoimi wrażliwymi wilczymi uszami słyszałem co mówi Złotowłosy, to tylko przejechałem ręką po swojej zmęczonej twarzy. Ciężko było go oduczyć przesadnej niekoniecznej pomocy innym swoim kosztem. A odwaga chwytała się u niego i wyłącznie, jeśli miał pomóc komuś. Dla siebie takich rezultatów w poświęceniu by nie uzyskał. Ma to więc jakieś swoje zalety, tylko że musi podtrzymać nieco kroków ku samodzielności. Można powiedzieć, że nowo poznanego znajomego mogę w tym nieco wykorzystać. W sumie okropne, że właśnie w tym kontekście myślę o nieznajomym, a przecież nawet nie mam pojęcia do czego jest zdolny i czy nie będzie przypadkiem jakimś zagrożeniem. Jestem jednak dość otwartą w niektórych sprawach osobą, a taka okazja choć dość naiwna z mojej strony, to idealna. Słyszałem jak toczą swoje rozmowy i w tym czasie siedziałem zatapiając się w mięciutkiej kanapie. W połowie byłem myślami w ich okolicach, a w połowie prawie oddałem się snu.
W sumie to już nie byłem pewny, czy w tym momencie spoglądam na rzeczywistą powierzchnie gładkiego sufitu, czy na opadające jesienne liście. Czy słyszałem głos mojej starej towarzyszki, która zamierzała na nowo zebrać mnie do porządku, czy nieporadnego złotowłosego z skrzydlatym, którzy krzątają się w kuchni. Oddałem jakąś świadomość dopiero gdy do mnie wrócili wraz z wydającym się aromatem herbat. Niby dla nich to pewnie była chwila, mi ona dość miło trwała znacznie dłużej. Otworzyłem leniwie swoje zaspane ślepia i lekko podniosłem tułów do bardziej przyzwoitej pozycji siedzącej. Uśmiechnąłem się w miarę swoich możliwości i popatrzyłem uważnie na złotowłosego, a potem dopiero na skrzydlatego.

- Spokojnie, mam siły na trzymanie kubka... Aż tak niedołężny nie jestem.
Starałem się by mój ton brzmiał dość żartobliwie w tym kontekście. W trakcie tego też wskazałem swoje wystające wyraźnie wilcze uszy, zastrzygłem nimi. Przede wszystkim liczyłem, że wszyscy usiądą, zwłaszcza sam nasz gospodarz, któremu potaknąłem na dwa ostatnie zdania.
- Owszem, bardzo strachliwy, ale z święcą szukać... Tak troskliwej osoby. Sam zresztą swoją dobrocią... Nie odstajesz.
Zwróciłem uwagę, że teraz każdy ma dla siebie coś aromatycznego do picia. To powoduje takie herbaciane spotkanie. W dodatku miła przyjazna ciepła atmosfera, a Płynne Złoto ma z kim poćwiczyć próby zaprzyjaźniania się. W sumie potem będzie trzeba pomyśleć, jak można się odwdzięczyć. Taka gościna to nie byle co.
- Nie śmiałbym gardzić gościną. Może oczekujesz czegoś od nas?... Jakiś odpowiedzi?
Rzuciłem spokojnym głosem, w końcu moja senność i leniwość nie wyda mi większych ekspresji. Przynajmniej będzie to dla mnie ciężkie w wykonaniu.

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Jyuu

Jyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2346-jyuu#49510 http://vampireknight.forumpl.net/t3643-jyuu#79028
Zarejestrował/a : 03/01/2016
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Mała Willa   Wto Lut 05, 2019 1:26 pm

Pan Gargulec, a w zasadzie Rei (ładniej brzmiało to tak zostanie wedle Jyuu), był bardzo opiekuńczą osobą. Nie tylko przygarnął bezdomnych do siebie, to jeszcze traktował ich z najwyższymi honorami i nawet zgodził się zaparzyć aż dwie herbaty Nourhowi! Jego dobroć sięgnęła dalej, gdy przejął się losami zbłąkanych i przemarzniętych wędrowców, którzy tracili powoli nadzieję na lepsze czasy. Choć Wilk starał się czarować i nie mówił wprost pewnych spraw, dało się wyczuć i u niego ulgę, gdy znaleźli się w suchym, ciepłym, wygodnym miejscu. Właściwie willą, ale nie umiał tego nazwać po imieniu.
Jyuu w pewnym momencie nie wytrzymał i rozkleił się, nie umiał poradzić z tak zmiennymi emocjami. Raz skrywał łzy przed smutkiem, a teraz przed wzruszeniem, lecz nie dawał już rady i dał temu upust. A skrzydlaty wielki Pan nawet kucnął przy nim i zaproponował, by chłopiec dalej trzymał się pomysłu Wilka z uśmiechem na buzi. Także zadeklarował pomoc, choć potrzebował wiedzieć, co właściwie podziało się z towarzyszem. Nic dziwnego, na pozór wydawał się być jedynie zmęczony, ale ten stan ciągnął się zdecydowanie za długo.
-D-dobrze... powiem co wiem... -przetarł nadgarstkiem łzy w oczkach i zaczął mówić cicho- Spotkaliśmy się na dzikiej plaży. Już wtedy nie był zdrowy, odgoniłem od niego kruki, które chciały go zadziobać. Potem został ranny przez jednego z dzikich psów, bo bronił mnie i jeszcze jedną wampirzycę. Kiedy było po wszystkim, zabrałem go do starej altanki, w której troszkę wypoczął. Dla poprawy humoru szukaliśmy przygód w lesie i natknęliśmy się na dziwny srebrny ogród. Otruliśmy się pyłkiem ze Srebrzywiny, nawet jak mieliśmy Owiane Listniki na głowie. Spotkała nas taka dziewczynka zwana Vivi, ale zgubiliśmy się później i... i potem jak zyskałem nieco sił poleciałem do... do Akademii. Tam też byli mili ludzie, którzy chcieli nas napoić, ale Źródełko nie chciało pić. I... i później nie chcieli nas tam... bo intruzi... zabrał mnie Wilk do takiego miejsca, gdzie jadło się i piło, ale byliśmy już zmęczeni... i później wyprosili nas stamtąd... a później zmarzliśmy na ławeczce w Parku i... i tak to było, Panie Rei.
Nie był pewny, czy nie opowiedział o tym wszystkim zbyt chaotycznie, ale przynajmniej starał się zachować sens wypowiedzi. Uh, jak tak to wszystko zebrał do kupy, to tym bardziej zrobiło mu się przykro, że choć miał tyle czasu spędzonego z Długowłosym, to nie mógł dla niego nic zrobić. Może ktoś równie doświadczony co Nourh będzie wiedział, co zrobić dalej? W każdym razie wziął się w garść po namowie gospodarza i tak jak polecił zabrał naczynie z herbatą dla przyjaciela i starał się powstrzymać łzy. Był bardzo przejęty, że Rei zechciał zaangażować się w próbę ocalenia Wilka od złego. Oby ktoś mu ten trud i dobre serce wynagrodził.
Wilk był cwany i podsłuchał rozmowę. Oby nie miał za złe chłopcu, że chciał mu pomóc i opowiedział, co działo się z nimi podczas wspólnej podróży przez życie. Naprawdę liczyło się tylko dobro Starszego, co w sumie oba wampiry wytknęły na głos, aż Chudzina speszyła się.
-Uhm... to... to miłe... co mówicie... dziękuję... -wydukał z siebie młodzieniec, by za chwilę ożywić się i przytaknąć towarzyszowi- Tak, tak, Szlachetny Wilk ma rację. Pan jest bardzo dobry i miły.
Posłał wszystkim obecnym uśmiech. Skoro nie potrafił nic zdziałać fizycznie, to chociaż umili pogaduszki pogodną aurą. I tak wolał podsłuchiwać dorosłych, by nauczyć się jeszcze więcej. Zresztą Władca Kruków był typem słuchacza i obserwatora, dopóki nie poznał Ogoniastego przeżywał życie innych z samych obserwacji. Bez bezpośredniego angażowania się. Stąd wyobcowanie i brak ogłady w kontaktach międzyludzkich. Czy międzywampirzych. I też dlatego siedział ciągle najbliżej Wilka czując się przy nim bezpieczniejszy niż na wolnym siedzisku. Chyba że to instynktowna czynił za sprawą młodego wieku.
-Też postaram się pomóc.
Dodał popijając kolejny łyk pysznej owocowej herbatki. Ukradkiem spoglądał to na Nourha to na Reia. Powinni się dogadać, nadawali na podobnych falach i byli bardzo sympatyczni. Uśmiechnął się lekko na tą myśl i odłożył naczynie na stoliczek. Może wreszcie tutaj skończą się problemy Ogoniastego? A przynajmniej odetchnie w bezpiecznym miejscu. Tak, zyskał odrobinę wiary na zmiany na lepsze. Coś było takiego w Skrzydlatej Hybrydzie, że nie dało się go nie polubić. Mówił bardzo prosto i szczerze, czyli tak, jak trzeba do młodego chłopca. Jak na roczne dziecko już nauczył się bardzo wiele, a świat dalej zaskakuje. Gdyby mógł obdarować głodem wiedzy Wszystko Wiedzącego Wilka, to uczyniłby po to, by mógł na nowo przeżyć dobre chwile, których nie znałby. A może pobyt tutaj to w pewnym sensie niespodzianka dla Wiekowego?
Nagle przypomniał sobie ważną sprawę, znaczy... nie tak ważną jak zdrowie kompana o białych włosach, ale z tego wszystkiego zapomniał o czymś, co trzeba nadrobić.
-Trzeba Panu koniecznie wymyślić miano -odezwał się Blondyn, gdy rozluźnił się na tyle, by sam narzucić tematykę rozmowy- Gargulec nie podoba mi się, a Rei to to zwyczajne imię, jak u Źródła Mądrości Nourh Nou... Noutiatir. Może Anioł Stróż? Albo Skrzydła Wiary?
Przekrzywił główkę i wpatrywał się na rozmówców. Jakby mieli własne sugestie, to chętnie porozmawialiby o tym. Wszak Zero zasługiwał na nowe miano! W sumie... jak tak zaczynał nazywać otoczenie, zwierzęta czy osoby po własnych określeniach, łatwiej przywiązywał się do nich. Tak chyba działało to w jego podświadomości.

_________________

DarkOrange - Dialog
Powrót do góry Go down
Zero

Zero

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Mała Willa   Nie Lut 10, 2019 6:58 pm

Próbował się skupić nad tym co Jyuu mówi, jednak do najłatwiejszych zadań to się nie zaliczało. Emocje chłopaka i do tego nazewnictwo które stosował, a które niewiele mu mówiło, nie pomagało w owym zrozumieniu. Zrozumiał jedynie tyle, że nie mieli zbytniego szczęścia w znalezieniu sobie miejsca stałego pobytu. Do tego atak psów, otrucie jakąś rośliną? no i wyrzucenie z Akademii... to wszystko nie brzmiało zbyt przychylnie. Teraz nieco bardziej rozumiał dlaczego tak byli wdzięczni za miejsce odpoczynku.
-Och.. mieliście naprawdę dużo przygód. Ale teraz trochę bardziej rozumiem czemu potrzebujecie odpoczynku. Ehhh... staram się być miły, ale w przeciwieństwie do ciebie raczej nie jestem aż tak przekonany o swej własnej dobroci Władco Kruków.
Odpowiedział jeszcze Jyuu. Będąc już w salonie uśmiechnął się do Wilka na jego słowa
-Nie chodzi o niedołężność, a zwyczajnie o odzyskanie sił. Nawet mi mimo dużej siły zdarza się chwila słabości. Nie ma w tym nic złego. Mam nadzieję, że nie uraziłem cię pytając twego towarzysza o minione zdarzenia. U mnie możecie się czuć swobodnie, nie pozwolę by osoby potrzebujące schronienia błąkały się po mrozie w osłabieniu. Dla was to ciepły kąt, dla mnie to zaledwie jeden z wielu budynków których domem zwać nie potrafię, nie mam rodziny. Prawdziwy mój dom, moja rodzina przepadła dawno. Mam wielki majątek lecz nic po za tym. Być może zbyt wyolbrzymiacie moją dobroć. Jeśli mógłbym być szczery, możliwe ze to zaledwie tęsknota za czymś co wieki temu miałem. Bliska relacja jaka was łączy, widok który sprawia że w sercu na chwile zagościło wspomnienie ciepła którego dawno tam nie ma.
W końcu chyba wyjaśnił czemu dał schronienie istotom z nikąd. Osobom którym być może nikt normalny by nie zaufał. Jednak on sam nie czuł się zagrożony, miał dużo pieniędzy, być może nawet za dużo jak na jedną istotę. Nie zależało mu więc na materialnych rzeczach, nawet gdyby go okradli, ograbili ten dom, miał takich domów z dwadzieścia albo i więcej, na całym świecie stały budynki należące do niego. Jednak żaden z nich nie był miejscem za którym by tęsknił. Być może sam był gorszym tułaczem niż oni. Oni po prostu nie mieli się gdzie zatrzymać, ale mieli siebie. On mógł się zatrzymać gdziekolwiek, ale zawsze pozostawał sam, a bycie samemu wciąż w jednym miejscu potrafiło niemal że irytować niczym nieznośna mucha. Nie miał nikogo o kogo by chciał zadbać, nie miał nikogo kogo by musiał chronić. Był stary i stracił wszystko co posiadał oprócz pieniędzy. Być może zaproszenie tej dwójki było tylko kaprysem. Zależało im na sobie nawzajem, wiec mógł im dać schronienie skoro takie posiadał. Mógł patrzeć na troskę jaką sobie okazywali, sam już nie troszczył się o kogokolwiek od bardzo dawna. Zaproszenie do domu, czy poczęstowanie herbata było dla niego niczym.
Na dalsze zapytanie wilczego wampira westchnął
-Jeśli cię to nie urazi, chciałem spytać co by było ci potrzeba? Władca Kruków mówił coś o zatruciu, lecz nazwy którą mi podał nie kojarzę z żadną znaną sobie rośliną. Gdyby było potrzeba jakiś medykamentów mogę bez problemu je załatwić. Również jeśli potrzebowalibyście czegoś innego. Jedzenia, picia, cieplejszego okrycia. Nie krępujcie się, mi nic po posiadanych rzeczach.
Odpowiedział tym właśnie pytaniem i za razem propozycją, spojrzał na Jyuu
-Zdaje się jesteś dosyć młody. Może chciałbyś skorzystać z biblioteki póki twój towarzysz nie wydobrzeje? Skoro ciągnie cię do wiedzy, a w książkach jest jej trochę.
Dodał po chwili kierując do złotowłosego propozycję. By się nie nudził, a miał też jakieś zajęcie. Nawet jeśli by nie potrafił jeszcze czytać to mógłby znaleźć coś ciekawego w ilustrowanych wydaniach. Mógł też sprowadzić dla niego jakiś rodzaj elementarza jeśli by mu zależało na nauce pisma. Nieco go zaskoczyła propozycja zmiany miana, jednak na zasłyszane propozycje pokręcił przecząco głową.
-Ani ja stróż, ani wiary nie posiadam. Mówisz, że Gargulec ci się nie podoba. Ale na podobieństwo gargulca zostałem stworzony. Gargulec jest pół-zwierzęciem na podobieństwo demona. Aniołowie powinni opiekować się ludźmi i stosować do pewnych praw które ja już dawno złamałem. Ktoś kto przez lata zabijał i żywił się życiem innych nie zasługuje na miano anioła. Nie próbuj mnie proszę przyrównywać do tak doskonałych istot.
Mówiąc to uśmiech zszedł z jego twarzy, przez chwilę gościła na nim powaga i w oczach wydawał się zgasnąć blask radości która wcześniej tam gościła. W tych oczach nie było nawet smutku, zdawały się puste, tak jakby nie było w nim uczuć. Nie potrafił się smucić, ani nawet już nie złościł się na niesprawiedliwość świata. Pogodził się z tym kim był i jedynie nie chciał by młody wampirek myślał, że ma przed sobą jakąś boską istotę. Pomógł im bo nie był to dla niego problem, ale nie robił tego też dlatego bo był dobry. Nie zagłębiał się w to jak wiele złego zrobił, nie widział sensu by o tym mówić, nie był dumny z zabijania jak niektóre wampiry, ale też wcale nie miał zahamowań przed zabijaniem czy nawet torturowaniem jeśli to mu pomagało w osiągnięciu celu. Nie żywił do tego żadnych uczuć. Brak radości, brak poczucia winy. Mieli przed sobą dziwną hybrydę, która radowała się chwilą i to w sposób aż nazbyt dosłowny.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

Nourh Noutiatir

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mała Willa   Pon Lut 11, 2019 11:53 am

Choć mogłem się zrelaksować ciężko mi było przyjąć to co mówi Jyuu. Choć mój słuch pozwolił mi bez problemowo wszystko usłyszeć, to chaos wypowiedzi połączone z moim zmęczeniem spowodowało, że nawet nie wiem gdzie co miałbym sprostować. Musiałbym po prostu zwyczajnie zacząć od nowa, albo po prostu powiedzieć najważniejszą część. Ale czy powinienem? To co się dzieje teraz z Jyuu bardzo mi się podobało, choć nadal za bardzo przesadzał z moją dobrocią i życzliwością. Widać na tyle przesadza, że aż naszego dobrego skrzydlatego samarytanina zawstydził. Tak bardzo chciałbym brać żywszy udział w tej dyskusji, jednak moje ciało mi aż na taką swobodę nie pozwalało. Skinąłem i złożyłem nawet ręce przed herbatą, po czym dopiero chwyciłem do zaciągnięcia łyku, przymykając przy tym swoje ślepia. Kojące ciepło z cieczy zaprawdę było kojące, ale po chwili otworzyłem i powitałem tą samą ciecz pustym wzrokiem. To niemożliwe, żeby ta herbata była tak zła, Ja po prostu przestałem czuć wyraźny smak. Kolejny etap mojej morderczej diety? Choć moje lekkie skrzywienie było widoczne, próbowałem szybko nieudolnie je zatuszować i zrobić kilka kolejnych łyków. Wiedziałem, że to nie wina samej herbaty tylko ewidentnie mnie samego, nie śmiałem ani trochę obrazić naszego dobrego gospodarza.
- Władca Kruków przebija wszystkie schematy dobroci... Nie pamiętam kiedy w swoim życiu, widziałem podobny schemat.
Uśmiechnąłem się przy tej wypowiedzi w miarę możliwości z swoim bladym spojrzeniem. Odłożyłem kubek i jednak pozwoliłem sobie by się bardziej oprzeć.
- Pył z srebra, ale pozbyliśmy się go.
Nagle jakby niby nic skorygowałem pewne wątpliwości krótkimi słowami, tak nagle rzuciłem tym. Głowę odchyliłem bardziej do tyłu, tak by patrzeć na sufit. Trzeba było iść w końcu z tym dalej.
- Mój organizm ma pewne warunki co do przyjmowanej krwi... A moje osobiste zasady nie pozwalają mi je pozyskać... Tak po prostu. Nie wydrę z nikogo siłą. Tak mijają 3 lata życia.
Potem sobie uświadomiłem, że choć ta wypowiedź była konkretna. To być może aż za bardzo brakowało jej rozwiniętych treści. Jednak ciężko było mi prowadzić dłuższe zdania, szybko mnie to męczyło i potrzebowałem odpowiednich pauz. Po chwili machnąłem powoli ręką, a także mój sporawy ogon przemieścił się po kanapie i wyjawił przede mną, częściowo zasłaniając mój dół, po czym puchatą końcówką zaczepiając nogę Władcy Kruków.
- Jednak za dużo się przejmujecie, żyje tu już sporą ilość wieków. A nie myśl też, że tylko Ty masz grzeszki... Może nie byłem rzeźnikiem, ale robiłem wiele innych rzeczy.
Sam osobiście czułem, że gdybym był w doskonałej kondycji, mógłbym się z nim doskonale dogadać. Zdradzilibyśmy nieco o sobie, opowiedzieli sobie co trzeba. To byłaby bardzo owocująca przyjaźń, ale musiałem bardziej w pełni to zostawić złotowłosemu. W sumie uznawałem, że doskonale sobie radzi. Zrobił się jakby... Znacznie odważniejszy? Co prawda, dalej wahają mu się nastroje z stresu, ale jakby zobaczyć jak było na początku, to jest naprawdę diametralne.
- A co do słów z początku... Ja mam bardzo liczną rodzinę, tułają się po świecie całym. Lecz widuje rzadko, mało mamy przywiązania, ale gdy się spotkamy raz na wiele lat... A może i setek, to nie ukrywamy że nadal jesteśmy kochającą się rodziną. Taki już mój ród...
Niech wie, że u każdego jest zaprawdę inaczej. Ale to było tylko moje takie narzucenie do zastanowienia się. Klepnąłem teraz ramie Płynnego Złota i skinąłem twierdząco gdy było mówione, że mógłby sięgnąć po liczne książki. Widać nasz "Gargulec" zaprawdę miał oko do tego, że jest młody i potrzebuje naprawdę sporą ilość wiedzy. A skoro ma same dobre odpowiednie do tego lektury, to tym bardziej czemu nie? Lubi dużo pisać, to z pewnością czytanie pójdzie równie dobrze i przyjemnie. A co do nadawania miana, wolałem się na ten moment nie wypowiadać. Uznałem, że ta walka należy wyłącznie do Jyuu i powinien doskonale sobie z nią poradzić po trudach. Ciekawe czy będzie najpierw przepraszał, czy jednak spróbuje wmówić mu, że jest pomimo wszystkiego dobrą osobą? A może zaciekawi się kim był wcześniej? Zobaczymy, przyglądałem się wszystkiemu z uśmiechem.

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Jyuu

Jyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2346-jyuu#49510 http://vampireknight.forumpl.net/t3643-jyuu#79028
Zarejestrował/a : 03/01/2016
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Mała Willa   Czw Lut 14, 2019 7:43 pm

Niewątpliwie wszystko wskazywało na to, że trafili pod dobry adres. Nawet, jeśli podczas rozmowy wynikną pewne sygnały o błędnej ocenie, tak młodzieniec zyskał bardzo wiele na poznaniu kolejnej barwnej, złożonej postaci. Rei zwany Gargulcem słuchał uważnie swoich gości, częstował herbatą, ale i swoimi przemyśleniami o pojęciu dobra, rodziny i domu. Nourh odniósł się nie tylko do opowieści o tym, jak dwójka wędrowców poznała się, pokonywała coraz to nowe wyzwania, ale i opowiedział o swoich tradycjach rodzinnych, byciu grzesznikiem i restrykcyjnej diecie. Blondyn nie włączał się z początku w dyskusję, nawet jak bezpośrednio zwracano się do niego czy chwalono go za dobre serce. Aż za bardzo wciągnęły go rozmyślania o spotkanych wampirach.
Wiekowo mogli być podobni, mieli cechy zwierzęce i blisko im było do dzikości. Obaj też przyznali się, teraz czy wcześniej, że potrafią pokazać groźne oblicze. Popijając pyszną herbatkę owocową wędrował błękitnym wzrokiem od jednego do drugiego osobnika i w milczeniu analizował ich słowa. Łączyło ich bardzo wiele, a wyraźną różnicą była majętność i stały dom. To wcale nie znaczyło, że Białowłosy był przez to uboższy czy gorszy. Nauczyciel nadrabiał innymi walorami, jak cierpliwość, spokój czy lekkoduszność. Potrafił dzielić się wiedzą i stymulować młodzieńca do głębszej interakcji z otoczeniem, z osobami. Jak właśnie ze Skrzydłami Wiary. Gdyby uciekł w popłochu, nie poznałby kolejnego wampira wartego uwagi. Mówił o sobie w tak krzywdzący sposób, jednocześnie tak wiarygodnie, że nie sposób było nie przytaknąć. Mimo to, nawet jak przyjął bezdomnych z własnego kaprysu, to okazywał im wiele ciepła. Szkoda, że uśmiech zatonął w odmętach smutku, który pojawił się na twarzy Stalowookiego w trakcie wyjaśnień. W tym momencie po nodze Jyuu smyrał go ogon Mentora, a ostatecznie z główkowania wyrwało młodzika poklepanie po ramieniu, gdy była mowa o książkach i edukacji. Owszem, to bardzo miłe, że mógł zasięgnąć wiedzy z literatury, ale teraz? Kiedy mógł czerpać rękoma czegoś, czego nie wyczyta z liter?
Doświadczenie.
Panowie przeżyli niejedno, mogli sparzyć się nieraz, zatonąć w przygnębieniu i samotności, lecz też musiały być chwile szczęśliwe. O ile u Nourha była to partnerka z przeszłości, tak u Reia jeszcze nie poznał namiastki radości. W każdym razie Jyuu ostrożnie odłożył naczynie na stoliczku i utkwił obecne spojrzenie w obu wampirach. Miał lekkie rumieńce na twarzy, chyba naprawdę nad czymś mocno myślał, aż przegrzał się. Trochę tremował się, ale za dużo nazbierało się tych myśli, które były swoistym komentarzem do przetoczonej rozmowy, w której jeszcze nie potrafił brać aktywnego udziału.
-Bardzo doceniam Waszą szczerość i wiedzę, ale nim pójdę do książek...
Ostrożnie wstał z kanapy i wyprostował się, a ręce opuścił wzdłuż ciała. Włosy chudzielca zdawały się mocniej połyskiwać, gdy zabrzmiało pierwsze zdanie:
-...Nie ze wszystkim zgadzam się. Owszem... Nazywacie wszystko po imieniu, nie przekręcacie niczego. Nie ukrywacie błędów, ostrzegacie przed złem czającym się w Was. Zapominacie jednak o czymś bardzo ważnym. Jesteście wzorem dla młodych pokoleń. Dla mnie. Mogę powiedzieć jedynie to, co widzę, to co przeżyłem na własnej skórze. Dzięki Wam wierzę w dobro, więc nie umniejszajcie swoich zasług, swoich dobrych stron na siłę. Jeśli stanie się coś złego z jednym z Was lub z obojga, postaram się przygotować na taką ewentualność, ale pozwólcie mi Was widzieć tak jak teraz. Nourha jako osobę, która przelała we mnie więcej życiowych rad niż matka, a Reia - jako osobę dającą wiarę na zmiany na lepsze, gdy dopadają wątpliwości i słabości.
To powiedziawszy skłonił się lekko i zaniósł puste naczynia (swoje na pewno, ale jak ktoś skończył herbatę to i kogoś jeszcze) do kuchni. Czy dobrze uczynił, że opowiedział o swoim punkcie widzenia? Może nie powinien był... nie chciał nikogo urazić. Dziwne uczucie - niby wyrzucił z głowy te myśli, a jednak dalej coś mu ciążyło na duchu. Rodzące się obawy? A co, jeśli wszystko doświadczał w naiwnych barwach? Że rzeczywiście zadał się ze złymi osobami? Nie powinien wmawiać im, że są osobami, którymi tak naprawdę nie są.
Wrócił z powrotem do salonu, ale nie usiadł już na meblach. Chyba Panowie powinni porozmawiać na osobności, a on mógłby rzeczywiście zaznajomić się z kilkoma książkami.

_________________

DarkOrange - Dialog
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mała Willa   

Powrót do góry Go down
 
Mała Willa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: