IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Mieszkanie numer jedenaście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Keira

Keira

http://vampireknight.forumpl.net/t3789-keira#83494
Zarejestrował/a : 13/05/2018
Liczba postów : 30


Mieszkanie numer jedenaście Empty
PisanieTemat: Mieszkanie numer jedenaście   Mieszkanie numer jedenaście EmptySro Sty 30, 2019 9:39 pm

Mieszkanie po generalnym remoncie — piękne, przestronne, ustawne i bardzo skromne, położne jest w głębi osiedla, z dala od ciągów komunikacyjnych. Wokół całkowita cisza i spokój. Osiedle zamknięte, bezpieczne, czyste, rodzinne, położone w ustronnym miejscu, a jednocześnie w niewielkiej odległości od centrum miasta.
Lokum mierzy sześćdziesiąt trzy metry, w tym: duży salon z aneksem kuchennym [25m], sypialnia [20m], trzeci pokój - [8m], łazienka [8m], korytarz [2m]. Wewnątrz znajdują się czujki antywłamaniowe zespolone z systemem firmy ochroniarskiej.
W każdym pomieszczeniu odznaczają się dwa, duże, podwójne okna, na trzy strony świata - wschód, południe i zachód, mieszkanie jasne i bardzo przyjemne. Na podłogach są panele, a na korytarzu, przy kuchni i w łazience  jednorodne i praktyczne kafle dające spójność w mieszkaniu. Ściany gładkie, wycekolowane, białe.

Salon urządzony w zimnych, psychiatrycznych barwach; biel i jasne odcienie szarości. Wejście od korytarza, bez drzwi. Daremno szukać jakiejkolwiek zbędnej rzeczy, bowiem wszystko zostało ułożone przez Keirę z precyzją odpowiadającą szwajcarskiemu zegarkowi. Pokój w kształcie zmodyfikowanego prostokąta z wydzielonym miejscem na aneks kuchenny. Z lewej strony można zauważyć skórzaną kanapę, a przed nią oszklony, mosiężny stolik z dostawionymi krzesłami. Naprzeciw stary, kontrastujący z nowoczesnym stylem wykończenia, telewizor bytujący na białej komodzie, a obok zegar z XIX wieku. Z prawej zaś ciąg szafek kuchennych, zarówno tych wiszących, jak i stojących, lodówka, mikrofala, kuchenka oraz wszelkie sprzęty AGD niezbędne w kuchni.

Sypialnia pozbawiona jest wszelkich sprzętów elektronicznych. Jej wykończenie odpowiada reszcie mieszkania. W centrum wielkie, dwuosobowe łóżko zaścielone kołdrą i narzutą, obstawione wygodnymi poduszkami, z prawej strony szafka nocna, a na niej stos książek z różnych okresów. Naprzeciw zabudowana szafa typu komandor z przyczepionymi nań lustrami. Pod oknem przepiękne, wiekowe, nieco odrapane pianino — biada temu, kto je ruszy.

Trzeci pokój zamknięty jest na klucz. Nikt nie wie, co znajduje się w środku. Służyć może jako pokoik dziecka, gabinet lub garderoba. Póki co pozostaje pusty.

Łazienka jest zaaranżowana w nowoczesnym stylu - wyposażona w kabinę prysznicową, kompakt WC oraz wiszącą umywalkę. Wszystko zwieńczone oświetleniem led. Dodatkowym wyposażeniem jest pralka oraz futrzasty dywanik leżący przed prysznicem.

Korytarz, nieco wąski, wyłożony eleganckim dywanem. Na przestrzeni jest buciarka oraz wieszak na ubrania. Jedna ściana wyłożona fotografiami, w całości.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
Nadia

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 739


Mieszkanie numer jedenaście Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer jedenaście   Mieszkanie numer jedenaście EmptySob Lut 16, 2019 2:32 pm

Po wyjeździe z terenu posesji Nadia włączyła radio i jakby nigdy nic zaczęła opowiadać malcowi gdzie właśnie się udają. Pierwotnie wpadła na pomysł żeby szybko ewakuować się z miasta a nawet z kraju. Z każdą minutą docierało do niej, że to zbyt ryzykowne. Jeśli Hiro będzie chciał ją dopaść to zrobi to wszędzie. Niezależnie od tego co się stanie, będzie musiała za wszelką cenę ochronić swoje dopiero co odzyskane maleństwo. Które takie małe już nie było.
Wiesz co? Mam pomysł. Może odwiedzimy ciocie? Poznasz ją. Miałeś jakieś ciocie w zamku?
Nagle Nadia doznała całkowitego olśnienia. Jakiś czas temu wpadła całkowicie przypadkowo na swoją kuzynkę. Obie panie wypiły razem kawę i przy okazji rozmowy, zdradziły miejsca zamieszkania. Może i szlachetna nie władała pamięcią doskonałą ale udało jej się skojarzyć adres, pod który miała zamiar jechać.
Pewność co do tego czy znajdzie pomoc u kuzynki, była w granicach zera. Wprawdzie rozmowa przy małej białej była bardzo sympatyczna ale na jej podstawie trudno ocenić czy ktoś przyjmie pod swój dach dwie osoby. A te, co tu dużo gadać, ściągnął kłopoty. To tylko kwestia czasu.
Shizu opowiedz mi jaki był dla Ciebie Hiro. Chciałbyś go widywać?
Zainicjowała rozmowę w chwili, w której auto zaczęło wtaczać się na drogę szybkiego ruchu prowadzącą do centrum miasta. W tle leciała lekka, taneczna nuta i gdyby nie fakt, że Nadia wewnętrznie była kłębkiem nerwów, to byłoby całkiem miło. Naturalnie starała się odgrywać swoją rolę najlepiej jak tylko umiała. Przejazd przez miasto zajął im koło pół godziny.
Po zaparkowaniu auto przed jednym z bloków, Nadia pokazała młodemu wejście na klatkę schodową.
Sprawdzimy czy ciocia jest w domu?
Zapytała wysiadając i zamykając za sobą drzwi od strony pasażera.

_________________

Mieszkanie numer jedenaście Ivbs0NN
Powrót do góry Go down
Shizu

Shizu

http://vampireknight.forumpl.net/t4035-shizu#89057
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 12


Mieszkanie numer jedenaście Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer jedenaście   Mieszkanie numer jedenaście EmptyNie Mar 03, 2019 9:33 pm

Shizu nie do końca wiedział gdzie się udają. Aż tak daleko od zamku nie był chyba nigdy. Do tego całym jego ekwipunkiem była kolekcja piór i kamyczków chowana w małym woreczku w pasie niebieskiego kimona. Zdecydowanie nie dało się nazwać tego imponującym dobytkiem. Nadia musiała więc zabrać wszystko co było potrzebne do przetrwania dla niej ale i dla niego, w końcu malec nie myślał o takich błahostkach jak grzebień, czy chociażby ręcznik... a zapewne jakiś by się przydał kiedyś. No i Nadia choć mówiła gdzie jadą to malec nie był zbyt pewny tego czy rozumie gdzie mają być. Zamiast siedzieć spokojnie na swoim miejscu to uczepił się drzwi samochodu nos niemal przylepiając do szybki i przyglądając się mijanemu terenowi.
-Ciocia? hmmm... w zamku było dużo cioci.
Odpowiedział raczej niezainteresowany opowiadaniem o wszystkich wampirzycach mieszkających w zamku które były przedstawiane mu jako ciocie. Teraz miał poznać kolejna wampirzyce- ciocię... ciekawe czy była tą z łagodniejszych czy surową? W sumie nie skupiał się nad tym bardziej. Nie przywiązywał wagi do kolejnej cioci.
Bardziej go zainteresowało pytanie o Papcia Hira. Czy chciałby go spotykać? Raczej nie miał powodu by tego nie chcieć. Ale już wcześniej sytuacja wydawała się chłopcu dziwna. Swoim przyjściem sprowadził kłopoty, tyle zrozumiał, ale czy to znaczy, że Hiro będzie zły na niego, że przyszedł do mamy? Nie rozumiał co jest nie tak. Przez chwile nie odpowiadał nieco zamyślony. Jednak po chwili spojrzał na mamę
-Papcio Hiro był bardzo miły. Zawsze troszczył się o Shizu i inne wampiry w zamku. Czasem tylko był surowy jak Shizu coś źle zrobił. Nauczył Shizu pisać i czytać... No i podobały mu się piórka... Chociaż ostatnio Papcia Hiro często nie było w zamku... ciągle pracuje. I czemu Shizu nie miałby się widywać z Papciem Hiro?
Odpowiedział dosyć szczerze, jednak pytanie wyraźnie zdradzało, że chłopiec nie rozumie pytania. Czemu ono sie pojawiło. Czemu akurat takie?
Nie reagował też za bardzo na muzykę z radia, jakoś była mu obojętna zupełnie. Jak na dziecko wydawał się dosyć cichy. Trochę pomówił, ale jak nie zada więcej pytań sam też wiele więcej nie powie. Za to wyraźnie go interesował świat za szybką. Nie znał pojęcia miasta jako takiego. Gdy obok było wydać ptaszki na drzewie bardziej się zbliżył do szybki i wyciągnął rękę jakby chciał jednego złapać, ale nie mógł przecież tego zrobić przez szybę. Zrobił nieco zawiedzioną minę i schował rękę w kimonie. Gdy dojechali na miejsce na pytanie Nadii przytaknął i wyszedł z auta. Dał się spokojnie zaprowadzić pod dom cioci. Czyli teraz pozna tą nieznaną jeszcze osobę? Przypatrywał się ruchom Nadii z ciekawością i oczekiwaniem.
Powrót do góry Go down
Keira

Keira

http://vampireknight.forumpl.net/t3789-keira#83494
Zarejestrował/a : 13/05/2018
Liczba postów : 30


Mieszkanie numer jedenaście Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer jedenaście   Mieszkanie numer jedenaście EmptyCzw Mar 14, 2019 2:43 am

Czasem nawet najbardziej skryte osoby potrzebują uwewnętrznić swoje uczucia; smutek, radość, dumę, złość. Wszystko to sprawia, iż człowiek chce przebywać wśród ludzi i choćby dzielić się z nimi swoją aurą, a zarażać ichnią. Bo nic w życiu nie jest tylko czarne, i tylko białe. Choć, oczywiście, harmonia emocjonalna jest jak najbardziej wskazana.
Ciężki tydzień nauczania przyszłości świata zawsze kończył się dla Keiry tak samo – odbiciem. Co to znaczy? Ano to, że emocje kłębione w umyśle posiadaczki śnieżnobiałych  włosów musiały znaleźć ujście. Długo czasowe dywagacje były dobrym pomysłem, ale tylko wtedy, gdy masz u boku zaufaną osobę, która będzie w nich uczestniczyć. Z oczywistych względów Collins unikała zawiłych powiązań o podłożu emocjonalnym. Na przestrzeni lat nauczyła się skutecznie ograniczać budowanie relacji do niezbędnego minimum. Piętno przeżytych lat, a zwłaszcza wydarzeń, zdawało się nie zmniejszać swego ciężaru. Typowy Kowalski mógłby popukać się w głowę słysząc narzekania na długowieczność – bo nie chorujesz, bo ciężko cię zabić, bo, bo, bo… W tym wszystkim pomijane są realne aspekty nadwyżki lat; oglądanie śmierci bliskich, ciągła, niesłabnąca stygmatyzacja tego, kim, chcąc nie chcąc, jesteś. Podsumowując – najatrakcyjniejsze wydaje się to, czego nie mamy lub mieć nie możemy.
Po skończonych zajęciach przelotem zajrzała do swojego wynajmowanego, skromnego mieszkania. W małym marginesie czasowym znalazła się chwila na ponowne, pedantyczne ułożenie stosu ksiąg i doniczek. Czuła się zmęczona jak Noe po ukończeniu arki. Młodzież dawała w kość, a zwłaszcza komuś, kto nie potrafił skutecznie przywołać ich do porządku krzykiem czy choćby groźnym wyrazem twarzy. Szczytem Collins było, co najwyżej, słanie gorliwych próśb ku nazbyt energicznym podmiotom. Nikogo nie zaskoczy zakończenie takowej sytuacji. Tak, tak, mieli ją głęboko w nosie. Zajęcia i przekazywaną wiedzę także. Przyjaciele po fachu, a jakże, rzucali jedynie pobłażliwe spojrzenia, które Keira zdawała się ignorować.
Wybijająca na starym, wyprodukowany przez nieokreślonego rzemieślnika prawdopodobnie pod koniec dziewiętnastego wieku,  zegarku godzina dała znak, że czas opuścić zajmowane aktualnie lokum. Charakterystyczny, rytmiczny stukot rozległ się po pomieszczeniu. W akompaniamencie dźwięków „budziciela” kobieta pośpiesznie zbierała nic nie znaczące graty. Mała, skórzana torebka wzbogaciła się o nowy ekwipunek; stary telefon – którego sum summarum i tak nie potrafiła obsługiwać, portfel – bo po co nosić gotówkę i sfałszowane dokumenty na zajęcia?, tabletki na ból głowy oraz pudełko z obrzydliwą szatą graficzną, tym razem wzbogaconą o zdjęcie poczerniałego płuca. Spojrzała drwiąco na znajdujący się na paczce papierosów obraz, by po chwili dołączyła ona do reszty przedmiotów pochłanianych przez „czarną dziurę” (czyt. kobiecą torebkę). Ponownie rozejrzała się po pomieszczeniu weryfikując, czy wszystko zajmuje odpowiednie miejsce. Zachowanie Keiry powoli trącało o nerwicę. Wobec tego, czego doświadczyła w swoim życiu, nie byłoby to nic zadziwiającego.
Przekręcenie klucza, głuchy trzask zabezpieczenia i stukot podwyższanych parę centymetrów butów – to właśnie zwiastowało, że właściciel mieszkania, o numerze jedenaście, opuścił swe terytorium. Kiedy przeszklone drzwi klatki schodowej znalazły się za plecami białowłosej jej skóra przybrała na sinym odcieniu. Tak bowiem reagowało materialne pudło, należące do dwustu dwudziestoletniej istoty, na obniżone temperatury. Rzecz jasna, Keira nie odczuwała jakichkolwiek zmian. Z powodzeniem mogłaby paradować w samej bieliźnie i tarzać się w śniegu. Tylko po co wzbudzać sensację?
Złapana, całkiem szybko, taksówka po chwili znalazła się w samym centrum zepsutego miasta. Wokół rozlegały się irytujące spracowany umysł odgłosy; ktoś krzyczy, ktoś hamuje jak wariat. Ot, tętniące, miejskie życie, którego kobieta z zacięciem unikała. Był jednak mały wyjątek – „Cold Fire”. Dopóki Collins jest w stanie imitować zaciąganie życiodajnego tlenu, dopóty będzie spędzać tu chwile, w których potrzebuje dzielić się swoim talentem.
Dzisiejszego dnia światło w barze przybrało ciepły odcień czerwieni mieszany z pomarańczowym i żółtym kolorem. W przybytku było ciemnawo, na hakach wbitych w ścianę wisiały ozdobne, lodowe łańcuchy odbijające falę elektromagnetyczną. Wokół walały się topniejące, kryształowe kieliszki – specjalność szefa. Obok mosiężnego, transparentnego baru znajdował się podest o grubości, na oko, metr w górę. Na scenę prowadziły imitujące lód, wąskie schodki, wprost do wyróżniającego się na tle wystroju, starego pianina. Posłany młodym, atrakcyjnym barmankom uśmiech znaczył tylko jedno – „Dzień dobry, będę grać, proszę mi nie przeszkadzać”. Lata temu zakręciła się obok instrumentu jak żmija wokół myszy, od razu czując duchowe przywiązanie do rzeczy martwej, wszak dane jej będzie spędzać z nim każdy, samotny weekend. Ot, przedmiotowy kochanek, można by rzec. Z wdziękiem i lekkość skierowała się ku rampie. Bez zbędnych, teatralnych przedstawień zasiadła przy swym ulubieńcu. Przez chwilę personalizowała przedmiot, by po chwili napawać uszy, przesiadujących w barze, gości przyjemną, kojącą melodią wzbogacaną o dźwięczny, liryczny, acz ciężki w rozumieniu – z racji różnych naleciałości językowych – wokal. Koncert nie był tylko śpiewem do kotleta. Keira, co łatwo spostrzec, wręcz czuła prezentowaną przez siebie piosenkę, chłonęła każdą nutę, jednocześnie wypuszczając z siebie zlepek emocji. Zupełnie jak w transie.
— Hands getting cold. Losing feeling's getting old. Was I made from a broken mold?
Hurt, I can't shake. We've made every mistake... Only you know the way that I break

W świetle reflektorów pobłyskiwała biżuteria, jaką kobieta zwykła przywdziewać – obrączka. Przypomniała ona o momentach,  w których Collins czuła się realnie szczęśliwa. Ale to już tylko przeszłość, prawda? Odsłaniane, przez suknię z wyciętymi plecami, blizny nie pozostawały bez kąśliwych uwag zgromadzonych chlejusów. Typowe. Ludzie zawsze wściubiają nosy tam, gdzie nie powinni. A przynajmniej według etykiety.
***
Tej nocy zdołała zagrać jedynie parę utworów. Było to zaskakujące, w końcu od kilku lat przesiadywała tam godzinami. Nagłe uderzenia gorąca zmusiły Keirę do tego, by zaprzestać lirycznych pieszczot i wezwać transport. Wprost do mieszkania, kapsuły snu.
Opuściła lokal nieco chwiejąc się na nogach. Chłodne, zimowe powietrze otuliło jej cienką, bladą skórę, chłodząc umysł do pożądanej temperatury. Przechodnie spoglądali na białowłosą posępnym wzrokiem, w końcu stała jedynie w sukni. I to całkiem przewiewnej.  
Minął kwadrans, a pojazd, o długim numerze bocznym, zajechał na chodnik. Wciśnięty hamulec, następnie sprzęgło. Taksówka stoi. Collins rozejrzała się przelotnie po okolicy, by upewnić się, iż nikt inny nie zmierza do pojazdu. Bezceremonialne zasiadła z przodu, na miejscu pasażera i natychmiastowo podała adres. Taksówkarz skinął głową, wbił bieg wsteczny i wycofał z zajmowanego miejsca. Bieg pierwszy, rozpęd, bieg drugi... Collins nie zwracała uwagi na to, co dzieje się wokół. Ponownie odczuła nieprzyjemne uderzenie. Ostatnie światła. Jeszcze chwila i szkarłatnooka będzie mogła odpocząć, wziąć ciepłą kąpiel, wyciszyć umysł. Wysiadłszy z auta, ówcześnie płacąc za przejazd, dłonią zanurkowała w torebce. Klucze. Po chwili miała je w dłoni. Stukot wyznaczył ścieżkę do klatki, następnie do domu. Przekręcenie klucza. Jest. Pchnęła drzwi do wewnątrz, weszła, a torbę zawiesiła na wieszaku. Rozejrzała się po mieszkaniu kontrolując rozmieszczenie przedmiotów. Wszystko, jak zawsze, było w odpowiednim miejscu. Spojrzawszy na łóżko przekręciła głowę z poirytowaniem. Zagięta kołdra. Cmoknęła ustami i podeszła, w chodzie zdejmując buty, do krawędzi łóżka. Z zaangażowaniem poprawiła nieistotny szczegół, usiadła. I tu się film urywa, do ranka. A właściwie do momentu, w którym po mieszkaniu zawtórował dźwięk kołatki. Keira poderwała się na nogi, nieco nieobecna, przejechała dłonią po rozwichrzonych włosach i otworzyła.
— N-Nadia — wybełkotała wybałuszając oczy. — C-co ty tu... Wejdź — ruchem dłoni zaprosiła kuzynkę, wraz z niebieskowłosym chłopcem, do środka. W biegu próbowała poprawiać elementy wystroju. Sum summarum nikt nie zwracał na nie uwagi, nawet wtedy, gdy były nie na miejscu, ale Keira była przekonana, że jest wręcz odwrotnie.
— Tam jest salon, usiądźcie. Napijecie się czegoś, zjecie coś? Przepraszam, dopiero się obudziłam — wystrzeliła jak z procy. Naprawdę zakłopotana. Zresztą, u Collins nie było to nic zaskakującego. — Coś się stało? Nie sądziłam, że kiedyś mnie odwiedzisz — krzyknęła z kuchni nastawiając wodę.
 
[wybaczcie za długiego posta, nie chciałam żeby poprzedni się zmarnował, możecie czytać od samych gwiazdek, tak właściwie]

_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
Nadia

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 739


Mieszkanie numer jedenaście Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer jedenaście   Mieszkanie numer jedenaście EmptyPią Mar 15, 2019 10:20 pm

Podróż jak wiele innych z tym, że na przednim siedzeniu siedział mały pasażer. Nadia co jakiś czas zerkała w jego kierunku uśmiechając się mimowolnie. Zainteresowanie i szczera, dziecięca ciekawość sprawiły, że prawie nie odlepiał nosa od szyby.
Tak wiele czasu zostało zmarnowane. Mogła pokazać mu dziesiątki miejsc, zabrać w niezliczoną ilość podróży. Owszem, gdyby nie ktoś, kto bezczelnie i niemal bestialsko ograbił ich ze wspólnych chwil. Czasu nikt nie cofnie ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to nadrobią wszystkie zaległości. Jest przecież tyle pięknych miejsc, które warto zobaczyć o danej porze roku. A może lepiej zacząć od okolicy? Morze, góry, jeziora, one też mają swój niepowtarzalny urok. Trzeba mieć tylko chęci na wycieczki a ich chyba nie będzie brakowało.
Nie mogę Ci obiecać, że będziesz się z nim widywał ale póki masz mnie to chyba żaden problem, hm? Muszę się Tobą nacieszyć.
Pogłaskała krzepiąco czuprynę chłopca, którego włosy były tak mięciutkie w dotyku, że mogłaby je głaskać cały czas.
Końcowym przystankiem ich szybkiej i spontanicznej podróży był parking na gęsto zabudowanym osiedlu. Sprawdzając czy nic nie nadjeżdża ze wszystkich stron, chwyciła dzieciaka za dłoń i przeprowadziła bezpiecznie na drugą stronę.
Oczekiwanie przed drzwiami umiliła sobie ponownym przeczesaniem główki swego dziecka. Zaraz potem na progu stanęła zaspana i zaskoczona Keira, która zaprosiła oboje do środka. Naturalnie z zaproszenia skorzystano, a jakże.
Cześć.
Uśmiechnęła się ciepło wchodząc do środka. Widząc krzątaninę kuzynki, miała poprosić ją o odpuszczenie sobie podobnych rzeczy ale ta, niczym burza wpadła do kuchni jednocześnie wskazując im salon. Co za żywe srebro, wulkan energii.
Kochanie ściągnij buciki. Masz na coś ochotę?
Zapytała prowadząc syna do wskazanego pomieszczenia. Okazało się, że salon jest połączony z kuchnią co już przestało chyba kogokolwiek dziwić. Ten trend jest praktykowany od kilkunastu lat i o ile wampiry rzadko gotują to dziwne, że ludziom nie wadzą zapachy. Pewnie mają od tego jakieś sprzęty, nad którymi Nadia się nawet nigdy nie zastanawiała (wiecie, okap itp.).
Kochana dla mnie kawa jeśli to nie problem.
Duża biała z małą ilością cukru na osłodę życia to coś, bez czego nasza pani nocy nie umiała się obejść. O ile ludzkie pokarmy bywały dla niej jałowe, tak kawę uwielbiała w niemal każdym wydaniu. No może poza tą rozpuszczalną, słabej jakości. To ciężko przechodziło przez gardło.
Siadając na kanapie bacznie obserwowała koordynację świeżo wybudzonej ze snu jasnowłosej kobiety. Szlachetna miała z tego powodu małe wyrzuty sumienia ale została zmuszona przez zaistniałą sytuację, można tak powiedzieć.
Kiedy wszyscy razem znaleźli się w salonie, tj. wampirzyca dołączyła do pozostałej dwójki, Nadia zrobiła to, co powinna zrobić na samym początku.
To jest mój syn, Shizu, ten o którym opowiadałam Ci na naszym spotkaniu. A to jest kochanie ciocia Keira, przywitaj się.
Nad puściła oczko do kuzynki dając tym do zrozumienia, że to dopiero początek całej historii. Chociaż okoliczności w jakich obie kobiety się rozpoznały pewien czas temu były przypadkowe, to podczas kilkunastu minut, Nadia nakreśliła całą swoją obecną sytuację. W tamtych dniach miała klasycznego „doła” i potrzebowała się wygadać, a że natrafiła się okazja… Opowiedziała o tym jak to zniknął jej sługa, a ojciec Iwo a wraz z nim niemowlę. Opowiedziała, że ma zamiar je odbić i się zemścić a tymczasem staje na progu mieszkania z chłopcem o innym imieniu. Żadna pomyłka, raczej fantazja Hiro co do imienia ale to nie miało żadnego znaczenia. Iwo czy Shizu… ważne, że miała go przy sobie w jednym kawałku.

_________________

Mieszkanie numer jedenaście Ivbs0NN
Powrót do góry Go down
Shizu

Shizu

http://vampireknight.forumpl.net/t4035-shizu#89057
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 12


Mieszkanie numer jedenaście Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer jedenaście   Mieszkanie numer jedenaście EmptyCzw Kwi 04, 2019 10:11 pm

Shizu był dosyć cichy, nie wiedział czego oczekiwać, ale nauczył się, że jak się czegoś nie zna to lepiej pozostawić sprawę do rozwiązania dorosłym. Przy okazji mógł zaznać tego uspokajającego miziania matczyna ręka. Zdecydowanie było to inne odczucie od tego które towarzyszyło kiedy robił to Hiro... w końcu niezależnie jak delikatny Hiro był facetem. Gdy Nadia to robiła trochę miał ochotę mruczeć jak kotek... chociaż ludzie pewnie dziwnie by patrzeli na mruczące dziecko...
Drzwi jednak zostały w końcu otwarte, a w nich pojawiła się kobieta której chłopiec przyglądał się przez chwile. Tez miała białe włosy. Chociaż wydawała się nieco nerwowa. A wiec to jest ciocia? Cala ta sytuacja była nieco nowa wiec nie wykazywał w pierwszej chwili zbytniego entuzjazmu, bardziej niepewna ciekawość. Gdy pozwoliła im wejść Shizu próbował odruchowo zajrzeć ostrożnie dalej czy nie ma tam czegoś przed czym trzeba byłoby uciekać. Ale raczej ani źle ułożone bibeloty, ani rzeczy codziennego użytku nie wydawały sie póki co stwarzać zagrożenia. Upomniany ściągnął butki i w skarpetkach podreptał za mama lokując się na kanapie w salonie choć nie pozostawał na niej spokojny. Rozglądał się po pomieszczeniu zastanawiając czy ciocia rozstawiała wszystkie ozdoby pod linijkę? Nawet najgłupsze przedmioty były ustawione nienagannie i o ile zapewne Keira uważała ze tak maja być to Shizu odczuwał pewien dyskomfort związany ze zbytnią "sterylnością" w jego dziecięcym odczuciu.
-Ciocia ma czekoladę??- Zapytał dosyć cicho Nadii. Jakoś nie był pewien czy może o to poprosić. Nie chciał urazić nowo poznanej cioci, w zamku niektórzy nie lubili słodyczy, w sumie sam tez nie szczególnie lubił cukierki, ale czekolada akurat przypadła mu do gustu.
Kiedy mama kazała mu się przywitać wstał z kanapy i podszedł do kuchni gdzie stała ciocia, skłonił się po japońsku
-Milo mi poznać ciocie.
Przywitał się dosyć formalnie i krotko. Jednak nie wiedział jak mógłby to zrobić inaczej, nie każdy chciał sie spoufalać bardziej, a i sam Shizu się do tego nie kwapił póki kogoś nie poznał. Za to bardziej niż samo przywitanie interesowało go to co się działo na blacie kuchennym, rzeczy które tam stały były mu nieznane częściowo, w zamku mało kiedy był w kuchni. I choć nie pytał o to wprost to podszedł do brzegu blatu i nieco podciągając sie na palcach próbował zobaczyć czym jest urządzenie stojące tam.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
Shiro Fuyuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1457


Mieszkanie numer jedenaście Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer jedenaście   Mieszkanie numer jedenaście EmptyWto Lip 02, 2019 9:05 pm

Na prośbę gracza: Wątek zostaje anulowany, każdy gracz ma z/t z tematu.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Mieszkanie numer jedenaście Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer jedenaście   Mieszkanie numer jedenaście Empty

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie numer jedenaście
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: