IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Piwnice / Lochy [Podziemie]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Paź 28, 2018 12:40 pm

Milczeniu nie było końca. Co prawda Isaac nie założył mu żadnego kagańca czy nie wetknął jak prosiakowi jabłka do ust, lecz nie miał potrzeby rozmowy. Co prawda było kilka pytań, lecz jak wcześniej wspomniano umysł Taki ogarniała mgła i pustka, a jeśli już coś przybłąkało się, związane było z pożywieniem. Szedł w miarę równym tempem za Lazurowookim, gdzieś w tyle głowy czaiła się myśl, by spróbować zaatakować go od tyłu dla kęsa pysznej krwi, lecz wstrzymywał się.
Niepotrzebnie, bowiem Isaac nie dotrzymał słowa.
Wystarczyła chwila nieuwagi, gdy dotąd kroczący przed nim Wyższej Krwi zatrzymał się. Bezwiednie zrównał się z nieznajomym i nawet nie wiedział, że spełnił nieme życzenie jegomościa. Jak zwykle nie odpowiedział na słowa Czarnowłosego, i tak żadne słowa nie przekreśliłyby czynu Hycla. W momencie stracił nie tylko czucie w ciele, ale i przytomność. Wystarczył refleks i technika, prawdopodobnie ćwiczona całymi wiekami na innych pojmanych istotach.

***
Po dłuższym czasie pojawiły się pierwsze objawy tego, że żyje, ale ma się naprawdę tragicznie. Niby przytomny, ale odcięty od większości bodźców otoczenia. Nie wiedział, gdzie jest. Nie wiedział również, dlaczego jego ciało odmawiało jakiegokolwiek posłuszeństwa. Nie mógł otworzyć oczu, by cokolwiek dostrzec. Jedynie niezwykle paląca od zerwanych nerwów od kręgosłupa głowa mogła pracować. Tylko jak? Przez dłuższy czas nawet nic nie słyszał. Zawieszony między światem żywych a umarłych, mimo wysokiej odporności na ból, zwijał się w myślach od kolejnego cierpienia. A najgorsza była bezradność, gdyby cokolwiek mógł przedsięwziąć, coś co dawałoby mu jakąś przewagę w zupełnie nieznanym środowisku, byłby o wiele spokojniejszy. Nic z tych rzeczy, podskórnie w okolicach twarzy czuł wszędobylską wilgoć, niską temperaturę powietrza oraz twarde, lodowate podłoże. Wytężonym słuchem namierzył głuche dudnienie, wyolbrzymione kapanie wody, które teraz brzmiało jak walenie pięścią o bęben. Nic więcej nie mógł zrozumieć, bił się z myślami, które zostały nadszarpnięte wymazywaniem wspomnień. Musiał przy plądrowaniu grobu być na tyle nieuważny, że ktoś pozbawił go jakiegokolwiek funkcjonowania. Ale... nie zabił. Dlaczego? Był to ktoś z fetyszem patrzenia na cierpienie kogoś innego? A może ktoś inny... odbił go w ostatniej chwili z łap napastnika? Tylko znów, w jakim celu? Ciało domagało się natychmiastowej regeneracji, lecz raczej nie był w stanie odnowić kręgów w karku, by zyskać czucie. I tak nie zdawał sobie sprawy z tego, jak to się stało, że dopadł go okrutny paraliż. Prawdopodobnie leżąc gdzieś jak worek ziemniaków nic nie mógł zrobić.
Gdyby mógł, zasnąłby jeszcze raz, żeby przekonać się, że to tylko koszmar.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 430


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Lis 04, 2018 11:29 am

Szlachetny powrócił na włości zamczyska w niezbyt dobrym humorze. Rozmowa z Crossem nie przyniosła oczekiwanych owoców, a tylko pogorszyła pewne stosunki. Jednak przynajmniej wiedział na czym stoi i co trzeba robić, aby wycisnąć na dyrektorze zgodę. Chociaż na pewno i on przygotuje się na ponowne spotkanie z Przewodniczącym. Póki co jednak wampir musiał zająć się jeszcze inną sprawą.
Kiedy wszedł na tereny budowli, od razu zaczepiła go służka informując o gościu w celi. Hiro posłucha, podziękuje za wiadomość i nim zejdzie do podziemi, uda się do swojej komnaty. Musiał się przecież przebrać, nim pozwoli sobie na zejście do Piekła. Tym razem wybrał czarny strój. Od spodni po koszulę i fartuch lekarski. Włosy związał w niską kitę, tak aby nie przeszkadzały. I w taki sposób skierował się do gościa.

- Dobra robota. Hyclu.
Powie, po tym jak postawi pierwszy krok na korytarzu lochów. Głos roznosił się tutaj echem, więc Isaac usłyszy bardzo dobrze, ba już wcześniej mógł wyczuć mniej przyjazną aurę Przewodniczącego. Po samym stroju może wywnioskować, że Ivano nosi ze sobą dobrego samopoczucia.
Podejdzie do krat, przyglądając się pojmanemu. Białe włosy, trupio blada twarz. Wyglądał jakby urwał się z najgorszych koszmarów. Wygłodzony, zdezorientowany i zapewne pragnący uciec. Hiro aż wyszczerzył zębiska, mrużąc czerwone ślepia.
- Mniemam, że trawi cię głód, przyjacielu.
Rzeknie do porwanego, chcąc zwrócić całkowicie na siebie uwagę. I nieważne czy coś powie, szlachetny wejdzie do środka celi, podchodząc. Im bliżej niego, tym Ivano mocniej wyczuwał krew. Nie dość, że rozmowa z Crossem nie wyszła, to jeszcze Alice Green przeszła mu koło nosa. Mógłby się więc wyżyć na biedaku, ale właśnie Hiro nie działa w taki sposób. Woli zacząć tworzyć, eksperymentować niż torturować. Chociaż czy czasami jego doświadczenia nie podchodziło pod tortury?
- Nosisz jakieś imię?
Spyta, nie czyniąc póki co nic więcej.

_________________



Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Lis 04, 2018 12:59 pm

Gość czekał dokładnie w tym samym miejscu, gdzie został rzucony przez Hycla. Ze skręconym karkiem nie miał jak uciec w kąt, a najlepiej z tego wilgotnego miejsca, którego nie znał. Wyrwa w pamięci drażniła Takę, lecz nie bardziej niż swój ogólny, koszmarny stan zdrowia. Sparaliżowany od szyi w dół nie kontrolował ciała, mógł dysponować jedynie wrażliwszym słuchem i powoli wzrokiem, który mętny od mgły wyostrzał się w ślimaczym tempie. Najprawdopodobniej przy rzuceniu go na posadzki uderzył potylicą o kamienne podłoże, stąd tak długo miał mroczki przed oczyma. A do tego głód, który rozrastał się i tłumił logikę czy kombinatorstwo, jak czmychnąć z pułapki.
Nieznany głos przeszył eter i urwał dźwięk kapiącej wody z sufitu lochu. Pewny siebie, choć brzmienia słów nie rozszyfrował. Łeb bolał niemiłosiernie, bombardowany o braku łączności z innymi kończynami ciała, o głodzie. Głód... krew... nawet nie miał jak zlizać z siebie pozostałości po uczcie nad zwłokami. Śmierdział niedawno spożytą padliną, o czym Isaac już wcześniej wiedział, a czego Szlachetny także doświadczył po wkroczeniu w pobliżu celi. Tego drugiego pewnie nie zdziwił widok pozbawionego czucia w członkach pojmanego, być może metody Hycla przestały zadziwiać Starszego, a być może wolał skupiać się na nabytku.
W sumie... jakby nie spojrzeć, swoje niepowodzenia biznesowe czy fizjologiczne Hiro mógłby stłumić na wampirze, który i tak niczego nie poczułby poniżej łba. Tylko czy warto brudzić świeży fartuch? Na to coś, co było marnością wśród krwiopijców? Już za sam smród mógłby zrezygnować z pożywki, choć pewnie bardziej korciłoby skopanie upodlonej istoty.
Inne zamiary krążyły w głowie Ivano, które to nie zgadłby nikt, kto nie znał zachowań czy specyficznego hobby Białowłosego. Więzień nie miał jak wpaść na taki absurdalny pomysł. I bez tego miał pietra, jego aura bardzo przytłaczała i cofała wstecz pamięcią do tortur, jakie stosował na nim Stwórca. Ślady do dziś zdobiły ciało wampira, w tym niegojące się blizny, szwy ze srebrnych nici, byle jak upchane jelita - gdyby tak otworzyć wnętrzności Taki, Wiekowy załamałby się brakiem profesjonalizmu jakiegoś marnego naśladowcy.
Gdy Szlachetny wspomniał o głodzie, pojmany utkwił spojrzenie w sylwetce przybysza. Gdyby był nieco bliżej, może mógłby go ugryźć w stopę, by zdobyć choć trochę krwi. Nie przeszkodziłby mu w tym but, stalowy żołądek wampira zjadał niejedną dziwną rzecz. Samo słowo wzburzyło paralitykiem, lecz nie wyraził tego żadnym słowem, co tlącym się obłędem w oczach. Bardzo blisko było temu wampirowi do zupodlenia krwi do najniższego poziomu, lecz kolejne pytanie jeszcze przekreślało powyższy objaw. Co prawda nie mógł rzec na głos, a to z powodu porażenia strun głosowych po ukręceniu karku, lecz niemo poruszał wargami układając w dwie sylaby.
"Taka."
Po policzkach, i być może reszcie ciała, przeszły widoczne ciarki. Nie odrywał ślepi od osobnika, który do złudzenia przypominał... no właśnie. Kogo? Taka był poniekąd podobny do Ivano, może to przez trupią cerę i długie białe włosy, ale pod powłoką ubóstwa, nędzy i zniszczenia trudno było dostrzec to skojarzenie.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Isaac
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3702-isaac-budowa#80946 http://vampireknight.forumpl.net/t3700-isaac#80938
Zarejestrował/a : 12/02/2018
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Czw Lis 15, 2018 11:51 pm

"Dobra robota. Hyclu."
 Wyprostował się, słysząc znajomy głos. Oczyszczenie pamięci ofiary przebiegło bez problemów. Jeśli poszkodowany się obudzi, jeszcze przez jakaś chwilę będzie otumaniony. Isaac darował sobie przywracanie jego karku na właściwe tory. Niech tym zajmie się Hiro. Wszak rola hycla skończyła się w momencie wsadzenia więźnia do lochów.
 Przeskoczył spojrzeniem z Hiro na wampira niższej krwi. Przez białe włosy skazaniec przypominał czarnowłosemu przewodniczącego w młodszej i bardziej żałosnej wersji. To było prawie jak patrzenie na lustrzane odbicie wyniosłej postaci szlachetnego. Lekki uśmiech wykrzywił kąciki ust. Cóż, zdecydowanie nie miał zamiaru wypowiadać tej myśli na głos. Przyrównanie przewodniczącego rady do tej konającej wywłoki mogłoby być obrazą dla Hiro.
 - Raczej nie odpowie zbyt szybko. Skręciłem mu kark - poinformował, wzruszając ramionami. - Wlekł się tak wolno, że dwa dni nie wystarczyły, żeby tutaj przyjść[/color] - dodał, trącając głowę leżącego czubkiem wojskowego buta.
Żałosna kukiełka.
 Lazurowe oczy skrzyżowały się z szkarłatnymi ślepiami Hiro. Już miał pożegnać się i wybyć skąd, zanim padną słowa zapowiadające kolejne zadanie, ale nim otworzył usta, przypomniał sobie o czymś, co zdecydowanie było ważniejsze niż chęć wyrwania odrobiny wolnego czasu.
 - Pamiętasz, jak kiedyś wspominałem, że odnalazłem biologicznego ojca? - napomknął równie naturalnie, jakby właśnie jedli obiad, a nie stali nad ciałem cmentarnej hieny. - Mam zamiar niedługo złożyć mu wizytę i namieszać w jego żałośnie idealnym życiu. Jeśli będziesz czegoś ode mnie chciał, skontaktuj się z Yusuke. Jestem pewny, że szanowny ojczulek prześwietli mnie na wylot, dlatego nie może znaleźć żadnych powiązań między nami. - Usta wampira ułożyły się w paskudnym grymasie, przypominającym uśmiech drapieżnika namierzającego ofiarę. - A tym bardziej nie może mnie powiązać z Kuroiashita. Jak uda mi się przedostać do oświaty i ty na tym skorzystasz.
 Reszta planów musiała pozostać tajemnicą. Wyjawianie wszystkiego od razu byłoby nierozsądne, dlatego Isaac podzielił się jedynie niezbędnym minimum.
 - Pójdę już. Miłej zabawy - powiedział, kierując się ku wyjściu. Zanim zniknął z pola widzenia starszego krwiopijcy, odwrócił się jeszcze, obdarzając przyniesionego szkodnika beznamiętnym wzrokiem. - Wymaż mu wspomnienie z naszej rozmowy, jeśli masz zamiar go potem wypuścić. Licho jedno wie, ile słyszał i ile z tego wszystkiego zrozumiał.

z.t

_________________


Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 430


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Sob Lis 17, 2018 10:18 pm

Skręcony kark? No tak. Dopiero teraz Hiro dostrzegł pod jak dziwnym kątem leży głowa pojmanego. Czyżby zapomnieli, że stosowanie tak okrutnej przemocy wobec pobratymców było czymś, czego Hiro nie lubił?
- Jak widać ciągle z Abem zapominacie, że nie lubię oraz nie toleruję przemocy. Skrzywdzenie tego biedaka było zbędne.
Rzekł zmartwionym głosem, patrząc na podwładnego. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej, a wampirze spojrzenie nabrało bardziej karcącego charakteru.
- Jeszcze jeden taki numer, a będę musiał cie ukarać.
Westchnie, okazując niechęć do groźby. Przecież Hiro - przewodniczący - przeważnie omija zadawanie bólu. Chociaż doskonale wiedział, że podczas badań i zabiegów, wielokrotnie pacjenci cierpieli. Ale Ivano tłumaczył się tym, że nauka krwi wymaga oraz poświęceń, a cierpienie miało świadczyć o udanym kroku.
W tym samym czasie Taka zdołał się przedstawić, a szlachetny oczywiście podszedł jeszcze bliżej. Pochylił się nad rannym wampirem, zgarniając pasmo jego białych jak śnieg włosów. Szkoda tylko, że były takie brudne.
- Och, oczywiście że pamiętam.
Przytaknie na słowa Isaaca. Carlos ojcem hycla, kto by pomyślał że dawny członek Rady okaże się wampirzym zdrajcą. I fakt, potrzebny jest kret. Tylko czy łowcy będą w stanie uwierzyć Hyclowi?
- Jesteś takim mądrym chłopcem, Hyclu.
Uśmiechnie się do wampira, nie mając nawet zamiaru ciągnąć tematu. Przecież wiadome, że Hiro wie co ma robić i jak się zachowywać. Przewodniczący prowadził już swoją grę, a zbieranie odpowiednich pionków zaczynało nabierać co raz większego znaczenia. Z czasem też i niewygodni mogą okazać się niesamowicie przydatni. Jednak na ten moment szlachetny zamierzał czegoś spróbować. I o to właśnie dlatego stał teraz wyprostowany nad kalekim Taką. Wampirem który nie zdaje sobie sprawy w jakie diabelskie wpadł szpony.
- Odwiedź go, spraw żeby zechciał i ze mną się spotkać.
Skieruje się do hycla, oczekując że coś wymyśli aby ex wampir chciał zobaczyć się z obecnym Przewodniczącym. Poza tym Isaac wcale nie musiał się zdradzać z tego, kim jest. Wystarczy dobre zagranie, pułapka, przekonanie a nawet zgrywanie ofiary.
Cóż. Na ten moment wampir opuścił podziemie, pozostawiając Hiro oraz Take samych. Przewodniczący wyciągnął zaś dłoń, żeby delikatnie dotknąć wybrzuszenia powstałego na skutek przekręconej kości.
- Musi cię boleć, czyż nie? Spokojnie, coś na to zaradzimy. Nie musisz się mnie bać, nie wyrządzę ci żadnej krzywdy. Jestem po to, aby pomagać.
Znowu blade lico przyozdobi opiekuńczy uśmiech, przedstawiając swoje obietnice dość wyjątkowo szczerze. W sumie tak było, Hiro nie kłamał. Zamierzał pomóc Tace, a przy okazji coś sprawdzić.
Przykucnie przy leżącym, chwytając oburącz jego głowę. Szybkim ruchem nastawi kark z powrotem. Taka poczuje chwilowy, nagły ból ale później ulgę.
- Prawda, że lepiej?
Spyta, cierpliwie czekając na odpowiedź oraz jakąkolwiek reakcję.

_________________



Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Lis 18, 2018 12:22 pm

Hycel więc sprzeciwił się rozkazom swego Pana dokonując skręcenia karku więźnia? Cóż z tego, stało się, Białowłosy tylko uniósł wyżej kącik ust obnażając kły z dziąsłami, gdy Lazurowooki tyrpnął butem w głowę Taki. Niema złość, niema bezradność, niemy on. Mógł jedynie przyglądać się lub przysłuchiwać, lecz cóż mu by było z tego? Żadne słowa nie dotrą do zranionego po tysiąckroć umysłu. Pewnie z tego powodu nie zareagował jakoś odmiennie, gdy przybyły Szlachetny stanął w obronie Śmiecia. Oczywiście słuchał, choć wątpił, by cokolwiek dobrego wynikło z rozmowy.
Nie znał się w środowisku wampirów jak większość krwiopijców. To, że został przemieniony wcale nie oznaczało, iż został poinformowany o organizacjach przyjaznych czy wrogich. Owszem, raz nawet trafił do Oświaty, kiedy to z Drugim Panem urządzili małe zamieszanie w barze. Błądził jednak po omacku, nie wiedział o instytucji typu Rada Wampirów, Oświata, nawet gdy natknął się na łowców - traktował ich jak wrogów, choć nie zdawał sobie sprawy, że byli ulepszonymi ludźmi. Przynajmniej większość, bo po słowach Hycla okazało się, że urzędowały tam również wampiry. Jego ojciec. Czy ta informacja zmieniała jakkolwiek położenie pojmanego? Nie. Wyraźnie natomiast zainteresowała tego drugiego, który nawet na moment stracił zainteresowanie więźniem na poczet dowiedzenia się od Isaaca szczegółów jakiegoś kolejnego spotkania.
I ten drugi wampir okaże się kluczem do nowego rozdziału w nędznej egzystencji Taki.
Gdy hycel zniknął z lochów, szkarłatne ślepia znów spoczęły na młodzieńcu okryty brudem i smrodem, a także skrywającym wiele skaz na ciele i umyśle. Pojmany wodził wzrokiem za gestami Ivano, który ostrożnie zetknął palce z nabrzmiałą kością pod skórą na skręconym karku. Podobnie uczynił przedtem z kosmykiem włosów Taki, jakby coś sprawdzał, badał. Nie brzydził się go, albo starannie to maskował. Jeszcze obiecał nastawienie karku, byleby przestał obawiać się Hiro. Ani słowa, ani uśmiech zdobiący blade oblicze Szlachetnego nie poprawiały stanu rzeczy. Dopiero pewny chwyt za jego głowę, mocniejsze obrócenie jej na swoje miejsce zwiastowało zmiany.
Ból, do którego przywykł aż nazbyt często, iż uodpornił się w dużej mierze na jego działanie. Bardziej czuł się osłabiony niż obolały. Kolejnym postępem było przywrócenie czucia w kończynach, co również nie należało do najprzyjemniejszych działań. Zdrętwiałe, lodowate członki domagały się ukojenia w postaci krwi. Mimo braku rezerw pokarmu Taka zmusił swój organizm do wysiłku i po dosłownie dwóch minutach od nastawienia karku, Wiekowy miał przed sobą pojmanego. Stał na obu nogach, z lekko przygarbioną sylwetką, którą powolutku prostował po przebudzeniu się nerwów w kręgosłupie. Okrutny nawyk z przeszłości nie pozwalał Tace na spokojne leżenie i dochodzenie do zdrowia. Stwórca zawsze kazał mu stawać na baczność po każdej torturze, bo gdy tego nie czynił zbyt szybko, zawsze był bity do nieprzytomności. Teraz Białowłosemu zależało na trzeźwej głowie, tylko z drugiej strony... po co?
Jego życie skończyło się wraz z wyrwaniem z jego objęć Fumiko. Raz na zawsze. Dlatego porównanie Isaaca, które dotyczyło Białowłosego (oczywiście nie Ivano!) do żałosnej kukiełki nabierało większego sensu. Spoglądał pustymi oczyma na Hiro. Podkrążone nie mrugnęły ani na moment, nie odrywały się od jego sylwetki. Brakowało w nich jakichkolwiek dobrych wieści. Tylko głód przyćmiewający ból i myślenie. A mimo wszystko, wbrew swoim niedorzecznym przemyśleniom, nie atakował Szlachetnego. Być może zmrożony aurą Wiekowego, a być może własną, słabą wolą. Przecież stojący przed nim jegomość nadstawił jego kark na swoje miejsce. Czy powinien okazać wdzięczność? Nie byłby w stanie. Nie ufał już nikomu. Cierpienie osłabiało wampira, a gdy strzelił po raz ostatni kręgosłup i mógł się w pełni wyprostować, potworne zmęczenie odbijało się na młodzieńczych rysach. W zasadzie przez swoją marną kondycję nie przypominał dwudziestotrzylatka, tylko kogoś blisko sześćdziesiątki - w przeliczeniu na ludzkie lata.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 430


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Lis 25, 2018 12:44 pm

W społeczeństwie wampirów tacy jak Taka byli sprowadzani do marginesu. Może nie na równi z poziomami E, wszak ci dopiero są prawdziwymi bestiami, ale na pewno nie osiągnąłby statusu na wysokim szczeblu hierarchii. Śmieć. Brud. Degenerat. Już te trzy określenia były powodem skazania na śmierć. Hiro jednak nie uczni nic,. co mogłoby zakończyć życie Taki. Wszak jego szczera chęć niesienia pomocy słabszym nadal nie wygasła, tylko mocniejszym światłem oświetlała przyszłość każdego życiowego niedobitka. I takim o to pechowcem miał być osamotniony dawny człowiek.
- Taka. Ile już lat stąpasz po świecie jako wampir?
Spyta go, w między czasie kierując się wolnym krokiem ku wyjściu z celi. Nie zamierzał opuszczać biedaka, zerknął jedynie na najbliższe klatki doszukując się przetrzymywanych. Nie było tutaj zbyt wiele osób, tylko dwie młode pary i cztery nastolatki. Niewiele żeby wyżywić wygłodniałą rodzinę Kuroszy. Tak czy siak musi jednego zabrać.
- Mniemam że jesteś wygłodzony. Zaraz kogoś ci przyprowadzę, bo będąc z pustym brzuchem, raczej nic wiele nie powiesz.
Oznajmi, wychodząc z klatki Taki. Dojdzie do najbliżej celi, wyciągając z niej młodą nastoletnią dziewczynę. Lekko pulchna japonka, o czerwonej, spłakanej twarzy. Brudna od kurzu, przerażona. Musiała być już tutaj z góra miesiąc. Że jeszcze jej nie zjedli.
Zaciągnięta do środka i postawiona przed Taką. Jej wąskie oczy wlepiły się w twarz wygłodzonego. Coś szeptała pod nosem o prośbie oszczędzenia o wypuszczeniu. Ale na nic jej błagania.
- Musi ci ona wystarczyć. Kiedy skończysz, daj mi znać.
Przewodniczący kończąc zdanie, zaś wyszedł zza drzwi. Nie odchodził jednak zbyt daleko, stał przed kratami obserwując zachowanie gościa. Był ciekaw jego zachowania i to, na ile można go wykorzystać. Hiro musi wybadać, dopiero podjąć działania. Tak czynią zawodowcy.

_________________



Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Pon Lis 26, 2018 10:08 pm

Margines, który zostałby zepchnięty jeszcze niżej przez bardzo niesprzyjające okoliczności, dostał szansę na przetrwanie. Ale dlaczego Ivano nie uczynił Taki takim samym niewolnikiem jak reszta ludzi w klatkach dookoła? Nadawałby się do kolekcji smakołyków dla sławnego rodu. No, smakołyków to za duże porównanie... do przekąski. Puste oczy tonące w szarych tęczówkach nie odrywały się od prawdopodobnie jedynej osoby, która nie życzyłaby jego śmierci. Nie licząc Fumiko, jak tylko o niej wspomniał przelotnie... zbiegło się to na krótką chwilkę przed pytaniem o to, jak długo był przemienionym. Z opóźnieniem i powoli pokręcił głową, która osadzona na bolącym karku nie kręciła się naturalnie. Nie wiedział. Naprawdę nie wiedział, jak długo tułał się po świecie w tej jakże cudnej egzystencji. Dla niego zupełnie inaczej biegł czas, jakby w zwolnionym tempie, aby odczuć każdą sekundę potępienia po stukroć.
Białowłosy przypominający bezmózgie zombie z coraz większą trudnością utrzymywał się na nogach. Wiekowy zareagował dość niespodziewanie dla więźnia, gdy sylwetka Taki coraz bardziej kołysała się na boki niżeli utrzymywał pion. Lada moment mógłby paść jak długi na podłogę, nawet nie miał pewności czy zdolny byłby kogokolwiek zaatakować. Nic straconego, dzięki uprzejmości Hiro mógł rozwiać wątpliwości.
Na krótką chwilę Pan jego życia lub śmierci zostawił pojmanego w celi, aby przyprowadzić towarzyszkę. Wyglądem niewiele odbiegała od Taki: obleczona w kurz i brud mogła śmiało stawać w szranki o Najbrudniejszą Osobę w lochach. Nie przeszkadzało to bynajmniej degeneratowi. Nie mniej bardziej tknęły go słowa Pana Sanguinoso. Miał skosztować krwi żywej osoby. Człowieka. Długowłosy odrobinę szerzej otworzył puste oczy, w których pojawił się wreszcie rozumny blask. Coś się podziało. Skojarzenie. Im dłużej przyglądał się kobiecie, która błagała o litość, jego mózg podmieniał brudną twarz dziewczyny na twarz Fumiko. Zielone oczy spoglądające z ufnością. Czarne jak węgiel długie włosy, nawet Jej zapach - spaczony umysł tak bardzo tęsknił za Nią. Na moment przebiły się wspomnienia przez nędzę. Nie, nie może... nie może Jej tego zrobić! Nie może Jej zabić! Ale im dłużej przebywali razem w tej samej celi, słyszał coraz wyraźniej przyspieszone tętno Bezimiennej. Wielki ziąb ogarnął z góry na dół Takę, każdy jego członek domagał się pokarmu. Wynędzniały, żerujący od tygodnia na padlinach, miał okazję zatopić kły w szyję młodej kobiety. Ten sam umysł, który próbował wybronić Slendermana od zbrodni, dał za wygraną i pozwolił na potraktowanie przedmiotowo żywej istoty.
Co dziwne, nie podszedł do niej. Stał na swoim miejscu. Rozumne spojrzenie ustąpiło rozświetlonym do białości ślepiom. Nie zdejmował z niej morderczych patrzałek. Kobieta nie rozumiała, co się działo. Czyżby wysłuchał jej prośbę i nie zamierzał jej atakować? Ale skąd ten wzrok? Bała się, po miesiącu trzymania w lochach wampirów nawet straciła nadzieję na wolność. I choć była po części pogodzona ze swoim losem, to i tak w ludzkim odruchu chciała walczyć o swoje życie. A gdyby to ona zaatakowała krwiopijcę, który stał jak kołek?
To mogła być jej szansa, albo gwóźdź do trumny.
Jej aura z przerażonej na zbierającą się w garść mocno ocuciła Takę. Nie mógł pozwolić kobiecie na zbliżenie się do niego. Był w bardzo złym stanie, mogłaby go zwalić na ziemię. Ledwo trzymał pion. Stąd postawił wszystko na jedną kartę. Miał zdolność, którą mógłby wykorzystać do unieruchomienia niewiasty, lecz karą za niepowodzenie mogła być jego własna śmierć. Cóż... skoro w życiu miał pecha, to może śmierć okazałaby się zbawienna? Tak czy inaczej nie miał wyboru. Sam walczył o przetrwanie. Prawo dżungli.
Kiedy nieznajoma zdecydowała się zacisnąć pięści i zrobić krok do przodu, zamarła w bezruchu. Mrugała intensywnie oczyma, a rękami próbowała rozwiązać niewidzialne łapy Taki zaciskające się na jej szyi. W rzeczywistości wampir pozbawiał dziewczynę tlenu z płuc, a to powietrze, które próbowała wciągnąć nozdrzami - przesycał tlenkiem węgla. Innymi słowy: z każdym wdechem nie tylko nie uzupełniała powietrza, co dusiła się. Wystarczyły cztery takie zachłyśnięcia, by zaraz nogi dziewczyny nie mogły udźwignąć ciężaru lekko pulchnego ciała i straciwszy przytomność runie na zimne kamienie. Niestety mocno ucierpiał na tym sam milczący pojmany krwiopijca. Czarna posoka sączyła się z ust gęstym strumieniem, a także z małżowin usznych, nozdrzy i oczu. Momentalnie zachwiał się i skulił tuż obok ofiary. Miał ją na wyciągnięcie rąk. Potworny głód motywował do działań niemożliwych, gdy posiłek był tak blisko. Czołgając się we swoich czarnych juchach dopadł wreszcie fizycznie nieprzytomną nastolatkę i wgryzł się zębiskami w pierwsze miejsce, jakie znalazł. Od ubytku własnych fluidów obraz zamazywał się, jednak z każdym łykiem odzyskiwał trzy... nie - dziesięć razy tyle, ile włożył w to wszystko wysiłku! Chłeptał szybko, w umyśle jak pięciocentymetrowa drzazga tkwiła myśl, że za ociąganie się albo zostanie odebrany mu posiłek, albo dostanie kolejną karę. Ciepła krew rozprowadzała się po żyłach i ocieplała kończyny. Kolejne myśli nie pozwalały na skończenie pokarmu tylko na krwi. Oderwał usta od wysuszonej niemalże do końca z posoki ofiary i słyszalnie rzęził. Bestialski głód nie brał jeńców, lecz przebudzająca się świadomość coraz bardziej krzyżowała szyki. Oblizał się, odraczał moment, gdy już całkiem straci człowieczeństwo. Przecież nie bez powodu żerował na trupach.
Jeśli Hiro nie zakończyłby badań (a przecież Taka nie zawołał go), to nędzarz wgryzłby się mocniej w odsłonięte uda pojmanej i wyrywałby kawałek po kawałku jej ciało. Jakby nie spojrzeć, zacząłby pożerać ją żywcem. Nic przyjemnego dla nieszczęśniczki, ale dla kogoś, kto nie wiedział, co go czeka w przyszłości... chociaż słowa Białowłosego... powracały, odbijały się czkawką... wtedy nie mógł w pełni zrozumieć ich sensu, nawet jak zdania były zlepkami prostych słów.
Cokolwiek by teraz uczynił Ivano, przekupił Takę do większych pogadanek, choć niech nie zdziwi się na skąpstwo we słowach. Nawet jako człowiek był milczkiem.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 430


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Gru 16, 2018 6:10 pm

Z początku dało się dostrzec wahanie. Taka musiał mieć sporo w głowie i to, że nadal starał się racjonalnie myśleć. Możliwe, że trwała w jego wnętrzu walka, mająca wymusić na nim normalne zachowanie względem dostarczonej mu kobiety. Nie moc ataku, pragnienie odepchnięcia, ale tak czy siak głód po czasie i tak wygrywa. Wampiry mimo swojej potęgi, siły, długowieczności były ofiarami własnych pragnień. Nie wiadomo kim stwór nocy jest, głód krwi i tak powala go zawsze na kolana, czyniąc z wampira marionetkę. Teraz też tak było. Taka został pokonany przez pragnienie zjedzenia ofiary, zatopienia w niej zębisk i pożarcia każdego kawałka mięsa. Ilekroć przyglądał się sylwetce chudego, widział w nim prawdziwą karykaturę potwora. Cóż takiego on przeżył? Musiał mieć na barkach wyjątkowo ciężki balast, skoro z tak sporą łapczywością pożerał na żywca wijącą się ludzką wywłokę. Aż szlachetny usta oblizał.
- Nanami Harumi. Tak nazywała się twoja ofiara.
Odezwie się nagle, po tym jak ten skończył swój posiłek. Zerknął ino na leżące truchło, unosząc po chwili kącik ust. Mimo bycia przeciwnikiem przemocy, nie może zabronić posilenia się. Nie w zamku. Nie u Kuroszy, chociaż sam był jednym z nich.
- Tak więc, Tako. Teraz możesz odpowiadać na moje pytania? Wolałbym nawet abyś skinął lub zaprzeczył głową. Nie mamy tak wiele czasu.
Zada proste pytanie. Poczekał cierpliwie na wypowiedź wampira, a jeśli takową dostanie, wejdzie do celi. Zręcznie wyminie krwawiące ciało, tylko po to, aby stanąć blisko pojmanego. Wciąż pachniał krwią.
- Chcę żebyś pomógł mi w badaniach. Jak widzisz, jestem naukowcem i potrzebuję osoby chętnej. Nie chcę cię do niczego zmuszać.
Kłamstwo. Hiro doskonale wiedział, że pojmany czuje się niezbyt dobrze w jego towarzystwie. Stary, o silnej psychice wampir. Dominujący, władczy i przede wszystkim pewny siebie oraz zgrywający dobrego wuja wszystkich nocnych stworów. Jednak prawda może być bardziej dotkliwsza niż by się wydawało. Błysk w ślepiach Przewodniczącego, uśmiech - już podpowiadały, że w jego głowie nie czai się dobro.

_________________



Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Gru 16, 2018 7:15 pm

Jeszcze nie podnosił się z ziemi, gdy Hiro wszedł do celi. Nachylony nad resztkami kobiety właściwie zlizywał przelaną posokę z kamieni lochu. W pozycji czworonoga sapał wciąż z szeroko otwartymi ustami. Z krzywych kłów spływały krople krwi zmieszanej ze śliną ku podłożu. Biały blask we ślepiach gasł, chorobliwa żądza zaspokojenia głodu odsunęła się na bok, choć nie ustąpiła. Za długo głodował, by nawet pulchna kobieta mogła ugasić pragnienie. A tak jak to zauważył powyższy narrator: czy jest się na samym dole w hierarchii czy dzierży berło w familii wampirów, nikt nie uprze się głodowi.
Taka nie reagował na same kroki, które zbliżyły się ku niemu. Bardziej na słowa, dwa pierwsze określiły miano kobiety. Tak, zrozumiał te słowa. Nie czuł się z tego powodu lepiej, wszak dokonał potwornego wyboru. Wziął swoje nędzne życie kosztem życiem osoby, która na pewno o wiele bardziej zasługiwała na przebywanie wśród żywych. Cholerne dylematy... ostrożnie dźwignął się do pozycji stojącej, żeby nie prowokować Szlachetnego do ataku. Co prawda Ivano nakarmił go pośrednio krwią ludzką, lecz co, jeśli dietę dla Wiekowego stanowi posoka wampira? Nim spojrzał na nieznajomego, utkwił wzrok gdzieś na bok. Tak jakby kogoś widział i serdecznie nienawidził. Jego Przewodnik, urojenie, szczerzył się podobnie do Hiro. To On wygrał, a nie resztki człowieczeństwa. Jeszcze raz Taka utkwił podkrążone, lecz żywsze spojrzenie na sponiewieranych kawałkach ludzkiego mięsa i niestety musiał przyznać mu rację. Długowłosy ostatecznie przestał być człowiekiem zabijając kobietę. Dopiero wtedy utkwił wzrok w naukowca, który wreszcie znalazł sposób na nawiązanie łączności z milczkiem. Trzeba było go zachęcić, i to mu się udało. Nie ma to jak kilkuset letnie doświadczenie.
Skinął wyraźnie głową, że jest gotowy na rozmowę. Wtedy to Przewodniczący Rady przekroczył pewnie celę i zbliżył się znacząco do Taki, który instynktownie cofnął się o dwa kroki. Nawet jeśli nie byłby w stanie zranić Ivano, nie mógł ryzykować, że głód przejmie ster. Nie ufał sobie, ani tym bardziej innym, lecz ogół sytuacji kreował się w takich barwach, że Hiro dążył do konkretnego celu. Wolał to uczynić bez przemocy, ale Nędznik nie wątpił, by Szlachetny nie byłby w stanie zabić go na miejscu. Przygniatająca aura przypominająca dźwiganie ciężkich sztang nie dawała żadnych złudzeń. Co więc chodziło po głowie Wiekowego? Dość elegancko, wręcz dyplomatycznie przemawiał do kogoś, kto z wyglądu reprezentował zgoła inną kulturę wypowiedzi niżeli biznesową.
-Naukowiec...
Zachrypiał od dawno nieużywanego narządu mowy i cofnął się znów o krok na widok powiększającego się uśmiechu Hiro, który bił dla niego sztucznością na kilometr. Za sobą miał już tylko ścianę, którą obadał brudnymi rękoma. Fakt, nie czuł się najlepiej, aura wymuszająca wręcz posłuszeństwo w celu ocalenia od śmierci dawała mocno w kość. Przypomniał mu się pierwszy Stwórca, który bardziej bawił się w doktora niżeli nim był. Odruchowo chwycił się splamioną od juchy ręką ku torsowi, gdzie pod ubraniem kryła się jedna z większych blizn po amatorskich operacjach. Obnażył krzywe kły na samo wspomnienie, które w mig uderzyło i zniechęcało do dalszych rozmów. Z drugiej strony... nie mógł nadużywać cierpliwości Szlachetnego, bo zginie. I całe to kurewskie poświęcenie zabitej dziewczyny imieniem Nanami poszłoby w piach. Nie to, że zasługiwał na życie, lecz instynktownie trzymał się go kurczowo. Jak był człowiekiem i chciał popełnić samobójstwo, wtedy został przemieniony w wampira. Co jeśli znów zechciałby odebrać sobie życie będąc wampirem? Mógłby stać się demonem? I tak... wszystko co miało dla niego znaczenie... osoby, które poznał, polubił, czy jedną pokochał... wszystko przepadło. Zostało mu zabrane. Nie miał nic do stracenia, tylko nędzną egzystencję. Chore myśli dręczyły niższego wampira, aż nerwowo zaciskał palce na murze za sobą. Jeszcze ostatnie majaki z Przewodnikiem stojącego obok Hiro sprawiły, że warknął słyszalnie. Stała się sprawa oczywista, Taka nie mógł już dłużej uzewnętrzniać swojej wyjątkowo ohydnej, wampirzej natury w postaci Przewodnika, tylko nim być.
Dlatego ostatecznie skinął raz jeszcze głową, że zgadza się na bycie ochotnikiem do nieznanych badań. Śmieć nie był jednak ani trochę spokojny, stąd niezbyt przyjemne łypanie nieufnym wzrokiem na Ivano.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 207


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Sob Gru 29, 2018 2:01 am

Jak wiele czasu minęło odkąd uszaty szlachetny był na zamku?
Pojęcia sam nie miał, trochę tego czasu gdy nie bardzo chciał się zbliżać do tego miejsca ze względu na ostatnie zdarzenia jakie miały miejsce z bratem. Jednak kiedyś musiał w końcu przyjść. Mimo wszystko Przewodniczący był jego bratem, którego mimo wszystko szanował i na swój psi sposób kochał, niezależnie od tego jakim potrafił być. Dosyć pokrętny anioł... raczej upadły który lubił mieć wszystko pod kontrolą. Jednej rzeczy nie pozwolił mu skontrolować, jednak nie żałował tego. Przynajmniej przez ostatni czas był szczęśliwy, a wszak takiemu potworowi znaleźć nieco szczęścia na tym porąbanym świecie nie było łatwo.
Jednak z czasem coram mocniej kłuła go myśl, że musi w końcu pogadać z bratem. Zbyt długo go nie widział, by jego zwierzęca natura pozwalała mu być spokojnym. Przyszedł tu choć nie był szczególnie zadowolony z otoczenia zamku, jak zwykle był przepełniony starą aurą innych starych i nowych wampirów, lekko stęchły i pełen dziwnych zapachów których pochodzenia lepiej było nie sprawdzać... jeszcze by się komu przerwało w jakiejś dzikiej zabawie i ktoś by był zły... ogółem za dużo zamieszania... Kojiro zwyczajnie wolał spokojniejsze miejsca bardziej naturalne, blisko lasu i gór. No ale w końcu dom rodzinny czy coś, czasem trzeba było po prostu przymknąć oko na te niedogodności.
Po zapachu odszukał brata, znał go aż za dobrze, znalezienie więc było łatwe kierował się wprost do lochu w którym faktycznie znajdował się białowłosy. Uszy bestii się poruszyły dosyć wesoło a na paszczy pojawił się szeroki uśmiech ukazujący zwierzęce kły
-Witaj bracie. Czyżbym ci w czymś przeszkodził?
Przywitał się spokojnym głosem. W przeciwieństwie do Hiro jego uśmiech nigdy nie był udawany. W sumie to raczej nie miał tendencji ukrywania emocji, nie czuł potrzeby udawania, no chyba że od tego by zależały jakieś ważne sprawy związane z rodziną. Jednak teraz był swobodny. Spojrzał na istotę która jawiła się przy ścianie. wampir zmarszczył nos, istota śmierdziała i krew tu była najmniej przeszkadzającą wonią.
-Kto to?
Pytanie było niemal odruchowe. Nie miał pojęcia kim był i tym bardziej czemu był w takim stanie. Mógł być za równo jakimś nieszczęśnikiem zgarniętym z drogi co i wieloletnia ofiarą zabaw sadystycznych wampirów, a tych nie brakowało i w zamczysku. Niektórzy potrafili nawet w Kojiro wzbudzić ciarki swoimi szaleństwami. No ale bardziej ciekawiło go czemu jego brat rozmawiał z tym tutaj wampirem o wyglądzie poszarpanej kukiełki
-Przydałaby mu się kąpiel... - dodał ciszej nie wytrzymując... choć próbował się powstrzymywać od uwag. Nie chciał obrażać niepotrzebnie, ale fakt był faktem, delikatny nos psowatego był atakowany zapachami które wyraźnie mu mówiły, że stan tego kogo ma przed sobą jest mało interesujący względem zachowania czystości czy dobrego zdrowia.
-Hiro dono. Co zamierzasz zrobić?
Zapytał jedynie informacyjnie, nie chciał za bardzo przeszkadzać, ale jeśli Hiro zechce się podzielić swoim planem to może Kojiro uda się jakiś wspomóc? Ostatnio trochę nabroił, pragnął się teraz nieco zrehabilitować.

_________________


Tonbo nie żyje.
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 430


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Sty 06, 2019 2:55 pm

Wybaczcie za bloka. Już się poprawiam D: bo Nowy rok Nowy Hiro!

Szlachetny stał w bez ruchu obserwując krwawe przedstawienie zabijania i pożerania ciała. Widoki tego typu w żaden sposób nie poruszały starego, właściwie naoglądał się ich od groma. Poza tym Taka teraz był najważniejszy nie ludzkie ofiary. W sumie co do ofiar, przetrzymywanie niewolników miało się skończyć dla innych rodów. Hiro zamierzał zacząć zmuszać inne wampiry do korzystania z usług Dzielnicy Północnej. Aż żal serce chwyta, kiedy widzi się te wszystkie nocne mary zapominające o tym, kim są. Aczkolwiek Hiro sam nie trzyma się przemocy, to jednak wypada utrzymać trochę tej wampirzej natury, nie kiedy Neuron wciąż się czai w zakamarkach. Jeden zły ruch, a wojna gotowa. Z myśli o złych czasach został szybko wyrwany, bowiem do pacjenta musiał wrócić. Pochyli się nad nim, gdy ten się cofnie. Lico szlachetnego nabierze łagodniejszych rys, niemalże ojcowskich.
- Nie lękaj się mnie, Tako. Jestem ostatnią osobą, która mogłaby ci wyrządzić krzywdę.
Szczere słowa, bez cienia kłamstwa. Dobry wujek Hiro nie lubi oszukiwać potrzebujących, aczkolwiek z drugiej strony ta jego dobroć musi mieć ciemniejsze dno, wszak chodzi o badania.
Widział w nim wewnętrzny dylemat, jak warczał i kulił się w sobie. Jakie ciemności ogarniały umysł zagubionego Taki, tego nawet Ivano nie byłby w stanie sobie wyobrazić. Ale co najważniejsze, zgodził się. Białowłosy uśmiechnie się, zakładając ręce za plecy. Kiedy odwróci się w stronę wyjścia z celi, ukazała się postać brata. Kojiro.
- Co za doskonały moment, braciszku!
Klaśnie w dłonie, podchodząc do krat. Trochę dziwnie, Hiro stojący jakby w uwięzi, a przed celą inny szlachetny. A może powinien Przewodniczący zostać zamknięty? Wszak nie jest wcale taki cudowny jak inni go widzą.
- To jest Taka. Będzie pomagać mi w badaniach nad rozwojem. Może również być chciał?
Zaproponuje z grzeczności, chociaż naprawdę chciałby i Kojiego wykorzystać to swoich niecnych planów. Ci do kąpieli, faktycznie śmierdziało krwią.
- Myślisz, że nie wiem? Poza tym co przeszkadza ci woń krwi.
Uniesie brew, zastanawiając się nad słowami brata. Wampiry krew uwielbiają, a jej zapach to niczym perfumy.
- Taka chce stać się silniejszy i pomagać. Przyda mi się jego odmienność. Prawda?
Pytanie skieruje do więźnia, na którego spojrzy. Biedny wampir, nawet nie wie co go czeka.

_________________



Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Sty 06, 2019 4:37 pm

Nie przywykł do dobrych zamiarów, przynajmniej nie przez ostatnie tygodnie. Wszędzie widział niebezpieczeństwo, zagrożenie, intruza lub konkurenta do pokarmu. Nawet jeśli Hiro uśmiechał się w przyjaznym geście, Taka nie odczytywał prawidłowo znaków. Miał bardzo spaczone myślenie, ale na tyle trzymał się instynktu, iż nie atakował silniejszego od siebie. Stalowe tęczówki nie uciekały z sylwetki Przewodniczącego, który zechciał pochylić się nad nędzarzem. Nie bał się swego ubogiego w klasę krwi pobratymcę, aż założył ręce na tył pleców pokazując wyższość.
Szmaciana kukła, jak to określił narrator brata Ivano, dostrzegła nową osobistość w lochach. Stała przed celą i wyraźnie cieszyła się na widok spotkanego Szlachetnego. W czasie, gdy panowie rozmawiali ze sobą, Śmieć ostrożnie odlepił się wreszcie od ściany i wyprostował. Nie podchodził do nich, bowiem śmierdział dla Kojiro, nic dziwnego w sumie. Nowoprzybyły miał dziwną esencję zapachową w swojej aurze. Po wyglądzie dało się poznać dlaczego. Dłuższe, sterczące na czubku głowy uszy nie przypominały ludzkich. Ten osobnik szczycił się podobnym uśmiechem do Hiro, jak to czasem bywa z rodzeństwami. Wyraźnie słyszał, o czym rozmawiają, lecz niepytany wolał nie odzywać się. Był zbyt nieufny, żeby dać sobie uśpić czujność miłymi zachowaniami, a raczej takimi, które nie wyrządzają krzywdy.
Wreszcie zapytany przez Naukowca i obarczony jego spojrzeniem skinął skromnie głową. Trudno było wydobyć z niego jakieś słowo, wciąż w myślach krążył między bestialskim zamordowaniem kobiety a tym, że w zasadzie nie wiedział, na co dał pozwolenie Hiro. A czy miał jakiś inny wybór? Wątpił, a z drugiej strony... mógł pisać scenariusz życia na nowo, bo na splamionej flakami i krwią karcie trudno było dostrzec resztki przeszłości.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 207


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Sty 06, 2019 6:01 pm

Może gdyby tym Szlachetnym który stał przed celą był kto inny niż Kojiro. Gdyby był to ktoś inny pragnący splendoru, władzy czy innych tym podobnych rzeczy, za pewne próbowałby Hiro się pozbyć na jakiś czas by zyskać sobie szanse na swoje pięć minut. Jednak tym kto tu stał nie był inny wampir a psowaty brat szalonego naukowca który raczej nie miał takich pomysłów ni chęci. A przynajmniej względem swojego brata, nawet wiedząc jakiego rodzaju osobą jest... doskonale wiedział, że Hiro nie jest i nigdy nie będzie świętym. Jednak upadły anioł był jego rodzina, rodziną która o ile nie wtrącała się w rzeczy które Kojiro uznawał za całkowicie prywatne i jego to nie widział najmniejszego powodu by się sprzeciwiać działaniom Ivano. Widząc wręcz jakowaś dziwną radość brata uśmiechnął się bardziej swobodnie. Ojj ta radość była równie kojąca co i niepokojąca, nigdy nie dało się przewidzieć cóż ten brat wykluł w swojej głowie
-Taka? Zbyt rozmowny to chyba nie jesteś co? Prawie jak mój Takeru. Obstawiam że będzie z ciebie dobra pomoc. Wybacz mi brak dobrych manier. Obecnie nazywają mnie Kojiro, miło mi poznać- W ten sposób zwrócił się do nowego "pomocnika" swojego brata. Zapewne ten nie wiedział na czym by miało polegać jego zadanie, jednak ten fakt Kojiro pominął, sam się przekona. Po tym wróci jednak uwagą do swojego brata
-Jeśli jestem ci do czegoś potrzebny. Swoją drogą bracie? Byłbyś zainteresowany zdrowym okazem lodowego wilka?- Odpowiedział jak zwykle, nie chciał przeszkadzać, ale jeśli mógł się przydać to nie widział też nic przeciwko. Przy okazji wspomniał o jednym swoim podopiecznym którego zostawił póki co na zewnątrz poza lochem. Wychodząc młody wilk dołączyłby do nich, z pewnością była to ciekawa próbka do badań, zwierzęta nieczęsto miały tak nietypowe cechy. Słysząc o zapachu krwi Kojiro pokręcił głową
-Gdyby mi chodziło o samą krew to pół biedy. Nie wiem gdzie był ostatnio ale zabrał ze sobą zapach o mniej miłym aromacie. Martwię się zwyczajnie, to bardzo niezdrowe nawet dla naszego wampirzego rodzaju.- odpowiedział dosyć krótko jak na siebie. Wzbudzało w nim niezadowolenie, że ktoś mógł być doprowadzony do tak przykrego stanu. Taka nie był jednak jedyną ofiarą dziwnych zachowań których cyjon nie był w stanie do końca pojąć. Każdy miał inne podejście do życia, jednak skąd brało się bestialstwo? Ciężko było dociekać tu jakichkolwiek prawidłowości. Zwyczajnie nie rozwijał tematu, bo tak było prościej. Lepiej skupić się nad tym co w sumie powinien teraz zrobić. Sam zgodził się przytaknięciem na słowa brata
-Zapewne ktoś pomocny się przyda. - podsumował w sumie mając zamiar opuścić to mało przyjazne dla niego miejsce. Jeśli trzeba gotów pójść za Hiro, albo poczekać na nich jeśli zostało im tu jeszcze cokolwiek do zrobienia.

_________________


Tonbo nie żyje.
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 430


PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   Nie Sty 13, 2019 6:25 pm

Relacja braci była dość zdrowa. Jeden drugiemu nie wchodził w drogę, nie interesowali się życiem. Każdy miał je swoje, każdy wybrał kierunek. Kojiro raczej nie wpychał nosa w politykę wampirów, czego Ivano nie komentował. Lecz jeśli ten zechce porozmawiać, Przewodniczący nie zrezygnuje z wysłuchania. Tu już nie chodziło o rodzinne stosunki, lecz także o status brata. Szlachetny szlachetnego wysłucha, poziom krwi tego wręcz wymagał.
- Ten młodzieniec musiał wiele przejść. Jego stan psychiczny, mowa ciała wskazują na ciężką przeszłość.
Szepnie do brata, zerkając jednak na Takę. Słaby wampir oddany na łaskę dwóch szlachetnych, z czego jeden już miał dość okrutne plany. Zabiegi nie są łagodne, lecz z drugiej strony Taka będzie mu jeszcze wdzięczny. Bycie pożytecznym dla nauki jest ogromnie cenione przez resztę świata.
- Lodowy wilk?
Spojrzy na brata, unosząc brew. Kolejna sztuka do badań, można nawet pobrać geny i ładować je w hybrydy. W sumie wypadałoby zorganizować ich spotkanie, wszak Hiro ma im coś do powiedzenia.
- Możesz mi go pokazać, ale poza lochami.
Zgodzi się, licząc że Koji się jednak nie rozmyśli. Ale czy nie szkoda było mu zwierzaka? Hiro lubi szczerych zwierzęcych braci, lecz badanie oraz eksperymenty czynią z niego bezdusznego.
- Niedługo się go ogarnie, więc już nie będzie drażnił twojego wrażliwego nosa, bracie.
Uśmiechnie się, po czym skieruje się do Taki. Nie pozwolił już mu długo czekać, jeśli miał kajdany, wampir je ściągnął. Pomoże wstać, przytrzyma nawet pod ramię jeżeli zajdzie taka potrzeba. Ostrożnie wyprowadzi go z celi.
- Teraz pójdziemy cię zbadać. Masz wiele ran.
Rzeknie, po czym skieruje się w stronę wyjścia z podziemi. Poczekał też na brata, który to zapewne zechce im towarzyszyć. Oby tylko nie został tez obiektem badań.

zt dla wszystkich (dla lodowego wilka też)
Piszę w Laboratorium

_________________



Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piwnice / Lochy [Podziemie]   

Powrót do góry Go down
 
Piwnice / Lochy [Podziemie]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: PODZIEMIA-
Skocz do: