IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Salon [Parter]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Sty 14, 2014 7:15 pm

Najwyraźniej Yuki była jedną z tych osób, które pozwalają na to, by wszyscy robili z nią co chcieli. Nie potrafiła postawić na swoim. Była zbyt nie pewna i sama nie wiedziała, czego chce od życia. Nieśmiała, niemrawa, wręcz niewolniczo usłużna. Dastanowi się to nie podobało, ale nie miał prawa pouczać własnej matki, dlatego siedział cicho. Musiał przedyskutować pewne sprawy z ojczymem, który w ogóle nie baczył na uczucia swej żony. Wiadomo, gdyby była całkowicie obca dla blondasa kobieta, nie kiwnąłby palcem na to, jak Ringo ją traktuje. Mógł ją nawet gwałcić, poćwiartować czy wreszcie zamordować, nie bardzo by go to interesowało.
Owszem, rozmowa nie przebiegła zbyt pomyślnie i znów winę zrzucono na biednego blondasa. I bądź tu szczery! W tamtej chwili miał dosłownie głęboko w odbycie fakt, dla kogo pracował. Silna ochota zamordowania Ringo sprawiła, że nie przejmował się żadnymi konsekwencjami. Zdołał się jednak opanować. Był zbyt popędliwy i wybuchowy, pewne rzeczy docierały do niego z opóźnieniem. Blondas był na tyle zdenerwowany, że nawet zbliżającą się matkę, przeszył lodowatym spojrzeniem. Czmychnął z jej uścisku chwilę po tym, gdy go przytuliła. W tej chwili naprawdę nie miał do tego głowy. I jeszcze czekała go ważna rozmowa z ojcem, w czasie której nie miał pojęcia czego się spodziewać.
– Mam nadzieję, że mogę Cię trzymać za słowo. Zabieram jednak Mayę i Clau ze sobą. Ty i tak potrzebujesz teraz odpoczynku.
Stwierdził to zupełnie tak, jakby rozkazywał własnej matce. A raczej ją ku temu zachęcił. Musiała wypoczywać i tyle. Już Dastan dopilnuje, żeby szlachetne się zbytnio nie forsowała.
Podszedł szybko do matki i ucałował ją w policzek, zatrzymując wargi nieco dłużej na jej skórze. Wreszcie się oderwał, chciał wyciągnąć jeszcze doń rękę, ale się powstrzymał.
– Muszę spotkać się jeszcze z ojcem. Niedługo wrócę.
Obiecał i pomógł wstać Clau, by zaraz wziąć na ręce i Mayę, która raczej nie miała sił na samodzielne wstanie. Po drodze, wziął dla niej, od służki, świeże ubranie, które ewidentnie należało do jego matki. Zatrzymali się gdzieś po drodze, by wampirzyca mogła się ubrać na spokojnie.

[zt Dastan, Clay i Maya]

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 926


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Sty 14, 2014 7:42 pm

Dastan wielu rzeczy jeszcze nie rozumiał. Yuki nie była taka głupia, ani aż tak bardzo ustępliwa, jak można było przypuszczać. Miała swoje plany i wizję, których się trzymała, a przede wszystkim, co jest chyba najważniejsze, cały czas miała oczy szeroko otwarte, obserwowała i badała, czekała na to co się stanie, by potem móc podjąć jakieś odpowiednie kroki. Póki co może nie do końca godziła się z tym wszystkim co ją spotykało, ale z drugiej strony, takie lżejsze podejście powalało jej nie zwariować, a tego chyba jej syn by nie chciał. Obłąkana matka, nie jest raczej powodem do dumy.
Ukłuło ją, gdy Dast się od niej odsunął tak szybko. Najwidoczniej nie chciał tej bliskości z matką. A może to przez brzuch? Może nie chciał mieć z nim styczności? Mimo wszystko nie pokazała po sobie tych uczuć, które nią targnęły, tylko pogodziła się z faktem.
- Uważaj na siebie kochanie.
Żałowała, że Dastan już sobie idzie, ale z drugiej strony nie mógł tak tu cały czas siedzieć, jeszcze z tymi dziewczynami i w dodatku, gdy ojciec chce się z nim widzieć. Pożegnała więc syna, dostrzegając tą drobną dychotomię, z jednej strony uciekał przez jej bliskością, z drugiej zaś przy pożegnaniu mogła przysiąc, że jednak chciałby lepiej okazać to uczucie do matki. Nic więcej nie powiedziała, tylko odprowadziła go do samych drzwi, a gdy już zniknął udała się na górę, na krótki spoczynek. Spotkanie z synem nie było długie, ale mimo wszystko dość emocjonujące i Yuki wyraźnie była zmęczona.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Sunako
Sunako
Sunako
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1318-sunako#24572 http://vampireknight.forumpl.net/t1325-telefon-zaufania#24718
Zarejestrował/a : 27/01/2014
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Sty 28, 2014 3:28 pm

Brr! Zimno, śnieg i jeszcze raz zimno. Sunako jako wampir nie marzła, sama jej moc opierała się na lodzie, ale zdecydowanie wolała zimowe dnie spędzać grzejąc się przy kominku. To chyba dlatego, że kiedy była mała cały dzień bawiła się na śniegu. Zachorowała. Miała zapalenie płuc, a w tamtych czasach, kiedy przyszło jej żyć nie było tak wiele lekarstw. Cudem było, że przeżyła. Lekarz dawał jej niewielkie szanse. Ale jednak się udało. Od tamtej pory w zimę woli siedzieć w domu.
Weszła do salonu niosąc ze sobą tacę na której niosła dwie porcelanowe filiżanki z herbatą, dwie srebrne łyżeczki, cukiernicę i talerz z ciastkami. Liczyła, że jej pan zaraz do niej dołączy. Lubiła spędzać z nim czas. I nie znudziło się jej to, choć minął cały wiek. Postawiła tacę na stoliku, a sama usiadła na fotelu przy kominku. Jako wampir wcale nie potrzebowała normalnego ludzkiego jedzenia, ale lubiła je jeść. Było przepyszne. Najbardziej lubiła słodycze. Mogła jeść kilogramami czekoladę i dalej utrzymywałaby swoją wagę. Ciastka, które teraz leżały przed nią na stoliku upiekła sama. Lubiła gotować. Szczególnie dla swojego pana, choć nie musiał jeść. Czasami dawała mu swoją krew. Sprawiało jej to przyjemność. Owszem, byłą czasem okrutny, ale to już taka natura każdego członka rodu Kuroaishita. Poznała niektórych z nich. Wcale nie byli tacy dobrzy i mili. Najbardziej bała się Testamenta. Spotkała go tylko nieraz i za każdym przez ten cały czas stała za plecami swojego pana. Na samą myśl o nim przeszły ją ciarki po plecach. Zły, zły wampir. Barbal,jej pan, też wcale nie był aniołkiem. Ale on nie był tak straszny! Czuła jak ciepło rozchodzi się po jej ciele. Przyjemne uczucie. Zamknęła oczy i dosłownie położyła się w fotelu. Mała była, a fotel duży, więc to wyglądało tak, jakby się w nim topiła.

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Sty 28, 2014 4:13 pm

Dziw bierze, że Barabal sprowadził swoją służkę na tereny zamczyska, który należał do Testamenta. Ale czy właśnie w swoim towarzystwie nie czuje się najlepiej? Służki Kanibala były urocze, lecz wpatrzone w swojego pana, nie w oblicze szlachetnego, poza tym tęsknił za Sunako. Ta niewielka piękności, jaką przemnił czas temu, umilała mu życie. Na początku przemiany chciała go zamordować, ale z czasem przyzwyczaiła się do pana, co zresztą idzie zauważyć. Zjawiła się tak jak Barabal sobie tego zażyczył.
Zapach herbaty oraz ciastek zdradził mu gdzie jego mała zguba się pojawiła. Salon. Kroczył właśnie ku niemu. Odziany jak zwykle w czerń, dosłownie zlewał się z otoczeniem, więc jeśli ktoś ma słaby wzrok, nie dostrzeże wampira. A czy Sunako pana wyczuje? Powinna. Choć nie zdziwił by się gdyby ją zaskoczył.
- A co to za smakowita niespodzianka?
Odezwał się wampir, kiedy tylko przekroczył próg salonu. Czarne ślepa utkwiły w postaci wampirzycy. W salonie mimo ponurego klimatu, było naprawdę przytulnie. Wszedł głębiej, zasiadając na wolnym fotelu. Sięgnął po filiżankę z herbatą, trzymając ją ostrożnie w obu smukłych dłoniach.
- Nie pamiętam, kiedy ostatni raz piłem herbatę. Chyba jako "ludzki" gość u nieświadomych obecności wampirów ludzi.
Zaczął Barabal, wpatrując się w herbatę jak w czarodziejskie lustro. Uwielbiał ludzkie przyjęcia... to właśnie na nich poznawał swoje ulubione ofiary, które w większości pozbawił życia. Za chwilę przeniósł uwagę na Sunako. Jak ona się miewała? Czy była radosna z tego spotkania? Bo stary Kuroiashita owszem! I to jak nigdy dotąd!
Powrót do góry Go down
Sunako
Sunako
Sunako
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1318-sunako#24572 http://vampireknight.forumpl.net/t1325-telefon-zaufania#24718
Zarejestrował/a : 27/01/2014
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Sty 28, 2014 4:26 pm

Wyczuła go. Czuła, że się zbliża. Całe jej drobne ciało drżało z przejęcia na myśl o ponownym spotkaniu ze swoim panem. Tak tak dawno go nie widziała. Stęskniła się za nim, to chyba oczywiste. Może i wcześniej chciała go zamordować, teraz go polubiła i uwielbiała spędzać z nim czas. Uśmiechnęła się słysząc tak dobrze znany jej głos. Odwróciła się w stronę swojego pana. Patrzyła, jak zajmuje miejsce naprzeciwko niej.
- Czekałam na ciebie - powiedziała po chwili - Upiekłam dla ciebie ciastka.
Wciąż się do niego uśmiechała. Czy cieszyła się, że znów się widzą? To chyba było widać po jej uradowanej twarzy. Wstała z miękkiego fotela i usiadła na podłodze obok swojego pana. Zawsze to robiła. Lubiła się do niego łasić, byleby ją pogłaskał i pochwalił. Niczym kotka.

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Sty 28, 2014 4:45 pm

Barabal sam ze sobą potrafi tęsknić! Oczywiście chodzi tutaj o opuszczenie swojego ciała, więc to jest tęsknota czysto fizyczna lecz także i mentalna. A co dopiero takie maleństwo, ktore w tak drobnym ciele potęguje w sobie uwielbienie dla Pana. Szlachetny docenia takie staranie, podle wykorzystuje dla własnych potrzeb ale też czasami i jego służka na tym zyskuje.
- Domyślam się.
Odparł, widząc wypieki jakie sama sporządziła. Gdyby tylko mógł czuć smak tak jak ludzie... Ona człowiekiem była, zatem kupki smakowe mogły jej pozostać. Ale on? Taki stary potwór, który raz na ruski rok smakował czegoś ludzkiego, zatracił się w smaku i odróżnia jedynie krew. Chwycił w palce jedno, obracając je w palcach.
- To wspaniałomyślne, Sunako. Ale moje kupki smakowe nie działają tak, jakbym tego chciał.
Westchnął niby smutnie, jednakże by nie sprawić przykrości Sun, zasmakował w słodyczy. Ostrożnie chrupał, jakby wampirzyca nawrzucała do ciasta szkieł. I jak ze smakiem? Jakby żuł bezsmakowy papier, chociaż rozróżnił smak czekolady i on spodobał mu się najbardziej. Dlatego ochoczo wybierał kawałki czekolady z kruchych ciastek.
- Co robiłaś przez czas, kiedy się rozdzieliliśmy?
Spytał, wciąż intensywnie wyskrobując słodycz. Lecz jak młoda przesiadła obok na podłodze, Barabal pogładził ją po głowie, a później oddał jej wyczyszczone z czekolady ciasteczka. Niech sobie zje w nagrodę.
Powrót do góry Go down
Sunako
Sunako
Sunako
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1318-sunako#24572 http://vampireknight.forumpl.net/t1325-telefon-zaufania#24718
Zarejestrował/a : 27/01/2014
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Sty 28, 2014 7:44 pm

To chyba normalne, ze sluzka uwielbia swojego pana. Sunako tez zapatrzona byla w Barbala. Uwielbiala go. Moze nie do tego stopnia, zeby budowac mu oltarzyki, choc w sumie... Kto tam wie co ta mala wyczyniala jak byla sama?
Nie czul smaku? Biedaczek. Przez to nie wie co w ludzkim jedzeniu jest najlepsze. A moze i wie, skoro tak wyskrobuje czekolade? Bo przeciez czekolada to najlepsze pod sloncem! Sunako moze ja jesc kilogramami i nie martwic sie o wage. Nastepnym razem zrobi mu ciastka tylko z czekolady z dodatkiem jej krwi. Mozliwe, ze mu zasmakuje. O ile dalej lubi pic jej krew. Robil to wiele razy, a Sunako nie miala nic przeciwko, dopoki pozostawala przytomna. Ale nawet kiedy wypil za duzo to nie umiala byc na niego zla. Za bardzo go uwielbiala.
Siedziala na podlodze obok swojego pana i bawila sie falbankami od swojej czarnej sukienki. Tak, ubrana byla cala na czarno, poza kilkoma bialymi dodatkami. Spojrzala na Barbala. Jego garderoba miala tylko trzy kolory : czarny, czarniejszy i najczarniejszy. Przez te wszystkie lata to zauwazyla. Drgnela slyszac jego pytanie. Tesknilam. Nawet sobie nie wyobrazasz jak tesknilam. Za twoimi klami zatopionymi w mojej szyi. Za bliskoscia twojego nagiego ciala podczas tych nielicznych nocy spedzonych w twoim lozku. Za twoim glosem. Za tym, jak mnie karales i nagradzales. Codziennie czekalam na jakakolwiek wiadomosc od ciebie. Martwilam sie. Nie wysypialam sie. Ale teraz jestem z toba i moge znow ci sluzyc, pomyslala. Chciala mu o tym powiedziec, ale w pore ugryzla sie w jezyk.
- Znasz mnie. Biegalam do szkoly myzycznej, a w wolnych chwilach uczylam dzieciaki spiewu. - powiedziala slodko sie usmiechajac - A ty, moj panie, jak spedziles ten czas?
Usmiechnela sie zadowolona widzac talerz ciasteczek wedrujacy w jej strone. Co prawda byly bez czekolady, ale tez dobre. Ciasteczkowemu Potworkowi Sunako smakowalo.

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Czw Sty 30, 2014 9:56 am

Większość stworzonych wampirów pragnie być bluskow swojego stwórcy. Czują się wtedy potrzebni, bezpieczni... Oczywiście też dużo zależy od samefor szlachetnego wampira i jego podejścia do Wampirzego Dziecka. Tak, Sunako była jak córka, a zarazem służąca, kochanka. Brzmi okrutnie, prawda? Poza tym Barabal nie da nikomu jej skrzywdzić.
Dlatego niech Młoda piecze ciastka dla siebie, ewentualnie dla reszty mieszkańców, którzy czują smak potraw. Barabal potrzebuje do życia jedynie krwi, niczego więcej. A może nawet i zaczerpnie trochę od wampirzycy? Spojrzał na nią znacząco, lecz nic nie rzekł. Jeszcze nie w tej chwili. Na razie zbyt dobrze mu się rozmawiało.
- Czyli robiłaś coś pożytecznego. Dobrze słyszeć.
Odrzekł mając ton triumfalny. Jego mała dziewczynka tak porządnie się rozwija, buduje ciągle talent. Aż niebawem zachęci ją do gry. Akurat stał tutaj porządny fortepian. Zapewne antyk.
- Obijałem się.
Na jaką odpowiedź liczyła? Barabal owszem, wędruje. Można śmiało stwierdzić, że wizyta w Zamku jego syna jest jego ostatnią podróżą. Jednak nie robił nic specjalnego. Zasłużył na "emeryturę".
- Zagrasz coś dla mnie?
Machnął dłonią w stronę instrumentu, rozsiadając się wygodniej w fotelu. Szlachetny czekał aż piękny dźwięk ukoi jego szaleńcze myśli, które bez przerwy kotłują jego umysł.
Powrót do góry Go down
Sunako
Sunako
Sunako
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1318-sunako#24572 http://vampireknight.forumpl.net/t1325-telefon-zaufania#24718
Zarejestrował/a : 27/01/2014
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Czw Sty 30, 2014 4:19 pm

Trwała przy Barbalu nie tylko dlatego, że przy nim czuła się bezpieczna i potrzebna. Tutaj chodziło też o coś innego, bardziej delikatnego, ale o tym może innym razem. Bycie służką, kochanką i córką jednocześnie brzmi okrutnie? Ja tak nie uważam. Może trochę dziwnie dla zwykłego człowieka, ale wśród wampirów było to normalne. Przynajmniej jeśli chodzi o Sunako i jej pana.
Będzie gotowała dla wszystkich, którzy sobie tego życzą. Uwielbiała spędzać czas w kuchni. Przyjemnie było starać się dla kogoś i być przez niego docenionym. Zauważyła, że patrzy na nią. Po jego spojrzeniu domyśliła się, czego od niej nie oczekuje, lecz wciąż została w na swoim miejscu. Czyżby był z niej dumny? Od razu zrobiło się jej jakoś cieplej na serduszku. Uśmiechnęła się do niego łagodnie. Chciał, żeby dla niego zagrała? Jej policzki oblał rumieniec. Miała ponad sto lat, a czasami zachowywała się jak młodziutka dziewczyna. Powoli podniosła się i podeszła do fortepianu. Zauważyła go tu wcześniej, ale nie wiedziała, czy może na nim grać. Usiadła przy instrumencie. Przez chwilę zastanawiała się co zagrać. W końcu wybrała piosenkę, którą sama skomponowała. Zaczęła powoli i cicho. Nieśmiało. Bała się, jak jej pan na to zareaguje. Grała smutną melodię. Chciała, aby spadły na niego cienie gnieżdżące się w jej sercu. Dlaczego? Tego już sama nie wiedziała. Kiedy skończyła odwróciła się do Barbala z łagodnym uśmiechem. Podeszła do swojego pana i wślizgnęła mu się na kolana, tak jak to robiła kiedyś.
- Tęskniłam - powiedziała tuląc się do niego. Była przy nim. Ciepło i bezpiecznie. Czegoż można więcej chcieć? Delikatnie odsunęła kosmyk włosów ze swojej szyi. Chciał, to niech ją gryzie. Nie miała nic przeciwko temu.

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pią Sty 31, 2014 8:28 pm

Wreszcie ruszyła się z podłogi i podeszła do fortepianu. Barabal rozsiadł się wygodniej w fotelu, zamknął oczy i oddał się błogiej melodii, która wypełnia jego całe wampirze wnętrze. Mógł sobie odpocząć, a Sunako grała dalej i dalej. Właściwie... to już przysypiał i gdyby nie przerwa w utworze oraz umieszczenie swojego małego ciałka na kolanach szlachetnego, z całą pewnością zapadłby w mocniejszy sen. Uśmiechnął się wrednie, łapiąc w palce opadły kosmyk włosów.
- Ojej... już to wiem.
Westchnął cicho, kładąc obie dłonie na jej wiotkich ramionach, przesunął usta do szyi, składając pocałunek na chłodnej skórze. I zamiast ugryzienia mogła poczuć, jak coś pod nią się porusza, coś czego jest wiele i nagle ulatuje z wielką szybkością! Były to nietoperze. Barabal przeistoczył się w spore stado nietoperzy, żeby z powrotem wrócić do swojej postaci, kiedy znalazł się... blisko fortepianu. Sam zasiadł na stołku, muskając palcami jego klawisze, jakby miał przed sobą kochankę, a nie instrument.
- Widziałaś kiedyś opętanego człowieka?
Zagadał, nie patrząc na służkę. Wciąż dotykał klawiszy, aż wreszcie zagrał jedną ciężką nutę, garbiąc się przy tym jak schorowany starzec, a jego oblicze przybrało ponury wyraz. Gra, nic więcej. Barabal się wczuwa w atmosferę zamczyska.
Powrót do góry Go down
Sunako
Sunako
Sunako
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1318-sunako#24572 http://vampireknight.forumpl.net/t1325-telefon-zaufania#24718
Zarejestrował/a : 27/01/2014
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sob Lut 01, 2014 4:35 pm

Nietoperze? Ze wszystkich okropności Sunako najbardziej nienawidziła i bała się nietoperzy. Takie małe czarne coś.... Grrr! Jako ozdóbki do sukienki wydawały się jej całkiem kawaii, ale żywe są kowai! I w dodatku jej pan zamienił się w ich całe stado. Zaczęła się od nich odpędzać i piszczeć. Weszła pod stół. Obserwowała stamtąd jak jej pan wraca do swojej zwykłej postaci i siada przy fortepianie. Upewniwszy się, że nie ma już żadnych nietoperzy wyczołgała się i usiadła na miejscu swojego pana. Wzięła talerz ciasteczek i znów zaczęła je jeść. Drgnęła słysząc głos szlachetnego. Ostawiła talerz na stół, strzepała okruszki z sukienki i podeszła do niego.
- Widziałam wielu - powiedziała swoim słodkim głosem - I nie chciałabym więcej oglądać.
Widziała jak się przygarbił. Uśmiechnęła się. Położyła dłoń na jego ramieniu.
- Do tego pasowałyby lepiej kościelne organy. - powiedziała i cofnęła dłoń. Podeszła do okna i wyjrzała przez nie. Śnieg. Zimno. Biało. Lód. Idealne warunki dla jej mocy. Odwróciła się w stronę swojego pana. Będzie chciał? Nie zaszkodzi zapytać.
- Może wyjdziemy na dwór i sprawdzisz jak rozwinęła się moja moc? - zapytała lolita z łagodnym uśmiechem.

_________________
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Lut 02, 2014 8:12 pm

Sophie wróciła. Cholera wie, gdzie wywiało ją na tyle czasu. Najzwyczajniej na świcie zniknęła, wracając po paru długich miesiącach. Nikogo nie informowała o swoim wyjeździe. Nikogo również nie informowała o swoim powrocie. Ba! Zupełnie nie dziwiła się reakcją służek, które widząc ją przemierzającą korytarze zamku - ot, tak jakby nie było jej zaledwie kilka dni - strzelały typowego 'zonga'. Głupia sprawa, ale Sofa mimo wszystko zawsze wracała. Wcześniej czy później, ale wracała. Niekoniecznie w takim samym wydaniu jaki prezentowała przed wylotem. Aktualnie blondyna przypominała zupełnie zobojętniałą na wszystko kobietę. OWSZEM. Kobietę. Kanapa wyrosła. Nie można już brać ją za nieznośną małolatę, którą faktycznie była przed swoją 'wycieczką'. Wydoroślała, jej rysy nieco się zmieniły. Nabrała nieco kształtów, natomiast duże, niebieskie tęczówki nie świecił już na lewo i prawo nieznośnym entuzjazmem. Pełne usta, co rusz wyginała w kpiącym uśmieszku z kolei swoją obecność zaznaczała głośnym stukotem, niebotycznie wysokich obcasów.
Zarzuciła blond pukle na jedno ramie, docierając do przestronnego salonu. Zmrużyła mimochodem tęczówki, rozglądając się z wolna po pomieszczeniu. Prychnęła donośnie na widok małolaty, zaraz uśmiechając się półgębkiem. Barbal! Sophie osobiście nigdy go nie poznała, a tu proszę. Taka niespodzianka. Zachichotała, aż nadto ochoczo kierując się w stronę fortepianu. Przysiadła na stołku tuż koło starszego od siebie mężczyzny, lokując drobne dłonie na klawiszach instrumentu. Szybko zrównała się z tempem gry szlachetnego, zupełnie nie przejmując się zdaniem wampira.
- Jesteś ojcem Testamenta? - skąd wiedziała? Och błagam, trudno nie wiedzieć. Trudno nie rozpoznać byłej głowy rodziny, o której tak wiele się słyszało. Od kogo? Od wszystkich. Poza tym - Ringo to jej prywatne źródło informacji. Ten stary zbok powie jej wszystko, kiedy tylko niby to nieświadomie zakręci przed jego twarzą tyłkiem.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Lut 02, 2014 9:58 pm

Nietoperze nie są straszne. Sam Barabal jakby był jednym z nich, więc Sunako powinna się przyzwyczaić. Barabal skarcił ją samym spojrzeniem, wciąż zajmując się fortepianem.
- Za niektórymi stoję ja!
Odparł pełen dumy, uśmiechając się bardziej do siebie. Wreszcie zaczął jakąś grę. Kilka utworów Mozarta, a zakończył na Sonacie księżycowej Beethoven'a. Sunako miała czelność mu przerwać, mimo iż wciąż grał.
- Nie widzisz, że jestem bardzo zajęty?
Koniec rozmowy. I właśnie w tym ponurym czasie dotarł ktoś nowy. Szlachtna, młoda wampirzyca. Wiedział kto to jest. Samuru o niej mówił, rzadko ale jednak wspominał. Nie musiał się odsuwać. Krzesło było dosyć szerokie.
- Tak. A Ty jesteś Sophie. Zgadza się?
Potwierdził, zerkając przymilnym wzrokiem na blond włosą Sophie. Ciekawe czy była taka denerwująca, jak wspominał burmistrz. Aż sam się na własnej skórze chętnie przekona.
- Sunako, zapytaj czego sobie życzy panienka i spełnij to.
Polecił władczo słuszce, dając samym tonem do zrozumienia, że żadnych protestów nie przyjmuje. W końcu jest służbą, musi się więc na coś przydać, niż tylko na rozmowie i tulaniu się do Barabala. Poza tym on teraz miał całkiem inną samiczkę na oku i pomyśleć, że staruch wziąć jest łasy na młode ciałka szlachetnych. W dodatku od Shiroyamy... Choć ci są sztywni jak kije od szczotki, a ta na taką wcale wygląda. O nie.
Powrót do góry Go down
Sunako
Sunako
Sunako
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1318-sunako#24572 http://vampireknight.forumpl.net/t1325-telefon-zaufania#24718
Zarejestrował/a : 27/01/2014
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Lut 03, 2014 7:08 pm

Nietoperze są straszne! Skoro Barbal był "jakby" jednym z nich, to Sunako zaczyna się go bać jeszcze bardziej. Widząc jego karcące spojrzenie spuściła głowę i patrzyła na podłogę. Bała się odezwać chociaż słowem. Było głupio, że mu przerwała. Jego szorstki ton sprawiał, że malutka wampirzyca miała ochotę gdzieś się schować. W oczach miała łzy. No proszę, czy jest aż tak wrażliwa na nastroje swojego pana? Odwróciła się czując znajome wibrowanie w kieszeni. Wsunęła dłoń do kieszonki od sukienki i wyciągnęła telefon. W tej chwili do salonu wszedł ktoś inny. Kobieta. Wampirzyca. Szlachetna. Sunako zmarszczyła nos. Kolejna, która z powodu wyższości krwi będzie nią pomiatać? Nie, od razu dziekuję za takie towarzystwo. Tylko jej pan mógł z nią robić co chciał. Drgnęła słysząc rozkaz Barbala. Szlachetna pani nie ma własnych sług? Ach, tak. Sunako była pod ręką. Myliła się. Nie była jak zwierzątko Kuroaishity. Zwierzątko miałoby lepiej. Rzuciła okiem na wiadomość od kochanka. Szybko mu odpisała i podeszła do kobiety.
- Czy życzy sobie pani czegoś? - zapytała zimnym tonem pozbawionym wszelkich uczuć. Lepiej ich nie okazywać. Znów zawibrował telefon w jej kieszeni. Wyciągnęła go i znów odpisała na wiadomość. Spojrzała na swojego pana.
- Mój menedżer mówi, że to nadzwyczajna sprawa. Tu chodzi o koncert, który mam niedługo. - kłamstwo. Tak naprawdę miała znów się spotkać z kochankiem. Kolejnym. Zresztą, jej pan miał teraz do zabawy szlachetną. Bez słowa odwróciła się i wyszła z salonu. Zabrała torebkę, a w niej najpotrzebniejsze ( według niej ) rzeczy, założyła zimowy płaszcz i wyszła z zamku. Czy pan ją za to ukarze? Miała nadzieję, że nie.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Lut 03, 2014 9:17 pm

Hola, hola! Kto tu mówił o pomiataniu? Skąd takie wnioski, skąd takie domysły? Przecież Sophie nie odezwała się do Sunako nawet słowem. Nie chciała od niej nic. Nie zażądała nawet durnego pucharka z krwią, ba! Jedyna na co się zdobyła, to na przelotne, zupełnie nic nieznaczące spojrzenie. W końcu i tak później całą swoją uwagę skupiła na ojcu urokliwego inaczej Testamenta. 'Małolata' była jej zupełnie obojętna. Nawet gdyby zaczęła teraz naga tańczyć na fortepianie, blondynka nie oderwałaby wzroku od tęczówek Barabal'a. Wątłe ciałka, humorzastych służek nie są w jej typie. Zdecydowanie bardziej Sofa wolałaby już pomęczyć małżonkę najstarszego Kuroiaishita. Przynajmniej Gabriella reprezentowała sobą jakąś tam klasę, a obecna tutaj dziewczynka, jedyne na co się zdobyła, to na pseudo focha i hardą postawę dziecka z podstawówki. Osobiście informuję wszystkich w okół, że jeszcze jedna taka durna akcja, a Kanapa przysporzy Sunako wiele kłopotów. Ona nie jest tutaj od marudzenia, ona jest tutaj od podaj, przynieś, pozamiataj, ewentualnie daj dupy. Także niech nie będzie taka hop do przodu, bo Sophie z chęcią w którymś momencie przytnie jej ten gruby kuperek, o.
Niemniej jednak wróćmy do sedna sprawy. Sofa prychnęła cicho, cofając dłonie z klawiszy instrumentu w chwili, w której służka opuściła salon, wykręcając się marną wymówką. Przekręciła teatralnie oczami, zakładając przy okazji nogę na nogę.
- Potulniejszej i słodszej nie było? - bąknęła kpiąco, krótko komentując urokliwą własność Barabal'a. Zatrzepotała niewinnie rzęsami, zaraz przysuwając się bliżej mężczyzny. A co się będzie! Kanapa nie ma nawet najmniejszej ochoty ograniczać się w swoim życiu. Szczególnie, że była głowa rodu naprawdę ma nader urodziwą gębę, co działa na nią w tym momencie jak istny magnes. Zresztą ma niesamowitą słabość do płci brzydszej z tej rodziny. Cóż począć.
- Och! To Samur się jednak mną chwali? To Ci dopiero. Niespodzianka jakich mało. - wymamrotała, jednocześnie przyznając starszemu rację. Nie pomylił się. Miał obok siebie żywą, ładną, pachnącą Sophie. Niech szcza ze szczęścia, drugiej takiej okazji zdecydowanie nie będzie miał. Coby nie przedłużać, szlachetna jak gdyby nigdy nic władowała się okrakiem wampirowi na kolana, zarzucając mu niedbale ręce na szyje. Żadna z niej sztywna Shiroyama! Ona się tutaj świetnie zabawia! Powaga. Zachichotała, oblizując z wolna górną wargę.
- Długo gościsz się już w zamku? - rzuciła, zawijając sobie na palce przydługie kosmyki jego czarnych, gęstych włosów.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Lut 04, 2014 5:10 pm

Uniósł brew na bezczelną Sunako. Jak mogła się tak zachować w towarzystwie dwóch szlachetnych, który jeden z nich, był jej stwórcą? Zetknął na Sophie. Minę musiała mieć nieźle zniesmaczoną szczeniackim zachowaniem dawnego ludzia. Barabal westchnął, przestając grać. Wolał pomuskać klawisze, jak robił to wcześniej. Właściwie nie miał pojęcia co takiego widział w tej dziewczynie, Sunako... rozmieszczona aż za bardzo.
- Nie wiem co mnie opętało.
Rzekł w odpowiedzi odnośnie wyboru służki. Czemu ją wybrał? Dobre pytanie! Choć nie zdradził Sophie jednego, małego szczegółu - lubi ludzką bezbronność, zwłaszcza u ludzkich dziewcząt. Tak czy siak, Barbara się nią zabawi, ot tak za karę i brak posłuszeństwa. Teraz przeszedł do swojego. nowego, nieoczekiwanego gościa. Młoda wampirzyca... małżonka Samuru. Urodziwa z niej dama, ale co takiego widzi w ponurym Barabalu? Czarne tęczówki wampira niczego nie wyrażały. Olbrzymi wiek zbudował w nim twardą jak diament mur obojętności na otoczenie. Kanape także to czeka, no chyba że wcześniej, coś jej się stanie. W końcu los bardzo lubi płatać wszystkim figle, nawet i wampirom.
- Raczej narzekał. Podobno masz talent do zatruwania mu życia.
Z uśmiechem wypowiedział słowa, jakby przynosiły mu ogromne rozbawienie. Wszak zawsze bawiły go sprawe "sercowe" tej rodziny... były czasami tak absurdalne, że nie dało się nie śmiać. Poza tym śmiała Sophie zmieniła miejsce usadowienia, mianowicie jego kolana. Popatrzył na nią podejrzliwie, choć nie miał żadnych pretensji. Towarzystwo śmiałych kobiet podnieca go.
- Ciężko mi policzyć. Alee chyba dosyć długo już tutaj jestem. Wpadłem w dłuższe odwiedziny.
Odpowiedział, kładąc dłonie na talii szlachetnej. Naprawdę zgrabna z niej osóbka. Ale czy to w porządku, że macza łapy w małżeństwo wnuka? Może powinien uciec tak samo jak przed Sunako? Nie, jednak nie.
- Czy to w porządku co robisz?
Spytał odniechcenia, przenosząc dłonie z ciała kobiety na klawisze instrumentu. Musiał przyznać, że pachnie naprawdę smakowicie.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Lut 04, 2014 8:59 pm

Problem w tym, że Barabal za wiele z twarzy Sophie wyczytać nie mógł. Choć zachowanie Sunako w żadnym wypadku nie przypadło jej do gustu, jej mimika i tak zdawała się być aktualnie na tyle ograniczona, że poza pustką i zwykłym znudzeniem nie dało się dostrzec w niej nic. Zero złości, zawiści. Nawet jakiejkolwiek niechęci. Właściwie blondynka zerknęła jedynie na 'przemądrzałą' służkę, następnie zupełnie olewając jej istnienie. Tak jakby, drobna wampirzyca w ogóle nie obracała się jeszcze chwilę temu w ich zacnym towarzystwie. Nie żeby Sofa stała się chodzącym głazem bez jakichkolwiek uczuć! Nie widziała po prostu najmniejszego sensu w nadwyrężaniu swoich mięśni, by zademonstrować szlachetnemu, jak 'bardzo' nie przypadła jej do gustu Sunako. Ot, nie będzie się w końcu przemęczać dla nic niewartej służki, co nie? Wystarczy, że musi się teraz skupiać nad tym, jakby tu sprytnie i szybko owinąć sobie mężczyznę wokół palca dla swojej cholernej zachcianki.
- Zawsze trafi się nader oporny egzemplarz. - mruknęła, mrużąc dosłownie na moment niebieskie tęczówki. Och, cóż widziała Sophie w Barabal'u? Tak na dobrą sprawę i zdrowy rozum, tłumaczyła sobie, że nic poza jego urodą jej do niego nie przyciąga. Dopiero z czasem dotarły do niej pewne racjonalne fakty. Chcąc nie chcąc, wampir w jakimś tam stopniu przypomina Sam'a, co jest już niechybnie jednym z większych i jednym z najlepszych argumentów przez, które tak ochoczo się do niego aktualnie klei. Po drugie, Bar roztacza wokół siebie typową dla tego rodu aurę grozy i tajemniczości. Sophie, to ukryta masochistka! Nie jest tego co prawda świadoma, ale kto normalny kręciłyby się tyle lat koło burmistrza, świrując do pozostałej części jego rodziny? Nikt. Nikt o zdrowych zmysłach.
- Ktoś musi. Potrafię wyprowadzić go z równowagi w przeciągu paru sekund. Phef, a ten nadal upiera się że nic go nie rusza. - no co? Taka prawda! Sofa jest jedną z nielicznych osób, które tak szybko potrafią wkurwić Samcia. Co śmieszniejsze ona wcale nie boi się ani jego, ani o swoje życie, mimo że jest zupełnie świadoma, że prędzej czy później burmistrzowi pęknie żyłka pierdząca i z miłą chęcią wypieprzy ją przez okno. Z pierwszego piętra, ofc. Z wyższego nie miałby już odwagi. Stracić taką Kanapę? A kto by się nim później zajął na stare lata?
Mruknęła, czując dłonie na swoje tali. Wsunęła szybko chłodne ręce za kołnierz koszuli wampira, zaraz wbijając delikatnie paznokcie w skórę na jego plecach. Uśmiechnęła się pobłażliwie, przechylają głowę delikatnie na bok.
- A ty jesteś w porządku względem swojej żony? Robię to na co mam ochotę. - rzuciła, zupełnie szczerze, napierając przy okazji na klatkę piersiową szlachetnego swoim drobnym ciałem.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Czw Lut 06, 2014 10:05 pm

Kwestia Sunako powinna zostać zamknięta. Szlachetny zajmie się swoją służką, jak tylko ją dopadnie... więc zlekceważenie gościa zostanie surowo ukarane. Barabal w końcu ma naprawdę pomysłowe kary. Uśmiechnął się jedynie na słowa Sophie, nie ciągnąc już tego. Poza tym sama młoda wampirzyca nie miała zamiaru przejmować się dawnym ludziem. I dobrze. Wszak mają znacznie ciekawsze rzeczy do roboty, niżeli dumanie nad słodyczą.
Aż tak został obiektem zainteresowania? Noo wiadomo, był tajemniczy, zagadkowy i ponury. W końcu jako była głowa rodu Kuroiashita musi się odpowiednio prezentować, zresztą nie robi to na pokaz, tylko dla siebie. A co do blondyny? Młody, wampirzy i nowoczesny duch. Dawno temu w życiu by nie przypuszczał jak społeczeństwo wampirów się zmieni.
- Musisz mieć jakiś dar, skoro Samuru okazuje przy Tobie gniew, albo po prostu jesteście sobie pisani.
Co za romantyzm! Oczywiście Barbara zarechotał złowieszczo, patrząc w niebieskie oczy Sophie. Jest naprawdę śmiałą oraz odważną osobą ze stalowymi nerwami. Lubi takie kobiety. I pchała te swoje psotne łapki pod koszulę szlachetnego.
- Po tylu setkach, jakie z nią przeżyłem, mam prawo urozmaicić sobie życie. Zresztą i ona nie jest święta.
Westchnął, zabierając dłoń z jej talii, przenosząc ją na blond kosmyk. Owinął go sobie w okół palca.
- Taka jesteś... To dobrze, wiesz co chcesz.
Rzekł cicho, mając ten ton wyzywający. I zanim Kanapa się obejrzała, Barabal zaś zmienił postać na nietoperze, żeby przenieść się tym razem na kanapę. Zmaterializował się tuż nad siedziskiem.
- Dlaczego porzuciłaś Shiroyame? To Twoi bliscy.
Spytał ciekawy, zakładając ręce za głowę. Serio... Czemu Sophie zerwała. kontakt z ojcem, bratem, siostraw i matką? To zerwanie więzi, co Kuroiashita zwykle tępi i nietoleruje.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Lut 09, 2014 12:35 pm

- Bzdura. - rzuciła, jednoznacznie ucinając temat swojego małżeństwa i więzi jakie powstały pomiędzy nią, a burmistrzem. Blondynka zdążyła już przywyknąć. Zdrady męża nie bolały jej już tak bardzo, jak na początku. Właściwie, przestała zwracać na nie uwagę, koncentrując się bardziej na swoim życiu, niżeli na wspólnej egzystencji z Sam'em. Zresztą, jeżeli tak bardzo świerzbią go łapska i ciągle nasila się u niego nieodparta chęć do płodzenia, co rusz nowych potomków, to droga wolna. Sophie interesuje się jedynie swoim synem, jednocześnie ciesząc się że wampir nie zabrał jej go jeszcze w czasie porodu. Nie zniosłaby utraty tego gówniarza, równie bardzo, co szlachetnego. Chcąc, nie chcąc po tylu latach zdążyła przywiązać się do Sam'a. Choć nie specjalnie lubi się tym chwalić. Po co? Mimo, że ich związek, to prawdziwa bzdura. Kiedy rozpadnie się z rozmachem, przynajmniej będzie wiadomo, że między nimi nie funkcjonowało tylko powietrze. W końcu wytrzymała z nim najdłużej!
- Nie zniósłbyś świętej żony. - mruknęła, bardziej do siebie niżeli do Barabal'a. Szlachetna szanuje Gabrielle. Swego czasu zaczęła uważać ją nawet za istny wzór do naśladowania. Ba! Gdyby mogła mówiłaby do niej mamo, bez żadnego 'ala'. Zimna, twarda kobieta, zawsze wiedząca czego chce i czego oczekuje od innych. Czemu miałaby pałać do niej nienawiścią, skoro małżonka wampira jest jedynie istotą dochodzącą do obranych przez siebie celów nawet po trupach? Szczerze powiedziawszy w ich rodzie, to raczej normalne. Trudno tu znaleźć członka rodziny pałającego dobrem do wszystkich i wszystkiego.
Nie poruszyła się nawet o milimetr, kiedy mężczyzna zawinął sobie kosmyk jej blond włosów, wokół palca. Jedynie przymknęła delikatnie oczy, z wolna kiwając głową
- Nigdy nie chciałam być nieporadną gówniarą. - rzuciła, mamrocząc chwilkę później z niezadowolenia pod nosem. Ot, zdecydowanie nie spodobało jej się zagranie wampira. Ona lubiła się polepić, nie musiał uciekać na kanapę, powaga. W każdym razie założyła nogę na nogę, zaraz odrzucając gęste pukle do tyłu.
- Gdybym ich nie porzuciła, nie mogłabym zostać przy mężu. - proste i logicznie, nie? Ani jej ojciec ani tym bardziej brat, nigdy nie byli zadowoleni z tego, że związała się z Kuroiaishitą. W końcu nienawidzą się od dawna, a Sam zresztą pogłębia niechęć jej rodziny do siebie samego. Żeby było śmieszniej blondynka ma bardzo dobre kontakty z Ringo, który zgwałcił jej siostrę. Przejęła się tym? Niezbyt. Jest jeszcze trzeci czynnik. Mianowicie jej najstarszy brat Will z którym ma znacznie lepszy kontakt niż z Naizen'em i to właśnie z nim zdarzyło się jej spiskować. Nie bez celu, ofc. Szlachetna jest zupełnie przekonana, że to jemu ojciec powinien przekazać funkcję głowy rodu, a nie Naizen'owi. Szczególnie, że wyrządził mu taką krzywdę.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Lut 16, 2014 4:47 pm

Fakt, nie zniósłby przesłodkiej, wiernej żony, która lepiłaby się do niego jak guma do buta, aż nim zatrzęsło. Ale z drugiej strony miałby naprawdę ciekawy ubaw. Gabriela jest idealna, pasowali do siebie jak nikt inny. Sophie zapewne miała tak samo z Samuru - mimo tych wszystkich zdrad i innych zatarć, wciąż ciągnęło ich do siebie.
Ha! Zdziwiłaby się jakby poznała jedną z córek Barabala. Leahn... chodząca miłość, wyjątek od reguły. Kraina jebanej dobroci i grzybów. Co poszło nie tak? Może faktycznie nie powinni kopulować przy zapalonym świetle, bo później rodzą się takie świętości?
- Pasujesz do nas.
Oznajmił, kiedy wylądował na kanapie z dala od przylepnej wampirzycy. Uśmiechnął się na jej niezadowolonie i kiwnąl palcem żeby podeszła. Miło będzie kiedy skorzysta z tego zaproszenia.
- Bardzo odważna decyzja. Mam nadzieję, że cię o to nie dręczą.
Odrzekł nieco jednak zaskoczony. Wszak nie trawi tak odrzucania rodziny, ale skoro porzuciła ją dla małżeństwa... coś w tym jednak jest. I wszystkie pozory dziecinności Sophie okazały się mylne. Pod tą blond, piękna kopuła kryła się dobitna zaciętość i dojrzałość. Samuru wie doskonale za kogo się zabrał, a na jego miejscu Barabal zrobiłby naprawdę wiele, żeby tak mocny charakter był jak najbliżej.
- Za moich czasów panowania w tym rodzie było tak, że osoba która porzuciła rodzinę, zwykle marnie kończyła.
Dodał dla informacji, patrząc na szlachetną. Nie, nie miał żadnej aluzji co do jej osoby.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Czw Lut 20, 2014 11:13 am

Czy Sophie miała tak samo z Samuru? Niekoniecznie. Barabal przynajmniej jeszcze jakiś kontakt ze swoją małżonką ma, natomiast Kanapa odcięła się od swojego męża z własnej, nieprzymuszonej woli. Wnioskując, że po tak długim czasie 'starania' się o ich związek i tak z tego nic nie będzie. Ot, jeżeli burmistrz interesuje się nią w jakikolwiek, chociażby najmniejszy sposób - sam się o nią zainteresuje, odezwie. Jeżeli nie, cóż trudno. Było, minęło. Sofa już naprawdę nie ma pojęcia jak wpłynąć na wampira. Dlatego uznała, że najlepiej będzie, jeżeli po prostu poczeka.
Leahn? No, na nią jeszcze blondynie nie udało się wpaść. Czysty niefart! Szlecheta miałaby naprawdę niezły ubaw, przyglądając się plączącej we własnych odpowiedziach, córce Barabal'a. Co poradzić. Sophie bywa uszczypliwa, zresztą wcale nie tak rzadko zdarza się jej pociągnąć kogoś za słówka, więc rozmowa z kobietą nad wyraz dobrą, urokliwą i wstydliwą byłaby teraz dla niej rozrywką, jakiej już dawno nie doznała. Zresztą zobaczenie tryskającej dobrem osoby z tego rodu, to ewenement na skalę światową.
Zachichotała melodyjnie na słowa starszego, przysłaniając delikatnie dłonią pełne usta.
- Doprawdy? - mruknęła, nie pozbywając się z buzi lekkiego, nieco bezczelnego uśmiechu. No co? Sophie jeszcze nie spotkała kogoś, kto by jej tak prosto z mostu powiedział, że pasuje do tej rodzinny. Nie żeby była zakompleksionym, małym dzieckiem, ale w gruncie rzeczy nie jest w końcu chodzącą sadystką tylko małym, wrednym wrzodem na tyłku, który nagle - ni stąd, ni zowąd - zamienia się w słodkiego terrorystę. W każdym razie zebrała się mozolnie z ławy umieszczonej przy fortepianie, zaraz znajdując się przy wampirze siedzącym na kanapie. Nachyliła się, ot tak mierzwiąc mu włosy.
- Dręczą? Ojciec się do mnie nie odzywa. Niby, to nic nowego, ale prawdopodobnie już dawno mnie wydziedziczył. Matki nie chcę męczyć z kolei z rodzeństwem udawało mi się spotkać od czasu do czasu. Teraz nie ma to sensu, zdecydowanie łatwiej jest mi się dogadać z najstarszym synem mojego ojca, Will'em. - bąknęła, opadając na kanapę tuż obok sporo starszego od siebie wampira.
Nie każdy musi mieć idealną rodzinę, nie? Szczególnie, że Sophie już od dziecka wyłamywała się z ogólnego zarysu. Nie przypominała ani trochę ojca ani matki - pomijając wygląd, który odziedziczyła w stu procentach po niej. Z Nadirą też nie dzieliła zbyt wielu cech. Naizen, to Naizen jedyne, co jako tako ich łączyło, to kolor włosów i wrodzona upartość. A tak? Proszę was. Rozpieszczono ją do granic możliwości, zawsze chciała wszystkiego, chciała być najlepsza i co? Wyszło jak wyszło, jednak nie żałuje swojej decyzji. Nie, nie. Ma męża, wysoką pozycję i otrzymała dziecko, którego oprócz niej nie musiał doceniać nikt inny. Ważne, że wyrósł na porządnego, inteligentnego mężczyznę.
- Od tego czasu zapewne wiele się zmieniło. - mruknęła, mimowolnie spoglądając na co rusz nowych, dziwnych członków tej pogrzanej rodziny, którzy jak szybko się pojawiają, tak równie szybko znikają

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Lut 25, 2014 7:22 am

W gruncie rzeczy Leahn z całą pewnością może być ofiarą innych wampirów z tego rodu. Barabal nie zwracał uwagi na wszelką przemoc, wszak powinna sobie sama dać radę z rodziną. Nie jest małym dzieckiem, poza tym zaś zniknęła. Czyżby uciekła? Szlachetny sam zarechotał na jej figlarny śmiech. Doprawdy, zacna z niej istotka. I nie, nie trzeba być sadystą, żeby żyć w tym rodzinie. Bezczelna oraz wyrachowana natura Sophie bywała bardzo podobna do niektórych kobiet z rodziny byłej Głowy Rodu. I ten jej nadzwyczajny urok, pozory cnotki.
- O tak. Mała, wredna jędza. Uznaj oczywiście te określenia za komplementy.
Stwierdził, patrząc jak blond włosa jędzowatość podchodzi i mierzwi mu włosy.
Wydziedziczona? Jeny co za dubiasta arystokracja. Barabal złapał sie za czoło, wzdychając. Sophie nie miała szczęścia urodzić się w takiej rodzinie... A ich związek Blondyny oraz wnuka Samuru - niemal jak Romeo i Julia. Tyle, że Kuroiashita nie robiła cyrków parze.
- Wnioskuję, że Twój brat William, także musi być ta "czarną owcą" w rodzinie?
Zagadał z ciekawości, nie mając oczywiście wypytywać dokładnie o jej rodzinę. William po prostu był znajomym Samuru i stary dziadyga o tym wiedział. Zanim Sophie się odsunęła, Barabal dotknął jej kawałka ciała. A gdzie? Nieważne, ważne iż jest kusząca.
Stwierdzenie dziewczyny okazało się trafne. W Rodzie wiele się zmieniło - ród rozbił się na wszystkie strony świata, z czego większość nie utrzymuje już z innym kontaktu. Ci co potrzebują rodziny - wracają. Samuru także wprowadził chaos który nazywa się Konflikt z łowcami, owszem, za jego czasów także byli łowcy... ale nie porywali się jak jakieś mafie, a załatwiali sprawy poprzez pojedynek. Wtedy umierali łowcy i niektórzy członkowie rodziny. Przykre ale taka jest kolej rzeczy....Wampiry polują, a łowcy je niszczą.
- Bardzo wiele. Nowe twarze w dodatku sam mam nową córkę. Ale najbardziej niepokojące jest to, że Samuru wprowadził rodzinę do wojny z łowcami, co nie idzie nam na rękę. Poza tym sami łowcy się zmienili. Bawią się w porwania, szantaże... zamiast stanąć do walki. Wielka szkoda, że wielu młodym brak odwagi.
Zmienił nieco temat, choć i tak był powiązany z rodem. Odwieczny konflikt nadal trwa.
- A jak miewa się mój prawnuk Elliot?
Ot, nie miał okazji jeszcze porozmawiać z tym chłopcem i bardzo żałował. Może kiedyś się to zmieni? Byłoby naprawdę miło. Uniósł się nieco, żeby być bliżej wampirzycy, świdrując ją swoimi czarnymi jak noc oczyma. I właśnie wtedy do salonu weszła jedna ze służek. Fioletowo włosa Stella. Jej zatroskana mina podpowiadała, że stało się coś złego.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pią Lut 28, 2014 10:42 am

- Już nie taka mała. - mruknęła pod nosem, uśmiechając się zaraz kącikiem ust. Sophie uwielbia komplementy, ba! Sophie je wręcz kocha. Jeszcze jeden taki wybryk ze strony Barabal'a, a Kanapa w ogóle się już od niego nie odklei, no bo po co? W końcu on taki fajny, przystojny i do tego sypie 'słodkimi' słówkami z rękawa jak prawdziwy dżentelmen. Ewidentnie wampirzyca się zakochała. I nie jest to zasługa samego szlachetnego. Przyczynił się też do tego egoizm młódki, wszak blondynka jak nikt inny, jest bardzo łasa na miłe teksty i przeurocze komplementy.
- Owszem. William jest pierwszym dzieckiem ojca. Zupełnie jednak przez niego pominiętym. Od Victor'a Will nie otrzymał nic, prócz zwykłego kopa w dupę. Przynajmniej z tego, co wiem, o. - odpowiedziała, wcale nie kryjąc sytuacji jaka panuje w jej rodzinie. Nie to, że na siłę chciała pokazać ją w złym świetle, skądże znowu! Jednak od momentu poznania swojego starszego brata, Sophie zawsze była po jego stronie, uparcie sądząc, że jemu również coś się należy. Zresztą w momencie w którym na horyzoncie pokazał się William, Sofa - tak jakby - poznała prawdziwe oblicze swojego ojca. I jak nigdy nie miała z nim dobrego kontaktu, tak wtedy zupełnie przestała żałować.
Barabal ją dotknął? Cóż, blondynka nie zwróciła na ten gest większej uwagi. Przeszła koło niego mimochodem, raczej ciesząc się niżeli smucąc. Wszak była głowa rodu zwróciła na nią uwagę i do tego jeszcze obsypuje ją komplementami!
- Nową córkę? Gabriella ostatnimi czasy była w ciąży? - Kanapa aż otworzyła szerzej oczy, szczerze nie przypominając sobie, aby małżonka wampira przechadzała się ostatnio z brzuchem po zamku. Chyba, że na czas ciąży zmieniła miejsce zamieszkania, co w sumie nie byłoby takimi wielce dziwnym posunięciem z jej strony. Testament jest wiecznie głodny! Małe dziecko, to jego ulubiony przysmak, więc chwilowa przeprowadzka Gabrychy byłaby - bez dwóch zdań - bardzo logiczna.
- Sam'a zaślepiła nieodparta chęć władzy. - no i co? Gunwo, więcej do powiedzenia w tym temacie blondyna nie miała. Choć bardzo dobrze wiedziała jaka jest sytuacja, nie miała po prostu najmniejszej ochoty drążyć tematu. Nie tylko ze względu na siebie, ale i męża, który z dnia na dzień stawał się bardziej uparty i nieznośny. Zupełnie jak dziecko, które póki nie dostanie swojej zabawki będzie zawzięcie stało przed cholerną półką w sklepie.
- Ell? Całkiem dobrze, ostatnio wpadł nawet do miasta. Teraz pewnie znowu wyjechał. Nie da się go utrzymać w domu. - rzuciła, momentalnie przywołując na swoją buźkę śliczny uśmiech. Wspomnienie syna zawsze działa na nią bardzo entuzjastycznie. W końcu Sophie z Elliot'em jest bardzo mocno związana i już nic na to nie poradzi. I w ten do salonu wpadła jedna ze służek Testament'a. Sophie obdarzyła ją ciekawym spojrzeniem, zaraz podnosząc się z siedzenia, żeby dziewczyna mogła pogadać z Barabal'em. Wymienili między sobą kilka zdań, po czym - tak z dupy - Sophie polazła z wampirem do jadalni. Nie wiedziała po co, ważne że szlachetny wiedział, o.

[ztx2]

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Kwi 07, 2014 3:41 pm

W zamku nikt nie spodziewał się kolejnego członka rodziny o którym wiedział jedynie Barabal, a jeśli ktoś o nim usłyszał, nie ciągnął szlachetnego za język w celu opowiedzenia mu o owym tajemniczym potomku. Jednak pora aby się świta zamkowa się dowiedziała, jak i sam biedny Mochi, o prawdziwym ojcu. Brutus z wyraźną ulgą na twarzy dochodził do zamku, a kiedy tylko przekroczył wrota, rozejrzał się po holu. Ani śladu żywej duszy! Bardzo dobrze. Mając wciąż przewieszonego przez ramię wampira, skierował się ku salonowi. Nie znajdował się on za daleko, zatem będzie najlepszym miejscem do ułożenia fioletowowłosego.
- O rety, moje ramię.
Rozmasował je, kiedy tylko William wylądował na miękkiej kanapie. Ciekawe czy się zbudził w trakcie drogi? Barabal westchnął, siadając sobie w fotelu obok. Wyciągnął nogi, czekając aż Will da o sobie znać w jakikolwiek sposób. Może się nieźle zdziwić, jeśli się jednak nie obudził wcześniej. Ale spokojnie, eks głowa rodu o wszystkim mu opowie.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Czw Kwi 10, 2014 6:50 pm

Mochi nie wiedział, że kobieta straciła przytomność. Sam z niej zszedł i udał się w głęboką drzemkę. Nie bardzo wiedział, co się działo z tą kobietą. Nawet nie pamiętał, co jej uczynił. Dosłownie urwał mu się film i to były te chwile, których najbardziej nie znosił. Nie zorientował się nawet, gdy ktoś po niego przyszedł, wziął i przewiesił sobie przez ramię. Mochi potrafił zapaść w naprawdę głęboki sen, z której nikt nie obudzi za Chiny Ludowe.
Przespał również całą drogę, wisząc na wygodnym, acz twardym ojcowskim ramieniu. Nawet zmiana klimatu, cisza oraz ciepło, jakie owiało jego ciało po wejściu do zamku, nie sprawiło, że wampir się obudził.
Gdy ułożono go na kanapie, ciało uniosło się kilka centymetrów nad ziemią i dosłownie zawisło w nicości. Nawet to nie sprawiło, że wampir się obudził. Nie raz przecież jego ciało lewitowało, unosiło się nieznacznie i żadna siła nie sprawi, że opadnie. Wreszcie zaczął się budzić. Pierw usiadł w powietrzu, potem dopiero spokojnie opadł na kanapę i otworzył powieki. Jego źrenice były czarne, jak noc. Rozejrzał się dookoła, jakby niewidzącym spojrzeniem i zatrzymał wzrok na twarzy Barabala. Oczy nagle przybrały naturalną barwę fioletu.
- Kim pan jest?
Wyczuwał, że wampir jest o wiele starszy, ale nie potrafił dokładnie sprecyzować jego wieku. Możliwe, że on sam go nie znał albo zwyczajnie nie pamiętał. Poza tym był także szlachetnokrwistym, a Mochi zaledwie czystokrwistym.
Mochi zsunął nogi na podłogę i ponownie rozejrzał się po pomieszczeniu. Tym razem jednak dokładnie widział wszystko to, co znajdowało się dookoła. Przeraziła go myśl, że nie znał tego miejsca.
- Jak mi się nic nie chce. Jak się tutaj znalazłem? Nie chce mi się wracać do domu.
W dodatku był głodny i miał ochotę na ciasto tuńczykowe - specjał Nene. Co Wiliam robił przez ostatnie dwie godziny? Dosłownie były wyrwane z jego życia, jakby ktoś obcy je przeżył.
Powrót do góry Go down
 
Salon [Parter]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Mały salon
» Główny Salon
» Salon z kuchnią
» Łazienka I - parter

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: PARTER I PIERWSZE PIĘTRO-
Skocz do: