IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Salon [Parter]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pią Wrz 19, 2014 4:55 pm

Helga dostrzegła na jego twarzy owe zmęczenie, kiedy tylko usiedli i zaczęli na spokojnie rozmawiać a ona, tłumaczyła się ze swojego zniknięcia. Nie chciała mieć w Testamencie wroga, ale chociażby sojusznika. Skoro ma on już zonę, nie będzie mu tego szczęścia psuła. Co dawne, minęło. I pewnie nie wróci.
Zerknęła na służkę, która weszła do środka. Rudowłosa, wyglądająca niewinnie. Wampirzyca zlustrowała ją od stóp do głowy i odwrotnie. Zbyt szlachetnie wyglądała aby nosić taki kostium. Ale może była tą, którą Testament uratował od rodzinny tyranów i przygarnął jako służbę? Przynajmniej Helga jej nie kojarzyła. Znała tylko Stellę i Succubus.
Padło pytanie na temat ojca, więc powróciła na niego spojrzeniem.
- Ojciec miał bzika na moim punkcie. Myślał że jestem jego na wieczność i będę robić to co chce przez całe swoje życie. Niestety nie brał pod uwagę skutków używania mojej mocy i bogacenia się w ten sposób, przez co byłam ścigana i trafiłam do Ciebie. Świat jest jednak mały, żeby ukryć się przed rodziną.
Odpowiedziała szczerze. Co to za ojciec, który kocha się we własnym dziecku, traktując je jako własność i prawdziwą kobietę? Dosłownie oszalał i to go zabiło. Helga pozbyła się go, ale zabić rodzica nie było łatwym posunięciem. Wychował ją, nauczył wiele, ale kiedy stała się kobietą, nie miała szans żyć po swojemu.
- Nowa? Pierwszy raz ją widzę.
Gestem głowy wskazała na służkę, stojącą obok Testamenta.
- Nasza długowieczność pozwala wiele doświadczyć, czego nie mogą zrobić ludzie w swym krótkim żywocie. Ale masz rację, nie jest kolorowo i nam o szczęście jest trudno.
Przyznała mu rację, lekko uśmiechając. Poprawiła swoje okulary, nie przerywając wpatrywania się w postać wampira. Wewnętrznych zmian u niego jeszcze nie dostrzegła. Ale jeżeli zacznie z nim dłużej przebywać, pewnie będą dla niej one widoczne.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Wrz 22, 2014 2:34 pm

Testament chyba nie sądził, że Hachiko pozwoliłaby mu odejść do swojej byłej kochanki, nawet gdyby chciał? Tak mało znał żonę, czy po prostu nie doceniał jej zacięcia? Wiedział doskonale jaką zazdrośnicą potrafiła być, gdy w grę wchodziła jakakolwiek kobieta. Nie musiała ich traktować jak swoje rywalki, wiedziała, że mało która dorasta do jej pięta. Bardziej przejmowała się samczymi potrzebami wampira, które można obecnie nazwać „godami”. Gdy za bardzo uderzy mu do głowy jego zwierzęcy instynkt może się okazać, że wówczas nie bardzo liczy się partnerka, a chęć zaspokojenia zwierzęcej żądzy.
Hachiko miała tę okazję, by usłyszeć odpowiedzieć wampirzycy na temat ojca. Nie przywiązywała do niej jednak zbyt dużej wagi. Dla obcych nie była zbyt sentymentalna. Nie rozumiała jedynie, czego białowłosa wampirzyca oczekiwała, przychodząc tutaj. Skoro wiedziała już, że dawny kochanek ułożył sobie szczęśliwie życie, to czemu chciała się z nim zobaczyć, by wyjaśnić swoją przeszłość? Nie miała żadnego powodu. Może nie licząc podobieństwa przy odnoszeniu się do rodziców. Chociaż Hachiko nie była kochana przez swojego ojca (nie wspominając już o matce), to jednak nie zawahałaby się zabić rodziciela.
Hachiko udawała, że nie zwraca uwagi na słowa pięknej wampirzycy. Obeszła ją, by stanąć przy swoim „Panu”. Gdy wypił swoją porcję krwi, odebrała od niego pucharek, który postawiła na srebrnej tacce, a tę zaś ostawiła na najbliższy stolik. Na pytanie wampira, miała ochotę sprzedać mu ostrego kuksańca w żebra, które tak bardzo uwielbiał, ale będąc „służką” nie mogła sobie pozwolić na takie niestosowne zachowanie! Poza tym podjął tę grę, więc zamierzała dalej się bawić.
– Panie, proszę wybaczyć mą impertynencję, ale wydaje mi się, że skutecznie przeraził Pan nieszczęsnego, jak Pan go nazwał, fagasa
Odpowiedziała kurtuazyjnie, zerkając zaraz z ukosa na gościa, rozsiadającego się wygodnie. Hachiko nie spodobał się gest głowy ani bezosobowy zwrot, jakby jej tutaj w ogóle nie było. Jednak szybko zrobiła skruszoną minę, wbijając wzrok w swoje dłonie. Stanęła za kanapą, za swoim „Panem”, a dłonie położyła na jego szerokich ramionach.
– Proszę o mnie nie mówić w taki sposób, jakby mnie tutaj nie było, pani.
Odezwała się bezpośrednio do gościa, jednak bardzo nieśmiało, jakby popełniała wielką gafę, po której zapragnęłaby się schować pod ziemią.
– Dbam o mojego Pana, jak tylko mogę.
Odezwała się cicho, rozpoczynając delikatny masaż mężowskich ramion. Idealnie wcieliła się w swoją rolę i wiedziała, że Testament bawił się równie dobrze. W dodatku zaczął ją prowokować! I to swoją odpowiedzią! Ostrzegawczo wbiła mu swoje pazury w ramiona, dokładając tym samym więcej siły w swoją czynność.
– Panie, mogę dotrzymać Ci towarzystwa… jeśli chce Pan zmiany
Prowokowała zarówno Testamenta jak i Helgę. A odrzekła nieśmiało, wpatrując się w swoje dłonie, które coraz mocniej pracowały nad ramionami wampira. Po jego wypowiedzi miała wielką ochotę przedzwonić mu tą cholerną tacką, ale wówczas jej zamysł bycia służką poszedłby się… przejść.
– Proszę mi wybaczyć, może zechce pani napić się krwi?
Zaproponowała Heldze, rzucając na nią na chwilę niepewne spojrzenie. Tym samym odsunęła się od męża i sięgnęła po tackę z pustym pucharkiem, chcąc ruszyć ku drzwi. Oczywiście nie mogła powstrzymać się przed tym, by nie zagrać niezdarnej, rozhisteryzowanej służki. Skorzystała z tego, że wampir wygodnie się rozsiadł, prostując swe nogi, więc… „potknęła” się o nie! Wylądowała jak długa, tacka wypadła jej z rąk, a podczas upadku puchar roztrzaskał się na kilka większych oraz mniejszych kawałków. Dosłownie zamarła w przerażaniu, zerkając ze strachem na swojego „Pana”. Udawała genialnie, a teraz zaś nie wiedziała, co robić. Była przecież przerażona reakcją swojego pana! Powinna posprzątać, czy od razu poddać się jego karze?

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Wrz 23, 2014 3:57 pm

Jest naprawdę ciekawie kiedy Hachiko przy Heldze udaje nieśmiałą, niezdarną służkę, a kanibal jak na ostatniego drania przystało, wchodzi w grę najbrutalniej. W dodatku wiedział doskonale, jak Ruda jest uczulona na obce kobiety w otoczeniu męża, a zwłaszcza jeśli chodzi o byłe. Tym bardziej wykorzysta całą sytuację aby się dobrze bawić.
Wysłuchał Helgi odnośnie ojca. Więc miała ojca nadopiekuńczego? Czy to naprawdę złe? Może byłaby jakaś możliwość dogadania się? No ale to jej sprawy, Kanibal skinął jedynie głową, oblizując powoli górną wargę, zdając sobie sprawę iż mógłby postąpić podobnie jak blondyna.
- Czyli Twój tatuś wszystko rozwalił. Ale mówi się trudno, zawsze przecież można znajomość ciągnąć dalej.
Oznajmił chłodno, przechodząc znaczącym spojrzeniem z Helgi na Hachiko, która wciąż zgrabnie grała swoją rolę. Doskonale wiedział, jak bardzo musi się wściekać na słowa Olbrzyma. Ale sama chciała się bawić, stwór jedynie ciągnie dalej. Aż uniósł kącik ust w naprawdę podłym uśmieszku.
- Nie byłbym tego taki pewny. Moja żona lubi skoki w bok, kiedy jestem na delegacjach odnośnie moich interesów.
Westchnął naprawdę ciężko, jakby na serio był zapracowanym wampirem z potężnym bagażem obowiązków na plecach. A prawda oczywiście jest inna... i Hachiko tylko o tym wie, ale zresztą to jest wszystko po to, żeby ją rozzłościć, nic więcej.
Co do pytania Helgi, wampir machnął łapą na rudą "służkę".
- Znalazłem ją w rynsztoku, jak wyjadała resztki. Taka bida... naprawdę zrobiło mi się jej żal i dałem jej szansę jako służka.
Zrobił smutną minę, zerkając z ukosa na rudą. Pewnie już dawno zgrzytała zębami, a taca niedługo stanie się bronią niosącą śmierć! A na masaż oczywiście nie narzekał chociaż na wbicie pazurów zarechotał cicho. Coś czuł, że i tak zaszedł rudej za skórę.
- Nie zadaję się ze służbą, prawda Helgo?
posłał blond piękności zaczepny uśmiech. Poza tym i tak za chwilę rozległ się hałas. Ruda się wywaliła! Kanibal miał wstać ale noga nie pozwoliła na owy ruch.
- Co Ty do diabła wyprawiasz! Masz to w tej chwili sprzątnąć! Normalnie brak sprytu...
Warknął na Hachiko, pokazując paluchem na zrobiony przez nią bałagan. Wreszcie opadł na kanapę, łapiąc się za czoło. Z kim on musiał tutaj pracować?
- Godne pożałowania. Napal w kominku.
Po owych słowach sięgnął po poduszkę z kanapy i rzucił nią w Rudą. Niech się rusza szybciej!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Wrz 28, 2014 5:05 pm

Nowa służka Kanibala, była dla Helgi trochę podejrzana. Może to czasy się zmieniły, albo jego traktowanie "wampirzych kobiet", ale Stella czy Succubus inaczej się nim "opiekowały", jak to Helga pamiętała. Nie komentowała tego, na co on pozwalał tej nowej. Mogła zwalić winę na czas, jaki upłynął i wszystko mogło się zmienić. A do tej sprawy jakoś nie chciała się wtrącać. Do pewnego momentu...
Sprawę ze swoim ojcem mogła uznać za zakończoną. Wyjaśniła Testamentowi swój powód zniknięcia i dostrzegła jego zainteresowanie tematem. Miał ją gdzieś. Jego oczu ciągle kręciły się za rudowłosą służką.
- Czyżby? - Odpowiedziała tej nowej, unosząc brew ku górze. Jeżeli jest służącą, to można o takich mówić cokolwiek. Nie znała jej a wnioski mogła wyciągać z obserwacji. Nawet Testament przedstawił ciekawą historyjkę.
- Interesujące... Bardzo rzadko się zdarza, że służącą zostaje wampir krwi czystej i to tej wyższej.
Poprawiła okulary, z uwagą patrząc na Hachiko. Następnie przeniosła wzrok na Testamenta, uśmiechając się kącikiem ust.
- Trudno mi to teraz powiedzieć Tess. Minęły setki lat. Wszystko mogło się zmienić. Nawet Ty. Czy ja. - Stwierdziła, po czym przeniosła spojrzenie na wampirzycę.
- Nie dziękuję. - Odpowiedziała służącej, a ta odchodząc musiała się wyłożyć na podłodze. Tutaj Helga już westchnęła w irytacji. Chciała porozmawiać z Testamentem na osobności a tutaj przypałętała się niezdara.
- Odpraw ją.
Tak. Skierowała z powagą prośbę do Testamenta, aby ją odesłał z tego pomieszczenia. Inaczej nie może z nim rozmawiać, skoro tej skupia uwagę na zakłócającej spokój i uwagę rudowłosej. Ale czy spełni jej prośbę? Gość prosi. Co gospodarz na to?
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Wrz 29, 2014 5:45 pm

Dlaczego ani Testament ani Helga nie doceniali pomysłu Rudej Wiewióry? Przecież tak doskonale grała! Możliwe że Helga nie do końca przyjmowała fakt bycia służką przez wampirzycę wyższej krwi. Jednak nie wiedziała o pewnych mankamentach z życia Rudej – nie zawsze przecież miała wyższą czystą krew.
Hachiko miała ochotę spiorunować spojrzeniem Testamenta za ten komentarz, że można przecież kontynuować tę znajomość. Czy on wiedział, że takie słowa dla kobiety były obietnicą? Zapewne doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Robił to specjalnie, by sprowokować Hachiko, która jest naprawdę niezłą zazdrośnicą. Grabił sobie i z minuty na minuty było coraz gorzej. Powinien się przygotować na potężną karę, jaką zamierzała mu później zdzielić batami w sypialni. Znała go na tyle dobrze, aby wiedzieć, że właśnie do tego zmierzał. Z satysfakcją go ubiczuje, że nie będzie mógł leżeć na plecach i tyłku przez co najmniej tydzień! Nawet specyfiki Hira na nic mu się nie zdadzą w obliczu złości wampirzycy.
– Oczywiście Panie. Będę miała na oku pańską szanowną małżonkę.
Ugryzła się w język, by nie wytknąć mu jego skoków w bok, ale Helga mogłaby to wykorzystać. Tym bardziej wolała przemilczeć sprawę i zasłonić się rolą uległej służki. Dygnęła zresztą z gracją przy swoich słowach, spuszczając potulnie zielone oczy na podłogę.
To, że Hachiko jest „służką” nie znaczy od razu, iż ma być gorsza od samej Helgi czy kogokolwiek innego. Służba dla kogoś nie czyniła z niej gorszej wampirzycy. Wciąż miała swoją dumę, nieustępliwość oraz prawa.
Wampirzyca zacisnęła mocno zęby, kiedy Testament wyjaśniał, jak „poznał” swoją „służkę”. W tym momencie miała ochotę sprzedać mu potężnego kopniaka prosto w klejnoty, żeby cierpiał o tydzień dłużej.
– Panie, pozwól, że dodam coś od siebie. Nie zawsze miałam wyższą krew. Gdy poznał mnie mój pan, Testament, byłam niższej krwi. Przeprowadzano na mnie eksperymenty. Nie miałam sił, aby przeciwstawić się potędze Testamenta. Zresztą mój Pan uratował mi życie i jestem mu dozgonnie wdzięczna, pani.
Skłoniła się lekko w stronę Helgi. Tylko częściej z tej powieści była kłamstwem. Prawdą zaś były eksperymenty oraz fakt, że miała niższą krew.
– Panie… pańskie słowa mnie ranią.
Stwierdziła nieco drżącym głosem, kiedy stwierdził, że nie zadaje się ze służbą! Był to istny cios w serce biednej i posłusznej służki! Można by pomyśleć, że jest zakochana w swoim panu! Świata poza nim nie widziała i ciągle ją przecież korciło, by podnieść na niego swe zielone oczęta. Co jakiś czas zresztą na niego uważnie spoglądała, posyłając mu bardzo dwuznaczne spojrzenia! Oczywiście nie można pomijać faktu, że ciągle kręciła się przy wampirze. Nie dziwmy się zatem, że Helga zaczęła się irytować. Najwyraźniej liczyła na sam na sam z Testamentem, być może po to, by go uwieść, a tutaj pod nogami pałęta się przybłęda! Nie do pomyślenia!
W każdym razie wylądowała na podłodze, tłukąc szklane naczynie. Gdy rozległ się krzyk Pana, Hachiko zadrżała, wręcz skuliła się w sobie. Długie włosy przesłoniły jej bladą, piękną twarz.
– Panie, przepraszam! Już… już sprzątam!
Szybko zaczęła sprzątać stłuczone i ostre szkło. Nie była zbytnio ostrożna, więc rozcięła sobie palec. Zaczęła krwawić, ale nie przerywała swojej czynności. Nie mogła przecież zawieść swojego Pana! Właściwie to specjalnie rozcięła sobie palec. Wiedziała przecież, jak działa jej krew na nozdrza Testamenta, jak na nią reagował, jak pragnął jej krwi. Posłała mu rozbawione spojrzenie, ale tak, by Helga niczego nie dostrzegła. Natomiast w oczach Hachiko pojawiły się łzy! Tak! Drobne łzy! Istne dramat! Gdy sprzątnęła już szkło na tackę, podeszła do staroświeckiego kominka, w którym napaliła. Włożyła drewno, odpowiednie podpałki i przy pomocy ognia (z takiej małej pochodni zwanej zapalniczką) zapaliła drewienka. Szybko zajęły się pięknym, pomarańczowym ogniem. Podeszła do nóg Pana, gdzie zostawiła swoją tacę. Właśnie chciała po nią sięgnąć, schylając się tyłem do Pana, by pokazać mu swoje krągłości pośladków, gdy usłyszała słowa Helgi. Przerażona spojrzała pierw na nią, potem na swego Pana. Upadła mu do stóp, ramionami obejmując jego kolana w błagalnym geście. Piersi przycisnęła do jego łydek. Zielonymi, sarnimi źrenicami wpatrywała się w Testamenta.
– Panie, błagam, nie odsyłaj mnie. Wiesz przecież… wiesz… że… ale… pańska żona!
Zamachała gwałtownie włosami, wtulając mocniej piersi w jego łydki. Dłonie także mocniej zacisnęła pod jego kolanami.
– Panie… ja…!
Jej oczy znów zalśniły od łez! Czy Testament okaże się miłosiernym panem i okaże serce dla swej wiernej „służki”, która tak go kocha?

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sro Paź 01, 2014 4:29 pm

Bla bla bla bla... Hachiko skoro została służką, musi podporządkować się także i grze męża. Dlatego niech nie będzie przesadnie zazdrosna, chyba że... dojdzie do czegoś wiecej niż gierka! Choć nie, Kanibal raczej nie zrobi niczego tak podłego, żeby zranić małżonkę.
- Taa... Mi nie przeszkadza jej większa krew. Mogłaby być nawet szlachetną.
Uśmiechnął się wrednie czując ogromne znużenie tematem. Nie chciało mu się wymyślać, poza tym najchętniej udałby się do siebie, na spoczynku. A Ruda z Helgą mogłyby, sobie tutaj zostać i porozmawiać. A Olbrzyma najlepiej nigdzie nie mieszać. No ale jak mus, to mus. Ruszyć się nie mógł.
- Nie marudź, Ruda i zajmij się swoją pracą.
Wskazał długim palcem zakończonym ostrym pazurem na Hachiko, zamykając swoimi słowami jej usta. Mieli gościa i to nie byle jakiego! Dawna kochanica Kanibala, a Hachiko chyba o tym wiedziała, prawda? I fakt, Helga dobrze zauważyła, że wszyscy się zmieniają.
- A właśnie Helgo...
Miał już coś dodać, kiedy właśnie Hachiko narobiła brudu, a później zaczęła na kolanach, tuląc się do nóg, błagać o brak odprawienia. Kanibal teatralnie westchnął, łapiąc się za czoło.
- Dobrze, ale odsuń się pod ścianę i nie przeszkadzaj nam.
Warknął surowo, machnąwszy dłonią na wampirzycę, jakby co najmniej odganiał od siebie muchę. I gdy tylko poszła, wampir zbierze się w sobie i wstanie z kanapy. Musiał rozprostować trochę nogi, a zwłaszcza tą chorą.
- Właśnie miałem zapytać... Helgo, a jak Ty się zmieniłaś?
Dość tajemnicze pytanie. Stwór co prawda przesunął się tak, że stanął za fotelem na którym siedziała jasnowłosa. Ujął nawet jej ramiona w swoje wielkie dłonie, nachyliwszy się ku ucha Helgi, oczywiście spojrzał też na Hachiko. Na ile sobie bestia pozwoli? A raczej na ile jego szanowna żona zrzuci maskę i powie "Dość"?
- Myślisz, że przychodząc tutaj... Spróbujmy na nowo?
Celowy cios poniżej pasa! Normalnie w duchu się głośno śmiał i aż czekał na wybuch złości Pani Kuroiashita.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sro Paź 01, 2014 7:25 pm

Nieźle. Służka postanowiła się tłumaczyć Heldze, dlaczego ma krew wyższa. Akurat Helgę to nie interesowało. Nie przyszła tutaj rozmawiać ze służącą kanibala, tylko z nim. Dlatego też wywróciła oczami i skupiła uwagę bardziej na Testamencie. Ten to potrafił odpowiadać krótko. I ta jego odpowiedź się jej spodobała.
- Mieć za sługę szlachetnego wampira... Tess, to jest wielkie marzenie.
Uśmiechnęła się zachęcająco do zrealizowania takowego planu. Mieć szlachetnych jako podwładnych. Pokazanie im, jak to jest być poniżanym i wykorzystywanym. Że też wcześniej na taki plan nie wpadła. Testament podsunął jej coś bardzo wspaniałego. Może warto coś takiego wprowadzić w życie?
Ta nowa służąca była jak na jej rudy łeb, irytująca. Jeżeli to odczuwała ze spojrzeń Helgi, to dobrze widziała. Helga chciała zostać sam na sam z Testamentem, ale nie jest jej to dane. W dodatku Testament nie odprawił jej a pozwolił zostać, tyle że pod ścianą. Cóż. Zniesie to, ale czekała teraz na to, co chciał jej powiedzieć a nie dokończył. Siedziała spokojnie nie poruszywszy się. Poczuła jego dłonie na swoich ramionach. Ten dotyk, to jak przypływ wspomnień z dawnych lat. Jego pytanie było zaskoczeniem, aż spojrzała na niego kątek oka.
- Gdybyś tylko dał mi szansę. Ale cóż... Jesteś zajęty.
Odpowiedziała mu szeptem, ale szczerze. Chętnie by spróbowała z nim na nowo rozpocząć znajomość i odbudować stare więzi.
- Zechciałbyś udać się ze mną na małe polowanie? Jak widzę, nie można tutaj porozmawiać na spokojnie i na osobności.
Na ostatnie słowo dała duży nacisk, przenosząc wzrok na służącą. Jakby przeszkadzała Heldze jej obecność. Dlatego też złożyła Testamentowi propozycję. Polowanie jak za dawnych czasów. Tylko czy on się zgodzi?
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sro Paź 01, 2014 8:00 pm

Wiedziała, że musi się podporządkować Testamentowi, ale w ogóle jej to nie przeszkadzało. Był jej mężem, przeżyli wspólnie naprawdę wiele długich lat. Niektóre były wspaniałe, inne spędzili z pewnymi przeciwnościami, ale wciąż wiernie tkwili u swego boku, chroniąc się wzajemnie. Łączyła ich silna więź, wspólnota zainteresować oraz celów. Hachiko akceptowała jego lenistwo, rozkoszując się tym wraz z ukochanym, a Testament nie sprzeciwiał się tym, że wampirzyca pragnie spędzać sporo czasu ze swym lubym.
Hachiko miała sługę szlachetnej krwi. Miała sługę nawet czystej krwi, którego wygrała… w kartach! Ale przecież nie będą o tym rozmawiać, bo nawet nie wypada, skoro w tej chwili odgrywała rolę służki, w którą sama zresztą weszła. Naprawdę dobrze się bawiła. Wiedziała, że Testament usiłuje ją rozzłościć po to, by otrzymać naprawdę surową i bolesną karę. Doskonale także wiedział, że ją otrzyma. Te tajemnicze błyski w oczach Rudej mogły mu o tym poświadczyć. Już knuła coś niedobrego! Zamierzała ponownie zagrać na jego zmysłach. Tym razem pozbędzie go zmysłu wzroku i słuchu.
Skoro miała nie marudzić, zajęła się swoją pracą: sprzątaniem bałaganu, jaki zrobiła specjalnie oraz napalenie w kominku. Nawet podobało jej się odgrywanie takich ról, aczkolwiek było to dobre na krótką metę. Co innego, gdyby byli sami… No ale przecież nie mogła się rzucić na swojego męża, zdzielić mu po twarzy, sprzedać parę batów i zerżnąć na kanapie na oczach Helgi.
Ha! Wygrała! Testament nie ośmieliłby się jej odesłać. Sam przecież odważył się wcielić w rolę Pana i widziała, że dobrze się bawił. Jednak dostrzegła pewien cień na jego twarzy. Po pierwsze zmęczenie, po drugie ból z powodu rannej nogi. Gdy znajdą się sami w komnacie, będzie musiała ponownie zmienić mu opatrunki. Może nawet użyć silniejszych środków i kto wie, czy na jakiś czas nie usztywnić kolana.
– Dziękuję, Panie!
Będąc jeszcze na kolanach, wycofała się po podłodze pod ścianę, którą wskazał jej Tesament. No proszę, Hachiko po raz pierwszy słuchała „rozkazów” Testamenta i nawet się nie sprzeciwiła! Kucała tam, wbijając usilnie wzrok w podłogę. Jednak zerknęła, gdy usłyszała skrzypnięcie skórzanej kanapy, zwiastującej jakiś ruch. Skrzywiła się, widząc jak wampir wstaje. Kolejny powód, żeby porządnie go opierdolić. Jeśli spojrzał na małżonkę, rzuciła mu lodowate, wyzywające spojrzenie. Nie była zadowolona tym, że nadwyręża swoją nogę.
Łeb to mogła mieć Helga. Nie była u siebie, a u Testamenta, który szanował swoje służki i nie tolerował chamstwa w stosunku do swoich Dam. Zatem gość, jakim była białowłosa powinien umieć się odpowiednio zachowywać, nawet względem służby.
Hachiko uważnie obserwował każdy ruch męża niczym jastrząb obserwujący swoją ofiarę. Czatowała, wyczekiwała, ale nic nie robiła. Była przecież służką, ot co! Nachylił się, masując ramiona wampirzycy i wreszcie padły słowa, które zamroziły wampirzycę. Naigrywał się, czy mówił poważnie? Spojrzała na jego twarz i już znała odpowiedź. Naigrywał się, ale robił to specjalnie, by rozzłościć wampirzycę. Ruda jednak spuściła głowę, ukrywając swój przebiegły uśmiech. Testament w życiu jej nie zdradzi, Helga może jedynie o tym pomarzyć, tego nikt nie zabraniał.
Nawet teraz, gdy Helga była chętna na powrót do dawnego kochanka, Hachiko nie zamierzała się ujawniać. Nie była to jeszcze ta chwila. Jednak gdy wampirzyca zaproponowała wspólnie polowanie, Hachiko zerwała się na równe nogi, wciągając głośno powietrze. Stała w lekko pochylonej pozie, pokazując swoją „uległość” oraz „służalczość”. Była oburzona! Nadymała zabawnie policzki, udając wielkie zadziwienie i niezrozumienie. Zignorowała nacisk białowłosej na to, że pragnęła być sam na sam z Testamentem.
- Mój pan jest zmęczony, nie widzisz tego pani? Samolubna istota, myśląca jedynie o tym, czego chce. Mój Pan potrzebuje odpoczynku, jeśli nie zauważyłaś, że jest ranny! Jak można być tak zaślepionym własnymi pragnieniami?! Pan powinien odpocząć. Poza tym ma dietę.
Napuszyła się tak, jak tylko służka może. Wciąż wpatrywała się w podłogę, a przez chwilę cień uśmiechu przemknął po jej pełnych wargach. Doprawdy Testament i polowanie z obcą, bo w tej chwili taka była, kobietą? Na jego terenie? Ha! Wolne żarty. Do tego potrzeba zaufania, którym wampir nie obdarzał pierwszej lepszej z ulicy.
- Pańska noga, Panie, musi Pan o nią dbać. Małżonka dała mi wyraźne polecenia w opiece nad panem.
Ukłoniła się głęboko z szacunkiem, podnosząc wreszcie na nich swe zielone oczy. Były poważne i zlęknione, takie jak oczy służki, która wyczuwa konkurencje. Ale czy Hachiko obawiała się Helgi? Skądże! Testament prędzej zakopałby ją w swoim ogrodzie...

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Czw Paź 02, 2014 8:09 pm

Posiadanie sługi krwi szlachetnej raczej nie było możliwe tak do końca, a przynajmniej tak wydawało się Kanibalowi. Zresztą nie interesował go takowy temat, wszakże taki szlachetny padłby ofiarą i stracił życie w dość okrutny sposób.
- Nudne.
Skomentował własny pomysł i owe słowa Helgi. Nie ma po co dążyć tematu, w dodatku naprawdę chciał iść do swojej komnaty. Tak dawno w niej nie spał!
- Wybacz, Helgo. Ale rozmowa o szlachetnych sługach mnie nie interesuje... no chyba, że pod względem kulinarnym.
Powinna pamiętać, jak Olbrzym ma toporne podejście do czegokolwiek, a zwłaszcza plotkach czy marzeniach. No i oczywiście przy nich jest Hachiko, a jej spojrzenia wiele mówiły. Ale przecież każdy grzech okazywał się tworzony specjalnie, nic złego, naprawdę. Zresztą Ruda doskonale o tym wie.
Kiedy znalazł się za fotelem Helgi i oparł dłonie na jej ramionach, rozpoczął swoją grę, która na sto procent zdenerwuje małżonkę i wreszcie się zdradzi! I niestety... Kanibal nie trafił, Ruda co prawda ruszyła się, ale nie zdradziła. Słowa były prawdą, ale ostanie słowa... aż zmroził wzrokiem Hachiko! Jaka dieta?!
- Jaasne... i nie chcę mi się iść, przykro mi Helgo.
Uśmiechnął się lekko, czując dosłownie, że gdyby była możliwa, to Helga z całą pewnością zechciałaby wrócić do dawnego kochanka.
- Tak, pamiętam... Hachiko.
Westchnął głośno, mając już chyba wyraźnie dość całej gierki. Noga dawała o sobie znać, a on sam jest zbyt zmęczony. Temu też odwrócił się do służki, żeby ją... objąć!
- Już mi się nie chce prowadzić tej gierki, przestań udawać.
Mruknął do ucha żonie, choć Helga powinna usłyszeć, no i się nieźle zdziwić. Ruda po prostu chciała się zabawić, jednak Kanibal wyraźnie miał po uszy gierki. Zrozumie go ukochana? Zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Paź 05, 2014 11:15 pm

Słowa służki się Heldze nie podobały. Za bardzo ta wampirzyca się czepiała tego wampira. Ale sprawa niemal wyszła na jaw. Czyżby to była ta ukochana jej byłego kanibala? W dodatku Testament odmówił wspólnego wyjścia. Wielka szkoda. Helga chciała z nim pobyć sam na sam a nie w towarzystwie osób trzecich. To już nie te czasy co kiedyś. To nie ten sam Testament co kiedyś. Wiele się tutaj zmieniło. Bardzo wiele. O sługach także nie mieli o czym rozmawiać. Przy swojej nowej żonie podupadł. Aż żal na to patrzeć.
- W porządku.
Wstała ze swojego miejsca, po czym spojrzała na ową dwójkę.
- Muszę przyznać, że bardzo dużo się tutaj zmieniło. Żona ma na Ciebie ogromny wpływ, podupadłeś. Ale mimo wszystko, cieszę się że jesteś szczęśliwy i że żyjesz.
Domyślała się już kim może być ta irytująca służka. Widziała jej spojrzenia, które jasno mówiły o "zazdrości". A teraz Testament wydał, że nie chce się bawić. Nie da się ukryć, że Helgę to zaskoczyło. Ale cała "zabawa" dała jej dużo do myślenia.
- Udam się do komnaty. Jeżeli to nie problem Tess, zostanę tu parę dni, póki nie załatwię sobie nowego mieszkania.
Uśmiechnęła się lekko i tajemniczo. Ruszyła do wyjścia, mijając Testamenta, przy którym dotknęła jego ramienia.
- Odpoczywaj dobrze...
Szepnęła z uczuciem, troską pozwalając mu w końcu odpocząć. Widziała w nim owe zmęczenie, więc i jemu sen dobrze zrobi.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Czw Paź 09, 2014 4:27 pm

Hachiko jakimś cudem zdołała powstrzymać uśmiech, kiedy usłyszała komentarz wampira. Testament jak zwykle myślał pod kątem kulinarnym. Co by wrzucić na ruszt, co jest mało strawne i nie wywoła żadnych bólów żołądka. Tym samym nie komentowała słów męża, ani, tym bardziej, słów Helgi, pragnącej za sługę szlachetnokriwstego wampira. Marzyć każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej.
Naprawdę Hachiko jako służka nie przypadła do gustu Heldze? Doprawdy, bardzo przykre! Zresztą ta niechęć działa w obie strony. Co prawda Ruda nie martwiła się, że Testament spojrzy nagle na swoją byłą, ale nie zmieniało to faktu, że wampirzyca wolałaby nie widzieć białogłowej. To taka niechęć do byłych, a byłe mają niechęć do obecnych partnerach swoich ukochanych. Gdyby jednak miała być szczera i ze sobą i z Helgą, to współczuła jej. Może i Helga należała do tych dam, które mają w nosie takie emocje, ale Hachiko wcale się tym nie przejmowała. Rozumiała przez co przechodziła. Znała to uczucie. Rozstała się przecież trzykrotnie z Testamentem, o którego omal nie walczyła z własną siostrą. Miałaby przynajmniej powód, żeby ją zatłuc na amen.
Prawdą było, że Testamentowi nie chciał się iść na to polowanie. Poza tym nie mógł z dwóch powodów. Po pierwsze jeśli kogoś zatłucze, jakiegoś człowieka, łowcy od razu wydadzą na niego karę śmierci. Po drugie jego noga była naprawdę w opłakanym stanie, co było widać na pierwszy rzut oka. Najwyraźniej Helga miała głęboko w poważaniu to, co dzieje się z ukochanym. Liczyło się tylko to, żeby spełnił jej zachciankę i udał się tam, gdzie [/i]ona[/i] tego oczekuje. Wampir się nie liczył. To Helga przecież pragnęła bycia sam na sam, nie zwracając uwagi na całą resztę. Kanibal naprawdę miał kiepski gust, jeśli chodzi o charaktery swoich partnerek. Nie mogła jednak stwierdzić, że nie miał gustu, co do ich wyglądu. Każda z nich bowiem charakteryzowała się czymś wyjątkowym w swoim wyglądzie.
Zerknęła na wampira, który postanowił ją objąć i w ten sposób ujawnić ich związek. Ucałowała go w policzek, wodząc pazurami po jego karku.
– A tak dobrze się bawiłam! Już myślałam, że Helga rzuci się na Twoje spodnie…
Posłała wampirzycy wesołe, ale ironiczne spojrzenie. Naprawdę sądziła, że Testament porzuci swoją obecną żonę dla samolubnej istoty, jaką się okazała? Możliwe, że nawet nie zdawała sobie sprawy ze swojej samolubności. Tym bardziej wydawało się to po prostu smutne.
Póki co nikt nie podupadł na niczym, a żal patrzeć to było na Helgę, zapatrzoną na samą siebie.
– Przede wszystkim, moja droga, rozmawiałaś z Testamentem przez dziesięć minut. Jeśli jesteś w stanie oceniać kogokolwiek po pozorach i skreślać kogoś w tak bezczelny sposób, to świadczy to jedynie o Twojej podupadłości. Nie masz pojęcia o życiu Testamenta i swoje szacowne, nic nie znaczące uwagi zachowaj dla siebie.
Głos Rudej był już chłodny i wyrafinowany. Wreszcie powiedziała, co tak naprawdę myśli o tej białogłowej. Nie znosiła jedynie, gdy ktokolwiek komentował sposób życia, jaki Testament wybrał, nie mając pojęcia, jak wiele po drodze się wydarzyło. Co wpłynęło na kanibala, że się zmienił. Hachiko nie wiedziała, jaki był nim się poznali. Nie miało to znaczenia, bowiem nie żyła przeszłością jak Helga. Dla niej liczył się Testament.
– Obyś jak najszybciej znalazła swoje nowe lokum, kochana
Uśmiechnęła się do niej drwiąco, uprzedzając odpowiedź wampira. A jeśli chciał zaprzeczyć lub sprostować słowa wampirzycy, położy palec wskazujący na jego wargach.
Czyżby wreszcie udało jej się dostrzec zmęczenie kanibala?! Niemożliwe! Przed chwilą chciała go wyciągnąć na bieganie za ofiarą, co równało się z nadwyrężaniem kolana, a teraz zgrywała czułą i troskliwą? Ach, naprawdę, było to zabawne. Najwyraźniej zwróciła na to uwagę dopiero wówczas, gdy Hachiko to wytknęła.
– Nie umie się bawić i chyba się obraziła za mój żart. Cóż, nie chciałam Ci niszczyć powrotu do byłej ukochanej
Sprzedała mu kuksańca w bok, spoglądając na niego z udawaną złością. Oboje przecież wiedzieli, do czego to zmierzało.
– Rety, naprawdę była Twoją kochanką? Widziała coś więcej, niż tylko czubek własnego nosa?
Uniosła brwi, spoglądając w stronę drzwi, za którymi tamta zniknęła. Wzruszyła wreszcie ramionami i zerknęła na Testamenta.
– Zasłużyłeś sobie na zajebiście ostre lanie, Testamencie.
Oczywiście pierw musi się wyspać i dać odpocząć nodze. Pomogła zebrać się mężowi, by odprowadzić go do komnaty.

[zt x2]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Lut 10, 2015 2:40 pm

Gdzie najlepiej udać jak prowadzi się towarzystwo? Oczywiście, że do salonu! Samuru ze swoim ogonem zwanym Elką, Herą i Gabrielem udał się właśnie do owego miejsca nazwanego salonem! Zestaw mebli skórzanych, kominek, pianino i inne pierdoły jakie mają mieć miejsce właśnie w salonie. Ach, lecz nie należy zapomnieć że Samuru także znał jeden, najważniejszy mebel w tym ot pokoju. Mianowicie barek z różnorodnym alkoholem!
- Nie stój tak i rozpal w kominie.
Wydał polecenie Eleonorze, samemu zasiadają w fotelu. Jako głowa rodu ma prawo sadzać tyłek gdzie chce, o której chce i przede wszystkim nikt nie może mu tego zabronić. Hera wraz z Gabem zapewne sami się ugoszczą i zanim oczywiście Elka odpocznie, Samur wyśle ją także do barku po coś mocniejszego... dla niego! Młodzież nie pije. Choć nie miał czasami udać się do komnaty aby się przebrać? Capił przecież krwią! Jedynie twarz przetarł chusteczką higieniczną jaką zgarnął po drodze od służki.
- Nie macie ochoty wziąć udziału w moim eksperymencie?
Wreszcie odezwał się, kierując oczywiście do rodzeństwa... taa... swojego rodzeństwa. Dzieciarcia Hachiko i Kanibala. Wielka szkoda, że i ruda nie jest jego matką. Mają przecież tyle wspólnego... nawet chęci do krzywdzenia swoich bliskich.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Lut 10, 2015 4:28 pm

Samuru chciał przetestować jego służkę? No, prędzej Gabriel spodziewałby się, że ten zechce jego krwi. W sumie nie bardzo interesowało go, co ten zechce robić z dziewczyną. Zawsze może sobie znaleźć nowego kundla.
- Możesz sobie ją przetestować na wszystkie sposoby.
Wtem do komnaty wpadła wampirzyca. Hera! Normalnie taki szok! Co o-n-a tutaj robi? I dlaczego tak długo się nie widzieli? Stał, patrząc na nią. Kompletnie nie wiedział jak zareagować. Czego może się spodziewać po swojej siostrze - na dodatek bliźniaczce? Dał się przytulić. Nie będzie przecież protestował, skoro tak długo się nie widzieli! Ależ ona wyrosła! I przybyło jej w pewnych miejscach więcej kształtów... Dobra, stop. Skupmy się na przywitaniu.
- Hera!
Uścisnął ją, jednak nie tak mocno jak ona jego. Toż to delikatna osóbka.
- Gdzie się podziewałaś przez ten czas?!
Prawda była taka, że oboje o sobie zapomnieli. Każdy poszedł w swoją stronę. I pomyśleć, że kiedyś dzieli miejsce w brzuchu mamy! Będą musieli nadrobić stracony czas...
Udał się za Samem do salonu. Faktycznie w komacie Hira zrobiło się nieco tłoczno. Usiadł na kanapie.
- Na czym ma polegać ten eksperymenty?
Przecież w ciemno nie wejdzie w interesy z Samem. Tym bardziej, że to jego brat! Jak wiadomo, do rodziny trzeba mieć ograniczone zaufanie. Podobno z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach...

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sro Lut 11, 2015 12:06 pm

Nie miała wyjścia jak podążać wszędzie za swym panem Samurem, liczyła chociaż, że pozwoli jej się ubrać w jakieś normalne ciuchy bo już miała dość tej tak jakby piżamy na sobie jednak nic mu nie mówiła o tym jakie ma potrzeby bo co by to dało. Milczała i tyle tak samo idąc w milczeniu za nim wprost do salonu nie pisnęła ani słowa do nikogo mają obojętną twarz chociaż obojętność mieszała się ze smutkiem.
Gdy weszła za nim do salonu tylko się rozejrzała ale nigdzie nie chodziła niczego nie dotykała bo nie było w tym najmniejszego celu. Rzeczywiście zrobiło jej sie o wiele chłodniej niż wcześniej więc nawet gdy poprosił to znaczy wydał rozkaz aby rozpaliła w kominku to chyba był jego najlepszy rozkaz w tym momencie bo i tak sama by chciała się ogrzać. Tak jak chciał tak też zrobiła bo nie była damą, która nie zna sie na niczym i zarasz przy wszystkim połamie ręce w końcu od młodszych lat potrafiła sama zająć się domostwem więc bez żadnych problemów zaczęła podkładać do kominka i rozpaliła ogień bez problemów bo dziewczyna ze wsi umie to i owo także zajmowała się swoją robotą. Eksperyment? Przez głowę przeleciała jej myśl jaki ale nie interesowała się już tym za bardzo no i oczywiście nie obyło sie bez alkocholu który chyba także musiała mu przyniesć po za tym nie musiał jej nic mówić wystarczył gest i poszła w stronę tam gdzie był alkohol oczywiście jesli był zamknięty to pewnie dał jej jakieś klucze i mogła go otworzyć jeśli nie był bez kluczy to po prostu wyjęła pełną butelkę czegos mocnego i żeby nie było wzięła jeszcze w ręke drugą butle też nie o małych procentach zamykając barek. Stawiając obok niego jego ulubione picie i oddając klucze lub nie. Jesli miał do czego nalać todobrze jesli nie to nie zapomniała wrócic sie po kieliszek dla niego i postawić mu. Jak na razie zachowywała się już posłusznie.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sro Lut 11, 2015 6:42 pm

No i na Sofcię przyszedł czas. Odziana dość skąpo, bo jedynie w czarną, obcisłą sukienkę z głębokim dekoltem w kształcie litery 'V', który kończy się gdzieś nad pępkiem oraz czarne, niebotycznie wysokie obcasy zapinane wokół kostki, zjawiła się w salonie. Uśmiechnęła się nieco wrednie, klaszcząc w drobne dłonie, kiedy jej zmysłowa sylwetka zarysowała się w przejściu do pomieszczenia.
- Czyżbym trafiła na słodkiego Gabriel'a? - wymruczała, kierując niebieskie tęczówki na młodszą wersję Kanibala i Sam'a w jednym. Oblizała z wolna górną, pełną wargę, po czym dosłownie na moment przeskoczyła wzrokiem na Herę, której skinęła głową na powitanie, następnie zahaczyła jeszcze o nieznaną sobie dziewczynę i perfidnie pomijając swojego męża powróciła spojrzeniem na małolata. Tak, blondyneczka naburmuszyła się na nieszczęsnego burmistrza, bo nie zjawił się na czas. Niestety, wampir na niektóre zachcianki swojej żoneczki  nie powinien być głuchy, oj nie. A przynajmniej nie powinien się tyle spóźniać, o! W każdym razie szlachetna wkroczyła pewnie do pokoju, znajdując swoje miejsce u boku młodzieńca. Ot, usadowiła swój zgrabny tyłeczek na brzegu kanapy, zanurzając przy tym dłoń w czarnych kudłach Gabriel'a.
- Pomyśleć, że całkiem niedawno byłeś dziesięcioletnim, słodkim chłopcem. - wypaliła, kręcąc nosem. Tak, dzieciaki za szybko dorastają. Ona nadal rozpacza za swoim małym, rozkosznym Elliot'em, ganiającym w pieluchach po korytarzach włoskiej willi. W końcu to jej jedyna pociecha, która zbyt szybko wyrwała się spod jej skrzydeł, hmpf.
- O, a Hera ma już nawet cycki! - palnęła, rozdrabniając się nad bliźniętami. Nie widywała tej parki zbyt często, to teraz przeżywa że się tak pozmieniali noo ...

[zt dla Sofci i Gaba, muheheh]

_________________
SOPHIE AND SAMURU


Ostatnio zmieniony przez Sophie dnia Sro Lut 25, 2015 2:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1030


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Lut 17, 2015 6:26 pm

Eleonora okazała się naprawdę pomocna w kwestii podawania alkoholu. Oczywiście odebrał od niej, opróżniając owe naczynie w trybie natychmiastowym. Odłożył na stolik i mógł mówić, gdyby nie obecność Sophie. W dodatku jeszcze grzecznie olała swojego mężulka! Nie żeby się specjalnie przejął, ale brak oddania hołdu jego potężnej osobie równało się z samurowym gniewem... Temu też wolał wyjść.
- Pogadamy kiedy indziej. Praca czeka.
Wypalił, kierując się do wyjścia. Musi załatwić wyjątkowo ważną sprawę i żeby nie trzymała się ona na sam koniec. W końcu tutaj chodzi o ulepszenie swojej mocy. No i oczywiście o eksperymenty.

zt
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Czw Lut 19, 2015 5:54 pm

No i nareszcie jakiś inny widok niż to głupie więzienie, Aki już naprawdę miał dosyć tamtego widoku, wydostał się na parter, ale w sumie i tak nie wiedział gdzie jest i gdzie miałby właściwie iść, był w zamku więc było sporo miejsc gdzie można by pójść, a nie wiedział gdzie jest wyjście, ba pewnie i tak by nie zdołał wyjść, no bo kto by go puścił? Na korytarzu nie miał zamiaru zostawać, więc schował się w pierwszym lepszym pomieszczeniu, no i wpadł w najciekawsze miejsce jakie mógł, niemal z deszczu pod rynnę, brudny, obsypany tynkiem z łańcuchem przewieszonym na grzbiecie, wpadł do ciemnego pomieszczenie co było plusem, lecz już zajętego co już plusem nie mógł nazwać, ciekawy był tylko co teraz z nim zrobią, znów zamkną w piwnicy, czy jednak dadzą mu trochę więcej swobody, uciec nie miał gdzie, wszędzie miał szansę na natknięcie się na wampiry, pytanie było z jakim teraz będzie mieć do czynienia, po chwili zauważył, że osoba z którą ma do czynienia to ta dziewczyna z którą tu przybył, wyglądała o wiele lepiej, a już na pewno lepiej niż on.
-Eleonora?
Niemal wyszeptał, nie był pewien czy już nie ma zwidów, tak długo był tam na dole, przy okazji zaczął szukać czegoś czym mógłby otworzyć kajdany i pozbyć się uciążliwego łańcucha, no i w każdej chwili przecież mógł tutaj ktoś wejść.
-Pomożesz mi?
Zapytał choć sam się dziwił, że potrafi to zrobić tak obojętnie, podszedł do kominka i podniósł pogrzebacz
-trzeba rozbić zamek.
dawno nic nie mówił, więc jego głos miał tonację papieru ściernego, w tej chwili chyba nawet wolałby nie widzieć się w lustrze
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sob Mar 14, 2015 11:42 pm

Samuru chyba znudził się swoją nową zabawką, która była własnie Elena. Jak na razie jeszcze nie zrobił jej żadnej krzywdy no przynajmniej nie tutaj to i tak ie była wobec niego ufna nawet gdy nie interesował się nią to tym lepiej dla niej bo mogła poczuć się bardziej bezpieczna. Trochę posiedział i za chwilę zniknął nie mówiąc jej co ma dalej ze sobą zrobić a po chwili inne osoby zaczęły opuszczać ten pokój aż ona została sama. Mogła teraz tylko stać i nudzić się no i w końcu nie doprosiła się nawet jakiego kolwiek ubrania zostając nadal w tej białej piżamie.
Nagle ktoś wpadł z wielkim hukiem do pokoju na co tylko nasza kochana kobieta zareagowała odsuwając się delikatnie do tyłu jednak przyjrzała się dokładniej osobnikowi, który tutaj wpadł i na jej twarzy pojawił się ogromny szok.
- Ty? Jak ty...
Nie dokończyła gdyż zabrakło jej słów czyli musiał uciec tak? Skoro tak to na pewno prędzej czy później ktoś się zorientuje i Aki musiał być ostrożny jeśli zamierzał się jakoś stąd wydostać! Jeśli jej pan się dowie o tym, że tu jest oboje będą mieli kłopoty ale wiedziała, że i tak udzieli mu pomocy bo nie mogła by go tak samego zostawić nawet jeśli obawiała się by kary ze strony Sama.
- Jeśli Cię tu zobaczą będziemy mieli kłopoty, pomogę Ci ale potem będziesz musiał uciekać. Jeśli cię znajdą znów zrobią ci coś złego.
Tak martwiła się o niego właściwie nawet pomimo tamtego pocałunku ich relacje były kocia nieznajoma i bohater z kina no ale wróćmy do sytuacji.
- Może się uda.
Wzięła do reki pogrzebacz z jego dłoni i zamachnęła się uderzając z cała siłą jaką miała w sobie prosto w zamek ale czy udało się go rozbić?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Mar 15, 2015 12:05 am

Wiedział, że jego pobyt tutaj nie jest najlepszy dla dziewczyny, dlatego nie dziwiło go to, że tak zareagowała, na jej pytanie jak zaśmiał się nieprzyjemnie
-Trzęsienie ziemi uszkodziło ściany, zwiałem takiemu wielkiemu wampirowi który bawił się tym blondynem.
odpowiedział najprościej jak mógł. Pokiwał głową twierdząco kiedy dziewczyna wystawiła swoje racje, przynajmniej chciała mu choć trochę pomóc, ale potem.. no właśnie on kompletnie nie wiedział jak zamek jest zbudowany, wydostanie się stąd byłoby cudem, choć właściwie dopiero co spotkał go cud z tego, że znalazł się tutaj, a nie został pożarty przez wampira-węża. Aż ciarki go przeszły na wspomnienie postaci wampira, nie miał ochoty być jego obiadem, miał już tego dosyć, nie chciał wiele chciał tylko coś zjeść porządnego i wyspać się w normalnym łóżku na leżąco, a nie w pół siadzie, no i przydałaby się kąpiel, bo raczej różami nie pachniał, minę miał też nieswoją, było widać, że nie czuję się dobrze sam ze sobą w tym stanie.
-Dziękuję, choć nie liczę na to, że stąd wyjdę żywy, ale dosyć mam celi w podziemiach.
Stwierdził szczerze, przy uderzeniu zaklął cicho, bo dostał przy okazji po ręce, ale przynajmniej kiedy poruszał tym ustrojstwem to z trudem ale jednak poluzowało się na tyle, że mół wydostać swoje wychudzone nadgarstki z żelastwa, teraz w tym miejscu miał szare pręgi, trudno było nie zgadnąć, że skądś zwiał.
Spojrzał na nią i przez chwilę miał ochotę dotknąć jej policzka, lecz przypomniał sobie, że jest skurzony i brudny, nie będzie jej brudził.
-Wiem, że nie mam co liczyć na błyskotki jak mnie złapią, ale nawet nie wiem gdzie jestem, gdzie jest wyjście, po za tym pewnie i tak nie puścili by mnie tak łatwo, naprawdę liczysz na to, że uda mi się stąd uciec? to dlaczego sama tego nie zrobiłaś? jeśli wiedziałabyś jak stąd wyjść? po co miałabyś tu siedzieć?
To była chyba najdłuższa jego wypowiedź jaką ostatnio słyszano
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Mar 15, 2015 12:53 pm

Chcą stąd wyjść? Nie ma bata, bowiem nadchodziła całkiem nowa osoba do salonu, którą aż za bardzo ciekawiło jakie dwie ludzkie postacie zajmują wspaniały salon. Mianowicie dumna Yelizaveta. Kobieta o ostrym, zimnym charakterze. Nie za bardzo lubiła ludzkich intruzów, a odkąd zamieszkała w zamku swojego bratanka wypadałoby nieco ogarnąć towarzystwo. Z hukiem otworzyła drzwi od salonu, rzucając swoje mrożące krew w żyłach spojrzenie. Jej oczy były tak jasne, że można sobie pomyśleć że wampirzyca nie ma żadnych tęczówek. W dodatku te włosy... Czarne, długie i ułożone w artystyczną szopę. Oczywiście wszystko miało się pod kontrolą.
- Ludzkie pomioty na wampirzych salonach to rzadkość. KIM JESTEŚCIE?!
Głos kobiety także nie brzmiał przyjemnie dla ucha. Władczy ton, acz pięknej, kobiecej tonacji. Można było łatwo wywnioskować iż nie zamierza się z nikim bawić w kotka i myszkę. Przechodzi od razu do sedna sprawy. Opuściła ręce wzdłuż boków, bacznie patrząc na ową dwójkę. Nawet nie mrugnęła... A co do ubioru damy... Czarna suknia z wysokim, koronkowym kołnierzem. Nie ingerowała we własny seksapil, który zdradzał się poprzez jej kuszące, kobiece kształty.
A jak zareagują intruzi? Yeliz ich nie znała i bardzo tego nie lubiła. Jakiś atak? Szybki unik i kontra uderzeniem - dlatego nie warto rzucać się na wampira o krwi szlachetnej.
Na dodatek... To naprawdę kobieta o stalowym charakterze. Typowa Kuroiashita...
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Mar 15, 2015 4:00 pm

- Posłuchaj to nie takie proste niż mogło by się wydawać. Nie mam pojęcia jak stąd uciec nie znam tu ani jednego zakamarku. Nawet jeśli bym uciekła to on i tak mnie znajdzie mój los został przypieczętowany ale ty masz jeszcze szanse lecz dla mnie już było za późno.
Była wobec niego szczera jeśli o to mu chodziło bo ucieczka stąd była bezsensu przynajmniej dla niej bo on i tak ją znajdzie nie ważne gdzie będzie i gdzie się ukryje a on musiał mieć to na uwadze. Dla niego była szansa ucieczki lecz musiał dobrze to wykorzystać natomiast ona już nigdy nie opuści stąd tego miejsca. Było jej przykro że go tak w to wplątała ale nic już nie mogła na to poradzić i również już nie mogła mu pomóc w ucieczce bo nic nie wiedziała na temat tego miejsca. Było jej wstyd tak na prawdę ale zdała sobie sprawę z tego do kogo należy i mogła tylko liczyć na to, że będzie traktowana w sposób odrobinę łagodny chociaż czasami tylko o tyle prosiła.
Nagle do pokoju wpadła z hukiem kobieta, która najwidoczniej nie była zbyt zadowolona z obecności tej dwójki tutaj jednak Elka spojrzała na nią odważnie. Widziała ten zimny wzrok, była piękną kobietą lecz jednocześnie przerażającą. Cofnęła się lekko do tyłu kłaniając się owej damie wyrażając w ten sposób wyraz szacunku wobec niej i mając teraz spuszczoną lekko głowę.
- Nazywam się Eleonora droga pani. Jest nową służką...
Przez chwilkę się zacięła bo jednak te słowa jeszcze ciężko przechodziły jej przez gardło ale musiała to wypowiedzieć.
-...służką panicza Samuru. Panicz opuścił pokój a ja tu zostałam nie wydał mi żadnego rozkazu dlatego tu pozostałam.
Spojrzała teraz wyprostowana na nią chociaż nawet nie atakowała ani nawet już nic nie mówiła. Po za tym odwróciła głowę aby nie patrzyła na jej ranę na twarzy bo i tak była wobec tej pięknej damy nikim.
Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Mar 15, 2015 6:45 pm

Bliźni odwzajemnił uścisk, jakżeby inaczej! Uśmiechała się błogo podczas trwania chwili, którą spędziła w objęciach czarnowłosego... Dopóki brat nie zaczął jej się bezczelnie gapić na cycki i dupę (albo jej się tak zdawało?), przez co dostał od niej natychmiastowego kuksańca w bok, jeżeli się nie obronił.
- Miałam ważne sprawy do załatwienia, ba~ka. - Odpowiedziała mu, lekko przy tym chichocząc. Właściwie co ona przez tak długi okres czasu robiła...? A no, szlajała się tu i tam, ale uznała, że taka szczera wypowiedź będzie dla Gaba mało zadowalająca, bo także mniej interesująca. A jak powie tak tajemniczo, to go zaintryguje, hyhy.
Po tym jak zmienili lokum na salon, Hera jak to Hera, rozsiadła się wygodnie, jakby to ona była tu panią na włościach. Normalnie Kleopatra, hehe! Oczywiście nie omieszkała obrzucić spojrzeniem umeblowania pokoju. Tak dawno jej tu nie było, ech... A tak na marginesie zauważyła typowy barek. Przybrała pełną sztucznego współczucia minę, jakby przed nią stał zamiast Samura istny człowiek z alkoholizmem, potrzebujący natychmiastowego odwyku.
Szczerze mówiąc na wzmiankę o uczestnictwie w CUDZYCH eksperymentach, nieco się zjeżyła. No co, Sam weźmie ją jako swojego królika doświadczalnego i jeszcze zrobi się z niej takie brzydkie zombie jak z Resident Evil'a, a jemu samemu się nie dostanie, bo się Hera bez namysłu na to zgodziła? Potem na dodatek pewnie zgarnie dla siebie całą nagrodę. O co to, to nie.
Już miała mu odpysknąć (niepotrzebnie...) słowami: "A więc ~ Będziesz z nas robił szczury laboratoryjne i gwałcił, braciszku? Oj nieładniee ~ Niech no tatuś się tylko dowie, że mamy zoofila w rodzinie - z pewnością się ucieszy!", ale zadzwoniła jej komórka, przez co ot tak olała rozmowę o pracę z Samem i przyssała się do telefonu niczym prawdziwa pijawka. Przecież wiadomości z kraju i ze świata to są sprawy życia i śmierci! A jak Sam trochę poczeka, to raczej cholery nie dostanie, nfu ~
Z brakiem szacunku wgapiona w ekran swojego fonika, wyczuła nową obecność, jednak wciąż starała się nie odrywać wzroku od zajebistości rzeczy z internetu. Okej - przez chwilę popatrzyła w stronę Sofy, która posłała jej skinienie głowy na przywitanie takie: "Cześć!", jakby były znajomymi z podstawówki, na co Hera wytrzeszczyła oczy. Po pierwsze: Prawie w ogóle się nie znały. Po drugie: Nigdy nie zadawałaby się z kimś TAK ubranym bez konieczności. Gusta jej się nie zepsuły, prawdopodobnie Sophie sobie znowu coś ubzdurała - pewnie brak przyjaciół zrobił z nią swoje i teraz będzie się tylko łasić do niczemu winnych wampów. Później znowu powróciła do swojego wirtualnego świata.
Niestety, czas spędzony w realiach przepełnionych porządnym niedojebaniem mózgowym, skończył się tak szybko, jak Sofka zaczęła się mizdrzyć do Gaba. W tej chwili Hera posłała Kanapie spojrzenie śmierci. Ale blondi chyba tego nie zauważyła... Sofka miała w takim razie u naszej drogiej wampirzycy minus sto punktów do relacji z "Jej Sadystyczną Mością - Herą Kuroiaishitą". Jedne minus pięćdziesiąt - za to, że śmiała podważyć poziom JEJ słodkości (czyli to, że Barbie nie zorientowała się, jak o wiele słodsza od wszystkich jest ruda) i rozmiar JEJ balonów. Halo, ona ma tu wszystko, a Sofa jej zazdrości najwyraźniej i ciśnie jej hejty jak amatorski niekryty krytyk! Kolejne minus pięćdziesiąt za zniewagę majestatu. Nawet jeśli nieumyślnie ją zignorowała, to niech spłonie, przepadnie i umrze!
- Jak śmiesz-!
W porę nie dokończyła, ponieważ pojęła sytuację, w jakiej znalazł się Gab. Ta lwica go, do kurwy nędzy, ciągnęła do swojej jaskini! O nie, nie na Hermionowej zmianie!
- Mój Gab...!
... i teraz należy doliczyć także dodatkowe minus pięćdziesiąt za podjebanie "Jej Wysokości" bliźniaka.
Wyleciała za nimi z hukiem, byle jak wsadzając komórkę do torebki. Nie przejmowała się Samem. Ta wypicowana lala dybie na cnotę jej młodziutkiego braciszka, trza go ratować!

[z/t (Notka: W odniesieniu do konwersacji z Samuru, Gabrielem, Eleonorą i Sofą - Przepraszam za moją długą nieobecność, ale przesiadywałam w szpitalu z dala od laptopa i z brakiem darmowego internetu D; Żarliwe gomenasai ><")]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Mar 15, 2015 7:00 pm

Na jej słowo uśmiechnął się kpiąco
-No właśnie to nie takie proste. Po prostu pomyśl logicznie, ty nie byłaś przykłuta łańcuchem tak długo, więc i tak znasz więcej miejsc w tym zamku niż ja i nadal liczysz, że miałby mi się udać uciec z zamku pełnego wampirów na każdym zakręcie, wybacz ale znikać jak duch nie umiem, jedynego czego teraz chcę to nie zostać zjedzony, no i może mniej cuchnięć piwnicą o ile to możliwe.
Niemal zawarczał zirytowany na zbyt różane wizje dziewczyny, nie był optymizmu i za duża jego ilość go teraz irytowała, uciec stąd to by było marzenie i wcale się nie zdziwił kiedy do salony weszła jakaś wampirzyca. No pięknie więc się doczekał tego wspaniałego momentu kiedy albo znów go wrzucą do jakiejś celi, albo co gorsza zjedzą, o ile szanowna dama miałaby tak niewybredny nos by się zbliżyć do człowieka w takim stanie, choć i to by go chyba nie zdziwiło skoro dopiero co jeden próbował to zrobić. Słuchał spokojnie co Eleonora odpowiedziała wampirzycy i westchnął cicho. Po chwili sam się pokłonił damie z miną wyraźnego zrezygnowania
-Proszę wybaczyć zabawce Panicza Samura za pałętanie się po zamku jednak podziemia gdzie mnie zostawił uległy niemałemu zniszczeniu, a jednak nie śpieszno mi z wyruszaniem na tamten świat.
Odpowiedział spokojnie i co może na niego dziwne bardzo usłużnie, bez wyrazu żadnej kpiny, ocho czyżby się zrobił grzeczny, sam sobie nie wierzył, że mógł się tak zmienić kiedy tylko uznał, że wcale nie nadaje się już na łowcę, poległ, więc sam uznał, że dawny Aki nie żyje, a teraz z obojętnością czekał co będzie chciała z nim zrobić kolejna kreaturka z rodzinnego zamku Kanibala.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Mar 16, 2015 7:04 pm

Dla kobiety było to wystarczające. Nie miała zamiaru patrzeć na te dwie istoty, siedzące bezkarnie w tym zamku i zajmujące miejsce. Zmrużyła ślepia, milcząc. Zastanawiała się cóż takiego uczynić z tymi dwiema ludzkimi duszami i już wiedziała. Uniosła dłoń... Można było pomyśleć, że chciała ich zaatakować, ale zamiast tego wskazała na drzwi wyjściowe z salonu.
- Wynocha stąd!
Zgodzą się? To w końcu ich jedna jedyna szansa, bo co jeśli Yeliz się rozmyśli? Może być naprawdę grubo. A tak? Mają szansę wyjść stąd bez szwanku oraz atakowania ze strony wampirów, wszakże owej staruchy się boją tutaj nawet zatwardziałe nocne, krwiożercze stwory. A w zamku jest ich od groma obecnie. Wyjdą czy nie, to już ich wola. Nie szlachetnej. I nie, nie bierzcie ją za litościwą. Po prostu nie lubi ludzkiego towarzystwa na salonach.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Mar 16, 2015 7:25 pm

A jednak płaszczenie się przed wampirzycą dało jakiś efekt, zostali wygonieni,nawet nie myślał o tym, że może się będzie mógł wydostać z tego ponurego zamczyska, ale najwidoczniej stara prawda się i w tym wypadku sprawdziła, nie czekaj na cuda zdarzą się wtedy kiedy się ich już nie spodziewasz. Nie miał zamiaru czekać ,aż wampirzyca się rozmyśli, skłonił się jeszcze raz i pociągnął dziewczynę za sobą, dopiero za drzwiami spojrzał na nią z wyraźnym zaskoczeniem, mieli wolną drogę, tylko musieli jak najszybciej znaleźć stąd wyjście, to też o to Aki się postarał, jak tylko stąd wyjdą chyba zacznie się modlić, bo do tej pory w cuda nie wierzył.

{z/t X2}
Powrót do góry Go down
 
Salon [Parter]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Mały salon
» Główny Salon
» Salon z kuchnią
» Łazienka I - parter

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: PARTER I PIERWSZE PIĘTRO-
Skocz do: