IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Salon [Parter]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Emmanuel

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 331


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyNie Maj 03, 2015 10:40 pm

Widząc reakcję Testamenta jego Brat za specjalnie się nie zdziwił. Wiedział, że to będzie dla niego szok. Ponadto Testament był tym wolniej myślącym i mniej panującym nad sobą choć nadal nie głupim. W końcu do niego wszystko dotrze, lecz teraz stał się maszyną do zabijania. Na szczęście dla Emmana, a nieszczęście dla Tessa ten pierwszy umie się bronić. W dodatku jest bardziej przebiegły niż by to z jego powierzchowności wyglądało. Widział i słyszał zupełny brak kontroli u Testamenta. Niemal całkowite zezwierzęcenie. Oczywiście Emmanuel wiedział, iż gdyby dał swemu bratu własnej krwi ten mógłby łyknąć część wspomnień Emmana. Jednakże po pierwsze wspomnienia byłyby losowe. Po drugie Testament w tej chwili nie panuje nad sobą co oznacza, że taka próba mogłaby się zakończyć faktycznym wchłonięciem. Wobec tego Emmanuel musiał skorzystać z planu B.
- Przykro mi. - rzekł z uśmiechem na ustach i wykonał szybki krok w tył po czym pochylił się by schwycić czarny dywan na podłodze i z siłą godną wampira pociągnął go wznosząc do góry i wyrzucając za siebie. Wzniósł przy tym zapewne sporo kurzu, lecz nie o to chodziło. Miał zamiar z wykorzystaniem minimum siły powalić na chwilę Testamenta by zyskać na czasie. Jeśli mu się to uda przejdzie do następnego kroku. Jeśli nie przeskoczy fotel, na którym wcześniej siedział i i tak przejdzie do opcji numer dwa choć zapewne będzie mniej efektywna niż gdyby wampir leżał.
- Nie mogę pozwolić Ci pić ze mnie w takim stanie. - stwierdził i chwycił za fotel by cisnąć nim w Wielkoluda. Fotele były stare i wysłużone. Zapewne ciężkie, lecz dla mięśni wampirów kategorii B bez znaczenia. Co innego obrażenia jakie nimi można zadać. Emmanuel znał się na walce ulicznej co oznacza, iż nie walczył fair. W końcu był wampirem rodu Kuroiashita. To zobowiązuje. Jeśli mu się powiedzie doskoczy do drzwi i opuści salon wywabiając zeń Testamenta by pobawili się w chowanego. Jeśli nie przyjmie pozycję obronną oczekując na atak.
- Nigdy Cię nie okłamałem. Jestem tu dla Naszego wspólnego dobra. - stwierdził uśmiechając się na równi przyjaźnie jak i pobłażliwie. Nie chował do Testamenta urazy i ewidentnie w przeciwieństwie do jego dotychczasowych ofiar absolutnie się nie bał. No i bronił żwawiej.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptySro Maj 06, 2015 7:42 am

Owszem, miał powodu do szoku i nerwów. Odkrycie brata po tak ogromnym czasie, a przede wszystkim życie w kłamstwie sprowadziło na bestię wyprowadziło bestię z równowagi. Zresztą, nie tylko miał ochotę sprawdzić co nieco we wspomnieniach Emmanuela, ale i także pożywić się nim. Od wieków nie pił krwi tego o to wampira! Da zmienić się ten fakt? Raczej wątpliwe, bo właśnie Emmanuel postanowił zadziałać.
Złapany dywan i szybkie wyciągnięcie go z pod nóg Olbrzyma, zagwarantowało powaleniem go na łopatki z olbrzymim hukiem. I bez przesady, żadnego kurzu aż tak nie było. Odkąd mieszkają tutaj inne wampiry, a przede wszystkim służki, dba się o wygodę i przede wszystkim czystość. Także i meble są wymieniane. Oczywiście w tym nie głowa Kanibala. Dla niego wszystko było bez różnicy.
Leżał na podłodze, próbując ustalić co niedawno zaszło. Emman powalił brata i nie musiał zatem rzucać fotelami.
- Życie w kłamstwie jednak nie jest przyjemne.
Burknął i podniósł się do siadu. Rozmasował tył czaszki bo przecież mocno nią uderzył o twardą powierzchnię podłogi. Nie było to wcale śmieszne. Dla wampira cios w głowę jest naprawdę kłopotliwy, zwłaszcza dla samego Gada.
- Dlaczego wszystko zataili?
Może Emman zdążył poznać prawdę i porzieki się z nią z bratem? Zmrużył gadzie ślepia, a bijąca z nich złość nie zmalała ani na trochę. No i nadal był głodny, co zresztą było wiadome od zawsze.

_________________
Salon [Parter] - Page 10 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Emmanuel

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 331


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyCzw Maj 07, 2015 10:13 am

Całe szczęście, iż ktoś dbał tu o porządek. Gdyby pojawił się tuman kurzu Emmanuel ubrudziłby świeżo praną szatę, a to było bardzo przykro chociaż mniej niż życie w kłamstwie. Blondyn spojrzał na Brata. Prawdę mówiąc nie spuszczał z niego wzroku. W normalnych warunkach zapewne podał by mu rękę ażeby pomóc wstać, lecz w tej sytuacji byłoby to niczym zaproszenie do konsumpcji biorąc pod uwagę nienawistne spojrzenie.
- Rozumiem to doskonale. Sam byłem  w szoku. Choć mnie nikt nie okłamywał celowo. Po prostu myślano, że jestem martwy. A że wychowywaliśmy się w odmiennych środowiskach także i wygląd zewnętrzny nieco się różni. Niemniej jakbyśmy stanęli w lustrze dostrzegłbyś podobieństwa. Więcej niżbyś być może chciał. Nie pomnę o badaniu genetycznym wykonanym dla pewności. - odparł w odpowiedzi na Testamentowe stwierdzenie oczywistości. Olbrzymowi musiało być przede wszystkim przykro. Ponieważ jednak uczucie, które najlepiej zna to wściekłość szał zastępuje u niego łzy. Zresztą u wampirów nie jest to jakieś szczególnie niespotykane. Emmanuel rozumiał to doskonale.
- I to jest bardzo dobre pytanie. Oficjalnie byłem martwy. Nieoficjalnie też. Musiałbyś mieć chociaż mgliste wspomnienie o moim istnieniu i śmierci. Chyba, że doznałeś amnezji, ale to objęło by większą część pamięci niż tylko informacje o mojej skromnej osobie. Ty znasz lepiej rodziców. Nie wiem czemu usunięto Ci te wspomnienia. Do dzisiejszego dnia nie wiedziałem nawet, że to zrobiono toteż nie zastanawiałem się nad tym. - stwierdził stojąc spokojnie ze skrzyżowanymi na klacie rękoma. Pytanie postawione przez Testamenta było proste, ale jednakże kluczowe. Dlaczego?
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptySob Maj 09, 2015 10:31 pm

Skąd mógł wiedzieć czemu zataili? Skoro usunęli pamięć, najwidoczniej nie chcieli żeby Kanibal dowiedział się o czymkolwiek. Ale warto będzie dowiedzieć się po co takiego się wszystko działo, dlaczego usunięto i nie zdradzili prawdy. Gabriela - matka Emmanuela oraz Testament'a - była wyrodna, ale powinna powiedzieć o bracie, prawda? Albo po prostu Kanibal tak w to wierzył. Mimo tego co przeszedł, zawsze uważał że nadejdzie taki dzień iż matka przestanie wytykać go palcami i zaakceptuje. Najwidoczniej zaś się przeliczył.
Przejechał dłonią po kudłach, wzdychając głęboko. Nie rozumiał całej tej sytuacji. Zaczęła go po prostu przerastać.
- To, że znam lepiej rodziców, nie znaczy że o wszystkim wiem. Nie mam pojęcia dlaczego ukryli przede mną taki fakt. Także i Tobie o niczym nie powiedziano, a zakładam iż mogli wiedzieć o Twoim istnieniu nadal.
Warknął zły, nie potrafiąc dopuści do siebie faktu posiadania brata. Tyle lat żyć w kłamstwie. Czy można to wybaczyć? Oczywiście Emmanuel nie był niczemu winny. Tym bardziej należało się zrozumienie oraz wdzięczność, że odważył się zdradzić prawdę Kanibalowi wiedząc jak może owy fakt przyjąć.
- A Ty jak zareagowałeś na wieść, że jesteś moim bratem?
Spytał, nie urywając zaciekawiania. Ważne pytanie. Przecież Emmanuel także musiał doznać szoku... Ale czy ucieszył się z posiadania takiego brata?

_________________
Salon [Parter] - Page 10 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Emmanuel

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 331


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyPon Maj 11, 2015 10:36 pm

No i właśnie obaj bracia stanęli w rozterce. Ani jeden ani drugi nie mają konceptu co kierowało ich rodzicami. Ba! Testament choć pozornie wydaje się tylko zwykłym osiłkiem i swój rozum ma dzięki czemu podjął kolejną ważną kwestię... Prawdopodobnym jest, iż w międzyczasie Barabal i reszta ich najbliższych mogli rozpoznać w Emmanuelu ich krew, lecz nikt nie zadał sobie trudu by doprowadzić do konfrontacji. Swoją drogą Tess miał niezgorszą mózgownicę. Gdyby tylko częściej jej używał i nie pozwalał na przejęcie władzy głodowi mógłby być naprawdę kimś w tym świecie. Z drugiej strony dopóki nie wmieszano go w życie towarzyskie i politykę był względnie zadowolony ze swojego żywota. Każdy ma inne potrzeby. Jedna jednakże jest wspólna dla wszystkich. Potrzeba akceptacji. Objawia się na różne sposoby i niekiedy jest wypaczona, ale zawsze jest. W każdym razie tę uwagę, iż mogli wiedzieć o nim samym Emmanuel przemilczał jedynie przytakując głową.
- Jak zareagowałem? Zacząłem przygotowywać się do powrotu. Mam rodzinę. Jaka by nie była jest to rodzina. Dziwne uczucie, to prawda. Ciężko z początku uwierzyć. Jednakże od samego początku chciałem Ci pomóc i nie było to spowodowane jedynie ciekawością i dobrotliwością. To był podświadomy impuls.  Jesteśmy braćmi. I to takimi, że krwią bliższym nie można już być i uważam, że powinniśmy trzymać się razem. Jeśli zechcesz, oczywiście. - rzekł z przyjaznym uśmiechem na twarzy. Był szczery jak to często bywało. Cieszyło go, że miał rodzinę. Prawdziwą. Choć oczywiście można było im wiele zarzucić na swój sposób kochał ich, a przynajmniej było tak z Testamentem. Nie musiał się zgadzać z nim czy go pochwalać, ale rodzina to rodzina. To akurat miał chyba po Barabalu który na swój sposób jest rodzinny, tylko stara się tego nie okazywać. Emman jednak o tym nie wie. po prostu jest jaki jest.
- Może zapytamy ich wprost? - skonstatował zastanawiając się czy to aby na pewno dobry pomysł. W sumie czemu miałoby zaszkodzić?
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyCzw Maj 14, 2015 2:18 pm

Sporo Emmanuel miał z krwi Kuroiashita. Rodzinny co oznacza iż więzy krwi szanował, pielęgnował. Nie to co Testament. Jemu zniszczono coś takiego jak szacunek do rodziny, chociaż dla tych, którzy coś dla niego znaczyli i sobie zasłużyli, okazywał wiele pozytywnych uczuć. Nie był z nich przecież kompletnie wyprany, o czym jego brat doskonale wiedział.
Wysłuchał do końca, milcząc przez chwilę. Emmanuel powrócił z chęcią utrzymania lepszych relacji. Czy to Kanibalowi się spodobało? Kolejna osoba wtrącająca się w jego samotne życie, mimo posiadania małżonki. Od niej także stronił.
- Można byłoby spróbować, ale nie spodziewaj, że od razu się zaakceptujemy. Zakładam, że i dla Ciebie jest to wielkie przeżycie. W końcu należysz do rodu Kuroiashita.
Odparł tylko tyle, wstając z podłogi. Ledwo bo ledwo, ale dał radę. Otrzepał swoje ubranie i wrócił na fotel. Już się nieco uspokoił... Ale na jak długo? To się okaże.
- Myślisz, że Ci odpowiedzą wprost skoro przez tyle lat okłamywali nas obydwu?
Oparł głowę o rękę, patrząc na brata z brakiem pewności. Nie sądził, że Barabal z Gabrielą chętnie podzielą się z rozdzielonym rodzeństwem. No chyba, że Emman miał jakiś plan, bo Kanibal rozmawiać z nimi ochoty nie miał odnośnie przeszłości. Już wystarczająco się nacierpiał i wracać do tego nie chciał.

_________________
Salon [Parter] - Page 10 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Emmanuel

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 331


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyNie Maj 17, 2015 7:22 pm

Emmanuel widział dozę niepewności i dystansu na twarzy Testamenta. Czegóż innego można się było spodziewać po samotniku?
- Ja Cię akceptuję. Nie wszystko co robisz mi się podoba, lecz jestem po Twojej stronie. I nie zamierzam Cię nazbyt męczyć swą osobą. Pamiętaj jednak, że nie odtrącę Cię. - stwierdził także ponownie siadając na fotelu. Znowuż się uśmiechnął na stwierdzenie Brata o rodzicach. Miał zapewne racje. Nawet gdyby Testament spróbował czegoś się dowiedzieć zaczęliby go zwodzić do czasu aż by się wkurwił.
- Mam pomysł. Nie wiem jednakże czy Ci się spodoba. Mógłbym przebrać się za Ciebie imitując nawet Twój zapach, wiesz że znam się na chemii. Wtedy miałbym możliwość niepostrzeżenie ich podpytać. Mam więcej cierpliwości aniżeli Ty. Poza tym gdy już by mnie przejrzeli może byliby na tyle zdziwieni, iż opuściliby gardę. Zwłaszcza gdybyś i Ty w pewnym momencie się pojawił... Nie zrobię jednak tego bez Twojego pozwolenia. - rzekł z rozbawieniem w gadzich ślepiach. To by było doprawdy wyborne. Zresztą co do planów...
- Swoją drogą... Chciałem w kwestii Twojej choroby przeprowadzić kilka dodatkowych badań. Podjąłem pewne środki by za jakiś czas skontaktować się ze świetnym lekarzem-genetykiem. Czy mógłbym tę osobę na chwilę... hmm... zaprosić tutaj i skorzystać z labolatorium? Nie chciałbym by korzystała z moich próbek na swoim terenie. Poza tym być może zechciałaby zbadać Cię, a to korzystniejsze byłoby na miejscu. Wiem, że masz Hiro! Niemniej przydałoby się świeże spojrzenie na temat. Może udałoby Ci się choć trochę ulżyć w napadach. - dodał jeszcze zanim Testament zdążył odpowiedzieć na propozycję zamiany ról. Musiał skorzystać z chwili. Miał zaplanowane porwanie Doktor Green i musiał wiedzieć czy będzie mógł ją zabrać do Zamku. Nie mógł, więc pozwolić by Testament znużony myśleniem opuścił go przed udzieleniem odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyNie Maj 17, 2015 9:02 pm

Nie mógł odtrącić! Kanibal mógłby się obrazić a wtedy bój się Boga, pożarcie murowane! Na szczęście Emman kierował się rozsądkiem i nie odrzuci swojego ukochanego braciszka. Co do rodziców... I że niby przebrać się za Olbrzyma? Stwór uśmiechnął się nieco głupkowato.
- Jestem przekonany, że i tak nie daliby się złapać.
Pokręcił łbem na pomysł Emmana. Co jak co, nie wypali. Chociażby wielkością ciała. Poza tym rodzice nie są głupkami, szybko zajarzyliby o co biega. I sam Kanibal nie chciał się w tym babrać. Wolał życie w nieświadomości w sumie, niż dyskutować na przykład z taką Gabriellą. Czy brat zrozumie?
- Nie chcę na razie o tym myśleć, Emmanuelu. Muszę się z tą całą sprawą... przespać i przede wszystkim przejść.
Skrzywił się, wstając jednak z fotela. Korciło go na polowanie! Tak dawno nie miał w paszczy ludzkiego mięsa czy wampirzego. Musi się to zmienić.
- Jeśli chcesz... Ale pierw dogadaj się z Hiro. Nie za bardzo lubi kiedy ktoś nowy z naukowców lub medyków bez jego wiedzy krząta się po zamku.
Nie za bardzo widział pomysł z chorobą. Zapewne będzie unikał medyka, Hiro już wystarczająco go męczył i przez to ma uraz do schodzenia do własnego laboratorium! Taki psikus.
- Muszę wyjść.
Oznajmi, kierując się do wyjścia z salonu. Polowanie zajmie mu chwilę. Zaspokoi głód, zabawi się odpowiednio i może wracać z powrotem do rozmowy - na spokojnie.

zt

_________________
Salon [Parter] - Page 10 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Emmanuel

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 331


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptySob Maj 23, 2015 10:48 pm

No i wyszedł. Mówi się trudno. W każdym razie Emmanuel poznał spojrzenie swego brata na kilka spraw i wiedział już co może, a co nie. Zresztą jakby się tym wszystkim jakoś specjalnie przejmował, lecz musiał wiedzieć co jest dozwolone bez komplikacji. Uśmiechnął się do Testamenta gdy ten go opuścił. Siedział tak chwilę w fotelu samotnie rozmyślając nad dalszymi posunięciami. Po chwili wyciągnął swój telefon i zadzwonił do Dużego Joe. Powinni być już dawno po robocie, a muszą wiedzieć, iż cel ich podróży się zmienił.
- Skończyliście już? … Czy ona zginęła? … Jest ranna? … Przywieźcie ją niezwłocznie. Zmiana miejsca. Kojarzysz stare zamczysko na cmentarzu? … To dobrze. Ma przeżyć inaczej poucinam Wam i jajca i kły. Będziecie podwójnym kastratami. … Przywieźcie ją. Migiem. – tak wyglądała, krótka rozmowa Emmanuela przez telefon gdyby ktokolwiek mógł ją słyszeć. Dowiedział się z niej wystarczająco wiele by się zdenerwować przez co uśmiech na chwilę zniknął z jego twarzy. W ten sposób jeszcze bardziej upodobnił się do Testamenta. Jak mogli dopuścić by była ranna? Wysłał tam czterech chłopa kierowców nie licząc, a tu taki wspaniały początek współpracy zafundowali. I jeszcze będzie musiał skorzystać z laboratorium bez pieczy Hiro. Trudno się mówi, później mu wyjaśni. Najważniejsze by jej życiu nic nie zagroziło. Zresztą zobaczy w jakim jest stanie i dopiero wtedy będzie się martwić. W końcu uśmiechnął się sam do siebie.
- Czego ja się spodziewałem. – rzekł sam do siebie z rozbawieniem. Trzeba rozgrywać takimi kartami jakie się dostało. Nie po szczęściu poznaje się gracza, ale po tym jak je wykorzystuje. Po kilkunastu kolejnych minutach rozważań poszedł rozejrzeć się na prędce po zamku by zlokalizować laboratorium. Z pewnością nie było zgoła jawne, lecz jako takie na pewno było w pomieszczeniach piwnicznych. Potem uda się naprzeciw swym ludziom. Przecież sami do zamku nie wejdą. Zresztą weźmie tylko Joego i Lenniego. Reszta jest zbyteczna.

[ z / t ]
Powrót do góry Go down
Kojiro

Kojiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 208


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyNie Sty 31, 2016 1:08 am

Kojiro nie bardzo rozumiał czemu jego brat podchodzi do niego aż tak surowo, przecież zazwyczaj był grzeczny, albo starał się przynajmniej. Więc kiedy ten zamiast się cieszyć ze spotkania rodzinnego tylko dodatkowo naburczał na niego psowaty spojrzał na niego z lekką degustacją i smutkiem za razem
-Daj spokój, Lucjusz i tak wie o hybrydach widział Zyuu. Jestem pewny, że nie chlapnie nikomu na ten temat. Hiro-sama wyluzuj się, przecież wiesz, ze nie przyprowadzam tu nikogo zazwyczaj, zaufaj też mi czasem trochę. Chodźmy, mam nadzieję, że na górze uda nam się lepiej pogadać...
Trochę zganił brata za nieufność w stosunku do niego, przecież byli rodziną, a Kajiro był bardziej lojalny niż nie jeden dla swej rodziny zrobił by wszystko dla niej, więc Hiro powinien wiedzieć że nie chciał działać na szkodę jego. Jednak jeśli brat się uparł na to gadanie na osobności to Kojiro się zgodzi, choć kiedy maja mieszkać we trójkę pod jednym dachem to i kochanek psowatego zauważy to co zauważył sam Kojiro, pewien brak przystosowania do życia w nowym ciele, które może z czasem zanikną, ale jednak na razie były.
Poszli na górę a tam Kojiro przystanął przy jednym z pokoi i spoczął na Lucjusza
-Poczekasz chwilę, nie chcę bardziej denerwować brata, ale muszę z nim pogadać trochę. Postaram się szybko to załatwić.
Dał mu jeszcze całuska w pyszczek dyskretnie i zniknął z bratem we wnętrzu salonu. Jeśli od razu nie dostanie czymś ciężkim w łeb za przyprowadzenie nieproszonego gościa to usiądzie na kanapie mając nadzieję, że i brat to uczyni, wtedy dopiero zacznie do niego mówić, a jeśli zostanie ochrzaniony ponownie to podkuli uszy i piśnie jednak mimo to jego oczy będą patrzeć pewnie na Hiro co się rzadko zdarzało, zazwyczaj się płaszczył bardziej przez starszym bratem, a jednak tym razem był pewny swojego zdania i nie zamierzał łatwo odpuszczać. Być może gdyby Hiro się dowiedział o Ruce i chciał coś zrobić Lucjuszowi, byłby to pierwszy raz kiedy lojalny psowaty stanąłby przeciwko niemu. Niezależnie od złości Hiro, również Kojiro był szlachetnym więc miał trochę siły, może nie miał tyle doświadczenia, ale miłość sprawiała, ze był by w stanie dużo poświęcić by powstrzymać brata przed rozniesieniem ukochanego, byłaby to pierwsza ich prawdziwie groźna sprzeczka odkąd chyba psowaty wyszedł na świat. Jedyny pat leżał w tym, że Kojiro nawet w prawdziwej walce nie chciałby się posunąć za daleko, nie chciałby zrobić krzywdy bratu, więc byłaby to naprawdę kłopotliwa sytuacja której ten za wszelką cenę wolałby raczej uniknąć.
Szlachetny znów wrócił uwagą do tego o czym miał porozmawiać z bratem, o hybrydzie która właśnie zamieszkała w rezydencji.
-A więc jak już jesteśmy sami, wracając do Zyuu... spotkałem go jakis czas temu w lesie przy mojej rezydencji, z tego co udało mi się od niego dowiedzieć był człowiekiem wcześniej prawda? Wydaje mi się, że ludzie o wiele gorzej się przystosowują do nowych możliwości jakie im dają zwierzęce cechy. Wiem, że twoją mocną stroną jest łączenie cech i tworzenie prawdziwie arcydzieł, jednak chyba może im brakować części która by ich wdrożyła potem w nową sytuację. Musiałem dać Zyuu nowy telefon, jego uszy są tak czułe, że stary z wrażenia rozniósł na części kiedy ten zadzwonił. Spotkałem go kiedy próbował polować, jednak rozpraszało go wszystko co się rusza. U wampirzych hybryd chyba nie ma z tym aż takiego problemu. Możliwe, że między ludźmi a nami jest większa przepaść niż możemy to dostrzec w pierwszej chwili, przynajmniej w tym wypadku, wampir jak jest głodny zareaguje bardziej instynktownie, przynajmniej tak myślę. Na razie pozwoliłem Zyuu się zatrzymać u siebie, spróbuję mu pomóc czasem trochę, bo chyba chciał się całkiem zaszyć w lesie, mało by brakowało by przez nowe bodźce wpadł na manię prześladowczą szukając zagrożenia tam gdzie go nie ma. Robak na drzewie byłby w stanie go wystraszyć swoim brzękiem.
Może się rozgadał trochę o ile brat mu nie przerwał, ale chciał jak najjaśniej przedstawić szczegóły swoich postrzeżeń które mogą się Hiro przydać w przyszłych działaniach, w końcu brat chciał ulepszyć istoty a nie sprowadzić je na granice obłędu i autodestrukcji, prawda? W tym wypadku takie reakcje jego podopiecznych powinny być zauważone i szybko "wyregulowane".
Po tym właściwie o ile Hiro nie będzie miał jakiś szczególnych pytań to spojrzy na drzwi pokoju.
-A co do Lucjusza, przyszedłem tu z nim , bo chciałem byście się poznali. Od jakiegoś czasu stał mi się naprawdę bliski, chciałbym abyś go przyjął i traktował jako część naszej rodziny. Proszę Hiro-sama, wiesz jak rzadko się trafia by coś zajęło szczególne miejsce w naszym sercu, a on mi daje nadzieję, że przyszłość może być lepsza. Jest trochę zaborczy, ale też widzę, że też mu zależy na naszych relacjach, byłbym naprawdę szczęśliwy gdybyście się poznali i nie zjedli przy tym, choć wiem, że nie lubisz jak ktoś zagląda do twojego laboratorium, to wiem, że można mu zaufać, nie jest głupi, ja prócz jego nikomu nie paplam o hybrydach wiem, ze i on nic nie powie, pomijając już fakt, że chyba co innego bardziej go interesuje niż plotkowanie o sensacjach, więc twoje badania nie są zagrożone przynajmniej od jego strony. Dużo bardziej bym się martwił tym jak sobie hybrydy radzą po operacji, bo to może być większym problemem, jak i to, że w ich wypadku nie byłbym pewny czy nie powiedzą czegoś za dużo.
Było widać, że Kojiro naprawdę zaufał wampirowi którego przyprowadził i nie miał wątpliwości co do tego co mówił, a jak go Hiro znał psowaty choć sympatyczny z pozoru zwierzak był bardzo nieufny i rozsądny w podejściu do tematu relacji i zaufania, więc może po słowach psowatego choć trochę uspokoi nerwy i postanowi choć trochę luźniej podejść do sprawy?
Miał Kojiro taką nadzieję, lecz kto wie jak zareaguje brat który bardziej niż gości wolałby mieć przed sobą kolejny eksperyment? Jeśli nie będzie chciał się zapoznać z kochankiem Kojira ten pewnie po prostu się pożegna i wyjdzie z zamku, jednak wtedy pewnie Cyjon poczułby się bardzo zraniony, w końcu po części też był zwierzakiem który chciał być zrozumiany, może trochę doceniony.

_________________
Salon [Parter] - Page 10 1Ltvdbr
Salon [Parter] - Page 10 WeOKwVF
Tonbo nie żyje.
Salon [Parter] - Page 10 2ekljqdWylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
Lucjusz

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyNie Sty 31, 2016 10:21 am

Źle... Jest źle, a w każdym bądź razie takie przekonanie miał Lucjusz. Wiedział że brat Kojiro, nie jest przyjaźnie nastawiony co do jego osoby. Nie martwiło go to jednak. W głębi miał na to wyjebane, nie oszukujmy się. On zachowuje się tak jak należy, a szlachetny bierze go za potencjalnego wroga. Kojiro zna już nieco charakter Lucjusza i wie, że jeśli ktoś przekroczy swoje granice, to Lucjuszowskie hamulce puszczą. Może to wywołać dość nie przyjemny spór nie tyle co dla Hiro i Lucjusza, ale dla Psiaczka który musiałby tego wszystkiego słuchać. Już od samego początku wrzuciłby swoje pięć groszy do garnka Hiro, gdyby nie obecność Kojiro. Można był spokojnym, kulturalnym do czasu. Lucjusz tez z innej strony rozumiał wrogość szlachetnego. W końcu się nie znali nie? Lecz czy obecność tutaj kochanka Lucjusza, który jest jednocześnie bratem właściciela laboratorium nie powinno uspokoić szlachetnego. Jak widać nie, bo ten zamiast spróbować poznać osobę ważną jego bratu, to woli zjebać brata od góry do dołu. Choć czy było tak na prawdę za co go zjebać? Nie. Weszli do jego piaskownicy, no ok. Lecz czy grzebali mu tak, przestawiali coś? Nie... Siedzieli spokojnie, czekając na właściciela.
Już nic się nie odezwał choć wiedział, że jeśli Hiro dalej będzie narzekał na jego obecność, albo na zachowanie Kojiro, to albo się oddali by nie wywołać sporu, albo wkroczy czepiając się Hiro. On krwi B, nie miał by żadnego oporu by zacząć opierdalać szlachetnego. Kojiro wiedział, ze dla Lucjusza rodzaj krwi, było tylko informacją ile kto ma mocy.
Westchnął ciężko i zerknął na Hiro. Było to spojrzenie  spokojne jednak już w głębi Lucjusz miał już dość tolerowania togo jak bardzo szlachetny jest zaborczy o swoje laboratorium. Skierował się za kochankiem, bo nie wiedział gdzie ma iść. Nie znał tego miejsca przecież. Dochodząc do salonu i spojrzał na kochanka. Na jego słowa uśmiechnął się.
-Tylko nie rozrabiaj Psinko. Wiesz jakie mam podejście do tego czy ktoś mnie będzie tolerował czy nie. Nic na chama -Szepnął cicho, choć pewnie jeśli brat Kojiro jest blisko, to i tak usłyszy. Mruknął cicho na jego całusa i pogłaskał go po głowie. Przepuścił szlachetnych do pomieszczenia, a sam został przed nim. No co w sumie robił? Nic. No chyba że na korytarzy sa jakieś ozdoby, lub coś na czym można zawiesić oko, to Lucjusz sobie poogląda. Byle by nie dostał za to opierdol. Podczas oglądania, bez wątpliwie zaczął podsłuchiwać też co będą mówić bracia.
Co do hybryd, to już nie tykał tego tematu, ale też myślał o nim. Tak... Miał też okazje by pomyśleć o tym co zrobił z jeleniem... Jeśli się dowie, że Hiro jest jedynym co tworzy hybrydy, to na pewno nie poruszy tego tematu. Tak dla zasady. Mniej się wie, to lepiej się śpi. Jeśli Lucjusz miał możliwość słyszenia słów Kojiro, to były one zgodne z prawdą. No ale racja jest jak dupa... Każdy ma swoją.

_________________

Salon [Parter] - Page 10 MyGKIOo
Salon [Parter] - Page 10 LYpFYPJ
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
Hiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 480


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyWto Lut 09, 2016 11:37 am

Hiro uniósł brew kiedy jego brat zaczął się tłumaczyć. Nadal nie widział pomysłu aby ktoś OBCY wiedział o jego eksperymentach a gwoli ścisłości kto za nimi stoi. Kasacja nie była tylko po to, aby pozbyć się wspomnień z pobytu w laboratorium ale także zapomnienia kim jest szlachetny. Znali oczywiście swojego stwórcę, lecz nie wiedzieli że stał on za ich przemianą.
- Mimo wszystko dowiedział się kto stoi za hybrydami. Tak nie może być.
Sparował wampir nie ciągnąc dłużej chwilowo tematu. Porozmawiają na miejscu.

Nie zauważył jak przed salonem Koijiro całuje swojego towarzysza. Może to i lepiej? Ciężko będzie przyjąć do świadomości, że bliski brat ma kogoś i to w dodatku mężczyznę. Póki co  na dany temat nie zeszli, a szlachetny nadal denerwuje się, że ktoś obcy wie o eksperymentach.
- Powinienem wyrzucić was obu na zbity pysk. Przyprowadzanie obcych do zamku jest jedną z zasad jaką nie należy naruszać, a głównie do mojego laboratorium. Prze z tyle lat utrzymywałem w tajemnicy swoje badania nad nową rasą a ty zbezcześciłeś moje prawo. Musisz usunąć pamięć Lucjuszowi i nie interesuje mnie, że możesz się z tym nie zgadzać. Nie ma prawa wiedzieć kto stoi za hybrydami.
Wtrącił się, przerywając bratu w połowie. Dopiero za chwilę machnął ręką, dając w ten sposób znać aby mówił dalej. Więc poznał Zyuu. Szlachetny pamiętał tego dzieciaka. Pierwsze doświadczenie z genami różnych zwierząt. Cudowne zjawisko przyjęcia DNA przez istotę ludzką i to bez żadnych skutków ubocznych.
- Człowiek też ma instynkt, tylko nie potrafi z niego korzystać. Ludzie za bardzo skierowali się w stronę rozwoju umysłowego oraz cywilnego, zapomnieli o tym ile łączy ich z naturą. Zyuu prędzej czy później nauczyłby żyć się zgodnie z jej prawami i dałby sobie radę. A to, ze się boi oraz ucieka na zagrożenie, jest jednym z dobrych cech. Ma rozwinięte instynkty zagrożenia. Więcej wiary w moje dzieła.
Hiro mimo wszystko wierzy w siłę swoich pociech. Nie po to zaprogramował je tak, aby bez celu tułały się po świecie. Mają w sobie geny naprawdę mocnych, inteligentnych zwierząt. Jednak to dobrze, że Kojiro zajął się nim.
- Zakładam, że moje hybrydy żyją dobrze. Umieją o siebie zadbać i wreszcie zechcą się rozmnażać. Bo jest to możliwe, wszak miałem styczność z potomkiem hybrydy.
To już jakby dopowiedział do siebie. Badania nad DNA wilczego człowieka. Czy ma jakieś zdolności? Wiedział jedno: Byłby w stanie pokonać naprawdę potężnego wampira. To już nowe osiągnięcie! Ale wracając do rozmowy. Wybrała całkiem ona inny tor. Lucjusz. Szlachetny ze zmarszczonymi brwiami, zdumioną miną słuchał opowieści brata. Znowu zaznaczył o zaufaniu oraz wytknął zamartwianie się o hybrydy. Hiro po prostu nie mógł powstrzymać swojego iście tajemniczego uśmiechu.
- Póki ten wampir będzie się trzymał z dala od moich badań, możesz sobie z nim być. Ma mieć on skasowaną pamięć z pobytu w podziemi, inaczej sam się tym zajmę. A co do hybryd, Kojiro. Nie musisz się nimi przejmować. Nie tworzę bezmyślnych potworów.
Zaznaczył wyraźnie, poprawiając dla podkreślenia swojego mocnego bytu poprawieniem kołnierza przy koszuli.
- Ale nadal ciężko mi przyjąć, ze mój brat sprowadza... mężczyznę do zamku. Nie jestem nietolerancyjną osobą, tylko ciężko mi to przełknąć. W końcu sprawa z inną orientacją trafiła na mnie.
Zrozumie brata? Akceptował go, jednakże musi się z sytuacją pogodzić. Aż ciężko oklapnie na fotel, łapiąc się za czoło. Co za noc.
Powrót do góry Go down
Kojiro

Kojiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 208


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptySro Lut 17, 2016 6:33 am

Zachowanie brata oraz mniej się podobało Kojiro. Może i był mu lojalny, starał się jak mógł pomagać własnej rodzinie, to tym razem nie potrafił się zgodzić z Hiro. Wpierw zwyczajnie nie skomentował słów o kasacji pamięci kochanka. Chciał się zająć tematem hybryd.
-Wiem, że ludzie też mają instynkt, jednak bariera jaką musi pokonać człowiek który ma ulepszone kilkakroć zmysły jest dużo większa niż dla wampira który już ma je jako tako mocniejsze. Zrozum bracie, ze nie mówię tu o zachowaniach czysto obronnych, mówię o przystosowaniu, jakkolwiek wieżę w twoje dzieła, to możliwe, ze brak im pomocy ze strony socjologicznej, a wybacz Hiro-sama, jesteś cudnym genetykiem, ale socjologiem marnym, choć w laboratorium ci to nie przeszkadza, to na zewnątrz hybrydy ludzkie mogą mieć z tym pewne problemy. Dobrze wiesz, że człowiek otrzymując również zbyt wiele bodźców może zamiast stać się lepszy po prostu zwariować. Nie chciałbym by któraś z hybryd popełniła kiedyś coś co legnie na reputacji wszystkich ras hybrydycznych. O tobie może ludzie nie wiedzą, ale ja również mam w sobie cechy zwierzęcia więc wiem chyba o czym mówię.
Rozgadał się już nie na żarty. Kojiro może i dużo gadał, ale sam dobrze wiedział o co mu chodzi i chciał jasno przedstawić sprawę nie błahą wcale. wszak sam widział, że brak pomocy Zyuu doprowadził go do stanu niemal paranoidalnego, a nie zwykłago strachu przed zagrożeniem, wszak jakim zagrożeniem jest szeleszczący listek, albo robak chodzący po drzewie. Czas grał tu pewną rolę, jednak nie tylko czas, bez wsparcia słabsze psychicznie hybrydy mogą mieć poważne problemy ze strony behawioralnej niestety nie wszystko można było złożyć na karb instynktów, i Kojiro jako półbestia wiedział to najlepiej, ile czasu mu zajęło przystosowanie się w sposób naturalny do tego czym w gruncie był? Bardzo dużo czasu, tyle czasu ile człowiek nigdy mieć nie będzie. Nie było w tym już nic z wiary czy jej braku, tylko ze zwykłej psychologii którą Kojiro poznawał przez większość swego psiego życia, co jako psu było mu łatwiej przez wrodzoną empatię, tylko czy brat to zrozumie?
No i dowiedział się o potomku hybrydy
-Dziecko hybrydy? to wspaniale.
Ta wiadomość akurat niezwykle ucieszyła psiaka. Skoro mogły powstawać dzieci hybryd, to w końcu nie będzie jedynym odmieńcem który się taki urodził. Teraz tylko musiał poczekać by jak to Hiro określił powstały kolejne hybrydy narodzone w sposób naturalny.
Słów o nie tworzeniu potworów Kojiro już pominął, bo wystarczająco się na ten temat wypowiedział, nie wszystko było zapisane w genetyce, więc to co Hiro stworzył może potworem nie było, ale potworem stać się mógł każdy niezależnie od tego jakie intencje miał szlachetny.
Za to temat który znów zszedł na Lucjusza, no i nie tylko. Znów Kojiro usłyszał o kasacji pamięci i się naburmuszył jak małe dziecko, choć tak jak w przypadku Hiro łagodna sylwetka psiego wampira była tylko ułudą pod którą czaił się diabeł.
-Hiro-sama... Ten jeden jedyny raz mógłbyś dać temu spokój, nie jestem idiotą. Wiem, że chcesz to trzymać w tajemnicy, ale jak cię kocham nie mówię o tym nikomu po za nim jednym i tylko dlatego, ze mam pewność, że nie będzie ci przeszkadzał. Czy jak to zwiesz wtrącał się w badania. Pilnowałem go by nie interesował się czym nie trzeba, nie ma potrzeby by kasować mu wspomnienia, a jeśli ty chcesz to zrobić to skasuj je i mnie, lecz wtedy już mnie nie zobaczysz więcej, bo poza tym laboratorium prawie cię nie ma.
Sprzeciwił się kategorycznie, to co mówił brat kuło psowatego do żywego, bo była w tym nieufność i jakiś jad którego psowaty nie potrafił zrozumieć. Hiro jednak mógłby być bardziej wyrozumiały, Kojiro wszak nigdy mu sie wcześniej nie sprzeciwiał, dopiero teraz ten pierwszy raz, jednak czy ustąpi?
-A co do orientacji, to już kiedyś mówiłem ci że nie jest dla mnie ważna płeć. Ważniejszy jest charakter osoby, płeć wszak można zmienić. Sam to nawet potrafisz więc to chyba powinien być mały problem. Ale rozumiem, że możesz być zaskoczony, prawie mnie nie odwiedzasz, więc wiele się u mnie zmienia.
Rozumiał zaskoczenie Hiro, jednak sam podchodził do tego luźno, więc po prostu się uśmiechnął widząc jak starszy brat sobie usiadł najwyraźniej musząc przetrawić informację. Pod tym względem chyba różnili się najbardziej, psowaty był zdecydowanie bardziej społeczny, dostosowywał się do wszystkiego dynamicznie i lubił obcować w ludźmi i wampirami, za to Hiro był tym który sobie spokojnie siedział w swojej norce nad tysiącem nowych możliwości.

_________________
Salon [Parter] - Page 10 1Ltvdbr
Salon [Parter] - Page 10 WeOKwVF
Tonbo nie żyje.
Salon [Parter] - Page 10 2ekljqdWylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
Lucjusz

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyPią Lut 19, 2016 5:25 pm

Sytuacja była dla Lucjusza nieco komiczna, ale i wkurwiająca. Hiro był wielką zagadką dla Lucjusza, który tylko w swoich myślach próbował go choć trochę zrozumieć i rozgryźć. Jednak to było nie możliwe, patrząc na to, ze zwyczajnie nie zna kolesia. Jego zachowanie jednak było dziwne. Tak najprościej określić zachowanie szlachetnego. Miał ból dupy o to, brat przyprowadził nieznajomą osobę do jego Laboratorium, choć nie chciał źle. I że niby Lucjusz miał stracić wspomnienia o tym? Hiro.... Spokojnie nie szalej. Słuchał z pozornym spokojem rozmowy braci. No cóż będąc na korytarzu to nie jego wina. Mogli iść gdzie indziej, a nie tak blisko Lucjusza. Ma jeszcze uszy i słyszał o czym gadali, jednak nie wsłuchiwał się w to za bardzo. Nie interesowały go hybrydy na tyle, by wnikać tak głęboko w ich rozmowę. Mimo wszystko nudziło mu się na tym korytarzu, bo co miał robić dlatego dość szybko pojawił się w progu salonu i patrzył na szlachetnych nieco monotonnym spojrzeniem.
-Hiro-sama, nie zmuszaj do tego Kojiro. -
Przerwał im ta braterską pogawędkę. Nie chciał by Kojiro był zmuszony do czego czego nie chce zrobić. Widział to po jego twarzy, jak i po jego słowach. Oczywiście było tutaj wiadomo, ze mówi o wspomnieniach. Wszedł do pomieszczenia, stajać koło nich, jednak i tak stanął bliżej swojego Psiaka. Spojrzał na Hiro, który już siedział na fotelu i skinął do niego ręką, by wstał.
-Ty to zrób. Jeśli Cię to kuje, że całkiem przypadkiem ujrzałem to co nie powinienem, to lepiej byś załatwił to Ty Hiro. Nie ufasz mi, nie znasz mnie, jestem Ci obcy. Choć w sumie nic nie widziałem konkretnego, laboratorium, jak laboratorium, no ale cóż sam jesteś sobie winien, Kojiro mówił że jesteś pracoholikiem. Może nie ujął tego w prost, ale ja tak to odebrałem, dlatego aby móc Cię poznać musieliśmy przybyć do Twojego miejsca pracy. W porównaniu do reszty nie skacze do Ciebie za to że patrzysz na mnie jak na wroga i nie decyduje tu różnica naszej Krwi. A co do wspomnień Kojiro, to stanowczo zaprzeczam.  -
Zabrał wzrok z brata Kojiro i spojrzał na swojego partnera. Pogłaskał go pieszczotliwie po głowie, po czym rzekł.
-Psiaku, nie ma konieczności, byś i ty tracił wspomnienia. To nie ty jesteś tym "obcym". Dobra Hiro, miejmy to już za sobą.- Uśmiechnął się do Kojiro, by wzrokiem powrócić na drugiego z wampirów. Czy pogodził się z tym, że Hiro chce pozbawić go wspomnień? Oczywiście, że nie dlatego wchodząc do pomieszczenia postanowił chronić swój umysł, przed wszelki wpływ psychiczny na niego.
Co do orientacji to tylko wzruszył ramionami. Kiedyś pewnie też by go to zdziwiło, zaskoczyło, jednak teraz kiedy sam jest w takiej sytuacji i jest z niej zadowolony, to nie przeszkadzało mu nic. Nawet to co myślą sobie inni. Dobrze, ze Hiro był tolerancyjny, jednak czy uzna z czasem Lucka za członka rodziny? Nie zależnie od przyszłości, Lucjuszowi to zwisało. Dla niego był ważny Kojiro, reszta niech się goni.

_________________

Salon [Parter] - Page 10 MyGKIOo
Salon [Parter] - Page 10 LYpFYPJ
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
Hiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 480


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyWto Mar 01, 2016 11:21 am

Pouczanie nic a nic nie poprawiało humoru szlachetnego. Przyglądał się bratu z przymrużonymi ślepiami. Jak śmiał wtrącać swoje trzy grosze w eksperymenty. Szlachetny doskonale wiedział co robi i nie zamierzał słuchać. Wiedział także jak ludzie przyjmują cechy zwierząt i Hiro dobierał je tak, aby człowiek mógł je szybko przystosować do siebie. Doskonale zdawał sobie z ich delikatnej psychiki. Wszakże nawet największego, ludzkiego twardziela można złamać.
- Mówisz o tym tak, jakbym zamierzał je tworzyć na większą skalę. Poza tym odpowiednio dobieram geny zwierząt u ludzi. Nie jestem głupi, Victorze.
Oznajmił z chłodną powagą, załamując ręce. Nie chciał chyba stworzyć kłótni, a Hiro rozdrażniony to bardzo zły wampir. Owszem, doceniał też siłę brata ale jego zwierzęca postać nic a nic nie wzbudzała w starym szlachetnym przerażenia.
- Ty się urodziłeś już taki.
Wzruszył ramionami wampir, odwracając nań wzrok. Utkwił go w niezapalonym kominku. Drewno wymieniono i najwidoczniej czekało aż zapłonie. Jednak wiedział, że jeśli pojawi się ogień to także pojawi się gniew i w nim.
Nie skomentował radości brata. Zmarszczył brwi nie czując za żadne skarby spokoju. Kolejny raz naruszono jego święte prawo. Jego zakaz. Nie mógł przeżyć, że KTOŚ obcy wie o hybrydach a przede wszystkim to, kto je tworzy.
- Nie ma mowy aby obcy wiedział w ogóle o tym gdzie tworzą się hybrydy. Koniec dyskusji.
Krótka piła bo Hiro dyskusji ciągnąć nie zamierzał. Nawet wejście Lucjusza nic nie wskóra w zmianie decyzji starego wampira. Tam ma być i już.
Nie zdążył skomentować tłumaczeń brata odnośnie jego wyboru, które naprawdę nie raziły. Btata wybór z kim chciał być, nie jego. A przerwał im Lucjusz. Szlachetny uniósł nieco głowę, patrząc dość karcąco na wampira.
- Nie jesteś dla mnie wrogiem tylko osobą która za dużo widziała.
Odparł chłodno, wstając z fotela. Nie na życzenie wampira czystej krwi, sam postanowił. Podszedł bliżej wampirów a gwoli ścisłości Lucjusza.
- Jednak zanim przejdę do konkretów, muszę upić twojej krwi. Chcę wiedzieć ile widziałeś w mojej pracowni.
Rzekł, gładząc się po gładkiej brodzie. Ochrona umysłu nic nie pomoże picie krwi wraz z czytaniem wspomnień oraz kasacja pamięci nie są podatne na blokady. Przed niczym nie ucieknie. A samo wypicie krwi wiele powie o nowych partnerze brata. Nie zamierzał oddawać Victor'a w ręce kogoś, kogo nawet nie zna. Rodzinna troskliwość nie zna żadnych granic.

_________________

Salon [Parter] - Page 10 ZUJfX3x
Salon [Parter] - Page 10 ZiV00h7
Powrót do góry Go down
Kojiro

Kojiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 208


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyWto Mar 01, 2016 5:09 pm

Psi wampir został kolejny raz upewniony, że jednak nie trzeba martwić się hybrydami, więc westchnął tylko, ale już nie gadał tyle, jeśli Hiro był tak pewny swoich działań, nie zostało mu nic innego jak uwierzyć bratu na słowo
-No dobrze. Jeśli tak uważasz. Po prostu się trochę o nie martwię, w końcu jednak są tacy jak ja, wiem po prostu, że nie mają łatwo. Nie mówię, że jesteś głupi. Troszczę się tylko o nich. Przepraszam że cię denerwuję...
Odpowiedział już spokojniej, nie chciał denerwować brata. Chciał tylko dobrze, wolał się upewnić, że wszystko w porządku z tymi którzy niejako podzielą półzwierzęcy los.
No i do pokoju wpadł Lucjusz, a Kojiro pisnął zwierzęco, zdecydowanie wyglądał w tej chwili bardziej jak szczeniak niż groźna bestia.
Słuchał słów swojego kochanka, czyli zgadzał się na wymazanie pamięci? Czegoś tak cennego? Jedno tylko nie do końca przypasowało psowatemu. Hiro miałby to zrobić? A braciszek taki chętny?! No chyba nie! Czy Lucjusz pomyślał w ogóle co może Hiro zobaczyć jak zajrzy w jego wspomnienia? Ich całe sam na sam! Na to nie mógł pozwolić. W jednej chwili wyrwał się z ust wampira warkot ciężki i raczej mało przyjazny. Złapał Lucjusza za rękę i pociągnął do siebie obejmując go i patrząc mu w oczy groźnie, choć mało to niebezpiecznie wyglądało bo jednocześnie pojawił się na jego policzkach rumieniec.
-No chyba ocipiałeś! Ja nie mam zamiaru się dzielić "tymi" wspomnieniami z bratem, nawet jeśli jest rodziną! To na to nie pozwolę!
Wywarczał Lucjuszowi burcząc na niego za samo to, że w ogóle wpadł na podobny pomysł. Spojrzał na brata jednak spokojniej
-Ja wiem ile wie, skoro nie ma innego wyboru sam to zrobię.
Nie miał może zadowolonej miny, ale jeśli Lucjusz pozwoli to sam użyje na nim swojej mocy by usunąć "zbędne" informacje. A skoro chciał dać się dziabnąć to go dziabnie! ale tak, że Lucjusz pożałuje tego pozwolenia, bestyjka nie tylko potrafiła warczeć aż przechodziły dreszcze, ale i pokazać kiełki dłuższe nawet niż większość wampirzych. Przy tym będzie mógł być bardziej precyzyjny, jego kochanek zapamięta samego Kojiro i to, że tu przyszli, jednak nie będzie pamiętać nic co było związane z samym laboratorium, nic co mówił o hybrydach. Jednak wolał sam to zrobić niż patrzeć jak jego brat gryzie Lucjusza i wyczytuje z niego najintymniejsze wspomnienia, i to z pierwszego razu w ten sposób! Co to to nie. A niech chociaż Hiro spróbuje zaoponować to zrobi się naprawdę nieprzyjemnie. Po wszystkim Będzie tulić Lucjusza co najmniej tak jakby mógł mu go ktoś zabrać. Nie ma! jego własność. A jeśli Hiro miał coś przeciw to lepiej by sobie wspomniał, że psowate jakim był Kojiro były jednymi z najbardziej zaborczych w uczuciach zwierząt. Jeśli więc z Lucjuszem było coś co sam uznałby za niewłaściwe sam był gotów pokarać Lucjusza, ale po swojemu. Nie da o tym decydować nikomu innemu.

_________________
Salon [Parter] - Page 10 1Ltvdbr
Salon [Parter] - Page 10 WeOKwVF
Tonbo nie żyje.
Salon [Parter] - Page 10 2ekljqdWylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
Lucjusz

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyWto Mar 01, 2016 6:10 pm

Nie znał się na hybrydach więc rozmowa braci była dla niego nieco nie do ogarnięcia. Przynajmniej nie za pierwszym razem. To o czym gadali było pozornie proste do zrozumienia, jednak jeśli się nad tym zastanowić, to powstają kilka pytań. Jak to się dzieje? Gdzie to się dzieje? Dlaczego to się dzieje? Kto za tym stoi? Jest wiele jeszcze innych pytań, jednak te są tymi pierwszymi, które nasuwają się nam do głowy. Jednak Lucjusz całkiem przypadkiem dowiedział się odpowiedzi na te pytania, zwłaszcza na dwa. Gdzie i kto jest odpowiedzialny za eksperymenty. Widocznie dowiedział się odpowiedzi na dwa pytania za dużo, dlatego jest teraz o to taka afera. Dla Lucjusz Problemu nie było, jednak dla innych tak. Ze względu na to, ze osoba która stwarzała problem, była rodziną Kojiro, to Lucjusz postanowił zgodzić się na kasacje wspomnień. Choć i tak obstawiał, że Braciszek Kojiro nie zrezygnował by za żadne skarby. Wspomnienia owszem były ważne, zwłaszcza te niektóre z Kojiro, czyli wszystkie z nim, jednak te z laboratorium, były dla niego "śmieciami" i tak nie mógłby ich jakoś wykorzystać po co? Za mała wiedza na ten temat. Zgodził się na kasacje wspomnień, jednak nie na kąsanie. To wychodziło z opcji. Przynajmniej dla Hiro.
-Tłumacz sobie Hiro to jak chcesz.-
Odparł na temat wrogości. Miał swoją racje i zdecydowanie przez wypowiedziane słowa, zaznaczył, że zdania nie zmieni. Może się mylił a może nie, to już mniejsza z tym. Spojrzał na Hiro, który wstał i podszedł do nich, jednak już po chwili poczuł szarpnięcie. Spojrzał na Kojiro pytająco i bez nuty strachu spojrzał mu w oczy. Kochał taką zdenerwowaną buźkę swojego wampirka.
-Kojiro... Bo jeszcze pomyśle, że jesteś zazdrosny.-
Uśmiechnął się do szlachetnego i objął go również przyciągając do siebie. Widząc że jednak ten zdecydował się na kasacje wspomnień, to z westchnięciem odsłonił swoją szyje, od włosów. Nie musiał długo czekać by poczuć w swoim ciele uzębienie Kojiro, przez które syknął, jak i szarpnął się co dało się zauważyć. Kojiro nie był delikatny przy ugryzieni, jednak z ust Lucjusza nie wyrwał się żaden zgubny jęk. Ino zacisnął dłonie na plecach Psiaka, który to odczuje, zwłaszcza pazury.
Wraz z odbieraniem mu wspomnień stracił kontakt z światem rzeczywistym, dlatego też Kojiro poczuje, że mimo oporu Lucjusza, ten nie dał rany i nieco osunie mu się w ramionach. Dopiero po dłuższym czasie zacznie wracać mu świadomość, jednak z tą różnicą że na początku szarpnął się czując jak ktoś go tuli. Dopiero potem zacznie się rozglądać. Miał w pamięci niezłą dziurę, bo jak wytłumaczy się to, że ostatnie co pamięta to było, jak weszli do zamku. I nagle co pojawili się tu? Spojrzał na Kojiro nieco zagubiony? Jednak bez strachu.
-Gdzie jestem...-
Odparł jednak po chwili rozejrzy się po pomieszczeniu i pewnie ujrzy koło siebie Hiro, którego zmierzy chłodnym spojrzeniem, nie znał go, choć gadał z nim? Pomieszane trochę.
-Koj... Kim on jest?-
Zapytał bo poznał w końcu go w piwnicy, jak i to że szlachetni są braćmi. Głos był spokojny jednak wrogi. Zaczął myśleć na tym co się stało i dlaczego osłabł itp... Czy ktoś mu powie?

_________________

Salon [Parter] - Page 10 MyGKIOo
Salon [Parter] - Page 10 LYpFYPJ
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyPon Mar 07, 2016 10:33 pm

Wampirzyca planowała dla swojego wspaniale tłustego małżonka niespodziankę. Przybyła do Zamku, aby go zaskoczyć. Zdziwiłaby się jednak, gdyby okazało się, że Testament jest w swoim zamku. Rzadko bywał w jednym miejscu dłużej niż pięć minut. Chciała ratować to, co jeszcze ich łączyło, ale małżonek ponownie gdzieś wybył, a Ruda nie będzie przecież biegała za dorosłym facetem jak nastolatka. Była tym zmęczona. To, co kiedyś ich łączyło właściwie należało do sfery wspomnień i dawno przeminęło… z wiatrem. Nie zamierzała jednak zniszczyć sobie tej nocy tylko dlatego, że jej małżonek udał się na żer. Gdzieżby indziej mógł pójść, jeśli nie zapolować na jakieś steki? Nie wyczuła obecności Gabrielli, może i ta stara wiedźma wyniosła się wreszcie z tego zamczyska? Od dekad wiadome było, że obie damy się nie polubią… Choć czy w ich przypadku można mówić o jakiejkolwiek sympatii? Gdyby mogły powbijałyby sobie kołki w serce.
Wampirzyca udała się do ich wspólnej sypialni, póki jeszcze faktycznie należy do nich obojga, aby odświeżyć swoją garderobę. Wzięła długą, odprężającą kąpiel, w czasie której namaściła się pachnącymi olejkami - dzięki temu kusiła swym zapachem. W końcu pachniała nie tylko tymi wodnymi olejkami, ale miała swój własny, specyficzny zapach, który uwodził mężczyzn. Oczywiście nie działało to na wszystkich przedstawicieli płci… brzydkiej. Po wyjściu z ciepłej kąpieli, osuszyła swe ciało mięciutkim ręcznikiem i zaczęła się ubierać. Zaczęła od nałożenia pasa do pończoch, koronkowego… Czy miała na sobie bieliznę? A po cóż jej bielizna? Zaczęła naciągać na swe zgrabne nogi pończochy, a na sam koniec włożyła na sienie koronkową, tiulową, prześwitującą suknię, podkreślającą jej krągłe i kobiece kształty. Przeczesała jeszcze wilgotne włosy, doprowadzając niesforne pasma do porządku. Na stopy wsunęła jeszcze szpilki i tak ubrana zeszła z gracją na parter, poszukując… Hira. Wiedziała, że chociaż ten wampir dotrzyma jej towarzystwa. Łączyło ich przecież tak wiele, choć równie sporo ich dzieliło? Potrafili się jednak porozumieć jak nikt, dosłownie jakby byli stworzeni do tego, aby zapełnić sobą nawzajem tę pustkę  i samotność jaka im doskwiera. Cóż z tego, że wampirzyca miała męża? Wiadomo jaki to był mąż. Nie mogła nawet udać się z nim na polowanie… Czuła się stłamszona przez niego. Nie zamierzała jednak psuć sobie tego wieczoru i tanecznym krokiem udała się za doskonale znanym zapachem Hiro. Wyczuwała jakieś słabe, obce wonie, ale nie przejmowała się nimi. Nie wiedziała, że stare wampirzysko miało towarzystwo. Ale czy nie wchodziłaby do salonu, gdyby zdawała sobie z tego sprawę? Oczywiście, że nie!
Otworzyła drzwi i weszła… piękna, wabiąca, kusząca – kwintesencja wampiryzmu. W końcu wampiry były idealne pod każdym względem, aby wabić swe ofiary i je atakować, wysysać słodką krew do ostatniej kropelki. Jej wejściu towarzyszyła dosłownie muzyka wejściowa z Pulp Fiction. Nie omieszkała unieść również głosu, w końcu jej misterny plan legł w gruzach. Nie można jej było odmówić zmysłowości, ale miała swój temperament…
– Ta łajza znów się gdzieś szlaja! Nażre się jakiegoś świństwa, a potem robi te swoje maślane ślepia do Ciebie! A jak mu odmawiasz, to przyłazi świnia do mnie na czworaka i błaga! Choć ostatnio…
Urwała, dostrzegając wreszcie, że Hiro nie jest sam. Oczywiście w żadnym razie nie zrobiło jej się głupio! Co najwyżej tym obściskującym się „samcom” mogło być, o!
Wybacz, nie wiedziałam, że masz tak… ciekawe towarzystwo…
Parsknęła śmiechem, zerknąwszy na dwójkę obcych sobie mężczyzn. Ale czy to na pewno byli mężczyźni? Miała co do tego pewne wątpliwości. Po chwili już stała u boku jasnowłosego, wysokiego wampira.
– Miałam nadzieję, że chociaż Ty mi potowarzyszysz tej nocy. Testament znów się gdzieś szlaja… Ale nie będę Ci przeszkadzać.
Ucałowała wampira w policzek. A atmosfera, która przed chwilą jej towarzyszyła zniknęła.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Salon [Parter] - Page 10 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
Hiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 480


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyWto Mar 08, 2016 10:44 am

Spodziewał się irytacji ze strony brata gdy tylko wspomniał o napiciu się krwi Lucjusza. Wiedział także, że mógł natrafić na bardzo intymne uch chwile ale nie o to chodziło. Osoba Lucjusza nie podobała się szlachetnemu na tyle aby  w pełni mu zaufać, co oznaczało że tak czy siak musiał zajrzeć w jego osobę. Koijiro nie miał nic w tym do powiedzenia.
- Kojiro. Nie możesz się wtrącać w moje postanowienie. I tak muszę upić jego krwi.
Oznajmił dość karcąco i to spojrzał też na brata. Nie może się też zgodzić by to On usuwał mu wspomnienia, wszak nie będzie wiedział co jego brat pominie.
- Nie możesz.
Zawołał lecz było już za późno. Moc ruszyła do przodu, odbierając wspomnienia wampirowi czystej krwi. Hiro aż zmarszczył brwi, czując narastający gniew. Czyżby głód krwi zechciał o sobie przypomnieć? Nie pił krwi od kilku dni a to za wiele nawet dla starego wampira.
- Nie wywiązałeś się z mojego polecenia, bracie.
Odwarknął szlachetny i zacisnął dłonie w pięści. Musiał przeczekać aż Lucjusz dojdzie do siebie i ocknie się z nagłego użycia Kasacji pamięci.
- Jesteś w zamku na cmentarzu, a ja jestem Hiro Sanguinoso - brat Kojiro.
Uśmiechnął się dość przyjaźnie nie chcąc przypadkiem przestraszyć Lucjusza. Hiro nadal nie był tym typem o typowych złowieszczych zamiarach, zawsze dbał o innych.
- I właśnie miałeś dać mi upić swojej krwi w celu wyciągnięcia z ciebie utraconych wspomnień.
Dodał, spoglądając na brata. Nie ma prawa dać głosu ani się sprzeciwić, złowrogie spojrzenie Hiro nie mówiło o niczym właściwym ani wyrozumiałym. Miał natychmiast odpuścić.
I miał coś dodać, kiedy do salonu weszła kolejna osoba i to takiej, której się wcale nie spodziewał.
- Hachiko.
Mruknął pod nosem i oczu oderwać od piękności nie mógł. Kobieta, wampirzyca. Ta która mogłaby być u jego boku, a nadal tkwi obok krwawej bestii na którą zaczęła się skarżyć. Czy ona wie jak u boku Kanibala się marnuje?
- Nie, nie przeszkadzasz. Wchodź.
Hiro prędko podszedł do damy, umując jej delikatną dłoń i ostrożnie ale stanowczo pociągnął za sobą. Wypada damę przedstawić, licząc też w duchu że jego brat zaprzestanie tak zaborczo przytulać obcego mężczyznę.
- Panowie, to jest Hachiko Kuroiashita. A to jest mój brat Victor i... jego towarzysz Lucjusz.
Odpowiednio przedstawił kobietę posyłając ponownie czarujący uśmiech. Kobieta wprowadziła w nim lepszy nastrój lecz nadal miał na celu pierwszy plan: Upić krew Lucjusza. Więc wykorzystując sytuację, puści swoja przyjaciółkę i dotrze do Lucjusza.
- Musimy porozmawiać. Wstań.
Cierpliwość się kończyła i Hachiko jako że najlepiej znała szlachetnego mogła domyślić się że coś jest nie tak.
Powrót do góry Go down
Kojiro

Kojiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 208


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyWto Mar 08, 2016 6:08 pm

Psowaty usłyszał jak przez mgłę słowa swojego brata. Jego postanowienie? Tak właśnie mu się przeciwstawił, ale Lucjusz należał do niego i tylko do niego. Tu działał już nie tyle Kojiro, ale jego instynkt. Być może psowaty zbyt długo pozostawał posłuszny bratu? być może w końcu działo się to czego Hiro nie przewidywał w swej ślepej wieże, że może nad wszystkim zapanować. Próbując upić krwi Lucjusza Kojiro czuł, że narusza jego jedyną powstałą prywatność, sam się złościł o wtargnięcie w laboratorium, a nie potrafił tego zrozumieć? Kojiro jakoś sam nie dociekał w sprawy prywatne brata, ani w jego pożycie intymne, ani w sprawy którymi się zajmował gdzieś wyżej. I do tej pory liczył, że brat też zachowa się w tym wypadku z taktem. Niestety najwyraźniej się przeliczył. Nawet kiedy skasował pamięć swojego kochana ze wszystkiego czego się dowiedział o hybrydach ten nadal najwidoczniej nie chciał odpuścić. Został zganiony wzrokiem, lecz choć zawsze był gotów spuścić wzrok w geście poddania, tym razem nie zrobił tego, jego złote zwierzęce ślepia mierzyły brata z równą jemu złością, nie akceptował jego postanowienia. Nawet jeśli był psem, nie był domowym zwierzaczkiem, był dzikim stworzeniem, więc i jak one reagował. Jego zwierzęce uszy położyły się ku tyłowi, bo wyczuwał rozdrażnienie własnego brata, jednak sam nie zamarzał ustąpić. Przyglądał się jak brat przedstawia się na nowo znów takim miłym tonem. Jedno mu musiał psowaty przyznać, aktorem to by mógł być niezłym, jedynie chyba na niego to już nie działało, bo aura wokół starszego szlachetnego była kompletnie odmienna od spokojnego wyrazu twarzy.
Do tego weszła do pomieszczenia ruda wampirzyca robiąca za chodzący afrodyzjak, na którą Kojiro spojrzał dosyć obojętnie, dla niego to była po prostu typowa wampirza suka potrafiąca robić za wabik na śliniących się facetów, a niestety najwyraźniej jego brat miał podobny takowym osobnikom gust. Nie skomentował słów wampirzycy o ciekawym towarzystwie. Sam pomógł Lucjuszowi wstać i spojrzał na niego już łagodniej, w sumie było mu żal swojego towarzysza, zaczynał żałować, ze go tutaj zaprosił. Nie chciał już tu być, czuł, że im dłużej tu zostaną tym mniej przyjemnie się może zrobić. Zobaczył, że Hiro znów się do nich zbliża i stanął przed nim nie dając mu dostępu do Lucjusza
-Nie pchaj łap między drzwi, ja ci się do łóżka nie wpieprzam. Więc i ty mi się nie wpieprzaj bracie, póki co jeszcze proszę, bo walczyć z tobą nie chcę. Gdybyś nie był moją rodziną, nie zgodziłbym się nawet na to co się stało. Tylko dlatego. Po za tym chyba masz bardziej interesujacego gościa niż ja obecnie, zajmij się towarzyszeniem Pani Hachiko, a nie moimi sprawami łózkowymi. Bo chyba trochę przesadzasz z tą swoją władzą w rodzinie. Nie proszę cie o wiele, ale tym razem odpuść. Jeśli sam będę mieć jakieś wątpliwości co do Lucjusza to sam się tym problemem zajmę. Jeśli kiedykolwiek mnie zdradzi.. sam go zabiję.
Stwierdził surowo. To była jego sprawa, a jeśli nie ufał mu, jego własnemu bratu, to równie dobrze mógł próbować go zabić. Jeśli tak słaba była wiara Hiro w Victora to widać i Victor nie miał prawa dalej się zwać jego bratem.
-We wszystkim innym cię posłucham, ale nie w tym, to jest moja sprawa, nie twoja, tu nie możesz mi rozkazać, przykro mi bracie, ale twoja władza nie wszędzie sięga. Są rzeczy na które nie możesz mieć wpływu. Obiecałem chronić twoich tajemnic i nie złamię tego, już i tak dostałem wystarczającą nauczę, dobrze wiesz ile dla mnie są warte wspomnienia. Nie posuwaj się za daleko.
Choć końcówki włosów wampira zrudziały wyraźnie wskazując jak mocne emocje wampirem targały to głos jeszcze miał spokojny, wręcz trochę lodowaty co nawet do niego nie pasowało jeśli znało się go na co dzień. Nawet przy Lucjuszu dawał większy upust swym emocją drąc się na niego. Brata szanował i chciał szanować dalej więc starał się jak mógł mimo złości opanować, choć niewiele brakowało by to się zmieniło. Chyba zbyt wiele razy płaszczył się przed Hiro i ten zapomniał, że i on ma skryte pazurki, a to, ze ich nie używał było tylko wyrazem jego lojalności. Jednak i ta miała swoje granice jak u każdego.
-Widzę, że błędem było przychodzenie do ciebie. Skoro nawet nie potrafisz uszanować moich wyborów. Jestem psem, lecz nie marionetką, a traktujesz mnie dziś właśnie jak marionetkę bracie, a tego nie mogę zaakceptować. Porozmawiać to w tobą możemy, jak zaczniesz nas traktować normalnie. Bo wymuszanie na kimś własnej woli nie jest rozmową, a tyranią.
Warknął i jeśli nie zostanie zaatakowany przez własnego brata co było wszak niestety możliwe będzie chciał skierować się do wyjścia. Tylko czy w ogóle będzie mu to dane, czy jednak Hiro sam zachowa się jak bezrozumne zwierze? W teorii powinien być tym bardziej wyrozumiałym, w teorii tym starszym i mądrzejszym, lecz czy aby na pewno? Albo okaże się zwykłą bestią tak samo jak Kojiro, tylko jeszcze bardziej zadufaną w sobie i swoich możliwościach na tyle by uważać słowa brata za nic nie warte uwagi? Wszystko to było raczej tylko kruchą nadzieją, obaj byli w niezbyt dobrym nastroju. Tak jak Hachiko znając Hiro mogła poznać, ze coś jest nie tak, tak i Lucjusz mógł poznać jak bardzo balansuje na niebezpiecznej granicy Kojiro.

_________________
Salon [Parter] - Page 10 1Ltvdbr
Salon [Parter] - Page 10 WeOKwVF
Tonbo nie żyje.
Salon [Parter] - Page 10 2ekljqdWylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
Lucjusz

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyWto Mar 08, 2016 7:12 pm

Jak widać został wpierdolony w całkiem niezłe bagno. Nawet jeśli początkowo miało to być ino spotkanie rodzinne, na którym miał poznać rodzinę kochanka, to mimo to kiedy pozwolił sobie mieszać w głowie, to trzeba przyznać, że Lucjusz ma dość takich wizyt i zapewne Hiro będzie ostatnią osobą z rodziny Kojiro, którą Lucjusz zechce poznać. Nawet jeśli nie pamiętał połowy spotkania, jak i to o co był, jak i nadal jest dym, to wampir nie był głupi. Doskonale wyczuwał że sytuacja jest napięta.
Ocknął się w ramionach Kojiro, dalej to już było wiadomo. Zaczęło się pełno pytań ze strony Lucka, który czuł się jak po jakiś prochach, przez które nic nie pamiętał. Jednak to nie to. Lucjusz może i nie posiadał takiej wiedzy, ale nie trudno było się domyślić, co się stało przed chwilą. Było tyle znaków, że to upewniało Lucka. Szedł do zamku, nagle koniec filmu. Ktoś go ogłuszył? Nie możliwe. Pamiętał by chociażby jakieś uderzenie, czy coś. Do tego krew na swojej szyi? Jak i co było dla niego najdziwniejsze. Obudził się i nie znał Hiro! A ten mu zaczyna pierdolić, że zgadzał się na gryzienie?  
Aha... Jasne...
Spojrzał na wampira, który się przedstawił i zapewne gdyby był na nogach, to by wykonał ten ruch co zazwyczaj. Zechciał by podać mu dłoń, jako akt dobrej znajomości. Skinął lekko głową dlatego też. Oparł się bardziej o Kojiro i słysząc kolejne słowa Hiro, spojrzał na szlachetnego, jak an debila.
-Chyba Cię pogięło. Wybij sobie to z głowy.-
Odparł stanowczo, bo nie będzie pozwalał na coś czego nie pamięta. Co to to nie... Co go można gryź na zawołanie? A co on gryzak jakiś. No sorry bardzo... Przy pomocy Kojiro, już po chwili stanął ponownie na nogi.
-Co tu się kurwa dzieje...-
Warknął już powoli wytrącony z równowagi. Nie ma co mu się dziwić. Jakiś obcy mu koleś wmawiał mu coś czego nie pamięta. Co tego jego kochanek zaczął swój monolog. Kiedy szlachetny zaczął wyrażać swoje surowe spostrzeżenie na to i owo Lucjusz zauważył, ze nowa osoba weszła do pomieszczenia. Spojrzał na nią i na jej słowa, zmrużył oczy z chłodem.
-Masz jakiś problem...-
Odparł ino tyle, choć pewnie jego głos zostanie zagłuszony przez monolog Kojiro, który nadal trwał i trwał.Jak coś jej nie pasuje, to niech spierdala do swojego Testamenta, który zapewne i tak ma ją w dupie, skoro musi go szukać, znowu. Niech razem ze szlachetnym nie wciskają się tam, gdzie ich nie trzeba.
-Ej ej ej ej Kojiro...-
Próbował uspokoić wampirka, kiedy zauważył, ze jego włosy zmieniają barwę. Przybliżył się do niego i nachyli mu się do ucha, które zaczepi ustami.
-Psiaku uspokój się...-
Szepnął cicho chcąc go uspokoić. Nie zamierzał się dawać gryź, ale i nie zamierzał też patrzeć, jak z jego powodu szlachetni skarzą do siebie. Spojrzy jednak po chwili na Hiro.
-Koniec spotkania. Nie mam zamiaru w nim uczestniczyć. A gryźć na pewno się nie dam, zwłaszcza, że wspomnienia są moje i tylko moje. Każdy ma jakieś tajemnice, nawet jeśli je mam, to chuj Ci do tego. Są one moje i to czy je wyjawię zależy ode mnie i jeśli to zrobię to na pewno nie powierzę swojej historii Tobie, a Kojiro. Ja się nie wpierdalam w Twoje, to ty się odpierdol od moich.-
odparł stanowczo i objął swojego Kojiro za szyje, przyciągając do siebie. Zamierzał stąd wyjść, jak i zapewnię nie tylko on.
Niech Hiro zajmie się Hachiko i umili jej towarzystwo, a ich niech zostawi już w spokoju.
-Kojiro następnym razem jak zechcesz mi kogoś przedstawić z rodziny, oczekuj że strzele Cię w pysk za ten pomysł. Mówiłem Ci, że Twoja rodzina może być chuj wie kim, leje na to, bo to nie na nich mi zależy, tylko na tobie.-
Odparł zawiedziony całym spotkaniem. Dziwne? Nie. Każdy byłby zawiedziony. Kojiro się starał by spotkanie było "rodzinnym" A jak wyszło stało się czymś co nie należało nawet do fajnego spotkania. Nawet ten łagodny uśmiech Hiro, nie pomógł tutaj.
Skoro Hiro stał niedaleko nich, to Lucjusz zwróci się do niego.
-Przepuścisz nas, czy może jednak już całkiem chcesz spierdolić całe spotkanie, jak i nasz humor?-
Zapytał poważnie trzymając wampira swojego koło siebie. Zapewne nie zechce ich przepuścić, jednak jeśli to zrobi to wyjdą (czyli Z/t dla Lucka i Kojiro) Jeśli jednak nie, co co w takim razie zamierza?

_________________

Salon [Parter] - Page 10 MyGKIOo
Salon [Parter] - Page 10 LYpFYPJ
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
Hiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 480


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyPią Mar 18, 2016 9:54 am

Szlachetny niczym głaz stał i przyglądał się wszystkiemu. Wiedział, że jego bratu wyczyn z piciem krwią nie spodoba się ale innego wyjścia nie miał. Szkoda tylko, że nie pochwalał pomysłu brata. Westchnie też, łapiąc się za głowę. Nie było sensu ciągnąć dyskusji, wszak Przewodniczący z bratem zatargów mieć nie chciał. Dlatego teraz musi odpuść lecz niech wie, że Hiro innym razem dopadnie Lucjusza bo tym ewidentnie nie przypadł mu do gustu.
- Już dość tych wrzasków. Możecie iść wolno, nie zamierzam nikogo zatrzymywać.
Odparł szlachetny, rzucając też spojrzenie Hachiko aby i ona lepiej nie zaczynała wojaczki. Nie chciał też wdawać się w dyskusje z kochankiem brata. Typ zbyt język prostacki miał i za wiele przekleństw wyszło z jego wampirzej paszczy. Tym bardziej nie było sensu rozmawiać.
- Jednak wiedz, bracie, że nie odpuszczę tak łatwo.
Doda im na ich odchodnym. Poczeka aż mężczyźni opuszczą salon, a on sam wreszcie spocznie w fotelu.
- Wybacz Hachiko za zamieszanie. Ten typ po prostu mi nie pasuje i coś w sobie kryje.
Rzeknie do towarzyszki jaka przybyła. Kobieta nie mogła wziąć udziały w kłótni. Szkoda jej nerwów, w końcu złość piękności szkodzi.
- Dopadnę go gdy nie będzie w pobliżu mojego brata.
Już bardziej sam do siebie mówił. Lucjusz... Osoba nie pasująca do Victor'a. Hiro nie jest osobą która dyskryminuje, lecz w tym typie coś się działo. Tajemnice? Może stoi za czyjąś śmiercią? Jako Przewodniczący Rady musi dowiedzieć się jak najwięcej o wampirze który może stanowić zagrożenie dla populacji wampirów. W sumie wypadałoby zająć się zagubionymi istotami, wyłapać je i odizolować aby tajemnica wampirów na nowo mogła się zrodzić i to bez krwiożerczych. Chociaż tak na kilka lat.
- Tylko męża szukałaś?
Spyta wreszcie wampirzycę. Miał nadzieję, że nie było jej głupio od całego zamieszania, bo Hiro aż kipi z zażenowania.

_________________

Salon [Parter] - Page 10 ZUJfX3x
Salon [Parter] - Page 10 ZiV00h7
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyPią Mar 25, 2016 9:52 am

Hachiko obserwowała całą tę sytuację uważnie, spod przymrużonych oczu. Oczywiście nie wtrącała się. W końcu te sprawy nie dotyczyły jej rodziny, a rodziny Hiro. Chciała nawet wcześniej opuścić salon, gdy zorientowała się, że przeszkodziła w prywatnych sprawach szlachetnokrwistego. Oczywiście w oczy rzucił jej się strój wampira. Nie był całkowicie biały, co miało odzwierciedlać jego spokojnego i łagodnego ducha, zaklętego w potwornym, wampirzym cielsku. Nie był też całkowicie odziany w czerń, co odzwierciedlało najmroczniejsze i najgroźniejsze cechy Hira. Jego strój był skondensowany i zawierał biel i czerń. Jak zatem można zdefiniować jego charakter? Znała jego mroczny charakter, ale wolała nie nawinąć się pod jego dłonie, kiedy był naprawdę wściekły. Życie było jej jeszcze na tyle miłe.
Skinęła kurtuazyjnie głową, kiedy zaprosił ją do salonu. Przyglądała się mężczyzną i nie mogła się nawet powstrzymać przed chichotem. Nie spodziewała się zobaczyć… gejów? Musiała przyznać, że ostatnio zrobiła się straszliwa moda na pedalstwo. Owszem, trzysta czy czterysta lat temu też byli geje, ale nie przyznawali się do tego tak otwarcie, chowali się po kątach, a teraz prezentują swoją „miłość” całemu światu, który może niekoniecznie chciał na to patrzeć. I jeszcze chcą mieć równe prawa co heteroseksualni! Pomieszanie z poplątanym.
Pociągnięta przez Hiro, pozwoliła mu na podprowadzenie ku głębi salonu. Trzymała się blisko niego, bowiem nie chciała przekraczać granicy i wkraczać w jego sprawy. Znów skinęła głową, kiedy przedstawił im swoich gości. Zaraz… Hiro miał brata? Była zdziwiona, ale oczywiście nie pokazała tego po sobie. Wampir nigdy przy niej nie poruszał tematu rodziny. Wspominał jedynie o Włoszech, ale była święcie przekonana, że… jest samotny. Sam na świecie, niemal jak ona. Właściwie jej jedyną rodziną stał się Testament, który… przestał być tą rodziną. Chyba nigdy nie nadawał się na odpowiedniego partnera. Całkowicie zezwierzęcił się, a wampirzyca poszukiwała czegoś innego…
Wampirzyca nie wtrącała się do samego końca, aż panowie opuścili salon. Widać było, jak wiele kosztowało to Hiro.
– Nie wiedziałam, że masz rodzinę, Hiro. Nigdy mi o niej nie opowiadałeś.
W jej głosie dało się wyczuć pewien zawód. Dlaczego nie powiedział jej czegoś tak ważnego?! Sądziła, że łączyła ich jakaś więź i to silna. Zerknęła na niego, gdy spytał, czy przyszła tylko do męża. Westchnęła i skrzywiła się. Widać było, że naprawdę nie miała już sił do tego wszystkiego.
– Jakiego męża, Hiro? Chciałam spędzić z nim nieco czasu, szczególnie, że ciągle się mijamy, ale znów go nie ma w Zamku. Nie mam sił do niego. Zezwierzęcił się całkowicie. Dziwię się, że nie pełza ciągle pod postacią gada.
Rozejrzała się po salonie i miała wrażenie, że coś się tutaj zmieniło. A może tak dawno jej tutaj nie było, że nawet nie pamiętała wystroju wnętrz?
– Mam ochotę napić się czegoś mocniejszego. Potowarzyszy mi, Hiro? Wiem, że zawsze masz wiele na głowie, ale przyda Ci się nieco odpoczynku. Może w moim towarzystwie.
Zaproponowała, muskając delikatnie dłonią jego kark. Już po chwili płynęła ku barkowi, żeby wyjąć butelkę burbonu.
– Chyba, że chcesz coś innego?
Sięgała już po dwie szklaneczki. Jeśli wampir nie zaoponuje, poleje burbonu do obu. Byli sami, ale nie przeszkadzało jej to. Nie raz przebywali sami. Byli przecież… przyjaciółmi, czyż nie?
– Czerń i biel… Zawsze widywałam Cię tylko w bieli, nigdy w czerni, a teraz widzę Cię w tym i tym, Hiro.
Zauważyła, posyłając mu złośliwy uśmiech i wręczając szklaneczkę z alkoholem.
- Chyba cierpisz na samotność bardziej niż ja.
Zauważyła już bardziej posępnie, przyglądając się wampirowi uważniej. Czyżby nabawił się paskudnych sińców pod oczami?

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Salon [Parter] - Page 10 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
Hiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 480


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyPią Mar 25, 2016 10:49 am

Hiro nigdy nie opowiadał o swojej rodzinie. Wszak nigdy nie widział powodu aby to robić, poza tym miał swoje zdanie na ten temat. Dość surowe lecz niestety mające okrutne wyjaśnienie.
Hachiko zatem śmiało mogła czuć się podobnie jak szlachetny, bo jak on też nie miała nikogo poza nowymi wampirami.
- Bo jej nie mam. Od śmierci matki, przestałem w jakikolwiek sposób ingerować w nią.
Odpowiedział szczerze uśmiechając się też lekko do wampirzycy. Nie lubił opowiadać o swoim pochodzeniu, nie zdradzał się że ma brata. Nie tylko ze względu osobistych spraw, ale także bezpieczeństwa. Będąc głową mafii może narazić brata na niepotrzebne niebezpieczeństwo. Jak to się mówi - Wszystkie ściany mają uszy.
Tak samo nie zdradzał się z tym, że miał być głową Rodu. Uciekał od tego i tym bardziej skierował się na ścieżkę oddalenia.
Wampirzyca nie wyglądała na radosną na wspomnienie o Kanibalu. Faktycznie wampir zatracił się w swojej makabrycznej naturze. Najwidoczniej na taki żywot był już skazany.
- Z tego co wynika każdy wampir czy człowiek mający geny zwierzęcia spotka się z podobnym losem co Testament. Nic nie byliśmy na to w stanie poradzić, Hachiko. Tak po prostu już musiało być.
Może nie spodoba się taka wypowiedź szalonego naukowca, ale Hiro właśnie tak sądził. Testament jest kolejnym przypadkiem gdy zwierzęce cechy brały ponad rozwinięty umysł wampira.
Zamek ucichł. Jakby prawowity właściciel odszedł na zawsze, a jego pozostali mieszkańcy po prostu stali się jedynie upiorami. Wszystko się zmienia, nic nie pozostaje jednolite. Hiro także uległ zmianie. Nadal jest sprawiedliwym osobnikiem jednak coś i w nim zaczęło gnić. Na subtelny dotyk kobiety wydał z siebie dziwny, zwierzęcy pomruk. Całkowicie nie pasujący do postaci wampira. Lecz wracając do rozmowy...
- Tak, chętnie z tobą spędzę czas. Nawet przy czymś wyniszczającym szare komórki.
Zgodził się na wspólny wieczór z Hachiko. Jej towarzystwo zawsze wprawiało go w radość i chęć dalszej egzystencji. Brakowało mu znajomych twarzy, wspólnych kolacji. Nawet Ringo czy Barabala rzadko widywał.
- Nie, wszystko przyjmę co zaproponujesz. No oczywiście w granicach rozsądku.
Napomknie jak zwykle, unosząc kącik ust. Zerknie na obie przygotowane szklaneczki oraz jak wampirzyca je ochoczo wypełnia krystalicznym burbonem. Z zamyślenia wyrwały go słowa wampirzycy na temat ubioru. Faktycznie jego odzienie było dzisiaj wymieszane.
- Najwidoczniej nie jestem pewny co do swojego nastroju. Niby wszystko jest w porządku, ale jednak nadal coś mnie dręczy.
Przytaknął na jej słowa. Niby humor tradycyjny jednak potrzeba jaka nawinęła się w wampirze miała silny wpływ na jego samopoczucie. Nawet widok brata... z partnerem go przygnębił. Samotność? Może to było i to? Jednakże coś było jeszcze. Może tęsknił do bycia Prawdziwym Wampirem?
Upije łyk alkoholu, by za chwilę badawczym wzrokiem mu się przyjrzeć.
- Do naszego wieczora brakuje starej, dobrej włoskiej muzyki.
Zaś się uśmiechnie chociaż bardziej smutniej i z dozą tęsknoty. Hachiko zapewne mogła bardzo dobrze go zrozumieć... Stare czasy powinny czasami powrócić.
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 EmptyPon Mar 28, 2016 9:43 am

Szlachetny po krótce wyjaśnił, dlaczego nie uważał, że posiada rodzinę. Każdy miał swoją mroczną przeszłość. Hachiko nienawidziła swoich rodziców, ale kiedy faktycznie została pozbawiona resztki więzi rodzinnych, poczuła się nagle dziwnie samotna. Nigdy nie przepadała za przebywaniem w „stadzie”. Trafiła później na dwór swej szlachetnej ciotki, która zajęła się jej wychowaniem. Zmieniło ją to. Sprawiło, że dorosła, zmądrzała i stała się jędzą. Jaka była teraz? Nie miała pojęcia. Gdzieś zabłądziła po drodze. Ewoluowała, zatraciła swoje jestestwo i nie potrafiła się odnaleźć. Małżeństwo z wampirem wcale ją nie wyratowało, wręcz przeciwnie – czuła się jak uwięzi i to ona musiała się zmienić. I zmieniła się, dostosowując się do małżonka, co obecnie wychodziło jej bokami. Nikt nie czuł się swobodnie w obcej skórze.
– Nie mam już sił, Hiro. Zatraciłam już nawet własną osobowość, żeby tylko Testament nie cierpiał. Nie wiem, kim jestem. Nie wiem, jaka jestem, jaka mam być. Zmieniłam swoje życie dla niego i czuję się zagubiona. Jestem o wieki starsza od niego. Wychowałam się w innym świecie, za którym tęsknie, a której tęsknoty nie rozumie. Pragnę dawnego świata i życia, które odeszły w niepamięć. Pragnę znów być sobą, ale… nie pamiętam tego życia.
Czuła, że nie jest już taką wampirzycą, jak niegdyś. Tęskniła za takim życiem, bytem, za polowaniami, zabijaniem. Może nie byłaby już taka bezwzględna — w końcu nawet wampiry dojrzewają —ale na powrót pragnęła poczuć się w a m p i r e m .
– Nam to nie grozi.
Wyniszczające szare komórki? Już byli nieżywi, więc cóż, jeśli nie śmierć, mogłoby im jeszcze zaszkodzić? Należeli do grupy nieśmiertelników.
– Wszystko? Dajmy sobie spokój z granicami rozsądku. Świat należy do nas, Hiro. Zaszalejmy. Poczujmy w sobie ten przeklęty zew, jaki w sobie nosimy…
Zaproponowała właśnie prastaremu wampirowi najwyższej krwi wspólne polowanie. Oczywiście przywykła do odmów, ale miała nadzieję, że ten nie odmówi.
– Mam dość ponurej egzystencji. Chcę znów żyć, Hiro. Pomóż mi przypomnieć sobie życie, a obiecuję, że również i Ty je sobie przypomnisz.
Spojrzała na niego zielonymi, kocimi oczami. Wzrok był palącym, niemal proszący. Zresztą współgrał z cichym głosem, jaki wydostał się z ust wampirzycy. Odgarnęła długie, płomienne włosy z twarzy, zarzucając je na plecy. Patrzyła na niego jak wierzący patrzą w obraz swego Boga i żywiła nadzieję, że bladolicy wyciągnie ku niej rękę i poprowadzi ją ścieżką ku życiu, jakkolwiek by ono nie wyglądało.
– Takiej muzyki zażyć można tylko we Włoszech, aby zabić tęsknotę za swymi korzeniami…
I wampirzyca niegdyś tęskniła za przodkami. Jednak Testament wypełnił tę samotność. Kiedyś. Teraz stał się kolejną zjawą w jej życiu, porzucając i osieracając.
– Nie chcę go więcej niańczyć, Hiro. Nie mogę być jego matką… czuję, że… umieram. Od środka. Duszę się i tłamszę… Spowalnia mnie i wyniszcza.
Spuściła głowę, bo naprawdę cierpiała. Była między młotem a kowadłem. Kochała Testamenta. Tak, bardzo, kiedyś, kiedy był inny. Kiedy mieli o co walczyć, kiedy mieli wspólne cele. Później potrzebował opieki i pomocy, którą otrzymał od małżonki, obwiniając ją w zamian za okazaną pomoc. Ale jak długo można rezygnować z własnego życia, osobowości i jestestwa dla kogoś, kto nie potrafi docenić?
– Chyba zaczęłam traktować Testamenta jak… syna, nie jak męża, czy kochanka… Zresztą jakiego kochanka! On mnie nawet nie dotyka, nie patrzy na mnie jak na kobietę. Jestem dla niego tylko matką, jakiej nigdy nie miał. I tylko tym mogę pozostać.
Zerknęła na Hiro ze strachem w oczach. Była zagubiona. Gdzieś w swoim długim życiu skręciła nie w tę ścieżkę, co potrzeba i zagubiła się w przerażających ciemnościach. Wiedziała, że Hiro był bardzo przywiązany do Testamenta, dlatego bała się jego reakcji na te straszne, ale jakże prawdziwe słowa.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Salon [Parter] - Page 10 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Salon [Parter] - Page 10 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 10 Empty

Powrót do góry Go down
 
Salon [Parter]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: PARTER I PIERWSZE PIĘTRO-
Skocz do: