IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Salon [Parter]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
Hiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 507


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyPią Kwi 08, 2016 6:49 pm

Wysłuchał wampirzyca do końca. Kobieta najwidoczniej straciła swoją moc, drapieżność i mroczny zapał dla związku. Kolejne ciekawe zjawisko jakie zapanowało w wampirzej społeczności: Poświęcenie. Hiro przyjrzał się rudowłosej kobiecie i posłał jej swój przyjacielski uśmiech, jakby dla dodania otuchy. wiedział niestety iż to za mało, jedynie co mogło ją uratować to rozstanie się. wszyscy o tym doskonale wiedzieli.
- Jedynie co możesz zrobić, Hachiko, to rozwieść się z nim. Testament nie rozumie twojego bólu i wątpię żeby tego chciał i wiedział jak się za to zabrać. Jesteście z różnych  światów.
To było przykre co mówił Hiro. Hachiko też nie miała łatwo, ale wychowała się wśród klasy i manierach. Testament pamiętaj jedynie matkę i jej bestialstwo. Mimo swojego wieku, nadal nie potrafił się odnaleźć. Hachiko pewnie o tym wiedziała, lecz przerosło ją zupełnie.
Zaszaleć? Szlachetny zmrużył ślepia, rozmyślając nad słowami wampirzycy która niczym wąż namawiała wampira do ujawnienia swojej prawdziwej natury. Ale czy jako Przewodniczący oraz jako Rozsądek rodziny Kuroiashita miał atakować? Pokazać swoje bestialskie oblicze i mordować z zimną krwią?
- Nie wiem czy tego chcę Hachiko. Czy później ponownie zechcę spojrzeć w lustro aby ujrzeć twarz mordercy.
Zastanawiał się nad tym głośno. Leadris może go zrozumie, że jako wampir z pewnymi zasadami, starał się unikać krwawej jatki. Ale czy właśnie tego jego wewnętrzna Ja nie chciało?
- Ale z drugiej strony pragnę wypuszczenia z siebie bestii by móc wyżyć się i skosztować krwi.
Czemu akurat przypomniał sobie o Lasair? O słodkiej dziewczynce jaką wykorzystał dla własnych przyjemności? Tłumaczeniem bo byłem głodny? I wiele innych ofiar jakie atakował tłumacząc później w naiwny sposób. Szlachetny oszukiwał czasem samego siebie, oszukiwał siebie i naturę jaką miał.
- dlatego mówię, rozstańcie się. Odetchniecie i każdy z was pójdzie swoją drogą. Hachiko. Innego wyjścia w tej chwili nie widzę.
Wstał, mówiąc te słowa. Dopił jeszcze swojego burbona i już miał coś rzec, gdy do salonu wstąpiła służka.
- Syn Ringo jest w opłakanym stanie! Trzeba mu pomóc!
Zawołała, na co szlachetny spojrzał na nią a potem na wampirzycę. Ona też była medykiem, więc ruszyli wszyscy do podziemi.

z/t wszyscy
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
Ringo

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 566


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyNie Sty 01, 2017 2:48 pm

Dotarcie do zamku nie zajęło im wiele czasu, wszak jednooki zna wiele skrótów prowadzących do ponurego zamczyska. Jednak jak czuł się Red, gdy przechodzili między nagrobkami należącymi do starego cmentarza? Biel śniegu nawet nie pomagała rozluźnić upiornego klimatu przerażającego miejsca. Łyse drzewa z suchymi, długimi gałęziami wyglądały jakby wychylały swoje zakrzywione pazury w stronę przechodniów. Wiatr wył niczym zagubiona dusza. A na tle czarnego nieba wznosiła się ogromna szara budowla. Stary zamek.
- Już prawie jesteśmy.
Odezwał się nagle wampir, który to milczał przez większość drogi. Uznał że rozmowę pozostawi gdy tylko znajdą się w środku. Oglądał się co jakiś czas na młodzika sprawdzając czy ten czasem się nie zgubił. Mógł być pierwszy raz na tak odludnym miejscu, nie wspominając już niedostępnym dla intruzów zamku.
Przeszli przez kawałek lasu. W nim także widniały podniszczone, wiekowe nagrobki. Aż wreszcie droga została pokonana. Teraz znajdowali się u podnóża niewielkiego wzniesienia oraz drogi prowadzącej do bram.
- Wejdziesz na teren wampirów, chłopcze. Nie patrz nikomu w oczy, nie wdawaj się w rozmowy. Nic ci nie grozi póki będziesz u mego boku.
Poważnie zaczął mówić, patrząc na chłopaka, jak tylko ich nogi zatrzymały się przy bramie. Byłą ona otwarta, więc bez przeszkód mogli przez nią przejść. Żelazna kurtyna została podniesiona.
Red znajdował się na terenach podłej budowli. Ponure zewnętrze podwórze, kolejne nieprzychylne życiu drzewa. Pomniki gargulców wychylających zza nich łby. I ten sypiący śnieg. Ringo uśmiechnął się, obnażając rząd ostrych zębisk.
- Pokażę ci jak żyją demony.
Po ów słowach oraz przedostaniu się przez kilka stopni kamiennych schodów, pchnął wielkie wrota bez najmniejszego trudu, Ciężkie skrzydła drzwi rozwarły się z jękiem, zapraszając swoją pochłaniającą ciemnością do środka. znaleźli się w holu: wielkim, przestronnym pomieszczeniu. Na przeciw nim kilka metrów dalej witały ich szerokie schody prowadzące na powyższe kondygnacje zamku. A dookoła zalegające ciemnością kąty, drzwi i korytarze. Istna dolina ciemności.
- Zamek należy do mojego siostrzeńca, którego obecnie nie ma w domu. Może nawet i dobrze... Chyba nie chciałbyś być cudzą kolacją, co nie?
Żart padł, ale pewnie tylko Ringo się śmiał. Wskazał dłonią kierunek na jeden z korytarzy do którego się udali. Tam na końcu było wejście do salonu. Salon jak reszta zamczyska nie była zbyt jasnym pomieszczeniem. Oświetlona półmrokiem lamp oraz ogniem wyłaniającym się z kominka. Mieli na tyle szczęścia, że nie spotkali nikogo w drodze do niego.
- Rozgość się Red. Zawołam niedługo służkę by ugościła cię krwią, a ja ściągnę do nas osobę która ma pomóc  stać się lepszym.
Cóż po tych słowach, pokazał na czarne, skórzane kanapy. Red mógł spocząć a Jednooki zajął się ściąganiem służki. Dziewczyna wpadła do salonu, skinąwszy głową na przywitanie. Czerwono włosa kobieta odziana w klasyczny strój pokojówki. Człowiekiem to ona także nie była.
- Przynieś trzy kielichy i kilka worków z krwią. Nie dopuść też aby ktoś nam przeszkodził.
Kilka rozkazów, a służka je naturalnie przyjęła. Szybko opuściła pokój, pozostawiając panów samych. Szarooki wyciągnął telefon by napisać wiadomość do Hiro.
- Czyli Fabio nie mówił zbyt wiele o wampirach. Typowe dla niego - nie chciał robić ci przykrości.
Trudna sprawa, ale trzeba było chłopakowi powiedzieć czym był a czym stał się teraz. A raczej kim! Jednooki wreszcie usiadł na przeciwko wampira w zależności gdzie ten usiadł.
- Byłeś poziomem E, chłopcze. Śmieciem w hierarchii wampirów. Każdy nocny krwiopijca, łowca mógł zgładzić twoją osobę dla samego widzi mi się i rzekomego oczyszczenia świata. Nie posiadałeś żadnych mocy, żadnych praw. Cóż, z mojej winy stałeś się poziomem E i zaniedbałem ciebie jako nowo narodzonego. Mój błąd, przyznaję. Ale teraz gdy nasze drogi na nowo skrzyżowały się, możesz zacząć nowe życie. Moja ofiarowana krew tak jakby podwyższy twój poziom w wampirzej drabinie. Zostałeś pełnoprawnym nocnym stworzeniem, z czasem przybędzie do ciebie twoja jedyna moc. Uzyskałeś długowieczność oraz ochronę moją jako twego stwórcę oraz pana - tak przynajmniej mamy w naszym rodzinnym zwyczaju. Każdy stwórca traktuje swoje pisklę indywidualnie. Ja jak mówiłem chronię cię, daję nowe życie ale ty w zamian mi służysz oraz jesteś oddany na moje każde wezwanie.
Przerwał na dany moment, licząc że chłopak pewnie też ma coś do powiedzenia. W końcu musi poznać nową sytuację, przyjąć ją oraz przetrawić. Co prawda musiał też Ringo zrozumieć jego obawy oraz brak zaufania. W sumie na jego miejscu też by tak postępował, aczkolwiek zachowałby bardziej zimną krew.

_________________
THEME RINGO
Salon [Parter] - Page 11 QS5y27a

Powrót do góry Go down
Red

Red

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 217


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyNie Sty 01, 2017 4:56 pm

Sam nie miał już o czym mówić, jedynie wędrował za jednookim, oglądając zmieniającą się wciąż scenerię, w której się znaleźli. Cmentarzysko, stare, opuszczone, z jednej strony straszne, z drugiej piękne. Nad nim zaś znajdowało się stare zamczysko, imponujące, bardzo imponujące. W pewien sposób czuł się jakoś bardziej pewny w tym środowisku, może to prostu nawyk ze slumsów? Tutaj też wszystko było zniszczone, chociaż żywej duszy tutaj raczej nie spotka tak łatwo.
- Nie jestem na tyle głupi, żeby ruszać samemu w nieznany teren. - mruknął do Ringo, spoglądając na niego. - Zresztą, jestem tu tylko ze względu na Twoją osobę. Dopóki nie powiesz, że mam komuś odpowiedzieć, to nie mam nawet zamiaru tego robić. - przyjście tutaj wziął już jako interes, którego stał się częścią. Ważne są dla niego osoby, z którymi ten interes miał być dobity.
Wkroczył za mężczyzną na ponure podwórze, rozglądając się od czasu do czasu. Cóż, wyglądało podobnie jak cmentarz, chociaż to poprzednie miejsce mogło zdać przytulniejsze dla niego. To było już nie dla niego, nie pasowałoby do charakteru Czerwonego, nie odnalazłby się w nim.
- Póki co wiem, że demony nie zamykają bramy. - rzekł ze spokojem w stronę mężczyzny, kierując dalej za nim kroki.
Nie tylko Ringo zdawał się śmiać z tego, bo nawet jeżeli na ustach Czerwonego nie pojawił się chociaż grymas, który miał być uśmiechem, to zdał się podłapać o co chodzi, nawet sam pozwolił sobie przytoczyć wydarzenia z niedawna w odpowiedzi na to.
- Już raz prawie stałem się kolacją, więc trochę wiem o tym. - odpowiedział po wejściu do zamczyska. W środku też było imponujące, takie ogromne, ciemne, prawdziwa wylęgarnia takich „demonów”, bez dwóch zdań. Więc to tutaj szlaja się elita podobna do rosłego wampira? Ruszył dalej, w kierunku wskazanym przez mężczyznę.
- Widzę że za światłem to nie przepadacie. - zauważył po wejściu do salonu, robiąc kilka kroków przód, by skierować się na kanapę, na którą usiadł. Miejsce miało dziwny klimat, chociaż trudno byłoby określić jakie emocje towarzyszyły teraz Red'owi. Pozostawił szarookiemu robieniu tego, co ten miał w planach, samemu oglądając salon z ciekawością. Takie dziwne instynkty, gdy pojawia się w nowych miejscach chyba.
- Fabio po prostu stara się każdego chronić... On już taki chyba jest. - odpowiedział cicho, wsuwając dłonie w kieszenie. Ciekawe co teraz robił?
Wsłuchał się wytłumaczenia szlachetnego, musiał się dowiedzieć w końcu czegoś więcej, by lepiej wiedzieć czym był. Nie dziwiły go wytłumaczenia stwórcy, większość zdawała się być dla niego zrozumiała. Nie był jedynie śmieciem w hierarchii wampirów, ale i społecznej. Praw nawet nie szukał dla siebie, nie czuł się by zasługiwać na jakiekolwiek. Zresztą, kogo w slumsach obchodzą prawa? Tam takie pojęcie nawet nie istnieje, każdy musi wywalczyć swoje w tym miejscu.
Bardziej wsłuchał się w część, która mówiła o jego obecnym stanie, czym teraz jest. Nie było to w sumie dla niego zbyt ważne, chodziło tutaj jedynie o przestanie bycia słabym w tym świecie, zdobyć jakąś siłę, którą mógłby obronić jego mały świat. Po prostu podpisał umowę z tym demonem, siła za posłuszeństwo, to chyba wystarczająca zapłata za to nowe życie, które teraz faktycznie dostał.
- Czyli teraz już nie muszę się tak bać o moją głowę? - zapytał się mężczyzny, patrząc się w ogień, który bił z kominka. - Trzeba będzie się znowu przyzwyczaić do tego... Służyć mam tylko panu, tak? Mogę kręcić swoje życie dalej, ale mam być gotowy na rozkazy? - tylko to było ważne dla niego. Cena nie wydawała się tak wysoka za to, co się działo w tej chwili. Szkarłatne oczy przesunęły się z ognia na oblicze Ringo, wpatrując się w niego przez dłuższą chwilę.
- Będę mógł go faktycznie teraz obronić? - zapyta się cicho, osuwając się trochę na kanapie. Nie robił tego dla siebie, jego życie może być gówniane, tutaj ważne jest tylko uwolnienie Fioletowego z ciężaru, jaki nosi na sobie przez Himura.

_________________
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
Ringo

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 566


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyPon Sty 02, 2017 3:05 pm

Żart był przykry, a nie śmieszny. Jednooki co prawda doskonale o tym wiedział, lecz lepiej sprawdzić jak wielki dystans ma do siebie Red, aczkolwiek wiedział, że id cukierkowego Fabio dostałby sporą naganę. Toć wrażliwiec.
Jednak wracając do obecnej sytuacji która to odbywała się w salonie. Rozmowa nadal trwała, a wysłanie wiadomości do Hiro zaledwie chwilę. Niebawem białowłosy miał do nich dotrzeć w celu zajęcia się ich nowym znajomym.
- Mnie światło osobiście nie przeszkadza, ale dzięki takiej atmosferze mogę poczuć się jak w rodzinnym, starym domu. Poza tym mój siostrzeniec nie znosi światła, więc to jego zasługa.
Wyjaśnił odnośnie gustu oświetlenia. Ringo jest wampirem ze stron bardziej ponurych, więc tym bardziej nie musi siedzieć w wielkiej oświetlonej sali. Poza tym tak było o wiele przytulniej.
Zauważył też wcześniej, jak chłopak przygląda się pomieszczeniu, w sumie nim tutaj dotarli także badał rejony. Jak widać nie mylił się iż był tutaj po raz pierwszy. Tematu jednak nie zaczynał.
- Tak, Fabio to dobra istota, może nawet aż zbyt. Wiele osób wykorzystało jego dobroć.
Oświadczył szlachetny, patrząc na swojego rozmówcę. Dało się wyczuć jak wielką mięte czuje do fioletowego, ale Ringo nie miał prawa w to ingerować. Zawsze przypuszczał, że Fabio jest tym bardziej oddanym mężczyzną niżeli kobieta. W sumie może i lepiej? Nie pasował do piersiastych istot.
Teraz mieli inną rozmowę. Red zapewne przeżył wiele, wszak znaleziony w slamsach później tam zapewne żył. Ringo nie może sobie nawet wyobrazić jak chłopak czuł się ze swoją marną, niechcianą egzystencją. Teraz dostał szansę, więc mógł zmienić życie na lepsze.
- Nie, nie musisz. Chroni cię też Rada. Jesteś pełnoprawnym wampirem, Red! Całe setki lat przed tobą.
Zaśmiał się staruch, obnażając te błyszczące zębiska. Red był za bardzo sztywny, lecz co się dziwić. Nowa sytuacja, nowe byty.
- Formalnie, młody. Daję ci wolność oraz swobodę. Żyj tak jak żyłeś u boku Fabio.
Niech się cieszy życiem, wszak Jednooki powinien spłacić swój dług wszakże jest honorowym jegomościem, a honor odebrał młodemu chłopakowi poprzez rzucenie go na pastwę okrutnego losu.
- Od początku poznania go zapewne broniłeś, ale teraz masz większą siłę,  no i zyskasz o wiele więcej.
Odpowiedział na pytanie całkiem poważnie. Red jak widać bardzo stara się i nie ukrywa tego. Bardzo dobrze. Przynajmniej nie musi pouczyć chłopaka jak należycie troszczyć się o jego przyjaciół.
Do salonu weszła służka z tacą na której leżały trzy złote kielichy oraz kilka worków z krwią. Ustawiła je przy każdym wampirze, a trzeci przy pustym fotelu. Oczywiście posokę rozlazła tylo do dwóch kieliszków póki co.
- Niedługo pan Hiro tutaj przybędzie.
Przekazała informację, prostując się i zabierając tacę. Jednooki podziękował jej po czym odprawił. Dłonią wskazał na naczynie wypełnione po brzegi świeżą krwią.
- Częstuj się młody. Musimy trochę poczekać na wspomnianego Hiro - to on ułatwi ci życie.
Niech wie z kim będzie miał do czynienia. Szarooki sięgnął po swój kielich i szybko go opróżnił, toć on też odczuwa pokaźny głód. Kuroiashita w końcu słyną z ogromnego głodu, zwłaszcza właściciel zamku.

Ciszę przerwał odgłos otwieranych drzwi. Wreszcie pojawił się w nich nikt inny, niż sam Hiro. Białowłosy jegomość o anielskiej twarzy i podobnym usposobieniu. Odziany w białą koszulę i czarne spodnie. Podciągnięte rękawy świadczyły o tym, że musiał być wyrwany z roboty.
Jednooki od razu zerwał się by skinąć głową na przywitanie przyjacielowi, ten uśmiechnął się i wszedł do pomieszczenia. Przyjrzał się przy okazji Redowi. Szybko załapał, że była mowa o nim.
- Witam was moi drodzy. Więc ty jesteś Red, prawda?
Zagadał szlachetny, podchodząc do miejsca na którym spoczywał słabszej krwi wampir. Pogodne oblicze Przewodniczącego Hiro nie zdradzało żadnych wrogich podstępów, nie jest totalnym potworem.
- To jest właśnie Hiro. Zajmie się tobą i nada ci moc gotową do walki nawet z silniejszymi wampirami.
Wtrąci się, aczkolwiek zamilkł po nieco surowszym spojrzeniu Przewodniczącego. Lepiej nie przerywać spotkania Reda z Głową Rady.

_________________
THEME RINGO
Salon [Parter] - Page 11 QS5y27a

Powrót do góry Go down
Red

Red

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 217


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyPon Sty 02, 2017 5:45 pm

- Dobra, już kompletnie nie rozumiem. - mruknął w stronę Ringo. - Czym jest ta Rada? Nawet... Nie słyszałem o czymś takim, a to chyba coś głębszego. - ciekawość znowu zaiskrzyła w głowie Czerwonego. Ile jeszcze nie wiedział o świecie, który go otacza od tak długiego czasu? Ile jeszcze miał się dowiedzieć? Chyba to nie będzie jedyna rozmowa, którą będzie musiał przeprowadzić ze szlachetnym, droga stanie się chyba jeszcze dłuższa. - Czym się oni zajmują? Są jakąś oddzielną władzą? - wypytywał dla własnej wiedzy. Co prawda wystarczy mu tyle informacji, ile faktycznie się mu przyda, acz trochę więcej wiedzy nie powinno zaszkodzić jego główce.
Bronił Fabio? Czuł się jedynie jakby robił mu tylko więcej i więcej problemów, jakby tylko je przyciągnął za sobą do domu Włocha, niemalże zmuszając go do borykania się z nimi. To Fioletowy zdawał się wciąż bronić Red'a, on o wszystko dbał, chciał pomóc. Himura miał w tym minimalny wkład.
- Mimo wszystko i tak pozostanę panu dłużny... Nie jesteś chyba najgorszą osobą skoro faktycznie mi pomagasz w takiej chwili. - rzeknie w odpowiedzi, przymykając powoli oczy. - Może zrobimy coś takiego - ja będę miał swoje życie, prywatne, już moja sprawa jak będzie szło. Ale, jak będziesz miał robotę do zrobienia na moim poziomie i będziesz potrzebować rąk do jej wykonania, nie odmówię. Chcę mieć na bieżąco czystą kartę skoro już ma nas łączyć jakaś więź... Pasuje? - złoży ofertę ze swojej strony, rozmasowują przy okazji odrobinę kark. Jakoś nie czułby się dobrze z takimi interesami za darmo, wciąż uważa, że w życiu nie dostanie nic za darmo, więc i w takiej chwili chce dać odpowiednią zapłatę.
- Więc jeszcze ktoś ma mieć w tym wkład? - zapytał, sięgając po kielich. - Hm, ciekawe... - mruknie po chwili, opróżniając nieznacznie wolniej swój kielich. - Dowiem się od Ciebie na czym to będzie polegać czy raczej już od osoby, która ma się tym zajmować? - zapyta się jeszcze o tę kwestię, w końcu dotyczyć ma jego osoby. Nie, nie ma zamiaru się wycofać, w żadnym wypadku. Nie robi tego nawet dla siebie, gdyby o to chodziło, to pewnie nawet nie ruszyłby się z miejsca w tej sprawie. Tutaj chodziło wyłącznie o dobro Nessuno, nikogo więcej, nikogo mniej, tylko jego. Chce być kimś, kto będzie miał siłę, by obronić wampira, gdy zajdzie taka potrzeba.

Jednak wzrok sam powędrował z osoby szarookiego w kierunku, z którego dochodził dźwięk. Powoli podniósł się z kanapy, oglądając wchodzącego przez drzwi jegomościa. Wyglądał jak wampir pełną klasą, nic dodać, nic ująć, sama jego obecność zdawała się wywierać presję na osobie Himura.
- Tak. - odpowiedział krótko, skinąwszy po chwili głową w stronę niejakiego Hiro. Znowu stał się bardziej czujny, nieznajomi chyba tak na niego działają. Jedynie obejrzał się na Ringo, wsłuchując w jego krótkie wytłumaczenie, by po chwili przytaknąć mu, mówiąc jedynie krótkie – Rozumiem.
Czyli teraz interesy się trochę poszerzyły, a to co teraz ma się dziać będzie załatwiane z owym jegomościem? Zdawało mu się jakby już kiedyś słyszał jego imię, jednak nie może za dobrze go skojarzyć z faktami... Na ten moment będzie to poznanie od zera.

_________________
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
Ringo

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 566


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyCzw Sty 05, 2017 7:06 pm

- Ty naprawdę mało wiesz.
Burknął wampir, przeczesując dłonią włosy. Fabio powinien wstępnie opisać świat wampirów chociażby dla wiedzy umożliwiającą lepsze poruszanie się wśród nocnej społeczności. Jednak jak widać zbyt mocno chciał ich kryć przed rzeczywistością, co niestety za dobre nie jest.
- Rada jest coś w rodzaju partii politycznej, która ma stanowić i ustalać prawo dla nocnego świata. Oni dbają o nasze bezpieczeństwo, karzą w razie potrzeby i dowodzą. Na ich czele stoi Przewodniczący. Więcej powiedzieć nie mogę bo gwoli ścisłości ma ona ściśle tajne, prywatne działania.
Wyjaśni chłopakowi na tyle ile był w stanie. W końcu sam jednooki niezbyt wiele wiedział o ich działaniach, wszak Hiro pod tym kątem bywał aż nadto tajemniczy.
- Jak najbardziej, młody wampirze.
Odparł zgodnie z jego słowami. Red niech się cieszy swoim życiem, nie musi myśleć że nagle zniknie przez Ringo. Poza tym chłopak mógłby szybko zginąć przy boku szlachetnego, a to nie było żadnym celem czy koniecznością.
- Dowiesz się od niego.
Nie zamierza mówić chłopakowi co będzie, skoro sam niezbyt nie wie na dany temat, Hiro zajmował się nauką, a nie brutalny mięśniak z jednym okiem.
Na szczęście Hiro właśnie się zjawił, a Ringo zyskał szansę wykręcenia się z tłumaczeń. Potarł nerwowo kark, uśmiechając się szeroko do przyjaciela.
- Skoro się już znamy, możemy przejść do innego pomieszczenia. Chodź ze mną.
Rzekł spokojnie białowłosy, wskazując dłonią na drzwi. Ringo nie zamierzał w żaden sposób powstrzymywać ich skoro Red przybył tutaj dla celu wzmocnienia. Siedział w salonie do momentu nie odejścia obu wampirów.

zt + Red i Hiro

A staruch tutaj pozostał. Skoro Hiro nie zechciał napić się krwi, Jednooki wypełnił po raz drugi swój kielich by umoczyć w nim usta. Szybkie łyki i już naczynie zostało opróżnione. Odstawił je na miejsce by po chwili rozłożyć się wygodniej na miękkiej kanapie: zakładając ręce za głowę a nogi układając na siedzisku. Utkwił wzrok w tańczące płomienie w kominku, wsłuchując się w uspokajające trzaskanie drewna. Taka atmosfera od zawsze wzbudzała w starym wampirze pozytywne emocje, więc odpoczynek jak najbardziej wskazany. Zamknie ślepie, by poddać się dobrowolnie w ramiona snu.

_________________
THEME RINGO
Salon [Parter] - Page 11 QS5y27a

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
Yuki

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptySob Sty 07, 2017 10:29 am

Yuki ostatnio rzadko zaglądała do zamku, choć zaczynało się to powoli zmieniać. Sporo przebywała w swojej starej posiadłości, ale nie zapominała o tym, że teraz tu był jej dom. Właśnie wróciła po dłuższym spacerze i postanowiła nieco rozejrzeć się po zamku. Tak właściwie nie zaszła daleko, bo rzucając okiem w stronę salonu dostrzegła doskonale znaną sobie postać. Szumiąc suknią zdecydowała się wejść do środka. Poruszała się w miarę cicho, ale jej pojawienie się, zapewne nie umknęło uwadze wampira. Stanęła obok kanapy, spoglądając z góry na twarz męża, którego ostatnio rzadko widywała. Kącik ust drgnął jej wyraźnie.
- Witaj, mój drogi. - ręka powędrowała w stronę głowy Ringo, muskając jego włosy.
Jej stosunek z mężem był skomplikowany, choć od jakiegoś czasu lepszy niż z początków ich małżeństwa. Sporo zdążyło się pozmieniać, a Yuki jak to Yuki, starała się dostosować, choć obecnie nie bardzo wiedziała i w jakim nastroju jest Ringo i co ostatnio się działo. Może nawet Ringo będzie zaskoczony jej obecnością? Obecność żony była raczej rzadkim widokiem.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
Ringo

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 566


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptySro Sty 11, 2017 5:26 pm

Obecność Yuki była faktycznie bardzo rzadka. Może nawet i lepiej? W zamku pojawiło się wiele nieprzyjemnych istot, mogących wyrządzić krzywdę wampirzycy o wrażliwej osobowości. Lub mogła zostać wykorzystana. Nie przewidzi się żadnej akcji... Niestety.
Lecz gdy zjawiła się blond włosa, nie napotkała żadnej wampirzej duszy, poza swoim mężem. Jednooki spał jak na razie, aczkolwiek gdy podeszła bliżej i odezwała się, otworzył ślepie. Aż dziwne że nie bała się go dotknąć. Chociaż jak szlachetna zauważyła, Ringo nieco się ogarnął.
Zmienił pozycję do siadu, po czym spojrzał na małżonkę.
- No proszę, Yuki! Dawno cię nie widziałem.
Uśmiechnął się, wskazując po chwili dłonią na wolne miejsce obok siebie. Nie musiała się już męża bać, wbrew pozorom nie stwarzał już takiego zagrożenia jak dawniej.
- Przybyłaś w odwiedziny czy nosi cię jakiś interes?
Spytał całkiem przyjaźnie, spoglądając na nią. Mogła mieć jakąś sprawę albo po prostu odwiedziła męża, co byłoby niezwykłym zjawiskiem. Bo kto odwiedza starego rozrabiakę? A może Yuki miała ochotę na partyjkę? Właściwie mógłby zapytać, ale jak na razie straszyć jej nie chciał. Niech sobie kobieta odpocznie.

_________________
THEME RINGO
Salon [Parter] - Page 11 QS5y27a

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
Yuki

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptySro Sty 11, 2017 7:01 pm

No cóż, to zamczysko zawsze napawało ją odrobiną strachu, bo mogło tu być niebezpiecznie, ale zdążyła już przywyknąć, poza tym wychodziła z założenia, że nie powinno jej tu nic grozić, chyba że zdarzyłoby się coś naprawdę niespodziewanego. Teraz też podeszła do Ringo bez strachu, co było także pewną nowością. Kiedyś unikała go jak ognia, starając się ograniczać kontakty do niezbędnego minimum i jedynie wypełniać swoje obowiązki jako żona, gdy była taka potrzeba. Teraz to powoli zaczynało się zmieniać, Ringo przestał być tak brutalny i straszny, a ona sama miała pełną swobodę ruchów bez jakichkolwiek obaw. Nadal nie czuła się pewnie, ale zdecydowanie było już inaczej.
Uśmiechnęła się lekko i przysiadła obok mężczyzny, zgarniając poły sukienki.
- Żaden interes, uznałam, że wypadałoby wpadać częściej do zamku, w którym ponoć mieszkam.
Zdobyła się na drobny żart, ponieważ łatwo można było zauważyć, że rzadko kiedy tu bywała ostatnimi czasu i wcale nie było to spowodowane strachem czy próbą ucieczki. Gdyby tak było, z pewnością nie siedziałaby obok Ringo. Teraz tak doszła do wniosku, że właściwie Ringo nie zna, nigdy nie rozmawiali ze sobą szczerze ani nic z tych rzeczy.
- Wykorzystuje wolny czas. Jak nie ma mnie w Akademii, to siedzę w posiadłości w lesie, ale równie dobrze wypadałoby wpadać tutaj. Ale mam pytanie... nie miałeś może ostatnio jakiegoś kontaktu z Yv?
To ostatnie zapytała tylko z ciekawości. Już dość dawno chciała spotkać się z córką, ale ich kontaktu mocno się rozluźniły, tak samo zresztą jak z pozostałymi dziećmi. Każde szło w swoją stronę. Może też i z tego powodu szukała rozmowy z mężem, w końcu, przynajmniej w teorii, poza dziećmi był jej najbliższą osobą.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
Ringo

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 566


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptySob Sty 21, 2017 8:33 pm

Dokładnie, Yuki już mogła czuć się bezpiecznie przy Jednookim oraz w zamku. Jako jego żona miała tutaj nietykalność, chyba że ktoś zechciałby mieć do czynienia ze starym szlachetnym. Raczej rzadko ktoś się taki zdarza.
Póki co sama kobieta zaczynała jakby ufać swojemu mężowi na tyle, że nie bała się go odwiedzać czy podejść. Nie unikała go jak ognia i dało się to zauważyć.
- Tak, zamek zawsze będzie stanowił dla ciebie dom, Yuki.
Odparł z uśmiechem. Wampirzyca nadal może tu mieszkać, w końcu jako żona może nawet powinna? Ale już nie był takim brutalem by trzymać kobietę na siłę, oczywiście musiała też mieć się na baczności: zero zdrad bo mąż bywa zazdrosny.
Oczywiście nie wyzbędzie się pewnych odruchów, mianowicie gdy ta usiadła, wampir od razu wyciągnął ramię by objąć ją. Taka drobniutka przy wielkim wampirze.
- Cóż... Nie, Yuki. Nie utrzymuję raczej kontaktów z tą częścią rodu, dobrze wiesz.
Nieco szorstko ale nie dla blondynki. Ród Shiroyama nadal stanowił wrogów dla Kuroiashita, zatem nie trzymał żadnych kontaktów z nimi, nawet z córką małżonki. Dla niego była pasierbicą, nikim więcej. W sumie ona także nie należała do osób chcącym mieć kontakt, więc tym bardziej nie szukał go na siłę.
- A co? Zgubiłaś ją? Czy jakaś mała kłótnia i teraz młoda szuka ucieczki przed matką?
Niby żart, acz wiedział jak się czuje. Z Ringo dzieciarnia też nie rozmawiała. Sahal, Roksana. Ślad po nich zaginął, a starucha zamartwiają. Wyciągnął drugą dłoń, kładąc ją na policzku jasnowłosej chcąc odwrócić jej twarzyczkę ku sobie. Czy już wiedziała do czego stary pryk zmierzał?
- Chyba już dawno nie gościłaś w moim łożu, Yuki.
Tak, wypada zaznaczyć jak Ringo nie kochał swojej żony cieleśnie. Już długi czas czekał na przybycie delikatnej, chcąc na nowo pochłonąć ją w swoje ogromne żądze. A ona doskonale je zna.

_________________
THEME RINGO
Salon [Parter] - Page 11 QS5y27a

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
Yuki

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyNie Sty 22, 2017 6:49 pm

Nie czuła się w tym zamku najlepiej, bo i samo w sobie jako budynek nie stanowiło miejsca przytulnego i przyjemnego. Jej posiadłość w lesie była zupełnie inna, ale i jej charakter zdecydowanie odbiegał od zamkowych murów. Dlatego też rzadko tu się pojawiała, ale jednak się pojawiała, żeby pokazać, że wcale nie uciekła od Ringo i nadal jest w rodzinie. Teraz akurat spotkała także samego Ringo, więc skorzystała z okazji.
Uśmiechnęła się słabo, na wzmiankę o domu. Mimo wszystko ciężko było jej uważać zamek za dom w tym głębszym znaczeniu. Za to do kolejnych słów mogła się jak najbardziej odnieść, choć wcześniej nieco zdrętwiała, gdy Ringo ją objął. Jej stosunki z mężem uległy wyraźnym zmianom, jak i poprawie, ale nadal miała pewne odruchy, których nie mogła się wyzbyć. Musiał się więc liczyć z nieufnością i dystansem, który mimo wszystko jak było widać, Yuki stara się pokonać.
- Tak wiem, ale może miałeś choćby przypadkowy kontakt z nią. - westchnęła cicho. - Nie pokłóciłyśmy się. Jeszcze. Ale mam z nią do porozmawiania bardzo poważnie zresztą. Kłótnia więc nie będzie wykluczona niestety.
Zagryzła dolną wargę, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, jak ten gest może zostać odebrany przez mężczyznę. W głowie miała Yv i to, co ta dziewczyna mogła nawyprawiać najlepszego. Yuki jak to matka po prostu martwiła się o swoje dziecko i to, jak wiele głupot mogła zrobić i jak bardzo poważnych głupot. I rzecz jasna obawiała się, że ta rozmowa może skończyć się ostrym konfliktem na linii matka-córka.
Teraz jednak jej uwaga skupiła się na mężu, który w sposób bardzo bezpośredni dał jej do zrozumienia, czego od niej oczekuje. Spojrzała na niego z lekkim zaskoczeniem na twarzy, a tęczówki niebieskich oczu rozszerzyły się znacząco.
- Tak jakoś wyszło... - właściwie nie wiedziała co powiedzieć, więc powiedziała cokolwiek. - Miałam inne rzeczy na głowie, ale można to nadrobić.
Sama nie wierzyła w to, że wypowiedziała te słowa. Normalnie nigdy by czegoś takiego nie zrobiła, ale znała Ringo na tyle dobrze, że wiedziała, iż w takich momentach powiedzenie "nie" byłoby głupotą, a choć zmienił się już przez te lata, to jednak nadal napawał ją obawami. Może jednak warto byłoby przekonać się, jak duże zmiany w nim zaszły? Byli w końcu małżeństwem i rzeczywiście minęło już bardzo wiele czasu odkąd się kochali, choć pewnie on już był z wieloma kobietami w między czasie, z kolei ona sama nie była z nikim. Długi okres celibatu miała za sobą.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
Ringo

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 566


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyNie Sty 29, 2017 10:13 am

Właściwie nie ma co się dziwić czemu Yuki bała się cmentarnego zamku. Nie wynosiła właściwie stąd żadnych łagodnych czy miłych wspomnień, była to istna łaźnia dla potwornych istot. Kobieta miała prawo się bać, bo przecież roiło się tutaj od osób nie znających żony Ringo.
- Czyli aż tak nabroiła? Wiesz, Yuki, jeśli będziesz potrzebowała wsparcia może przyjść też z nią do mnie. Może i nie jestem jej ojcem, ale nie pozwolę by cię nie szanowano.
Niech wie, szlachetny mówił całkiem poważnie, nawet mimika jego twarzy nie wskazywała na kpinę. Jasnowłosa nie musiała już się aż tak spinać przy nim, stary przez dzieciarnie sam stał się bardziej rodzinny niżeli był wcześniej.
Jednak niektórych rzeczy się nie wyzbył.
Teraz siedział obok małżonki, obejmując ją jednym ramieniem. Taka drobna istota przy rosłym wampirze. Musiało to całkiem uroczo wyglądać.
- A może nim przejdziemy dalej, opowiedz mi co robiłaś przez czas naszej rozłąki? Tak bardzo jestem ciekawy.
Uśmiechnął się, patrząc na twarz kobiety. Pogładził lekko wierzch jej policzka, dając do zrozumienia iż nie ma się czego bać. Nim cokolwiek zrobi, Ringo chciał rozmowy. A może nawet i wymagał? Niewiele spędzają razem czasu, więc wypada wymienić chociaż kilka słów. W sumie nie wiedział też o tym rudowłosym łowcy, a kiedyś tam odczuwała do niego mięte. Nadal ona istnieje?

_________________
THEME RINGO
Salon [Parter] - Page 11 QS5y27a

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
Yuki

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyNie Sty 29, 2017 8:05 pm

Tak, Yuki obawiała się zamku, choć już nie aż tak bardzo, jak z początku, gdy tu zamieszkała. Pewnych negatywnych odczuć jednak nie była w stanie się niestety wyzbyć i być może nigdy nie będzie w stanie. Mimo wszystko przez swoją pozycję czuła się w miarę bezpiecznie, co jednak nie oznacza, że czuła się komfortowo. Do tego było daleko.
- Czy aż tak, to nie wiem, ale jak z nią porozmawiam to się dowiem. Dowiedziałam się pewnych rzeczy i się wściekłam. Naprawdę. Ale to było jakiś czas temu, zdążyłam ochłonąć.
Uśmiechnęła się słabo. Nie chciała wnikać w szczegóły tego, czego się dowiedziała, a fakt, że jej córka zrobiła aborcję, było niemałą wieścią, a gdyby doszło to do uszu rady mogłoby się zrobić zamieszanie, a Yv miałaby poważne kłopoty, w końcu była szlachetnej krwi, a pozbywanie się nienarodzonego dziecka szlachetnej krwi to jednak zbrodnia. Yuki sama musi rozwiązać tę sprawę.
Z początku była nieco spięta bliskością męża. Zawsze się przy nim stresowała, ale to też nie ma się czego dziwić, wspomnienie krzywd nadal w niej żyło. Mógł jednak poczuć, że Yuki nieco się rozluźnia. Przechyliła głowę z jego stronę, a jego delikatność i podejście było dla niej nieco zaskakujące, ale i... miłe. Inne. Może nie powinna się tak denerwować. Z drugiej strony pytanie jakie jej zadał było co najmniej kłopotliwe.
- Nie robiłam nic szczególnego. Wróciłam do pracy w szkole, więc często tam przebywam, a wcześniej podróżowałam, głównie po Francji.
Nie chciała wspominać o Azelu, tym bardziej, że ich relacje się pokomplikowały. Ciągnęło ich do siebie, ale jednocześnie łowca dał jej wyraźnie do zrozumienia, że nie powinni się spotykać nigdy więcej. To było dla niej bolesne, ale nie narzucała mu się. Pogodziła się z faktem, że najwyraźniej i tak nic z tego nie wyjdzie. Nie mogło. Nadal go kochała, ale to nie miało już żadnego znaczenia.
Nie chciała o tym mówić, wiedząc, że dla Ringo to drażliwy temat, a poza tym, pewnie skończyłoby się to źle dla Azela. Zresztą najwyraźniej zerwali ze sobą, choć żadne z nich tego nie powiedziało wprost.
- Właśnie... - przekręciła się bardziej w jego stronę, opierając dłoń na torcie mężczyzny. - Nie chciałam ci tego mówić... ale jakiś czas temu zostałam napadnięta w drodze do domu. Przez poziomy E.
Mogło to być dla niego zaskoczeniem? Być może. Ktoś by pomyślał, że przecież to niemożliwe, by wampir niskiej rangi atakował szlachetnego, ale te potwory miały to gdzieś. Może jednak nie powinna mu tego mówić, bo ją znów uziemi w miejscu.
- Łowcy ostatnio prowadzą akcje wytępienia wampirów ze slumsów. Wiele z nich uciekło na obrzeża i atakują kogo popadnie. Wydaje mi się, że może to być spory problem.
Poziomy E były niestety problematyczne, a to, że hasają sobie na wolności atakując każdego kto się nawinie mogło stanowić problem, szczególnie teraz, gdy wszystko w mieście wracało do normy.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Rillianne

Rillianne

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 335


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyWto Sty 31, 2017 11:14 am

Hejka, siemaneczko może skoczymy gdzieś dzisiaj? Jakaś imprezka?
Tak słowem wstępu, Rilli wstawiła się w salonie zupełnie bezszelestnie. Ot, zakradła się do pomieszczenia, co krok krzywiąc się coraz bardziej. MATKA I OJCIEC RAZEM? Bez kłótni? Jakieś gadki szmatki o ruchaniu, jakieś innej córce Yuki? Boże, wampirzyca prawie zwróciła banana, którego zjadła chwilę wcześniej. A zawsze jej powtarzano, że ma taką paskudną rodzinę, a tu proszę - obrazek niczym z najlepszej telenoweli! Nie było jej przecież, aż tak długo, żeby wielki i potężny Ringo zdążył spróchnieć. Mruknęła coś pod nosem, zaznaczając w ten sposób swoją obecność w salonie.
- Co to za czułości? - bąknęła, pośpiesznie zdejmując płaszcz z ramion. Dorosła, stała się kobietą. Przestała przypominać rozpieszczoną nastolatkę, co zawsze wypominał jej Dastan. Nabrała kształtów, nauczyła się wykorzystywać swoje atuty dlatego była ubrana tak wyzywająco. NO ŻEBY TYLKO RINGO NIE DOSTAŁ ZAWAŁU!
Nie rozumiała zachowania papcia, nie rozumiała też dlaczego Yuki nadal jest w stosunku do ojca taka uległa - w końcu Rill domyśliła się prawdy i zdała sobie sprawę, że nie była planowanym dzieckiem i że matka tym bardziej nie oddała się tyranowi dobrowolnie, więc obrazek jaki zastała w salonie przyprawił ją o mdłości. Zresztą sama szlachetna wyzbyła się jakiś odczuć wyższych po zniknięciu Dast'a, więc widok tej parki wzbudzał w niej wiele negatywnych emocji. Nie żeby coś, ale wolałaby ich zastać w kłótni - jakiś mały sadyzm zawsze spoko, elo.
BUNT MŁODOŚCI NADSZEDŁ W ZŁYCH CZASACH!
- Fuj. - skomentowała krótko, nonszalancko i z wyraźną wyższością opierając się o framugę.

_________________
Salon [Parter] - Page 11 TJw3nFg
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
Ringo

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 566


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyNie Lut 12, 2017 10:08 am

Czułości? Jednooki rzadko je okazywał, właściwie wcale. A to, że jest w miarę miły dla żony nie powinno dziwić, tylko pozytywnie zaskoczyć. Blondynka zbyt wiele się wycierpiała by na nowo zostać upokorzona, poza tym przebywa w obecności Łamacza kości więc nigdy nie wie kiedy na nowo odbije palma.
- Więc nie próżnowałaś na tyle. W sumie i dobrze.
Odparł wampir, uśmiechając się kącikiem ust. Mógłby strzelić, że wampirzyca korzystała z życia, ale jakoś nie chciał sobie psuć nastroju. Wszakże gdyby dowiedział się o jej potencjalnych kochankach, z całą pewnością nie byłoby już tak miło.
Zmarszczył brwi, słuchając dalszych opowieści. Poziomy E wciąż napadają silniejszych? Chociaż Yuki jest drobna, to nadal jest szlachetną.
- Najwidoczniej łowcy niepotrzebnie wtrącają się w życie slamsów. Gdyby nie ich bezsensowne polowanie dla sportu, wampiry nadal siedziałyby w swoich schronach.
Może sam jest za polowaniem na słabszych i ogólnym czyszczeniem, to jednak interwencja ludzi od zawsze mu dokuczała. Łowcy lubią wtrącać swoje trzy grosze w sprawy wampirów, a jeśli jest odwrotnie, to już wielkie zdziwienie.
- Denerwuje mnie fakt, ze ludzie zbyt mocno chcą wpychać nos tam gdzie nie trzeba. Od zawsze powtarzam Hiro by uciął te wścibskie noski i pokazał ludzkiej rasie, że nie mają prawa ingerować w wampirze społeczeństwo.
Dodał nieco zły, odwracając od żony wzrok. Dobrze, że była cała ale właśnie gdyby nie łowcy, nie byłaby napadnięta. To też powinna brać pod uwagę.
Tak więc też nikt nie spodziewał się córki ich obojga, mianowicie Rilianne. Ringo już wcześniej ją wyczuł, lecz nie dawał temu znać. Dopiero gdy młoda pojawiła się na polu widzenia, stary wampir przyjrzał się młodszej. Cóż, strój pozostawał wiele do życzenia.
- Rillianne, kiedy zechcesz chodzić nago po zamku?
Trochę sarkazmu nie zaszkodzi. Zmierzył ostro postać latorośli, wskazując dłonią fotel by usiadła. Ostatnio rzadko się widują, więc wypadałoby spędzić trochę czasu w rodzinie.

_________________
THEME RINGO
Salon [Parter] - Page 11 QS5y27a

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
Yuki

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyNie Lut 12, 2017 1:05 pm

Ich relacje nie były typowo rodzinne, więc nie ma się co dziwić, że we wzajemnych stosunkach bywało bardzo różnie. Yuki mimo wszystko nie zamierzała mówić Ringo o wszystkim, poza tym, nie zrobiła absolutnie nic, co mogłoby uchybić honorowi czy godności szlachetnego, nie miała sobie nic do zarzucenia. Sama też zresztą nie wnikała w to, co on porabiał i z kim. Tak, zdecydowanie ich małżeństwo nie należało do normalnych i formalnie istniało tylko na papierze. Ale widać, jakoś dawali radę, a przynajmniej Yuki dawała, choć nie byłą do końca z takiego życia zadowolona.
Inne kwestie były teraz jednak na tapecie.
- Sama byłam zaskoczona. Rzadko który wampir decyduje się na zaatakowanie swego pobratymca, nie mówiąc już o tym, by atakować kogoś krwi szlachetnej. - skrzywiła się lekko na to wspomnienie. - Nazwanie ich jednak wampirami byłoby mocnym uchybieniem dla nas samych - to zwykłe bezrozumne potwory. Z drugiej strony możliwe, że to łowcy odpowiadają za ich stan, bo wiele poziomów E może żyć w miarę normalnie, z kolei ci, których spotkałam nie mieli w sobie już nic cywilizowanego.
To tak w ramach konkluzji, odnośnie obecnie panującej sytuacji. Trzeba z tym zrobić porządek i wszyscy o tym wiedzą, tylko wychodzi na to, że robiąc porządek w jednym miejscu robi się bałagan w innym i wcale nie jest lepiej, a wręcz przeciwnie, robi się gorzej.
W tym momencie jednak pojawiła się najmłodsza pociecha Yuki, która w sumie nie była już taką małą dziewczynką. Jak widać Rill nadal była w okresie buntu, bo wciąż ubierała się nieco zbyt wyzywająco. Yuki odsunęła się od Ringo i spojrzała na córkę, lekko zaskoczona.
- Rill... - powiedziała z wyraźnym bólem w głosie.
Jej ukochana córka najwyraźniej za nic miała zdanie rodziców. Nie była głupia i pewnie zdawała sobie sprawę z wielu rzeczy... może stąd też ten bunt? A może źródło leżało gdzie indziej? Łatwiej by było, gdyby mogli porozmawiać, bo na razie Yuki nie bardzo wiedziała jak ma podejść do córki. Niestety jej relacje z dziećmi nigdy nie należały do łatwych.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Rillianne

Rillianne

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 335


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyPon Lut 13, 2017 12:57 pm

- Nago? Nie mogę. Za dużo tu zboczeńców. Chociaż im to pewnie bez różnicy czy ubrana czy naga. - mruknęła, siadając w fotelu. Założyła szybko nogę na nogę, prezentując zebranym swoje zgrabne przeszczepy. Niech patrzą, wyszła im całkiem ładna córa.
- Nagi wampir, to wolny wampir. Dastan lubił biegać i świecić tyłkiem w okolicznych lasach. - dodała jeszcze. Po złości oczywiście. Rill zgromadziła w sobie wiele jadu - wysyłka do akademii, zniknięcie Dastan'a, brak matki w najważniejszym okresie dorastania, a wcześniej trzymanie w zamku przez ojca. Wampirzyca trochę zeschizowała. Poczuła się samotna i porzucona. Nie ma znajomych, właściwie to nie ma nikogo dlatego wyrosło z niej takie 'coś'.
Zerknęła kątem oka na Yuki. Cóż, nie ma co się rozwodzić nad tym jakim cudem w ogóle się tutaj znalazła i dlaczego wróciła do Japonii.
- Słucham? - rzuciła bez większego entuzjazmu. Sztywna, zimna gadka bez polotu. Co miała zrobić? Przecież nie będzie darła się z żalu na pół zamku. Nauczyła się trzymać emocje na wodzy. Czasami może nie wychodzi jej to najlepiej, w końcu jest córką Ringo ... Ale koniec końców daje radę, więc siedziała bez cienia emocji w fotelu zerkając, to na ojca, to na matkę.

_________________
Salon [Parter] - Page 11 TJw3nFg
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
Yuki

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyPon Kwi 17, 2017 7:38 pm

Relacje z córką od jakiegoś czasu były trudne. Dziewczyna dorastała i przechodziła okres buntu. Yuki wyszła z założenia, że dziewczyna mocno wdała się w ojca i to ją odrobinę niepokoiło, wolała to jednak zachować dla siebie. Nie chciała przed córką niczego ukrywać ani jej okłamywać. Jej relacje z Ringo było jej i jej męża sprawą, choć wiedziała, że w dużej mierze odbija się to na Rill, a dziewczyna nie była już małym dzieckiem, które niczego nie widziało i nie rozumiało. Chciałaby z córką spędzać więcej czasu, ale nie chciała jej też do niczego zmuszać. Niestety jej relacje z dziećmi nigdy nie były najlepsze. Widok córki więc rozdzierał ją i ranił, tak jak jej postawa. Kobieta zacisnęła usta i wstała z kanapy podchodząc do dziewczyny.
Spojrzała na nią ze smutkiem, który mimo wszystko chciała ukryć. Bolało ją to, że znów zawiodła. Przyłożyła dłoń do policzka córki i pogładziła go delikatnie.
- Moja kochana Rill... przepraszam za wszystko. Nie zasłużyłaś na to.
Uśmiechnęła się blado i odwróciła wzrok patrząc na Ringo. Rill nie zasłużyła na to, by mieć tak fatalnych rodziców i co ona mogła teraz zrobić? Była otwarta na propozycje i gdyby Rill zechciała, Yuki poszłaby za nią zawsze i wszędzie nawet się nie zastanawiając.
Pochyliła się nad córką by mieć usta tuż przy jej uchu.
- Wybacz kochanie.
Odsunęła się i w tym momencie uznała, że nic tu po niej. Może nawet dobrze się stało, że Rill wparowała tak niespodziewanie? Może i córka udawała twardą, ale i Yuki nie była całkiem szczera względem Ringo - chciała być dobrą żoną, jednak nie miało to nic wspólnego jej uczuciami i emocjami. Chciała coś powiedzieć, ale w tym momencie odezwał się jej telefon. Drgnęła i wyciągnęła go, a oboje mogli po chwili usłyszeć jej zrezygnowane westchnięcie.
- Muszę iść. Jakiś wypadek był i potrzebny jest lekarz.
Chciałaby zostać z córką, porozmawiać z nią szczerze i otwarcie tylko w cztery oczy, ale na razie nie mogła sobie na to pozwolić. Szepnęła jeszcze, by w razie czego Rill dała jej znać i na tym się skończyło. Yu zebrała swoje rzeczy i opuściła zamek z ciężkim sercem.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Nie
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Nie

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyNie Kwi 28, 2019 8:00 am

Mieszkając tyle lat w Yokohamie, zdążył już poznać wiele krótszych dróg, prowadzących w stronę Południowych slumsów. Nawet mając przewieszoną przez ramię opróżnioną z większej ilości krwi dziewczynę, a z drugiej strony Gabriela. Dla chłopaka taki kawał drogi byłby męczący, więc Kanibal nie miał problemów aby go przenieść. Rosła postać, szerokie barki ułatwiają transportowanie ciała. Ba, nie raz przenosił trupy.
- Już niedaleko.
Powie do syna, zerkając na niego kątem oka. Powinien być przytomny, ale jeśli uciął sobie drzemkę, nic wielkiego się nie stanie. Natomiast co do Nei; dziewczyna była zbyt osłabiona, poza tym jej wolał nie wypytywać. Wystarczy, że zaciągnie ją do zamku, w którym powinni ją jakoś ogarnąć, a przynajmniej Hiro. Oby tylko staruszek nie był zajęty.

Po przekroczeniu przez próg wrót zamczyska, olbrzyma z dwójką gości przywitała jedna ze służek. Od niej stwór dowiedział się, że niestety ale Przewodniczący jest obecnie zajęty, więc trzeba poczekać. Westchnął ciężko i nie czekając na dalsze słowa, skierował się w stronę salonu. Każde pomieszczenie było ponure; kamienne ściany charakterystyczne dla zamków. Kolory nie mające innej barwy niż czerń, grafitowy i ciemni granatowy. Ze ścian wyrastały przerażające łby gargulców, mających odstraszyć wszelkich ciekawskich intruzów. Dla wampirów mieszkających w zamku wystrój pasował, wszak oni sami nie byli nigdy zwolennikami pasteli czy żyjących barw. Poza tym niby jak miał wyglądać Stary Zamek będący niemalże sercem cmentarza?
- Nie wiem co mam z wami zrobić. Ale jedno jest pewne, że bez opieki medycznej, a przynajmniej ty, Gabrielu, się nie obejdzie.
Oznajmił co niestety było już oczywiste. Jednak co okazywało się najgorsze? Kanibal nie mógł położyć swoich łapsk na Nei, nie mógł się w nią wgryźć, a pragnienie ludzkiej krwi wierciło w nim głęboką dziurę. Cierpiał na tym, że nie mógł nikomu o tym powiedzieć.
Salon również okazał się sporym, ponurym miejscem, lecz dość dobrze zadbanym. Nie unosił się w powietrzu kurz, nie śmierdziało stęchlizną. Poza drobną wilgocią, co niestety w Japonii jest normalne, było całkiem przyzwoicie. Ułożeni na kanapie i to dość ostrożnie.
- Nie mam pojęcia co się z tobą stanie później. Zjedzą, wypuszczą. Wszystko zależy od woli pozostałych.
Burknie wampir w stronę Nei. Dodam, że w łapie stwór cały czas dzierżył jej walizkę, która to została umiejscowiona tuż obok kanapy.
- Bo ja osobiście już dawno pozbawiłbym cię życia.
Dorzucił niezbyt pocieszająco, jednak taka prawda. Kanibal zmierzył ją ostrym spojrzeniem, a żółtawe, gadzie ślepia na moment zmieniły barwę na czerwoną. Szybko rozprawiał się z takimi jak ona; dopadał, czasami wykorzystywał, a później pożerał. Dosłownie pożerał, bo poza krwią, zjadał i ciało. Odsunie się wreszcie, żeby jeszcze przez chwilę przystanąć. Sam był ciekaw co dalej się z nimi stanie i kto się zainteresuje, w końcu Gabriel za czasów panowania Samuru, nie był mile widziany.

_________________
Salon [Parter] - Page 11 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 171


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyCzw Maj 02, 2019 5:52 pm

W uliczce próbowała jeszcze wstać o własnych siłach, jednak kiedy podnosiła ciało, cały czas wspierając się o brudną i odrapaną ścianę jakiegoś budynku, poczuła tak silne zawroty głowy, że upadłaby, gdyby akurat olbrzymi wampir nie położył na niej swoich łapsk i nie dźwignął jej na ramię. Zarejestrowała jeszcze tylko niespokojne pytanie krwiopijcy, który rozharatał jej szyję – zdążymy przed wschodem słońca? – po czym świat zaczął jej całkiem wirować, a ona sama straciła przytomność.
Podczas drogi ocknęła się parę razy, ale nie na tyle, aby być w stanie unieść chociażby głowę i sprawdzić, gdzie w ogóle była. Czuła tylko mocne stąpanie wampira oraz jego twarde mięśnie, o które bez przerwy obijała się słabym ciałem.
Cholera, nie była nawet w stanie wychrypieć jednego słowa, a co dopiero wołać o pomoc.
Czy był już wschód?, przeszło jej za którymś razem przez myśl, kiedy wreszcie zaczynała jako tako kontaktować – choć nadal mogła otworzyć tylko oczy, przesłonione skołtunionymi włosami. Uczepiła się w głowie tego pytania jak tonący brzytwy i chyba tylko to sprawiło, że od tego momentu pozostała już świadoma – a przynajmniej niektóre z jej zmysłów, bo umysł jeszcze odmawiał współpracy.
Gdy zdała sobie sprawę, że weszli właśnie do jakiegoś pomieszczenia, i gdy usłyszała czyjś kobiecy głos (ani trochę niezdziwiony tym, że wampir taszczył na ramieniu ledwo żywą nastolatkę), zmobilizowała wszystkie siły i uniosła w końcu kark.
Ciemno.
Ponuro.
Strasznie.
W dodatku dość staromodnie.
Och, czyli jednak wampiry lubowały się w tych wszystkich ekstrawaganckich, zabytkowych meblach, tak jak głosiły wszystkie legendy? Jakaś trumna też tu się znajdzie?
Może olbrzymi wampir będzie na tyle miły, że od razu ją tam ułoży, aby mogła dokonać żywota w miejscu powiązanym z byciem trupem?
O dziwo, kiedy zdjął ją z ramienia – o wiele delikatniej, niż się spodziewała! – na plecach i pupie poczuła miękki, przyjemny materiał. Ułożył ją na kanapie, tuż obok, masz babo placek, jej drugiego oprawcy. Rozumiała, że nie chciał brudzić krwią dwóch mebli oraz że najpewniej jej ciało miało być w pogotowiu, gdyby młodszy wampir znowu zgłodniał, ale mógł sobie to darować i ułożyć ją chociaż odrobinę dalej.
Spróbowała się odsunąć w bok, chociaż zapadła się przez to tylko w miękkim materiale. Postanowiła więc nie pogarszać sytuacji i pozostała nieruchomo – odgarnęła tylko słabo włosy z twarzy, a następnie przyłożyła drżącą dłoń do szyi. Jej skóra nadal lepiła się od krwi.
Zerknęła na młodszego kątem oka – ciągle wyglądał na mocno osłabionego, choć jej krew chyba mu pomogła. Dlaczego mnie nie zabił?, zastanowiła się. Czy serio chcieli ją utrzymać przy resztce sił życiowych, aby mogła posłużyć jako kolejny posiłek?
Z lekkim zaniepokojeniem dostrzegła, że czarnowłosy wampir przytachał ze sobą jej walizkę. Nie, o nie – tego się już w ogóle nie spodziewała. Co gorsza, to oznaczało, że w uliczce nie pozostał po niej żaden ślad, no, może oprócz jakichś plam krwi.
Cholerka, ci krwiopijcy zdecydowanie nie byli idiotami. Czy ktokolwiek będzie teraz wiedział, gdzie jej szukać? Czy Fergal odebrał jej wiadomość głosową? Czy będzie w ogóle w stanie ją wyśledzić?...
Kiedy nauczyciele lub rodzice zauważą, że jej nie ma? A może to Mir, mimo że nadal ze sobą nie rozmawiały, będzie pierwszą, która stwierdzi, że coś jest nie halo?
Przycisnęła nieco rękę do pulsującej rany. Miała cholernie zimną dłoń, co ją niepokoiło. Przypomniała sobie, jak długo ostatnio musiała dochodzić do siebie, aby być w pełni sił.
Wtedy przynajmniej Fergal się nią zajął, a teraz, cóż, wątpiła, żeby magicznie pojawił się w… w tym czymś, gdzie teraz się znajdowała, czymkolwiek było to miejsce.
Kiedy usłyszała, że wysoki wampir zwrócił się do niej, uniosła słabo głowę, by na niego spojrzeć. Oni? Kim są oni? Wiedziała, że nie ma sensu o to pytać, bo i tak nie dostałaby odpowiedzi, ale przez jego słowa odważyła się, aby powiedzieć cokolwiek. Wpierw nie dała rady przez chrypkę, musiała więc odkaszlnąć. Dopiero po tym udało jej się wyrzęzić parę słów:
Ostatnio mnie puścili. – Nie wierzyła, że poniekąd właśnie postawiła się własnym oprawcom, chyba po prostu jeszcze nie myślała na tyle jasno, aby odpowiadać bezpiecznie. Nie miała też pojęcia, czy poprzedni krwiopijcy byli w jakikolwiek sposób powiązani z tymi, ale… raz kozie śmierć. – Tamte wampiry. W starym, zniszczonym budynku. Nie zabiły mnie. Wy też… nie musicie. – Słabo pamiętała poprzedni raz, ale intuicja jej mówiła, że teraz znajdowała się w innym miejscu. Tamten budynek był chyba opuszczony.
Nie ma to jak mówić krwiopijcy, co musi, a czego nie musi robić, tuż po tym, gdy właśnie oznajmił, że osobiście chętnie by ją zabił. Brawo, Nea, punkt za instynkt przetrwania.
Ale chyba naprawdę nie miała już nic do stracenia.

_________________


Salon [Parter] - Page 11 Mochit10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
Gabriel

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 525


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyNie Maj 12, 2019 11:05 pm

Z zaskoczeniem odkrył, że wnętrze zamku zbytnio się nie zmieniło. Zupełnie jakby opuścił to miejsce niespełna miesiąc temu. Jednak nie wszystko pozostało takie same, jak zapamiętał - nie rozpoznawał niektórych twarzy. Osoby, które wcześniej przechadzały się po korytarzach zamczyska, już teraz nie wyłaniały zza zakrętu. Odruchowo spojrzał w stronę prowadzącą do jego byłego pokoju. Ktoś tam teraz mieszkał? Sam do końca nie wiedział, czy chciałby poznać odpowiedź na to pytanie, w końcu jakakolwiek by ona nie była i tak nie wprowadziłaby żadnej zmiany w życiu.
Odetchnął, kiedy poczuł miękkość kanapy. Zdążyli dotrzeć do celu przed wschodem słońca, a właśnie to było najważniejsze. Choroba na razie nie stanowiła zagrożenia, dlatego Gabriel poczuł, że pierwszy raz od wyjście ze swojego domu może rozluźnić mięśnie i spróbować się zrelaksować.
Zmęczone spojrzenie gadzich ślepi spoczęło na Testamencie.
Opowiedz mi coś o chorobie. Ile osób z naszej rodziny to dopadło?
Palcami przetarł oczy, jakby to miało zetrzeć z nich ociężałość, która coraz bardziej próbowała zamknąć powieki. Ochota, by odwróć się do wszystkich plecami, by zasnąć, stawała się coraz mocniejsza. Ale nie mógł od tak pokazać swojemu ojcowi, żeby dał mu spokój, skoro ten postanowił pomóc, czego Gabriel zupełnie by się po nim nie spodziewał.
"Bo ja osobiście już dawno pozbawiłbym cię życia."
Uśmiechnął się, pokazując zęby, którymi niedawno dobrał się do krwi dziewczyny.
Więc czemu tego nie zrobisz? – zwrócił się do wampira, oszczędnym ruchem głowy wskazując uczennicę. – Wiesz, jak niewiele trzeba, żeby to zrobić.
Nea nie byłaby w stanie stąd uciec. Zabranie śmiertelniczki tutaj było niemym przypieczętowaniem jej losu. Jeżeli właściciel zamku jej nie wykończy, ktoś inny podejmie się tego zadania. I kto wie, czy ten ktoś nie okaże się jeszcze gorszy niż ktokolwiek inny, kogo blondynka do tej pory spotkała?
Zmarszczył brwi, słysząc słowa Nei. Ktoś ja wypuścił? Czemu miałoby to jakkolwiek poprawić sytuację, w której się teraz znalazła? Ani Gabriel, ani tym bardziej Testament nie byli krwiopijcami, którzy wypuszczają swoje ofiary jedynie z dobroci serca.
Nie musimy – zgodził się od razu. – Ale możemy – dodał lekceważąco.
Lament ludzi i ich słowne próbny ugłaskania oprawców często przynosiły odwrotny efekt od zamierzonego.
Ale sama musisz przyznać, że tutaj jest lepiej niż w jakimś opuszczonym budynku. Aż miło się tutaj przebywa. Gdzie wolałabyś skonać - tutaj czy w wśród ruin?
Było jasne to, że tylko prowokował dziewczynę, bawiąc się jej kosztem.
Powrót do góry Go down
Nie
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Nie

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyWto Maj 14, 2019 10:02 pm

Dziewczyna powinna się cieszyć, że nie została porzucona na pastwę losu. Wszak inne poziomy E mogłyby ją dorwać albo wygłodzone wampiry wyższej krwi. Chociaż na mieście było spokojniej, to i tak nie brakowało przestępców. Nie żeby Stwor się obawiał, po prostu uznał że lepiej jest zabrać ofiarę ataku, niż pozostawić. Bowiem łowcy mogliby się dowiedzieć i wampiry miałyby niemałe kłopoty. A kiedy nie ma ciała, nie ma też i zbrodni.
Nim Nea ogarnęła gdzie jest, Gabriel postanowił dowiedzieć się od Kanibala, czym dokładniej jest choroba. Stwór westchnął ciężko, patrząc z zastanowieniem na syna. Jak zacząć rozmowę? W końcu sam nie jest dobry w rozmowach, zwłaszcza jeśli chodzi o zdrowie. Aczkolwiek przemilczenie też nie wchodziło w grę.
- Nie jestem dobry w rozmowy o sprawach medycznych, Gabrielu.
Zaczął, po czym przesunął się aby spocząć ciężko na fotelu. Aż dziwnie się poczuł, przecież nie przesiadywał za często w zamku i już zapomniał jak to jest odpoczywać na wygodnych meblach. Więc nim zaczął, przejechał leniwie dłonią po wierzchu szorstkiego materiału.
- Niewiele do tej pory wiem. Podobno wszystko zaczęło się ode mnie, a później odziedziczyły ją moje dzieci; Ty, Samuru, prawdopodobnie Hera. Z Gakim nie wiem jak jest.
Ciężko było opowiadać o sprawie, która dotyczyła tak wielu osób. Leku teoretycznie na nią nie ma, więc jest jak klątwa, która może zostać jedynie złagodzona i to w sposób dość okrutny.
- Żeby ją przetrwać, musisz polować. Kiedy czujesz głód, zaspokój go, a nie czekaj do ostateczności. Inaczej organizm pożre sam siebie, odbierając ci życie. W końcu podczas ataku, trawisz samego siebie.
Dokończy, licząc że syn pojmie. Kanibal naprawdę nie miał ochoty na rozmowy, właściwie odzwyczaił się od nich i każde słowo, które wypowiedział, odbierało mu siły. Nerwowo też stukał pazurami o podłokietniki fotela. Zerknął też na dziewczynę.
- Bo nie mogę.
Odpowiedział cicho na pytanie wampira. Vlad zabronił komukolwiek mówić, a krwawy rak którym został Testament zatruty działał. Nawet więc jeśli by chciał... Nie może.
- Wiem, wiem aż za dobrze.
Dorzuci, krzywiąc się w złości. Chętnie zabiłby Neę, w końcu nie pamiętał kiedy zapolował na człowieka, odebrał mu krew i delektował się jego strachem. Bywały dni w których stwór tęsknił za swoim drapieżnym życiem.
- Pójdę po Hiro, on lepiej ci wszystko wyjaśni.
Jeszcze większe zdenerwowanie wkradło się w głos stwora. Bezradność i poczucie bezsilności nie pomagały. Gabriel zrobi oraz odbierze tak, jak uzna za stosowne.
- Tamci nie są nami.
Wzruszy ramionami, marszcząc brwi. Teraz był wściekły na to, żę nie mógł przerazić ofiary. Że stał się potulniejszy. Wbił pazury w fotel.
- Tak jak mówi mój syn. Lepiej jak pożrą cię w zamku, niż w zniszczonym budynku.
Powinien się zaśmiać, ale jakoś do śmiechu mu nie było. Gadzie źrenice zwęziły się, wielkolud naprawdę miał ochotę ją wchłonąć.
- Może to już twoje ostatnie chwile lub nie. Módl się więc do swojego boga, aby tutejsze wampiry zadały ci szybką śmierć.
Warknie, wiedząc że wcale nie pokrzepi ją tymi słowami. Chętnie by też ich zostawił, gdyby nie przybycie kolejnej osoby. Barabal. Czarnowłosy w czarnym odzieniu. Wpełznął do środka salonu niczym cień i pojawił się tuż za fotelem na którym siedział kanibal. Biała jak ściana twarz wyglądała upiornie na ciemnym tle.
- Dlaczego straszysz naszego gościa? Przecież nie pozbawiamy ich życia od razu.
Skomentuje przybyły wampir, nie odrywając ślepi od dziewczyny. Już dawno człowiek do nich w gościach nie zawitał. Zatem co trzeba zrobić? Uczcić wyśmienitą kolacją.

_________________
Salon [Parter] - Page 11 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 171


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptySro Maj 15, 2019 11:20 pm

W milczeniu słuchała ich słów o jakiejś przeklętej chorobie, próbując zorientować się, czy z tej odległości da radę dojrzeć cokolwiek przez okna. Niewiele wskórała – mimo że okiennice był ogromne, to widok, jaki się stąd rozpościerał, był jej kompletnie obcy. Nie miała bladego pojęcia, w której części Yokohamy – o ile to dalej była Yokohama – mogli się znajdować.
Cholera, nawet gdyby cudem udało jej się stąd wybiec albo dorwać jakiś telefon, to nawet nie miała jak wezwać pomocy.
W napięciu łapała każde słowo wampirów, mimo że niewiele rozumiała. Rodzina? Czyli co, ten budynek był posiadłością jakiegoś rodu? Czy takie rzeczy jeszcze w ogóle istniały?
Znowu rozejrzała się po wnętrzu. Im dłużej tu siedziała, tym bardziej przyzwyczajała się do ponurej atmosfery, jaka tu panowała – stare, nieco odrapane meble, wysokie sufity, odstręczające, raczej dawno nieodnowione ściany...
Do tego całkiem wygodna kanapa, chociaż to mogło być wynikiem tego, że przez mięśnie wysokiego wampira, o które obijało jej się całe ciało, wszystko ją bolało. Ale pal licho ten ból – najgorsza była rana na szyi. Czuła na palcach, że posoka nadal leciała, nawet jeśli nie ciągle i nie ciurkiem, Nea bała się więc, że jeśli nie opatrzy ugryzienia, to straci zbyt dużo krwi i znowu zasłabnie. A wątpiła, aby wampiry dały jej teraz w pełni zaopatrzoną apteczkę.
I jeszcze drugi strach: krwiopijcy mówili o tej tajemniczej chorobie – co jeśli ten popapraniec ją czymś zaraził, czymkolwiek to było? Czy jego ślina mogła być... trująca?
Oczywiście, potencjalne zakażenie i tak było niczym przy fakcie, że najpewniej skończy w tym budynku jako czyjaś kolacja, ale jednak – zębiska i ugryzienie tego potwora były obrzydliwe same w sobie, a informacja o chorobie niemal przyprawiła Neę o nudności.
Słowa wysokiego wampira, te o głodzie w chorobie, przynajmniej utwierdziły ją w jednym przekonaniu – miała pewnie być przekąską na czarną godzinę dla tego tu, siedzącego obok niej, gdy znowu dopadnie go... głód.
Matko, co za okropna perspektywa. Już wolałaby, żeby wykończył ją za pierwszym razem.
Gdyby nie fakt, że znajdowała się w śmiertelnym zagrożeniu, pewnie odpowiedziałaby wampirowi obok coś kąśliwego – działał jej porządnie na nerwy, nawet mimo tego, że była cholernie osłabiona. Spojrzała na niego kątem oka, kiedy akurat odsłonił dwoje obleśne kły, i poczuła dreszcze. Odniosła wrażenie, że rana zaczęła jeszcze bardziej pulsować, choć pewnie to sobie wmówiła.
Gdzie wolałabyś skonać? On tak na serio? Nie dość mu było pastwienia?
Z dala od ciebie – wyszeptała cichutko i znowu odkaszlnęła, bo cały czas czuła suchość i chrypę w gardle.
Tak bardzo marzyła o szklance wody, że niemal mogłaby zrozumieć wampirzy głód – albo przynajmniej jego namiastkę.
Tamci nie są nami – tyle to i Nea wiedziała, choć dla niej poniekąd każdy wampir był taki sam.
To znaczy prawie każdy – Fergala nadal zaliczała do grupy... przyjaznych, o ile można tak powiedzieć, krwiopijców, mimo że ich pierwsze spotkanie było raczej trudne. Cóż, wątpiła jednak, żeby powołanie się na znajomość z Rekinem cokolwiek jej dało – skoro wampiry nie zainteresowały się, kim byli tamci, to pewnie gdzieś miałyby jakiekolwiek nazwiska.
Nie wierzę w Boga – odpowiedziała tylko wysokiemu wampirowi.
Gdyby Bóg istniał, nie pozwoliłby na życie takim piekielnym istotom. Gdyby istniał, nie pozwoliłby na zabójstwa niewinnych ludzi.
Gdyby istniał, byłaby teraz w akademiku i pewnie przygotowywała się do zajęć.
Już prędzej uwierzyłaby, że istnieje tylko szatan – ale nie Bóg. Chociaż raczej żaden z nich.
Istniał tylko pieprzony bieg wypadków, który był jej wyjątkowo nie na rękę.
Wzdrygnęła się gwałtownie, gdy dotarły do niej słowa jeszcze innego, trzeciego wampira. Nie usłyszała ani nie zobaczyła, kiedy wszedł. Zlustrowała go wzrokiem i od razu zauważyła podobieństwo między nim a pozostałymi.
Skoro ten siedzący obok niej był synem długowłosego, to co z nowo przybyłym? Brat któregoś z nich? Wujek? Również syn? Jak wielka była ta rodzina? Wampir wymienił wcześniej kilka imion, ale Nea ich nie spamiętała.
Cholera, dlaczego wszystkie te potwory musiały wyglądać tak młodo?
Przełknęła z zaniepokojeniem parę razy ślinę i machinalnie spróbowała jeszcze bardziej wcisnąć się w miękki materiał kanapy – wzrok trzeciego wampira niesamowicie ją przerażał, nawet mimo tego, że mężczyzna znajdował się stosunkowo daleko od niej.
Gościa?, powtórzyła w myślach. Wiedziała, że takie słowa wcale nie wróżą nic dobrego.
Jeśli nie od razu – to kiedy? – odważyła się zapytać, patrząc przez chwilę na bladego wampira, chociaż szybko odwróciła wzrok. Nie była w stanie wytrzymać jego spojrzenia.

_________________


Salon [Parter] - Page 11 Mochit10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
Gabriel

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 525


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyPon Maj 27, 2019 11:00 pm

Patrzył na ojca, zastanawiając się nad jego słowami. Tak naprawdę nie dowiedział się niczego pożytecznego na temat rodzinnej choroby. Jak najszybsze zaspokajanie głodu było oczywiste. Starał się pilnować, żeby zapasy krwi były na bieżąco uzupełniane, choć czasami miedzy zajęciami zapominał o tym.
Jedno słowo zwróciło uwagę Gabriela. Hera? Dawno nie słyszał o tej osobie. Już parę lat temu przestał myśleć o swojej siostrze. Wydawało mu się, że bliźniczka zerwała wszelkie kontakty z rodziną i zajęła się swoim życiem. Czyżby jednak mylnie przypuszczał? Kiedyś spędzał niemało czasu z Herę, ale z biegiem czasu zaczęli oddalać się od siebie.
Masz jakieś wiadomości o Herze?
Co jak co, ale Testamenta nie podejrzewałby o utrzymywanie zażyłego kontaktu ze swoją córką czy nawet z jakimkolwiek dzieckiem. Wydawał się kimś, kto raczej nie wnika w sprawy swojego potomstwa, dopóki los przypadkiem nie krzyżuje ich dróg. Zresztą teraz też tak było, bo prawdopodobnie nie doszłoby do rozmowy Kanibala i Gabriela, gdyby młodszy wampir nie wpadł w kłopoty, z których nie potrafił się sam wyplątać. Z pewnością solidna ilość szczęścia przyczyniła się do tego, że to właśnie Tes go odnalazł, a nie jakiś patrolujący łowca.
Nie możesz? – podejrzliwość wkradła się do głosu czarnowłosego.
Nie rozumiał i coś mu mówiło, że nie będzie mu dane pojąć zachowania ojca, który zazwyczaj rzadko pozwalał swoim ofiara na długie życie. Co się stało, że tym razem nie skorzystał z tak doskonałej okazji do wykończenia ludzkiej nastolatki? Byli w zamku. Tutaj nikt nawet nie zająknąłby się na ten temat, a całe wydarzenie zostałoby w obrębach zimnych murów.
Mogłabyś być trochę milsza – odparł niezadowolony z zachowania dziewczyny. – Gdzie twój instynkt samozachowawczy?
To smutne, że ludzie, żyjąc przez tyle lat w przekonaniu o swojej wyższości, zapomnieli, iż to nie oni tak naprawdę liczą się na tym świecie. Przez to nie potrafili się odpowiednio zachować w roli zwierzęcia przeznaczonego do skonsumowania. Chociaż życie w cieniu dawało wampirom spore pole do popisu; nie musieli się przejmować, że zwykły tłum powiąże ich z napadami i znikającymi ludźmi.
Sięgnął dłonią do szyi, do miejsca, które zostało rozgryzione przez Samuru. Rana zdążyła się już zasklepić, ale proces regeneracji nie przebiegał tak szybko jak zazwyczaj. Uaktywnienie się choroby najwyraźniej musiało wyczerpać ciało bardziej niż Gabriel na początku sądził.
Znużonym wzrokiem spojrzał na Barabala. O tak, jeszcze jego tutaj brakowało. Jak widać przybycie gości nie mogło być całkiem zignorowane. Liczył, że jeżeli ktokolwiek zechce się przywitać, to przynajmniej nie zapomni o przyniesieniu krwi. Niby uczennica była pod rękę, ale młody Kuro nie wiedział, jakie plany wobec niej miał ojciec. Chciał ją żywą? Może starość tak bardzo namieszała mu w mózgu, że zaczął przejawiać litość względem ludzi?
Barabalu, mogę liczyć na jakieś ubrania, żeby się przebrać? – zapytał, odrobinę się prostując. – I nie ukrywam, że byłoby miło, gdyby ktoś nastawił mi rękę.
Ilekroć spoglądał na uszkodzoną kończynę, tyle razy przypominał sobie o niedawnym zdarzeniu przed mieszkaniem starszego brata. Chcąc czy nie chcąc - musiał przyznać, że gad parszywie go urządził. Mimo to wspomnienie wybuchającej dłoni Samuru sprawiało odrobinę poprawiało humor.
Powrót do góry Go down
Nie
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Nie

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 EmptyNie Cze 02, 2019 5:03 pm

Nea mogła być spokojna, bo choroba nie była zaraźliwa. Poza tym zwyczajny człowiek mógłby nawet jej ie przetrwać.
- Żadnych.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Mimo bycia ojcem wielu dzieciaków, wujkiem czy nawet już dziadkiem, trzymał się z dala od rodziny. Gabriel powinien pamiętać, że ojciec nie jest rodzinną osobą. Właściwie trzyma ich na dystans jak tylko może, a ostatnie wydarzenia wzmogły niechęć jeszcze bardziej.
A im więcej pytań padło, tym bardziej Kanibal się denerwował. Słowem się już nie odezwał, pokręcił tylko głową. Nie może i już. Przez chorego łowcę, który odebrał mu możliwość atakowania ludzi. Wszak nie raz się o tym przekonał.
- Nie myśl o tym.
Dorzuci jednak, jakby chciał aby młodszy się nad tym tak bardzo nie głowił. Miał swoje sprawy. Prawie został zabity, prawie umarł przez atak choroby. Kanibal czuł się dotknięty, że nie potrafi pomóc własnym latoroślą, a doświadczenie życiowe jakie posiadał wcale nie pomagało. Chciał już stąd iść.
- Nie dziwię ci się, że nie wierzysz.
Burknie na odzew dziewczyny. Cóż, można byłoby o tym porozmawiać. Jednak to nie był odpowiedni czas, bowiem przerwała im obecność Barabala. Szlachetny wampir, który wiedział kiedy się wstawić.

BARABAL


Pytanie dziewczyny zignorował. Teraz był bardziej zaciekawiony Gabrielem oraz Testamentem, tak rzadko przecież bywają w domu. Nie raz o nich Głowa rodu myślał. Właśnie. Czy oni wiedzą, że Samuru został odsunięty od władzy nad rodziną, a na jego miejsce wskoczył ów szlachetny?
- No oczywiście, że możesz! Testamencie, zwołaj służki jeśli możesz. Niech odzieją...
Musiał głos zatrzymać, bo wzrok Kanibala jawnie zdradzał że nie podobało się mu to, co usłyszał.
- Ten zamek należy do mnie, nie rozkazuj mi.
Warknie stwór, zaciskając dłonie w pięści. Barabal skinął głową i przejechał dłonią po włosach.
- Tak jak powiedziałem, zwołaj służki i niech pomogą twojemu synowi. Zobacz jak zabrudził kanapę.
Stanowczy ton Wampira, chociaż na bladym licu pozostawał uśmiech. Stwór nie miał wyboru. Walka z Barabalem była beznadziejnym pomysłem, wszak szlachetny jest za silny, a jego moce zbyt potężne. Dlatego bez słowa udał się na poszukiwanie służek, pozostawiając ich  na chwile samych.
- Na czym skończyliśmy? Ach tak. Co ci się stało, Gabrielu? Wpadłeś pod pociąg? A może ktoś cię pobił, na przykład ta ślicznotka którą porwaliście?
Spyta, zasiadając na fotelu. Dopiero teraz zaczął lepiej przyglądać się też i Nei. Dziewczyna zmarnowana, osłabiona i pachniała krwią. Czysta, słodka dziewica. Rzadkość w tych czasach.

_________________
Salon [Parter] - Page 11 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Salon [Parter] - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Salon [Parter] - Page 11 Empty

Powrót do góry Go down
 
Salon [Parter]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: PARTER I PIERWSZE PIĘTRO-
Skocz do: