IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 197


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptySob Mar 02, 2019 9:12 pm

Trójka młodych chłopaczków właśnie spędzała czas na torturowaniu mrowiska oraz zamieszkałym w nich kolonii czarnych mrówek. Najwyższy z nich i najpewniej najstarszy trzymał w dłoni długi kij, którym w okrutny sposób przerywał spokojne życie małych istot. Dwóch jego przyjaciół rozdeptywała mrówki butami lub łapała je palcami. Niewielkie stworzenia nie miały szans z brutalnością nicponi i mimo próby ucieczki, ginęła część z nich.
- Słyszeliście, że  w tym lesie mieszka Baba Jaga?
Odezwał się najwyższy, chociaż na młodszych kompanów nawet nie spojrzał. Wszak zbyt zajęty swoim bestialstwem oraz tym, że zaczynał oszukiwać. Dzieciaki zawsze wierzą w bajki opowiadanych przez starszych, więc czemu by nie skorzystać. Jeden z nich uniósł głowę. Jego brudna od piachu buzia uśmiechnęła się szeroko, chociaż oczy zaczynały ukazywać niepokój.
- Masz nasz za małe dzieci?
Zbuntował się, niestarannie ukrywając wątpliwości. Drugi młodszy nie powiedział nic, tylko w milczeniu skubał konające mrówki. Najwyższy doskonale wiedział, że nad dziesięciolatkami idzie zdobyć szybko przewagę. Mimo próby odwagi, nie potrafili walczyć z pewnością słów o trzy lata starszego kumpla. Cwaniak. Wchodził już w wiek w którym dziewczyny zaczynały stawać się czymś więcej niż tylko obiektem do kpin, jak i czymś zakazanym. Poza tym już próbował nawet palić papierosy. Więc to było pewne, że nie bał się żadnych Baba Jag i musiał mieć z nimi do czynienia.
- Oczywiście, że nie! Tylko jestem ciekawy czy poza torturowaniem tych małych skurwieli, będziecie w stanie iść ze mną dalej w las. Podobno nieopodal starych dębów, znajduje się jej dom.
Tłumacząc, palcem wskazał miejsce w którym robiło się już najciemniej. Młodsi spojrzeli w tym kierunku, przełykając ślinę. Nie mogli odmówić, bo przecież wyszłoby, że się boją, a wtedy stracą w oczach starszego. Byli tacy fajni, kiedy mogli chwalić się w klasie, że kumają się ze starszakami. Milczący brudas wstał pierwszy, otrzepał niedbale spodnie z kurzu i ruszył we wskazanym kierunku. Po chwili dołączył do niego drugi. Najstarszy szedł tuż za nimi, przyglądając się im bacznie i w myślach odliczając do ich zmiany zdania.
Cóż. Nie spodziewał się, że brnęli dalej. Szli w to co raz gęstej ciemności, gdzie ptaki już dawno przestały śpiewać. Pod nogami chrupały leżące żołędzie, co znaczyło jedno: byli już na miejscu. Stare pnące się ku ciemnemu niebu dęby straszyły swoimi powykrzywianymi gałęziami niemal przypominające złowieszcze szpony pragnące spożycia krwi intruzów. Teraz trzynastolatek poczuł jak ogarnia go groza, a młodsi stanęli tuż za nim. Nie chodziło już o sam widok drzew, tylko o to co znajdowało się między nimi; wysoki odziany w elegancki czarny zestaw składający się z marynarki, spodni i skórzanych butów. Jego blond włosy starannie ułożone, a usta wykrzywiał śnieżnobiały uśmiech ostrych zębisk.
- Nie mówiłeś, że Baba Jaga jest facetem!
Szepnie jeden z nich do starszego, łapiąc go mocniej za prawy łokieć. Nie odpowiedział, był zbyt wpatrzony w czerwone ślepia wampira. Nie zdążyli uciec. Ich wątłe klatki piersiowe przyozdobił długi, karmelowy grot. Cała trójka została przebita. Osunęli się ku ziemi, plamiąc ją szkarłatem. Wampir wyłonił się z ciemności, rzucając lniany wór obok ciał. Wydobył z nich broń, odrzucając na bok. Pojedynczo wkładał zdobycz do wora. Zupełnie nie przejmował się otoczeniem, zbyt pochłonięty pracą mógł przeoczyć wiele, w końcu krew uderza do głowy i to dosłownie. Kurosz na samą myśl toczył ślinę z pyska. Toć w nocy odbędzie się prawdziwa wytworna uczta.
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 168


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptySob Mar 02, 2019 10:09 pm


Miała już dwanaście lat i wreszcie mogła chodzić z Kajzerką sama na spacery. Oczywiście – o ile dotrzymywała umowy i chodziła tylko po najbliższych uliczkach oraz obrzeżach pobliskiego lasku.
Mieszkała już we Francji od dobrych kilku lat i znała swoją małą miejscowość na pamięć. Ludzie stąd praktycznie się nie zmieniali: dzień w dzień byli tacy sami, zawsze sztucznie mili wobec rodziny Delacroix i zawsze tak samo nudni. W okolicy nic się nie działo, ciekawych dzieci nie przybywało, nawet zwykły cyrk nie przyjeżdżał do miasteczka. Dlatego tak bardzo się ucieszyła, gdy rodzice rok temu w końcu podarowali jej pieska – uroczą suczkę razy chow chow, którą Nea z miejsca nazwała Kajzerką, bo od razu zaczęła jej przypominać małą, słodką bułeczkę.
Teraz w dodatku wreszcie zgodzili się na to, aby samodzielnie wychodziła z nią na spacery. Nea była zachwycona, bo mogła wreszcie się wybiegać i wyhasać za wszystkie czasy: młodziutka Kajzerka miała mnóstwo niespożytej energii, więc uwielbiała chadzać na długie spacery i biegać wszędzie, gdzie się dało.
Nea nie chciała z nią iść na żadną z ulic, bo sąsiedzi by na nią patrzyli jak na wariatkę, gdyby zaczęła się ścigać z psem, zresztą nie przepadała za autami, które pewnie wystraszyłyby Kajzerkę. Dlatego wybór na pierwszy spacer był prosty: niewielki lasek nieopodal, który nieźle znała, choć były w nim miejsca, gdzie się nie zapuszczała.
Ostatnio w szkole słyszała plotkę, że w lesie zamieszkała –dobre sobie! – Baba Jaga, ale Nea zawsze wyśmiewała podobne legendy i tylko pukała się w czoło, gdy któryś z kolegów konspiracyjnym szeptem opowiadał o straszliwej wiedźmie wyłaniającej się zza drzew.
Już od małego była racjonalistką i nie bała się niczego, co brzmiało jak paranormalne zjawisko. Wiedziała, że żadne Baby Jagi, wiedźmy, syrenki czy wampiry nie istniały, więc całkowicie ignorowała temat.
Teraz wesoło dreptała z Kajzerką na smyczy, ale kiedy weszła do lasu i psina zaczęła coraz bardziej wyrywać przed siebie, aby się wybiegać. Nea, ledwo za nią nadążając, w końcu doskoczyła do niej, ukucnęła i spuściła ją ze smyczy. Wiedziała, że ostatecznie psina do niej wróci, las był bezpieczny, praktycznie nie było w nim zwierząt, a tak było o wiele łatwiej biegać. Suczka od razu rzuciła się przed siebie, głośno szczekając. W pewnym momencie stanęła w miejscu, zawarczała cicho, zaczęła intensywnie wąchać powietrze… i wypruła do przodu tak szybko, że od razu znikła Nei z oczu.
Kajzerka! – wystraszyła się dziewczyna, biegnąc za nią. Suczka zapuściła się w rejon, który najsłabiej znała, co chwilę obszczekując najbliższą okolicę. Nea musiała nieźle przyspieszyć, aby za nią nadążyć. Gdzie ją tak niesie? Przecież tu nie ma żadnych zwierząt! Królik jakiś czy coś?
Zdyszana, w końcu dojrzała w oddali, że suczka zatrzymała się w miejscu. Przystanęła więc i oparła się o drzewo, pochylając się, aby złapać oddech.
Ostatni raz cię puściłam… – wymamrotała, prostując się w końcu. I od razu ją zmroziło.
Psina stała obok jakiegoś wysokiego, ekscentrycznie ubranego jegomościa. Miał do bólu przygładzone jasne włosy i przerażający uśmiech, a w dodatku – dziwne, lustrujące wszystko dookoła oczy. Przełknęła ślinę, robiąc nieśmiało krok do przodu.
Proszę pana… – bąknęła po francusku, przyglądając mu się z rumieńcami na policzkach. Zagarnęła ze zdenerwowaniem swoje włosy za uszy, jednocześnie ścierając niewielkie kropelki potu z czoła. Serce biło jej jak oszalałe przez wysiłek i ze strachu jednocześnie. – To mój piesek. Przepraszam, pobiegła za daleko. Czy… mogę podejść i ją zabrać?
Za tajemniczym mężczyzną zobaczyła jakiś duży, wypchany, podejrzany worek. Zacisnęła mocno dłonie w piąstki, szybko odwracając od niego wzrok. Cokolwiek w nim było, mężczyzna na pewno nie chciał, aby to widziała, więc wolała jak najszybciej uciekać. Tylko najpierw musiała jeszcze zabrać ze sobą psinę, która – masz babo placek – wyjątkowo zainteresowała się akurat tym felernym workiem i zaczęła go obwąchiwać.
Kajzerka! – zganiła ją cicho, nieśmiało Nea. – Zostaw, to nie twoje!

_________________


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Mokaff10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 197


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptySro Mar 06, 2019 9:00 pm

Ponury las skrywał wiele tajemnic. Chociażby to, że ci którzy weszli w jego głąb, bardzo rzadko się odnajdywali. Ciała ginęły. Dosłownie jakby rozpłynęły się w powietrzu, pozostawiając ino zapach oraz ślady krwi. Wszystko zaczęło się od momentu pojawienia się Kurosza. Wampir uwielbiał podróżować, głównie po krajach w których jest wyborne jedzenie i piękne otoczenie. Francja takowym krajem jest, więc grzechem byłoby nie zahaczyć i o nią.
Więc jak tylko wampir zaczął atakować ludzi, zaczęły się szerzyć dziwne plotki o nawiedzonym lesie. Nie jedni robili wypady, nie jedni właśnie kończyli tak, jak trójka łobuzów. Zamordowani wylądowali w worku i po przetransportowaniu do domostwa należącego do Kurosza, staną się częścią potraw lub wypieków, w zależności co sobie wymyśli. Ale póki co musiał zmierzyć się z kolejną osóbką; dziewczynka z uroczym pieskiem. Wampir skierował swoje ślepia w jej stronę, unosząc przy tym kącik ust. Niesforny piesek podleciał niebezpiecznie blisko, lecz póki co nie uczynił nic, co mogłoby dla właścicielki pieska wydawać się dziwne oraz podejrzane.
- Och, nic się nie dzieje.
Odpowie, kiedy młodziutka ludzka latorośl zacznie się tłumaczyć. Jednak kiedy padło pytanie o zabranie Kajzerki, Logan właśnie pochylił się nad puchatą psią kulką. Jak tylko zbliżył się do worka, ten pochwycił go szybko. Piesek nie zdążył zareagować. Nie czynił nic zwierzakowi, wyprostował się jedynie głaszcząc kudłatą główkę szczeniaka.
- Jest taki uroczy. Naprawdę nazwałaś go Kajzerką? Chociaż... Pasuje. Mała, słodka i zapewne...
Przerwie, żeby przyłożyć psie ciałko pod nos. Zaciągnie się zapachem, zwilży górną wargę językiem i zarechocze.
- Smakowicie pachnąca. Więc dlatego tak ją nazwałaś? Musisz lubić wypieki.
Dokończy, spoglądając wreszcie na dziewczynkę. Musiała być zaniepokojona, kiedy obcy dziwny człowiek trzyma jej psa, wącha go i obrzydliwie się uśmiecha. Wszak Mleczny w głowie już miał, że dziewczyna wraz ze swoim pieskiem wyląduje w worku z pozostałymi ciekawskimi.
- Może masz ochotę na kilka słodkości? Akurat mieszkam nieopodal, a w domu kreuję przeróżne cuda!
Z tym nie kłamał, jest cukiernikiem i kucharzem z zawodu, więc jedzenia u niego aż nadto. Tylko czy jego intencje były do końca przyjazne? Dobre pytanie. No i sprawdzi na ile nieznajoma jest naiwna.
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 168


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptyWto Mar 12, 2019 10:53 pm

Ten dziwak z workiem z sekundy na sekundę podobał jej się coraz mniej. Zaczęła przebierać w miejscu nogami, skubiąc palce i patrząc spod byka na Kajzerkę. Że też ta akurat teraz musiała zechcieć być nieposłuszna i jej nie słuchać. Nea tak się starała, zwłaszcza przed rodzicami, aby było widać, że potrafi zapanować nad własnym psiakiem, a teraz... teraz... teraz w tak stresującym momencie okazuje się, że jednak jej dziecięce wysiłki były na nic.
Przypomniała sobie opowieści kolegów z klasy o strasznej Babie Jadze czy tam innej czarownicy, która ostatnimi czasy miała niby pożerać ludzi w lesie, ale szybko spróbowała pozbyć się tej myśli z głowy. Pani w szkole raz mówiła, że kiedy się człowiek boi, to mózg zaczyna wierzyć w nierealne historie i scenariusze, odrzucając logikę czy racjonalizm. Nea się całkowicie z tym zgadzała – żadne czarownice nie istnieją, to tylko jej wyobraźnia zaczęła płatać figle.
Zresztą przed nią nie stała kobieta, tylko dziwacznie wyglądający facet. I wszystko byłoby w porządku... gdyby nie ten tajemniczy worek, który miał za sobą. Nea oglądała parę kryminałów czy filmów grozy z rodzicami, gdy w końcu udało im się wygospodarować czas na rodzinny wieczór, i takie worki zawierały zawsze tylko jedno – martwe ludzkie ciało.
Musiała się aż cała otrząsnąć, aby przestać o tym myśleć. Przestań, głupia! Na pewno jest jakieś normalne wyjaśnienie, musi być, ten pan robi tu tylko porządki, może sprząta, grabi liście albo nawet zbiera zwierzęce kupy, ale na pewno nie robi nic złego, nikogo nie zabił, nie, nie, to się nie zdarza...
Zrobiła parę kroków do przodu, aby dodać sobie odwagi. I w tym samym momencie mężczyzna pochwycił Kajzerkę i zaczął ją... wąchać. Nea poczuła, że nogi zrobiły jej się jak z waty – co jeśli skrzywdzi jej pieska?
Tak, proszę pana, tak się wabi... – odparła niepewnie. Nie miała pojęcia, co odpowiedzieć na kolejne pytanie. Kajzerka była Kajzerką i już – jak niby inaczej miała ją nazwać? Bułą? Krajanką? Litości. – Ja... nie wiem. Lubię. Lubię wypieki – wymamrotała, bo ze stresu nic innego nie przyszło jej na myśl. Miała teraz gdzieś wszelkie słodycze, chciała tylko odzyskać pieska.
Wyciągnęła przed siebie swoje chude i blade rączki oraz popatrzyła z dołu, spod potarganych przez wiatr włosów, na mężczyznę. Nadal znajdowała się w bezpiecznej odległości i wolałaby nie podchodzić bliżej.
Czy mógłby ją pan postawić z powrotem na ziemię? Muszę już wracać. Mama będzie się niecierpliwić. – Nie będzie, bo wie, że Nea miała iść na długi spacer, ale dziewczynka stwierdziła, że rozsądnie będzie wspomnieć o rodzicu. – Nie, dziękuję, nie jestem głodna – odpowiedziała niemalże automatycznie na ostatnią propozycję dziwaka. Akurat w takich sprawach była świetnie przeszkolona i wiedziała, że nie powinna się pałętać z nieznajomymi.
Tuż po tym, gdy odpowiedziała, Kajzerka zaczęła nagle skamleć i wyrywać się mężczyźnie – ten jednak, ku przerażeniu Nei, uparcie ją trzymał w żelaznym uścisku.
Nea już miała zacząć błagać, aby ją wypuścił, jednak jej psina miała inny pomysł na wybrnięcie z tej sytuacji – po paru sekundach przestała się wiercić, wywaliła swój uroczy, mały języczek na wierzch, utkwiła wzrok w twarzy mężczyzny i... ciuchutko dysząc, zaczęła ze spokojem oddawać mocz. Prosto na ubrania i ciało dziwaka.
Nea poczuła ogromną gulę w gardle i nie była w stanie wypowiedzieć ani słowa, póki Kajzerka szczęśliwym wow! nie oznajmiła, że już skończyła, dziękuje, sikanie pierwsza klasa, nigdy jeszcze nie robiła tego w powietrzu, to miłe, że uroczy pan specjalnie do tego ją przytrzymał.
Kajzerka... – wybełkotała w końcu Nea, czując, jak cała krew odpłynęła jej z twarzy. – Ja... ja przepraszam... Ona wcześniej nie zdążyła się wysiusiać... Widocznie musiała... To tylko piesek... – tłumaczyła się żałośnie, podczas gdy zwierzak wlepiał swoje ciekawskie oczka w mężczyznę. W końcu jego nosek znowu się uruchomił i zwrócił ku tajemniczemu workowi.

_________________


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Mokaff10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 197


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptySob Mar 23, 2019 11:02 pm

Dziewczynka znalazła się w złym miejscu o nieodpowiednim czasie; w trakcie trwania polowania Mlecznego. Wampir raczej nie miał litości dla napotkanych osób, co łatwo zauważyć poprzez zamordowanie trójki ciekawskich dzieciaków. A w dodatku napatoczyła się jeszcze Nea z pieskiem. Niestety druga psia osóbka zamiast trzymać się grzecznie swojej pani, wolała wtrącić swój zimny nos i obwąchać worek ze zwłokami. Mleczny wolał nie ryzykować, nie chciał aby ludzka dziewczyna coś podejrzewała. Wyglądała na dużą, więc mogłaby domyślić się że coś jest nie tak.
- Tak myślałem. Poza tym jakie dziecko nie lubi smakowitych domowych ciast albo słodkich bułek?
Uśmiechnie się, starając jednak zębów od razu nie obnażać. Zaufania nie uzyska od tak, trzeba popracować. Chociażby zatroszczyć się o jej pieska. Podniesiona Kajzerka, pogłaskana czule po kudłatej głowie. Szkoda tylko, że Milky był zdolny do skrzywdzenia psiaka.
Zerknął na dziewczynkę, kiedy ta poprosiła o zwrócenie pieska. Wampir uśmiechnął się szeroko, zerkając to na nią, to na Kajzerkę.
- Przecież jest jeszcze widno.
Mruknie pod nosem, jakoś nie zamierzając wcale oddać pieska. Kajzerka była zbyt puchata oraz kusząca, przez co w głowie pijawki zrodziła się paskudna myśl.
- Szkoda. W domu mam wiele smakołyków, nie raz dzieciaki i starsi przychodzili do mnie na domowy poczęstunek.
Wzruszy ramionami, wciąż głaszcząc pieska. Zupełnie się nie przejął tym, że dziewczynka mogła się już zestresować. A nuż może uda mu się przekonać ją do pójścia z nim, przecież młoda jak widać jest za swoim pieskiem. Niestety, plan miał nie wypalić i to dzięki słabemu pęcherzowi szczeniaka. Ciepło. Obrzydliwe, śmierdzące ciepło podrażniające zmysły. Uśmiech momentalnie znikł, pojawił się chłód. Wzrok wampira zjechał ku dołowi na widok obleśnej plamy psiego moczu. Momentalnie się wściekł.
Nim Nea dokończyła zdanie, po lesie rozległo się nieprzyjemne chrupnięcie. Pies nawet nie zdążył pisnąć, podczas gdy wampir skutecznym i szybkim ruchem ukręcił mu łeb. Drobna psia głowa opadła bezwładnie na bok, po czym rzucił truchło obok worka.
- Teraz masz iść ze mną i wyprać moje ubranie!
Głupi pretekst, żeby z nim poszła. Już Kurosz się nie uśmiechał, chłodna wściekłość widniała na wampirzym licu. Nie zapowiadało się nic dobrego, bowiem jeśli Nea zechce uciec, wampir dopadnie ją szybko. Rzuci prosto na najbliższe drzewo, byleby ją ogłuszyć.
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 168


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptyWto Kwi 02, 2019 9:02 pm

Nea w tym momencie nie lubiła żadnych domowych ciast czy słodkich bułek – interesowało ją tylko to, aby odzyskać pieska i się stąd wynieść jak najszybciej, biegiem dotrzeć do domu, a następnie zgłosić, komu trzeba, że w lesie pałęta się jakiś podejrzany pedofil. Przełknęła ślinę i zrobiła ostrożnie parę kroków do przodu, choć nadal znajdowała się daleko od ciemnego typa.
Ale ja muszę wracać już teraz – powiedziała twardo, po czym z błaganiem spojrzała na pieska. Jasna cholera, czemu ten zwierzak był tak niegrzeczny! – Proszę pana, proszę mi ją oddać! Kajzerka! Kajzerka, chodź do mnie! – krzyczała do psiny, pochylając się i wystawiając szeroko ręce.
Kajzerka coś wesoło odszczeknęła, nawet chyba chciała przez moment pobiec do swojej pani, ale mężczyzna trzymał ją zbyt mocno, przez co dała sobie spokój – i zajęła się sobą samą, czyli swoim uporczywie wąchającym tajemniczy worek noskiem oraz uporczywie przepełnionym pęcherzem.
Przyjdę innym razem. Z rodzicami. Obiecuję – zaoferowała, aby jakoś udobruchać nieznajomego. Sam stwierdził, że odwiedzali go też dorośli, więc poniekąd wkopał się we własne słowa – przecież nie mógł teraz odmówić wizyty jej mamy i taty, prawda?
Chciała znowu go prosić o oddanie Kajzerki, ale psina akurat postanowiła załatwić swoją potrzebę. Nea była w stanie wydukać tylko wcześniejsze przeprosiny, po czym ze strachu umilkła, prawie zamieniając się w posąg. Mężczyzna tymczasem purpurowiał na twarzy coraz bardziej, najpewniej z wściekłości, aż nawet Nea to zauważyła pomimo jego ciemnej karnacji.
Na początku nie dotarło do niej, co właściwie zrobił. Usłyszała chrzęst, głośne skomlenie, rzężenie, a potem uderzenie czegoś miękkiego o worek, jakby kuli puchu czy piłki plażowej.
Dopiero po chwili umysł dziewczynki zakodował, co ten potwór właśnie zrobił jej zwierzakowi.
Kaj... Kajzerka... – wymamrotała, podnosząc w końcu dłonie do twarzyczki i od razu zasłaniając usta. Łzy poleciały jej z oczu momentalnie. – Malutka! Coś ty jej zrobił! Dlaczego, dlaczego, dlaczego, przecież ona nie chciała, to tylko piesek! – ryczała głośno, nie mogąc powstrzymać histerii.
Kajzerka była jedyną pociechą w jej życiu, pierwszą duszyczką, którą się Nea opiekowała, jedynym stworzonkiem, które radowało się na jej widok bez przyczyny – nawet jeśli była nieposłuszna, nawet jeśli nie rozumiała, co Nea jej mówiła, to i tak dziewczynka kochała ją z całego serca. Teraz to samo serce wykręcało się w jej klatce piersiowej z bólu i męczyło w konwulsjach, dawało znać, że nie dowierza, co się właśnie stało, że to niemożliwe, aby Kajzerki mogło już nie być.
Kiedy mężczyzna coś jej rozkazał, nawet nie posłuchała, tylko od razu wzięła nogi za pas. Nadal płacząc, nie widziała nawet, gdzie biegła – byleby przed siebie, w stronę wyjścia z lasu, byleby spotkać jakiegoś człowieka i powiedzieć mu o tym, co się tu stało. Byleby ktoś złapał tego wstrętnego mordercę, wsadził go do więzienia, skazał na śmierć i również ukręcił mu łeb.
Byleby ktoś przywrócił życie małej, niewinnej psinie.
Niemal natychmiast poczuła, jak ją złapał i rzucił w stronę drzewa. Była zbyt drobna, aby móc jakkolwiek temu zapobiec, przez co po prostu przygrzmociła w konar i osunęła się boleśnie na ziemię. Zakaszlała z bólu, połykając po okazji sporo łez.
Zostaw mnie... – wyjęczała. Popatrzyła na niego z dołu, chociaż obraz miała całkiem zamazany, przez co nic nie widziała. Łkając i pociągając nosem, przetarła dłonią oczy. – Zostaw... Jak mogłeś... Przecież ona... Nie wybaczę ci tego... – zaczęła się odsuwać do tyłu, szurając nogami i pośladkami po ziemi. Momentalnie poraziła ją jeszcze jedna myśl: w tym worku mogło być jednak coś lub raczej ktoś, kto skończył podobnie jak Kajzerka.

_________________


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Mokaff10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 197


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptyCzw Kwi 18, 2019 10:53 pm

Dziewczyna wpadła jak śliwka w kompot. Mleczny już jej tak łatwo nie wypuści, zwłaszcza po tym ile zobaczyła. Znalazła się w złym miejscu o nieodpowiednim czasie. Więc zamiast martwić się o psa, powinna martwić się o siebie.
- A może lepiej, jeśli ty sama zechcesz uciec, a nie myślisz o piesku?
Zaśmieje się, chociaż w słowach było od groma prawdy. Wampir już wiedział co chce z nią zrobić; wyląduje w worku razem z pozostałymi, tylko z taką różnicą, że zostawi ją przy życiu.
Mowa o rodzicach. Cóż, oni owszem będą wkręceni, ale w poszukiwanie zaginionej córki. Kurosz już był bliski wykonania dobrego ruchu, gdyby nie sytuacja z pieskiem. Stworzenie nie umiało wytrzymać i zabrudziło ubranie stwora. Ten w przypływie złości, skręcił mu kark i porzucił zwłoki na ziemi. Kolejną rzeczą było dopadnięcie jego właścicielki. Powinna za to zapłacić, w końcu Kajzerka była jej psem.
- Dostała to, na co zasłużyła. Parszywy kundel zniszczył moją ulubioną marynarkę.
Warknął w złości wampir, a później wiadomo. Rozpoczął się pościg. Nie miała jak uciec, jej szybkość nie była w stanie pokonać wampirzej; już był blisko niej i już zaatakował. Wpadła w niemałe tarapaty, a Mleko nie zamierzał okazywać litości.
- Ja tobie też nie! Musisz zapłacić mi za to ubranie! Ono jest droższe od twojego domu.
Syknie, po czym pochyli się aby sięgnąć po dziewuchę. Pochwyci ją mocno za ramię i pociągnie w stronę worka. Rzuci nią tak, że wylądowała tuż obok truchła swojego pieska oraz poczuła smród ciał wydobywający się z lnianego worka. Właściwie przesiąknął już krwią.
- Wejdziesz do wora czy mam pomóc?
Wskaże dłonią wór z ciałami. Czekał aż Nea wykona swoje zadanie, jeśli jednak odmówi, wampir kolejny raz ją złapie i siłą wepchnie do wora. A tam wpadnie prosto na jeszcze świeże ciała.
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 168


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptySob Maj 04, 2019 8:58 pm

Neę w tamtym momencie dopadł taki szok, pomieszany zresztą ze strachem, że faktycznie nie pomyślała o ucieczce – ta myśl przyszła dopiero potem. Wpierw pomyślała o swojej biednej, zabitej psinie, która nikomu nic złego nie zrobiła, a mimo to spotkał ją taki smutny koniec. Czemu, ach, czemu akurat dzisiaj musiała iść z Kajzerką do lasu i akurat dzisiaj ten mężczyzna musiał tu… robić to, cokolwiek robił.
Czemu to wszystko musiało zgrać się w jednym momencie, czemu ten facet nie mógł tu pojawić się chociaż parę minut wcześniej?...
Naprawdę nie pojmowała w swoim dziecięcym móżdżku, dlaczego jakikolwiek dorosły mógł zareagować aż tak gwałtownie na wypadek pieska – jak można mieć w sobie aż tyle nienawiści, aby z zimną krwią zamordować bezbronne zwierzę?
Łkając, nie mówiła już nic więcej, póki w końcu nie spróbowała ucieczki, która jednak skończyła się fatalnie. Drżąc ze strachu i trzymając się za żebra, które pulsowały od bólu, próbowała się jeszcze słabo cofać. I choć wcześniej zaręczała, że nie wybaczy mężczyźnie zabicia Kajzerki, teraz, gdy nachylił się nad nią z wściekłością w oczach i gdy bała się, że może skończyć dokładnie tak samo jak jej psina, wyjęczała przez łzy:
Ja zapłacę, zapłacę, obiecuję… – Ledwo mówiła, co chwilę łapiąc oddech i próbując powstrzymać łzy. – Tylko mnie zostaw… Ja nikomu nic nie powiem…
Co jak co, ale teraz była w stanie przyrzec mu wszystko, zwłaszcza kiedy brutalnie schwycił ją za ramię i zaczął ciągnąć w stronę wora. Błagała w myślach, aby nie okazało się, że było w nim to, o czym wcześniej pomyślała – jeszcze próbowała się bronić przed faktem, że ten facet mógł zabić również jakiegoś człowieka, a nie tylko zwierzę, jeszcze próbowała wmawiać sobie, że to nie dzieje się naprawdę, że umysł płata jej figle albo że to jakiś ponury żart jej znajomych, że…
Upadając, momentalnie poczuła smród i zobaczyła na worku czerwone, mokre plamy, z których na trawę powoli skapywały krople krwi. Żołądek wywrócił jej się do góry nogami, świat stanął w miejscu, aż miała nawet wrażenie, że serce również odmówiło wykonywania swojej pracy i zamarło.
Na czole poczuła zimny, lepki pot, a nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, mężczyzna dodatkowo pokazał zawartość worka.
Dwa.
Ludzkie.
Chłopięce.
Świeże.
Ciała.
Nea znała tych chłopców. A przynajmniej jednego z nich. Chodziła z nim do szkoły – to był typowy łobuz, który zaczepiał młodszych, chociaż jej nigdy nie prześladował.
Boże.
Wpatrywała się bez mrugnięcia w martwą, wykrzywioną spazmem bólu i zalaną krwią twarz jednego z biedaków, nie usłyszała nawet pytania, które zadał mężczyzna.
Przecież to się nie zdarzało, nie powinno, ona nie mogła tak skończyć – te wszystkie historie o zabójcach były tylko historiami, miały przerażać, zniechęcać dzieci do samotnych, bezmyślnych spacerów, ale…
Ale przecież nigdy nie były rzeczywiste, prawda?
Poczuła, jak facet ją dźwignął i bezpardonowo zaczął wpychać do wora. Nie potrafiła nawet nic zrobić, bo ciało odmówiło jej posłuszeństwa. Czuła tylko, jak drżały jej ręce i jak bezwładne miała wszystkie kończyny.
Błagam – wyszeptała w końcu, zamykając rozpaczliwie oczy i próbując nie wdychać zapachu śmierci. – Nie musi tak być. Naprawdę. Błagam. Ja chcę żyć.
Wątpiła, żeby prośby zmiękczyły serce mężczyzny, ale nie pozostało jej już nic innego niż łkanie o darowanie jej żywota – a przynajmniej tak myślała, póki do jej uszu, dosłownie w momencie, gdy oprawca miał ją już zamknąć w worku, nie dotarł czyjś cichy, daleki głos, ale ewidentnie coraz bardziej zbliżający się w ich stronę.
Tata, rozpoznała od razu. W dodatku nie sam – usłyszała drugi, również męski i o wiele mocniejszy głos, którego nie potrafiła rozpoznać, ale który brzmiał groźnie nawet dla niej.
Zebrała więc w sobie całą odwagę, jaką miała, i spoglądając z dołu na mężczyznę, wyszeptała:
To mój wuj. On rozprawia się z takimi… takimi jak ty – głos jej się załamał przez zbyt drażliwy zapach, przez co musiała odkaszlnąć. Nie miała pojęcia, że za taki jak ty mogło dla mężczyzny oznaczać coś więcej niż morderca, chciała go tylko nastraszyć, aby zostawił ją w miejscu. Żywą. – Puść mnie, a nic nie powiem, nic, obiecuję, tylko puść, proszę.

_________________


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Mokaff10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 197


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptyNie Maj 05, 2019 10:36 pm

Zapłaci. Tak. Z całą pewnością zapłaci, ale Mleczny w tej chwili nie żądał pieniędzy. Chciał jej. Szalona głowa wampira już wyrobiła chorą wizję mordowania bezbronnej dziewczyny. A to wszystko przez tego jej parszywego psa. Gdyby umiała trzymać pęcherz na kłódkę, może tak brutalnie by się nie skończyło. Ale niestety stało się inaczej; Nea mogła podzielić losy swojej ukochanej psinki. A nawet gorzej.
- Oczywiście, że nic nie powiesz, bo przecież martwi nic nie mówią.
Burknął wampir, chociaż jego karmelowe lico przyozdobił parszywy uśmiech. Nie powie nic, skoro Logan chciał się z nią rozprawić w tradycyjny sposób; wsadzić do gara jak na podłego czarownika przystało. Owszem, uczyni tak, jak uzyska na to szanse. Póki co napotykał przeszkody, chociażby z małolatą, która współpracować nie chciała. Zniecierpliwiony Kurosz wepchnął zatem ją do wora, nie przejmując się jej łkaniem. Jeśli zacznie wierzgać, otrzyma solidny gong prosto w twarz. Niestety. Poza nimi wyczuł kolejną woń; dorośli ludzie, a co gorsza bliscy dziewczynki. Wampir chłodno spojrzał w jej kierunku. Już wiedział co ma robić. Przyłożył dłoń do jej twarzy, tworząc na niej karmelową maskę - oklejona dookoła głowa, głównie po to aby zasłonić jej usta oraz uniemożliwić ściągnięcie słodkiej maski. Chociaż i tak wampir przyłożył palec do ust w celu uciszenia jej, po czym pchnął ją głębiej do wora, zaciskając następnie jego sznur. Dziewuszka należała do niego. Podniósł wór z ziemi, zupełnie ignorując wcześniejsze biadolenia oraz groźbę od strony wuja. Był łowcą? Jak widać mało dbali o dziewczynkę, skoro wiedzieli że mogą być tutaj wampiry, wszak byle opowieści o potworach z lasu, nie biorą się znikąd. Przerzucił wór przez ramię, trzymając go jedną ręką. Celowo udał się w stronę nadchodzących mężczyzn, których obdarzył uśmiechem.
- Piękny las, nieprawdaż? Idealny do spacerów.
Odezwał się nagle, przyglądając się z zaciekawieniem na obu panów. Może i faktycznie wyglądali groźnie. Ale czy aby na pewno byli łowcami? Dopiero się przekona, póki co zamierzał przejść obok nich, niosąc wór z ciałami chłopców oraz zakneblowaną, żywą dziewczynką. Psiego trupa też zabrał. Nie może bowiem zostać nic, a wiadomo, że jak nie ma ciał, nie ma też zbrodni. Chciał się wydostać z lasu, żeby zboczyć z drogi i udać się do swojego tymczasowego domku. Idealne miejsce na dokonywanie makabrycznych zbrodni, chociażby przerabianie ludzi na smakołyki.
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 168


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptyWto Maj 07, 2019 7:01 pm

Kiedy usłyszała w oddali głos ojca, przybyło jej nieco odwagi, dlatego gdy mężczyzna ciągle pakował ją do wora, zaczęła rozpaczliwie machać rękami i kopać, niemal na oślep. Łkała już całkowicie, zarówno ze śmiertelnego przerażenia, jak i świadomości, że właśnie oblepiły ją świeże, jeszcze ciepłe, śmierdzące trupy, od których nie miała jak się uwolnić. Miała wrażenie, że cała jej skóra zatonęła w krwi martwych biedaków i że dosłownie każdy skrawek jej ciała stykał się z ciałami chłopców. Nie miała nawet jak się ruszyć, bo razem z nią worek był wypchany po brzegi, patrzyła tylko z dołu na oprawcę i próbowała za wszelką cenę go dosięgnąć, aby mu przywalić, ale nic z tego – w zamian dostała tylko mocne uderzenie w twarz, przez co miała wrażenie, że cała miazga ludzkiego mięsa i krwi wokół zaczęła wirować w niebotycznym tempie, aż połączyła się z jej własnym ciałem w jedność.
Zaraz po tym na jej twarzy pojawiło się coś oślizgłego, wstrętnego, choć jednocześnie obrzydliwie słodkiego. Próbowała cokolwiek wycharczeć spod tej dziwacznej maski, jednak bezskutecznie – ledwo mogła oddychać, a co dopiero mówić o wydobyciu z siebie jakichś dźwięków.
Sięgnęła do niej rękami, ale jej palce tylko zatopiły się w kleistej, cukrowej mazi. Natychmiast więc je zabrała, aby powłoka nie pochłonęła także jej dłoni.
Próbowała za wszelką cenę uspokoić oddech i nie myśleć o tym, że czyjeś martwe kikuty właśnie całkowicie oplotły jej ciało oraz że gdzieś między dłońmi przewinęło jej się ciepłe, sklejone od krwi i flaków futerko – musiała oszczędzać tlen, chociaż przychodziło jej to z trudem.
W dodatku nadal kręciło jej się w głowie, bolało ją całe ciało od uderzeń mężczyzny, a fakt, że workiem zaczęło trząść, sprawiał, że brało ją na torsje.
Cholera, oby ojciec z tym mężczyzną dotarli tu jak najszybciej. Ze środka niewiele słyszała, bo słodka masa dostała się do jej uszu, ale kiedy poczuła, że mężczyzna zwolnił, aż w końcu całkiem się zatrzymał, odczekała jeszcze kilkanaście sekund, po czym zdecydowała się zaryzykować – zaczęła kopać na oślep: w ciała byłych kolegów, w małe ciałko Kajzerki, w czyjeś przelewające się flaki, w zakrwawiony worek, we wszystko, co tylko napotkała – byleby pokazać, że tu jest, tu, w środku, jeszcze cała, jeszcze żywa, jeszcze mająca nadzieję na ratunek.

Tymczasem ojciec Nei, który przez przypadek, tuż po powrocie z pracy, spotkał jednego z tutejszych, bardziej doświadczonych policjantów, wraz z nim szukał teraz w przerażeniu swojej pociechy. Od żony usłyszał, że Mała wyszła z Kajzerką na spacer, w dodatku już jakiś czas temu – nie było tylko pewne gdzie, ale Delacroix przeczuwał, na jaki pomysł Nea mogła wpaść – sam zresztą się jej nie dziwił, również nie wierzył w żadne głupie legendy o wiedźmach, znał las od wielu lat, nie przejął się tym więc, bo był pewny, że córka sobie w nim poradzi, ale...
Ale policjant podczas spokojnej pogawędki zareagował na ten domysł wyjątkowo nerwowo i natychmiast ruszył w stronę, w którą poszła Nea. Jej ojciec nie miał wyboru – musiał za nim ruszyć.
Teraz obaj chodzili po lesie i nawoływali imienia dziewczynki.
W pewnym momencie policjant ucichł, nieco zwolnił, ściągnął usta i wlepił spojrzenie w oddali – ojciec Nei jednak nie zauważył jego zmiany postawy, bo coraz bardziej zaczynał martwić się o córkę. Dopiero gdy w oddali zobaczył jakieś mężczyznę, wymienił ze swoim znajomym spojrzenia.
Znam go – powiedział w końcu policjant, gdy facet zaczął podchodzić, chociaż Delacroix miał wrażenie, że kłamał. – To tutejszy menel. Zawsze nosi ze sobą jakieś brudne graty. Porozmawiam z nim, a ty idź dalej szukać córki.
Ojciec Nei chciał jeszcze cicho zaprotestować, jednak twarde spojrzenie policjanta wybiło mu ten pomysł z głowy. Wymamrotał więc tylko coś do mężczyzny, po czym natychmiast zawiesił wzrok na wielkim worze. Zanim jednak zdążył mu się przyjrzeć i zauważyć plamy krwi, policjant bezceremonialnie odwrócił jego ciało, położył mu dłoń na karku, coś szepnął i pchnął go w przeciwną stronę – Delacroix zaczął mechanicznie iść przed siebie, nawet się za siebie nie oglądając.
Dobra, wampirze – zaczął w końcu groźnym tonem policjant, gdy tylko ojciec Nei odszedł na taką odległość, że nie mógł ich słyszeć. Zastąpił drogę Milky'emu własnym, dobrze zbudowanym ciałem i spojrzał na niego z góry. Był wysokim, potężnym mężczyzną po czterdziestce, ale krzepy miał od groma. – Nie wiem, skąd się tu wziąłeś, ale nie czas teraz na to. Natychmiast pokazuj, co tam masz.
Wskazał ruchem głowy na wypchany wór, a gdy jeszcze dostrzegł, że coś lub ktoś w środku zaczął się szamotać, od razu przyjął sięgnął pod płaszcz po broń.
Pieprzona bestio – w mgnieniu oka wycelował pistoletem w twarz Milky'ego, który obie ręce miał zajęte trzymaniem pakunkunie wiesz, czym grozi tutaj atak na człowieka, popaprańcu?

_________________


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Mokaff10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 197


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptyNie Maj 19, 2019 12:27 am

A to dopiero początek. W końcu Milky chciał wykonać coś, co miało Neę przerazić na tyle, że sama zapragnie aby ją wykończył. Chociaż czy umiejscowienie jej w worku ze zwłokami dzieciaków oraz jej pieska nie było wystarczalne? A do tego otrzymała maskę z karmelu w gratisie. Zapewne młoda osóbka może mieć po całym wydarzeniu traumę. Co się dziwić? Raczej każdy by ją miał.
Potrząsnął worem żeby jeszcze bardziej pomęczyć dziewczynkę. Wymieszana z flakami, krwią i powoli rozkładającymi się ciałami. Nic przyjemnego, zapewne nie zechce wynieść takich wspomnień z wakacji.
- Będziesz świetną mufinką.
Zaśmieje się wampir, po czym ruszy przed siebie. Szkoda tylko, że na jego drodze musiała powstać przeszkoda w postaci ojca oraz jego towarzysza. Trzeba grać.
Niestety, mężczyźni nie wykazali się naiwnością i nie uwierzyli w niewinność przechodnia. A wszystko przez ten wór oraz przez dziewuchę, która nie umiała usiedzieć cicho. Kurosz oblizał się, znowuż unosząc kącik ust. Czyli faktycznie miał do czynienia z łowcą wampirów? A może tylko ten człowiek z bronią zgrywał się? Poza tym czemu odsunął swojego kumpla? Czyżby ktoś bliski dla młodej?
- Jesteś łowcą wampirów?
Spytał, lecz wora nie opuścił, nawet wtedy jeżeli dziewczynka zaś da o sobie znać. I dała. Nea nie była bierna; dalej usiłowała walczyć o życie, co raczej nie jest szokujące. Uzyskała szanse, więc z niej korzysta. Kurosz nie był z tego zadowolony, wszak groziło mu odebranie posiłku.
- Sprawiedliwym procesem i wyrokiem? Wydaje mi się, że wszędzie takie prawo obowiązuje.
Odpowie, przechylając lekko głowę w bok. Był ciekawy czy broń była specjalnie wykonana na wampiry, czy tez była zwykłą. Poza tym wampir nie obawiał się.
- Odłóż bron, jeśli chcesz żeby mufinka przetrwała.
Słowa brzmiały już bardziej poważnie. Niosły one bowiem za sobą groźbę, która nie była kłamstwem. W końcu wampir mógł w każdej chwili zabić Neę.
- I kopnij ją w moją stronę.
Doda, jeśli tylko policjant wykona to, czego Logan od niego oczekiwał. Gorzej jak odmówi.
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 168


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga EmptyPią Cze 14, 2019 9:47 pm

Retro zawieszone, można przenieść do odpowiedniego działu.

_________________


Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Mokaff10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty
PisanieTemat: Re: Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga   Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga Empty

Powrót do góry Go down
 
Małgosia bez Jasia i Męska Baba Jaga
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE :: ZAWIESZONE-
Skocz do: