IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Po tylu latach.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 187


Po tylu latach. Empty
PisanieTemat: Po tylu latach.   Po tylu latach. EmptyNie Mar 03, 2019 9:38 pm

Miejsce: Sierociniec na jednej z wysp Japonii, wygląd tutaj.
Czas: Dziewięć lat temu, jesień.
Występują: Bracia Schlecht

Reputacje o takich miejscach są sprzeczne w zależności od perspektywy. Dla dorosłych zajmujących się placówką i dla tych, którzy przyprowadzają zagubione dzieci na teren sierocińca, zawsze nie było lepszego rozwiązania. Podobno tutejszy dyrektor zebrał mnóstwo wyróżnień za nadzwyczajne skuteczne środki i metody wychowawcze, po których - również podobno - dzieci miały lepszy start w przyszłość. Rzadko które z podopiecznych, które kończyło więcej niż pięć lat, znajdowało zastępczy dom rodzinny. Stąd połączono wychowywanie z przygotowaniem zawodowym na najprostsze, niskobudżetowe prace we społeczeństwie. A dla wsparcia tej idei... dyrektor za wizytę w sierocińcu odliczał "symboliczne" kwoty. Wszak od czasu do czasu trzeba było naprawić stare, drogie sprzęty fabryczne.
W oczach dzieci placówka była więzieniem. Nie mogły nawet jako nastolatki wybrać się samodzielnie do sąsiedniego miasta, stale trzymane za murami były tanią siłą roboczą. Nie najgorsze jedzenie, ale edukacją była dwunastogodzinna, a czasem i dłuższa praca. Wyścigi szczurów o nową parę butów czy wewnętrzną dotację na fajki. Oficjalnie nie było czegoś takiego jak demoralizowanie, ale po prostu nie dawano wiary zeznaniom tak sprzecznym z wnioskami i inspektoratem dorosłych.
Dzieci niemogące zjednoczyć się ze społeczeństwem karano we wszelaki sposób. Takim przypadkiem był niewątpliwie Oti, który potrafił nie jeść dwa dni, byleby nie wychodzić ze swojej kryjówki na strychu kuląc się między pudłami. Ale gdy uciekiniera złapano, znów faszerowano go różnymi świństwami i zamykano w pokoju z łóżkiem i toaletą, w najgorszym razie w izolatce. Tak jak teraz, od dwóch tygodni karmiony jak najgorszy resort po to, by przełamać jego charakter i wreszcie zrobić z niego swojego robotnika. Ale z dziesięciolatka? I młodszych werbowano do mycia podłóg czy produkcji taśmowej ciasteczek babuni. I tak te dzieci najczęściej nie trafiały do innych rodzin czy placówek, więc dyrektor czuł się naprawdę bezkarny. Jeszcze coś czytał w kartotekach, że jego najbliższa rodzina nie żyje, więc nikt nie upomni się o Arashiego. Jeszcze dwie takie izolatki i osiągną swój cel.
Chłopiec o bladych patrzałkach i jeszcze bielszej fryzurze siedział w kącie z pustką w głowie. Niczego nie pamiętał, lecz instynktownie chciał wiać z tego miejsca. Nie wiedział jednak dokąd, co w ogóle jest za tymi murami, co z sobą zrobić. Beta blokery podawane mu systematycznie wyniszczały resztki pamięci i tworzyły tak głębokie wyrwy, że trudno je było zapełnić nawet obecnymi przeżyciami. I po co... nic dobrego mu nie przyszło z tej placówki.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 616


Po tylu latach. Empty
PisanieTemat: Re: Po tylu latach.   Po tylu latach. EmptyPon Mar 04, 2019 12:23 am

Aż krew wampira zmroziło, kiedy dotarła do niego informacja o posiadaniu brata. Ktoś puścił plotkę, Fergal musiał tylko ją potwierdzić i stało się; Oti Schlecht miał mieszkać w Sierocińcu po tym jak stracił rodziców. Nie wnikał jak to się stało, wszak Rekin osobiście ich nie znał. Był ino ciekaw kim jest jego brat. Może była to potrzeba posiadania rodziny, jednak z drugiej strony denerwował się. Ktoś tej samej krwi ma odmienić jego życie raz na zawsze, pozwolić na rozbudowanie drogi na lepsze życie. Niemiec nadal się uczy, właściwie nie raz zbaczał z drogi i nadużywał swojej siły do polowań. Oti ma to zmienić. Pomóc Rekinowi odnaleźć się, tak jak on, zacznie pomagać młodszemu. Bycie potrzebnym też jest ważne. Nadaje ono sens w  życiu.
Po opuszczeniu pociągu, sięgnął po zakupioną wcześniej mapę okolicy. Zaznaczył już na niej lokalizację poszukiwanej placówki. Zapamiętał wszystkie najważniejsze nazwy budynków w okolicy i otoczenia okalające budynek. Westchnął ciężko, schował z powrotem mapę do kieszeni bluzy i udał się przed siebie. Dla komfortu naciągnął na głowę kaptur, wszak uszy rzucały się w oczy, a wampir gapiów nie lubił. Wzbudzali w nim jeszcze większą irytację, a przecież nie chciał wparować do brata jak burza gradowa z piorunami.
Odłożone pieniądze wykorzystał na transport, który ułatwił przedostanie się do Sierocińca. Oczywiście nie pozostał bez grosza przy duszy, niemniej jednak nie mógł już sobie folgować z pieniędzmi. Musiał jakoś wrócić.
Kiedy samochód się zatrzymał, Rekin zapłacił po czym opuścił wnętrze pojazdu. Zatrzasnął za sobą drzwi, następnie uniósł łeb żeby przyjrzeć się żelaznej bramie. Tuż obok na murku widniała żelazna tabliczka z nazwą miejsca oraz krótkim opisem czym budynek jest. Niemiec burknął coś pod nosem, podszedł do interkomu i zadzwonił.
- Był pan umówiony?
Zabrzmiał kobiecy głos dobiegający z głośnika, nad którym widniała okrągła, lśniąca kamera monitorująca. Stąd wiedzieli kto przyszedł.
- Ta, jestem Fergal Schlecht. Podobno przetrzymujecie tutaj Ariashiego Kodoku - mojego brata.
Odpowie nie zerkając na obiektyw kamerki. Wciąż badał wzrokiem teren rozciągający się zza żelaznej bramy. Nie słyszał słów kobiety, ważne że wrota zostały otwarte.
Rekinowi towarzyszył rosły mężczyzna o kwadratowej szczęce. Musiał być jednym z wolontariuszy i z całą pewnością wiedział jak się obchodzić ze zbuntowanymi. Niemiec nie mówił nic, póki nie weszli do środka budynku i nie skierowali się do recepcji. Za ladą siedziała ciemno włosa kobieta. Lekko pulchna, bliska czterdziestki Japonka. Uniosła swoje pomalowane starannie oczy i wymusiła na sobie uśmiech. Wiedziała o wampirach, skoro widok Rekina wcale jej nie zdziwił. W sumie na pewno wszyscy wiedzieli jeśli chodzi o personel.
- Mogę zobaczyć pańskie dokumenty i dowód, na to że Arashi Kodoku jest pańskim bratem?
Grzeczny, formalny ton. Fergal pokręcił łbem z zażenowaniem, wydobył potrzebne dokumenty i przedstawił je kobiecie. Ta przyjrzała się, zapisała co trzeba oraz wykonała telefon. Padła zgoda. Więc Rekin bez przeszkód mógł zostać zaprowadzony do pokoju, w którym obecnie znajdował się Oti. Cóż, nie spodziewał się takiego widoku, aczkolwiek samo miejsce... Niemiec wciąż poznawał świat, więc obecnie nie czuł nic. Wszak bywał w gorszych miejscach niż to.
Wolontariusz wpuścił do pokoju starszego wampira, po czym zamknął za nimi drzwi. Poinformował jeszcze o tym, że mają godzinę na rozmowę. Więc do dalej? Kiedy mizernie wyglądający wampir spojrzy w stronę gościa, ujrzy czarnowłosego typa o zakazanej, rekiniej gębie odzianego w czarny dres.
- Arashi. Tak?
Ciężko było złamać pierwsze lody, zwłaszcza gdy samemu jest się nieśmiałym. Poza tym miał przed sobą dzieciaka, nie kogo dorosłego. Przez co tym bardziej nie wiedział co ma robić.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka

Po tylu latach. 9r4t4WA
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 187


Po tylu latach. Empty
PisanieTemat: Re: Po tylu latach.   Po tylu latach. EmptySob Mar 09, 2019 8:33 pm

Wyprowadzony z izolatki nie patrzył nikomu w oczy, zwłaszcza gdy zostawał zaczepiany przez mijające go dzieciaki. Niektóre ze śmiechem, a niektóre z ciekawości pytały się przelotnie, jak tam u Patyka. Tak nazywano go po kątach. W każdym razie Białowłosy w milczeniu dał się zaprowadzić do sali odwiedzin, na co był odrobinę zdziwiony. Od początku pojawienia się w placówce z wyrwą w pamięci sięgającą podstaw nie przypominał sobie, by ktokolwiek zechciał go odwiedzać. Różne plotki krążyły co do osób, które potencjalnie mogły zainteresować się bidulami. A to, że stawały się lodówkami, a to przedmiotem wyżycia się seksualnego, a to po prostu służącymi czy prywatnymi robotnikami. Rzadko kto widział w młodocianych materiał na swoją pociechę.
Nic więc dziwnego, że nieufny dziesięcioletni wampir nie przyjął wieści o wizycie pomyślnie. Niby z jednej strony uciekłby ze sierocińca, ale z drugiej nie wiedział, co czekałoby go w innym miejscu. I chyba tylko ciekawość sprawiła, że dotąd wlepione w podłogę bladobłękitne spojrzenie na moment utkwiło w potencjalnym nabywcy młodocianego okazu.
Dorosły wydawał się być inny niż dorośli z ośrodka. Bliższy nastolatkom, może to przez czarny dres. Zakapturzony wpatrywał się niego, grymas dresa nie wyrażał niczego pozytywnego ani negatywnego, ale coś kłębiło się w jegomościu. Coś przykuwało uwagę młodego, dopóki tamten nie odezwał się. Uciekł natychmiast wzrokiem na bok kręcąc się nieco nerwowo na krześle. Przebierał palcami po siedzisku, które ściskał kciukami.
- Nie wiem... -mruknął wreszcie bez przekonania- ...dorośli tak twierdzą.
Nie lubił być w centrum uwagi, być może dlatego, że wiązało się to z tym, że nakryto go w kryjówce i kojarzyło mu się to z kolejną karą czy karcerem. Miał bardzo mało wspomnień, więc wszystkie zdarzenia od momentu pojawienia się w sierocińcu kołowały w myślach pustych jak wyschnięta studnia. Bardzo niemiłe uczucie i nieznośne.
- Nie wyglądasz na dorosłego.
Dorzucił ostrożnie kierując oczy na rozmówcę. Przygryzł dolną wargę, naprawdę nie wiedział, czego spodziewać się po kimś takim. Czego mógł chcieć od Chudzielca? Serio zabrałby go z tego miejsca? Nie, nie mógł tak myśleć. Po co robić sobie nadzieję? Zresztą... kto by chciał takiego urwisa? Nie umiał nawiązać dobrego kontaktu wzrokowego, ewidentnie zamykał się w sobie, choć kolega przed nim też nie wykazywał się szczególną otwartością.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 616


Po tylu latach. Empty
PisanieTemat: Re: Po tylu latach.   Po tylu latach. EmptyPon Mar 11, 2019 9:47 pm

Rekin różnił się od tych wszystkich ludzi, wampirów co przychodzili do sierocińca. Nie przybył tutaj w celu zabrania oraz skrzywdzenia potencjalnej sieroty, tylko na spotkanie z bratem. Dla niego było to tak wielkie wydarzenie, że nie umiał nawet wyobrazić sobie przebiegu spotkania. Nie wiedział jak ma się zachowywać, co powiedzieć. W rekiniej głowie kłębiły się szare myśli, że jednak Arashi to odepchnie. Albo co gorsza nie zaakceptuje starszego. Może nie zdradzał się ze swoimi obawami, wszak wyraz twarzy Rekina pozostawał gniewny. Chociaż po ujrzeniu tej chudej, niezrozumianej istoty coś już całkowicie nieznanego wybudziło się w niemieckim wampirze. Żal? Tak, chyba to był żal. Nie miał przecież bladego pojęcia w jaki sposób zginęli rodzice, jak traktowali mizernego chłopca. Oczywiście nie dał po sobie niczego poznać, przełknął ino głośno ślinę i podszedł bliżej. Nie chciał przestraszyć chłopca.
- Czyli dobrze trafiłem.
Burknął bardziej do siebie, niż do młodego. Widać, że się stresował; gdyby mógł scaliłby się z krzesłem w jedność, byleby nie patrzeć i nie ingerować w żadną czynność z Rekinem. Co się dziwić. Złowieszczy typ w dresie wyglądał tak, jakby miał za chwilę pożreć sierotę. A przecież nie było w tym ani krzty prawdy.
- Może i trochę, ale setkę na karku już mam.
Postarał się uśmiechnąć, chociaż z tym zgryzem ciężko. Szybko zaniechał pomysłu, starając się przy tym wrzucić na luz. Ciężko. Więc może pora powiedzieć kim jest? Ponownie spojrzy na buzię dzieciaka.
- Nie wiem czy powiedzieli ci, kim jestem. Jak widzisz... Jestem twoim starszym bratem. Możesz mnie nie znać, bo z pewnych przyczyn nie mogliśmy nigdy wcześniej się spotkać.
Jak przyjmie wypowiedziane słowa przez Rekina? On sam wszak się bardzo denerwował, krępował słowami. Nie chciał mówić mu całej swojej historii, nie teraz, nie w takim momencie kiedy odnalazł rodzinę. Utrata kogoś bliskiego mogłaby zabić Rekina.
- No i zapomniałem się przedstawić - Nazywam się Fergal Schlecht. A Ty tak naprawdę masz na imię Oti. Nie Arashi.
Dorzuci kolejną wiadomość. Wiadomo, że umilknie, dając szansę chłopcu na przetrawienie nowości. Zapewne wiele zmienią w jego życiu; lepsze, gorsze. Czas pokaże. Póki co, Rekin nie zamierzał odpuścić.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka

Po tylu latach. 9r4t4WA
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 187


Po tylu latach. Empty
PisanieTemat: Re: Po tylu latach.   Po tylu latach. EmptySro Mar 13, 2019 8:17 pm

Nie przypuszczał, że to spotkanie tak wiele zmieni w życiu Arashiego. Właściwie Otiego. Nie wyobrażał sobie, by ten typ z rekinimi zębiskami był wyznacznikiem wywrócenia świata do góry nogami. Ale stało się.
Opiekunowie nic nie mówili o wizytacji. Z trudem podjął kontakt wzrokowy z rozmówcą, który nawet nie wściekł się, gdy dzieciak nie określił go mianem dorosłego. No kurde nie wyglądał na stulatka. Mniejsza aparycja, powód dla którego zjawił się w sierocińcu, poruszył mocno młodym. Jak zahipnotyzowany, jednocześnie przestraszony wpatrywał się coraz większymi oczyma na potencjalnego brata, który zjawił się z pustki i chciał poznać młodszego. Białowłosy znieruchomiał na krzesełku i nie odrywał oczu od Dresa. Naprawdę? Ten tutaj to rodzeństwo? A co, jeśli kłamał? Chciał zamydlić oczy? Tylko znów jaki miałby w tym interes, by przekształcać rzeczywistość? Wyraźnie zbity z tropu milczał cztery minuty, wnikliwie przyglądał się Niemcowi jakby próbował mimo przedstawionych faktów odnaleźć jakiekolwiek skojarzenie z Czarnowłosym. Bladobłękitne tęczówki przeskakiwały z jednego charakterystycznego punktu do drugiego. Palcami wyłamał brzegi siedziska, nerwy goniły jak głupie i musiał w jakiś sposób oddać nagromadzone ładunki totalnego zaskoczenia. Wreszcie mały wampir skończył przetrawiać wiadomość życia i zapytał z lekkim zająknięciem:
- Od jak dawna wiesz o mnie?
Dziwne pytanie jak na początek budowanie relacji od zera. Od zera, bowiem postawa Otiego zdradzała, że ani trochę nie był przekonany, że to, co mu mówił było dla niego oczywiste. Nigdy dotąd nie sądził, że może mieć brata. Leki też mocno spenetrowały bystry umysł. Wpływały one także na psychikę i niszczyły i tak bardzo słabą samoocenę. Spróbował jednak opanować się i rzec coś milszego niż głupie pytanie.
- Fergal... -zaczął cicho, gdy pierwsze emocje odrobinę opadły- ...naprawdę chciałbym... em... wierzyć, że jesteś moim bratem. Mimo wszystko jestem wdzięczny, że pofatygowałeś się i przyjechałeś tutaj, by spotkać się i to powiedzieć... Mogłeś nie przyznawać się do bycia spokrewnionym... z kimś takim jak ja.
Ciekawe czy powiedzieli Starszemu, że Oti bywał wrzodem na dupie przez swoje ucieczki i ignorowanie dorosłych. I o tym, że leczą go, by stał się posłuszniejszy. Chudzielec nie stosował się do wielu zakazów, w tym na oderwaniu się od wyznaczonego krzesełka i zbliżeniu się na dystans jednego kroku do Niemca. Nieśmiało też uczepił się palcami brzegu jego bluzy, bowiem nie znał reakcji Rekina na skrócenie dystansu. Na to wszystko. Czy tego spodziewał się po młodszym braciszku?

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Po tylu latach. Empty
PisanieTemat: Re: Po tylu latach.   Po tylu latach. Empty

Powrót do góry Go down
 
Po tylu latach.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: