IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Jadalnia [Parter]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptySro Lis 20, 2013 5:41 pm

Nie przesadzajmy. Owszem, Lotte nie ma zbyt ciekawego charakteru. Jest niecierpliwa, pyskata i zawsze musi postawić na swoim, aczkolwiek w niektórych sytuacjach potrafi odpuścić, bo po prostu jej się nie chce. Jest zaledwie piętnastoletnią wampirzycą, która zamknęła się w swoim aż nadto dziecinnym świecie. Wystarczy tylko kilka marnych tekstów wyzywających do pojedynku, ba! Wystarczy powiedzieć, że tchórzy, a już rzuca się komuś do gardła. Nie ma należytej ogłady. Jest bezpośrednia, szczera i po prostu nie umie inaczej obchodzić się z osobami, które jej podlegają. Poza tym rodzina nigdy by nie chciała, żeby drobna Lilibeth wyrosła im na drugą Lealahn. Wystarczy im już jedna, ociekająca dobrocią osoba, która wyróżnia się na tle całego rodu w stu procentach. W każdym razie Akumu nie powinien narzekać. Wystarczy, żeby wziął kilka głębszych wdechów, zebrał się w sobie i spojrzał na nią jak mężczyzna na kobietę, a nie jak zbity pies, który kuli ogon przed swoją panią. Lily nie miała w planach tego, by zastraszyć chłopaka. Chciała jedynie przyprowadzić go do zamku i pokazać mu kto rządzi w ich duecie. To że zareagował na nią jak wystraszona małolata, nie jest już jej winą. (No, a przynajmniej ona tak sądzi, jakżeby inaczej.)
To zależy. Przecież nie tylko Lotte będzie wpływać na przebieg jego życia. Lis w gruncie rzeczy, gdyby tylko chciał, miałby nad nim pełną kontrolę. Właściwie, kiedy tylko dogadaliby się między sobą ich wspólne życie polegające na regule 'pani - sługa' zmieniłoby się zupełnie. Lilibeth odnosiłaby się w stosunku do wampira tak jak należy, nie próbowałaby nawet podnieść na niego ręki. Nie miałaby to najmniejszego sensu. Taka sytuacja niemniej jednak miałaby miejsce dopiero wtedy, kiedy chłopak bardziej by się na nią otworzył i chociaż spróbował porozumieć.
Litość? Może ma, może nie, kto wie? Nie jej to oceniać. Coby jednak nie było, Lily skrzywiła się nieznacznie, mimochodem łapiąc wampira za podbródek. Ścisnęła lekko dłoń na jego twarzy, wręcz zmuszając go by na nią spojrzał. Niechże będzie odważny!
- Nikt? Och, naprawdę? Nikogo nie znasz w zamku? - mruknęła unosząc nieco brew. Nie chce odpuszczać. Nie należy do tego typu dziewcząt. Racja, często chodzi na łatwiznę, potrafi się skarżyć niczym pięcioletnie dziecko z piaskownicy, aczkolwiek gdy przychodzi, co do czego sama staje w swoje obronie i prze przed siebie, byleby tylko osiągnąć swój cel.
- Nie wiesz nawet tego? Trudno, wytłumaczę Ci. Układ, to po prostu umowa zawierana na ogół między dwojgiem bądź większą grubą ludzi. Każda za stron czerpie z tego układu korzyści najlepsze dla siebie. Nic strasznego, prawda? - rzuciła, spoglądając na jego twarzyczkę. Uśmiechnęła się rozbrajająco, jakby była dumna z siebie, po czym znowu zaczęła mówić.
- Także chciałabyś ze mną zawrzeć taką umowę? Ty przedstawisz mi swoje żądania i zachcianki, i na odwrót. - burknęła, nadal nie spuszczając ze swojego sługi wzroku.
Powrót do góry Go down
Akumu

Akumu

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 210


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyCzw Lis 21, 2013 1:44 pm

Dla kogoś z czystą pamięcią i zapomnianą osobowością, ciężko odnaleźć w sobie wszelkie pragnienia, chociaż... to kwestia instynktu... Jednak mimo wszystko i tak ciężko. Akumu odczuwa wszelkie popędy, lecz nie potrafi tego odpowiednio rozszyfrować i wpada w zakłopotanie, a czasem i nawet w histerię. Zatem niech nie oczekuje wiele od lisiego wampira, toć jeszcze się to nie odnalazło w tym świecie, no i oczywiście nie pojmuje relacji Pan - Sługa. Lotte najwidoczniej jeszcze nie rozumiała sytuacji. Lecz przy jej charakterze... są wątpliwości czy w ogóle zrozumie. Skoro wciąż straszyła Akumu.
I tak na nią nie spojrzał. Zamknął oczy, kiedy tylko poczuł drobne palce na swoim podbródku. Nie zamierza na nią patrzeć!
- Znam, ale nikt z tych osób nie chce ze mną wychodzić. - Prosta sprawa. Akumu nie prosił się i sam wyszedł, bez niczyjej łaski co do wyjścia z zamku.
Wyszarpał się z uścisku, posyłając jej groźny wzrok. Jeszcze jeden taki chwyt, a ugryzie ją boleśnie i nieważne, że zostanie później ukarany. Choć na jej wyjaśnienie odnośnie układu... Cóż i nie tak bardzo pojmował wszystkie słowa, choć i tak to wystarczyło by załapać o co chodzi małej wampirzycy.
- Masz mnie zostawić w spokoju bo nie należę do Ciebie. - Warknął, mrużąc oczy. Na taki warunek pójdzie? On będzie naprawdę przeszczęśliwy, jeżeli ta mu da w końcu święty spokój. Serio.

_________________
Jadalnia [Parter] - Page 2 DDNwOJN
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyCzw Lis 21, 2013 2:06 pm

Zmarszczyła brwi, kiedy wampir zamknął oczy, zapewne nie chcąc na nią w ogóle zerknąć. Lotte się nie nadaje, co sobie Hiro myślał, wręczając tego patałacha akurat jej? Przecież ona go zniszczy. Chociażby przez samo jego nieposłuszeństwo, które już zaczęło powoli wyprowadzać dziewczynę z równowagi. Była spokojna, obchodziła się z nim w miarę delikatnie. Nie darła się, nie biła. Nic nie poradzi na to, że sprawia wrażenie osoby, która chce utłuc na miejscu za choćby jedną pomyłkę. Zresztą nie wie o Akumu wszystkiego, zdaje sobie sprawę tylko z tego, że jest jej, bo Hiro go jej podarował. Nic więcej. Dlatego wszystkie jego nagminne sprzeciwy zaczęły do niej docierać mocniej. Irytować, wkurzać. Jeszcze chwila, a pierdolnie w niego krzesłem. Zdecydowanie Lilibeth nie ma cierpliwości, oj nie.
- Słuchaj kundlu albo na mnie spojrzysz albo wydłubie Ci łyżeczką oczy i postawie na pamiątkę w swoim pokoju koło łóżka. - warknęła, przybierając całkowicie poważną minę. Bądźmy szerzy, gdyby tylko chciała, ba! Gdyby tylko Lotte miała taką zachciankę już dawno pozbawiłaby chłopaka oczu. Taka o. Nauczka za jego złe zachowanie. Zresztą, on sam się prosi o wpierdol. Przecież wampirzyca jest miła. Nic jeszcze nie zrobiła. Kiedy wyszarpał się z jej uścisku, Lotte zahaczyła paznokciami o jego skórę delikatnie ją nacinając. Kilka kropel krwi prawdopodobnie powinno spłynąć po jego policzkach, na co małolata zareagowała cichym pomrukiem. Wiecie, kiedy do jej nozdrzy dobiegnie zapach krwi wydawać by się mogło, że już zupełnie nad sobą nie panuje. Świadczą o tym chociażby skąpane w czystym szkarłacie tęczówki, wlepione w rany lisa.
- Wytatuuje Ci na dupsku moje imię, może wtedy pojmiesz, że jesteś mój. Mój i tylko mój. - warknęła, podrywając się z krzesła. Jeszcze chwila i nie wytrzyma. Później Hiro będzie miał do niej pretensje, że uszkodziła mu 'syna'. W każdym razie nastolatka w mgnieniu oka dopadła do swojego sługusa jedną dłonią łapiąc go za długie, gęste włosy, by docisnąć w ten sposób jego głowę do blatu stołu, natomiast drugą wykręciła jego rękę, sprawiając mu w ten sposób niewielki ból.
- Od tej chwili, za każde Twoje chociażby najgłupsze przewinienie będziesz dostawał lanie. Porządne lanie. Póki się oczywiście nie nauczysz, lafiryndo. - syknęła, puszczając go. Cofnęła się kilka kroków do tyłu, odgarniając przy okazji włosy z twarzy. Posłała mu bezczelny uśmiech, wskazując palcami w stronę jego tęczówek.
- Mam Cię na oku. - burknęła jeszcze. Po czym jak gdyby nigdy nic ulotniła się pozostawiając po sobie tylko niezbyt przyjemne wspomnienia. Ot, nie wytrzymałaby z nim ani chwili dłużej. Nie dlatego, że ją denerwował, a dlatego że na jego polikach pojawiła się krew. A krew jak wiadomo działa na nią niezwykle pobudzająco. Jeszcze rzuciłaby mu się do gardła i co wtedy? Foch forever. Tak przynajmniej tylko ją nienawidzi.

[zt]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptySro Lis 27, 2013 11:10 am

Skoro powiedziane było, a raczej wspomniane przez Lilibeth, że Akumu może przebywać w jadalni, w takim razie Roksana udała się w... poszukiwaniu tegoż pomieszczenia. Dopiero trafiając na jedną ze służek swojego ukochanego kuzyna Testamenta, zapytała o drogę do tego pomieszczenia. Po wskazaniu jej, podziękowała pięknej demonicy i udała w tamtym kierunku. Powinna sobie załatwić jaką mapę tego zamku, podobną do Huncwotów.
Zmierzając do jadalni, wyczuła obecnośc lisiego wampira. Weszła więc do środka, zastając go siedzącego samotnie przy stole.
- Cześć Akumu. - Przywitała go wesoło z uśmiechem na twarzy, przyglądając się jego osobie, jakoby sprawdzała, czy nosi ubrania, czy paraduje znów nago?
Powrót do góry Go down
Akumu

Akumu

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 210


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptySro Lis 27, 2013 8:51 pm

Spotkanie z Lotte wcale nie należało do przyjemnych, zwłaszcza gdy nie rozumie się takowego zachowania, które i tak nie należało do przyjemnych. Zadawała wampirowi ból, krzyczała, a nawet zraniła. Poza tym utrata oczu także nie była na miejscu. Lisi wampir nie odzywał się już nic, a kiedy zaś go dotknęła, warknął cicho. Cóż... na szczęście nie ta chwila nie trwała zbyt długo. Akumu odetchną odruchowo, podnosząc się ostrożnie do pozycji prostej, oczywiście później padł plecami na oparcie krzesła. Nie chciał widzieć więcej na oczy tej Lilibeth, nie chciał mieć z nią do czynienia. I na skutek tych wszystkich złości, zamknął oczy, zapadając w krótką drzemkę.
Została ona przerwana, kiedy do jego czujnych uszu dotarł hałas kroku, po czym głos. Obejrzał się szybko, wlepiając fiołkowy wzork w postać Roksany. Nie uśmiechał się. Szybko uciekł wzrokiem na swoje dłonie. Mogła się domyślić iż lisi wampir, wcale humoru nie miał. Wciąż pamiętał o Lotte - tej dokuczliwej małolacie. A może Roksana przyjmie go do swojej komnaty? Ta mała paskudna z całą pewnością nie będzie tam swojej "zabawki" szukała. Ale jak tu białowłosą zapytać? A jeśli się nie zgodzi i także podniesie głos? Cóż... lepiej trzymać język za zębami.

_________________
Jadalnia [Parter] - Page 2 DDNwOJN
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptySro Lis 27, 2013 11:21 pm

Roksana zauważyła, że Akumu nie był w nastroju. Nic dziwnego. Nie pomyliła się co do przypuszczeń zachowania Lotte. Ta mała lolita musiała mu coś zrobić.
Jasnowłosa zajęła miejsce na krześle obok Akumu, siadając ostrożnie i powoli, aby go nie wypłoszyć.
- Spokojnie. Ja Ci nic nie zrobię. Ta mała lala dostanie pewnie opieprz od Twojego taty. Nie przejmuj się nią.
Rzekła spokojnie i uśmiechnęła do niego, chcąc go jakoś pocieszyć. Ale na serio, jest on bardzo ciekawą postacią. Wampirzyca nie miała jeszcze okazji poznać innej istoty o takich włosach. A właśnie, nie zapytała Hiro o to, czy on mu czasem nie wszczepiał swoich genów, skoro Akumu tez ma białe włosy. Ciekawe.
Mimo to, Roksana obserwowała wampira, patrząc sobie na niego ze spokojem. Ciekawe co porabiał przez ten czas, od ich ostatniego spotkania.
Powrót do góry Go down
Akumu

Akumu

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 210


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyCzw Lis 28, 2013 8:22 pm

Usiadł prosto jak struna, widząc co takiego zamierza zrobić Roksana. Usiąść obok niego! A jeśli mu jednak coś zrobi? Pociągnie za włosy? Zagrozi? Albo skaleczy? Aż uszy mu nieco oklapły na samą myśl co takiego mogłaby mi zrobić. I e sumie słowa Roksany nieco go uspokoiły... mimo iż w większości słów nie rozumiał znaczenia. Ale sam ten łagodny ton, wiele już mu zdradzał.
- Chciała wydłubać mi oczy i ciągnęła mnie za włosy. - Skarżył! Dokładnie. Niech Roksana wie jaka ta cała Lotte jest okropna dla Akumu. Lisek westchnął, odwracając wzrok od wampirzycy. Cóż takiego robił, kiedy się nie widzieli?
- W jakim pokoju mieszkasz? Mógłbym z Tobą? - Co za niecodzienne pytanie, prawda? Lecz nie ma co się dziwić. Został skrzywdzony przez Lilibeth i nie chciał zaś się z nią spotkać, a Roksana... wydawała mu się raka łagodna i silna. Był przekonany, że nie da wyrządzić mu krzywdy. Ale kwestia zgody... w końcu będzie miała w pokoju lisiego wampira, który tak mało wie o świecie i przez małą sekutnice, nieco wystraszonego.

_________________
Jadalnia [Parter] - Page 2 DDNwOJN
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyCzw Lis 28, 2013 11:18 pm

No proszę. Akumu jest prawdomówny. Lilibeth się broniła, że nic mu nie zrobiła. A tu wychodzi na to, że jednak tak. Groziła mu, jakby liczyła iż tym sposobem sprawi, że lisek będzie się jej słuchał i robił co by chciała. To nie zwierzę w stu procentach, że można je zmusić do uległości. Akumu to pół zwierzę. I jak widać, zagubione.
- Nie zrobi Ci tego. Twój tata by na to nie pozwolił. - Uśmiechnęła się do niego pewna siebie. Była święcie przekonana, że gdyby Lilibeth to zrobiła, Hiro by ją zlał na amen. Roksana miała już w swoim życiu do czynienia ze złością ojca czy wuja, jak choć przeskrobała. I więcej robić tego nie zamierzała. No chyba że zdąży im zwiać z przed oczu na kilometry.
Pytanie jakie zadał lisek, zaskoczyło Roksanę. Chciał z nią mieszkać?
- A Ty nie masz swojej komnaty? Czemu chcesz ze mną?
Zapytała go spokojnie, ciekawa argumentów, jakimi byłby wstanie ją przekonać. Nie mówiła nie, ani też tak. Musiała wiedzieć, czy warto przeznaczać dla niego jakiś kawałek swojej podłogi. Nie wiadomo też, czy Hiro byłby z tego zadowolony. Ale to w sumie jej komnata i robić sobie może co jej się podoba. O! Może postawi dużą budę! Taki mini domek dla Akumu, gdzie czułby się najbezpieczniej! Będzie miała swojego wampirzego pieska.
Powrót do góry Go down
Akumu

Akumu

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 210


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyPią Lis 29, 2013 12:35 pm

Wiadomo. Akumu ma swój własny rozum, tylko ta cała Lotte wiedziała inaczej. Chciała zmusić lisa do posłuszeństwa i uległości, a że ten tak żyć nie chce, zaczęła go gnębić.
- Naprawdę tak myślisz? - Kolejne mało pewne pytanie, lisi wampir naprawdę nie chciał znowu spotykać Lilibeth. A jeśli przypadkiem napotka ją na swojej drodze, nie chce znowu cierpieć. Bólu nie lubi... Poza tym mógłby i tą dziewczynę skrzywdzić, gdyby zaczął się bronić.
- Mam, mam gdzie mieszkać. U ojca. Ale jego nie ma za często. - Pierwsze wytłumaczenie, a jakie drugie? Dlaczego ona. Przybliżył się nieco do jej osoby, dodając mniej pewnie.
- Ty mnie nie straszysz, a kiedy Cię widzę robi mi się ciepło tam w środku, gdzie mi pokazywałaś. - I palcem wskazał klatkę piersiową Roksany. Teraz się zgodzi? Powoli mu spać u niej w komnacie? Akumu nie miał wobec niej żadnych złych zamiarów, po prostu przy niej czuł się bezpiecznie i dobrze. Aż chciało się dalej poznawać świat.

_________________
Jadalnia [Parter] - Page 2 DDNwOJN
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptySob Lis 30, 2013 1:40 pm

- Byłam przy tej rozmowie Akumu. Widziałam jak Twój tata był niezadowolony z tego co mówiła mu Lilibeth.
Upewniła go w przekonaniu, że tatuś nie pozwoli aby mu się krzywda działa. Skoro uważał go za syna, to zależy mu pewnie także na bezpieczeństwu lisiego-wampira. Ta mała nie umiała zajmować się dorosłymi osobnikami, więc błędem było dawanie jej kogoś takiego do towarzystwa. Taka osoba, zwłaszcza że ma amnezję, powinna na początek poznać na nowo świat, przyzwyczaić się i nauczyć w nim żyć. A potem dopiero można podejmować kroki próby oswojenia dla siebie. Być może on sam od siebie, w ramach wdzięczności za opiekę, zaoferuje swoje usługi jako sługa? Kto wie.
- No tak. Twój tata jest zapracowany. - Dodała do jego stwierdzenia, iż Hiro nie ma za często w komnacie, więc młody się nudzi i dlatego zmyka gdzie mu się podoba. Ale drugie wytłumaczenie ją nieźle zaskoczyło. Na jej widok robi mu się ciepło w TYM miejscu? Jej obecność rozgrzewa mu serce. Z jednej strony dobrze, ale z drugiej - niedobrze.
- To miłe, ale też i niebezpieczne. Chyba będzie trzeba Ci to wyjaśnić...
Popatrzyła sobie na niego. Zastanawiając się, czy nie zezwolić mu na mieszkanie u siebie. W sumie, takiego "pieska" wytresować na własnego sługę nie będzie źle.
- Zgoda. Myślę że znajdzie się u mnie w pokoju miejsce dla Ciebie.
Zgodziła się. Miała już chyba pomysł na skombinowanie mu miejsca do spania. O ile mu się to spodoba. Nic na siłę.
Powrót do góry Go down
Akumu

Akumu

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 210


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyNie Gru 01, 2013 3:19 pm

Ojciec go bronił. Naprawdę miło było mu to słyszeć. Akumu nawet nieco ochłonął, skoro ma taką obronę... Lekko nawet się uśmiechnął. Może zmieni zdanie i Lilibeth nie będzie miała prawa przywłaszczyć sobie lisiego wampira? Hiro powinien tak uczynić. Albo pierw nauczy życia swojego podopiecznego i dopiero decyduje o jego losie, ot co.
Roksana miała plany uczynienia sługi z lisa? Czy to byłoby w porządku wobec niego? Wlepiał w nią swoje fiołkowy wzrok w śliczną twarzyczkę wampirzycy.
- Dlatego musze z Tobą zamieszkać. Ty mnie nie zostawisz samego. - Ależ naciskał! Oczywiście nie miał bladego pojęcia, że nie wolno tak robić. Choć nie powinna mu się dziwić. Akumu szukał kogoś, kto mu pomoże dotrzeć do jego osobowości. A Roksana... ona także jest chętna mu w tym pomóc.
Czemu niebezpieczne? Co to słowo w ogóle znaczy? Zrobił zdziwioną minkę.
- Nie rozumiem... - Burknął, marszcząc zabawnie nos. Powinna od razu mu powiedzieć, że coś może być nie tak. Lecz... dopiero gdy usłyszał zgodę, odsunął od swojego psiego umysłu wszelakie wątpliwości.
- To co?! Pokażesz mi swój pokój? - Zawołał radośnie, aż wstając z krzesła. Lisia kita poruszała się powoli na boki na znak zadowolenia. A jeżeli i ona ma złe pomysłu co do jego skromnej, zaginionej osóbki?

_________________
Jadalnia [Parter] - Page 2 DDNwOJN
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyPon Gru 02, 2013 1:49 pm

Żaden rodzic nie zechce skrzywdzić swojego dziecka. Dlatego też i Hiro, który "adoptował" Akumu, zdecydował się traktować go jak własne dziecko. Nic dziwnego, że Lilibeth, dostanie od niego ochrzan. Mała a już się rządzi.
Na słowa Akumu pokręciła mu palcem wskazującym, jakby to był znak, że czegoś nie wolno tak robić.
- Nie wolno decydować za kogoś. Wiedz że i ja czasami potrzebuję chwili samotności.
Rzekła w odpowiedzi spokojnie, z uśmiechem na twarzy. Pomimo tego, że zwróciła mu małą uwagę, nie była zła. A swoje plany przyszłościowe, co do jego osoby, wykorzysta dużo później. Na razie, trzeba mu pomóc się odnaleźć w tym kraju, domu i przypomnieć wiele podstawowych rzeczy, aby potrafił sam sobie radzić. A dopiero wtedy, będzie coś od niego chciała.
Nie wyjaśniała mu teraz, o co chodziło z rozgrzanym uczuciem. Przyjdzie na to moment, bo jak widać, uradowany chęcią ujrzenia jej komnaty, wzięło górę, niż lekcja tłumaczenia znaczenia słów. Pokręciła głową i wstała ze swojego miejsca.
- No to chodźmy. - Rzuciła i opuściła jadalnię wraz z Akumu, który najprawdopodobniej, zechciał jej towarzyszyć.


[z/t oboje]
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1350


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyWto Lut 25, 2014 1:32 pm

Hachiko wraz z Hiro dotarli do jadalni. Po drodze rozmawiali jeszcze na temat kiepskiego stanu Kanibala i o łowcach, że niekoniecznie mogą oni maczać w tym palce, wszak bestia ma mnóstwo wrogów i to nie tylko wśród ludzi. W każdym bądź razie dotarli do wyznaczonego celu. I mogli nieco wpaść w zaskoczenie, na honorowym, ojcowskim miejscu siedział Samuru, a na krześle obok Gabriela. Brakowało parę osób, ale liczyli że niebawem dołączą i oni.
- Więc co to za poważna sprawa?
Zagadał młody Kuroiashita, wlepiając gadzi wzrok w Hachiko. Wyglądała kiepsko, zresztą sam Hiro miał jakąś smętną minę. Gabriela także czekała na jakiś odzew. Wszak wyrwali ją z sypialni, gdzie miała zamiar wzięcia relaksującej kąpieli w swojej prywatnej łazience. Białowłosy westchnął, odsuwając jedno z krzeseł, żeby Leadris mogła usiąść.
- Przejdę od razu do konkretów. Testamentowi grozi coś poważnego. Pokaż obrączkę, Hachiko. Znacie ten trik, prawda? Kiedy jednej połówce grozi śmierć, jej światło słabnie.
Rzekł nieco smutnie, pokazując obrączkę na palcu wampirzycy. Szkarłatne światło straciło na swoim blasku, było ciemne i prędzej czy później przestanie okazywać "życie" żeby za chwilę spaść. Samuru spojrzał odruchowo na błyskątkę, milcząc. A co na to Gabriela? Piłowała sobie paznokcie. Teraz niech coś Hachiko powie, wszak jej kolej.
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyPią Lut 28, 2014 9:58 am

Hachiko nie miała pojęcia, gdzie Hiro postanowi ją zabrać, dlatego pozwoliła mu prowadzić. Nie wiedziała, że zbiorą się członkowie rodziny. Choć wątpiła, żeby Gabriella czy chociażby Samuru ruszyli palcem, by pomóc Testamentowi. Coś jej się wydawało, że będzie musiała poradzić sobie wraz z Hiro. Tylko im zależało na tym, żeby kanibal wrócił bezpieczny do domu i w miarę cały. W końcu reszta uważała go jedynie za piąte koło u wozu, którego z chęcią by się pozbyli raz na zawsze. Czarna owca w pieprzonej rodzinie. Miała nadzieję, że chociaż Samuru uzna, że to jego zasrany obowiązek pomóc ojcu, niezależnie od tego, ile razy musiał wyciągać go z opresji.
Weszła tuż za Hirem do jadalni. Krwista burza włosów, niczym ogień, zatańczyła wokół twarzy wampirzycy stanęła u szczytu stołu, po przeciwległej stronie Samuru. Jako żona Testmanta była w tej chwili panią tego zamku. Spojrzała pierw na Samuru, a później na Gabriellę, która lekceważąco piłowała sobie paznokcie. Zacisnęła wargi, żeby nie powiedzieć za dużo, ale widząc to przejęcie, malujące się na ich twarzach, nabrała ochoty potrząsnąć nimi porządnie.
Spuściła głowę, a twarz została zasłonięta ognistą kaskadą. O tak, była zła, wręcz wściekła. Mimo słów Hiro, żadne z nich nie zamierzało się ruszyć.
Trzasnęła dłońmi o stół, że aż zatrząsł się u podstaw. Mogli poczuć wibracje, a także nieprzyjemny, acz chwilowy chłód.
– Testament umiera. A Waszym zasranym obowiązkiem, jako rodzina, która ponoć tak bardzo szanuje swoich, jest mu pomóc. Mam nadzieję, Samuru, że nie odwrócisz tym razem do ojca plecami?
Wiedziała, że wampir wielokrotnie pomagał już ojcu, ratując mu tyłek. Miała zatem nadzieję, że i tym razem łaskawie, bo na nic innego nie mają co liczyć, się ruszy. Spojrzała także na Gabriellę, której wcześniej unikała. Przeszyła ją lodowatym spojrzeniem. Nabrała ochoty wsadzić jej ten pilniczek w gardło, żeby się nim udławiła. Nie zrobiła tego oczywiście.
– Prawdopodobnie trzymają go łowcy. Nie mam pewności, ale od czegoś musimy zacząć. Łowcy, z tego co wiem, są najgroźniejszymi jego wrogami.
Mówiła dalej, oczywiście pokazując obrączkę tak, jak Hiro ją o to wcześniej poprosił.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Jadalnia [Parter] - Page 2 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1350


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyPią Lut 28, 2014 11:38 am

Oczywiście, Samuru nie raz i nie dwa, ratował ojcowski tyłek, który do tej pory ani razu nie okazał krzty wdzięczności. Wciąż atakował, sprowadzał na siebie kłopoty i na w sumie nie tylko na siebie, ale i całą swoją rodzinę. Zatem z jakiej racji szanowny burmistrz musi znowu mu pomagać?
Spojrzał na Hachiko, ktora najwidoczniej aż paliła się gniewem na to obojętne podejście do sprawy. Hiro w sumie także nie wyglądał na kogoś, kto wzruszy ramionami i porzuci myśl o pomocy. Natomiast Gabriela wciąż zajmowała się manicure'm paznokci, ba, ona nawet nie spojrzała na obrączkę, choć komentarza odpuścić nie potrafiła.
- Też mam taką.
Pomachała dłonią, prezentując obrączkę lśniącą silnym szkarłatem i powróciła do swojej przerwanej czynności. Wtem właśnie Rudowłosa uderzyła dłonią o blat. Samuru uniósł zaspany wzrok na stolik, a dokładniej na dłoń macochy, Gabrycha zacisnęła usta w wąska linię, rzucając mroźne spojrzenie synowej.
- Porysujesz stół!
Syknęła, kierując pilniczkiem w jej stronę, niczym broń. Włoch z rezygnacją pokręcił głową... Biedna Hachiko. I czemu akurat zwróciła uwagę na burmistrza?
- Na razie nie mam wizji.
No tak. Samuru najzwyczajniej w świecie nie miał ochoty na ruszenie się z tego miejsca, a głównie z tego krzesła. Było ono tak zajebiście wygodne, że dosłownie siedzenie w nim pochłonęło go bez reszty.
- Ha! Samuru. A kto by miał? Już od początku mówiłam, żeby podrzucić go łowcom. Oni zrobią z gada lepszy użytek. Chociaż... ostatnio myślałam czy by nie dać skóry z węża do salonu.
Zastanowiła się, odkładając pilniczek na stół. Młoda Głowa Rodu podrapała się po czarnym czerpie, żeby za chwilę się w nią popukać. Co jak co, Gabrycha jak coś palnie... W dodatku Hiro się wściekł.
- Nie macie za grosz sumienia diabły. Samuru, jako mój poddany masz rozkaz zajęcia się sprawą ojca.
Warknął do młodszego, który aż westchnął łapiąc się za czoło.... Gabriella cicho się zaśmiała.
- To już wiemy czego będą chcieli. Nie, nie oddam im stanowiska burmistrza.
Klasnął w dłonie, unosząc kącik ust. I jak tutaj się dogadać? Następnymi wampirami, które dotarły był Barabal i Sophie. Ten pierwszy przywitał się ze wszystkimi szerokim uśmiechem, a swój stary zadek umieścił tuż obok Samuru na jednym krześle. Było ono tak wielkie, że dali radę siedzieć, choć obecna Głowa rodu wyrywała się, nie mając jednak szans ze starszym od siebie. Aż tak dziadek się za nim stęsknił? W dodatku przybył tutaj z Sophie! Gorzej być już nie mogło, Samuru schował twarz w dłoni.
Powrót do góry Go down
Sophie

Sophie

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyPią Lut 28, 2014 12:21 pm

Tak naprawdę, ale to naprawdę, naprawdę Sophie nie miała zielonego pojęcia, co tutaj robi. Właściwie zjawiła się w jadalni tylko przez Barabal'a. Temat ratowania Testament'a obchodził ją tyle, co nic. Wystarczy, że wybawiła jego pseudo zgrabny tyłeczek z opresji, kiedy łowcy zrobili z niego człowieka. Nie to, że ciążył jej na sumieniu ten fakt i wymagała od niego zapłaty, ba! Tamtej sytuacji Kanapa nawet nie traktowała i do tej pory zresztą nie traktuje jako pomoc dla starszego. Generalnie zrobiła sobie z niego wtedy jedynie przystawkę, a to, że przywróciła mu przy okazji jego wampiryzm nie naruszając przy tym statusu krwi, to był czysty przypadek. Choć, siłą rzeczy, krótkie dziękuje jej się należy. Gdyby nie ona, biedny Tess siedziałby i śmierdział w kawiarni. Sad bad true. Niemniej jednak będąc już w pomieszczeniu nie miała szans na ucieczkę. O nie, nie, nie. Nie przy nich wszystkich, chcąc nie chcąc musiała zaangażować się w rodzinne spotkanie z rudą na czelę. Sophie otworzyła szeroko oczy, spoglądając na wyprowadzoną z równowagi Hachiko, potem na Gabriellę, dopiero na końcu kierując swój wzrok na męża, który podrywał się z krzesła, kiedy tylko dziadek się do niego przysiadł. No doprawdy, przeuroczy widok. Jebnąć zdjęcie, a potem na pamiątkową ścianę. Święta dwa tysiące czternaście. Zamrugała kilka razy w przyśpieszonym tempie, po czym wyminęła zgrabnie Hiro i usadowiła swój chudy tyłek na krześle tuż obok matki uprowadzonego Testament'a. Sophie mimochodem założyła nogę na nogę, właściwie bezczelnie kierując niebieskie tęczówki na gębę szlachetnej tuż obok. No jakby widziała w niej matkę Teresę i nową parę butów w jednym. Nono, przynajmniej znalazła sobie zajęcie! Przerzuciła blond włosy na jedno ramię, mrużąc na chwilę duże tęczówki.
- Źle to robisz. - wymamrotała, wskazując na pilniczek i paznokcie starszej. Nie to, że chciała czepiać się jej o drobnostki, ale wiecie - raziło to blondynę w oczy. I to tak ewidentnie. Nadęła zabawnie poliki, niedbale wyciągając w kierunku Gabrielli dłoń. Jak chce, to ona ją nauczy, poważenie. Będzie miała najlepsze paznokcie na dzielni, kozak sprawa. Trupy pozazdroszczą.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyPon Mar 03, 2014 12:25 pm

Samuru nie był wcale lepszy od ojca, gdy szło o mordowanie ludzi czy też innych wampirów. Tyle że on sam nie rzucał się w oczy. Może nie licząc represywnej władzy, jaką dzierży w dłoniach. Gdyby inaczej prowadził swoją politykę, żaden łowca by się do niego nie doczepił. A tak? Ciągle ktoś mu siedział na ogonie. Niech zatem nie będzie taki hop do przodu, bo sam przykładu żadnego nie daje. I Hachiko będzie broniła swojego męża za wszelką cenę. Szkoda, że Samuru nie rozumiał, co znaczy chronić. Niech się nie zdziwi, że gdy on będzie kiedyś czegoś potrzebował, cała rodzina się od niego odwróci. Może prócz żony, choć Ruda nie wiedziała jak im się (nie)układa.
– Ciekawe tylko, dlaczego mąż Cię opuścił na wiele lat?
Pytanie retoryczne, przy którym wampirzyca uśmiechnęła się kwaśno. Dalej przeszła już do meritum sprawy, na jakiej jej zależało. Wampirzyca ponownie przeniosła wzrok na Gabriellę. Spoglądała na nią tak, jakby zamierzała samym wzrokiem ścisnąć jej czaszkę i patrzeć, jak z drugiej strony wypływa mózg i brudzi całą ścianę. Z chęcią ujrzałaby taki widok rozmaślonej gęby teściowej. Opanowała się jednak i zaraz uśmiechnęła tak pogodnie, jak tylko może psychicznie chora osoba.
– Gabriello, dziękuję Ci, że tak się martwisz o mój stół. Chcę Ci łaskawie przypomnieć, że jesteś tutaj gościem. Jeśli nie zamierzasz pomóc własnemu synowi i nie przestaniesz się tutaj panoszyć, opuścisz ten Zamek.
Wciąż się promiennie uśmiechała, wkładając w pierwsze słowa tyle ironii, ile była w stanie. Pilniczek, którym zagroziła młodszej wampirzycy, zaczął się pokrywać warstwą lodu. Moc pokryła prawie cały pilniczek, nie dotykał jednak dłoni wampirzycy.
Słowa starej, zgnuśniałej wampirzycy były wyzywające i prostolinijne. Zupełnie, jakby szukała poklasku i chciała zwrócić na siebie uwagę. Hachiko jednak nie skomentowała już słów matrony, szkoda czasu na ucinanie sobie bezproduktywnych rozmów. Ruda nie zamierzała więcej tolerować tej kobiety w domu i z chęcią samodzielnie spakuje jej rzeczy, a następnie wystawi za próg bramy.
Hachiko położyła dłoń na ramieniu Hiro, ściskając je lekko. Tym samym wiedziała, że odpowiedzieć Samuru nie spodobała się Hiro. Jej samej też nie. Po chwili do jadalni zagościł i sam Barabal wraz z Sophie. Jakoś nie miała humoru, żeby odwzajemnić uśmiech starszego szlachetnego, a na młodą wampirzycę nawet nie spojrzała. Utkwiła swoje ostre spojrzenie w postaci byłej głowy rodu.
– Też zamierzasz wypiąć się na swojego syna? Mam nadzieję, że pamiętasz własne słowa, które kierowałeś do mnie i Testamenta?
Nachyliła się nieco nad stołem, w stronę Barabala. Naprawdę, jakby widziała Testamenta… jakieś sto kilogramów wcześniej.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Jadalnia [Parter] - Page 2 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1350


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyWto Mar 04, 2014 2:43 pm

Hachiko lepiej niech sobie nie pogrywa. Bądź co bądź, Gabriella jest od niej starsza, silniejsza, a przede wszystkim jako matka Kanibala miała większe prawa niż może się jej wydawać. Poza tym mściwe to, to. Gabrycha uśmiechnęła się niewzruszona durnym tekstem.
- Twoje teksty są tak płaskie, jak cała Ty i Twój umysł. Skończ, Hachiko.
Pstryknęła palcami, jakby rudowłosa okazała się jakąś służąca, a nie żoną syna. Samuru jedynie słuchał wymiany zdań, a Hiro po prostu złapał się za głowę. Nie ma sensu wtrącać się w kłótnie kobiet, chyba że rzucą się sobie do gardeł
- Spróbuj mnie wygonić, myślisz że mężulek Ci pozwoli? Ha! Się mylisz.
Nie ma bata. Kanibal się zbyt boi matki, żeby cokolwiek jej zabronić. Poza tym musi tutaj być, jako taka super kobieta! Phew... Ruda się po prostu nie zna. A co do jej zamrożenia pilniku, Gabriella pogroziła jej palcem, zresztą nawet Hiro znacząco chrząknął, wszak nie są tutaj dla jakiś kłótni. W każdym bądź razie po dotarciu Sophie oraz Barabala, mogli przejść całkiem do rzeczy. Gabriella spojrzała zdziwiona na młodszą szlachetną, nie odzywając się nic. Gabriella akurat umie zająć się swoimi pazurami.
- Lepiej spójrz na swoje. Masz jakiś stres, złotko?
Troska ala Gabriella wcale nie brzmiała szczerze. Uniósła kącik ust, podając młodej pilniczek. Niech się pobawi, byle nie uczyni sobie krzywdy. Wracając do zebranych. Barabal popatrzył na synową, przejechał dłonią po czarnych kudłach i zrobił poważną minę.
- No to po co robicie tą naradę, zamiast działać? Mówieniem nic nie zrobimy. Wie ktoś, gdzie są Oświaty?
I co? Przejął się. Wstał nawet z krzesła, oddając Samuru jego przestrzeń życiową. Białowłosy odoradził tak pochopnego ruchu, wszak łowcy są potężnie uzbrojeni.
- Jak miał na imię ten łowca, któremu Testament zdradził swoją tajemnicę?
Skierował się Włoch do Hachiko, oczekując, że ponownie powtórzy swoje przypuszczenia. W końcu dołączył do nich Barabal, no i Samuru. Bo Sophie z Gabrychą raczej przybyły tutaj dla siebie, niżeli spotkania.
Powrót do góry Go down
Lealahn

Lealahn

http://vampireknight.forumpl.net/t1176-lealahn-kuroiaishita#19200 http://vampireknight.forumpl.net/t1436-leal#28711
Zarejestrował/a : 31/08/2013
Liczba postów : 74


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyWto Mar 04, 2014 3:52 pm

No halo! A o najstarszym dziecku to już się zapomniało? Hiro i Hachiko nie będą już sami, bo po ich stronie stanie oczywiście Lealahn, której chęć niesienia pomocy innym obejmowała również rodzinę, a może przeze wszystkim właśnie ją. No i generalnie wepchnę się wam, bo dawno nią nie grałam, a wypadałoby trochę czarnulkę ruszyć.
W każdym razie, Leal już jakiś czas przebywała w zamku, tak więc Gabriella na pewno wiedziała o powrocie najstarszej córki. Z Hachiko też niech już się zna. W końcu to ona była panią tego domu, więc trochę słabo by było, gdyby nie wiedziała kto w nim gości. Co do Sophie... Nie było jej przez jakiś czas, więc mogły się nie spotkać, o.
Wracając, Lealahn uważała większość rodzinnych zebrań za niezwykle nudne. Powaga. Mogła sobie na nie przychodzić, grzecznie siedzieć i udawać, że słucha, jednak prawda była taka, że jednym uchem wpuszczała informacje, drugim wypuszczała. Chociaż musiała przyznać, że niektóre wiadomości były cenne, no i fajnie czasem wiedzieć co tam w rodzinie się dzieje.
Na dzisiejsze spotkanie wpadła przypadkiem. Przechodziła akurat obok jadalni, kiedy usłyszała jakieś głosy mówiące coś o jej bracie. Zatrzymała się na moment i podsłuchiwała przez chwilę, tak jak wtedy, kiedy była jeszcze mała. Naturalnie bardzo zmartwiła się przykrymi wiadomościami na temat Testamenta, a także bardzo zawiodła się na postawie matki i Samuru. Znaczy, o ile u Gabrielli takie zachowanie jej nie zdziwiło, o tyle u ukochanego bratanka owszem. Być może dlatego, że pamiętała go jako małego chłopca, bo gdy zaczął dorastać przebywała akurat w dalekim Paryżu, gdzie musiała zająć się poskramianiem swojego własnego syna. Nawet nie przypuszczała, że dorosły teraz Samuru mógł go przypominać.
- Myślałam, że ta rodzina nie może być już bardziej popieprzona - odezwała się od progu, opierając się plecami o framugę drzwi. Tak, w końcu postanowiła się pokazać i tak, była zła. Testamentowi działa się krzywda, a oni wszyscy zamiast mu pomóc siedzieli na dupskach i kłócili się o to, czy w ogóle cokolwiek warto w tym temacie robić. Jeden Barabal był gotowy do działania i Leal musiała przyznać, że zamiast strachu poczuła do ojca lekką sympatię.
Powrót do góry Go down
Sophie

Sophie

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyWto Mar 04, 2014 5:44 pm

Sophie westchnęła tylko cicho, smętnie wodząc niebieskimi tęczówkami po całej jadalni. Tak jakby wszystkie obrazy, ozdoby i inne pierdoły stały się bardziej interesujące niż własny mąż, Barabal czy nawet sam Hiro. Gabriellę miała obok siebie, tuż na wyciągnięcie ręki, więc nią też aż nadto się nie interesowała wiedząc, że i tak szlachetna prędko nie zmieni swojego miejsca. Zresztą póki co starsza była zajęta wymianą zdań z Hachiko, a blondynka szczerze powiedziawszy zupełnie nie zdawała sobie sprawy z tego jak wielką nienawiścią pałają do siebie obie kobiety. Właściwie dopiero teraz zaczynało, to do niej docierać. Także szczerze powiedziawszy nie udzielała się wcale, bo nie widziała w tym najmniejszego sensu. Jeszcze by się jej oberwało i co? Piski, wrzaski i zastawa w powietrzu. W końcu Kanapa jest mistrzynią napierdalania w kogoś wszystkim tym, co tylko ma pod ręką. Wyrobiła się na Samuru. Dała o sobie znać dopiero po słowach matki Testamenta. Ot, drgnęła nieznacznie, uśmiechając się półgębkiem. Tak jakby fałszywa troska starszej w ogóle jej nie ruszyła. Od niechcenia wyciągnęła tylko przed siebie dłoń z wolna przyglądając się każdemu paznokciu z osobna, po czym zadowolona z siebie prychnęła pod nosem, odbierając przy okazji pilniczek z rąk wampirzycy.
- Moje paznokcie są idealne. Stres? Skądże. A Tobie nic nie doskwiera? W końcu już nie te czasy. Nie martw się. Mimo wszystko zawsze możesz na mnie liczyć. - mruknęła, niby to przypadkiem znacząco naciskając na różnice wieku, jaka między nimi panuje. Niebieskie tęczówki raz jeszcze utkwiła w twarzy szlachetnej, zupełnie nie pesząc się jej obecnością. Sophie idealnie zdawała sobie sprawę z tego, że zaczynanie do Gabrielli nie ma najmniejszego sensu. Ot, czarnowłosa jest starsza, silniejsza i może zdecydowanie więcej niż drobna blondyna, jednakże Sofa - jak zresztą każdy - ma w sobie kilka wad. Jedną z nich jest - niestety - reagowanie na zaczepki. Gdyby trzeba było, mogłaby się kłócić z matką Tess'a i kłócić. Choć z drugiej strony nie chciała mieć w niej wroga. Żaden byłby z tego pożytek. Ba! Wręcz przeciwnie, miałaby same problemy na każdym kroku. A po co one komu? Trzeba byłoby się z nimi użerać, a wampirzyca nie ma na to zwyczajnie czasu i ochoty, o.
Wtem w pokoju zjawiła się jeszcze kolejna członkini rodziny. Kanapa zacmokała na jej słowa, kręcąc głową. Kto by pomyślał, że najgrzeczniejsza córka Barabal'a i Gabrielli jest w stanie zdobyć się na takie wulgaryzmy. Machnęła pilniczkiem, rozprostowując zgrabne nogi. Zdecydowanie nic tu po niej.
- Brakuje jeszcze Ringo. - wymamrotała, kręcąc od niechcenia kółka paznokciem po blacie stołu. Owszem, jeżeli trzeba - Sophie jest skora pomóc. Kiedy wszystko będzie ustalone. Jeżeli nie, to cóż ... Po prostu grzecznie posiedzi, posłucha przy okazji wkurzy męża i wyjdzie, kiedy wszystko się skończy.

[zt]

_________________
SOPHIE AND SAMURU


Ostatnio zmieniony przez Sophie dnia Nie Mar 30, 2014 12:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyCzw Mar 06, 2014 10:03 pm

Zebranie przerodziło się w dziwne, rodzinne spory, które w tej chwili nie miały prawa bytu. Ruda wścieklizna jeszcze przez dłuższy czas mierzyła się ze swoją teściową lodowatym spojrzeniem. Na kilka chwil znów zapanowało nieprzenikniony, wręcz przeszywający chłód. To Hachiko manipulowała temperaturą, choć robiła to nieświadomie, pod wpływem silnych nerwów. Najchętniej skopałaby dupsko zarozumiałej wampirzycy i kto wie czy prędzej czy później tak się nie stanie. Ruda była pewna, że Testament z chęcią się pozbędzie wstrętnej, samolubnej i zapatrzonej w siebie matki. Wszak to jego żona, najlepsza pod słońcem (tak, skromności to Hachiko ma pod dostatkiem) zajmowała się biedakiem i była do rany przyłóż. Gabriella nie miała w tej chwili nic do gadania i jeśli wampirzyca zechce, wypieprzy z tego zamczyska swoją kochaną teściową. I lepiej, żeby nie wracała i nie wtrącała się więcej w życie syna. I niech zapomni o wszelkich dekoracjach salonu skórą Testamenta.
Nie odpowiedziała zatem na durne zaczepki ze strony starszej wampirzycy. Sądziła, że im starszy wampir, tym poważniejszy i mądrzejszy. Najwyraźniej się pomyliła. Zresztą, Gabriellę już dawno skreśliła z listy osób lubianych. Hachiko oczywiście nie posiadała przy sobie takowej listy, ale to już była sprawa drugorzędna.
Ruda nic sobie nie zrobiła z zagrożeniem palcem. Wysunęła jedynie kły, ostrzegawczo. Widać było, że jest na granicy opanowania i z chęcią wbiłaby lodowy sopel w serce tej starej jędzy i z przyjemnością by patrzyła jak zdycha na jej oczach. Powstrzymała się jednak. A przynajmniej na razie.
Hachiko pokręciła przecząco głową na pytanie zadane przez Barabala. Nie miała pojęcia, gdzie jest Oświata. Nie wiedziała nawet, że istnieją dwie czy nawet więcej. Tyle zdążyła wyłapać z pytania Barabala.
– Zapewne Samuru wie, prawda? Jako burmistrz oraz posiadacz ziem w tym mieście musisz wiedzieć, gdzie są Oświaty.
Ponownie zagadnęła do młodego wampira, spoglądając na niego wyzywająco. Lepiej niech wreszcie zacznie współpracować. Chyba nie chciał poczuć na sobie gniewu Hiro. Zapewne ciekawe byłoby ujrzeć Hiro w czarnym garniturze, pochylającym się nad drobnym i w tej chwili całkiem niewinnym Samuru, z biczem w łapie, który co chwila smaga skórę młodego szlachetnego.
– Gerard Trizgane.
Powtórzyła dane łowcy, o którym jakiś czas temu wspominał Testament. Gdyby wtedy, na tym pieprzonym sabacie nie zabił o jedną osobę za dużo, nic by się nie stało i nie musieliby się ze sobą dziś wieczór użerać w tym pomieszczeniu. A Testament byłby cały i względnie bezpieczny (pamiętać trzeba, że miał talenty do pakowania się w kłopoty!).
Po chwili do spotkania dołączyła jeszcze Lealahn. Wampirzyca o łamiącym język imieniu… Hachiko już wcześniej zwróciła na nią uwagę. Zresztą nic dziwnego, gdy się odstaje od popranej i jakże kochającej się inaczej rodzinki. Ruda przywitała ją skinięciem ręki, machając od niechcenia na jakieś miejsce przy stole.
Jeśli Samuru udzielił już konkretnej odpowiedzi, wyjaśniając ile dokładnie jest Oświat i gdzie hipotetycznie mogą się znajdować, wampirzyca podjęła przerwany wątek.
– Podzielimy się zatem na dwie grupy. Jedna grupa uda się w góry, druga grupa do miejskiej Oświaty. Ja i Barabal stworzymy jedną grupę, a Hiro i Lea drugą.
Spojrzała szybko na młodą wampirzycę, szukając u niej „zgody”, przenosząc zaraz spojrzenie na Barabala oraz Hiro i wreszcie zerknęła na resztę towarzystwa, która zebrała się tutaj dla pogawędek o dupie Maryni i niebieskich migdałach.
– Sophie? Samuru? Zmierzacie się dołączyć?
Pytanie raczej retoryczne, bo gdzieżby Samuru miał pomóc ojcu? Jeszcze korona z głowy mu spadnie, a władzy nie odda, więc lepiej zostawić go w spokoju. O Gabrielli w ogóle nie wspominała, jakby w ogóle nie istniała. Na temat Ringo, jaki poruszyła Sophie, nie powiedziała nic.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Jadalnia [Parter] - Page 2 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1350


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyPon Mar 10, 2014 8:00 am

Hachiko akurat sama zaczęła odgryzać się, a że Gabrycha w kasze pluć sobie nie daje, to tak bywa. I w sumie szkoda oszczędzać tak cięty język... biedna Ruda - ona naprawdę nie wie na kogo chce skoczyć. Wbrew wszystkim pozorom to bardzo silna wampirzyca, umie świetnie posługiwać się mocami, jak i własnymi wyrobionymi umiejętnościami. No i oczywiście jest szlachetnej krwi. Wracając jednak do fabuły...
Barabal również spojrzał na Samuru, który to zrobił zdziwioną minę, patrząc to na niego i na Hachiko. Co oni do niego mówili? Gdzie są Oświaty? Westchnął rozsiadając się wygodniej w wielkim krześle. Przyłożył sobie palec do czoła, udając że sobie przypomina. Hiro aż chrząknął. Co za bezczelne zachowanie ze strony młodej Głowy Rodu. Barabal powinien posiąść na nowo swoje stare stanowisko, żeby młodszy Kuroiashita zastanowił się nad swoim "rządami".
- Ach, no dobrze. Wiem gdzie są. Parę razy tam byłem i w sumie ciężko będzie się przez nie przebić, mają ochronę Anty wampirzą i to bardzo skuteczną. - Warto o tym wspomnieć, choć nie należy tego odczytywać jako strachu u Samuru. Wręcz przeciwnie, on się boi i mógłby znaleźć naprawdę paskudny sposób, żeby się przebić, na przykład ludzcy zamachowcy. Araby dla swojego Boga wiele zrobią.
Na usłyszenie nazwiska Trizgane, Barabal wraz z Samuru jednoczenie spojrzeli na postać Hachiko. Obydwaj znali mężczyznę i trzeba przyznać, że sprawa była dziwna. Kanibal zdradzający imię zabitego swojemu śmiertelnemu wrogowi? Ojciec Kanibala zamyślił się, a Samuru złapał za głowę. Przecież Kanibal jest naiwny jak dziecko i łatwo nim manipulować. Gabriella zmarszczyła brwi, patrząc na Sophie. Ta młoda osoba powinna uważać na język, wszak Gabrycha jest bardziej surowa, niż mogłoby się to wydawać.
- Dziecko, dla wampira im wyższy wiek, tym lepsza potęga umysłu, piękno oraz siła.
Pogroziła jej palcem, ale za chwile uśmiechnęła się dosyć jadowicie, klepiąc dłoń blondynki. Niech nadal będzie sobą, to się tutaj ceni. I właściwie chciała coś dopowiedzieć do zebranych. Nie zwracając w ogóle uwagi, że Leahn była tutaj z nimi. Wiedziała o swojej córce, parę razy nawet wymieniły się słowami, lecz jakoś tej przyjaźni między sobą dostrzec nie mogły. Wiadomo, różnica charakterów.
- Skoro Testament ma tak luźny język, powinniśmy się go obawiać, bo on może na nas łowcom donosić, a to nie wróży nic dobrego.
Może ktoś podzieli jej zdanie? Barabal, który patrzył się na swoją córkę i filtrując jej komentarz, zwrócił się do żony.
- Głupoty mówisz, Gabriello. Mimo wszystko nasz syn nie jest pierwszym, lepszym kapusiem. Sama dobrze o tym wiesz.
Nieco cichy ton oraz ponura mina szlachetnego. Na Gabrielle nic nie podziałało, prychnęła pełna urazy, nie mówiąc już nic więcej. Niezły mętlik.
- Twój pomysł Hachiko jest dobry, ale nie wiem czy rozsądny. Jeśli bezpośrednio uderzymy na Oświaty, oni mogą w tym czasie zaatakować zamek, a Testamenta pozbawić życia już całkiem i tak właściwie to my się do tego przyczynimy.
Odezwał się oczywiście Hiro, bo jako rozsądny, skupial się raczej na skutecznym, podstępnym planie. Zresztą Samuru nawet pokiwał głową. Białowłosy ma za dobrą spostrzegawczość.
- No cóż... Ja udam się do jednej osoby, która ma dobry kontakt z Gerardem.
Wzruszył ramionami Barabal, kierując się do wyjścia. Przy okazji poklepał Leahn po głowie po czym opuścił jadalnię. Brakowało mu wszystkich jego dzieci na tej naradzie - byłaby wtedy istna jatka.
Zresztą niedługo i Samuru wstał z krzesła. Nie, nie wyszedł bez słowa, spojrzał na Hachiko, która mogła być nieźle zszokowana tą obojętnością.
- Nie zostawię ojca jeśli chcesz wiedzieć. Jednak ciężko wymyślić mi coś na szybko. Łowcy się jeszcze doigrają, zobaczysz.
Skrzywił się lekko, po czym wyminął stół, udając się w swoją stronę. On już wie co uczynić i lepiej żeby Kanibal odzyskał jak najszybciej wolność, wszak Barabal także ruszył swoje manatki i może wiele zdziałać.

zt Barabal i Samuru
Powrót do góry Go down
Lealahn

Lealahn

http://vampireknight.forumpl.net/t1176-lealahn-kuroiaishita#19200 http://vampireknight.forumpl.net/t1436-leal#28711
Zarejestrował/a : 31/08/2013
Liczba postów : 74


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyPon Mar 10, 2014 8:25 pm

To, że Lealahn diametralnie różniła się od reszt członków rodziny wcale nie oznaczało, że nie zna wulgaryzmów. Wręcz przeciwnie, znała i to całkiem sporo. Jasne, starała się nie używać ich na co dzień, jednak nie była idealna, więc kiedy stawała się wściekła, z jej ust potrafiła polecieć całkiem niezła wiązanka. Najpierw należało ją wyprowadzić z równowagi, co nie było łatwym zadaniem. Leal słynęła ze swojego spokoju i opanowania. Starała się myśleć, nie tylko działać. Ale Sophie jej wcale nie znała, więc trochę jej się nie dziwię, że mogła tak pomyśleć.
Kiedy Hachiko skinęła jej ręką, czarnowłosa uznała to za zaproszenie do środka, w którym i tak już się znajdowała. Bez słowa przeszła przez całą jadalnię, siadając na jednym z wolnych miejsc po drugiej stronie stołu. Założyła nogę na nogę, po czym wolnym, nieco wzburzonym spojrzeniem powiodła po reszcie towarzystwa. Na zaczepkę Sophie odnośnie Ringo nic nie odpowiedziała. Nie zrobiło jej się nawet przykro, kiedy Gabryśka nie zwróciła na nią uwagi. Znały się nie od dzisiaj i nigdy tak naprawdę nie mogły złapać wspólnego języka. Jasne, kiedyś jej to przeszkadzało, ale chyba zdążyła się już przyzwyczaić. Zacisnęła dłoń w pięść, kiedy matka zasugerowała, że Testamentowi może rozwiązać się język, ale zanim zdążyła coś powiedzieć, odezwał się Barabal. Napięte mięśnie czarnowłosej powoli zaczęły się rozluźniać, natomiast sama Lealahn doszła do wniosku, że najlepiej będzie po prostu matkę ignorować. Zresztą, nawet gdyby się do niej odezwała Gabriella i tak by udawała, że nie słyszy, więc nie było sensu strzępić języka.
Zamyśliła się na chwilę, po czym skinęła głową na pomysł Hachiko. Co prawda podzielała zdanie Hiro, jednak nie mieli czasu, a gdy chodziło o rodzinę, nie zawsze potrafiła trzeźwo myśleć.
- Czas nam ucieka - odezwała się w końcu, jednak zanim zdążyła dokończyć myśl, Barabal razem z Samuru postanowili opuścić naradę. Kiedy ojciec poklepał ją po głowie, Leal zrobiła zaskoczoną minę, a na jej blade policzki wystąpił lekki rumieniec. No cóż, przynajmniej jeden rodzic okazał jej dzisiaj swoje zainteresowanie. Odchrząknęła i poprawiła się na krześle.
- Więc jaki masz plan, Hiro? Porozmawiać z Trizgane i nakłonić go do oddania Testamenta? Dobrze wiesz, że to nie ma sensu - zwróciła się do białowłosego wampira. Nie znała osobiście Gerarda, ale słyszała o nim co nie co. No i znała reputację brata wśród łowców. Dlatego doszła do wniosku, że bez użycia siły nie uda im się odzyskać Kanibala. Chyba, że Sam zrezygnuje z władzy, co również było tylko utopijną wizją. Przecież głowa rodu nigdy w życiu nie da się zrzucić ze stołka.
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptySob Mar 22, 2014 10:17 am

Hachiko zaczęła się powoli denerwować tą całą sprawą i zachowaniem Samuru, który najwyraźniej musiał pokazać swoją władzę w rodzie. Szkoda tylko, że kosztem cennego czasu, jaki miał być zbawienny dla Testamenta. W pewnym momencie zastanowiła się, kto miał na tyle samobójcze myśli, by powierzyć tak ważne stanowisko dla kogoś tak młodego. Samuru naprawdę oszalał i liczyła się dla niego tylko władza. Sam przecież przyznał, że nie odda stołka burmistrza za życie Testamenta. Nie wiadomo nawet, czego chcieli łowcy. Może wreszcie wykonać na tym nieszczęśniku karę śmierci. Przecież zabił dowódcę Oświaty włoskiej!
Musieli mieć silnych łowców i niezłą magię, skoro mieli zaklęcia anty wampirze. Na pewno musieli je zdejmować przy wprowadzaniu wampirzych więźniów. Więc nie byli wcale tak dobrze chronieni. To była ich słabość. Moment, w którym zdejmowali zaklęcia by przepuścić więźniów.
– Możemy wysłać do nich uzbrojonych ludzi. Nie mają prawa strzelać do ludzi. Poza tym, muszą mieć słabość. Wiele razy siedziałam w Oświacie i nie było mi nic po przekroczeniu ich zaklęć. Muszą je zatem zdejmować, gdy wprowadzają tam swoich więźniów.
Chyba już wiedzieli, co miała na myśli? Mogła zgłosić się na ochotnika, który da się zamknąć w Oświacie. W momencie, gdy łowcy będą chcieli z nią przejść do Oświaty, wampiry mogłyby śmiało zaatakować. Wojna i tak była nieunikniona. Lepiej zatem, żeby była na warunkach wampirów, niż łowców.
Hachiko cały czas ignorowała wypowiedzi Gabrielli, która przyszła tutaj chyba po to, by porozmawiać o pieprzonych paznokciach. Ruda szybko zrezygnowała z bezskutecznej wymiany zdań z teściową i zajęła się ważniejszymi sprawami, niż dziwactwa starej wampirzycy. Chyba Barabal od dawna nie odwiedzał jej sypialni…
– Ich jest mało. Doskonale wiesz, Hiro, że łowców jest coraz mniej. Głównie to dzieci. Siedzą w Oświacie albo u Crossa w murach. Nie będą mieli tyle odwagi, by zaatakować zamek. Nie wiedzą dokładnie kto będzie tutaj przebywał.
Spokojnie odpowiedziała Hiro, nie unosząc się gniewem. Wiedziała, że Hiro słusznie zauważył, ale i ona miała rację. Łowcy nie byli już silni. Zagrożenie stanowił jedynie Marcus, Gerard i może jeszcze trzech innych, nieco silniejszych łowców, a reszta to dzieci, ledwo odsunięte od matczynego mleka z cyca.
Tak więc Hachiko i Hiro zostali sami. Cóż mieli zrobić? Mieli do pomocy jedynie Leę, która niestety nie mogła mieć większego doświadczenia z łowcami z tutejszej Oświaty. Nie mogli zresztą ryzykować w trójkę. Miała nadzieję, że chociaż Barabalowi uda się coś rozstrzygnąć.
Spojrzała na obrączkę. Nie świeciła już bladą, wręcz przygasającą czerwienią. Zaczynała się powoli tlić, odzyskiwać swą barwę, wstąpiło w nią iskierka nadziei.
– Hiro…
Puknęła szlachetnego w ramię, pokazując mu swoją dłoń. Testament, chwilowo, wyszedł z opresji. W każdym razie spotkanie na ten czas skończyło się. Hiro wraz z Hachiko udali się do laboratorium. Sama zaś Gabriella niedługo również opuściła jadalnie, ze znaną wszystkim wyższością.

[zt Hachiko, Hiro i Gabriella]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Jadalnia [Parter] - Page 2 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
Hiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882 http://vampireknight.forumpl.net/t3269-hiro
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 544


Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 EmptyWto Kwi 04, 2017 11:39 am

Przepuszczona wampirzyca od razu miała wskazane miejsce przy stole. Hiro nie powinien zasiadać na honorowym, najbardziej zdobionym krześle jadalni, ale teraz nie wypadało. Poza tym jako Przewodniczący Rady uzyskał wielką władze, nawet nad nieobecną głową rodu.
- Mam zaszczyt byś usiadła obok mnie. Służba niebawem podejdzie.
Rzeknie, patrząc na nową towarzyszkę. I tuż po słowach wampira do przestronnego, chociaż nadal ponurego pomieszczenia wstąpiła służka. Czerwonowłosa, dość skąpego stroju pokojówki kobieta. Miała bladą cerę, a jej krwisto czerwone ślepia spoglądały z wyjątkową błyskotliwością.
- Moja droga Succubus, przynieś mojej nowej znajomej kielich świeżej, dziewiczej krwi. I właściwie życzysz sobie coś jeszcze?
Jeśli ma jakieś zachcianki, niech powie. Succu przyjmie, po czym usłyszy od Hiro że ten chce jedynie krew. I niezależnie od odpowiedzi, służka wyjdzie.
- Podoba ci się życie jako wampir?
Poznawanie innych było czymś ogromnie zachęcającym oraz ciekawym, niemalże podchodzące pod hobby starego wampira. Spoglądał na nią z łagodnością taką, jaką towarzyszy ojcu przy dziecku mimo nie łączenia ich żadnej relacji rodzinnej.

_________________

Jadalnia [Parter] - Page 2 ZUJfX3x
Jadalnia [Parter] - Page 2 ZiV00h7
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 
Jadalnia [Parter]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: PARTER I PIERWSZE PIĘTRO-
Skocz do: