IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Jadalnia [Parter]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1350


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptyNie Wrz 01, 2019 6:32 pm

Niech Nea nie panikuje. Właśnie została odebrana z rąk świetlistych Aniołków, którzy ochoczo wyciągali po nie swoje dłonie. Kiedy bowiem już musnęła palcami jednego z nich, za jej chudą nóżkę chwyciła blada, szponiasta łapa. Wciągnęła ją siłą ku sobie, odrywając z cudownego raju. Niestety. Nawet ucieczka poprzez śmierć nie była biednej dziewczynie dana. Barabal na to nie pozwoli.
Kiedy otworzyła swoje oczy, szlachetny aż wstrzymał oddech.
- To cud! Ona żyje! Widzicie? Mówiłem, że ją ożywię! Jesteś nowym potworem Frankensteina!
W dłonie klasną, jakoś nie przejmując się drobną ranką na palcu. Ba, ona już dawno znikła. Pozostałe wampiry przyglądały się całej scenie; dwie wampirzyce z politowaniem, a Ringo rechotał pod nosem, zasłaniając tylko usta dłonią. Ab? Cóż, on już miał prawie dość i chciał stąd iść.
Barabal objął ramieniem dziewczynę, a drugą pogłaskał jej policzek.
- Oczywiście, że moja. Ta oto piękności w czarnych włosach - Gabriella. Moja małżonka, matka wielu dzieci. Obok niej siedzi... Jakaś kuzynka, której nawet imienia wypowiedzieć nie umiem, ale za to wiem że zaczyna się na "Y"
Przerwać musiał, bo właśnie biedna wampirzyca o nie znanym imieniu uderzyła ręką w stół. Aż kielich zadrżał.
- Yelizaveta! Nazywam się Yelizaveta! Barabal, czemu się ciągle ze mnie zgrywasz?!
Kobieta wyglądała na zirytowaną. Smoliste włosy poruszyły się, a na ich końcach pojawiły się główki węży. Szlachetny przytulił do siebie mocniej Neę.
- Przykro mi, że masz tak beznadziejne imię. Nie umiem go nawet wymówić, jestem już taki stary.
Prawie by zapłakał, już sięgał po skrawek brudnego ubrania Nei, żeby wytrzeć nos. Kiedy Ringo chrząknął. Teraz zwrócono na niego uwagę.
- Pozwolisz, że sam się przedstawię. Jestem Ringo Kuroiashita, słonko! Skoro zasiadasz przy naszym stole, rozumiem że Głowa rodziny ma do ciebie specjalny plan.
Zabrzmiał naprawdę uprzejmie, a jego czarujący uśmiech mógłby wzbudzić nadzieję na lepsze jutro. Wstał z krzesła, wymijając stół, chciał znaleźć się za siedziskami Nei oraz Barabala.
Nikt nie spodziewał się, że dwie silne dłonie pochwycą za krzesło na którym siedziała biedaczka i uniesie je ku górze.
- Wiedziałem, że będziesz pamiętać o moich urodzinach! Dzięki za tą młodą dziewicę! Idę ją odpakować!
Krzyknie wesoło, cofając się szybko. Bowiem już Barabal stał przed nim. Nie wyglądało na to, aby zdenerwował się. Pomachał lekko rękoma, proponując szwagrowi... podanie?
- Ringo! Podrzuć ją do mnie! Razem z krzesłem! Dobrze wiesz, że każda dziewica po turnieju siatkówki smakuje jeszcze lepiej!
Zawoła, po wyciągnie ręce po swoją żywą piłkę krzesłową. Ringo jednak odmówi, zrobił dość złowrogą minę. Ścisnął mocniej krzesło, zatrząsł nim solidnie. Oby Nea nie spadła!
- O nie, mój drogi. Masz iść na drugą stronę stołu! Ab, kładź się na stole! Będziesz siatką!
Szlachetny nie może odpuścić takiego oszustwa. Dla niego Barabal stojący zbyt blisko, okazał się niezbyt myślącym graczem. Cóż, głowa rodu zrobił niepewną minę, podrapał się po policzku i zamrugał oczami. A może by tak... Nieważne.
Abaddon natomiast stanowczo odmówił, kręcąc głową. Gabriella nie wytrzymała i uderzyła obiema dłońmi o stół. Musiała też podnieść się z krzesła.
- Dość , odstaw ją, Ringo! Mamy poważną sprawę!
Nie wytrzymywała. Barabal zapiszczał, skulił się, a Ringo ostrożnie odstawił Neę na miejsce. Niemniej nie odsuwał się, wciąż stał za nią. Nie ma co się oszukiwać, nabrał na młódkę ochoty. Gabriella usiadła, rozmasowując obydwie skronie.
- Tak właściwie co ona tutaj robi?! Barabal! Na wszystkie diabły, czemu ją sprowadziłeś do zamku i jeszcze ma siedzieć przy naszym stole?! Powinna być na nim, jako posiłek!
Dłonią pokazywała na ledwo co żyjąca ludzką dziewoję. Czekała na wyjaśnienia. Właściwie do Nei też się doczepiła.
- Próbowałaś, mała ladacznico uwieść mi męża?!
Zaczęło się. Zazdrosna Gabriella to bardzo zła kobieta.
Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 362


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptyPią Wrz 06, 2019 1:07 pm

Takiego zgromadzenia nie mógł się spodziewać w najstraszniejszych snach, nie dość, że był tam Barabal, to jeszcze Garbyśka ~ Razem. No, ale to nic w porównaniu do pozostałych gości. Pieprzony Ringo, ostatni wampir z którym Zaren chciał się teraz widzieć, chociaż jestem pewien że ojciec będzie na pewno szczęśliwy ze zjednoczenia z synem, a tym bardziej jeśli śledził gdzieś jego postępy ~ powinien być dumny z tego gnoja, bo osiąga to co sobie zaplanuje znacznie szybciej, znacznie sprawniej niż sam Samuru w latach swojej świetności. To była niemała poprzeczka do przeskoczenia, a jednak ~ here we are.
Po zjednoczeniu sobie wielkich rodów, zrobienia paru układów oraz dogadaniu się z samym Sanguinoso nadeszła teraz pora na najtrudniejszy orzech do zgryzienia. Przekonania własnej rodzinki by stanęła za nim murem i poparła jego plany, a także uzurpowany tytuł króla podmiasta. Nie miał pojęcia jak im to wyperswadować, ale charyzmy mu nie brakowało, więc nie było się czego obawiać, może to chwile potrwać, ale koniec końców po przedstawieniu swoich racji, nawet tak nieobliczalne wampiry jak Kuroiashita musiały się z nim zgodzić. Każdy wie, że to chciwy i zachłanny ród, który stawia swoje dobro na pierwszym miejscu, a współpraca z młodym i Bratvą zdecydowanie przyniesie więcej dobrego niż złego, jedyne co od nich chciał to aprobatę i wolną rękę, a także wsparcie w najgorszych momentach, które mogą nigdy nie nadejść, a mogą nadejść już po spotkaniu łowców ~ pożyjemy, zobaczymy.
Zaren zjawił się pod zamkiem i wysiadł z samochodu wraz ze swoim kompanem Ivanem, którego zostawił przed wejściem, nawet zwróci się do niego przed bramą wjazdową by ten zatrzymał samochód ~ Zaren wysiądzie z samochodu wraz z Ivanem i Igorem, a następnie oprze się o maskę samochodu wzdychając głęboko.
-Słuchajcie, to ostatni przystanek przed wielkim planem ~ jeśli mi się uda zjednać sobie własną rodzinę to od jutra będziemy królami. Ty Ivan co najwyżej księciem, bo do króla trzeba najpierw przejść przez okres dojrzewania. - zarechotał cicho i pokręcił głową, gdy Ivan się zezłościł. -Żartuje skurwysynu. Wracajcie, rodzina mi nic nie zrobi ~ co najwyżej mnie wkurwi do granic możliwości. Zajmijcie się się młodą wraz z Vasilym dopóki mnie nie będzie. Pilnujcie jej i zarżnijcie każdego łowcę, ktory się wokół niej będzie kręcił. - Rozkaz był jasny ~ gdyby tylko wiedział, że Molly teraz spotkała się z koleżanką. Normalnie nie miałby nic do tego, ale była łowczynią, więc potencjalnym zagrożeniem, czyżby Bratva szykowała szturm na bramę domostwa? Zobaczymy. Po wymianie paru zdań i tradycyjnym Rosyjskim pożegnaniu rozeszli się w swoje strony. Wampiry wsiadły w samochód, Ivan w fotelik i pojechali w stronę wschodzącego słońca, no a Zaren? Zaren stał przy bramie biorąc parę głębszych wdechów nim postanowił ją otworzyć i poczłapać na dziedziniec gdzie został zatrzymany przez parę sług, którzy nie rozpoznali w nim synalka Ringo. Oczywiście, szybko sprostował sytuacje. ~ uwierzyli mu z prostych powodów. Nikt nie jest tak głupi żeby się tu pchać z własnej woli jeśli nie jest Kuroiashita, a nawet wtedy nie bardzo a po drugie gadzie ślepia i okropna żółć w jego oczach zdradzały prawdziwe pochodzenie. Zostało mu zaproponowane doprowadzenie do reszty ~ do tej przeklętej jadalni, ale Zaren szybko odrzucił pomoc i poprosił jedynie o wskazówki by się nie zgubić w korytarzach. Gdy te zostały mu udzielone to poszedł w swoją stronę i wszedł do samego zamku.
Przechodząc korytarzami w końcu natrafił na pomieszczeniu i już z daleka słyszał głosy, a nawet ktoś przechodził obok niego wychodząc stamtąd w furii ~ Młody ją zatrzymał.
-Aż tak źle? - zaśmiał się cicho. Na co jedynie wampirzyca odsłoniła kły i poszła w swoją stronę. Chyba nie była za bardzo w nastroju do rozmowy, co nie? Zaren zatrzymał się w drzwiach i wtedy jego oczom ukazała się piękna scena. Odchrząknął znacząco gdy wchodził. Był młody pomiędzy staruchami, ale nie zamierzał być cichutką myszką ~ skoro mieli go zacząć szanować należało wejść jak jebany alfa, a nie jak małe przestraszone coś.
-Świetna impreza. Nawet zaprosiliście na nią mojego staruszka ~ stawiałem stówę przeciwko Hiro, że Cię tu nie będzie, bo jesteś zajęty własnym kutasem. - uśmiechnął się w stronę Ringo i machnął do niego ręką. -Cześć Tato. - jak reszta? Zaśmieją się ze słów młodego czy będą bardzo oburzeni brakiem szacunku jaki okazywał własnemu ojcu. Cóż, to była skomplikowana relacja, nie można tego nazywać nieposzanowaniem jedynie z pierwszych słów wampira. Wszedł do pomieszczenia z głową uniesioną wysoko, gdyby się dało bardziej to nos by mu się zadarł od tej pewności siebie którą wokół siebie roztaczał, zamierzał zrobić na starych wrażenie i to bardzo dobre wrażenie. Trzeba okazać trochę pokory? Trzeba ~ mieli go szanować, a nie nienawidzić. W tym momencie lekko ukłonił się w stronę Barabala i Gabryśki, najstarszych tutaj ~ Aba trochę zignorował bo go nie do końca znał ani nawet o nim nie slyszał. Jego oczy zatrzymały się na Nełce ~ co ona tutaj robi? Nie odzywał się, jedynie wzruszył ramionami patrząc na człowieka pomiędzy wygłodniałymi wampirami.
-Przykro mi, ze przerywam tą uroczystość, jakakolwiek by ona nie była to już druga osoba mówiła mi, że muszę z wami porozmawiać ~ cenie sobie dobre rady. Zresztą obiecałem Hiro, że z wami pomówie. - No dobra co dalej? Uwagę chyba na siebie zwrócił. Był trochę zdenerwowany, ale stał dzielnie na samym środku kawałek dalej od wejścia do jadalni niczym pieprzony biskup, który właśnie przemawia.
-Jestem Zaren ~ nie wiem czy doszły was słuchy o mnie lub o mojej organizacji, ale przychodzę tutaj z prośbą. Nie jestem zbytnio rodzinną osobą, ale zdecydowanie wiem co znaczy poszanowanie dla węża w herbie. Potrzebuje waszego wsparcia. - co dalej? No cóż ~ zobaczymy.

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 201


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptyNie Wrz 08, 2019 8:02 pm

Rozglądała się niepewnie po pomieszczeniu – na jej twarzy widniało wypisane jedno wielkie nierozumienie tego, co działo się wokół. Otworzyła nawet usta, aby odpowiedzieć coś Barabalowi na tekst o Frankensteinie, ale… nie, teraz chyba nie był na to dobry moment… przecież przed chwilą prawie umarła…
Zresztą wampirzysko zaraz się do niej przylepiło, nie pozwalając nawet na żadną konkretną reakcję. Nea potarła więc tylko nerwowo palcem oko i spróbowała się odsunąć. Barabal jednak głaskał, a raczej drapał, bo przy jego szponach nie dało się inaczej, ją po policzku, a drugą ręką silnie trzymał za wątłe ciało.
Jasny gwint, czy z tej sytuacji było w ogóle dobre wyjście?
Gdy usłyszała, że jedna z kobiet to żona Barabala, zamrugała parę razy nerwowo powiekami. Wzrok Gabrielli nie wróżył dobrze – nie w momencie, gdy Barabal tulił do siebie ludzką dziewoję.
Skinęła głową do obu kobiet, chociaż widziała po nich, że czego by nie zrobiła, i tak wyszłoby na jej niekorzyść.
Miło poznać – wykrztusiła tak cicho, że chyba tylko Barabal ją usłyszał. Na wszelki wypadek odwróciła wzrok, gdy włosy Yelizavety przeinaczyły się w węże. Urocze – czy jest coś, czego te wampirzyska nie potrafią? – Barabalu, czy nie powinieneś usiąść z żoną?
Propozycja śmiała, ale i trafna. Nawet Nea, która nie znała powiązań pomiędzy tymi wampirami, widziała, z jakim mordem w oczach Gabriella oglądała całą scenę tulenia do siebie nastolatki i pastwienia się nad nią. Gdyby Barabal w końcu zajął się żoną, Nea upiekłaby może dwie pieczenie na jednym ogniu – Gabriella by złagodniała, a jej mąż zakończyłby te śmiertelne challenge.
Potencjalny ratunek dostrzegła w dwóch wampirach siedzących naprzeciwko. Gabriellę i tę drugą, o zbyt skomplikowanym imieniu, od razu odrzuciła. A Ringo Kuroiashita… on przynajmniej wydawał się miły.
Fakt faktem, Barabal na początku również szarmancko się uśmiechał. Niemniej – czy mogłoby spotkać ją coś gorszego od tego wampira? Chyba żaden inny krwiopijca nie wpadłby na bardziej sadystyczne pomysły, prawda?
Jestem Nea – zaczęła mówić, gdy Ringo okrążył stół – i również chciałabym poznać ten plan, bo… Co robisz! – zakończyła krzykiem, ponieważ Ringo uniósł krzesło, jakby było tylko jakąś zabawką.
Złapała mocno za brzegi i zawyła z bólu, bo przez to, że Ringo trząsł krzesłem, wszystkie jej rany, zwłaszcza ta na nodze, dały o sobie znać. Czy w tym Zamku naprawdę nikt nie był normalny?!
Wbiła jeszcze umęczony wzrok w potencjalną ostatnią opokę, czyli wymalowanego wampira, ale widziała po nim, że ten również miał dość tego całego cyrku i chciał stąd po prostu się zmyć. Może mógłby więc wziąć ją ze sobą? Nea by nie pogardziła, gdyby w końcu ktoś normalny się nią zajął. Albo lepiej – gdyby ktoś normalny wreszcie zaczął mieć ją gdzieś i pozwolił jej w spokoju żyć.
A nie, do kurwy nędzy, chciał z niej robić huśtawkę albo grać nią w siatkówkę!
Zagrajcie samym krzesłem! – pisnęła w końcu ze strachem. Mogłaby nawet być sędzią, niech chcą!
Zresztą zaraz – odpakowanie młodej dziewicy? Skąd w ogóle, u licha, wiedzieli, że była dziewicą?
Gdyby okoliczności były mniej stresujące, zarumieniłaby się ze wstydem i podrapała po policzku, aby jakoś ukryć zmieszanie, niemniej chwilowo starała się utrzymać równowagę. Kiedy Ringo trząsł jednak krzesłem coraz bardziej, poczuła mdłości i zawroty głowy. Zakaszlała i przejechała dłońmi po oparciu na łokcie, niemal zsuwając się z siedzenia – Ringo mógł nawet poczuć na swojej zadowolonej twarzy jej włosy.
Zrobiło jej się słabo i gdyby wampiry na serio rzuciły krzesłem, niechybnie by zemdlała. Na szczęście – a może nieszczęście? – Gabriella postanowiła ukrócić te zabawy.
Oj, obie z Neą się raczej nie polubią. W końcu rywalki w miłości to najgorsze, co może istnieć.
Oczywiście, że nie – wydusiła słabo, próbując jakoś powstrzymać śmigiełko w głowie. Naprawdę robiło jej się słabo po wyczynie Ringo. Uwiedzenie Barabala?! Czy jej padło na mózg? – Przecież… on się na mnie tylko… huśtał… – dokończyła, prawie bełkocząc i nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jak to zabrzmiało.
Ale przecież mówiła prawdę, co nie?
Wbicie kolejnego gościa widziała jak przez mgłę. Zarejestrowała tylko, że był to jakiś dziwaczny, wytatuowany i pewny siebie wampir, który kompletnie zlał jej obecność (na szczęście dla niej, najpewniej), i że zaczął coś pleść do pozostałych w pomieszczeniu. Zwrócił na siebie uwagę wampirzysk, więc nawet Gabriella przestała się rzucać o związek Nei z Barabalem – przynajmniej chwilowo.
Blondynka, już nic nie mówiąc, oparła słabo głowę o krzesło, akurat na ręce Ringo, i łapała tylko płytki oddech. Odchyliła głowę, aby popatrzeć, czy białowłosy wampir nadal nad nią górował, ale nie miała już siły nic do niego mówić, więc jedynie rzucił mu z dołu niepewne spojrzenie spod wpółprzymkniętych oczu.

_________________


Jadalnia [Parter] - Page 4 Nejkak10


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1350


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptySro Wrz 11, 2019 9:17 pm

Dziewczyna wpadła w naprawdę niezłe bagno. Raczej nikt nie zwracał uwagi na jej protesty, właściwie jeszcze się z niej śmiano. Barabal bawił się wybornie, Ringo dołączył, tylko Gabriella była niezadowolona bo zamiast omawiać ważne sprawy rodzinne, jej mąż oraz brat woleli dokuczać ludzkiej dziewczynie, niż wysłuchać. Musiała się zatem odezwać, aby sprowadzić ich do porządku. Bo ile można słuchać jak mają w planach grę w siatkę bez siatki i to w dodatku krzesłem?!
I czemu Barabal tak zwracał uwagę na ledwo co żyjącą dziewoję? Niepewnie zamrugała po czym podrapała się po nosie.
- Jesteś ladacznicą! Na pewno chcesz mi go odebrać!
Krzyknęła wampirzyca, patrząc wrogo na Nee. Ringo pokręcił głową, Barabal zacmokał, a Ab znowu ciężko westchnął. Nie miał czasu tutaj przesiadywać, praca hycla sama się nie wypełni. Ale skoro obiecał... Nie miał innego wyjścia.
- Tak, uwiodła mnie swoim dźwięcznym skrzypieniem. Już prawie się jej... oddałem. Ta małolata jest nikczemna.
Aż rękę do czoła przyłożył teatralnie, przymykając oczy. Wampirzyca zgromiła spojrzeniem dziewczynę, ale nie zdążyła już jej na nowo naubliżać, bo kiedy jedna z wampirzyc wyszła, zjawił się kolejny. Zaren? Ringo odwrócił się w jego stronę, lustrując jakby właśnie ujrzał ducha. Barabal tylko się uśmiechnął, a Ab... Jak to Ab tylko skinął głową na powitanie. Powinni się znać, przecież są kuzynostwem. Poza tym tez i hyclem.
- Zaren! Zarenku! Owieczko! Jak ty wyrosłeś!
Pierwszy odezwał się Barabal. Szybko znalazł się przy nowo przybyłym i przyjrzał się z bliska. Ringo natomiast jak małego kotka, głaskał Nee po włosach. Trochę spoważniał widząc syna, ale dosłownie na trochę. Przy tym gronie nie dało się być poważnym.
- Czyli już wyszedłeś z piaskownicy, mój synu? Jestem z ciebie taki dumny!
Wyszczerzy się, pokazując mu okejkę. Taki z Ringo już staruszek na czasie. Gabriella tylko jako jedyna zmarszczyła brwi i na chwilę porzuciła myśl o zbędnej ludzkiej dziewczynie. Nie spodobało się jej, że Zaren wbija nagle i zapewne będzie czegoś oczekiwać. Tak się nie robi.
- Czego chcesz? Masz jakiś interes? Bo widzisz, obecnie próbujemy ogarnąć zjazd rodzinny. Ale z NIMi się nie da!
Pokazała na Ringo oraz Barabala. Szlachetne tylko zaśmiali się, po czym wreszcie zajęli miejsca. Oczywiście Jednooki poklepał krzesło obok siebie. Chciał popatrzeć na swoje cudownego synka.
- Nim przejdziesz do interesów, powiedz co u ciebie.
Zagada, chcąc naprawdę się dowiedzieć co z młodym się działo. Słyszał o Bratvie, ale też chciał posłuchać o niej od samego szefa. Ach te dzieci, jak one szybko rosną.
Co natomiast zrobił Abaddon? Wstał z krzesła, mimo protestów Gabrielli, zamierzał stąd wyjść. Ale nie sam. Zabrał też ludzką dziewczynę. Pozbierał ją ostrożnie z siedziska i wyprowadził z jadalni. Po drodze zaczepi służki, chcąc załatwić medyczną pomoc dla małolaty. Miała mieć wygodną celę oraz możliwość wypoczynku. Jak widać w Abie mocno wżarł się Kodeks Rady.

zt dla Abaddona i Nełki.
Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 362


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptyWto Wrz 17, 2019 11:55 am

Eh ~ spotkanie rodzinne to ostatnie co planował w ostatnim czasie, ale skoro nie dało się go uniknąć to trzeba było to po prostu zaakceptować. Był najmniej szczęśliwy widząc tu swojego ojca, chociaż Ringo pewnie był wniebowzięty wizytą Zarena, taka dziwna relacja.
Lustrował całą sytuację z bezpiecznej odległości aż do momentu gdy odezwali się starzy. Pierwszy był Barabal. Nie pamiętał go, żeby kiedykolwiek się z nim widział, ale skoro ten go rozpoznał to tylko się lekko uśmiechnął, bo szczerze nie wiedział co ma odpowiedzieć na takie powitanie, był przecież kapitanem Rosyjskiej organizacji przestępczej, a nie małym dzieckiem, chociaż dla wiekowych wampirów jak Ringo czy właśnie Barabal to ledwo co wyrósł z pieluch.
Na powitanie staruszka tylko lekko zmarszczył brwi unosząc rękę do góry i machając nią niedbale w powietrzu pokazujac jakiś odsyłający gest.
-Taa, pozbierałem zabawki i przyszedłem tutaj bo mam pewną sprawę. - odpowiedział staruszkowi po czym faktycznie podszedł bliżej do Ringo i wyciągnął do niego dłoń, by następnie go uścisnąć i poklepać po plecach, w końcu to ojciec, nie? Jaki by nie był to zawsze będzie ojciec.
Odwrócił się w stronę Gabrieli i tylko zmrużył oczy gdy usłyszał jej ton ~ no kurwa a po co innego? Przecież dopiero co powiedział, że przychodzi tutaj w interesie to na cholerę go pyta czy ma jakiś interes, oczywiście że miał. W innym wypadku w ogóle by go tu nie było, ale nie wypadało jej pyskować bo była znacznie starsza plus była trochę przerażająca jak na babe.
-Nie zajmę dużo czasu. Właściwie to przyszedłem tylko rzucić pewną informacją, a to czy uznacie ją za wspaniała czy też nie zależy tylko od was, nie będe przerywał rodzinnych zjazdów czy co to tutaj jest z tym czymś. - wskaże głową na Nee, którą stary nie wypuszczał z rąk.
Wpierw nim się przysiądzie tak jak mu nakazano to poczeka na Aba który zabierze zabawkę staruszka z miejsca i sobie pójdzie, a Zaren tylko wdzięcznie mu skinie głową. Nie obchodziło go za bardzo z kim spał Ringo ani co robił z ludzką maskotką, ale to nie czas i miejsce na takie coś.
Podejdzie trochę nawet nieśmiało do miejsca w którym miał usiąść i usadowi tam swoje 4 litery, czekając na odpowiednią okazję by zrzucić z siebie informację do przekazania, jednak stary postanowił nadrobić stracone lata i zapytał go o życie ~ przedłużanie. Gdyby wypadało to aż by warknął, ale trzeba pamiętać że ten wampir dobrze znał życie i wiedział jak co ma wyglądać. Skoro udało mu się dogadać z Hiro to chyba z nimi nie będzie problemu? No ~ to się jeszcze okaże.
-Co u mnie? Pracuje, zarabiam.. Wykorzystuje swoją pozycję do lichwiarstwa przysług za okropnie śmiertelne ceny. Gdyby sam diabeł potrzebował najlepszego akwizytora mam odpowiednie preferencje. - uśmiechnie się lekko wpierw do Ringo do którego głównie mówił, a następnie skinie głową w kierunku Barabala i Gabryśki.
-To co robię głównie to staram się przywrócić nazwisku odpowiednie brzmienie. Bo popatrz ~ Ty jesteś już stary, wciąż groźny ale tylko jeśli zostaniesz popchnięty. Jak stary niedźwiedź.. - westchnie głęboko i następnie wyciągnie dłoń przed siebie jakby robił wyliczankę, na razie był wystawiony tylko kciuk, bo policzył tylko Ringo.
-Emannuel, kto to w ogóle kurwa jest - pod jego rządami to miasto zeszło na psy, nikt się nie boi wampirów tylko staliśmy się mokrym snem ludzkich nastolatek, a Ty jesteś idealnym tego przykładem. - nawiązał do sytuacji z wcześniej gdy Tatuś postanowił pobawić się z Neą i właśnie w tym momencie wyprostował drugiego palca.
-Samuru? Pijak, który nie przestaje płakać o tym, że kiedyś coś znaczył, ale zamiast coś z tym zrobić to zachowuje się jak pierdolona księżniczka i liczy, ze wszystko do niego wróci samo. - nie bał się mówić takich rzeczy, chociaż obrażał rodzinę przy rodzinie ~ rozsądne? Zobaczymy na ile ikry i rozsądku mają w sobie starzy. Wyprostował trzeciego palca.
-Ludożerca, niegdyś straszny i postrach ulic oraz tego zamku ~ gdzie on jest? Przerzucił się na sałatki? - Oj młody był bardzo rozgniewany tym co się stało z Kuroszami, bo jego mimika twarzy zdradzała wszystko w momencie gdy zginał prostował kolejnego palca do wyliczynaki.
-Pominę już nic nieznaczące jednostki, których jest dużo więcej ale są takim jebanym żartem, że nie zamierzam wspominać ich imion przy tym stole. ~ nie przyszedłem tutaj tylko psioczyć na rodzinę, bo są też mocne jednostki jak Logan mimo jego słabości do.. czegoś tam i trochę więcej, jak zasłużą bardziej to może wspomnę ich imiona. - Wampir odwróci się teraz by spojrzeć ojcu w oczy i lekko się uśmiechnie.
-To się właśnie u mnie dzieje, nie mogę dłużej na to patrzeć, dlatego tutaj jestem. - przechyli głowę jakby oczekiwał teraz na odpowiedź. Przegiął? Czy balansował na granicy i zostanie zrozumiany? To było pytanie do starszych, którzy lada moment udzielą mu odpowiedzi. Zaimponuje determinacją czy rozzłości brakiem szacunku i poszanowania dla "legend" ~ zobaczymy.

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
Ringo

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890 http://vampireknight.forumpl.net/t580-ringo http://vampireknight.forumpl.net/t3370-ringo
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 576


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptyWto Wrz 17, 2019 1:00 pm

Rodzinne pogawędki zwłaszcza w tej rodzinie nie należały do normalności i przede wszystkim nie były też normalne. Nie w składzie Barabala oraz Ringo. Brakowało jeszcze Logana, wiecznie wyzywającego i wzdychającego Hiro oraz innych starszych czubków, wspominających stare czasy "Jak to dawniej było fajniej" albo "Ci młodzi nie wiedzą co to znaczy wampirze życie". Tak, własnie na taki moment mógł trafić Zaren, co znaczyło że jego spotkanie możne znacznie się wydłużyć. Chyba był na to przygotowany, prawda?
- Dorósł! Zaren! Wreszcie nie muszę mówić, że nadal chodzisz w pieluchach!
Zarechotał jednooki, odwzajemniając gest. Ach te żarty ojca; wcale nieśmieszne i niepokrzepiające. Wręcz odwrotnie... Aż by się chciało oddać Ringo do domu spokojnej starości. Barabal roześmiał się na słowa starucha, zupełnie ignorując powagę sytuacji. Przecież ten dzieciak naprawdę był poważny, a staruszkowie jak zwykle swoje. Tylko Gabriela wyglądała na kogoś, kto wcale śmiać się ochoty nie miał. Przeszywała wzrokiem postać młodzika. Jak dobrze, że nie miała zdolności czytania w myślach, inaczej już dawno Zaren dostałby w pysk.
- Mam nadzieję, mój drogi, że jest to coś pilnego. Wiesz? Bo nie mam czasu na młodzikowe interesy.
Od niechcenia machnęła ręką, dając też szanse wypowiedzenia się. Ale żeby nie przedłużać, idziemy dalej. Kiedy już każdy zajmował wybrane przez siebie miejsce, przyszło im posłuchać młodego. Ringo mimo wszystko kocha swoje dzieci, więc całkiem naturalne że myślał o Zarenie. To, że nie brał udziału w jego wychowaniu, nie znaczyło że nie zaglądał do niego oraz nie był świadomy tego, co się z nim działo. Jeżeli potrzebowałby pomocy, Jednooki byłby skłonny wywrócić miasto do góry nogami, byleby mu pomóc.
- Rozpiera mnie duma, kiedy słyszę o twoich ociągnięciach. Wiem kim dowodzisz, ale nie wciskam swojego nosa. Wierze w twoją rozwagę.
Odezwał się oczywiście Ringo; szczerze, naprawdę nie kryjąc dumy. Barabal pokiwał głową, cicho klaszcząc. Gabriela... Cóż, kobieta nie wyglądała na specjalnie przekonaną. Właściwie żyłka na czole zaczęła pulsować, wszak wytykania błędów ona nie znosi, a Zaren ewidentnie do tego zmierzał.
Do czego pił młodzik? Do odnowienia imienia rodziny? Szlachetna syknęła przeciągle, unosząc lekko głowę. Ringo słuchał w milczeniu, a Barabal... Jak to Barabal miał w zwyczaju uśmiechał się szeroko.
Wypowiedzi Zarena można rozpatrywać różnie; można się wściec za wytykanie innych członków rodu, którzy niegdyś coś znaczyli ale ich czasy upadły. Można przyznać mu rację, że Kurosze rozleniwili się i bawią, niż naprawiają swoją starą jak świat ponurą sławę. Można też machnąć ręką na całą tą gadaninę, zakrzyczeć młodego że guzik wie o życiu i powrócić do codzienności. Starsi naprawdę w tej chwili mogli zrobić wiele. Zniszczyć marzenia Zarena w mgnieniu oka, pozbawić go nawet życia jeśli Barabal uzna jego podejście za oznakę zdrady.
Oni nie byli wyrozumiałym Ivano. Z krwi i kości Kurosze, dążący do zniewolenia ludzkości, uporządkowania sobie świata wampirów. Bycia największymi władcami życia oraz śmierci.
Pierwszą personą jaka zdołała się wypowiedzieć, była Gabriella. Wyprostowała się, a na jej białym jak śnieg licu pojawił się paskudny uśmiech. Wyrachowana, podła i przede wszystkim wredna. Jak widać satysfakcję ma sprawić jej to, co teraz powie.
- A co może taki młodzik jak ty wiedzieć o naszym pięknym rodzie? Ty masz tylko informacje z gazet i z Szatan wie czego jeszcze! Może masz tam jakiś swoich śmiesznych ludzików ze swojej paczki pampersiaków. Ale nie waż się krytykować ważnych członków rodu! Emmanuel i Samuru... Och, jak śmiesz w ogóle o nich wspominać?! Kim ty niby jesteś? Przychodzisz - pan władca świata i zamierza NAMI STARSZYMI dyrygować? W try miga możemy cię tutaj załatwić i zostanie z ciebie proch!
Pod koniec zaśmiała się, ale na krótko, bowiem jedna osoba przerwała jakże okrutne słowa. Nie tylko już chodziło o Zarena, ale o wspomnianego "Ludożerce", o innych. Gabriella nawet nie raczyła stanąć w obronie Testamenta. Jak zwykle... Więc też i stąd wielka złość u Jednookiego.
- ZAMILCZ DURNA KOBIETO! Bo słuchanie twojej paplaniny przyprawia mnie o mdłości i powiem, ze jesteś ostatnią osobą, która powinna mówić o pielęgnacji szacunku wobec nas.
Przerwie, aby zwrócić się do Zarena. Zapewne wkurzy się, zignoruje, cokolwiek. Ringo i tak powie swoje.
- Może i masz rację, co do niektórych wspominanych, to jednak nie zapominaj że są oni rodziną. Zamiast ich krytykować, trzeba wesprzeć albo nawet przypomnieć im swoje znaczenie w dziejach. Zaren. Masz ogromne podkłady na przywódcę, myślisz przyszłościowo dla dobra nas wszystkich. jako twój ojciec chylę czoła, że osiągnąłeś już tak wiele w młodym wieku. I fakt, jestem już stary, dawniej to ja zrywałem laury za podłość, a teraz nadeszła kolej Młodych.
Poważny Ringo. Tak, zdarzało się dość często, zwłaszcza gdy jego potomkowie mówili, wściekłość gdy byli naruszani w zły sposób. Gabriela oczywiście fuknęła wścieła, szukając wsparcia w Barabalu. Na co Głowa Rodu? Siedział w ciszy, jakby zamyślony, ale nie minęła chwila kiedy po jadalni rozniósł się donośny, dość upiorny śmiech. Egocentryczny stwór jak widać dobrze się bawił przy rozpoczynającej się wymianie zdań. Aż musiał otrzeć nieistniejąca łezkę z oka. Wstał, wszak jak miał w zwyczaju usiedzieć przy przemowie nie umiał.
- Nadchodzi Era Młodych! Cudowne! Po prostu cudowne! Gdyby tylko Neuron tutaj z nami był, zapewne uściskałby cię Zaren tak mocno, mocno, że aż wyplułbyś flaki. Przecież to takie cudowne, kiedy kolejny z nas chce wspinać się na wyżynę plugastwa i niszczyć dotychczasowy pokój! Ach, pamiętacie te czasy? Kiedy to my wojowaliśmy ze starszyzną, mówiąc swoje głośne ALE! Jednak wtedy, wtedy kłóciliśmy się którą wioskę napaść... Piękne wspomnienia kręcące się przy niewłaściwie olbrzymich ucztach, przy pożeraniu niewinnych, ofiarowaniu im strachu. A teraz...
Musiał staruszek złapać oddech. Stał blisko krzesła Zarena, wlepiając w niego wzrok czarnych jak smoła  oczu. Stwór ani razu nie zamrugał.
- Teraz o to nasz mały wojownik Zaren, chce na nowo przywrócić nam sławę. Tak, marzę o tym. Marzę co noc, co dzień kiedy nie mogę zmrużyć oka. Kiedy ostatni raz spałem? Dwa lata temu? Więc pomyśl ile tęsknoty przelałem, aby dożyć do tego dnia.
Nie było ani krzty kpiny w jego głosie, Barabal po prostu jest dziwny. Ma swój świat, kreuje go jak zechce ale wciąż skurwiel wzbudzał strach. Nawet teraz.
- Widok stosu ciał, potężnego ogniska w którym palimy dzieciątka! I najważniejsze - niszczenie wampirzych rodów, pokonywanie pogromców. Niech żyją pod naszym butem - jak dawniej. Powinniśmy znowu być jedną JEDYNĄ władzą na wampirzym świecie. Chociażbym miał pożreć samego Szatana.
Przemowy nie było końca, Ringo słuchał, zerkając co chwila na szaleńca krążącego obecnie po jadalni, to na Gabrielle która jak widać straciła wszelkie nadzieje i na Zarena. Czy on w ogóle zrozumie bełkot Głowy?
- Jednak stoimy teraz w obliczu innego Zła. Wielkie zasady, słowo honoru i moc więzi ponad nami wisi. Muszę stać z boku, zaciskać szczęki i nie wystawić się zbyt wcześnie na ścięcie. Chyba, że mi się powiedzie... Nie, nam uda! Zaren!
I zatrzyma się Kurosz wstrętny tuż za krzesłem młodego; łapiąc za oparcie i nieznacznie się pochylając nad jego ramieniem. Dopiero wtedy Ringo się odezwał.
- Barabal chce ci powiedzieć, że rodzina nadal ma rozgłos, tylko teraz musieliśmy przycichnąć. Hiro jest w Radzie i nie chcemy koligować się z jego rządami. Przynajmniej nie teraz. Ale jeśli masz jakiś plan, to śmiało możesz go nam przedstawić. Dał ci właśnie czas na twoją kolejną wypowiedź.
Wolał wyjaśnić dziadka. Przecież czarny Kuro już tak bardzo odleciał, że aż po prostu musiał przystanąć. Oprzeć się o ścianę, jak tylko pozostawi krzesło syna Jednookiego w spokoju.

_________________
THEME RINGO
Jadalnia [Parter] - Page 4 QS5y27a

Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 362


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptyWto Wrz 17, 2019 4:48 pm

Jasne, że był przygotowany na to, że nie będzie to proste ~ wolał na początku zaznaczyć, że nie zabawi tutaj długo, ale przecież nie wyjdzie w środku, więc jego zapewnienia były jedynie na zasadzie aby nikt inny się nie rozgadywał, ale trafił na Barabala, szaleńca który lubił sobie po prostu podyskutować to Zaren po prostu na to przystanie.
Wiedział, że nie będzie to na pewno proste, przysporzy mu to wiele trudności i zdecydowanie ciężko będzie przekonać do siebie starszych, ale dwa z trzech na tak? To i tak ogromny sukces mimo sposobu wypowiedzi jaki zastosował, ale właśnie ~ Stał przed Kuroaishita. Gdyby był to inny ród to próbowałby pochwał i włażenia w dupsko, ale nie tym razem to była jego rodzina ~ rodzina w której liczyła się siła, a wartość wampira była mierzona jego okrucieństwem. Chyba Gabriella o tym nie zapomniała? Trzymała się kurczowo swoich tradycji, przeszłości i legend na tyle bardzo, że była ślepa na to co właśnie się działo wokół niej.
Skoro w tej rodzinie wartość jest mierzona przez wskaźnik wredności i okrucieństwa to jak można nazwać leniwe legendy ~ czas sławy się skończył? To powinny także skończyć się specjalne względy i Zaren młody bo młody, ale jej o tym przypomni. Nie chciał za bardzo pyskować Gabryśce, bo była przerażająca na swój sposób, ale skoro po jego wypowiedziach stał za nim ojciec oraz Barabal to była to jedyna dogodna okazja aby wypowiedzieć właśnie te słowa.
-Gabriello, z całym szacunkiem. Jestem bardzo dumny z rodziny z której pochodzę, ale nie jestem dumny z upadku jednostek. Mam czelność wypowiadać się o nich w ten sposób, ponieważ ich znaczenie przeminęło lub jak wspomniał mój ojciec jest uśpione. Dosyć snu, dosyć kulenia głowy i chowania się w zamku. Mam plan jak pogodzić rządy Ivano w radzie i sprawić, że nie będziecie musieli dłużej siedzieć na dupie i czekać aż Hiro skończy się bawić w radę. - Tak. Zaren dogadał się już Ivano i mieli jasno postawione cele. Zaren nie pchał się do polityki, Zaren nie pchał się także do egzekwowania praw Rady, on miał zupełnie odmienny cel ~ podziemie było na wyciągniecie ręki. Wystarczyła drobna czystka i to było to ~ o co poprosi swoją rodzinę. O pomoc. Mógłby to zrobić sam, ale nie chciał robić tego bez błogosławieństwa, bo dobrze wiedział jacy byli Kuroiashita, gdyby tylko mu się powiodło, zaraz zrobiliby się zazdrośni i chcieli go pozbawić tego co sam sobie wypracował, a tak? Nieistniejąca nić porozumienia, będą czuli się częścią czegoś większego na tyle by nie pchać łapsk tam gdzie nie potrzeba ~ sprytne, prawda?
Tak skomentował słowa Gabrielii ale nie na długo bo tą kłotnią przerwał stanowczy głos Ringo. Szczerze ~ Ringo nigdy na niego nie krzyczał, Zaren dobrze wiedział, że stary by mu pomógł ale tutaj chodziło o dumę młodego, uważał że wszystko osiągnął sam to nigdy w życiu by się nie pokusił o prośbę pomocy staruszka.
Tak jak wspominałem Ringo nigdy nie podnosił na niego głosu więc zdziwiony uniósł brew gdy ten warknął na Gabryśkę ~ stanowczo i donośnie. Nawet sam Zaren umilkł przez chwilę.
-Myślisz, że dlaczego zaczynam w tym miejscu Ojcze? Żeby którykolwiek Kuroiashita mnie raczył posłuchać i dobrze na tym wyszedł muszę mieć was wszystkich za plecami. Wyobrażasz sobie Samuru czy Testamenta słuchających dobrej rady nawet jeśli miało by im to pomóc? - zrobił krótką przerwę. -Co innego gdyby wiedzieli, że stoicie za moimi słowami. - Taka była prawda, żaden Kuroiashita się nie ugnie nawet w potrzebie, nawet gdyby mieli wyjść na tym tysiąć razy lepiej to byli samolubni i słuchali tylko siebie i starszyzny. Sam Zaren miał gówno do gadania, ale ze wsparciem starszych, kto wie?
Dopiero wtedy zaczął się występ dziadka Barabala. Młody właściwie patrzył na niego w podziwie i z lekkim uśmiechem na ustach, starajac się rozszyfrować jego słowa. Był zadowolony? Chyba tak ~ czekał na kogoś kto podniesie sztafetę tam gdzie ją upuszczono i pobiegnie z nią dalej? Zaren był tym kimś.
Gdy się do niego zbliżył, aż przeszły go ciarki mimo, że wampirom to się zbyt często nie zdarza, ale akurat zdawał sobie sprawę z kim rozmawiał. Nie musiał się bać Gabryśki, bo Ringo w życiu nie pozwoliłby żeby podniosła rękę na Zarena, a Barabal? Był ekscentryczny, to fakt, ale był raczej zadowolony z tego wszystkiego.
-Próbuje zdobyć coś od pogromców jak ich nazwałeś, ale jeśli to nie wyjdzie zostanie tylko siła, czysta siła którą będzie trzeba ich zniszczyć. Dysponujemy nią, a z odpowiednim ukierunkowaniem, nie wepchniemy się Ivano w paradę. Już o to zadbałem. - tak, mówił tutaj o próbie załatwienia czegoś od oświaty, a jeśli to nie wyjdzie będzie trzeba ich zwyczajnie zniszczyć siłą. Trudno ~
-Mam zasiane ziarno w większości z wielkich rodów, nie byłoby jednej osoby z poszczególnych rodzin która nie ma za mną żadnych interesów. Może chodzić o pieniądze, może chodzić o coś więcej, to już nieistotne ~ gdy tylko poproszę o przysługę to ją dostanę. Zadbałem o to. - Chwilę milczał by dać szalonemu dziadkowi pole do popisu, a także poczekał na wyjaśnienia ojca odnośnie wszystkiego ~ faktycznie, miał plan i zamierzał ten plan wykorzystać.
No i w końcu nadszedł czas aby odpowiedzieć im wszystkim co właściwie zamierzał, więc zacznijmy od początku.
Mam. Macie rację, że światem prawa i porządku włada Hiro, miastem Emmanuel, ale kto trzyma podziemie? Nikt. Jeszcze nikt, bo z wami lub bez was zamierzam je przejąć. Mam już wystarczające zaplecze by temu podołać. Ivano nie będzie wchodził mi w drogę, a ja jemu. Tam gdzie nie może rada, tam będą Kuroiashita. Z własnymi zasadami, z własnym kodeksem i własnymi prawami. To moja propozycja, to jedynie pierwszy krok ~ dalej jeszcze nie wymyśliłem czego chce, ale na pewno do tego dojdę.

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
Ringo

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890 http://vampireknight.forumpl.net/t580-ringo http://vampireknight.forumpl.net/t3370-ringo
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 576


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptyNie Paź 06, 2019 11:18 am

Ringo był dumny, że jego syn tak wiele rozumiał, a przede wszystkim wiedział kim jest. Nie byle jaką wampirzą pizdą, których teraz jest od groma. Wiedział, że trzeba nosić nazwisko z dumą, pokazywać że nie bez powodu Kurosze mają złą sławę, którą się tak afiszują.
Gabriella prychnęła na słowa Zarena, mierząc go ponuro. Teraz był cwany, bo wygrywał siłą głosu; troje na jedną. Też coś.
- Wyrażaj się szczeniaku.
Powiedziała tylko tyle. Nie mogła się do niczego doczepić, to chociaż do słownictwa. Mimo wszystko rozmawiał z kobietą i to o wiele starsza od siebie.
Nadchodziły kolejne przemowy, rozmowy i wszystko skłaniało się ku jednemu. Ku możliwej zgodzie na działanie Zarena.
- Wcale się nie dziwię, że zacząłeś od starszyzny, bo mimo wszystko to my rządzimy w rodzie. Młodsi raczej nic by nie wskórali.
Miał na myśli pokolenie zaczynające się od Samuru. Jak widać Zaren naciskał najbardziej na nich. Czyżby odczuwał żal? Testament niestety żył w swoim świecie i wszyscy zdążyli się już do tego przyzwyczaić. Ale dawny burmistrz... Fakt, upadł. Upadł do takiego stopnia, że nie przypomina już samego siebie. Oby tylko Zaren podobnie nie skończył... Lecz z drugiej strony na co te wszystkie wątpliwości? Młody Kurosz w przeciwieństwie do Samuru chce współpracować z rodziną, a nie odrzucać ich.
Walka z Oświatą. Odwieczna wojna która może nie mieć końca. Zabiją jednych, przyjdą drudzy. Barabal aż potarł palcami wygoloną do zera brodę.
- Naprawdę zbudowałeś sobie potężny grunt. A co powiesz na to, że kiedy rody z sojuszu nie będą nam przydatne... Może i je zniszczymy?
Uśmiechnie się stwór nieczysty, kiedy zaś zbliży się do latorośli Ringo. Jednooki nawet nie drgnął, tylko obserwował. Wiedział do czego pije Barabal. Kiedyś przecież nic nie znaczące dla niego rody, upadały... Jedne po drugich. Kurosze mordowały je, przerabiały na niewolników i dawały pokaz krwawej brutalności.
- Oczywiście to tylko moja niezdrowa propozycja. Zrobisz co zechcesz, Królu Podziemi.
Dokończył szlachetny, zostawiając ponownie biednego Zarena. Niech powie co ma do powiedzenia. Już przerywać mu nie będzie.
- Czyli chcesz przejąć  brudne interesy Yokohamy. Wiesz, że sporo jest chudych rybek w głębokim stawie? Co z nimi zrobisz? Wymordujesz? Czy również stworzysz sojusz?
Tym razem to Ringo spytał. Działanie za plecami Hiro było dość łamiące lojalność wobec przyjaciela i zapewne Zaren o tym doskonale wiedział. Niemniej Staruch nie okazywał zniechęcenia, właściwie był ciekawy.
A Gabriela? Wstała z krzesła. Nie mogła już ich słuchać, jak zwykle biznes był ważniejszy od rodzinnych ustaleń. Musiała opuścić jadalnię, pozostawiając tym samym panów samych. Barabal tylko odprowadził ją wzrokiem. Ringo nawet nie spojrzał, wszak wciąż był skupiony na synu.
- A tak wychodząc poza temat. Może porozmawiałbyś z Samuru? Spróbował go jakoś nakłonić... Aby wreszcie otworzył oczy na rodzinę?
Dość delikatna sprawa, wiedząc z kim Zaren miałby do czynienia, ale ze swoją siłą głosu może by coś zdziałał. Ale czy się zgodzi? Barabal popierał pomysł, chociaż nic nie powiedział. Decyzja należy do młodzika.

_________________
THEME RINGO
Jadalnia [Parter] - Page 4 QS5y27a

Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 362


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptyNie Paź 06, 2019 12:13 pm

Miał duża przewagę w tym wielkim sądzie który składał się ze starszych Kuro ~ mężczyźni byli za Zarenem, właściwie stali za nim niezniszczalnym murem. Ojciec zawsze wesprze swojego syna, a Barabal poczuł nostalgię na poruszenie chociaż ułamka starych czasów. Ciężko dziwić się Gabrielii, gdyby nie poszczególne rzeczy to reszta reagowałaby podobnie, bo kim był dla niej Zaren? Był dzieckiem Ringo który wyobrażał sobie zbyt wiele, przyszedł z ulicy i nagle chce być kimś ważnym ~ nie żeby się nie starał zostać zaakceptowany, bo zrobił chyba wszystko co można by od niego oczekiwać, ale jednocześnie był nowym imieniem i dla Gabrielii kierującej się po prostu tradycją to było za wcześnie by wnosić nową legendę, czyż nie? No cóż, był bardzo szczęśliwy, że reszta staruchów zareagowała lepiej od niej.
Na pierwsze słowa Ringo jedynie skinął do niego głową, że dokładnie tak było, ale nie zamierzał tego komentować, bo nie było sensu, czym miałby się przechwalać? Że zrobił jedyną słuszną rzecz na świecie?
Pokolenie Samuru było jednym z tych które po prostu spierdoliło całą sprawę, więc ciężko nazwać to żalem, nazywał to po prostu faktami. Trzeba było po nich posprzątać i wznieść się znów na szczyt, a nawet może i dla wyklętego jaszczura znajdzie się miejsce wśród nowej monarchii? Nie będą politykami, będą kimś innym, czy to będzie mu pasować? Zobaczymy.
Gdy Barabal zbliżył się do niego ten tylko lekko się wzdrygnął, wciąż nie mógł się przyzwyczaić do głowy rodu. Jego słowa były dosyć ~ zrozumiałe. Zaren tak naprawdę potrzebował rodów na chwilę obecną, a później to już kwestia sporna. Miał pewne plany, ale nie lubił się nimi chwalić, chociaż Barabal jako jeden z nielicznych powinien je zrozumieć, dlatego też Zaren uniósł głowę w jego stronę i spojrzał na gładko wygoloną twarz.
-Potrzebuje ich, ale są jedynie środkiem do osiągnięcia celu, nie obchodzą mnie ich pobudki. Może chcą sobie przywrócić imię wraz z naszym, ale gdy tylko dostanę to czego chce to mają dwa wyjścia. Będą niżej w hierarchii od nas którą zaakceptują, albo zginą. Nie zamierzam dzielić się swoim światłem reflektorów. Ładnie to nazywając. - szlachetny uśmiechnął się do głowy rodu po czym skinął łbem na potwierdzenie swoich słów, to powinno rozwiać wszelkie wątpliwości co do jego działań. Propozycja odnotowana, a nawet poparta przez młodego.
Kolejne tematy które zapodał ojciec były już trochę cięższe, zdrada Hiro nie wchodziło w grę, ale zdecydowanie tez nie wchodziło w grę dzielenie się oceanem, który miał mu przypaść. Zaren odpowie tylko w jedyny słuszny sposób jaki pozostał.
-Warunki współpracy z Hiro mam już ustalone, a to czego oczy nie widzą, to sercu nie żal. Zamierzam wyrżnąć do nogi każdy jeden gang czy bandę niezwiązany z organizacją moją czy też Sanguinoso - odetchnie lekko. -Zdaje sobie sprawę, że to złamanie kodeksu wampirzej rady, ale jeśli wkroczy z butem w interesy zostaną sprowokowani do zaatakowania nas pierwsi, nie znając naszej liczby czy też możliwości i właśnie wtedy zadziałamy w obronie własnej. To pierwszy etap, a później by zapobiec dalszej agresji zniszczymy serca innych organizacji. Można to nazwać jedynie rozszerzoną obroną własną, czyż nie mam racji, ojcze? - uśmiechnie się szeroko.
-Sojusz z tak zwanymi maluczkimi to już nie moja zabawa, tym mogłem się zajmować parę lat temu, pora wejść w duże spodnie. - skinie głową którą następnie przechyli lekko pytająco, a więc Samuru?
Niezręczną ciszę trwającą chwilę po tym pytaniu przerwie jedynie głębokie westchnięcie.
-Podnoszenie upadłych legend z samego dna jest kurewsko męczące, niesie za sobą większe ryzyko niż profity, ale zrobię to ~ nie dlatego, bo czuje się związany żeby pomóc komuś kto skończył w taki sposób, ale żeby pokazać wam. - skinie na staruszka, a następnie na Barabala. -Że mówiłem, poważnie... mówiąc o rodzinie. Upierdliwy sposób, ale nic chyba lepiej nie opisze mojej lojalności do węża w Herbie. - rozłożył ręce spoglądając na nich niczym drapieżnik na swoje ofiary, cóż ~ nie powinien, ale był trochę podjarany całą sytuacją, a był po prostu kimś ~ kto długo czekał na tą własnie szansę.
-Znając moje plany, wiedząc wszystko ~ co sądzicie? - opuścił rozciągnięte na boki ręce ~ od następnych słów staruszków będzie znacznie więcej wiadomo.

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
Ringo

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890 http://vampireknight.forumpl.net/t580-ringo http://vampireknight.forumpl.net/t3370-ringo
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 576


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptyPon Paź 14, 2019 7:09 pm

Może i przybył nagle, wbił się buciorami w codzienność starszyzny, niemniej jak widać był mile widziany oraz wysłuchany. Jak zdążył zauważyć, Ringo postawi się za swoim dzieckiem, które chciało czegoś więcej niż tylko nudnego życia wampira. Ma plan na życie, wiedział co robi, a w razie wypadku stary Kurosz stanie za nim murem.
- O właśnie to chciałem usłyszeć. Nie daj się wypchnąć i nie dziel sławą z innymi. Niejedni próbowali wybić się na naszym nazwisku.
Powiedział Barabal, szczerząc białe zębiska. Dobrze, że dzieciak rozumiał i doceniał tradycje rodzinne. Kuroiashita od pokoleń zajmowała się czystką innych rodów albo po prostu zmuszali do uległości, jeśli nie chcieli odpowiednio współpracować. Ringo nawet przytaknął. Wszam sam nie raz zabawiał w podobny sposób.
- Tak, oczywiście. Chociaż warto też przetrzepać te mniejsze gangi. Czasami można znaleźć tam perełki wśród tych wysiedleńców. Czasami wystarczy przekupić, albo tak jak powiedziałeś; zgładzić od środka. Pokazujesz kto rządzi, a oni idą za tobą.
Czasami tak było, chociaż zdarzali się i tacy, którzy do końca byli lojalni... Wtedy co się z nimi działo? Nagle znikali.
- Mimo wszystko nie wchodź pod nóż Hiro. Jest naszym drogim członkiem rodziny, ale nadal przewodniczącym z Zasadami. Jeśli chcesz przekroczyć niewłaściwą granicę, licz się z naganą.
Upomniał młodzika. Aczkolwiek wiedział, że Zaren jest świadomy każdej rzeczy, ba przecież sam o tym wspominał. Co do Samuru...
- Po prostu z nim pogadaj w wolnej chwili. Może posłucha ciebie, bo staruszków ma gdzieś.
I tutaj zrobił smutną minę, a głowa rodu... Jak to on... Znowu znalazł się przy Zarenie, kładąc ciężką dłoń na ramieniu. Lekko zacisnął, tak aby odczuł. Następnie się odsunął, coby nie odbierać mu przestrzeni oraz nie straszyć więcej.
- Wzorowy z ciebie Kuroiashita, Zaren. A teraz idź i działaj. Masz nasze wsparcie.
Powinien się domyślić, że wampiry zgadzają się na jego plan. Wreszcie Ringo wstał z krzesła, aby również podejść do dzieciaka.
- Działasz tak, jak zapragnąłeś. Dość ryzykownie, ale co to za życie kiedy go nie ma? Tylko do cholery, Zaren, jeśli jednak podwinie ci się noga... Powiadom mnie.
Przy ostatnich słowach, pochylił się nad nim. Ojcowskie wsparcie, niech skarży a tatuś urwie łeb przy samej dupie.

_________________
THEME RINGO
Jadalnia [Parter] - Page 4 QS5y27a

Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 362


Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 EmptyNie Paź 20, 2019 10:12 am

Taki już był Zaren, zawsze wchodził z buciorami tam gdzie się go najmniej spodziewają ~ Najlepsze w tym wszystkim było to, że jednak przeważnie mimo swojego bezczelnego wejścia, zawsze wszystko dobrze się kończyło. No, może prawie zawsze, ale tym razem się udało!
Jeden ze starszych Kuroiashitów był wniebowzięty przedstawieniem młodego, wiadomo że to świeża krew w tym świecie, ale czyż nie wyrósł zajebiście? Sam Barabal powiedział o nim jako o wzorowym członku rodu. Trzeba przyznać, Zarena ten komplement nawet ruszył. Gdzieś tam pod maską powagi i czystego gniewu oraz szaleństwa w jego złotych oczach można było na jego twarzy spostrzec mały, zadowolony z siebie uśmiech. Uśmiech dumy? ~ zawsze poszukiwał aprobaty, którą dziś dostał. Starsi zachowali się naprawdę wporządku i przyjęli go ciepło, aż sama przyjemność dyskutować i działać w pewnych kwestiach gdy ma się takie wsparcie, no może poza Gabryśką, ale kto by się tam jakąś babą przejmował.
Chwila przebywania z Barabalem i potrafił odczytać jakim typem wampira był. Szalony, ekscentryczny i pochwalający przeszłość, mały przedsmak tego pozwolił mu zdobyć jego zaufanie ~ plan dobry.
Ojca nie trzeba było za bardzo przekonywać, bo wiadomo, że Ringo stanie murem za Zarenem bez żadnego problemu, nieważne jak niebezpieczny i ryzykowny byłby jego plan, dlatego ta konwersacja była skazana na zwycięstwo od momentu gdy tylko się zaczęła. Gabrieli nie udało mu się przekonać, ale dwa z trzech to i tak przeważający wynik. Na pierwsze słowa Barabala jedynie uśmiechnął się delikatnie unosząc na niego wzrok.
-Nie zamierzam, dzielenie się tym co sam buduje brzmi trochę nierozsądnie. Może inaczej, brzmi głupio i bez sensu. - cicho się nawet zaśmiał. Wiadomo, że Zaren nie zamierzał się dzielić niczym co sam zbudował i do swoich planów dopuści jedynie najbardziej zaufanych. Na pewno popełni sporo głupich błędów i właśnie w tym momencie będzie potrzebował Ringo.
Tak, Ringo był sojusznikiem z wyboru. Chciał pomóc Zarenowi a jednocześnie nie mieszać się do tego co planuje Syn, partner idealny. Gdy będzie taka potrzeba na pewno Zaren się do niego odezwie bo pomimo tego, że szanował swoich ludzi i znał ich siłę to znał siłę Ringo i dwunastu chłopa nie zastąpi ojca. Siłą i skutecznością nie dorównywał mu nikt, więc na jego słowa tylko się uśmiechnął i skinął głową. Chciał odpuścić sobie dramatu sytuacji, ale w jego oczach była widoczna wdzięczność, a kolejne słowa tylko to potwierdziły.
-Słuszna uwaga, większość z nich nie odda pozycji, ale wyślę paru chłopaków by wpierw spróbowali zrobić zamieszanie w organizacjach przed edyktem destrukcji. Dzięki za wsparcie, Ojcze. - Nie musiał już nic dodawać na temat Samuru, obiecał że z nim pogada, to z nim pogada. Będzie to cholernie upierdliwa rozmowa i będzie trzeba trzymać nerwy na wodzy, bo Samur pyskuje wszystkiemu i wszystkim bez odpowiedniego powodu, a Zaren mimo, że słynął z rozsądku rzadkiemu Kuroiashitom to i nawet on miał swoje granice. Jak to już wyjdzie? Zobaczymy.
Gdy Barabal wraz ze staruszkiem do niego podeszli to po skończonych słowach od obu starszych wampirów Zaren wstał i wpierw wyciągnął rękę do Barabala, gdy ten odwzajemni gest to Zaren się zbliży i poklepie go po plecach, nie puszczając ręki. Skinie głową w oznace podziękowania i szacunku, ale nie odezwie się już ani słowem. Co było do powiedzenia to zostało powiedzniane. Po co strzępić język.
Uśmiechnął się również do ojca, ale tutaj już sobie darował te wszystkiego gesty, w końcu to jego stary, jednak mimo tego również do niego podszedł i go uściskał. Wiedział, że ma w nim wsparcie jakikolwiek Ringo by nie był.
-Koniec tego przytulania. Ja mam w chuj roboty, a Tobie już niedługo zaczyna się pewnie gra w remika czy bingo. Nie wiem w co teraz grają emeryci. - cicho się zaśmiał i wrócił rozbawionym spojrzeniem na Ringo. -Dzięki za wsparcie, jak sobie nie poradzimy to miejsce w Bratvie zawsze stoi dla Ciebie otworem, zostaw makaronów. Byłbyś cholernie dobrym Ruskiem. - kolejny żart, a może? Nie mniej jednak Zaren odszedł trochę kroków od dwóch wampirów po czym rozłożył ręce przygotowując mowę końcową.
-Chciałem podziękować za ciepłe słowa, rady oraz wasze wsparcie. Nie musicie się martwić, odezwę się gdy nadejdzie czas. Mój sukces jest sukcesem tej rodziny i zamierzam go sobie przypisywać, chociaż chciałbym trafić do rodzinnego albumu jako legenda. No, niemniej jednak gdy mi się uda ~ to wszyscy na tym skorzystamy.
- Telefon Zarena zawibrował, ale że skończył mówić co ma mówić to na niego spojrzał wyciagając uprzednio z kieszeni. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, może nawet podejrzanie wredny.
-Popatrz, popatrz.. Miesiąc w mieście i już przywódca tutejszej oświaty chce się ze mną spotkać. Chyba robię dobre pierwsze wrażenie. - uśmiechnie się tym razem do wampirów i ukłoni na dowidzenia.
-W kontakcie Ojcze, a co do... Dziadka. - przeniesie wzrok typowo na Barabala. -Specjalnie dla Ciebie ułożymy stos ciał z pokonanych. Czuj się jako gość honorowy. - mrugnie do niego, po czym powoli wyjdzie z jadalni zadowolony z siebie jak nigdy. ~ Kolejny etap zaliczony, czas na fazę finałową. Vladislau Petrovic. Kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. Prosta sprawa.
Zaren chwilę jeszcze pogubił się w korytarzach wielkiego Zamku ale w końcu natrafiając na jakąś wampirzyce ze służby poprosił o pomoc w znalezieniu wyjścia.

zt

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jadalnia [Parter]   Jadalnia [Parter] - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 
Jadalnia [Parter]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: PARTER I PIERWSZE PIĘTRO-
Skocz do: