IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Klub "Basement"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Meredy

Meredy

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 178


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptyPon Kwi 29, 2019 5:51 pm

Ten klub to nowa, najgorętsza knajpa w tym mieście.
Położona w tuż przy centrum miasta, wejście zawsze obstawione przez dwóch, wampirzych bodyguardów. Wstęp jest płatny jedyne po godzinie 22, wcześniej każda osoba może wejść za darmo. Przepustką są odpowiednie pieczątki, coby nikt kto wyjdzie nie musiał płacić ponownie.
Klimatyczny wystrój, kolorowe światła, głośna muzyka i cała ściana różnorodnych alkoholi do wyboru. Na sali jest parę stolików, są też loże dla VIPów. Niemalże dwa razy w miesiącu są organizowane potańcówki, imprezy tematyczne co jest chyba dużym plusem tego miejsca.


Od czasów wybudzenia minęło już dość trochę i o dziwie czarnowłosa niewiasta o nazwisku Dear radzi sobie świetnie. Dzięki Bogu macocha która dotąd uchodziła za wzór do naśladowania który przygarnął pod swoją opiekę osierocone dziecko przestała mieć jakąkolwiek władzę nad dziewczęciem, które szczerze mówiąc triumfowało. Widać zresztą, nowe mieszkanie, znaczna zmiana zainteresowań. Anonimowe otwarcie własnego baru, który jednocześnie stał się jej... w pewien sposób bufetem. Ach tyle młodych ciał zalanych alkoholem, żadne z tych którzy się tu pojawiają nie mają pojęcia jak blisko końca się pojawiają.
Może powinna wyjść z ukrycia?
Obdarzyć siebie mianem właścicielki przed którą zaczną się płaszczyć jak banda robali? Ach, sama myśl jest cudowna... tymczasem dopiero zaczęła, więc zamierza się trochę pobawić z gośćmi nim uświadomi ich o bagnie w jaki wpadli poprzez spoufalanie się z wampirzycą o szlachetnej krwii.
Wampirzyca spała pół dnia, drugie pół sprawdzała dokładną listę gości jacy do niej przychodzą. Parę szych, parę gówniarzy, parę nieistotnych osób. Czasem pozwala Davidowi i Ramosowi przyjmować łapówki, tak dla zasady, żeby darmowe żarcie się pojawiło, ot co. Kiedy nadeszła pora, kiedy dotychczasowe spędzanie czasu ją kompletnie znudziło, to wzięła długi prysznic, po którym dokładnie nabalsamowała swoje ciało pięknie pachnącym pistacją i magnolią olejkiem. Włosy zostawiła na samoistne przeschnięcie, bowiem nic jej nie cieszy tak bardzo jak pokręcona czupryna. Później podkreślenie oczu tak jak to zawsze robi, pomalowanie ust i ubranie stosownego na to wyjście ubrania. Dziewczę w pierwszej kolejności ubrało czarną, koronkową bieliznę. Na nią natomiast ubrała krótką, czarną bluzkę na ramiączkach, która odsłaniałaby brzuch gdyby nie fakt, że do niej zostaną ubrane szare szorty z wysokim stanem. Cały outfit zostanie dopieszczony kabaretkami, zakolanówkami i krótką, skórzaną kurtką. Jeszcze ubierze wiązane buty na obcasie i sunie prosto do samochodu który zawiezie królewnę na imprezę do jej klubu.
Nie trwało to długo, zanim samochód podstawiony został aż pod samo wejście. Meredy wyszła z samochodu z gracją jedynie mierząc wzrokiem stojących przy wejściu chłopaków chcących ubłagać wstęp. Uśmiechnęła się lekko, widząc jak młodzi zaślinili się niemalże automatycznie na widok zgrabnej, bladoskórej wampirzycy która natomiast weszła do klubu bez jakiejkolwiek kolejki, korzystając ze swoich VIPowskich przywilejów. Krok skierowała od razu w stronę baru informując personel o tym, że przybyła. Póki co, usiadła na jednym z wysokich krzeseł prosząc barmana o jakiegoś mocnego drinka.

_________________
#463E41ll Inne: #BC8F8F ll MG:#D19275 ll theme
Klub "Basement" PQnOF2E
Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Zaren
Moderator
Moderator
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 291


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptyPon Lip 01, 2019 2:15 pm

Ta pieczątki, bo nie miał nic lepszego do roboty tylko dać jakiemuś pajacowi się podpisać, zapomnij. Mało tego, wszedł do klubu po prostu siłą, jeśli ktoś próbował go zatrzymać, to bardzo szybko zakrztusił się krwią, miał w dupie czy ktoś nie weźmie tego za "Ujawnienie maskarady" w końcu był Kuroaishita i będzie robił co mu się żywnie podobało, jakiś problem wujaszku? Przyślij goryli w takim razie, czekam.
Po chwili stał już na środku wypatrując czegoś co przykułoby jego uwagę, jakąś dupeczkę, jakiś znośny trunek, jakiś gajerek, aby może zająć się biznesem, a było tego dosyć dużo. Był pewnym siebie, aroganckim przedstawicielem swojej rasy, był jednym z tych, którzy nie bardzo lubili zasady jakie nakładała rada, wiedział, że można mu było więcej niż zwykłemu szlachetnemu tylko dlatego, że jego stary to był jeden z wysoko postawionych Kuroszów, do tego brutalność etc, etc, nie będe was nudził szczegółami. Każdy musiał ugryźć swoje własne ego i po prostu dać mu się bawić w gangsterkę tak długo jak uważał to za słuszne, dopóki mu się to nie znudzi, dlaczego? No bo był urodzony we właściwym miejscu i tak naprawdę, przez jego fochy wielu ludzi mogło skończyć martwych/bez pracy/ bez fajnych budynków, w których mógł się zdarzyć straszliwy pożar następnego dnia, cóż za nieszczęście. Zaczesał włosy na lewo, poprawił swój czarny T-shirt i stanął przed schodami do loży VIP wpatrując się dosyć gniewnie w bramkarza, skoro ten na zewnątrz nie był w stanie go powstrzymać, dlaczego ten by miał jakiekolwiek szansę? Nie przeszedł przecież rutynowej kontroli, bo wszedł tu siłą, więc można było spokojnie założyć, że nikt nie sprawdził czy miał przy sobie broń, a w najnowszej ciekawostce donoszą, że tak rzeczywiście miał przy sobie broń i to nie jedną. Broń, po którą sięgnął za pasek z tyłu i wyciągnął przed głowę ochrony.
-Spierdalaj. - - krótko zwięźle i na temat.
-Zawołaj swojego szefa, mamy do pogadania odnośnie interesów, jeśli któryś z was pierdolone małpy wymyśli coś bohaterskiego, zacznę zabijać ważniaków na górze, albo może po prostu wysadzę tą budę w pizdu. - machnął ręką, aby jak najszybciej pozbyć się kolejnego goryla na bramce, po czym wdrapał się na lożę VIP, którą zamierzał przejąć tylko dla siebie. Wcale nie obchodziło go, czy ktoś tam był, czy ktoś za to zapłacił itd, w końcu jeszcze nie miał tutaj swoich udziałów.

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Meredy

Meredy

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 178


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptyPią Lip 05, 2019 6:29 pm

Szkoda, że niektórzy nie potrafią się dostosować. Gdyby nie ta samowolka to na świecie byłoby znacznie lepiej, przydałby się konkretny rygor, zniewolenie tych parszywych istot: bo nie tylko w sumie ludzi. Wampirów też. Jedna konkretna osoba której ludzie muszą całkowicie się podporządkować, jezu. Brzmi jak mega zajebisty sen choć dosyć odległy. Zdaje się, że kiedyś Yokohamę oblegała ta atmosfera rodem z żydowskiego obozu. Chyba? Chuj wie zresztą, rodziny Blossom tutaj nie było w tamtym czasie. Ledwo co się zjeżdżają.
Wieczór zapowiadał się spokojniutko, przynajmniej na początku. Według planu na dzisiaj, w Vipowskiej i osłoniętej części budynku miały odbyć się urodziny jakiegoś ważniaka... zdaje się, że polityka. Co, że niby politycy nie imprezują? W każdym razie nie bez powodu akurat dzisiaj czarnowłosa kobieta o białym licu siedziała w tym momencie nadzorując - a raczej czekając aż owy polityk zaleje się w kurwę. Czemu? Podpadł młodej wampirzycy, a kobiety są pamiętliwe i na dodatek mściwe. Kelnerka która obsługuje ową lożę była w stałym kontakcie z właścicielką tejże posesji, dając znać o stanie w jakim polityk się znajduje.
- Jeszcze tylko troszeczkę, Vladimir.
Mruknęła pod nosem, a na twarz zielonookej wkradł się lekki uśmiech.
W dosłownie sekundzie mina spoważniała, kiedy pojawił się w jej barze nadpobudliwy facet. Nadpobudliwy i agresywny z którym żaden z jej kukiełek sobie nie poradził. Najwidoczniej będzie musiała im sprawić karę, żeby wzięli się za siebie i popracowali nad refleksem, ot co. Meredith zwilżyła językiem dolną wargę, po czym dopiła swojego drinka schodząc z krzesła. Wcześniej poprosiła barmana o dolewkę i przypilnowanie szklanki w czasie kiedy znajdzie się nieopodal domiemanego napastnika.
- Jeżeli chcesz porozmawiać o interesach, radzę Ci spuścić lufę z twarzy mojego pracownika, spuścić trochę z tonu a przede wszystkim nauczyć się odrobiny kultury.
Mój bar to nie osiedle, żebyś mógł się tak zachowywać.

Donośny głos, ostry ton i mrożące spojrzenie. Oczywiście oczy wszystkich były w tym momencie skierowane na tą dwójkę. Wampirzyca przeczesała palcami swoje długie, kręcone włosy po czym kiedy mężczyzna o krwi szlachetnej zgrzeczniał odrobinę i podkulił ogon - westchnęła cicho. Odwróciła się bokiem i kiwnęła głową, żeby poszedł za nią. Następnie ruszyła w stronę swojej nory, zwanej też biurem. Weszła do środka z zgarniając wcześniej drinka z baru po czym zaraz usiadła na czarnej kanapie która stała na środku czerwonego pokoju. Poza nią było tu jeszcze łóżko, biurko, jakiś regał, barek.
- Więc. Czego chcesz?
Kolejne słowa wyszły z jej ust choć nie o miłym tonie. Była wkurwiona, bo jakiś pajac zdecydował się na nastraszenie każdego gościa jaki był na salach.

_________________
#463E41ll Inne: #BC8F8F ll MG:#D19275 ll theme
Klub "Basement" PQnOF2E
Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Zaren
Moderator
Moderator
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 291


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptyPią Lip 05, 2019 6:52 pm

Skądś tam znał tą dziewczynę, czy to nie była cizia z którą tak usilnie próbowała go zeswatać jego siostra? Może, no to trochę ta pierwsza randka w ciemno nie wyszła. Zaren stwierdził po prostu, że nie przybywa mu wystarczająca ilość gotówki więc postanowił trochę sobie pozbierać z lokalnych biznesów. Kiedy przyszła do niego uśmiechnął się jednego, nie wymachiwał bronią, bo z wampirami na poziomie nie potrzebne są tego typu wybryki, wystarczy sprawna konwersacja, a i w tym był całkiem niezły. Faktycznie, musiała wymienić paru pracowników, chociaż czy naprawdę można było ich obwinić? Mieli na niego skoczyć? Skończyłoby się to krwawo a jej klub byłby zaraz w nagłówkach każdej z gazet, zwłaszcza, że mając takie plecy jakie miał, nie przejmował się tym ani trochę. Może jednak troszkę gdy białowłosy wujaszek zacznie truć, że tak nie wolno, że jest już dorosły i nie może się zachowywać jak gówniarz. Miał może z 25 lat i to niecałe, był jeszcze gówniarzem.
-Wydajesz się znajoma. Znasz może Morti?
Uśmiechnął się szeroko po czym podniósł ręce do góry i kiwnął głową powoli chowając colta za pasek spodni. Mogła sobie rzucać spojrzenia z poradnika dla suk vol 2 ale nie robiło to na nim żadnego wrażenia, więc im szybciej skończy tym przyjemniej ta rozmowa będzie wyglądała.
To już bardziej rozumiem.
Poszedł za nią do biura po czym podszedł do barku i sobie go otworzył zwyczajnie szukając czegoś zajebistego, dopiero gdy jego oczy przykuła butelka 30 letniej Glen Mckenna to wyjął ją, odkręcił i upił sporego łyka przemieszczając się na biurko, a dokładniej za biurko.
Szybko się uczysz, zostawiając mi biurko.
Zaśmiał się cicho i usiadł na fotelu prezesa jakby był u siebie i przystawił butelkę do ust.
Na zdrowie. - Zaciągnął po rosyjsku, bez akcentu, w końcu nie był Rosjaninem, po prostu spędził tam dużo czasu. Odłożył butelkę na biurko i nachylił się zza biurka spoglądając na Meredy.
-Jestem Kuroiaishita Zaren. Reprezentuje pewną organizację, może o niej słyszałaś, może nie. Nazywana Bratvą. Yokohama to mój teren, centrum to moje ulubione miejsce, a ten klub wygląda na całkiem dochodowy, nie licząc pięknego wystroju. Uwielbiam co zrobiłaś ze ścianami!
Rozglądnął się dookoła, a następnie wstał zza biurka i podszedł do niej wyciągając do niej dłoń.
-Dobra, dość zgrywania prostaka. Teraz na poważnie. Jestem dokładnie tym czego potrzebujesz. Twoja ochrona to żart, Twoi pracownicy to żart, Nie wiem jakim cudem osiągasz tyle sukcesów. Zapewnię ludzi, doglądnę od czasu do czasu, a także zabezpieczę przed wypadkami, wiesz.. Pożary..
Wyciągnął z kieszeni spodni granat, co prawda nie był odbezpieczony, ale Zaren był na tyle jebnięty, że nosił przy sobie takie rzeczy. Podrzucając go kilka razy w ręce.
-Nie uwierzysz co można tu wnieść przy Twoich bramkarzach.. Wiesz co by się stało gdyby to upadło na parkiet, zaraz pod tym biurem? Zostawię Cię z tym przemyśleniem.
Obszedł pokój kilka razy prowadząc interesujący monolog, wykładając swoje racje i tak dalej.
-Masz tu łóżko. Wiesz, współpracując ze mną możemy osiągnąć pełne porozumienie. - wink wink - A tak na serio, wydaje mi się, że moja siostra dała mi Twój numer, powinienem wcześniej zadzwonić. - wzruszył ramionami, zostawiając na twarzy serdeczny uśmiech. Jak być socjopatą, to kulturalnym, prawda?

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Meredy

Meredy

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 178


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptyPią Lip 05, 2019 7:27 pm

Ona wydawała się znajoma, natomiast jego twarz była kompletnie obca i nieznana. Arogancki i nieco głupawy, zdaje się że prawdziwy playboy i lovelas trafił na jej klub. Trafił na babę która jest faktycznie zła, której wyraz twatrzy niezmiennie pozostaje bez emocji a spojrzenie tnie w kawałach. Szanujmy się, po co by miała udawać kogoś innego? To niepotrzebne i jest tylko dodatkowym wysiłkiem emocjonalnym, a Merka przyszła sobie tutaj przede wszystkim odpocząć, ha! A co do pracowników: czy mieli zaatakować napastnika? Przydałoby się, nawet jeżeli to wydarzenie byłoby na ustach niemalże każdego mieszkańca Yokohamy, tak dla dziewczyny byłaby to całkiem niezła reklama. Krwawa jatka jednych by zniechęciła a sprowadziła kolejnych klientów. Jakoś trzeba zdobyć rozgłos i czy to kosztem niewinnych ludzi czy płacąc za reklamę.
Czy znasz Morti?
Czarnowłosa zacisnęła usta w wąską linię zastanawiając się jak odpowiedzieć na to pytanie. Skłamać, nie skłamać? Współpraca z tatuażystką miała być anonimowa, żadnych spoufalań ani zbędnych relacji które odchodzą od normy współpracowników. A tu takie pytanie z ust obcego. To jasne, że skłamie.
- Nie.
Krótko wypowiedziane słowo nim znaleźli się w biurze. Oczywiście - ten typ już tak ma. Panoszy się po czyimś jak po swoim kompletnie nie szanując rozmówcy czy zasad. Wkurzający typ osób których Blossom kompletnie nie trawi, ot co. Słysząc jego komentarz zerknęła krótko w jego stronę widząc, jak zasiada za biurkiem i nim się odezwała - upiła łyk trunku ze szklanki.
- Czasem trzeba dać psu poczuć się, jak domina.
Mruknęła uśmiechając się nieco złośliwie. Oto efekt złego podejścia. Jakby się od samego początku zachowywał jak przystało, nie byłaby taka zgryźliwa w tym momencie. Cóż począć, jeżeli przetrwa tę rozmowę i jej dystans to może i będą współpracować ze sobą w pełnym porozumieniu.
Kiwnęła głową teraz już na poważnie kiedy się przedstawił i wysłuchała od początku do końca wszystkiego co ma do powiedzenia. Cóż brzmi ciekawie, chociaż wydaje jej się, że jej troszkę nie docenia. Lekceważy, to pewne. Przetarła nosek tłumiąc śmiech w momencie kiedy zagroził jej granatem.
- Meredith Dear-Blossom. Skoro jesteś z rodu Kuroiashita to pewnie znasz moją rodzinę. Nawiązano niedawno porozumienie w sali narad, to z kolei znaczy, że ta współpraca... czy chce czy nie i tak zostanie nawiązana prędzej czy później.
Mruknęła powoli wstając, po czym podeszła do barku. Dolała sobie tym razem whisky, bo była zbyt leniwa żeby wychodzić znowu do barmana po pyszną mieszankę alkoholów i soku. Wzięła jeden pełen łyk ze szklanki wbijając zielone ślepia w szklane drzwiczki.
- Jeżeli mamy współpracować, to bez takich. Nie cierpię nawiązywać głębszych relacji z współpracownikami.
Mruknęła wpatrując się w niego. Wzięła granat mężczyzny do ręki po czym dokładnie go obejrzała. Dziewczyna prowadzi życie na krawędzi, niech się o bezpieczeństwo ulubionego dobytku nie martwi, bo gdyby faktycznie zajmowała się tym wszystkim osoba bez kompetencji to wszystko poszłoby z dymem. Tak odpowiednie zagranie i pyk. Wszystko cacy. - -Swoją drogą cały ten klub to tykająca bomba.
Dodała ciszej nie rozwijając myśli. Bo co, powie mu, że pod tym klubem jest masa ładunku wybuchowego? Ni chu, jeszcze sprowadziłby na nią psy i tyle, tak? Jedna komenda i wszystko poleci z dymem, razem z papierami.
Słysząc natomiast o tym, że Morti dała mu jej numer zaklęła pod nosem.
- Co za pieprzona suka.
Mruknęła ciszej przygryzając dolną wargę. Ta baba nie wie co to poufne informacje i tajemnica zawodowa. - Po co Ci dała mój numer? Jeżeli znowu chce mnie naciągnąć to nie da rady. Przekaż jej że jak mam wolne mam ją w dupie.

_________________
#463E41ll Inne: #BC8F8F ll MG:#D19275 ll theme
Klub "Basement" PQnOF2E
Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Zaren
Moderator
Moderator
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 291


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptyPią Lip 05, 2019 7:44 pm

To co najpierw mówi, ze jej nie zna, później jednak zna, a zaraz znów powie, że się pomyliła? No kurwa ileż można. Przewrócił jedynie ze znudzenia oczami. No tak wytłumaczyła mu wszystko co miała do powiedzenia, nie można powiedzieć, żeby zyskał dodatkowe zainteresowanie, jeśli już coś to je tylko stracił, nie to nie. Nalegał nie będzie bo i po co?
Wzruszył ramionami i wrócił do biurka o które się oparł i teraz on jej słuchał powstrzymując śmiech. Oh zostanie nawiązana współpraca dwóch rodów? Laleczko, nie przyszedłem tutaj jako Kuro, czyżbyś mnie nie słuchała?  Przerwał jej od razu w momencie kiedy zaczęła pieprzyć coś o współpracy rodów i zabrała mu granat z ręki. Nie dbał o to, że się nie bała, nie groził jej, groził raczej wszystkim obecnym, czterdzieści trupów przez zamach terrorystyczny? Nie, nie przyciągnie Ci to klientów, tylko jutro będziesz wieszać na drzwiach "do wynajęcia" Ponieważ nie ma szans, aby klub przetrwał masakre, nie i koniec, ludzie będą się bali, chyba nie uważała do końca na ekonomii, co?
-Okej, rozumiem tylko to czego Ty nie rozumiesz, to mam w dupie, że zawarłaś współprace z moim rodem, noszę nazwisko, bo wywołuje strach i tylko dlatego, przyszedłem tu z propozycją organizacji, a nie niedzielnych wspólnych obiadów rodzinnych, kumasz już?
Pokręcił jedynie głową. Nie słuchała go i tyle.
Na kolejne słowa zareagował dosyć obojętnie, jedno nie mu wystarczy.
-Wydaje mi się, ze Ty tu więcej tracisz, nie to nie. - uśmiechnął się do niej po czym obszedł jeszcze raz dookoła pokoju.
Na wspomnienie siostry jedynie westchnął głęboko, czy on Ci wyglądał na nie wiem, kuriera Amazon czy pierdolonego listonosza? Nie był ani jednym, ani drugim.
-Mamy teraz telefony, możesz napisać jej SMS'a. Nie planuje się z nią widzieć w najbliższym czasie, dziwnie się na mnie patrzy.
Żebyś wiedziała, że będzie się tu panoszył bo miał do tego całkowite prawo, mogła sobie być szlachetną, ale czy zapomniała, że mafia to jednak mafia? Nie dziś, nie za pięć minut, ale każda zniewaga będzie prędzej czy później rozliczona.
-Skoro postanowiłaś, że będzie to nudna współpraca to nie znaczy, że ja tak postanowiłem.
Uśmiechnął się do niej.
Pół miliona Yen co miesiąc, to jest bardzo niska stawka, nazwijmy to.. Nie wiem, gestem dobrej woli. Jeszcze dziś wszyscy bezużyteczni pracownicy i ochroniarze zostaną zastąpieni przez profesjonalistów. - położył obie ręce na biurku, krzyżując nogi i opierał się o nie wyczekując jej decyzji.

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Meredy

Meredy

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 178


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptySro Lip 10, 2019 4:51 pm

- Nie sądzę żebym traciła cokolwiek. - mruknęła w końcu wstając i podchodząc do okna przysłoniętego szkarłatną zasłoną. Wyjrzała sobie na ulicę, ładna w sumie noc była i marnowanie jej w tym klubie będzie praktycznie grzechem. Mimo to nadal tu była, nadal wstrzymywała na emocjach nie chcąc mu w końcu wyjebać bo każde kolejne słowo oznaczające obrazę majestatu nie będzie akceptowane w tym pomieszczeniu. - Zresztą nie kręcą mnie rodzinne obiady. Wyglądam jak osoba rodzinna?
Zerknęła na niego krótko, wiercąc zielonymi oczyskami w ciele mężczyzny. Naprawdę nudziło ją to wszystko. Propozycja organizacji współpracy chuj wie czego. Chętka na seks czy jakiś inny powód który go tu przyciągnął jak muchę do gówna, brzydko mówiąc. Nie mniej jednak po dłuższym myśleniu o tym wszystkim doszła do wniosku, że może i jej się przyda chodzący osiłek. W sumie nie będzie musiała się bawić osobiście z klientami którzy reagują zbyt negatywnie na niektóre czynniki.... choć nie wdrąży go w głębsze interesy. Zaren nie pozna prawdziwego powodu powstania tego bary z czystej dumy. To jej słodka tajemnica.
- Myślałam, że u was w rodzinie kazirodztwo to norma.
Skwitowała upijając łyk trunku pozostałego w szklance po czym odłożyła ją na stoliczek opierając się o parapet. Mafia to jednak mafia - stwierdzenie nie zrobi na niej wrażenia. Może sobie być jakimś Al Capone, ale szacunek za szacunek - gdyby nie zachował się jak bachor na początku ta rozmowa potoczyłaby się inaczej. UPS.
- Niech już będzie, panie profesjonalisto.
Mruknęła w końcu przeczesując długie, kręcone włosy palcami. To już? Będzie mogła iść się pobawić ze swoją ofiarą dzisiejszego wieczoru czy jednak jeszcze chłopak będzie coś chciał od czarnowłosej wampirzycy?

_________________
#463E41ll Inne: #BC8F8F ll MG:#D19275 ll theme
Klub "Basement" PQnOF2E
Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Zaren
Moderator
Moderator
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 291


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptyCzw Lip 11, 2019 3:49 pm

Zaren nie należał do najmilszych osób w tym mieście, jednakże nie zamierzał też wzbudzać wrogości potencjalnych dobrych interesów, a tym bardziej fajnych lasek, no ale zawsze to wychodziło różnie. Niestety, ale dla niego była na razie tylko dziewczynką, która miała własny klub, który można było przeznaczyć na pieniądze czy na związek z innym nielegalnym interesem, więc nie był zbytnio chętny do okazywania szacunku, naprawdę musiała wiedzieć, że Mafia to jednak mafia i taki klub mógł przestać istnieć w ciągu jednej nocy, ale źle się to zaczęło, nie znaczyło wcale, że źle się to musiało kończyć.
-Akurat mam przerwę w sypianiu z siostrami, kuzynkami i matką w tej chwili, więc niestety musisz znieść moją obecność.
Wampir parsknął lekkim gardłowym śmiechem po swoich własnych słowach, zważając jednak na reakcję swojej rozmówczyni. Będę z Tobą szczery, prawdziwy powód powstania tego baru obchodził go teraz najmniej, dla niego była to pralnia pieniędzy i nic więcej, ale to nie znaczy, że nie mogą żyć ze sobą w dobrych stosunkach, ale to wszystko zależało czy długo zamierzała tak jeszcze pyskować, bo serio zaczynało się robić trudniej i trudniej cokolwiek tu napisać.
Szlachetny odepchnął się od biurka po czym uśmiechnął się tym razem jakoś mniej wrednie i podał jej dłoń, jak chciała wracać do swoich zabaw z kimś tam to nie zamierzał jej przeszkadzać, trzeba było tylko wyjaśnić jeszcze jedną rzecz, która wymagała tego wyjaśnienia. Jego nie będzie tu wcale, jeśli nie będzie tego chciała, było tysiąc innych klubów na zewnątrz w których mógł siedzieć, a ten po prostu używać w celach czysto biznesowych.
-Nie mówiłem o sobie. Ja zajmuje się profesjonalnie ściąganiem długów, więc dopóki mamy uzgodniony interes nie ma powodu, dla którego miałbym się tu panoszyć i zajmować Ci więcej czasu.
Jeśli dziewczyna zdecyduje się uścisnąć mu dłoń to szybko zawróci wokół całego pokoju, otiwerając drzwi i machając ręką do jednego z obecnych na dole. Akurat było łatwo zauważyć do którego, bo do Ivana, największego na całej sali.
Ivan grzecznie przyszedł i ukłonił się ładnie w stronę Meredy.
-Ten wielki skurwiel to Ivan Kruche Serce. Bydlak jakich mało o delikatnej duszy, ostatnio widziałem jak płakał na komedii romantycznej z Hugh Grantem.
Zaren poklepał Ivana po plecach.
Od dzisiaj będzie pracował dla Ciebie, oczywiście po wymianie ludzi z ochrony, po wymianie niektórych pracowników, całą rekrutacją i ustawieniem zajmie się za Ciebie. Klepnął raz jeszcze dryblasa w plecy po czym skinął głową w stronę wyjścia.
- Dobra Ivan, spierdalaj już, wiesz co masz robić. - Powiedział po Rosyjsku i wrócił do Meredy.
-Jeśli to już wszystko, bo Cię wkurwiam to wrócę tu dopiero za miesiąc, ale oczekuje równej umówionej kwoty. Ma się rozumieć. - uśmiechnął się lekko i skinął do niej głową odwracając się w stronę wyjścia na pięcie.
Meredy mogła zadać mu jeszcze jakiekolwiek męczące ją pytanie, jeśli oczywiście miała na to ochotę, jeśli nie to po prostu sobie pójdzie. Nie będzie koczował tam gdzie go nie chcą, trochę to irytujące.
Stając w drzwiach odwrócił do niej głowę i przechylił ją pobłażliwie.
-Szczerze? Wyglądasz, jesteś zbyt dumna i mnie drażnisz, ale zdecydowanie wyglądasz na rodzinną osobę. - puścił jej oczko stawiając krok w stronę wyjścia.

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Meredy

Meredy

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 178


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptyPią Lip 19, 2019 12:37 pm

- Mała zmiana nastawienia i zniesienie Twojej obecności nie będzie męką.
Rzuciła znowu nieco zgryźliwie, chociaż nieco mniej bowiem na jej słodkiej bitch buzi pojawił się drobny, lisi uśmieszek. Może to w jakiś sposób sprawi, że Zaren przestanie się zachowywać jak buc i będzie choć odrobinę milszy. Ja wiem, że jest ciężkim charakterkiem, tak samo zresztą z naszą czarnowłosą cizią aczkolwiek powinni się dogadać jeśli i jedno i drugie przestanie na siebie warczeć. Wtedy rozmowa może być całkowicie przyjemna, ot co. Bo Meredy nie jest złą osobą a jedynie ma ciężki charakter przez traumę jaką przeszła kiedyś tam. Zwłaszcza teraz po wybudzeniu jej instynkty są jeszcze bardziej wyczulone na pewne rzeczy, słowa, gesty i osoby.
Ten klub faktycznie jest kopalnią złota. Tyle osobistości nie widziano nigdzie indziej, ba nawet jeśli chodzi o osobistości z innych krajów: Rosji, Paryża, Niemiec, Włoch. Głównie Europy. A to dziwne przecież, bo Azja zdaje się trochę odległą, prawda?
Panoszyć i zajmować czas. Być może potraktowała go zbyt ostro. Nawet w jakiejś odległej części mózgu odczuła pewne boćce zwiastujące poczucie winy, a co. Dlatego tylko zacisnęła usta w wąską linię kiedy tak mówił o sobie jak o osobie niemile widzianej w tym miejscu. Skoro mają interesy ze sobą prowadzić to dobrze by było, żeby swoich pracowników pilnował. Przynajmniej w małej części. Oczywiście uścisnęła mu dłoń, jakże inaczej. Z lekkim zawahaniem ale jednak.
Kiedy przedstawił jej swojego pracownika kiwnęła głową z lekkim uśmiechem.
- Miło mi Cię poznać, Ivan. Liczę na owocną współpracę.
Rzuciła płynnie po rosyjsku, nim mężczyzna wyszedł po czym wróciła wzrokiem do chłopaka. Więc idzie. No tak, dała mu przecież do zrozumienia, że jego obecność ją męczy. Nim jednak sobie pójdzie, ta dziewczyna ma jeszcze parę rzeczy do powiedzenia, może przeprosiny, może odpokutowanie.
- Znasz swoich pracowników najlepiej, aczkolwiek wolałabym, żebyś przychodził nieco częściej żeby ich skontrolować. Będę wtedy spokojniejsza.
A co do naszej rozmowy - ujebałam własnych rodziców. Nie powiedziałabym, że to rodzinne..

_________________
#463E41ll Inne: #BC8F8F ll MG:#D19275 ll theme
Klub "Basement" PQnOF2E
Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Zaren
Moderator
Moderator
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 291


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptyPią Lip 19, 2019 2:51 pm

Może i przestanie, chociaż nie liczyłbym na całkowitą zmianę około 180 stopni, może utnijmy to przez pół i będzie dobrze? Gdy kobieta się uśmiechnęła, wiedział, że nie musi dalej odstawiać tutaj podobnych cyrków, bo zaakceptowała niektóre rzeczy i zrozumiała, ze on również nie miał zbyt łatwego charakteru.
Szlachetny zatrzymał się w drzwiach przez chwilę uśmiechając się pod nosem, będąc do niej odwrócony plecami. Częściej niż co jakiś czas? No dobra, nie zamierzał odmawiać takiej propozycji. Po chwili odwrócił się do niej podpierając się o framugę drzwi przepuszczając Ivana w drzwiach, który wyglądał jak z jakiegoś horroru. Białowłose dziecko mające około 160 cm wyszło spokojnie jak na niego, nikogo jeszcze nie zabił co można było uważać za największy sukces w historii jego pobytu w Azji. Na odchodne jedynie Szlachetny rzuci do drugiego - Ivan, weź ze sobą Igora i Borysa do pomocy przy tym klubie, ściągnij paru chłopaków do ochrony, od teraz będziesz tu rządził, znaczy ona będzie, a Ty nie odpierdolisz nic głupiego, bo przysięgam, jeszcze jedna powtórka z Moskwy i upierdolę Ci łeb, skarłowaciały popierdoleńcu. - Oczy białowłosego aż zaświeciły z gniewu szkarłatem, ale chyba szybko do łba wbiła mu się ta informacja, wyszedł i zabrał się za wykonywanie potrzebnych telefonów do rozgoszczenia się w owym miejscu. Sam Zaren wrócił do biura, podszedł bliżej dziewczyny i oparł się jedną dłonią o stół uśmiechając się niczym demon z rozdroży z którym właśnie podpisała cyrograf, ale mniejsza. Szlachetny był szczęśliwy, że miał nowe źródełko i mógł sobie budować nowy domek z pieniędzy, a wampirzyca będzie tu miała spokój o jakim zawsze marzyła.
-Nie potrzebują kontroli tylko regularnego wpierdolu jak zaczyna im odbijać, potem znów są jak baranki. Uważaj w szczególności na Ivana, jest mały ale to szlachetnej krwi, kurewsko silny przeciwnik, nigdy nie nazywaj go kurduplem, krasnoludem, gnomem, dzieckiem, skrzatem, stołkiem i tak dalej, rozumiesz aluzję, wpada wtedy w szał, do mnie się już przyzwyczaił, a czasem próbuje rozszarpać mi gardło. - Wampir ostrzegł ją przed swoim współpracownikiem, bo nieważne co, ale Ivana było ciężko kontrolować, można było sobie napytać biedy całkiem bezsensu. -Na jednego wysokiego nie zwracaj uwagi, jest przydatny, ale ma niezbyt dobrze w głowie, a Borys.. Borys jest cholernie tępy, więc nie oczekuj od niego zbyt wiele, ale jest najmilszy z całej trójki. Resztą się nie przejmuj, oni będą zajmować się ludźmi. - Wampir podejdzie znów do biurka w kółko tam gdzie siedział wcześniej i zabierze butelkę, którą sam sobie otworzył na początku, tylko tym razem poczęstuje się dwoma szklankami, do których rozleje alkohol równomiernie i uśmiechnie się przyjaźnie lub diabelsko, zależy jak to interpretować w stronę Meredy.
Uniósł szklankę do góry mrucząc jedynie cicho. - Na zdrowie. - mówił równie płynnie po Rosyjsku co ona. Drugą szklankę pchnie wymownie w jej stronę, aby również się napiła, bo w końcu zrobili całkiem niezły interes, benefitujący obie strony. Co prawda dla Zarena to się bardziej opłacało niż dla niej, ale dobrzy ludzie dużo kosztują, a jak sam jej powiedział na początku miała tutaj prezent od niego i to wszystko było zakupione w bardzo dobrej promocji, pewnie z czasem wzrośnie, lub zmaleje zależy jak się ich relacja potoczy od tego czasu.
Na wieści, że zabiła swoją rodzinę tylko uniósł jedną brew do góry i zaśmiał się cicho.
-Nie mówiłem o poprzedniej rodzinie. Witamy pod skrzydłami Bratvy. - puści jej oczko po czym odstawi szklankę na blat stołu rozglądając się po pomieszczeniu. Zapewne pójdzie jeszcze w stronę okienka aby zobaczyć na bawiących się ludzi, może nawet złapie nostalgiczny moment, że już nie był do końca gówniarzem i nie mógł się tak zachowywać. -Będę wpadał częściej, jak będą się gryźć i robić problemy to po prostu do mnie zadzwoń, szybko to zażegnam. - wyciągnie z kieszeni karteczkę z zapisanym numerem telefonu do siebie po czym podejdzie blisko niej, gdyby miała na sobie jakiekolwiek spodnie a nie sukienkę, to trochę inaczej by to wyglądało, jednak wsunie numer jej do kieszeni w jej skórzanej kurteczce. -Więc znasz się z moją siostrą? - tak ją zlustrował z góry na dół i uśmiechając się, stwierdził. Nie dawaj jej za dużo pieniędzy, bo przekurwi to w momencie. Nadal jednak twierdzę, że pamiętam, że mi coś o Tobie wspominała, jeszcze przed wyjazdem do Ameryki. - skinął głową bardziej do siebie niż do niej, jakby usilnie próbował sobie przypomnieć o chuj chodziło Morticii.

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Meredy

Meredy

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 178


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptySro Lip 24, 2019 1:26 pm

Nie no nie przesadzajmy, aż tak bardzo zmieniać się nie musi! Ot kilka uśmiechów, wstrzymania nieprzyjemnych słów skierowanych w stronę rozmówczyni i od razu rozmowa będzie przyjemniejsza. Ani jedno ani drugie nie odczuje w trakcie, że jest niechcianym towarzyszem, a wręcz przeciwnie. Nie oczekuję, że mężczyzna lada moment stanie się romantykiem. Sama do takowych nie należała zresztą, a może należała a nie bardzo miała o tym pojęcie?
Będąc szczerym już pojawiły się efekty zmiany nastawienia mężczyzny. Meredy bowiem zaproponowała mu przyjście do jej własności kiedy tylko będzie miał chwilę i ochotę, tak jak wcześniej broniła się rękami i nogami przed jego towarzystwem. Może ten Kuroiashita nie będzie taki zły jak na początku jej się wydawało. Te nazwisko wzbudzało w niej pewnego rodzaju... obrzydzenie? Dlaczego? Jej ciotka - a kobieta będąca sprawcą wielu czynników które wpłynęły na zmianę charakteru naszego małego nietoperza. Nieudane próby podporządkowania sobie Dearówny, a później tortury i eksperymenty których skutkiem było uśpienie czarnowłosej do B. Wtedy też zapomniała o tym całym źle  jakie jej Val sprawiła. Dlatego odkąd wybudzona pamięta o wszystkich okrucieństwach jakich była królikiem doświadczalnym nie popiera w żaden sposób organizacji swojej ciotki, ani nawet tego sojuszu którego zawarła razem z Kuro. Gdzieś tam na boku snuje własne plany dotyczących zrzucenie Blossom z "tronu".
Czarnowłosa oparła się o parapet przyglądając się sytuacji, w której to Zaren dominuje nad swoimi pobratymcami z Bratvy. Parę ostrych słów w niesamowicie seksownym, rosyjskim akcencie. Aż mimowolnie brew ruszyła do góry, a w główce pojawiło się kilko ciepłych myśli, choć niektóre były całkiem przezabawne.
- Nie mam powodów, żeby go tak nazywać. Nasza współpraca będzie niezwykle miła i przyjemna, będzie zadowolony.
Mruknęła wpatrując się w jego twarz z nieco lisim uśmiechem, być może odrobinkę sugestywnym. Teraz nie bierze odpowiedzialności za to jakie myśli zaczną kłębić się pod czarną czupryną mężczyzny.  Ujęła smukłą szklankę w dłoń, żeby zaraz wznieść razem z Zarenem toast za początek współpracy.
- Na zdrowie.
Powtórzyła po nim, na nowo popisując się znajomością ruskiego. Czy z jej ust brzmiało to tak samo seksownie? Sama po sobie stwierdzić nie może, wie tylko tyle, że z pośród języków które biegle zna - ten jest zdecydowanie jej ulubionym. Upiła jeden pełen łyk trunku jaki wampir jej zapodał odchylając głowę po tym do tyłu.
- Więc teraz pomimo kiepskiego początku naszej znajomości, należę do rodziny Bratvy, tak? Brzmi nieźle.
Odłożyła szklankę po czym sięgnęła po karteczkę z jego numerem telefonu prosto do kieszeni skórzanej kurtki. Cóż w tej sprawie raczej dzwonić nie będzie, bo bywa bardzo przekonująca i władcza jeśli przyjdzie co do czego. Mogłaby podporządkować jego ludzi gdyby miała taką ochotę, bo kto przecież nie ulegnie atrakcyjnej i pełnej charyzmy kobiecie? Uśmiechnęła się lekko chowając znów kartkę.
- To nie ja jej, a ona mi płaci. Paranoiczka, odkąd zabłysnęła w wielkim świecie i wyje do mikrofonu strasznie uczuliła się na punkcie własnego bezpieczeństwa.
Wspomniała? Co takiego? Zdaje się, że miała o mnie z nikim nie rozmawiać.

_________________
#463E41ll Inne: #BC8F8F ll MG:#D19275 ll theme
Klub "Basement" PQnOF2E
Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Zaren
Moderator
Moderator
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 291


Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" EmptySro Lip 24, 2019 2:35 pm

Masz rację, nie przesadzajmy. Wampir zmienił swoje nastawienie tylko dlatego, że gdzieś tam ukazała się furtka ukazująca fakt, że nie była totalna suką, więc nie musiał totalnym chujem. Proste, nie? Myślisz, że można by było z niego romantyka? Chciałbym to zobaczyć w pewnym etapie swojego życia, nigdy jeszcze nie spotkał nikogo dla kogo mógłby spróbować, więc może nie była to całkiem przegrana sprawa.
Cóż, może nie miał on akcentu, ale znał Rosyjski bardzo płynnie, mówisz, że jej się podobało gdy tak mówił? Dziwne, a czy z jej ust brzmiało to podobnie seksownie? Znacznie bardziej wolał jej Japoński, chociaż zdecydowanie był jednym z tych którzy potrafili docenić kobietę za jej starania. Skwitował uśmiechem godnym samego doradcy kredytowego, a następnie sam uniósł szklankę by upić z niej łyk, a następnie odstawić na miejsce.
Kobieta mogła być władcą całej Japonii, a do Ivana nie dociera nic innego jak czysta siła, to że wyglądał jak dziecko to nie znaczy, że wolno go było tak traktować, tego kolesia trzeba było ładnie czasami ostrzegawczo potraktować zamkniętą pięścią prosto w szczękę, dopiero wtedy uczył się pewnych rzeczy, zostawiony tu sam bez żadnej opieki tylko z nią? Słuchaj, ja nie wątpię w jej dary przekonywania, ale pomimo tego, że dzieciak wydawał się być grzeczny i ułożony, to był dopiero prawdziwy skurwiel, zdolny do wszystkiego. Obecność Zarena zdecydowanie wpłynie pozytywnie na niego, a co do reszty? Pewnie, czemu nie. Mogła ich ustawiać po kątach i w ogóle się tym nie przejmował, bo niby po co? Wszyscy pracowali z nim z własnej woli, każdy dołączył do Bratvy z własnej woli, więc wiedzieli na co się piszą. Niektóre kobiety a nawet i mężczyźni muszą sprzedać spore kawałki swojej dupy, żeby być na miejscu tej wesołej kompanii.
-Ivan? - Mężczyzna utrzymując poważny wyraz twarzy chwilę wpatrywał się w swoją rozmówczynię i parsknął śmiechem, znaczy nie szyderczo czy coś z tych rzeczy, był zwyczajnie rozbawiony tym co powiedziała, czemu? Wytłumaczyłem to wyżej, nie znała Białowłosego i nie wiedziała do czego był zdolny. Dlaczego w takim razie Zaren zdecydował się zostawić tutaj tak niestabilną postać? W razie kłopotów ten "dzieciak" był najsilniejszy z całej kompanii, jedynym wampirem który był w stanie mu dorównać był sam Kapitan, a i tak miewał z nim nie lada problemy w przeszłości.
-Dopilnuje, żeby tak było, w końcu skorzystam z Twojego zaproszenia. - mrugnął do niej, oczywiście, że głównym powodem dla którego miałby tu przebywać była sama Meredy. Ładne i zgrabne z niej dziewczę, może do tego sojuszu jak to nazwała dojść szybciej niż się spodziewa, ale kto wie co przyniesie przyszłość. Na pewno wpadła mu w oko.
-Oczywiście, że tak. Operacje Bratvy w tym mieście są całkowicie pod moją kontrolą, więc skoro mówię, że należysz to nikt tego nie będzie kwestionował. - Rozejrzał się po pomieszczeniu unosząc dłonie do góry, zaczesując palcami włosy do tyłu, a następnie spojrzał na nią, podchodząc parę kroków bliżej. Co mówiła? Nie wiem, pierdoliła coś, że znalazłbym sobie w końcu babę, że ma idealną kandydatkę, wziąłem ją wtedy za idiotkę i w sumie dalej tak uważam, ale przynajmniej wiem, że ma dobry gust. - szlachetny cicho się zaśmiał unosząc dłoń do ust, zakrywając je, unikając pokazywania kłów w klubie, gdziekolwiek by nie był.
-Nieważne. - kiwnął do niej głową i wsunął ręce do kieszeni, po czym znów się rozejrzał, chyba robiło sie zbyt niezręcznie. -Jak masz coś do zrobienia lub kogoś do wyjebania z tego miejsca, zajmę się tym wychodząc. - nie chciał też zostawać zbyt długo, chociaż konwersacja z nią po zmianie nastawienia, zdecydowania należała do przyjemnych. Jednak po jakimś czasie zamierzał się skierować do wyjscia i opuścić to miejsce, mam nadzieję, że nie na zawsze. Dobrze by było ją zobaczyć.

zt

_________________

So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Klub "Basement" Empty
PisanieTemat: Re: Klub "Basement"   Klub "Basement" Empty

Powrót do góry Go down
 
Klub "Basement"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: DZIELNICA ROZRYWKI-
Skocz do: